Dodaj do ulubionych

Zauważyliście że w jedynym chyba sporcie, gdzie ..

23.08.04, 15:28
... panowie rywalizują z paniami na równych prawach, mówię o olimpiadzie,
czyli w ujeżdżaniu konia (mam nadzieję, że dobrze pamiętam nazwę dyscypliny,
koń musi pokazać różne kroki) kobiety są lepsze od mężczyzn?

Czy znacie jakąś dyscyplinę, gdzie kobiety z zasady rywalizują na równych
prawach z mężczyznami? Czy np. w golfie wspólne turnieje są normą czy
rzadkością?
Obserwuj wątek
    • sagan2 brydz sportowy 23.08.04, 17:31
      dokowski napisał:


      > Czy znacie jakas dyscyplinę, gdzie kobiety z zasady rywalizuja na równych
      > prawach z męzczyznami?

      brydz sportowy jest taka dziedzina. w zawodach tzw "open" nie ma zadnych wymogow
      dotyczacych wieku czy plci. wystarczy miec partnera i uiscic oplate startowa,
      aby brac udzial w zawodach.

      w brydzu, ciagle jeszcze, panowie odnosza wieksze sukcesy. ale, wg mnie, nie
      jest to zbytnio uwarunowane "merytorycznie"; probowalam to kilka razy tlumaczyc.
      w skrocie - brydz sportowy, aby wygrywac, wymaga niesamowitego poswiecenia
      (pewnie wiekszosc sportow...). jest to "hobby" baaaardzo czasochlonne. kobiety
      (z reguly), ze wzgledu na "obowiazki domowe" i "oczekiwania partnerow" maja
      mniej czasu, aby sie czemus poswiecic bez reszty. i dlatego slabiej im wychodzi.

      ale, co zauwazylam, sprawa wyglada troche inaczej na "mlodszym szczeblu". otoz
      "za moich czasow" (czyli jakies 15 lat temu, ale tendencja byla wyraznie
      wzrostowa) w zawodach typu "mistrzostwa szkol srednich w brydzu sportowym"
      wprawdzie bralo udzial mniej dziewczat niz chlopcow, ale procentowo podobna
      liczba dziewczat zdobywala medale (parami i druzynowo), co chlopcow. potem, gdy
      kobiety "dorastaja" zaczyna sie przepasc...
      • kocia_noga Re: brydz sportowy 23.08.04, 18:14
        Sama grałam , amatorsko, ale zdarzały mi się tygodniowe turnieje.Po urodzeniu
        dziecka nie tylko brakło mi czasu, ale przestało mnie to
        interesować.Macierzyństwo okazało się o wiele bardziej fascynujące , poza tym
        znalazłam sobie inne zainteresowania.Teraz mam sporo czasu, ale do grania nie
        mam serca, nie poświęciłabym się też żadnemu innemu hobby.Nooo, może z
        wyjątkiem tracenia czasu na internet - kiedyś czat, teraz fora.Dodam poza
        tym,że wyczynowe sporty uważam za wynaturzenie , tak samo obsesyjne formy
        uprawiania hobby.Boże, narażam się , ale powiem,że wolę robić po trochu różne
        rzeczy, taką mam nature , raczej dyletancką.Dobrze mi z tym.
      • kocia_noga Re: brydz sportowy 23.08.04, 18:15
        No, jak już się narażać, to na całego.Ujeżdżanie koni nie jest dla mnie żadnym
        sportem.
      • dokowski Jestem zawodowym brydżystą i wiem jak to wygląda 24.08.04, 12:58
        sagan2 napisała:

        > brydz sportowy jest taka dziedzina. w zawodach tzw "open" nie ma zadnych
        > wymogow dotyczacych wieku czy plci

        Jednak pary kobiece i pary mikstowe są zwykle oddzielnie klasyfikowane i
        otrzymują osobne nagrody, gdyż nie mają szans na rywalizację z mężczyznami
        • sagan2 Re: Jestem zawodowym brydżystą i wiem jak to wygl 24.08.04, 13:17
          dokowski napisał:


          > Jednak pary kobiece i pary mikstowe są zwykle oddzielnie klasyfikowane i
          > otrzymują osobne nagrody, gdyż nie mają szans na rywalizację z mężczyznami

          oczywiscie, ale przeciez nikt im nie zabrania startowac w zawodach open. a ze
          wyniki maja gorsze - zgoda (choc pisalam juz, dlaczego, wg mnie, tak jest)

          skoro jestes zawodowym brydzysta, to mam pytanie - w jakim klubie grasz/grales?
          calkiem mozliwe, ze znamy sie osobiscie, jesli byles aktywny jakies 10-15 lat
          temu :) tylko, prosze, nie pisz, ze nazywasz sie jacek pszczola...
          • dokowski Mój Stwórca więcej nie pozwala mi ujawnić 24.08.04, 15:26
            sagan2 napisała:

            > skoro jestes zawodowym brydzysta, to mam pytanie - w jakim klubie
            grasz/grales?
            > calkiem mozliwe, ze znamy sie osobiscie, jesli byles aktywny jakies 10-15 lat

            Jakieś 20-10 lat temu przebyłem całą drogę od szóstej do II ligi prawie cały
            czas w drużynach typu singleton
            • Gość: sagan ales tajemniczy...a w jakim miescie? :) n/txt IP: *.desy.de 24.08.04, 16:36
              • dokowski W Warszawie.nt 24.08.04, 17:07
                • sagan2 Re: W Warszawie.nt 25.08.04, 10:20
                  absolutnie nie pamietam, kto byl w druzynie singleton 10-20 lat temu ;)
                  ale skoros z warszawy, to duza szansa, ze sie jednak znamy (przynajmniej z
                  widzenia/slyszenia...)

                  czy Ty pamietasz brydzystow z krakowa, od j. blajdy (bracia kolton, kalina,
                  macherzynski, z mlodszych troche - waliszewski, bogdanowicz, siwko, burdzinska,
                  klimek, hornung)? jesli pamietasz ich, to moze pamietasz i mnie...
                  • dokowski A kogo tutaj obchodzą sprawy naszych Stwórców w... 26.08.04, 10:18
                    ... realu?! Moja wirtualna osobowość jest w relacjach tylko z innymi
                    wirtualnymi osobami. Jako ateista uważam, że nie istnieje, a nawet jeśli, to
                    nie powinno istnieć realne połączenie pomiędzy światem prawdziwym a urojonym
                    • Gość: sagan zwykla ciekawosc... IP: *.desy.de 26.08.04, 10:47
                      ... chyba pierwszy raz udalo mi sie tutaj zidentyfikowac osobe, ktora moge znac
                      w realu...
                      ... odpowiesz, czy nie?...
    • triss_merigold6 Ujeżdżenie!!! nie ujeżdżanie 23.08.04, 18:49
      Przyuczenie konia do siodła to ZAJEŻDŻANIE a nauka różnych chodów to ujeżdżenie.
      Jakieś 85-90% spośród dzieci i młodzieży na obozach jeździeckich w Polsce to
      dziewczynki. W szkółkach jeździeckich obecnie również dominują dziewczyny i
      kobiety. Prosty powód: panowie są mniej cierpliwi. Wystarczy popytać wśród
      instruktorów i trenerów.
    • Gość: miłka Re: Zauważyliście że w jedynym chyba sporcie, gdz IP: *.chello.pl 23.08.04, 19:16
      Czy znacie jakąś dyscyplinę, gdzie kobiety z zasady rywalizują na równych
      > prawach z mężczyznami? Czy np. w golfie wspólne turnieje są normą czy
      > rzadkością?

      Nie znam. W golfie w ogóle nie ma wspólnych turniejów. Jakiś czas temu
      najlepsza kobieta golfistka zagrała w turnieju męskim i był to całkowity
      ewenement.
    • Gość: trevik Re: Zauważyliście że w jedynym chyba sporcie, gdz IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 19:34
      A jakich predyspozycji mentalnych, albo fizycznych to wymaga?
      Bo jesli np. jak najmniejsza masa ciala gra bardzo istotna role, to kobiety maja
      duza przewage na poczatek.
      • Gość: Triss Merigold Re: Zauważyliście że w jedynym chyba sporcie, gdz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.04, 13:03
        Ujeżdżenie wymaga cierpliwości przede wszystkim. Kwestia wieloletniego treningu
        konia i wypracowania techniki. Masa ciała nie gra roli, to nie wyścigi.
        Proszę nie bzdurzyć jak ktoś nie ma pojęcia i nie dorabiać sobie teorii.
        • Gość: trevik Re: Zauważyliście że w jedynym chyba sporcie, gdz IP: *.dip.t-dialin.net 24.08.04, 23:57
          No wlasnie pytam, bo nie wiem.
          Moze zamiast z rozpedu atakowac co sie rusza lepiej udzielic spokojnej odpowiedzi?
      • dokowski I tutaj przewagę mają mężczyźni 24.08.04, 13:04
        Gość portalu: trevik napisał(a):

        > jesli np. jak najmniejsza masa ciala gra bardzo istotna role, to kobiety
        > maja duza przewage na poczatek.

        Dżokejami są zwykle mężczyźni, ale to nie ten sport. W ujeżdżaniu najważniejsze
        jest dobre porozumienie pomiędzy jeźdźcem a konie. Kobiety mają lepsze
        zdolności do komunikacji niewerbalnej niż mężczyźni, to wynika z odmiennej
        budowy mózgu
        • Gość: Triss Merigold Re: I tutaj przewagę mają mężczyźni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.04, 15:21
          Sorry ale bzdury piszesz. Ujeżdżenie polega (najkrócej mówiąc) na nauczeniu
          konia różnych chodów w różnych tempach, od prostego zatrzymania do "tańca" (też
          chody bokiem, z lotną zmianą nogi, w miejscu, itd.). Jaka komunikacja
          niewerbalna, człowieku? Po prostu musisz długo i cierpliwie uczyć konia
          reagowania na pomoce (dosiad, kolano, łydka, palcat, wodze) - odpowiedni nacisk
          w odpowiednim miejscu. Nic tajemniczego, żadnego znaczącego spoglądania czy
          szeptów do konia.
          Nie ma znaczenia czy trenerem lub zawodnikiem jest mężczyzna czy kobieta.
          Podobnie zresztą w WKKW.
          • dokowski Przepraszam za to trudne obce słowo, nie było ... 24.08.04, 15:32
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Sorry ale bzdury piszesz. Ujeżdżenie polega (najkrócej mówiąc) na nauczeniu
            > konia różnych chodów w różnych tempach, od prostego zatrzymania do "tańca"
            > (też chody bokiem, z lotną zmianą nogi, w miejscu, itd.).
            > Jaka komunikacja niewerbalna, człowieku?

            ... absolutnie moim celem Cię konfudować. To o czym piszesz nazywa się właśnie
            w pewnych kręgach komunikacją niewerbalną, w przeciwieństwie do komunikacji
            werbalnej czy takiej, gdzie obie strony rozumieją znaczenie słów do tej
            komunikacji używanych.

            Dotyk jest typowym przykładem komunikacji niewerbalnej. Nawet mówienie słowami
            do zwierząt jest komunikacją niewerbalną, gdyż zwierzę nie rozumie treści słów
            ale kieruje się brzmieniem, barwą itp.
            • kocia_noga Re: Przepraszam za to trudne obce słowo, nie było 24.08.04, 17:15
              A tak serio , to zdaje mi się,że podobnie jak ja, kobiety traca w pewnym wieku
              zainteresowanie sportem wyczynowym.Nie wszystkie, te, co miały wcześniej
              jakies obiecujące wyniki pewnie chcą kontynuowac karierę , natomiast może jest
              tak,że panowie typu Piotruś Pan uciekają od dorosłości w sport,klubbing ,itp.
              napisałam wczesniej , że macierzyństwo było dla mnie tak fascynujące,że granie
              w karty całkiem zbladło.Piotrusiowie uciekaja od ojcostwa , więc sport może
              wciąż jest dla nich szczytem atrakcji.To taka sobie myśl , wcale nie jestem
              tego pewna.
              • mlody.panicz Re: Przepraszam za to trudne obce słowo, nie było 25.08.04, 00:47
                kocia_noga napisała:


                macierzyństwo było dla mnie tak fascynujące,że granie
                > w karty całkiem zbladło.

                no wlasnie. wydaje mi sie, ze macierzynstwo jest w teorii feministycznej
                zdecydowanie niedoceniane. czyzby to bylo glownym jego problemem? przeciez co
                to ma za znaczenie, kto jest mistrzem w brydza, albo kto odkrywa teorie
                wzglednosci? czy mnie od tego przybedzie, ze odkrywca jest albertem a nie -
                albertyna?
                pozdrawiam
                mp
                • kocia_noga Re: Przepraszam za to trudne obce słowo, nie było 26.08.04, 10:24
                  No właśnie, dobrze napisałeś, wydaje ci się.
                  • mlody.panicz Re: Przepraszam za to trudne obce słowo, nie było 26.08.04, 10:36
                    kocia_noga napisała:

                    > No właśnie, dobrze napisałeś, wydaje ci się.


                    alez oczywiscie. teraz dopiero rozumiem moj blad. dziekuje ze wyjasnienie. masz
                    stuprocentowa racje - feminizm jest bez zmazy. gdyby tylko inni tez to
                    zrozumieli, zyloby sie nam wszystkim dostaniej i szczesliwiej.
                    pozdrawiam nieustajaco
                    mp
              • dokowski To przecież oczywiste. 25.08.04, 10:04
                kocia_noga napisała:

                > traca w pewnym wieku zainteresowanie sportem wyczynowym...
                > uciekają od dorosłości w sport...
                > macierzyństwo było dla mnie tak fascynujące,że granie w karty całkiem
                > zbladło

                Pominę fakt wyjątkowości brydża wśród sportów i wśród gier w karty, gdyż chcę
                uogólnienia w tym temacie. Mianowicie faktem jest, że sportowcy w dzisiejszych
                czasach nie mają nic wspólnego ze sportowcami sprzed wieków. Kiedyś sport był
                uprawiany tylko przez elity, dzisiaj sport uprawia głównie hołota. Wywiady ze
                sportowcami, udział sportowców w komentowaniu sportu i inne okazje pokazują,
                jak głupimi i tępymi ludźmi zwykle są sportowcy. Jest to efektem nie tylko
                popularności sportu wśród hołoty, ale jest to także efekt morderczego treningu,
                który nie pozostawia czasu na kaształcenie i hobby. Sportowiec jest więc zwykle
                nie tylko prostakiem z pochodzenia, ale później staje się jeszcze coraz głupszy
                w porównaniu z rówieśnikami.

                Zdarzają się oczywiście wyjątki, takie jak Cruyf czy Socrates wśród piłkarzy,
                Schwarzeneger wśród kulturystów, Egerszegi wśród pływaków itd. Jednak regułą
                jest to, co ma miejsce np. w USA. Jeśli uczeń lub student jest sportowcem, to
                zamiast mobilizować go do nauki, to przepychają go z klasy do klasy, potem do
                dobrej szkoły i do dobrej uczelni, potem przepychają go z roku na rok, a on nic
                się nie uczy i staje się coraz głupszy.
                • Gość: trevik Re: To przecież oczywiste. IP: *.dip.t-dialin.net 25.08.04, 10:17
                  Jak zwykle zaczynasz twierdzic, ze cos jest oczywiste - na tym swiecie nie ma
                  nic oczywistego.
                  Nie wiem, na ile znasz sportowcow, ale ja ich troche poznalem w zyciu i jakas
                  wrodzona inteligencja sprzyja uprawianiu pewnych dyscyplin.
                  Na przyklad bardzo lubie przedstawicieli sportow walki (glownie judokow, ale nie
                  bokserow i kickbokserow), bo to ludzie na ogol nieglupi i bardzo zyciowi. W
                  sportach czysto silowych (trojboj itd) juz jest znacznie gorzej.

                  Co do uprawiania sportu przez elity i przez holote to moze i tak kiedys bylo,
                  ale nie jest problem akurat w tym, ze sporty uprawia holota, jak to nazwales.
                  Problem w tym moim zdaniem, ze glownie holota je finansuje (poprzez ogladanie) i
                  stwarza wieksze cisnienie na wyniki a mniejsze na sama atmosfere uprawiania sportu.
                  • dokowski To też prawda, to świetnie widać na przykładzie... 26.08.04, 10:35
                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                    > nie jest problem akurat w tym, ze sporty uprawia holota, jak to nazwales.
                    > Problem w tym moim zdaniem, ze glownie holota je finansuje (poprzez
                    > ogladanie) i stwarza wieksze cisnienie na wyniki a mniejsze na sama
                    > atmosfere uprawiania sportu.

                    ... Anglii - ojczyzny europejskiej arystokracji, dystynkcji i sportu. Dzisiaj
                    angielscy kibice słyną jako najbardziej jednolita lumpenproletariacka hołota w
                    Europie. Komu może kibicować jakiś zapijaczony syn zapijaczonego bezrobotnego
                    menela z Manchasteru?! Tylko kumplowi z ulicy, albo komuś o pokrewnej duszy i
                    wrażliwości
                • kocia_noga Re: To przecież oczywiste. 25.08.04, 23:11
                  Jeszcze jedna uwaga.Istnieją dyscypliny sportu typowo kobiece, a raczej
                  dziewczęce, bo przecież dorosłe kobiety ich nie uprawiają.To skakanie na
                  skakance ( cała sztuka, są figury, zasady, klasy), skakanie na gumie (też to
                  samo), odbijanie piłki od ściany ( również chodzi o figury, pzrechodzenie
                  przez pewne progi umiejętności), tzw strulki ( nie wiem, czy ktos to jeszcze
                  pamieta) i może inne, które pominęłam. Te sporty praktykowane aż do okresu
                  kiedy dziewczęta dorośleją sa ściśle amatorskie. Nie ma ligi , nie ma forsy,
                  ani związanych z tym nadużyć.Sport rozwija, wynika z szczerych potrzeb
                  ciała.Otóż nie wiem, czy to łączyć z płcią, sa osoby takie jak ja, które
                  chętnie wróciłyby po upojeniach maciezryństwem do uprawiania jakiejś formy
                  ruchu.Dopóki dzieci były małe, jeździłam z nimi na sankach, zjeżdżałam na
                  zjeżdżalniach itp, potem musiałam zrezygnować.Marzy mi się np coś w rodzaju
                  toru pzreszkód.Nie mordercze treningi i nastawienie na rekord, ale ruch i
                  zabawa dla dorosłych.Sa oczywiście zajęcia typu aerobik, czy inne takie, ale mi
                  nie odpowiadają .Nie jestem zwierzęciem stadnym.Nawet basen nei jest wymazronym
                  miejscem, brak mi zabawy ruchowej w grupie.Bez nadmiernej rywalizacji i
                  rekordów.Czegoś w sam raz dla kobiet.
                  • dokowski To co pisałem dotyczy tylko tych dyscyplin, w ... 26.08.04, 11:04
                    kocia_noga napisała:

                    > odbijanie piłki od ściany ( również chodzi o figury, pzrechodzenie
                    > przez pewne progi umiejętności), tzw strulki

                    ... których sukces możliwy jest tylko wtedy, kiedy przez kilka lat trenuje się
                    codziennie po kilka godzin dziennie, kiedy bezwolny zmęczony zawodnik zjada i
                    wypija bezmyślnie wszystkie świństwa, którymi faszerują go zwyrodniali lekarze
                    sportowi, a on jak owca nawet nie zdaje sobie sprawy, że za 10-20 lat będzie
                    schorowanym lub kalekim wrakiem ludzkim. Nie ma znaczenia czy jest to balet,
                    czy gimnastyka, czy podnoszenie ciężarów, czy lekkoatletyka.

                    Ja piszę o tej wielkiej, światowej machinie sportowej, w której człowiek wolny
                    myślący nie znajdzie dla siebie miejsca. Ja wiem co jem i piję, lubię wiedzieć
                    z czego składa się moje pożywienie, lubię rozumieć chociaż z grubsza, czy to co
                    jem, jest dla mnie dobre czy mi szkodzi i w jakim stopniu. Kiedy idę do
                    lekarza, to też interesuję się, jak działają leki, które mi proponuje.

                    Mówię o sportowcach, którzy nawet nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, czy trener
                    podaje im narkotyki czy inne świństwa, bo są bezmyślnymi nakręconymi
                    mechanizmami z jednym tylko celem i jedną ambicją - wygrać kolejne zawody. To
                    jest ta jasna strona medalu olimpijskiego.

                    Jest oczywiście ta druga strona, mroczna strona olimpijskiej rywalizacji.
                    Istnieje zło prawdziwe i ponure. Złem tym są lekarze sportowi i świadomi
                    sportowcy, tzn. ci, którzy wiedzą, co zażywają, którzy rozumieją, jakim kosztem
                    zdobywa się medale, jakich spustoszeń w organizmach tych młodych, niewinnych i
                    naiwnych głupców dokonują lekarze sportowi, aby zmusić ich ciała do
                    nadludzkiego wysiłku. To prawdziwi wyznawcy Mamony, którzy trują siebie i
                    innych, podstępem podkładają konkurencji przed zawodami środki dopingujące, aby
                    potem kontrola antydopingowa uzunęła rywala z drogi.

                    Zawsze mnie fascynuje głupota i obłuda komentowania tzw. "wpadek" z dopingiem
                    na zawodach rangi mistrzowskiej. Czy ktoś myślący mógłby uwierzyć, że lekarz
                    sportowy nie wie, kiedy odstawić doping, aby nie został wykryty podczas
                    zawodów? Czy ktoś wierzy w to, że sportowiec po kryjomu, bez wiedzy swojego
                    lekarza i trenera zażywa doping? Walka pomiędzy sportowcami zaczyna się już
                    przed zawodami, jest walka pomiędzy ekipami, jak zatruć jedzenie konkurencji,
                    jak uchronić swoich sportowców przed dopingową dywersją.

                    To nie strulki przyciągają miliardy ludzi do telewizorów, ale
                    zmagania "clockwork orangs" i ich lekarzy-zbrodniarzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka