Cytat roku

08.02.11, 10:36
Z pewnego gazetowego forum:

Dla mnie niestety hipermarkety to miejsca do których zaglądam rzadko, choć nawet lubię. Zdecydowanie za dużo pieniędzy tam zostawiam, nawet jak trzymam się kartki, a to głównie dlatego, ze muszę na zakupy brać 2,5 letnie dziecko oraz męża ( nie mam z kim zostawić).
    • pavvka Re: Cytat roku 08.02.11, 10:37
      Tu link żeby nie było, że sobie to wymyśliłem.
    • tigertiger Re: Cytat roku 08.02.11, 10:59
      no nie ma z kim zostawić ani dzicka, ani meża ktory widocznie nie umie sie zajc sam dzickiem , a wspołlen zakupów są wszak dla rodizny niezaprzeczalnie najleprza formą spedzania czasu i scalania wzajemnych więzi:) A mąż pozostawiony sam z dzieckiem oznacza nieustanny stres u matki, która ma zaufanie tylko do siebie samej, a i to nie zawsze bo skoro i tak ulega pod wpływem dzicka i męża zmianom planów chocby zakupowych. No cóz niby śmieszne, ale chyba bardziej zatrwazjące.
      • tully.makker Re: Cytat roku 08.02.11, 13:51
        a wspołlen zakupów są wszak dla rodizny niezaprzeczalnie najlep
        > rza formą spedzania czasu i scalania wzajemnych więzi:)

        Naprawde brak ci wyobrazni, ale postaram sie uzmyslowic ci o co chodzi na przykladzie moojej rodziny: pracujemy duzo i ciezko i mamy malo czasu by spedzic go razem. Niestety, zeby zyc, trezba zrec, a zeby zrec, trzeba kupic zarcie ( hodowac nie umiemy). Mozemy oczywiscie pojechac do sklepu osobno - np chlop jedzie, a ja zostaje w domu z dziecmi, albo odwrotnie. Co oznacza, ze tak circa about 10 godzin wspolengo czasu, jaki mamy w dni robocze jest zredukowane o 20%. W zwiazku z tym jezdzimy razem na zakupy, czy np z dzieckiem do lekarza, zeby jednak spedzac wiecej czasu razem.

        Proste, jak sie chwile pomysli, prawda?
        • tigertiger Re: Cytat roku 08.02.11, 15:03
          > Naprawde brak ci wyobrazni, ale postaram sie uzmyslowic ci o co chodzi na przyk
          > ladzie moojej rodziny: pracujemy duzo i ciezko i mamy malo czasu by spedzic go
          > razem. Niestety, zeby zyc, trezba zrec, a zeby zrec, trzeba kupic zarcie ( hodo
          > wac nie umiemy). Mozemy oczywiscie pojechac do sklepu osobno - np chlop jedzie,
          > a ja zostaje w domu z dziecmi, albo odwrotnie. Co oznacza, ze tak circa about
          > 10 godzin wspolengo czasu, jaki mamy w dni robocze jest zredukowane o 20%. W zw
          > iazku z tym jezdzimy razem na zakupy, czy np z dzieckiem do lekarza, zeby jedna
          > k spedzac wiecej czasu razem.
          Przeciez to była ironia, kpina z tego co mogła by owa mam uważac. Przeciez na koniec umeiscilam uśmiech, a posumowłam że choc mnei to śmieszy to przecieś to złaosna prawda o tym jak dzis sie traktuje neidizle w suprmarkecie.
        • berta-live Re: Cytat roku 08.02.11, 15:41
          Jak można wspólnie robić zakupy? Jak dla mnie nie ma bardziej irytującej czynności, niż wspólne zakupy. Każdy ma inne tempo biegania między półkami, każdy interesuje się innymi produktami i w związku z tym chce się zatrzymać przy innej półce. I nie sposób oglądać sobie co się człowiekowi podoba jak ktoś obok przebiera nogami, strzela znudzone miny, dogaduje, pośpiesza, itp. Nie sposób też nie popaść w irytacje czekając aż ktoś się nagapi na to co jego akurat interesuje. I nawet jak ma się kartkę, to też nie sposób się zsynchronizować. A nawet jak jakimś cudem się uda, to jest to zbiorowy marszobieg między półkami, gdzie biega się bardziej obok siebie niż wspólnie.

          I mimo tego, że śmieszą mnie ci sfochani mężowie, to doskonale ich rozumiem. Jak idę z kimś na zakupy, to rozdzielamy się przy wejściu, umawiamy w jakimś konkretnym punkcie o konkretnej godzinie i każdy sobie kupuje co chce i gapi się na co chce.
          • tully.makker Re: Cytat roku 08.02.11, 17:36
            Jak można wspólnie robić zakupy?

            Najwyrazniej niektore pary sa bardzije zgrane niz wy.
            • takisobienik Re: Cytat roku 09.02.11, 03:49
              Ja mam tak, że duże zakupy "spożywcze" robimy razem, bo to trochę zło konieczne - nawet jeśli jedzie się samochodem, to znalezienie wszystkiego w sklepie, targanie wózka z tym wszystkim, wypakowanie na taśmę w kasie, ponowne wpakowanie do wózka, wpakowanie do bagażnika i przyniesienie do domu trochę trwa.
              Poza tym zgadzam się z Tully - to jest też wspólne spędzanie czasu. Inna sprawa, że lepiej byłoby ten czas spędzać w jakimś fajniejszym miejscu, ale jakoś na kupowanie jedzenia przez internet nie mamy ochoty.
              Na zakupy "ubraniowe" lubię wypuszczać się sama, bez mamy/siostry/koleżanki - i bez małżonka. I to jest w sumie ciekawe, że on kiedyś jeszcze jako nawet-nie-narzeczony miał do mnie o to pretensje. Bo to zachowanie dokładnie odwrotnie do jego - często prosi mnie, żebym poszła z nim na zakupy i pomogła wybrać jakiś element garderoby. Tyle że ja mam opory, właśnie dlatego, że często widuję takich umęczonych panów ciągnących się za paniami od sklepu do sklepu.
              Czasem wychodzimy razem na takie zakupy, ale na miejscu rozdzielamy się i umawiamy w konkretnym miejscu na za jakiś czas - tak jak pisała Berta - i każde chodzi osobno, bo tak jest akurat wygodniej.
              • tully.makker Re: Cytat roku 09.02.11, 11:54
                Poza tym zgadzam się z Tully - to jest też wspólne spędzanie czasu. Inna sprawa
                > , że lepiej byłoby ten czas spędzać w jakimś fajniejszym miejscu, ale jakoś na
                > kupowanie jedzenia przez internet nie mamy ochoty.

                Ja probowalam kiedys kupiowac zarcie przez internet. Polowa produktow, ktorych potrzebuje, nie byla dostepna online, klikanie w te wszystkie pozycje trwalo godzinami, a co najgorsze ja mam nawyk czytania etykiet, co nie bylo w tym akurat sklepie mozliwe.
                Juz wole poswiecic 2 godziny w tygodniu i zrobic fizycznie zakupy. Chyba mniej to zajmuje i zawsze jakis exercise w przeciwienstwie do siedzenie przy kompie.
        • gladys_g Re: Cytat roku 11.02.11, 18:21
          Wiesz, no można. Ale można i tak, że na te duże zakupy to się facet zrywa co drugą niedzielę o 8 rano aby ominąć kolejki, z listą w garści i godzinę piętnaście później już jest w domu, gdzie akurat kończą się smażyć naleśniki / piec croissanty czy inne tam weekendowe śniadanie się robić.

          Jakbyśmy mieli całą rodziną jechać do teska, to byłoby to 1 prysznic, jeden makijaż i przeoranie zgrzebłem włosia, 2 przewinięcia i jedno przebranie niemowlaka później. No i po powrocie i tak trzeba by śniadanie robić, dziecko rozebrać, przebrać itd. I niedziela rozwalona.
    • berta-live Re: Cytat roku 08.02.11, 11:24
      A ja się coraz częściej spotykam ze zjawiskiem zbuntowanych mężów, którzy odmawiają wejscia na halę zakupową, albo w ogóle do hipermarketu. Ta druga opcja, to jak jest ciepło i mogą spać w samochodzie na parkingu. Jak nie jest ciepło to rzędem siedzą na ławkach przed wejściem na halę. Nie ma gdzie usiąść, bo wszystkie miejsca pozajmowane przez facetów z siatami, czekających ze znudzonymi minami na żony. W ikei spotkałam się z przypadkiem jak mąż odmówił żonie pomocy w taszczeniu towaru do kasy i z kasy, argumentując to słowami, sama sobie kupiłaś to sama taszcz. Nie rozumiem tylko tego, po co w ogóle z domu wychodzą.
      • pavvka Re: Cytat roku 08.02.11, 11:34
        berta-live napisała:

        > Nie rozumiem tylko tego, po co w ogóle z domu wychodzą.

        Jak to dlaczego, przecież przeczytałaś - nie ma ich z kim w domu zostawić :P
        • triss_merigold6 Re: Cytat roku 08.02.11, 11:51
          Bo ktoś musi prowadzić samochód jeśli żona nie ma prawa jazdy albo boi się jeździć. Proste. Mnie też facet był potrzebny jako kierowca.
          • corgan1 i juz nie jest potrzebny? jeździsz taksówkami? :) 08.02.11, 13:42
            :)
            • pavvka Re: i juz nie jest potrzebny? jeździsz taksówkami 08.02.11, 14:32
              A może policzyła i wyszło, że bardziej się opłaca zatrudnić szofera?
    • black-emissary Re: Cytat roku 08.02.11, 12:27
      Brzmi to śmiesznie, ale sprawa została wyjaśniona całkiem rozsądnie.
      • nihil-istka kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 08.02.11, 17:11
        Idelane feminskie malzenstwo , ktore nabzdyczone feministki tu prezentuja, to calkowita samodzielnosc: Sami robcie zakupy, sami uprawiajcie seks i sami badzcie w zdrowiu i w chorobie. Tylko po cholere nalzenstwo feminstkom jest potrzebne? Aby jakiegos faceta unieszczesliwic?
        • aron2004 Re: kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 08.02.11, 17:13
          Niektórzy faceci lubią dominy, gdyby było inaczej to każda feministka byłaby starą panną.
          • tully.makker pocieszaj sie, pocieszaj 08.02.11, 17:38
            Niektórzy faceci lubią dominy, gdyby było inaczej to każda feministka byłaby st
            > arą panną.

            Sa mezczyzni, ktorzy maja jaja. Niewielu, ale zdarzaja sie. Ale co ty mozesz o tym wiedziec?
          • tigertiger Re: kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 08.02.11, 18:53
            aron2004 napisał:

            > Niektórzy faceci lubią dominy, gdyby było inaczej to każda feministka byłaby st
            > arą panną.

            To tak trudno zroumieć, że femiztka nie jest tym samym co domina. Feminsta to kobieta, która walczy o równouprawnien kobiet i mężczyn. Walczy o prawa do emancypacji kobiet i przeciw patriarchatowi i seksizmowi. Nie walczy przeciwko mężcyznom i nie chce ich sobie podporzadkować. Czy ta rużnica naprawde jest dla Ciebie tak trudna do uchwycenia?. Dominacja to przewaga, Feminim równowaga.
            • maitresse.d.un.francais Re: kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 08.02.11, 18:56

              > To tak trudno zroumieć, że femiztka nie jest tym samym co domina.

              wszystko zależy od IQ, drogi przedmówco ;-)
            • aron2004 Re: kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 12.02.11, 08:54
              No ale jeżeli mężczyzna zamiast sam gotować i sprzątać zatrudni do tego np. Ukrainkę to jest feministą? Czy musi robić to sam?
              • tigertiger Re: kazdy samodzielnie w feminskim malzenskie 12.02.11, 10:56
                aron2004 napisał:

                > No ale jeżeli mężczyzna zamiast sam gotować i sprzątać zatrudni do tego np. Ukr
                > ainkę to jest feministą? Czy musi robić to sam?
                A kobieta , która zarabia na dom i na męża (lub tez rozwódka) oraz na ich dzieci i che miec wony czas dla sibei i rodizny i daje prace innej kobiecie, która za godne pieniądze sprząta i gotuje w jej domu, albo i mężcyznie w koncu są znakomitymi kucharzami i kamerdynerami To jest feministka czy nie?
                Jeśli mężcyzna zatrudnia legalnie Ukrainke i godnie ją opłaca i godnie ja traktuje nie wykorzystuje faktu , że jest nielegalnie w Polsce bez ubezpieczenia umowy i nie ma sie do kogo zwrócić gdy jej nie zaplaci, upokorzy czy wykorzyta to sam fakt że zatrudnia kobietę do prac które uważa za nie godne nie oznacza, ze sam nie godzi się na to by kobieta była jego szefem skoro ma po temu kwalifikacje. Oznacza to tylko tyle , że osby niewykwalifikowane bez wzgledu na płeć ktoś przecież zatrudniac musi byle by robiła to legalnie i traktował z szaczunkiem a nei wykorzystywał. A ze sam nie che gotowac i prasowac to naprawde niczego jeszcze nei przesądza. Zarówno dyskryminacja jak i uprzywilejowanie są wykroczeniami przeciwko zasadzie równouprawnienia. Równouprawnienie jest często zrównywane bądź mylone z równością bądź równym traktowaniem. Według prawa międzynarodowego oraz praw człowieka równouprawnienie nie oznacza: że wszyscy bądź określona grupa ludzi jest faktycznie równa z natury, że należy dążyć do faktycznej równości wszystkich bądź określonej grupy ludzi, ani też że wszyscy bądź określona grupa ludzi powinni być faktycznie równouprawnieni. ALe podejżewam, że i tak nie wiel z tego rozumiesz aron:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja