Dodaj do ulubionych

Wstydźcie się feministki!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 18:52
To wszystko wasza wina.Gnębicie biednych mężczyzn!
Nowych porządków wam się zachciewa?Do pracy chcecie chodzić?Głosować?
Może jeszcze zarabiać tyle co chłopy za tę samą robotę?
Nie wiecie,że ten wspaniały świat urządzili mężczyźni,nie podoba wam się
dobrobyt,pokój i wszechobecna uczciwość?
Raz do rodzenia dzieci,i to dużo,bo emerytów trza wyżywić!
A chłopy dobre są mądre,trza ich szanować,wszak to nie oni wywołują
wojny,kradną,wyrzucają ludzi z pociągów,gwałcą dzieci,ale każdy to wie,że to
wy FEMINISTKI!!!
Nienawidzicie mężczyzn,baby jedne,bo oni nigdy nie leżą brudni i pijani na
chodnikach i sikają po ulicach,jak FEMINISTKI.Zazdrość was zżera,co? O!
NO i jeszcze te foruma zakładacie,gdzie niby to taka kultura wypowiedzi.Pod
chłopów się podszywają,coby ich ośmieszyć.Ładnie to tak??

Najgorsze to to,że i mój chłop to chyba feminista,bo chce dla mnie dobrze i
nie zdradza,a nawet nie bije o byle co.Chyba go zmienię na prawdziwego faceta!
Obserwuj wątek
    • titus_flavius Re: Wstydźcie się feministki! 29.07.04, 19:40
      Gość portalu: Agawa napisał(a):

      > Najgorsze to to,że i mój chłop to chyba feminista,bo chce dla mnie dobrze i
      > nie zdradza,a nawet nie bije o byle co.Chyba go zmienię na prawdziwego faceta!

      Chaire,
      zmień go sobie na kobietę. Nawiasem mówiąc, cieszyłaby.ssie, aby zabrać mu pół
      pensji i rozdać jego koleżankom z pracy i pomijać go na ich rzecz przy awansach?
      T.
      • Gość: prawdziwy Polak Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 19:45
        Ja tam cierpliwości nie mam do gadania z takimi pseudokobietami, ale podziwiam
        Titusa Fallusa za cierpliwość. Może w końcu coś do nich dotrze (choć wątpię).
        • Gość: k-s Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 19:51
          To po co tu jestes, skoro cierpliwosci brak, feministek nie znosisz?
          Tox to forum Feminizm, a nie Pyfko np.
          • Gość: prawdziwy Polak Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 20:01
            Serce mi jeszcze wali po kłamstwach, które przed chwilą słyszałem. Czuję ból
            naszych Ojców w Zaświatach. Nie odpowiem ci więc, a raczej powiem tylko:
            przemyśl swoje życie, bo jeszcze nie jest za późno.
    • Gość: trevik Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.04, 21:16
      Pewnie uwazasz sie za feministke ... hmm... szkoda, ze jeszcze zadna z
      forumowych feministek nie podziekowala Tobie za obrone feminizmu.
      Czyli moge przyjac spokojnie, ze mizoandria jest jednym ze skladnikow tej ideologii?
      • Gość: Agawa Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 21:45
        Jeżeli pytanie skierowane jest do mnie,to chętnie odpowiem,że mizoandria jest
        mi obca.Mam wielu kolegów,których lubię z wzajemnością.Wielu mężczyzn szanuję,a
        jednego nawet kocham.
        O dziwo,piorę,sprzątam i gotuję mojemu mężowi obiady.A najdziwniejsze jest
        to,że nie noszę wąsów i brody.Nie znoszę natomiast chamstwa i prostactwa
        prezentowanego,niestety głównie przez facetów na tym forum.Nienawidzę
        manipulowania prawdą,kłamstw,które szerzycie i innych bzdetów.
        Kto widział kobietę,która bez "posądzenia" o feminizm może bezkarnie jeździć po
        facetach na forum mężczyzna?Tutaj roi się od takich facetów,którzy jeżdżą po
        kobietach,gardzą nimi.Gdybyś był kobietą i w ten sam sposób pisał o płci
        przeciwnej,jak robisz to tutaj,zostałbyś spalony żywcem przez mężczyzn.Doceń
        naszą wyrozumiałość.Wy jej nie macie.
        • Gość: trevik Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.04, 22:14
          A teraz, jesli jestes taka pewna swego co napisalas, to prosze, przytocz mi
          _jeden_ (wystarczy w zupelnosci) post, w ktorym wypowiadam sie z gory, czy
          lekcewazaco na temat kobiet - JEDEN !!!!

          To, co napisalas o mnie (dorzucajac zbiorowe okreslenia facetow na forum
          feminizm i ich stosunku do kobiet) jest po prostu zwyklym klamstwem, wynikajacym
          albo z nieznajomosci ludzi, ktorzy tutaj pisza, albo z ignorancji.

          PS: Jesli przytoczysz jeden taki post o ktory prosze, przeprosze Cie i odwolam
          to, co napisalem, ale ja wiem, ze takiego nigdy nie napisalem.
          • Gość: hot_dog Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.crowley.pl 29.07.04, 23:54
            "Uderz w stół..."
            Drogo przedmówco.poczułessie urazony, ze agawa napisała w swoim poście, że
            faceci wypowiadają sie lekceważąco itp. ty zas tego nie czynisz. otóz możliwe,
            że tak jest, nie zdołałam czytać wszystkich postów (niektórych to sie nawet
            mimo dobrej woli czytac nie da), ale to oczywiste uogólnienie wynika stąd, że
            więksość panów pisuje na tym forum, żeby sobie na kobietach (nie tylko
            feministkach de facto "pjeździć".Trudno,żeby autorka wymieniała wszystkich,
            którzy to robią, albo tych co tego nie robią.Jeśliś urażony, to znaczy,że nie
            znasz specyfiki dyskutowania w tak dużym gronie.
            • Gość: trevik Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.dip.t-dialin.net 30.07.04, 12:35
              Chwila...
              Po pierwsze nie czuje sie urazony, bo gdyby mialo mnie urazac paplanina
              anonimowych autorow opinii w internetowych forach dyskusyjnych bylbym chyba
              nadwrazliwcem - co najwyzej moge zaprotestowac przeciwko wrzucaniu mnie do
              jednego worka z niektorymi tutaj, przeciwko uogolnieniom podczas dyskusji (nie
              trawie) i myleniu autorow (gdy ktos nie potrafi stwierdzic, kto jest autorem i
              na niego wyjezdza to chyba wogole nie warto z nim dyskutowac) dlatego, ze lubie
              tutaj dyskutowac i nie zamierzam sie stad wynosic, bo komus sie to nie podoba,
              ze wogole cos pisze, co przewaznie jest jednak na temat.

              I to forum sluzy do dyskusji na temat feminizmu - jak dobrze rozumiem dyskutowac
              na ten temat moga ludzie, ktorzy maja sprzeczne opinie w sprawach ideologii
              feminizmu. Ba, lepiej, aby mieli odmienne bo gdy maja takie same, to co to za
              dyskusja i wiele feministek dyskutuje tutaj z antyfeministami (czy
              antyfeministkami, bo takie tez sa) i udowadniaja swoje racje, wymieniaja sie
              argumentami i dlatego to robia, ze tak chca. Nawet antyfeminisci w wiekszosci sa
              spokojni i dyskutuja merytorycznie a nie bija piany - a jesli przeczytales
              (przeczytalas) teksty jakiegos oszoloma i na tej podstawie wysnuwasz bardzo
              ogolny wniosek to juz moge tylko wspolczuc braku umiejetnosci dyskusji wlasnie w
              takich duzych gronach. Dla mnie liczy sie kazdy z osobna i nie dziele ludzi (tak
              jak Agawa to zrobila) na mezczyzn i kobiety na jakims forum.

              A co do mnie i dyskusji na forach internetowych, to moge napisac, ze pierwszy
              post na usenet napisalem w 95 roku i od tego czasu napisalem ich wiele,
              zbierajac swoje doswiadczenia a nie jestem pewien, czy Ty juz wtedy
              wiedziales/wiedzialas jak sie na publicznych forach dyskusje prowadzi.
              • sagan2 Re: Wstydźcie się feministki! 30.07.04, 14:31
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > A co do mnie i dyskusji na forach internetowych, to moge napisac, ze pierwszy
                > post na usenet napisalem w 95 roku i od tego czasu napisalem ich wiele,
                > zbierajac swoje doswiadczenia a nie jestem pewien, czy Ty juz wtedy
                > wiedziales/wiedzialas jak sie na publicznych forach dyskusje prowadzi.

                no oczywiscie zero lekcewazenia dla rozmowcy, hehe...
                • Gość: trevik Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.dip.t-dialin.net 30.07.04, 17:35
                  Taki stosunek do rozmowcy, jak rozmowca do mnie. Ja nie zaczalem.
              • Gość: hot_dog Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.crowley.pl 31.07.04, 00:11
                Mimo iz udajesz ukadnego, co chwila probujesz kogos obrażać.Cytuję> Po pierwsze
                nie czuje sie urazony, bo gdyby mialo mnie urazac paplanina
                > anonimowych autorow opinii w internetowych forach. Nazywasz wypowiedzi
                innych "paplaniną" zatem co różni twoje wypowiedzi od "paplaniny", jeśli łaska?
                Poza tym sam jesteś anonimowy,nieprawdaż?
                > A co do mnie i dyskusji na forach internetowych, to moge napisac, ze pierwszy
                > post na usenet napisalem w 95 roku i od tego czasu napisalem ich wiele,
                > zbierajac swoje doswiadczenia a nie jestem pewien, czy Ty juz wtedy
                > wiedziales/wiedzialas jak sie na publicznych forach dyskusje prowadzi.>
                Nie mam zamiaru licytować się doświadczeniem netowym, publiczne dyskusje w
                dużym gronie to nie tylko net. A z tym mogłoby porównanie wypaść różnie.
                Nie podgryzaj "anonimowego uczestnika", bo naprawdę nie wiesz kto zacz?
                Może ścierasz sie z własnym dziadkiem??
                • Gość: trevik Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.dip.t-dialin.net 31.07.04, 15:28
                  Czy musisz wszystko przekrecac? Prosze, postaraj sie przynajmniej przeczytac, to
                  co ja napisalem a potem napisz, w ktorym miejscu jestem taki niekonsekwentny.

                  Gdzie kogos obrazam? Napisz to smialo - przeczytam. Jesli jednak uwazasz, ze
                  odpowiadam lekcewazaco na czyjs post, kto lekcewazaco odpowiedzial na moj i masz
                  mi to za zle to przepraszam bardzo, ale traktujmy sie tak samo. Nie twierdze, ze
                  czasem do pewnych pomyslow nie podchodze troche drwiaco, ale raz to nie jest
                  zadne jezdzenie po kobietach, czy inne ataki na ludzi a raczej proba
                  udowodnienia, dlaczego pewien sposob rozumowania jest slaby i sprzeczny
                  wewnetrznie - taki styl wydaje mi sie akceptowalny, ja do niego pretensji nie
                  mam, jesli ktos u mnie bzdury wytyka.

                  Moze to co sam pisze, to tez jest paplanina - ocen sama. Przynajmniej staram sie
                  nie wrzucac tutaj ludzi do jednego worka i szczekac, jakie to forum jest podle.
                  Przypomina mi takie dzialanie Jozefa Zawadzkiego (w x inkarnacjach) z Forum
                  Aktualnosci, Kraj i Swiat, tylko on jest bardziej prymitywny.

                  Czy podgryzam uzytkownikow? Bez przesady. Co najwyzej czasem odpowiadam na
                  niektore opinie, z ktorymi sie nie zgadzam - jesli ktos czuje sie podgryziony,
                  to chyba jest nadwrazliwy.
        • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 30.07.04, 16:20
          Gość portalu: Agawa napisał(a):

          >piorę,sprzątam i gotuję mojemu mężowi obiady.

          Brawo!

          >że nie noszę wąsów i brody.

          Druga dobra wiadomość!

          Tak trzymaj!
          • ardzuna Re: Wstydźcie się feministki! 30.07.04, 17:08
            tad9 napisał:

            > Gość portalu: Agawa napisał(a):
            >
            > >piorę,sprzątam i gotuję mojemu mężowi obiady.
            >
            > Brawo!
            >
            > >że nie noszę wąsów i brody.
            >
            > Druga dobra wiadomość!
            >
            > Tak trzymaj!

            Hłe hłe, cóż za błyksotliwa riposta. Czuję sie wręcz oślepiona lekkością i
            dowcipem.
            • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 30.07.04, 17:35
              ardzuna napisała:

              > Hłe hłe, cóż za błyksotliwa riposta. Czuję sie wręcz oślepiona lekkością i
              > dowcipem.

