Dodaj do ulubionych

Zróbmy coś

08.09.05, 11:59
Zróbmy coś, żeby w naszym życiu politycznym rozpoczęła się debata na temat
zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Kiedyś WO próbowały rozpocząć
taką akcję, ale skończyło się głuchą ciszą. A to przecież bardzo ważne!
Niekoniecznie od razu, niekoczniecznie dla starszych kobiet, którym zostało
np. dwa lata do emerytury i całe życie przepracowały w jednym miejscu, ale
młodszym z pewnością powinno sie podwyższyć wiek przechodzenia na emeryturę.
Politycy w kampanii wyborczej milczą na ten temat. Co możemy zrobić? A może
nie zgadzacie się ze mną?
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: Zróbmy coś 08.09.05, 12:29
      WO probowaly cos zrobic, ale jak widac kobiety nie rozumieja, ze tych piec lat
      wczesniej kosztuje ich mniejsza emeryture.
      Co proponujesz?
      • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 12:32
        Hmmm... obywatelska inicjatywa ustawodawcza? Ile to trzeba? 100 tysięcy
        podpisów, dobrze pamiętam? Można to załatwić przez internet? :)
        • kocia_noga Re: Zróbmy coś 08.09.05, 12:38
          Myślę ,że można.Spróbować zawsze mozna.
          • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 12:51
            Z wiekiem nie ma az takiego problemu. Nikt nie zabrania kobiecie pracować
            dłużej, jeżeli tylko chce i znajdzie pracodawcę chętnego do zatrudnienia.
            Zmienić należy sposób liczenia dalszego przewidywanego trwania życia, nie
            dzieląc na kobiety i mężczyzn tylko przyjąć jedną uśrednioną metodę.
            • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 12:56
              Jeśli kobieta w wieku emerytalnym nie jest wybitną specjalistką w jakiejś
              dziedzinie, pracodawca często woli rozstać się z nią w sposób zupełnie legalny i
              zatrudnić kogoś młodszego.
              • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:13
                dagny1001 napisała:

                > Jeśli kobieta w wieku emerytalnym nie jest wybitną specjalistką w jakiejś
                > dziedzinie, pracodawca często woli rozstać się z nią w sposób zupełnie
                legalny
                > i
                > zatrudnić kogoś młodszego.

                Często to nie znaczy zawsze. Znam osobi scie kobietę, która będąc zwykłą
                pracownicą biurową pracowała do lat 62, chociaż mogła iść na emeryturę w wieku
                55. Zresztą nadal pracuje, już jako emerytka. Są poza tym sądy pracy, można z
                nich korzystać, osiągni ecie pewnego wieku nie jest podstawą rozwiązania
                stosunku pracy. A jeszcze częściej zwalniane są z pracy kobiety, którym brakuje
                10 lat do 60. Nie są jeszcze objęte 4-letnim okresem ochronnym i mają marne
                szanse na znalezienie pracy. Niejedna myśli wtedy: "żebym już mogła iść na
                emeryturę".
                Według mnie najlepszym wyjściem byłby elastyczny wiek emerytalny np. 60-65 dla
                obu płci oraz zmiana sposobu liczenia dalszego trwania zycia. Nikt nie czułby
                się pokrzywdzony, także mężczyźni mogliby skorzystać z tego przywileju, który
                niejednokrotnie nam wypominają.
                • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:17
                  A dlaczego trzeba zmienic sposob liczenia dalszego trwania zycia? AFAIK chyba
                  jest usredniony w Polsce, moim zdaniem zupelnie nieslusznie i jest to
                  dyskryminacja mezczyzn (wszyscy wiemy dlaczego). Prywatna ubezpieczalnia
                  zrobilaby mezczyznom znacznie lepsze warunki nie usredniajac miedzy plciami,
                  mieliby chyba powody?

                  Gruss, T.
                  • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:23
                    Do celów emerytalnych jest podział na kobiety i mężczyzn. A co do prywatnych
                    ubezpieczalni, to w trzecim filarze jako kobieta mogę płacić mniejszą składkę
                    niż mężczyzna w tym samym wieku i przy takim samym ubezpieczeniu.
                    • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:03
                      > Do celów emerytalnych jest podział na kobiety i mężczyzn.

                      Aby bylo jasne (przeczytalem sobie strony ZUS):
                      - w systmie starym jest roznica w wieku emerytalnym, ktora przeklada sie na
                      wysokosc emerytur statystycznie: po prostu wystepuje roznica w okresach
                      skladkowych spowodowanych nizszym wiekiem emerytalnym, ktora sie przeklada na
                      wysokosc emerytury. Na stronach ZUS nic nie ma w tym wzgledzie o plci - plec
                      wylacznie wystepuje w paragrafach o _prawie do_ emerytury, co ciekawe roznica 5
                      lat jest dla "szarakow" a np. dla senatorow i poslow roznica w dokumentowaniu
                      okresow skladkowych i nieskladkowych (rowniez urlop wychowawczy sie liczy) siega
                      lat 10.

                      W systemie nowym istotne dla ludzi, ktorzy juz pracowali jest wysokosc tzw.
                      kapitalu poczatkowego i ta jest usredniona, przy czym akurat to usrednienie
                      scina przywileje systemu starego, przez co dla kobiet pojawia sie strata - de
                      facto wirtualna, bo przeliczenie odbywa sie na zasadzie "co byloby gdyby bylo" i
                      nie przewiduje, ze kobiety zyja dluzej i wczesniej przechodza na emeryture,
                      czyli sa do tej pory uprzywilejowane a "przywilej" wydaje sie byc dla facetow,
                      bo udaje sie uszczknac przy obliczeniach troche parametrow emerytury na starych
                      zasadach dla kobiet, przez co maja potencjalnie dluzszy okres wyplacanej
                      emerytury i wiekszy kapital na poczatek, niz gdyby podzielono na plcie. Jednak
                      mysle, ze podzial na plcie nie mialby szans, bo usprawiedliwienie wirtualnego
                      kapitalu poczatkowego mezczyz na niskim poziomie z tego powodu, ze krocej zyja i
                      pozniej ida na emeryture byloby szczytem absurdu i chamstwa.

                      Przechodzac wiec do drugiego filaru (tak plynnie) wyplata bedzie sie odbywala o
                      ile mi wiadomo _na podstawie srednich_ oczekiwanych dlugosci zycia a nie przy
                      podziale na plcie, wiec tutaj jest ewidentna strata mezczyzn a kobiety moga ew.
                      dostac mniej z powodu znow mniejszej ilosci lat pracy i krotszych okresow
                      skladkowych (zwiazanych z nizszym wiekiem emerytalnym).

                      Jesli uwazasz, ze pisze zle, to prosze, popraw mnie - w ktorym miejscu popelniam
                      blad w rozumowaniu, czy pisze nieprawde.

                      W trzecim filarze to jest tu multum mozliwosci swiadczen, bo sa rozmaite formy
                      swiadczen mozliwe i jako-takie te ubezpieczenia nie sa latwo porownywalne do I i
                      II filaru. Poza tym afaik, co oznacza "ubezpieczenie takie samo", jak wiadomo,
                      ze to funkcjonuje kapitalowo i plec malo tu ma wogole do rzeczy,

                      Gruss, T.
                      • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:31
                        Rzeczywiście w jednym miejscu pomyliłam sie, w pierwotnej wersji było ze ma być
                        liczone średnie dalsze trwanie życia osobno. Jak widzę nasi ustawodawcy
                        zmienili to. Przepraszam nie sprawdziłam na bieżąco, pamiętałam co było
                        przedtem. To jeżeli chodzi o moje egoistyczne racje, nic mi więcej nie trzeba.
                        Ale uważam że zmiany pownny nastapić, bo inni mają gorzej.

                        Kapitał początkowy jest wyliczany za czas pracy do końca roku 1998 i obejmuje
                        czas faktycznie przepracowany lub zrównany. Potem licza sie zgromadzone składki.

                        Ale tego nie rozumiem:
                        ">co ciekawe roznica 5
                        > lat jest dla "szarakow" a np. dla senatorow i poslow roznica w dokumentowaniu
                        > okresow skladkowych i nieskladkowych (rowniez urlop wychowawczy sie liczy)
                        >siega lat 10.

                        Czy chodziło ci o różnicę 5 lat w wieku emerytalnym czy o możliwość
                        dokumentowania okresów składkoych i nieskładkowych?

                        Trzeci filar nie ma tu znaczenie, nie jest obowiązkowy i ustawa o emeryturach z
                        Funduszu Ubezpieczeń Społecznych go nie dotyczy. Napisałam o nim tylko w formie
                        ciekawostki, że jednak kobiecie zaproponowali lepsze warunki.

                        I czy mój wniosek o elastycznym wieku ekmerytalnym jest zły?
                        Swoją drogą dalej nie widać mężczyzn chętnych do wzceśnuejszego przechodzenia
                        na emeryturę.
                        • micra Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:38
                          ja będę chętny wtedy, gdy uzbieram dostatecznie dużo pieniędzy by przestać
                          pracować, czy tak dobrze?

                          Generalnie jednak skłamałbym, gdybym powiedział, że praca mnie męczy, ot, robię
                          to co lubię i nie widzę powodów, by nie robić tego aż do śmierci (mojej lub
                          mojej branży, choć to raczej nie możliwe (śmierć branży rzecz jasna)).

                          Ludzie wcześniej odchodzący na emeryturę i tak zarabiają pieniądze w mniej lub
                          bardziej legalny sposób.
                          • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:51
                            micra napisał:

                            > ja będę chętny wtedy, gdy uzbieram dostatecznie dużo pieniędzy by przestać
                            > pracować, czy tak dobrze?

                            Dobrze, dobrze. No to jesteś drugi po moim mężu leonie.
                            Ale co będzie jeżeli nie uzbierasz? Na wszelki wypadek zostawiasz sobie furtkę
                            (czyli kocham moją pracę!) i niech każdy ma taką możliwość.
                            • micra ale ja kocham swoją pracę 08.09.05, 15:26
                              i jeżeli nie uzbieram dostatecznie dużo pieniędzy to ucierpi na tym w pierwszej
                              kolejności moja rodzina.
                              • zona_leona Re: ale ja kocham swoją pracę 08.09.05, 15:34
                                Moja tez nie budzi obrzydzenia, no może chwilami. Życzę Ci zebyś uzbierał oraz
                                innym i sobie tego samego.
                        • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:53
                          > Rzeczywiście w jednym miejscu pomyliłam sie, w pierwotnej wersji było ze ma być
                          >
                          > liczone średnie dalsze trwanie życia osobno. Jak widzę nasi ustawodawcy
                          > zmienili to. Przepraszam nie sprawdziłam na bieżąco, pamiętałam co było
                          > przedtem. To jeżeli chodzi o moje egoistyczne racje, nic mi więcej nie trzeba.

                          Racji w tym nie ma, jest tylko wlasny interes. Racja jest w jak najlepszym
                          statystycznym odzwierciedleniu parametrow emerytury dla jednostki. I nie tylko
                          plec tutaj ma znaczenie - np. w przypadku ludzi przewlekle chorych ich chorob
                          sie nie uwzglednia do oczekiwanej dlugosci zycia a moznaby bylo, spraw
                          genetycznych, wyksztalcenia (i skorelowanego z nim sposobu zycia) - jednak ci,
                          ktorych ziemia pochowie nigdy nie maja takiej sily przebicia, jak ci, ktorzy ich
                          pieniadze pozniej beda dostawac. To jest powod, dlaczego w systemach
                          emerytalnych sa konkretne dyskryminacje roznych grup, nie tylko dzielac "po plci".

                          Ustawodawcy polscy usrednic AFAIK srednie oczekiwane dlugosci zycia musieli, bo
                          EU tego wymaga (tam doszly specjalistki od "rownouprawnienia" odpowiednio
                          wysoko), tym samym ja zaczalem myslec o zbieraniu na swoja emeryture za oceanem,
                          bo mnie takie spojrzenie przy ubezpieczeniach kapitalowych sie nie oplaca. Gdyby
                          system mialby byc jednak czysto kapitalowy (z wyplacaniem rodzinie zgromadzonego
                          kapitalu i pewna suma jako ubezpieczenie dla tych, ktorzy beda zyli znacznie
                          powyzej sredniej np. 10% ubezpieczonych) roznica w swiadczeniach kobiet i
                          mezczyzn bylaby wrecz horrendalna, na to sie naklada tez GPG (aby to
                          skompensowac kobiety musialyby ca. przynajmniej 3-4 lata pracowac dluzej od
                          mezczyzn), przez co sam nawet zwolennikiem takiego rozwiazania nie jestem.

                          > Kapitał początkowy jest wyliczany za czas pracy do końca roku 1998 i obejmuje
                          > czas faktycznie przepracowany lub zrównany. Potem licza sie zgromadzone składki

                          Do ustalenia jego wysokosci bierze sie pod uwage sume, jaka dostalby
                          ubezpieczony, gdyby przeszedl na emeryture z tym, co zaplacic _przy usrednionym
                          wieku emerylnym i przy usrednionej dlugosci trwania zycia_. W ten sposob udaje
                          sie zachowac pewna ciaglosc interesow ludzi w grupie przejsciowej (ktorzy sa w
                          ten sposob i tak badz co badz uprzywilejowani, bo pieniadze czesto mialyby byc
                          wyplacane w odleglej przyszlosci a sa wyplacane juz dzis), ale to tego "co
                          byloby gdyby bylo" nie wrzuca sie faktycznych osobnych srednich dla mezczyzn i
                          kobiet, bo wtedy okazaloby sie, ze facet pracujacy rownolegle z kobieta przez
                          np. 20 lat i zarabiajacy te same pieniadze dostalby polowe (albo i mniej)
                          kapitalu poczatkowego tej kobiety, co nie byloby juz kompletnie niczym
                          usprawiedliwione. Po prostu nie uwzgledniono uprzywilejowania kobiet w starym
                          systemie emerytalnym do samego przeliczania, choc w nowym i tak przywileje sa
                          konkretne i przeplyw kasy od mezczyzn liczonych jako zbiorowosc do kobiet
                          liczonych jako zbiorowosc bedzie solidny (chocby to, ze krztalty krzywych
                          umieralnosci kobiet i mezczyzn i zgromadzonych przez nich skladek sa potwornie
                          rozne, nawet gdyby oczekiwane dlugosci zycia mialyby byc takie same i nie
                          trzebaby bylo nic usredniac to zjawisko bedzie korzysc kobiet gwarantowalo .)

                          > Napisałam o nim tylko w formie
                          > ciekawostki, że jednak kobiecie zaproponowali lepsze warunki.

                          Byc moze - bo kobiety i mezczyzni roznia sie innymi parametrami. Jednak
                          poczulabys sie troche nieswojo, gdyby sie okazalo, ze dostaniesz te same
                          warunki, co mezczyzna, choc moglabys dostac np. kilkadziesiat procent wyzsze
                          sumy w finale, gdyby nie to, ze komus w miescie pare kkm. dalej wydalo sie
                          rozwiazanie "niesprawiedliwym".

                          Wogole w tej chwili sytuacja jest taka, ze w ubezpieczeniach komunikacyjnych (w
                          Polsce jedna ubezpieczalnia to robi), w III filarze, jak mowisz, w multum innych
                          mozna brac pod uwage plec, choc prawie zawsze to bonus dla kobiet (nie twierdze,
                          ze nieuzasadniony rzeczowymi sprawami, chocby to mialo byc i PR) a w najbardziej
                          istotnym kasowo ubezpieczeniu nie mozna, choc byloby to akurat lepsze dla
                          mezczyzn. Wierz mi, ze w takich realiach bardzo trudno dojsc do wniosku, ze
                          feministki "walcza o rownouprawnienie", jakakolwiek z mozliwych miar (bo
                          konsekwencji w tym nie ma zadnej),

                          Gruss, T.
                          • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:05
                            > Racji w tym nie ma, jest tylko wlasny interes.

                            No przecież napisałam że egoistyczne.:)

                            • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:08
                              Tym samym czarno na bialym udowodnilas to, co napisalem kociej nodze, dziekuje ;-),

                              Gruss, T.
                              • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:12

                                trevik napisał:

                                > Tym samym czarno na bialym udowodnilas to, co napisalem kociej nodze,
                                dziekuje
                                > ;-),
                                >

                                Było przeczytać dalszy ciag. Zadowoliłoby to mnie, gdybym kierowała się
                                wyłącznie egoistycznymi pobudkami. Czy moja propozycja elastycznego wieku ci Ci
                                odpowiada czy też jest niedostatecznie altruistyczna?

                                • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:19
                                  Jejku - to chyba przesada ofiarowac komus wlasne przyzwolenie na jego mozliwosc
                                  dostania sie do _wlasnych pieniedzy_ odrobine wczesniej niz jest to w tej chwili
                                  ustalone i oczekiwac, ze przytaknie, ze jestes za brakiem dyskryminacji, gdy
                                  wiadomo, ze na drugiej szalce sa nieporownywalne korzysci ekonomiczne. Gdyby
                                  jakis handlowiec probowal z Toba dobijac takich targow, to przypuszczam, ze
                                  wyzwalabys go od oszustow ;-),

                                  Gruss, T.
                                  • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:31
                                    > jestes za brakiem dyskryminacji

                                    I to się zgadza. Więc nie mów że ja oraz inne kobiety myślimy tylko jak tu
                                    niesprawiedliwie zabrać komuś pieniądze, bo próbujemy znaleźć rozwiązanie
                                    korzystne dla wszystkich, o ile to możliwe. No dobra nie wypowiadam sie w
                                    imieniu innych kobiet, ale mam rację jezeli mowa o tych, ktore sie
                                    wypowiedziały w tym wątku. A korzyści ekonomiczne chyba jednak są porównywalne.
                                    • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 16:11
                                      > I to się zgadza. Więc nie mów że ja oraz inne kobiety myślimy tylko jak tu
                                      > niesprawiedliwie zabrać komuś pieniądze, bo próbujemy znaleźć rozwiązanie
                                      > korzystne dla wszystkich, o ile to możliwe.

                                      Moze nie o kobietach a o feministkach (bo kobiety maja rozne zdanie na ten
                                      temat, moze tez nie o wszystkich feministkach, bo moze jakas ma inne zdanie,
                                      choc sie na tym forum nie ujawnia). Jesli rozwiazanie nie jest korzystne dla
                                      kobiet, to warto, aby zabrac mezczyznom pieniadze, jesli zas jest korzystne dla
                                      kobiet, to warto zostawic roznice. To norma, feminizmowi w ten sposob nie
                                      ublizysz ;-)

                                      > A korzyści ekonomiczne chyba jednak są porównywalne.

                                      Nie sa porownywalne w zadnym razie. Sa konkretne grupy dyskryminowane idac
                                      wedlug rozmaitych linii podzialow ubezpieczonych. Jedna z tych linii jest plec i
                                      w tej relacji sa ewidentnie dyskryminowani mezczyzni a zwiekszenie swiadczen,
                                      gdyby ta dyskryminacje zlikwidowac (i nawet ujednolicic wiek emerytalny) mogloby
                                      siegac i kilkudziesieciu procent sumy, ktora przy obecnym systemie dostaja, nie
                                      zmieniajac zadnych dodatkowych warunkow. Gdyby system byl wylacznie kapitalowy
                                      roznica bylaby wprost dramatyczna (srednia wieku ca. = wiek emerytalny dla
                                      mezczyzn) - swiadczenie mezczyzn przy podobnych skladkach mysle, ze mogloby przy
                                      wieku 65 lat dla obu plci bez problemu byc 2x wieksze niz dla kobiet przy
                                      identycznych skladkach i okresach platniczych.

                                      Oczywiscie mowa o dyskryminacji posredniej i ogolnej (mezczyzni wyodrebnieni
                                      jako grupa i plec jedynym czynnikiem roznicujacym), bo sa mozliwe sytuacje, ze
                                      choc jestem mezczyznom to przez nieuwzglednione czynniki moge byc w lepszej
                                      sytuacji niz niejedna kobieta, jednak nie tyczy sie to "sredniej" a
                                      poszczegolnych jednostek. A przy bardziej precyzyjnych wyliczeniach skladek i
                                      srednich zycia roznych grup to np. w przypadku kobiety u ktorej sa stwierdzone
                                      mutacje genow BRCA1 i BRCA2 nie jest takie pewne, czy ma srednia zycia wyzsza,
                                      niz przecietny facet.

                                      Takze prosze, nie pisz o porownywalnych korzysciach, bo one w zadnym wypadku nie
                                      sa statystycznie porownywalne a roznice sa bardzo wymierne.

                                      Mozemy jeszcze probowac wyznaczyc "krzykliwosc" pewnych idei (kiepsko
                                      uzasadnionych), gdzie "myslicielki" staraja sie dowiezc, ze ten system jest
                                      dyskryminujacy przede wszystkim dla kobiet (to jest lepsze niz Monty Python, jak
                                      ktos naprawde rozumie zasady i realia):

                                      Query google "system emerytalny dyskryminacja"

                                      1) free.ngo.pl/temida/parusz2.htm - o dyskryminacji kobiet

                                      2) www.coe.org.pl/bi_konf_6.htm - konferencja z tematem, czy to nie
                                      czasem dyskryminacja

                                      3) www.kobiety.pl/index.php?option=art&id=6126

                                      tez dyskryminacja kobiet - haslo "W nowym systemie emerytalnym kobiety będą
                                      miały emerytury o ok. 40% niższe od mężczyzn - ostrzega Federacja na rzecz
                                      Kobiet i Planowania Rodziny." (po prostu nie przetransportowano przywilejow tak
                                      ladnie, jak dzialaly w starym, chocby dlatego, ze ZUS mial reguly polityczne a
                                      nowe systemy nawet gdy usredniaja, to i tak biora pod uwage srednia dlugosc
                                      zycia na emeryturze, co przy roznicy wieku 5 lat robi dramatyczna roznice
                                      wyplacanych swiadczen)

                                      4) www.federa.org.pl/publikacje/raporty/dyskrym.htm#17

                                      Ze strony "Rekomendacje: Należy wyeliminować dyskryminację kobiet w systemie
                                      emerytalnym;"

                                      Dalszych linkow, w ktorych wiekszosc jest o dysryminacji kobiet w nowym systemie
                                      emerytalnym nie chce mi sie przytaczac.

                                      Dla porownania query: "system emerytalny "dyskryminacja mężczyzn""
                                      daje 7 linkow, z ktorych dwa to pytania senatorow do naszej kochanej
                                      Jarugi-Nowackiej o system emerytalny w kontekscie dyskryminacji facetow i
                                      roznicy w okresach skladkowych i lat, na co ona odpowiedziala mniej wiecej; "to
                                      dyskryminuje kobiety, bo te najczesciej maja 40% nizsze emerytury i dluzej tylko
                                      zyja w biedzie, wiec chcemy to zmienic", co jest po prostu absurdalne (tam sie
                                      tez tlumaczyla, jakich ma pracownikow w swoim urzedzie i jeden facet, bo wiecej
                                      podobno nie dalo sie zatrudnic).

                                      Patrzac na komentarze do tego systemu, mozna odniesc wrazenie, ze przywilej
                                      polegajacy na mozliwosci przejscia na emeryture 5 lat wczesniej niz mezczyzni
                                      (co jest jedyna roznica miedzy plciami) to szczyt dyskryminacji, pomimo, ze
                                      kazdy myslacy czlowiek wie, kto tutaj jest naprawde dyskryminowany a caly krzyk
                                      to jedna wielka lewicowa sciema i odwolywanie sie do strat, ktore bardziej
                                      wynikaja z czesciowego pozbycia sie starych przywilejow a nie rzeczywistej
                                      dyskryminacji,

                                      Gruss, T.
                                      • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 16:38
                                        trevik napisał:

                                        swiadczenie mezczyzn przy podobnych skladkach mysle, ze mogloby prz
                                        > y
                                        > wieku 65 lat dla obu plci bez problemu byc 2x wieksze niz dla kobiet przy
                                        > identycznych skladkach i okresach platniczych.

                                        Jezli składki byłyby jednakowe, okresy pracy również i przewidywany czas
                                        wypłaty też, to emerytury musialyby być równe. No chyba że wprowadzono by jakiś
                                        dodatkowy przelicznik za bycie mężczyzną.

                                        >wprzypadku kobiety u ktorej sa stwierdzone
                                        > mutacje genow BRCA1 i BRCA2 nie jest takie pewne, czy ma srednia zycia wyzsza,
                                        > niz przecietny facet.

                                        No sam widzisza że z tą dlugościa życia nie ma nic pewnego, to niech zostanie
                                        średnia.

                                        • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 17:03
                                          > swiadczenie mezczyzn przy podobnych skladkach mysle, ze mogloby prz
                                          > > y
                                          > > wieku 65 lat dla obu plci bez problemu byc 2x wieksze niz dla kobiet przy
                                          > > identycznych skladkach i okresach platniczych.
                                          >
                                          > Jezli składki byłyby jednakowe, okresy pracy również i przewidywany czas
                                          > wypłaty też, to emerytury musialyby być równe. No chyba że wprowadzono by jakiś

                                          O... wlasnie przewidywane okresy wyplaty skladek bylyby w tym miejscu znaczaco
                                          rozne i stad bardzo duza roznica moglaby sie pojawic. Ja uzasadniam dla
                                          przypadku bez usrednien, jak IMHO mogloby to wygladac. Niestety nie jestem w
                                          stanie podac dokladnych danych, ale wierze, ze gdybym zrobil wyliczenia i
                                          dodatkowo przyjal zalozenie, ze mezczyzni i kobiety maja osobne kasy (brak
                                          solidarnosci spolecznej) i uwzglednil umieralnosc w obu grupach pod katem wieku
                                          przed okresem pobierania emerytur to roznica bylaby wprost trudna do
                                          przelkniecia. Az mnie korci, aby to oszacowac, szkoda mi tylko czasu - jak ktos
                                          ma namiary na tak wykonane wyliczenia, to niech da znac.

                                          Jak juz tutaj iles razy napisalem, nie mam nic przeciwko temu, ze kobiety sa
                                          uprzywiejowane (a przynajmniej w zdecydowanej wiekszosci przypadkow), jednak
                                          chcialbym, aby to do szanownych pan trafilo wreszcie, ze aktualne systemy
                                          emerytalne sa ulozone tak, ze to kobiety sa w nich znaczaco uprzywilejowane i na
                                          pewno nie chcialbym, aby ktokolwiek pisal bzdury, ze system emerytalny kobiety
                                          dyskryminuje.

                                          > No sam widzisza że z tą dlugościa życia nie ma nic pewnego, to niech zostanie
                                          > średnia.

                                          To, ze nie ma nic pewnego nie oznacza, ze nie mozna brac tego, co wiemy.
                                          Ubezpieczalnie prawie zawsze tak robia - pominiecie plci jest wylacznie efektem
                                          zabiegow politycznych a nie wynikiem racjonalnych wnioskow i taka kobieta
                                          narazona na choroby moglaby miec odpowiednio przedefiniowane skladki, bo te
                                          mutacje mozna stwierdzic (te geny odpowiadaja za raka piersi a kobieta, ktora ma
                                          te geny zmutowane ma zdajsie szanse 1/2 zachorowac na ten nowotwor w czasie
                                          zycia, rowniez mlodo) - facet zreszta tez, bo te geny odpowiadaja m.in. za
                                          niektore przypadki raka prostaty, jednak na zachorowalnosc w przypadku tych
                                          dwoch nowotworow nie maja identycznego wplywu. Srednia akurat w tym wypadku jest
                                          bardzo nie fair, bo czlowiek, ktory ma wieksze szanse zyc krocej IMHO powinien
                                          (kryteriami zupelnie swieckimi):

                                          - placic mniejsze skladki, przez co lepiej zyc i statystycznie miec wieksza
                                          szanse na zycie dluzej, bo ludzie o wyzszych dochodach zyja dluzej m.in.
                                          dlatego, ze zyja lepiej (nie tylko dlatego, ze to grupa bardziej dbajacych o
                                          zdrowie), albo:
                                          - dostawac wyzsza emeryture, bo zostalo mu mniej zycia: powinien miec wieksze
                                          szanse, aby je lepiej przezyc.

                                          To jest zupelnie laickie tlumaczenie a jako, ze mamy rozdzielnosc kosciola od
                                          panstwa calkowicie poprawne.
                                          Tlumaczenie, ze czlowiek majacy wieksza szanse zyc krocej powinien oczekiwac na
                                          mniej niz dostalby, gdyby to bylo uczciwie przez ubezpieczyciela policzone ale
                                          nie dostaje, bo w ten sposob zyjacy dluzej byliby pokrzywdzeni jakos mnie nie
                                          przekonuje.

                                          Gruss, T.
                                          • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 18:26
                                            trevik napisał:
                                            O... wlasnie przewidywane okresy wyplaty skladek bylyby w tym miejscu znaczaco
                                            > rozne ....

                                            To wszystko co napisałeś moze mieć zastosowanie do ubezpieczeń kapitałowych,
                                            jak zresztą zaznaczyłeś, ze gdybu było kapitałowo to dopiero ! I zresztą jest
                                            stosowane, i nikt się nie sprzeciwia, bo to są ubezpieczenia dobrowolne i nie
                                            zmusza się ludzi do ich zawierania. Tak, wiem, OC jest obowiązkowe, ale nie ma
                                            przymusu posiadania samochodu.
                                            Ale ZUS to są obowiązkowe ubezpieczenia społeczne i obowiązuje tu, jak by nie
                                            była przez niektórych znienawidzona, sprawiedliwość społeczna. A zgodnie ze
                                            sprawiedliwościa społeczną jeżeli ktoś pracuje tyle samo lat i płaci takie same
                                            składki, to ma dostawać taką samą emeryturę. A dlaczego? Dlatego że jest to
                                            ubezpieczenie obowiązkowe. Składki jakie są potrącane z naszych dochodów, nie
                                            idą zreszta tylko na fundusz emerytalny ale też na rentowy, chorobowy i
                                            wypadkowy. Kto z nas dostanie emeryturę, nie dostanie renty, a pieniądze z jego
                                            pensji będą wyplacone komuś innemu jako renta. To samo z chorobowym , ja
                                            jeszzce nigdy nie korzystałam z tego funduszu a skladki płacę. Nie wiadomo,
                                            moze kiedyś będę zmuszona skorzystać. Mogą byc tez osoby, które najpierw są
                                            na rencie, a potem na emeryturze. Na tym właśnie polega ubezpieczenie
                                            społeczne. Czyli zgromadzony kapitał nie odzwierciedla dokładnie wplaconych
                                            składek.
                                            Można oczywiście dyskutowac, czy powinien wogóle istniec obowiązkowy system
                                            ubezpieczeń, ale to już inny temat. Jeżeli przeczytasz posty dagny, to
                                            stwierdzisz ze likwidacja moglaby mieć nieoczekiwane konsekwencje.
                                            Niefrasobliwość niektórych jest straszna, a potem bylby problem ze starymi,
                                            chorymi bez żadnych dochodów.
                                            A dlaczego elastyczny wiek emerytalny mialby być nie do zaakceptowania
                                            kryteriami etycznymi bezwzględnymi ? Ze sprawiedliwością społeczną też się nie
                                            kłóci.
                                            • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 18:51
                                              > To wszystko co napisałeś moze mieć zastosowanie do ubezpieczeń kapitałowych,
                                              > jak zresztą zaznaczyłeś, ze gdybu było kapitałowo to dopiero ! I zresztą jest
                                              > stosowane, i nikt się nie sprzeciwia, bo to są ubezpieczenia dobrowolne i nie
                                              > zmusza się ludzi do ich zawierania.

                                              Tutaj znowu sie mylisz - w EU nawet w prywatnych ubezpieczeniach emerytalnych,
                                              ktore sa oparte o fundusze kapitalowe wysokosci wyplacanych swiadczen musi byc
                                              wyliczona z uwzglednieniem _sredniej_ oczekiwanej dlugosci zycia miedzy
                                              kobietami i mezczyznami. To tez jest "zalatwione" - dobrowolnosc nie ma nic do
                                              tego rodzaju ubezpieczenia. Aby obywatelom nieco utrudnic wyjscie z tej sytuacji
                                              wiele panstw ma wprowadzone podatki na zyski oszczednosci a nie ma na stope
                                              zwrotu kapitalu w funduszach emerytalnych (co skutecznie eliminuje zrobienie
                                              sobie a'la emerytury w normalnym funduszu inwenstycyjnym + kupienie polisy na
                                              wyplaty w przypadku dluzszego zycia niz x lat, co mogloby byc zrealizowane np. w
                                              formie emisji opcji), takze to jest naprawde dobrze ograniczone. Jedyna
                                              mozliwosc to wywlec pieniadze za granice, choc nie w kazdym wypadku musi sie
                                              oplacac (np. jak kupuje dodatkowe ubezpieczenie to moge odliczac go od pensji
                                              brutto, jesli to oficjalne ubezpieczenie rentowe na zasadach EU, inne trzeba
                                              oplacac z pensji netto, co przy progresywnym ukladzie podatkowym moze sie nie
                                              oplacac).

                                              > Tak, wiem, OC jest obowiązkowe, ale nie ma
                                              > przymusu posiadania samochodu.

                                              No.. .na ten argument pozostanie tylko odpowiedziec: przymusu zycia tez nie ma.

                                              Co do dalszych akapitow, jest to zaciemnianie sprawy - to, ze reguly i
                                              zaleznosci sa skomplikowane nie oznacza, ze nie mozna obiektywnie wyznaczyc
                                              czynnikow ryzyka i uwzledniajac roznice i mozliwosci wyplaty swiadczen wyplacic
                                              zgodnie z _obiektywnymi_ czynnikami takich a nie innych swiadczen.

                                              > A dlaczego elastyczny wiek emerytalny mialby być nie do zaakceptowania
                                              > kryteriami etycznymi bezwzględnymi ?

                                              Jak najbardziej jest do zaakceptowania. Nie o tym pisalem - pisalem, ze
                                              ujednolicanie _nie jest_ do zaakceptowania przez kazdego, bo to kwestia
                                              osobistych przekonan a nie racjonalnego uzasadnienia.

                                              > Ze sprawiedliwością społeczną też się nie
                                              > kłóci.

                                              Sprawiedliwosc spoleczna z niczym sie nie kloci (najwyzej z elektoratem, jak
                                              polityk zle odczyta wyniki demoskopowe, tymze zle ja zdefiniuje), bo jest to
                                              niezdefiniowane objektywnie (i scisle) pojecie uzywane przez politykow do
                                              zadowalania grup interesow. I oczywistym jest dla mnie za pomoca spolecznej
                                              "sprawiedliwosci" (w tym slowie lubie brac sprawiedliwosc w cudzyslow, bo dla
                                              mnie slowo sprawiedliwosc nie jest definiowane pogladami politycznymi) mozna
                                              uzasadnic wszystko, nawet, gdyby wiek emerytalny mezczyzn byl 10 lat wyzszy niz
                                              kobiet a kobiety, zylyby dluzej srednio o lat 20, bo politycznie moznaby bylo
                                              zbilansowac to stwierdzeniem "bo kobietom jest trudniej" i przy odpowiednio
                                              duzym poparciu kobiet do tego pomyslu i odpowiednio malym sprzeciwie mezczyzn
                                              (bilans glosow u polityka na plus) juz bedzie w porzadku.

                                              Dla mnie ten rodzaj "sprawiedliwosci" nijak sie nie ma do obowiazkowych
                                              ubezpieczen spolecznych, ktore mozna uzasadnic rownie dobrze za pomoca
                                              obiektywnych kryteriow interesu panstwa i obywateli (aby zebrakow na ulicach nie
                                              bylo i nie dac szansy bezmozgowcom, aby sie sami zalatwili i przez to reszte,
                                              ktora bedzie pozniej okradana, aby ci mogli przezyc i aby ci o bardziej
                                              wrazliwym sercu nie musieli patrzec na ludzka nedze).

                                              Gruss, T.
                                              • zona_leona Re: Zróbmy coś 09.09.05, 10:07
                                                Tutaj znowu sie mylisz - w EU nawet w prywatnych ubezpieczeniach emerytalnych,
                                                > ktore sa oparte o fundusze kapitalowe wysokosci wyplacanych swiadczen musi byc
                                                > wyliczona z uwzglednieniem _sredniej_ oczekiwanej dlugosci zycia miedzy
                                                > kobietami i mezczyznami.

                                                Nie zagłębiałam sie w systemy emerytalne innych krajów UE.Z całą pewnością mogą
                                                istnieć ubezpieczenia nazwane emerytalnymi, które muszą przestrzegać takich
                                                zasad, o ile te zasady sformułowani w jakiejś ustawie. Ale ludzka pomysłowość
                                                jest nieograniczona i można zawrzeć ubezpieczenie omijające ten przepis i
                                                unikające pulapek wymyślonycj przez ustawodawcę. Ale to tak na marginesie.
                                                Mówimy caly czas o ubezpieczeniach społecznych, które są obowiązkowe i powinny
                                                by c trochę inne zasady. Średnia przewidywana dlugość życia jest uzasadniona,
                                                nie każda kobieta żyje tak dlugi i nie każdy mężczyzna tak krotko jak to wynika
                                                ze statystyki. Istnieją też choroby, a niebezpieczny tryb życia niektorych
                                                mężczyzn rekompensuje śmiertelność okołoporodowa kobiet, itd.itd.

                                                A dlaczego elastyczny wiek emerytalny mialby być nie do zaakceptowania
                                                > > kryteriami etycznymi bezwzględnymi ?
                                                >
                                                > Jak najbardziej jest do zaakceptowania. Nie o tym pisalem - pisalem, ze
                                                > ujednolicanie _nie jest_ do zaakceptowania przez kazdego, bo to kwestia
                                                > osobistych przekonan a nie racjonalnego uzasadnienia.
                                                >
                                                Pytałam konkretnie o elastyczny wiek emerytalny, jak rozumiem przynajmniej tu
                                                sie ze mną zgadzasz, chociaż (fuj! precz siło nieczysta) jestem feministka, a
                                                takim z zasady nie należy w niczym przyznawać racji, bo nawet jak proponują coś
                                                dobrego, to na pewno knują w związku z tym jakiś podstęp.

                                                A długość życia kobiet i mężczyzn w krajach rozwinętych wyrównuje się, więc
                                                niedługo nie będzie sie o co sprzeczać.

                                                Na moje pytanie o chęć przejścia na wcześniejszą emeryturę dostaam dwie
                                                odpowiedzi, mówiące o tym że jak się uzbiera dużo pieniędzy to można. Pewnie,
                                                jak się ma dużo, to wcale nie trzeba pracować. Miałam na myśli sytuację, kiedy
                                                ktoś zarabia średnie pieniądze albo nawet całkiem małe, bo takich ludzi jest
                                                najwięcej.I wtedy wybrać czy chce przejść na wcześniejszą, mniejszą emeryturę
                                                czy popracować dłużej i dostać więcej. Tu już nie byloby zbyt wielu chetnych. A
                                                jak widzę z obserwacji, niektórym panom emerytura szkodzi, podupadaja na ciele
                                                i/lub umyśle oraz szybko schodzą z tego świata. Oczywiście nie wszyscy, ale
                                                zjawisko istnieje. Nie moge sie podeprzeć żadnymi badaniami naukowymi więc nie
                                                pytaj o publikacje. Jak mówilam to moje prywatne obserwacje i dotyczą obecnych
                                                emerytów, może następne pokolenie będzie inne i potrafi skorzystać z emerytury.

                                                Na tym kończę, pozostaję przy swoim zdaniu, a Ty pewnie przy swoim.
                                                • Gość: trevik Re: Zróbmy coś IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.05, 12:27
                                                  Ja nie pisze, co jest takie, czy inne i czy rozwiazania sa do zaakceptowania.
                                                  Tylko dowodze obiektywnymi kryteriami dyskryminacji, pamietajac o zwiazkach
                                                  przyczynowo-skutkowych w ktorym miejscu jest dyskryminacja i dlaczego kobiety sa
                                                  uprzywilejowane i dlaczego powinny zdawac sobie z tego sprawe. To tak, aby bylo
                                                  jasne.

                                                  > Ale ludzka pomysłowość
                                                  > jest nieograniczona i można zawrzeć ubezpieczenie omijające ten przepis i
                                                  > unikające pulapek wymyślonycj przez ustawodawcę.

                                                  Jak masz swoja firme to latwo to zrobic, bo wyprowadzajac kapital na zewnatrz,
                                                  ale ze swoja dobrze funkcjonujaca firma to wogole nic nie trzeba kombinowac, bo
                                                  sama firma dostarczy kapitalu. Jak pracujesz jako zatruniony, to opisalem Tobie,
                                                  dlaczego kombinowanie jest trudne - skladki na oficjalne systemy dodatkowe sa
                                                  odliczane od pensji brutto, inne nie i musialbym bardzo malo zarabiac, aby przez
                                                  progresywny system podatkowy na tyle nie stracic, aby to sie jeszcze oplacalo.
                                                  Na tym polega trik.

                                                  > Mówimy caly czas o ubezpieczeniach społecznych, które są obowiązkowe i powinny
                                                  > by c trochę inne zasady. Średnia przewidywana dlugość życia jest uzasadniona,
                                                  > nie każda kobieta żyje tak dlugi i nie każdy mężczyzna tak krotko jak to wynika

                                                  Nie obraz sie - to tlumaczenie jest delikatnie mowiac nieadekwatne. Z zasady
                                                  ubezpieczenia jakiekolwiek bazuja na ryzyku i jego indywidualnej ocenie
                                                  (obowiazkowe OC np. tez jest takie), nawet ubezpieczenia obowiazkowe a
                                                  ubezpieczenie emerytalne w Polsce jest z tego wyciagniete, bo to decyzja
                                                  polityczna (ubezpieczenia np. w Niemczech obowiazkowe np. zdrowotne tez moga
                                                  brac dodatkowe czynniki pod uwage). Tlumaczenie jej, ze jest wszystko
                                                  pousredniane dlatego, ze jest obowiazkowe polega na niezrozumieniu zasad
                                                  dzialania swiata. Sytuacja, ze tak to wyglada bierze sie z paragrafow tzw.
                                                  spolecznej sprawiedliwosci a jesli chcesz ja nazwac "rownouprawnieniem", to
                                                  proponuje "rownouprawnienie spoleczne" - bedzie oddawalo istote sprawy ;-).

                                                  > a niebezpieczny tryb życia niektorych
                                                  > mężczyzn rekompensuje śmiertelność okołoporodowa kobiet, itd.itd.

                                                  Nie sadze, ze kompensuje - jesli masz dane na ten temat, to przytocz je, jesli
                                                  jednak wrzucisz do wora wszystkie choroby zawodowe mezczyzn, dorzucisz
                                                  wczesniejsza smiertelnosc w niektorych branzach, ktore sa uwazane za meskie to
                                                  raczej wydaje mi sie to bardzo malo prawdopodobne, aby skompensowalo to
                                                  smiertelnosc okoloporodowa kobiet.

                                                  > Pytałam konkretnie o elastyczny wiek emerytalny, jak rozumiem przynajmniej tu
                                                  > sie ze mną zgadzasz, chociaż (fuj! precz siło nieczysta) jestem feministka, a
                                                  > takim z zasady nie należy w niczym przyznawać racji, bo nawet jak proponują coś

                                                  Fakt - brzmi to podejrzanie, ale zaraz wytlumacze dlaczego. Powod jest taki, ze
                                                  feministki rzadowe, w tym i wlasnie Jaruga Nowadzka ustawiaja sie do problemu
                                                  emerytur wylacznie od strony ich wyplaty i w ujednoliceniu warunkow
                                                  przechodzenia na emeryture mezczyzn i kobiet widza szanse na mniejsza roznice w
                                                  wielkosci wyplacanych emerytur. Niestety musze przyznac, ze zabieraja sie od d.
                                                  strony, ale rozumiem ich problem, bo to lewica a sytuacje, ze kobiety odchodza
                                                  na emeture wczesniej niz mezczyzni, choc nie chca to zasluga innej czesci
                                                  lewicy, mianowicie zwiazkow zawodowych - propozycja zrownania wieku emerytalnego
                                                  jest wiec rozwiazaniem problem nie psujac atmosfery "w rodzinie". Znacznie
                                                  lepszym byloby obciecie pazurom zwiazkom zawodowym, aby nie mialy argumentu do
                                                  zwolnienia pracownika (bo sytuacja w wielu firmach jest jasna: przerost
                                                  zatrudnienia) tylko dlatego, ze osiagnal wiek emerytalny. Jest nawet lepiej - w
                                                  projekcie do ustawy o rownym statusie K i M byl punkt, ze nie mozna zwolnic
                                                  tego, kto osiagnal z roznych wiekow emerytalnych nizszy ;-). Jak sie chwile
                                                  zastanowic, to:
                                                  - mozna bylo zwolnic na podstawie wieku emerytalnego, ale dopiero wyzszego
                                                  (czyli meskiego, zarowno K, jak i M), czyli do tego feministki nic nie mialy
                                                  - wady zwiazane z przywilejem przejscia wczesniej na emeryture, ktore sa wadami
                                                  wylacznie przez wplywy lewicy w zakladach pracy starano sie usunac.

                                                  Wierz mi, ze czytajac takie ustawy bardzo trudno dojsc do wniosku, ze feminizm
                                                  walczy o faktyczne rownouprawnienie. Hasla haslami, ale gdy spojrzysz na
                                                  rozwiazania prawne ta walka jest czarno na bialym. Juz wiesz dlaczego do
                                                  rozwiazan feministek podchodze z rezerwa ;-).

                                                  Gruss, T.

                                                  PS: I przypuszczam, ze zostaniesz przy swoim zdaniu - nie oczekiwalem, ze go
                                                  zmienisz, jakikolwiek argumenty o rzeczywistych dyskryminacjach nie podalbym.
                                  • zona_leona c.d. 08.09.05, 16:07
                                    I nie chodzi tu o to czy ja jestem wredną egoistką czy poczciwą kobieciną i czy
                                    mam prawo oddać Ci Twoją miedzę, tylko czy propozycja jest do zaakceptowania.
                                    • trevik Re: c.d. 08.09.05, 16:16
                                      > czy propozycja jest do zaakceptowania.

                                      kryteriami etycznymi bezwzglednymi na pewno nie jest do zaakceptowania
                                      (pomijajac tzw. spoleczna sprawiedliwosc i inne arbitralne pojecia), natomiast
                                      taka propozycje trzeba bedzie zaakceptowac, bo zyjemy w takim swiecie, gdzie
                                      kazdy widzi dobro w tym, co jest dla niego dobre a ta propozycja gwarantuje
                                      spokoj na tym kontynencie - jestem realistom. Do tego nie mialbym nic przeciwko
                                      temu, aby faktycznie uprzywilejowac kobiety emerytalnie, jednak wolalbym, aby
                                      zostalo tutaj przyjete kryterium maciezynstwa, bo wtedy przywilejowanie ich
                                      maciezynstwa mozna tez bardzo dobrze uzasadnic m.in. interesami panstwa i nikt
                                      rozsadny nie bedzie sie rzucal. Co do przywilejowania tych, ktore wybraly
                                      kariery i inwestycje w siebie jednak nie jestem tak przekonany, bo w koncu jak
                                      cale zycie pracowaly na siebie, to moga miec tez taka emeryture wyplacona.

                                      Gruss, T.
                                      • krolewna_angina parę uwag (jeśli ktoś to jeszcze czyta) 10.09.05, 09:49
                                        Trevik, być może coś przeoczyłam bo czytałam waszą rozmowę trochę po łebkach,
                                        mam jednak dwie uwagi:
                                        1. Twoje zarzuty bazują na tym, że średnia zycia kobiet jest ok. 5 lat wyższa
                                        niż mężczyzn co nie jest uwzględniane przy określaniu wysokości emerytury. Masz
                                        rację, to nie jest dla mężczyzn korzystne. Jednak znacznie przesadzas w ocenie
                                        skali strat jaką mężczyźni statystycznie ponoszą, gdyż nie uwzględniasz tego że
                                        różnice w średniej życia są generowane głównie w młodym wieku - śmiertelność
                                        wśród młodych mężczyzn jest wyraźnie wyższa niż wśród młodych kobiet, potem to
                                        ulega "spłaszczeniu". Mężczyźnie jest statystycznie trudniej dożyć wieku 65
                                        lat, ale gdy już go osiągnie i zacznie pobierać emeryturę, to będzie ją
                                        pobierał niewiele krócej od statystycznej kobiety. Nadal jest "dyskryminiowany"
                                        (skoro już koniecznie musisz używać tego słowa) ale znacznie mniej niż
                                        sugerujesz w swoich postach. Na pewno nie jest to różnica rzędu 5 lat czyli
                                        różnicy w średniej życia.
                                        2. Jeżeli uznamy, że obecny system "równościowy" dyskryminuje mężczyzn w
                                        składce emerytalnej to automatycznie musimy przyjąć, że ten sam system
                                        dyskryminuje kobiety w składce zdrowotnej i rentowej. Tego zupełnie nie brałeś
                                        pod uwagę, prawda? Właśnie dlatego lepiej tego systemu w ogóle nie tykać, bo
                                        wcale nie wiadomo kto ostatecznie okazałby się "dyskryminowany" bardziej. W
                                        dodatku od dawna wiadomo, że istnieją czynniki w większym niż płeć stopniu
                                        determinujące długość życia, np wykształcenie czy średnia zycia w rodzinie a
                                        więc czynniki genetyczne - to można ustalić równie łatwo jak płeć
                                        ubezpieczanego. Znacznie sprawiedliwiej byłoby to nimi się posługiwać zamiast
                                        płci.
                                        • micra skladka zdrowotna 10.09.05, 13:50
                                          Ad. 2. nie bardzo rozumiem, dlaczego kobiety moga czuc sie dyskryminowane
                                          wysokoscia placonej skladki zdrowotnej i rentowej...? Cos mi swita, ale chetnie
                                          dowiem sie o co chodzi.
                                          • kocia_noga Re: skladka zdrowotna 10.09.05, 13:53
                                            micra napisał:

                                            > Ad. 2. nie bardzo rozumiem, dlaczego kobiety moga czuc sie dyskryminowane
                                            > wysokoscia placonej skladki zdrowotnej i rentowej...? Cos mi swita, ale
                                            chetnie
                                            > dowiem sie o co chodzi.


                                            Nie brałam udziału w dyskusji , gdyż sprawy rent i emerytur to dla mnie teren
                                            nieznany , i tez się chętnie dowiem.
                                          • micra Re: skladka zdrowotna 10.09.05, 14:09
                                            - może chodzi o to, że większość mężczyzn pali papierosy, czyli pochłaniają
                                            więcej pieniędzy z kasy NFZ?
                                            - może chodzi o choroby zawodowe zawodów w których pracują mężczyźni?
                                            - może chodzi o nie leczony przerost gruczołu krokowego, że nie chodzą
                                            regularnie na badania, a później umierają na raka?
                                            • zona_leona Re: skladka zdrowotna 10.09.05, 14:49
                                              Bardzo dobrze zacząłeś, czyli rozumiesz o co chodzi.
                                              Nie tylko palenie ale i nadużywanie alkoholu częściej dotyczy mężczyzn.
                                              Poza tym niezdrowy tryb życia w młodości, te goloneczki, tłuste kiełbasy,
                                              upodobanie do ryzykownej jazdy samochodem też. To wszystko sprawia że częściej
                                              zapadają na choroby i ulegaja urazom, co powoduje konieczność długotrwałego
                                              leczenia( ubezpieczenie chorobowe i zdrowotne, bo to nie to samo) a później
                                              często renta (ubezpieczenie rentowe). Krótsze życie mężczyzn też nie wynika
                                              wyłącznie z uwarunkowań genetycznych.
                                              U kobiet taki czynnik ryzyka to ciaza i porod.
                                              Ktoś tu kiedyś mial pretensje ze o kobiety to sie dba, sa akcje profilaktyki
                                              różnych chorób, a dla mężczyzn nic. No cóż, nie ma akcji zapobiegania rakowi
                                              piersi u mężczyzn, ale co do gruczołu krokowego to bywają. Są też specjalne
                                              programy profilaktyki chorób serca skierowane do mężczyzn, oraz inne skierowane
                                              do ogółu populacji. Oczywiście w naszym kraju w ogóle trudno sie leczyć, ale to
                                              już bez względu na płeć.
                                              W rozmowie z trevikiem napisałam gdzieś, że placone składki to nie tylko
                                              ubezpieczenie emerytalne, królena angina rozwinęła to, dzięki, królewno :)
                                            • krolewna_angina Re: skladka zdrowotna 10.09.05, 21:09
                                              Zawile jakoś rozumujesz a sprawa jest prosta. Mężczyźni częściej pobierają
                                              renty inwalidzkie, bo częściej ulegają wypadkom i częsciej wykonują zawody
                                              wiążące się z ryzykiem zachorowania. Jako że składkę rentową płacą identyczną
                                              jak kobiety a kasy zgarniają więcej, to jest to dokładnie taka sama
                                              forma "dyskryminacji" (to nie ja zaczełam używac tego określenia!) jak ta która
                                              oburzała Trevika w przypadku "dyskryminacji emerytalnej" mężczyzn - tyle ze
                                              tutaj dyskryminowane są kobiety.
                                              Składka zdrowotna: mężczyźni mniej dbają o zdrowie w wyniku czego ich leczenie
                                              jest znacznie droższe. Kobiety co prawda częściej chodzą do lekarzy pierwszego
                                              kontaku i robią rutynowe badania, ale akurat takie leczenie jest bardzo, bardzo
                                              tanie. W przeciwieństwie do leczenia zaawansowanego nadciśnienia z
                                              powikłaniami, cukrzycy, nowotworów czy chorób serca. Ponadto mężczyźni częściej
                                              ulegają wypadkom (także w pracy) - oraz częściej chorują na choroby zawodowe
                                              (np pylice). Rehabilitacja jednego idioty który skoczył do wody na główkę by
                                              popisac się przed kolegami wystarczy na podstawowe leczenie kilkuset dbających
                                              o zdrowie kobiet.
                                              W sumie leczenie mężczyzn kosztuje drożej niż leczenie kobiet - a składka
                                              jest "równościowa", podobnie jak emerytalna.
                                              W sumie: na emeryturach tracą mężczyźni, na kosztach leczenia i rentach tracą
                                              kobiety. Dlatego ględzenie o dyskryminacji kogokolwiek jest niepoważne. To
                                              tylko przelewanie z pustego w próżne i tworzenie sztucznych konfliktów między
                                              kobietami i mężczyznami.
                                              • Gość: trevik Re: skladka zdrowotna IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.05, 19:59
                                                Pare szpilek w pozorny brak problemu:

                                                - Roznica wydatkow budzetowych na renty/emerytury i sluzbe zdrowia jest znaczna
                                                (stawki ubezpieczen sa tez znaczaco rozne) i jakos mnie malo przekonuje: tu jest
                                                tak, ale tutaj na odwrot i sie wyrownuje. Aby dojsc do takiego wniosku trzeba
                                                przeprowadzic analize ilosciowa. Takiej na razie nie mamy a jeszcze w zaleznosci
                                                od tego, jak ja przeprowadzimy dostaniemy rozne wyniki (w zaleznosci jak liczymy
                                                pewne branze, ktore na robote mezczyzn sa niemalze skazane) - albo zostanie to
                                                doliczone do naszych rachunkow, albo wyciagniete z systemow ubezpieczen
                                                spolecznych. Bardzi trudno to wyliczenie wykonac fair.

                                                - Pewne zawody sa zwiazane z tzw. ryzykiem wypadkow, czy okreslonych chorob.
                                                Owszem - mozna powiedziec, ze robia je mezczyzni i choruja, z drugiej jednak
                                                strony ktos robic je musi, bo najzwyczajniej w swiecie taka robota musi byc
                                                wykonana (nawet i gornicy sa _niezbedni_, aby polska gospodarka funkcjonowala,
                                                jak funkcjonuje, bo nagle zamkniecie kopaln w Polsce skonczyloby sie katastrofa
                                                w sektorze energetycznym - nie mozna z dnia na dzien zaimportowac takich ilosci
                                                wegla a pomyslow na energetyke w kraju jest malo i kazda zmiana jest kosztowna,
                                                wiec trzeba ja bardzo dobrze przemyslec), albo wskazanym jest, aby ktos ja
                                                wykonywal. Ja jestem za tym, aby zaklady pracy, gdzie ci ludzie pracuja placily
                                                za branzowe systemy emerytalno-rentowe a wszystkie dotacje (o ile beda) byly
                                                bardzo dokladnie policzone i doliczone do kosztow funkcjonowania branz. Niestety
                                                nie dzieje sie tak, choc chcialbym a my moglibysmy bardziej rzeczowo rozmawiac.

                                                - W polsce obowiazywal system solidarnosci pokoleniowej, przechodzi sie jednak
                                                coraz bardziej na system kapitalowy - pokolenie przejsciowe musi za zmiane
                                                zaplacic, placac na emeryture dwa razy. Nie ma dwoch zdan. Jednak poki co ten
                                                system jest mieszany a w mieszanym (i przyszlym kapitalowym, jednakze
                                                kapitalowym z "solidarnoscia" AFAIK) jest:
                                                1) skladki nie wykorzystane przewaznie w duzej czesci przepadaja, czyli ci,
                                                ktorzy do emerytury nie dozyli traca. W przypadku smiertelnosci mezczyzn
                                                wiadomo, czyi spadkobiercy w systemie, gdzie "przepada" jest dyskryminowany i
                                                nie ma dwoch zdan. W to wchodzi polityka prorodzinna, wiec istnieja renty dla
                                                dzieci, emerytury dla zon itd - generalnie robi to policzenie jeszcze trudniejszym.
                                                2) Kobiety w chwili przejscia na emeryture w wieku lat 65 maja ciagle ponad 4
                                                lata dluzsza oczekiwana dlugosc zycia.

                                                Co do skladek zdrowotnych, to predzej, czy pozniej przychodzi choroba powazna,
                                                ktora jest kosztowna. Nachodzi dbajacych o zdrowie kobiet i mezczyzn. W
                                                przypadku mezczyzn wiele z tych chorob jest smiertelnych i leczenie sie placi
                                                (nawet i 50tys. PLN) a pozniej juz jest koniec wyplat. 50kPLN to 5 lat
                                                pobierania slabej emerytury. Gdyby policzyc wydatki, to roznie z tym bywa, co i
                                                na kogo wiecej. Np. na raka piersi przeznacza sie kilkakrotnie wieksze sumy w
                                                Polsce, niz na walke z rakiem prostaty (slusznie - kto sie pyta dlaczego, niech
                                                spojrze w zachorowalnosc skorelowana z wiekiem: rak prostaty to choroba
                                                dziadkow, rak piersi nie). Generalnie: trudno stwierdzic a danych to raczej
                                                brak, wiec nie podyskutujemy.

                                                W zwiazku z tymi problemami, proponuje ograniczyc sie do rozmowy w kontekscie
                                                dyskryminacji w systemie emerytalnym tylko do systemu emerytalnego - bedzie
                                                prostsza i cos bedzie mozna ustalic. Jak za niego wyjdziemy to dopadnie nas
                                                spoleczna sprawiedliwosc, ktorej pierwszym zalozeniem jest to, aby nic sie nie
                                                dalo policzyc i kazdy na kazdego doplacal i nie bedzie wogole tematu, na ktorego
                                                temat moznaby gadac,

                                                Gruss, T.
                                                • krolewna_angina syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 09:40
                                                  Gość portalu: trevik napisał(a):

                                                  > Pare szpilek w pozorny brak problemu:
                                                  > - Roznica wydatkow budzetowych na renty/emerytury i sluzbe zdrowia jest
                                                  znaczna
                                                  > (stawki ubezpieczen sa tez znaczaco rozne) i jakos mnie malo przekonuje: tu
                                                  jes
                                                  > t
                                                  > tak, ale tutaj na odwrot i sie wyrownuje.


                                                  Skądże znowu, jest wręcz przeciwnie! Składka na ubezpieczenie emerytalne to co
                                                  prawda 19,52% ale tylko połowę z tego pokrywa pracownik. Składka zdrowotna
                                                  wynosi 8,25% - w całości płacone przez pracownika. Rentowa to 13% - pracownik
                                                  płaci połowę czyli 6,5%. Każdy z nas płaci więc 9,76% na
                                                  składkę „dyskryminującą mężczyzn” i 14,75% na składkę „dyskryminującą kobiety”.
                                                  Faktycznie, różnica jest znaczna... ale nie w tym kierunku co myślałes:)
                                                  (nie chciało mi się dokładnie liczyć więc trochę „oszukałam”, ale niedużo –
                                                  chodzi o to, ze składka zdrowotna jest liczona od niższej podstawy. W sumie
                                                  jednak niewiele to zmienia)
                                                  Co do dotacji budżetowych to nie ma podziału na dotację rentową i emerytalną,
                                                  więc nie ma w ogóle o czym mówić.


                                                  >
                                                  > - Pewne zawody sa zwiazane z tzw. ryzykiem wypadkow, czy okreslonych chorob.
                                                  > Owszem - mozna powiedziec, ze robia je mezczyzni i choruja, z drugiej jednak
                                                  > strony ktos robic je musi, bo najzwyczajniej w swiecie taka robota musi byc
                                                  > wykonana (nawet i gornicy sa _niezbedni_, aby polska gospodarka funkcjonowala,
                                                  > jak funkcjonuje, bo nagle zamkniecie kopaln w Polsce skonczyloby sie
                                                  katastrofa


                                                  Z całym szacunkiem dla trudu górników, hutników, drwali i stoczniowców nie
                                                  bardzo rozumiem dlaczego to ja mam ponosić konsekwencje tego, ze oni wybrali
                                                  sobie taką pracę. Przecież nikt ich do tego nie zmuszał. Skoro tak wybrali i
                                                  skoro w takich zawodach ludzie częściej ulegają wypadkom i bardziej chorują, to
                                                  chyba powinni płacić wyższą składkę zdrowotną i rentową – zdaje się, że to
                                                  własnie na tym polega wolny rynek, mylę się? Przy okazji zauważyłam, że
                                                  zaczynasz wykazywać ciekawą cechę wrażliwości społecznej natychmiast gdy
                                                  zaczynamy rozmawiać o mężczyznach, bo gdy mowa o kobietach to jesteś bardzo pro-
                                                  rynkowy. Gdybym ja w analogicznym kontekście wspomniała coś o tym, że kobiety
                                                  mają krótsze okresy składkowe i w związku z tym niższse emerytury, bo zajmują
                                                  się dziećmi (a dzieci są chyba co najmniej tak samo ważne jak węgiel!), to
                                                  zaraz byś wyjechał z zarzutami o feministycznej hipokryzji, bredniach,
                                                  lewactwie itd. A teraz sam robisz to samo. Nieładnie;)



                                                  > - W polsce obowiazywal system solidarnosci pokoleniowej, przechodzi sie jednak
                                                  > coraz bardziej na system kapitalowy - pokolenie przejsciowe musi za zmiane
                                                  > zaplacic, placac na emeryture dwa razy. Nie ma dwoch zdan. Jednak poki co ten
                                                  > system jest mieszany a w mieszanym (i przyszlym kapitalowym, jednakze
                                                  > kapitalowym z "solidarnoscia" AFAIK) jest:
                                                  > 1) skladki nie wykorzystane przewaznie w duzej czesci przepadaja, czyli ci,
                                                  > ktorzy do emerytury nie dozyli traca. W przypadku smiertelnosci mezczyzn
                                                  > wiadomo, czyi spadkobiercy w systemie, gdzie "przepada" jest dyskryminowany i
                                                  > nie ma dwoch zdan. W to wchodzi polityka prorodzinna, wiec istnieja renty dla
                                                  > dzieci, emerytury dla zon itd - generalnie robi to policzenie jeszcze
                                                  trudniejs
                                                  > zym.
                                                  > 2) Kobiety w chwili przejscia na emeryture w wieku lat 65 maja ciagle ponad 4
                                                  > lata dluzsza oczekiwana dlugosc zycia.
                                                  >
                                                  > Co do skladek zdrowotnych, to predzej, czy pozniej przychodzi choroba powazna,
                                                  > ktora jest kosztowna. Nachodzi dbajacych o zdrowie kobiet i mezczyzn. W
                                                  > przypadku mezczyzn wiele z tych chorob jest smiertelnych i leczenie sie placi
                                                  > (nawet i 50tys. PLN) a pozniej juz jest koniec wyplat. 50kPLN to 5 lat
                                                  > pobierania slabej emerytury. Gdyby policzyc wydatki, to roznie z tym bywa, co
                                                  i
                                                  > na kogo wiecej. Np. na raka piersi przeznacza sie kilkakrotnie wieksze sumy w
                                                  > Polsce, niz na walke z rakiem prostaty (slusznie - kto sie pyta dlaczego,
                                                  niech
                                                  > spojrze w zachorowalnosc skorelowana z wiekiem: rak prostaty to choroba
                                                  > dziadkow, rak piersi nie). Generalnie: trudno stwierdzic a danych to raczej
                                                  > brak, wiec nie podyskutujemy.


                                                  Bardzo się starałeś, ale nie wydaje mi się byś choćby lekko podważył któryś z
                                                  moich wcześniejszych argumentów. To o czym piszesz, to mało istotne szczegóły,
                                                  bez wpływu na obraz całości. Powtórzę jakie są fakty:
                                                  Mężczyźni częściej wykonują zawody źle wpływające na stan ich zdrowia oraz
                                                  powodujące więcej wypadków w pracy. To nieprawda, że to jest trudno sprawdzić.
                                                  Nawet jeżeli chce się udawać nieświadomego realiów, to dane o chorobach
                                                  zawodowych i wypadkach przy pracy są publikowane i można do nich dotrzeć. Nie
                                                  ma tam co prawda podziału na płcie, ale z przekroju grup zawodowych dość łatwo
                                                  można wyciągać wnioski (bo chyba nie wydaje ci się, że znacząca liczba kobiet
                                                  pracuje jako murarze, galwanizerzy czy górnicy dołowi?)
                                                  Znaną sprawą jest też to, że mężczyźni, zwłaszcza młodzi, prowadzą bardziej
                                                  ryzykowny styl życia niż młode kobiety – uprawiają niebezpieczne sporty,
                                                  popisują się swoją odwagą itd. W efekcie tego częściej ulegają wypadkom, więcej
                                                  kosztuje ich leczenie, więcej pobierają rent inwalidzkich. Kolejna sprawa to
                                                  alkohol i papierosy – dotarcie do danych pokazujących, że mężczyźni częsciej
                                                  psują sobie zdrowie używkami trudne nie jest, nawet jeśli ktoś udaje, że o tym
                                                  nie wie. Można też udawać, że nie wie się o tym że mężczyźni częściej preferują
                                                  niezdrową dietę w wyniku czego częściej chorują na nadciśnienie i choroby
                                                  wiążące się z wysokim poziomem cholesterolu. W dodatku jak już zachorują, to
                                                  później zgłaszają się do lekarza i są mniej zdyscyplinowanymi pacjentami niż
                                                  kobiety, więc koszty ich leczenia rosną katastrofalnie.
                                                  W sumie społeczeństwo wydaje więcej na ich leczenie i ich renty inwalidzkie a
                                                  składka zdrowotna i rentowa jest taka sama dla kobiet i mężczyzn. Rozumując
                                                  twoimi kategoriami (którym ja się sprzeciwiam – niech to będzie jasne!!)
                                                  kobiety są w tej kwestii dyskryminowane tak samo jak mężczyźni są
                                                  dyskryminowani w kwestii emerytur.


                                                  > W zwiazku z tymi problemami, proponuje ograniczyc sie do rozmowy w kontekscie
                                                  > dyskryminacji w systemie emerytalnym tylko do systemu emerytalnego - bedzie
                                                  > prostsza i cos bedzie mozna ustalic.


                                                  Żartujesz, prawda? :J)))
                                                  Ja proponuję coś znacznie lepszego: przestańmy mówić o dyskryminacji w
                                                  kontekście obecnego solidarnościowego systemu ubezpieczeń, bo to bez sensu. Nie
                                                  wiem dlaczego wy stale do tego tematu wracacie, to chyba jakiś syndrom
                                                  mężczyzny uciemiężonego;) Czy zauważyłeś, że kobiety (ba, nawet feministki;))
                                                  nigdy nie piszą o tym co ja tutaj napisałam i nie usiłują kreować się na
                                                  poszkodowane, natomiast forumowi mężczyźni robią to stale i przy różnych
                                                  okazjach? Dajcie sobie z tym w końcu spokój, to wstyd dla dorosłych facetów
                                                  napuszczać mężczyzn na kobiety i vice versa.



                                                  Jak za niego wyjdziemy to dopadnie nas
                                                  > spoleczna sprawiedliwosc, ktorej pierwszym zalozeniem jest to, aby nic sie nie
                                                  > dalo policzyc i kazdy na kazdego doplacal i nie bedzie wogole tematu, na
                                                  ktoreg
                                                  > o
                                                  > temat moznaby gadac,


                                                  Gadać to warto o tym, jak najskuteczniej przejść z systemu solidarnościowego w
                                                  system wolnorynkowy – nie warto natomiast uprawiać
                                                  propagandy „dyskryminacyjnej” bo z tego nie będzie dyskusji tylko awantura. A
                                                  gdy już będziemy w systemie wolnorynkowym to ubezpieczalnie same rozwiążą
                                                  problem podwyższając składkę emerytalną dla kobiet a składkę zdrowotną i
                                                  rentową dla mężczyzn, albo kierując się dużo rozsądniejszymi kryteriami niż
                                                  płeć, np. rodzaj pracy, wykształcenie, czynniki genetyczne itd. To drugie
                                                  wydaje mi się zresztą dużo bardziej prawdopodobne.

                                                  >
                                                  > Gruss, T.
                                                  • micra Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 10:52
                                                    samisobie.clan.pl/on_stat.htm
                                                    dane z 1996 roku, liczby w tys.

                                                    cecha->mężczyźni<>kobiety
                                                    inwalidzi z orzeczeniem o inwalidztwie->2.123,9<>2.248,0
                                                    Inwalidzi I Grupy->398,4<>493,8
                                                    Inwalidzi II Grupy->828,5<>824,8
                                                    Inwalidzi III Grupy->832,0<>800,0
                                                    Inwalidzi z orzeczeniem bez określ. grupy->57,2<>107,6
                                                    Inwalidzi o nie ustalonej grupie->7,9<>21,8
                                                    Osoby nie posiad.orzecz. prawnego jako niepełnospr.->285,8<>484,7

                                                    Na mój gust osoby dotknięte niepełnosprawnością potrzebują więcej pieniędzy...
                                                  • Gość: trevik Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego IP: *.dip.t-dialin.net 12.09.05, 12:59
                                                    > Skądże znowu, jest wręcz przeciwnie! Składka na ubezpieczenie emerytalne to co
                                                    > prawda 19,52% ale tylko połowę z tego pokrywa pracownik. Składka zdrowotna
                                                    > wynosi 8,25% - w całości płacone przez pracownika. Rentowa to 13% - pracownik
                                                    > płaci połowę czyli 6,5%. Każdy z nas płaci więc 9,76% na
                                                    > składkę „dyskryminującą mężczyzn” i 14,75% na składkę „dyskry
                                                    > minującą kobiety”.

                                                    Dzieki temu, co napisal micra wiemy, ze "skladka dyskryminujaca kobiety" w
                                                    kwestii rent najprawdopodobniej nie istnieje - podane dane ilosci rencistow sa
                                                    wrecz odwrotne do twojej tezy, wiec temat w tym wzgledzie mozemy smialo
                                                    zakonczyc (albo sie bardziej postarasz, niz tylko piszac: bo robia niebezpieczne)

                                                    Dwa, gdzie najmocniej oszukujesz, to miejsce, w ktorym nie zauwazasz
                                                    socjotechniki rzadu w kwestii pobierania skladek: oboje wiemy, ze zwrot "polowe
                                                    placi pracodawca" sluzy tylko po to, aby nie denerwowac obywateli, bo normalnie
                                                    dla mnie istotna jest skala wszystkich obciazen zwiazanych z wyplaceniem dla
                                                    mnie pensji (to mi naprawde daje pozycje do negocjacji, ktora musze znac
                                                    wiedzac, ze np. w mojej branzy globalizacja to nie jest pojecie wirtualne w
                                                    przeciwienstwie do sytuacji w takim np. rolnictwie polskim, ktore o globalizacji
                                                    tak naprawde _moze_ ma zielone pojecie): znajac obciazenia, podatki i reguly
                                                    ksiegowania kosztow/przychodow/wydatkow mozna obliczyc obciazenie pracodawcy
                                                    przy wyplacaniu konkretnej pensji netto a roznice uznac jako podatek albo tzw.
                                                    parapodatek. W zwiazku z tym pozwole sie nie zgodzic na taki sposob dzielenia
                                                    podatkow i parapodatkow, ktore w rzeczywistosci _ja_ place jako ubezpieczony:
                                                    zapis w ustawie nie zmieni istoty sprawy ani mojego polozenia. Ubezpieczenie
                                                    rentalne i emerytalne sa najciezsze gatunkowo, do tego do ZUS i KRUS ida
                                                    _olbrzymie_ dotacje (ca 40mld PLN/rok), w porownaniu do systemu opieki
                                                    zdrowotnej, ktore sa co prawda bardzo trudne do liczenia (dotuja wszelkie
                                                    szczeble i rozne sprawy, plus sa umarzane czasem dlugi), ale zamyka sie to AFAIK
                                                    w pojedynczych miliardach - proponuje doliczyc, aby okreslac faktyczna wysokosc
                                                    skladek.

                                                    Co do liczenia skladki od nizszej podstawy, to przy podawaniu dokladnych
                                                    procentow to duzo - czyni to skladke zdrowotna jakies przynajmniej 20% wyzsza w
                                                    porownaniu, liczac ja od podstawy brutto z ubezpieczeniami spolecznymi dla
                                                    przecietnych pensji a to IMHO duzo.

                                                    > Z całym szacunkiem dla trudu górników, hutników, drwali i stoczniowców nie
                                                    > bardzo rozumiem dlaczego to ja mam ponosić konsekwencje tego, ze oni wybrali
                                                    > sobie taką pracę.

                                                    Nie zrozumialas mnie, albo udalas, ze nie rozumiesz - napisalem, ze powinny
                                                    istniec ich branzowe kasy ubezpieczen, ktore albo bylyby utrzymywane tylko przez
                                                    branze (tego jestem zwolennikiem), albo subwencjonowane i moznaby policzyc te
                                                    koszty - wiec zwolennikiem urawnilowki nie jestem. Ale tez warto zachowac
                                                    realizm i stad napisalem o weglu (ktory jest baaaardzo specyficznym surowcem) i
                                                    ktorego nie jestesmy w stanie z naszej gospodarki wyeliminowac w ciagu pieciu
                                                    minut. Liberalizm liberalizmem (ja uwazam, ze powinno sie cala gospodarke kraju
                                                    urynkawiac tak, jak to mozliwe) a rozsadek rozsadkiem (nie mozna zamknac kopaln
                                                    w ciagu 5 minut i to nie o wzgledy spoleczne chodzi - skonczyloby sie to
                                                    kryzysem energetycznym w Polsce, albo _w najlepszym wypadku_ horrendalnym
                                                    deficytem eksportowym, jedno i drugie niespecjalnie nas kreci, prawda?). Mnie
                                                    tez sie nie podoba placenie na przywileje branzowe - uwazam, ze rzad powinnien
                                                    dla tych branz stworzyc osobne kasy a koszty ich funkcjonowania powinny zostac
                                                    dodane do kosztow funkcjonowania branz, co daloby bardzo obiektywne dane do
                                                    dalszych kalkulacji na temat oplacalnosci tego i owego.

                                                    > Przy okazji zauważyłam, że
                                                    > zaczynasz wykazywać ciekawą cechę wrażliwości społecznej natychmiast gdy
                                                    > zaczynamy rozmawiać o mężczyznach, bo gdy mowa o kobietach to jesteś bardzo pro
                                                    > rynkowy.

                                                    Nie chce byc zlosliwy, ale zle zauwazylas ;-).

                                                    > Gdybym ja w analogicznym kontekście wspomniała coś o tym, że kobiety
                                                    > mają krótsze okresy składkowe i w związku z tym niższse emerytury, bo zajmują
                                                    > się dziećmi (a dzieci są chyba co najmniej tak samo ważne jak węgiel!), to
                                                    > zaraz byś wyjechał z zarzutami o feministycznej hipokryzji, bredniach,
                                                    > lewactwie itd.

                                                    A to swiadczy, ze nie wiesz, jakie mam w tym wzledzie poglady - juz kiedys
                                                    pisalem, co mysle o wychowywaniu dzieci, ulgach i systemach emerytalnych. Ale
                                                    tutaj troche przychylam sie do feministek: uwazam, ze kobieta powinna miec
                                                    wybor, z tym, ze kobieta bezdzietna nie powinna miec przywilejow zwiazanych z
                                                    rodzeniem dzieci, bo to nie fair, chyba sie zgodzisz?

                                                    > Bardzo się starałeś, ale nie wydaje mi się byś choćby lekko podważył któryś z
                                                    > moich wcześniejszych argumentów. To o czym piszesz, to mało istotne szczegóły,
                                                    > bez wpływu na obraz całości.

                                                    Nie wykonujemy analizy ilosciowej - ta zaczal micra i dyskryminacje kobiet w
                                                    dziedzinie rent jesli nie mozemy juz miedzy bajki wlozyc, to na pewno jest
                                                    podstawa do tego, aby takie argumenty nie brac powaznie bez solidnej analizy
                                                    ilosciowej. Tak naprawde liczenie wydatkow panstwa na kobiety i mezczyzn w
                                                    kazdej dziedzinie jest trudne, bo w tym kraju w takich dziedzinach jak sluzba
                                                    zdrowia politycy robia bardzo wiele, aby nic sie policzyc nie dalo. Jednak
                                                    rowniez nie zdziwilbym sie, gdyby sie okazalo, ze wydatki na ochrone zdrowia
                                                    przeznaczone na przecietna kobiete sa jednak wyzsze niz na przecietnego
                                                    mezczyzne. Rzucanie argumentow typu: "wykonuja niebezpieczne, wiec czesciej
                                                    wypadki, wiec wiecej pieniedzy idzie" nie jest przedstawianiem problemu w sposob
                                                    scisly. Przypuszczam, ze Ciebie rowniez nie przekonam prosto, bo do tego
                                                    musialbym miec sprawe czarno na bialym a nie mam. Jednak jesli micra cos jeszcze
                                                    znajdzie (nie jestem sam w tej sprawie jak widze) to bedzie dobrze.

                                                    I choc to juz bede musial napisac po raz x-ty to i tak to zrobie, aby byla
                                                    jasnosc: nie jestem facetem, ktoremu zalezy na udowadnianiu dyskryminacji
                                                    mezczyzn w systemie emerytalnym, czy innym, bo chce pokazac meska krzywde.
                                                    Udowadniam to tylko dlatego, ze mam szczerze powyzej dziurek w nosie tego
                                                    jazgotu o dyskryminacji kobiet, nawet w kwestii systemu emerytalnego: przeczytaj
                                                    portale feministyczne i komentarze do wszelkich propozycji systemu emerytalnego,
                                                    to zobaczysz, co mam na mysli - moze zorganizowanym feministkom napisalas, ze
                                                    nie maja racji? Choc dyskryminacji nie ma to i tak sie cos znajdzie, aby
                                                    stwierdzic, ze to kobiety sa dyskryminowane obecna sytuacja a wierz mi, ze
                                                    wyglada to komicznie,

                                                    Gruss, T.

                                                    PS: Tego nie chce komentowac:
                                                    > Dajcie sobie z tym w końcu spokój, to wstyd dla dorosłych facetów
                                                    > napuszczać mężczyzn na kobiety i vice versa.
                                                    Ale proponuje Tobie to przemyslec to w sensie utyskiwania feministek na
                                                    dyskryminacje kobiet i jak owa dyskryminacja jest przedstawiana, kto jest katem
                                                    a kto ofiara.
                                                  • micra Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 13:27
                                                    Powiem szczerze, że sam się zdziwiłem tymi danymi - że jest taki rozkład
                                                    procentowy - kobiety i mężczyźni wśród osób niepełnosprawnych. Nie wiem, czy
                                                    obejmuje to także osoby niepełnosprawne umysłowo. Nie mam pojęcia.

                                                    To co mnie zastanawia jednak to ilość kobiet w I grupie inwalidzkiej. Gdzie jak
                                                    gdzie, ale nie w tej grupie spodziewałem się większość kobiet i nawet
                                                    najbardziej rozbuchana wyobraźnia nie starcza mi do wymyślenia - kto w tej
                                                    grupie się pojawia, skąd się biorą te kobiety? Pewnie duża część to osoby
                                                    starsze, inwalidzi ruchu z jakimiś zwyrodnieniami stawowymi, ale to i tak dużo,
                                                    bardzo dużo.

                                                    Rozbawił mnie samowystarczalny KRUS z dotacją na poziomie 94% oraz ZUS z dotacją
                                                    25%.
                                                  • Gość: trevik Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego IP: *.dip.t-dialin.net 12.09.05, 14:36
                                                    > Rozbawił mnie samowystarczalny KRUS z dotacją na poziomie 94% oraz ZUS z dotacj
                                                    > ą
                                                    > 25%.

                                                    Tak caly czas krzyczeli rolnicy, jak im ktokolwiek staral sie powiedziec, ze
                                                    polskie rolnictwo jest dotowane m.in. przez system spolecznych ubezpieczen
                                                    (zdjecie ciezarow to potezna dotacja). Mialem kolege, ktory teraz robi doktorat
                                                    z przedmiotow scislych (sic!) i on tez twierdzil, ze KRUS nie jest dotowany. Jak
                                                    chcialno pare lat temu zwiekszyc udzial skladek rolnikow z 5% do 10% budzetu to
                                                    pamietam jak dzis wrzask Kalinowskiego, ze jak można dopuścić, aby dwukrotnie
                                                    wzrosły obciążenia dla rolnikow, ze tak naprawde to jest normalne, bo dotacja
                                                    dla rolnictwa jest prezentem dla obywateli, ze mogą mieć przez to tania żywność.

                                                    Jak trochę posłuchałem ludowców, stało się dla mnie jasne, ze nie ma w polskim
                                                    parlamentaryzmie (i chyba zadnym innym rowniez) partii bardziej zaklamanych i
                                                    roszczeniowych niż partie chlopskie - polscy socjalisci to tak naprawde pikus,
                                                    gdyby partie chlopskie mialy takie poparcie jak cala lewica nierolnicza, to
                                                    bylaby dopiero katastrofa. Sciaganie częsci elektoratu wiejskiego przez LPR
                                                    należy rozumieć wyłącznie w kategoriach błogosławieństwa dla portfeli obywateli
                                                    spoza wsi,

                                                    Gruss, T.
                                                  • krolewna_angina jeszcze o KRUS 12.09.05, 19:18
                                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                                    > Tak caly czas krzyczeli rolnicy, jak im ktokolwiek staral sie powiedziec, ze
                                                    > polskie rolnictwo jest dotowane m.in. przez system spolecznych ubezpieczen
                                                    > (zdjecie ciezarow to potezna dotacja). Mialem kolege, ktory teraz robi
                                                    doktorat
                                                    > z przedmiotow scislych (sic!) i on tez twierdzil, ze KRUS nie jest dotowany.


                                                    Nie wierzę żeby tak powiedział - bardziej prawdopodobne jest że ty go źle
                                                    zrozumiałeś (podobnie jak Micra źle zrozumiał mnie w tej samej sprawie).
                                                    Prawdopodobnie powiedział, że system emerytalny KRUS jest zbilansowany i może
                                                    istnieć w obecnej formie bez żadnych dotacji państwowych. I to jest prawda,
                                                    potwierdzili to zresztą ostatnio eksperci Banku Światowego którzy uznali system
                                                    emerytalny KRUS za bardzo dobrze funkcjonujący i nie wymagający poważniejszych
                                                    zmian.
                                                    Jeśli nie wierzysz, to możesz sobie sam policzyć: przeciętny rolnik płaci
                                                    składkę przez 40 lat bez żadnych przerw (w przeciwieństwie do ZUS nie ma takiej
                                                    możliwości) Kwartalna składka to 168 zł. Rolnik przechodzi na emeryturę w wieku
                                                    65 lat (wcześniej tylko po oddaniu ziemi, ale to zupełnie inna sprawa)
                                                    emerytura rolnicza to ok. 500 zł a średnia życia mężczyzny 69 lat. (kobiety
                                                    rzadziej posiadają ziemię więc rzadziej płacą KRUS).
                                                    Ty Trevik to w ogóle strasznie lubisz polowania na czarownice. Jak nie
                                                    feministki, to chłopi...
                                                    Feministką jestem, z wsią natomiast nie mam nic wspólnego więc może spróbuj
                                                    wysłuchać mnie dla odmiany na spokojnie - bo naprawdę nie kieruje mną
                                                    żadna "solidarność buraków" tylko zdrowy osąd.
                                                    To 15 mld dotacji do KRUS jest przeznaczane głównie na świadczenia zdrowotne i
                                                    renty, nie na emerytury. To prawda, że chłopi powinni płacić wyższą składkę
                                                    zdrowotną. Jednak wyższą składkę zdrowotną powinni płacic wszyscy najmniej
                                                    zarabiający, także ludzie objęci ZUSem. To prawda, że KRUS otrzymuje procentowo
                                                    wyższą dotację niż ZUS, ale czym to jest spowodowane? Wyłacznie tym, że w
                                                    systemie zusowskim jest wystarczająco wielu ludzi bardzo zamożnych i to oni
                                                    finansują tych biedniejszych. W systemie krusowskim prawie wszyscy są bardzo,
                                                    bardzo biedni więc nie ma kogo oskubać. Czytałam gdzieś, że człowiek pracujący
                                                    w gospodarstwie ma średnio 250 zł dochodu miesięcznie. Może chciałbyś sobie
                                                    policzyć jaką składkę zapłaciłby przy takich dochodach w systemie zusowskim a
                                                    jaką płaci w KRUS? Strzelam w ciemno, że chłop płaci więcej albo podobnie co
                                                    zusowiec.
                                                    Powtarzam że nie mieszkam na wsi i nie należę do PSL. Po prostu staram się
                                                    patrzeć na sprawy uczciwie.




                                                  • micra Re: jeszcze o KRUS 12.09.05, 21:11
                                                    nieee... 94% budżetu to dotacja to znikoma dotacja. Ja chyba śnię.

                                                    Wystarcza? Fantastycznie, ale to jest z dotacji, z budżetu. Rzeczywiście, jeżeli
                                                    założymy, że mężczyzna żyje 4 lata po osiągnięciu wieku emerytalnego i przy
                                                    obecnej składce układa się "piękna" emerytura - 560 zł. Mimo to jakoś te 14 mld
                                                    potrzeba. Jeżeli potrzeba to znaczy że nie wystarcza i nie ważne na co potrzeba
                                                    te 14 mld zł.

                                                    To, że zarabia 250 zł miesięcznie nie wynika z jakichś tajemniczych powodów.
                                                    Gospodarstwa są rozdrobnione jak mało co i nic tego nie zmieni dopóki ludzie się
                                                    nie zmienią. Mój wujek na wsi za swoją stodołą ma pole sąsiada, a swoje pole ma
                                                    za stodołą sąsiada, myślisz, że się zamienią, myślisz, że połączą pola razem lub
                                                    coś zrobią razem? Tak, wódki się napiją razem i nic więcej nie są w stanie zrobić.

                                                    Teraz jest coraz więcej ludzi posiadających ogromne obszary, oni też płacą
                                                    kwartalnie 168 zł.
                                                  • krolewna_angina Re: jeszcze o KRUS 13.09.05, 09:45
                                                    micra napisał:

                                                    > nieee... 94% budżetu to dotacja to znikoma dotacja. Ja chyba śnię.
                                                    >
                                                    > Wystarcza? Fantastycznie, ale to jest z dotacji, z budżetu. Rzeczywiście,
                                                    jeżel
                                                    > i
                                                    > założymy, że mężczyzna żyje 4 lata po osiągnięciu wieku emerytalnego i przy
                                                    > obecnej składce układa się "piękna" emerytura - 560 zł. Mimo to jakoś te 14
                                                    mld
                                                    > potrzeba. Jeżeli potrzeba to znaczy że nie wystarcza i nie ważne na co
                                                    potrzeba
                                                    > te 14 mld zł.
                                                    >
                                                    > To, że zarabia 250 zł miesięcznie nie wynika z jakichś tajemniczych powodów.
                                                    > Gospodarstwa są rozdrobnione jak mało co i nic tego nie zmieni dopóki ludzie
                                                    si
                                                    > ę
                                                    > nie zmienią. Mój wujek na wsi za swoją stodołą ma pole sąsiada, a swoje pole
                                                    ma
                                                    > za stodołą sąsiada, myślisz, że się zamienią, myślisz, że połączą pola razem
                                                    lu
                                                    > b
                                                    > coś zrobią razem? Tak, wódki się napiją razem i nic więcej nie są w stanie
                                                    zrob
                                                    > ić.
                                                    >
                                                    > Teraz jest coraz więcej ludzi posiadających ogromne obszary, oni też płacą
                                                    > kwartalnie 168 zł.


                                                    Słuchaj no, Micra. Jak chcesz dyskutowac to przestań wymyślac sobie różne
                                                    bzdury, przedstawiać je jako coś co twój rozmówca ponoć powiedział a potem
                                                    obalać nieistniejące tezy. Tak dyskutują tylko "inteligentni inaczej".
                                                    Informuję cię po raz kolejny, że NIGDY NIE NAPISAŁAM że krus jest
                                                    samowystarczalny. Przestań dyskutować sam z sobą, dobrze?
                                                    Nie napisałam też, że dotacje dla krus są "znikome". Znowu sobie coś wymyśliłes
                                                    i znowu dyskutujesz z własnymi wyobrażeniami o tym co ja piszę zamiast z
                                                    faktami.
                                                    Dla porządku dodam jeszcze tylko, że całkiem wyraźnie napisałam, że rolnicy
                                                    powinni płacić wyższą składkę więc możesz sobie darować także i agitacje na
                                                    rzecz reformy krus i robienie ze mnie wroga takiej reformy.
                                                    I na koniec: nie bawię się w socjologię i nie wnikam w to dlaczego rolnicy
                                                    słabo zarabiają. Mało mnie to prawdę mówiąc obchodzi, bo nie ma żadnego związku
                                                    z tematem. Zasugerowałam tylko, że dopóki istnieje system taki jak ZUS w którym
                                                    bogaci płacą na biednych, dopóty chłopi i tak więcej nie zapłacą bo są
                                                    autentycznie biedni. Można ich podciągnąć pod powszechny system ubezpieczeń i
                                                    nic to nie zmieni, nadal będą płacili tyle samo a kto wie czy nie jeszcze
                                                    mniej - płacąc na powszechnych zasadach procent od swoich dochodów. Rusz głową
                                                    tudzież kalkulatorem i policz sobie ile wyniesie składka od 250 zł.
                                                    Dlatego irytuje mnie takie napuszczanie ludzi na siebie nawzajem jakie z
                                                    upodobaniem uprawia Trevik - jak nie mężczyzn na kobiety, to przynajmniej ludzi
                                                    z miasta na ludzi ze wsi. Reformowac trzeba całość ubezpieczeń a szukać na siłę
                                                    winnych bo taka agresja do niczego nie prowadzi.
                                                  • micra Re: jeszcze o KRUS 13.09.05, 10:17
                                                    > Informuję cię po raz kolejny, że NIGDY NIE NAPISAŁAM że krus jest
                                                    > samowystarczalny. Przestań dyskutować sam z sobą, dobrze?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=28769539&a=28904568
                                                    Napisałaś o samowystarczalności KRUS w części emerytalnej. To nie jest kłamstwo.
                                                    To jest prawda. Tak samo jak ZUS jest samowystarczalny w zakresie nowych
                                                    inwestycji.

                                                    To ja napisałem, że ta dotacja nie jest znikoma. Napisałem to jako odpowiedź na
                                                    prawdę, że w KRUS jest samowystarczalny w części emerytalnej. Nie wciskam Ci
                                                    tego do ust. Przepraszam za ten zabieg retoryczny.

                                                    Tak, chciałbym, by składka emerytalno-rentowa była w pierwszym momencie
                                                    proporcjonala do osiąganego dochodu, a nie ustalana arbitralnie przez jakąś
                                                    kasę. Skoro teraz 168 zł x 4 na rok daje później 500 zł emerytury przez 4 lata
                                                    (średnio) i to się sprawdza, to skoro jest 250 zł dochodu (średnio) i rolnicy
                                                    zapłacą (średnio) 84 zł x 4 na rok da później 250 zł emerytury przez 4 lata
                                                    (średnio).

                                                    Nie szukam winnych w żadnej grupie społecznej, stwierdzam jedynie fakty.

                                                  • Gość: trevik Re: jeszcze o KRUS IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.05, 13:36
                                                    > Nie wierzę żeby tak powiedział - bardziej prawdopodobne jest że ty go źle
                                                    > zrozumiałeś (podobnie jak Micra źle zrozumiał mnie w tej samej sprawie).

                                                    Nie - tak wlasnie powiedzial. Wiem, co powiedzial, bo az mnie cofnelo. Tak
                                                    dlugo, jak dlugo temat nie wychodzil na swiatlo dzienne (czasem ktoras liberalna
                                                    gazeta napomknela, ale nie bylo dyskusji w Sejmie) tak ludzie ze wsi mysleli
                                                    (przynajmniej wielu). I tak sobie mysle, ze tak mysleli, bo ktos im opowiadal,
                                                    ze cos sie "bilansuje" a tam to do konca sie nic nie bilansuje. Skladka jest na
                                                    wszystko, co najwyzej mozna stwierdzic, ze wystarcza tylko na jeden cel (a nie
                                                    jestem calkiem pewny, czy faktycznie wystarcza), reszta to dotacje. Przy
                                                    dotacjach na poziomie ponad 90% wydaje mi sie uprawnionym uznac, ze skladka
                                                    rolinikow na KRUS jest symboliczna a system tak naprawde jest finansowany z kasy
                                                    panstwa.

                                                    I jeszcze jedno: ludzi na siebie nie napuszczam. Nie jestem zwolennikiem
                                                    wprowadzania "Bog wie jakiego" finansowania przez malorolnych chlopow systemu
                                                    opieki spolecznej, chocby dlatego, ze nie maja pieniedzy. Jednak takie podejscie
                                                    zostawiam tylko dla tych, ktorzy nie maja a nie dla chodowcy psa, czy
                                                    wlasciciela malej chodowli jedwabnikow zawartej w akwarium (ktorzy utrzymuja sie
                                                    z innych biznesow) i rolnikow z ponad 500 hektarowym polem, zatrudniajacych do
                                                    roboty jeszcze ludzi. Powiedzmy, ze pomoc powinna trafiac _tylko_ tam, gdzie
                                                    jest to niezbedne. Na tym polega problem KRUS: na oplacalnosci podciagniecia sie
                                                    pod ta kase i paru "rolnikow" ktorym sie KRUS oplacal przy ich dzialalnosci juz
                                                    poznalem.

                                                    > Wyłacznie tym, że w
                                                    > systemie zusowskim jest wystarczająco wielu ludzi bardzo zamożnych i to oni
                                                    > finansują tych biedniejszych.

                                                    W systemie ZUSowskim to wszyscy, ktorzy placa normalne skladki i nie przejda na
                                                    "pomostowe" rozwiazania sa w takim razie bardzo zamozni a ci, ktorzy biora rozne
                                                    swiadczenia z tego systemu na zasadzie takiej, czy innej bezskladkowej, czy
                                                    branzowej uznaniowosci to beneficjenci. Tak to w zasadzie wyglada: placenie
                                                    nawet najnizszej skladki ZUS powinno skutkowac przy 40 latach pracy i przejsciu
                                                    na emeryture w wieku lat 65 przy znanej sredniej dlugosci zycia doskonala
                                                    emerytura, niestety nikt tak tego nie policzy, wiadomo dlaczego.

                                                    > Czytałam gdzieś, że człowiek pracujący
                                                    > w gospodarstwie ma średnio 250 zł dochodu miesięcznie. Może chciałbyś sobie
                                                    > policzyć jaką składkę zapłaciłby przy takich dochodach w systemie zusowskim a
                                                    > jaką płaci w KRUS? Strzelam w ciemno, że chłop płaci więcej albo podobnie co
                                                    > zusowiec.

                                                    Mysle, ze nie masz racji: 250 PLN dochodu rolnika miesiecznie to chyba to, co ma
                                                    na rece. Pracownica kasy w supermarkecie (na umowe o prace) ma 800, czyli 2.5
                                                    raza wiecej powiedzmy, placi ZUS ca. (z pracodawca) jakies 600 PLN. Skladka KRUS
                                                    na ubezpieczenie emerytalno rentowe to ca. 170 PLN / kwartal, czyli pracownica
                                                    supermarketu placi tak pi razy oko 10 razy wiecej (za zdrowotne tez
                                                    nieporownywalnie placi). Do tego tez ma koszty dojazdu do pracy (dla Rolnika
                                                    podajesz dochod, wiec wnioskuje, ze z odliczeniem juz tych kosztow), Rolnik ma
                                                    swoj ogrodek i w duzej czesci musi sie sam wyzywic, nasza zatruniona musi
                                                    wszystko kupic a koszty jedzenia stanowia zapewne w jej budzecie spory wydatek.
                                                    Te porownania nie sa proste a twierdzenie, ze Rolnik placi na swoje mozliwosci
                                                    tak samo, albo wiecej, niz zusowiec to trudno dla niskich dochodow "zusowcow"
                                                    udowodnic.

                                                    Gruss, T.
                                                  • krolewna_angina Re: jeszcze o KRUS 13.09.05, 16:56
                                                    Gość portalu: trevik napisał(a):


                                                    Skladka jest na
                                                    > wszystko, co najwyzej mozna stwierdzic, ze wystarcza tylko na jeden cel


                                                    Nieprawda. Składka emerytalna nie jest na wszystko tylko na emerytury. Rolnicy
                                                    oprócz 168 emerytalnej płacą 78 zdrowotnej, i to własnie do zdrowotnej (i pewno
                                                    także do rent) tyle się dopłaca z budżetu. Na pewno składka zdrowotna dla
                                                    chłopów powinna wzrosnąć - ale dla zusowców w tej samej czyli najniższej grupie
                                                    dochodowej też powinna wzrosnąć. Najlepiej byłoby to ujednolicić w zależności
                                                    od dochodu i byłby spokój. Normalni (czyli biedni) chłopi pewno jeszcze by na
                                                    tym skorzystali, bo płaciliby mniej niż teraz.


                                                    (a nie
                                                    > jestem calkiem pewny, czy faktycznie wystarcza),


                                                    Nie jesteś? To sobie policz. Inni już to zrobili i wyszło, ze ta składka się
                                                    bilansuje. Ci "inni" to m.in. audyt z Banku Światowego. Policz: 672 zł rocznie
                                                    przez 40 lat przy stopie zwrotu podobnej jak OFE i emeryturze 500 zl.


                                                    reszta to dotacje. Przy
                                                    > dotacjach na poziomie ponad 90% wydaje mi sie uprawnionym uznac, ze skladka
                                                    > rolinikow na KRUS jest symboliczna a system tak naprawde jest finansowany z
                                                    kas
                                                    > y
                                                    > panstwa.

                                                    Ja bym to określiła inaczej.
                                                    Słabo zarabiający są w Polsce finansowani z podatków bogatszych. Te transfery
                                                    odbywają się albo poprzez budżet (tak jest w krus) albo bezpośrednio poprzez
                                                    składki zamożniejszych _oraz_ przez budżet (tak jest w zus). Jakby nie patrzeć,
                                                    to bogatsi płacą na biedniejszych, bo jakie to ma znaczenie dla bogatego czy
                                                    płaci podatek do budżetu a stamtąd jego pieniądze trafiają do biednego chłopa,
                                                    czy też płaci parapodatek nazywany składką zus z którego finansuje się biedne
                                                    np. ekspedientki. On i tak jest skubany przez innych.
                                                    W Polsce nie ma transferów z miasta do wsi, tylko są transfery z bogatych do
                                                    biednych.

                                                    >
                                                    > W systemie ZUSowskim to wszyscy, ktorzy placa normalne skladki i nie przejda
                                                    na
                                                    > "pomostowe" rozwiazania sa w takim razie bardzo zamozni a ci, ktorzy biora
                                                    rozn
                                                    > e
                                                    > swiadczenia z tego systemu na zasadzie takiej, czy innej bezskladkowej, czy
                                                    > branzowej uznaniowosci to beneficjenci.


                                                    Śnisz na jawie. Zarówno leczenie jak i renty czy emerytury ludzi o niskich
                                                    dochodach są ostro dofinansowywane ze składek bogatszych. Człowiek z przedziału
                                                    ponizej 13.500 zł dochodu rocznie (a takich jest w Polsce kilka milionów
                                                    podczas gdy krusowców tylko ok. 1,5 mln) płaci poniżej 70 składki zdrowotnej
                                                    miesięcznie i z całą pewnością nie jest samowystarczalny. Bez bogatszych
                                                    zusowców taki by nie przeżył. On skubie bogatszych tak samo jak rolnik - tylko
                                                    rolnik robi to za pośrednictwem budżetu a biedny zusowiec za pośrednictwem
                                                    składki zus od bogatszych. Dla skubanego to żadna różnica kto go skubie.


                                                    Tak to w zasadzie wyglada: placenie
                                                    > nawet najnizszej skladki ZUS powinno skutkowac przy 40 latach pracy i
                                                    przejsciu
                                                    > na emeryture w wieku lat 65 przy znanej sredniej dlugosci zycia doskonala
                                                    > emerytura, niestety nikt tak tego nie policzy, wiadomo dlaczego.


                                                    Tylko że mało kto płaci zus uczciwie przez 40 lat. Zawsze się trafi a to
                                                    dłuższe chorobowe, a to parę lat na bezrobociu, a to zakład pracy nie
                                                    odprowadzał składek choć powinien itd. Natomiast krus jest powiązany z ziemią,
                                                    nie można zawiesić jego płacenia w żaden sposób. 20 letni chłopak któremu
                                                    ojciec zapisał kawałek ziemi będzie płacił krus 45 lat bez żadnej przerwy. W
                                                    zusie to się nie zdarza, tam jest mnóstwo różnych przywilejów i mozliwości
                                                    omijania składki.


                                                    Pracownica kasy w supermarkecie (na umowe o prace) ma 800, czyli 2.5
                                                    > raza wiecej powiedzmy, placi ZUS ca. (z pracodawca) jakies 600 PLN. Skladka
                                                    KRU
                                                    > S
                                                    > na ubezpieczenie emerytalno rentowe to ca. 170 PLN / kwartal, czyli pracownica
                                                    > supermarketu placi tak pi razy oko 10 razy wiecej (za zdrowotne tez
                                                    > nieporownywalnie placi).


                                                    ???????????
                                                    Albo ja tu czegoś nie rozumiem albo ty piszesz jakieś koszmarne bzdury.
                                                    Jakim cudem ta ekspedientka płaci 10 razy więcej? Przecież to by znaczyło, że
                                                    ona przy dochodzie brutto 800 zł płaci 560 zł składki emerytalnej miesięcznie
                                                    (bo rolnik płaci 56) a to jest jakiś nonsens. Nawet gdybyś to policzył tak jak
                                                    lubisz czyli łącznie z częscią pracodawcy (co w tym przypadku jest absolutnie
                                                    niedopuszczalne, bo rozmawiamy o kosztach ponoszonych przez samego
                                                    ubezpieczanego, nie wliczamy ani dotacji budżetowej ani dotacji od firmy która
                                                    zatrudnia) - wtedy ona płaciłaby 156 zł a nie 560!!!!
                                                    Tyle ze powtarzam, powinno się liczyc tylko to co płaci ona sama a nie
                                                    pracodawca. Wtedy będzie to 78 zł ekspedientki i 56 zł rolnika. Różnica już nie
                                                    taka duża, prawda? A teraz najciekawsze: ta ekspedientka popracuje sobie 25 lat
                                                    i dostanie 1000-1100 zł emerytury a rolnik pracując 40-45 lat (bo krócej nie
                                                    może choćby chciał) dostanie emerytury 500 zł.

                                                    Do tego tez ma koszty dojazdu do pracy (dla Rolnika
                                                    > podajesz dochod, wiec wnioskuje, ze z odliczeniem juz tych kosztow), Rolnik ma
                                                    > swoj ogrodek i w duzej czesci musi sie sam wyzywic, nasza zatruniona musi
                                                    > wszystko kupic a koszty jedzenia stanowia zapewne w jej budzecie spory
                                                    wydatek.


                                                    Dajże spokój, przy takim gmatwaniu to już do niczego się nie dojdzie. Płatnika
                                                    nikt nie pyta czy ma warzywa z ogródka, on ma płacić i tyle. Czy to, ze
                                                    pielęgniarka załatwi sobie czasami darmową receptę na leki też mamy liczyć?



                                                    > Te porownania nie sa proste a twierdzenie, ze Rolnik placi na swoje mozliwosci
                                                    > tak samo, albo wiecej, niz zusowiec to trudno dla niskich dochodow "zusowcow"
                                                    > udowodnic.


                                                    Nie rozumiem co w tym może być trudnego, to przecież całkiem proste. Powiedzmy
                                                    ze nasz rolnik zarabia 400 brutto, tyle samo co ekspedientka (bo może ona
                                                    pracuje w Biedronce?:) Wtedy ekspedientka płaci zdrowotnego 26 zł - dokładnie
                                                    tyle samo co i rolnik (on płaci 78 zł kwartalnie czyli 26 miesięcznie).
                                                    A przecież suma 400 zł dochodu rolnika brutto jest prawdopodobnie zawyżona.
                                                    Jeżeli suma 250 zł która podają w tracie różnych debat jest prawdziwa, to
                                                    powinniśmy liczyć od ok. 350 zł dochodu brutto. I przy tej sumie już okazuje
                                                    się, że rolnik w zus zapłaciłby mniej niż obecnie.


                                                    >
                                                    > Gruss, T.
                                                  • trevik Re: jeszcze o KRUS 13.09.05, 18:39
                                                    > Nieprawda. Składka emerytalna nie jest na wszystko tylko na emerytury. Rolnicy
                                                    > oprócz 168 emerytalnej płacą 78 zdrowotnej, i to własnie do zdrowotnej (i pewno

                                                    Nieprawda - skladka ze strony krus www.krus.gov.pl/document.php?id=172
                                                    w 2005 roku skladki emerytalno-rentowej (tak sie ona nazywa) bylo ca. 170 PLN
                                                    oraz 60, poziej 72PLN skladki wypadkowej, chorobowej i maciezynskiej. Wiec raz,
                                                    ze te ca. 170 PLN (bo dokladna stawka jest wyliczana na bierzaco i zalezy od
                                                    wyokosci renty) nie obejmuje tylko ubezpieczen emerytalnych, dwa KRUS nie jest
                                                    system kapitalowym tylko obowiazuje podobny model solidarnosci pokoleniowej jak
                                                    w ubezpieczeniu ZUS, stad zalozenie kumulacji kapitalu jest niewlasciwe: o tyle
                                                    jest to wazne, ze tych mld. PLN w Polsce nie mamy, aby sie kumulowaly. Dwa,
                                                    nawet, gdyby byly to nie mozna ich liczyc od niepamietnych 40 lat, bo zasady sie
                                                    zmieniaja i nie ma w tym ani winy rolnikow ani rzadu (raczej komunistow).
                                                    Tutaj raczej ja mam racje - niepotrzebnie napisalem "za wszystko", bo nie jest
                                                    to oczywiscie za wszystko a skladka jest dzielona: glupi blad, bo dane bralem
                                                    poprzednio z tej samej strony.

                                                    > W Polsce nie ma transferów z miasta do wsi, tylko są transfery z bogatych do
                                                    > biednych.

                                                    W oglnym zalozeniu oczywiscie - nie bede z tym polemizowal, choc akurat w
                                                    przypadku rolnikow ta zasada nie obowiazuje (stawka KRUS i ZUS jest jedna,
                                                    podatek PIT rolnikow nie obejmuje, wiec zostaja tylko inne podatki, ktore moga
                                                    byc przez bogatszych placone - w mniejszym wymiarze, niz przez innych bogatych o
                                                    podobnych dochodach). I jesli popatrzec o relacje transferu gotowki
                                                    (redystrybucji) miedzy wsia i miastem to bilans netto jest taki, ze pieniadze
                                                    faktycznie plyna od miasta na wies a nie na odwrot, choc zgadzam sie z tym, ze
                                                    to wynik polityki sprawiedliwosci spolecznej (bardzo jednak specyficznie
                                                    zaokraglanej zgodnie nieprzypadkiem z interesami czlonkow partii chlopskich:
                                                    politycy chlopscy to nie sa raczej chlopi malorolni).

                                                    Co do skubania bogatych przez biednych to pisalem o ZUS i w kontekscie
                                                    ubezpieczen rentowych a nie o ubezpieczeniach zdrowotnych - to chyba jasne (te
                                                    sa liniowe od dochodu brutto a wydatki na leczenia bogacza i biedaka
                                                    zdecydowanie nie, w emeryturach sa inne zaleznosci).

                                                    > A teraz najciekawsze: ta ekspedientka popracuje sobie 25 lat
                                                    > i dostanie 1000-1100 zł emerytury a rolnik pracując 40-45 lat (bo krócej nie
                                                    > może choćby chciał) dostanie emerytury 500 zł.

                                                    Raz, ze ja nie roznicuje skladek placonych przez pracownika i pracodawce -
                                                    uwazam to roznicowanie za trik socjologiczny, rownie dobrze moglby pracodawca
                                                    placic wszystko, jak bylo wczesniej i co? Wtedy ekspedientka nic nie placilaby?
                                                    Nie - to, co przeznacza na jej zatrudnienie pracodawca (przeznaczyc musi) to
                                                    jest zdroworozsadkowo to, co powinno byc jej dochodem a ona placi z tego
                                                    ubezpieczenia spoleczne i podatki. Bo inaczej to jest placenie przez
                                                    przedsiebiorce ubezpieczen pracownika z racji wykonywania czynnosci polegajacej
                                                    na wyplacaniu pensji pracownikowi. Troche smieszne, ale tak sie w zasadzie robi,
                                                    aby nie draznic szarego czlowieka z paroma groszami wyplaty prawie takimi samymi
                                                    sumami, ktore sa odprowadzane na ZUS.

                                                    Poza tym ktos kto pracuje 25 lat i placi minimalna stawke 1100 PLN emerytury
                                                    raczej nie dostanie, bo jak znam realia blizej nawet bedzie jej do polowy tego
                                                    (dokladnie trzeba przeliczyc z relacja wysokosci jej dochodu brutto do sredniej
                                                    krajowej a potem wziac tzw. podstawe wymiaru, ktora sie waha, w ktorych latach
                                                    pracowala i przeliczyc, ale emerytura bedzie bardzo cienka)

                                                    Jeszcze jedno warto pamietac - tymi 250 dochodu sie moze i szafuje, ale tez
                                                    czytalem, ze srednio rolnik pracuje efektywnie na gospodarce 3 godziny dziennie
                                                    (w reszcie czasu zajmuje sie innymi sprawami, niezwiazanymi z uzyskaniem
                                                    dochodu): tym juz nie kazdy sie chwali a politycy nie lubia denerwowac rolnikow,
                                                    bez wzgledu na to, z ktorych partii sa.

                                                    Ja nie twierdze, ze licze wszystko dokladnie od A-Z, raczej szacuje, ale jesli
                                                    juz porownujesz platnika ZUS do KRUS i dowodzisz, ze biedniejsi ZUSowcy placa
                                                    prawie to samo, co KRUSowcy (a wiem, ze tak nie jest, bo znam stawki, ZUS ma
                                                    minimalna) a w ZUS i tak jest lepiej to chyba jednak to jest przesada. Nie chce
                                                    mi sie samemu liczyc, moze masz wykonane _dokladnie_ wyliczenia?

                                                    I warto pamietac, ze ZUS ma bardzo specyficznie dobrane przeliczniki, co i jak
                                                    wyplaca a algorytmy sa tak skonstruowane, ze robiac w odpowiednim czasie upadki
                                                    i wzloty wychodzi sie lepiej, niz przy np. jednostajnej pensji podczas okresu
                                                    pracy, tudziez warto zarabiac porzadnie lepiej pozniej, niz wczesniej, warto
                                                    miec papiery, niz ich nie miec (choc powinny byc w ZUS tak naprawde), warto byc
                                                    w uprzywilejowanej branzy, niz nie itd. itp. ZUS nie jest wbrew pozorom az takim
                                                    wyrownujacym narzedziem spolecznej sprawiedliwosci, jak sie niektorym wydaje, za
                                                    to jest narzedziem robienia pewnej polityki i pewnym grupom dobrze, reszte majac
                                                    gdzies - spojrz jak sa wykonywane wyliczenia wysokosci emerytur i co sie bierze
                                                    pod uwage i jak sie je wyznacza a pozniej (wiedzac, ze potrafisz liczyc ;-) )
                                                    sama dostrzezesz, co i jak tam wyglada.

                                                    Gruss, T.
                                                  • trevik Errata: 13.09.05, 18:54
                                                    Aby bylo jasne - pare glupich bledow...

                                                    Zamiast:
                                                    "wyokosci renty" powinno byc "wysokosci bierzacej emerytury" (renta mi sie myli
                                                    z emerytura, bo w niemieckim emerytura jest die Rente)

                                                    Zamiast:
                                                    " trik socjologiczny" powinno byc "trik socjotechniczny politykow" (aby bylo
                                                    jasne - zabrzmialo tragikomicznie.

                                                    Pozdrawiam,.

                                                    T.
                                                  • jagoo Żeby nawet na to forum trafiły brednie o rolnikach 16.09.05, 08:59
                                                    W Polsce każdemu się wydaje, że wie wszystko o rolnictwie i dlatego wszyscy
                                                    wygadują takie durnostwa jak ty. Jakie lobby rolnicze, co ty bredzisz! Zdradzę
                                                    ci woelką tajemnice którą znają wszyscy rządzący i którą niedługo pozna także
                                                    Tusk, Rokita i reszta liberalnych idiotów.
                                                    Jeżeli rolnictwo podciągnie się pod ogólne zasady (podatek dochodowy i ZUS) to
                                                    budżet państwa straci zamiast zyskać, a zyskaliby rolnicy. Rządzący doskonale o
                                                    tym wiedzą i dlatego cały czas udają że chcą reformować a tak naprawdę to nic
                                                    nie robią, bo wygodnie jest im utrzymywać ludzi w przekonaniu chłop to pasożyt
                                                    który marnuje ich pieniadze i dlatego w Polsce nic się nie udaje. Jacyś Żydzi
                                                    których można opluwać zawsze są rzadzacym potrzebni.
                                                    Platforma teraz coś tam gada o reformie a po wyborach zapadnie cisza - bo
                                                    nieuki dopiero wtedy wezmą siędo roboty i zrobią dokładne wyliczenia. I twtedy
                                                    zaczną udawać że oni to by bardzo chcieli, bo oni są tacy kurde liberalni,
                                                    tylko im to lobby rolnicze przeszkadza. I tak do następnych wyborów. Wspomnisz
                                                    moje słowa.
                                                  • Gość: trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 11:54
                                                    Dobrze, a teraz proponuje przejsc z pustych hasel do wyliczen i wziac pod uwage:
                                                    - minimalna skladke ZUS
                                                    - obowiazek odliczenia w tej chwili 8% AFAIK od dochodu brutto na NFZ

                                                    i przedstawic, jak polski rolnik mialby na tym wyjsc lepiej, niz na tym, co
                                                    jest w tej chwili z KRUS. W szczegolnosci interesuja mnie wyliczenia dla
                                                    rolnikow posiadajacych wieksze zyski z dzialalnosci niz te 250 PLN/glowe
                                                    (pytanie, jak to tez jest liczone). Bo jak na razie, z tego co wiem, rolnicy
                                                    nie placa podatku PIT, ubezpieczenie KRUS jest horrendalnie dotowane a stawka
                                                    jest niska i ryczaltowa (bardzo oplacalna przede wszystkim dla rolnikow
                                                    bogatszych). Chcialbym zobaczyc dowod czarno na bialym, skoro kolega
                                                    (kolezanka) jest swojej opinii tak pewna,

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 16.09.05, 20:35
                                                    > Dobrze, a teraz proponuje przejsc z pustych hasel do wyliczen i wziac pod
                                                    uwage
                                                    > :
                                                    > - minimalna skladke ZUS
                                                    > - obowiazek odliczenia w tej chwili 8% AFAIK od dochodu brutto na NFZ
                                                    >
                                                    > i przedstawic, jak polski rolnik mialby na tym wyjsc lepiej, niz na tym, co
                                                    > jest w tej chwili z KRUS. W szczegolnosci interesuja mnie wyliczenia dla
                                                    > rolnikow posiadajacych wieksze zyski z dzialalnosci niz te 250 PLN/glowe
                                                    > (pytanie, jak to tez jest liczone).


                                                    Pierwsze słyszę zeby były takie wyliczenia. Skąd to wziąłeś?



                                                    Bo jak na razie, z tego co wiem, rolnicy
                                                    > nie placa podatku PIT, ubezpieczenie KRUS jest horrendalnie dotowane a stawka
                                                    > jest niska i ryczaltowa (bardzo oplacalna przede wszystkim dla rolnikow
                                                    > bogatszych). Chcialbym zobaczyc dowod czarno na bialym, skoro kolega
                                                    > (kolezanka) jest swojej opinii tak pewna,


                                                    Jestem pewny. Przede wszystkim ponad połowa polskich gospodarstw to tzw
                                                    gospodarstwa nietowarowe czyli produkujące tylko na wlasny uzytek czyli nie
                                                    wykazujące żadnego dochodu. Gwoli ścisłości: jakby się uparł, to by im jakiś
                                                    dochód znalazł. Tylko że latanie za babinami handlującymi jajami na targu albo
                                                    dzieciakami z jagodami kosztowałoby więcej niż ewentualne zyski - a nam chodzi
                                                    o zyski a nie o sprawiedliwość społeczną chyba;))
                                                    Te gospodarstwa w tej chwili płacą bardzo mało, ale jednak coś tam płacą: 1000
                                                    rocznie krusu i jakieś średnio 300-800 podatku rolnego.
                                                    Te pieniądze by przepadły bo od zero dochodu byłoby zero składki i zero
                                                    podatku, nomen omen, dochodowego.
                                                    Druga grupa, trochę mniejsza, to gospodarstwa nisko i średnio towarowe. Ci
                                                    osiągają zysk który daje się obliczyć (chociaż nikt nie wie jak;)) Problem w
                                                    tym, że ten zysk jest mały a specyfika rolnictwa taka, że łatwo jest generować
                                                    koszty i wykazywać straty. Rolnicy prędko by się tego nauczyli i zwłaszcza na
                                                    podatku państwo sporo by straciło. BTW podejrzewam że ty mało wiesz o
                                                    faktycznej wysokości podatku rolnego. Np chłop na 30 ha ziemi dobrej klasy
                                                    płaci ok. 3600 podatku rolnego rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. To odpowiada
                                                    dochodom brutto rzędu 2000 miesięcznie! Uważasz, że to aż tak mało? A po
                                                    wejściu w PIT zapłaci mniej, bo zacznie kombinować z zawyżaniem kosztów
                                                    uzyskania dochodu, wpisze trochę w inwestycje (teraz nie ma takiej mozliwości -
                                                    w podatku rolnym nie ma żadnych odliczeń, żadnych możliwości kantowania)
                                                    Zresztą to nawet nie będzie kantowanie, ci trochę zamożniejsi naprawdę sporo
                                                    teraz inwestują - większość dopłat unijnych na to idzie.
                                                    Ale na zusie zapłaci więcej, tutaj masz rację, więc w sumie w tej grupie
                                                    rachunek zysków i strat państwa wyjdzie na zero.
                                                    Następna grupa, niezbyt liczna to tacy różni rolnicy-nierolnicy (pieczarkarnie,
                                                    sady owocowe, szkółki itp). Na nich państwo jest w stanie zarobić więcej niż
                                                    obecnie i dawno powinno to już zrobić. Tyle że to mała grupa to i zysk mały.
                                                    No i na deser ci na których najbardziej ostrzysz sobie zęby czyli wielcy
                                                    farmerzy. Ci z kolei dużo obecnie inwestują i są w stanie wrzucać w koszty
                                                    ogromne sumy na inwestycje. Poza tym policz sobie ile to będzie podatek rolny z
                                                    1000 ha - na gruntach średniej klasy jakieś 100 000 podatku rolnego rocznie, tj
                                                    tyle oni płacą teraz. Bez zmiłuj się, bez opłacania doradców podatkowych jak to
                                                    robią nasi biznesmeni nierolnicy. Po wejści w PIT będzie dobrze jak państwo
                                                    zobaczy połowę tych podatków. Za to ZUS będą płacili wyższy, to fakt.
                                                    Ale w sumie państwo i tak straci.
                                                  • Gość: trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln IP: *.dip.t-dialin.net 19.09.05, 14:34
                                                    > Pierwsze słyszę zeby były takie wyliczenia. Skąd to wziąłeś?

                                                    Czasem tylko czytam o danych szacunkowych, ile i czego rolnicy musieliby
                                                    zaplacic. Glosnych wyliczen na ten temat nie ma, bo po co draznic chlopski
                                                    elektorat.

                                                    > Jestem pewny. Przede wszystkim ponad połowa polskich gospodarstw to tzw
                                                    > gospodarstwa nietowarowe czyli produkujące tylko na wlasny uzytek czyli nie
                                                    > wykazujące żadnego dochodu. Gwoli ścisłości: jakby się uparł, to by im jakiś
                                                    > dochód znalazł.

                                                    Alez oczywiscie - przejedz sie kiedys na wies i zobacz, co dodatkowo robia
                                                    rolnicy poza uprawa roli (budowlanka, mechanika samochodowa i inne) i dlaczego
                                                    placa tylko KRUS. Dochod znajdziesz, bo z samej produkcji kartofli i burakow dla
                                                    siebie przezyc nie mozna. I przy zasadach KRUS w takim gospodarstwie mozna
                                                    placic skladke KRUS w wys. niecalych 200 PLN kwartal majac prawo do rent i
                                                    emerytury, na zasadach ogolnych nie masz takiej opcji. To tyle w kwestii
                                                    najbiedniejszych, teraz przejdzmy dalej.

                                                    > Te pieniądze by przepadły bo od zero dochodu byłoby zero składki i zero
                                                    > podatku, nomen omen, dochodowego.

                                                    Tez byloby zero renty i emerytury, zostalby tylko MOPS - tak apropos zasad
                                                    ogolnych. Nie ma wplat, nie ma wyplat emerytalno-rentowych.

                                                    > Np chłop na 30 ha ziemi dobrej klasy
                                                    > płaci ok. 3600 podatku rolnego rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. To odpowiada
                                                    > dochodom brutto rzędu 2000 miesięcznie! Uważasz, że to aż tak mało?

                                                    Tak - to bardzo malo w stosunku do obciazen tego (doliczajac parapodatki, ktore
                                                    musi placic a ktore rolnik placi smiesznym ryczaltem na ubezpieczenia
                                                    spoleczne). Np. z 2000 brutto miesiecznie trzeba zaplacic zdrowotny rzedu 160
                                                    PLN/miesiac (rolnik 60 PLN/miesiac), ZUS ca. 800-900 PLN/miesiecznie (rolnik 120
                                                    miesiecznie) i podatek de facto rzedu 200 PLN (rolnik te Twoje 300). Teraz zloz
                                                    wszystko do kupy i sam przemysl, kto placi wiecej. Aby ulatwic rozwazania
                                                    napisze, ze wiekszosc z tych, ktorzy dzisiaj zarabiaja 2000 brutto miesiecznie i
                                                    sa relatywnie mlodzi bedzie miala emerytury mysle, ze rownie g*wniane jak rolnicy.

                                                    > Zresztą to nawet nie będzie kantowanie, ci trochę zamożniejsi naprawdę sporo
                                                    > teraz inwestują - większość dopłat unijnych na to idzie.

                                                    Tak - a CIT placa, czy nie? Bo chyba nie. Do tego jakos nie mam przekonania, ze
                                                    panstwo powinno lupic firmy, ktore maja szanse zmienic charakter narodowej
                                                    gospodarki m.in. na nowe technologie i zachwycac sie tym, ze rolnictwo inwestuje
                                                    i bedzie silne. Z punktu widzenia rolnika, czy wiejskiego narodowca moze to i
                                                    jakis punkt widzenia, z punktu widzenia czlowieka, ktory chcialby miec silna
                                                    krajowa gospodarke, perspektywiczna i w polskich rekach (tez chcialbym
                                                    narodowego charakteru) to nie jest dobry interes - do rolnictwa bedzie trzeba w
                                                    calej przewidywalnej przyszlosci i tak doplacac, o ile warunki sie nie zmienia
                                                    (a to nie tylko doplaty bezposrednie a np. budowanie infrastruktury wodnej,
                                                    ktorej trzeba niezmierne ilosci w stosunku do zarobku, itd.). Ja jednak
                                                    wolalbym, aby to firmy przynoszace faktyczny dochod w tym kraju sie lepiej
                                                    rozwijaly z zyskiem dla miazdzacej wiekszosci obywateli a nie tylko kilku
                                                    procent ogolu, ktory zyje z roli (malorolnych wyrzucam z wyliczen, bo te systemy
                                                    doplat to socjal dla nich a nie zaden perspektywiczny dochod, do tego
                                                    pozwalajacy na rozwoj).

                                                    Argumentujesz jak partie chlopskie - pokazujac jedna polowke problemu. Poza tym
                                                    probujesz przekonac, ze stan obecny jest wlasciwy i sprawiedliwy, bo gdyby go
                                                    zmienic bylyby wieksze kanty i zaden zysk (pomijajac, ze w takiej sytuacji mozna
                                                    postarac sie zewidencjonowac lepiej obrot rolny i kryteria kosztow, jak to ma
                                                    miejsce w firmach prywatnych i obciac machloje w jakiejs czesci)

                                                    Jednak ta metoda raczej nie myslisz o obciazeniach fair dla podatnikow a o tym,
                                                    ze dobre, to co jest, bo w innym systemie rolnicy zrobiliby wiecej kantow i
                                                    bylaby to wina ekonomicznych liberalow.

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 19.09.05, 17:46
                                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                                    > > Jestem pewny. Przede wszystkim ponad połowa polskich gospodarstw to tzw
                                                    > > gospodarstwa nietowarowe czyli produkujące tylko na wlasny uzytek czyli n
                                                    > ie
                                                    > > wykazujące żadnego dochodu. Gwoli ścisłości: jakby się uparł, to by im ja
                                                    > kiś
                                                    > > dochód znalazł.
                                                    >
                                                    > Alez oczywiscie - przejedz sie kiedys na wies


                                                    Nie muszę. Sam mieszkam na wsi;)



                                                    i zobacz, co dodatkowo robia
                                                    > rolnicy poza uprawa roli (budowlanka, mechanika samochodowa i inne) i dlaczego
                                                    > placa tylko KRUS.


                                                    No widzisz, gadasz głupoty bo nie znasz faktów. Nie można pracować w zawodzie
                                                    nierolniczym i płacic KRUS tak jakby się było rolnikiem, nawet jeśli oporócz
                                                    tego uprawia się ziemię. Kiedys tak owszem było. Ale to dawne dzieje.


                                                    Dochod znajdziesz, bo z samej produkcji kartofli i burakow dl
                                                    > a
                                                    > siebie przezyc nie mozna.


                                                    Piałem o tym, nie zauważyłeś? Dochód jest - u bab handlującyc jajami i
                                                    dzieciaków z jagodami. Tylko że po pierwsze chodzi o tak małe sumy, że
                                                    ściąganie ich byłoby sztuką dla sztuki (ty jako podatkik tylko byś do tej
                                                    zabawy dopłacał, czy o taki efekt ci chodzi), po drugie w systemie PIT kwota
                                                    wolna od podatku wynosi prawie 3000 rocznie, więc baby z jajami i tak by się
                                                    łapały na zwolnienie a po trzecie nawet jakbyś się uparł to zaraz się okaże, że
                                                    baba jest emerytką więc zus i tak nie zapłaci. Chwytasz wreszcie?



                                                    I przy zasadach KRUS w takim gospodarstwie mozna
                                                    > placic skladke KRUS w wys. niecalych 200 PLN kwartal majac prawo do rent i
                                                    > emerytury, na zasadach ogolnych nie masz takiej opcji.


                                                    pełna sładka krus wynosi ok. 250 zł kwartalnie czyli 1000 rocznie tak jak
                                                    napisałem. I dodam jeszcze, że chłopi nie mają możliwości zadeklarowania
                                                    niepracującej żony - żona rolnika też musi płacić krus, czyli na rodzinę wypada
                                                    2000 zł rocznie. I własnie te pieniądze państwo straci gdy obejmie rolników
                                                    systemem zus. Widzę ze masz problemy ze spojrzeniem prawdzie w oczy, ale
                                                    argumentów za fałszem tego co napiałem nie przedstawiasz.


                                                    To tyle w kwestii
                                                    > najbiedniejszych, teraz przejdzmy dalej.


                                                    Słusznie, przejdźmy dalej. Bo nie przedstawłes ani jednego, najmarniejszego
                                                    dowodu przemawiającego za tym że moja ocena sytuacji na wsi jest nieprawdziwa.


                                                    >
                                                    > > Te pieniądze by przepadły bo od zero dochodu byłoby zero składki i zero
                                                    > > podatku, nomen omen, dochodowego.
                                                    >
                                                    > Tez byloby zero renty i emerytury, zostalby tylko MOPS - tak apropos zasad
                                                    > ogolnych. Nie ma wplat, nie ma wyplat emerytalno-rentowych.


                                                    Ciekawa interpretacja, powiedzmy nawet, ze prawdziwa... Tylko co z niej wynika?
                                                    Tylko tyle, że najbiedniejsi chłopi nauczą się deklarować jais tam dochód, np
                                                    przyznając się do sprzedaży 100 jajek miesięcznie. W ten sposób podatek maja z
                                                    głowy (mieszczą się w kwocie wolnej), oszczędzają na podatku rolnym (państwo
                                                    traci w sumie kilka miliardów), zus płacą od zadeklarowanych dochodów (20% od
                                                    30 zł miesięcznie to będzie 6 zł) - państwo traci 2000 zł rocznie na krusie a
                                                    dostaje 60 zł rocznie na zus (bo żona będzie niepracująca)- rolnik oszczędza
                                                    kupę kasy (jak na niego) i śmieje się w kułak jacy ci miastowi są głupi - a
                                                    najlepsze a koniec: zamiast emerytury z krus czyli 500 zł należy mu się
                                                    najniższa emerytura z zus (jej wysokość nie zależy od wysokości składki) czyli
                                                    700 zł.
                                                    I teraz to już naprawdę możemy skonczyć. Jak znajdziesz błąd w moich
                                                    wyliczeniach to daj znać.



                                                    > > Np chłop na 30 ha ziemi dobrej klasy
                                                    > > płaci ok. 3600 podatku rolnego rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. To odpo
                                                    > wiada
                                                    > > dochodom brutto rzędu 2000 miesięcznie! Uważasz, że to aż tak mało?
                                                    >
                                                    > Tak - to bardzo malo w stosunku do obciazen tego (doliczajac parapodatki,
                                                    ktore
                                                    > musi placic a ktore rolnik placi smiesznym ryczaltem na ubezpieczenia
                                                    > spoleczne). Np. z 2000 brutto miesiecznie trzeba zaplacic zdrowotny rzedu 160
                                                    > PLN/miesiac (rolnik 60 PLN/miesiac), ZUS ca. 800-900 PLN/miesiecznie (rolnik
                                                    12
                                                    > 0
                                                    > miesiecznie) i podatek de facto rzedu 200 PLN (rolnik te Twoje 300). Teraz
                                                    zloz
                                                    > wszystko do kupy i sam przemysl, kto placi wiecej.


                                                    Dyskutujesz sam ze sobą. Może to i przyjemne ale cholernie jałowe zajęcie.
                                                    Przeczytaj co napisałem to zobaczysz, że ja nigdy nie twierdziłem ze rolnik ma
                                                    2000 zł dochodu. Więc twoje wyliczenia sa o kant d.. rozwalić. A wysokości
                                                    obciążeń ZUS znam lepiej od ciebie - sam je płacę jako wiejski przesiębiorca
                                                    (mimo że mieszkam na wsi a nawet mam ziemię która w nietypowy sposób ale jednak
                                                    uprwiam - jak widzisz zycie nie jest takie proste jak się tobie wydawało)



                                                    Aby ulatwic rozwazania
                                                    > napisze, ze wiekszosc z tych, ktorzy dzisiaj zarabiaja 2000 brutto
                                                    miesiecznie
                                                    > i
                                                    > sa relatywnie mlodzi bedzie miala emerytury mysle, ze rownie g*wniane jak
                                                    rolni
                                                    > cy.


                                                    Bo sie na tym nie znasz więc piszesz co ci przyjdze do głowy. Emerytura z krus
                                                    to ok. 500 zł. Jeśli ktoś jest młody i zarabia 2000 zł oraz płaci zus, to
                                                    emerytury dostane jakies 1500 zł. Piszę to w ciemno, ale zaraz po wysłaniu tego
                                                    postu zrobię ci przyjemnoć i zweryfikuję to w jakimś kalkulatorze emerytalnym.



                                                    >
                                                    > > Zresztą to nawet nie będzie kantowanie, ci trochę zamożniejsi naprawdę sp
                                                    > oro
                                                    > > teraz inwestują - większość dopłat unijnych na to idzie.
                                                    >
                                                    > Tak - a CIT placa, czy nie? Bo chyba nie.


                                                    Kolego, nie chcę cię obrażać, ale teraz to już naprawdę bredzisz jak
                                                    potłuczony. Wiesz ty w ogóle co to jest CIT? No to powiedz mi jakim cudem
                                                    rolnik który nie zatrudnia pacowników (czyli absolutna większość gospodarstw)
                                                    miałby płacić CIT??? Czy twoim zdaniem gostek który handluje pietruszą na targu
                                                    też płaci CIT?




                                                    Do tego jakos nie mam przekonania, ze
                                                    > panstwo powinno lupic firmy, ktore maja szanse zmienic charakter narodowej
                                                    > gospodarki m.in. na nowe technologie i zachwycac sie tym, ze rolnictwo
                                                    inwestuj
                                                    > e
                                                    > i bedzie silne. Z punktu widzenia rolnika, czy wiejskiego narodowca moze to i
                                                    > jakis punkt widzenia, z punktu widzenia czlowieka, ktory chcialby miec silna
                                                    > krajowa gospodarke, perspektywiczna i w polskich rekach (tez chcialbym
                                                    > narodowego charakteru) to nie jest dobry interes - do rolnictwa bedzie trzeba
                                                    w
                                                    > calej przewidywalnej przyszlosci i tak doplacac, o ile warunki sie nie zmienia
                                                    > (a to nie tylko doplaty bezposrednie a np. budowanie infrastruktury wodnej,
                                                    > ktorej trzeba niezmierne ilosci w stosunku do zarobku, itd.). Ja jednak
                                                    > wolalbym, aby to firmy przynoszace faktyczny dochod w tym kraju sie lepiej
                                                    > rozwijaly z zyskiem dla miazdzacej wiekszosci obywateli a nie tylko kilku
                                                    > procent ogolu, ktory zyje z roli (malorolnych wyrzucam z wyliczen, bo te
                                                    system
                                                    > y
                                                    > doplat to socjal dla nich a nie zaden perspektywiczny dochod, do tego
                                                    > pozwalajacy na rozwoj).
                                                    >
                                                    > Argumentujesz jak partie chlopskie - pokazujac jedna polowke problemu. Poza
                                                    tym
                                                    > probujesz przekonac, ze stan obecny jest wlasciwy i sprawiedliwy, bo gdyby go
                                                    > zmienic bylyby wieksze kanty i zaden zysk (pomijajac, ze w takiej sytuacji
                                                    mozn
                                                    > a
                                                    > postarac sie zewidencjonowac lepiej obrot rolny i kryteria kosztow, jak to ma
                                                    > miejsce w firmach prywatnych i obciac machloje w jakiejs czesci)
                                                    >
                                                    > Jednak ta metoda raczej nie myslisz o obciazeniach fair dla podatnikow a o
                                                    tym,
                                                    > ze dobre, to co jest, bo w innym systemie rolnicy zrobiliby wiecej kantow i
                                                    > bylaby to wina ekonomicznych liberalow.


                                                    Ideologiczne brednie, takie polo-ideolo zupełnie jak u Kalinowsiego i jego
                                                    kumpli. Daruj je sobie, bo nic nie wiesz na temat moich poglądów - ani słowem
                                                    się z nimi nie zdradziłem. Skąd wiesz, że moim zdaniem to fajnie, ze rolnicy
                                                    mniej płacą? S
                                                  • jagoo ciag dalszy 19.09.05, 17:48
                                                    Ideologiczne brednie, takie polo-ideolo zupełnie jak u Kalinowsiego i jego
                                                    kumpli. Daruj je sobie, bo nic nie wiesz na temat moich poglądów - ani słowem
                                                    się z nimi nie zdradziłem. Skąd wiesz, że moim zdaniem to fajnie, ze rolnicy
                                                    mniej płacą? Skąd wiesz, że nie chciałbym żeby było inaczej? Napisałem gdzies,
                                                    ze moim zdaniem sytuacja na wsi jest dobra i nic nienalezy zmieniać?
                                                    Ja tylko przedstawiam ci konkretne wyliczenia z który wynika że podpięcie
                                                    rolnctwa pod zasady ogólne opodatkowania i ubezpieczenia oznaczałoby straty dla
                                                    budżetu państwa a konkretne zyski dla rolników. Tobie się te fakty nie
                                                    podobają, więc wyjeżdżasz mi z agitką nie gorszą niż ci peeselowcy których ta
                                                    nie lubisz. Nie zamierzam się z tobą przekrzykiwać, szkoda mi na to czasu.
                                                    Jeśli masz coś do zarzucenia moim wyliczeniom, to wal. Jak nie, to kończmy.
                                                  • trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 19.09.05, 19:44
                                                    A teraz koniec banialukow i przejdziemy pod zasady ogolne, najpierw wyjasniajac
                                                    sobie, jak one wygladaja:
                                                    - _minimalny_ ZUS (ze strony ZUS)
                                                    * 271,55 zł
                                                    (tj. 19,52%) na ubezpieczenie emerytalne
                                                    * 180,85 zł
                                                    (tj. 13%) na ubezpieczenia rentowe
                                                    * 34,08 zł
                                                    (tj. 2,45%) na ubezpieczenie chorobowe

                                                    Jak tego nie zaplacisz, bez wzgledu na dochod prowadzac dzialalnosc to mozesz
                                                    odpowiadac karnie. to byloby na tyle w kwestii wyliczen do tych, co to "maja
                                                    maly dochod". W dzialalnosci na wlasny rachunek tak to wyglada - masz cos
                                                    jeszcze do dodania? Tak wygladaja zasady ogolne, w zwiazku z tym Twoje
                                                    wyliczenia wkladam od razu miedzy bajki. Dla zatrunionych rowniez jest stawka
                                                    minimalna skladek, ktora wynika z pensji minimalnej. Nie spelniasz jej to mozesz
                                                    zostac tylko i wylacznie socjalowcem a do emerytury sie nic nie liczy. Przyjmij
                                                    jedno z dwoch podejsc "ogolnych" do problemu ubezpieczen spolecznych i zrob
                                                    wyliczenia. Ja na razie temat koncze, bo nie bede analizowal bzdur, ze ktos
                                                    zarabia pare groszy i liczyc mu te procenty od okolic zera, nie da sie sprawdzic
                                                    dochodu i nalezy uznac to, co jest za wlasciwe (nie piszesz, ze dobre,
                                                    krytykujesz natomiast inne podejscia, wiec wnioskuje, ze to slowo jest adekwatne
                                                    do tego, jak argumentujesz).

                                                    I nie wiem, czy wiesz, jakie sa skladki ZUS, bo jesli wczesniej prowadziles
                                                    dzialalnosc rolnicza i przechodzisz na ZUS z wlasna dzialalnoscia sa dla Ciebie
                                                    bardzo preferencyjne stawki ubezpieczen w tej firmie. Nie sa to jednak "zasady
                                                    ogolne".

                                                    Skladka ca. 250 PLN/kwartal obejmuje wszystkie ubezpieczenia spoleczne, w tym i
                                                    takie, ktore czesto placi pracodawca a nie zawsze wyplaca je ZUS, jak np.
                                                    ubezpieczenie chorobowe. Trudno to porownac. Jednak jakby nie patrzec, jest
                                                    niezmiernie atrakcyjna.

                                                    > pełna sładka krus wynosi ok. 250 zł kwartalnie czyli 1000 rocznie tak jak
                                                    > napisałem. I dodam jeszcze, że chłopi nie mają możliwości zadeklarowania
                                                    > niepracującej żony - żona rolnika też musi płacić krus, czyli na rodzinę wypada
                                                    > 2000 zł rocznie. I własnie te pieniądze państwo straci gdy obejmie rolników
                                                    > systemem zus.

                                                    Przy dotacjach 94% wierz mi, ze panstwo nic nie straci, gdy ktokolwiek wyleci z
                                                    systemu KRUS. Aby wejsc jednak do ZUS przypominam, ze trzeba placic skladke
                                                    minimalna. Apropos opieki zdrowotnej, to dla bezrobotnych jest ostatnio za friko
                                                    - tylko to z "zasad ogolnych" jest tutaj korzystne w tym wypadku. Poza tym
                                                    zostanie socjal i brak mozliwosci chwycenia sie lopaty, bo bedzie to szara
                                                    strefa (ktora skarbowka w miescie stara sie trzebic a na wsi albo celowo
                                                    przymyka na nia oko, albo jej sie nie chce - trudno powiedziec, co jest bardziej
                                                    prawdopodobne znajac ten kraj).

                                                    > I teraz to już naprawdę możemy skonczyć. Jak znajdziesz błąd w moich
                                                    > wyliczeniach to daj znać.

                                                    No - to napisalem. Mam nadzieje, ze przekonywujaco.

                                                    > Kolego, nie chcę cię obrażać, ale teraz to już naprawdę bredzisz jak
                                                    > potłuczony. Wiesz ty w ogóle co to jest CIT? No to powiedz mi jakim cudem
                                                    > rolnik który nie zatrudnia pacowników (czyli absolutna większość gospodarstw)
                                                    > miałby płacić CIT??? Czy twoim zdaniem gostek który handluje pietruszą na targu
                                                    >
                                                    > też płaci CIT?

                                                    To, ze jeden, czy drugi nie placi wynika z wielkosci szarej strefy w polsce i
                                                    ogromu ludzi prowadzacych rozmaita dzialalnosc, ktora albo politycznie zostala
                                                    spod wymogow rejestrowania wyciagnieta, albo najnormalniej robi na czarno. Nie
                                                    jest to jednak argument do owych "zasad ogolnych", ktore jak widze wiesz jak
                                                    wygladaja. Owszem, niektore firmy jak pamietam nie placa tego podatku, ale to
                                                    tez jest raczej efekt dzialania pewnej polityki aby z panstwa zrzucac
                                                    selektywnie pewne ciezary. Mozemy jednak go pominac - zgoda.

                                                    Co do tego, co sadzisz, to nie zamierzam nic insynuowac, jednak podswiadomie
                                                    czlowiek widzi cos za argumentami, ktore jak nic wlasnie przypominaja
                                                    Kalinowskiego (gadka dwoch Kalinowskich?). Co do podpinania pod zasady ogolne
                                                    polegajace na tym, ze zlikwiduje sie KRUS a reszte zostawi to nie badzmy
                                                    naiwniakami - ja pisalem o sytuacji obecnej i dlaczego jest do d. a nie o tym,
                                                    ze naiwnosc nam bedzie poplacala i wszystkich rolnikow w szara strefe wcisniemy,
                                                    ktorej i tak w Polsce nie brakuje. Poza tym, jesli faktycznie jestes
                                                    przedsiebiorca na wsi, to sam powinienes dobrze wiedziec, ilu pracuje tam
                                                    faktycznie "na czarno" zajmujac sie nierejestrowana dzialalnoscia - moze Ty po
                                                    prostu musiales sie zarejestrowac, albo jestes uczciwy, ale wiekszosc, ktorych
                                                    ja poznalem _nie byla w stanie_ wystawic mi rachunku, a jak byli w stanie, to
                                                    robili wszystko, aby tego nie robic. W ten sposob dzialajac poza wsia (na
                                                    warunkach ogolnych) jakakolwiek bardziej powazna firma narazilaby sie na spore
                                                    ryzyko. BTW jak napisalem ostatnio, gdy bylem nad Baltykiem w rozmaitych
                                                    turystycznych wsiach nikt nie wystawial rachunkow fiskalnych a ja zamawiajac u
                                                    jednego kawe u drugiego rybe bynajmniej nie widzialem, aby oni wtedy pole orali
                                                    - przypadek? ;-)

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 19.09.05, 21:20
                                                    trevik napisał:

                                                    > Jak tego nie zaplacisz, bez wzgledu na dochod prowadzac dzialalnosc to mozesz
                                                    > odpowiadac karnie. to byloby na tyle w kwestii wyliczen do tych, co to "maja
                                                    > maly dochod". W dzialalnosci na wlasny rachunek tak to wyglada - masz cos
                                                    > jeszcze do dodania?


                                                    Tak mam, całkiem sporo. Żeby zapłacić taki ZUS to trzeba mieć zarejstrowaną
                                                    działalność gospodarczą. Rozmawiamy teraz o gospodarstwach nietowarowych. Jak
                                                    ci się wydaje, czy oni polecą do gminy rejstrować działalność (której de facto
                                                    nie prowadzą) czy może raczej polecą do socjalnego zarejstrować się jako
                                                    bezrobotni (teraz takiej mozliwości nie mają)? A może widzisz mozliwość
                                                    zmuszenia ich do zarejstrowania działalności mimo że oni sami twierdzą, że nic
                                                    nie wytwarzają i niczego nie wprowadzają do obrotu?
                                                    Chętnie usłyszę jaka to możliwość. Napisz koniecznie;)
                                                    I powtarzam: w tej grupie państwo traci bezpowrotnie 2000 krusu rocznie - bo
                                                    zusu ci ludzie nie będą mieli podstaw prawnych płacic. Oni NIE PROWADZĄ ŻADNEJ
                                                    DZIAŁALNOŚCI. Sorki za capsa ale bez capsa chyba byś tego nie zrozumiał.
                                                    A teraz grupa druga czyli gospodarstwa mało i średnio towarowe. Zamiast się
                                                    podniecać własnymi słowami trzeba było sobie zajrzeć do mojego poprzedniego
                                                    postu i przeczyatć co napisałem - a napisałem, ze państwo straci na podatkach
                                                    zyska natomiast na zusie. W sumie prawdopodobnie państwo w tej grupie wyjdzie
                                                    na zero, a może trochę zarobi (?) - ale i tak mniej niż straciło na
                                                    gospodarstwach nietowarowych. W sumie państwo będzie na minusie.


                                                    Nie spelniasz jej to mozes
                                                    > z
                                                    > zostac tylko i wylacznie socjalowcem a do emerytury sie nic nie liczy.


                                                    Rozumiem, ze wracamy do sytuacji gospodarstw nietowarowych? Chcesz im dać
                                                    socjał? Ależ oni cię będą za to po rękach całowali... Odpadnie im płacenie na
                                                    krus, odpadnie podatek rolny, zusu nie zapłacą bo nie prowadzą żadnej
                                                    działalności a jeszcze będą mogli biegać po zasiłki tak jak podobne im miejskie
                                                    darmozjady. Stary, ty wystartuj w wyborach i wprowadź takie zasady gry. Na wsi
                                                    ogłoszą cię nowym wcieleniam świętego Franciszka, patrona ubogich - będziesz
                                                    miał w każdej wsi własną kapliczkę;)))


                                                    >
                                                    > I nie wiem, czy wiesz, jakie sa skladki ZUS, bo jesli wczesniej prowadziles
                                                    > dzialalnosc rolnicza i przechodzisz na ZUS z wlasna dzialalnoscia sa dla
                                                    Ciebie
                                                    > bardzo preferencyjne stawki ubezpieczen w tej firmie. Nie sa to jednak "zasady
                                                    > ogolne".


                                                    Nie kompromituj się bardziej niż to absolutnie niezbędne. Ja naprawdę nigdy nie
                                                    pisałem, ze kiedykolwiek byłem na krusie i naprawdę nigdy nie pisałem, że
                                                    działalność mam zarejstrowaną od niedawna.


                                                    >
                                                    > Skladka ca. 250 PLN/kwartal obejmuje wszystkie ubezpieczenia spoleczne, w tym
                                                    i
                                                    > takie, ktore czesto placi pracodawca a nie zawsze wyplaca je ZUS, jak np.
                                                    > ubezpieczenie chorobowe.


                                                    Znowu piszesz coś czego nie sprawdziłeś. Tobie naprawdę się wydaje, że jak
                                                    chłop ma katar to leci do lekarza, dostaje L4 po czym jakaś dobra wróżka (czyli
                                                    jego pracodawca) wypłaca mu chorobowe. Takie przewały na chorobowym to są
                                                    mozliwe wyłącznie w mieście.



                                                    > > pełna sładka krus wynosi ok. 250 zł kwartalnie czyli 1000 rocznie tak jak
                                                    > > napisałem. I dodam jeszcze, że chłopi nie mają możliwości zadeklarowania
                                                    > > niepracującej żony - żona rolnika też musi płacić krus, czyli na rodzinę
                                                    > wypada
                                                    > > 2000 zł rocznie. I własnie te pieniądze państwo straci gdy obejmie rolnik
                                                    > ów
                                                    > > systemem zus.
                                                    >
                                                    > Przy dotacjach 94% wierz mi, ze panstwo nic nie straci, gdy ktokolwiek wyleci
                                                    z
                                                    > systemu KRUS.


                                                    Umiesz liczyć? No to spróbuj zrozumieć, ze o tych bodajże 15 mld które państwo
                                                    obecnie dopłaca do krus będzie musiał wzrosnąć budżet zus. A że ze składek
                                                    rolników za wiele nie wzrośnie (wzrośnie tylko w grupie średniotowarowych,
                                                    zmaleje w nietowarowych), to będą musiały wzrosnąć dotacje państwa na zus. Dla
                                                    państwa to pewno zajebista różnica czy dopłaca z budżetu do zus czy do krus,
                                                    tak ci się wydaje?;)
                                                    I pamiętaj, że państwo straci też na podatkach i zwiększą mu się wydatki
                                                    socjalne, bo do darmozjadów miejskich dołączą ich liczni bracia ze wsi, równie
                                                    roszczeniowo nastawieni.
                                                    A i ciekawa sprawa może być z emerytami. Skoro najniższa emerytura w zus
                                                    wynosi 700, to chyba tych 1,5 mln emerytów krusowskich będzie musiało taką
                                                    dostawać? Bo niby jak inaczej?


                                                    > strefa (ktora skarbowka w miescie stara sie trzebic a na wsi albo celowo
                                                    > przymyka na nia oko, albo jej sie nie chce - trudno powiedziec, co jest
                                                    bardzie
                                                    > j
                                                    > prawdopodobne znajac ten kraj).


                                                    Pewno masz kolejną spiskową teorię ddziejów także i na ten temat, ale ja ci
                                                    napiszę jak jest naprawdę. W mieście jest po prostu łatwiej kogokolwiek ścigać.
                                                    Mniejsze odległości, zawsze jakiś pubik z dobrym piwkiem pod ręką jak się
                                                    człowiek przepracuje, trudniej się zagrzebać w zaspie albo wdepnąć w gó... Na
                                                    wsi inspektorzy się zdrowo naharują a zysku z tego będzie mało. No ale ty pewno
                                                    i tak swoje wiesz - np to że to wszystko wina spisku Pawlaka z Balcerowiczem,
                                                    na pohybel ludziom uczciwej pracy których największa ilość jak wiadomo
                                                    zamieszkuje Warszawę w okolicach ul. Wiejskiej.

                                                    >
                                                    > To, ze jeden, czy drugi nie placi wynika z wielkosci szarej strefy w polsce i
                                                    > ogromu ludzi prowadzacych rozmaita dzialalnosc, ktora albo politycznie zostala
                                                    > spod wymogow rejestrowania wyciagnieta, albo najnormalniej robi na czarno. Nie
                                                    > jest to jednak argument do owych "zasad ogolnych", ktore jak widze wiesz jak
                                                    > wygladaja. Owszem, niektore firmy jak pamietam nie placa tego podatku, ale to
                                                    > tez jest raczej efekt dzialania pewnej polityki aby z panstwa zrzucac
                                                    > selektywnie pewne ciezary. Mozemy jednak go pominac - zgoda.


                                                    No ręce opadają normalnie. Gostek z pietruszką nie płaci CIT NIE DLATEGO, że
                                                    jest w szarej strefie, tylko dlatego że CIT płacą firmy zatrudniające
                                                    pracowników. Wiesz co to znaczy zatrudniać pracownika? Nie pamiętam w tej
                                                    chwili jak wielu trzeba mieć zatrudnionych żeby podpaść pod CIT, ale to i tak
                                                    bez znaczenia bo lwia część rolników nie zatrudnia w ogóle nikogo. Mam to też
                                                    napisac capsem żeby dotarło?

                                                    Co do podpinania pod zasady ogolne
                                                    > polegajace na tym, ze zlikwiduje sie KRUS a reszte zostawi to nie badzmy
                                                    > naiwniakami - ja pisalem o sytuacji obecnej i dlaczego jest do d. a nie o tym,
                                                    > ze naiwnosc nam bedzie poplacala i wszystkich rolnikow w szara strefe
                                                    wcisniemy
                                                    > ktorej i tak w Polsce nie brakuje.


                                                    Tego akurat nie rozumiem. Ja coś pisałem o wciskaniu rolników w szazrą strefę?


                                                    Poza tym, jesli faktycznie jestes
                                                    > przedsiebiorca na wsi, to sam powinienes dobrze wiedziec, ilu pracuje tam
                                                    > faktycznie "na czarno" zajmujac sie nierejestrowana dzialalnoscia


                                                    Wszystkie trochę większe firmy są na biało. Nie da się inaczej. Na czarno
                                                    pracują ci sami co i w mieście, czyli "firmy" jednoosobowe typu złota rączka,
                                                    murarze, drobny handel itp.


                                                    - moze Ty po
                                                    > prostu musiales sie zarejestrowac, albo jestes uczciwy, ale wiekszosc, ktorych
                                                    > ja poznalem _nie byla w stanie_ wystawic mi rachunku, a jak byli w stanie, to
                                                    > robili wszystko, aby tego nie robic.


                                                    Jak masz jakieś dane odnośnie ilości pracujących na czarno na wsi i w mieście,
                                                    to chętnie je poznam. Na razie nie ma tematu.



                                                    W ten s
                                                  • jagoo cd. 19.09.05, 21:25
                                                    Jeszcze o kasie fiskalnej miało być. Ty mnie coraz bardziej zadziwiasz, bo
                                                    strasznie mało wiesz a piszesz z wielką pewnością siebie. Kasy fiskalne nie
                                                    wszędzie w Polsce póki co są obowiązkowe. Imaginuj sobie, ze ja niedawno
                                                    kupowałem kwiaty od kwiaciarki w samym centrum Krakowa i też nie dostalem kwitu
                                                    fiskalnego. Czary jakieś czy co? ;)))
                                                  • trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 20.09.05, 14:03
                                                    No i znowu.. jeszcze raz...

                                                    > Żeby zapłacić taki ZUS to trzeba mieć zarejstrowaną
                                                    > działalność gospodarczą.

                                                    To wbij sobie wreszcie do glowy, ze jak takiego ZUS nie zaplacisz, to nie masz
                                                    ubezpieczenia emerytalno-rentowego _wogole_ i nie podlegasz pod ta kase. Mozemy
                                                    gadac wylacznie w kategoriach wyplat socjalu, ale tylko i wylacznie tych a nie o
                                                    jakis ubezpieczeniach, ktore panstwo bedzie musialo fundowac. A socjal to
                                                    bedziemy analizowac tak, jak na warunkach ogolnych, czyli z obowiazkiem
                                                    alimentacyjnym rodziny biarac pod uwage tzw. mozliwosci zarobkowe - czyli mlody
                                                    chlopak z dziewczyna w gospodarstwie _bedzie musial_ utrzymac swoich rodzicow
                                                    majac majatek - proste? Mam nadzieje, ze wreszcie dotarlo. Powiem Tobie nawet
                                                    wiecej: on ich utrzyma. Tak wygladaja niektore tzw. zasady ogolne - juz wiesz,
                                                    czym one sa?

                                                    Gospodarstwa nietowarowe, to odpowiednik miejsckich socjalowcow skrobiocych
                                                    sobie i rodzinie jakies pierdolki w garazu, czy malym warsztacie. Nie sa
                                                    ubezpieczeni w ZUS - jasne? Mam nadzieje, ze tak.

                                                    Co do CIT to sprawa jest bardziej zlozona, bo sa zdajsie limity i na obroty i na
                                                    zatrudnionych, jednak nie wiem, czy rolnik wielkohektarowy zatrudniajacy ludzi
                                                    placi CIT - placi? Jak nie placi, to tez bylby to argument (bo afaik nie placi).
                                                    Nie kazda osobowosc prawna prowadzaca dzialalnosc placi, dlatego bylem gotow z
                                                    tego argumentu zrezygnowac, jednak go drazysz a ja nie wiem po co, bo wyrazilem
                                                    sie jasno.

                                                    > Stary, ty wystartuj w wyborach i wprowadź takie zasady gry. Na wsi
                                                    > ogłoszą cię nowym wcieleniam świętego Franciszka, patrona ubogich - będziesz
                                                    > miał w każdej wsi własną kapliczkę;)))

                                                    To musze przypilnowac, aby postawili kapliczke na poczatku mojej kadencji (i to
                                                    solidnie, aby nie dalo sie jej latwo zburzyc). Bynajmniej nie uwazam, ze ludzi
                                                    bez pieniedzy nalezy lupic do skory, raczej tych biedakow zostawilbym mniej
                                                    wiecej z tym, co maja, ale zasady ogolne, to zasady ogolne, no nie? Czyli jak
                                                    doplacamy socjal najbiedniejszym, to wg. rownych regul.

                                                    > A i ciekawa sprawa może być z emerytami. Skoro najniższa emerytura w zus
                                                    > wynosi 700, to chyba tych 1,5 mln emerytów krusowskich będzie musiało taką
                                                    > dostawać? Bo niby jak inaczej?

                                                    A co? Beda mieli okresy skladkowe i nieskladkowe liczone do emerytury? Gdzie?

                                                    > Takie przewały na chorobowym to są
                                                    > mozliwe wyłącznie w mieście.

                                                    Tak - w panstwowej firmie. W prywatnych podobno jest znacznie lepiej ze zdrowiem ;-)

                                                    > Na
                                                    > wsi inspektorzy się zdrowo naharują a zysku z tego będzie mało.

                                                    Ladne uzasadnienie do polityki karnej - tak sie sklada, ze z niej generalnie
                                                    bezposrednio jest malo zysku. Wogole tak przytaczasz przyklady gospodarstw
                                                    nietowarowych, ktore placa KRUS - zastanowiles sie moze _z czego_ one to placa?

                                                    Krasnoludki im ta kase przynosza, czy doplaty Unii Europejskiej? A z czego
                                                    placili przed Unia? Skala roboty na czarno na wsi jest horrendalna i oboje o tym
                                                    dobrze wiemy - firmy jednoosobowe to norma (choc w miescie nawet i ci maja
                                                    zarejestrowana dzialnosci, co najwyzej czesto robia kanty i nie ksieguja
                                                    dochodow), ale powszechny brak rejestracji takich to juz nie w kazdym miescie
                                                    norma.

                                                    I nie podawaj lepiej przykladu kwiaciarek o ile nie masz pewnosci, ze babka
                                                    miala swoja dzialalnosc wogole zarejestrowana. Bo jesli miala i miala cala budke
                                                    z kwiatkami to nie wierze, ze nie wchodzi ze swoim obrotem w limity z ustawy
                                                    nakazujacej posiadanie kasy - niektorzy uslugodawcy sa z tego zwolnieni, jednak
                                                    nic mi nie wiadomo, aby jakikolwiek detaliczny handel towarowy (poza naprawde
                                                    bardzo drobnym) byl z tego zwolniony: znasz, to daj znac. Jednak pomalu nalezy
                                                    to do przeszlosci, bo AFAIK od poczatku 2006 _kazdy_ handel detaliczny bedzie
                                                    musial byc rejestrowany kasa fiskalna. Pogadamy wtedy, ile to kwiaciarek z
                                                    koszykiem przy rynku te kasy nabylo. (wiadomo, ze policja skarbowa ich scigac
                                                    nie bedzie, jednak czym innym kwiaciarka a czym innym caly zaklad gastronomiczny
                                                    z 10 stolikami, jakie ostatnio bez kas ogladalem - chcesz to porownywac? Czy tez
                                                    moze uwazasz, ze pewnie w gastronomii tez nie sa obowiazkowe?)

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 20.09.05, 22:46
                                                    trevik napisał:
                                                    > To wbij sobie wreszcie do glowy, ze jak takiego ZUS nie zaplacisz, to nie masz
                                                    > ubezpieczenia emerytalno-rentowego _wogole_ i nie podlegasz pod ta kase.
                                                    Mozemy
                                                    > gadac wylacznie w kategoriach wyplat socjalu, ale tylko i wylacznie tych a
                                                    nie
                                                    > o
                                                    > jakis ubezpieczeniach, ktore panstwo bedzie musialo fundowac.


                                                    Widzę pewien postęp w twoim rozumowaniu. To dobrze, bo juz myślałem, ze oram na
                                                    ugorze;) Dobrze, ze wreszcie zrozumiałes, ze 50% gospodarstw rolnych i tak
                                                    nigdy nie będzie płaciło zus. Skoro zrozumiałes to jedno, pewnie zaczyna też do
                                                    ciebie docierac ze miałem rację pisząc o stratach jakie w związku z tym
                                                    poniesie państwo. Przypominam: oni natychmiast po wejsciu w zus i PIT przestają
                                                    płacić krus i podatek rolny. Efekt: na jednym takim gospodarstwie państwo
                                                    rocznie straci średnio jakies 2200-2800 zł. Zapewne zaczynasz też uświadamiać
                                                    sobie, że socjal kosztuje. Obecnie państwo wydaje 12 mld rocznie a darmozjadów
                                                    miejskich plus drugie tyle idzie z budżetów lokalnych. Jak wejdzie zus na wieś,
                                                    to te wydatki się podwoją - bo darmozjady wiejskie tylko na to czekają by
                                                    wreszcie miec gdzie chodzić po zasiłek, jak miastowi. Oni, uwazasz uznają to za
                                                    pewnego rodzaju awans społeczny - a my za to zapłacimy.


                                                    A socjal to
                                                    > bedziemy analizowac tak, jak na warunkach ogolnych, czyli z obowiazkiem
                                                    > alimentacyjnym rodziny biarac pod uwage tzw. mozliwosci zarobkowe - czyli
                                                    mlody
                                                    > chlopak z dziewczyna w gospodarstwie _bedzie musial_ utrzymac swoich rodzicow
                                                    > majac majatek - proste?


                                                    Nie rozsmieszaj mnie. Chcesz powiedziec, ze w miastach tak własnie funkcjonuje
                                                    pomoc socjalna? Gdzie ty mieszkasz, w Australii ze tak zupełnie nie znasz
                                                    polskich realiów? Ja znam przepisy, wiem co to jest obowiązek alimentacyjny i
                                                    kogo obowiązuje. Trochę to okrutne z mojej strony, ze nie powiedziałem
                                                    wcześniej, ale zanim zostałem wsiowym kapitalistą studiowałem m.in. prawo. Więc
                                                    nie ucz ojca dzieci robić... Zamiast tego sprawdź sobie w ilu przypadkach
                                                    rocznie orzeka się w Polsce alimenty dzieci wobec rodziców.
                                                    Uwaga techniczna: ja jestem za tym, aby było tak własnie jak piszesz, uważam to
                                                    za słuszne. Ale nie próbuj wprowadzac tych zasad wyłącznie wobec chłopów, bo
                                                    ten numer nie przejdzie.


                                                    > Gospodarstwa nietowarowe, to odpowiednik miejsckich socjalowcow skrobiocych
                                                    > sobie i rodzinie jakies pierdolki w garazu, czy malym warsztacie. Nie sa
                                                    > ubezpieczeni w ZUS - jasne? Mam nadzieje, ze tak.


                                                    Bardziej jasne niż byś tego chciał;) A ile wynosi w tej chwili emeryturka
                                                    socjalna, wiesz może? Bo mnie coś chodzi po głowie, że niecałe 400 zł. To tylko
                                                    100 mniej niż emerytura rolnicza, więc o co tyle krzyku i tyle twojej
                                                    niewczesnej radości? Dostaną prawie tyle samo a nawet składki nie będa musieli
                                                    płacić. Może nawet tych jagód nie będą musieli zbierać, bo socjal im się będzie
                                                    należał jak miastowym. Stary, oni ci naprawdę tę kapliczkę wystawią:))


                                                    >
                                                    > Co do CIT to sprawa jest bardziej zlozona, bo sa zdajsie limity i na obroty i
                                                    n
                                                    > a
                                                    > zatrudnionych, jednak nie wiem, czy rolnik wielkohektarowy zatrudniajacy ludzi
                                                    > placi CIT - placi? Jak nie placi, to tez bylby to argument (bo afaik nie
                                                    placi)

                                                    Zgadza się. Rolnik wielkotowarowy powinien podlegac CIT i zapewne już wrótce
                                                    będzie. Tylko ze ty pewno nie wiesz ilu tych wielkich farmerów w Polsce jest i
                                                    wyobrażasz sobie Bóg wie jakie zyski z tytułu objęcia ich CITem, PITem i zusem.
                                                    Zyski będą, ale bardzo małe.


                                                    >
                                                    > To musze przypilnowac, aby postawili kapliczke na poczatku mojej kadencji (i
                                                    to
                                                    > solidnie, aby nie dalo sie jej latwo zburzyc). Bynajmniej nie uwazam, ze ludzi
                                                    > bez pieniedzy nalezy lupic do skory, raczej tych biedakow zostawilbym mniej
                                                    > wiecej z tym, co maja, ale zasady ogolne, to zasady ogolne, no nie? Czyli jak
                                                    > doplacamy socjal najbiedniejszym, to wg. rownych regul.


                                                    Znaczy mam powiedziec chłopom zeby zaczeli zbierać na kapliczkę bo taki jeden
                                                    chce im podarowac gwiazdkę z nieba o której nawet nie śnili?
                                                    (Serio startujesz w wyborach czy tylko tak to zabrzmiało?)

                                                    >
                                                    > > A i ciekawa sprawa może być z emerytami. Skoro najniższa emerytura w zus
                                                    > > wynosi 700, to chyba tych 1,5 mln emerytów krusowskich będzie musiało tak
                                                    > ą
                                                    > > dostawać? Bo niby jak inaczej?
                                                    >
                                                    > A co? Beda mieli okresy skladkowe i nieskladkowe liczone do emerytury? Gdzie?


                                                    Jak to gdzie? Tam gdzie inni zusowcy - w zusie. Przeciez informacja o ich
                                                    składkach pójdzie za nimi z krus.
                                                    Aaa, i jeszcze jednego nie wziąłes pod uwagę. Aby dostać emeryturę wystarczy 20
                                                    lat okresów składkowych plus wiek emerytalny. Wielu z tych którym odgrażałes
                                                    się socjalem ma już tych 20 lat, bo na wsi w ogóle płaci się sładkę dłużej i
                                                    bardziej regularnie niż w mieście. Więc im socjalna emeryturka juz nie grozi,
                                                    muzą tylko dozyć do 60-65.


                                                    > > Takie przewały na chorobowym to są
                                                    > > mozliwe wyłącznie w mieście.
                                                    >
                                                    > Tak - w panstwowej firmie. W prywatnych podobno jest znacznie lepiej ze
                                                    zdrowie
                                                    > m ;-)

                                                    No, ale wyłącznie wśród pracowników. Bo pracodawcy to coś bardzo chorowici sa,
                                                    biedacy. Nietórzy to po 2 lata tkwią na chorobowym;)



                                                    > > Na
                                                    > > wsi inspektorzy się zdrowo naharują a zysku z tego będzie mało.
                                                    >
                                                    > Ladne uzasadnienie do polityki karnej - tak sie sklada, ze z niej generalnie
                                                    > bezposrednio jest malo zysku.


                                                    Masz do mnie o to pretensję?


                                                    Wogole tak przytaczasz przyklady gospodarstw
                                                    > nietowarowych, ktore placa KRUS - zastanowiles sie moze _z czego_ one to
                                                    placa?


                                                    Z tego co opisałem wczesniej. Poza tym nie wiem jak to jest teraz z tym
                                                    płaceniem. Ci których ja znam, to akurat płacą. Ale jaka jest ściągalność
                                                    składek w przekroju kraju nie wiem.

                                                    > I nie podawaj lepiej przykladu kwiaciarek o ile nie masz pewnosci, ze babka
                                                    > miala swoja dzialalnosc wogole zarejestrowana. Bo jesli miala i miala cala
                                                    budk
                                                    > e
                                                    > z kwiatkami to nie wierze, ze nie wchodzi ze swoim obrotem w limity z ustawy
                                                    > nakazujacej posiadanie kasy - niektorzy uslugodawcy sa z tego zwolnieni,
                                                    jednak
                                                    > nic mi nie wiadomo, aby jakikolwiek detaliczny handel towarowy (poza naprawde
                                                    > bardzo drobnym) byl z tego zwolniony: znasz, to daj znac.


                                                    Chyba naprawde mieszkasz w Australii i rzadko bywasz w Polsce. Handel uliczny z
                                                    kasami fiskalnymi???? Moze w Australii tak jest, w Polsce na pewno nie. I długo
                                                    jeszcze nie będzie.


                                                    Jednak pomalu nalezy
                                                    > to do przeszlosci, bo AFAIK od poczatku 2006 _kazdy_ handel detaliczny bedzie
                                                    > musial byc rejestrowany kasa fiskalna.

                                                    Pożyjemy, zobaczymy.


                                                    Pogadamy wtedy, ile to kwiaciarek z
                                                    > koszykiem przy rynku te kasy nabylo. (wiadomo, ze policja skarbowa ich scigac
                                                    > nie bedzie, jednak czym innym kwiaciarka a czym innym caly zaklad
                                                    gastronomiczn
                                                    > y
                                                    > z 10 stolikami, jakie ostatnio bez kas ogladalem - chcesz to porownywac? Czy
                                                    te
                                                    > z
                                                    > moze uwazasz, ze pewnie w gastronomii tez nie sa obowiazkowe?)

                                                    Na pewno są obowiązkowe tylko jak to się ma do naszej rozmowy? Ty sobie zdaje
                                                    się wmówiłes, ze ten twój restaurator od smazonej ryby jest koniecznie
                                                    rolnikiem i płaci krus chociaz powinien płacić zus. A po czym to poznałes, na
                                                    czole miał wypisane? Osobiście nie wierzę, by komuś się udało uniknąć zusu w
                                                    takiej sytuacji jak knajpka w nadmorskiej miejscowości jak znam życie to oni
                                                    mają ze dwie kontrole w miesiącu.



                                                    >
                                                    > Gruss, T.
                                                  • trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 21.09.05, 15:15
                                                    > Widzę pewien postęp w twoim rozumowaniu. To dobrze, bo juz myślałem, ze oram na
                                                    > ugorze;)

                                                    No - jesli sadzisz, ze to efekty Twojego przekonywania, to jestes w jak
                                                    najwiekszym bledzie. Staram sie napisac, co mysle i coraz bardziej szczegolowo
                                                    klade kawa na lawe a Ty ciagle gdzies zbaczasz a potem sie cieszysz, ze pozniej
                                                    zaczynam rozumiec.. Gdyby nie to, ze lubie sie spierac, to chyba bym sie
                                                    powiesil ;-)

                                                    > Efekt: na jednym takim gospodarstwie państwo
                                                    > rocznie straci średnio jakies 2200-2800 zł. Zapewne zaczynasz też uświadamiać
                                                    > sobie, że socjal kosztuje. Obecnie państwo wydaje 12 mld rocznie a darmozjadów
                                                    > miejskich plus drugie tyle idzie z budżetów lokalnych. Jak wejdzie zus na wieś,
                                                    > to te wydatki się podwoją - bo darmozjady wiejskie tylko na to czekają by
                                                    > wreszcie miec gdzie chodzić po zasiłek, jak miastowi. Oni, uwazasz uznają to za
                                                    > pewnego rodzaju awans społeczny - a my za to zapłacimy.

                                                    AFAIK nie uprawiajacy ziemi (bez dzialalnosci rolniczej) maja takie wlasnie
                                                    reguly. A ja nie wierze, ze ludzie wybieraja system mniej korzystny KRUS, po to,
                                                    aby uniknac dzisiejszego socjalu - co jak co, ale do tego to mnie raczej nie
                                                    przekonasz. Oboje dobrze wiemy, ze KRUS jest bardzo korzystny pod wzgledem
                                                    ubezpieczen.

                                                    > Nie rozsmieszaj mnie. Chcesz powiedziec, ze w miastach tak własnie funkcjonuje
                                                    > pomoc socjalna? Gdzie ty mieszkasz, w Australii ze tak zupełnie nie znasz
                                                    > polskich realiów?

                                                    Znalem przypadki placenia dzieci na rodzicow wyrokiem sadu - nie wiem, czy
                                                    wnioski moze skladac MOPS, ale wiem, ze niektorym to zalecaja. IMHO w przypadku
                                                    wyplat z opieki spolecznej pomoc spoleczna powinna automatycznie najpierw
                                                    napisac do krewnych z zadaniem dobrowolnego ustalenia alimentacji, jak to sie
                                                    nie uda powinny isc wnioski automatem do sadu. Jesli nie dzieje sie to
                                                    automatycznie, to jest to patologia, bo to nie tak powinno dzialac (juz dzisiaj,
                                                    bo prawo do tego jest przygotowane). Ale z tego co wiem, w bardzo wielu
                                                    przypadkach tak wlasnie to dziala - z ta jednak roznica, ze w miescie z MOPS
                                                    bardzo czesto korzystaja rodziny patologiczne z ktorych nikt nie ma pieniedzy a
                                                    wszyscy pija, natomiast na wsi sytuacja jest czesto inna (krewni czesto maja
                                                    mniejsze, lub wieksze pieniadze). Takze niekoniecznie tak wygladaloby to, co
                                                    piszesz.

                                                    Co do podatku rolnego - w normalnej dzialalnosci jest cos takiego m.in, co
                                                    nazywa sie amortyzacja srodkow trwalych, podatki od rozmaitych srodkow (np.
                                                    transportu), tudziez podatek gruntowy. Nie wiem, czy o nim zapomniales, bo tak
                                                    chciales, czy lepiej bylo pod teze, ze rolny po prostu radosnie znika i nic
                                                    wiecej nie ma. To tak na marginesie.

                                                    Poza tym nie chodzi mi o Bog wie jakie zyski, podatkujac wielko i
                                                    sredniohektarowych. Chodzi mi o jakies spojne zasady do gospodarki, bo takich
                                                    grup, ktore nie sa az tak bardzo liczne, ale kazda ma taka, czy inna extra ulge,
                                                    choc powinna na rownych ekonomicznych zasadach partycypowac w utrzymaniu panstwa
                                                    jest od groma. Skladajac te wszystkie grupy do kupy robia sie z tego bardziej
                                                    konkretne pieniadze, niz CIT dla wielohektarowych gospodarstw, to chyba jasne.
                                                    Po prostu niech wreszcie zacznie wreszcie obowiazywac w tym panstwie jakas
                                                    strategia podatkowa a placaly frycowe ogol i grupy swietych krow.

                                                    Co do renty socjalnej to nie jest tak, jak piszesz (mieszanina pojec): renta
                                                    socjalna jest to renta na skutek niezdolnosci do pracy powstalej w kilku
                                                    okreslonych sytuacjach - afaik tylko w czasie nauki albo braku pelnoletnosci
                                                    (czyli dla tych, ktorzy nie mogli po prostu pracowac zawodowo a cos im sie stalo).

                                                    Napisz mi, jaka renta jest przyznawana z ZUS _nieubezpieczonemu_, ktory na
                                                    skutek wieku stracil zdolnosc do pracy, albo jak nie z ZUS, to z budzetu? AFAIK
                                                    zadna i jest normalna pomoc spoleczna i kuroniowka, czy moze jeszcze cos wiecej?
                                                    Jak regularne swiadczenie poza pomoca spoleczna, to podaj mi choc jedno.

                                                    > Jak to gdzie? Tam gdzie inni zusowcy - w zusie. Przeciez informacja o ich
                                                    > składkach pójdzie za nimi z krus.

                                                    Niby tak - to jest jakis argument, pod tym wszakze warunkiem, ze utrzymujemy
                                                    pojecie minimalnej emerytury i taka im naliczymy (ktora nijak nie bedzie nic
                                                    miala do ich skladek). Jednak nie bedzie to calkiem fair, bo ci ludzie nie
                                                    placili minimalnej skladki ZUS przez lat 20, w przeciwienstwie do tych, ktorzy
                                                    takie emerytury minimalne dostaja. Po prostu Ty bierzesz pod uwage wylacznie
                                                    sytuacje, w ktorej nie zostaloby przedefiniowane minimum, za to zostalyby
                                                    przywileje - na tym polega Twoje rozumowanie. Ja jednak rozumuje inaczej.
                                                    Dyskusja i tak jest abstrakcyjna.

                                                    > Pożyjemy, zobaczymy.

                                                    AFAIK ustawa juz przeszla, wiec tylko czekamy do poczatku roku. Czyli jesli sie
                                                    nie myle _jesli ktos tego nie zmieni_ to od poczatku 2006 trzeba startowac z
                                                    kasa fiskalna prowadzac detaliczny handel. Co tu jest niejasnego - to, ze bedzie
                                                    wielu prawo lamac? Jasne, ze bedzie, ale to problem lamania prawa a nie problem
                                                    wymogu posiadania kasy.

                                                    Lepiej sie zdecydowac o czym dyskutujemy - ja o tym, ze warunki ubezpieczen
                                                    spolecznych dla rolnikow i nierolnikow sa po prostu inne i dla ludzi
                                                    nieuprawiajacych roli znacznie gorsze i obciazone wyzszymi skladkami a Ty
                                                    zdajsie o tym, ze rolnikow i tak nie ma jak obciazyc przy tych warunkach
                                                    ogolnych. I tak mozemy w kolko,

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 22.09.05, 14:05
                                                    trevik napisał:
                                                    No - jesli sadzisz, ze to efekty Twojego przekonywania, to jestes w jak
                                                    > najwiekszym bledzie. Staram sie napisac, co mysle i coraz bardziej szczegolowo
                                                    > klade kawa na lawe a Ty ciagle gdzies zbaczasz a potem sie cieszysz, ze
                                                    pozniej
                                                    > zaczynam rozumiec.. Gdyby nie to, ze lubie sie spierac, to chyba bym sie
                                                    > powiesil ;-)


                                                    Nie ściemniaj, kolego. Jeszcze niedawno twierdziłeś, ze ich wszystkich będzie
                                                    można opodatkować jako prowadzących samodzielną działalność gospodarczą czyli
                                                    narzucić minimalną składkę 270 zł miesięcznie. Teraz już tak nie twierdzisz,
                                                    teraz przyznajesz że oni będą na socjalu a nie na zusie. Powiedzmy jednak, że
                                                    sam doszedłeś do tych słusznych wniosków i nie ma w tym mojego udziału.
                                                    Niech i tak będzie;)


                                                    > AFAIK nie uprawiajacy ziemi (bez dzialalnosci rolniczej) maja takie wlasnie
                                                    > reguly.


                                                    To źle ci się wydaje, bo krusu nie interesuje czy ktoś ziemię uprawia czy nie,
                                                    a jedynie czy ją posiada. Jeśli posiada co najmniej hektar, to zarówno
                                                    własciciel jak i jego współmałżonek muszą płacić krus oraz tracą prawo do
                                                    zasiłku dla bezrobotnych czy socjalnego.


                                                    A ja nie wierze, ze ludzie wybieraja system mniej korzystny KRUS, po to
                                                    > ,
                                                    > aby uniknac dzisiejszego socjalu - co jak co, ale do tego to mnie raczej nie
                                                    > przekonasz.

                                                    Nie zamierzam. Gdyby chłopi nietowarowi mieli jakąkolwiek możliwość rezygnacji
                                                    z krus i przejścia na socjal to by to zrobili z pocałowaniem ręki. Ale
                                                    powtarzam: to niemożliwe.

                                                    > IMHO w przypadku
                                                    > wyplat z opieki spolecznej pomoc spoleczna powinna automatycznie najpierw
                                                    > napisac do krewnych z zadaniem dobrowolnego ustalenia alimentacji, jak to sie
                                                    > nie uda powinny isc wnioski automatem do sadu. Jesli nie dzieje sie to
                                                    > automatycznie, to jest to patologia, bo to nie tak powinno dzialac (juz
                                                    dzisiaj
                                                    > bo prawo do tego jest przygotowane).

                                                    Przynajmniej raz mogę się z tobą w czymś zgodzić;) Zawsze powinno się dążyć do
                                                    alimentacji ze strony krewnych a dopiero w ostateczności powinno płacić
                                                    państwo. Skoro nasze prawo i ustawodawstwo wprowadza liczne przywileje dla
                                                    rodziny, to powinno także egzekwować obowiązki z tego wynikające.

                                                    Ale z tego co wiem, w bardzo wielu
                                                    > przypadkach tak wlasnie to dziala - z ta jednak roznica, ze w miescie z MOPS
                                                    > bardzo czesto korzystaja rodziny patologiczne z ktorych nikt nie ma pieniedzy
                                                    a
                                                    > wszyscy pija,

                                                    Ale sprawa ma szerszy wymiar, dotyczy także staruszków którym państwo dopłaca
                                                    do mieszkania czy daje darmowe lekarstwa, bo rodziny się na nich wypieły. To
                                                    wcale nie dotyczy wyłącznie meneli, wielu tzw kulturalnych ludzi też.


                                                    > Co do podatku rolnego - w normalnej dzialalnosci jest cos takiego m.in, co
                                                    > nazywa sie amortyzacja srodkow trwalych, podatki od rozmaitych srodkow (np.
                                                    > transportu), tudziez podatek gruntowy. Nie wiem, czy o nim zapomniales, bo tak
                                                    > chciales, czy lepiej bylo pod teze, ze rolny po prostu radosnie znika i nic
                                                    > wiecej nie ma. To tak na marginesie.

                                                    Nie zapomniałem. Podatek rolny/gruntowy byłby wtedy traktowany jako koszt
                                                    uzyskania przychodu (tak jak teraz wliczamy do kosztów np opłaty za wynajem
                                                    budynków czy urządzeń produkcyjnych).


                                                    > Poza tym nie chodzi mi o Bog wie jakie zyski, podatkujac wielko i
                                                    > sredniohektarowych. Chodzi mi o jakies spojne zasady do gospodarki, bo takich
                                                    > grup, ktore nie sa az tak bardzo liczne, ale kazda ma taka, czy inna extra
                                                    ulge
                                                    >> choc powinna na rownych ekonomicznych zasadach partycypowac w utrzymaniu
                                                    panstw
                                                    > jest od groma. Skladajac te wszystkie grupy do kupy robia sie z tego bardziej
                                                    > konkretne pieniadze, niz CIT dla wielohektarowych gospodarstw, to chyba jasne.
                                                    > Po prostu niech wreszcie zacznie wreszcie obowiazywac w tym panstwie jakas
                                                    > strategia podatkowa a placaly frycowe ogol i grupy swietych krow.


                                                    Brzmi to niby sensownie, ale wytłumcz mi jedną rzecz. My wszyscy płacący zus
                                                    klniemy w żywy kamień na biurokrację, rozdętą sprawozdawczość, zawiłe przepisy,
                                                    ciągłe kontrole itd. Inaczej mówiąc wiemy, ze ten system jest do chrzanu.
                                                    Dlaczego więc w imię przejrzystości systemu chcemy wrabiać rolników w ten sam
                                                    bajzel? Bo skoro nam jest źle, to niech im też będzie? Rozumiałbym gdyby
                                                    chodziło w zyski dla budżetu, ale w grupie mało i śreedniotowarowej tych zysków
                                                    NAPRAWDĘ nie będzie. Jak bardzo chcesz mogę zrobić dokładne wyliczenia. Nie
                                                    byłoby więc lepiej tak uprościć przepisy by zusowcy mieli łatwiej - zamiast
                                                    robić tak by krusowcy mieli trudniej? Chyba lepiej równac do lepszego, nie do
                                                    gorszego;) Wtedy objęcie wszystkich zusem będzie miało sens.

                                                    > Napisz mi, jaka renta jest przyznawana z ZUS _nieubezpieczonemu_, ktory na
                                                    > skutek wieku stracil zdolnosc do pracy, albo jak nie z ZUS, to z budzetu?
                                                    AFAIK
                                                    > zadna i jest normalna pomoc spoleczna i kuroniowka, czy moze jeszcze cos
                                                    wiecej
                                                    > ?

                                                    Jest coś takiego jak emerytura socjalna (nie renta tylko emerytura, to nie to
                                                    samo!). Nie wiem jak często to jest przyznawane, pewno rzadko bo w Polsce długo
                                                    istniał nakaz pracy więc dzisiejsi emeryci zawsze są ubezpieczeni. Jednak wiem
                                                    na pewno, ze od pewnego wieku emerytura (bardzo niska) należy się każdemu, znam
                                                    przynajmniej jedną kobietę która dostaje taką emeryturę. Jak nie zapomnę to to
                                                    sprawdzę.


                                                    > Niby tak - to jest jakis argument, pod tym wszakze warunkiem, ze utrzymujemy
                                                    > pojecie minimalnej emerytury i taka im naliczymy (ktora nijak nie bedzie nic
                                                    > miala do ich skladek). Jednak nie bedzie to calkiem fair, bo ci ludzie nie
                                                    > placili minimalnej skladki ZUS przez lat 20, w przeciwienstwie do tych, ktorzy
                                                    > takie emerytury minimalne dostaja.


                                                    Wiesz, z tymi składkami i tym co się komu należy z zus po 40 latach peerelu to
                                                    naprawdę nic nie jest oczywiste. To tylko w gospodarce rynkowej jest jasne jaka
                                                    składka daje jaką emeryturę. Ci staruszkowie pracowali przeciez tuż po wojnie,
                                                    potem w latach 50, 60. To były bardzo arbitralne a jeszcze bardziej polityczne
                                                    decyzje ustanawiające wysokość emerytur dla górnika, nauczyciela czy chłopa.
                                                    Nie zapominaj, że wtedy chłop indywidualny to był kułak i wróg ustroju.
                                                    Ja bym najchętniej zrównał wszystkie emerytury wypracowane za komuny i to
                                                    byłoby prawdopodobnie najsprawiedliwsze. W końcu one i tak idą z naszych
                                                    składek a nie z żadnego tam kapitału, bo ten ustrój dawno temu zbankrutował.


                                                    Po prostu Ty bierzesz pod uwage wylacznie
                                                    > sytuacje, w ktorej nie zostaloby przedefiniowane minimum, za to zostalyby
                                                    > przywileje - na tym polega Twoje rozumowanie. Ja jednak rozumuje inaczej.
                                                    > Dyskusja i tak jest abstrakcyjna.

                                                    Zgadza się, jest abstrakcyjna. Ja się zresztą przy tym nie upieram, tylko daję
                                                    jako temat do przemyśleń. Nie mam do końca wyrobionego zdania na ten temat.


                                                    >> AFAIK ustawa juz przeszla, wiec tylko czekamy do poczatku roku. Czyli jesli
                                                    sie
                                                    > nie myle _jesli ktos tego nie zmieni_ to od poczatku 2006 trzeba startowac z
                                                    > kasa fiskalna prowadzac detaliczny handel. Co tu jest niejasnego - to, ze
                                                    bedzi
                                                    > wielu prawo lamac? Jasne, ze bedzie, ale to problem lamania prawa a nie
                                                    problem
                                                    > wymogu posiadania kasy.


                                                    Może i tak. Ale ja sądzę raczej, że rozsądek zwycięży i drobny handel będzie
                                                    zwolniony. Nadmiar biurokracji naprawdę nie jest dobry dla nikogo.

                                                    >
                                                    > Lepiej sie zdecydowac o czym dyskutujemy - ja o tym, ze warunki ubezpieczen
                                                    > spolecznych dla rolnikow i nierolnikow sa po prostu inne i dla ludzi
                                                    > nieuprawiajacych roli znacznie gorsze i obciazone wyzszymi skladkami a Ty
                                                    > zdajsie o tym, ze rolnikow i tak nie ma jak obciazyc przy tych warunkach
                                                    > ogolnych. I tak mozemy w kolko,


                                                    A to znaczy że chyba niczego z tego co napisałem nie zrozumiałeś. Nie pisałem,
                                                    ze z chłopów nie da się ściągnąć opłat takich samych jak z niechłopów!
                                                    Napi
                                                  • jagoo dokończenie, znowu ucieło. 22.09.05, 14:07
                                                    A to znaczy że chyba niczego z tego co napisałem nie zrozumiałeś. Nie pisałem,
                                                    ze z chłopów nie da się ściągnąć opłat takich samych jak z niechłopów!
                                                    Napisałem, ze kolejno:
                                                    Gospodarstw nietowarowych nie będzie się dało wciągnąć w zus, bo nie
                                                    wprowadzają towarów ani usług do obrotu, więc państwo nie dość że straci ich
                                                    dotyczczasowe składki, to jeszcze będzie musiało objąć ich socjalem. To znaczy,
                                                    że nic nie stoi na przeszkodzie by zrównac prawa chłopów i niechłopów - tyle że
                                                    na tym zrównaniu chłopi nietowarowi zarobią a państwo straci. Ty w ogóle
                                                    strasznie się podnieczasz tymi "ogromnymi" sumami któe państwo pompuje w wieś,
                                                    czyli 15 mld dotacji do krus. A weź sobie raz policz ile pompuje w pomoc
                                                    socjalną w mieście, w różnych formach. Z budżetu idzie 13 mld, drugie tyle z
                                                    gmin. Do tego zasiłki dla bezrobotnych (nie wiem ile, pewno z 10 mld),
                                                    świadczenia zdrowotne, dotacja z budżetu do zus (25 mld), dotacje do mieszkań
                                                    komunalnych, program pierwsza praca itd. Razem pewno ze 100 mld. A ty widzisz
                                                    tylko tych 15 mld na krusi to wykoślawia twój ogląd rzeczywistości.

                                                    Gospodarstwa nisko i średniotowarowe: można ich objąć zasadami ogólnymi ale
                                                    państwo nic na tym nie zyska. Oni wcale nie zapłacą więcej niż płacą teraz (nie
                                                    dlatego, ze ich nie stać tylko dlatego, że tak im wyjdzie z rachunków - chyba
                                                    że chcesz wprowadzić jakiś extra podatek tylko dla chłopów, jak za Stalina
                                                    było;), za to wzrośnie biurokracja i wydatki z nią związane - wydatki państwa,
                                                    z naszych podatków.
                                                    Największy zysk będzie z objęcia zasadami ogólnymi wielkich farm i tzw działów
                                                    specjalnych, czyli sadów, szkółek, pieczarkarni itd. Moim zdaniem zmiany
                                                    wprowadzane przez PO na tym własnie będą polegały - jak już Rokita z Tuskiem
                                                    zakończą kampanię wyborczą (czyli przestaną gadać pod publiczność) i wreszcie
                                                    zapoznają się z faktyczną sytuacją na wsi, to prędko to zrozumieją. Wspomnisz
                                                    moje słowa po wyborach. Na razie populizm górą, ale potem oni zaczną liczyć i
                                                    wyjdzie im z tych rachunków to samo co mnie.
                                                    >
                                                    > Gruss, T.
                                                  • trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 22.09.05, 19:22
                                                    > Nie ściemniaj, kolego. Jeszcze niedawno twierdziłeś, ze ich wszystkich będzie
                                                    > można opodatkować jako prowadzących samodzielną działalność gospodarczą czyli
                                                    > narzucić minimalną składkę 270 zł miesięcznie. Teraz już tak nie twierdzisz,

                                                    Bzdury - twierdzilem, ze takie sa zasady ogolne i konfrontowalem to do KRUS, na
                                                    ktorym znacznie lepiej wychodza a Ty pisales, ze zasady ogolne dla rolnikow
                                                    okazalyby sie super. To chyba roznica. Co do obciazen obywateli w zwiazku z
                                                    obecnymi emeryturami raczej zastanowilbym sie finansowaniem tego glownie jako
                                                    parapodatku (albo jako czesc podatku) liniowego od dochodu, natomiast z kim
                                                    tylko sie da wartaloby uciec od razu w systemy kapitalowe. To nie musi
                                                    zmniejszyc obciazen (raczej wielu zwiekszy), ale w kategoriach dlugoterminowych
                                                    moze sprawic, ze nie obudzimy sie z rekami w nocnikach za kilkadziesiat lat.

                                                    > To źle ci się wydaje, bo krusu nie interesuje czy ktoś ziemię uprawia czy nie,
                                                    > a jedynie czy ją posiada.

                                                    Czepialstwo - niech bedzie i tak. Nie wiem jakie sa dokladnie kryteria, czy
                                                    posiadanie ziemi automatem zmusza do KRUS.

                                                    > To
                                                    > wcale nie dotyczy wyłącznie meneli, wielu tzw kulturalnych ludzi też.

                                                    Jasne, ze wielu kulturalnych tez, ale spojrz kiedys na kolejke do MOPS to
                                                    bedziesz wiedzial o czym mowie (i znal proporcje).

                                                    > Nie zapomniałem. Podatek rolny/gruntowy byłby wtedy traktowany jako koszt
                                                    > uzyskania przychodu (tak jak teraz wliczamy do kosztów np opłaty za wynajem
                                                    > budynków czy urządzeń produkcyjnych).

                                                    Ja o jednym, Ty o drugim. To, czy mozna wliczyc podatek w koszty, aby nie placic
                                                    podatku od zaplaconego podatku to jedno a czy go wogole naliczac to drugie.


                                                    > Brzmi to niby sensownie, ale wytłumcz mi jedną rzecz. My wszyscy płacący zus
                                                    > klniemy w żywy kamień na biurokrację, rozdętą sprawozdawczość, zawiłe przepisy,
                                                    > ciągłe kontrole itd. Inaczej mówiąc wiemy, ze ten system jest do chrzanu.
                                                    > Dlaczego więc w imię przejrzystości systemu chcemy wrabiać rolników w ten sam
                                                    > bajzel? Bo skoro nam jest źle, to niech im też będzie? Rozumiałbym gdyby
                                                    > chodziło w zyski dla budżetu, ale w grupie mało i śreedniotowarowej tych zysków
                                                    >
                                                    > NAPRAWDĘ nie będzie. Jak bardzo chcesz mogę zrobić dokładne wyliczenia. Nie
                                                    > byłoby więc lepiej tak uprościć przepisy by zusowcy mieli łatwiej - zamiast
                                                    > robić tak by krusowcy mieli trudniej? Chyba lepiej równac do lepszego, nie do
                                                    > gorszego;) Wtedy objęcie wszystkich zusem będzie miało sens.

                                                    To tez brzmi niby sensownie, ale jedna sprawa umyka: ci ludzie, ktorzy teraz sa
                                                    w inaczej traktowanych grupach maja rowniez karty do glosowania a partie
                                                    chlopskie (jak PSL) zawsze uwielbiaja pomysly typu dzwiganie PIT i bardzo
                                                    zawziecie walcza z pomyslami takimi jak dzwiganie jakichkolwiek obciazen
                                                    rolnictwa (jak VAT na zywnosc). Teraz rozumiesz? W chwili, gdy mamy w demokracji
                                                    rownosc glosu wszystkich obywateli, to wszystkich obywateli trzeba uswiadamiac,
                                                    czym jest to dziadostwo i troche dac na wlasnej skorze odczuc, bo inaczej ci,
                                                    ktorzy w dziadostwie nie partycypuja beda zawsze bardzo chetni do utrzymywania
                                                    finansowej nierownowagi, ktora przeklada sie na ich zysk. Ja nie jestem
                                                    bynajmniej fanem panstwa, ale z tego szamba, ktore jest w tej chwili trzeba
                                                    wychodzic i likwidowac ekonomiczne grupy interesu, ktore sa zadowolone z tego
                                                    stanu - i bynajmniej nie krwawo, ale na tyle, aby zniknela rzadza przy
                                                    majsterkowaniu przy podatkach jednych, aby byla kasa na drugich (i to bynajmniej
                                                    nie zawsze bogatszych, czy biedniejszych). Jesli chodzi o podatki osobiste,
                                                    ubezpieczenia solidarnosciowe itp.itd. to jak najbardziej jestem za tym, aby
                                                    obciazenia rozkladac proporcjonalnie od dochodow a nie dzielic na branze (choc
                                                    dla wiekszosci to bedzie ryba, jednak dla tych troche silniejszych juz nie a to
                                                    przede wszystkim oni maja chody w partiach chlopskich).

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 24.09.05, 11:47
                                                    trevik napisał:

                                                    Co do obciazen obywateli w zwiazku z
                                                    > obecnymi emeryturami raczej zastanowilbym sie finansowaniem tego glownie jako
                                                    > parapodatku (albo jako czesc podatku) liniowego od dochodu, natomiast z kim
                                                    > tylko sie da wartaloby uciec od razu w systemy kapitalowe. To nie musi
                                                    > zmniejszyc obciazen (raczej wielu zwiekszy), ale w kategoriach
                                                    dlugoterminowych
                                                    > moze sprawic, ze nie obudzimy sie z rekami w nocnikach za kilkadziesiat lat.


                                                    Rozsądna opinia, przychylam się do niej. Ja bym jeszcze pomyślał o przyjęciu
                                                    założenia, że zus i krus zbankrutowały jeszcze za poprzedniego ustroju w
                                                    związku z czym emerytury i renty są wypłacane na zasadzie zapomogi - równe dla
                                                    wszystkich. To by oczywiście nie przeszło w Sejmie, ale pomarzyć zawsze można;)

                                                    > Czepialstwo - niech bedzie i tak. Nie wiem jakie sa dokladnie kryteria, czy
                                                    > posiadanie ziemi automatem zmusza do KRUS.


                                                    Nie czepialstwo, tylko ośli upór kolego. I nie mój tylko twój. Jeśli masz
                                                    powyżej 1 ha ziemi (i nie jesteś w zusie), wtedy automatycznie podpadasz pod
                                                    krus. A jak wejdziesz w krus to tracisz prawo do przywilejów dla bezrobotnych.
                                                    Dlatego właśnie krus stanowi najtańszą i najbardziej korzystną dla budżetu
                                                    formę pomocy socjalnej. Gdyby krus zlikwidować, wtedy obecni krusowcy nie
                                                    posiadający dochodu (czyli ok. połowa ich wszystkich) nabrałaby identycznych
                                                    uprawnień jakie mają bezrobotni i biedni w miastach. Zamiast 15 mld na krus
                                                    budżet wydałby najmniej 50 na pomoc socjalną. Upieraj się dalej jeśli chcesz,
                                                    ale każdy kto ma jakieś pojęcie o tych sprawach wie że mam rację.

                                                    >
                                                    > Ja o jednym, Ty o drugim. To, czy mozna wliczyc podatek w koszty, aby nie
                                                    placi
                                                    > podatku od zaplaconego podatku to jedno a czy go wogole naliczac to drugie.


                                                    Spróbuj myśleć syntetycznie;) Wychodzi na jedno, bo obecna opłacalność
                                                    produkcji np zbóż jest taka, że zysku prawie nie ma a podatku się w koszty nie
                                                    wrzuca. Zresztą kto powiedział, ze podatek gruntowy ma być równie wysoki jak
                                                    obecny rolny? Przecież rolny jest formą liniowego podatku dochodowego. Zapewne
                                                    zastąpiłby go podatek katastralny, wtedy np w mojej okolicy od hektara
                                                    płaciłoby się jakieś 40 zł zamiast 110. A są rejony gdzie ziemia jest warta
                                                    połowę mniej, więc inni płacili by np 20.


                                                    > To tez brzmi niby sensownie, ale jedna sprawa umyka: ci ludzie, ktorzy teraz
                                                    sa
                                                    > w inaczej traktowanych grupach maja rowniez karty do glosowania a partie
                                                    > chlopskie (jak PSL) zawsze uwielbiaja pomysly typu dzwiganie PIT i bardzo
                                                    > zawziecie walcza z pomyslami takimi jak dzwiganie jakichkolwiek obciazen
                                                    > rolnictwa (jak VAT na zywnosc).


                                                    Nie, z vat na żywność walczą zupełnie inne partie. Dlaczego wydaje ci się, że
                                                    dla chłopów wyższy vat byłby jakimkolwiek utrudnieniem? Przecież na zboża i tak
                                                    mamy ceny regulowane a większość rolników to tzw ryczałtowcy, więc na większym
                                                    vacie więcej wpadnie do ich kieszeni.


                                                    Teraz rozumiesz? W chwili, gdy mamy w demokracj
                                                    > i
                                                    > rownosc glosu wszystkich obywateli, to wszystkich obywateli trzeba
                                                    uswiadamiac,
                                                    > czym jest to dziadostwo i troche dac na wlasnej skorze odczuc, bo inaczej ci,
                                                    > ktorzy w dziadostwie nie partycypuja beda zawsze bardzo chetni do utrzymywania
                                                    > finansowej nierownowagi, ktora przeklada sie na ich zysk.

                                                    Ja rozumiem, ty nie. Tobie się ciągle wydaje, że jak chłopi przejdą na zus i
                                                    PIT to zaczną więcej płacić. Już nie wiem jak do ciebie mówić skoro liczby i
                                                    konkretne wyliczenia do ciebie nie przemawiają i dalej wiesz swoje. Dlaczego
                                                    nie wykazałeś w którym miejscu popełniam błąd wyliczając, że zdecydowana
                                                    większość rolników nie tylko nie zapłaciłaby w zus/pit więcej niż obecnie, ale
                                                    nawet mniej? Całe twoje rozumowanie jest g*** warte, bo ciągle się łudzisz, że
                                                    ze wsi spłynie do budżetu więcej pieniędzy, a to są nierealne mżonki. Jak nie
                                                    wierzysz, to znaczy że musimy wrócić do szczegółowych wyliczeń, bo ty wyciągasz
                                                    wnioski z fałszywych przesłanek więc to co piszesz jest z góry skazane na fałsz.

                                                    Ja nie jestem
                                                    > bynajmniej fanem panstwa, ale z tego szamba, ktore jest w tej chwili trzeba
                                                    > wychodzic i likwidowac ekonomiczne grupy interesu, ktore sa zadowolone z tego
                                                    > stanu - i bynajmniej nie krwawo, ale na tyle, aby zniknela rzadza przy
                                                    > majsterkowaniu przy podatkach jednych, aby byla kasa na drugich (i to
                                                    bynajmnie
                                                    > j
                                                    > nie zawsze bogatszych, czy biedniejszych). Jesli chodzi o podatki osobiste,
                                                    > ubezpieczenia solidarnosciowe itp.itd. to jak najbardziej jestem za tym, aby
                                                    > obciazenia rozkladac proporcjonalnie od dochodow a nie dzielic na branze (choc
                                                    > dla wiekszosci to bedzie ryba, jednak dla tych troche silniejszych juz nie a
                                                    to
                                                    > przede wszystkim oni maja chody w partiach chlopskich).


                                                    Okej, na tym możemy własciwie skończyć - skoro wolisz ideologię zamiast
                                                    twardych faktów to i tak cię nie przekonam. Tylko spróbuj jednak zrozumieć, że
                                                    99% tego co się mówi o uprzywilejowaniu rolnictwa to populistyczny chrzan.
                                                    Zgadzam się, ze należy wyłuskać tych najbogatszych i traktować na równi z
                                                    innymi przesiębiorcami. Tylko ze a tym to akurat wszyscy się zgadzają, nawet -
                                                    niespodzianka - peeslelowcy. Kłopot jes tylko z tym jak arbitralnie ustalić kto
                                                    jest wystarczająco bogaty i to własnie o to są spory. Co do chłopów
                                                    nietowarowych to przypomnę: krus jest znacznie korzystniejszą dla państwa formą
                                                    pomocy społecznej niż social. A co do chłopów średniotowarowych: oni wcale nie
                                                    boją się wzrostu opłat, bo i tak wiedzą że takiego wzrostu być nie może (chłop
                                                    liczyć potrafi i wie ile wynosi podatek dochodowy od zerowego dochodu). Boją
                                                    się wyłącznie ogłupiającej biurokracji, ciągłych kontroli itd. I mają rację że
                                                    się boją. Niech najpierw państwo zrobi z tym porządek a potem przestawi
                                                    średniorolnych na zus i pit. Wtedy wszyscy będą zadowoleni, a już zwłaszcza
                                                    chłopi bo zapłacą mniej niż teraz a różni głupawi populiści wrescie się od nich
                                                    odczepią.





                                                    >
                                                    > Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 19.09.05, 18:04
                                                    Zgodnie z obietnicą podaję wyliczenia dla mężczyzny 30 letniego, z pensją
                                                    brutto 2000 zł - emerytura brutto wyniesie 2300, netto 1839.
                                                    Ty napisałeś, ze wyniesie tyle samo (mniej więcej) co emerytura rolnika czyli
                                                    500 zł.
                                                    Lepiej sprawdzaj zanim coś napiszesz;)

                                                    emerytury.elfin.pl/?id=emerytury/kalkulatory/kalk_emerytalny//kalk_emerytalny.html
                                                  • trevik Re: Żeby nawet na to forum trafiły brednie o roln 19.09.05, 19:20
                                                    Tak, swietnie i super, kalkulator dla bezmozgowych optymistow z kilkoma bardzo
                                                    prawdopodobnie blednymi zalozeniami:
                                                    - liniowy wzrost dochodow
                                                    - brak inflacji (to sie przeklada na optymizm przy "odczytywaniu" emerytury
                                                    koncowej)
                                                    - brak zmiany sily nabywczej pieniadza w stosunku do stanu obecnego, ktory jak
                                                    mozna zakladac bedzie mniej wiecej w wysokosci 1/2 stanu dzisiejszego - w
                                                    perspektywie 35 lat do emerytury dla 30-latka.

                                                    Teraz sobie pozwole zinterpretowac moje wyniki przy zalozeniach:
                                                    3% wzrost plac (liniowy i trudny do przewidywania w cyklach recesji/koniunktury,
                                                    powiedzmy, ze dosyc realny)
                                                    koszt obslugi II filaru 8%, stopa zysku 5%, rowniez realnie, choc trudno
                                                    przewidziec, ale tutaj zapowiada sie niezle o ile politycy numerow nie wytna z
                                                    przymusem ladowania funduszy w obligacje, albo cos rownie "zabawnego".
                                                    III filar wyzerowalem - kontrowersyjny, nie kazdemu sie oplaca, nieobowiazkowy,
                                                    prywatnie mozna podobno wykupic lepsze opcje.

                                                    Emerytura: 2300 PLN z czego z ZUS 1263 BRUTTO, co do przelozenia na dzisiejsze
                                                    realia plac i cen mozna powiedziec, ze mniej niz obecnie 700 PLN z racji
                                                    uwzglednienia inflacji i sily nabywczej. Nie sadze tez, ze swiadczenia dla
                                                    rolnikow mialyby w przyszlosci byc od tej sumy mniejsze. Dobrze wyglada na
                                                    papierze i optymistycznie nastraja, niestety nie tych, ktorzy choc odrobine
                                                    mysla. Strach sie bac wyliczen dla tych, ktorzy zarabiaja mniej,

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo kalkulator emerytalny 20.09.05, 08:29
                                                    Emerytura: 2300 PLN z czego z ZUS 1263 BRUTTO, co do przelozenia na dzisiejsze
                                                    > realia plac i cen mozna powiedziec, ze mniej niz obecnie 700 PLN z racji
                                                    > uwzglednienia inflacji i sily nabywczej

                                                    Ciekawe dlaczego nie uwzględniłes emerytury z drugiego filaru... Czy może
                                                    dlatego że nie wiedziałes coś to jest i uznałes ze nie zawadzi trochę
                                                    pomanipulować, może się nie połapią? Niestety, połapali się.
                                                    Emerytura z obu filarów razem (czyli liczona prawidłowo a nie "po twojemu")
                                                    wynosi tyle ile napisałem czyli ok. 1800 netto i ok. 2300 brutto. Inflacji nie
                                                    liczono, ale nie liczono także rónie mozliwego lepszego zysku na akcjach II
                                                    filaru - to uczciwe założenie. To samo dotyczy zmaiany siły nabywczej
                                                    pieniądza, nie mówiąc już o tym, że filar pierwszy to nie system kapitałowy i
                                                    wyliczenia wysokości emerytury są inne - tobie się może wydaje, że obecnym
                                                    emerytom ktoś wypłaca emerytury zgodne z siłą nabywczą złotówki w latach 50
                                                    siątych? Tak, pewno tak ci się własnie wydaje;)))
                                                    Ech, chłopie aleś ty uparty. Zamiast zwyczajnie przyznać się do popełnienia
                                                    jednego błędu to brniesz w kolejne, coraz to głupsze.


                                                    Nie sadze tez, ze swiadczenia dla
                                                    > rolnikow mialyby w przyszlosci byc od tej sumy mniejsze


                                                    Aż się boję spytać na jakiej podstawie tak myślisz;)
                                                    Fakty są takie: napisałeś, że świadczenia dla rolnika i przykładowego
                                                    nierolnika z pensją 2000 są podobne, a to bzdura jakich mało bo są 3,5 raza
                                                    niższe. Ależ ty uparty.
                                                  • trevik Re: kalkulator emerytalny 20.09.05, 14:15
                                                    > Ciekawe dlaczego nie uwzględniłes emerytury z drugiego filaru... Czy może
                                                    > dlatego że nie wiedziałes coś to jest i uznałes ze nie zawadzi trochę
                                                    > pomanipulować, może się nie połapią? Niestety, połapali się.

                                                    Niestety, uwzglednilem i jak widze sie nie polapali - strach sie bac, no nie?
                                                    Ta emerytura _naprawde_ najprawdopodobniej bedzie tak niska. Olalem tylko III
                                                    filar i napisalem dlaczego - nie kazdemu sie oplaca, sa tacy nawet, ktorzy
                                                    twierdza, ze nikomu sie nie oplaca a ze nie jest obligatoryjny, to go wywalilem
                                                    (jest tylko premia od panstwa, bardzo slaba, aby sie w nim ubezpieczac, jednak
                                                    to nie jest ubezpieczenie obligatoryjne a o takich teraz rozmawiamy chcialbym
                                                    przypomniec).

                                                    > Inflacji nie
                                                    > liczono, ale nie liczono także rónie mozliwego lepszego zysku na akcjach II
                                                    > filaru - to uczciwe założenie.

                                                    Zartujesz - prosze, napisz, ze tak. Inflacja oczywiscie bedzie i zysk na akcjach
                                                    moze byc rownie dobrze wyzszy, jak i nizszy - 5% stopy zysku ze zgromadzonego
                                                    kapitalu jest bardzo realistyczne a inflacja bedzie, dlugoterminowo znacznie
                                                    nizsza, niz wzrost zarobkow (miejmy nadzieje o ile jakis oszolom sie do wladzy
                                                    nie dorwie i nie zlikwiduje RPP), ale wystapi tez redukacja wartosci pieniadza
                                                    (jego sily nabywczej) na skutek wyrownania cen i to tez jest realne. Napisalem,
                                                    jak odnosze w perspektywie lat 35 emeryture rzedu 2300 PLN brutto, gdzie
                                                    ostatnia pensja wynosila ponad 5kPLN - aby bylo jasne.

                                                    > Ech, chłopie aleś ty uparty. Zamiast zwyczajnie przyznać się do popełnienia
                                                    > jednego błędu to brniesz w kolejne, coraz to głupsze.

                                                    Najgorsze jest dla mnie to, ze nijak mnie nie rozumiesz, bo rozumiec po prostu
                                                    nie chcesz. Ja napisalem w kwestii kalkulatora tylko tyle, ze to straszna bzdura
                                                    sie podniecac wielkimi cyframi na finiszu - o to mi chodzilo. Ty jednak wolisz
                                                    sie podniecac, nie wiem dlaczego. Jesli zapomnisz o sytuacji demograficznej w
                                                    Polsce i sadzisz, ze jednak wyplaty z ZUS beda wyzsze niz ten kalkulator
                                                    pokazuje, to obawiam sie, ale jednak sie pomylisz. Ja raczej bylbym lekko
                                                    sceptyczny i wieczorem przy paciorku regularnie modlil sie, aby ZUS calkiem nie
                                                    splajtowal pograzajac finanse publiczne i cale panstwo w kryzysie.

                                                    > Fakty są takie: napisałeś, że świadczenia dla rolnika i przykładowego
                                                    > nierolnika z pensją 2000 są podobne, a to bzdura jakich mało bo są 3,5 raza

                                                    Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Ta wysokosc swiadczen, jaka mi wyszla w
                                                    kalkulatorze uznalem za prawie _minimum_ socjale w tym czasie, kiedy bedzie ta
                                                    emerytura obecnemu 30-latkowi wyplacana. A kasy rolnicze sa polityczne i mocno
                                                    dotowane i takie beda, bo ten stan sie nie zmieni (to jest element polityki
                                                    spoleczno-socjalnej a nie gospodarczej, wbij to sobie do glowy wreszcie) i
                                                    emerytury rolnicze beda politycznie indeksowane zgodnie z mozliwosciami panstwa
                                                    i ustalona wielkoscia minimum. Czy Ty to wogole rozumiesz, czym sie rozni obecny
                                                    system emerytalny (ktory z zalozenia II filaru ma byc samofinansujacy sie a I ma
                                                    byc minimalnie subwencjonowany) od KRUS (o ktorym nikt nawet nie pomysli, aby
                                                    sam sie mial utrzymywac, bo to na dzien dzisiejszy absurd a kasa jest bardziej
                                                    socjalnym funduszem, na ktory pewna symboliczna sciepe robia rolnicy a utrzymuje
                                                    ja panstwo).

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo Re: kalkulator emerytalny 20.09.05, 20:11
                                                    No dobra, skoro idziesz w zaparte, to zacytuję co napisałeś.

                                                    "Emerytura: 2300 PLN z czego z ZUS 1263 BRUTTO, co do przelozenia na dzisiejsze
                                                    realia plac i cen mozna powiedziec, ze mniej niz obecnie 700 PLN z racji
                                                    uwzglednienia inflacji i sily nabywczej."

                                                    Z tego wszystkiego prawdziwa jest tylko pierwsza suma - faktycznie z obu
                                                    filarów wychodzi brutto 2300. Ale dalej zaczynają się cuda kreatywnej
                                                    księgowości (miałeś może staż w Enronie?), bo już suma 1236 (miało być 1263, ae
                                                    przyjmuję ze to tylko literówka a nie świadome zaniżanie) odpowiada samemu
                                                    pierwszemu filarowi, a gdzie drugi? Do tego jeszcze te twoje humorystyczne
                                                    wyliczenia "uwzględniające moc nabywczą" - ty naprawdę nie rozumiesz że ZUS (a
                                                    ścislej: I filar ZUS, ten na którym ląduje więszość sładek) nie jest systemem
                                                    kapitałowym i że tylko w sytemie kapitałowym należy troszczyć się o spadek siły
                                                    nabywczej?
                                                    Ale oczywiście twój największy przewał to nieuwzględnienie drugiego filaru, co
                                                    umozliwiło ci zgrabnie dojść do sumy całych 700 zł, co już daje się od biedy
                                                    porównać z 500 zł emerytury rolniczej (chociaż to nadal aż 40% więcej, więc
                                                    trzeba było jeszcze trochę pokombinowac - stąd kolejna beznadziejna próba
                                                    wmówienia, że krus jest instrumentem robienia polityki w przeciwieństwie do
                                                    zusu, chociaz chyba każde dziecko w Poolsce wie ze i zus i krus to twory
                                                    polityk socjalnej państwa, dokładnie tak samo wrażliwe politycznie oraz że
                                                    OBYDWA TE SYSTEMY UWZGLĘDNIAJĄ SPADEK MOCY NABYWCZEJ - bo gdyby nie
                                                    uwzględniały, wtedy mój dziadek dostawałby 100 zł emerytury zamiast 1400)
                                                    Aha, i jeszcze mieszasz z tym trzecim filarm, tak jakby było po co.Przecież ja
                                                    go nie uwzględniłem w swoich wyliczeniach więc why ten ambaras?
                                                    Podsumowując: kalkulator jest w porządku, robili go fachowcy lepsi od ciebie i
                                                    przede wszystkim nie mający najmniejszego powodu żeby oszukiwać - to nie jest
                                                    strona reklamowa towarzystwa ubezpieczeniowego!
                                                    W przeciwieństwie do gostka który na głowie stanie żeby tylko nie przyznać się
                                                    do błędu. Wiesz o kim mówię, mam nadzieję?
                                                    Eot w temacie kalkulatora, post o krusie przeczytam jutro wieczorkiem i wtedy
                                                    odpowiem.

                                                    PS
                                                    trzeba było mniej przeginać, to coś byś wynegocjował, np uwzględnienie inflacji
                                                    i spadku siły nabywczej w II filarze - to się jakoś daje uzasadnić. Ale
                                                    wyzerowanie II filaru i bzdety o spadku siły nabywczej w I filarze to już było
                                                    przegięcie
                                                  • trevik Re: kalkulator emerytalny 21.09.05, 14:46
                                                    Przeciez podalem oba ubezpieczenia i pozwolilem sobie wziac pod uwage mozliwa
                                                    zmiane sily nabywczej pieniadza. Jesli zalozysz (realistycznie o co trzeba sie
                                                    troche starac) 3% inflacje rocznie to na przestrzeni 35 lat, bo o takim okresie
                                                    mowimy to spadek wartosci pieniadza wynikajacy z roznicy sily nabywczej bedzie
                                                    wynosil 65% sumy poczatkowej. To jest tez dosyc optymistycznie, bo z tego, co
                                                    pisza fachowcy sila nabywcza pieniadza miedzy nowymi krajami unijnymi bedzie
                                                    prawdopodobnie szybciej sie wyrownywac, niz bedzie wynosil wzrost plac.
                                                    W tym kontekscie 2300 PLN _brutto_, uwzgledniajac spadki przelozyloby sie na ca.
                                                    700 PLN netto w dzisiejszych realiach. Oczywiscie ZUS dalej zostanie polityczny
                                                    (bo czemu nie), ale tutaj nasz optymizm moze ladnie upilowac demografia: skad
                                                    wezmiesz ta kase, aby tak skladki dzwignac? Idac dalej moze sie okazac, ze
                                                    realia wyplaty I filaru jeszcze sie pogorsza, jesli z demografia nie bedzie
                                                    lepiej, to jest moj realizm - teraz juz wiesz, dlaczego pisze to, co pisze i
                                                    skad to biore? Mam nadzieje, ze wiesz. ZUS wyodrebnilem dlatego, ze warto znac
                                                    skladniki, ktore moga sie przelozyc w przyszlosci na takie a nie inne emerytury.
                                                    Na ZUS po prostu nie licze a liczac tylko na II filar naszego zarabiajacego 2000
                                                    PLN brutto czeka emerytura glodowa - jestem ciekaw, czy juz ci, ktorzy tak
                                                    zarabiaja zrozumieli, na czym polega spoleczna sprawiedliwosc (w tym m.in., ze
                                                    wiele emerytur jest politycznie ciagle bardzo wysokich, sa uprzywilejowane
                                                    swiadczenia i lewe renty - to jest spoleczna sprawiedliwosc dla gorzej
                                                    zarabiajacych, ktorzy z jej powodu beda sie mieli bardzo krucho).

                                                    A Emerytura rolnicza? To jest pytanie - jesli sie okaze, ze wiekszosc rolnikow
                                                    odejdzie w miedzyczasie z roli (to sie stac musi, tylko trzeba pracowac nad
                                                    sytuacja poza wsia, aby mieli gdzie odchodzic) i odciazy swiadczeniami KRUS to
                                                    panstwo na tym tylko lepiej wyjdzie a jak znam zycie, to trudno bedzie obcinac
                                                    kwoty dotacji (partie chlopskie na to nie pozwola) a rolnicy dostana
                                                    porownywalne swiadczenia do dzisiejszego zarabiajacego 2000 brutto (ktory bedzie
                                                    placil zaczynajac od ca. 400 PLN skladki emerytalnej miesiecznie i idac ze
                                                    wzrostem plac na spole z pracodawca przez 35 lat a na emeryturze sie okaze, ze
                                                    majac oczekiwana dlugosc zycia okolo lat 10 bedzie dostawal byc moze odpowiednik
                                                    ca. 1.5 tej sumy).

                                                    I oczywiscie, ze dzisiejszy ZUS i KRUS uwzgledniaja spadek sily nabywczej
                                                    pieniadza a pensje sa odnoszone do srednich zarobkow w latach i stad liczy sie
                                                    jeszcze obecne emerytury. Ale panstwo jeszcze na takie liczenie stac - nie po to
                                                    zmieniany byl system, bo dobrze rokuje a dlatego, ze nie da sie go dluzej
                                                    utrzymac a jest wybitnie kosztowny. Oba te systemy sa narzedziem polityki
                                                    spolecznej rzadu - spojrz na inne moje posty, gdzie to juz napisalem, nie wiem,
                                                    o co Tobie jeszcze chodzi.

                                                    Gruss, T.
                                                  • jagoo ostatni raz.. 22.09.05, 18:37
                                                    Dobra, ostatni raz.
                                                    Krus i pierwszy filar zusu to systemy niekapitałowe, więc nie ma sensu
                                                    rozpatrywać ich pod względem zmiany siły nabywczej. Niby się z tym zgadzasz, a
                                                    jednak nadal to robisz, o tutaj:
                                                    "W tym kontekscie 2300 PLN _brutto_, uwzgledniajac spadki przelozyloby sie na
                                                    ca.700 PLN netto w dzisiejszych realiach"
                                                    2300 to suma zawierająca I i II filar, tak? Więc dlaczego zmniejszasz ją o
                                                    kwotę inflacji?
                                                    Prawidłowe obliczenia wyglądałyby następująco:
                                                    Emerytura z pierwszego filaru wyglądałaby dokładnie tak jak w kalkulatorze,
                                                    czyli jakieś 1263. Nie ma powodu by miało być inaczej, poza jednym który omówię
                                                    na koniec.
                                                    Emerytura z drugiego filaru. Robisz zupełnie oczywisty błąd przeceniając wpływ
                                                    inflacji. Nie pomyślałeś o tym, ze gdy rosnie inflacja to rosną także stopy
                                                    procentowe a wraz z nimi zyski z kapitału? A drugi filar to system kapitałowy,
                                                    prawda?
                                                    Można uwzględnić pewien spadek siły nabywczej ale bez przesady. Góra 30%. I
                                                    wtedy mamy z II filaru ok. 700 zł, co łącznie z pierwszym daje prawie 2000 zł
                                                    brutto.
                                                    A teraz ten jeden powód w efekcie którego mogę się zgodzić z tym, ze te
                                                    wyliczenia sa g*** warte. Ten powód to wielce prawdopodobne bankructwo
                                                    wszelkich systemów solidarnościowych, czyli I filaru zusu i całego krusu. Wtedy
                                                    zusowcom zostanie tylko głodowa emerytura z II filaru a krusowcom nie zostanie
                                                    ZUPEŁNIE NIC. I nawet w takiej sytuacji nie będziesz mógł powiedzieć, ze
                                                    emerytura z zus i krus są do siebie podobne, bo mieć 700 zł a nie mieć zupełnie
                                                    nic, to ogromna różnica.
                                                    Twoje wyliczenie, ze z zus wychodzi 700 zł a z krus nadal 500 albo i więcej to
                                                    szczyty manipulacji liczbami, bo sumę emerytury z zus zmniejszasz o wszelkie
                                                    możlwe albo i niemożliwe czynniki, a sumę krus odwrotnie: powiększasz jak tylko
                                                    się da. A prawda jest taka, ze na zus i krus działają dokładnie te same
                                                    czynniki i jeśli zus (I filar) będzie spadał albo zbankrutuje to dokładnie to
                                                    samo czeka krus. A ty sobie bardzo pięknie ustaliłeś, ze zus ( I filar) spada a
                                                    krus rośnie. Tak to mozna udowodnić wszystko, choćby i to ze ja jestem matką
                                                    Teresą z Kalkuty;).
                                                    A teraz już naprawdę kończę ten temat, eot.
                                                  • trevik Re: ostatni raz.. 22.09.05, 19:07
                                                    Gwoli wyjasnienia.
                                                    Po pierwsze moje wnioski oparlem o zalozenia funkcjonowania panstwa - budzetowe.
                                                    Te zalozenia sa takie (i tak raczej bedzie w przewidywalnej przyszlosci, nawet
                                                    tej dalszej), ze obciazenia budzetowe nie beda mogly za bardzo wzrosnac (tym
                                                    samym zasadniczo wzrosnac kwoty dotacji na ZUS, chyba, ze jakims cudem udaloby
                                                    sie zasadniczo struktry wydatkow panstwa - jednak wiadomo, ze to mzonki),
                                                    tudziez w pewnych obszarach spasc (grupy interesow do tego nie dopuszcza). O
                                                    bankructwie KRUS mozemy sobie opowiadac jako o czyms mocno hipotetycznym - z
                                                    kwota dotacji 94% calej kasy mozna przelozyc bankructwo KRUS prosto w kategorie
                                                    bankructwo panstwa. Mozesz sie z tym nie zgadzac - to kwestia pewnych zalozen, z
                                                    ktorym zgodzic sie nie musisz. Jednak spojrz na budrzet np. ostatnich lat '15 i
                                                    powiedz, w ktorych miejscach (moze poza armia, ale pewny tez nie jestem)
                                                    diametralnie zmienila sie na minus struktura wydatkow. Wydatki bardzo zle sie
                                                    likwiduje i musi to byc zawsze rozkladane na wiele lat - bardzo latwo sie tylko
                                                    budzet obciaza, w druga strone jest bardzo duzy opor jak to nazwales "materii".

                                                    W ZUS sytuacja wyglada inaczej - w tej chwili w prawie 90% jest finansowany ze
                                                    skladek: odwrotnie niz KRUS. Jesli kwota wplywow razaco sie zmniejszy (a sie
                                                    razaco zmniejszy o ile nie bedzie cudu, bo dane demografow sa chyba klarowne) a
                                                    ilosc zdolnych do odbierania swiadczen zwiekszy (tutaj tez jest to z danych
                                                    demografow) to jak sobie wyobrazasz? Ze budzet stopniowo bedzie mogl przejsc na
                                                    system, kiedy mniejsza ilosc ludzi obciazy horrendalnymi skladkami, albo doplaci
                                                    zdrowo z podatkow (np. w okolicach polowy wielkosci budzetu), aby I filar dobrze
                                                    dzwignac? Chyba zartujesz - to nie ta bajka.

                                                    Ujecie inflacji na przestrzeni lat 35% w okolicach 30% to jest hiper-optymizm.
                                                    Jak tego nie czujesz, to przykro mi - to srednia inflacja (zalozmy, bo zalezy od
                                                    rozkladu, ale wszystko tak wyrownujemy, to wyrownajmy i to) grubo ponizej 1%
                                                    rocznie, masz tego swiadomosc? Bo chyba nie.

                                                    Co do PO i programu, czy wypowiedzi to sie zgodze, ale przyczyny sa troche inne.
                                                    To znaczy oni po prostu nie moga powiedziec, nawet gdyby mieli super program z
                                                    super analizami (a zwlaszcza wtedy) co dokladnie maja zamiar zrobic, jesli
                                                    zamierzaja miec wiecej, niz 10% poparcia przy tych wyborach. I nawet lepiej, aby
                                                    tuz po wyborach tego dokladnie nie oglaszali, bo kapital spolecznego zaufania
                                                    jest wiecej wart, niz pozywka dla dziennikarstwa w rodzaju Trybuny, ktore jedyne
                                                    co podliczy, to straty jednych i drugich (zyski pomijajac) i zacznie czarna
                                                    propagande. Tak to niestety wyglada. To haslo "spoleczenstwo ma prawo wiedziec"
                                                    jest w jakiejs mierze zasadne (choc ja tak nie traktuje demokracji - dla mnie to
                                                    rzady moich przedstawicieli a nie realizacja festiwalu zyczen), ale niech tez
                                                    wreszcie zacznie analizowac pomysly rzetelnie.

                                                    Gruss, T.
                                                  • micra wejście z butami 19.09.05, 21:38
                                                    no to ja wejdę z butami i powiem swoje. Tak, masz rację. Ciężko zmusić rolników,
                                                    ale także i inne grupy do płacenia podatków, ba, do zarejestrowania
                                                    działalności. I dlatego całkiem sprawiedliwie byłoby, gdyby wszyscy płacili taki
                                                    sam podatek, powiedzmy 500 zł od dorosłej, zdrowej głowy, zdolnej do pracy i
                                                    byłoby ok. Budżet byłby znany, wydatki na KRUSy, ZUSy, Xy rozeszłyby się po
                                                    kilku latach w niebyt i każdy miałby prawo do prowadzenia takiej działalności
                                                    jaka mu się żywnie podoba. Nikt by się nie interesował, czy działalność
                                                    zarejestrowana jako szewc - szyje buty czy produkuje układy scalone. O ile w
                                                    ogóle byłaby rejestracja.

                                                    A rolnicy mogli by się śmiać i boki zrywać z tych miastowych, a miastowi z
                                                    rolników, tylko że nie byłoby z czego - każdy zarobiłby tyle ile by mu się udało
                                                    i odłożył tyle ile by chciał.

                                                    Wczoraj oglądałem reportaż - chyba na TVN jak to rolnicy z Podkarpacia płacili
                                                    po kilka tysięcy złotych ortopedzie za pracę, którą powinien wykonywać za pensję
                                                    szpitalną. I idę o zakład, że gdyby poszli do prywatnej kliniki, to:
                                                    a.) zrobili by to taniej;
                                                    b.) w lepszych warunkach;
                                                    c.) byliby traktowani jak ludzie, a nie jak zwierzęta;
                                                    d.) byłoby to w pełni legalne.

                                                    A tak wszyscy wycierają sobie gęby solidarnością społeczną i wychodzi wielkie g...
                                                  • jagoo Re: wejście z butami 20.09.05, 08:41
                                                    micra napisał:

                                                    > no to ja wejdę z butami i powiem swoje. Tak, masz rację. Ciężko zmusić
                                                    rolników
                                                    > ,
                                                    > ale także i inne grupy do płacenia podatków, ba, do zarejestrowania
                                                    > działalności. I dlatego całkiem sprawiedliwie byłoby, gdyby wszyscy płacili
                                                    tak
                                                    > i
                                                    > sam podatek, powiedzmy 500 zł od dorosłej, zdrowej głowy, zdolnej do pracy i
                                                    > byłoby ok. Budżet byłby znany, wydatki na KRUSy, ZUSy, Xy rozeszłyby się po
                                                    > kilku latach w niebyt i każdy miałby prawo do prowadzenia takiej działalności
                                                    > jaka mu się żywnie podoba. Nikt by się nie interesował, czy działalność
                                                    > zarejestrowana jako szewc - szyje buty czy produkuje układy scalone. O ile w
                                                    > ogóle byłaby rejestracja.
                                                    >
                                                    > A rolnicy mogli by się śmiać i boki zrywać z tych miastowych, a miastowi z
                                                    > rolników, tylko że nie byłoby z czego - każdy zarobiłby tyle ile by mu się
                                                    udał
                                                    > o
                                                    > i odłożył tyle ile by chciał.
                                                    >
                                                    > Wczoraj oglądałem reportaż - chyba na TVN jak to rolnicy z Podkarpacia płacili
                                                    > po kilka tysięcy złotych ortopedzie za pracę, którą powinien wykonywać za
                                                    pensj
                                                    > ę
                                                    > szpitalną. I idę o zakład, że gdyby poszli do prywatnej kliniki, to:
                                                    > a.) zrobili by to taniej;
                                                    > b.) w lepszych warunkach;
                                                    > c.) byliby traktowani jak ludzie, a nie jak zwierzęta;
                                                    > d.) byłoby to w pełni legalne.
                                                    >
                                                    > A tak wszyscy wycierają sobie gęby solidarnością społeczną i wychodzi wielkie
                                                    g
                                                    > ...


                                                    Kolega z UPR? Generalnie wasz program ładnie wygląda, ale jest nieco
                                                    odrealniony niestety. Ja też mam swoje bardzo radykalne pomysły na to co można
                                                    zrobić na wsi, ale po pierwsze moje nie są aż tak radykalne jak UPR, po drugie
                                                    ja przynajmniej mam świadomość, że moje pomysły to political fiction - choćby z
                                                    powodu łatwego do przewidzenia "oporu materii ludzkiej;)
                                                    Niestety.
                                                  • micra Re: wejście z butami 20.09.05, 09:43
                                                    dziękuję za odpowiedź, przynajmniej czegoś się dowiedziałem - że masz jakieś
                                                    pomysły.

                                                    Political fiction? Płacenie do kieszeni lekarzowi to nie jest ficition, ale jak
                                                    najbardziej realne życie. Kochasz żyć w fikcji, przepraszam, większość Polaków
                                                    kocha fikcję - służba zdrowia jest bezpłatna, szkoły bezpłatne, ludzie jeżdżą 50
                                                    km/h w terenie zabudowanym...

                                                    Na czym polega mój radykalizm? Że marzy mi się, że każdy wnosi taki sam wkład do
                                                    wspólnego Państwa (oprócz dzieci, osób starszych i niepełnosprawnych)? To
                                                    nazywasz radykalizmem? Radykalizmem jest traktowanie osób prowadzących
                                                    działalność gospodarczą jako złodziei i krwiopijców.
                                                  • jagoo Re: wejście z butami 20.09.05, 20:23
                                                    micra napisał:

                                                    > dziękuję za odpowiedź, przynajmniej czegoś się dowiedziałem - że masz jakieś
                                                    > pomysły.
                                                    >
                                                    > Political fiction? Płacenie do kieszeni lekarzowi to nie jest ficition, ale
                                                    jak
                                                    > najbardziej realne życie.


                                                    To tak. Fikcją nazywam wiarę w to, że wszystkich na to stać więc wystarczy
                                                    tylko zlikwidowac państwową służbę zdrowia żeby mieć lecznictwo jak w USA.


                                                    Kochasz żyć w fikcji, przepraszam, większość Polaków
                                                    > kocha fikcję - służba zdrowia jest bezpłatna, szkoły bezpłatne, ludzie jeżdżą
                                                    5
                                                    > 0
                                                    > km/h w terenie zabudowanym...


                                                    Nic nie jest bezpłatne. Bogaci płaca za biednych. Jak bogaci przestaną płacić,
                                                    to biedni w ogóle przestaną się leczyc (choć nie przestaną chorować) a ich
                                                    dzieci przestaną chodzić do szkoły, co pozwoli im zdobyć gratis popłatny zawód
                                                    bandyty. Fikcją jest wiara w to, że wszyscy nagle się wzbogacą i będzie ich
                                                    stać.



                                                    >
                                                    > Na czym polega mój radykalizm? Że marzy mi się, że każdy wnosi taki sam wkład
                                                    d
                                                    > o
                                                    > wspólnego Państwa (oprócz dzieci, osób starszych i niepełnosprawnych)?


                                                    pomysł świetny, ale z gatunku utopijnych. I nie najeżaj się tak, bo ja nie
                                                    jestem jakimś wielkim wrogiem UPR. Moje pomysły tez są utopijne a jednak je
                                                    lubie, więc do was nie mam o nic pretensji.


                                                    To
                                                    > nazywasz radykalizmem? Radykalizmem jest traktowanie osób prowadzących
                                                    > działalność gospodarczą jako złodziei i krwiopijców.


                                                    Spuść sobie trochę adrenaliny bo pękniesz. To niezdrowo tak się przejmować...
                                                    Świata tym nie zbawisz, UPR nigdy nie przekroczy nawet progu wyborczego więc
                                                    wyluzuj i jak chcesz żeby było trochę lepiej to głosuja na PO jak ja :))
                                                  • micra Re: wejście z butami 21.09.05, 05:07
                                                    > tylko zlikwidowac państwową służbę zdrowia żeby mieć lecznictwo jak w USA.
                                                    To mnie utwierdza w przekonaniu, że żyjesz w jakiejś fikcji - nigdzie nie
                                                    napisałem o lecznictwie jak w USA, a tym bardziej, że jest wymarzone, że do
                                                    niego dążymy. To powiedziałeś TY, TY sobie coś roisz.

                                                    > Nic nie jest bezpłatne. Bogaci płaca za biednych.
                                                    Kolejna fikcja. Większość przedsiębiorców wykazuje straty lub bardzo minimalne
                                                    zyski i od tego płacone są minimalne podatki, składki itd. Znasz pewnie
                                                    strukturę przychodów z podatków PIT.

                                                    > Jak bogaci przestaną płacić, to biedni w ogóle przestaną się leczyc
                                                    Następna brednia. Nie wiem co prawda jakie masz kryterium biedy i bogactwa, ale
                                                    ludzie na leczenie pieniądze znajdą - podałem przykład ludzi z podkarpackiej wsi
                                                    - pożyczających od znajomych na leczenie. Ale Ty wiesz lepiej. Ty mieszkasz na
                                                    wsi. Ty jesteś wykształcony.

                                                    > a ich dzieci przestaną chodzić do szkoły, co pozwoli im zdobyć gratis
                                                    > popłatny zawód bandyty.
                                                    Każdy ma prawo wybrać taką drogę jaką chce - jeżeli komuś to odpowiada to proszę
                                                    bardzo. Służby penitencjarne są chyba zainteresowane napływem świeżej krwi.
                                                    Dzieci już teraz przestają chodzić do szkoły i zaczynają zarabiać na siebie i
                                                    rodziców.

                                                    > Fikcją jest wiara w to, że wszyscy nagle się wzbogacą i będzie ich stać.
                                                    Ciekawe kto Ci to powiedział? Zacytuj, na pewno nie ja. Puste słowa bez autora.
                                                    Chyba że sam się do nich przyznasz.

                                                    Nigdy i nigdzie nie zadeklarowałem się jako członek UPR lub osoba głosująca na
                                                    UPR. Znowu wyciągasz jakieś dziwne wnioski. Nie wiem skąd wiesz na kogo będę
                                                    głosował.
                                                  • jagoo Re: wejście z butami 22.09.05, 11:37
                                                    > > tylko zlikwidowac państwową służbę zdrowia żeby mieć lecznictwo jak w USA
                                                    > .
                                                    > To mnie utwierdza w przekonaniu, że żyjesz w jakiejś fikcji - nigdzie nie
                                                    > napisałem o lecznictwie jak w USA, a tym bardziej, że jest wymarzone, że do
                                                    > niego dążymy. To powiedziałeś TY, TY sobie coś roisz.


                                                    Więc może inaczej, skoro wymagasz łopatologicznego stawiania sprawy.
                                                    Ponad połowa Polaków nie posiada dochodów wystarczających na opłacenie
                                                    prywatnej kasy chorych i prywatnych szkół dla dzieci.
                                                    Teraz jasne?


                                                    >
                                                    > > Nic nie jest bezpłatne. Bogaci płaca za biednych.
                                                    > Kolejna fikcja. Większość przedsiębiorców wykazuje straty lub bardzo minimalne
                                                    > zyski i od tego płacone są minimalne podatki, składki itd. Znasz pewnie
                                                    > strukturę przychodów z podatków PIT.


                                                    Znam i dlatego napisałem to co napisałem. Sprawdź ile kosztuje prywatna szkoła,
                                                    prywatna kasa chorych i prywatne ubezpieczenie emerytalne (prywatne czyli
                                                    działające na zasadach wolnorynkowych), potem porównaj to sobie ze strukturą
                                                    dochodów (brutto) w Polsce i już będziesz wiedział, ze mam rację.
                                                    W Polsce biedni egzystują jako tako wyłącznie dzięki bogatym, faktów nie
                                                    zmienisz.


                                                    >
                                                    > > Jak bogaci przestaną płacić, to biedni w ogóle przestaną się leczyc
                                                    > Następna brednia. Nie wiem co prawda jakie masz kryterium biedy i bogactwa,
                                                    ale
                                                    > ludzie na leczenie pieniądze znajdą - podałem przykład ludzi z podkarpackiej
                                                    ws
                                                    > i
                                                    > - pożyczających od znajomych na leczenie. Ale Ty wiesz lepiej. Ty mieszkasz na
                                                    > wsi. Ty jesteś wykształcony.


                                                    Ty mówisz o sytuacji w której ludzie szukają ekstra pieniędzy na łapówkę dla
                                                    lekarza albo na prywatną klinikę (bo opiekę podstawową mają zagwarantowaną
                                                    ustawowo) i zupełnie nie rozumiesz jak diametralnie zmieni się sytuacja tych
                                                    ludzi gdy będą musieli sami opłacac wszystko, począwszy od kontaktu z lekarzem
                                                    pierwszego kontaktu. Jak ci się wydaje, ile kosztuje pełna składka zdrowotna w
                                                    prywatnej ubezpieczalni? Ale pełna, nie uzupełniająca jak te które obecnie
                                                    można w Polsce sobie wykupić.

                                                    >
                                                    > > a ich dzieci przestaną chodzić do szkoły, co pozwoli im zdobyć gratis
                                                    > > popłatny zawód bandyty.
                                                    > Każdy ma prawo wybrać taką drogę jaką chce - jeżeli komuś to odpowiada to
                                                    prosz
                                                    > ę
                                                    > bardzo. Służby penitencjarne są chyba zainteresowane napływem świeżej krwi.


                                                    Ale durna odpowiedź. Sorry, ale inaczej się tego nie dało napisać. Ja ci mówię
                                                    o dzieciach, począwszy od 7-latków, których rodziców nie będzie stać na
                                                    opłacenie im prywatnej szkoły, a tobie się wydaje że ja pisze o młodocianych
                                                    bandziorach którym się uczyć nie chciało. Myśli zanim napiszesz.


                                                    > > Fikcją jest wiara w to, że wszyscy nagle się wzbogacą i będzie ich stać.
                                                    > Ciekawe kto Ci to powiedział? Zacytuj, na pewno nie ja. Puste słowa bez
                                                    autora.
                                                    > Chyba że sam się do nich przyznasz.


                                                    Skoro się nie wzbogacą, to skąd wezmą pieniądze na pryywatne szkoły i
                                                    ubezpieczalnie? Wiesz ilu ludzi w Polsce zarabia mniej niż 1000 miesięcznie,
                                                    ilu poniżej 1500?


                                                    > Nigdy i nigdzie nie zadeklarowałem się jako członek UPR lub osoba głosująca na
                                                    > UPR. Znowu wyciągasz jakieś dziwne wnioski. Nie wiem skąd wiesz na kogo będę
                                                    > głosował.


                                                    I nic mnie to nie obchodzi. Poglądy masz takie jak oni, więc chyba nie ma się o
                                                    co obrażać. Zresztą drażliwy też jesteś tak samo jak oni.
                                                  • micra Re: wejście z butami 22.09.05, 14:23
                                                    > Ponad połowa Polaków nie posiada dochodów wystarczających na opłacenie
                                                    > prywatnej kasy chorych i prywatnych szkół dla dzieci.
                                                    Dlaczego zakładasz, że prywatna kasa chorych będzie droższa, podobnie szkoła?
                                                    Skąd się biorą teraz pieniądze na szkoły? Budżet żywi się dzięki kilku
                                                    najbogatszym?

                                                    Na co idą VAT, CIT, cła, dopłaty, podatek drogowy, podatek od środków
                                                    transportu, akcyza? Kto to płaci? Krasnoludki?

                                                    Funkcjonowanie prywatnych ubezpieczalni nie jest za darmo, ale leczenie w Polsce
                                                    też takie nie jest. Nie zauważasz, że:
                                                    - funkcjonowanie prywatnych szkół i ubezpieczalni było by tańsze, gdyby było ich
                                                    więcej - teraz nie są opłacalne, bo za mało osób na nie stać;
                                                    - teraz bezpłatne leczenie pokrywane jest ze składek wszystkich leczących się
                                                    oraz z w/w podatków no i oczywiście obligacji;
                                                    - funkcjonowanie tego systemu prowadzi prostą drogą w dół - do przepaści -
                                                    dalsze pożyczanie skończy się Argentyną.

                                                    Wiesz jakie są teraz durne przepisy umożliwiające założenie przedszkola? Ile
                                                    trzeba spełnić kretyńskich wymogów - jak choćby minimalne szerokości otworów
                                                    drzwiowych, minimalna szerokość klatki schodowej, minimalna wysokość
                                                    pomieszczeń? Jeżeli rodzice widzą pomieszczenia i chcą tam zostawić dziecko to
                                                    co to obchodzi jakiekolwiek władze? Wiesz, że w kuchni takiego przedszkola nie
                                                    mogą być drewniane stolnice (bo to siedlisko zarazków), kąty ścian muszą być
                                                    zaokrąglone (tam też bakterie czekają na dzieci)? Czy myślisz, że nie udałoby
                                                    się wielu rzeczy uprościć, żeby było taniej.

                                                    > W Polsce biedni egzystują jako tako wyłącznie dzięki bogatym, faktów nie
                                                    > zmienisz.
                                                    Uważasz to za sprawiedliwe, że ktoś zabiera bogatym, by dać biednym? Tu się
                                                    różnimy i nie przekonasz mnie. Jeżeli ktoś ma pieniądze i chce je dać - ok, ale
                                                    nie w drugą stronę. Zabieranie siłą to kradzież.

                                                    > Ale durna odpowiedź. Sorry, ale inaczej się tego nie dało napisać. Ja ci mówię
                                                    > o dzieciach, począwszy od 7-latków, których rodziców nie będzie stać na
                                                    A teraz nie znasz rodziców, których nie stać na książki dla dzieci, ale stać na
                                                    alkohol, papierosy, telewizor? Zawsze takich znajdziesz, ale może ludzie zaczną
                                                    w końcu traktować wiedzę jako kapitał, a nie jako fanaberię innych.

                                                    Tak, gdy ludzie będą musieli zapłacić od początku do końca za swoje leczenie, to
                                                    się zastanowią i nie będą chodzić z byle pierdołami do lekarza (zaraz usłyszę o
                                                    wizji masowych śmierci z powodu braku pieniędzy), ale również:
                                                    - nie będzie leczenia nie żyjących osób;
                                                    - nie będzie przetrzymywania ludzi w szpitalach pod pozorem leczenia;
                                                    - nie będzie sponsorowania firm farmaceutycznych z budżetu państwa;
                                                    - nie będzie dawania pod stołem - bo nie będzie takiej okazji - lekarz będzie
                                                    normalnie zarabiał;
                                                    - i jeszcze innych kilka rzeczy nie będzie mieć miejsca.

                                                    Wiesz że lekarze nie mają kas fiskalnych? Prawnicy zresztą też (adwokaci), ale
                                                    już taksówkarze tak, a myślano o ludziach obsługujących toalety.

                                                    A wiesz ile osób "za darmo" się uczy, a później znika z tego Państwa? A wiesz
                                                    ile osób "za darmo" się leczy, a później wraca za granicę pracować? A wiesz ile
                                                    osób tu zarabia, a płaci tam gdzie jest taniej - podatki? Ja nie wiem, ale
                                                    bardzo dużo - widzę, obserwuję co się dzieje w tym kraju.

                                                    Na dobrą sprawę - o ile dobrze pamiętam - rolnicy płacą niezłą kasę, są
                                                    samowystarczalni - wobec tego wystarczy zrobić wszystkich rolnikami i znikną
                                                    problemy. Ciekawe jak bardzo to pokręciłem.
                                                  • jagoo Re: wejście z butami 22.09.05, 19:29
                                                    micra napisał:

                                                    > > Ponad połowa Polaków nie posiada dochodów wystarczających na opłacenie
                                                    > > prywatnej kasy chorych i prywatnych szkół dla dzieci.
                                                    > Dlaczego zakładasz, że prywatna kasa chorych będzie droższa,


                                                    Wcale tego nie zakładam. Wręcz przeciwnie, myslę ze może być nieco tańsza. Z
                                                    prowizorycznych obliczeń wyszło mi, że podstawowe, najtańsze ubezpieczenie
                                                    jednej osoby kosztowac by mogło ok. 150 zł. To znaczy, że rodzina 4 osobowa
                                                    zapłaciłaby 600 miesięcznie. (ale to jest naprawdę tanie ubezpieczenie, trzeba
                                                    być zdrowym żeby sobie na nie pozwolic;)



                                                    podobnie szkoła?
                                                    > Skąd się biorą teraz pieniądze na szkoły? Budżet żywi się dzięki kilku
                                                    > najbogatszym?


                                                    Szkoły prywatne dostają w tej chwili dotacje od państwa a ja zakładam, ze
                                                    dotacji by nie było. Jednak z drugiej strony mechanizmy wolnorynkowe mogłyby
                                                    zadziałac tak, że szkoły nieco by staniały a więc w sumie byłoby bez zmian.
                                                    Jakby nie patrzeć: w tej chwili niedroga szkoła prywatna kosztuje co najmniej
                                                    500 miesięcznie i taniej nie będzie. Jeśli więc nasza rodzina ma dwójkę dzieci
                                                    to wyda na szkołę 1000 miesięcznie. Teraz jeszcze składka emerytalna, rentowa,
                                                    chorobowa i wypadkowa dla dwóch osób - co najmniej 500 zł. Razem to jest 3100
                                                    zł na leczenie, szkołę i ubezpieczenie i ten twój 1000 zł podatek "od głowy".
                                                    Do tego zycie, opłaty za mieszkanie, media itd.
                                                    Twoim zdaniem przeciętną polską rodzinę będzie na to stać?


                                                    > Na co idą VAT, CIT, cła, dopłaty, podatek drogowy, podatek od środków
                                                    > transportu, akcyza? Kto to płaci? Krasnoludki?

                                                    Możesz to rozwinąć bo nie bardzo rozumiem o co ci chodzi?



                                                    > - teraz bezpłatne leczenie pokrywane jest ze składek wszystkich leczących się
                                                    > oraz z w/w podatków no i oczywiście obligacji;
                                                    > - funkcjonowanie tego systemu prowadzi prostą drogą w dół - do przepaści -
                                                    > dalsze pożyczanie skończy się Argentyną.


                                                    A całkowita prywatyzacja skończy się czymś znacznie gorszym niż Argentyna, bo
                                                    zwycięstwem partii przy których Samoobrona zacznie ci się wydawać
                                                    ultraliberalna i zatęsknisz za umiarkowaniem i rozsądkiem Leppera i Millera;)

                                                    > Wiesz jakie są teraz durne przepisy umożliwiające założenie przedszkola? Ile
                                                    > trzeba spełnić kretyńskich wymogów - jak choćby minimalne szerokości otworów
                                                    > drzwiowych, minimalna szerokość klatki schodowej, minimalna wysokość
                                                    > pomieszczeń? Jeżeli rodzice widzą pomieszczenia i chcą tam zostawić dziecko to
                                                    > co to obchodzi jakiekolwiek władze? Wiesz, że w kuchni takiego przedszkola nie
                                                    > mogą być drewniane stolnice (bo to siedlisko zarazków), kąty ścian muszą być
                                                    > zaokrąglone (tam też bakterie czekają na dzieci)? Czy myślisz, że nie udałoby
                                                    > się wielu rzeczy uprościć, żeby było taniej.


                                                    Jasne ze by sie dało. Tylko po co od razu rozwalać wszystko co jest? Żeby
                                                    naprawić cieknący dach, nie trzeba przecież wysadzać w powietrze całego domu;))


                                                    >
                                                    > > W Polsce biedni egzystują jako tako wyłącznie dzięki bogatym, faktów nie
                                                    > > zmienisz.
                                                    > Uważasz to za sprawiedliwe, że ktoś zabiera bogatym, by dać biednym?


                                                    A gdzie ja napisałem ze to sprawiedliwe?



                                                    Tu się
                                                    > różnimy i nie przekonasz mnie. Jeżeli ktoś ma pieniądze i chce je dać - ok,
                                                    ale
                                                    > nie w drugą stronę. Zabieranie siłą to kradzież.


                                                    Fajnie ci się gada z samym sobą?



                                                    > > Ale durna odpowiedź. Sorry, ale inaczej się tego nie dało napisać. Ja ci
                                                    > mówię
                                                    > > o dzieciach, począwszy od 7-latków, których rodziców nie będzie stać na
                                                    > A teraz nie znasz rodziców, których nie stać na książki dla dzieci, ale stać
                                                    na
                                                    > alkohol, papierosy, telewizor? Zawsze takich znajdziesz, ale może ludzie
                                                    zaczną
                                                    > w końcu traktować wiedzę jako kapitał, a nie jako fanaberię innych.


                                                    Najpierw muszą mieć za co.


                                                    >
                                                    > Tak, gdy ludzie będą musieli zapłacić od początku do końca za swoje leczenie,
                                                    t
                                                    > o
                                                    > się zastanowią i nie będą chodzić z byle pierdołami do lekarza


                                                    Jak masz ubezpieczenie, to możesz sobie chodzić do lekarza choćby codziennie.
                                                    Dopóki to tylko fanaberia a nie faktyczna chorowitość to prywatna
                                                    ubezpieczalnia raczej ci karnie składki nie podniesie, bo lekarz pierwszego
                                                    kontaktu jest tani.


                                                    (zaraz usłyszę o
                                                    > wizji masowych śmierci z powodu braku pieniędzy), ale również:
                                                    > - nie będzie leczenia nie żyjących osób;
                                                    > - nie będzie przetrzymywania ludzi w szpitalach pod pozorem leczenia;
                                                    > - nie będzie sponsorowania firm farmaceutycznych z budżetu państwa;
                                                    > - nie będzie dawania pod stołem - bo nie będzie takiej okazji - lekarz będzie
                                                    > normalnie zarabiał;
                                                    > - i jeszcze innych kilka rzeczy nie będzie mieć miejsca.


                                                    Wypowiedz się co do moich wyliczeń z początku postu, wtedy pogadamy. Jesli
                                                    leczyć się będą wyłącznie bogaci, to na pewno wszystko będzie jak na
                                                    amerykańskim filmie: jednoosobowe pokoje w szpitalach i usmiechnięte
                                                    pielęgniarki w mini. Tylko ja chciałbym wiedziec jaką masz ofertę dla
                                                    wszystkich pozostałych.



                                                    > Wiesz że lekarze nie mają kas fiskalnych? Prawnicy zresztą też (adwokaci), ale
                                                    > już taksówkarze tak, a myślano o ludziach obsługujących toalety.
                                                    >
                                                    > A wiesz ile osób "za darmo" się uczy, a później znika z tego Państwa? A wiesz
                                                    > ile osób "za darmo" się leczy, a później wraca za granicę pracować? A wiesz
                                                    ile
                                                    > osób tu zarabia, a płaci tam gdzie jest taniej - podatki? Ja nie wiem, ale
                                                    > bardzo dużo - widzę, obserwuję co się dzieje w tym kraju.


                                                    Mam dla ciebie propozycje. Wylicz sobie swoje dochody i wydatki w kraju 100%
                                                    liberalizmu gospodarczego. Tylko uwzględnij zonę i dwójkę dzieci. Jeśli macie
                                                    dochody rzędu 6000-7000 miesięcznie, to nie ma sprawy - głosuj na UPR. Ale
                                                    jesli masz mniej, to lepiej się dobrze zastanów. Może jednak uznasz, że
                                                    rewolucja ultraliberalna to nie jest najlepsze rozwiązanie i lepsze są zmiany
                                                    wprowadzane stopniowo.



                                                    >
                                                    > Na dobrą sprawę - o ile dobrze pamiętam - rolnicy płacą niezłą kasę, są
                                                    > samowystarczalni - wobec tego wystarczy zrobić wszystkich rolnikami i znikną
                                                    > problemy. Ciekawe jak bardzo to pokręciłem.


                                                    Chyba bardzo, bo ni w ząb nie zrozumiałem o co ci chodzi.
                                                  • kocia_noga Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 16:05
                                                    micra napisał:

                                                    > Powiem szczerze, że sam się zdziwiłem tymi danymi - że jest taki rozkład
                                                    > procentowy - kobiety i mężczyźni wśród osób niepełnosprawnych. Nie wiem, czy
                                                    > obejmuje to także osoby niepełnosprawne umysłowo. Nie mam pojęcia.
                                                    >
                                                    > To co mnie zastanawia jednak to ilość kobiet w I grupie inwalidzkiej. Gdzie
                                                    jak
                                                    > gdzie, ale nie w tej grupie spodziewałem się większość kobiet i nawet
                                                    > najbardziej rozbuchana wyobraźnia nie starcza mi do wymyślenia - kto w tej
                                                    > grupie się pojawia, skąd się biorą te kobiety? Pewnie duża część to osoby
                                                    > starsze, inwalidzi ruchu z jakimiś zwyrodnieniami stawowymi, ale to i tak
                                                    dużo,
                                                    > bardzo dużo.


                                                    Myslę , że to własnie te starsze , dłużej żyjące od mężczyzn panie.Po 80 tce
                                                    należy się I grupa inwalidzka każdemu , + dodatek na opiekę ( tego nie jestem
                                                    na 100% pewna ).
                                                    >
                                                  • krolewna_angina Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 19:04
                                                    micra napisał:

                                                    > Powiem szczerze, że sam się zdziwiłem tymi danymi - że jest taki rozkład
                                                    > procentowy - kobiety i mężczyźni wśród osób niepełnosprawnych. Nie wiem, czy
                                                    > obejmuje to także osoby niepełnosprawne umysłowo. Nie mam pojęcia.
                                                    >
                                                    > To co mnie zastanawia jednak to ilość kobiet w I grupie inwalidzkiej. Gdzie
                                                    jak
                                                    > gdzie, ale nie w tej grupie spodziewałem się większość kobiet i nawet
                                                    > najbardziej rozbuchana wyobraźnia nie starcza mi do wymyślenia - kto w tej
                                                    > grupie się pojawia, skąd się biorą te kobiety? Pewnie duża część to osoby
                                                    > starsze, inwalidzi ruchu z jakimiś zwyrodnieniami stawowymi, ale to i tak
                                                    dużo,
                                                    > bardzo dużo.


                                                    Pisalam już o tym w poście do Trevika więc nie będę się powtarzać. Napiszę
                                                    tylko krótko: nigdy nie twierdziłam, że liczy się wyłącznie ilość rencistów.
                                                    Ich liczba w ogóle nie ma znaczenie. Liczą się wyłącznie wypłacane kwoty. Czy
                                                    wiesz ile dostaje renty górnik po wypadku na kopalni a ile staruszka którą
                                                    wciągnięto do systemu rentowego bo nie miała emerytury? A także przez ile lat
                                                    trzeba tę rentę wypłacać jej a przez ile jemu?



                                                    >
                                                    > Rozbawił mnie samowystarczalny KRUS z dotacją na poziomie 94% oraz ZUS z
                                                    dotacj
                                                    > ą
                                                    > 25%.


                                                    A gdzie cię to tak rozbawiło? Ktoś pisał, że KRUS jest samowystarczalny -
                                                    ciekawe kto to był, bo na pewno nie ja;) Rozmawiałes o KRUS z kimś innym?

                                                  • krolewna_angina Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego 12.09.05, 18:59
                                                    > Dzieki temu, co napisal micra wiemy, ze "skladka dyskryminujaca kobiety" w
                                                    > kwestii rent najprawdopodobniej nie istnieje


                                                    A nie przyszło ci do głowy że należałoby jeszcze sprawdzić jak to wygląda od
                                                    strony wysokości tych rent - ile wynosi średnia renta kobieca a ile średnia
                                                    męska, np ile ma renty górnik po wypadku na kopalni? Albo od strony wieku
                                                    rencisty i czasu pobierania świadczenia? Jaki procent stanowią najstarsze
                                                    kobiety którym dodatki inwalidzkie należą się automatycznie – a wiadomo, że
                                                    staruszek jest dużo więcej niż staruszków, w dodatku to staruszkowie częsciej
                                                    mają wypasione emerytury których zwyczajnie nie opłaca się zamienić na skromne
                                                    renty.
                                                    Bardzo łatwo jest cię przekonac gdy liczby pasują do twojej tezy. Ja wolałabym
                                                    zobaczyć bardziej szczegółowe dane.


                                                    > Dwa, gdzie najmocniej oszukujesz, to miejsce, w ktorym nie zauwazasz
                                                    > socjotechniki rzadu w kwestii pobierania skladek:


                                                    Ostrożnie Trevik. Jak się komuś zarzuca oszustwo, a właściwie liczne oszustwa,
                                                    to należałoby to jakoś udowodnić, bo inaczej wychodzi się na chama.
                                                    Moje rzekome „oszustwo” miało ponoć polegać na rozdzieleniu składki na część
                                                    pracowniczą i pracodawczą. Nie zamierzam wdawać się w wyjasnienia dlaczego to
                                                    zrobiłam – powiem tylko, że taki rozdział w kontekście naszej rozmowy był
                                                    najzupełniej uzasadniony i nie było w nim żadnego oszustwa, gdybyś się mniej
                                                    zaperzał to pewno byś to zauważył sam. To zresztą nieistotne, bo i tak to ja
                                                    miałam rację a nie ty – po prostu przelicz sobie te składki bez mojego
                                                    rzekomego „oszustwa” a zobaczysz, że i tak wyjdzie, że w poprzednim poście nie
                                                    miałeś racji. Bo z jednej strony będziesz miał 19,52% składki emerytalnej a z
                                                    drugiej 19,7 składki rentowej i zdrowotnej (i to policzone już w oparciu o
                                                    prawidłową podstawę wymiaru żebyś nie miał się o co przyczepić).
                                                    Jakbyś nie liczył nie wyjdzie ci, że składka „dyskryminująca mężczyzn” jest
                                                    większa od składki „dyskryminującej kobiety” - a przecież to własnie
                                                    twierdziłeś.
                                                    Chętnie też usłyszę coś o moich innych „oszustwach” – bo skoro to było z nich
                                                    wszystkich największe, to chciałabym zobaczyć pozostałe. A może wolałbyś raczej
                                                    przeprosić?


                                                    Nie zrozumialas mnie, albo udalas, ze nie rozumiesz



                                                    Nie, to raczej ty nie zrozumiałeś. To przecież ty pierwszy wyjechałeś z tym
                                                    niemądrym ocenianiem świadczeń na podstawie kryterium płci. Ja tylko
                                                    zastosowałam twoje rozumowanie do wszelkich świadczeń a nie tylko do
                                                    emerytalnych tak jak tobie to było wygodnie. Skoro nie widzisz niczego złego w
                                                    zastanawianiu się kto jest stratny na emeryturach, kobiety czy mężczyźni, to
                                                    dlaczego nie podoba ci się analogiczne rozumowanie w stosunku do rent i kosztów
                                                    leczenia?


                                                    > A to swiadczy, ze nie wiesz, jakie mam w tym wzledzie poglady - juz kiedys
                                                    > pisalem, co mysle o wychowywaniu dzieci, ulgach i systemach emerytalnych. Ale
                                                    > tutaj troche przychylam sie do feministek: uwazam, ze kobieta powinna miec
                                                    > wybor, z tym, ze kobieta bezdzietna nie powinna miec przywilejow zwiazanych z
                                                    > rodzeniem dzieci, bo to nie fair, chyba sie zgodzisz?


                                                    Jakoś trudno mi uwierzyć w szczerość tego co piszesz, zwłaszcza w kontekście
                                                    twoich innych wypowiedzi o dyskryminacji mężczyzn, choćby na tym wątku (ale nie
                                                    tylko). Czy mam rozumieć, że uważałbyś za słuszne by kobiety wychowujące dzieci
                                                    miały zaliczony ten czas jako pełne okresy składkowe? I co, nie uznałbyś tego
                                                    za „kobiece przywileje” dyskryminujące mężczyzn?


                                                    > Nie wykonujemy analizy ilosciowej - ta zaczal micra i dyskryminacje kobiet w
                                                    > dziedzinie rent jesli nie mozemy juz miedzy bajki wlozyc, to na pewno jest
                                                    > podstawa do tego, aby takie argumenty nie brac powaznie bez solidnej analizy
                                                    > ilosciowej.


                                                    Jeszcze raz. Czy ja gdzieś pisałam, że wystarczy zliczyć ilość inwalidów żeby
                                                    wszystko było jasne? To chyba oczywiste, że liczą się wypłacane kwoty a nawet
                                                    czas ich wypłacania - bo chyba co innego dać 200 zł miesięcznie 80-letniej
                                                    staruszce a co innego dać rentę 800 zł 30-letniemu murarzowi po wypadku na
                                                    budowie albo parę tysięcy górnikowi.
                                                    Odnoszę wrażenie, że zamykasz oczy na rzeczywistość zawsze wtedy gdy tak ci
                                                    jest wygodnie. Jakoś nie odniosłeś się do tego co pisałam o grupach zawodowych
                                                    szczególnie narażonych na utratę zdrowia - tak się składa, że są to prawie
                                                    wyłącznie zawody tzw męskie. Sama niższa średnia zycia też chyba coś pozwala
                                                    wywnioskować - np to ze grupa żyjąca krócej a mająca taki sam dostęp do
                                                    leczenia, musiała więcej i ciężej chorowac. Bo gdyby była zdrowsza, to dlaczego
                                                    zyłaby krócej?


                                                    > jasnosc: nie jestem facetem, ktoremu zalezy na udowadnianiu dyskryminacji
                                                    > mezczyzn w systemie emerytalnym, czy innym, bo chce pokazac meska krzywde.


                                                    Więc po co to robisz? W dodatku robisz to wcale często, na różnych wątkach.


                                                    > Udowadniam to tylko dlatego, ze mam szczerze powyzej dziurek w nosie tego
                                                    > jazgotu o dyskryminacji kobiet,


                                                    I uważasz, że jazgotanie o dyskryminacji mężczyzn stanowi dowód na to, że
                                                    feministki się mylą? Jakoś mnie nie przekonuje taki rodzaj "argumentu".


                                                    nawet w kwestii systemu emerytalnego: przeczyta
                                                    > j
                                                    > portale feministyczne i komentarze do wszelkich propozycji systemu
                                                    emerytalnego
                                                    > ,
                                                    > to zobaczysz, co mam na mysli - moze zorganizowanym feministkom napisalas, ze
                                                    > nie maja racji? Choc dyskryminacji nie ma to i tak sie cos znajdzie, aby
                                                    > stwierdzic, ze to kobiety sa dyskryminowane obecna sytuacja a wierz mi, ze
                                                    > wyglada to komicznie,


                                                    Pojęcia nie mam o czym piszesz, chociaz czytuję portale feministyczne. Jedyne o
                                                    czym tam się pisuje odnosi się do tego, ze im dłużej się pracuje, tym wyższa
                                                    emerytura. Chodzi oczywiście o propagowanie zrównania wieku emerytalnego. Czy
                                                    to też masz feministkom za złe?;)


                                                    > PS: Tego nie chce komentowac:
                                                    > > Dajcie sobie z tym w końcu spokój, to wstyd dla dorosłych facetów
                                                    > > napuszczać mężczyzn na kobiety i vice versa.
                                                    > Ale proponuje Tobie to przemyslec to w sensie utyskiwania feministek na
                                                    > dyskryminacje kobiet i jak owa dyskryminacja jest przedstawiana, kto jest
                                                    katem
                                                    > a kto ofiara.


                                                    Na tym wątku to ty, uzywając twojego własnego słownictwa, "jazgoczesz o
                                                    krzywdzie mężczyzn". Przykro mi, ale takie są fakty. Sugestia, że to feministki
                                                    są winne temu że ty jazgoczesz uważam za majstersztyk i szczerze ci gratuluję
                                                    konceptu.
                                                  • Gość: trevik Re: syndrom mężczyzny uciemiężonego IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.05, 14:12
                                                    krolewna_angina napisała:

                                                    > A nie przyszło ci do głowy że należałoby jeszcze sprawdzić jak to wygląda od
                                                    > strony wysokości tych rent - ile wynosi średnia renta kobieca a ile średnia
                                                    > męska, np ile ma renty górnik po wypadku na kopalni? Albo od strony wieku
                                                    > rencisty i czasu pobierania świadczenia? Jaki procent stanowią najstarsze

                                                    To jest niestety bardziej skomplikowane: owszem, jesli podliczymy wszystkich "do
                                                    kupy" mezczyzn osobno i kobiety osobno to mozna roznych rzeczy dowodzic, ale tak
                                                    naprawde pierwsze, co osiagniemy w wyniku jesli obiektywnie bedziemy oceniac, co
                                                    i kto jest dyskryminowany to to, ze pewne branze nie placa skladek
                                                    ubezpieczeniowych odpowiadajacych rzeczywistemu ryzyku i wysokosci swiadczen -
                                                    sa to branze przewaznie zmaskulinizowane, jak przemysl ciezki (w tym gornictwo)
                                                    i inne, fizyczne, gdzie jest duze ryzyko wypadku. Sytuacja ma miejsce z powodow
                                                    politycznych. Jednak jesli juz bedziemy oceniac przypadki indywidualnie i
                                                    oceniac ryzyko i wysokosc swiadczen, to z tych danych, ktore przytaczamy nic nie
                                                    wynika i trudno dojsc do tego, czy istnieje jakakolwiek plciowa dyskryminacja -
                                                    jesli nawet to nie jest dowiedziona.

                                                    Patrzenie na problem dyskryminacji przez pryzmat ilosci wyplacanych rent jest
                                                    troche smieszne: szcze mowiac, wolalbym nie byc dyskryminujacym i otrzymywac
                                                    rente, ale byc zdrowym, niestety caly syf branz, zaniedban itd. skutkuje tym, ze
                                                    wypadkow przy pracy w Polsce jest multum. Pewnie zdajesz tez sobie sprawe, ze do
                                                    pewnych zawodow kobiety specjalnie sie nie garna (prawie wszystkich ciezszych
                                                    fizycznie) i wykonuja je faceci - przelozenie to w wyniku na dyskryminacje
                                                    kobiet w czyms tam tez nie jest za bardzo fair.

                                                    A nasza dyskusja wyszla od systemu emerytalnego. Ja pisalem pierwotnie o
                                                    dyskryminacji w obecnym systemie z poziomu osobniczego: indywidualne ryzyko i
                                                    swiadczenia zamiast usrednionych i kogo usrednienie dyskryminuje. Nie jest to to
                                                    samo, co swiadczenia rentowe, co wynika z charakteru ubezpieczen (jedno jest
                                                    ubezpieczeniem na ryzyko wypadku i wysokosc skladek przede wszystkim powinna
                                                    uwzgledniac ryzyko wypadku, drugie powinno byc glownie rodzajem ksiazeczki
                                                    oszczednosciowej na starosc i do skladek i swiadczen powinny byc brane inne
                                                    czynniki a z powodow rzeczywistych i politycznych tak nie jest).

                                                    > Ostrożnie Trevik. Jak się komuś zarzuca oszustwo, a właściwie liczne oszustwa,

                                                    Nie wiedzialem, ze tak Cie to zadrazni - jesli tak, to przepraszam. Ty uzylas
                                                    pierwsze slowa oszustwo

                                                    > To zresztą nieistotne, bo i tak to ja
                                                    > miałam rację a nie ty – po prostu przelicz sobie te składki bez mojego
                                                    > rzekomego „oszustwa” a zobaczysz, że i tak wyjdzie, że w poprzednim
                                                    > poście nie
                                                    > miałeś racji. Bo z jednej strony będziesz miał 19,52% składki emerytalnej a z
                                                    > drugiej 19,7 składki rentowej i zdrowotnej (i to policzone już w oparciu o
                                                    > prawidłową podstawę wymiaru żebyś nie miał się o co przyczepić).

                                                    Masz racje - nie zauwazylem tego.

                                                    > Nie, to raczej ty nie zrozumiałeś. To przecież ty pierwszy wyjechałeś z tym
                                                    > niemądrym ocenianiem świadczeń na podstawie kryterium płci. Ja tylko
                                                    > zastosowałam twoje rozumowanie do wszelkich świadczeń a nie tylko do
                                                    > emerytalnych tak jak tobie to było wygodnie. Skoro nie widzisz niczego złego

                                                    Nie calkiem, bo chodzi o kwestie kryteriow. Oczywiscie, ze mozna obraz zmacic
                                                    pewnymi branzami, ale jaki to ma sens do indywidualnej oceny ryzyka? Ja raczej
                                                    odnioslbym sie do sytuacji podobnych realiow zawodowych, tudziez oczekiwalbym,
                                                    ze skladki rentowe beda urealnione.

                                                    > zastanawianiu się kto jest stratny na emeryturach, kobiety czy mężczyźni, to
                                                    > dlaczego nie podoba ci się analogiczne rozumowanie w stosunku do rent i kosztów
                                                    > leczenia?

                                                    To juz sama wiesz dlaczego mozna tych dwoch nieporownywac w ten sposob.

                                                    > Jakoś trudno mi uwierzyć w szczerość tego co piszesz, zwłaszcza w kontekście
                                                    > twoich innych wypowiedzi o dyskryminacji mężczyzn, choćby na tym wątku (ale nie
                                                    > tylko). Czy mam rozumieć, że uważałbyś za słuszne by kobiety wychowujące dzieci
                                                    > miały zaliczony ten czas jako pełne okresy składkowe? I co, nie uznałbyś tego
                                                    > za „kobiece przywileje” dyskryminujące mężczyzn?

                                                    Oczywiscie, ze uznalbym i choc to moglyby byc przywileje wprost dyskryminujace
                                                    mezczyzn (np. urlop maciezynki jak sama nazwa wskazuje tylko dla matki) to i tak
                                                    nie mialbym nic do tego. W nowym systemie emerytalnym urlop maciezynski jest
                                                    liczony jako okres nieskladkowy, ktory jednak jest liczony do emerytury (w 2/3
                                                    czasowego wymiaru, ktorego jednak laczny okres nie moze byc dluzszy niz zdajsie
                                                    1/3 okresu pracy, choc moge sie mylic, bo dokladnych danych nie pamietam).

                                                    > Sama niższa średnia zycia też chyba coś pozwala
                                                    > wywnioskować - np to ze grupa żyjąca krócej a mająca taki sam dostęp do
                                                    > leczenia, musiała więcej i ciężej chorowac. Bo gdyby była zdrowsza, to dlaczego
                                                    > zyłaby krócej?

                                                    Plec wplywa na oczekiwana dlugosc zycia nawet przy identycznych warunkach
                                                    srodowiskowych. Warto to wiedziec: kobiety w identycznych, zdrowych warunkach
                                                    zyja rowniez o ca. 4-5 lat dluzej od mezczyzn, nawet gdy nikt nie pije, nie pali
                                                    i zazywa sportow (od kraju do kraju sie to jeszcze rozni). Oczywiscie nie ze
                                                    wszystkim tak rozowo wyglada, bo np. kobiety maja wieksza szanse za mlodu
                                                    zachorowac np. na raka niz mezczyzni (mozna badac pewne sprawy genetycznie,
                                                    obawiam sie jednak, ze EU szybko zamknie ubezpieczalnia ta droge), ale
                                                    generalnie srednia zycia jest wyzsza.

                                                    > Więc po co to robisz? W dodatku robisz to wcale często, na różnych wątkach.

                                                    Tak "konfrontacyjnie" - czytam tutaj o roznych rodzajach dyskryminacji, wiec
                                                    czasem lubie troche pociagnac watki i poprowokowac do konsekwencji rozumowania i
                                                    do refleksji nad dyskryminacja szeroko pojeta. ;-)

                                                    > I uważasz, że jazgotanie o dyskryminacji mężczyzn stanowi dowód na to, że
                                                    > feministki się mylą? Jakoś mnie nie przekonuje taki rodzaj "argumentu".

                                                    Nie - stanowi dowod wylacznie na to, ze dyskryminacja jest pojeciem tak samo
                                                    politycznym jak wiele innych spraw i przez kalki roznych sytuacji mozna
                                                    dowodzic, jak to faktycznie z nia wyglada i zapytac, dlaczego w sytuacji a jest
                                                    dyskryminacja jesli dotyczy jednej grupy a nie ma jej, jesli z identycznymi
                                                    zalozeniami jest inna dyskryminacja a rozni sie tylko tym, ze dotyczy drugiej
                                                    grupy. Ja naprawde nie jestem maskulista.

                                                    > Pojęcia nie mam o czym piszesz, chociaz czytuję portale feministyczne. Jedyne o
                                                    > czym tam się pisuje odnosi się do tego, ze im dłużej się pracuje, tym wyższa
                                                    > emerytura. Chodzi oczywiście o propagowanie zrównania wieku emerytalnego. Czy
                                                    > to też masz feministkom za złe?;)

                                                    Hmm.. sama propozycje zrownywania wiekow jako-taka oczywiscie tez trudno
                                                    krytykowac, jednak wiem, z ktorej strony sie do tego podchodzi i dlaczego ta
                                                    propozycja ma miejsce. No sama przyznaj, czy nie zauwazylas, ze w kontekscie
                                                    pisania o systemie emerytalnym jest mowa o dyskryminacji kobiet (chodzi o
                                                    wysokosc emerytur) i jakie sa na to recepty (jedna z nich, to zrownanie wieku,
                                                    druga, to walka z GPG, widzialem tez bardziej smiale, aby wszystko kompletnie
                                                    wyrownac i emeryture dawac jako poglowne).

                                                    > Na tym wątku to ty, uzywając twojego własnego słownictwa, "jazgoczesz o
                                                    > krzywdzie mężczyzn". Przykro mi, ale takie są fakty.

                                                    Jejku - poruszam tylko pewien drobny niuans, to wszystko,

                                                    Gruss, T.
                                                  • krolewna_angina na zakończenie 13.09.05, 17:49
                                                    Twoje rozróżnianie rent i leczenia od emerytur jest strasznie naciągane.
                                                    Koniecznie chcesz by mężczyźni w systemie rentowym byli traktowani
                                                    indywidualnie, bo nie uśmiecha ci się być „płciowo uśrednionym” z górnikiem z
                                                    pylicą – w końcu to on powinien płacić wyższą składkę zdrowotną i rentową a nie
                                                    ty. Najwyraźniej nie uśmiecha ci się być traktowanym w kategoriach płci i nie
                                                    chcesz by wysokość twojej składki zakładała jakąś solidarność z ogółem
                                                    mężczyzn. I ja ciebie doskonale rozumiem, bo ja też nie chciałabym być
                                                    traktowane jako „grupa płciowa” której składki oraz świadczenia są uśredniane
                                                    według tejże płci. Niestety, ty własnie tego byś dla mnie chciał i stąd ten
                                                    konflikt. Co mnie to obchodzi, że kobiety średnio żyją do 80? Podobnie jak ty
                                                    nie odczuwam solidarności płciowej i chcę być traktowana indywidualnie.
                                                    Przecież jeśli ja pożyję tylko do 65 a mój kolega z pracy do 80, to ja będę
                                                    pobierała swoją emeryturę przez 5 lat a on przez 15. Dlaczego więc jego
                                                    emerytura ma być naliczana wedłu korzystniejszego przelicznika niż moja? Skoro
                                                    ty nie chcesz się solidaryzować z górnikiem z pylicą i nie chcesz płacić na ich
                                                    świadczenia, to ja mam prawo nie chcieć się solidaryzować z tymi wszystkimi
                                                    kobietami które pożyją dłużej ode mnie. Skoro wolno tobie, to wolno i mnie.
                                                    Rozpisałam się, ale chciałam żebyś mnie dobrze zrozumiał, bo teraz dochodzimy
                                                    do najważniejszego.
                                                    Niestety, na razie na system solidarnościowy i tak jesteśmy skazani a system
                                                    solidarnościowy zawsze uśrednia. Dlatego musimy być konsekwentni, bo tylko w
                                                    taki sposób nie będziemy tworzyli grup uprzywilejowanych kosztem innych. Jeśli
                                                    więc chcemy wprowadzać w systemie solidarnościowym kryteria płciowe składki i
                                                    świadczeń, to róbmy to konsekwentnie we wszystkich elementach tego systemu. A
                                                    system jak wiesz składa się z części emerytalnej, rentowej i zdrowotnej a także
                                                    kilku mniej ważnych o których tu nie rozmawialiśmy żeby jeszcze bardziej nie
                                                    mieszać.
                                                    Jeśli ty chcesz stosować kryterium płciowe tylko tam, gdzie jest to dla
                                                    mężczyzn korzystne, natomiast tam gdzie byłoby to korzystne dla kobiet nagle
                                                    zmieniasz zdanie i optujesz za kryteriami branżowymi – to mnie się takie
                                                    rozumowanie bardzo, bardzo nie podoba.
                                                    To nie jest uczciwe podejście!!
                                                    I właściwie na tym powinniśmy skończyć, bo pewno niewiele więcej da się na ten
                                                    temat powiedziec.
                                                    Chciałam jeszcze tylko odnieść się do tego co nazywasz „jazgotaniem feministek”.
                                                    Przede wszystkim trzeba powiedziec, że choć pisanie o krzywdach mężczyzn może
                                                    być formą odreagowywania stresu wynikłego z „jazgotania feministek”, to
                                                    argumentu w dyskusji nie stanowi. Nawet udowodniona „męska krzywda” nie jest
                                                    dowodem na to, że „kobieca krzywda” nie istnieje. To, że panu X ukradziono
                                                    samochód nie znaczy, że pani Y nie mogła zostać pobita. To NIE SĄ argumenty!!
                                                    Moim zdaniem jak ktoś chce odreagować, to powinien raczej zrobić 100 pompek
                                                    albo iść do psychologa, bo forum ma w nazwie „dyskusyjne” a nie terapeutyczne;)
                                                  • trevik Re: na zakończenie 13.09.05, 18:49
                                                    > Twoje rozróżnianie rent i leczenia od emerytur jest strasznie naciągane.

                                                    Nie - nie jest ;-). Jedno i drugie mozna realizowac traktujac ryzyko
                                                    indywidualnie, bo czemu nie?

                                                    Tak naprawde nasza dyskusja nie zmierza gdzies w krzaki, bo ja mace, tylko
                                                    dlatego, ze plec po prostu pewna strona nie chce uznac za element wyznaczania
                                                    ryzyka (nawet jak mialby to byc jeden z x czynnikow, branych pod uwage i to
                                                    _jest fakt_, ktory zaistnial w dyrektywach EU dotyczacych ubezpieczen
                                                    spolecznych) - ja nie dyskutuje _wylacznie_ o plci w oderwaniu od reszty, Ty
                                                    natomiast wszystko mieszasz. I bynajmniej nie odreagowuje stresu, a spokojnie
                                                    rozmawiam.

                                                    A juz na pewno nie chodzi o udowodnienie, ze gdy jest dyskryminacja x i
                                                    dyskryminacja y to znaczy, ze nie ma dyskryminacji, ale o to, ze uwazam, ze
                                                    warto sie bardziej zastanawiac nad tym, co to naprawde jest dyskryminacja i czy
                                                    zasadnym jest za kazdem razem sie rzucac, gdy widac jakakolwiek roznice.

                                                    > Jeśli ty chcesz stosować kryterium płciowe tylko tam, gdzie jest to dla
                                                    > mężczyzn korzystne, natomiast tam gdzie byłoby to korzystne dla kobiet nagle
                                                    > zmieniasz zdanie i optujesz za kryteriami branżowymi – to mnie się takie
                                                    > rozumowanie bardzo, bardzo nie podoba.

                                                    Ja wogole jestem za kryteriami branzowymi przede wszystkim (zwlaszcza, gdy sa
                                                    branze, ktore maja przywieleje - uwazam, ze rzad powinien explicite wyznaczac
                                                    sume, ktora za nie placi) - zadnego zdania nie zmieniam.

                                                    A tak wogole to choc piszesz rozsadnie to tekst ponizszy sorry, ale swiadczy o
                                                    kompletnym niezrozumieniu idei ubezpieczen.

                                                    > Co mnie to obchodzi, że kobiety średnio żyją do 80? Podobnie jak ty
                                                    > nie odczuwam solidarności płciowej i chcę być traktowana indywidualnie.
                                                    > Przecież jeśli ja pożyję tylko do 65 a mój kolega z pracy do 80, to ja będę
                                                    > pobierała swoją emeryturę przez 5 lat a on przez 15. Dlaczego więc jego
                                                    > emerytura ma być naliczana wedłu korzystniejszego przelicznika niż moja?

                                                    To na tyle - mam nadzieje, ze teraz mnie rozumiesz (strasznie drazliwa tu
                                                    jestes, spokojnie.. )

                                                    Pozdrawiam i dzieki za rozmowe,

                                                    Gruss, T.
                                                  • krolewna_angina Re: na zakończenie 13.09.05, 22:02
                                                    > A tak wogole to choc piszesz rozsadnie to tekst ponizszy sorry, ale swiadczy o
                                                    > kompletnym niezrozumieniu idei ubezpieczen.
                                                    (...)


                                                    Dlaczego niezrozumienie? Przecież ja akceptuję to, że ubezpieczając się nigdy
                                                    nie wiem czy bardziej skorzystam ja czy ktoś inny - może ty pozyjesz dłużej,
                                                    może ja a składkę płacimy na tych samych zasadach.
                                                    Ależ ja to akceptuję, jak najbardziej.
                                                    Nie akceptuję tylko tego, że to właśnie moja płeć ma być podstawowym krytertium
                                                    decydującym o wysokości mojej składki i świadczenia. Istnieją także i inne
                                                    kryteria, choćby takie jak poziom wykształcenia, wykonywany zawód lub czynniki
                                                    genetyczne. To nieprawda, że wszystkie prywatne ubezpieczalnie nic tylko marzą
                                                    o tym, by jedynym kryterium była płeć a wredna UE im tego zabrania... (ale to
                                                    oczywiście głupio, że zabrania - ja ich wcale nie bronię!)
                                                    Powiedzmy jednak, że ja jestem obciążona wszelkimi czynnikami wpływającymi na
                                                    skrócenie czasu życia, np mam marne wykształcenie, wykonuję stresującą pracę w
                                                    warunkach szkodliwych a w mojej rodzinie umiera się młodo. Ty natomiast masz
                                                    wykształcenie wyższe, zdrową pracę i pochodzisz z rodziny długowiecznej. Każdy
                                                    spec od kalkulowania ryzyka powie ci, że to ty powinieneś płacić wyższą składkę
                                                    lub pobierać niższe świadczenie niż ja. A ty chciałbyś mnie wrzucić do jednego
                                                    worka z podpisem "solidarność jajników" i kazać mi płacić więcej niż płacisz
                                                    sam.
                                                    Czy nadal wydaje ci się, że ja nie rozumiem idei ubezpieczeń?;))
                                                    Ja jednak myślę, że rozumiem, uważam też ze powinien istnieć wolny rynek
                                                    ubezpieczeń w którym każdy wybierze sobie taką ubezpieczalnię, jaka jemu
                                                    pasuje. Ja z pewnością omijałabym z dala wszystkie w których za jedyne
                                                    kryterium uznaje się płeć.
                                                    Tyle, że dopóki mamy system solidarnościowy i o wolnym rynku możemy tylko
                                                    marzyć, to powinno być tak jak napisałam wcześniej: albo stosujemy kryterium
                                                    płci do wszelkich ubezpieczeń obowiązkowych, albo do żadnego.
                                                    I dla mnie to jest najważniejsza konkluzja z tej rozmowy.


                                                    > Pozdrawiam i dzieki za rozmowe,


                                                    Czy to znaczy, ze masz już dość tego tematu?
                                                    To dobrze, bo ja też:))
                                                    Pozdrawiam wzajemnie.
                                                  • trevik Re: na zakończenie 14.09.05, 12:45
                                                    Sorry - nie moglem nieodpowiedziec i zostawic niejasnosci.

                                                    Po pierwsze nie chodzilo mi nigdy o to, aby kiedykolwiek probowac komus wmowic
                                                    plec jako kryterium jedyne, choc jak kiedys tu pisano plec _jest_ czynnikiem dla
                                                    ubezpieczalni relatywnie atrakcyjnym z kilku powodow jak pamietam:
                                                    - latwo zebrac dane (koszty brania pod uwage czynnika sa bardzo niskie, do
                                                    innych trzeba np. wykonywac badania genetyczne, czy analizowac historie)
                                                    - dzieli populacje na pol (optymalnie podobno)
                                                    - jest relatywnie dobrze roznicujacy

                                                    Racjonalnie plec bylaby czynnikiem dla ubezpieczenia emerytalnego z tego, co mi
                                                    wiadomo najbardziej sensownym (co nie zmienia faktu, ze inne czynniki moga wplyw
                                                    tego jednego wrecz calkowicie w wielu wypadkach niwelowac i na pewno sa na tyle
                                                    atrakcyjne, ze przy ubezpieczeniach rynkowych bylyby brane w sporym wymiarze pod
                                                    uwage).

                                                    Ale bynajmniej nigdy i nigdzie nie twierdzilem, ze to powinien byc czynnik
                                                    jedyny: staralem sie tylko dowiezc na podstawie jednego kryterium, jak to moze
                                                    wygladac w kwestii jednego systemu i dlaczego pewne roszczenia sa niewlasciwe,
                                                    choc zgodze sie (i tez to napisalem w tym watku, aby byla jasnosc), ze w
                                                    systemach emerytalnych, rentowych i zdrowotnych mamy dyskryminacje roznorakie i
                                                    sadze, ze niejedna kobieta jest bardziej dyskryminowana niz ja w kontekscie
                                                    obecnej wiedzy i techniki i innych mierzalnych naszych parametrow (na ten temat
                                                    tez napisalem!).

                                                    > Tyle, że dopóki mamy system solidarnościowy i o wolnym rynku możemy tylko
                                                    > marzyć, to powinno być tak jak napisałam wcześniej: albo stosujemy kryterium
                                                    > płci do wszelkich ubezpieczeń obowiązkowych, albo do żadnego.
                                                    > I dla mnie to jest najważniejsza konkluzja z tej rozmowy.

                                                    Przy takim stopniu "solidarnosci" w systemie raczej nie ma sensu wprowadzac
                                                    zadnego roznicowania: predzej bylbym zwolennikiem jak najszybszego
                                                    przeksztalcenia ZUS w fundusz emerytalny utrzymywany z budzetu (podatkiem PIT i
                                                    dochodami prywatyzacyjnymi) dla obecnych emerytow i jeszcze szybszego przejscia
                                                    na system kapitalowy niz jest obecnie - jednak nawet system kapitalowy
                                                    przyszlych emerytow nie uratuje, bo pozostaje problem relatywnie wysokiego
                                                    wzrostu dochodow spoleczenstwa i dzisiejsze skladki sa bardzo marne w stosunku
                                                    do tego, co jak sie przewiduje bedzie sie w Polsce zarabiac za lat 30 (i do
                                                    jakiego poziomu doszlusuja ceny): ci, ktorzy sa mlodzi i tak dostana na
                                                    emeryturze solidnie po tylku a jeszcze zaplaca za bledy ojcow i dziadow. Tak
                                                    niestety wyglada wychodzenie z biedy (ja w Niemczech place juz teraz znacznie
                                                    wyzsze skladki prywatnych ubezpieczen emerytalnych i rentowych, niz wiekszosc
                                                    kolegow w polsce placi na II i III filar, do tego tutaj mam system panstwowych
                                                    kas chorych, ktory tez albo sie zreformuje i cos jeszcze dojdzie do mojego
                                                    portfela, albo choc grosze bedzie na tej emeryturze z tych kas dostawal, a i tak
                                                    czytajac analizy nie czuje, abym mial byc bogatym emerytem, jesli jeszcze czegos
                                                    nie wymysle i madrze nie poinwestuje pieniedzy)

                                                    Mam nadzieje, ze wszystko jest teraz jasne,

                                                    Gruss, T.
                                                  • kot_behemot8 Bez żartów panowie micra i trevik!! 12.09.05, 21:12
                                                    Przecież renty z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych to zupełnie
                                                    inna kategoria świadczeń, zamiast szukac bez sensu na stronkach "sprawnych
                                                    inaczej" trzeba było poszukac w źródeł czyli w ZUS. Mnie się nie chce szukac,
                                                    ale wiem że mają tam bardzo dokładne statystyki i wiem, że krolewna angina ma
                                                    rację - jest duża dysproporcja w ilości rent tego typu dla mężczyzn i kobiet
                                                    (zresztą zwykłych rent inwalidzkich też więcej przyznaje się mężczyznom niż
                                                    kobietom, radzę sprawdzić u źródełka i przestać wygadywać bzdury). To samo z
                                                    wysokością świadczeń. O ile pamiętam to średnia renta z tytułu wypadku przy
                                                    pracy i chorób zawodowych jest ok. 3 krotnie wyższa od "zwykłej" inwalidzkiej.
                                                    A skoro tę pierwszą pobierają głównie mężczyźni, to wnioski nasuwają się same.
                                                  • micra nie żartuję pani kot_behemot8 12.09.05, 21:36
                                                    nie znalazłem na stronach ZUS takich informacji, dlatego podałem to co podałem.
                                                    Znalazłem rentę socjalną i rentę inwalidzką i mają podobne wysokości.

                                                    Stanie się inwalidą I grupy to całkiem poważna sprawa i jeżeli nie dotyczy osoby
                                                    z wrodzoną wadą to musi być wynikiem bardzo poważnego wypadku. Być może źle to
                                                    interpretuję, ale jeżeli znajdę dostatecznie wiarygodne informacje to je podam.
                                                    Nie mniej jednak nie zamierzam się przebranżawiać na obsługę emerytalną bo mnie
                                                    to średnio interesuje i jeżeli nie znajdę to trudno.
                                                  • krolewna_angina Do Trevika i Micry 13.09.05, 09:01
                                                    > nie znalazłem na stronach ZUS takich informacji, dlatego podałem to co
                                                    podałem.


                                                    Nie rozumiem jak mogłeś nie znaleźć tych informacji na stronach ZUS, przecież
                                                    nie są w żaden sposób zakamuflowane. Ja nie szukałam ich wcześniej bo nie
                                                    przyszło mi do głowy że ktoś będzie chciał negować sprawy oczywiste, ale skoro
                                                    ty i Trevik to robicie, to ja zajrzałam na stronę ZUS.
                                                    Ja podam tylko parę liczb, jak chcecie czegoś więcej to znajdziecie tutaj:
                                                    www.zus.pl/statys/rocznik/dzial5.pdf

                                                    Nowo przyznane renty z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (rok
                                                    2002) to: 3097 (mężczyźni) i 1353 (kobiety). To znaczy, że mężczyźni otrzymują
                                                    renty tego typu 2,5 raza częściej.
                                                    Ponadto:
                                                    Średnia renta z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych wynosi 1 569,12
                                                    zł a średnia renta inwalidzka 875 zł. To znaczy, że jest ok. 2 razy wyższa. I
                                                    takie właśnie 2 razy wyższe renty pobiera 2,5 krotnie więcej mężczyzn niż
                                                    kobiet. Komentarz chyba zbyteczny?
                                                    Radzę jeszcze spojrzeć tutaj:

                                                    www.zus.pl/statys/dane2004.pdf
                                                    Tabela pt "Osoby pobierające renty z tytułu niezdolności do pracy w grudniu
                                                    2004 r."str 15, dane w tys. (to są te "zwykłe" renty)
                                                    Ogólem takich osób jest 1 978,9 z czego 1 146,7 stanowią mężczyźni a 832,2
                                                    kobiety.
                                                    "Wśród osób pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy w grudniu 2004
                                                    r. 57,9% stanowili mężczyźni, a 42,1% - kobiety."
                                                    Jak dla mnie to zamyka sprawę. Sądzicie inaczej?
                                                    A Trevika nadal proszę o wyjasnienie co miał na myśli pisząc moich licznych
                                                    oszustwach.
                                                  • micra Re: Do Trevika i Micry 13.09.05, 09:56
                                                    Ot, zwyczajnie nie znalazłem. Zamiast kliknąć w "Statystyka" użyłem wyszukiwania
                                                    i nic nie znalazłem, bo wyszukiwarka ZUS nie uwzględnia pdfów.

                                                    Tak, mężczyźni częściej biorą renty z tytułów wypadków przy pracy niż kobiety.

                                                    > Tabela pt "Osoby pobierające renty z tytułu niezdolności do pracy w grudniu
                                                    > 2004 r."str 15, dane w tys. (to są te "zwykłe" renty)
                                                    Tu jesteś w błędzie, to są renty ogółem, sprawdź w poprzednim dokumencie
                                                    (./rocznik/dzial5.pdf) tabela nr 6 strona 5, gdzie całkowita ilość osób
                                                    pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej chorobą zawodową
                                                    lub wypadkiem przy pracy to 292 tys. co stanowi ok. 15% wszystkich rent (liczby
                                                    1971 tys.).

                                                    Sumarycznie mężczyźni mają większy udział w rentach wypadkowych tudzież
                                                    spowodowanych chorobami zawodowymi.
                                                  • krolewna_angina Re: Do Trevika i Micry 13.09.05, 10:29
                                                    micra napisał:

                                                    > Ot, zwyczajnie nie znalazłem. Zamiast kliknąć w "Statystyka" użyłem
                                                    wyszukiwani
                                                    > a
                                                    > i nic nie znalazłem, bo wyszukiwarka ZUS nie uwzględnia pdfów.
                                                    >
                                                    > Tak, mężczyźni częściej biorą renty z tytułów wypadków przy pracy niż
                                                    kobiety.
                                                    >
                                                    > > Tabela pt "Osoby pobierające renty z tytułu niezdolności do pracy w grudn
                                                    > iu
                                                    > > 2004 r."str 15, dane w tys. (to są te "zwykłe" renty)
                                                    > Tu jesteś w błędzie, to są renty ogółem, sprawdź w poprzednim dokumencie
                                                    > (./rocznik/dzial5.pdf) tabela nr 6 strona 5, gdzie całkowita ilość osób
                                                    > pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej chorobą
                                                    zawodow
                                                    > ą
                                                    > lub wypadkiem przy pracy to 292 tys. co stanowi ok. 15% wszystkich rent
                                                    (liczby
                                                    > 1971 tys.).


                                                    Może i tak jest, ale z tej tabeli z pewnością to nie wynika. Tam nie jest
                                                    napisane, że renty z tytułu wypadku przy pracy stanowią część rent "ogólnych".
                                                    Może tak być, ale wcale nie musi. Przecież jeżeli one nie sa finansowane ze
                                                    składki rentowej tylko ze składki wypadkowej, to jest to zupełnie inna kasa i w
                                                    takim przypadku z pewnością te typy rent nie byłyby sumowane. Zresztą KOT
                                                    Behemot zdaje się właśnie coś takiego sugerowała. Ale nie upieram się, może i
                                                    jest tak jak ty piszesz.
                                                    To w sumie mało istotne, jakby nie wywijać tymi danymi wychodzi że mężczyźni
                                                    pobierają renty częściej niż kobiety mimo że nie płacą wyższej składki z racji
                                                    swojej płci. Czyli że sytuacja jest analogiczna jak z kobietami w obecnym
                                                    systemie emerytalnym. A to własnie od tego zaczeła się ta rozmowa z bzdurami o
                                                    dyskryminacji mężczyzn.


                                                    >
                                                    > Sumarycznie mężczyźni mają większy udział w rentach wypadkowych tudzież
                                                    > spowodowanych chorobami zawodowymi.


                                                    Zapomniałes dodać, że z danych ZUS wynika też, że mężczyźni pobierają więcej
                                                    także i zwykłych rent, nie tylko wypadkowych i spw. chorobami zawodowymi.
                                                    Takie drobne przeoczenie z twojej strony;)
                        • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:57
                          Nie lubie takich pytan z ta "checia" (bo wydaja mi sie byc dziecinne), ale odpowiem:

                          Chcialbym moc przejsc wczesniej na emeryture, jesli mialbym do tego warunki i
                          odpowiednio wysoki zgromadzony kapital - jako czlowiek ciekawy swiata
                          pojezdzilbym sobie po nim, zglebil zainteresowania, itd. Chcialbym to zrobic w
                          sytuacji, gdy bede chory (bezwzglednie, czego system emerytalny nie uwzglednia,
                          rentowy np. w Niemczech tez juz nie - ale mam prywatne ubezpieczenie, placac w
                          tym samym czasie na dotychczasowych rencistow panstwowych, co jest swoiscie
                          pojmowana sprawiedliwoscia).

                          Nie chcialbym przechodzic, gdybym mial sily i kondycje do pracy i czulbym sie w
                          pracy jak ryba w wodzie, ale tego nikt robic nie musi i stad uwazam, ze pytanie
                          jest dziecinne.

                          Gruss, T.
                          • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:09
                            Nie chcialbym przechodzic, gdybym mial sily i kondycje do pracy i czulbym sie w
                            > pracy jak ryba w wodzie, ale tego nikt robic nie musi i stad uwazam, ze
                            pytanie
                            > jest dziecinne.
                            >

                            nie bardziej dziecinne ni ż wypominanie "A wy wcześniej możecie iśc na
                            emeryturę".Jak widać nie dla każdego to takie szczęście, chociaż się zdarza że
                            tak. I dlatego powtórzę do znudzenia, tylko elstyczny wiek emerytalny zadowoli
                            (prawie) wszystkich.
          • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:15
            Wytlumacz mi, dlaczego ja tak widze podejscie feministek do wieku emerytalnego,
            jak widze? HINT: przeczytaj odpowiedz zony_leona i bedziesz wiedziala dlaczego ;-)

            Gruss, T.
            • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:18
              Zona leona, zgoda na Twoją propozycję elastycznego wieku dla obu płci. Do
              Trevika - nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Tzn. jak widzisz podejście feministek?
              • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:25
                Widze je tak, ze nie chodzi o zadne rownouprawnienie, ale o przepompowanie
                korzysci. Czyli: wiek em. nie jest problemem, bo mozna pracowac dluzej
                (i tak rzeczywiscie jest, kij w d. wszystkim idealom rownouprawnienia, bo
                kobiety realnie tutaj sa uprzywilejowane, tym, ze _moga_ odejsc juz w wieku lat
                60, mezczyzni dopiero 65 a obie plcie moga pracowac dluzej), za to problemem
                jest brak wyliczania sredniego wieku (bo kobiety moglyby na tym zyskac - ale
                AFAIK nic nie traca, bo jest usredniony, chyba, ze sie myle) - wiesz dlaczego?
                Dlatego, ze zroznicowanie wieku w zaleznosci od plci (to mialoby bardzo
                konkretne podstawy dla ubezpieczalni - kiedys BD o tym pisal dlaczego) nie
                generuje przeplywu srodkow od ogolu mezczyzn do ogolu kobiet a usrednienie
                powoduje bardzo duzy, wiec statystycznie kobiety na tym beda zyskiwac realne
                pieniadze. Jednym slowem: tutaj naprawde nie chodzi o zadne rownouprawnienie.

                Gruss, T.
                • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:41
                  Jak to nie chodzi? Przecież mnie właśnie o to chodzi, Zona leona też pisała, że
                  mężczyźni mogliby na tym skorzystać. Poruszyłam temat wieku emerytalnego, w
                  którym jak najbardziej chodzi o rownouprawnienie, z korzyścią dla kobiet i
                  męzczyzn. A uśrednianie długości życia to temat zupełnie odrębny.
                  • zona_leona A kto tego chce? 08.09.05, 13:46
                    Jakiś czas temu, już nie pamiętam w którym watku, próbowałam zadać panom
                    pytanie, który z nich tak naprawdę chce przejść wcześniej na emeryturę. Nie
                    było odpowiedzi.
                  • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:05
                    > A uśrednianie długości życia to temat zupełnie odrębny.

                    Dlaczego odrebny, skoro sie to ma wiazac z wysokoscia swiadczen?
                    Przeciez jest mowa o ubezpieczeniach i swiadczeniach a srednia dlugosc zycia to
                    bardzo wazny parametr przy wyznaczaniu wielkosci takich swiadczen.

                    Gruss, T.
    • ticoqp Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:23
      moze złapmy się za ręce i poganiajmy na golasa po łące?
      • zla-czarownica Re: Zróbmy coś 08.09.05, 20:37
        ticoqp napisał:

        > moze złapmy się za ręce i poganiajmy na golasa po łące?


        jesteśmy umówieni:-)))
        • ticoqp Re: Zróbmy coś 09.09.05, 10:27
          masz ulubioną łąkę?
          czym może być też ściernisko?
    • micra Re: Zróbmy coś 08.09.05, 13:55
      a po co zrównywać? Nie lepiej niech każdy decyduje kiedy chce przejść na
      emeryturę? Przecież kasa, która jest odkładana na jakieś fikcyjne konto powinna
      być przekazywana człowiekowi w momencie, kiedy tego chce i niech robi sobie z
      nią co chce (np. może nią palić w piecu - jeżeli otrzyma banknoty).

      Dlaczego wielu mężczyzn ma czekać na granicę 65 lat, skoro jej nie dożyje?
      Dlaczego ma dotować innych dłużej żyjących?
      • zona_leona Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:00
        micra napisał:

        >Nie lepiej niech każdy decyduje kiedy chce przejść na
        > emeryturę?

        No zgadza się. Elastyczny wiek emerytalny i niech każdy decyduje. Taka jest
        moja koncepcja.
      • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:01
        NIe zapominaj, że część emerytury ma być wypłacana z ZUSu
        • micra Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:06
          w tę część akurat nie wierzę. Żeby to działało nadal - trzeba będzie podwyższać
          wiek emerytalny, bo już teraz ZUS robi bokami (albo obniżać emerytury).

          Jeżeli ktoś ukończy 40 lat i będzie mieć kaprys przejścia na emeryturę to
          dlaczego mu tego zabraniać? Niech bierze pieniądze i robi z nimi co chce.
          • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:12
            Jeżeli to mają być pieniądze tylko z jego własnego konta, to ok. Ale nie byłabym
            tego taka pewna do końca. Na świecie nie brakuje ludzi kompletnie
            nieodpowiedzialnych, ktorzy po przehulaniu pieniędzy znajdą się na garnuszku
            opieki społecznej, czyli nas wszystkich.
            • micra Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:34
              Ludzie nieodpowiedzialni:
              i co? Zamierzasz się nimi martwić? Dajesz ludziom stojącym po bramach pieniądze?
              Ich życie, ich wola. Chcą, niech piją - skoro mają za co. Czy na prawdę
              sprawiedliwsze jest to, że Państwo człowiekowi zabiera pieniądze, a ten ktoś
              musi pracować do 60-tego lub 65-tego roku życia, by je z powrotem dostać?
              Przecież to nie jakiś prezent, to pieniądze tego właśnie człowieka.
              Przypuszczam, że mogłoby ich być więcej, gdyby Państwo się do nich nie mieszało.

              Ok, są ludzie poszkodowani przez los - konieczne są renty, ale w Polsce w tej
              chwili rencistów jest zbyt dużo. Wg jednego z raportów mamy więcej osób
              niepełnosprawnych niż zaraz po wojnie, czy nie ma w tym czegoś dziwnego? Nie
              znasz żadnego rencisty, który bierze rentę i pracuje bez płacenia podatków?
              • dagny1001 Re: Zróbmy coś 08.09.05, 14:42
                Nie zrozumiałaś mnie. Jestem przeciwna rozbuchanemu socjalizmowi, nie martwię
                się losem ludzi nieodpowiedzialnych i wkurzają mnie fałszywi renciści. Ale nie
                mam ochoty oglądać tłumów żebraków na ulicach. To, że nieodpowiedzialni
                pozostaną bez grosza przy duszy, uderzy również we mnie, chociażby wzrostem
                przestępczości. Poza tym - niektórzy z nich mają niczemu nie winne dzieci.
                Jestem przeciwna wszelkiemu pasożytnictwu, ale rozwiązanie tego problemu nie
                jest takie proste.
              • trevik Re: Zróbmy coś 08.09.05, 15:12
                Renty mozna rozwiazac systemem niemieckim, czyli de facto je zlikwidowac
                (nieubezpieczonym wyplacic normalny socjal na wypadek niezdolnosci do pracy) a
                ubezpieczenia przeniesc na prywatne ubezpieczalnie - te ostatnie maja to do
                siebie, ze dobrze przyszlych rencistow badaja i maja dlugie ankiety, kto i co
                robi (z lekarzem domowym lubia sobie tez pogadac), wiec juz jest korzysc dla
                ogolu i brak korzysci dla zerujacego na dziurawym systemie marginesu,

                Gruss, T.
    • dokowski Sądzę, że powinno się obniżyć wiek mężczyzn 08.09.05, 15:31
      Po co sztucznie zwiększać odsetek bezrobotnych?
      • dokowski I tak oto wygasa słomiany ogień "zróbmy coś". 09.09.05, 11:05
        Kiedy pada wreszcie konstruktywny postulat w miejsce absurdalnego, debata się
        kończy. Cieszyć się więc wypada, że hsło "zróbmy coś ... głupiego" nie pada na
        żyzny grunt
        • dagny1001 Re: I tak oto wygasa słomiany ogień "zróbmy coś". 09.09.05, 11:11
          Chodzi Ci o to, że nikt nie odpowiedział na twojego posta? Jest zbyt enigmatyczny.
          • zona_leona Obniżyć wiek mężczyzn 09.09.05, 12:24
            To tez byłoby dobre rozwiązanie. I jeszcze, żeby zaoszczędzić pracy sądom,
            zaznaczyć w kodeksie pracy ze osiągnięcie wieku emerytalnego nie moze być
            przyczyną wypowiedzenia umowy przez pracodawcę.
            • Gość: trevik Re: Obniżyć wiek mężczyzn IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.05, 12:30
              Trzeba jeszcze wiedziec, na ile rozwiazania sa realne, po zastrzyk kilkuset tys.
              emerytow w ciagu krotkiego czasu pod kase ZUS w obecnej chwili (wysokosci
              wydatkow panstwa i horrendalnego wzrostu zadluzenia) mogloby sie skonczyc
              kryzysem finansow panstwa i np. obnizka emerytur dla wszystkich. Rozwiazanie
              jest wiec skokowo nierealne a dlugoterminowo nikt nie chce sobie tym glowy
              zaprzatac, bo nie przynosi glosow.

              Gruss, T.
              • zona_leona Re: Obniżyć wiek mężczyzn 09.09.05, 13:15
                dlugoterminowo nikt nie chce sobie tym glowy
                zaprzatac, bo nie przynosi glosow.

                Polityk, który przedstawi taką propozycję, dostanie mój głos.
                • Gość: trevik Re: Obniżyć wiek mężczyzn IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.05, 13:25
                  Twoj dostanie, ale ile straci?

                  www.debatapubliczna.gov.pl/wiadomosci_szczegoly.php?dzial=&nr=3134&poddzial=&dokument=&numer=&KomentarzId=4982
                  A ze strony pare wypowiedzi:
                  "
                  tak się martwicie o równouprawnienie, a dlaczego wojsko jest okresem skladkowum
                  a urlop wychowawczy nie? czy kobiety w innych kajach unii muszą pracow..."

                  "
                  a co ma zrobic obecna 50-tka-1953r.jeżeli nie spelni warunkow do 2006,a sił
                  izdrowia brak?przedłużyc czas chociaż do 2007-2009.i 55 lat życia!!!!!!"

                  " Odkrycie? dużo kręcenia to brak min.sprawiedliwości - EMERYTURĘ POWINNY
                  OKREŚLAĆ LATA PRACY a nie lata życia i gdzie pracuje to jest lepszy i
                  gorszy.4..." (jeszcze o niebo, albo o pieklo bardziej egalitarni niz Ty i tez to
                  pewnie tlumacza spoleczna sprawiedliwoscia i obowiazkowymi skladkami)

                  "mam dobrą radę: prawo do emerytury w wieku 65 lat, eutanazja od 66 lat. W ten
                  sposób rząd zaoszczędzi!!!!!!"

                  "
                  Pracujemy na przynajmniej 2 etatach - w pracy i domu. Jesteśmy wykończone. W
                  wieku 55 lat przejście na wcześnieszą emeryturę dawało możliwość pomocy m..."

                  " propozycja w okresie przejściowym: W latach 2007 - 2013 powinna zostać
                  możliwość emerytury po 35 latach pracy dla kobiet ukończone 55lat"

                  I to glownie o emeryturach tzw. pomostowych, ktore sie latwo wprowadzilo i juz
                  bardzo trudno je zabrac, choc to miala byc tylko przejsciowa "lata". A teraz
                  pogadajmy o kombinowaniu wiekiem i obciazeniach, tudziez np. mniejszych
                  emeryturach dla kobiet przy zmianie status quo (bo beda musialy byc obnizone dla
                  nowo przechodzacych, skad maja byc pieniadze?)

                  Aby oddac sprawiedliwosc: na stronie bylo _pare_ (na palcach policzyc) glosow
                  tych, ktorzy mowili o sprawiedliwosci, przyszlosci i wogole bardziej sensowie w
                  calej zalewie lewackich zyczen i traktowania przywilejow jak oczywistosci, ktora
                  sie nalezy jak psu buda a w zasadzie to naleza sie jeszcze wieksze.

                  Takze mysle, ze Twoim glos malo kogo obchodzi, podobnie jak i moj (a moj pewnie
                  i jeszcze znacznie mniej)

                  Gruss, T.
          • dokowski I co z tego? 09.09.05, 16:51
            dagny1001 napisała:

            > Jest zbyt enigmatyczny

            Czy w haśle "zróbmy coś" chodzi o lanie wody?

            Wg mnie chodzi o to, żeby zrobić coś rozsądnego.
            • dagny1001 Re: I co z tego? 09.09.05, 17:22
              Wg mnie też. I?
              • dokowski Podwyższanie wieku emerytalnego jest bez sensu 12.09.05, 11:18
                Wskutek tego jeszcze bardziej wzrośnie odsetek młodych ludzi bezskutecznie
                szukających pracy. Wzrost bezrobocia, które jest już i tak bardzpo wysokie,
                jeszcze zwiększy na młode kobiety presję, żeby tylko zajmowały się domem i
                polowały na pracujących mężow, jeszcze bardziej wzmocni ic zawodową
                dyskryminację.

                Należy obniżyć wiek emerytalny mężczyzn.
                • micra Re: Podwyższanie wieku emerytalnego jest bez sens 12.09.05, 11:22
                  należy pozwolić decydować ludziom za siebie

                  żeby płacić ludziom, którzy pójdą wcześniej na emeryturę trzeba albo:
                  - zmniejszyć emerytury;
                  - zwiększyć składki osób obecnie pracujących.
                  • dokowski Upraszczasz 12.09.05, 16:14
                    micra napisał:

                    > należy pozwolić decydować ludziom za siebie

                    Oczywiście. Chodzi o to, żeby pozwalać kobietom i mężczyznom decydować za
                    siebie w jednakowym stopniu, dlatego tak ważna jest równość wobec prawa.

                    > żeby płacić ludziom, którzy pójdą wcześniej na emeryturę trzeba albo:
                    > - zmniejszyć emerytury;
                    > - zwiększyć składki osób obecnie pracujących.

                    Można zmniejszyć zasiłki dla bezrobotnych oraz zmniejszyć pomoc socjalną dla
                    ludzi bez pracy - to zresztą samo się zmniejszy, bo spadnie liczba
                    bezrobotnych - po prostu zamiast płacić bezrobotnym będziemy płacić emerytom
                    • micra Re: Upraszczasz 12.09.05, 16:38
                      doprawdy? To oświeć mnie jakie obecnie zasiłki bezrobotni otrzymują:
                      - częstotliwość;
                      - okres;
                      - wysokość zasiłków.

                      Oczywiście oczekuję wartości przybliżonych.

                      Ciekawe dlaczego nikt nie wpadł na tak prosty w istocie pomysł? Przecież Ci
                      ludzie zapłacą jeszcze składkę emerytalną... No fakt, to oczywiste, gdyby
                      przesunąć teraz wiek emerytalny do 50 roku życia... to bezrobotni znikneliby z
                      Polski zamieniając się w płacących składki. Bomba.
                      • dokowski A to już przesada 13.09.05, 16:01
                        micra napisał:

                        > Ciekawe dlaczego nikt nie wpadł na tak prosty w istocie pomysł? Przecież Ci
                        > ludzie zapłacą jeszcze składkę emerytalną... No fakt, to oczywiste, gdyby
                        > przesunąć teraz wiek emerytalny do 50 roku życia... to bezrobotni znikneliby

                        Bezrobocie jest potrzebne jako czynnik podnoszący ogólną wydajność i jakość
                        pracy. Każdy naród w zależności od swojej pracowitości, uczciwości i w ogóle
                        kondycji moralnej ma swój naturalny optymalny poziom bezrobocia, który sprawia,
                        że pracują tylko ci, którzy chcą pracować i pracują uczciwie. Dla Polski taki
                        optymalny poziom bezrobocia oceniam na 11% - 10% to hołota, której nawet za
                        darmo nie wpuściłbym do firmy, bo tylko by niszczyli, kradli i przeszkadzali
                        innym w pracy. Dodatkowy 1% to taka presja na tych uczciwych, żeby czuli, że
                        ktoś czeka na ich miejsce.
    • abaddon_696 Problem jest źle przedstawiony. 08.09.05, 16:30
      Jedynym sensownym rozwiązaniem jest po prostu likwidacja emerytur. Każdy ma
      prawo przestać pracować kiedy ma na to ochotę, ale niech później żyje z tego,
      co ma.
      • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 08.09.05, 16:40
        Ponawiam pytanie - masz ochotę oglądać tłumy żebraków i bezdomnych na ulicach,
        użerać się ze złodziejami, ktorzy kradną z głodu? Bo ja nie, chociaż nie lituję
        się nad tymi, ktorzy popadli w nędzę z własnej winy.
        • abaddon_696 Re: Problem jest źle przedstawiony. 08.09.05, 16:50
          > Ponawiam pytanie - masz ochotę oglądać tłumy żebraków i bezdomnych na ulicach,
          > użerać się ze złodziejami, ktorzy kradną z głodu?

          Co to ma wspólnego z emeryturami? Przecież jak człowiek kończy pracę, to chyba
          oczywiste jest, że ma z czego się utrzymywać?

          ? Bo ja nie, chociaż nie lituję
          > się nad tymi, ktorzy popadli w nędzę z własnej winy.

          A ja lituję, bo zawsze jest winny system, nie człowiek:)
          • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 08.09.05, 16:57
            Chyba żartujesz. Naprawdę myślisz, że wszyscy ludzie z własnej woli zaoszczędzą
            na emeryturę? Gwarantuję, że ogromna część to po prostu olałaby i na starość
            obudziłaby się z ręką w nocniku.
            • bitch.with.a.brain Re: Problem jest źle przedstawiony. 08.09.05, 20:19
              W tej chwili oglądamy czesto ludzi którzy popadli w nedze mimo cięzkiej,
              wieloletniej i uczciwej pracy.Bo czym jak nei nędza jest sytuacja kiedy starszy
              człowiek nie ma nawet na leki,te najpotrzebniejsze, nie mówiąc już o rozrywkach,
              które powinny być odpoczynkiem po latach pracy.
              Uważam,że cały system emerytalny jest rodzajem pracy niewolniczej.
              Pracujesz, z czego przymusowo odbierają ci częśc pieniędzy, po czym jeśli
              wypełnisz kontrakt do końca (jak ci narzucą) łaskawie ci te pieniądze oddadza.
              Przecież emerytura nei jest żadnym prezentem od państwa tylko zwrotem tego co
              zostalo odebrane.
              Oczywiście uważam,że nei nalezy likwidować tego systemu nagle.Po prostu młodzi
              ludzie,ktorzy dopwiero zaczynaja prace zawodową powinni być zwolnieni z tego
              obowiązku. Początkowo mozna zostawic ZUS jako jedną z możliwości - kto chce
              mógłby płacić składki na starych zasadach. Jednoczesnie powinna być mozliwośc
              inwestowania tych pieniedzy, ubezpieczania sie w prywatnych firmach.I wtedy
              czlowiek nie potrzebował by łaskawej zgody pańtwa na rezygnacje z pracy.Jesli w
              wieku 40 lat mialby zgromadzone środki na reszte życia móglby zajmowac sie czym
              by chciał.
              Uważam,że człowiek powinien być odpowiedzialny za swoje zycie.Oczywiscie powinno
              sie to wiązać z wprowadzniem do szkół choćby elementów wiedzy ekonomicznej.
              a kto zmarnuje swoje pieniądze?Trudno, w zyciu trzeba płacić za bledy.
              • Gość: trevik Re: Problem jest źle przedstawiony. IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.05, 20:36
                Heh.. .gdyby to tylko bylo takie proste ;-)
                Najpierw ZUS i KRUS musialby przestac byc instrumentem realizowania tzw.
                polityki spolecznej (czyli zamiatania pod dywan problemu bezrobocia, czytaj:
                wczesniejsze emerytury), pozniej musialby przestac byc narzedziem realizowania
                sprawiedliwosci spolecznej (czyli grupy swietych krow, uprzywilejowanych branz,
                gornikow i innych rolnikow), pozniej wreszcie latwymi zrodlami dojenia pieniedzy
                (dla lewych rencistow) i wtedy mozemy o tym zaczac dyskutowac.

                Aha - warto znac jeszcze historie i obciazenie ZUS po komunistach (mazowiecki
                zaczynal od splacania dlugow rzadowych wzgledem ZUS zaciagnietych gdzie sie
                dalo, bo tak sie sklada, ze system emerytalny byl jednym z gwozdzi do trumny
                komunistow i sobie z nim tez juz nie potrafili dac rady) i jak go juz od
                poczatku III RP doprowadzalo do ladu i skladu.

                Jak zdasz sobie sprawe z problemu, to bedziesz wiedziala, dlaczego to tak
                polityczna sprawa i dlaczego nie mozna zrealizowac porzadnej reformy systemu
                emerytalnego bez przynajmniej malej rewolucji (co nie znaczy, ze nie nalezy
                reformowac metoda tzw. "malych krokow") i jak duzym i wrazliwym elektoratem na
                takie majsterkowanie sa emeryci i rencisci razem z tymi, ktorzy maja emeryture
                na wyciagniecie reki: to czesc spoleczenstwa, ktora jest w stanie wykreowac przy
                odpowiedniej dyscyplinie najbardziej roszczeniowa partie (ktorej Samoobrona moze
                sie zdazyc, ze do piet dorastala nie bedzie) w Polsce a do momentu, w ktorym oni
                sie tak moga zdyscyplinowac nie wolno doprowadzic za wszelka cene i kazdy
                minimalnie rozsadny polityk to wie (nawet SLD bardzo umiarkowanie uzywala
                argumentow o emeryturach i rentach, bo wiedza, czym to grozi a co jest w kasie
                panstwa),

                Gruss, T.
              • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 11:09
                > Oczywiście uważam,że nei nalezy likwidować tego systemu nagle.Po prostu młodzi
                > ludzie,ktorzy dopwiero zaczynaja prace zawodową powinni być zwolnieni z tego
                > obowiązku. Początkowo mozna zostawic ZUS jako jedną z możliwości - kto chce
                > mógłby płacić składki na starych zasadach. Jednoczesnie powinna być mozliwośc
                > inwestowania tych pieniedzy, ubezpieczania sie w prywatnych firmach.I wtedy
                > czlowiek nie potrzebował by łaskawej zgody pańtwa na rezygnacje z pracy.Jesli w
                > wieku 40 lat mialby zgromadzone środki na reszte życia móglby zajmowac sie czym
                > by chciał.


                Ależ nikt Ci nie broni zrezygnować z pracy w wieku 40 lat, jeśli masz kupę
                oszczęności na koncie.
                Uważam jednak, że odkładanie na emeryturę powinno być obowiązkowe -
                niekoniecznie musi to być ZUS, a nawet lepiej gdyby nie był. Inaczej gro ludzi
                tego nie zrobi, a młode pokolenie będzie musiało ich utrzymywać na starość.
                • bitch.with.a.brain Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 12:15
                  ależ nie bedzie nic musialo jesli takiego obowiązku sie nei wprowadzi.Natomias
                  jesli juz powinny sie tym zajmować fundacje oczywiscie finansowane z prywatnych
                  pieniędzy.jesli komuś bedzie szkoda pijaczka ktory nei ma co jeść zawsze moze mu
                  pomóc.Natomiast nei powinno sie za
                  nikogo myśleć.
                  analogiczna sytuacja: czy powinno sie dopuszczać do sprzedazy wyłacznie
                  samochody ktore osiągają szybkość 50 km/godz? bo przecież glupi obywatel sie
                  rozpedzi i zabije.a jakos państwo tego nei robi.Czas sie przestawić na
                  odpowiedzialnosć za wlasne zycie i podejmowane decyzje
                  • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 12:40
                    Jak najbardziej jestem za odpowiedzialnością za swoje życie. Dlaczego nikt z
                    liberałow, których zresztą generalnie popieram, nie chce zauważyć, że problem
                    nieodpowiedzialnych, którzy nie zaoszczędzili na emeryturę, dotknie nas
                    wszystkich? Powtórzę do znudzenia - tłumy żebraków, bezdomnych na ulicach,
                    wzrost przestępczości. My - odpowiedzialni, którzy zaoszczędziliśmy - będziemy
                    się z tym stykać na co dzień.
                    • Gość: trevik Re: Problem jest źle przedstawiony. IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.05, 13:08
                      Jak to nikt? A ja, to co?

                      Gruss, T.
                    • micra Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:13
                      Hmm, równie dobrze Niemcy mogliby teraz powiedzieć - nie wycofamy socjalu, bo
                      będą tłumy żebraków, biedaków na ulicach, co by tu zrobić?

                      Ano gdyby znalezienie pracy nie stanowiło problemu (gdyby ktoś chciał znaleźć)
                      to Ci, którzy nie zdążyli zaoszczędzić mieliby możliwość pracy i życia z
                      bieżących przychodów.

                      A jeżeli ktoś nie chce pracować, to co mu zrobisz? Dasz mu na siłę emeryturę, by
                      nie był biedny?

                      Moim zdaniem argument chybiony. A co będzie z ludźmi, którzy teraz nie mają
                      pracy? Też wszyscy dostaną emeryturę? Powiem szczerze, że nie wiem, ale może ZUS
                      przewiduje coś takiego? Czym się różnią pracownicy (obecni), którzy by nie
                      zaoszczędzili, od osób, które nie pracują z własnego wyboru lub z braku pracy?
                      IMHO niczym. Nikt nie będzie chyba oceniał, czy ta osoba dostanie emeryturę, bo
                      chciała pracować, a nie było pracy, a tamta nie dostanie, bo nie zaoszczędziła.

                      Znam osobiście kilkanaście osób, które:
                      - mają domy, samochody, a nie pracują legalnie, tylko w szarej strefie (na
                      szczęście nie w czarnej);
                      - lub mają renty, a mimo to pracują - szara strefa.

                      Druga grupa już wie, że dostanie emeryturę, pierwsza się o to nie martwi - sama
                      odłoży (nie wyjdzie z szarej strefy bo jest to nie opłacalne). Jeżeli ktoś
                      będzie popełniał przestępstwo, to chyba zostanie za to ukarany? Jeżeli nie ma
                      pieniędzy na jedzenie - znajdą się osoby, które pomogą takiemu komuś, a jak nie
                      - niech idzie zbierać jagody do lasu tudzież wyjadać resztki ze śmietnika. Od
                      razu zaznaczam: mówię o osobach, które mają w nosie pracę lub oszczędzanie na
                      starość. Nie mówię o inwalidach, nie mówię o sierotach.

                      Jeżeli ktoś nie chce mieć dużo pieniędzy na starość to czy można mu tego
                      zabronić? Czy trzeba go zmuszać do emerytury?

                      Nie jestem zimną, lodowatą męską szowinistyczną świnią, pozbawionym serca
                      liberałem, ale człowiekiem, który widzi, że zabieranie pieniędzy by później je
                      oddać jest ślepą uliczką, bo przy oddawaniu jest masa niesprawiedliwości, a i
                      dużo pieniędzy gdzieś się podziewa.
                      • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:27
                        > Hmm, równie dobrze Niemcy mogliby teraz powiedzieć - nie wycofamy socjalu, bo
                        > będą tłumy żebraków, biedaków na ulicach, co by tu zrobić?
                        >

                        Ale ja nie mówiłam o socjalu, tylko o przymusowym odkładaniu WŁASNYCH pieniędzy,
                        a to zasadnicza róznica. Nikt poza samym zainteresowanym nie płaciłby za to.

                        > Ano gdyby znalezienie pracy nie stanowiło problemu (gdyby ktoś chciał znaleźć)
                        > to Ci, którzy nie zdążyli zaoszczędzić mieliby możliwość pracy i życia z
                        > bieżących przychodów.

                        Zgoda, ale fajnie byłoby nie pracować do końca życia, tylko trochę odsapnąć
                        przed śmiercią, czyż nie?

                        Co do dalszej części - ludzi, którzy są trwale bezrobotni i nigdy nie znajdą
                        pracy jest zdecydowanie mniej niż tych niefrasobliwych. Znam wielu takich,
                        którzy pracują, a mimo to nie troszczą się o swoją przyszłość.
                        Nie chcę nikogo zmuszać do posiadania dużych pieniędzy na starość, tylko do
                        minimum, które pozwoli mu przeżyć i nie narażac mnie na jego śmierdzącą i
                        natrętną obecność w tramwaju czy przejściu podziemnym. Przymusowe ubezpieczenie
                        to jedyne w miarę bezbolesne rozwiązanie. Jeśli ktoś całe życie nie pracuje -
                        trudno, z takim nic nie zrobisz. Ale takich jest mniejszość.
                        • micra Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:33
                          Zwykle jest tak, że w młodości człowiek szaleje, ma największe potrzeby
                          finansowe, a z wiekiem robi się stateczny i zaczyna odkładać. Może to
                          wykorzystać, dlaczego mówić ludziom - odkładajcie, odkładajcie, a po skończeniu
                          65 roku życia będziemy wam rozdzielać to co sami nazbieraliście?

                          A niech sami zaczną sobie zbierać kiedy chcą, jak chcą.
                          • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:38
                            Ja myślę, że jest przeciwnie - z wiekiem rodzina się powiększa, dzieci rosną,
                            potrzeby rosną, coraz droższe kremy przeciwzmarszczkowe :), prestiż wymaga
                            lepszego samochodu, dom do remontu itp. Poza tym mało kto zarabia tak dużo, żeby
                            zdołał zaoszczędzić odpowiednią sumę przez krótki czas.
                            • micra :) 09.09.05, 13:51
                              :) i dlatego niech każdy ma wybór, czy co roku zwiedza nowe kraje w czasie
                              wakacji, czy trochę odkłada na emeryturę

                              lub proporcjonalnie robi co innego w zależności od własnych możliwości

                              (jest taka bajka o mrówce i motylu chyba, w lecie mrówka pracowała, a motyl
                              latał z kwiatka na kwiatek, zimą chyba musiała go przyjąć do siebie, bo by zamarzł)
                              • dagny1001 Re: :) 09.09.05, 13:57
                                No, otóż to. Ja nie chcę być tą mrówką, bo mam małe mieszkanko i nie chcę też
                                patrzeć na zamarzające motyle.
                                Chyba nie przekonamy się nawzajem. Pozdrawiam.
                                • micra Re: :) 09.09.05, 16:32
                                  Jeżeli podasz mi jakiś racjonalny argument to mnie przekonasz.

                                  W bajce Mrówka przyjęła Motyla, bo mu się jego żal zrobiło. Z Motylem nie
                                  przyszedł Chrabąszcz i nie kazał mrówce go wpuścić. Za Motylem nie latał Bąk,
                                  nie kazał mu składać kropel nektaru do jakiegoś schowka.

                                  Nie możesz za ludzi myśleć, pomagać im za wszelką cenę, bo dawanie punktów za
                                  pochodzenie czy zmuszanie do składania pieniędzy na starość kończy się tak:
                                  - punkty za kolor skóry - nie-biali mieszkańcy USA wcale nie osiągają nie wiem
                                  jakich sukcesów mimo ciut prostszego dostępu do uczelni, mieszkają w gettach,
                                  niczego to nie zmienia (zmiany są minimalne);

                                  - zmuszanie do emerytury - zmuszanie ludzi do składania pieniędzy w czymś, co
                                  się nazywa ZUS doprowadziło do tego, że:
                                  a.) renty są rozdawane na prawo i lewo (większa armia ludzi nie zdolnych do
                                  pracy niż po wojnie)
                                  b.) budynki ZUS pną się do góry jak grzyby po deszczu
                                  c.) ZUS z pieniędzy ludzi organizuje imprezy pracownikom
                                  d.) różne projekty w ZUS to worki bez dna
                                  e.) ZUS się zapożycza w bankach komercyjnych, bo a-d wymagają pieniędzy, a
                                  pieniędzy obywateli już zaczyna brakować na emerytury

                                  A ludzie, wyjątkowo podłe bestie żyją coraz dłużej, czyli dłużej trzeba będzie
                                  płacić emerytury. Słowem - ten system się nie sprawdza.
                                  Tu nie mają znaczenia płeć, wiek - ten system się nie sprawdza. Można go jeszcze
                                  próbować podtrzymywać, dyskutować, mieć projekty, ale koniec końców sprowadza
                                  się to do jednego - trzeba podwyższać składki, obawiam się, że bez końca.

                                  Jeżeli ktoś Cię będzie chciał okraść to nie dasz mu chyba zasiłku? Ok, minimum
                                  socjalne można zapewnić, ale też nie jako pieniądze. Gdy PCK rozdało na święta
                                  darmowe konserwy najbiedniejszym to później te konserwy znalazły się na targu,
                                  przynajmniej u mnie w Lublinie.

                                  Uważasz, że ludzie nie będą chcieli dać pieniędzy osobom biedniejszym? Cóż, to
                                  też nie jest powód, by innych zmuszać do oszczędzania w sposób, który nie
                                  gwarantuje sukcesu.

                                  Jeżeli ludzie nie kochają innej grupy ludzi to przecież nie wydasz dekretu, że
                                  mają ich kochać.

                                  • dagny1001 Re: :) 09.09.05, 17:04
                                    1) Przykro mi, że moje dotychczasowe argumenty uznałeś za nieracjonalne. Czyli
                                    jakie - emocjonalne, po prostu głupie?
                                    2) Daj spokój z ZUS-em, tam można co najwyżej bombę podłożyć, miałam na myśli
                                    prywatne ubezpieczenia, takie jak II i III filar
                                    3) Pozdrawiam ziomka, ja też jestem spod Lublina
                                    • krolewna_angina Re: :) 10.09.05, 09:51
                                      1) Przykro mi, że moje dotychczasowe argumenty uznałeś za nieracjonalne. Czyli
                                      > jakie - emocjonalne, po prostu głupie?


                                      Moim zdaniem twoje argumenty są najzupełniej racjonalne. Twój rozmówca po
                                      prostu je omija, bo są dla niego niewygodne. Powiewanie sztandarem liberalizmu
                                      jest w ogóle znacznie wygodniejsze od odpowiadania na rozsądne argumenty:))
                                      • micra racjonalność argumentów 10.09.05, 14:02
                                        1. nie omijam żadnych argumentów, ale próbuję udowodnić, że rozwiązywanie ich w
                                        podany przez mojego adwersarza raczej nic nie da

                                        2. jedyny argument był taki, że Oni wyjdą na ulice... Jeżeli nagle połowę
                                        ludności w kraju opanuje chęć leżenia do góry brzuchem, to damy im zasiłki, bo
                                        boimy się, że zabraknie im pieniędzy (racjonalne, prawda?). Czy ten argument
                                        jest też dobry, racjonalny?

                                        3. Być może źle doczytałem i nie było tylko jednego argumentu, ale więcej -
                                        proszę, podaj je.
                                        • krolewna_angina Re: racjonalność argumentów 10.09.05, 21:36
                                          micra napisał:

                                          > 2. jedyny argument był taki, że Oni wyjdą na ulice... Jeżeli nagle połowę
                                          > ludności w kraju opanuje chęć leżenia do góry brzuchem, to damy im zasiłki, bo
                                          > boimy się, że zabraknie im pieniędzy (racjonalne, prawda?). Czy ten argument
                                          > jest też dobry, racjonalny?


                                          Przekręcasz, a mnie nie chce się szukać cytatu który by to potwierdził, więc
                                          napisze jak ja to widzę. Nie chodzi o roztkliwianie się nad leniuchami, tylko o
                                          konkretny problem który powstanie gdy raptownie, bez okresów przygotowawczych i
                                          bez długotrwałej edukacji ekonomicznej społeczeństwa uwolnimy rynek ubezpieczeń.
                                          W Polsce jest w tej chwili ponad 10 mln ludzi o miesięcznych dochodach poniżej
                                          1100 zł. Tym ludziom ledwo starcza na zycie i można być pewnym, że gdyby
                                          składka przestała być obowiązkowa to natychmiast przestaliby ją płacić (choć
                                          jest niewielka, trochę ponad 100 zł) To oznacza, że za 20-30 lat mielibyśmy 10
                                          milionów bezdomnych (wyrzuconych z mieszkania bo zalegali z czynszem)i bez
                                          środków do życia starzejących się ludzi. Ilu bezdomnych jest teraz w Polsce?
                                          Może ze 100 tysięcy. Co zrobisz z 10 milionami?
                                          100 tysięcy żebraków to jest problem humanitarny, ale 10 milionów to już
                                          katastrofa państwowa.
                                          Żadne wojsko i żadna policja nie powstrzyma takich tłumów głodnych ludzi. A
                                          jeśli nawet powstrzyma, to nakłady na taką ochronę będą musiały być ogromne. Ne
                                          wiem jak ty, ale ja nie mam jakoś ochoty mieszkac w bunkrze chronionym przez
                                          komandosów którym musze płaić za ochronę ciężkie pieniądze a i tak boję się
                                          wyjść z domu.
                                          To zwykły rachunek zysków i strat. Jeśli nie dostrzegasz racjonalności takiego
                                          rozumowania, to chyba powinieneś lepiej się nad tą sprawą zastanowić, spokojnie
                                          i bez ulegania emocjom. Tu _naprawdę_ nie chodzi o pobłążanie dla leni i
                                          nieudaczników.






                                          • micra Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 01:20
                                            wyjrzyj za okno, posłuchaj TV, poczytaj więcej prasy, nie wiem - zdobądź w
                                            jakikolwiek sposób więcej informacji.

                                            10 milionów? A ile teraz jest ludzi bez pracy? Ile z tych osób nie pracuje od
                                            więcej niż 2 lat? 3 miliony osób jest bezrobotnych, pewnie 75% z nich dłużej niż
                                            2 lata. Co planujesz dla nich? Może masz jakiś plan? Pewnie niektórzy nie mają
                                            pracy ponad 5 lat, są i tacy pozostający bez pracy ponad 10 lat.

                                            <pytanie>Proszę, podaj rozwiązanie dla bezrobotnych. Ciekawy jestem co
                                            wymyślisz? Tu nie ma żadnego gdybania, nie trzeba myśleć, czy ktoś będzie
                                            oszczędzał, czy nie - jakie masz dobre rady dla tej grupy lub dla Rządu?</pytanie>

                                            <podpowiedz>W ZUSie nie ma pieniędzy, stamtąd nie można już brać. W budżecie nie
                                            ma pieniędzy, a 4 miliardy wydane przez Hausnera w ciągu bodajże 2 lub 3 lat na
                                            program "Pierwsza praca" ruszyło bezrobocie o... 0%</podpowiedz>

                                            Co do ZUS - ten system w tej chwili jest niewydolny. Brak pieniędzy. Brnięcie
                                            dalej i czekanie co się stanie, że może ludzie się nauczą oszczędzać nic nie da.

                                            Wystarczy mi jednak odpowiedź na pytanie. Będę zobowiązany za odpowiedź. W końcu
                                            3 miliony, a 10 milionów to już nie wielka różnica pomiędzy grupami.
                                            • krolewna_angina Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 09:31
                                              Zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi. Może gdybyś napisał to wprost zamiast
                                              kluczyć to bym zrozumiała. Nie wiem co ma obowiązkowość składki do bezrobocia.
                                              Dlaczego to, że pracujący pan X przestanie płacić składkę miałoby poprawić los
                                              bezrobotnego pana Y? Zapewne wydaje ci się, że to wygeneruje nowe miejsca
                                              pracy. Można wiedzieć w jaki sposób?
                                              Przy okazji, skoro już mowa o składkach a to co ty piszesz zaczyna mi pachnieć
                                              UPR-em, wyjasnij proszę jak sobie wyobrażasz (w systemie składki
                                              nieobowiązkowej) wypłaty emerytur dla obecnych emerytów i ludzi bliskich wieku
                                              emerytalnego którzy już nie zdążą uzbierać w prywatnej ubezpieczalni a całe
                                              zycie płacili składkę. Masz jakis pomysł?
                                              • micra Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 13:09
                                                Cieszę się, że odpowiedziałaś na moje pytanie. Dlaczego miałbym odpowiadać na
                                                Twoje?

                                                Zadałem pytanie, by Ci coś udowodnić, ale na nie nie odpowiedziałaś, więc wydaje
                                                Ci się, że kluczę. Nie kluczę, próbuję udowodnić, że utrzymywanie obecnego
                                                systemu jest trwaniem w bagnie, które wciąga nas coraz bardziej.

                                                A w jaki sposób UPR pragnie zagwarantować wypłaty "obecnym emerytom i ludziom
                                                bliskim wieku emerytalnego, którzy już nie zdążą uzbierać w prywatnej
                                                ubezpieczalni, a całe życie płacili składkę"? Czy wiesz, czy po prostu rzuciłaś
                                                ot tak zdanie? Z tego co mi wiadomo, UPR był przeciwny rozdawnictwu akcji
                                                przedsiębiorstw państwowych załogom tychże przedsiębiorstw, a akcje powinny być
                                                przeznaczane na fundusz emerytalny ludzi, którzy te właśnie przedsiębiorstwa
                                                budowali (ogółu społeczeństwa).

                                                Czy to jest Twoim zdaniem głupi pomysł? Czym Ci pachnie? Jeżeli nie odpowiesz na
                                                to pytanie to ja kończę to dyskusję, bo to nie ma sensu. Później kobiety,
                                                nazywające siebie feministkami, dziwią się, że pojawiają się trole sypiące
                                                pustymi wątkami tudzież piszący bzdury.
                                                • krolewna_angina Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 16:32
                                                  Zadałeś dwa pytania.
                                                  Pierwsze dotyczyło tego jaki jest sposób na walkę z bezrobociem.
                                                  Odpowiadam: należy zmniejszać koszty pracy.
                                                  Drugie pytanie dotyczyło tego czym pachnie mi pomysł UPR zabezpieczenia
                                                  emerytur za pomocą akcji przesdsiębiorstw.
                                                  Odpowiadam: pachnie mi stęchlizną i kulkami na mole.
                                                  No dobra, wyjasnię jasniej żebyś znowu nie miał pretensji: pomysł był dobry
                                                  albo zły, jakie to ma w tej chwili znaczenie? Czy twoim zdaniem da się cofnąc
                                                  czas i odzyskac źle zużytkowane pieniądze z prywatyzacji, czy może samo
                                                  filozofowanie "co by było gdyby było" przyczyni się do wygenerowania tych
                                                  parudziesięciu miliardów rocznie? Nie wiem jak jeszcze mogłabym odpowiedzieć na
                                                  twoje pytanie.
                                                  Czy teraz jesteś zadowolony i czy możemy wrócić do właściwego tematu rozmowy?
                                                  Odpowiedz na moje dwa pytania.
                                                  Pierwwsze: w jaki sposób zniesienie obowiązkowości składki u pana X może
                                                  wpłynąć na poprawę sytuacji bezrobotnego pana Y. Czyli w jaki sposób
                                                  nieobowiązkowość składki przyczyni się do zmniejszenia bezrobocia. Interesuje
                                                  mnie wyłącznie odpowiedź na to pytanie, nie dywagacje typu słoń a sprawa
                                                  polska. Potrafisz odpowiedzieć?
                                                  Drugie pytanie: w jaki sposób zamierzasz wypłacać emerytury obecnym emerytom i
                                                  ludziom bliskim wieku emerytalnego którzy już nie zdążą uskładac na
                                                  emeryturę "od nowa". Odpowiedz bez dywagacji typu "gdyby babcia miała kółka
                                                  toby była autobus". Potrafisz rozwiązać ten problem?
                                                  A jeśli nie potrafisz, to jak chcesz zlikwidować ZUS bez okresów przejściowych?
                                                  Na koniec: nie irytuj się, nie pouczaj mnie co drugie zdanie, nie wymyślaj od
                                                  feministek, nie obrażaj się że mam własne zdanie i potrafię go bronić.
                                                  Dyskutuj zamiast się kłócić.
                                                  Albo daj sobie z tym spokój i zostań trollem - to znacznie prostsze;)
                                                  • micra Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 17:02
                                                    > Odpowiadam: należy zmniejszać koszty pracy.
                                                    Fantastycznie, ale jednym ze sposobów jest zmniejszenie obciążeń na ZUS.

                                                    > Odpowiadam: pachnie mi stęchlizną i kulkami na mole.
                                                    Akcje jeszcze będą, był PKO BP całkiem nie dawno, teraz jest KGHM, za chwilę
                                                    będzie coś następnego. Można to dalej kontynuować lub zacząć odkładać. Jeżeli
                                                    nic nie zostanie to za chwilę wszyscy emeryci pójdą na barykady, bo nie będzie
                                                    pieniędzy na wypłaty emerytur.

                                                    > Pierwwsze: w jaki sposób zniesienie obowiązkowości składki u pana X może
                                                    > Drugie pytanie: w jaki sposób zamierzasz wypłacać emerytury obecnym emerytom
                                                    Odpowiadam: gdzieś u początku tego wątku, ktoś, może ja, może ktoś inny napisał,
                                                    że ZUS jest chory i trzeba to diametralnie zmienić. Moim pomysłem nie jest to,
                                                    że nagle 1 stycznia 2006 ZUS przestaje otrzymywać kasę, to co ma wypłaca i
                                                    koniec. Moim pomysłem jest to, że należy zreformować coś co się obecnie nazywa
                                                    ZUS - za 10 lat też może nosić taką nazwę, ale wewnętrznie ma być czymś innym.

                                                    ZUS to renty - przypuszczam, że w 50-80% płacone osobom zdolnym do pracy. ZUS to
                                                    masa pieniędzy wydawana na bzdury, tak jak teraz przed wakacjami ileś tam setek
                                                    tysięcy emerytów miało się zgłosić do ZUS, że potrzebują pieniędzy i je dostaną
                                                    - akcja kosztowała kolejne pieniądze, kolejna bzdura. ZUS to pieniądze wydawane
                                                    na zbrodniarzy okresu komunistycznego, esbeków, ubeków, choćby Salomon Morel,
                                                    czy jak mu tam, mieszkający w Izraelu dostający piękną emeryturę za mordowanie
                                                    ludzi.
                                                    ZUS to także pośrednio redystrybucja środków na leczenie, a tu kłania się to,
                                                    przy czym majstrują politycy od kilku lat, tj. obecnie NFZ. Naprawie musi zostać
                                                    poddane całe Państwo, a nie bawić się w kosmetykę składek.

                                                    Czy w normalnym Państwie dyrektor kasy chorych, który doprowadził do
                                                    wprowadzenia systemu informatycznego wyłapującego nadużycia w lekach zostałby
                                                    zwolniony dyscyplinarnie, bo zrobił to bez zgody super szefa? To Państwo jest
                                                    chore i trzeba na prawdę zrobić kilka szybkich cięć, by uratować to, co jeszcze
                                                    jest. Kolejne rządy tzw. lewicy szczycą się tym, że nic nie zepsuli, tak, nie
                                                    myli się ten, kto nic nie robi. I już na koniec. AWS nie był kryształowy, ale
                                                    jakoś mimo nie posiadania wpływów w mediach nie było słychać o tylu przekrętach.

                                                    W którym poście obraziłem się lub zwymyślałem Cię od feministek? Proszę nie
                                                    pisz, że nie masz czasu szukać, bo chętnie się dowiem, poczekam.
                                                  • micra Re: racjonalność argumentów cz. II 11.09.05, 18:07
                                                    > ... Czyli w jaki sposób
                                                    > nieobowiązkowość składki przyczyni się do zmniejszenia bezrobocia. Interesuje
                                                    > mnie wyłącznie odpowiedź na to pytanie,
                                                    Odpowiedziałaś sama sobie odpowiadając mi na moje pierwsze pytanie: zmniejszy
                                                    koszty pracy. Zatrudniając kogoś pracodawca nie będzie zobligowany do płacenia
                                                    dużych pieniędzy za zatrudnienie kogoś, kto będzie mógł wybrać - zapłaci czy nie
                                                    zapłaci.

                                                    > Drugie pytanie: w jaki sposób zamierzasz wypłacać emerytury obecnym emerytom i
                                                    > ludziom bliskim wieku emerytalnego którzy już nie zdążą uskładac na
                                                    > emeryturę "od nowa".
                                                    Z pieniędzy, które są w budżecie lub tych pochodzących z prywatyzacji tego, co
                                                    jeszcze będzie prywatyzowane. Jeden warunek. Państwo musi przestać bawić się w
                                                    dobrego wujka i rozdawać na prawo i lewo.

                                                    > Na koniec: nie irytuj się, nie pouczaj mnie co drugie zdanie, nie wymyślaj od
                                                    > feministek, nie obrażaj się że mam własne zdanie i potrafię go bronić.
                                                    > Dyskutuj zamiast się kłócić.
                                                    Irytuje mnie brak (moim zdaniem) argumentów. Staram się nie używać określeń
                                                    wartościujących. Nie obrażam się, że masz własne zdanie, ale wolę słuchać
                                                    argumentów, a nie tego, co ktoś czuje, że tak będzie. Fajnie by było dowiedzieć
                                                    się, co rozumiesz przez koszty pracy (zmniejszanie).
                                                  • kocia_noga do micry i królewny anginy 11.09.05, 18:53
                                                    micra napisał:

                                                    >
                                                    > > Na koniec: nie irytuj się, nie pouczaj mnie co drugie zdanie, nie wymyśla
                                                    > j od
                                                    > > feministek, >


                                                    Staram się nie używać określeń
                                                    > wartościujących.


                                                    Dobrze zrozumiałam ? Jesteście zgodni w tym , że "feministka" jest okresleniem
                                                    wartościującym , wartościującym negatywnie ?
                                                  • micra Re: do micry i królewny anginy 11.09.05, 19:00
                                                    Nie, ale tak to odebrałem. Tłumaczenie, o nie używaniu określeń wartościujących
                                                    przeze mnie dodałem jako uzupełnienie wyjaśnienia, że nie staram się kłócić.

                                                    Ale też tak to odebrałem, że kogoś wyzywam od feministek, choć nie wyzywam, bo
                                                    równie dobrze mógłbym wyzywać od ludzi, kobiet lub mężczyzn.
                                                  • kocia_noga Re: do micry i królewny anginy 11.09.05, 19:06
                                                    micra napisał:

                                                    > Nie, ale tak to odebrałem. Tłumaczenie, o nie używaniu określeń
                                                    wartościujących
                                                    > przeze mnie dodałem jako uzupełnienie wyjaśnienia, że nie staram się kłócić.
                                                    >
                                                    > Ale też tak to odebrałem, że kogoś wyzywam od feministek, choć nie wyzywam, bo
                                                    > równie dobrze mógłbym wyzywać od ludzi, kobiet lub mężczyzn.


                                                    Ufff...bo z ciekawością czytałam waszą dyskusję .
                                                  • krolewna_angina Re: do micry i królewny anginy 11.09.05, 19:14
                                                    kocia_noga napisała:

                                                    > micra napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > Na koniec: nie irytuj się, nie pouczaj mnie co drugie zdanie, nie w
                                                    > ymyśla
                                                    > > j od
                                                    > > > feministek, >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Staram się nie używać określeń
                                                    > > wartościujących.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dobrze zrozumiałam ? Jesteście zgodni w tym , że "feministka" jest
                                                    okresleniem
                                                    >
                                                    > wartościującym , wartościującym negatywnie ?


                                                    Nie uważam by słowo "feministka" było wartościujące. Napisałam, ze
                                                    Micra "wymyśla od feministek" ze względu na kontekst w jakim to słowo padło -
                                                    był to jakis dziwny zarzut wobec feministek z sugestią, że ja też robię coś co
                                                    on potępia (nie wdaję się w szczegóły, bo to bez sensu i mało mnie tamte
                                                    zarzuty obchodzą, nawet na nie nie odpowiadałam bo i po co). Jego uwaga była
                                                    nie na miejscu, bo nasza rozmowa w ogóle nie ma związku z feminizmem a Micra
                                                    pewno nawet nie wie czy ja jestem feministka i zresztą nic go to nie powinno
                                                    obchodzic. Po prostu napisał cos głupiego i ad hominem, stąd moja reakcja.
                                                  • krolewna_angina Re: racjonalność argumentów cz. II 11.09.05, 19:04
                                                    > > ... Czyli w jaki sposób
                                                    > > nieobowiązkowość składki przyczyni się do zmniejszenia bezrobocia. Intere
                                                    > suje
                                                    > > mnie wyłącznie odpowiedź na to pytanie,
                                                    > Odpowiedziałaś sama sobie odpowiadając mi na moje pierwsze pytanie: zmniejszy
                                                    > koszty pracy. Zatrudniając kogoś pracodawca nie będzie zobligowany do płacenia
                                                    > dużych pieniędzy za zatrudnienie kogoś, kto będzie mógł wybrać - zapłaci czy
                                                    ni
                                                    > e
                                                    > zapłaci.


                                                    W częsci opłacanej przez pracodawcę owszem, ale nadal nie rozumiem jakie
                                                    znaczenie ma obowiązkowość składki _pracowniczej_ na spadek bezrobocia. Aby
                                                    zmniejszyć koszty pracy i odciążyć pracodawców należy zaprzestać dzielenia
                                                    składki na 9% częśc pracowniczą i 9% część pracodawcy i przerzucić całość
                                                    składki na ubezpieczającego się. Pracodawca w ogóle nie powinien interesowac
                                                    się ubezpieczeniami swoich pracowników, bo on nie jest od tego tylko od
                                                    robienia pieniędzy – jeśli to zrobimy to koszty pracy zmaleją i bezrobocie
                                                    spadnie (trochę, cudów bym po tym nie oczekiwała). Aby to osiągnąć wcale nie
                                                    trzeba likwidować obowiązkowej składki. Teraz rozumiesz gdzie się pomyliłeś?
                                                    Powtarzam więc pytanie na które nie odpowiedziałeś: jakim cudownym sposobem to,
                                                    że pracujący pan X nie zapłaci obowiązkowej składki (pracowniczej!!) sprawi, że
                                                    znajdzie się praca dla bezrobotnego pana Y?


                                                    > Drugie pytanie: w jaki sposób zamierzasz wypłacać emerytury obecnym emery
                                                    > tom i
                                                    > > ludziom bliskim wieku emerytalnego którzy już nie zdążą uskładac na
                                                    > > emeryturę "od nowa".


                                                    > Z pieniędzy, które są w budżecie


                                                    Kolego, są granice ignorancji. Słyszałeś o czymś takim jak deficyt budżetowy???
                                                    Twierdzisz, że jak się dobrze pogłówkuje to uda się z budżetu wygospodarowac te
                                                    drobne 100 miliardów rocznie na emerytury? Wiesz w ogóle ile wynosi budżet?
                                                    Może powiesz mi dokładnie z których wydatków chciałbyś ciąć - jak chcesz mogę
                                                    ci wymienić pozycje budżetu a ty powiesz mi gdzie widzisz 100 mld oszczędności.
                                                    Chcesz?



                                                    lub tych pochodzących z prywatyzacji tego, co
                                                    > jeszcze będzie prywatyzowane.


                                                    No dobra, pożartowaliśmy a teraz na powaznie.
                                                    Roczne wydatki ZUS wynoszą ok. 90 miliardów. Do tego dochodzi KRUS – nie znam
                                                    dokładnej sumy, ale sądzę, że wydatki KRUS stanowią jakeś 30% ZUS, czyli mamy
                                                    dodatkowych 30 miliardów. Mowa o wydatkach na emerytury i renty – razem 120
                                                    miliardów rocznie. Dochody z prywatyzacji szacuje się różnie, ale nawet w
                                                    najbardziej optymistycznych rachunkach (takich a la UPR) nie więcej niż na 10
                                                    miliardów rocznie. Mowa przy tym o całości dochodu z prywatyzacji a nie o
                                                    jakichś śmiesznych sumach z akcji pracowniczych które ty sugerowałes.
                                                    W dodatku prywatyzacja kiedyś się skończy (w tempie 10 mld rocznie skończy się
                                                    w ciągu paru lat) a emeryci to twardy naród i nie chcą umierać. Niektórzy będą
                                                    żyli z 80 lat i więcej;)) Co proponujesz, skoro kwestię dochodów z prywatyzacji
                                                    już sobie wyjaśniliśmy?
                                                    Masz jakieś propozycje jak z 10 miliardów rocznie z prywatyzacji przez 5-10 lat
                                                    zrobić 130 miliardów rocznie przez 20-30 lat? Czekam na konkretne wyliczenia.


                                                    Jeden warunek. Państwo musi przestać bawić się w
                                                    > dobrego wujka i rozdawać na prawo i lewo.


                                                    Zgadzam się najzupełniej. Pytanie tylko jak to zrobić i ile w ten sposób można
                                                    zaoszczędzić. Możemy odebrać emerytury partyjnym aparatczykom i dawnym ubekom,
                                                    możemy nawet zrewidiwac przyznane renty inwalidzkie. Ilu jest tych ubeków i
                                                    partyjniaków jeszcze żyjących i ile się na tym zaoszczędzi - miliard rocznie w
                                                    najlepszym razie (chociaz to bardzo przesadzony rachunek, ale niech tam). Na
                                                    rentach dałoby się zaoszczędzić więcej, ale też na cuda nie ma co liczyć - w
                                                    dodatku to strasznie trudne i żaden rząd do tej pory, prawicowy czy lewicowy,
                                                    nie potrafił tego zrobić (choć powinni byli bardziej próbowac).
                                                    Nadal nie wiem więc jak chcesz uniknąć nieuchronnej katastrofy po likwidacji
                                                    obowiązkowej składki. Co zrobisz z "normalnymi" emerytami i rencistami - nie
                                                    ubekami, nie kanciarzami, nawet nie z 45-letnimi górnikami, tylko zwykłymi
                                                    ludźmi utrzymującymi się ze skromnych rent/emerytur? Skad weźmiesz na ich
                                                    emerytury?


                                                  • micra spróbuję 11.09.05, 20:59
                                                    (mam dane za rok 2003, na tym będę bazował)
                                                    (1) chorobowe - prawie 100 mln dni wolnych (99 387 tys.) co dało 3,8 mld złotych
                                                    - tu spokojnie można zaoszczędzić połowę, a w ogóle darować sobie wypłacanie
                                                    tego przez ZUS, zaraz powiem dlaczego, ale połowa to 1,9 mld., 100 mln dni
                                                    wolnych nie obejmuje absencji chorobowej poniżej bodajże 7 dni
                                                    (2) inne koszty - 4,4 mld - tu różne zasiłki, nie znam dokładnej struktury,
                                                    można będzie obciąć też połowę, czyli 2,2 mld.
                                                    (3) upowszechnianie wiedzy o zagrożeniach - 390 tys. - trochę mało, ale zawsze coś.
                                                    (4) prace naukowe związane z zakresem działalności ZUS - 890 tys., coś z tego
                                                    zawsze można uszczknąć, ale (3) i (4) może dać 1 mln.
                                                    (5) koszty kredytów to 152 mln - tego nie odzyskamy, ale warto pamiętać, że jest.
                                                    (6) jak również, że zadłużenie wynosi(ło) 4,7 mld
                                                    (7) ilość emerytur to 3,7 mln
                                                    (8) ilość rent to 2,2 mln
                                                    (9) ilość rent rodzinnych to 1,2 mln
                                                    (10) wypłaty (7)-(9) to w sumie 100 mld zł, a zakładając że możemy ruszyć tylko
                                                    (8) to 30% ze 100 mld, zakładając, że można połowę zakwestionować to daje
                                                    oszczędność w postaci 15 mld
                                                    (11) w 2004 roku PKP dostało ponad 3 mld
                                                    (12) w ciągu 3 lat Hausner wydał 3 lub 4 mld na program "Pierwsza Praca"

                                                    Zakładając, że od 100 mld odejmiemy 15, odejmiemy (1)(2), czyli 4,1 to ze 100
                                                    zrobiło się 80 mld (załóżmy). Dalej, teoretycznie 3 mln ludzi nie pracuje. Na
                                                    nich Państwo wydaje pieniądze w postaci zasiłków, ale również szkoli,
                                                    dofinansowuje różne programy i tu jest też dużo pieniędzy.

                                                    Śmiejesz się z mojej ignorancji, a czym jest dofinansowanie ZUSu przez Państwo
                                                    jak nie dawaniem pieniędzy z budżetu? W 2003 roku było to bodajże 28 mld - to
                                                    prawie 25% przychodu. Ubeków i esbeków podałem jako przykład (podobnie jak
                                                    renty) wydawania pieniędzy bezzasadnie. Jeżeli system obecny się nie zmieni to
                                                    budżet będzie musiał dawać ZUSowi, bo inaczej zwyczajnie zabraknie pieniędzy.
                                                    Można jeszcze oczywiście podwyższać składki... ale tego sama nie postulujesz.

                                                    Dodałaś KRUS - szacujesz, że dodatkowo 30%, czyli 30 mld, ale wiesz, że w tych
                                                    30% jest dużo osób rolniko-robotników lub biznesmenów-rolników, dla których
                                                    rolnictwo jest na dokładkę, by mieć KRUS (chyba że coś się zmieniło, że już tak
                                                    nie można). I zdajesz pewnie sobie sprawę, że te 30 mld tez nie pochodza ze
                                                    składek tylko z... budżetu, bo składki na KRUS są dużo mniejsze.

                                                    O KRUS też powiesz, no cóż, kasy nie ma i też nie wiadomo co z tym zrobić?
                                                  • krolewna_angina Re: spróbuję 11.09.05, 22:13
                                                    micra napisał:

                                                    > (mam dane za rok 2003, na tym będę bazował)
                                                    > (1) chorobowe - prawie 100 mln dni wolnych (99 387 tys.) co dało 3,8 mld
                                                    złotyc
                                                    > h
                                                    > - tu spokojnie można zaoszczędzić połowę, a w ogóle darować sobie wypłacanie
                                                    > tego przez ZUS, zaraz powiem dlaczego, ale połowa to 1,9 mld., 100 mln dni
                                                    > wolnych nie obejmuje absencji chorobowej poniżej bodajże 7 dni
                                                    > (2) inne koszty - 4,4 mld - tu różne zasiłki, nie znam dokładnej struktury,
                                                    > można będzie obciąć też połowę, czyli 2,2 mld.
                                                    > (3) upowszechnianie wiedzy o zagrożeniach - 390 tys. - trochę mało, ale
                                                    zawsze
                                                    > coś.
                                                    > (4) prace naukowe związane z zakresem działalności ZUS - 890 tys., coś z tego
                                                    > zawsze można uszczknąć, ale (3) i (4) może dać 1 mln.
                                                    > (5) koszty kredytów to 152 mln - tego nie odzyskamy, ale warto pamiętać, że
                                                    jes
                                                    > t.
                                                    > (6) jak również, że zadłużenie wynosi(ło) 4,7 mld
                                                    > (7) ilość emerytur to 3,7 mln
                                                    > (8) ilość rent to 2,2 mln
                                                    > (9) ilość rent rodzinnych to 1,2 mln
                                                    > (10) wypłaty (7)-(9) to w sumie 100 mld zł, a zakładając że możemy ruszyć
                                                    tylko
                                                    > (8) to 30% ze 100 mld, zakładając, że można połowę zakwestionować to daje
                                                    > oszczędność w postaci 15 mld
                                                    > (11) w 2004 roku PKP dostało ponad 3 mld
                                                    > (12) w ciągu 3 lat Hausner wydał 3 lub 4 mld na program "Pierwsza Praca"
                                                    >
                                                    > Zakładając, że od 100 mld odejmiemy 15, odejmiemy (1)(2), czyli 4,1 to ze 100
                                                    > zrobiło się 80 mld (załóżmy). Dalej, teoretycznie 3 mln ludzi nie pracuje. Na
                                                    > nich Państwo wydaje pieniądze w postaci zasiłków, ale również szkoli,
                                                    > dofinansowuje różne programy i tu jest też dużo pieniędzy.
                                                    >
                                                    > Śmiejesz się z mojej ignorancji,


                                                    Nie śmieję się, staram się wytłumaczyć gdzie popełniasz błąd. Na przykład w
                                                    twoich wyliczeniach przypominasz pana Zagłobę oferującego Niderlandy:)
                                                    Szukając pieniędzy na emerytury i renty chcesz oszczędzać na wypłatach
                                                    chorobowego, a zapominasz że jeśli zlikwidujesz obowiązkową składkę na
                                                    świadczenia społeczne to żadnych pieniędzy na chorobowe w ogóle nie będzie -
                                                    nie będzie więc też i na czym oszczędzać. Podobnie jest z tym co nazwałes "inne
                                                    zasiłki". Prawdopodobnie chodzi tu np o wypadkowe czy macierzyńskie - jeśli
                                                    zlikwidujemy składkę, to te pieniądze znikną więc i oszczędności pozostaną
                                                    tylko na papierze. Największą sumę w twoich wyliczeniach stanowią
                                                    zakwestionowane renty - aż połowa z nich co ma dać sumę 15 mld. Suma jest z
                                                    grubsza prawdziwa, obawiam się tylko ze odebranie aż połowy rent jest
                                                    nierealne. Ludzie oszukują, ale nie aż tak. Jednak nawet gdyby, to i tak tych
                                                    zaoszczędzonych pieniędzy nie starczy. Czy już rozumiesz dlaczego twierdzę, że
                                                    likwidacja obowiązkowej składki to mżonki bez cienia szansy na realizację?
                                                    Zniesienie tej składki będzie możliwe dopiero po cakowitej likwidacji ZUS a to
                                                    nastąpi po śmierci ostatniego uprawnionego do pobierania emerytury na starych
                                                    zasadach. System rynkowy będziemy mieli dopiero wtedy gdy spłacimy stare długi.
                                                    Obecbe pokolenie 20-30 latków ma i będzie miało przerąbane, bo musi płacić na
                                                    emerytury pokolenia dziadków i rodziców a dodatkowo powinno odkładać prywatnie
                                                    na swoją własną emeryturę. Lepiej będą miały dopiero nasze wnuki. To
                                                    niesprawiedliwe, ale taka jest niestety prawda - obojętnie co na ten temat
                                                    mówią populiści z UPR. Moim zdaniem lepiej znać prawdę, jaka by ona nie była.


                                                    a czym jest dofinansowanie ZUSu przez Państwo
                                                    > jak nie dawaniem pieniędzy z budżetu? W 2003 roku było to bodajże 28 mld - to
                                                    > prawie 25% przychodu.


                                                    Zgadza się. Rozumiem, że skoro chcesz likwidowac składkę, to tej dotacji też
                                                    nie przepuścisz. Dlatego nie odjełam sumy dotacji od ok. 100 mld potrzebnych na
                                                    wypłaty emerytur. Gdybyś jednak chciał utrzymac dotację (z naszych podatków!)
                                                    to możesz od 100 mld odjąć aż 25 (tyle jest planowane w tegorocznym budżecie).
                                                    Nadal jednak zostaje ogromna dziura której nie ma czym załatać i nadal nie
                                                    widzę innej możliwości niż obowiązkowa składka.


                                                    Ubeków i esbeków podałem jako przykład (podobnie jak
                                                    > renty) wydawania pieniędzy bezzasadnie. Jeżeli system obecny się nie zmieni to
                                                    > budżet będzie musiał dawać ZUSowi, bo inaczej zwyczajnie zabraknie pieniędzy.


                                                    Dlatego trzeba zmienić system. Niestety, droga ku temu nie zaczyna się od
                                                    likwidacji składki. Tzn można oczywiście zlikwidowac składkę, ale potrzebne
                                                    pieniądze trzeba będzie tak czy inaczej ściągnąć w formie podatków. Dla nas to
                                                    i tak na jedno wyjdzie. Nie zapłacimy tych 100, 300 czy 500 zł na ZUS tylko
                                                    zapłacimy tyle samo w formie "podatku emerytalnego".



                                                    > Można jeszcze oczywiście podwyższać składki... ale tego sama nie postulujesz.



                                                    Ja postuluję co innego. Obowiązkową składkę w wysokości niezbędnej do spłaty
                                                    zobowiązań pokoleniowych - przez co najmniej 30 lat. Tyle tylko, ze ludzie w
                                                    wieku... powiedzmy do 45 powinni miec powiedziane jasno, ze ta składka to
                                                    zwykły podatek i że na żadną emeryturę z tej puli nie mają co liczyć. Na
                                                    emerytury własne powinni składac na innym koncie - kwestią do dyskusji jest czy
                                                    te drugie, całkowicie rynkowe składki powinny być obowiązkowe czy dobrowolne.
                                                    W ten sposób przynajmniej nasz dzieci i wnuki będą miały normalny, zdrowy
                                                    system ubezpieczeń - bez balastu przeszłości.

                                                    >
                                                    > Dodałaś KRUS - szacujesz, że dodatkowo 30%, czyli 30 mld, ale wiesz, że w tych
                                                    > 30% jest dużo osób rolniko-robotników lub biznesmenów-rolników, dla których
                                                    > rolnictwo jest na dokładkę, by mieć KRUS (chyba że coś się zmieniło, że już
                                                    tak
                                                    > nie można). I zdajesz pewnie sobie sprawę, że te 30 mld tez nie pochodza ze
                                                    > składek tylko z... budżetu, bo składki na KRUS są dużo mniejsze.


                                                    Z KRUSem jest ciekawa sprawa. Widziałam wyliczenia z których wynika, ze w
                                                    części emerytalnej KRUS jet samowystarczalny - bo choć rolnicy płacą mało, to
                                                    mają doskonałą ściągalność składek, bardzo długi średni czas ubezpieczenia,
                                                    żadnych przerw w okresach ubezpieczenia no i ich emerytury są o połowę niższe
                                                    od najniższej pracowniczej (ok. 500 zł)


                                                  • micra rewelacja 11.09.05, 23:54
                                                    Nie zamierzam likwidować zaraz ZUS, bo i nigdy nie zamierzam rządzić Państwem.
                                                    UPR też nie zlikwiduje jednym ukazem ZUSu. UPR jest mi mimo wszystko najbliższy
                                                    programowo, ale oni też nie mówią o likwidacji ZUSu w perspektywie kilku
                                                    miesięcy. Patriarchatu też nie mają w programie ;)

                                                    Co do KRUSu - nie wiedziałem, może są samowystarczalni, choć może być to także
                                                    na zasadzie małego dofinansowania od Państwa. Sprawdzę, z ciekawości.

                                                    Mówisz, że nie zapłacę składkę to zapłacę podatek emerytalny. Ale ja sobie zdaję
                                                    z tego sprawę, ba, ja nie liczę na emeryturę z ZUSu, bo wiem, że zanim osiągnę
                                                    wiek emerytalny to ZUS padnie.

                                                    Tego co chcę, to Państwo prawa, prostego prawa. Bo teraz osoba bezrobotna może
                                                    mieć ubezpieczenie zdrowotne za kilka groszy miesięcznie, wystarczy jej umowa
                                                    zlecenia raz na pewien czas na śmieszną kwotę. Teraz mi się opłaca zatrudnić
                                                    fikcyjnie kogoś - najlepiej matkę z dzieckiem, bo:
                                                    a.) robi mi koszt - nie muszę mieć liniowego, by nie wejść w II próg (III mi nie
                                                    grozi na razie)
                                                    b.) ja jej płacę składkę emerytalną no i cały kompletny ZUS (czyli emerytalne)
                                                    c.) ona ma jakiś dochód
                                                    d.) ja ją wysyłam 20 dni w miesiącu w delegację (ryczałt na samochód plus
                                                    delegacje i noclegi) lub
                                                    e.) jej dziecko choruje - ona jest na zwolnieniu - pensję wypłaca jej ZUS.

                                                    Rozważam zatrudnienie żony przyjaciela w ten właśnie sposób. Znam kilka osób
                                                    które stosują takie rozwiązania, ba, tych osób jest większość.

                                                    Tu są dwa przykłady chorego systemu (bezrobotny i zdrowotne, bezrobotna i
                                                    komplet świadczeń), ale tego jest więcej, a wynika to z niczego innego jak
                                                    skomplikowania prawa. To czego ja chcę to prosty i jasny system, by nie było
                                                    takich bzdur jak teraz. Nie chcę tego zrobić w ciągu jednego miesiąca.

                                                    Dzięki za dyskusję, zmusiłaś mnie do zapoznania się ze sprawozdaniem ZUS,
                                                    poszukam jeszcze KRUS.
                                                  • krolewna_angina Re: rewelacja 12.09.05, 13:31
                                                    > Nie zamierzam likwidować zaraz ZUS, bo i nigdy nie zamierzam rządzić Państwem.
                                                    > UPR też nie zlikwiduje jednym ukazem ZUSu. UPR jest mi mimo wszystko
                                                    najbliższy
                                                    > programowo, ale oni też nie mówią o likwidacji ZUSu w perspektywie kilku
                                                    > miesięcy.


                                                    Ale dają do zrozumienia swoim potencjalnym wyborcom, że jak ich wybiorą to oni
                                                    zlikwidują obowiązkowa składkę na ZUS. Rozmawiałam z tyloma upr-fanami że wiem
                                                    jak skuteczna jest taka socjotechnika. Ludzie naprawdę wierzą w to, że mozna
                                                    przestać płacić składkę. UPR zwyczajnie ich oszukuje.


                                                    Patriarchatu też nie mają w programie ;)


                                                    Mają, choc oczywiście nie nazywają tego w ten sposób;)
                                                    Chyba że to nieprawda, co niedawno napisano o ich programie - że podatek
                                                    zryczałtowany będą płacili wszyscy z wyjątkiem gospodyń domowych. To decyzja
                                                    ewidentnie ideologiczna, z ekonomią nie mająca nic wspólnego. Stwarzając
                                                    zachęty ekonomiczne do pozostawania kobiet w domach UPR jak najbardziej
                                                    propaguje model tradycyjny rodziny i robi to kosztem ludzi mających inne
                                                    poglądy na ten temat.
                                                    Zresztą i bez tego szczególiku system podatkowy a la UPR to jedna wielka bzdura
                                                    i mydlenie ludziom oczu. Nie da się zlikwidowac wszystkich podatków i zostawić
                                                    tylko pogłówne czyli ryczałtowy. UPR oszukuje swoich zwolenników.


                                                    >
                                                    > Co do KRUSu - nie wiedziałem, może są samowystarczalni, choć może być to także
                                                    > na zasadzie małego dofinansowania od Państwa. Sprawdzę, z ciekawości.


                                                    Nie zrozumieliśmy się. Nie pisałam że KRUS jest samowystarczalny tylko że
                                                    emerytury rolnicze są skalkulowane na tyle dobrze, że ten system może się
                                                    bilansować. Chodzi o to, że rolnik płacący 168 zł składki kwartalnej przez 40
                                                    lat (a KRUS jest związany z posiadaniem ziemi, nie można go zawiesic, więc czas
                                                    płacenia składki jest bardzo długi) dostaje emeryturę w wysokości
                                                    odpowiadającej wysokości składki - czego nie można powiedzieć o większości
                                                    ludzi płącących niskie składki w ZUS których emerytury są sztucznie zawyżone
                                                    dzięki transferom z budżetu i ze składek zamożniejszych. Emerytalny system
                                                    krusowski naprawdę nie jest zły.
                                                    KRUS jest oczywiście dotowany przez państwo, dotacja wynosi o ile pamiętam ok.
                                                    15 mld rocznie. Większość tych pieniędzy trafia do świadczeń zdrowotnych.
                                                    Chłopi powinni płacić większą składkę zdrowotną, emerytalną można zostawić jak
                                                    jest.



                                                    >
                                                    > Mówisz, że nie zapłacę składkę to zapłacę podatek emerytalny. Ale ja sobie
                                                    zdaj
                                                    > ę
                                                    > z tego sprawę, ba, ja nie liczę na emeryturę z ZUSu, bo wiem, że zanim osiągnę
                                                    > wiek emerytalny to ZUS padnie.
                                                    >
                                                    > Tego co chcę, to Państwo prawa, prostego prawa.


                                                    No i od tego trzeba było zacząć, a nie od likwidowania składki. Likwidacja
                                                    składki to puste hasło, nierealne ale wpadające w ucho. ZUS trzeba powoli i
                                                    stopniowo "wygaszać" - uczciwie mówiąc ludziom że na emeryturę muszą sobie
                                                    składać sami jednak składkę i tak płacić bedą. W Polsce nie ma żadnej partii
                                                    która odważyłaby się to powiedzieć wprost. Wszyscy skrzętnie omijają ten temat,
                                                    jednak UPR kłamie najbardziej, bo najwięcej obiecuje.


                                                    Bo teraz osoba bezrobotna może
                                                    > mieć ubezpieczenie zdrowotne za kilka groszy miesięcznie, wystarczy jej umowa
                                                    > zlecenia raz na pewien czas na śmieszną kwotę. Teraz mi się opłaca zatrudnić
                                                    > fikcyjnie kogoś - najlepiej matkę z dzieckiem, bo:
                                                    > a.) robi mi koszt - nie muszę mieć liniowego, by nie wejść w II próg (III mi
                                                    ni
                                                    > e
                                                    > grozi na razie)
                                                    > b.) ja jej płacę składkę emerytalną no i cały kompletny ZUS (czyli emerytalne)
                                                    > c.) ona ma jakiś dochód
                                                    > d.) ja ją wysyłam 20 dni w miesiącu w delegację (ryczałt na samochód plus
                                                    > delegacje i noclegi) lub
                                                    > e.) jej dziecko choruje - ona jest na zwolnieniu - pensję wypłaca jej ZUS.
                                                    >
                                                    > Rozważam zatrudnienie żony przyjaciela w ten właśnie sposób. Znam kilka osób
                                                    > które stosują takie rozwiązania, ba, tych osób jest większość.


                                                    Chyba nie do końca rozumiem logikę takiego działania (nie rozumiem też dlaczego
                                                    płacisz pracownikowi całość składki ZUS skoro powinienes w całości opłacac
                                                    tylko wypadkowe)Jednak mniejsza z tym, jesteśmy zgodni co do najważniejszego -
                                                    trzeba upraszczać przepisy, eliminowac możliwości nadużyć a im system prostszy
                                                    tym nadużyć mniej. Pamiętaj, że ja weszłam do rozmowy w momencie gdy ty
                                                    stwierdziłes, ze można zlikwidowac obowiązkową składkę i to przeciwko temu
                                                    oponowałam - nie przeciwko reformowaniu ubezpieczeń czy podatków.

                                                  • micra KRUS 12.09.05, 00:04
                                                    Hmm, KRUS jest czystym biznesem,

                                                    w tym roku dostaną dotacji 14,2 mln, ze składek zbiorą... 0,9 mln ;), czyli jest
                                                    to piękna studnia bez dna. I to chyba tyle.
                                                  • krolewna_angina Re: KRUS 13.09.05, 10:06
                                                    Ręce opadają. Coś ty się tak ucapił tej sumy dotacji. Czy tobie się wydaje, że
                                                    taki przeciętny zusowiec z pensją 1000 zł jest dotowany wyłącznie z budżetu
                                                    państwa, czyli tymi drobnymi 25% dotacji a reszta pochodzi z jego własnych
                                                    składek? Nie dociera do ciebie, że on jest dotowany podwójnie: po pierwsze z
                                                    budżetu, po drugie ze składek zamożniejszych zusowców. Różnica między rolnikiem
                                                    a przeciętnym zusowcem jest tylko taka, że rolnik ciągnie z kieszeni innych za
                                                    pośrednictwem budżetu a słabo zarabiający zusowiec ciągnie częściowo z budżetu
                                                    a częściowo ze składek bogatszych, co na dokładnie to samo wychodzi. Bo chyba
                                                    wiesz o tym, że budżet TEŻ bierze się głównie z podatków oraz że składka ZUS
                                                    jest parapodatkiem?
                                                    W Polsce nie ma problemu chłopów którzy wyzyskują nie-chłopów, tylko jest
                                                    problem mało zarabiających, którzy wyzyskują lepiej zarabiających. Świadczenia
                                                    dla marnie zarabiających mieszkańców miasta zapewne w podobnym procencie
                                                    pochodzą z ich własnych składek co świadczenia chłopów - jakieś góra 5%.
                                                    Nie wiem czy jesteś w stanie to zrozumieć, ja w każdym razie kończę temat.
                                                    Wyjaśnień w sprawie propagowania patriarchatu przez UPR i tak się pewno nie
                                                    doczekam, bo ty wolisz bić pianę na innym wątku.
                                                  • micra Budżet 13.09.05, 10:30
                                                    A czym jest budżet? Skąd się bierze? Kto go generuje? Już słyszałem - też chyba
                                                    na tym forum, że jak ktoś myśli, że zarabiając 3000 netto zarabia na siebie i
                                                    swoją żonę plus 2 dzieci to się myli, bo dotują go bogatsi...

                                                    No to w końcu kto w tym kraju zarabia? Kto jest w stanie siebie utrzymać, nie
                                                    żerować na biednym Państwie i jeszcze opłacić komuś świadczenia? Czyżby tylko Ci
                                                    mający 5 tys. dochodu na głowę i więcej, czyli w większości single tudzież
                                                    bezdzietne małżeństwa wysokiej klasy specjalistów.

                                                    Ok, jakbyś tylko jeszcze mogła napisać (w wątku o patriarchaliźmie UPR) co Cię
                                                    najbardziej boli z punktu widzenia kobiety lub feministki to byłbym wdzięczny.

                                                    Czytam to forum z 2 lub 3 lata i staram się nie bić piany, ale w końcu dyskusja
                                                    bierze się z wypowiedzi, a nie z patrzenia na wypowiedzi innych.
                                                  • krolewna_angina Re: Budżet 13.09.05, 17:05
                                                    micra napisał:

                                                    > A czym jest budżet? Skąd się bierze? Kto go generuje? Już słyszałem - też
                                                    chyba
                                                    > na tym forum, że jak ktoś myśli, że zarabiając 3000 netto zarabia na siebie i
                                                    > swoją żonę plus 2 dzieci to się myli, bo dotują go bogatsi...


                                                    To brzmi całkiem prawdopodobnie. Niepracująca żona i dwójka dzieci w wieku
                                                    szkolnym, nie daj Boże jeszcze dzieci dużo chorują i z całą pewnością jedna
                                                    składka ubezpieczeniowa tego nie pokryje. Taki człowiek prawie na pewno jest
                                                    dotowany przez bogatszych.



                                                    >
                                                    > No to w końcu kto w tym kraju zarabia? Kto jest w stanie siebie utrzymać, nie
                                                    > żerować na biednym Państwie i jeszcze opłacić komuś świadczenia? Czyżby tylko
                                                    C
                                                    > i
                                                    > mający 5 tys. dochodu na głowę i więcej, czyli w większości single tudzież
                                                    > bezdzietne małżeństwa wysokiej klasy specjalistów.


                                                    To się pewno da wyliczyć. Gdyby w przykładzie z akapitu wyżej żona poszła do
                                                    pracy i zarobiła choćby z 1500 zł (oczywiście płacąc uczciwie składkę zus i
                                                    podatek, bez żadnych kantów na czarno) to taka rodzina raczej nikogo by sobą
                                                    nie obciążała. Chyba że te dzieci bardzo chorowite by były...


                                                    >
                                                    > Ok, jakbyś tylko jeszcze mogła napisać (w wątku o patriarchaliźmie UPR) co Cię
                                                    > najbardziej boli z punktu widzenia kobiety lub feministki to byłbym
                                                    wdzięczny.


                                                    Zaraz lecę na tamten wątek:)



                                                  • trevik Re: Budżet 13.09.05, 18:59
                                                    Z ta chorowitoscia dzieci to ostroznie, bo tak moznaby zaczac dowodzic, ze
                                                    dzieci tego, co 10kPLN z zona zarabia moglyby spowodowac, ze panstwo musialoby
                                                    taka rodzine dotowac (o ile tylko bylyby odpowiednio chorowite, rzecz jasna ;-)

                                                    Gruss, T.
                                          • micra Re: racjonalność argumentów 11.09.05, 01:22
                                            nie przekręcam, nie musisz szukać, podałem podobny moim zdaniem przykład
                    • bitch.with.a.brain Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:22
                      Własnie dlatego że jest takie ryzyko wspomnialam o edukacji ekonimicznej.
                      na razie mamy obowiązkowe emerytury a zlodziei nie brakuje.
                      niestety zmiana jednego elementu zlego systemu przy pozostawieniu innych nic nie
                      da.dlatego oprocz zniesienia obowiązkowych emerytur konieczne jest tworzenie
                      nowych rozwiązań w innych dziedzinach.Bedzie przestepczość?tak,jak zostanie tak
                      niewydolny wymiar sprawiedliwości jaki mamy.Tak, uczciwi ludzie ktorzy odloża
                      pieniadze na starość beda atakowani przez biedne, glodne i nierozsadne
                      lenie,ktore nei odkładają.ale jesli zniesiemy idiotyczne przepisy o obronie
                      koniecznej, to zamach na cudza wlasność bedzie sie wiązał z dużym ryzykiem.
                      zresztą jesli chodzi o tych biednych ktorzy nei odlożą to jest doskonałe pole do
                      popisu dla kościoła.Zamiast mieszac się w politykę mogliby w zgodzie z
                      chrzescijanskim miłosierdziem budowac przytulki, jadlodajnie, oczywiście z ofiar
                      wiernych.
                      • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:34
                        Odpowiada Ci wizja chodzenia z karabinem po mieście?
                        Co do kościoła, to jestem wierząca, ale nie bardzo mi się uśmiecha,żeby z moich
                        datków wspomagać leni czy obiboków, wolę wspomóc kogoś np. ciężko chorego.
                        Wolałabym żeby ci pierwsi byli zmuszeni sami sobie zaoszczędzić.
                        • bitch.with.a.brain Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:42
                          W tej chwili tez nie jest bezpiecznie,w dodatku jak ktoś mnie napadnie to musze
                          sie jednoczesnie bronić i mysleć jak drania za bardzo nie uszkodzić.dlatego
                          wazna jest w ogole walka z przestepczością.Może metoda nowojorska?
                          Poza tym sadze,że wolność jest wartościa najwyższa,w tym takze wolnosć
                          dysponowania zarobionymi pieniędzmi.Myslę,że przy jednoczesnej edukacji
                          ekonomicznej i akcjach reklamowych firm ubezpieczeniowych sporo osob
                          zdecydowaloby sie na oszczedności.A już na pewno nauczyliby sie na przykladzie
                          pierwszych biedakow ktorzy nie mieliby co jeść.
                          natomiast co do datków:oczywiscie, powinnas móc decydowac na co ida,ale myslę,że
                          wiele osób wspóczułoby nawet biednym na wlasne zyczenie i coś by dali.
                          • dagny1001 Re: Problem jest źle przedstawiony. 09.09.05, 13:49
                            Coś by dali, albo i nie, to nie rozwiązuje problemu. Piszesz, że teraz też nie
                            jest bezpiecznie, a mogłoby być gorzej.
                            Fundusze ubezpieczeniowe reklamują się od dawna. Każdy średnio rozgranięty
                            człowiek wie o tym, że emerytura z I i II filaru będzie nędzna. Mimo to znikoma
                            część społeczeństwa oszczędza dodatkowo i to wcale nie dlatego, że ich nie stać.
                            Dlatego właśnie nie wierzę w odpowiedzialność ludzi.
                          • Gość: trevik Re: Problem jest źle przedstawiony. IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.05, 13:54
                            Tendencje o dbanie o wlasny tylek da sie wykreowac. Dla przykladu w Niemczech na
                            obywatela przypada pare k EUR (nie pamietam dokladnie sumy i nie chce wprowadzac
                            w blad, chodzi mi o rzad wielkosci) na rok wydatkow zwiazanych z rozmaitymi
                            ubezpieczeniami dodatkowymi, m.in. komensujacymi braki w ubezpieczeniach
                            panstwowych. Te ubezpieczenia placi zdecydowana wiekszosc a gdyby obnizyc
                            socjale i wyciac uprzywilejowanych to wola placenia z wlasnej kieszeni jeszcze
                            znacznie polepszylaby sie (w huku petard i demonstracji ulicznych, gdzie
                            uczestnikow moznaby liczyc w milionach - taki kraj). Takze to, czy ludzie beda
                            placic bedzie zalezalo od nich samych - pierwsze pokolenie to bedzie duzo nedzy
                            na ulicach, nastepne gdy to zobacza, to padnie na nich strach i ten dopiero
                            spowoduje, ze zaczna placic (bo przeciez ubezpieczenia indywidualne sie placi
                            glownie ze strachu),

                            Gruss, T.
    • nietakasama ale dlaczego 12.09.05, 16:46
      kobiety miałyby przechodzic na emeryturę w tym samy wieku co meżczyźni?

      Przecież, co niejednokrotnie juz było poruszane przez feminitki, feminitów,
      antyfeminitki i antyfeministów, kobieta jest fizycznie od mezczyzny słabsza,
      jej organizm znosi mnie.
      Juz samo rodzenie mocno eksploatuje jej organizm.
      • zlotoslanos Re: ale dlaczego 13.09.05, 18:01
        uff podpisuje sie oburacz pod tym glosem.Tez uwazam,ze wolalabym wczesniej isc
        na emeryture i pracowac jesli bede chciala , niz musiec pracowac mimo braku
        sil.Kobiety moga zgodnie z przepisami BHP podnosic mniejsze ciezary.Czy tu tez
        ujednolicimy?
        • nietakasama Re: ale dlaczego 13.09.05, 18:54
          Kobiecy organizm naprawdę szybciej sie eksploatuje.
          Dziwi mnie pomysl zrównania emerytur, jako kobieta uważam że nie lezy to w moim
          interesie.
          • zona_leona Re: ale dlaczego 14.09.05, 16:07
            >Kobiecy organizm naprawdę szybciej sie eksploatuje
            Nie każdy, sa kobiety sprawne do poźnej starości. Nie wszystkie tez wykonują
            meczącą pracę. Chodzi o to żeby umożliwić wcześniejsze lub późniejsze przejście
            na emeryturę zgodnie z wolą przyszłej emerytki lub emeryta.

            >Dziwi mnie pomysl zrównania emerytur
            A ja bardzo chętnie zrównam swoją przyszłą emeryture np. z emeryturą prezesa
            banku :)
            • nietakasama Re: ale dlaczego 14.09.05, 16:57
              > >Dziwi mnie pomysl zrównania emerytur
              > A ja bardzo chętnie zrównam swoją przyszłą emeryture np. z emeryturą prezesa
              > banku :)

              Dobra dobra- wieku emerytalnego.
              (bo można jeszcze zrównać wszystkie emerytury do tej jaką otrzymuje stróz
              nocny...)

              > >Kobiecy organizm naprawdę szybciej sie eksploatuje
              > Nie każdy, sa kobiety sprawne do poźnej starości. Nie wszystkie tez wykonują
              > meczącą pracę. Chodzi o to żeby umożliwić wcześniejsze lub późniejsze
              przejście
              >
              > na emeryturę zgodnie z wolą przyszłej emerytki lub emeryta.
              Kobiety pracując w domu i zawodowo i rodząc dzieci, siłą rzeczy intensywniej
              eksploatują swój organizm.
              Dodaj do tego jeszcze latanie z siatami- wciąż jest to zajęcie glównie kobiet
              przez 30 lat zycia, oraz wszystkie przypadlości na jakie w związku ze swoją
              płcią zapadają kobiety- od tych najpowszechniejszych jakimi sa komplikacje
              poporodowe (np. wygięcie szyjki macicy) po te żadsze ale niebezpieczniejsze jak
              rak piersi czy jajnikow,

              i już moim zdaniem, pomysł aby kobiety przechodziły na emeryture w tym samym
              wieku co mężczyźni jest krzywdzący.
              • krolewna_angina nieprawda, że jesteśmy słabsze... 15.09.05, 16:43
                Kobiety pracując w domu i zawodowo i rodząc dzieci, siłą rzeczy intensywniej
                > eksploatują swój organizm.



                Nie sądzę by to była prawda. Gdyby kobiety naprawdę silniej eksploatowały swój
                organizm to żyłyby krócej, a jest wręcz przeciwnie - kobiety mają ok 5-6 lat
                dłuższą średnią życia.
                Nie bardzo rozumiem też sformułowania "kobieta jest fizycznie od mezczyzny
                słabsza, jej organizm znosi mniej."
                To że kobieta ma mniejszą masę mięsniową i może dźwigać mniejsze ciężary nie
                oznacza, że jej organizm jest mniej wydolny. W rzeczywistości jest chyba nawet
                odwrotnie - podobno organizm mężczyzny nie byłby w stanie wytrzymać obciążeń
                związanych z ciążą i porodem. Organizm kobiety jest zwyczajnie silniejszy:))
                • nietakasama Re: nieprawda, że jesteśmy słabsze... 19.09.05, 19:19
                  Nie zgodze się.To jest bronienie pewnej idei wbrew biologii.
                  To, że kobiety zyja dłuzej nie wynika z większej wydolności ich organizmu,
                  wpływa na to masa czynników;
                  Ogromny wpływ na długośc zycia kobiet ma to, że 3 x częsciej (statystycznie)
                  chodzą do lekarza i pilnują swojego zdrowia-generalnie bardzije troszcza się o
                  stan swojego ciała. Wśrod mężczyzn smiertenle żniowo zbierają miażdżyca i
                  choroby układu krążenia, ktore oni bardzo często lekceważą.


                  A jesli uważasz, ze kobieta jest fizycznie rownie wytrzymala jak mezczyna, to
                  spróbuj zamienic sie pracą z robotnikiem drogowym, i zobaczymy kto po 5 latach
                  takiej pracy bedzie cierpial nawięcej dolegliwiści.
                  Kobieta od samego dźwigania ciężarów może miec problemy z przydatkami.

                  Moge się zgodzić z tym, że organizm kobiety ma wieksza zdolnośc do regeneracji-
                  musi ona bowiem i urodzic i wykarmić dziecko,a to duże obciążenie, ale pamiętaj
                  ze dochodza do tego jeszcze obciążenia typowo cywilizacyjne- ze musi ona takze
                  pojsc do pracy i zając sie domem. A mężczyźni zajmuja sie głównie praca
                  zawodową.
                  W dodatku kobiety ponoszą biologiczne konsekwencje swojej płci, tzn. bardzo
                  czesto zapadają na typowo kobiece choroby ( choćby z racji rodzenia dzieci,
                  cyklu menstruacyjnego itp.). Ile znasz kobiet ktore chociaż raz w zyciu nie
                  musiały się leczyc ginekologicznie z powodu jakiejś oiważniejszej dolegliwości?

                  Nigdy nie dam się przekonać do tego ze organizm kobiecy jest równie silny jak
                  męski, bo z samej natury rzeczy ewolucjapołozyla nacisk na to abysmy byly
                  dostatecznie wydolne do rodzenia i wychowywania, ale mężczyźni w tym czasie
                  musieli byc o wiele silniejsi, by móc ryzykując zyciem polowac, bgdy my byłysmy
                  poprzez ciąże i poród unieruchomione.

                  Kobieta bardziej niz mezczyzna narażona jest na osteoporoze, jej uklad kostny
                  jest delikatniejszy, ma mniejsza mase mięśniową i mniejsza wytrzymałosc na duzy
                  ból.
            • zlotoslanos Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 19:02
              ....tylko prezesa banku? Ja bym ponegocjowala z zarzadem Orlenu o ewentualnej
              zamianie samych odpraw.Zaden przymus,powinna byc wolna wola.Ktos ma dobra
              prace,jest cenionym pracownikiem,potrzebnym ,uznanym i dobrze sie czuje to
              niech pracuje ile sil starczy.Ale jesli praca marna,atmosfera teges i
              codzienne wyjscie do getta meczy niemilosiernie dlaczego taki przymus ? Kosztem
              ewentualnej wysokosci emerytury bym odeszla juz dzis,tym bardziej,ze jest na
              rynku ruski bestseler "365 potraw z ziemniakow na kazdy dzien roku " :D
              • nietakasama Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 19:29
                Tylko rzecz wląsnie w tym, żeby ewentualnosc odejścia byla korzystna :)
                Tzn. żebyś ewentualność miała możlwie szybko.
                • zlotoslanos Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 19:35
                  Nie zadreczaj mnie jak se pomysle,ze jeszcze cwierc wieku to przepraszam ale
                  huj mnie strzela :-(
                  • zlotoslanos Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 19:36
                    O siet poszlo,znaczy z bledem ortograficznym :D
                    • nietakasama Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 19:45
                      iiii tam....
                      • zlotoslanos Re: ale dlaczego.... 14.09.05, 20:02
                        Jak iii to :*
                        • zona_leona Zgadzam się 15.09.05, 09:39
                          Zgadzam sie, że bardzo często jest tak jak napisałyście i chce sie uciekać jak
                          najszybciej na emeryturę. I jak pracodawca chce zwolnić kobietę w wieku 50
                          kilku lat, to lepiej mieć możliwośc odejścia na emeryture a nie na bezrobocie.
                          Ale jednocześnie zeby osiągnięcie wieku emerytalnego nie było powodem
                          przymusowego wysyłania na nią. No i uważam że mo zliwośc decydowania o zcasie
                          odejścia powinna dotyczyć obu płci. No i wpędziłyście mnie w poczucie winy, bo
                          ja nie noszę tych cholernych siat, czasem takie mniejsze.
                          • dagny1001 Re: Zgadzam się 15.09.05, 17:23
                            No właśnie, dlaczego mężczyźni, których też może ..... strzela, nie mogą mieć
                            takiej możliwości? Wy to mówicie, feminstki, zwolenniczki równouprawnienia?
                            • zlotoslanos Re: Zgadzam się 15.09.05, 19:01
                              Wiesz moja mama zwykła mawiać gdy tłumaczyłam tróję w szkole" inni dwóję
                              dostali" ,żebym się starała dorównać do tych lepszych nie gorszych.Tych co
                              piątki dostali,ich stawiała za przykład.To samo się tyczy opini,że w tej czy
                              innej firmie jest gorzej.Dlaczego nie mówić o tych firmach,w których jest
                              lepiej? Skoro mężczyzn pipi strzela niech walczą by sobie poprawić i zjechać w
                              dół z latami.Najprościej łapać gady cudzymi łapami :-)
                              • zona_leona Re: Zgadzam się 16.09.05, 09:53
                                zlotoslanos napisała:
                                >Dlaczego nie mówić o tych firmach,w których jest
                                > lepiej?
                                W lepszych firmach można sobie dłużej popracować bez obrzydzenia.

                                Skoro mężczyzn pipi strzela niech walczą by sobie poprawić i zjechać w
                                >
                                > dół z latami.Najprościej łapać gady cudzymi łapami :-)

                                Niektórzy nawet próbują, tylko jak to oni, biorą sie za to od d...y strony :)
                              • dagny1001 Re: Zgadzam się 16.09.05, 15:03
                                To już nie rozumiem, jesteś za zrównaniem tego wieku czy nie? A poza tym, to
                                jest jakaś paranoja, ludzie żyją coraz dłużej, a Ty chcesz, żeby pracowali coraz
                                krócej? Chcesz przymierać głodem w drugiej połowie życia czy liczysz na to, że
                                emerytura będzie spadać jak manna z nieba? Bo to chyba bardziej prawdopodobne
                                niż to, że wypłaci ją w przywoitej wysokości nasz ZUS.
                                • zlotoslanos Re: Zgadzam się 16.09.05, 19:40
                                  Wiesz akurat nie jestem za zrównaniem wieku o czym pisałam już powyżej wydaje
                                  mi się,że czytelnie.Nie myśl w tym momencie o swoim głodnym brzuchu a pomyśl
                                  przy okazji o etatach dla młodych i ich brzuchach.Niech oni młodzi,zdrowi
                                  odprowadzają składki do ZUSu na nasze emerytury. Łatwo dywagować gdy jest się
                                  młodym, bo wnioskuję z Twoich wypowiedzi,że emerytura u Ciebie to czas przyszły.
                                  • dagny1001 Re: Zgadzam się 20.09.05, 14:27
                                    Młodzi, których jest coraz mniej, mają pracować na składki dla emerytów, których
                                    jest coraz więcej. Ha, ha. Niestety, obawiam sie, że dla ich brzuchów już nic
                                    nie zostanie. Widzę, że liczysz na emeryturę z ZUSu. Gratuluję dobrego
                                    samopoczucia i naiwności.
                          • nietakasama Re: Zgadzam się 15.09.05, 19:13
                            >Zgadzam sie, że bardzo często jest tak jak napisałyście i chce sie uciekać jak
                            > najszybciej na emeryturę. I jak pracodawca chce zwolnić kobietę w wieku 50
                            > kilku lat, to lepiej mieć możliwośc odejścia na emeryture a nie na
                            bezrobocie.
                            > Ale jednocześnie zeby osiągnięcie wieku emerytalnego nie było powodem
                            > przymusowego wysyłania na nią. No i uważam że mo zliwośc decydowania o zcasie
                            > odejścia powinna dotyczyć obu płci.

                            Jasne, jestem dokladnie tego samego zdania.

                            >No i wpędziłyście mnie w poczucie winy, bo
                            > ja nie noszę tych cholernych siat, czasem takie mniejsze.

                            Ty się nie wiń, ty się ciesz :)
                            Moja mądra mamusia, od kiedy od noszenia siat doznała uszczerbu na zdrowiu
                            (zresztą w typowo kobiecym temacie medycznym), zaczeła mi powtarzać, zebym nie
                            była taka głupia jak ona i nie dźwigała- od tego jest facet, w końcu po coś im
                            bozia ten większy procen masy mięśniowej dała.
                            No i od czasu gdy widziałam naocznie konsekwencje jakie może poniesc kobieta od
                            przedźwigania, traktuje tę rade jak przykazanie- nie dźwigam; prosze o pomoc
                            ojca, brata, chhlopaka, księdza , znajomego, whatever.
                            Ale szanuję swoje zdrowie.

                            W ogóle ta "tradycja" że kobieta nosi siata to jest jakaś paranoja, zupelnie
                            niczym nie uzasadniona, bo jeśli juz nawet chcemy dzielic obowiązki
                            ortodoksyjnie, to przecież jest to praca siłowa, zupełnie nie dla kobiet.
                            • zona_leona Re: Zgadzam się 16.09.05, 09:59
                              > W ogóle ta "tradycja" że kobieta nosi siata to jest jakaś paranoja, zupelnie
                              > niczym nie uzasadniona, bo jeśli juz nawet chcemy dzielic obowiązki
                              > ortodoksyjnie, to przecież jest to praca siłowa, zupełnie nie dla kobiet

                              A ta paranoja niestety ma sie całkiem dobrze. Czasem czuje sie jak jakieś
                              dziwadło, jadę w windzie z sąsiadkami, każda obładowana a ja nie. I to zupełnie
                              młode kobiety, wykształcone i pracujące. I to naprawde sa duże toboły, a na
                              delikatną uwagę że moze takie duze zakupy to lepiej z mężem robić, słyszę
                              odpowiedź że maż nie lubi chodzić do sklepu.
                              • zlotoslanos hej siatkarki :-) 16.09.05, 19:48
                                Zauważcie jedną rzecz.W latach 70-80 np naprawdę nie robiło się takich
                                zakupów.A czy jedliśmy wtedy mniej?Czy teraz następuje takie obżarstwo?A
                                przecież wtedy trzeba było posiłki wykonywać od podstaw ,teraz masa
                                półproduktów a mimo to te siaty.Czy to wina opakowań jednorazowych?
                                Reklamówek,gazet darmowych.Tony śmieci.Nie wiem jak u was ale u mnie raz
                                dziennie cały worek na śmietnik trzeba wynieść.Recykling kuleje na moim siedlu
                                nie ma oddzielnych koszy na surowce.
                              • nietakasama Re: Zgadzam się 19.09.05, 15:49
                                Ot, i taki mój kolejny skromny dowod ze nie ma co czekac na cud, tylko samemyu
                                zmieniac facetów.
                                Nie mam na mysli zmieniania ich wałiem do ciadta, tylko persfazją.
                                Pop pierwsze; ja wiem ze miłośc jest slepa, ale faworyzowanie buców to
                                samobiczowanie.

                                A po drugie; kochanie, pójdziesz ze mną po zakupy? Jest dużo do kupienia a ja
                                sobie sama z tym wszystkim nie dam rady- powinno pomóc. I moze to naiwne, ale
                                wydaje mi się że zdrowy psychicznie facet zrozumie, ze jego kobieta jest słaba
                                i potrzebuje w zakupach jego pomocy, bez wzgledu na to jak bardzo mu sie nie
                                chce.

                                Poza tym, co to za (bardzo typowe zresztą) stwierdzenie, że facetowi sie nie
                                chce- a mi się musi chcieć? Zakupy to jeden z życiowych obowiązkow, których
                                nie unikniemy, i w ramach wspołpracy w małżeństwie powinniśmy ten obowiązaek
                                razem wykonywać.
                  • kocia_noga Re: ale dlaczego.... 19.09.05, 21:57
                    zlotoslanos napisała:

                    > Nie zadreczaj mnie jak se pomysle,ze jeszcze cwierc wieku to przepraszam ale
                    > huj mnie strzela :-(


                    Aaaaa, tu cię mam! Jaka wnusia ? Jak masz jeszcze 25 lat do emerytury to
                    gó..ara jestes , ajuż myślałam , że koleżankę staruszkę mam na forum.
    • Gość: menista Re: Ludzie na świecie zdychają z głodu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 20:03
      ... a my tu mamy dyskutować o pierdołach?
    • Gość: AN [...] IP: 195.117.255.* 21.09.05, 15:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • micra efekty solidarności społecznej 22.09.05, 08:47
      wiadomosci.onet.pl/1167816,11,item.html
      tak kończy się "dbanie o pracowników", by im pracodawca nic nie zrobił (nie
      zrobił nic złego)
      • nietakasama Re: efekty solidarności społecznej 22.09.05, 15:19
        Kolego, wlasnie przedstawiles nam koronny przyklkad tego, że pracownicy
        potrzeuja pchrony, bo pracodawcy czesto postepuja z nimi niegodziwie(np.
        zwlaniają tuz eprzed wejściem w okres ochronny).
        Więc rzecz nie w tym, żeby znieść ochrone, ale zorgaizowac ją sensowniej.
        • Gość: trevik Re: efekty solidarności społecznej IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.05, 12:49
          Zaden z pracodawcow nie przyjmie do pracy czlowieka, ktory bedzie
          niedyscyplinowalny zwolnieniem o ile nie bedzie juz naprawde musial. A kto i jak
          wchodzi w okresy ochronne widac i pracodawcy sie przed tym zabezpieczeja - ten
          przywilej zwiazkowy, egzekwowany w duzych firmach to tragedia dla wielu ludzi,
          ktorzy pracuja w firmach mniejszych, ktore _musza_ utrzymac plynnosc
          zatrudnienia, bo inaczej przy pierwszej dekoniunkturze moze sie to zakonczyc
          plajta.

          Ochrona przed zwolnieniem pracownika niesie ze soba zawsze konsekwencje i bedzie
          niosla i beda jej beneficjenci i beda poszkodowani. To nie jest zadne
          rozwiazanie, bo to nie kwestia panstwa okreslac, kto bedzie beneficjentem (duza
          firma, z panstwowymi udzialami, albo solidnie uzwiazkowiona) a kto za to zaplaci
          (cala reszta, w tym w wiekszosci malych i srednich firm oraz bezrobotni, nie
          przyjeci do pracy z powodu grozby "ochrony"). Ja wiem, ze sa zelazne elektoraty,
          ale czasem warto sobie zadac pytanie, dlaczego zelazne elektoraty wogole
          istnieja, tudziez czy naprawde warto popierac partie lewicowe z zelaznymi
          elektoratami (te sa najgorsze, bo ich interesem na pierwszym miejscu jest
          interes tego wlasnie elektoratu, tudziez wlasny).

          Gruss, T.
        • micra Re: efekty solidarności społecznej 26.09.05, 22:14
          Wiesz co, nie odpowiem na to, nie ma sensu. 4 kolejne lata w plecy.

          To po prostu nie ma sensu. Załóż firmę, zatrudnij 20 osób, niech sobie założą
          związki zawodowe, zatrudnij kobiety w ciąży i ciągnij tak przez kilka lat.

          Solidarność społeczna, leczenie za darmo, szkolnictwo za darmo, drogi za darmo,
          papka wkładana do mózgów za darmo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka