ritsuko
16.11.09, 11:31
O dawna zastanawia mnie o co walczą feministki. I naprawdę proszę o niepodawanie wyświechtanych formułek: wolność, godność i równe traktowanie. Nie przemawia to do mnie jako do myślącej, rozwijającej się kobiety. Poproszę o rzeczowe wypowiedzi, które mogłyby sprawić, że zaczęłabym traktować kobiety nazywające się feministkami poważnie.
Parytety? Czy nie wiązałoby się to czasem z tym, że o wiele mądrzejszy, bardziej wykształcony i lepiej przygotowany męzczyzna mógłby stracić przez niekoniecznie dobrze przygotowaną, ale kobietę? Bo ma być określona liczba miejsc! Przecież nie powinna się liczyć płeć, a kompetencje, prawda? Tak samo wykształcone, mądre, ambitne kobiety mogłyby przeważyć. Trochę nie ta droga miłe Panie, nie sądzicie?
W swoim dość młodym życiu nie spotkałam się z dyskryminacją ze względu na płeć. Może mam takie szczęście w życiu? A nie przepraszam, mojej mamie na studiach pewien profesor powiedział, że mogłaby byc najwyżej inżynierową, a nie inżynierem. Niestety dla niego moja mama inżynierem została i jest świetnym specjalistą, docenianym w firmie. Chyba lepiej na tym, wyszła bo do dziś wspomina tego "mądralę" ;).
Kończę studia, przez te prawie 5 lat, nigdy nie odczułam różnicy w traktowaniu mnie przez wykładowców na minus. Powiem więcej, to na pewnym wykładzie z przemiłą Panią Profesor to kolegom się obrywało lekko ;)
Moją promotorką jest kobieta, Profesorka z ugruntowaną pozycją w nauce polskiej, doceniana specjalistka.
W pracy byłam doceniana za pracę jaką wykonywałam, nie za płeć. I mogłam sobie pozwolić na to, że gdy handlowiec, który przyszedł z ofertą do firmy i dał mi odczuć minimalnie, że woli chyba rozmawiać z moimi kolegami miał pewne problemy ;).
Natury nie zmienimy- tak się składa, ze ciąża jest możliwa tylko u kobiet, więc pozostaje albo pogodzić się z pewnymi jej konsekwencjami albo nie decydować na dzieci- ale tego typu decyzje należałoby zostawić raczej samym zainteresowanym. Pewnych cech psychofizycznych również się nie przeskoczy.
Szczerze nie rozumiem o co chodzi feministkom i feministom. O to, żeby nie było równych praw, lecz kobiety miały pewne udogodnienia? To chyba przeczy zasadzie równości.
P.S. Nie skomentuję faktu walki z przymusowymi badaniami, bo swoje zdanie wyraziłam na forum Kobieta.