              Dlaczego "riposta"? Naprawdę podoba mi się to, co napisała Agawa. Pierze,
              sprząta, gotuje, do tego nie ma wąsów i brody. Myślę, że mogłaby być wzorem dla
              wielu Pań na tym forum. A, że trochę narzeka? A która niewiasta tego nie robi?
              Nie przypisuj mi proszę niecnych intencji. To była szczera pochwała.
              • Gość: mmm Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.waw.pl 30.07.04, 17:52
                wiesz ze mnie sie to tez podoba - bo to lepiej, niz moj facet (nie nosi wasow
                ani brody, sprzata i gotuje ale niestety nie pierze - bo to robie ja + pralka)
                ciekawe czy ty tad tez jestes taki fajny jak agawa.
              • ardzuna Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 09:48
                tad9 napisał:

                > Dlaczego "riposta"? Naprawdę podoba mi się to, co napisała Agawa. Pierze,
                > sprząta, gotuje, do tego nie ma wąsów i brody. Myślę, że mogłaby być wzorem
                dla
                >
                > wielu Pań na tym forum.

                Dziękuję ci za przedstawienie antywzoru, p.t. "jak lekceważąco i obraźliwie
                wypowiadać sie o kobietach".
                • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 10:01
                  ardzuna napisała:

                  > Dziękuję ci za przedstawienie antywzoru, p.t. "jak lekceważąco i obraźliwie
                  > wypowiadać sie o kobietach".

                  A co tu jest obraźliwego? Myślisz, że byłoby lepiej, gdybym napisał, że nie
                  podoba mi się to, co powiedziała Agawa, i, że lepiej byłoby, gdyby nie prała,
                  nie sprzątała i nie gotowała, i gdyby miała wąsy i brodę? Ze smutkiem zauważam,
                  że cokolwiek napiszę, odbierane jest to negatywnie.
                  • ardzuna Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 11:16
                    tad9 napisał:

                    > A co tu jest obraźliwego?

                    Przemyśl to sobie, a na pewno zauwazysz.

                    > nie sprzątała i nie gotowała, i gdyby miała wąsy i brodę? Ze smutkiem
                    zauważam,
                    >
                    > że cokolwiek napiszę, odbierane jest to negatywnie.

                    Nie przejmuj się, moze ktoś życzliwy nauczy cię kontrolowania prawdziwego
                    przekazu tego, co piszesz - a wtedy poprawisz sie i przestaniesz być odrzucany
                    przez otoczenie.
              • Gość: Agawa Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 16:24
                Muszę Cię,Tadzie zmartwić.Aż taka dobra nie jestem,mój mąż także gotuje(i to
                wyśmienicie),pierze pralka(małe sprostowanie)itd.
                Niestety nie mogę być wzorem dla innych kobiet,bo sama wybrałam,kiedy urodzi
                się moje dziecko(niedługo),nie bacząc na apele o małym przyroście naturalnym w
                Polsce i nie powierzając tej decyzji ślepemu trafowi.
                Nie zgadzam się też,by obcy ludzie decydowali o tym,jaką pracę wykonuję,jak mam
                wyglądać,jakie mieć poglądy i co robić ze swoim życiem.Czy to złe?
                A tym właśnie jest dla mnie feminizm.
                Czy uważasz,że posiadanie dzieci,chwilowa rezygnacja z pracy na rzecz
                wychowania tychże, kłóci się w jakikolwiek sposób z feminizmem?Otóż Tadzie-nie.
                Nie każda też biznes-woman jest feministką,a tak naprawdę większość nie jest.
                Feminizm to możliwość wyboru przez kobiety prowadzenia życia zgodnie ze swoimi
                przekonaniami,a więc zarówno chęć zarabiania pieniędzy i robienie
                tzw.kariery,jak i "siedzenie" w domu z dziećmi-jest ok,jeżeli takie życie chce
                prowadzić.Chodzi o wybór,o to,by nikt nam nie mówił co jest dla nas dobre.

                • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 16:50
                  Gość portalu: Agawa napisał(a):

                  > Muszę Cię,Tadzie zmartwić.Aż taka dobra nie jestem,mój mąż także gotuje(i to
                  > wyśmienicie),

                  Wcale mnie to nie dziwi. Jak powszechnie wiadomo, najlepsi kucharze to
                  mężczyźni.


                  >pierze pralka(małe sprostowanie)itd.

                  I bardzo dobrze, właśnie w tym celu mężczyźni wymyślili pralki.



                  > Niestety nie mogę być wzorem dla innych kobiet,bo sama wybrałam,kiedy urodzi
                  > się moje dziecko(niedługo),nie bacząc na apele o małym przyroście naturalnym
                  >w Polsce i nie powierzając tej decyzji ślepemu trafowi.
                  > Nie zgadzam się też,by obcy ludzie decydowali o tym,jaką pracę wykonuję,jak
                  >mam wyglądać,jakie mieć poglądy i co robić ze swoim życiem.Czy to złe?

                  Zdaje się z tego wynikać, iż uważasz, że wzorem dla kobiet winien być ktoś,
                  odznaczający się zgoła odwrotnymi poglądami, właściwościami. Odważne
                  stanowisko, jak na forum "Feminizm". Wiele bywajacych tu Pań się wścieknie.

                  > A tym właśnie jest dla mnie feminizm.

                  A ja Ci powiadam, że to nie feminizm, jeno kukucizm. Jesteś klasyczną
                  kukucistką.


                  > Feminizm to możliwość wyboru przez kobiety prowadzenia życia zgodnie ze
                  swoimi
                  > przekonaniami,a więc zarówno chęć zarabiania pieniędzy i robienie
                  > tzw.kariery,jak i "siedzenie" w domu z dziećmi-jest ok,jeżeli takie życie
                  >chce prowadzić.Chodzi o wybór,o to,by nikt nam nie mówił co jest dla nas dobre.

                  Obawiam się, że feminizm to nie tylko tak mgliste rozważania, ale raczej zespół
                  określonych doktryn, koncepcji, itd. Mówisz "chcę żeby było fajnie" i nazywasz
                  to jakimś "izmem". Chmm...
                  • Gość: Agawa Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 17:31
                    Zdaje się z tego wynikać, iż uważasz, że wzorem dla kobiet winien być ktoś,
                    > odznaczający się zgoła odwrotnymi poglądami, właściwościami. Odważne
                    > stanowisko, jak na forum "Feminizm". Wiele bywajacych tu Pań się wścieknie

                    Nie sądzę,sparodiowałam tylko Twoją wypowiedź,według której wzorem kobiety jest
                    sprzątaczka.

                    "I bardzo dobrze, właśnie w tym celu mężczyźni wymyślili pralki. "

                    Cieszy mnie,że są mężczyźni,którzy robią także takie pożyteczne
                    czynności.Podziękujmy im,a także kobietom,które w tym czasie zajmowały się
                    tym,by mieli pełne brzuchy i byli w stanie zająć się tym chlubnym zajęciem.
                    Niestety większość wymyśla inne przedmioty (np.czołgi).

                    "Obawiam się, że feminizm to nie tylko tak mgliste rozważania, ale raczej zespół
                    >
                    > określonych doktryn, koncepcji, itd. Mówisz "chcę żeby było fajnie" i nazywasz
                    >
                    > to jakimś "izmem". Chmm..."

                    A ja się obawiam,że koniecznie musisz mieć rację,nawet jak jej nie masz,o czym
                    sam już kiedyś pisałeś.
                    Koniecznie muszę wyznawać określone poglądy,ściśle według jakiegoś wzorca,bym
                    mogła się uznać za feministkę?A więc z góry zakładasz,że popieram
                    aborcję,nienawidzę mężczyzn i nie noszę stanika?
                    Wtedy dopiero mogę uznać się za feministkę?
                    Feminizm to nie partia polityczna,gdzie jako parlamentarzysta musisz głosować w
                    ściśle określony sposób,zgodnie z wytycznymi.
                    W pojęciu "feminizm" tkwi o wiele więcej treści.Są różne nurty w feminiźmie,a
                    Ty wrzucasz wszystko do jednego worka.
                    Nie muszę iść na manifę,żeby być feministką,ale na pewno wychowam swoje dziecko
                    tak,by było szczęśliwe niezależnie od swojej płci,a jeżeli będzie
                    dziewczynką,chcę,żeby wiedziała,że ma takie samo prawo do wykorzystania w pełni
                    swojego życia i decydowania o sobie jak mężczyzna.
                    A za rok wracam do pracy.Mój mąż będzie się zajmował naszym dzieckiem może
                    inaczej,ale na pewno równie dobrze jak ja.

                    A tak na marginesie,któraś z dziewczyn napisała w jakimś wątku o
                    tym,czemu,według niej to forum ma służyć.Zastanawiał ją fakt,że kobiety nie
                    mogą tutaj swobodnie dzielić się swoimi przemysleniami na ten temat.Najczęściej
                    nie da się tu porozmawiać o feminiźmie,a więc czym feminizm jest i jakie ma
                    twarze.Jakikolwiek post budzi lawinę złośliwych antyfeministycznych wypowiedzi.
                    Jeżeli więc uważasz,że moje zrozumienie zasad feminizmu jest fałszywe,to możesz
                    podziękować za to także sobie,bo jak widzisz,nie ma warunków,by taka osoba jak
                    ja dowiedziała się tutaj czegoś rzetelnego.
                    Wywoła tylko docinki mężczyzn.






                    • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 18:34
                      Gość portalu: Agawa napisał(a):

                      > Nie sądzę,sparodiowałam tylko Twoją wypowiedź,według której wzorem kobiety
                      >jest sprzątaczka.

                      Napisałem, że TY mogłabyś być takim wzorem. Nie wiedziałem, że jesteś
                      sprzątaczką. Zresztą, zawód niewiele tu zmienia. Cóż jest złego w byciu
                      sprzątaczką? Dla mnie - nic.


                      > Koniecznie muszę wyznawać określone poglądy,ściśle według jakiegoś wzorca,bym
                      > mogła się uznać za feministkę?A więc z góry zakładasz,że popieram
                      > aborcję,nienawidzę mężczyzn i nie noszę stanika?
                      > Wtedy dopiero mogę uznać się za feministkę?
                      > Feminizm to nie partia polityczna,gdzie jako parlamentarzysta musisz głosować
                      >w ściśle określony sposób,zgodnie z wytycznymi.
                      > W pojęciu "feminizm" tkwi o wiele więcej treści.Są różne nurty w feminiźmie,a
                      > Ty wrzucasz wszystko do jednego worka.
                      > Nie muszę iść na manifę,żeby być feministką,ale na pewno wychowam swoje
                      >dziecko tak,by było szczęśliwe niezależnie od swojej płci,a jeżeli będzie
                      > dziewczynką,chcę,żeby wiedziała,że ma takie samo prawo do wykorzystania w
                      >pełni swojego życia i decydowania o sobie jak mężczyzna.

                      Wybacz, ale nie chce mi się za bardzo rozmawiać na ten temat. Proszę mnie
                      zrozumieć - jestem bywalcem forum "Feminizm" od dawna i z treściami, które
                      przedstawiłaś polemizowałem gdzieś tak około roku 2002 (niżej podaje linki).

                      > A tak na marginesie,któraś z dziewczyn napisała w jakimś wątku o
                      > tym,czemu,według niej to forum ma służyć.Zastanawiał ją fakt,że kobiety nie
                      > mogą tutaj swobodnie dzielić się swoimi przemysleniami na ten temat.

                      Ależ mogą. Tyle, że to otwarte forum, i ktoś zawsze może mieć uwagi do ich
                      przemyśleń. One mogą mieć uwagi, do tych uwag - i tak się to toczy.


                      >Najczęściej
                      >nie da się tu porozmawiać o feminiźmie,a więc czym feminizm jest i jakie ma
                      > twarze.Jakikolwiek post budzi lawinę złośliwych antyfeministycznych
                      >wypowiedzi.

                      O ile mi wiadomo, nie ma obowiązku, by zwracać uwagę na jakiekolwiek "złośliwe,
                      antyfeministyczne wypowiedzi". Jeśli ktoś to robi - widocznie ma ochotę.


                      > Jeżeli więc uważasz,że moje zrozumienie zasad feminizmu jest fałszywe,

                      Nie "fałszywe". Jesteś typowym przykładem tego, co nazywam "feminizmem
                      intuicyjnym".

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=3692652&a=3692652
                      Tego typu "izm" jest - wybacz - zestawem ogólników. Sam taki "izm" stworzyłem.
                      Poniżej link do "Manifestu kukucistycznego" (manifest na końcu postu)

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=3636011&a=3655529


                      • Gość: Agawa Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:16
                        Dziękuję za uznanie dla mojego zawodu oraz garść cennych informacji na temat
                        feminizmu.
                        Właściwie żadna z kobiet na tym forum nie odpowiada według Ciebie definicji
                        feministki.Dlaczego więc jesteśmy tak zwalczane za nasze "antyfeministyczne"
                        posty.Czyżbyś był feministą?
                        Na szczęście tak naprawdę jest mi naprawdę serdecznie wszystko jedno jak mnie
                        nazwiesz,dla Ciebie mogę być nawet wielbłądem.A jednak nie zgadzam się z tym co
                        napisałeś Barbi w cytowanym przez Ciebie poście.
                        Idąc tym tropem nie ma prawdziwych chrześcijan,patriotów,mężczyzn-są tylko
                        intuicyjni.
                        Skąd wiesz,że jesteś chrześcijaninem?Wiesz,odłamów chrześcijaństwa jest
                        wiele.Nie jesteś w stanie zaakceptować tego co głosi każdy.Konkluzja-jesteś
                        chrześcijaninem intuicyjnym.

                        • tad9 Re: Wstydźcie się feministki! 01.08.04, 08:26
                          Gość portalu: Agawa napisał(a):

                          > Właściwie żadna z kobiet na tym forum nie odpowiada według Ciebie definicji
                          > feministki.

                          To prawda. Nieraz już o tym pisałem. Mamy tu raczej do czynienia z Paniami,
                          które WYOBRAZIŁY sobie pewien "feminizm", niewiele przy tym wiedząc,
                          o "feminizmie realnym".

                          >Dlaczego więc jesteśmy tak zwalczane za nasze "antyfeministyczne"
                          > posty.Czyżbyś był feministą?

                          Zwalczane? Dyskutuję tutaj z konkretnymi poglądami (nie tylko ja zresztą).
                          Jeśli nazywasz te poglądy "feministycznymi", więc, każdy, kto z nimi
                          polemizuje, jawi Ci się, jako "antyfeminissta". Niewiele mogę na to poradzić.
                          Czy jestem feministą? Oczywiście. Dawno już ogłosiłem, że jestem feministą IV
                          fali z turbodoładowaniem.

                          > Idąc tym tropem nie ma prawdziwych chrześcijan,patriotów,mężczyzn-są tylko
                          > intuicyjni.

                          Rozumiem, że uważasz, iż można nie mieć wielkiego pojęcia o danym "izmie", i
                          nazywać się "istą". Ja uważam, że nazwa zobowiązuje. Oczywiście, trudno znaleźć
                          kogoś, kto dany "izm" zna doskonale, ale równie trudno uznać kogoś, za "iste",
                          gdy "izm" zostaje przezeń sprowadzony do zestawu kilku ogólnych hasełek.


                          > Skąd wiesz,że jesteś chrześcijaninem?Wiesz,odłamów chrześcijaństwa jest
                          > wiele.Nie jesteś w stanie zaakceptować tego co głosi każdy.Konkluzja-jesteś
                          > chrześcijaninem intuicyjnym.

                          Przypuśćmy. W jaki sposób zmieniałoby to siłę moich argumentów odnośnie
                          feminizmu intuicyjnego?
                  • ardzuna Re: Wstydźcie się feministki! 31.07.04, 17:36
                    tad9 napisał:

                    > Wcale mnie to nie dziwi. Jak powszechnie wiadomo, najlepsi kucharze to
                    > mężczyźni.

                    Tak, to było zawsze jasne. I dlatego kobiety nie powinny w ogóle gotować.
                    Faceci do garów!!!!
      • Gość: taka jedna Re: Wstydźcie się feministki! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 15:11
        Agawa - dzięki, za to, że Ci się chce :) Forumowa feministka, od teraz częściej
        na forum FEMINIZM:)
    • Gość: misiu Re: Wstydźcie się feministki! IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 13:10
      Fakt, że to mężczyźni na ogół dopuszczają się tak barwnie opisanych czynów,
      wynika w jakimś stopniu właśnie z tego, z czym feministki tak walczą - ze
      stereotypów nakazujących wychowywać dziewczynki inaczej, wpajać im, że pewne
      zachowania kobietom nie przystoją itp. "przesądów". Walka z
      takim "seksistowskim" wychowaniem już doprowadziła do tego, że wzrost
      przestępczości, zwłaszcza tej najbardziej agresywnej, wśród kobiet, zwłaszcza
      młodych, bije wszelkie rekordy.
      Jeszcze dziesięć lat temu widok młodej dziewczyny siedzącej na ławce pod
      blokiem i popijającej piwo z butelki był rzadkością na miarę cielęcia z dwiema
      głowami. Dziś to codzienność. W miarę postępu postępu doczekamy się jeszcze, że
      twoja wypowiedź straci cały swój sarkazm, a stanie się literaturą faktu.
      Zarchiwizuj sobie ten wątek na lat 20 i sama się przekonaj.
      • Gość: k-s Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 14:00
        > Jeszcze dziesięć lat temu widok młodej dziewczyny siedzącej na ławce pod
        > blokiem i popijającej piwo z butelki był rzadkością na miarę cielęcia z dwiema
        > głowami. Dziś to codzienność.

        Ci faceci pod blokiem to tez nowosc, tylko mniej swiezej daty. Oni tez stanowia zagrozenie,
        zakale i watpliwy material na ojcow rodzin. Dobrze by bylo wychowac "ich" i "je" na ludzi o
        wyzszym poziomie cywilizacyjnym.

        Ten wpis przypomina mi ubolewania nad pierwszymi kobietami noszacymi spodnie, palacymi
        papierosy, zdejmujacymi gorsety.
        Glebsze sieganie do przeszlosci pozwoli niewatpliwie jescze barwniej zilustrowac postepujacy
        upadek kobiet jako gatunku ;)
        • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 14:29
          Gość portalu: k-s napisał(a):

          > Ci faceci pod blokiem to tez nowosc, tylko mniej swiezej daty.

          Nic podobnego. Podwórkowa żulia istniała odkąd pamiętam.

          > Oni tez stanowia zagrozenie, zakale i watpliwy material na ojcow rodzin.
          > Dobrze by bylo wychowac "ich" i "je" na ludzi o wyzszym poziomie
          > cywilizacyjnym.

          Owszem. Czy powszechna praca zawodowa kobiet sprzyja temu wyższemu poziomowi
          cywilizacyjnemu wychowania?

          > Ten wpis przypomina mi ubolewania nad pierwszymi kobietami noszacymi spodnie,
          > palacymi papierosy, zdejmujacymi gorsety.
          > Glebsze sieganie do przeszlosci pozwoli niewatpliwie jescze barwniej
          > zilustrowac postepujacy upadek kobiet jako gatunku ;)

          Czyżbyś uważał zastraszający wzrost najcięższej przestępczości wśród kobiet za
          zjawisko pozytywne, a ubolewanie nad tym faktem za przynudzanie piernika,
          podobne do niegdysiejszych żalów za gorsetami?
          • ardzuna Re: Blokersi 31.07.04, 15:35
            Gość portalu: misiu napisał(a):

            > Gość portalu: k-s napisał(a):

            > > Oni tez stanowia zagrozenie, zakale i watpliwy material na ojcow rodzin.
            > > Dobrze by bylo wychowac "ich" i "je" na ludzi o wyzszym poziomie
            > > cywilizacyjnym.
            >
            > Owszem. Czy powszechna praca zawodowa kobiet sprzyja temu wyższemu poziomowi
            > cywilizacyjnemu wychowania?

            Nie ma znaczenia. Wychowywać dzieci mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

            > Czyżbyś uważał zastraszający wzrost najcięższej przestępczości wśród kobiet
            za
            > zjawisko pozytywne, a ubolewanie nad tym faktem za przynudzanie piernika,
            > podobne do niegdysiejszych żalów za gorsetami?

            Wzrost najcieższej przestępczosci zawsze jest zjawiskiem negatywnym, zarówno
            wśród kobiet, jak i wśród mezczyzn. Osobiście nie chciałabym byc zadźgana, i
            naprawde wszystko by mi było jedno, czy przez kobietę, czy przez męzcyznę.
            Byłoby to jednakowo nieprzyjemne. Nie widze więc powodu, żeby rozróżniac
            przestepczosć kobiet od przestepczości meżczyzn. Trzeba ja ograniczać, i już.
            Na razie i tak to męczyźni przodują w statystykach przestępczosci.
            • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 15:53
              Wzrost najcieższej przestępczosci zawsze jest zjawiskiem negatywnym, zarówno
              > wśród kobiet, jak i wśród mezczyzn. Osobiście nie chciałabym byc zadźgana, i
              > naprawde wszystko by mi było jedno, czy przez kobietę, czy przez męzcyznę.
              > Byłoby to jednakowo nieprzyjemne. Nie widze więc powodu, żeby rozróżniac
              > przestepczosć kobiet od przestepczości meżczyzn. Trzeba ja ograniczać, i już.
              > Na razie i tak to męczyźni przodują w statystykach przestępczosci.

              Tak,niestety przestępczość istnieje w obu grupach,jednak,mimo,że połowę
              populacji stanowią kobiety,mężczyźni przodują:
              www.kgp.gov.pl/
              A może zamiast biadolić nad tym,jak to będzie za 20 lat, weźmiecie się faceci
              do roboty i zrobicie coś ze swoimi braćmi?Boicie się feministek,a band
              morderców,złodziei i oszustów już nie?No tak,z nami łatwiej walczyć,wystarczy
              bąknąć:"A Kopernik była kobietą" i dobre samopoczucie na resztę dnia jak w
              banku.
              Już sobie wyobrażam co by to było,gdyby statystyki były odwrotne...


              • Gość: trevik Re: Blokersi IP: *.dip.t-dialin.net 31.07.04, 18:02
                > Tak,niestety przestępczość istnieje w obu grupach,jednak,mimo,że połowę
                > populacji stanowią kobiety,mężczyźni przodują:
                > www.kgp.gov.pl/

                Zgadza sie - przoduja.

                > A może zamiast biadolić nad tym,jak to będzie za 20 lat, weźmiecie się faceci
                > do roboty i zrobicie coś ze swoimi braćmi?Boicie się feministek,a band

                Z jakimi swoimi bracmi? Czy mam podzielic ludzi na mezczyzn i kobiety, jak Ty to
                wlasnie w tym zdaniu zrobilas i jednych z nich traktowac jak braci a drugich
                (kobiety)? Jako co? Jako wrogow? Sorry - kobiety nie sa moimi wrogami, chocby i
                milion feministek przedstawialo facetow jako wrogow kobiet jakos nie zamierzam
                swojego nastawienia zmieniac.

                Feministek sie nie boje, co najwyzej widze, jakie sa efekty pewnych lewicowych
                pomyslow na polityke i spoleczenstwo i przez to jestem jego wrogiem - feminizm
                forumowych lewactwem zaciaga.
                Do tego wszystkiego feminizm dla wielu pan stal sie sposobem na zycie i religia,
                ktora wciskaja kazdemu i probuja modelowac ludzi wg. wlasnych widzimisie - to
                juz nie tylko jest walka o jakies prawa, to tez ideologia, ktora wielu chce z
                gory narzucic.

                Znamienna byla opisywana w GW polegajaca na noszeniu koszulek z tekstami, ktore
                maja za zadanie zmieniac spoleczne wyobrazenia i zasypywac podzialy. Pani
                Jaruga-Nowacka wlozyla taka koszulke z napisem: "jestem Arabka" i sorry...
                rozwalilo mnie to. Jesli ktos jest rasista i juz sie rzuca, to ma pretensje do
                Arabow a nie do Arabek - tych ostatnich nie ma zbyt wielu w zamachach bombowych
                ani nie narzucaja swojej woli Islamizacji swiata terrorem a z tego glownie
                powodu na Arabow sa zeby (przynajmniej w Polsce - w Zachodniej Europie jest
                faktycznie gorzej i z Arabkami, ale jak zrozumialem te napisy sa skierowane do
                Polakow).

                Mysle, ze pani Jaruga-Nowacka, gdyby naprawde chciala jakies podzialy zasypywac,
                to moze zaczelaby od wlasnego podzialu i najpierw wlozyla koszulke z napisem:
                "Jestem Arabem".

                > morderców,złodziei i oszustów już nie?No tak,z nami łatwiej walczyć,wystarczy
                > bąknąć:"A Kopernik była kobietą" i dobre samopoczucie na resztę dnia jak w
                > banku.

                ?!? Nie rozumie ni w zab, na czym to dobre samopoczucie mialoby polegac.
                Jako bialy mezczyzna wg. tego rozumowania powinno mi byc obojetne, czy wyzyje
                sie na kobietach (rozumowanie mezczyzna=szowinista obce mi nie jest), czy na
                murzynach. Sprobuje wiec na drugi raz z haslem "Kopernik byl murzynem" i
                zobacze, czy poprawi mi to samopoczucie.

                > Już sobie wyobrażam co by to było,gdyby statystyki były odwrotne...

                No co by bylo? Jakie sa te Twoje wyobrazenia? Chetnie przeczytam.
              • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 19:45
                Ty też nic nie zrozumiałaś. Normalka.
                • ardzuna Re: Blokersi 31.07.04, 22:11
                  Gość portalu: misiu napisał(a):

                  > Ty też nic nie zrozumiałaś. Normalka.

                  He he, agawa, z takim yntelektualistą i dżentelmenem nie pogadasz ;-D
            • titus_flavius Re: Blokersi 31.07.04, 19:39
              ardzuna napisała:

              > Nie ma znaczenia. Wychowywać dzieci mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

              Chaire,
              oczywiście, ale nie w taki sam sposób jak kobiety. Mężczyźni teoretycznie1 mogą
              wychowywać dzieci tak jak kobiety. Z tym, że mężczyźni dobrowolnie nie mają
              zamiaru się tym (masowo) parać, a ktoś dzieci musi wychowywać. Leiej więc, aby
              mmężczyźni brali udziała w tym tak, jak są w stanie, niż nie zajmowali się
              dziećmi w ogóle.
              T.


              > > Czyżbyś uważał zastraszający wzrost najcięższej przestępczości wśród kobi
              > et
              > za
              > > zjawisko pozytywne, a ubolewanie nad tym faktem za przynudzanie piernika,
              >
              > > podobne do niegdysiejszych żalów za gorsetami?
              >
              > Wzrost najcieższej przestępczosci zawsze jest zjawiskiem negatywnym, zarówno
              > wśród kobiet, jak i wśród mezczyzn. Osobiście nie chciałabym byc zadźgana, i
              > naprawde wszystko by mi było jedno, czy przez kobietę, czy przez męzcyznę.
              > Byłoby to jednakowo nieprzyjemne. Nie widze więc powodu, żeby rozróżniac
              > przestepczosć kobiet od przestepczości meżczyzn. Trzeba ja ograniczać, i już.
              > Na razie i tak to męczyźni przodują w statystykach przestępczosci.
              • ardzuna Re: Blokersi 31.07.04, 22:17
                titus_flavius napisał:

                > ardzuna napisała:

                > Chaire,

                Czy chodzi ci może o Chère?

                > oczywiście, ale nie w taki sam sposób jak kobiety. Mężczyźni teoretycznie1
                mogą
                >
                > wychowywać dzieci tak jak kobiety.

                No właśnie, zawsze wierzyłam, że zdolne z nich w gruncie rzeczy istoty :)

                Z tym, że mężczyźni dobrowolnie nie mają
                > zamiaru się tym (masowo) parać,

                Nie rozumiem, dlaczego oczekują, że kobiety wykonają dobrowolnie te robotę za
                nich. czasy, kiedy kobiety musiały to robić, bo mężczyźni nie pozwalali im
                pracować, dano minęły. Teraz kobiety mogą ale nie muszą decydować sie na
                wychowywanie dzieci, a meżcyzni jeśli nie mają ochoty im w tym pomóc, nie mają
                moralnego prawa, żeby piorunować, że przez kobiety przyrost naturalny upada.

                a ktoś dzieci musi wychowywać. Leiej więc, aby
                > mmężczyźni brali udziała w tym tak, jak są w stanie, niż nie zajmowali się
                > dziećmi w ogóle.

                Nie rozumiem, czemu od razu zakładasz, że nie są w stanie. Są w stanie brać
                partnerski udział w wychowywaniu dziecka, widziałam na to mnóstwo przykładów. A
                ty też byś lepiej zajął sie własnymi dziećmi (bo cośmi się majaczy, że masz
                jakieś) zamiast wysiadywać godzinami na forum feminizm i wyżywac się w świecie
                wirtualnym.
            • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 19:43
              ardzuna napisała:

              > Nie ma znaczenia. Wychowywać dzieci mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

              Ma znaczenie, ponieważ kobiece dążenie do kariery zawodowej spowoduje znacznie
              więcej sytuacji, w których dziecko, podczas nieobecności obojga pracujących
              rodziców, będzie wychowywane przez kolegów z podwórka, niż takich, w których
              niepracujący mąż zajmie się wychowaniem latorośli.

              > Wzrost najcieższej przestępczosci zawsze jest zjawiskiem negatywnym, zarówno
              > wśród kobiet, jak i wśród mezczyzn. Osobiście nie chciałabym byc zadźgana, i
              > naprawde wszystko by mi było jedno, czy przez kobietę, czy przez męzcyznę.
              > Byłoby to jednakowo nieprzyjemne. Nie widze więc powodu, żeby rozróżniac
              > przestepczosć kobiet od przestepczości meżczyzn. Trzeba ja ograniczać, i już.
              > Na razie i tak to męczyźni przodują w statystykach przestępczosci.

              Mężczyźni, owszem, przodują w statystykach przestępczości, ale w dynamice
              wzrostu przestępczości to kobiety dzierżą prym i to bardzo wyraźnie. Przeczytaj
              z łaski swojej pierwszy post w tym wątku i moją odpowiedź, może Ci się
              rozjaśni, o co właściwie chodzi, bo nic a nic nie zakumałaś. Ja nie próbuję
              dowodzić, że kobiety popełniają więcej przestępstw niż mężczyźni. Staram się
              tylko uzmysłowić, że wskutek forsowania feministycznej ideologii, obrazki
              takie, jak opisane na początku, będziemy obserwować powszechnie w wykonaniu
              kobiet.
              • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 21:53
                "Ma znaczenie, ponieważ kobiece dążenie do kariery zawodowej spowoduje znacznie
                więcej sytuacji, w których dziecko, podczas nieobecności obojga pracujących
                rodziców, będzie wychowywane przez kolegów z podwórka, niż takich, w których
                niepracujący mąż zajmie się wychowaniem latorośli."

                Z tego co widzę i czytam w gazetach,przestępczość wśród nieletnicg jest
                największa w rodzinach,w których żadne z rodziców nie pracuje,bo są
                bezrobotni.Częste jest też tam,gdzie ojcowie to alkoholicy.
                Może zamiast widzieć zło w kobiecym dążeniu do kariery,zaczniesz upatrywać go
                tam gdzie jest naprawdę-w męskim pociągu do kieliszka oraz niechęci do pracy?
                Jaki przykład mężczyźni dają swoim synom?


                " Staram się
                > tylko uzmysłowić, że wskutek forsowania feministycznej ideologii, obrazki
                > takie, jak opisane na początku, będziemy obserwować powszechnie w wykonaniu
                > kobiet."
                Aha,więc filozofia feministyczna jest tu winna?Gratuluję trzeźwego podejścia do
                problemu.Zapomniałeś dodać,że dziura ozonowa to także ich sprawka.

                • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:19
                  Przepraszam,ale by odeprzeć Twój atak na feministki,powtórzę za Tadem:
                  "Gdyby polskie "prawdziwe feministki" chciały zorganizować zlot, to
                  z pewnością nie musiałyby wynajmować Sali Kongresowej. Zmieściłyby się w dużo
                  mniejszym pomiesczeniu. Jeśli już mowa o kanapach itp - to kto wie - może
                  wystarczyłaby zupełnie np. sypialnia pewnej znanej pani profesor "od
                  literatury"? (to aluzja dla miłośników uniwersyteckich plotek)"
                  A więc misiu,uważasz,że garstka kobiet w 40 milionowym narodzie doprowadziła do
                  przestępczości?No,no...niezła siła.

                • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 22:30
                  Gość portalu: Agawa napisał(a):

                  > Z tego co widzę i czytam w gazetach,przestępczość wśród nieletnicg jest
                  > największa w rodzinach,w których żadne z rodziców nie pracuje,bo są
                  > bezrobotni.Częste jest też tam,gdzie ojcowie to alkoholicy.
                  > Może zamiast widzieć zło w kobiecym dążeniu do kariery,zaczniesz upatrywać go
                  > tam gdzie jest naprawdę-w męskim pociągu do kieliszka oraz niechęci do pracy?
                  > Jaki przykład mężczyźni dają swoim synom?

                  Przestępczość wśród młodzieży wzrasta z różnych przyczyn. Bez wątpienia
                  alkoholizm i bezrobocie rodziców są jedną z nich. W niczym nie umniejsza to
                  jednak roli zaniedbań wychowawczych pracujących rodziców. Argumentacja typu "a
                  u was murzynów biją" jest dość mało ambitna, nie sądzisz?

                  > Aha, więc filozofia feministyczna jest tu winna? Gratuluję trzeźwego
                  > podejścia do problemu. Zapomniałeś dodać, że dziura ozonowa to także ich
                  > sprawka.

                  Gratuluję rzeczowej i merytorycznej argumentacji. Innej przecież nie mogłem się
                  spodziewać. Dodaj jeszcze do kompletu plamy na słońcu, trąby powietrzne i jedną
                  trąbę forumową.
              • ardzuna Re: Blokersi 31.07.04, 22:21
                Gość portalu: misiu napisał(a):

                > ardzuna napisała:
                >
                > > Nie ma znaczenia. Wychowywać dzieci mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni
                > .
                >
                > Ma znaczenie, ponieważ kobiece dążenie do kariery zawodowej spowoduje
                znacznie
                > więcej sytuacji, w których dziecko, podczas nieobecności obojga pracujących
                > rodziców, będzie wychowywane przez kolegów z podwórka, niż takich, w których
                > niepracujący mąż zajmie się wychowaniem latorośli.

                Skąd wiesz, że spowoduje? Dar proroczy, czy co? To jest kwestia indywidualnych
                wyborów ludzi i nie masz żadnych dowodów na to, co napisałeś.

                > Mężczyźni, owszem, przodują w statystykach przestępczości, ale w dynamice
                > wzrostu przestępczości to kobiety dzierżą prym i to bardzo wyraźnie.

                W takim razie należy sie najpierw i tak zabrać za mężczyzn trzeba wreszcie
                ukrócić przemoc przez nich powodowaną. Trzeba zająć się tym, co stanowi
                większość przestępstw. Mniejszosć mozna na razie zostawić w spokoju.

                Przeczytaj
                >
                > z łaski swojej pierwszy post w tym wątku i moją odpowiedź, może Ci się
                > rozjaśni, o co właściwie chodzi, bo nic a nic nie zakumałaś.

                Hehe, to ty nie zakumałeś nic z mojej odpowiedzi. Nie bedę ci jej jednak
                tłumaczyć. Dodam tylko, że możesz sie nie wysilać, bo choćbyś jeszcze tysiąc
                razy pouczył mnie, że nie kumam, i tak nie wpadnę w kompleksy. Zgadnij dlaczego.
                • trevik Re: Blokersi 31.07.04, 22:35
                  Ciesze sie Ardzuna, ze moge tutaj czasem przeczytac opinie ludzi o
                  certyfikowanej inteligencji.
                  • ardzuna Re: Blokersi 31.07.04, 22:38
                    trevik napisał:

                    > Ciesze sie Ardzuna, ze moge tutaj czasem przeczytac opinie ludzi o
                    > certyfikowanej inteligencji.

                    Ależ proszę, cała przyjemnośc po mojej stronie ;-P
                    • trevik Re: Blokersi 31.07.04, 22:41
                      Eee.. przesadzasz - nie cala.
                  • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 23:39
                    Nie wierz w ten certyfikat. Czy wyobrażasz sobie, żeby mensanin potrzebował
                    używać terroru autorytetu jako argumentu w dyskusji?
                    • trevik Re: Blokersi 31.07.04, 23:54
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Nie wierz w ten certyfikat. Czy wyobrażasz sobie, żeby mensanin potrzebował
                      > używać terroru autorytetu jako argumentu w dyskusji?

                      To nie terror autorytetu, tylko szlo o bezklompleksowosc - czlonkostwo w mensie
                      jest mozliwe o ile mnie pamiec nie myli po zdaniu specyficznego testu oraz
                      oplaceniu skladek. Nie jest to ujma i kiedys sie tym interesowalem co zrobic,
                      aby nalezec do tego stowarzyszenia (rozwiazalem pare przykladowych testow), ale
                      jak wiecej przeczytalem o mensie to doszedlem do wniosku, ze to klub snobow
                      (moze nie kazdy tam to snob) i jedyna korzyscia jest wlasnie certyfikat na
                      inteligencje.
                      • ardzuna Re: Blokersi 01.08.04, 09:35
                        trevik napisał:

                        > To nie terror autorytetu, tylko szlo o bezklompleksowosc - czlonkostwo w
                        mensie
                        > jest mozliwe o ile mnie pamiec nie myli po zdaniu specyficznego testu oraz
                        > oplaceniu skladek. Nie jest to ujma i kiedys sie tym interesowalem co zrobic,
                        > aby nalezec do tego stowarzyszenia (rozwiazalem pare przykladowych testow),
                        ale
                        > jak wiecej przeczytalem o mensie to doszedlem do wniosku, ze to klub snobow

                        Nie nie, bynajmniej nie klub snobów :)

                        > (moze nie kazdy tam to snob) i jedyna korzyscia jest wlasnie certyfikat na
                        > inteligencje.

                        Można zreszta zapisać sie, płacic składki i nie uczestniczyc w życiu M.
                • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.07.04, 22:55
                  ardzuna napisała:

                  > Skąd wiesz, że spowoduje? Dar proroczy, czy co? To jest kwestia
                  > indywidualnych wyborów ludzi i nie masz żadnych dowodów na to, co napisałeś.

                  Fakty oczywiste nie potrzebują dowodów. Na zaniedbania wychowawcze spowodowane
                  zapracowaniem obojga rodziców wskazują różne źródła.

                  > W takim razie należy sie najpierw i tak zabrać za mężczyzn trzeba wreszcie
                  > ukrócić przemoc przez nich powodowaną. Trzeba zająć się tym, co stanowi
                  > większość przestępstw. Mniejszosć mozna na razie zostawić w spokoju.

                  Uczepiłaś się tej przestępczości, jakby stanowiła główny temat dyskusji, a
                  zupełnie tracisz z oczu powód, dla którego została przywołana. Chodzi nie o
                  przestępczość samą w sobie, w rozbiciu na płci sprawców, tylko dostrzeżenie
                  bardzo poważnych i negatywnych zmian w postępowaniu kobiet, spowodowanych m.in.
                  zmianami w postrzeganiu społecznej roli kobiety. Jeżeli zamierzasz utrzymywać,
                  że wszystko jest w porządku, bo kobiety jeszcze nie dorównują mężczyznom w
                  przestępczości, to gratuluję ambicji.

                  > Hehe, to ty nie zakumałeś nic z mojej odpowiedzi. Nie bedę ci jej jednak
                  > tłumaczyć. Dodam tylko, że możesz sie nie wysilać, bo choćbyś jeszcze tysiąc
                  > razy pouczył mnie, że nie kumam, i tak nie wpadnę w kompleksy. Zgadnij
                  > dlaczego

                  Nie zależy mi wcale na tym, żebyś cokolwiek zrozumiała. Czy ja dr Judym jestem,
                  czy co?
                  • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 23:43
                    "Fakty oczywiste nie potrzebują dowodów"
                    To zdanie chyba najlepiej podsumowuje Twoją argumentację w dyskusji.Tak trzymaj!
                    Słońce krąży dokoła Ziemi-przecież widać-Fakty oczywiste nie potrzebują dowodów!
                    • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.08.04, 00:27
                      "Perspicua vera non sunt probanda" - to dość stara i znana zasada, więc jej
                      nieznajomość (choćby intuicyjna) najlepiej podsumowuje Twoje kwalifikacje do
                      prowadzenia dyskusji.
                      Jeśli uważasz, że mniejsza ilość czasu poświęcona wychowaniu dziecka nie
                      rzutuje na jego jakość, to po co poświęcać choćby godzinę?
                      • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 00:58
                        To,że zasada jest stara i znana,nie oznacza,że jest prawdziwa.
                        Równie dobrze może być głupia,nie chciałabym według takich zasad stawać przed
                        sądem.
                        Ja sobie cenię raczej taką-"probatio vincit praesumptionem ",czyli "dowód obala
                        domniemanie".

                        " Jeśli uważasz, że mniejsza ilość czasu poświęcona wychowaniu dziecka nie
                        > rzutuje na jego jakość, to po co poświęcać choćby godzinę?"
                        Co ma piernik do wiatraka? Większa ilość czasu to dla Ciebie od razu wyższa
                        jakość?Zależy na czym polega to spędzanie czasu z dzieckiem,to chyba oczywiste.
                        Według Ciebie czas jaki tata spędza z dzieckiem to czas zmarnowany?Liczy się
                        ten spędzony tylko a matką?
                        Różnimy się poglądami,nie mam ochoty dalej dyskutować,bo rzucasz ogólnikami,nie
                        masz argumentów.Dobranoc.

                        • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.08.04, 09:29
                          Gość portalu: Agawa napisał(a):

                          > To,że zasada jest stara i znana,nie oznacza,że jest prawdziwa.
                          > Równie dobrze może być głupia,nie chciałabym według takich zasad stawać przed
                          > sądem.

                          To lepiej wcale nie stawaj, bo ta zasada jest zapisana w Art.168 KPK.

                          > Ja sobie cenię raczej taką-"probatio vincit
                          > raesumptionem ",czyli "dowód obala domniemanie".

                          Przedstaw zatem dowód obalający moje domniemanie.

                          > Co ma piernik do wiatraka? Większa ilość czasu to dla Ciebie od razu wyższa
                          > jakość? Zależy na czym polega to spędzanie czasu z dzieckiem,to chyba
                          > oczywiste.

                          Iście kobieca logika. To oczywiste, że jakość wychowania zależy od tego, na
                          czym polega spędzanie czasu z dzieckiem. Równie oczywiste jest jednak to, że
                          nie mając czasu, nie spędzisz go w ogóle, bez względu na sposób. Zamierzasz
                          przeprowadzić dowód, że kobiety nie potrafią wychowywać dzieci? Tylko tak
                          mogłabyś wykazać równoważność obu tych sytuacji.

                          > Według Ciebie czas jaki tata spędza z dzieckiem to czas zmarnowany?
                          > Liczy się ten spędzony tylko a matką?

                          Skąd taki wniosek? Nic takiego nie twierdziłem. To Ty usiłujesz twierdzić, że
                          czas, jaki mama spędza z dzieckiem, to czas stracony, skoro nie ma wpływu na
                          jakość wychowania dzieci.

                          > Różnimy się poglądami,nie mam ochoty dalej dyskutować,bo rzucasz
                          > ogólnikami,nie masz argumentów.Dobranoc.

                          Rozumiem Cię. Jak ja czegoś nie potrafię, to też nie mam na to ochoty.
                          • ardzuna Re: Blokersi 01.08.04, 09:47
                            Gość portalu: misiu napisał(a):

                            > > Według Ciebie czas jaki tata spędza z dzieckiem to czas zmarnowany?
                            > > Liczy się ten spędzony tylko a matką?
                            >
                            > Skąd taki wniosek? Nic takiego nie twierdziłem. To Ty usiłujesz twierdzić, że
                            > czas, jaki mama spędza z dzieckiem, to czas stracony, skoro nie ma wpływu na
                            > jakość wychowania dzieci.

                            Czas, który spedza mama z dzieckiem, nie jest stracony, o ile mama sie naprawde
                            zajmuje dzieckiem. Są tysiące sposobów na psychiczne opuszczanie dziecka i
                            zajmowanie sie zupełnie czym innym, nawet jeśli sie jest fizycznie w tym samym
                            pomieszczeniu, i samo zamknięcie matki w domu z dzieckiem nie spowoduje
                            jeszcze, że matka sie będzie nim zajmować. Zwłaszcza jeśli matka jest
                            sfrustrowana swoją sytuacją i w gruncie rzeczy nie lubi siedzieć w domu. W
                            takim przypadku może jeszcze nawet odreagowywać swoja frustracjęna dziecku, co
                            jest źródłem dodatkowych problemów.
                            • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.08.04, 21:39
                              ardzuna napisała:

                              > Czas, który spedza mama z dzieckiem, nie jest stracony, o ile mama sie
                              naprawde
                              >
                              > zajmuje dzieckiem. Są tysiące sposobów na psychiczne opuszczanie dziecka i
                              > zajmowanie sie zupełnie czym innym, nawet jeśli sie jest fizycznie w tym
                              samym
                              > pomieszczeniu, i samo zamknięcie matki w domu z dzieckiem nie spowoduje
                              > jeszcze, że matka sie będzie nim zajmować. Zwłaszcza jeśli matka jest
                              > sfrustrowana swoją sytuacją i w gruncie rzeczy nie lubi siedzieć w domu. W
                              > takim przypadku może jeszcze nawet odreagowywać swoja frustracjęna dziecku,
                              co
                              > jest źródłem dodatkowych problemów.

                              Nie przykładaj swojej miary do wszystkich matek. :-P Na jakiej podstawie
                              przyjmujesz, że matki na ogół nie potrafią wychowywać dzieci i jest to dla nich
                              zajęcie frustrujące?
                              • ardzuna Re: Blokersi 02.08.04, 00:27
                                Gość portalu: misiu napisał(a):

                                Na jakiej podstawie
                                > przyjmujesz, że matki na ogół nie potrafią wychowywać dzieci i jest to dla
                                nich
                                >
                                > zajęcie frustrujące?

                                Na podstawie tego, co zawsze słyszałam od moich rówieśników w kwestii ich
                                kontaktów z rodzicami. Przypominam sobie może ze 2-3 koleżanki, które naprawde
                                przyjaźniły sie ze swoimi rodzicami (czy, węziej, raczej ze swoimi mamami).
                                • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.08.04, 17:39
                                  ardzuna napisała:

                                  > Na podstawie tego, co zawsze słyszałam od moich rówieśników w kwestii ich
                                  > kontaktów z rodzicami. Przypominam sobie może ze 2-3 koleżanki, które
                                  > naprawde przyjaźniły sie ze swoimi rodzicami (czy, węziej, raczej ze swoimi
                                  > mamami).

                                  Rozczarowujesz mnie.
                                  1. Podajesz jako miarodajne opinie dzieci o rodzicach.
                                  2. Zaprzyjaźnianie się rodziców z dziećmi traktujesz jako jedyne godne
                                  wymienienia kryterium umiejętności ich wychowywania.
                                  3. Nie dostrzegasz dysonansu w udowadnianiu wyższości ojcowskiego wychowania
                                  nad matczynym wobec:
                                  a) podstawowej tezy femnizmu o nieistnieniu innych niż kulturowe, czyli np.
                                  intelektualnych, różnic pomiędzy kobietą i mężczyzną.
                                  b) Twojego własnego kryterium przyjaźni, którą twoi rówieśnicy cieszyli się
                                  raczej w stosunku do matek niż ojców.
                                  c) wiodącego tematu tego topiku - mężczyzn postrzeganych jako brudni,
                                  obsikani, leżący na ulicach pijacy, złodzieje, gwałciciele dzieci, bandyci i
                                  rozpętywacze wojen.

                                  Czyżby to wynik siedzenia przed komputerem do późnej nocy? :-)
                                  • ardzuna Re: Blokersi 02.08.04, 21:34
                                    Gość portalu: misiu napisał(a):

                                    > Rozczarowujesz mnie.

                                    Przykro mi :)

                                    > 1. Podajesz jako miarodajne opinie dzieci o rodzicach.

                                    Wybacz, ale po miarodajne dane musiałabym sięgnąć do pozycji źródłowych, a
                                    naprawdę mi się nie chce na użytek tego rodzaju dyskusji. Nie jesteśmy na
                                    seminarium naukowym.

                                    > 2. Zaprzyjaźnianie się rodziców z dziećmi traktujesz jako jedyne godne
                                    > wymienienia kryterium umiejętności ich wychowywania.

                                    Wybacz, ale nie będę produkować tu elaboratów na użytek forum. Jednak trudno
                                    uznać za udany proces wychowawczy, w wyniku ktorego dzieci nie lubią i unikają
                                    swoich rodziców.

                                    > 3. Nie dostrzegasz dysonansu w udowadnianiu wyższości ojcowskiego wychowania
                                    > nad matczynym wobec:

                                    Nie udowadniam wyższości ojcowskiego wychowania nad matczynym.
                                    • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.08.04, 23:42
                                      ardzuna napisała:

                                      > Wybacz, ale po miarodajne dane musiałabym sięgnąć do pozycji źródłowych, a
                                      > naprawdę mi się nie chce na użytek tego rodzaju dyskusji. Nie jesteśmy na
                                      > seminarium naukowym.

                                      Oczywiście, że nie jesteśmy. Nie znaczy to jednak, że wskazane jest kierowanie
                                      się opiniami niemiarodajnymi już na pierwszy rzut oka.

                                      > Wybacz, ale nie będę produkować tu elaboratów na użytek forum. Jednak trudno
                                      > uznać za udany proces wychowawczy, w wyniku ktorego dzieci nie lubią i
                                      > unikają swoich rodziców.

                                      Udany proces wychowawczy to odpowiednio ukształtowany kręgosłup moralny.
                                      Przyjaźń wcale nie jest konieczna, a docenianie rodzicielskich wysiłków
                                      przychodzi czasami dopiero wraz z pojawieniem się własnego potomstwa.

                                      > Nie udowadniam wyższości ojcowskiego wychowania nad matczynym.

                                      Taaaaak? Udowadniasz, że matki powinny poświęcać dzieciom raczej mniej niż
                                      więcej czasu, a to by znaczyło, że w Twoich oczach jako wychowawczynie się nie
                                      sprawdzają. Albo więc chciałabyś pozostawić wychowanie w większym stopniu w
                                      rękach ojców - uznając ich tym samym za lepszych od matek - albo forsować
                                      śmiałą tezę, że dzieci powinny wychowywać się same. Babcie i dziadków, wobec
                                      zmian modelu rodziny, można spokojnie zaniedbać, a szkoła już od dawna spełnia
                                      per saldo rolę antywychowawczą.
                                      • ardzuna Re: Blokersi 03.08.04, 11:47
                                        Gość portalu: misiu napisał(a):

                                        > Oczywiście, że nie jesteśmy. Nie znaczy to jednak, że wskazane jest
                                        kierowanie
                                        > się opiniami niemiarodajnymi już na pierwszy rzut oka.

                                        Dobrze, więc od dziś masz zakaz pisania na forum, bo kierujesz sie opiniami
                                        niemiarodajnymi na pierwszy rzut oka. A kto powiedział, że one są
                                        niemiarodajne? Ja tak powiedziałam, to chyba wystarczy :-P

                                        > Udany proces wychowawczy to odpowiednio ukształtowany kręgosłup moralny.
                                        > Przyjaźń wcale nie jest konieczna, a docenianie rodzicielskich wysiłków
                                        > przychodzi czasami dopiero wraz z pojawieniem się własnego potomstwa.

                                        Studiowałes pedagogikę? Bo ja nawet skończyłam (między innymi). Nie jest
                                        możliwe odpowiednie ukształtowanie kręgosłupa moralnego przy jednoczesnym
                                        czynieniu gwaltu na psychice dziecka. Nie jest możliwe odpowiednie
                                        kształtowanie kręgosłupa moralnego przez ludzi, których dziecko nie znosi, boi
                                        się, nienawidzi.

                                        > > Nie udowadniam wyższości ojcowskiego wychowania nad matczynym.
                                        >
                                        > Taaaaak? Udowadniasz, że matki powinny poświęcać dzieciom raczej mniej niż
                                        > więcej czasu,

                                        Nieprawda. Pisałam, że moze być tak, że również ojciec spędza z dzieckiem
                                        więcej czasu, a matka mniej. Może byc też odwrotnie. To, co podkreślam, to
                                        równoprawność tego czasu, a nie różnice między nim.
                                        • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.08.04, 15:16
                                          ardzuna napisała:

                                          > Dobrze, więc od dziś masz zakaz pisania na forum, bo kierujesz sie opiniami
                                          > niemiarodajnymi na pierwszy rzut oka.

                                          Bardzo interesujący (zwłaszcza dla etnografów) sposób rozumowania. Skąd wzięłaś
                                          wniosek, że kierowanie się niemiarodajnymi opiniami zasługuje od razu na zakaz
                                          pisania na forum? Czy to ja gdzieś sugerowałem taką ewentualność, czy znalazłaś
                                          to w regulaminie?

                                          > A kto powiedział, że one są niemiarodajne?

                                          Opinie dzieci o sposobie wychowania stosowanym przez ich rodziców są
                                          niemiarodajne, ponieważ nie są bezstronne. Podobnie trudno byłoby to ocenić na
                                          podstawie opinii rodziców, nieprawdaż?

                                          > Ja tak powiedziałam, to chyba wystarczy :-P

                                          Woda sodowa. :-P

                                          > Studiowałes pedagogikę? Bo ja nawet skończyłam (między innymi). Nie jest
                                          > możliwe odpowiednie ukształtowanie kręgosłupa moralnego przy jednoczesnym
                                          > czynieniu gwaltu na psychice dziecka. Nie jest możliwe odpowiednie
                                          > kształtowanie kręgosłupa moralnego przez ludzi, których dziecko nie znosi,
                                          > boi się, nienawidzi.

                                          To na tej pedagogice wpoili Ci manichejski, czarno-biały obraz świata? Jak nie
                                          przyjaźń, to nienawiść? Według toku Twojego rozumowania kto wychował tę
                                          znakomitą większość Twoich znajomych, którzy nie przyjaźnili się z rodzicami -
                                          rówieśnicy? A może, strach pytać, wśród Twoich znajomych przeważają osoby
                                          pozbawione kręgosłupa moralnego?

                                          > Nieprawda. Pisałam, że moze być tak, że również ojciec spędza z dzieckiem
                                          > więcej czasu, a matka mniej. Może byc też odwrotnie. To, co podkreślam, to
                                          > równoprawność tego czasu, a nie różnice między nim.

                                          Nie wykręcaj się.
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14535084&a=14598145
                                          Moim zdaniem nie można traktować zdań a="ojciec pracuje" i b="matka pracuje"
                                          jako komplementarne. W przeważającej liczbie przypadków alternatywą dla
                                          sytuacji (a=1 ^ b=0) jest sytuacja (a=1 ^ b=1) a nie (a=0 ^ b=1).
                                          • ardzuna Re: Blokersi 03.08.04, 15:25
                                            Gość portalu: misiu napisał(a):

                                            Skąd wzięłaś
                                            >
                                            > wniosek, że kierowanie się niemiarodajnymi opiniami zasługuje od razu na
                                            zakaz
                                            > pisania na forum? Czy to ja gdzieś sugerowałem taką ewentualność, czy
                                            znalazłaś
                                            >
                                            > to w regulaminie?

                                            Chodzi mi o ocene, co jest miarodajne, a co niemiarodajne. Stwierdziłam, że
                                            piszesz sie kierując niemiarodajnymi ocenami. Zakaz wstępu na forum potraktuj
                                            jako ozdobnik retryczny.

                                            > > A kto powiedział, że one są niemiarodajne?
                                            >
                                            > Opinie dzieci o sposobie wychowania stosowanym przez ich rodziców są
                                            > niemiarodajne, ponieważ nie są bezstronne. Podobnie trudno byłoby to ocenić
                                            na
                                            > podstawie opinii rodziców, nieprawdaż?

                                            jest miarodajna opinia dzieci o tym, co czuja do swoich rodziców. Jeśli
                                            niechęć, proces wychowawczy zakończył się porażką. Pisałam już o tym w innym
                                            poście.

                                            > > Ja tak powiedziałam, to chyba wystarczy :-P
                                            >
                                            > Woda sodowa. :-P

                                            Nie. Ironia. Roumiem,że jak ty ocenisz, że coś jest niemiarodajnem to mamy do
                                            czynienia z najprzedniejszym szampanem, a jak ja ocenię - to jest to woda
                                            sodowa.

                                            > To na tej pedagogice wpoili Ci manichejski, czarno-biały obraz świata? Jak
                                            nie
                                            > przyjaźń, to nienawiść?

                                            Nic takiego nie pisałam, wymyślasz sobie.

                                            Według toku Twojego rozumowania kto wychował tę
                                            > znakomitą większość Twoich znajomych, którzy nie przyjaźnili się z rodzicami -

                                            > rówieśnicy?

                                            Zdziwisz sie, bo istnieją całe teorie wychowawcze, wmyśl których rówieśnicy i
                                            otoczenie mają równie duży wpływ na wychowanie dziecka, jak rodzice.

                                            > Nie wykręcaj się.

                                            Nie wykręcam się i nie mam zamiaru dłużej tłumaczyc sie, że nie myśle tego, co
                                            zamierzasz mi wmówić.
                                            • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.08.04, 16:06
                                              ardzuna napisała:

                                              > Chodzi mi o ocene, co jest miarodajne, a co niemiarodajne. Stwierdziłam, że
                                              > piszesz sie kierując niemiarodajnymi ocenami

                                              Potrafisz wskazać jakąś?

                                              > jest miarodajna opinia dzieci o tym, co czuja do swoich rodziców. Jeśli
                                              > niechęć, proces wychowawczy zakończył się porażką. Pisałam już o tym w innym
                                              > poście.

                                              Nic bardziej mylnego. Dzieci nie wychowuje się po to, aby miały jak
                                              najcieplejszy stosunek do rodziców, tylko po to, aby wpoić im zdrowe zasady
                                              moralne. Dlatego też ocena procesu wychowawczego na podstawie stosunku dziecka
                                              do rodzica całkowicie mija się z celem. Wedle Twojej metody wychowanie bandyty,
                                              kochającego jednak swoją matkę, jest sukcesem wychowawczym?

                                              > Nic takiego nie pisałam, wymyślasz sobie.

                                              Nic sobie nie wymyślam. Napisałem, że przyjaźń między rodzicami a dziećmi, jako
                                              jeden z efektów wychowania, nie jest warunkiem koniecznym do pozytywnej oceny
                                              tegoż. Tyś wtedy zaoponowała i przedstawiła sytuację alternatywną w postaci
                                              nienawiści dzieci do rodziców. Czyli jak nie przyjaźń, to nienawiść.
                                              c.b.d.u.

                                              > Zdziwisz sie, bo istnieją całe teorie wychowawcze, wmyśl których rówieśnicy i
                                              > otoczenie mają równie duży wpływ na wychowanie dziecka, jak rodzice.

                                              A i owszem, mają niewątpliwie. Tego nie neguję. Widać to na każdym kroku.

                                              > Nie wykręcam się i nie mam zamiaru dłużej tłumaczyc sie, że nie myśle tego, co
                                              > zamierzasz mi wmówić.

                                              Jak to się w takim razie dzieje, że piszesz co innego niż myślisz?
                          • kura17 Re: Blokersi 03.08.04, 11:32
                            Gość portalu: misiu napisał(a):


                            > Iscie kobieca logika.

                            co to jest "iscie kobieca logika"??? poprosze o definicje
                            • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.08.04, 15:23
                              Co to takiego? A na przykład twierdzenie, że jeśli a => b to ~a => ~b, co
                              stanowi bardzo odosobnioną opinię w doktrynie.



                  • ardzuna Re: Blokersi 01.08.04, 09:42
                    Gość portalu: misiu napisał(a):

                    > ardzuna napisała:
                    >
                    > > Skąd wiesz, że spowoduje? Dar proroczy, czy co? To jest kwestia
                    > > indywidualnych wyborów ludzi i nie masz żadnych dowodów na to, co napisał
                    > eś.
                    >
                    > Fakty oczywiste nie potrzebują dowodów. Na zaniedbania wychowawcze
                    spowodowane
                    > zapracowaniem obojga rodziców wskazują różne źródła.

                    Mam na myśli raczej to, że praca mamy nie musi jeszcze iznaczac, ze oboje
                    rodzice są zapracowani. Wachlarz możliwości jest tu duży. Jedno z rodziców (nie
                    jest powiedziane, które) moze pracować w niepełnym wymiarze czasu lub nie
                    pracować. Po drugie, jak pisała agawa, równie powazne mogą być zaniedbania
                    rodziców, którzy siedzą w domu cały czas. Osobiście uważam, że moje dziecko
                    korysta na tym, że pracuję, bo nie ma w domu sfrustrowanej matki, która
                    nienwidzi obowiązków domowych, a musi je wykonywać. Ma za to mamę uśmiechniętą,
                    kiedy wraca po pracy do domu.

                    > Uczepiłaś się tej przestępczości, jakby stanowiła główny temat dyskusji, a
                    > zupełnie tracisz z oczu powód, dla którego została przywołana. Chodzi nie o
                    > przestępczość samą w sobie, w rozbiciu na płci sprawców, tylko dostrzeżenie
                    > bardzo poważnych i negatywnych zmian w postępowaniu kobiet, spowodowanych
                    m.in.
                    >
                    > zmianami w postrzeganiu społecznej roli kobiety. Jeżeli zamierzasz
                    utrzymywać,
                    > że wszystko jest w porządku, bo kobiety jeszcze nie dorównują mężczyznom w
                    > przestępczości, to gratuluję ambicji.

                    Nie, nie jest wszystko dobrze, wzrost przestepczości kobiet mi się nie podoba,
                    ale ponieważ daleko im jeszcze do mężczyzn, to uważam, że tragizowanie z tego
                    powodu, jest co najmniej bez sesnu. Jeśli tak cie zatrważa wysoka
                    przestępczosć, to trzeba pomyśleć o rozwiązaniu problemu tam, gdzie jest ona
                    najwyższa, a nie tam, gdzie jest malutko i zaczęła wzrastać.

                    Oczywiście, że wzrost przemocy ze strony kobiet ma wyższą dynamikę, niż ze
                    strony mężczyzn, bo gdyby męska przemoc wzrastała w równym tempie, to rychło
                    połowa meskiej populacji stałaby się kryminalistami.
                    • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.08.04, 21:31
                      ardzuna napisała:

                      > Mam na myśli raczej to, że praca mamy nie musi jeszcze iznaczac, ze oboje
                      > rodzice są zapracowani. Wachlarz możliwości jest tu duży. Jedno z rodziców
                      > (nie jest powiedziane, które) moze pracować w niepełnym wymiarze czasu lub
                      > nie pracować. Po drugie, jak pisała agawa, równie powazne mogą być
                      > zaniedbania rodziców, którzy siedzą w domu cały czas. Osobiście uważam, że
                      > moje dziecko korysta na tym, że pracuję, bo nie ma w domu sfrustrowanej
                      > matki, która nienwidzi obowiązków domowych, a musi je wykonywać. Ma za to
                      > mamę uśmiechniętą, kiedy wraca po pracy do domu.

                      Błąd, jaki popełniasz w swoim rozumowaniu, polega na tym, że rozważasz różne
                      możliwości w oderwaniu od ich statystycznego znaczenia. Przy okazji sama
                      mimowolnie potwierdzasz moją tezę, pisząc o rodzicu mogącym pracować na pół
                      etatu lub w ogóle (ciekawe, że feministki najchętniej widzą w tej roli właśnie
                      mężczyznę). Dostrzegasz zatem rolę czasu rodzica poświęconego dziecku i
                      niepodważalny fakt, że praca zawodowa bardzo ów czas skraca. Nic tu nie zmienia
                      fakt, że istnieją rodzice, którzy nie potrafią wychowywać dzieci bez względu na
                      to, ile czasu im poświęcą, czy wręcz tacy, którzy im więcej czasu spędzą z
                      dzieckiem, tym dla niego gorzej.

                      > Nie, nie jest wszystko dobrze, wzrost przestepczości kobiet mi się nie
                      podoba,
                      > ale ponieważ daleko im jeszcze do mężczyzn, to uważam, że tragizowanie z tego
                      > powodu, jest co najmniej bez sesnu. Jeśli tak cie zatrważa wysoka
                      > przestępczosć, to trzeba pomyśleć o rozwiązaniu problemu tam, gdzie jest ona
                      > najwyższa, a nie tam, gdzie jest malutko i zaczęła wzrastać.
                      > Oczywiście, że wzrost przemocy ze strony kobiet ma wyższą dynamikę, niż ze
                      > strony mężczyzn, bo gdyby męska przemoc wzrastała w równym tempie, to rychło
                      > połowa meskiej populacji stałaby się kryminalistami.

                      Kontynuujesz jałową dyskusję na temat zupełnie poboczny. To z grubsza tak,
                      jakbym w dyskusji o sądownictwie postawił tezę, że sędzia powinien być poza
                      wszelkim podejrzeniem, jak żona Cezara, Ty zaś zaczęłabyś rozważania, o którą
                      żonę jakiego Cezara chodzi i czy jej reputacja słusznie jest określana jako
                      nieposzlakowana, podając przy tym liczne przesłanki świadczące o czymś
                      dokładnie przeciwnym.
                      Przypominam zatem, że temat przestępczości zupełnie mnie teraz nie interesuje,
                      a przykład miał służyć tylko ilustracji pewnego zaanonsowanego na początku
                      spostrzeżenia, które w skrócie można wyrazić następująco: "nie wymawiaj
                      mężczyznom złośliwie rozmaitych czynów przeciwko tzw. moralności publicznej,
                      skoro popierasz ruch społeczny, głoszący m.in. równość obyczajową obu płci,
                      prowadzącą w prostej linii do przejmowania owych napiętnowanych obyczajów przez
                      kobiety". Jeszcze krócej - piętnowanie swoich własnych celów jest nierozsądne.
                      Gdybym znalazł statystyki sikania na ulicach przez brudne i pijane osoby obu
                      płci, prawdopodobnie zaczęłybyście wielce rzeczowe rozważania na temat
                      pojemności pęcherza i siły zwieraczy u mężczyzn i kobiet.
                      • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 23:35
                        " Różnimy się poglądami,nie mam ochoty dalej dyskutować,bo rzucasz
                        > ogólnikami,nie masz argumentów.Dobranoc.

                        Rozumiem Cię. Jak ja czegoś nie potrafię, to też nie mam na to ochoty."
                        Jak to,mam wrażenie,że mimo wszysko ochotę masz.

                        Postanowiłam jednak włączyć się tutaj na moment.I zapytać dlaczego wciąż
                        uparcie rzucasz tezy,na które nie ma dowodów,sam nie potrafiąc ich uzasadnić i
                        dodatkowo wykręcasz się jak piskorz od zadanych odpowiedzi?

                        "> Przypominam zatem, że temat przestępczości zupełnie mnie teraz nie
                        interesuje,
                        > a przykład miał służyć tylko ilustracji pewnego zaanonsowanego na początku
                        > spostrzeżenia, które w skrócie można wyrazić następująco: "nie wymawiaj
                        > mężczyznom złośliwie rozmaitych czynów przeciwko tzw. moralności publicznej,
                        > skoro popierasz ruch społeczny, głoszący m.in. równość obyczajową obu płci,
                        > prowadzącą w prostej linii do przejmowania owych napiętnowanych obyczajów
                        przez
                        >
                        > kobiety". Jeszcze krócej - piętnowanie swoich własnych celów jest
                        nierozsądne."

                        Zwróć uwagę na Twoją tezę,że
                        "ruch społeczny, głoszący m.in. równość obyczajową obu płci,
                        > prowadzącą w prostej linii do przejmowania owych napiętnowanych obyczajów
                        przez kobiety".

                        A więc według Ciebie nie podlega dyskusji to,że ruch ten (oczywiście chodzi o
                        feminizm)prowadzi bezpośrednio to tego,by i kobiety zaczęły kraść,mordować,i
                        przysłowiowo sikać po ulicach.
                        Moja prośba-wytłumacz mi jak krowie na miedzy dlaczego tak uważasz.I nie
                        wykręcaj się żadnym prawniczym sianem,tylko wyjaśnij.
                        I drugia prośba-powiedz dlaczego w krajach o małej przestępczości ogólnej
                        (np.Szwecja)feminizm jest czymś normalnym,natomiast tam,gdzie kwitnie agresja
                        (Polska,Włochy,kraje arabskie) nie ma go prawie wcale.
                        I dlaczego w takiej Szwecji po pojawieniu się fali uchodźców z państw typowo
                        patriarchalnych,nastąpił gwałtowny przyrost kradzieży,włamań i morderstw.
                        Przepraszam,że piszę znowu o kradzieżach,ale podałeś to sam jako
                        przykład,myślę,że jako przykład jest niezły.

                        I od razu wyjaśnię jakie jest moje zdanie.Feminizm nie wpływa,moim zdaniem ani
                        na wzrost przestępstw,ani na złe wychowanie młodzieży i dzieci.
                        Przede wszystkim,w niczym nie umniejsza roli kobiety w wychowaniu dzieci,ale za
                        to zwraca uwagę na rolę ojca.
                        Czy wiesz,że stowarzyszenie mężczyzn "Prawa Ojca" współpracuje z feministkami?
                        Oto wyjątek z ze strony internetowej tego stowarzyszenia:
                        "W celu zorganizowanego działania na rzecz równouprawnienia płci we wszelkich
                        sferach życia społecznego i rodzinnego, promowania postaw odpowiedzialnego
                        rodzicielstwa, wspierania działań zmierzających do poszanowania dobra dziecka w
                        życiu społecznym oraz monitorowania postępowań dotyczących spraw rodzinnych,
                        prowadzonych przez organy wymiaru sprawiedliwości, powołaliśmy Stowarzyszenie
                        na rzecz równouprawnienia i poszanowania prawa."
                        A tutaj możesz sobie sam o tym poczytać:
                        www.wstroneojca.ngo.pl/
                        Gdybyś głębiej zastanowił się nad sprawą feminizmu i nie korzystał z obiegowych
                        stereotypów na zasadzie "a w Australii to chodzą do góry nogami" może nie
                        wdawał byś się w krzywdzące dyskusje.
                        Karierowiczka,której dzieci bawią się na podwórku z kluczem na szyi nie ma nic
                        wspólnego z wizerunkiem zwykłej feministki.Dopóki nie ma dzieci kobieta ma
                        prawo poświęcić się tylko temu co lubi,czy to jest praca,czy też np.wspinaczka
                        wysokogórska.Dotyczy to też mężczyzny.
                        Gdy jednak rodzice chcą mieć dzieci muszą obydwoje świadomie się nimi
                        zająć.Któreś się musi zgodzić na pozostanie w domu przez jakiś czas z nimi.Ale
                        które to będzie,powinno być sprawą tylko ich obojga,a nie mojego,czy Twojego
                        widzimisię.Może to,którego zarobki są wyższe,a może to,którego pozostanie w
                        domu nie spowoduje niemożliwości powrotu do pracy i co za tym idzie
                        drastycznego obniżenia stopy życiowej rodziny.
                        Oczywiście pozostanie w domu wiąże się także z koniecznością bycia utrzymywanym
                        przez drugą osobę.Są mężczyźni,dla których takie "poniżenie" byłoby nie do
                        przyjęcia.Na szczęście nie wszyscy.
                        Dobrze jest,moim zdaniem,gdy w rodzinie nie wchodzą w grę tego typu uprzedzenia
                        i kompleksy.Daje to możliwość,aby i dziecko było zadbane i szczęśliwe,jak i aby
                        finanse rodziny nie ucierpiały zbytnio.Wbrew pozorom większości ludzi nie jest
                        wszystko jedno co jedzą oni i ich dzieci.Jeżeli męska (lub damska) duma cierpi
                        na tym,że ktoś ma zostać w domu i opiekować się potomstwem,to bardzo źle o nim
                        świadczy.
                        Czy dla Ciebie takie podejście do rodziny oraz roli ojca i matki prowadzi do
                        obyczajowej degrengolady mężczyzn i kobiet?
                        Czy dziwi Cię to,że człowiek wymaga od drugiego odpowiedzialności w obliczu
                        powołania do życia dziecka?Czy według Ciebie normalne,zdrowe i wartościowe jest
                        to,że jedna osoba zrzuca na drugą ten ciężar w imię swoich
                        korzyści,przyzwyczajeń i świętego spokoju?






                        • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 23:53
                          I jeszcze mała statystyka,świadcząca o tym,że gdyby feminstkom udało się
                          przeforsować bardziej odpowiedzialny model rodziny,żyłoby się lepiej,a nie
                          gorzej,jak to sugerują niektórzy:

                          Statystyki dotyczące roli społecznej ojca:

                          63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem
                          (żródło: U.S. D.H.H.S. Bureau of the Census)
                          90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca
                          80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem
                          (żródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p.403-26, 1978)
                          85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowały się bez ojca
                          (źródło: Center of Disease Control)
                          71% młodzieży, która porzuca szkołę pochodzi z takich rodzin
                          (źródło: National Principals Assotiation Report on the State of High School)
                          75% młodzieży ulegającej zatruciu chemicznymi środkami wychowało się bez ojca
                          (żródło: Rainbow for all God's Children)
                          85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca
                          (żródło Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. of Corrections 1992).

                          Misia prawnika proszę o podobne dane dotyczące feministek,np.74% kobiet,których
                          matki są feministkami trafia do więzień.
                          • Gość: bezdenny Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 11:39
                            Gość portalu: Agawa napisał(a):

                            > I jeszcze mała statystyka,świadcząca o tym,że gdyby feminstkom udało się
                            > przeforsować bardziej odpowiedzialny model rodziny,żyłoby się lepiej,a nie
                            > gorzej,jak to sugerują niektórzy:
                            >
                            > Statystyki dotyczące roli społecznej ojca:
                            >
                            > 63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem
                            > (żródło: U.S. D.H.H.S. Bureau of the Census)
                            > 90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca
                            > 80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem
                            > (żródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p.403-26, 1978)
                            > 85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowały się bez ojca
                            > (źródło: Center of Disease Control)
                            > 71% młodzieży, która porzuca szkołę pochodzi z takich rodzin
                            > (źródło: National Principals Assotiation Report on the State of High School)
                            > 75% młodzieży ulegającej zatruciu chemicznymi środkami wychowało się bez ojca
                            > (żródło: Rainbow for all God's Children)
                            > 85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca
                            > (żródło Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. of Corrections 1992).
                            >
                            > Misia prawnika proszę o podobne dane dotyczące feministek,np.74%
                            kobiet,których
                            >
                            > matki są feministkami trafia do więzień.

                            Wnioski z tej statystyki są dokładnie odwrotne. gdyby feministkom udawło się
                            przeforsować swój model rodziny zyłoby się gorzej. należałoby jeszcze dodać,
                            że : w razie rozwodu automatycznie dziecko powinno zostawać przy ojcu.
                            lesbijki nie powinny mieć żadnej możlwiości adoptowania dzieci
                            • Gość: Agawa Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 11:20
                              Wiesz,bezdenny czytanie to nie tylko proste składanie liter w słowa.Polega
                              jeszcze na rozumieniu treści tego,co się czyta.Dopóki tego nie pojmiesz,każda
                              dyskusja z tobą będzie jałowa.
                              • Gość: bezdenny Re: Blokersi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 12:34
                                napisz po prostu jakie wyciągasz wnioski ze statystyk, które podałaś i wykaż,
                                że moje wnisoski są błędne.
                        • Gość: misiu Re: Blokersi IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.08.04, 01:56
                          Gość portalu: Agawa napisał(a):

                          ) Postanowiłam jednak włączyć się tutaj na moment. I zapytać dlaczego wciąż
                          ) uparcie rzucasz tezy,na które nie ma dowodów,sam nie potrafiąc ich uzasadnić
                          ) i dodatkowo wykręcasz się jak piskorz od zadanych odpowiedzi?

                          Nieprawda, kłamiesz. Swoje tezy uzasadniam, a od pytań się nie wykręcam.
                          Podstawową tezą, jaką sformułowałem, jest wyraźny wpływ równouprawnienia na
                          naganne zachowania kobiet. Teza ta znajduje uzasadnienie zarówno w warstwie
                          zdroworozsądkowej, ponieważ jest zupełnie naturalne, że zdjęcie z kobiet
                          ograniczeń narzucanych przez konwenans przekłada się na wzrost zachowań
                          negatywnych, jak i statystycznej, bo jak już wspominałem, poziom przestępczości
                          kobiet, zwłaszcza młodych, wychowywanych już w warunkach (przynajmniej
                          teoretycznego) równouprawnienia, charakteryzuje się dynamiką WIELOKROTNIE
                          większą niż przestępczość mężczyzn. To są fakty, których nie jesteś w stanie
                          podważyć.
                          Tezą poboczną, która wypączkowała z dyskusji, jest stwierdzenie, że mniejsza
                          ilość czasu poświęconego dzieciom przez kobiety przekłada się na gorsze ich
                          wychowanie. Jest to teza oczywista i nie wymagająca żadnych dowodów, ponieważ
                          jej zaprzeczenie prowadziłoby wprost do absurdalnego wniosku, że matka w
                          procesie wychowawczym jest CAŁKOWICIE ZBĘDNA. Przywoływanie w tym miejscu
                          wpływu wychowawczego ojców jest odwracaniem kota ogonem, ponieważ istnieje on
                          NIEZALEŻNIE od wpływu matki, a suma czasu poświęconego dziecku przez oboje
                          rodziców nie jest wartością stałą. Ubytku czasu ze strony matki nie wypełni
                          czas poświęcony przez ojca i to nie tylko ze względu jego wielkość fizyczną,
                          ale także na odmienne potrzeby dziecka zaspokajane przez matkę i ojca.
                          Przykłady jednostkowe, wskazujące na to, że czasami mamy do czynienia z
                          antywychowawczym wpływem obojga lub jednego z rodziców, są bez znaczenia,
                          ponieważ ciągle stanowią, choć być może rosnący, to cały czas niewielki odsetek
                          ogółu.
                          W naszej dyskusji główny problem polega jednak na tym, że Ty traktujesz moje
                          tezy jako oskarżenie i bezprzykładny atak na ideę feminizmu en bloc i
                          natychmiast nastawiasz się na kontrę. Świadczy to o tym, że traktujesz ją
                          bezkrytycznie, widząc w niej same jasne strony i zdradzając przy tym swoją
                          niedojrzałość, bo osoby dojrzałe świetnie zdają sobie sprawę z nieistnienia
                          doskonałych idei w niedoskonałym świecie.

                          ) A więc według Ciebie nie podlega dyskusji to,że ruch ten (oczywiście chodzi o
                          ) feminizm)prowadzi bezpośrednio to tego,by i kobiety zaczęły kraść,mordować,i
                          ) przysłowiowo sikać po ulicach.

                          Nie podlega dyskusji, bo już zaczęły kraść i mordować. O sikaniu na razie nic
                          nie wiadomo, statystyki na ten temat milczą. Ja w każdym razie nie widziałem,
                          choć też i specjalnie się nie rozglądałem.

                          ) Moja prośba-wytłumacz mi jak krowie na miedzy dlaczego tak uważasz.I nie
                          ) wykręcaj się żadnym prawniczym sianem,tylko wyjaśnij.

                          Wyjaśniam to od samego początku.

                          ) I drugia prośba-powiedz dlaczego w krajach o małej przestępczości ogólnej
                          ) (np.Szwecja)feminizm jest czymś normalnym,natomiast tam,gdzie kwitnie agresja
                          ) (Polska,Włochy,kraje arabskie) nie ma go prawie wcale.

                          Jeśli masz jakieś dane statystyczne, zwłaszcza traktujące o proporcji
                          przestępczości męskiej do kobiecej w Szwecji i w państwach arabskich, przedstaw
                          je tutaj. Ja nie znalazłem. Sam ogólny poziom niczego przecież nie dowodzi.
                          Można sobie spokojnie wyobrazić sytuację, w której na niską przestępczość w
                          Szwecji, wynoszącą przykładowo (liczby z sufitu - chodzi tylko o ideę) 1000
                          czynów na milion mieszkańców rocznie, będzie się składało 500 przestępstw
                          kobiecych i 500 męskich, a w takiej np. Arabii Saudyjskiej wysoki poziom 10000
                          czynów będzie wyłącznie dziełem mężczyzn.

                          ) I dlaczego w takiej Szwecji po pojawieniu się fali uchodźców z państw typowo
                          ) patriarchalnych,nastąpił gwałtowny przyrost kradzieży,włamań i morderstw.
                          ) Przepraszam,że piszę znowu o kradzieżach,ale podałeś to sam jako
                          ) przykład,myślę,że jako przykład jest niezły.

                          Tylko Ci się zdaje, że to dobry przykład. Jaki był udział kobiet w tym
                          wzroście, większy niż wśród rodowitych Szwedów?

                          ) I od razu wyjaśnię jakie jest moje zdanie.Feminizm nie wpływa,moim zdaniem
                          ) ani na wzrost przestępstw,ani na złe wychowanie młodzieży i dzieci.
                          ) Przede wszystkim,w niczym nie umniejsza roli kobiety w wychowaniu dzieci,ale
                          ) za to zwraca uwagę na rolę ojca.

                          Pogląd bez oparcia w faktach. Dramatyczny wzrost przestępczości kobiecej
                          świadczy przeciwko niemu. Na temat roli ojca napisałem już wyżej.

                          ) Gdybyś głębiej zastanowił się nad sprawą feminizmu i nie korzystał z
                          ) obiegowych stereotypów na zasadzie "a w Australii to chodzą do góry nogami"
                          ) może nie wdawał byś się w krzywdzące dyskusje.

                          Nie opieram się na żadnych stereotypach. Piszę o tym, co widzę na własne oczy,
                          a jeśli już mowa o krzywdzeniu, to Ty sama krzywdzisz kobiety, stwierdzając, że
                          nie potrafią wychowywać dzieci.
                          Na co też mi przyszło? Brać kobiety w obronę przed oskarżeniami feministek.
                          Koniec świata!

                          ) Karierowiczka,której dzieci bawią się na podwórku z kluczem na szyi nie ma
                          ) nic wspólnego z wizerunkiem zwykłej feministki.

                          A jaki jest ten wizerunek Twoim zdaniem?

                          ) Dopóki nie ma dzieci kobieta ma prawo poświęcić się tylko temu co lubi,czy to
                          ) jest praca,czy też np.wspinaczka wysokogórska.Dotyczy to też mężczyzny.

                          Nikt nie mówi, że nie ma takiego prawa. Jeśli nie zauważyłaś, to rozpatrujemy
                          tutaj sytuacje, w których dzieci już są.

                          ) Gdy jednak rodzice chcą mieć dzieci muszą obydwoje świadomie się nimi
                          ) zająć.Któreś się musi zgodzić na pozostanie w domu przez jakiś czas z
                          ) nimi.Ale które to będzie,powinno być sprawą tylko ich obojga,a nie mojego,czy
                          ) Twojego widzimisię.

                          Bo też ani myślę wskazywać im jedynie słusznej, w moim mniemaniu, drogi. Twoja
                          sugestia w tej mierze jest całkowicie chybiona. Chodzi o coś zupełnie innego.
                          Wyobraź sobie zbiór składający się z samotnych ludzi, którzy większość swoich
                          dochodów przepijają, prowadzą życie wybitnie nieuporządkowane, bywają często
                          brudni i śmierdzący. Czy nie mają prawa do takiego postępowania, przy
                          założeniu, że nie dopuszczają się żadnych czynów karalnych? Oczywiście, że
                          mają. A czy Ty masz prawo do negatywnej oceny takiego trybu życia, zarówno w
                          odniesieniu do moralności indywidualnej, jak również implikacji społecznych, w
                          oparciu o zasady wpojone Ci w procesie wychowania? Oczywiście, że masz.
                          Przykład jest celowo przejaskrawiony, więc proszę o nie wyskakiwanie z zarzutem
                          obrażania rodziców, za to bardzo dobrze ilustruje różnicę pomiędzy OCENĄ
                          pewnych zjawisk, a wolą kształtowania ich NAKAZEM.
                          Mam prawo powiedzieć pijakowi: "nie podoba mi się, że się notorycznie upijasz,
                          szkodzisz tym sobie i otoczeniu", nie mam natomiast prawa odbierać mu butelki z
                          jego ulubionym napojem.
                          W przypadku rodziców jest podobnie. Mam pełne prawo wyrażać pogląd, w myśl
                          którego dobrze jest, jeśli małżeństwo posiada dzieci, a dla dobra tych dzieci
                          jedno z rodziców, w moim mniemaniu najlepiej matka, powinno poświęcić swoją
                          karierę zawodową na rzecz ich wychowania. Nie mogę jednak (i nie mam takiego
                          zamiaru) zrobić nic więcej, bo każdy ma prawo do kształtowania swojego losu
                          zgodnie z własną wolą.

                          ) Jeżeli męska (lub damska) duma cierpi na tym,że ktoś ma zostać w domu i
                          ) opiekować się potomstwem,to bardzo źle o nim świadczy.

                          W takim razie problem mają obie strony - zarówno feministki domagające się tego
                          od mężczyzn, bo to świadczy o tym, że właśnie ich duma cierpi, jak i mężczyźni,
                          którzy się przed tym bronią. Na korzyść mężczyzn przemawiają jednakowoż cały
                          czas aktualne uwarunkowania kulturowe, traktujące mężczyznę jako domniemaną,
                          finansową ostoję rodziny, a kobietę jako strażniczkę domowego ogniska. Ludzie
                          funkcjonują w jakimś środowisku i trudno im mieć za złe pewien konformizm i
                          obawę przed reakcją otoczenia, a mężczyzna będący
                        • Gość: misiu cd. IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.08.04, 02:12
                          Gość portalu: Agawa napisał(a):

                          ) Jeżeli męska (lub damska) duma cierpi na tym,że ktoś ma zostać w domu i
                          ) opiekować się potomstwem,to bardzo źle o nim świadczy.

                          W takim razie problem mają obie strony - zarówno feministki domagające się tego
                          od mężczyzn, bo to świadczy o tym, że właśnie ich duma cierpi, jak i mężczyźni,
                          którzy się przed tym bronią. Na korzyść mężczyzn przemawiają jednakowoż cały
                          czas aktualne uwarunkowania kulturowe, traktujące mężczyznę jako domniemaną,
                          finansową ostoję rodziny, a kobietę jako strażniczkę domowego ogniska. Ludzie
                          funkcjonują w jakimś środowisku i trudno im mieć za złe pewien konformizm i
                          obawę przed reakcją otoczenia, a mężczyzna będący na utrzymaniu żony wciąż
                          budzi uśmieszki. I nie pisz mi natychmiast, że to źle, bo dobrze o tym wiem.
                          Powódź i inflacja też są złe. Masz na to jakiś przemożny wpływ?

                          > Czy dla Ciebie takie podejście do rodziny oraz roli ojca i matki prowadzi do
                          > obyczajowej degrengolady mężczyzn i kobiet?

                          Nie prowadzi. Sam wielokrotnie, z powodu perturbacji zdrowotnych żony, musiałem
                          całymi miesiącami zajmować się domem i dziećmi w wieku niemowlęcym, i jakoś
                          korona mi z głowy nie spadła. Na szczęście miałem przy tym wystarczająco mocną
                          pozycję zawodową i obyło się bez większych problemów z tej strony.

                          > Czy dziwi Cię to,że człowiek wymaga od drugiego odpowiedzialności w obliczu
                          > powołania do życia dziecka?

                          Nie dziwi.

                          > Czy według Ciebie normalne,zdrowe i wartościowe
                          > jest to,że jedna osoba zrzuca na drugą ten ciężar w imię swoich
                          > korzyści,przyzwyczajeń i świętego spokoju?

                          Zastanawiający jest Twój stosunek do obowiązków domowych, skoro nazywasz je
                          ciężarem i w domyśle przeciwstawiasz im pracę, jako korzyść i święty spokój. To
                          normalne, zdrowe i wartościowe? I czy gdzieś w ogóle pracujesz, w miejscu
                          zapewniającym dobry zarobek i święty spokój - to chyba w sejmie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka