leloop
28.09.11, 00:20
zabiliśmy z kolega mężem ze 12 szerszeni świrujących wokół zewnętrznej lampy nad drzwiami wejściowymi (co za durna nazwa ;) ).
wychodzę ci ja wołać domowe koty na spanie a tu jeden bzyk nad głową, podnoszę wzrok i JA PERGOLE, cala banda. szybko po męża, szprej i młotek. wyszprejowalismy towarzystwo, zaczęły parterowac i wtedy buch młotkiem.
młode były, jeszcze nie takie wielkie ale w stadzie, brrr... ponoć szerszenie wracają do miejsca urodzenia swoich przodków a jak się wprowadziliśmy to było wielkie gniazdo szerszeni w kominie :}