bene_gesserit
07.12.09, 13:37
Niejaki Marek Sterlingow z Trójmiasta się burzy.
Wrzucam, bo jesli gdzies jest archetyp przeciętniaka-antyfeministy,
to pan Marek jest go blisko:
Feministki narzekają już chyba tylko z przyzwyczajenia. Świat
się zmienił. Teraz to raczej my, mężczyźni, musimy zacząć walczyć o
lepsze, równe traktowanie. Okazją dla pań do wylewania żalów była
wizyta w Gdańsku Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocnik rządu ds.
równego traktowania. Na spotkanie stawiły się feministyczne
działaczki z wielu organizacji, które w nazwie posiadają
słowo "kobieta".
Panie przedstawiły swoje problemy. Po pierwsze: jest za mało
przedszkoli. Nie rozumiem, czemu to ma być tylko problem pań? Może
chodzi o samotne matki? No właśnie, czemu sądy w przeważającej
liczbie przypadków przyznają opiekę nad dzieckiem właśnie kobiecie?
Może pani rzecznik zaprosiłaby na spotkanie przedstawicieli praw
ojców?
Następny zgłoszony problem to nierówne zarobki. Są nierówne, to
prawda. Ja na przykład chcę zarabiać tyle co Monika Olejnik. Ktoś
powie: proszę bardzo, panie kolego. Przeprowadź pan, na żywo kilka
tysięcy ciekawych wywiadów i zarobki zostaną zrównane. To samo mogę
powiedzieć wszystkim paniom, które chcą zarabiać tyle co Tomasz
Lis.
W tej chwili nie ma w Polsce stanowiska niedostępnego dla kobiet.
Prezydent? Proszę bardzo. W sondażach Jolanta Kwaśniewska jest
najgroźniejszym kontrkandydatem Donalda Tuska. Kobiety są w
policji, wojsku, jakoś nie kwapią się do pracy w kopalni czy na
kutrach rybackich, ale w polityce przybywa ich szybko.
Już słyszę głosy: kobiety nie mają równych szans ze względu na
macierzyństwo, muszą przerywać swoje doskonale zapowiadające się
kariery. No właśnie. Próbowałem ostatnio wziąć urlop tacierzyński.
Tyle się o tym mówi, tak do tego zachęca. Nic z tego. Nie
przysługuje mi. Ani żadnemu z was, panowie. Może będzie kiedyś, w
przyszłości. Na razie są tylko dwa dni urlopu okolicznościowego i
znikaj chłopie do roboty. Z dzieckiem pobawisz się, jak będziesz na
emeryturze. Jak dożyjesz.
Feministyczne działaczki bombardują panią Radziszewską żądaniami o
lepszą opiekę zdrowotną.
70-letni facet to już chodząca apteka. Tymczasem kobieta w tym
wieku niecierpliwie przegląda internet w poszukiwaniu informacji o
potańcówkach w domu seniora. Pan Apteka stoi nad grobem.
Statystycznie zostało mu już tylko kilka miesięcy życia. A przed
wesołą staruszką jeszcze dekada szaleństwa.
Przemoc domowa - kolejny mit, że dotyczy tylko kobiet. Faceci też
są bici. Co gorsze, nie mają żadnego pomysłu, jak sobie z tym
radzić. W rezultacie milczą.
Kolejna statystyka, która mówi wiele o kobietach XXI wieku i obala
mit o złych, niewiernych mężczyznach. Większość pozwów o rozwód w
Gdańsku składają kobiety. Powód? Nowy związek.
Panie żalą się, że są niewolnicami stereotypów, są postrzegane
tylko jako żony, matki, kucharki. Mój Boże, ja, mężczyzna,
uwielbiam te dni, gdy mogę gotować. Niestety, znacznie częściej
muszę zajmować się czymś innym - popsutym telewizorem, wbijaniem
gwoździ czy wymianą akumulatora w samochodzie. Nie spotkałem
kobiety, która chciałaby się tym sama zająć.
Podsumujmy: kobiety żyją dłużej, wcześniej idą na emeryturę i mają
więcej możliwości, by zadbać o swoje zdrowie. Mężczyźni są
opuszczani, bici, muszą pracować prawie do śmierci, nie mają czasu
na poznanie własnych dzieci. Wśród emerytów jest dwa razy więcej
kobiet niż mężczyzn.
I kto tu jest dyskryminowany?
A wszystkie te żale o zły świat urządzony przez feministki
publikuje poczytny dziennik w lokalnym dodatku, he he he.