Dodaj do ulubionych

tzw. miłość jako handel wymienny

06.06.02, 00:49

Na forum, tak samo jak w życiu, roi się od rozszalałych, zsrustrowanych
feministek, które wbrew logice i naturalnemu porządkowi ubzdurały sobie, że
mają prawo daomagać się realizacji swoich fanaberii. Roszczenia tych babiszonów
są tym samym, co postulaty robotniczych zwiążków zawodowch, chorych
psychicznie, upośledzonych i innych grup, których pozycja społęczna z natury
rzeczy jest słaba, a mając słabą pozycję w negocjacjach obierają drogę
pokrzykiwań i brania na litość. Śmieszą mnie te bzdurne farmazony o
partnerstwie w małżeństwie, równych prawach, które nie mają końca i przybierają
tak karykaturalne formy, jak żądania równości płac, czy równości miejsc w
rząrzie RP. Facet, który przymuje się fantazjami o partnerstwie swojej kobiety
to godny pogardy pantofel, przecież ona nie ma żadnej możliwości wyegzekwowania
tego i wystarczyłoby, aby postawił sprawę jasno i baba musiałaby zamilknąć. Nie
twierdzę, że trzeba bić kobietę, ego nawet nie wypada robić, jednak mężczyzna
zaangażowany w prace domowe i wychowanie dzieci to zwykła oferma, która powinna
podlegać powszechnemu potępieniu. Tak już jest ten świat poukładany, że życie
polega na wzajemnej wymianie, kto ma więcej do zaoferowania może sobie pozwolić
na więcej i żadna stuknięta feministka tego nie zmieni. Facet wnosi do
małżeństwa: status, pieniądze, prestiż, pozycję społeczną, zapawnia rodzinie
przetrwanie i decyduje o poziomie zycia, natomiast całym kapitałem kobiety jest
jej ciało, służące do wydania na świat potomka, ciało jest jedynym wymiernym
dobrem, którym kobieta może handlować. Dopóki obydwoje są młodzi kobieta, jeśli
jest bardzo atrakcyjna ma nawet lepszą pozycję przetwrgową, niż facet i to jest
ten moment, kiedy ma ona szansę znaleźć mężą, który zapewni jej i jej potomstwu
opiekę. Z czasem ta zależność się odwraca, a datą graniczną jest tutaj 30 rok
zycia, kiedy krzywe atrakcyjność gwałtownie zaczynają rozchodzić się w
przeciwnych kierunkach - spadek atrakcyjności kobiety jest wprost
proporcjonalny do wzrostu atrakcyjnośći mężczyzny. Dzieje się tak dlatego, że
daoro jakim dysponuje kobieta (ciało) wraz z czasem traci na wartości, a dobro
jakim dysponuje mężczyzna (intelekt i zdolności)z czasem rozkwita i przynosi
wymierne korzyści. Tak więc w małżeństwie pozycja mężczyzny zawsze jest
silniejsza i to ON może postawić ulitimatum: "jeśli się nie podporządkujesz
odchodzę", ponieważ to ON ZAWSZE będzie miał dokąd odejść (znajdzie sobie
młodszą i ładniejszą), poza tym to ON jest posiadaczem środków materialnych,
kobiecie po rozwodzie (jeśli sąd okaże litość i łaskę) zostaną najwyżej
skoromne alimenty. Zupełnie zrozumiałe jest, że kobiety w tej sytuacji chwytają
się podrzędnych prac za śmieszne pieniądze, jak tonący brzytwy, wysilejąc sie
na piruety między pracą a domem. Posiadanie jakiegokolwiek zatrudnienia, a
perspektywie emerytury na starość, daje im złudzenie niezależności i faktycznie
w niewielkim stopniu poprawia ich pozycję przetargową. Wystarczy jednak
spojrzeć na opłakane skutki społeczne takich zachowań - dzieci niedopilnowane,
dom zaniedbany, mąż niezadowolony, zawalone terminy w pracy, ciągłe zwolnienia
(bo dziecko chore, bo to tamto), podatnik obciążony kosztami urlopów i zwolnień
lekarskich, czysta strata. W dodatku jeszcze bezrobocie - wprost trudno się
nadziwić, że kraj w którym jest 20% bezrobotnych zatrudnia
niepełnowartościowych pracowników,jakimi są kobiety! Jestem menadżerem i
zachodzę w głowę, kiedy widzę że po firmie kręci się jakaś nowa pannica, jak to
się dzieje - myślę, skoro o stanowisko stara się kilkaset osób, w tym wielu
mężczyzn, pozostaje tylko zastanowić się nad tym z iloma się przespała i chyba
tak faktycznie jest - te młode lale są całkiem atrakcyjne. Nie twierdzę, że
należy kobietom odebrać prawo do pracy, ale na miłość boską niech to będą stare
panny i wdowy na pomocniczych stanowiskach, a nie matki i żony obarczone
obowiązkami w dodatku posiadające odpowiedzialną pracę - one zwyczajnie nie
dają rady; ciążą, poród, karmienie naturalne i opieka nad dzieckiem to
wystarczająco dużo obowiązków. Mamy teraz w Polsce taki moment dziejowy, że
moglibyśmy wrócić do normalności, właśnie poprzez walkę z bezrobociem przez
zwalnianie kobiet i zatrudnianie mężczyzn. Może zrozumiałyby wreszci, że nie da
się przeskoczyć biologicznych uwarunkowań i zajęły się tym, do czego się
nadają. Nie ma też powodu by marnować pieniądze podatnika na kształcenie
kobiet, zważywszy na fakt, że wiedza na temat np. układó scalonych ie jest
potrzebna do gotowania, anie karmienia piersią. Niech sobie studiują jeśli
chcą, ale niech płacą za studia, niektórym może to sie nawet opłacić, gdyż
jakiś dziwak, intelektualista lub artysta może woleć wyedukowaną żonę. Państwo
powinno gwarantowac edukację kobietom na poziomie szkoły średniej, dalej która
chce niech płaci. Ja nie jestem żade rasista i nie postuluję wprowadzenia
segregacji, ani sztucznych nakazów, wręcz przeciwnie - uważam, że trzeba znieść
chore bariery administracyjne, walczyć ze stereotypami rozpowszechnianymi przez
feministki i dążyć do przywrócenia naturalnej równowagi. Taka równowaga nie
zamyka kobietom całkowicie drogi do kariery, każe im jednak zająć jasne
stanowisko w sprawie swojej płci i zdecydować, czy chca być kobietami, czy
robić karierę, albowiem te dwie rzeczy się wykluczają - kariera jest atrybutem
mężczyny - zdobywcy, a podporządkowanie jest atrybutem kobiety - zdobywanej.
Uważam, że kobiety decydujące się na karierę nie powinny prowadzić życia
społecznego i zrozumieć wreszcie, że biologia jest biologią i nie można tak,
jak chcą feministki mieć ciastko i zjeść ciastko. Trzeba jasno powiedzieć, pże
kariera tak na prawde tylko osłabia pozycję prztargową kobiety skazując ją na
katusze bezdzietności i staropanieństwa.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.abo.wanadoo.fr 06.06.02, 09:26
      tarzam sie ze smiechu !
      • Gość: zula Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 09:43
        :-)))))))))))))))))))))))))))) b. mi się podobało!!!!!!
        • suzume SUPER, nie dziewczyny? 06.06.02, 10:28
          maciej for ever!
    • Gość: Darr następny rodzaj REGULATORÓW IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 06.06.02, 12:51
      A nie pomyślałeś czasem , że to WOLNY RYNEK ma decydować o zatrudnieniu ,
      wysokości płac , "udziale płciowym" w przedsiębiorstwie i branży . Nie
      pomyślałeś , że to WOLNOŚĆ wyboru sprawia , że jedna kobieta chce pracować a
      inny facet po zarobieniu kawałka grosza na przyszłość , zaszywa się w górskiej
      samotni .
      Wielkich CZERWONYCH REGULATORÓW mamy , aż zanadto , a Ty ze swoimi "Ustawami w
      temacie ..." nie oferujesz nic szczególnie innego .
      • Gość: Malwina Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: *.abo.wanadoo.fr 06.06.02, 13:39
        i jak tu byc powazna i racjonalna ?!!!!!!!!!!!!
        Nieeeee da sie ! za duzy smiech !!!
      • the_man Re: następny rodzaj REGULATORÓW 06.06.02, 15:33
        Gość portalu: Darr napisał(a):

        > A nie pomyślałeś czasem , że to WOLNY RYNEK ma decydować o zatrudnieniu ,
        > wysokości płac , "udziale płciowym" w przedsiębiorstwie i branży . Nie
        > pomyślałeś , że to WOLNOŚĆ wyboru sprawia , że jedna kobieta chce pracować a
        > inny facet po zarobieniu kawałka grosza na przyszłość , zaszywa się w górskiej
        > samotni .
        > Wielkich CZERWONYCH REGULATORÓW mamy , aż zanadto , a Ty ze swoimi "Ustawami w
        > temacie ..." nie oferujesz nic szczególnie innego .
        Włąśnie wolny rynek eliminuje niepełnowartościowych pracowników, a
        feministyczne "czerwone" regulacje włażą z buciorami w naturalny porządek.

        Dużo tu piszecie o instynkcie macierzyńskim, włąśnie ten instynkt kieruje całym
        zachowaniem kobiety, ukierunkowuje ją na wychowanie potomstwa i zakłóca
        koncentrację na innych czynnosciach. KObieta w pracy nie może tak po prostu
        wyłączyć instynktu macierzyńskiego, cały czas jest zabsorbowana myślą o dziecku,
        a przez to gorzej pracuje. Przecież to takie oczywiste i przez setki lat nikt
        tego nie kwestionował, aż nagle pojawiły sie feministki ze swoimi hesterycznymi
        postulatami, a na forum z histerycznym, głupawym śmiechem, który ma maskować brak
        argumantów. Reakcje Malwiny i Suzume pokazują wyraźnie, że z feministkami się nie
        dyskutuje, bo one nie mają nic do powiedzenia, ich horyzonty myslowe tak jak
        wszystkich kobiet kończą się na domu i dzieciach, tyle że feministki usiłują
        udawać, że z nimi jest inaczej, a jak żałośnie to wypada widać na załączonym
        obrazku.
        pozdrawiam
        THE MAN

        • Gość: S. Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: 134.65.212.* 06.06.02, 18:09
          > KObieta w pracy nie może tak po prostu wyłączyć instynktu macierzyńskiego, cały
          czas jest zabsorbowana myślą o dziecku , a przez to gorzej pracuje.


          Faceci podobno cały czas myślą o seksie... Po prostu tak mają i nie mogą tego
          wyłączyć. Jak to się ma do skupienia w pracy i jej jakości?

          pozdrawiam, S.
          • Gość: Maciej macierzyństwo a seks IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 19:16
            Gość portalu: S. napisał(a):

            > > KObieta w pracy nie może tak po prostu wyłączyć instynktu macierzyńskiego,
            > cały
            > czas jest zabsorbowana myślą o dziecku , a przez to gorzej pracuje.
            >
            >
            > Faceci podobno cały czas myślą o seksie... Po prostu tak mają i nie mogą tego
            > wyłączyć. Jak to się ma do skupienia w pracy i jej jakości?

            To proste. Facet nie musi współżyć kilka razy dziennie, w ścisle określonych
            porach. Z dzieckiem jest inaczej - wymaga karmienia, przewijania, później
            odbierania z przedszkola o określonej godzinie, itp.


            • Gość: S. Re: macierzyństwo a seks IP: 134.65.212.* 07.06.02, 10:17
              Chodziło mi o sam fakt myślenia, skupienia się na czymś, a nie tego, czy coś
              się w związku z tym dzieje, czy też nie. Poza tym dzieci ma się od czasu do
              czasu, najczęściej 2 no i małe są tylko przez jakiś czas. Facet jest facetem
              przez całe życie i nie wyrasta z pewnych rzeczy. Idąc dalej tym tokiem
              rozumowania dochodzimy do prostego wniosku, że kobieta bywa skupiona na czymś
              innym, niż praca przez niewielką część swego życia zawodowego, a facet, no cóż,
              przez jego większość!
              A odbierać z przedszkola wcale nie musi kobieta :). Znajdź lepsze przykłady.
              Przykłady rzeczy, których faktycznie facet nie może zrobić i to nie tylko z
              powodu niechciejstwa.
          • the_man Re: następny rodzaj REGULATORÓW 06.06.02, 20:12
            Gość portalu: S. napisał(a):

            > > KObieta w pracy nie może tak po prostu wyłączyć instynktu macierzyńskiego,
            > cały
            > czas jest zabsorbowana myślą o dziecku , a przez to gorzej pracuje.
            >
            >
            > Faceci podobno cały czas myślą o seksie... Po prostu tak mają i nie mogą tego
            > wyłączyć. Jak to się ma do skupienia w pracy i jej jakości?
            >
            > pozdrawiam, S.

            Właśnie dlatego lepiej, żeby młode dupy nie kręciły się po biurze - to tylko
            rozprasza, co innego hostessy na słuzbowych imprezach, to jest super sprawa!
            Kobietom też powinno zależeć, żeby faceci nie pracowali z innymi kobietami,
            często młodszymi i bardziej atrakcyjnymi, ponieważ to znacząco zwiększa możliwość
            nawiązania trwałego romansu - kolega i koleżanka z pracy często spędzaja ze sobą
            więcej czasu, niż mąż i żona. W firmie znajomego była jedna taka lala, która
            puszczała się z dwoma przełozonymi, obaj żonaci, trwało to ponad rok, zanim się
            wydało, przez ten czas pan A, nie wiedział że ona sypia również z panem B. Dzięki
            temu awansowała, dostała służbowy samochód, pakiet "szkoleń" (szkolenia polegały
            na wspólnych wyjazdach za misato raz z jednym raz z drugim), a papier ukończenia
            kursu i tak jest. Takie są te wyemancypowane feministki, "karierowiczki", jestem
            facetem i nie mam takich osiągnięć erotycznych jak ta panienka - nie zdarzyło mi
            się jeszcze obracać dwóch lasek naraz przez dłuższy czas.
            • Gość: S. Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: 134.65.212.* 07.06.02, 10:26
              Świat nie kończy się na pracy. Ludzie mają wyobraźnię i wcale nie zawsze myślą
              o tym, co akurat mają "pod ręką". Wspominałeś coś gdzieś o prostytutkach,
              kochankach. Przecież nie pracujesz z nimi wszystkimi? I nie wmówisz mi, że nie
              myślisz o nich i seksie, gdy jesteś pracy i to niezależnie od tego, czy akurat
              widzisz jakąś "laseczkę", czy też nie. Przykro mi, ale Twoje wywody nie tworzą
              logicznej całości. Nie tylko na tym forum, ale także na innych, na których
              również założyłeś ten wątek. Popracuj trochę nad tym, to może staniesz się
              bardziej wiarygodny. W tej chwili to wszystko sprawia wrażenie prowokacyjnego
              steku bzdur, czym zresztą w moim przekonaniu jest.
            • Gość: Joan Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.06.02, 19:21
              the_man napisał:
              , jestem
              > facetem i nie mam takich osiągnięć erotycznych jak ta panienka - nie zdarzyło m
              > i
              > się jeszcze obracać dwóch lasek naraz przez dłuższy czas.


              Hmmmm, ale przez krótszy tak? :-)))
            • Gość: heike Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.06.02, 21:34
              A nie przyszło ci do głowy, że ta panienka jest mądrzejsza od was wszystkich
              razem wziętych? Zauważ jedno - ona kalkulując co jej się opłaca może urządzić
              się w życiu bardzo dobrze. Już się urządziła: ma samochód służbowy, awanse,
              podwyżki. A co ci erotomani mają poza wspomnieniem parunastu wzwodów i
              orgazmów? Przypuszczam, że może tylko wmówione zapewnienie, jakimiż to
              wspaniałymi kochankami są, podczas gdy ona zasługuje na nagrodę nobla za
              niezwykle realistycznie odegraną scenę rozkoszy........I znowu konkluzja, która
              nasuwa się sama - biedni, głupi, myślący fallusami mężczyźni, zapatrzeni
              wyłącznie w swoje przedłużacze męskości, czyli autka..........:-)))

              Pozdrówka
        • Gość: zagubiona Re: następny rodzaj REGULATORÓW IP: *.teldom.pl 24.11.02, 21:56
          The man widzę że jesteś tu ekspertem. Może poradzisz mi jak najszybciej znaleźć
          męża. Mam 26 lat i chciałabym żeby jeszcze przed 30-tką jakiś samiec mnie
          zapłodnił i dał poczucie bezpieczeństwa. Bo jako stara panna jestem
          niepełnowartościową kobietą. Liczę na szybką i wnikliwą odpowiedź.
    • Gość: Maciej Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 19:12
      Brawo! Dużo celnych spostrzeżeń, z którymi nie sposób się nie zgodzić.
      • Gość: Zula I hop na drzewo:-) po co mi nauka! IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 20:00
        aaa!!!!coraz zabawniej!!!!
        Na jakiej podstwie wysnuwasz tak zabawne wnioski? Czy byłeś kiedyś kobietą?

        Widziałeś film Crash D. cronenberga? Otóż ten film jest mniej więcej proporcją do
        twojej teorii obsesji kobiet na punkcie dzieci(bo to o czym piszesz, to własnie
        obsesja, nazywana na tym forum przez niektórych, zauważmy, panów instynktem
        macierzyńskim).
        jeśli nie oglądałeś: jest o chłopaku, który zakochał się bezgranicznie w swoim
        aucie. ale skoro miłość jest dla ciebie towarem wymiennym, to czym jest dla
        ciebie film?
    • suzume jest takie ładne imię dla dziewczynki - tradycja 07.06.02, 10:30
      drogi macieju

      źle z tobą, skoro już sam ze sobą dyskutujesz... no ale w ten sposób
      przynajmniej ktoś się z tobą zgadza, co?

      w odpowiedzi na twój zarzut, że z takimi jak suzume nie da się dyskutawać,
      odpowiadam, że ten wątek nie stanowi podstaw do dyskusji, bo o gustach się nie
      dyskutuje. na szczęście żyjemy w wolnym kraju i możesz sobie realizować model
      super tradycyjny, tak długo, dopóki nie przeszkadza to twojej żonie i dzieciom.
      tylko ich zgodzie zawdzięczasz realizację swojego marzenia, więc okaż
      wdzięczność.
      a swoje frustracje seksualne i kompleks niższości lecz, bo jestem przekonana,
      że bardzo utrudniają ci życie. normalny, zdrowy facet nie musi niczego
      udowadniać, zwłaszcza sobie.

      ps: jako podatniczka płacąca dość wysokie podatki, z przyjemnością sfinansuję
      jakieś wyjątkowo niepraktyczne studia twojego syna
    • Gość: Joan Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.06.02, 19:12
      Jakże biedny i ubogi musi być Twój świat uczuć, jakże płaskie muszą być Twoje
      emocje, skoro różnorodność przeżyć sprowadzasz do handlu wymiennego.......Nie
      będę z Tobą dyskutować (tym bardziej, że jak sądzę, nawet byś nie chciał...) na
      temat Twojego stosunku do kobiet jako takich. Masz prawo do własnego zdania.
      Zupełnie się z nim nie zgadzam, ale cóż, ile ludzi, tyle opinii. Do napisania
      tej odpowiedzi skłoniło mnie współczucie. Dla Ciebie. Tak, nie mylisz się.
      Współczucie. Żal mi tego, co mogło być Twoim udziałem a nigdy nie będzie. NIGDY
      NIE POCZUCJESZ WSPÓLNOTY Z PARTNERKĄ ŻYCIOWĄ. Nie wydaje mi się, abyś żałował,
      bo nawet nie wiesz co tracisz. W swojej zaskorupiałej pewności siebie nie ma
      nawet szczelinki, przez którą mogłoby się wślizgnąć pytanie: "czy może być coś
      jeszcze?". Nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo dla Ciebie życie to poszukiwanie
      coraz to nowych podniet. Fakt, mężczyzna 40, nawet 50 letni bywa niekiedy
      bardzo atrakcyjny. Kobiety rzadziej. Ale patrząc na wygląd zewnętrzny tracimy
      coś niebywale cennego. Bo tę atrakcyjność mężczyzna zachowuje tylko troszkę
      dłużej. Potem jest już tylko.....żałosny. Nie łudź się, nie tylko nas kobiety
      dopadają różnorakie klimakteria i inne takie. Dla mężczyzny prawdziwą plagą
      jest np prostata. I kłopoty z tym związane. Widzę wokół siebie facetów na siłę
      próbujących zachować młodość. I widzę reakcje młodych kobiet na tychże
      pawianów. Jest mi wstyd za nich. Za tych biedaków, którym się wydaje, że
      młodość się dla nich zatrzymała na etapie atrakcyjności.
      Tak, ja też urodziłam dwoje dzieci. Nie mężowi. Urodziłam Je NAM. Są naturalną
      konsekwencją naszego uczucia i pragnienia pozostawienia po sobie czegoś więcej
      niż kilku, czy kilkunastu złamanych serc, po drodze do udowadniania sobie,
      jakim to jestem ogierem czy nimfą miłości. Nawet gdybym Ich nie urodziła, i tak
      doszłabym do swoich 35 lat. To nieubłagany czas upomina się o swoje. Łatwo jest
      odrzucić partnerkę, która urodziła dzieci i z tego powodu straciła na swojej
      eteryczności. A zastanowiłeś się kiedy, dlaczego ją straciła? Przecież - na
      litość - nie zrobiła sobie tych dzieci sama! Dziecko rośnie w brzuchu, rozciąga
      skórę, poszerza biodra, zostawia brzydkie rozstępy na piersiach......Na pewno
      chciałeś mieć potomka. To trzeba było go sobie zaadoptować, aby urodziła go
      inna kobieta, abyś biedny "esteto" nie musiał patrzeć na degradację swojej
      pięknej kobiety.
      Jeśli chodzi o umysł, to będąc pewna swojej anonimowości, mogę Ci tylko
      powiedzieć, że biję na łeb swoich współpracowników mężczyzn. Każdy z nich ma
      spermę w oczach, a mózg w spodniach. Nie są w stanie myśleć logicznie i nie
      dlatego, że pracują z laskami. Jak już napisałam na początku mam 35 lat, nie
      zaliczam się do cudnych hostess, ani do naiwnych nastolatek, którym flirty w
      głowie. Jestem atrakcyjna inaczej. Tylko, że to nie blokuje mi logicznego
      myślenia, czego nie mogę powiedzieć o swoich kolegach........Wszystkie trafione
      działania w mojej firmie pochodzą z mojej głowy. I wcale nie uważam, że jest to
      jakieś niesamowite osiągnięcie. Na pewno czytujesz poważne polityczne
      tygodniki, ostatnio bardzo popularne na naszym rynku. Nie wymienię tytułów, bo
      nie chcę być rozpoznana. Myślę nawet, że podobają Ci się moje artykuły.
      Podpisane pseudonimem........Niestety, bowiem w Polsce jest wielu takich jak
      Ty. Satysfakcję sprawia mi samo to, że słyszę potem, jak taki zadufany w sobie
      młotek zachwyca się "trafnością spostrzeżeń - to musiał pisać
      mężczyzna"........Doprawdy, żałosne.
      Handel wymienny? Mój kochany i jakże popularny w coraz to szerszych kręgach
      medialnych Polski mąż nie wyobraża sobie życia beze mnie. Nigdy nie musiał i
      nadal nie musi mi pomagać. Doskonale daję sobie radę sama. O dzieci dba razem
      ze mną, też nie musi, ale dlatego, że CHCE. I dzięki temu ma świetny,
      niepowtarzalny kontakt z dziećmi. Masz w domu dzieci, czy przyjaciół? Ja miałam
      ojca, i nadal Go mam. Ale jest to dla mnie obcy facet. A dla naszych dzieci
      ojciec i matka to coś więcej. Uważaj, abyś tego nie stracił........No i nadal
      bardzo się z mężem kochamy. Czerpiemy niesamowitą satysfakcję z naszego życia.
      Może dlatego, że oboje wiemy iż świetnie dalibyśmy sobie radę bez
      siebie......Jesteśmy razem nie dlatego, że musimy ale dlatego, że chcemy.


      Pewnego dnia obudzisz się i zobaczysz w lustrze starego, zmęczonego życiem
      człowieka. Nic Ci wtedy nie zostanie. Przypomnij sobie wtedy mój post......:-
      ))) Mam nadzieję, że z żalu i złości będziesz mnie przeklinał. Życzę Ci tego z
      całego serca!
      • Gość: Maciej świat uczuć Joan IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 10:08
        Od początku tego forum feministki dowodzą, jak to nieszczęsne kobiety są
        wykorzystywane w małżeństwie. Jakoś nikt z nas wtedy w odpowiedzi nie odwoływał
        się do ich świata uczuć czy potrzeby poświęcena się dla rodziny.

        Wystarczyło jednak, że mężczyzna rzeczowo przedstawił realny bilans zysków i
        strat kobiet w małżeństwie, a w odpowiedzi słyszy: "jakże biedny i ubogi musi
        być Twój świat uczuć".

        Gdzie Ty byłaś, kiedy rozszalałe feministki prezentowały tutaj swój "biedny i
        ubogi musi być świat uczuć" wobec małżeństwa, wobec dzieci, czy wobec mężczyzn?
        Dlaczego im nie zwróciłaś uwagi na ich "brak uczuć"? Gdzie jest Twój wpis o
        uczuciach w wątku takim jak np. "Czarna księga patriarchatu"?

        Zupełnie serio na koniec: Twój list jest typowym, feministycznym manewrem,
        mającym na celu odwrócenie uwagi od przedmiotu sporu i skierowanie jej na osobę
        dyskutanta. Feministki potrafią dyskutować tylko z osobami, które podzielają
        ich poglądy. Zupełnie zaś nie umieją zachowac się wobec osób, które się z nimi
        nie zgadzają. Zdają się uważać, że nie zgadzanie się z nimi jest jakimś
        wyjątkowym nietaktem, niegodnym kulturalnej osoby. Zwłaszcza od mężczyzn wydają
        się oczekiwać... rycerskiego zachowania (sic!) polegającego na taktownym
        przemilczaniu nonsensów, które głoszą i nie wykazywaniu sprzeczności w ich
        poglądach. Takt, ich zdaniem, wymaga, by się z nimi zgadzać lub milczeć, kto
        zaś się sprzeciwia - musi być człowiekiem pozbawionym elementarnej kultury,
        rasistą, zwolennikiem Hitlera, lub - osobą pozbawioną wszelkich uczuć.

        Na koniec dobra rada dla Ciebie Joan. Spróbuj pozostawić na boku swoje uczucia
        (wiem, jakie to dla Ciebie moze być trudne, jako kobiety) i spróbuj skupic sie
        na rzeczowych argumentach. Twoje przypuszczenia na temat "świata uczuć"
        The_mena - nie stanowią rzeczowego argumentu w dyskusji. Ani jego, ani Twoje
        uczucia nie są tematem tego wątku.
        • Gość: Joan Re: świat uczuć Joan IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 20:55
          Kiedy ja wcale nie jestem feministką, Macieju. I - przeczytaj uważnie mój post -
          nie zamierzam dyskutować z the manem o Jego poglądach, bo uważam, że każdy ma
          prawo mieć jakieś własne. I nic mi do tego, jakie poglądy wyznaje właśnie the
          man. Napisałam o uczuciach, bowiem uderzyło mnie to JAK wyraża się o człowieku
          (bądź co bądź kobieta też nim jest......) nasz the man. Pogardliwie. Nie jestem
          ślepa ani ZAŚLEPIONA własną kobiecością, aby nie zauważyć, że ma On dużo racji,
          jeśli chodzi np o pracę kobiet w czasie macierzyństwa (wczesnego, gwoli
          szczerości). I zgadzam się z tym w stu procentach. Ale - wybacz - nie mogę się
          zgodzić właśnie jako CZŁOWIEK na to, aby ktoś uważał, że moje ciało to karta
          przetargowa. Wychodząc za mąż, nie sprzedawałam się. Ani nie kupowałam ciała
          mojego męża......:-) Teraz również nie oglądam się za przystojniakami tylko
          dlatego, że mojemu ślubnemu przybyło powodów do używania lustra..........Tak,
          jestem kobietą i jestem uczuciowa. Jestem również wrażliwa. I dlatego wszystko
          się we mnie buntuje gdy czytam takie bzdury, że po 30 i po urodzeniu dzieci,
          kobieta już właściwie do niczego się nie nadaje. Ani na studia, ani do łóżka.
          No cóż. To róbcie moi drodzy tak: nie tylko chorych i kalekich, ale i 30-letnie
          baby ze skały........

          Pozdrawiam - mimo 35 lat nadal ciesząca się życiem wcale nie feministka :-))
          • Gość: Maciej Re: świat uczuć Joan IP: 217.99.1.* 09.06.02, 21:29
            Rozumiem. Ciekaw jestem, jak zareagujesz emocjonalnie na poglądy, które mozna
            znaleźć w sąsiednich wątkach, np. że instynkt macierzyński nie istnieje
            (wątek "Instynkt macierzyński"), albo na pogląd Soso, że istnieje coś takiego
            jak "prostytucja małżeńska". Czy takie cyniczne sformułowania nie rażą Twoich
            uczuć?
            Pozdr. -
            • Gość: Joan Re: świat uczuć Joan IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 10:04
              Ech Macieju, jasne, że rażą, jasne...... Ale nie mam czasu "wykłócać" się na
              wszystkich forach o wszystkie sporne myśli, ani szukać gdzie i kto powiedział
              coś moim zdaniem bezsensownego i głupiego. O braku instynktu macierzyńskiego
              czytałam. Może odpiszę, ale po co? Ja go mam, nawet w nadmiarze :-)), mogę się
              podzielić. Nie żyłam w tamtych czasach, więc z całą pewnością nie mogę
              powiedzieć, co się wtedy działao. Podziwiam ludzi, którzy uważają, że wiedzą
              coś na pewno, ludzi którzy uważają, że mogą być pewni posiadanych wiadomości.
              Życie nauczyło mnie, że NICZEGO nie mogę być pewna. Jestem pełna pokory, bo
              tak - o ironio! - jest bezpieczniej. O prostytucji w małżeństwie poczytam, a
              jakże, ale też nie wiem, czy odpiszę. Uważasz, że warto?Coś takiego może pisać
              tylko osoba niezwykle wręcz rozczarowana życiem........ Sądzę, że wiesz już
              jakie jest moje zdanie na tematy przez Ciebie poruszone. :-)) Temat "handlu
              wymiennego" pojawił się na forum, na którym jestem codzinnie, stąd moja wizyta
              tutaj i moja odpowiedź. Na tym forum stawiam dopiero pierwsze kroki, ba -
              raczkuję...:-)) Może stanę się częstszym gościem? Podoba mi się.
              Pozdrawiam
              • Gość: Malwina Re: Handel wymienny IP: *.abo.wanadoo.fr 10.06.02, 10:31
                alez ten caly temat o handlu wymiennym jest ilustracja prostytucji malzenskiej !
                • Gość: livia Re: Handel wymienny IP: 212.160.156.* 10.06.02, 11:19
                  Dla zainteresowanych informacja:
                  Maciej i the man to ta sama osoba.
                  Jeśli kogoś interesują jego głupawe poglądy - zapraszam na forum kobieta, gdzie
                  the man/maciej załozył identycznie brzmiacy wątek.
                  Dostakowo w wątku "dlaczego the man" nasz niestrudzony mizogin stwiedza, że
                  jest prezesem firmy, jakby manager nie byl juz wystarczająco ekscytujący.
                  Wnioski odnośnie osobowosci autora niniejszego pozostawiam czytelnikom.
                  • Gość: Maciej paranoja Livii IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 16:11
                    Gość portalu: livia napisał(a):

                    > Dla zainteresowanych informacja:
                    > Maciej i the man to ta sama osoba.

                    Może jestem też Tadem, Andrzejem, Darrem, Dr_no i Heike? Uważaj - Maciej jest
                    wszędzie...! :-)

                    Chyba niezbyt dobrze się czujesz... A tak zupelnie serio: Nawet, gdybym
                    podpisywał się Jolka Kwaśniewska, to i tak nie powinnaś zwalniać się z obowiązku
                    myślenia i argumentowania, by obalić twierdzenia dyskutanta. Nie ustalamy tu
                    prawdy przez głosowanie - nie ma znaczenia, ile znajdziesz tu sobie zwolenniczek,
                    jeśli wszystkie razem wzięte nie potraficie obalić twierdzeń jednego mężczyzny.
                    Z tej samej przyczyny ja nie mam powodu się powielać.

                    • Gość: S. Re: paranoja Livii IP: 134.65.212.* 10.06.02, 16:53
                      Twierdzenia? To tylko nie do końca logiczny stek prowokacyjnych tez. To
                      wszystko. Co tu obalać? Utopię ? Ta zwykła umierać śmiercią własną :)))
                      • Gość: livia Re: paranoja Livii IP: 212.160.156.* 11.06.02, 09:56
                        Tak Tak Unikalny Macieju. Nie ma co obalać; mozna próbowac zneutralizować - ten
                        jad, którym plujesz.
                        Poniewaz nie jest to ani glos w dyskusji, ani tym bardziej argumentacja.
                        Jest to stek wyzwisk podszyty silna frustacją.
                        A z emocjami się nie dyskutuje.
                        • Gość: PS Re: paranoja Livii IP: 212.160.156.* 11.06.02, 09:59
                          Poza tym, o Unikalny, znasz takie powiedzenie "uderz w stół a nozyce sie
                          odezwą"?
                          • the_man Re: paranoja Livii 11.06.02, 14:13
                            Gość portalu: PS napisał(a):

                            > Poza tym, o Unikalny, znasz takie powiedzenie "uderz w stół a nozyce sie
                            > odezwą"?


                            Czy wyście już powariowały oszalałe babiszony? Widzę, że feministki różnią sie od
                            normalnych kobiet tym, że u normalnych syndrom napięcia przedmiesiączkowego trwa
                            kilka dni, a u feministek całe życie, w dodatku towarzyszy mu paranoja i mania
                            bycia prześladowaną. Nie jestem Maciejem, a Maciej nie jest mną - głupie
                            babiszony. Widać, że brak wam argumantów, dlatego zabijacie dyskusję swoimi
                            urojaniemi - pokazujecie tylko, że wasza płeć nie potrafi mysleć logicznie i
                            kulturalnie dyskutować, od razu wpadacie w histerię. Jeśli chcecie naukowego
                            potwierdzenia moich zdroworozsądkowych tez, wynikających z wnikliwej obserwacji
                            zycia i obiektywnej analizy faktów poczytajcie sobie "Płeć mózgu", moze któraś
                            coś z tego zrozumie, chociaż wcale nie jestem tego pewien.
                            THE MAN
                            • Gość: S. Re: paranoja Livii IP: 134.65.212.* 11.06.02, 14:21
                              Chyba już wszystkie mają Go dość, żadna Mu "nie daje" i sperma uderza Mu do
                              głowy. Aż się biedny poirytował :))))))))))))))
                              Ochłoń trochę i zacznij myśleć. Przestań obrzucać błotem, skoro to tak bardzo
                              denerwuje Cię u innych. Świat zrobi się od razu lepszy.

                              Pozdrawiam, S.
                            • heike Re: paranoja Livii 11.06.02, 14:41
                              Hmmm, no i odezwał się ten, który potrafi KULTURALNIE dyskutować........ Na
                              pewno nie jesteś Maciejem, bo On - w przeciwieństwie do Ciebie - nie obraża
                              swoich rozmówców.
                              Więcej poczucie humoru Ci życzę i bardziej krytycznego spojrzenia na siebie,
                              jak i spokoju w domu......:-)))

                              Pozdrawiam
                              • suzume heike 11.06.02, 14:48
                                heike napisał(a):

                                > Hmmm, no i odezwał się ten, który potrafi KULTURALNIE dyskutować........ Na
                                > pewno nie jesteś Maciejem, bo On - w przeciwieństwie do Ciebie - nie obraża
                                > swoich rozmówców.

                                nie znasz jeszcze macieja :)))
                                • Gość: soso rewelacja, rewelacja!!!!! IP: 195.41.66.* 11.06.02, 18:06
                                  Pogielo mnie dokumentnie!!
                                  Ktos musial strasznie sie natezac ale sie udalo!
                                  I ten darr na dodatek jak wyjechal ze swoim WOLNYM RYNKIEM!

                                  Ludzie, to najlepszy kabaret na swiecie!!!

                                  Prosze pania dozorczynie forum o puszczenie tego watku na afisz! Niech sie
                                  ludziska posmieja!!

                                  Prosze zalaczyc takze dopisek, ze za spadanie z krzeselek redakcja nie
                                  odpowiada,

                                  Ha,ha,ha,ha,................

                                  qurdelemele, wszystkie chusteczki mokre, oczy czerwone, nos takiz, niech was
                                  wszystkich......

                                  soso
                                • Gość: Maciej do heike IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 23:44
                                  Już myślałem, że Suzume zarzuci Ci, że jesteś mną... :-)
                                  Ucałowania -
                                  • heike Re: do Macieja 13.06.02, 16:38
                                    Toż mój mąż doznałby szoku!!! :-)))))
                                    Wszystko raczej mam na miejscu......
                                    Też ucałowania :-)
                            • Gość: zula j'adore !!! IP: *.leased-02.binet.pl 13.06.02, 23:40
                              the_man napisał(a):

                              > Czy wyście już powariowały oszalałe babiszony? Widzę, że feministki różnią sie
                              > od
                              > normalnych kobiet tym, że u normalnych syndrom napięcia przedmiesiączkowego trw
                              > a
                              > kilka dni, a u feministek całe życie, w dodatku towarzyszy mu paranoja i mania
                              > bycia prześladowaną. Nie jestem Maciejem, a Maciej nie jest mną - głupie
                              > babiszony. Widać, że brak wam argumantów, dlatego zabijacie dyskusję swoimi
                              > urojaniemi - pokazujecie tylko, że wasza płeć nie potrafi mysleć logicznie i
                              > kulturalnie dyskutować, od razu wpadacie w histerię. Jeśli chcecie naukowego
                              > potwierdzenia moich zdroworozsądkowych tez, wynikających z wnikliwej obserwacji
                              >
                              > zycia i obiektywnej analizy faktów poczytajcie sobie "Płeć mózgu", moze któraś
                              > coś z tego zrozumie, chociaż wcale nie jestem tego pewien.
                              > THE MAN

                              Ten list dla mnie to EKSTAZA NERWOWA!!!!
                              jest naprawdę niezwykle wnikliwy i jakże zabawny! rzadki męski okaz z tego
                              the_mana (prawie hi-mana!) takie figlarne teorie, poza tym uwielbiam ten męski,
                              rzeczowy ton, tą szarmancję, brutalnosc (głupie babiszony- ach!!!)
                              the man, może ty nie jesteś chłopcem, skoro tak dobrze nas znasz:-)?
                              buziaki! tysiące buziaków!
                            • Gość: EWOK Re: paranoja Livii IP: *.acn.waw.pl 25.11.02, 18:34
                              the_man napisał:

                              naukowego
                              > potwierdzenia moich zdroworozsądkowych tez, wynikających z wnikliwej
                              obserwacji
                              >
                              > zycia i obiektywnej analizy faktów poczytajcie sobie "Płeć mózgu", moze
                              któraś
                              > coś z tego zrozumie, chociaż wcale nie jestem tego pewien.
                              > THE MAN

                              Przeczytałam. Odpowiedziałam na pytania testu na płeć mojego mózgu. Wyszło, że
                              jestem mężczyzną. To tyle jeśli chodzi o naukowość tego "dzieła".
    • Gość: Pndzelek The man - rzadki tu głos rozsądku!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:32
      The man - rzadki tu głos rozsądku!!!

      Dawno już nie czytałem czegoś tak prawdziwego, jak Twój post. Zdaje się coraz
      bardziej przygnieceni poprawnością polityczną nakazującą "wspólne bycie w
      ciąży", "partnerstwo w związku" i inne wynaturzenia przestajemy trzeźwo patrzeć
      i mówić wprost o tym, jak naprawdę świat jest zbudowany.

      Dodatkowo, co sam pewnie zauważyłeś, poziom dyskusji ze strony tu obecnych TFU
      feministek mówi sam za siebie, zero argumentów, a jeśli nawet z rzadka to
      oczywicie irracjonalne i do tego ten OWULACYJNY chichot przygłupka...

      Pozdr.

      >>>---
      • the_man Re: The man - rzadki tu głos rozsądku!!! 22.06.02, 19:59
        Gość portalu: Pndzelek napisał(a):

        > The man - rzadki tu głos rozsądku!!!
        >
        > Dawno już nie czytałem czegoś tak prawdziwego, jak Twój post. Zdaje się coraz
        > bardziej przygnieceni poprawnością polityczną nakazującą "wspólne bycie w
        > ciąży", "partnerstwo w związku" i inne wynaturzenia przestajemy trzeźwo patrzeć
        >
        > i mówić wprost o tym, jak naprawdę świat jest zbudowany.
        >
        > Dodatkowo, co sam pewnie zauważyłeś, poziom dyskusji ze strony tu obecnych TFU
        > feministek mówi sam za siebie, zero argumentów, a jeśli nawet z rzadka to
        > oczywicie irracjonalne i do tego ten OWULACYJNY chichot przygłupka...
        >
        > Pozdr.
        >
        > >>>---

        Dzięki za mądrą wypowiedź i pozdrawiam.
        Pozdrawiam też innych prawdziwych mężczyzn - Macieja, Darka, dr_no. Prawdziwych
        kobiet nie pozdrawiam, gdyż nie spotkałem takiej na tym forum, prawdopodobnie
        prawdziwe kobiety stronią od komputerów i zamiast przesiadywać w internecie
        zajmują się domem. Co do feeeeministek to biorąc pod uwagę ich niechęć do
        rozmnażania pewnie niedługo wymrą i świat wrci do normy.

    • sombre Re: tzw. miłość jako handel wymienny 21.06.02, 16:05
      A jakie ty masz argumenty Pndzelku??? "Jak naprawdą świat jest zbudowany" -
      brawo, czyli posiadłeś wszelką wiedzę, tylko ty wiesz, jak jest!
      Nikt Cię na siłę nie wpycha w związek partnerski, nie zasłaniaj się
      poprawnością polityczną. Jak znajdziesz idiotkę, która da sobą pomiatać,
      twój "sukces" hehe.

      Kobiety nie przejmujcie się tym sfrustrowanym bełkotem themana.
      Jeśli prawdą jest, że ten człowiek prezesuje jakiejś firmie, to jego poglądy są
      dla mnie potwierdzeniem smutnej polskiej rzeczywistości, w której managerami są
      ludzie albo bez studiów, albo tzw. trójkowi studenci "z konieczności"
      (co często mówi samo za siebieo jakości ich ogólnych horyzontów) a naprawdę
      wykształceni i na poziomie osobnicy mają problem ze znalezieniem pracy.
      Nie chciałbym mieć za szefa takiego typa, howgh!

      P.S. Pozdro dla Joan, fajnie piszesz :)
      • Gość: Pndzelek Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 16:21
        O przepraszam tylko nie idiotkę, bo bardzo ją kocham i doceniam jej (wysoki)
        iloraz int. To po pierwsze.

        Po drugie nie pomiatam, dla ciebie, jak każdej feministki świat jest czarno-
        biały, a w istocie taki NIE JEST! Brak "partnerstwa" to nie jest pomiatanie.

        Co do the mana to uwierz mi, umiem wyczuć frustrację i on NIE JEST frustratem,
        on ma PO PROSTU rację, natomiast większość (wszystkie?) jego tu rozmówczyń
        istotnie jest totalnie sfrustrowana.

        Jedneg wam tylko nie zazdroszczę, z tymi poglądami nie macie szans na normalny
        związek, zobaczycie jak to jest w wieku lat trzydziestu, kiedy kobieta
        delikatnie mówiąc posiada najwyżej 15-20% wyjściowej atrakcyjności (tej
        nastoletniej) budzić się w chłodnej, samotnej pościeli. Albo mieć przy sobie
        safandułę-pedała, który dał się omamić i chodził do szkoły rodzenia a potem
        asystował przy porodzie. Wtedy zamarzy Wam się macho, ale prawdziwy macho na
        stare trzydziechy nie leci.

        I uprzedzajc już głupie domysły: mam dość blisko 40-tki, jestem właścicielem
        (nie managerem jak the man) sporej firmy, zatrudniam w większości dość młode
        dziewczyny 22-27 lat, mam dziewczynę 21-letnią. Myślę, że to wszystko razem
        uprawnia mnie do ferowania pewnych sądów.

        >>>---
        • osa30 Re: tzw. miłość jako handel wymienny 23.06.02, 23:08
          Gość portalu: Pndzelek napisał(a):

          > O przepraszam tylko nie idiotkę, bo bardzo ją kocham i doceniam jej (wysoki)
          > iloraz int. To po pierwsze.
          >
          > Po drugie nie pomiatam, dla ciebie, jak każdej feministki świat jest czarno-
          > biały, a w istocie taki NIE JEST! Brak "partnerstwa" to nie jest pomiatanie.
          >
          > Co do the mana to uwierz mi, umiem wyczuć frustrację i on NIE JEST frustratem,
          > on ma PO PROSTU rację, natomiast większość (wszystkie?) jego tu rozmówczyń
          > istotnie jest totalnie sfrustrowana.
          >
          > Jedneg wam tylko nie zazdroszczę, z tymi poglądami nie macie szans na normalny
          > związek, zobaczycie jak to jest w wieku lat trzydziestu, kiedy kobieta
          > delikatnie mówiąc posiada najwyżej 15-20% wyjściowej atrakcyjności (tej
          > nastoletniej) budzić się w chłodnej, samotnej pościeli. Albo mieć przy sobie
          > safandułę-pedała, który dał się omamić i chodził do szkoły rodzenia a potem
          > asystował przy porodzie. Wtedy zamarzy Wam się macho, ale prawdziwy macho na
          > stare trzydziechy nie leci.
          >
          > I uprzedzajc już głupie domysły: mam dość blisko 40-tki, jestem właścicielem
          > (nie managerem jak the man) sporej firmy, zatrudniam w większości dość młode
          > dziewczyny 22-27 lat, mam dziewczynę 21-letnią. Myślę, że to wszystko razem
          > uprawnia mnie do ferowania pewnych sądów.
          >
          > >>>---

          tiaaa....Pendzelek,a myslałeś kiedyś o jakiejś terapii???
          • sloooneczko Re: tzw. miłość jako handel wymienny 09.07.02, 12:08
            :))) kolejny wylnialy czarus:))
        • Gość: Joan Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 19:50
          No to faktycznie miała na CO polecieć 21-latka!!! Spadłam z krzesła ze
          śmiechu!! Typowy STARY wyjadacz! Chłopie spójrz na siebie, jak rany!! Poczekaj
          jeszcze kilka lat, zobaczymy kto będzie sam w chłodnej pościeli. I najpewniej z
          rogami, bo przecież sflaczałe ciałko to domena nie tylko kobiet........A
          młodziutka kochaneczka znajdzie świeżutkie "mięsko", takie jagnięce, takie
          chrupiące....mmmmm

        • the_real_kris Re: tzw. miłość jako handel wymienny 14.07.02, 04:12
          Jesteś sutenerem w agencji? Przynajmniej tak wynika z opisu no i z głoszonych
          poglądów. I boże - o czym ty rozmawiasz z 21-latką? Ja mam 28 i już zazwyczaj
          nie chce mi się z takimi gówniarami gadać...

          Ogólnie - w wieku 40 lat jesteś dosyć żałosny - wszystko co robisz robisz w
          niewłaściwym czasie - pewno kupiłeś sobie również sportowy samochód? Trzeba
          było łosiu malinowy myśleć o tym w moim wieku - tak jak ja to zrobiłem.
      • Gość: Joan Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 19:45
        Dawno mnie nie było, więc i nie widziałam jak się dalej rozwija "dyskusja".
        Pana P(y)ndzelka komentować nie będę.......szkoda słów dla fallusowego bełkotu.
        W sumie tu się chłopak marnuje! Może by tak do Afganistanu? Do Talibów? I
        Pannie Młodej usta wyciąć, że śmiała je umalować.......radia
        zakazać........muzyki. Chłopie marnujesz się tutaj. Brodę sobie zapuść i won do
        jaskini, cywilizacja nie dla ciebie!

        Joan

        P.S. Sombre pozdrowionka i dla Ciebie!
    • sloooneczko Re: tzw. miłość jako handel wymienny 09.07.02, 12:10
      HA HA HA HA
      dobre;)
      powodzenia z wyrazami wspolczucia..
      • Gość: Michelle Re: Drogi the_man IP: *.localdomain 11.07.02, 12:44
        the_man-drogi jaskiniowcze, a nie jesteś ty przypadkiem nieciekawym facecinką,
        którego nikt nie chce i który musi uciekać się do kiepskich prowokacyjek na
        forum,żeby w ogóle zostać dostrzeżony? Może małego fiutka masz w dodatku?
        Niektórym jaskiniowcom rzuca się ten fakt na mózg (nie wiem czemu bo małe też
        jest piękne;-)
        Ale bardzoCi dziękuję bo twój wątek przydał mi się na zajęciach ze studentami
        archeologii. Myśleli bowiem, że mamuty juz wyginęły.
    • the_real_kris Re: tzw. miłość jako handel wymienny 14.07.02, 04:17
      the_man - tekst żałosny - aczkolwiek zawiera 10% prawdy to zdradza iż jesteś
      nastoletnim sterydowcem z siłowni. O kobietach wiesz tyle, że w zasadzie
      powinna ci wystarczyć dmuchana lala, natomiast twoim ideałem mężczyzny są
      zapewne amerykańscy wrestlingowcy...

      Cóż - życzę powodzenia.


      PS. Aby nie było wątpliwości - skrajny feminizm (a właściwie damski szowinizm)
      również mnie śmieszy ale to nie powód by samemu robić z siebie pośmiewisko.
    • Gość: matabu Re: tzw. miłość jako handel wymienny IP: 141.100.253.* 23.07.02, 20:45
      Czasem mysle sobie, ze the_man stroi sobie zarty i pisze swoje teksty tylko dla
      czystej hecy, albo zeby sie cos na forum "zadzialo". A potem zaciera lapki z
      radosci.
      Matabu
      • Gość: matabu jeszcze jedno-o Demencie IP: 141.100.253.* 23.07.02, 21:24
        oj, zal serce sciska, kiedy czytam te the_man'owskie ( jego nick brzmi prawie
        jak demencja :))) )rozwazania.
        ciesze sie, ze znajduja sie tez panowie, ktorzy maja ochote mu nieco dolozyc.
        ale nie o tym mialam ochote napisac.
        czasem wydaje mi sie, ze prowadzenie sporow z tak zatwardzialymi ludzmi
        calkowicie mija sie z celem.
        Voltaire stwierdzil w swoim czasie: "Masz prawo do swoich pogladow, a ja bede
        cale zycie walczyl o to, abys mogl je swobodnie glosic".
        Jestem przekonana, ze w przypadku naszego Dementa, warto byloby na tym
        poprzestac, poniewaz dyskutowanie z nim, poszukiwanie celnych ripost dla jego
        bzdurnych wypowiedzi mija sie z celem. On i tak ich nie WIDZI, nigdy nie
        przyjdzie mu do glowy intelektualne rozwazenie ktoregokolowiek z argumentow
        przeciwnika. Klapki na oczach to najprawdowpodobniej jego podstawowy atrybut.
        W koncu nie musi na lubic.
        Niech sobie bedzie jaki jest, to nas nie musi bolec-olejmy go. Niech domena
        Dementa pozostanie ciemnosc (jakze trafne bylo zalecenie wyslania go do jednej
        z jaskin).
    • aga_11 Re: tzw. miłość jako handel wymienny 26.11.02, 11:50
      Znakomita satyra!

      Dawno nie czytałam, zeby ktoś tak dokopał MSŚ:))

      Aga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka