Dodaj do ulubionych

ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002)

IP: 194.204.191.* 22.07.02, 19:57
Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze żadnego komentarza tu, na
stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie i panowie - muszą sie
zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych kompetencji i zdolności do
sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.
A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom to udowodnić.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kati Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 2.4.STABLE* 22.07.02, 22:36
      Gość portalu: nin2 napisał(a):

      > Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze żadnego komentarza tu, na
      > stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie i panowie - muszą sie
      > zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych kompetencji i zdolności do
      > sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.

      Hmmm... spojrzenie na wypowiedzi niektorych panow z tutejszych watkow raczej
      nie pozwala uwierzyc mi w ich potencjalna zgode. Niestety- niektorzy nie
      czytaja rzeczy, ktore nie ida po ich mysli, lub, jezeli juz je przeczytaja nie
      zaprzataja sobie zbytnio glowy sprawa racji, prawdy, sensu tejze, bo "oni"
      wiedza lepiej. Bo "oni" (tak! To ci sami "oni" z felietonu pani Kingi D.) sa
      tak madrzy ze nie potrzebuja zaprzatac sobie glowy sprawami demokracji, ktora z
      innego nich "ich" punktu widzenia jest tej demokracji polowa. Ale w "ich"
      oczach demokracja pączkuje, rozrasta się, przybywa jej nagle nieco ciala i robi
      sie cala! I juz. A druga polowa? Eee, jaka tam polowa! To tylko kolejny wymysl
      tych szalonych feministek...

      > A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom to udowodnić.

      A ja jestem wciaz wieksza realistka... Tym paru osobom nic nie jest w stanie
      udowodnic ze nie maja racji. Mozna ich zadziwic! Mozna ich zaskoczyc! Ale wciaz
      bedzie sie tylko "wyjatkiem, ktory potwierdza..." I tak madrosc ludowa w
      glowach "miskow" przewazy szale... :)

      Pozdrawiam te, ktore nie chca wcale czekac na atak Wenusjanek :-)

      Kati
    • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 23.07.02, 14:44
      a juz myslalem, ze to OSTATNI jej felieton...
      b.
      • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 194.204.191.* 23.07.02, 16:23
        Gość portalu: buzz napisał(a):

        > a juz myslalem, ze to OSTATNI jej felieton...
        > b.

        tak, wielka szkoda, że w języku polskim nie ma rozróżnienia między "late",
        a "latest", bo niektórzy popadają w wątpliwosci...Pozdrawiam popadniętego
        miska buzza:)
        • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 24.07.02, 08:43
          zdazylem sie zorientowac ze w jezyku zwolenniczek p.k.dunin slowo "misiek" jest
          obrazliwe.
          a ja sie tym i tak nie przejmuje :P
          b.

          ps. taka jak ww. postawe (nieprzejmowanie sie) polecam wszystkim obecnym na tym
          forum dziewczynom i kobietom. wiecej luzu, mniej - nadecia, a - tylko na tym
          skorzystacie. spoleczenstwo takze.
          b.
          • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.policom.com.pl 24.07.02, 16:45
            Gość portalu: buzz napisał(a):

            > zdazylem sie zorientowac ze w jezyku zwolenniczek p.k.dunin slowo "misiek"
            jest
            >
            > obrazliwe.
            > a ja sie tym i tak nie przejmuje :P
            > b.
            >
            > ps. taka jak ww. postawe (nieprzejmowanie sie) polecam wszystkim obecnym na
            tym
            > > forum dziewczynom i kobietom. wiecej luzu, mniej - nadecia, a - tylko na
            tym
            > skorzystacie. spoleczenstwo takze.
            > b.


            Przeciez nikt Cie nie chcial obrazic! NIE PRZEJMUJ SIE Buzz!
            Dalam usmieszek i sie nie nadymam ani nie pokazuje jezyka, w przeciwienstwie do
            Ciebie :-(.
            A co do poczucia humoru, od niedawna prowadze najzabawniejsza pod sloncem
            strone przyblizajaca ludziom (szczegolnie panom, bo wiekszosc moich kolegow w
            ogole nie lapie tematu) problematyke feminizmu. Gdzie rzeczy sa troszke inaczej
            niz tutaj przedstawiane, ale sens mniej wiecej ten sam. Lekko i z humorem. A
            problem jest, no jest.

            Aj! Jak moglam sie nie domyslic, ze Buzz to pszczolka, nie misiek?!!!
            Przepraszam stokrotnie i pozdrawiam.

            • Gość: Kati Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 2.4.STABLE* 24.07.02, 20:21
              Gość portalu: nin2 napisał(a):

              > A co do poczucia humoru, od niedawna prowadze najzabawniejsza pod sloncem
              > strone przyblizajaca ludziom (szczegolnie panom, bo wiekszosc moich kolegow w
              > ogole nie lapie tematu) problematyke feminizmu. Gdzie rzeczy sa troszke
              inaczej
              >
              > niz tutaj przedstawiane, ale sens mniej wiecej ten sam. Lekko i z humorem. A
              > problem jest, no jest.

              A wrzucilabys linka do tej stronki? Brzmi zachecajaco :)

              pzdr
              Kati
              • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.02, 16:52
                Gość portalu: Kati napisał(a):

                > Gość portalu: nin2 napisał(a):
                >
                > > A co do poczucia humoru, od niedawna prowadze najzabawniejsza pod sloncem
                > > strone przyblizajaca ludziom (szczegolnie panom, bo wiekszosc moich kolego
                > w w
                > > ogole nie lapie tematu) problematyke feminizmu. Gdzie rzeczy sa troszke
                > inaczej
                > >
                > > niz tutaj przedstawiane, ale sens mniej wiecej ten sam. Lekko i z humorem.
                > A
                > > problem jest, no jest.
                >
                > A wrzucilabys linka do tej stronki? Brzmi zachecajaco :)
                >
                > pzdr
                > Kati

                Hej Kati.

                Ta moja strona moze sie nie podobac ani feministom/-kom ani antyfeministom/-
                kom. Ale zaryzykuje antypatie Wszechswiata:

                www.euv-frankfurt-o.de/~euv-2290

                Kurcze, byla przeznaczona dla znajomych, ale niech tam. Bierzcie i jedzcie.
                Kati, Twoje poglady przedstawiane w najbardziej tu interesujacych dyskusjach
                pokrywaja sie z moimi i zamierzam ich niedlugo uzyc, oczywiscie powolujac sie
                na Ciebie. Nie znam sie na regulacjach dot. praw autorskich, ale mam nadz., ze
                nie masz nic naprzeciw:-).
                Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: Kati Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 2.4.STABLE* 28.07.02, 12:33
                  Gość portalu: nin2 napisał(a):

                  > > A wrzucilabys linka do tej stronki? Brzmi zachecajaco :)
                  > >
                  > > pzdr
                  > > Kati
                  >
                  > Hej Kati.
                  >
                  > Ta moja strona moze sie nie podobac ani feministom/-kom ani antyfeministom/-
                  > kom. Ale zaryzykuje antypatie Wszechswiata:
                  >
                  > www.euv-frankfurt-o.de/~euv-2290
                  >
                  > Kurcze, byla przeznaczona dla znajomych, ale niech tam. Bierzcie i jedzcie.
                  > Kati, Twoje poglady przedstawiane w najbardziej tu interesujacych dyskusjach
                  > pokrywaja sie z moimi i zamierzam ich niedlugo uzyc, oczywiscie powolujac sie
                  > na Ciebie. Nie znam sie na regulacjach dot. praw autorskich, ale mam nadz.,
                  ze
                  > nie masz nic naprzeciw:-).
                  > Pozdrawiam serdecznie.

                  Nie mam nic naprzeciw:) Miło że jest nas więcej :)
                  Pozdrawiam również.

                  Kati

                  ps. właśnie zagłebiam się w Twoją 'Szafę'- very interesująco jak na razie, idę
                  się zagłebiać jeszcze głebiej :)
            • Gość: ts link link !! IP: 195.94.204.* 26.07.02, 15:56
              Bezskutecznie szukam czegos co by mnie przekonalo, ze feminizm jest OK.
              Normalnie czuje sie zagrozony, jak przez chemie w zywnosci. Rozprzestrzenia
              sie. Nie widze wyjscia - chce polubic. Pomozesz?
              • Gość: nin2 Re: link link !! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.02, 17:03
                Gość portalu: ts napisał(a):

                > Bezskutecznie szukam czegos co by mnie przekonalo, ze feminizm jest OK.
                > Normalnie czuje sie zagrozony, jak przez chemie w zywnosci. Rozprzestrzenia
                > sie. Nie widze wyjscia - chce polubic. Pomozesz?

                Link w moim poprzednim poscie do Kati. Gratuluje postawy i nawet troche ja
                rozumiem;-). Sama nie wiem czy lubie, czy nie, ale jestem przekonana, ze jest
                potrzebny. Czasami mam wrazenie nawet, ze moze nie mi osobiscie, ale znam ful
                przypadkow, gdzie kobiety maja gorzej tylko dlatego, ze sa kobietami i TO jest
                nienaturalne. Dla mnie.

                W Danii byla taka akcja (feministek): plakaty po wsiach i miasteczkach z
                napisem: "naucz sie mowic: NIE". Chodzi oczywiscie o kobiety maltretowane (nie
                tylko fizycznie) przez mezow. Mezow-prostakow pcha sie na usta, nie WSZYSTKIE
                kobiety i nie WSZYSTKICH mezow.

                Tak ogolnie:
                Chyba najwiekszy problem z facetami i feminizmem jest ten, z oni wszystko
                postrzegaja ogolnikowo i mysla, ze wszystkie feministki chca kopnac ognisko
                domowe i przypuscic atak na ich WSZYSTKIE stolki. Co jest kompletna bzdura.
                Chodzi o bardzo konkretne punkty, geograficznie i socjologicznie. Nie o
                totalna zmiane swiata.

                Tak ja postrzegam f.

                Pozdrawiam :)
        • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.cust.poz.supermedia.pl 25.07.02, 15:05
          Gość portalu: nin2 napisał(a):

          > Gość portalu: buzz napisał(a):
          >
          > > a juz myslalem, ze to OSTATNI jej felieton...
          > > b.
          >
          > tak, wielka szkoda, że w języku polskim nie ma rozróżnienia między "late",
          > a "latest", bo niektórzy popadają w wątpliwosci...Pozdrawiam popadniętego
          > miska buzza:)

          Oopsss! Sorry, chodziło mi oczywiście o last (nie late) i latest. Oczywista.
    • curious Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) 24.07.02, 09:15
      Gość portalu: nin2 napisał(a):

      > Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze żadnego komentarza tu, na
      > stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie i panowie - muszą sie
      > zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych kompetencji i zdolności do
      > sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.
      > A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom to udowodnić.

      Zachecony Twoim postem przeczytalem ow felieton Kingi D. Wzruszylem sie bardzo. Najbardziej podobal mi sie
      fragment o znudzonych dziewczynkach przeslizgujacych sie po kanalach TV. Jak akurat trafia na relacje z obrad
      sejmu w ktorym polowe stanowia kobiety to juz bedzie pieknie - zapomna ze akurat szukaly Gumisiow albo Kolargola
      a zafascynowane kwiecistymi frazami poslanek zapragna kariery politycznej.
      Przypomina mi to film pt. "Defilada" o towarzyszu Kim Ir Senie. W pewnym momencie podniecony Koreanczyk
      wskazujac na sporej wielkosci glaz bedacy oczywiscie pomnikiem Wielkiego Wodza stwierdzil: " Czteroletni Kim Ir Sen
      skaczac z tego kamienia obyslal plany uwolnienia ojczyzny od japonskich okupantow". Wyglada na to ze do polityki
      ksztalcic sie trzeba od najmlodszych lat....
      Skoro jednak transmisje z obrad sejmu sa takie wazne to nie mozna podejsc do tego zbyt lekko. No bo nawet jesli juz
      bedzie ten 50 % parytet plci to tez moze sie zdarzyc ze kamerzysta bedzie pokazywal akurat ten fragment sali w
      ktorej wiekszosc stanowia mezczyzni i co wtedy? Znudzona dziewczynka jak nic przeskoczy na inny kanal i nici z
      nowej Margaret Thacher.... Tak wiec oprocz parytetu trzeba w sejmie wprowadzic zarzadzenie ze poslowie i
      poslanki beda siedziec w lawkach siedziec na przemian. Wychodzic do toalety tez beda musieli parami. Wnikliwemu
      oku znudzonej dziewczynki moze nie umknac fakt ze na sali jest 200 poslow lecz tylko 199 poslanek. Problem jest
      powazny i wymaga gruntownych analiz....
      Problem niedoreprezentowania dotyczy zreszta nie tylko kobiet. Cos czuje ze rudzi, lysi, filatelisci i cyklisci tez sa
      niedoreprezentowani. No ale to juz temat na inny watek
      Bawcie sie dobrze siostry
      Z feministycznym pozdrowieniem
      Liga broni, Liga radz, Liga nigdy cie nie zdradzi.
      Curious
      • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.cust.poz.supermedia.pl 25.07.02, 15:04
        A mnie najbardziej podobał się fragment:

        „Cóż jednak na to poradzić, skoro są niekompetentne i nieprzygotowane?
        Powtarzają to niektórzy publicyści, nigdy jednak nie racząc niewykształconym
        kobietom wyjaśnić, na czym te kompetencje miałyby polegać.
        Na umiejętności zdobycia i utrzymania władzy?
        No to są niekompetentne. Podobnie jak Unia Wolności. W przeciwieństwie do
        Samoobrony. Na umiejętności kierowania się dobrem publicznym?
        Panowie nie mogą być tu wzorem.
        Na znajomości ekonomii czy prawa?
        Są równie dobrze wykształcone i lepiej.
        NA DOŚWIADCZENIU W SPRAWOWANIU WŁADZY? JAK MOŻNA INACZEJ ZDOBYĆ DOŚWIADCZENIE
        NIŻ POPRZEZ PRAKTYKĘ?”
        Itd.

        Ciekawam, czy masz jakieś dalekowschodnie błyskotliwe porównania na
        zilustrowanie Twojej interpretacji tego fragmentu. Just curious ;-).
    • Gość: agatek Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 203.125.167.* 25.07.02, 07:36
      Gość portalu: nin2 napisał(a):

      > Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze
      żadnego komentarza tu, na
      > stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie
      i panowie - muszą sie
      > zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych
      kompetencji i zdolności do
      > sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.

      W sumie mysle ze parytet to nawet dobry pomysl.
      Zdecydowanie wole wlasnie
      kobiety politykow chocby z takiego prozaicznego powodu ze
      sa bardziej
      sklonne do kompromisow i nie maja zwykle chorobliwie
      przerosnietej
      ambicji. Wolalbym aby w parlamencie bylo fifti-fifti lub
      wiecej kobiet.
      Ale mam powazne watpliwosci, czy w takiej sytuacji jak
      obecna, gdzie mamy
      do czynienia z olbrzymia przewaga mezczyzn, wiele kobiet
      chetnie do tego
      parlamentu wejdzie. Bo z racji przewagi panow jest to
      zapewne miejsce
      pelne agresji, rywalizacji i zwiazanej z tym
      srednio-neutralnej atmosfery.
      Przyznam ze nie spotkalem jeszcze pani, ktorej by taka
      atmosfera
      odpowoadala. Po facetach to czesto splywa. Innymi slowy:
      jesli sa takie
      panie ktore chca sie babrac w polityce, to tylko im
      poblogoslawic, ale
      serdecznie watpie zeby takich pan bylo duzo.

      > A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom
      to udowodnić.

      troche to glupie, nie uwazasz? :)
      • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 25.07.02, 09:12
        to ze sejm mamy taki jaki mamy, nie wynika wcale z tego ze sa tam faceci.
        po pierwsze: nie tylko. kobiety tez sa.
        po drugie: w senacie juz takich konfliktow nie ma.
        po trzecie: w parlamentach innych krajow bywa gorzej, bywa lepiej, niezaleznie
        od tego, ile jest tam kobiet.
        natomiast zaciekawila mnie twoja argumentacja: ze kobiety sa spokojniejsze,
        daza do kompromisu itd.itp. z czego to wg ciebie wynika?
        b.
        • Gość: agatek Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 203.125.167.* 26.07.02, 06:43
          Gość portalu: buzz napisał(a):

          > po pierwsze: nie tylko. kobiety tez sa.

          duzo? :)

          > po drugie: w senacie juz takich konfliktow nie ma.

          To nie tylko chodzi o jakies spektakularne konflikty co o szeroko pojeta atmosfere rywalizacji.

          > po trzecie: w parlamentach innych krajow bywa gorzej, bywa lepiej, niezaleznie
          > od tego, ile jest tam kobiet.

          Nie wiem, nie mam danych. Z chcecia gdzies poczytam.

          > natomiast zaciekawila mnie twoja argumentacja: ze kobiety sa spokojniejsze,
          > daza do kompromisu itd.itp. z czego to wg ciebie wynika?

          Chodzi Ci dlaczego tak sadze, czy co stoi za takim zachowaniem? Sadze m.in. z wlasnych obserwacji. A co za tym stoi - nie wiem, moze roznice anatomiczno- fizjologiczne, moze wychowanie w takiej a nie innej kulturze spolecznej. Nie wiem, jakie sa obecnie ntt teorie.
        • Gość: bietka Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 64.132.60.* 26.07.02, 09:39
          Gość portalu: buzz napisał(a):

          > > natomiast zaciekawila mnie twoja argumentacja: ze kobiety sa spokojniejsze,
          > daza do kompromisu itd.itp. z czego to wg ciebie wynika?
          > b.

          Choc pytanie to nie jest do mnie, to jednak z checia ci odpowiem, gdyz
          odpowiedz jest szalenie prosta. Tak dziala trening socjalizacyjny od
          najmlodszych lat. Rodzice wychowujac dzieci kieruja sie wzorcem idealnej
          dziewczynki i idealnego chlopca, a wiedze swa czerpia zazwyczaj z tradycji. A
          jaka jest tradycyjna rola kobiet i mezczyz kazdy wie. Moja znajoma ktora ma 2,5
          letniego syna i ktory jak to KAZDE dziecko w tym wieku chce nasladowac
          doroslych uwielbia chodzic z wozkiem i opiekowac sie lalkami i misiami (gdyz
          znajomi maja jeszcze drugiego 2 miesiecznego synka), ciagle
          wysluchuje "madrych" rad, ze niby pozwalajac mu sie tak bawic robi mu krzywde.
          Nie daje sie dzieciom rozwijac zgodnie z ich natura i wrodzonym temperamentem.
          Ja z kolej mam ponad dwuletnia coreczke i tez czasami uslysze od jakiej
          madrali, ze kto to widzial zeby dziewczynka tak wariowala i miala poobijane
          kolana. Nadmienie, ze mieszkamy w duzym miescie, co jest o tyle istotne, ze na
          prowincji jest pod tym wzgledem znacznie gorzej.
          Przykladow mozna by mnozyc, ale mowiac w skrocie chlopcow wychowuje sie na
          przyszluch zdobywcow, nie uczy kopromisow, czesto nie pozwala plakac itp.
          • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 26.07.02, 10:25
            czyli wszystko wg ciebie zalezy od wychowania i tradycji? pytanie, skad sie w
            takim razie wziela ta tradycja? moze jednak w naturze kobiet lezy troche inne
            zachowanie? moze np. istnieje cos takiego jak instynkt, ktory jest przyczyna
            roznych wzorow zachowan (statystycznie)?
            a jesli tak (zalozenie), to moze taki a nie inny sklad parlamentu jest tego
            odwzorowaniem? poza tym jesli mezczyzni beda za wszelka cene dazyc do
            przepchania swoich racji, a kobiety - do kompromisu, to wtedy wystarczy podczas
            negocjacji na kazda kobiete z obozu przeciwnego wyslac jednego faceta i on juz
            doprowadzi do tego, ze osiagniety kompromis bedzie ze wskazaniem na jedna
            strone - bardziej agresywna.
            to sa tylko pytania i watpliwosci.
            ja naturalnie nie twierdze, ze kobiety sie nie nadaja do polityki. nadaja sie
            te, ktore tego chca. tym rzeczywiscie parytety pomoga, ale z demokracja nie
            bedzie to mialo nic wspolnego.
            b.
            • Gość: bietka Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 64.132.60.* 26.07.02, 10:45
              Gość portalu: buzz napisał(a):

              > czyli wszystko wg ciebie zalezy od wychowania i tradycji? pytanie, skad sie w
              > takim razie wziela ta tradycja? moze jednak w naturze kobiet lezy troche inne
              > zachowanie? moze np. istnieje cos takiego jak instynkt, ktory jest przyczyna
              > roznych wzorow zachowan (statystycznie)?

              Widzisz wszystko to jest oczywiscie bardziej skomplikowane, w czasach gdy
              podstawa utrzymania bylo pozywienie zdobyte na polowaniu roznice istniejace
              miedzy kobietami i mezczyznami byly szalenie istotne, gdyz wygrywal ten kto byl
              silniejszy. Pamietaj poza tym ze jeszcze nie tak znowu daawno (XVII a nawet XIX
              wiek) wiekszosc swojego doroslego zycia kobiety spedzaly badz rodzac dzieci
              badz bedac w pologu, mialy zatem mala szanse zeby wyjsc do swiata.
              Wiec jakos tam masz racje, ze niejako u podstaw roznic legla biologia, ale
              wspolczesnie nie ma ona juz takiego znaczenia, a na pewno nie wiaze sie z
              predyspozycjami to bycia politykiem.
              Ja wcale nie chce, zeby wszyscy byli tacy sami, ale zeby realnie mieli te same
              szanse.
              Mysle, ze cudowny bylby swiat nie tylko dla kobiet gdzie kazdy robi na prawde
              to czego pragnie nie posiadajac zadnych spolecznych ograniczen.

              > to sa tylko pytania i watpliwosci.
              > ja naturalnie nie twierdze, ze kobiety sie nie nadaja do potyki. nadaja sie
              > te, ktore tego chca. tym rzeczywiscie parytety pomoga, ale z demokracja nie
              > bedzie to mialo nic wspolnego.
              > b.

              Moze bedzie mialo wiecej wspolnego niz obecnie, w parytetach, chodzi przede
              wszystkim o umieszczanie po polowie kobiet i mezczyz na listach wyborczych.
              Sama swojego czasu znalam sporo mlodych studentek zaangazowanych politycznie,
              ale malo kto zazwyczaj traktowal je powaznie, musialy byc zawsze lepsze od
              swoich kolegow i w nawet parti ktora postawila na mlodych na listach wyborczych
              znalazlo sie ich malo, a jak juz to gdzies w ogonie. jak dla mnie takie
              praktyki maja malo wspolnego z demokracja, a w parytetach wlasnie chodzi o to
              by mozliwosc wyboru byla pelniejsza.
              • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 26.07.02, 11:29
                nigdy nie bylo i nie bedzie rownych szans. przykro mi to mowic, ale to
                niemozliwe. po pierwsze: madrzejsi maja po stokroc wieksze szanse niz glupi. po
                drugie, ladni maja taka sama przewage nad brzydkimi. po trzecie, agresywniejsi
                bardziej walcza o swoje niz lagodni. itd.itp. nie ma i nie bedzie rownosci.

                gdzie stawiasz granice dopuszczalnosci ingerencji panstwa w zycie obywateli?
                dlaczego panstwo ma ingerowac akurat w sklad list wyborczych? a moze
                sprawiedliwiej bedzie narzucic partiom sklad gremiow tworzacych listy wyborcze?
                - naturalnie z parytetowej listy zaproponowanej przez (parytetowa?) grupe
                inicjatywna. i co proponujecie robic w przypadku, kiedy mimo parytetowych list
                wyborczych sklad parlamentu nie bedzie zrownowazony plciowo? czy wtedy sie
                wycofacie z pomyslu, czy zdecydujecie wprowadzic dodatkowe przepisy czyniace
                swiat jeszcze bardziej sprawiedliwy i demokratyczny?

                i jeszcze jedna uwaga: srodowiska feministyczne zawziecie protestuja przeciw
                ograniczaniu kobiet do roli matki i pani domu. twierdza, ze nikomu nie wolno
                niczego narzucac i jesli kobieta nie chce miec dzieci, to ma do tego prawo.
                pelna zgoda, nalezy szanowac kazdy indywidualny wybor. tylko dlaczego w takim
                razie w sprawach dyskryminacji pozytywnej (parytety) nagle ten indywidualizm
                znika i pojawia sie jedna wielka regula? czemu w tym przypadku nie mozna zdac
                sie na jednostki, tylko koniecznie - stworzyc jedna regule??

                pozdrawiam
                b.

                ps. kiedy pisze "wy" odnosze sie do wyimaginowanego obrazu zbiorowosci
                feministycznej, a nie - konkretnych osob. jesli jednak sie poczuwacie, to
                odpowiedzcie.
                b.

                pps. dyskusja o parytetach byla juz wielokrotnie prowadzona na tym forum, wiec
                w sumie nie wiem, czy warto ja znowu toczyc. w kazdym razie artykul k.dunin w
                zaden sposob mnie nie przekonuje i w sumie - wydaje sie zalosny.
                b.
                • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.02, 17:09
                  Gość portalu: buzz napisał(a):

                  > pps. dyskusja o parytetach byla juz wielokrotnie prowadzona na tym forum,
                  wiec
                  > w sumie nie wiem, czy warto ja znowu toczyc. w kazdym razie artykul k.dunin
                  w
                  > zaden sposob mnie nie przekonuje i w sumie - wydaje sie zalosny.
                  > b.


                  Moze go po prostu nie zrozumiales, albo zrozumiales tak, jak chciales. Sorry.

                  Czytales moze artykul "Nie bede paprotka" (17. 11. 2001) w Wysokich Obcasach?
                  Tam masz konkrety w kontekscie parytetu.
                  Pewnie ten artykul tez wydal(by) Ci sie zalosny, mowi sie trudno.
                  pzdr.
                  • Gość: buzz Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: 157.25.84.* 29.07.02, 14:53
                    rzeczywiscie nie zrozumialem. bo niby felieton byl o ksiazce h.fielding, a w
                    rzeczywistosci - o tym, ze maja byc parytety. jednym sie wszystko kojarzy z
                    gudzowatym, innym - z parytetami.
                    b.
    • Gość: tad Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 16:24
      Gość portalu: nin2 napisał(a):

      > Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze żadnego komentarza tu, na
      > stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie i panowie - muszą sie
      > zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych kompetencji i zdolności do
      > sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.
      > A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom to udowodnić.

      Nin! Naprawdę nie rozumiesz, że parytet "udowadnia" coś wręcz przeciwnego???!!!
      • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.policom.com.pl 02.08.02, 15:22
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Gość portalu: nin2 napisał(a):
        >
        > > Nie macie wrażenia, że ten artykuł nie ma jeszcze żadnego komentarza tu, n
        > a
        > > stronach internetowych W.O., bo chyba wszyscy - i panie i panowie - muszą
        > sie
        > > zgodzić z prostą prawdą, że nikłość kobiecych kompetencji i zdolności do
        > > sprawowania władzy na takim czy takim szczeblu to MIT.
        > > A parytet ma między innymi po to sens, by paru osobom to udowodnić.
        >
        > Nin! Naprawdę nie rozumiesz, że parytet "udowadnia" coś wręcz
        przeciwnego???!!!

        Wiem, o co Ci chodzi. Bez parytetow, demokratycznie niech kobiety sie zabiora
        do wladania. A jak im nie wychodzi, to nie znaczy, ze moze koledzy z partii je
        spychaja na ostatnie miejsca na listach (przeczytaj "Nie bede paprotka" w
        Wysokich Obcasach 17. 11. 2001), tylko - no wlasnie - nie sa skuteczne.

        To bardzo proste i niebezpiecznie oczywiste: pozwolmy wyborcom zadecydowac. A
        co sie dzieje "pod spodem" nas nie interesuje, prawda?

        Nie bede rozwijac, bo mi znow ktos zarzuci pisanie "kolaboratow", a poza tym
        ten temat juz omawialiscie szczegolowo.
        Aha.
        Poza tym, myslimy przeciez (ja mysle) o parytecie nie jako stalej regule.
        Optowalabym za wprowadzeniem go (i postrzeganiem w ogole)jako swego rodzaju
        doswiadczenia. Wlasciwie tak chyba jest, no nie? Czego tu sie bac? Czy byloby
        to az takie zagrozenie dla demokracji? Nie sadze. Moga byc inne zdania, jasne.

        Nie jestes w skorze kobiet i nie potrafisz (moze) sobie wyobrazic, ze
        przepychanka i gierki (to tez nie mit, choc brzmi kliszowato)nie zawsze nam
        wychodza. A do jakiejs tam wysokiej pozycji moze pare madrych kobiet by
        dotarlo. I bysmy zobaczyli, jak by sobie radzily. Najlepiej weryfikowac,
        patrzac na wyniki dzialania. Tylko, cholerka, jak tu sprawdzic, skoro panie nie
        maja szansy sie wykazac, skoro sa, wybacz slowo, dyskryminowane.

        Teraz zarzucisz mi ogolniki i niedojrzalosc polityczna, OK, ale pozostane przy
        parytetach.
        Nie zeby mi ten problem spedzal sen z powiek. Sa wazniejsze zadania dla
        feministek, aha, i o ile wiem, w Stanach ten eksperyment sie powiodl. Moze ktos
        mi pomoze.

        Pozdrawiam.

        P.S. A jakbys ocenil dzialalnosc pan, ktore sa dzis na wysokich szczeblach
        panstwowych (w Polsce)?
        Bo ja nastepujaco:

        panowie politycy:
        dobrze 10 %
        zle 70%
        nie mam zdania 20%


        panie:
        dobrze 70%
        zle 20%
        nie mam zdania 10%

        • Gość: tad Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 15:39
          Gość portalu: nin2 napisał(a):

          > Wiem, o co Ci chodzi. Bez parytetow, demokratycznie niech kobiety sie zabiora
          > do wladania. A jak im nie wychodzi, to nie znaczy, ze moze koledzy z partii
          je
          > spychaja na ostatnie miejsca na listach (przeczytaj "Nie bede paprotka" w
          > Wysokich Obcasach 17. 11. 2001), tylko - no wlasnie - nie sa skuteczne.



          Skoro można je spychać - nie są skuteczne.


          > To bardzo proste i niebezpiecznie oczywiste: pozwolmy wyborcom zadecydowac. A
          > co sie dzieje "pod spodem" nas nie interesuje, prawda?
          >
          > Nie bede rozwijac, bo mi znow ktos zarzuci pisanie "kolaboratow", a poza tym
          > ten temat juz omawialiscie szczegolowo.
          > Aha.
          > Poza tym, myslimy przeciez (ja mysle) o parytecie nie jako stalej regule.
          > Optowalabym za wprowadzeniem go (i postrzeganiem w ogole)jako swego rodzaju
          > doswiadczenia. Wlasciwie tak chyba jest, no nie? Czego tu sie bac? Czy byloby
          > to az takie zagrozenie dla demokracji? Nie sadze. Moga byc inne zdania, jasne.
          >
          > Nie jestes w skorze kobiet i nie potrafisz (moze) sobie wyobrazic, ze
          > przepychanka i gierki (to tez nie mit, choc brzmi kliszowato)nie zawsze nam
          > wychodza. A do jakiejs tam wysokiej pozycji moze pare madrych kobiet by
          > dotarlo. I bysmy zobaczyli, jak by sobie radzily. Najlepiej weryfikowac,
          > patrzac na wyniki dzialania.

          Te "gierki" to nieodłączna część polityki. Jesli kobiety są tu mniej sprawne -
          są gorszym materiałem na polityków. I tyle.


          Tylko, cholerka, jak tu sprawdzic, skoro panie nie
          >
          > maja szansy sie wykazac, skoro sa, wybacz slowo, dyskryminowane.

          To jest właśnie wskaźnik - w polityce dają sobie radę gorzej

          >
          > Teraz zarzucisz mi ogolniki i niedojrzalosc polityczna, OK, ale pozostane
          przy
          > parytetach.
          > Nie zeby mi ten problem spedzal sen z powiek. Sa wazniejsze zadania dla
          > feministek, aha, i o ile wiem, w Stanach ten eksperyment sie powiodl. Moze
          ktos
          >
          > mi pomoze.



          Czy aby sie nie mylisz? Zdaje się, że w Stanach ordynacja wyborcza
          uniemozliwia wprowadzenie parytetów.


          >
          > P.S. A jakbys ocenil dzialalnosc pan, ktore sa dzis na wysokich szczeblach
          > panstwowych (w Polsce)?
          > Bo ja nastepujaco:
          >
          > panowie politycy:
          > dobrze 10 %
          > zle 70%
          > nie mam zdania 20%
          >
          >
          > panie:
          > dobrze 70%
          > zle 20%
          > nie mam zdania 10%
          >

          Nie oceniam polityków po tym co mają między nogami, ale po tym, co mają między
          uszami.
          • Gość: nin2 Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.policom.com.pl 02.08.02, 16:11

            >
            > Skoro można je spychać - nie są skuteczne.
            OK, spychajmy sie. Obojetne, co mamy miedzy uszami. Moze byc sieczka. Jak sie
            potrafimy spychac - sukces murowany. Brawo.


            > > Nie jestes w skorze kobiet i nie potrafisz (moze) sobie wyobrazic, ze
            > > przepychanka i gierki (to tez nie mit, choc brzmi kliszowato)nie zawsze na
            > m
            > > wychodza. A do jakiejs tam wysokiej pozycji moze pare madrych kobiet by
            > > dotarlo. I bysmy zobaczyli, jak by sobie radzily. Najlepiej weryfikowac,
            > > patrzac na wyniki dzialania.
            >
            > Te "gierki" to nieodłączna część polityki. Jesli kobiety są tu mniej sprawne -

            > są gorszym materiałem na polityków. I tyle.

            Mam odmienne zdanie - patrz wyzej.


            > > feministek, aha, i o ile wiem, w Stanach ten eksperyment sie powiodl. Moze
            >
            > ktos
            > >
            > > mi pomoze.
            >
            >
            >
            > Czy aby sie nie mylisz? Zdaje się, że w Stanach ordynacja wyborcza
            > uniemozliwia wprowadzenie parytetów.

            Zdaje sie, ze tu masz racje, trzeba to sprawdzic. Jakas Historia Parytetow I Co
            Z Tego Wyniklo by sie przydala.

            >
            >
            > >
            > > P.S. A jakbys ocenil dzialalnosc pan, ktore sa dzis na wysokich szczebla
            > ch
            > > panstwowych (w Polsce)?
            > > Bo ja nastepujaco:
            > >
            > > panowie politycy:
            > > dobrze 10 %
            > > zle 70%
            > > nie mam zdania 20%
            > >
            > >
            > > panie:
            > > dobrze 70%
            > > zle 20%
            > > nie mam zdania 10%
            > >
            >
            > Nie oceniam polityków po tym co mają między nogami, ale po tym, co mają
            między
            > uszami.

            O czym Ty bredzisz??????????????

          • Gość: nin2 Re: z dedykacja dla tada IP: *.policom.com.pl 02.08.02, 16:21
            Gość portalu: tad napisał(a):

            > Skoro można je spychać - nie są skuteczne.
            >
            >
            > Te "gierki" to nieodłączna część polityki. Jesli kobiety są tu mniej sprawne -

            > są gorszym materiałem na polityków. I tyle.
            >
            > To jest właśnie wskaźnik - w polityce dają sobie radę gorzej.




            Jesli znasz angielski, na samym początku płyty Sinead O’Connor „Universal
            Mother”, z 1994 jest kawałek mówiony; nazywa się „Germaine” (przepraszam za ew.
            niedociągnięcia):

            „I do think that women could make politics irrelevant. By a kind of spontaneous
            cooperative action the like of which we have never seen, which is so far from
            people’s ideas of state structure and viable social structure that seems to
            them like total anarchy, and what it really is, is very (?) forms of
            interrelation which do not follow from hierarchical patterns - which are
            fundamentally patriarchal. The opposite to patriarchy is not matriarchy but
            FRATERNITY, and I think it’s women who are going to have to break the spiral of
            power - and find the trick of COOPERATION.”


            Germaine Greer powiedziała te słowa właściwie w 1970 roku.


            Tak w aktualnym rockowym duchu Przystanku Woodstock i milego weekendu.



            • Gość: tad Re: z dedykacja dla tada IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 17:14
              Gość portalu: nin2 napisał(a):

              > Gość portalu: tad napisał(a):
              >
              > > Skoro można je spychać - nie są skuteczne.
              > >
              > >
              > > Te "gierki" to nieodłączna część polityki. Jesli kobiety są tu mniej spraw
              > ne -
              >
              > > są gorszym materiałem na polityków. I tyle.
              > >
              > > To jest właśnie wskaźnik - w polityce dają sobie radę gorzej.
              >
              >
              >
              >
              > Jesli znasz angielski, na samym początku płyty Sinead O’Connor „Uni
              > versal
              > Mother”, z 1994 jest kawałek mówiony; nazywa się „Germaine” (
              > przepraszam za ew.
              > niedociągnięcia):
              >
              > „I do think that women could make politics irrelevant. By a kind of spont
              > aneous
              > cooperative action the like of which we have never seen, which is so far from
              > people’s ideas of state structure and viable social structure that seems
              > to
              > them like total anarchy, and what it really is, is very (?) forms of
              > interrelation which do not follow from hierarchical patterns - which are
              > fundamentally patriarchal. The opposite to patriarchy is not matriarchy but
              > FRATERNITY, and I think it’s women who are going to have to break the spi
              > ral of
              > power - and find the trick of COOPERATION.”


              Sinead użyła cytatu zgodnie z jego wartością - jako wstępu do piosenki pop. Nie
              wydaje mi się, by nadawał się do czegoś więcej.



              > Germaine Greer powiedziała te słowa właściwie w 1970 roku.

              Czyli w szczytowym momencie lewackiego odlotu "elit". Łatwo zgadnąć.


              milego weekendu.

    • Gość: drEX Re: ostatni feleiton Kingi Dunin (19-07-2002) IP: *.pl.gepc.ge.com / 3.111.144.* 31.07.02, 18:55
      Witam... ja tylko chcialem wyrazic swoja opinie na temat feminizmu i
      feministek. Ja po prostu Je uwielbiam. A feminizm to cos wspanialego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka