Dodaj do ulubionych

Teraz, k..., oni.

07.12.09, 13:37
Niejaki Marek Sterlingow z Trójmiasta się burzy.
Wrzucam, bo jesli gdzies jest archetyp przeciętniaka-antyfeministy,
to pan Marek jest go blisko:


Feministki narzekają już chyba tylko z przyzwyczajenia. Świat
się zmienił. Teraz to raczej my, mężczyźni, musimy zacząć walczyć o
lepsze, równe traktowanie. Okazją dla pań do wylewania żalów była
wizyta w Gdańsku Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocnik rządu ds.
równego traktowania. Na spotkanie stawiły się feministyczne
działaczki z wielu organizacji, które w nazwie posiadają
słowo "kobieta".

Panie przedstawiły swoje problemy. Po pierwsze: jest za mało
przedszkoli. Nie rozumiem, czemu to ma być tylko problem pań? Może
chodzi o samotne matki? No właśnie, czemu sądy w przeważającej
liczbie przypadków przyznają opiekę nad dzieckiem właśnie kobiecie?
Może pani rzecznik zaprosiłaby na spotkanie przedstawicieli praw
ojców?

Następny zgłoszony problem to nierówne zarobki. Są nierówne, to
prawda. Ja na przykład chcę zarabiać tyle co Monika Olejnik. Ktoś
powie: proszę bardzo, panie kolego. Przeprowadź pan, na żywo kilka
tysięcy ciekawych wywiadów i zarobki zostaną zrównane. To samo mogę
powiedzieć wszystkim paniom, które chcą zarabiać tyle co Tomasz
Lis.

W tej chwili nie ma w Polsce stanowiska niedostępnego dla kobiet.
Prezydent? Proszę bardzo. W sondażach Jolanta Kwaśniewska jest
najgroźniejszym kontrkandydatem Donalda Tuska. Kobiety są w
policji, wojsku, jakoś nie kwapią się do pracy w kopalni czy na
kutrach rybackich, ale w polityce przybywa ich szybko.

Już słyszę głosy: kobiety nie mają równych szans ze względu na
macierzyństwo, muszą przerywać swoje doskonale zapowiadające się
kariery. No właśnie. Próbowałem ostatnio wziąć urlop tacierzyński.
Tyle się o tym mówi, tak do tego zachęca. Nic z tego. Nie
przysługuje mi. Ani żadnemu z was, panowie. Może będzie kiedyś, w
przyszłości. Na razie są tylko dwa dni urlopu okolicznościowego i
znikaj chłopie do roboty. Z dzieckiem pobawisz się, jak będziesz na
emeryturze. Jak dożyjesz.

Feministyczne działaczki bombardują panią Radziszewską żądaniami o
lepszą opiekę zdrowotną.

70-letni facet to już chodząca apteka. Tymczasem kobieta w tym
wieku niecierpliwie przegląda internet w poszukiwaniu informacji o
potańcówkach w domu seniora. Pan Apteka stoi nad grobem.
Statystycznie zostało mu już tylko kilka miesięcy życia. A przed
wesołą staruszką jeszcze dekada szaleństwa.

Przemoc domowa - kolejny mit, że dotyczy tylko kobiet. Faceci też
są bici. Co gorsze, nie mają żadnego pomysłu, jak sobie z tym
radzić. W rezultacie milczą.

Kolejna statystyka, która mówi wiele o kobietach XXI wieku i obala
mit o złych, niewiernych mężczyznach. Większość pozwów o rozwód w
Gdańsku składają kobiety. Powód? Nowy związek.

Panie żalą się, że są niewolnicami stereotypów, są postrzegane
tylko jako żony, matki, kucharki. Mój Boże, ja, mężczyzna,
uwielbiam te dni, gdy mogę gotować. Niestety, znacznie częściej
muszę zajmować się czymś innym - popsutym telewizorem, wbijaniem
gwoździ czy wymianą akumulatora w samochodzie. Nie spotkałem
kobiety, która chciałaby się tym sama zająć.

Podsumujmy: kobiety żyją dłużej, wcześniej idą na emeryturę i mają
więcej możliwości, by zadbać o swoje zdrowie. Mężczyźni są
opuszczani, bici, muszą pracować prawie do śmierci, nie mają czasu
na poznanie własnych dzieci. Wśród emerytów jest dwa razy więcej
kobiet niż mężczyzn.

I kto tu jest dyskryminowany?



A wszystkie te żale o zły świat urządzony przez feministki
publikuje poczytny dziennik w lokalnym dodatku, he he he.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Link 07.12.09, 13:39

      Zrodlo
    • easz Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 13:55

      Sori, ale nie chce mi się nawet czytać do końca. Ośmiesza się i to jak fatalnie, pterodaktyl.
      • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:02
        Dobra dobra.
        Sek w tym, ze pod artykulem wiele wpisow jest w rodzaju 'dziwne, ze
        ta feminazistowska, lewicowa Koszerna wydrukowala słowa Światłej
        Prawdy'. Zaden pterodaktyl, niestety. Archetyp swojego gatunku po
        prostu.
        • easz Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:04
          bene_gesserit napisała:

          > Dobra dobra.
          > Sek w tym, ze pod artykulem wiele wpisow jest w rodzaju 'dziwne, ze
          > ta feminazistowska, lewicowa Koszerna wydrukowala słowa Światłej
          > Prawdy'. Zaden pterodaktyl, niestety. Archetyp swojego gatunku po
          > prostu.

          Dziwne, ja widzę pterodaktyla mikrogebelsa.
          Później poczytam. A nie popsuje mi to wieczoru?
          • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:10
            Nie mam pojęcia. Jak zepsuje, to nie czytaj.
            Nie chodzi zreszta o zapoznanie sie z caloscia ani tym bardziej
            dyskusje z tym, ale o fakt, ze tego typu wypociny bez zenady mozna
            wydrukowac w najpopularniejszej gazecie (mimo tego, ze feminazi
            politpopr rządzą)
          • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:11
            Mi też się nie chce czytać, w końcu czytuję takie same mądrości od
            paru lat na tym forum.
            Śmieszne, a czy GW dobrze zrobiła, że wydrukowała?
            Zrobiła dobrze pterodaktylom i pokazała ilu ich jest.Niewielu.
            • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:17
              No, bo ja wiem.

              GW od lat udawadnia, ze lubi seksistow spod znaku pterodaktyla, i
              to nie takich, jak ten wylinialy intelektualnie pan, ale rasowych,
              z nerwem i przytupem. Sporo artykulow z glownego wydania w
              stylu 'glupie pindy feministki/wszystkie kobiety/matki niszczą ten
              dobry świat' bylo linkowanych na tym forum.

              I zastanawiam sie, o co cho.
              • easz Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:29

                Ano pamiętamy Chwina, z tych popularniejszych.
            • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 00:39
              kocia_noga napisała:

              > Mi też się nie chce czytać, w końcu czytuję takie same mądrości od
              > paru lat na tym forum.
              > Śmieszne, a czy GW dobrze zrobiła, że wydrukowała?
              > Zrobiła dobrze pterodaktylom i pokazała ilu ich jest.Niewielu.

              A ja myślę, że jest różnica, bo forum to specyficzny kącik. Wiadomo
              jakie to forum, tematyczne, więc skrajne osądy i teksty są nawet
              zrozumiałe, przewidywalne. Nie sądzę np, żeby taki Corgan w realu
              też tak pluł na odległość na wszystko.
              Poza forum, czy tematycznymi działkami, takie teksty jak tego pana
              to jednak przesada i poważniejsza sprawa. Tzn. mogłaby być
              poważniejsza, ale chyba taka nie jest jednak?

              Z drugiej strony, jest coś, co mnie w tym, co powiedziała Bene, o
              archetypach, niepokoi - to, że podskórnie ten nurt ma się wciąż
              dobrze, a tylko publicznie i na głos nie wypada takich bredni mówić:/
              • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 01:23
                easz napisała:

                > Z drugiej strony, jest coś, co mnie w tym, co powiedziała Bene, o
                > archetypach, niepokoi - to, że podskórnie ten nurt ma się wciąż
                > dobrze, a tylko publicznie i na głos nie wypada takich bredni
                mówić:/

                Noi wlasnie to jest w politycznej poprawnosci piekne: przesuwanie
                norm. Wlasnie o to chodzi, taki jest tego cel. Kiedys ludzie
                uwazali, ze nie wypada smiac sie z rasistowskich dowcipow, a teraz
                wielu po prostu one nie smiesza, ale budza obrzydzenie, oburzenie
                itd. Jak z powyzszego widac jednak, femi polit popr w Polsce nie
                dziala, bo takie glupoty mozna se opublikowac w popularnym
                dzienniku bez zadnej zenady, a nawet z dumą, pod wlasnym
                nazwiskiem.
                • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 01:53
                  bene_gesserit napisała:

                  > Noi wlasnie to jest w politycznej poprawnosci piekne: przesuwanie
                  > norm. Wlasnie o to chodzi, taki jest tego cel. Kiedys ludzie
                  > uwazali, ze nie wypada smiac sie z rasistowskich dowcipow, a teraz
                  > wielu po prostu one nie smiesza, ale budza obrzydzenie, oburzenie
                  > itd.

                  Granica jest cienka, nie jestem pewna, czy to jest taka prosta droga
                  z punktu a do punktu b. Przynajmniej w tym najpiękniejszym z krajów.
                  Tu jakoś massa rzeczy działa na opak.
                  Gdyby jednak tak miało zostać, że się myśli i gada cichcem świństwa
                  a udaje np. przed kamerami, jak ci, co bredzą, że gdyby wedzieli, że
                  się nagrywa, to by nie bluzgali, pisałam o tym dopiero co, to by
                  było kiepsko. A dosyć się tego obawiam.

                  A ten pan pokazał, że nawet jeszcze sobie można na tyle pozwolić.
                  Powinien zostać napiętnowany, jak niedawno RPO za feministki. Ale
                  też w sumie było głupie to, że przepraszał (przeprosił wreszcie, bo
                  nie pamiętam już?), no bo czy on nagle inaczej czuje?

                  > Jak z powyzszego widac jednak, femi polit popr w Polsce nie
                  > dziala, bo takie glupoty mozna se opublikowac w popularnym
                  > dzienniku bez zadnej zenady, a nawet z dumą, pod wlasnym
                  > nazwiskiem.

                  Może jeszcze coś z tego będzie? Albo to jest nikto po prostu.
                  • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 16:51
                    > Gdyby jednak tak miało zostać, że się myśli i gada cichcem świństwa
                    > a udaje np. przed kamerami, jak ci, co bredzą, że gdyby wedzieli,
                    że
                    > się nagrywa, to by nie bluzgali, pisałam o tym dopiero co, to by
                    > było kiepsko. A dosyć się tego obawiam.

                    A za chwilę...

                    > A ten pan pokazał, że nawet jeszcze sobie można na tyle pozwolić.
                    > Powinien zostać napiętnowany, jak niedawno RPO za feministki. Ale
                    > też w sumie było głupie to, że przepraszał (przeprosił wreszcie, bo
                    > nie pamiętam już?), no bo czy on nagle inaczej czuje?

                    Wytłumacz mi czemu zatem tworzenie tabu z jednej strony Cię niepokoi,
                    a z drugiej należy publiczne wypowiedzi piętnować, czyli tworzyć
                    tabu?
                    • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 22:43
                      dzikowy napisał:

                      > > Gdyby jednak tak miało zostać, że się myśli i gada cichcem
                      świństwa a udaje np. przed kamerami, jak ci, co bredzą, że gdyby
                      wedzieli, że
                      > > się nagrywa, to by nie bluzgali, pisałam o tym dopiero co, to by
                      > > było kiepsko. A dosyć się tego obawiam.
                      >
                      > A za chwilę...
                      >
                      > > A ten pan pokazał, że nawet jeszcze sobie można na tyle
                      pozwolić. Powinien zostać napiętnowany, jak niedawno RPO za
                      feministki. Ale
                      > > też w sumie było głupie to, że przepraszał (przeprosił wreszcie,
                      bo nie pamiętam już?), no bo czy on nagle inaczej czuje?
                      >
                      > Wytłumacz mi czemu zatem tworzenie tabu z jednej strony Cię
                      niepokoi, a z drugiej należy publiczne wypowiedzi piętnować, czyli
                      tworzyć tabu?

                      A o mieszanych uczuciach słyszał? Myślałam że udatnie zawarłam te
                      obawy, wątpliwości w moim poście.
                      Natomiast piętnować się i tak powinno. To co się powinno;) Inczej
                      nie mógłbyś se raczej pogadać, że szanujesz prostytutki i jak ciężko
                      pracują np.
                • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 16:54
                  > Noi wlasnie to jest w politycznej poprawnosci piekne: przesuwanie
                  > norm.

                  Nie, piękne są te rumieńce i zapowietrzanie gdy w towarzystwie pojawi
                  się osoba, która uważa, że jeżeli o czymś nie wypada rozmawiać to
                  znaczy, że należy o tym rozmawiać. Wszak szczyt kopenhaski i przepisy
                  dot. pornografii w Szwecji ukazują feminizm jako ruch strasznie w
                  swojej obyczajowości purytański.
                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 16:59
                    Cudni sa hipokryci, ktorzy deklaruja, ze pie... spoleczne normy,
                    a jednoczesnie sa takie, ktorych jednak by nie przekroczyli w
                    pewnych okolicznosciach. Nie mowiac juz o tych, ktorzy wierzą w mit
                    purytanskiej feministki tak bardzo, ze postawili mu kapliczkę i się
                    do niego modlą.
                    • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 17:08
                      > a jednoczesnie sa takie, ktorych jednak by nie przekroczyli w
                      > pewnych okolicznosciach.

                      Owszem, na szczęście są wojny i sytuacje zawieszenia norm etycznych.
                      Przestrzeganie pewnych norm społecznych się po prostu opłaca. Z
                      powodu ziąbu i mandatów nie będę ganiał nago po ulicach, bo koszty
                      będą wyższe od korzyści, szczególnie że żadnych jeszcze nie udało mi
                      się wymyślić.

                      Nie mowiac juz o tych, ktorzy wierzą w mit
                      > purytanskiej feministki tak bardzo, ze postawili mu kapliczkę i się
                      > do niego modlą.

                      Ty piszesz o hipokryzji? Z jednej strony zakazy prostytucji i krytyka
                      roznegliżowanych reklam w imię szacunku do kobiety, z drugiej
                      zakazywanie państwu i kościołowi zaglądania pod kołdrę. To może Wy
                      również nie zaglądajcie? Np. prostytutkom i modelkom na billboardach.
                      • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 17:12
                        A teraz policz szybciutko na paluszkach i napisz, ilu osobom
                        zakazalam prostytucji albo ile golych dup na bilbordach mnie
                        gorszy, świnko malusieńka.

                        Narzeczona - feministka, staz na forum - dlugi, a nadal
                        kombinujesz, jakbys w zyciu nic nie skumał. Troche wstyd :(
                        • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 17:21
                          > A teraz policz szybciutko na paluszkach i napisz, ilu osobom
                          > zakazalam prostytucji albo ile golych dup na bilbordach mnie
                          > gorszy, świnko malusieńka.

                          Pardon, moja kulpa. Jakoś mi się czasem zlewacie w jedną hydrę.

                          > Narzeczona - feministka

                          Ciężko pracuje nad innym określeniem (proponuję metodę Nidy), bo
                          Duniny, Środy i inne działaczki ją mierzą. A cytowane przeze mnie
                          niektóre posty powodują śmiech lub karpika.
                          • kontodopisanianaforum Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 17:32
                            dzikowy napisał:
                            > > Narzeczona - feministka

                            In ril lajf?
                          • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 10:28
                            dzikowy napisał:

                            > > Narzeczona - feministka
                            >
                            > Ciężko pracuje nad innym określeniem (proponuję metodę Nidy), bo
                            > Duniny, Środy i inne działaczki ją mierzą. A cytowane przeze mnie
                            > niektóre posty powodują śmiech lub karpika.

                            Może ciężka praca da w końcu wynik, a póki co - najważniejswze, że
                            się zgadzacie w zasadniczych kwestiach, np że kobiety sa generalnie
                            głupsze od mężczyzn, że aksjomaty są udowodnione, że matematyka nie
                            opiera się na pojęciach pierwotnych które nie mają żadnego
                            odniesienia do rzeczywistości itd itp. Razem się pośmniejecie, potem
                            pójdziecie do gików z politechniki i pośmiejecie się jeszcze raz. I
                            na tym polega szczęście.
                            • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:58
                              Kocia, co Ty mi znowu wciskasz? Do nauk ścisłych talentu nie mają
                              osoby, które go nie mają. Jest to jedyne kryterium. Oczywiście w
                              obrębie "talentu" znajdują się różne czynniki predysponujące, ale są to
                              cechy indywidualne, nie płciowe.
                              • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 13:38
                                dzikowy napisał:

                                > Kocia, co Ty mi znowu wciskasz? Do nauk ścisłych talentu nie mają
                                > osoby, które go nie mają. Jest to jedyne kryterium. Oczywiście w
                                > obrębie "talentu" znajdują się różne czynniki predysponujące, ale
                                są to
                                > cechy indywidualne, nie płciowe.

                                Niczego ci nie muszę wciskać, opieram się tylko na tym , co piszesz.
                                Wszak uważasz, że prawdziwa i jedyna inteligencja to zdolności
                                matematyczne; te zaś posiadają mężczyźni. Nie istnieją poza tym
                                żadne inne warunki - kto ma talent ten po prostu się przebije -
                                kobiety talentu (=inteligencji) nie mają, bo nie zdobywają nagród
                                matematycznych, a feministki próbują to zakłamać. To twoje poglądy.
                                Lubej się nie musisz krępować, ona z pewnością zrobi karpika i
                                będzie dumna jaki jej misiu mądry.
                                A co do niej - pasuje "feministka katolicka"?
                                • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:23
                                  > Niczego ci nie muszę wciskać, opieram się tylko na tym , co
                                  piszesz.
                                  > Wszak uważasz, że prawdziwa i jedyna inteligencja to zdolności
                                  > matematyczne; te zaś posiadają mężczyźni.

                                  Nie, inteligencję, czyli zdolności matematyczne posiadają... osoby
                                  inteligentne, czyli posiadające zdolności matematyczne.

                                  Nie istnieją poza tym
                                  > żadne inne warunki - kto ma talent ten po prostu się przebije -
                                  > kobiety talentu (=inteligencji) nie mają, bo nie zdobywają nagród
                                  > matematycznych, a feministki próbują to zakłamać.

                                  Jest cała kupa czynników koniecznych do odkrycia. Wolszczan dokonał
                                  swojego odkrycia planety, bo teleskop był w remoncie i nie był tak
                                  oblegany, poza tym spojrzał tam gdzie spojrzał. Olek Fleming miał po
                                  prostu gnój w pracowni i dzięki temu mamy antybiotyki. Odrzucanie
                                  projektów ze względu na płeć jest tak samo głupie jak finansowanie
                                  według tych kryteriów.

                                  >To twoje poglądy.

                                  Przytocz. Bo na razie widzę Twoje poglądy na temat moich poglądów.
                                • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:31
                                  E tam.

                                  Dzikowy kozakuje tutaj, a w swoim magazynie pisze takie rzeczy, ze
                                  serce rosnie:

                                  Co na tle dyskusji o dyskryminacji wyróżnia Star Treka?

                                  Niewątpliwie popularność, a co za tym idzie, siła oddziaływania, a
                                  także optymizmtwórców, który zrównać można chyba tylko z trochę
                                  naiwnym zjednoczeniem planety w „Kontakcie” Sagana. Utopijna wizja
                                  równości jest niemożliwa z jednego powodu - jesteśmy ludźmi i jak
                                  widać, taki wniosek towarzyszy większości twórcóws-f. Optymizm Star
                                  Treka dodaje otuchy, ale też czasami razi i rozśmiesza w
                                  zestawieniu z charakterami i zachowa-niem ludzkich bohaterów.
                                  Niemniej jednak - przynajmniej w wizji Roddenberry’ego - z czasem
                                  nabierzemy do siebie wzajemnie szacunku, także miłośnicy Star Treka
                                  i Gwiezdnych Wrót… Wojen oczywiście.


                                  Cos mi sie wydaje, ze tu probuje byc dzika swinka, a w realu nawet
                                  nie ma zabków, a i pazurki spiłowane.
                                  • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:34
                                    Cieszę się, że się podoba. Prelekcja jest piwem po roku fermentacji. A
                                    do fermentu trzeba Was czasem podku...ć.
                                    • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:37
                                      Nie, nie podoba mi sie, sorry.

                                      Po pierwsze nudny, jak wszystkie produkty zinowe dla laikow :)
                                      Po drugie styl jakis ciapusiowaty.
                                      A z tym fermentowaniem to nie rozumiem - udalo ci sie tu kogos
                                      podku...c? To sorry, nie zauwazylam. Chyba ci sie zlało z czymstam,
                                      odcinkiem dwa-tysiące-wywalonym-w-kosmos.
                                      • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:58
                                        Zapraszam (jak chcesz kogoś z zespołu TSF z zaproszeniem wydeleguję,
                                        na razie nikogo na gg nie ma, a passów nie znam), przygotuj coś dla
                                        laików. Wszak polski fandom jest w znacznej mierze prawicowy i jakaś
                                        odmiana się przyda (już będzie odmiana, red. Orliński wstępnie
                                        wyraził chęć udziału).
                                        • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:05

                                          Ale przeciez mnie to kompletnie nie interesuje. Blaki popros,
                                          pewnie chętnie się udzieli - ze zdjec wynikalo, ze istotnie macie
                                          tam liczną nadreprezentację brodatych mlodzienców w typie
                                          politechnicznym i mile informatyczne liczko dziewczęce
                                          wprowadziloby tam więcej kosmicznej harmonii.
                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:35

                                    > Optymizm Star Treka dodaje otuchy

                                    Jaksieś to niepodobne do. To może i empatię odkrył?

                                    Tutaj? a gdzie nie, bo się zgubiłam?
                                    • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:38
                                      Wiesz, jak to jest z marzycielami. Zyja na swoich statkach
                                      kosmicznych, a real skrzeczy.
                                      • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:50
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > Wiesz, jak to jest z marzycielami. Zyja na swoich statkach
                                        > kosmicznych, a real skrzeczy.
                                        >
                                        >

                                        No kurde, a mnie Dzikowy w tej wersji się podoba.I nie z odruchu
                                        polemicznego, tylko serio, aż żąłuję, że cierpkich słów nieraz
                                        musiał ode mnie się naczytać.
                                        No ale on tu inszy jakiś i rzetelnie zarobił na bęcki.
                                        • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:54
                                          > aż żąłuję, że cierpkich słów nieraz
                                          > musiał ode mnie się naczytać.

                                          Bez obaw, dzicza skóra=twarda skóra. Zresztą jeszcze się naczytam.
                                        • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:55
                                          Skoro mieszka z feministka, to musi zmywac i swinki oporządzac.
                                          To tu upuszcza sobie krwi, gdyz samcza duma gdzies w nim kołacze i
                                          łka, przerażona.
                                      • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:06
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > Wiesz, jak to jest z marzycielami. Zyja na swoich statkach
                                        > kosmicznych, a real skrzeczy.

                                        Nie.
                                        A inaczej, to można zdechnąć od razu.
                                        • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:20
                                          Alez nie prawda.

                                          Najprzyjemniejsze w realu sa momenty bez granic, tu i teraz.
                                          Zadnego bujania na statku w galaktyce Knura - wlasnie na odwrot:
                                          poczucie jednosci, doswiadczanie przez skore, bliskosc bez zadnych
                                          posredników.

                                          Co nie oznacza, oczywiscie, ze eskapizm nie jest strategią.
                                          Czasem jednak nalezy udac sie na wlasciwa wyspę, porozmawiac ze
                                          smokami i zobaczyc, przed czym sie ucieka.

                                          amen, jade kupic butelki na swiateczną wódkę. Strasznie sie boje,
                                          ze wyjdzie obrzydliwa.
                                          • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:38
                                            > poczucie jednosci, doswiadczanie przez skore, bliskosc bez zadnych
                                            > posredników.

                                            Zresztą co kto lubi.

                                            > Co nie oznacza, oczywiscie, ze eskapizm nie jest strategią.

                                            Do eskapizmu mi jeszcze daleko. Jeszcze nie liczę nitów Entka.

                                            > amen, jade kupic butelki na swiateczną wódkę. Strasznie sie boje,
                                            > ze wyjdzie obrzydliwa.

                                            Właśnie, co kto lubi. Dla mnie dobra wódka musiałaby być pozbawiona
                                            wódki.
                                          • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:43
                                            bene_gesserit napisała:

                                            > Alez nie prawda.
                                            >
                                            > Najprzyjemniejsze w realu sa momenty bez granic, tu i teraz. Zadnego bujania
                                            na statku w galaktyce Knura - wlasnie na odwrot:
                                            > poczucie jednosci, doswiadczanie przez skore, bliskosc bez zadnych posredników.

                                            Jak się je ma, albo ma je w miarę.
                                            Dla mnie jedność tworzą jedno i drugie, ale to bez marzeń nie byłoby ani tego
                                            drugiego, ani całości, jedności, niczego.

                                            > Co nie oznacza, oczywiscie, ze eskapizm nie jest strategią. Czasem jednak
                                            nalezy udac sie na wlasciwa wyspę, porozmawiac ze smokami i zobaczyc, przed czym
                                            sie ucieka.

                                            Taa, a co wtedy? Samosię?

                                            > amen, jade kupic butelki na swiateczną wódkę. Strasznie sie boje, ze wyjdzie
                                            obrzydliwa.

                                            Tobie? ej;)
                                            To może mi coś doradzisz? Małe ote wieczorową porą..?
                                            • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 11.12.09, 00:47
                                              Moge cos doradzic, ale nie wiem, co?
                                              • easz ot, ot, ot 11.12.09, 00:53
                                                bene_gesserit napisała:

                                                > Moge cos doradzic, ale nie wiem, co?

                                                No właśnie chyba coś do picia na święta:) Moge zapodać co sobie
                                                umyśliłam zrobić, nic specjalnego, ale właśnie myślę sobie, że
                                                przydałoby sie coś orzeźwiającego do tego, może coś do picia,
                                                niekoniecznie alkoholowego, ale może być. To co, chce Ci się?
                                                • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 11.12.09, 01:28

                                                  Swiatecznie kojarza mi sie slodkie do obrzydliwosci, ale
                                                  nieprzyzwoicie pyszne ajerkoniaki albo inne likiery w rodzaju
                                                  falszywego baileys. Z tym, ze to drozsza zabawa, noi musza miec
                                                  troche czasu, zeby sie przegryzc.

                                                  Mozesz zrobic grzane wino, ale nie mocno korzenne, ale korzenno-
                                                  cytrusowe (skorki cytryn i pomaranczy bez białego, bo bedzie
                                                  gorzkie!!! plus to, co zwykle, ale troche mniej).

                                                  Mozesz w wersji bezalkoholowej zrobic cos na podobienstwo glogga na
                                                  soku zurawinowym albo pomaranczowym - ew. pol na pol (z dodatkiem
                                                  wodki albo nie). Receptura i proporcje np tu:
                                                  Glogg. - Zastępujesz alkohol sokiem/sokami. Tylko ja
                                                  bym pominela albo ograniczyla cukier i nie bawila sie we wrzucanie
                                                  fig, rodzynkow i migdalow, bo to bez sensu. Tradycyjnie pije sie,
                                                  zdaje sie, na cieplo, ale pyszne jest tez na zimno.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 11.12.09, 01:42
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Swiatecznie kojarza mi sie slodkie do obrzydliwosci, ale
                                                    > nieprzyzwoicie pyszne ajerkoniaki albo inne likiery w rodzaju
                                                    > falszywego baileys. Z tym, ze to drozsza zabawa, noi musza miec
                                                    > troche czasu, zeby sie przegryzc.

                                                    Robię tylko część, ale nie będzie słodko raczej. No i za drogo też
                                                    nie może. Poza tym, te rzeczy wydają mi się dosyć ciężkie.

                                                    > Mozesz zrobic grzane wino, ale nie mocno korzenne, ale korzenno-
                                                    > cytrusowe (skorki cytryn i pomaranczy bez białego, bo bedzie
                                                    > gorzkie!!! plus to, co zwykle, ale troche mniej).

                                                    A mogłabyś może jakiś przepis? Prosty, plii! Nie musi być dziś. Choć
                                                    myślałam raczej o czymś zimnym. Już sama nie wiem.

                                                    > Mozesz w wersji bezalkoholowej zrobic cos na podobienstwo glogga
                                                    na soku zurawinowym albo pomaranczowym - ew. pol na pol (z dodatkiem
                                                    > wodki albo nie). Receptura i proporcje np tu:
                                                    >
                                                    Glogg. - Zastępujesz alkohol sokiem/sokami. Tylko ja
                                                    > bym pominela albo ograniczyla cukier i nie bawila sie we wrzucanie
                                                    > fig, rodzynkow i migdalow, bo to bez sensu. Tradycyjnie pije sie,
                                                    > zdaje sie, na cieplo, ale pyszne jest tez na zimno.

                                                    Czy to coś jak poncz? Też można na zimno pić? Ale widzisz, nie wiem,
                                                    czy dostanę cynamon w laskach.
                                                    A przy okazji, znalazłam na GP przepis na ciasto czekoburaczane -
                                                    czy ten cukier muscovado można czymś zastapić?

                                                    Dzięki:)
                                                  • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 11.12.09, 01:57
                                                    Nie wiem, czy to cos jak poncz. Chyba tak :)

                                                    Jesli nie masz cynamonu w laskach, uzyj w proszku - co sie bedziesz
                                                    przejmowac.

                                                    Cukier muscovado mozna zastapic albo cukrem, albo cukrem pol na pol
                                                    z miodem gryczanym (nie zadnym innym), bo on ma podobny aromat. To
                                                    moj wlasny wynalazek :)
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 11.12.09, 02:09
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Nie wiem, czy to cos jak poncz. Chyba tak :)
                                                    >
                                                    > Jesli nie masz cynamonu w laskach, uzyj w proszku - co sie
                                                    bedziesz przejmowac.
                                                    >
                                                    > Cukier muscovado mozna zastapic albo cukrem, albo cukrem pol na
                                                    pol z miodem gryczanym (nie zadnym innym), bo on ma podobny aromat.
                                                    To moj wlasny wynalazek :)

                                                    To się rozejrzę za tym miodem. Bo tak, to mam tylko cukier trzcinowy
                                                    (chyba).
                                                    Jak się na coś zdecyduję i zrobię, to się pochwalę... mam nadzieję;)
                                                    Dzięki piękne.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 00:34
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Cukier muscovado mozna zastapic albo cukrem, albo cukrem pol na
                                                    pol z miodem gryczanym (nie zadnym innym), bo on ma podobny aromat.
                                                    To moj wlasny wynalazek :)

                                                    Udało mi się kupić miód gryczany:) jestem zbudowana, teraz to już na
                                                    pewno zrobię to ciasto!
                                                    A gdybyś tu może zajrzała, to mam jeszcze pytanie, nawet dwa, wiem,
                                                    banalne i pewnie wszystko jest na fk, ale byłoby mi miło:)
                                                    Ekhm, to tak - znalazłam tanią cieciorkę i myślę, że zrobię wreszcie
                                                    humus. I teraz tak, mam sezam, czy jeśli w przepisie jest łyżka
                                                    tahini, to też łyżkę sezamu dać? czy to musi być mocniejsze? Gdzieś
                                                    o tym pisałaś, ale nie pamiętam, czy o tym dokładnie ile, chyba o
                                                    tym raczej, że ziarnka mogą być. I czy humus można podawać do mięsa?
                                                    a najlepiej do jakiego, jeśli? Na GP jest np. przepis z faszerowaną
                                                    papryką, ale to mi średnio pasuje. Z chlebem też raczej nie bardzo,
                                                    bardziej jako DANIE, no wiesz. Sam humus to już będzie jak test;)
                                                    Kupiłam też trawę cytrynową, ale teraz mam wątpliwości - jest chyba
                                                    ususzona?? czy np. do zupy taka może być?
                                                  • kocia_noga Re: ot, ot, ot 12.12.09, 08:52
                                                    easz napisała:

                                                    > bene_gesserit napisała:
                                                    >
                                                    > > Cukier muscovado mozna zastapic albo cukrem, albo cukrem pol na
                                                    > pol z miodem gryczanym (nie zadnym innym), bo on ma podobny
                                                    aromat.
                                                    > To moj wlasny wynalazek :)
                                                    >
                                                    > Udało mi się kupić miód gryczany:) jestem zbudowana, teraz to już
                                                    na
                                                    > pewno zrobię to ciasto!
                                                    > A gdybyś tu może zajrzała, to mam jeszcze pytanie, nawet dwa,
                                                    wiem,
                                                    > banalne i pewnie wszystko jest na fk, ale byłoby mi miło:)
                                                    > Ekhm, to tak - znalazłam tanią cieciorkę i myślę, że zrobię
                                                    wreszcie
                                                    > humus. I teraz tak, mam sezam, czy jeśli w przepisie jest łyżka
                                                    > tahini, to też łyżkę sezamu dać? czy to musi być mocniejsze?
                                                    Gdzieś
                                                    > o tym pisałaś, ale nie pamiętam, czy o tym dokładnie ile, chyba o
                                                    > tym raczej, że ziarnka mogą być. I czy humus można podawać do
                                                    mięsa?
                                                    > a najlepiej do jakiego, jeśli? Na GP jest np. przepis z
                                                    faszerowaną
                                                    > papryką, ale to mi średnio pasuje. Z chlebem też raczej nie
                                                    bardzo,
                                                    > bardziej jako DANIE, no wiesz. Sam humus to już będzie jak test;)
                                                    > Kupiłam też trawę cytrynową, ale teraz mam wątpliwości - jest
                                                    chyba
                                                    > ususzona?? czy np. do zupy taka może być?
                                                    >


                                                    Muscovado jest do nabvycia w wielu sklepach w mojej dziurze, więc w
                                                    Krakowie jest na pewno.
                                                    O dodawaniu do hummusu (nb kiedyś zostałam pouczona przez pewnego
                                                    Żyda, że przez "h", to hummus arabski,a żydowski to "chummus" - że
                                                    niby ta głoska zapisywana po hebrajsku transkrybowana jest na
                                                    nasze "ch") ziaren sezamu nie słyszałam i nigdy nie robiłam. Ale
                                                    jeśli Bene dodajesz, to uprażone, czy nie?
                                                    No i jabym nie dodawała h/ch do żadnego mięsa, jakoś mi się to kłóci.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 18:21

                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > Muscovado jest do nabvycia w wielu sklepach w mojej dziurze, więc
                                                    w Krakowie jest na pewno.

                                                    Kocia, ja nie mieszkam w Krakowie. Pewnie przez net bym kupiła,
                                                    tylko że za późno mi się zebrało. Ale skoro z tym miodem też ma być
                                                    pysznie, to mam tylko nadzieję, że ja specjalnie nie nawalę;)

                                                    > O dodawaniu do hummusu (nb kiedyś zostałam pouczona przez pewnego
                                                    > Żyda, że przez "h", to hummus arabski,a żydowski to "chummus" - że
                                                    > niby ta głoska zapisywana po hebrajsku transkrybowana jest na
                                                    > nasze "ch") ziaren sezamu nie słyszałam i nigdy nie robiłam. Ale
                                                    > jeśli Bene dodajesz, to uprażone, czy nie?

                                                    Wydaje mi się, że Bene tak pisała na fk, ale to było z wyszukiwarki,
                                                    kiedyś szukałam, bo już myślałam o tym, ale trochę miałam wtedy
                                                    problem z cieciorką, więc odłożyłam.

                                                    > No i jabym nie dodawała h/ch do żadnego mięsa, jakoś mi się to
                                                    kłóci.

                                                    A z czym, Kocia? A z rybą też się kłóci? To może z jakimś
                                                    warzywem 'daniowym', czy 'imitującym'?
                                                    No i co z tą trawą cytrynową??
                                                  • kocia_noga Re: ot, ot, ot 12.12.09, 18:46
                                                    easz napisała:

                                                    > Wydaje mi się, że Bene tak pisała na fk, ale to było z
                                                    wyszukiwarki,
                                                    > kiedyś szukałam, bo już myślałam o tym, ale trochę miałam wtedy
                                                    > problem z cieciorką, więc odłożyłam.

                                                    Do hummusu musi być tahina, tu juz nie ma przebacz. Jak ją masz, to
                                                    spoko, o dodawaniu sezamu w ziarnach nie słyszałam, a ciekawa jestem.

                                                    >
                                                    > > No i jabym nie dodawała h/ch do żadnego mięsa, jakoś mi się to
                                                    > kłóci.
                                                    >
                                                    > A z czym, Kocia? A z rybą też się kłóci? To może z jakimś
                                                    > warzywem 'daniowym', czy 'imitującym'?

                                                    Z warzywem, z chlebem - do smarowania.


                                                    > No i co z tą trawą cytrynową??
                                                    >
                                                    Pewnie Bene ci podsunie, ja używam t.c. własnego chowu z resztą do
                                                    tajszczyzny - trawa, imbir, czosnek, kolendra, mleko kokosowe, te
                                                    rzeczy.
                                                    Zielone częsci trawy ususzone są świetnym dodatkiem do herbaty albo
                                                    herbatek ziołowych - my już w tym wieku, że parzymy sobie wieczorem
                                                    ziółka; mąż dodaje do herbaty świeżego imbiru, więc trawa, taka,
                                                    jaką kupiłas też mogłaby spasować.
                                                    Ale Bene jest o niebo lepiej zorientowana w sprawach kuchni, więc
                                                    obie czekamy aż się odezwie.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 19:19
                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > Do hummusu musi być tahina, tu juz nie ma przebacz. Jak ją masz,
                                                    to spoko, o dodawaniu sezamu w ziarnach nie słyszałam, a ciekawa
                                                    jestem.

                                                    No to gdzie jest Bene?

                                                    > Z warzywem, z chlebem - do smarowania.

                                                    To może z jakimś warzywem dam, ale nie wiem z czym, no jestem
                                                    dziecko we mgle. Musi być to coś konkretnego bardziej i dla
                                                    tradycyjnych zjadaczy do przełkniecia, i buzią, i oczami.

                                                    > > No i co z tą trawą cytrynową??
                                                    > >
                                                    > Pewnie Bene ci podsunie, ja używam t.c. własnego chowu z resztą do
                                                    > tajszczyzny - trawa, imbir, czosnek, kolendra, mleko kokosowe, te
                                                    > rzeczy.

                                                    Myślę o zupie z krewetek. Przepisy na GP już przeglądałam, muszę się
                                                    jeszcze zdecydować. Z mlekiem kokosowym jest jeden, już sprawdzałam,
                                                    dostanę mleko. Z imbirem też nie powinno być problemu. Kolendry na
                                                    pewno nie ma tu nigdzie, w żadnej postaci, sprawdzałam kiedyś.

                                                    > Zielone częsci trawy ususzone są świetnym dodatkiem do herbaty
                                                    albo herbatek ziołowych - my już w tym wieku, że parzymy sobie
                                                    wieczorem ziółka; mąż dodaje do herbaty świeżego imbiru, więc trawa,
                                                    taka, jaką kupiłas też mogłaby spasować.

                                                    Mogę ją i do innych rzeczy potem wziąć. Dobre zioło nie jest złe.

                                                    > Ale Bene jest o niebo lepiej zorientowana w sprawach kuchni, więc
                                                    > obie czekamy aż się odezwie.
                                                  • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 12.12.09, 20:17
                                                    Ja sie na kuchni tajskiej nie znam!
                                                    Na fk sa specjalistki w rodzaju zlosliwawej senin i jeszcze paru
                                                    osob. Szukaj przegladarką.
                                                    Trawe cytrynowa kupilam raz, ale zuzylam ja do zamydlania smaku
                                                    zielonej herbaty :)
                                                    Ale z tego, co czytalam, spokojnie mozna ja wrzucac do kurczaka,
                                                    krewetek i zupek z nudlami. Chili albo cos w rodzaju dobrze
                                                    rownowazy jej smak (zwlaszcza teraz, kiedy nastaly mrozy).
                                                    Tu masz kompetentna i jedna z najlepszych
                                                    stron z recepturami - pod wieloma przepisami sa nader uzyteczne
                                                    uwagi tych, ktorzy juz je wyprobowali.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 20:32
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Ja sie na kuchni tajskiej nie znam!
                                                    > Na fk sa specjalistki w rodzaju zlosliwawej senin i jeszcze paru
                                                    > osob. Szukaj przegladarką.

                                                    Tak, Senin i chyba Paniserwusowej coś znalazłam, tylko już nie
                                                    pamiętam, której co. I tak mam po wyszukiwarce karuzel w głowie,
                                                    przed oczami i w żołądku;)

                                                    > Trawe cytrynowa kupilam raz, ale zuzylam ja do zamydlania smaku
                                                    > zielonej herbaty :)

                                                    O-okej.
                                                    > Ale z tego, co czytalam, spokojnie mozna ja wrzucac do kurczaka,
                                                    > krewetek i zupek z nudlami. Chili albo cos w rodzaju dobrze
                                                    > rownowazy jej smak (zwlaszcza teraz, kiedy nastaly mrozy).
                                                    > Tu masz kompetentna i jedna z najlepszych
                                                    > stron z recepturami - pod wieloma przepisami sa nader uzyteczne
                                                    > uwagi tych, ktorzy juz je wyprobowali.

                                                    Jeśli dam z tym radę, to dzięki.
                                                    Tak mi się po prostu wydało, że jak coś jest ususzone, to inne w
                                                    smaku i do czego innego, niż świeże.
                                                  • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 12.12.09, 20:11
                                                    Nigdy nie dodalam do humusu tahini, bo jej zwyczajnie nie mialam.
                                                    Dodaje sezamu, i to najczesciej czarnego, bo ma bardziej
                                                    charakterny smak. Chociaz pewnie ten czarny sezam nie spodobalby
                                                    sie dogmatykom kulinarnym.
                                                    Mozesz uzyc bialego, oczywiscie. Mozesz
                                                    tahini zrobic sama, zadna sztuka, ale imho zbytek łaski.
                                                    Sezam uprazony, oliwa, czosnek, sok z cytryny, sol. Ma byc
                                                    konsystencja gestej smietany.

                                                    Mieso - zgadzam sie z kocia - zupelnie nie pasuje. Humus jest sam w
                                                    sobie tresciwy i sycący, mieso nie pasuje. Najidelniej jest imho z
                                                    jasnym pieczywem w wersji chrupkiej i cieplej (pita z tostera albo -
                                                    rownie dobrze 'lodeczki' z kajzerki zrumienione w piecu. Lodeczki
                                                    to okrojone boki kajzerki i gora oraz dól - generalnie skórka w
                                                    poręcznych kawalkach.

                                                    Do humusu niektorzy dodaja papryke w proszku (podobno takze papryke
                                                    w proszku wędzoną), albo inne rzeczy. Sprobuj i bedziesz wiedziala.
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 20:36
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Mozesz uzyc bialego, oczywiscie. Mozesz
                                                    >
                                                    tahini zrobic sama, zadna sztuka, ale imho zbytek łaski.
                                                    > Sezam uprazony, oliwa, czosnek, sok z cytryny, sol. Ma byc
                                                    > konsystencja gestej smietany.

                                                    Mam biały, to go chyba sypnę i już. Ale spróbować zrobić tahini też
                                                    mogę. Zobaczę.

                                                    > Mieso - zgadzam sie z kocia - zupelnie nie pasuje. Humus jest sam
                                                    w sobie tresciwy i sycący, mieso nie pasuje. Najidelniej jest imho z
                                                    > jasnym pieczywem w wersji chrupkiej i cieplej (pita z tostera
                                                    albo -
                                                    > rownie dobrze 'lodeczki' z kajzerki zrumienione w piecu. Lodeczki
                                                    > to okrojone boki kajzerki i gora oraz dól - generalnie skórka w
                                                    > poręcznych kawalkach.

                                                    Rozumiem, aha. To może pokroję kajzerkę właśnie tak, w poprzek, nie
                                                    na pół, i zrumienię, ok.

                                                    > Do humusu niektorzy dodaja papryke w proszku (podobno takze
                                                    papryke w proszku wędzoną), albo inne rzeczy. Sprobuj i bedziesz
                                                    wiedziala.

                                                    A czarne oliwki? chyba mi to gdzieś mignęło. Ok, dzięki jeszcze raz.
                                                  • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 12.12.09, 20:52
                                                    W ogole to przyjezdzajcie do wawy, nawet juz wyczailam uroczo
                                                    bezpretensjonalne miejsce, w ktorym mozemy zjesc cos
                                                    po manifie :)
                                                  • easz Re: ot, ot, ot 12.12.09, 21:09
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > W ogole to przyjezdzajcie do wawy, nawet juz wyczailam uroczo
                                                    > bezpretensjonalne miejsce, w ktorym mozemy zjesc cos
                                                    > po manifie :)

                                                    O ile będę umiała tecosie zjeść, to o nastrój se zadbamy same:)
                                                  • kocia_noga Re: ot, ot, ot 12.12.09, 22:23
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Nigdy nie dodalam do humusu tahini, bo jej zwyczajnie nie mialam.
                                                    > Dodaje sezamu, i to najczesciej czarnego, bo ma bardziej
                                                    > charakterny smak.

                                                    ??? Jakim cudem? Jak zrobiłaś pastę z ziaren + cieciory? Chyba że
                                                    masz jaki8ś super-hiper blender.
                                                  • bene_gesserit Re: ot, ot, ot 13.12.09, 00:10
                                                    Alez ja sezamu nie mielę.
                                                    Podprazony sezam wydziela aromat, a czarny to juz w ogole. Aromat
                                                    przegyza sie z cieciorką. A ziarenka milo trzeszcza w zębach.
                                                  • kocia_noga Re: ot, ot, ot 13.12.09, 08:52
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Alez ja sezamu nie mielę.
                                                    > Podprazony sezam wydziela aromat, a czarny to juz w ogole. Aromat
                                                    > przegyza sie z cieciorką. A ziarenka milo trzeszcza w zębach.
                                                    >


                                                    No ale to nie jest hummus! Pewnie smaczne i pewnie spróbuję, jak mi
                                                    się słoiczek z tahini skończy.
                      • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 22:49
                        dzikowy napisał:

                        > Przestrzeganie pewnych norm społecznych się po prostu opłaca.

                        Pewnych tak a pewnych nie? TOBIE.

                        > Ty piszesz o hipokryzji? Z jednej strony zakazy prostytucji i
                        krytyka
                        > roznegliżowanych reklam w imię szacunku do kobiety, z drugiej
                        > zakazywanie państwu i kościołowi zaglądania pod kołdrę. To może Wy
                        > również nie zaglądajcie? Np. prostytutkom i modelkom na
                        billboardach.

                        Było już o wielu twarzach np. feminizmu, tak, też. Ziew.
                        A Ty jeszcze jednej rzeczy nie bierzesz pod uwagę - prostytutka
                        to ja
                        , i pani z porno bilbordu itd. Powiedzmy, że pal sześć
                        empatię, którą tak lubisz. O sobie mogę gadać i stanowić co
                        chcę, ja. Nie dostałeś nigdy po gębie za to niby 'cudze', pani obok,
                        to gadaj se dalej zdrów. Może nie jesteś w stanie tego pojąć, bo
                        poczuć - nie myślałeś nigdy o tym?
                        • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 23:32
                          Nie dostałeś nigdy po gębie za to niby 'cudze', pani obok,
                          > to gadaj se dalej zdrów. Może nie jesteś w stanie tego pojąć, bo
                          > poczuć - nie myślałeś nigdy o tym?

                          Nie bardzo wiem o czym piszesz?
                          • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 23:43
                            dzikowy napisał:

                            > Nie dostałeś nigdy po gębie za to niby 'cudze', pani obok,
                            > > to gadaj se dalej zdrów. Może nie jesteś w stanie tego pojąć, bo
                            > > poczuć - nie myślałeś nigdy o tym?
                            >
                            > Nie bardzo wiem o czym piszesz?

                            To sobie pomyśl.
                      • six_a Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:37
                        Z jednej strony zakazy prostytucji i krytyka
                        > roznegliżowanych reklam w imię szacunku do kobiety, z drugiej
                        > zakazywanie państwu i kościołowi zaglądania pod kołdrę.

                        ale co ma piernik do wiatraka? przecież kołdra jest Twoją przestrzenią prywatną,
                        a bicie rekordów, gołe tyłki na billboardach są przestrzenią publiczną. gdzie tu
                        jest purytanizm? purytanizm to jest jak każesz żyć innym według własnego
                        widzimisię. a nie sądzę, by feminizm akurat w kwestii prywatnych kołder jakieś
                        nakazy formułował.

                        dzikowy - włatca źfinek i tfurca mituf
                        rozszerzamy działalność, co?
                        • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 12:10
                          six_a napisała:

                          > ale co ma piernik do wiatraka? przecież kołdra jest Twoją przestrzenią prywatną, a bicie rekordów, gołe tyłki na billboardach są przestrzenią publiczną.

                          Otóż to, publiczne, chcemy, czy nie dotyczy wszystkich i każdego w tym 'wszystkich' z osobna. Więc mówię za siebie. Trochę egoizmu dla odmiany, choć i na empatię znajdzie się miejsce na niepustyni.
                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 22:45
                    dzikowy napisał:

                    > > Noi wlasnie to jest w politycznej poprawnosci piekne:
                    przesuwanie norm.
                    >
                    > Nie, piękne są te rumieńce i zapowietrzanie gdy w towarzystwie
                    pojawi
                    > się osoba, która uważa, że jeżeli o czymś nie wypada rozmawiać to
                    > znaczy, że należy o tym rozmawiać.

                    Tzn? Jeśli dobrze kumam, to - zależy jak o czym się rozmawia, nie?
                    Całkiem a propos jest niedawny artukuł z WO o lesbijskim kabarecie
                    Cośtam Barbies, sory, wyleciała mi pełna nazwa, choć czytałam o i
                    oglądałam.

                    > Wszak szczyt kopenhaski i przepisy dot. pornografii w Szwecji
                    ukazują feminizm jako ruch strasznie w swojej obyczajowości
                    purytański.

                    Było, nie tylko raz o tym i podobnych, nawet ze mną o tym gadałeś,
                    więc tym bardziej powinieneś już wiedzieć, że przede wszystkim
                    problem polega na tym, że te sprawy są skomplikowane,
                    niejednowymiarowe, niejednoznaczne i tyle. Nawet dla pieprzonego
                    rządu;)
                    Przy okazji, nie odpowiedziałeś jednak na pytanie, czy w Danii
                    prostytucja jest legalnym fachem.
                    • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 23:34
                      > Przy okazji, nie odpowiedziałeś jednak na pytanie, czy w Danii
                      > prostytucja jest legalnym fachem.

                      Jest legalna. Przy okazji szczytu w Kopenhadze zrobiono przewałę jak
                      prohibicja z okazji wizytacji Lolka Kremówki po dwakroć w PL. A
                      ograniczanie prowadzenia legalnej działalności jest w UE nielegalne
                      :)
                      • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 23:42
                        dzikowy napisał:

                        > > Przy okazji, nie odpowiedziałeś jednak na pytanie, czy w Danii
                        > > prostytucja jest legalnym fachem.
                        >
                        > Jest legalna. Przy okazji szczytu w Kopenhadze zrobiono przewałę
                        jak prohibicja z okazji wizytacji Lolka Kremówki po dwakroć w PL. A
                        > ograniczanie prowadzenia legalnej działalności jest w UE
                        nielegalne

                        Znaczy zusy, podatki i niemożność odmówienia takiej propozycji w UP?
                        • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 23:55
                          Jest legalna na zasadzie jednoosobowej działalności gosp. lub
                          spółdzielni. Więc pewnie zusy i podatki. Na pewno opieka medyczna i
                          emeryturka.
                          • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 01:18
                            dzikowy napisał:

                            > Jest legalna na zasadzie jednoosobowej działalności gosp. lub
                            > spółdzielni. Więc pewnie zusy i podatki. Na pewno opieka medyczna
                            i emeryturka.

                            A jak tam alfonsiada?

                            No właśnie, a u nas pewnie jeszcze by był przymus, tfu, obowiązek
                            przyjęcia oferty pracy w UP, albo won. Tylko dla pań, jak sądzisz?

                            Gdzieś tu widziałam niedawno artykuł o tym, jak to biedni
                            kontrolenci ze skarbówki się skarżyli, jak mają związane ręce, kiedy
                            delikwent/ka powie na spowiedzi, że lewa kasa z nierządu i ślepa
                            uliczka, i co oni mają na to zrobić? I przeróżne denne rady:)
                            Jednak podskórnie coś w tym artykule śmierdziało - może jestem
                            przewrażliwiona, ale wyglądało mi to na sondkę wpuszczoną w lud, a
                            tak na przyszłość i pomyślunek z kategorii 'wprowadzimy, ale tylko
                            te elementy, które nam będą pasowały a teraz zacznijmy urabiać pod
                            to tłum', buee. I myślę, że by to zrobili a nawet udatnie obeszli i
                            obyczaj, i Kościół. Ha. Normalnie się to czytało jakby ufo oglądać.
                            • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 01:47
                              > A jak tam alfonsiada?

                              Zakazana. Legalnie działające prostytutki same dbają o walkę z
                              negatywnymi zjawiskami i nie karnymi, ale też skarbowymi i prawa
                              pracy. Ponieważ mogą się legalnie zrzeszać i lobbować to trzeba się z
                              nimi liczyć jak z sadownikami, mleczarzami czy taksówkarzami.

                              > Gdzieś tu widziałam niedawno artykuł o tym, jak to biedni
                              > kontrolenci ze skarbówki się skarżyli, jak mają związane ręce,
                              kiedy
                              > delikwent/ka powie na spowiedzi, że lewa kasa z nierządu i ślepa
                              > uliczka, i co oni mają na to zrobić? I przeróżne denne rady:)

                              Metoda stara jak świat. Przypomina starożytny dowcip radziecki o
                              żonie wracającej z wywczasu na Krymie, którą złośliwy mąż pyta - Ile
                              zarobiłaś?
                              - 500 tyś rubli.
                              - ja bym za ciebie 50 kopiejek nie dał.
                              - a ja więcej nie brałam.

                              To samo można w skarbówce. Żaden klient czy klientka nie zapłacili mi
                              więcej niż 200,- i nigdy nie przyjmuję tych samych dwa razy. Znaczy
                              kwota wolna od podatku.
                              • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 02:07
                                dzikowy napisał:

                                > > A jak tam alfonsiada?
                                >
                                > Zakazana. Legalnie działające prostytutki same dbają o walkę z
                                > negatywnymi zjawiskami i nie karnymi, ale też skarbowymi i prawa
                                > pracy. Ponieważ mogą się legalnie zrzeszać i lobbować to trzeba
                                się z nimi liczyć jak z sadownikami, mleczarzami czy taksówkarzami.

                                A może coś do poczytania? Po polsku, własnoocznie.

                                > To samo można w skarbówce. Żaden klient czy klientka nie zapłacili
                                mi więcej niż 200,- i nigdy nie przyjmuję tych samych dwa razy.
                                Znaczy kwota wolna od podatku.

                                Nie o to chodzi. Fatalne były te nagadywanki, jak to jednak zmusić
                                ludzi, żeby pokazali palcem z kim i ile razy, kiedy, jak i w ogóle,
                                takie odniosłam wrażenie niezbyt. I coś jakby już-już chcieli to
                                rejestrować, jak ten pomysł z solariami. Mnie wq samo to, że ktoś na
                                takie pomysły wpada, żenadne.
                                • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 02:14
                                  Fatalne były te nagadywanki, jak to jednak zmusić
                                  > ludzi, żeby pokazali palcem z kim i ile razy, kiedy, jak i w ogóle,
                                  > takie odniosłam wrażenie niezbyt.

                                  Częściowo rozumiem. Jak chcesz wykonywać pracę i jednocześnie
                                  sondować tabu? Inna sprawa, że kto, z kim i ile to kwestia wyobraźni.
                                  Czarowałbym do wystąpienia wypieków i kontrolera. :)
                                  A nawet nieśmiało napomknął o takiej czy innej ofercie. :)
                                  A gdyby się spodobało oskarżył o molestowanie. :)
                                  Cholera... dlaczego nie miałem okazji ukrywać dochodów? Taka zgrywa
                                  mnie omija.
                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 12:16
                                    dzikowy napisał:

                                    > Częściowo rozumiem. Jak chcesz wykonywać pracę i jednocześnie
                                    > sondować tabu?

                                    Co masz na myśli?
                                • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:21
                                  easz napisała:

                                  Mnie wq samo to, że ktoś na
                                  > takie pomysły wpada, żenadne.


                                  I tu się różnimy. Ty , six_a i bene jesteście za zakazywaniem w imię
                                  dobra; poli8cjawkrainieczarow i jeszcze któraś w imię tego dobra
                                  zakazywałaby imprez takich jak bicie rekordu w seksie, też
                                  oczywiście w imię idiotek co nie potrafią same dostzrec co leży w
                                  ich interesie.
                                  Wiecie lepiej, co się opłaci surogatkom, prostytutkom, paniom
                                  bijącym rekordy itp.
                                  Piszę o tym dla jasności, że wasze podejście nie jest jedyne z
                                  możliwych wśród feministek.
                                  • six_a Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:52
                                    >Wiecie lepiej, co się opłaci surogatkom, prostytutkom, paniom
                                    bijącym rekordy itp.

                                    ja się niespecjalnie zastanawiam nad tym, co się akurat opłaca prostytutkom i
                                    surogatkom, tylko co się opłaca całej reszcie, w której akurat stoję. i nie
                                    interesuje mnie taka przestrzeń publiczna, w której jakaś mikromniejszość wyłazi
                                    na billboardy z powodu swoich upodobań zawodowych czy sposobików na życie,
                                    udając normalność.

                                    patrząc realnie, to i najostrzejszy zakaz nie pomoże, bo jak wiadomo, każdy da
                                    się ominąć i wrzucić skutki ominięcia w koszty. ale powiedzmy, że przy zakazie,
                                    omijających będzie mniej, co ogólnie powinno wyjść wszystkim na zdrowie.
                                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 11:32
                                    kocia_noga napisała:

                                    > I tu się różnimy. Ty , six_a i bene jesteście za zakazywaniem w
                                    imię
                                    > dobra; poli8cjawkrainieczarow i jeszcze któraś w imię tego dobra
                                    > zakazywałaby imprez takich jak bicie rekordu w seksie, też
                                    > oczywiście w imię idiotek co nie potrafią same dostzrec co leży w
                                    > ich interesie.
                                    > Wiecie lepiej, co się opłaci surogatkom, prostytutkom, paniom
                                    > bijącym rekordy itp.
                                    > Piszę o tym dla jasności


                                    Dla ciemnosci piszesz, bo - jak wielokrotnie podkreslalam - mnie
                                    interesuje zycie w takim spoleczenstwie, w ktorym nie wszystko
                                    byloby dozwolone byle by tylko stac się 'matką', a macierzynstwo
                                    bylo wynikiem wyzysku. Deklarowalam to wielokrotnie podczas bardzo
                                    dlugiej dyskusji nt surogactwa, wiec tradycyjnie cie prosze, zebys
                                    sobie nie wycierala moim nickiem palcow i nie wpierala mi pogladow,
                                    tylko dlatgo, ze ci to pasuje.
                                    • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 14:17
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Dla ciemnosci piszesz, bo - jak wielokrotnie podkreslalam - mnie
                                      > interesuje zycie w takim spoleczenstwie, w ktorym nie wszystko
                                      > byloby dozwolone byle by tylko stac się 'matką', a macierzynstwo
                                      > bylo wynikiem wyzysku.

                                      A więc nie zrozumiałam. Chjciałabyś żyć w społeczeństwie idealnym -
                                      to rozumiem i dla zabezpieczenia pzred ewentualnymi nadużyciami
                                      wolisz zabronić z góry wszystkim.
                                      • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:10

                                        > A więc nie zrozumiałam. Chjciałabyś żyć w społeczeństwie idealnym

                                        Tak jakos mam, ze nie cenzuruje swoich marzen. Gdybym to robila, w
                                        zyciu nie zostalabym feministką.

                                        > to rozumiem i dla zabezpieczenia pzred ewentualnymi nadużyciami
                                        > wolisz zabronić z góry wszystkim.

                                        Tak, a te cholerne feministyczne lesby chca narzucic z gory
                                        wszystkim prawo do aborcji albo inne pieprzone parytety.


                                        ;)
                                      • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:30
                                        kocia_noga napisała:

                                        > A więc nie zrozumiałam. Chjciałabyś żyć w społeczeństwie idealnym - to rozumiem i dla zabezpieczenia pzred ewentualnymi nadużyciami
                                        > wolisz zabronić z góry wszystkim.

                                        Wolisz zabronić z góry wszystkim? Bene? Chyba jednak nie czytałaś.
                                        • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 19:54
                                          easz napisała:

                                          > kocia_noga napisała:
                                          >
                                          > > A więc nie zrozumiałam. Chjciałabyś żyć w społeczeństwie
                                          idealnym - to ro
                                          > zumiem i dla zabezpieczenia pzred ewentualnymi nadużyciami
                                          > > wolisz zabronić z góry wszystkim.
                                          >
                                          > Wolisz zabronić z góry wszystkim? Bene? Chyba jednak nie czytałaś.
                                          >


                                          Może faktycznie niedoczytałam, bo tak właśnie zrozumiałam, że chcesz
                                          zabronić legalnej surogacji (?) żeby nie doszło do czegoś złego.
                                          • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 20:32
                                            kocia_noga napisała:

                                            > Może faktycznie niedoczytałam, bo tak właśnie zrozumiałam, że
                                            chcesz zabronić legalnej surogacji (?) żeby nie doszło do czegoś
                                            złego.

                                            Wątek był bardzo długi i zresztą nie był jeden. Ale chyba Cię nie
                                            zadowolę. Jestem przeciwna handlowaniu.

                                            Ostatnio była ta historia z koleżankami sąsiadkami. I przy tym
                                            wypłynęła cena - średnia krajowa x9 m-cy. Dla mnie to jest żenadne i
                                            niczego nie rozwiązuje. Nie, w ogóle bzdury gadam, handel to handel.
                                            A wtedy to była historia dziewczyny, która przeszła jakieś
                                            załamanie, nie była w stanie rozstać się z dzieckiem urodzonym dla
                                            obcych itd. I to, jak ją potraktowano, od publicznych forów po
                                            poważnych ludzi w rządzie. Kolejny przygnęb. TO jest część, przykład
                                            tej drugiej strony.

                                            Jak zwykle prawie, mogę powiedzieć tylko, że mam mieszane uczucia w
                                            stosunku do kwestii, nic na to nie poradzę. A każda sprawa i tak
                                            jest indywidualna.
                                            Ogólnie - jak napisałam na początku, powyżej.
                                            Nie wiem, może kiedy robią to koleżanki, to jest inaczej?
                                            Powinno się tak to rozwiązać, żeby uniknąć patologizacji. A to samo
                                            w sobie jest przecież wątpliwe, surogactwo. I analogie były, np. do
                                            zachowań niektórych z becikowym, co potem trzeba było na chama
                                            ratować jeszcze denniejszymi przepisami, co widzimy, a niektóre na
                                            własnej skórze mają. Szkoda się powtarzać.
                                            Mieszkam w Pl i o tym nie zapominam.
                                            • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 21:58
                                              easz napisała:

                                              > Wątek był bardzo długi i zresztą nie był jeden. Ale chyba Cię nie
                                              > zadowolę. Jestem przeciwna handlowaniu.
                                              >
                                              Ależ wiem! Nie domagam się "zadowalania" mnie, przyjmuję do
                                              wiadomości i godzę się na posiadanie odmiennych pogladów, ale
                                              zaznaczam swoje.
                                              • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 02:03
                                                kocia_noga napisała:

                                                > easz napisała:
                                                >
                                                > > Wątek był bardzo długi i zresztą nie był jeden. Ale chyba Cię
                                                nie zadowolę. Jestem przeciwna handlowaniu.
                                                > >
                                                > Ależ wiem! Nie domagam się "zadowalania" mnie, przyjmuję do
                                                > wiadomości i godzę się na posiadanie odmiennych pogladów, ale
                                                > zaznaczam swoje.

                                                Myślę, że nie zauważyłaś, że zrobiłaś coś więcej.
                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 12:05
                                    kocia_noga napisała:

                                    > easz napisała:
                                    >
                                    > Mnie wq samo to, że ktoś na
                                    > > takie pomysły wpada, żenadne.
                                    >
                                    >
                                    > I tu się różnimy. Ty , six_a i bene jesteście za zakazywaniem w imię dobra

                                    I niby to, co powyżej cytujesz ze mnie o tym świadczy? Niby jak?
                                    Nie wiesz w czym się różnimy. Ja jestem za wypośrodkowaniem, równoważeniem, jeśli nie rónowagą, bo to wiem, że niemożliwe. To oczywiście brzmi ogólnikowo, ale pomyśl o tym, proszę.

                                    Czy Ty widzisz np. w surogactwie tylko jedną stronę i jedną, jej rację? To może rzeczywiście się bardzo różnimy od siebie.

                                    A jak już wyżej gdzieś pisałam, nie po raz pierwszy! - nie jest prawdą, że to wszystko, co wymieniłaś, np, mnie nie dotyczy. Jeśli tego nie wiedzisz, nie rozumiesz, to przykro. Ale nie pisz, co ja myślę i co znaczy to, co mówię.
                                    A pomysły żenadne są żenadne, jak np. popisy Tada w wątku portretowym. Czy nie?
                                    • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 14:22
                                      easz napisała:

                                      Ja jestem za wypośrodkowaniem, równoważeniem, jeś
                                      > li nie rónowagą, bo to wiem, że niemożliwe. To oczywiście brzmi
                                      ogólnikowo, ale
                                      > pomyśl o tym, proszę.
                                      >

                                      Ja też jestem za wypośrodkowaniem, ale jeśli czemuś nie da się
                                      zapobiec zakazami, to wolę zezwolić.

                                      > Czy Ty widzisz np. w surogactwie tylko jedną stronę i jedną, jej
                                      rację? To może
                                      > rzeczywiście się bardzo różnimy od siebie.

                                      Nie, widzę zagrożenia, ale nie uważam,żeby dla nich zakazywać i
                                      puszczać na nielegalny żywioł.
                                      Ale sorry, nie chcę wywoływac nowej dyskusji nt surogatek - w tamtej
                                      się nie udzielałam, to i w nowej nie chcę.
                                      • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:12
                                        > Ja też jestem za wypośrodkowaniem, ale jeśli czemuś nie da się
                                        > zapobiec zakazami, to wolę zezwolić.

                                        Codziennie w Polsce dzieja sie rzeczy, ktore sa oblozone zakazami.
                                      • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:27
                                        kocia_noga napisała:

                                        > Ja też jestem za wypośrodkowaniem, ale jeśli czemuś nie da się zapobiec zakazami, to wolę zezwolić.

                                        A wiesz na co zezwalasz? Jednak chyba nie dostrzegasz drugiej strony, może nie chcesz. Nie wierzę.

                                        > > Czy Ty widzisz np. w surogactwie tylko jedną stronę i jedną, jej rację? To może
                                        > > rzeczywiście się bardzo różnimy od siebie.
                                        >
                                        > Nie, widzę zagrożenia, ale nie uważam, żeby dla nich zakazywać i puszczać na nielegalny żywioł.
                                        > Ale sorry, nie chcę wywoływac nowej dyskusji nt surogatek - w tamtej się nie udzielałam, to i w nowej nie chcę.

                                        Regulacje ok, ale zależy jakie i jak z egzekucją prawa. I wciąż nie rozmawiamy o krzesłach, cały czas uważam. Większe zagrożenie i możliwą niesprawiedliwość widzę skierowane w stronę surogatek, Ty zdaje się odwrotnie.
                                        Może się nie udzielałaś a może też niekoniecznie czytałaś. Jeśli się nie udzielałaś, to jesteś nie fair oceniając tak niesprawiedliwie i kategorycznie to, co mówię, kiedy sama nic w temacie nie mówisz. Tak, to uogólniasz, Kocia.

                                        Tak, czy inaczej, marzenia marzeniami, Bene, czy czyjekolwiek, ja nie mam ochoty przyklepywać fikcji ani biedy, w tym, czy w innym temacie.
                              • six_a Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:41
                                Legalnie działające prostytutki same dbają o walkę z
                                negatywnymi zjawiskami i nie karnymi, ale też skarbowymi i prawa
                                pracy

                                no, to są pobożne życzenia, dzikowy, i było o tym przy okazji opisywania, jak to
                                działają te zasady w holandii - część przybytków podobno w rękach prostytutek
                                musiano zamknąć, bo był to pic na wodę, a prostytutkami nadal trzęśli alfonsi w
                                wysublimowanej formie przyjaciół/partnerów/chłopaków. mogę w wolnej chwili
                                poszukać, jeśli akurat na to nie wpadłeś.
                                • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 12:15
                                  six_a napisała:

                                  > Legalnie działające prostytutki same dbają o walkę z
                                  > negatywnymi zjawiskami i nie karnymi, ale też skarbowymi i prawa
                                  > pracy
                                  >
                                  > no, to są pobożne życzenia, dzikowy, i było o tym przy okazji opisywania, jak to działają te zasady w holandii - część przybytków podobno w rękach prostytutek
                                  > musiano zamknąć, bo był to pic na wodę, a prostytutkami nadal trzęśli alfonsi w wysublimowanej formie przyjaciół/partnerów/chłopaków. mogę w wolnej chwili
                                  > poszukać, jeśli akurat na to nie wpadłeś.

                                  Poszukaj dla mnie, jeśli masz ochotę.
                                  Prostytucja w oczach Dzikowego jest romantycznie umitologizowana chyba, nie dopuszcza do świadomości całego syfu i zboczeństwa, które tam się ok, również, obok innych rzeczy, wyżywa, więc to jest do jakiegoś stopnia zawsze i zawsze będzie spatologizowane.

                                  Dwa - co dobrego może być w czymś takim jak polityka seksualna państwa? Kiedy to państwo staje się stręczycielem? Błędne koło.
                                  • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 14:25
                                    easz napisała:

                                    > Poszukaj dla mnie, jeśli masz ochotę.
                                    > Prostytucja w oczach Dzikowego jest romantycznie umitologizowana
                                    chyba, nie dop
                                    > uszcza do świadomości całego syfu i zboczeństwa, które tam się ok,
                                    również, obo
                                    > k innych rzeczy, wyżywa, więc to jest do jakiegoś stopnia zawsze i
                                    zawsze będzi
                                    > e spatologizowane.
                                    >
                                    > Dwa - co dobrego może być w czymś takim jak polityka seksualna
                                    państwa
                                    ?
                                    > Kiedy to państwo staje się stręczycielem? Błędne koło.
                                    >

                                    Polityka seksualna państwa może polegac na przyjęciu do wiadomości,
                                    że istnieje i będzie istnieć grupa kobiet chętnych do zarobkowania w
                                    ten sposób oraz olbrzymia grupa mężczyzn skłonna płacić. Wraz z
                                    przyjęciem tego do wiadomości może wprowadzić rozmaite regulacje
                                    zapobiegające patologii.
                                    • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:12
                                      No chyba, ze sie uwaza te sytuacje za patologie.
                                      Wtedy zadne regulacje nie pomogą.
                                    • six_a Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:25
                                      >Wraz z przyjęciem tego do wiadomości może wprowadzić rozmaite regulacje
                                      zapobiegające patologii.

                                      a teraz państwo nie przyjmuje do wiadomości istnienia prostytutek? czy po prostu
                                      prostytutki Twoim zdaniem marzą o jawności, wyjściu z cienia, zarejestrowaniu
                                      się w urzędzie i szyldziku zawodowym na budynku, w którym mieszkają? a jaka jest
                                      gwarancja, że opodatkowanie cokolwiek zmieni w ich sytuacji? oprócz tego, że
                                      ubędzie im dodatkowa część kasy, która pójdzie na podatek i zus? przecież zawsze
                                      może znaleźć się pan, który zaproponuje płatną ochronę.
                                    • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 15:29
                                      kocia_noga napisała:

                                      > Polityka seksualna państwa może polegac na przyjęciu do wiadomości, że istnieje i będzie istnieć grupa kobiet chętnych do zarobkowania w ten sposób oraz olbrzymia grupa mężczyzn skłonna płacić. Wraz z
                                      > przyjęciem tego do wiadomości może wprowadzić rozmaite regulacje zapobiegające patologii.

                                      To poczytaj o podobnych próbach, np. w Stanach, na czym polegają, czym są, jak się kończą, tj. nie koczą się wyzysk, gwałt i zło nigdy w tym temacie.
                                      • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 20:05
                                        easz napisała:

                                        > kocia_noga napisała:
                                        >
                                        > > Polityka seksualna państwa może polegac na przyjęciu do
                                        wiadomości, że is
                                        > tnieje i będzie istnieć grupa kobiet chętnych do zarobkowania w
                                        ten sposób oraz
                                        > olbrzymia grupa mężczyzn skłonna płacić. Wraz z
                                        > > przyjęciem tego do wiadomości może wprowadzić rozmaite regulacje
                                        zapobieg
                                        > ające patologii.
                                        >
                                        > To poczytaj o podobnych próbach, np. w Stanach, na czym polegają,
                                        czym są, jak
                                        > się kończą, tj. nie koczą się wyzysk, gwałt i zło nigdy w
                                        tym temacie.
                                        >

                                        Stany to są Stany, a u nas moznaby coś zmienić.
                                        Zawsze coś da się zmienić na lepsze.
                                        • easz Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 20:41
                                          kocia_noga napisała:

                                          > Stany to są Stany, a u nas moznaby coś zmienić.
                                          > Zawsze coś da się zmienić na lepsze.

                                          Nie, mechanizm jest ten sam, bo tak się składa, że nie jest
                                          państwowy, nie jest polityczny, prawny itp. Jest płciowy,
                                          wyzyskujący, wypaczony, tak, patriarchalny, o czym Ty mówisz?
                                          Usankcjonowana patriarchalnie, na prawach patriarchatu prostytucja??
                                          Ale jeśli chcesz, to możesz sobie bagatelizować.
                                          Zmieniaj Tada, sori, Kocia.
                                          Jedyne co, to naprawdę, ale naprawdę - pod kobiety i rzeczy
                                          dotyczące kobiet, czy też pracujących jako prostytutki, ale ja sobie
                                          w tym momencie tego nie wyobrażam, kłóci mi się to z tyloma
                                          rzeczami. Nie wierzę w to, rozumiesz?
                                          W prostytucji chodzi o kasę, tak? Czy nie lepiej wysilić się trochę
                                          bardziej (mniej?) i niwelować tutaj, rozbrajać te powody?
                                          • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 22:08
                                            easz napisała:

                                            > W prostytucji chodzi o kasę, tak? Czy nie lepiej wysilić się
                                            trochę
                                            > bardziej (mniej?) i niwelować tutaj, rozbrajać te powody?
                                            >

                                            Powody są znane, ale patriarchalizmu nie zlikwidujemy, nie da się
                                            tego zrobić siłą woli, a więc prostytucja będzie, kupców usług
                                            seksualnych od kobiet, mężczyzn i dzieci nie będzie ubywać, a zawsze
                                            można zadbać o to, żeby obywało się to mniejszą liczbą ofiar.
                                            Z resztą coraz popularniejszy sponsoring zmieni conieco, być może, w
                                            tych sprawach. Dziewczyny które kalkulują że to im się opłaca nie
                                            muszą karmić alfonsa, policjanta i kilku innych plugawych
                                            pośredników.
                                            A na to, że kalkulują, nic nie poradzisz, chociaz tobie kalkulacja
                                            inaczej wychodzi. Podobnie w sprawach rodzenia na zamówienie.
                                            • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 02:01
                                              kocia_noga napisała:

                                              > easz napisała:
                                              >
                                              > > W prostytucji chodzi o kasę, tak? Czy nie lepiej wysilić się
                                              > trochę bardziej (mniej?) i niwelować tutaj, rozbrajać te powody?
                                              > >
                                              >
                                              > Powody są znane, ale patriarchalizmu nie zlikwidujemy, nie da się
                                              > tego zrobić siłą woli, a więc prostytucja będzie, kupców usług
                                              > seksualnych od kobiet, mężczyzn i dzieci nie będzie ubywać, a
                                              zawsze
                                              > można zadbać o to, żeby obywało się to mniejszą liczbą ofiar.

                                              Ach tak, podałaś tu też dzieci - czy i to jakoś chcesz regulować,
                                              czyli legalizować?

                                              > Z resztą coraz popularniejszy sponsoring zmieni conieco, być może,
                                              w tych sprawach.

                                              Być może, jestem za absolutną w tym samodzielnością i
                                              samostanowieniem kobiet, jako podmiotów. Mimo to uważam, że
                                              prostytucja nie jest czymś zwyczajnym i nie będę jej tak traktowała,
                                              tyle. A odzielać mogę prostytutki od prostytucji, nie widzę w tym
                                              akurat problemu.
                                              Natomiast jeśli jesteś gotowa układać się z patriarchatem, tj. np.
                                              rozmawiać z nim w jego języku, to ja się nie piszę na to. Masz
                                              przykłady, np. w kwestii aborcji. Nie chcę, żeby to brzmiało jak
                                              jakieś głupie pouczanki, ale tak to się zawsze będziemy budziły z
                                              ręką w nocniku i sprzedane. Nie łap się na gadki o tzw. mniejszym
                                              źle, na teksty w stylu 'dla czyjegoś dobra', wreszcie/czyli na
                                              podwójne standardy. Z tego nie może być nic dobrego, z targowania
                                              się, przymykania oczu itp. itd. TO robiłyśmy wcześniej i miałyśmy to
                                              co było. Czas chyba wreszcie na własny język.
                                              • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 08:59
                                                easz napisała:

                                                > Ach tak, podałaś tu też dzieci - czy i to jakoś chcesz regulować,
                                                > czyli legalizować?

                                                Regulować niekoniecznie oznacza legalizować, ale nie przymykać oczu.


                                                > Być może, jestem za absolutną w tym samodzielnością i
                                                > samostanowieniem kobiet, jako podmiotów. Mimo to uważam, że
                                                > prostytucja nie jest czymś zwyczajnym i nie będę jej tak
                                                traktowała,
                                                > tyle.


                                                > Natomiast jeśli jesteś gotowa układać się z patriarchatem,


                                                Nie widzę innego wyjścia, po prostu.Gdyby Klementyna z Tańskich-
                                                Hoffmanowa nie podlizywała się na granicy włażenia w zad panom,
                                                nigdyby nie powstała szkoła dla dziewcząt, nawet na takim poziomie.
                                                • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 10:55
                                                  kocia_noga napisała:

                                                  > > Natomiast jeśli jesteś gotowa układać się z patriarchatem,
                                                  >
                                                  >
                                                  > Nie widzę innego wyjścia, po prostu.Gdyby Klementyna z Tańskich-
                                                  > Hoffmanowa nie podlizywała się na granicy włażenia w zad panom,
                                                  > nigdyby nie powstała szkoła dla dziewcząt, nawet na takim
                                                  poziomie.

                                                  Czytalas w Zadrze dyskusje redakcyjna o kongresie?
                                                  • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 13:28
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > kocia_noga napisała:
                                                    >
                                                    > > > Natomiast jeśli jesteś gotowa układać się z patriarchatem,
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Nie widzę innego wyjścia, po prostu.Gdyby Klementyna z Tańskich-
                                                    > > Hoffmanowa nie podlizywała się na granicy włażenia w zad panom,
                                                    > > nigdyby nie powstała szkoła dla dziewcząt, nawet na takim
                                                    > poziomie.
                                                    >
                                                    > Czytalas w Zadrze dyskusje redakcyjna o kongresie?
                                                    >


                                                    Nie, zupełnie zapomniałam, że mam Zadre kupić, serio.
                                                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 13:39

                                                    Kup se.
                                                    Ten artykul bardzo ciekawy, bo widac w nim kawalek
                                                    polskfeministycznego theatrum, do ktorego my, amatorki, nie mamy
                                                    dostepu.

                                                    Generalnie skupia sie ta dyskusja na wyliczeniu, co z kongresem
                                                    bylo nie tak i konkluzji, ze skoro tyle rzeczy bylo nie tak, to w
                                                    zasadzie cale wydarzenie bylo do dupy.
                                                    Plus uwagi w stylu 'my wcale nie jestesmy pewne, czy chcemy wejsc
                                                    do mainstreamu'.

                                                    Imho polski feminizm znajduje sie teraz w ciekawym momencie - z tym
                                                    przechodzeniem do mainstreamu wlasnie. Te, ktore przylaczyly sie do
                                                    kongresu, zapewne maja latke 'kolaborantek'. Zapwene tez nie czuja
                                                    sie najlepiej z powodu kompromisow, ktore musialy zawrzec i na
                                                    ktore musialy przymknac oczy. I jednoczesną frajdę, ze byc moze uda
                                                    się im zmienić real.

                                                    Te, ktore sie nie przylaczyly, maja satysfakcję czuć
                                                    się 'prawdziwymi' feministkami, co to z nikim i nigdy nie beda się
                                                    ukladac, ze cena za wyjscie z norki jest za duza, a feministki i
                                                    tak zmieniaja swiat w swoich ngo-sach, wkladając w to duzo energii
                                                    i zaangażowania, więc o co chodzi.

                                                    Imho wszystko wcale nie jest takie oczywiste. Bardzom ciekawa, co
                                                    ty o tym myslisz.
                                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:18
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    Tylko że ja nie o tym pisałam. Tu np. nie ma opozycji działaczki-niedziałaczki, zorganizowane-niezorganizowane, chyba że o czymś nie wiem.
                                                    Zresztą, jeśli tak, to tym bardziej jest sens i są potrzebne feministki, które nie będą chętne i nie będą łaziły na kompromisy. Wiec może tak mniej jednostronnie.
                                                    A o kongresie, to różne rzeczy napisano, feministki też. Po co natomiast antagonizować.
                                                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:35
                                                    Ja natomiast nie antagonizuję.

                                                    Mnie w tamtym artykule zdziwil calkowity brak dobrej woli - takiego
                                                    tonu 'ok, to tamto, siamto i owamto to gniot, pierdyliard rzeczy
                                                    nie wyszlo, ale...' i tu miejsce na dostrzezenie co najmniej kilku
                                                    pozytywow, ktore wszak nie są małe.

                                                    Pewnie, ze jest miejsce na 'prawdziwe feministki' i 'kolaborantki'
                                                    ale - zauwaz - tego typu podzial juz sam z siebie
                                                    antagonizuje. 'prawdziwe' sa lepsze! a nie, bo my, bo my mamy wplyw
                                                    na masy!

                                                    Imho to wytracanie energii.
                                                  • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 14:54
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Ja natomiast nie antagonizuję.
                                                    >
                                                    > Mnie w tamtym artykule zdziwil calkowity brak dobrej woli -
                                                    takiego
                                                    > tonu 'ok, to tamto, siamto i owamto to gniot, pierdyliard rzeczy
                                                    > nie wyszlo, ale...' i tu miejsce na dostrzezenie co najmniej kilku
                                                    > pozytywow, ktore wszak nie są małe.
                                                    >
                                                    > Pewnie, ze jest miejsce na 'prawdziwe feministki' i 'kolaborantki'
                                                    > ale - zauwaz - tego typu podzial juz sam z siebie
                                                    > antagonizuje. 'prawdziwe' sa lepsze! a nie, bo my, bo my mamy
                                                    wplyw
                                                    > na masy!
                                                    >
                                                    > Imho to wytracanie energii.

                                                    Ale najzupełniej normalne. I normalnie kobiety muszą się nauczyć
                                                    takich rzeczy, żeby cokolwiek zrobić.
                                                    A poczytaj o walce o prawa kobiet przed I wojną światową - ile to
                                                    było kłótni, podchodów, rozłamów, rozgoryczeń, niesprawiedliwości?
                                                    Nieinaczej jest wśród facetów - po '89 prawica nic tylko żarła się
                                                    ze sobą i rozmnażała przez podział, potem dopiero poszli po rozum.
                                                    Nas to też czeka.
                                                  • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:02
                                                    > Nas to też czeka.

                                                    To jeden z powodów mojego sprzeciwu wobec parytetów. Zauważcie, że
                                                    partie w Polsce trzymają się kupy:
                                                    - Bo lider chwyta za mordę.
                                                    - Bo wciąż jest czymś w rodzaju ruchu społecznego nieskażonego
                                                    etatyzmem i ewolucyjnie dorasta do nowej sytuacji, dzięki czemu unika
                                                    błędów wyjadaczy.

                                                    Powtarzam: zmiana finansowania partii i ułatwienie wejścia nowym
                                                    bytom politycznym, bo parytet po prostu nic nie da.
                                                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:08
                                                    Ja wiem, ze to normalne, ja nawet ten proces potrafie rozebrac z
                                                    perspektywy dynamiki procesow spolecznych, ale to i tak mnie
                                                    wku...a.
                                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:27
                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > Ale najzupełniej normalne. I normalnie kobiety muszą się nauczyć
                                                    > takich rzeczy, żeby cokolwiek zrobić.
                                                    > A poczytaj o walce o prawa kobiet przed I wojną światową - ile to
                                                    > było kłótni, podchodów, rozłamów, rozgoryczeń, niesprawiedliwości?
                                                    > Nieinaczej jest wśród facetów - po '89 prawica nic tylko żarła się
                                                    > ze sobą i rozmnażała przez podział, potem dopiero poszli po rozum.
                                                    > Nas to też czeka.

                                                    Tak, czyli jednak stanie w miejscu i powielanie, powtarzanie. Teraz jest inaczej i można się posługiwać (też) innymi metodami, tylko by trzeba było najpierw spróbować. Warto imo. Nową jakość.
                                                  • easz to jeszcze o kompromisach, Kocia 12.12.09, 18:29

                                                    Jeszcze mi się coś przypomniało a propos kompromisów - rozmowa na
                                                    WO, pamietasz, o aborcji, konkretnie kwestia tego, jak uczestniczyła
                                                    w rozmowie forumowiczka Tiktak -> moje (niby)podejrzenie podpuchy.
                                                    Na mój taki sprzeciw wobe chamstwa i agresji, powiedziałaś 'a
                                                    dlaczego? tkm, nie bedziemy stale cicho i ładnie, i się wycofywać'
                                                    itd, coś w tym rodzaju. Czy tam miałaś dość kompromisów i mówienia
                                                    językiem jedynie słusznym, narzuconym z góry, ale w innych kwestiach
                                                    już nie masz tak? Czy jak to mam brać?
                                                  • kocia_noga Re: to jeszcze o kompromisach, Kocia 12.12.09, 18:50
                                                    easz napisała:

                                                    >
                                                    > Jeszcze mi się coś przypomniało a propos kompromisów - rozmowa na
                                                    > WO, pamietasz, o aborcji, konkretnie kwestia tego, jak
                                                    uczestniczyła
                                                    > w rozmowie forumowiczka Tiktak -> moje (niby)podejrzenie podpuchy.
                                                    > Na mój taki sprzeciw wobe chamstwa i agresji, powiedziałaś 'a
                                                    > dlaczego? tkm, nie bedziemy stale cicho i ładnie, i się wycofywać'
                                                    > itd, coś w tym rodzaju. Czy tam miałaś dość kompromisów i mówienia
                                                    > językiem jedynie słusznym, narzuconym z góry, ale w innych
                                                    kwestiach
                                                    > już nie masz tak? Czy jak to mam brać?
                                                    >

                                                    Jestem za zróżnicowanymi postawami. Żeby nie nosić gorsetu grzecznej
                                                    panienki z defoltu, żeby odzywac się własnym głosem.
                                                    Kompromis to jeszcze coś innego, to wg mnie uporządkowanie spraw wg
                                                    wagi i trzymanie się tych najważniejszych jeśli się da, a jeśli się
                                                    nie da - jakichkolwiek wykonalnych.
                                                  • easz Re: to jeszcze o kompromisach, Kocia 12.12.09, 19:22
                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > Jestem za zróżnicowanymi postawami. Żeby nie nosić gorsetu
                                                    grzecznej panienki z defoltu, żeby odzywac się własnym głosem.
                                                    > Kompromis to jeszcze coś innego, to wg mnie uporządkowanie spraw
                                                    wg wagi i trzymanie się tych najważniejszych jeśli się da, a jeśli
                                                    się nie da - jakichkolwiek wykonalnych.

                                                    Jakiekolwiek? Jakiekolwiek, czyli byle jakie - jest złe. No i
                                                    jak bardzo jakiekolwiek? Poza tym masz jakiekolwiek z aborcją
                                                    właśnie. Kompromis. Więcej z tego zła, naprawdę, bo i tak prawo nie
                                                    jest przestrzegane i nawet te, co im się należy robią zabiegi w
                                                    podziemiu. Tak się kończy najczęściej chodzenie na kompromisy na
                                                    cudzych zasadach i prawach, ja o tym mówię. Ciebie nie ma w tym, nas
                                                    nie ma, ich nie ma.

                                                    Nie, to właśnie ma z kompromisem bardzo wiele wspólnego, o czym
                                                    piszę. Tylko te kompromisy i niekompromisy zależą od tego, co nam
                                                    akurat bardziej leży na sercu, indywidualnie też, czyli tak, od
                                                    priorytetów. Nie wolno natomiast narzucać komuś jakichś priorytetów
                                                    w jednym jakimś worku, bo jakim prawem? Prawem widzimisię własnych
                                                    potrzeb, żeby nie powiedzieć interesów, własnej wygody? Feminizmy i
                                                    feministki są różne, tak czy nie?
                                                    To tak, jakby pwiedzieć, że poglądy jakiejś feministki są
                                                    drugorzędne, mniej warte i mniej ważne, niż innej, czy jest
                                                    zorganizowana i działa, czy nie, czy cokolwiek.

                                                    Dziwnym też jest imo się dziwować tym rozwarstwieniom itd, albo
                                                    mówić, że czyjeś poczucie wyobcowania, odrzucenia, odepchnięcia,
                                                    ignorowania, albo upominanie się o swoje, czy też o siebie, to, że
                                                    ktoś nie chce ustąpić w tym, co dla niego ważne, nie chce takich to
                                                    a takich kompromisów - wqrwia. Mi się to nie podoba i już. Szukanie
                                                    winnych, nie wiem po co.
                                                    Bo poza tym, takie rozwarstwienie nigdy nie zniknie.
                                                  • kocia_noga Re: to jeszcze o kompromisach, Kocia 13.12.09, 09:03
                                                    easz napisała:
                                                    Poza tym masz jakiekolwiek z aborcją
                                                    > właśnie. Kompromis. Więcej z tego zła, naprawdę, bo i tak prawo
                                                    nie



                                                    Z aborcja ani innymi aktami prawnymi nie można mówić o żadnym
                                                    kompromisie! Kompromis jest układaniem się dwóch równorzędnych stron.

                                                    Na razie daleko do tego, układa się klika polityczna z czarnymi. Ale
                                                    rosną szanse na zmianę.


                                                    Prawem widzimisię własnych
                                                    > potrzeb, żeby nie powiedzieć interesów, własnej wygody? Feminizmy
                                                    i
                                                    > feministki są różne, tak czy nie?


                                                    Jeżeli dojdzie w ogóle do ukonstytuowania się f. jako realnej siły
                                                    układającej się z rządem, to najpierw ta siła musi wypracować swoje
                                                    wewnętrzne kompromisy i określić cele i warunki.

                                                    Poza tym, to już do innej wypowiedzi w innym wątku - ja się NIE
                                                    OBRAŻAM, na miłą Boginię. Reaguję bardzo odmiennie niż ty - im
                                                    lepiej opisujesz to co czujesz, tym lepszą mam orientację, jak
                                                    możesz zareagować, ale - zasadniczo to twój problem, dopóki piszę
                                                    IMO nieinwazyjnie i czytelnie na tyle, żeby jasne były moje intencje.
                                                  • easz Re: to jeszcze o kompromisach, Kocia 14.12.09, 01:33
                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > easz napisała:
                                                    > Poza tym masz jakiekolwiek z aborcją
                                                    > > właśnie. Kompromis. Więcej z tego zła, naprawdę, bo i tak prawo
                                                    > nie
                                                    >
                                                    > Z aborcja ani innymi aktami prawnymi nie można mówić o żadnym
                                                    > kompromisie! Kompromis jest układaniem się dwóch równorzędnych
                                                    stron.

                                                    Nic na to nie poradzisz ani Ty, ani ja nie poradzę, że tak się o tym
                                                    mówi, tak zostało to przyklepane i co najważniejsze - takim się to
                                                    postrzega ogólnie. Czyli takim niestety jest, mimo że wg nas
                                                    nie. To sa pułapki, w które wpadamy, w taki sposób jak powyżej
                                                    gdzieśtam pisałam. Ja się tego bardzo boję. Co tam, jestem
                                                    przekonana, że tak znów będzie, jeśli nie z parytetem, to z czym
                                                    innym.

                                                    > Na razie daleko do tego, układa się klika polityczna z czarnymi.
                                                    Ale rosną szanse na zmianę.

                                                    Może tu się po prostu odzywa mój egoizm i może jest trudniejszy do
                                                    przeskoczenia, niż myślałam. Też bym chciała jeszcze troche pożyć
                                                    wg 'femimodeli'.

                                                    > Jeżeli dojdzie w ogóle do ukonstytuowania się f. jako realnej siły
                                                    układającej się z rządem, to najpierw ta siła musi wypracować swoje
                                                    > wewnętrzne kompromisy i określić cele i warunki.

                                                    Więc niech to robi jednak szerzej, frakcyjnie i ostrożniej, nie łazi
                                                    po trupach. Bardzo proszę. Czy to jest niemożliwe?
                                                    Bo potem, to trudno się też dziwić, że ktoś się czuje sprzedany,
                                                    wykorzystany, zdradzony, ew. zostawiony sam sobie, bez wsparcia itd.

                                                    > Poza tym, to już do innej wypowiedzi w innym wątku - ja się NIE
                                                    > OBRAŻAM, na miłą Boginię. Reaguję bardzo odmiennie niż ty - im
                                                    > lepiej opisujesz to co czujesz, tym lepszą mam orientację, jak
                                                    > możesz zareagować, ale - zasadniczo to twój problem, dopóki piszę
                                                    > IMO nieinwazyjnie i czytelnie na tyle, żeby jasne były moje
                                                    intencje.

                                                    Z tą czytelnością Ciebie to mam czasem mały problem, przyznaję, w
                                                    ogóle.
                                                    Dobrze, że się nie obrażasz. Wreszcie się obrazisz. Ja się obrażam,
                                                    kiedy mam egotycznego bzika akurat. Taki mam teraz? styl reagowania
                                                    na pewne rzeczy, z ust pewnych osób. Szybko i łatwo, i czasem
                                                    odkręca się też szybko. Ale to też mój problem, wiem. Więc
                                                    przepraszam.
                                                  • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 15:04
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Ja natomiast nie antagonizuję.
                                                    >
                                                    > Mnie w tamtym artykule zdziwil calkowity brak dobrej woli - takiego tonu 'ok, to tamto, siamto i owamto to gniot, pierdyliard rzeczy nie wyszlo, ale...' i tu miejsce na dostrzezenie co najmniej kilku
                                                    > pozytywow, ktore wszak nie są małe.

                                                    I tego w ogóle tam nie ma? Nie czytałam jeszcze.

                                                    > Pewnie, ze jest miejsce na 'prawdziwe feministki' i 'kolaborantki' ale - zauwaz - tego typu podzial juz sam z siebie antagonizuje. 'prawdziwe' sa lepsze! a nie, bo my, bo my mamy wplyw na masy!

                                                    A, to zależy z której strony jak, i może nawet nie tak prosto to się przedstawia jak przedstawiasz.

                                                    Ja nie uważam, że Kocia jest gorsza, może zbyt... skrajna?? mnie to tylko zasmuca i czuję się obco. Ale to mój problem.

                                                    Podziały są i będą, bo są różne interesy i priorytety. Tak, nawet nie światopoglądy, masz swój pragmatyzm, tj. Kociej;) Sori, ale coś może kogoś mniej dotyczyć a mnie bardziej. Nie mam ochoty chodzić na takie kompromisy. Mam już dosyć - czy rozumiesz to?
                                                    A takie działaczki nie bardzo się różnią od tego, co jest -> sprawa PK, dlaczego nie osiągnęły itd.

                                                    Chodziło mi o to, co to znaczy właściwie kompromis, gdzie jest granica i czyja? Jeśli coś przyjmujemy tylko na prawach, zasadach i w języku 'obcych', to to nie jest kompromis, nawet. Ja się nie będę łudziła - tak przewrotnie, to wyznawców kompromisów można by było nazwać marzycielami prędzej;)

                                                    > Imho to wytracanie energii.

                                                    Koszty. Które można niwelować, ale ponieważ już się poajwiają/ły strony, to od obu trzeba żądać. Wystarczy, że ktoś był ciągle winny w światku 'po staremu'.

                                                    Przyszło mi do głowy, że u nas jest być może za mało różnych grup feminizujących/stycznych, żeby coś dla siebie znaleźć?
                                                • easz Re: Teraz, k..., oni. 10.12.09, 13:38
                                                  kocia_noga napisała:

                                                  > easz napisała:
                                                  >
                                                  > > Ach tak, podałaś tu też dzieci - czy i to jakoś chcesz regulować,
                                                  > > czyli legalizować?
                                                  >
                                                  > Regulować niekoniecznie oznacza legalizować

                                                  A co np? Co Twoim tutaj zdaniem?

                                                  > ale nie przymykać oczu.

                                                  Kompromisy to przymykanie oczu, m.in. A ty na dłuższą metę, to proponujesz coś nawet mniej (więcej?), niż kompromisy? Ja nie przymykam oczu, ja się wściekam ew. I nie będę pokazywała paluszkiem natomiast itd.

                                                  > Nie widzę innego wyjścia, po prostu.Gdyby Klementyna z Tańskich-
                                                  > Hoffmanowa nie podlizywała się na granicy włażenia w zad panom,
                                                  > nigdyby nie powstała szkoła dla dziewcząt, nawet na takim poziomie.

                                                  Ile to było lat temu? Kiedy to było, w jakich warunkach? Ile się od tamtego czasu wydarzyło, ile osiągnęłyśmy i osiągnięto? To jest wręcz straszne, że tak podchodzisz do podobnych kwestii, no a jeśli tu, to może i w innych? A Bene zarzucasz, ze ma i żyje marzeniami? A jak można inaczej mieć motywację do działania itp? Jak można do czegoś dojść, coś zmienić.
                                                  Ja wychodzę, bo teraz to już mnie zaczynasz poważnie przygnębiać:(
                              • six_a Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:43
                                >To samo można w skarbówce. Żaden klient czy klientka nie zapłacili mi
                                więcej niż 200,- i nigdy nie przyjmuję tych samych dwa razy. Znaczy
                                kwota wolna od podatku.

                                dajże spokój, dzikowy, wystarczy majątkowi się przyjrzeć i z czego się wziął,
                                skoro dochodów pono niet. taka zabawa to do czasu.
              • kr_kap Re: Teraz, k..., oni. 13.12.09, 02:37
                Głównie nie wypada publikować kłamstw, bez komentarza, że są
                kłamstwami. Nawet jeśli tak grubymi nićmi fastrygowane.


                Tu będzie parę cytatów z pana pieklica kłamliwego:

                -
                • easz Re: Teraz, k..., oni. 13.12.09, 02:59

                  kr_kap napisała:

                  Niezły post:) Ja bym go jeszcze tam, pod tamtym artykulikiem
                  zalinkowała.
                  • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 14.12.09, 16:23
                    Autor
                    dostal odpowiedz
                    redakcyjną
                    , więc pewnie mial okazję przemyslec to i owo :)
                    • easz Re: Teraz, k..., oni. 14.12.09, 19:15
                      bene_gesserit napisała:

                      > Autor
                      >
                      dostal odpowiedz redakcyjną
                      , więc pewnie mial okazję przemyslec to i owo :)

                      A widzisz, na dobre wyszło, stała się okazja. Może go wrobili? ;)

                      Marka oburzył fakt :)
                      • kr_kap Re: Teraz, k..., oni. 15.12.09, 19:39
                        Powinnam się była domyślić, że pan Marek natchnienie do swojej płaczliwej wypowiedzi dostał prosto od Boga, choć Bóg poskąpił, biedakowi, kluczowych wyjaśnień i stąd te złorzeczenia. Kobiety obecne na spotkaniu pewnie by co mogły. No ale.

                        Co za buta w tej męskiej parze fleków. Zawsze mnie zaskoczy.

                        ---

                        Jak to szło?

                        "Doprawdy, nie ma tak absurdalnego poglądu, którego by ludzie nie przyjęli jako własny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyjęty przez ogół. Przykład działa tak na ich myślenie, jak na ich czyny. Są oni jak owce, które idą za swoim baranem, gdziekolwiek ich prowadzi; łatwiej im umrzeć (tak koło 70-siątki? ;), niż myśleć."

                        a dalej:

                        "Jest to bardzo dziwne, że zdanie ogółu ma dla nich tak wielkie znaczenie, skoro przecież sami widzą po sobie, w jaki sposób przyjmuje się zdania, mianowicie zupełnie bez rozumowania i tylko na skutek przykładu. Tego nie wiedzą jednak, bo nie mają żadnego samokrytycyzmu. Powszechność jakiegoś poglądu nic jest, poważnie mówiąc, żadnym dowodem, nie daje nawet prawdopodobieństwa słuszności."

                        i na koniec:

                        "Krótko mówiąc, bardzo mało ludzi umie myśleć, ale jakiś pogląd chce mieć każdy."


                        "Erystyka", Arthur ponadczasowy Schopenhauer ;)
                • kocia_noga Kr_kap, szkoda twojego czasu 13.12.09, 09:07
                  na analizę tego gniotu.
                  • kr_kap Re: Kr_kap, szkoda twojego czasu 15.12.09, 18:43

                    :) wpadając rzadziej odzwyczaiłam się od tej retoryki. no i trudno mi
                    się powstrzymać przed stuknięciem w klawiaturę. ale co racja, to racja

        • easz Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 00:27
          bene_gesserit napisała:

          > Dobra dobra.
          > Sek w tym, ze pod artykulem wiele wpisow jest w rodzaju 'dziwne,
          ze ta feminazistowska, lewicowa Koszerna wydrukowala słowa Światłej
          > Prawdy'. Zaden pterodaktyl, niestety. Archetyp swojego gatunku po
          > prostu.

          Ogólnie widzę 22 wpisy, w tym dwa feministek z tego forum, reszta,
          to zdaje się dwa nieanonimowe forowo zaledwie i morze pitolenia bez
          logowania nawet.
          Ale ok, archetyp zgoda, tylko że to jest naprawdę tak obciachowe, że
          zawstydza wszystkich w promieniu kilometra chyba. To mi bardziej na
          atawizm zakrawa;)
          • easz chwila moment 08.12.09, 00:31

            Bene, zajrzałam w tamten wątek pod artykułem, tam jest większość
            naprawdę sensowna, takie żenujące posty są może trzy. Nie jesteś
            zbudowana? ja właśnie się zbudowałam;)

            Czyli gazeta zrobiła dobrą robotę, hłehłe, jaką chciała nie wiem.

            bene_gesserit napisała:

            > ale o fakt, ze tego typu wypociny bez zenady mozna
            > wydrukowac w najpopularniejszej gazecie (mimo tego, ze feminazi
            > politpopr rządzą)

            No bo to znaczy chyba, że właśnie jesteśma już takie silne i mamy
            wadzę, że dla nas to pikusie takie obciachy i tolerujemy z
            łaskawością naszej Wysokości;)
    • six_a Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:25
      a to nie corgan ten tekst pisał? dokładnie ten sam styl. wbijam gwoździe i
      placuję na platfolmie wieltniczej, a chciałbym siedzieć na macierzyńskim do
      śmierci najlepiej chlip chlip.

      eee tam, szkoda słów: durnowata licytacja i bombardowanie czyjejś dyskryminacji,
      bo "my też". jak "wy też", to "wy też" coś z tym róbcie poza miauczeniem w
      gazetach ofkors.
      • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:39

        No oni milczą z godnością, bici, chorzy bez tacierzyńskiego na
        platformie wiertniczej, czasem tylko któremuś nerwy puszczą i
        wytknie tym feministkom ich niestosowne zachowanie.
        • bene_gesserit Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 14:46
          Tak.

          Mnie zastanawia jedynie, czemu oni wytykaja z pretensją w
          rodzaju 'my cierpimy, a wy nic z tym nie robicie, a tylko sie
          troszczycie o siebie'.

          Pewnie znowu winne są matki, co źle synów wychowały :(((
          • corgan1 Re: Teraz, k..., oni. 12.12.09, 04:06
            bene_gesserit napisała:

            > Mnie zastanawia jedynie, czemu oni wytykaja z pretensją w
            > rodzaju 'my cierpimy, a wy nic z tym nie robicie, a tylko sie
            > troszczycie o siebie'.

            Nie mamy do nikogo pretensji. Stwierdzamy po prostu fakty. Na które Wy chyba
            jesteście póki co uodpornione.

            > Pewnie znowu winne są matki, co źle synów wychowały :(((

            To na takiej samej zasadzie jak (podobno) wszystkim nieszczęściom winni są
            mężczyźni.
      • corgan1 nie, to nie ja pisałem 12.12.09, 04:04
        six_a napisała:

        > a to nie corgan ten tekst pisał? dokładnie ten sam styl.
        > wbijam gwoździe i placuję na platfolmie wieltniczej, a chciałbym
        > siedzieć na macierzyńskim do śmierci najlepiej chlip chlip.

        Chlip, chlip, dlaczego lekceważysz i gardzisz męską pracą na tacierzyńskim? Może
        nie każdy woli pracę na platformie wiertniczej i woli zajmować się przewijaniem
        i pieluchami?

        btw - przedrzeźnianie czyjeś wady wymowy jest wybitnie chamskie, nie uczyli Cię
        tego? nie seplenię, żeby nie było...

        > eee tam, szkoda słów: durnowata licytacja i bombardowanie czyjejś
        > dyskryminacji, bo "my też". jak "wy też", to "wy też" coś z tym
        > róbcie poza miauczeniem w gazetach ofkors.

        Ależ właśnie zaczęliśmy to robić! I nie powstrzyma tego trendu. Facet coś
        napisał a ty od razu rzuciłaś "miauczenie" - i to jest właśnie objaw j...bniętej
        feministycznej kultury XXI wieku. Że jak faceci skarżą się na coś to od razy ze
        stron bab spotykają się z pogardą i lekceważeniem.

        napisał np.
        > Przemoc domowa - kolejny mit, że dotyczy tylko kobiet. Faceci też
        > są bici. Co gorsze, nie mają żadnego pomysłu, jak sobie z tym
        > radzić. W rezultacie milczą.

        Co jest nieprawdziwego w powyższych zdaniach?
        • kontodopisanianaforum Re: nie, to nie ja pisałem 12.12.09, 09:27
          corgan1 napisał:

          > six_a napisała:
          >
          > > a to nie corgan ten tekst pisał? dokładnie ten sam styl.
          > > wbijam gwoździe i placuję na platfolmie wieltniczej, a chciałbym
          > > siedzieć na macierzyńskim do śmierci najlepiej chlip chlip.
          >
          > Chlip, chlip, dlaczego lekceważysz i gardzisz męską pracą na tacierzyńskim?
          Może nie każdy woli pracę na platformie wiertniczej i woli zajmować się
          przewijaniem i pieluchami

          Ironia podeszła i kopnęła cię w d**ę, a ty nawet się nie zorientowałeś. Albo
          udajesz, że się nie zorientowałeś. Tak czy tak, szkoda gadać.
        • easz Re: nie, to nie ja pisałem 12.12.09, 16:49

          corgan1 napisał:

          > Ależ właśnie zaczęliśmy to robić! I nie powstrzyma tego trendu.
          Facet coś napisał a ty od razu rzuciłaś "miauczenie" - i to jest
          właśnie objaw j...bniętej feministycznej kultury XXI wieku. Że jak
          faceci skarżą się na coś to od razy ze
          > stron bab spotykają się z pogardą i lekceważeniem.

          Taa, bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, zapalniczki w górę! każdy
          chłop to, każda baba tamto.
          A co Ty, Corgan, zrobiłeś do tej pory dla kobiet?
          • corgan1 Re: nie, to nie ja pisałem 13.12.09, 00:08
            > A co Ty, Corgan, zrobiłeś do tej pory dla kobiet?

            A to ja musiałem robić cokolwiek dla kobiet? Z jakiej paki?
            A co ty easz zrobiłaś do tej pory dla mężczyzn?
            • easz Re: nie, to nie ja pisałem 13.12.09, 01:47
              corgan1 napisał:

              > > A co Ty, Corgan, zrobiłeś do tej pory dla kobiet?
              >
              > A to ja musiałem robić cokolwiek dla kobiet? Z jakiej paki?

              Tak myślałam, to o co te pretensje?

              > A co ty easz zrobiłaś do tej pory dla mężczyzn?
    • kontodopisanianaforum Re: Teraz, k..., oni. 07.12.09, 15:29
      No właśnie, czemu sądy w przeważającej liczbie przypadków przyznają opiekę
      nad dzieckiem właśnie kobiecie?


      Dotarłam do tego i na tym skończyłam czytanie. Naczelny argument wszystkich
      "broniących praw ojców", którzy zdają się nie rozumieć, z czego takie wyroki
      sądowe się biorą.
    • benek231 No zeby nie ten gosc to do dzis nie mialbym :O) 07.12.09, 17:36
      pojecia jak nisko upadl moj status. Bardzo rozzalilem sie nad soba :O))


      A na serio - facet oczywiscie pieprzy.

      Z tym tylko, ze wpadla mi w oko, i zaskoczyla, informacja o urlopie
      tacierzynskim. Bylem przekonany, ze to juz dziala i nie ma problemow, tymczasem
      on cos zupelnie innego.
      No wiec jak to jest, Dziewczyny, bo nie siedze w temacie?
      • triss_merigold6 Re: No zeby nie ten gosc to do dzis nie mialbym : 07.12.09, 20:01
        Urlop płatny możliwy do wzięcia przez ojców wchodzi chyba od 2010 r.
        w wymiarze tygodnia. Urlop wychowawczy - niepłatny może wziąć w
        każdej chwili do ukończenia przez dziecko 4 roku życia.
        Pan chyba zapomniał, że urlop macierzyński jest obowiązkowy - jest
        to czas na dojście kobiety do jakiej takiej formy po porodzie i na
        opiekę nad noworodkiem i niemowlakiem. O ile mi wiadomo mężczyźni
        nie przeżywają połogu ale może coś przeoczyłam.
        • kontodopisanianaforum Re: No zeby nie ten gosc to do dzis nie mialbym : 07.12.09, 22:10
          Raczej
          pewne źródło


          Kobieta, po wykorzystaniu po porodzie co najmniej 14 tygodni urlopu
          macierzyńskiego, ma prawo zrezygnować z pozostałej części tego urlopu. Oznacza
          to, że kobieta ma obowiązek wykorzystać 14 tygodni urlopu, z tej części urlopu
          nie może zrezygnować.
          W przypadku rezygnacji, niewykorzystaną części urlopu macierzyńskiego udziela
          się pracownikowi-ojcu wychowującemu dziecko. W tym celu pracownik składa pisemny
          wniosek do swojego pracodawcy. Urlop przysługujący ojcowi musi przypadać
          bezpośrednio po terminie rezygnacji z części urlopu macierzyńskiego przez
          pracownicę.
          Z wnioskiem do pracodawcy musi wystąpić także pracownica. Pracownica zgłasza
          pracodawcy pisemny wniosek w sprawie rezygnacji z części urlopu macierzyńskiego.

          Tamtem pan to chrzani byle chrzanić. Może wziąć nawet macierzyński, jeśli sobie
          ustali z panią, z którą będzie miał dziecko (nie mówiąc już o tym, że może się
          udać na wychowawczy). Wątpię jednak, by się taka znalazła.
          • benek231 Hej, dzieki za info. Takze Triss :) 07.12.09, 23:44
            Znaczy sie facet pieprzy i w urlopach macierzynskich. Znaczy nigdy sie tym nie
            interesowal. Wyniosl to z przemowien biesiadnych i licytowania sie z kumplami.
            • easz Re: Hej, dzieki za info. Takze Triss :) 08.12.09, 00:27
              benek231 napisał:

              > Znaczy sie facet pieprzy i w urlopach macierzynskich. Znaczy nigdy
              sie tym nie interesowal. Wyniosl to z przemowien biesiadnych i
              licytowania sie z kumplami.

              A z tego wynika, że i każdy, który klaska przytakuje. No i jak
              takich traktować choć odrobinę serio?
    • pazdziernik2009 Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 01:36
      Poślednia pisanina. Cóż, tak bywa, gdy ktoś na co dzień operujący śrubokrętem i młotkiem chwyci ni stąd, ni zowąd za pióro.

      Swoją drogą ostatnio zauważam jakiś wysyp nadspodziewanie dobrze rokujących gryzipiórków: najpierw Anna Zawadzka, teraz pan Marek z Trójmiasta… gdy doliczyć jeszcze Jasia Kapelę, mistrza polskiej interpunkcji, o przyszłość polskiej publicystyki można być najzupełniej spokojnym.

      • bruford Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 08:51
        Ale się tutejsze feministki podnieciły ...tyleż postów i analiz
        nadzwyczajnych , i o pterodaktylach było.....w odpowiedzi na głupawą
        prowokację kiepskiego zresztą pisarczyka.Gdyby , dajmy na to ,
        podnieść kwestię konkretnych a nadzwyczajnych głupot wypisywanych
        przez Europejską Inicjatywę Feministyczną --byłby kłopot , musiałyby
        się pogimnastykować logicznie , jak tu takie głupoty wytłumaczyć a
        tak to sobie o pterodaktylach pofantazjują.
        • dzikowy Re: Teraz, k..., oni. 08.12.09, 16:58
          Chciałbym, żeby swoje felietony w sieci publikować J. Urban
          podpisując się pseudonimem. Oczywiście pierwszym zarzutem byłoby, że
          troll, cham i szowinistyczna świnia. Znając stosunek red. Urbana do
          swojej osoby ucieszyłby się z trolla, bo chamem i świnią nazywają go
          do znudzenia. :)
          • kocia_noga Re: Teraz, k..., oni. 09.12.09, 09:25
            dzikowy napisał:

            > Chciałbym, żeby swoje felietony w sieci publikować J. Urban
            > podpisując się pseudonimem. Oczywiście pierwszym zarzutem byłoby,
            że
            > troll, cham i szowinistyczna świnia.

            Urban przede wszystkim myśli logicznie, choć rzecz jasna, kiedy
            chodzi o ulubione mity rozum mu się mąci. Ty zaś masz też swoje
            wielkie osiągnięcie - znalazłeś, że Agnieszka Graff mówi "włanczam".
    • black-emissary Re: Teraz, k..., oni. 12.12.09, 10:19
      Prawda, jak to ma w zwyczaju, leży sobie gdzieś po środku.

      Po pierwsze: jest za mało przedszkoli. Nie rozumiem, czemu to ma być tylko problem pań?

      Nie jest to tylko problem pań (i nie powinien jako taki być przedstawiany), ale częściej ich jednak dotyka.

      Przemoc domowa - kolejny mit, że dotyczy tylko kobiet. Faceci też są bici. Co gorsze, nie mają żadnego pomysłu, jak sobie z tym radzić. W rezultacie milczą.

      Facet będący ofiarą przemocy domowej ma chyba rzeczywiście jeszcze gorzej niż ofiara-kobieta. Ale też i rzadszy to przypadek.

      Panie żalą się, że są niewolnicami stereotypów, są postrzegane tylko jako żony, matki, kucharki.

      Większość kobiet to żony, matki i kucharki. Na ile to niewolnictwo, a na ile świadomy wybór - nikt nie wie.

      Podsumujmy: kobiety żyją dłużej, wcześniej idą na emeryturę...

      ... a co za tym idzie przez dłuższy czas na emeryturze biedują.
      Akurat wcześniejsza emerytura to żaden kobiet przywilej, raczej przekleństwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka