IP: *.drzewna / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 22:57
Witam wszystkich,
chcialabym poruszyc taka kwestie: jak wspolczesne kobiety odczuwaja
wlasny honor, czy kobieta ma honor, jesli tak to czy ksztaltuje sie on waszym
zdaniem tak jak meski, czy moze inaczej. Czy feministki odzegnuja sie od
meskiego pojecia honoru i tworza wlasna jego definicje, czy maja do "honoru
kobiecego" taki stosunek jak do "literatury kobiecej"? Jezeli ktos ma ochote,
prosze pisac na moj adres gazetowy (nick jw.). Zapraszam tez do wypowiedzi
mezczyzn.
Obserwuj wątek
    • Gość: tut turu Re: Honor IP: *.praganet.pl 15.09.05, 23:24
      Generalnie, a przykładów jest tu mnóstwo (choćby z ostatnich dwóch godzin),
      "nowoczesne" kobiety przystosowują każdą wartość do swoich potrzeb i gustów, nie
      zaś do wartości stanowiących dobro ogólne. Tak, jak każda "feministka" słucha
      innej przywódczyni, tak każda ma inne pojęcie honoru. To taka obserwacja z
      drugiej strony, która (rzecz jasna!) spotka się z bojkotem (czyli takim niby
      dowcipem, który ma sugerować, że spłynęło po niej, jak po kaczce).
      • Gość: na_tasza Re: Honor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 11:00
        a co tu ma spływać, parę słów takiego gościa?!? że co niby, mamy się obrazić?
        hahaha. pochlebiasz sobie.
        a co do odpowiedzi na pytanie: mogę powidziec tylko o sobie, że mam honor -
        myślę, że tak samo jak facet.
        • Gość: tut turu Re: Honor IP: *.praganet.pl 16.09.05, 11:34
          Właśnie o tym pisałem.
          • arphar Re: Honor 16.09.05, 14:28
            i znowu walnales cos bez sensu...
      • Gość: ruthie Re: Honor IP: *.drzewna / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:41
        A czy moge prosic o wskazowke o co dokladnie chodzi? O cos co pojawilo sie na
        forum?
    • bitch.with.a.brain Re: Honor 16.09.05, 16:59
      Mysle, ze honor to wartość niezależna od płci.Co nie zmienia faktu,że mało osób
      zachowuje się honorowo. Dla mnie to wiąże się z dotrzymywaniem
      obietnic,uczciwościa, gotowością godnego ponoszenia konsekwencji swojego
      postepowania, umiejętnością przyznania się do błedow . Na pewno nie miesci się w
      tym konformizm.
    • Gość: menista Re: Honor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:44
      Ruthie... kobiety... a co wy wiecie o honorze. Nie chce mi się z wami gadać.
      • Gość: ruthie Re: Honor IP: *.drzewna / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:47
        A dlaczego uwazasz ze kobiety nic nie wiedza o honorze?
        • patty_vare Re: Honor 16.09.05, 19:53
          Bo to świeża dostawa trolli przyszła.
      • Gość: gotlama Re: Honor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 23:08
        Wystarczająco wiele, by zauważyć honor u mężczyzny.

        Czy obrażanie kobiet nalezy do cech "męskiego honoru" wg. nowoczesnego menizmu?
        No to mamy honor i honor nie tyle męski, co menistyczny ;)

        A jak Ci się nie chce gadać, to nie gadaj - czyli nie produkuj nowych wpisów.
    • john_malkovitch Re: Honor 16.09.05, 19:58
      Mam doświadczenia nie tylko z damskim honorem, ale i z dumą.
      a wrącz z butą.. :-)))))))
      • john_malkovitch Re: Honor 16.09.05, 19:59
        /wręcz.
        • Gość: ruthie Re: Honor IP: *.drzewna / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 20:18
          ale buta to chyba nie to damo co duma?
          • zlotoslanos Re: Honor 16.09.05, 20:24
            Gość portalu: ruthie napisał(a):

            > ale buta to chyba nie to damo co duma?
            john to dama? :-) olala
            • john_malkovitch Re: Honor 18.09.05, 01:01
              Wręcz przeciwnie, jestem ofiarą kobiecego, patologicznego wstrętu,
              do okazywania słabości..
              A żeby ostatecznie rozwiać wątpliwości, co do mojej płci,
              oto zdjęcie mojego dumnego, siejącego grozę wśród ofiar ptaka:
              www.kachphotos.com/images/Ph1%20Eagle%20Sharpened%20RGB.jpg
              • margot_may Re: Honor 18.09.05, 02:00
                dziewczyny obchodźcie się łagodnie z johnem, jego ptak jest pod ochroną. :D
                • kocia_noga Re: Honor 18.09.05, 08:45
                  margot_may napisała:

                  > dziewczyny obchodźcie się łagodnie z johnem, jego ptak jest pod ochroną. :D


                  Noo, z takim ptakiem to na pewno ma wystarczającą ilość honoru.
                  A buta? Ja chcę buta jeszcze !
                  • john_malkovitch Re: Honor 18.09.05, 13:10
                    Proszę bardzo, służę Butą:
                    bama.ua.edu/~physics/faculty/buta.html
                    • kocia_noga Re: Honor 18.09.05, 13:57
                      john_malkovitch napisał:

                      > Proszę bardzo, służę Butą:
                      > bama.ua.edu/~physics/faculty/buta.html


                      Dzięki .I pozdrowienia.
                      • zlotoslanos Re: Honor 18.09.05, 14:23
                        astronom ,astrofizyk a ogląda brzuch goły ? feeee chyba,że to jakaś planetoida
                        na kształt buta :D
              • Gość: gotlama Re: a czemu sam łebek prezentujesz ;P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 12:21
                Bo by pętka sokolnicze było widać ;)
                fotogalerie.pl/fotka/2533721126461239889

                • john_malkovitch Re: a czemu sam łebek prezentujesz ;P 18.09.05, 12:37
                  Pokazałem kawałek, bo nie miałem się chwalić, tylko coś udowodnić..
                  A to, co jest niżej, to moja sprawa.
                  • Gość: gotlama Re: a czemu sam łebek prezentujesz ;P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:07
                    Ano - nie ma się CZYM chwalić ;)
              • zlotoslanos Re: Honor 18.09.05, 12:46
                Ptasia grypa z takiego ptaka to aż strach :-)
    • nietakasama Re: Honor 18.09.05, 21:24
      >jak wspolczesne kobiety odczuwaja
      > wlasny honor

      Nie wiem jak współczesne kobiety, ale dla mnie honor (mój, osobisty) to
      szanowanie siebie, swojego ciała i umiejętności- nie sprzedawanie się tanio na
      żadnym gruncie, nie poddawanie się stereotypom.

      To dawanie sobiewyłącznego prawa do decydowaniu o tym z kim i jak chce się
      dzielić zyciem. Nie poddawanie się presji otoczenia które starałoby sie uczynić
      ze mnie bezwolny towar przechodni (poprzez wywierany a mnie nacisk).

      To takie zachowania ktore pozwolą zachować szacunek do siebie, i takiepoczcucie
      że się stanowi wartośc której nie powinno się trwonić...
      To bardzo ludzka potrzeba, myslę że wspólna większości ludzi i to bez względu
      na płeć.

      Nie wiem czy dobrze to ujęłam, bo temat jest trudny do zamknięcia w kilkunastu
      zdaniach. Moznaby o tym napisac ksiązke, a i tak najlepsza jest prywatna
      rozmowa na ten temat :) W cztery oczy, szczerze i z kimś kto cię rozumie.
      • zlotoslanos Re: Honor 18.09.05, 21:37
        Brawo nietakasama ,pasowałoby to na motto na wstępie forum :-)
    • dokowski Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci, ... 19.09.05, 16:41
      ... godności i dobrego imienia.

      Pierwsze znaczenie, to instynktowne poczucie tego, co honorowe, a co nie - jest
      to genetyczna cecha męska, kobiety nie są wyposażone w takie funkcje.

      Drugie znaczenie, to identyfikacja z zasadmi obowiązującycmi w danej kaście,
      przy czym słowo "kasta" traktuję zupełnie umownie, jako najlepsze uogólnienie
      takich pojęć jak klasa społeczna, warstwa, zawód, klub, mafia itd. W tym sensie
      lekarz ma swój honor, dziennikarz ma swój honor, złodziej ma swój honor itd.
      Takie poczucie honoru oczywiście posiadają zarówno kobiety jak mężczyźni.

      Oczywiście znaczenia te nie są zupełnie rozłączne. Np. honor oficera jest w
      wielu przypadkach bliski rozumieniu tego, co określiłem jako męski honor
      instynktowny. W niektórych zawodach kobietom jest trudniej nauczyć się etyki
      danego zawodu, gdyż nie mają one wsparcia w instynktach i muszą się wszystkiego
      nauczyć. Z tego samego powodu w innych zawodach (lekarz, nauczyciel,
      dziennikarz) kobietom łatwiej jest być honorową, gdyż instynkty ich nie buntują
      się przeciwko przyswojeniu etyki sprzecznej z męskim poczuciem honoru.
      • Gość: ruthie Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci IP: *.drzewna / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 16:50
        Witam,
        czy to znaczy , ze wg Ciebie honor jest taka sama wartoscia dla mezczyzny i
        dla kobiety? Jak wobec tego wg Was ksztaltuja sie zasady honoru w sprawach
        seksu?

        • dokowski Napisałem wyrażnie że nie. 20.09.05, 13:27
          Gość portalu: ruthie napisał(a):

          > czy to znaczy , ze wg Ciebie honor jest taka sama wartoscia dla mezczyzny i
          > dla kobiety?

          Przeczytaj jeszcze raz mój post.

          > Jak wobec tego wg Was ksztaltuja sie zasady honoru w sprawach
          > seksu?

          Tak samo jak wszędzie gdzie indziej, czyli dwojako.

          Mamy instynktowne poczucie honoru, które jest źródłem wstydu i wyrzutów
          sumienia z powodu zdrady partnera, niekonieczne męża, ale np. stałej sympatii.

          Mamy też czasem etykę zawodową, która rządzi się swoimi zasadami.

          Striptiserka może pokazać nawet wnętrze pochwy czy odbytu, ale plami swój
          honor, jeśli pozwoli bez protestu dotknąć swojej piersi, a traci honor, jeśli
          odda się postytucji.

          Prostytutka też ma swój honor, traci go wtedy, gdy odmówi pracy z klientem z
          powodu np. jego podeszłego wieku lub niepełnosprawności. Podobnie żigolak traci
          honor, jeśli nie stanie mu dla starszej lub nieurodziwej klientki.

          Honor kurtyzany (dzisiaj to słowo wyszło z mody ale nadal istnieją prostytutki
          wyższej klasy) nie pozwala jej zdradzać klienta z innym klientem, chociaż
          pozwala jej zdradzać go ze stałym kochankiem.

          Istnieje całe mnóstwo zawodów zahaczających mniej lub bardziej o seks
          (masażystka, gejsza itd.), kiedy traci się honor wtedy, gdy uprawia sie seks z
          klientem.
      • Gość: gotlama Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 20:29
        I Dokowski ma swój honor....
        Szkoda że ten honor pozwala mu na takie teksty.
        > Pierwsze znaczenie, to instynktowne poczucie tego, co honorowe, a co nie -
        jest
        > to genetyczna cecha męska, kobiety nie są wyposażone w takie funkcje.


        Mój instynkt mówi mi że zostałam obrażona - jako kobieta.
        • kocia_noga Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci 19.09.05, 21:38
          Gość portalu: gotlama napisał(a):

          > I Dokowski ma swój honor....
          > Szkoda że ten honor pozwala mu na takie teksty.
          > > Pierwsze znaczenie, to instynktowne poczucie tego, co honorowe, a co nie
          > -
          > jest
          > > to genetyczna cecha męska, kobiety nie są wyposażone w takie funkcje.
          >
          >
          > Mój instynkt mówi mi że zostałam obrażona - jako kobieta.


          Ja w pierwszej chwili też zareagowałam podobnie .Po przemyśleniu wyłożę , jak
          to rozumiem.
          "Honor męski" związany jest z pozycją w hierarchii stada.Męzczyźni tworzą tak
          własnie zorganizowane grupy. To świat obrazy honoru , pojedynków itp, jak u
          jeleni czy innych tam. Samce toczą ustawiczne przepychanki żeby zająć jak
          najlepsze miejsce w hierarchii.Znieważenie , to jest zaczepka zachęcająca do
          walki .
          Co do drugiego rodzaju , to mam odmienne zdanie.Dawniej , w patriarchalnym
          pojęciu , kobieta nie maiła honoru , tylko cześć.Cześć była bezpośrednio
          związana z seksualnością i wchodziła również w zakres walko o pozycję w
          grupie.Oczywiśxcie męskiej.Kobieta sama bowiem nie ustalała, czy ma cześć, czy
          też nie - to było przedmiotem bójek miedzy męzczyznami.
          Nie wiem napewno , przypuszczam jednak ,że każdy człowiek ma poczucie swej
          wartości , bo inaczej nie można żyć w stadzie ludzkim , i tak rozumiany ,
          osobisty honor kobiety miały zawsze .Honor, czyli wartośc.Skąd czerpały to
          poczucie bycia wartościowym człowiekiem , to już inna sprawa .
          Całe szczęście , dzisiaj już "cześć kobieca" istnieje tylko w krajach III
          świata ( zabójstwa honorowe) , a my możemy cieszyć się tym , o czym pisała
          nietakasama.
          • Gość: gotlama Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:01
            A cześc rycerska ;) - to nie honor?
            Honor - to poczucie własnej wartości - w tym masz absolutną rację.
            • kocia_noga Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci 19.09.05, 22:08
              Gość portalu: gotlama napisał(a):

              > A cześc rycerska ;) - to nie honor?
              > Honor - to poczucie własnej wartości - w tym masz absolutną rację.


              Honor=cześc .Rozróznienie na cześć kobiecą i honor męski jest , powiedzmy ,
              sztuczne , i nie zmienia istoty sprawy.
              A co do wartości - to tylko względem jakiegoś punktu odniesienia - pozycji w
              stadzie, zasług dla Boga , nie wiem na razie co więcej.
              • Gość: gotlama Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:16
                pozycja w stadzie
                zasługi
                - moze lepiej mówić o reputacji a nie o honorze ;)
                • kocia_noga Re: Istnieją dwa różne znaczenia honoru jako czci 19.09.05, 22:24
                  Gość portalu: gotlama napisał(a):

                  > pozycja w stadzie
                  > zasługi
                  > - moze lepiej mówić o reputacji a nie o honorze ;)

                  Reputacja jako honor ( a raczej dyshonor, bo mi się kojarzy wyłącznie ze złą
                  reputacją ) okreslany przez innych , a honor , to wewnętrzne poczucie ?
            • dokowski To pomieszanie pojęć 20.09.05, 13:36
              Gość portalu: gotlama napisał(a):

              > Honor - to poczucie własnej wartości

              Nie, piszesz o godności.

              Nawet Konstytucja wspomina zdaje się o przyrodzonej godności człowieka.
              Odróżniajmy te dwie rzeczy:

              Każdy człowiek ma przyrodzoną godność, która jest wartością najwyższą, jak nie
              raz pisałem przy okazji dyskusji o etyce czy polityce.

              Ponadto mężczyźni mają (zwykle) instynkt honoru, którego kobiety (zwykle) nie
              posiadają. To jest różnica biologiczna, a nie żadna obraza, nawet jeśli się
              mylę.
              • kocia_noga Re: To pomieszanie pojęć 20.09.05, 13:43
                Teraz trzeba się zastanowić , czy rzeczywiście przepychanki związane z pozycją
                w grupie i hierarchizowanie to męska , instynktowna sprawa.To dyskusyjne. O ile
                wiem , kobiety też tworzą grupy z pzrywódczynią , są równe i równiejsze, jest
                kolejnośc dziobania i sygnalizowanie swojej dominacji poprzez działania
                odbierające wagę - znieważanie .Nie ma raczej bójek wręcz , chociaz nie w
                każdym środowisku .A więc jest kpina , wyszydzanie , izolowanie , krytyka ,
                obmowa - wszystko celem odebrania honoru , czyli wartości w grupie.
                Natomiast poczucie godności osobistej , wewnętrznego poczucia też jest zależne
                od postrzegania siebie w grupie .
                • dokowski Warto się zastanowić nad meritum 21.09.05, 12:20
                  kocia_noga napisała:

                  > Teraz trzeba się zastanowić , czy rzeczywiście przepychanki związane z
                  > pozycją w grupie i hierarchizowanie to męska , instynktowna sprawa.

                  To akurat już jest zbadane i jasne, mężczyźni o wiele częściej i intensywniej
                  zabiegają o pozycję w hierarchii społecznej niż kobiety, gdyż pozycja ta jest
                  najważniejszym kryterium wyboru przez kobiety przyszłego ojca ich dzieci.
                  Synowie o wiele częściej dziedziczyli pozycję ojca niż córki pozycję matki.

                  > To dyskusyjne. O ile
                  > wiem , kobiety też tworzą grupy z pzrywódczynią

                  To dla mnie ciekawostka, ja nie znam takich grup poza sztucznymi tworami
                  kultury w rodzaju szkół dla dziewcząt.

                  > kpina , wyszydzanie , izolowanie , krytyka ,
                  > obmowa - wszystko celem odebrania honoru , czyli wartości w grupie.

                  To co piszesz jest zbyt opisowe, honor ma bardzo ważna składową emocjonalną,
                  która czasem prowadzi nawet do samobójstwa, jako bezpośredniego następstwa
                  utraty honoru. Mężczyzna w pewnych sytuacjach instynktownie czuje się śmieciem,
                  który utracił moralne prawo życia wśród ludzi. Instynktowny honor wiąże się nie
                  tylko z pozycją, ale także z dobrą sławą - jest pojęciem szerszym niż duma z
                  zajmowanej pozycji i strach przed jej utratą. Honor jest w moim rozumieniu
                  adaptacją do życia w czasach, gdy nie było monogamii i kobiety same decydowały
                  o tym, kto będzie ojcem ich dziecka. Honor pierwotnie był lękiem przed tym, że
                  wszystkie kobiety dowiedzą się i z pogardą odrzucą zaloty. Tak rozumiany
                  instynkt honoru nie może być obecny u kobiet z przyczyn fundamentalnych, gdyż
                  kobieta nie może urodzić dzieci 100 różnym mężczyznom, natomiast mężczyzna może
                  zapłodnić 100 kobiet, odbierając w ten sposób wielu mężczyznom możliwość
                  spłodzenia potomka.

                  Kultura monogamii stopniowo z pokolenia na pokolenia osłabia instynkty związane
                  z honorem - zazdrosny mąż pilnujący swojej żony nie musi dbać o swój honor, bo
                  i tak może zmusić żonę do urodzenia mu dziecka.

                  > Natomiast poczucie godności osobistej , wewnętrznego poczucia też jest
                  > zależne od postrzegania siebie w grupie .

                  Z tym się absolutnie nie zgodzę. Godność jest przyrodzona każdemu człowiekowi,
                  niezależnie od tego, jak postrzegamy się w grupie. Godność to rodzaj
                  świadomości bycia podmiotem moralnym - pewność, że inni ludzie wiedzą, że jest
                  się zdolnym do przeżywania uczuć i wydawania sądów. Najprostszym wyrazem
                  godności jest stwierdzenie o kimś, kogo potępiamy i kim gardzimy: "to też jest
                  człowiek, też ma uczucia". Dlatego właśnie w hierchii wartości godność jest na
                  najwyższym miejscu, a okrucieństwo jest złem największym.

                  Utrata honoru nie oznacza utraty godności, godność człowiek może odebrać tylko
                  sam sobie (a dokładniej, pokazać innym, że się jej nie ma) tylko w jeden
                  sposób - będąc świadomie okrutnym wobec kogoś, kogo uczuć nie szanuje. Człowiek
                  zdolny do zimnego okrucieństwa pokazuje, że jest pozbawiony świadomości uczuć
                  innej osoby - nie widząc człowieka w innym człowieku ujawnia tę fundamentalną
                  ułomność swojej psychiki - brak ludzkich uczuć wynikający z nieposiadania
                  własnej przyrodzonej godności.

        • dokowski To zamierzona obraza ... 20.09.05, 13:40
          Gość portalu: gotlama napisał(a):

          > I Dokowski ma swój honor....
          > Szkoda że ten honor pozwala mu na takie teksty

          ... zgadłem?

          > Mój instynkt mówi mi że zostałam obrażona - jako kobieta.

          Spróbuj zgadnąć, czy ja zamierzałem kogoś obrazić.
          • Gość: gotlama Re: To zamierzona obraza ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 23:21
            Honor to obrona własnej godności.
            • Gość: gotlama Re: Dokowski - to nie obraza - to policzek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 23:44
              Jeżeli mnie obrażasz sugerując że jako kobieta nie jestem zdolna do skutecznej
              obrony swej godności, to przyłożę Ci rękawicą.

              Sadzisz się na "naukowe" teorie. Proszę o namiary na doświadczenia które
              udowadniają te Twoje fantasmagorie.
              Chętnie podyskutuję na temat "czy przyczyną wschodu słońca jest pianie koguta"

              Eksperymenty które by rozstrzygnęły "damsko - męskie" genetyczne predyspozycje
              są w swej istocie tak nieludzkie, że pewnie żaden "ludzko" myślący naukowiec
              nie chciał by ich przeprowadzac.

              Nieśmiało Ci przypominam że rycerze pojedynkowali się także "o honor damy"
              no ale dam już ponoc nie ma - "odleciały z królikami" wg Maryli ...
              Rycerzy też nie ma ( choc zakutych łbów nie brakuje)
              Tej ostatniej uwagi nie bierz do siebie bo znowu mnie na pojedynek zaczniesz
              wyzywać ;)
              • kocia_noga Re: Dokowski - to nie obraza - to policzek 21.09.05, 11:28
                Gość portalu: gotlama napisał(a):

                >
                > Nieśmiało Ci przypominam że rycerze pojedynkowali się także "o honor damy"

                To była sprawa wyłącznie między nimi - damy nie miały nic do gadania , albo
                niewiele .Rycerze decydowali za damy , kiedy ich honor jest
                nadszarpniety .Modne były wyzwania na pojedynek pod hasłem : kto
                uważa ,.że ...tu imię damy...nie jest najpiękniejsza , ten niech stanie do
                pojedynku.Czysto męska rozrywka.

                Z rycerstwem było tak ,że najwyżej ceniona była siła i umiejętnośc walki .Sama
                kasta rycerska to zaakceptowane prawo przemocy.Dodam , że pozostałe grupy -
                mieszczaństwo , chłopi i kler - pozbawieni byli prawa do honoru .Co do kleru to
                osobna sprawa , ale jeszcze nie tak dawno popularne były różne powiedzonka
                odnoszące się do chłopstwa , które z natury honoru ani godności nie posiada.
                Godnośc osobista wszystkich ludzi to stosunkowo świeża sprawa.
                • Gość: gotlama Re: Dokowski - to nie obraza - to policzek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 22:44
                  Doprawdy ? Damy nic nie miały do powiedzenia?
                  A dlaczego owe zakute łby tak ochoczo "stawały" do pojedynków "w imię damy"?
                  Dla czystej męskiej satysfekcji?
                  Toż mogli się spierać o jakość swych wierzchowców, psów myśliwskich, sokołów,
                  zbroi, miecza , tarczy , giermka ;)
                  Skąd w tym zestawie przyczyn wzięło się "o honor damy"?
              • dokowski Poważni naukowcy, w tym biologowie, nie mogą... 21.09.05, 12:39
                Gość portalu: gotlama napisał(a):

                > Eksperymenty które by rozstrzygnęły "damsko - męskie" genetyczne
                > predyspozycje są w swej istocie tak nieludzkie

                ... zwracać uwagi na takie emocjonalne uogólnienia. Istnieje wiele różnych
                metod badawczych i rodzajów eksperymentów, że wcale nie trzeba uciekać się do
                tych nieludzkich, które próbujesz insynuować. Twoje uprzedzenie do nauki jest
                irracjonalne, w rzeczywistości naukowcy (najbardziej fizycy, ale biologowie też
                są blisko) są środowiskiem ludzi o najwyższym morale.

                > żaden "ludzko" myślący naukowiec
                > nie chciał by ich przeprowadzac

                To oczywiste

                > Nieśmiało Ci przypominam że rycerze pojedynkowali się także "o honor damy"

                Bardzo stosowny cudzysłów i cenne spostrzeżenie, że to mężczyźni się
                pojedynkowali, gdyż to nimi właśnie kierowały niemożliwe do opanowania
                instynkty honoru. Kobiety nie ryzykują życia dla honoru.

                Nawiasem mówiąc, to twoje nieśmiałe przepomnienie jest nieśmiałe dlatego, że
                zgadzasz się ze mną, na co wskazuje przytoczony przez ciebie przykład
                pojedynków. Ten przykład uznaję za doskonałą ilustrację moich tez, tak więc
                twoją polemikę uznaję za sztuczną, za rodzaj żonglerki słownej. Zamiast
                napisać "tak, masz rację, dowodzą tego pojedynki mężczyzn i brak pojedynków
                między kobietami", napisałaś coś niby polemicznego z niejasną dla mnie intencją.

                Ja piszę o popędach, które rządzą mężczynami, które każą im ryzykować życie -
                piszą o zachowania, których kobiety nie przejawiają. Ty próbujesz temu
                zaprzeczać, mimo że zgadzasz się ze mną. O co chodzi?
                • Gość: gotlama Re: Poważni naukowcy, w tym biologowie, nie mogą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 23:07
                  Proszę o konkrety zamiast "opowieści niezwykłych" - co do doświadczeń.

                  A średniowieczu były dopuszczalne pojedynki "damsko - męskie"
                  Mężczyzna był zakopywany do połowy - by wyrównać róznice w sile fizycznej Nie
                  zdzielano go "w łeb" by wyrównać rzekome różnice intelektualne lub
                  emocjonalne ;)

                  Co na to twoja teoria żonglerki słownej?

                  Co do pojedynków miedzy damami - proszę o uzupełnienie wiedzy - podaję początek
                  hasła "fin de..." ;D

                  Może podyskutujemy nt. kobiety a rządza władzy ?
                  • kocia_noga Re: Poważni naukowcy, w tym biologowie, nie mogą. 22.09.05, 15:01
                    Gość portalu: gotlama napisał(a):

                    > A średniowieczu były dopuszczalne pojedynki "damsko - męskie"
                    > Mężczyzna był zakopywany do połowy - by wyrównać róznice w sile fizycznej Nie
                    > zdzielano go "w łeb" by wyrównać rzekome różnice intelektualne lub
                    > emocjonalne ;)
                    >
                    > Co na to twoja teoria żonglerki słownej?
                    >
                    > Co do pojedynków miedzy damami - proszę o uzupełnienie wiedzy - podaję
                    początek
                    >
                    > hasła "fin de..." ;D
                    >
                    > Może podyskutujemy nt. kobiety a rządza władzy ?

                    Gotlama, spokojnie.O tym zakopywaniu nie słyszałam. Uświadomiłam sobie
                    również,że moja wiedza o rycerstwie opiera się na literaturze i garści
                    obiegowych prawd historycznych.Co do literatury - powieść historyczna zaczęła
                    się na dobre w XIX wieku i wyrażała postawy i poglądy autorów.
                    Doku napisał , co napisał .W pierwszej vchwili poczytałam to za obelgę, potem
                    doszłam do wniosku , że ten "instynkt honoru" to przepychanki o pozycję w
                    stadzie.
                    Następnie i to poddałam weryfikacji - z mojego doświadczenia wynika, że
                    przepychanki istnieją tak samo wśród kobiet. To , co rózni , to metody i to
                    jest , uważam kwestią kultury.Kobiety nie miały prawa wyrażania otwarcie
                    wrogości i ich agresja była wyciszana - łatwo zgadnąć dlaczego.Honor - czyli ,
                    jak to rozumiem , wartośc osobista jednostki w danej grupie -musi być i jest
                    broniony bez względu na płeć. Człowiek albowiem istotą społeczną jest.
                    Honor, cześć , godnośc nie zaistnieją bez socjalizacji .
                    Co do wpływu dam na walecznośc rycerzy - uważam , że był marginalny , ale
                    dopiero kształtuję swoje poglądy na sprawę - myśl się rozwija .Nie jestem
                    mediewistką , ani nawet historyczką , muszę opierać się na jakimś autorytecie w
                    sprawach faktów .
                  • dokowski Na jaki temat? 23.09.05, 23:27
                    Gość portalu: gotlama napisał(a):

                    > Proszę o konkrety zamiast "opowieści niezwykłych" - co do doświadczeń.

                    O czym te konkrety? Zadaj konkretne pytanie.

                    > A średniowieczu były dopuszczalne pojedynki "damsko - męskie"
                    > Mężczyzna był zakopywany do połowy

                    A co to ma do rzeczy?

                    > Co do pojedynków miedzy damami - proszę o uzupełnienie wiedzy

                    O wiele dla mnie ciekawsza jest wiedza na temat genetycznych, anatomicznych i
                    fizjologicznych różnic miedzy kobietami a meżczyznami niż jakieś osobliwości
                    kulturowe lub obyczajowe, które nawet nie są kontrargumentem w tej polemice
                • Gość: gotlama Re: Poważni naukowcy, w tym biologowie, nie mogą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 23:11
                  Dokowski - nie denerwuj się i nie klikaj podwójnie.
                  • dokowski Nie rozumiem 23.09.05, 23:29
                    Gość portalu: gotlama napisał(a):

                    > Dokowski - nie denerwuj się i nie klikaj podwójnie
          • margot_may Re: To zamierzona obraza ... 21.09.05, 00:37
            mnie się wydaje, że honor to pojęcie przydatne w społeczeństwie.
            człowiek honorowy to taki, który nie zostawi żony i dzieci, uczciwy, i nie
            uciekający od trudów w razie przeciwności losu, sprawiedliwy- czyli atrakcyjny
            dla kobiet.
            pojęcie kobiecego honoru polega przede wszystkim na zachowaniu czci, czyli
            wierności (nie wspomina się tu raczej o zasadzie trwania przy dzieciach i mężu,
            ponieważ uważano, że kobieta i tak będzie to robić)- a to jest atrakcyjne dla
            mężczyzn.
            konkluzja prosta, jeśli obie płcie zachowują honor, to są porządana partią,
            stoją wyżej w hierarchii społecznej i mają większe szanse na pozostawienie po
            sobie potomstwa.
            • Gość: gotlama Re: To zamierzona obraza ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 23:15
              Może honor - to poczucie obowiązku?
              Jest to chyba dość bliskie feudalnej definicji honoru ;)
              • margot_may Re: To zamierzona obraza ... 22.09.05, 16:12
                no ale poczucie honoru mieli i mają plemiona afrykańskie, a im chyba daleko do
                feudalizmu. :)
                • Gość: blondi Re: To zamierzona obraza ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 18:14
                  Odnośnie feudalizmu, przypomina mi się dialog z filmu "Rob Roy" (cytuję z
                  pamięci, niedokładnie):

                  -tato, a co to jest honor?
                  -honor to jest coś najważniejszego dla każdego mężczyzny.
                  -a czy kobiety też mają honor?
                  -kobiety są uosobieniem honoru.

                  Myślę, że taka właśnie jest kulturowa różnica między pojęciem męskiego honoru a
                  czci kobiecej:kobieta jest "przedmiotem" honoru mężczyzny, do którego należy, a
                  ten ma obowiązek chronić ją i pilnować, żeby mu jej kto inny nie zabrał (zostać
                  rogaczem, cóż za hańba!)
                  Zwolennicy biologizmu w opisywaniu relacji damsko-męskich wytłumaczą to pewnie
                  troską mężczyzny o ochronę swoich genów.
                  Tak też rozumieją honor muzułmanie-w niektórych krajach obyczaj pozwala nawet
                  na zabicie kobiety podejrzanej o zdradę, bo mężczyzna tylko tak może zmyć swoją
                  hańbę.
                  Przykro mi to stwierdzić, ale chyba faktycznie my, kobiety,nigdy nie
                  identyfikowałyśmy się z zasadami honorowego postępowania właściwymi mężczyznom -
                  stąd te wszystkie "babskie sposoby" na dochodzenie swego: intrygi, ploty,
                  niesolidarność, tchórzliwość w otwartych konfrontacjach, a spryt za plecami,
                  etc.
                  • kocia_noga Re: To zamierzona obraza ... 22.09.05, 19:39
                    Gość portalu: blondi napisał(a):

                    >
                    > Przykro mi to stwierdzić, ale chyba faktycznie my, kobiety,nigdy nie
                    > identyfikowałyśmy się z zasadami honorowego postępowania właściwymi
                    mężczyznom
                    > -
                    > stąd te wszystkie "babskie sposoby" na dochodzenie swego: intrygi, ploty,
                    > niesolidarność, tchórzliwość w otwartych konfrontacjach, a spryt za plecami,
                    > etc.

                    Dlaczego ci przykro? Kobiety któreby rozwijały swoją agresywnośc w końcu
                    starłyby się z mężczyzną - i przegrały.Musiały więc ją tłumić i kamuflować.
                    A co do tego instynktu - to tylko gdybanina.
                    • Gość: blondi Re: To zamierzona obraza ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 20:34
                      Myślę, że popadasz w abstrakcję. Jak miałoby wyglądać "starcie" kobiety z
                      mężczyzną? Przecież nie wyszliby na siebie z toporami.Agresywnych (może po
                      prostu ambitnych)kobiet nigdy nie brakowało.
                      Myślę, że mądra kobieta niekoniecznie musi pełnić rolę szyi, kręcącej męskimi
                      głowami, i wygryzać konkurencję w postaci innych kobiet.Problem w tym, że
                      kobietki często eliminują się nawzajem dla sportu, jakby nie miały nic lepszego
                      do roboty.
                      • kocia_noga Re: To zamierzona obraza ... 22.09.05, 20:44
                        Gość portalu: blondi napisał(a):

                        > Myślę, że popadasz w abstrakcję. Jak miałoby wyglądać "starcie" kobiety z
                        > mężczyzną? Przecież nie wyszliby na siebie z toporami.

                        Miałam na mysli to , że jeśli dziewczyna wychodziła za mąż i była agresywna
                        przeważnie źle się to dla niej kończyło. Stąd szła nauka dla reszty - jesli tak
                        sie będziesz zachowywała , nie pożyjesz długo .A więc matki uczyły córki ,żeby
                        były grzeczne i miłe.
                        To tak na przykład.
                  • margot_may Re: To zamierzona obraza ... 23.09.05, 00:30
                    > Przykro mi to stwierdzić, ale chyba faktycznie my, kobiety,nigdy nie
                    > identyfikowałyśmy się z zasadami honorowego postępowania właściwymi
                    mężczyznom
                    > -
                    > stąd te wszystkie "babskie sposoby" na dochodzenie swego: intrygi, ploty,
                    > niesolidarność, tchórzliwość w otwartych konfrontacjach, a spryt za plecami,
                    > etc.
                    wiesz blondi, gdybyśmy my kobiety kiedyś mogły trzymać w łapkach jakiś majątek
                    czy władzę, to też miałybysmy swój kodeks honoru, jako zabezpieczenie przy
                    interesach, wspólnym działaniu itp.
                    • Gość: blondi Re: To zamierzona obraza ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 10:47
                      Ojej, chyba zbyt poważnie wzięłyście to moje "przykro". Obawiałam się, że kogoś
                      obrażę, bo przecież honor uchodzi za bardzo pozytywną wartość, a ja tu
                      twierdzę, że kobiety ,tak naprawdę, wcale sobie tej wartości nie przyswoiły
                      Pewnie ma to swoje uwarunkowania historyczne, ale mnie chodziło o
                      współczesność, co tam stare dzieje. Chodzi o pewien pragmatyzm, nie wiem,
                      czy „kobiece sposoby” służą kobietom na dłuższą metę, to taka strategia
                      przetrwania, a przecież żyjemy w innych warunkach społecznych, niż nasze
                      prababki
                      Nikt was chyba nie wydaje przemocą za mąż, tłumacząc, że macie być grzeczne i
                      miłe
                      • kocia_noga Re: To zamierzona obraza ... 23.09.05, 13:32
                        Gość portalu: blondi napisał(a):

                        Chodzi o pewien pragmatyzm, nie wiem,
                        > czy „kobiece sposoby” służą kobietom na dłuższą metę, to taka strat
                        > egia
                        > przetrwania, a przecież żyjemy w innych warunkach społecznych, niż nasze
                        > prababki
                        > Nikt was chyba nie wydaje przemocą za mąż, tłumacząc, że macie być grzeczne i
                        > miłe


                        Załózmy , że jestes w dyskotece i kilku osobników płci wiadomej rzuca w twoim
                        kierunku obraźliwy tekst - jak sądzisz , jaka reakcja jest rozsądniejsza?
                        Przewaga fizyczna nadal jest wazna i kobieta trzy razy się zastanowi zanim
                        zacznie bronić swój honor w sposób rycerski , cokolwiek to znaczy.
                        • Gość: blondi Re: To zamierzona obraza ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 14:50
                          kocia_noga napisała:

                          > Załózmy , że jestes w dyskotece i kilku osobników płci wiadomej rzuca w twoim
                          > kierunku obraźliwy tekst - jak sądzisz , jaka reakcja jest rozsądniejsza?
                          > Przewaga fizyczna nadal jest wazna i kobieta trzy razy się zastanowi zanim
                          > zacznie bronić swój honor w sposób rycerski , cokolwiek to znaczy.

                          Rycerska obrona honoru w dyskotece ha, ha!Ależ ja mam gdzieś tych
                          osobników.Rozsądny facet na moim miejscu też by się nie bił. Zresztą z kilkoma,
                          to i facetowi byłoby trudno.

                    • kocia_noga Re: To zamierzona obraza ... 23.09.05, 13:14
                      margot_may napisała:



                      > wiesz blondi, gdybyśmy my kobiety kiedyś mogły trzymać w łapkach jakiś
                      majątek
                      > czy władzę, to też miałybysmy swój kodeks honoru, jako zabezpieczenie przy
                      > interesach, wspólnym działaniu itp.


                      O , tego mi brakowało .Funkcjonalnego znaczenie honoru.Od razu przyszła mi na
                      myśl "Pieśń o Rolandzie" , "Tristan i Izolda". Posłuszeństwo władcy były w
                      największej cenie , tuż obok skuteczności w walce.
                      • Gość: blondi Re: To zamierzona obraza ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 15:06
                        kocia_noga napisała:

                        > margot_may napisała:
                        >
                        >
                        >
                        > > wiesz blondi, gdybyśmy my kobiety kiedyś mogły trzymać w łapkach jakiś
                        > majątek
                        > > czy władzę, to też miałybysmy swój kodeks honoru, jako zabezpieczenie prz
                        > y
                        > > interesach, wspólnym działaniu itp.
                        >
                        >
                        > O , tego mi brakowało .Funkcjonalnego znaczenie honoru.Od razu przyszła mi na
                        > myśl "Pieśń o Rolandzie" , "Tristan i Izolda". Posłuszeństwo władcy były w
                        > największej cenie , tuż obok skuteczności w walce.

                        No tak, można oczywiście tak na to patrzeć, dość cynicznie, i faktycznie,
                        trudno z takim poglądem polemizować.Podobnie można np. stwierdzić, że krucjaty
                        służyły wyłącznie ekspansji terytorialnej, ekonomicznej, wzbogacaniu
                        się,służyły interesom różnych władców i dawały zajęcie różnym brudasom i
                        włóczęgom.
                        Pewnie tak, ale człowiek ma też tzw. duchowość, czy coś w tym stylu.
                        Możesz się ze mnie śmiać, ale nie odpowiada mi materialistyczna wizja historii.
                        (oczywiście, nie mówię,że takie krwawe jatki "były dobre", żeby mnie ktoś źle
                        nie zrozumiał)
                        • kocia_noga Re: To zamierzona obraza ... 23.09.05, 15:27
                          Gość portalu: blondi napisał(a):

                          > No tak, można oczywiście tak na to patrzeć, dość cynicznie, i faktycznie,
                          > trudno z takim poglądem polemizować.Podobnie można np. stwierdzić, że
                          krucjaty
                          > służyły wyłącznie ekspansji terytorialnej, ekonomicznej, wzbogacaniu
                          > się,służyły interesom różnych władców i dawały zajęcie różnym brudasom i
                          > włóczęgom.
                          > Pewnie tak, ale człowiek ma też tzw. duchowość, czy coś w tym stylu.
                          > Możesz się ze mnie śmiać, ale nie odpowiada mi materialistyczna wizja
                          historii.

                          Ja tez uważam , że istnieje duchowość , ale dla mnie to nie cynizm , tylko
                          próba rozeznania , co jest tylko wykwitem określonego czasu służącym do
                          okreslonych celów i obudowanym ideologią , a coby można nazwać "naturalną , czy
                          wrodzoną " godnością człowieka. To jedno ; a poza tym dobzre wiedzieć , skąd
                          się pewne sprawy wywodzą - czasem coś oczywistego okazuje się kłopotliwym
                          spadkiem po przodkach . Porównałabym tak : choruję i chcę wiedzieć , co to za
                          choroba, skąd się wzięła, jak ją leczyć , jaki może mieć przebieg itp.Oprócz
                          tego czuję ból , no i oprócz tego że mam ciało , mam i ducha .
                          Hmm.. widze ,że porównanie takie sobie , ale inne mi się nie nasunęło.

                          A co do wypraw krzyzowych to własnie na ich przykładzie widac jak przyziemne
                          korzyści mieszają się z ideologią. Tych świadomie cynicznych moglo być sporo ,
                          ale sądzę ,że większośc uczestników albo podbudowywała się ideologią , albo
                          wręcz walczyła dla idei.
                        • margot_may Re: To zamierzona obraza ... 23.09.05, 17:40
                          > No tak, można oczywiście tak na to patrzeć, dość cynicznie, i faktycznie,
                          > trudno z takim poglądem polemizować.Podobnie można np. stwierdzić, że
                          krucjaty
                          > służyły wyłącznie ekspansji terytorialnej, ekonomicznej, wzbogacaniu
                          > się,służyły interesom różnych władców i dawały zajęcie różnym brudasom i
                          > włóczęgom.
                          > Pewnie tak, ale człowiek ma też tzw. duchowość, czy coś w tym stylu.
                          > Możesz się ze mnie śmiać, ale nie odpowiada mi materialistyczna wizja
                          historii.
                          > (oczywiście, nie mówię,że takie krwawe jatki "były dobre", żeby mnie ktoś źle
                          > nie zrozumiał)

                          w takim razie polecam "samolubny gen" ritcharda dawkinsa.
                    • Gość: gotlama Re: Nie obrażaj "babskich sposobów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 20:27
                      Ależ te "babskie sposoby" w "męskim" wykonaniu nazywają się "wielką
                      polityką" ;)
                      Więc masz rację - u kogoś kto ma władzę - intrygi nazywa się politycznym
                      sprytem, ploty - w zależności od treści - białym, czarnym, lub szarym PR,
                      niesolidarność przykrywa się hasłem "tylko krowa nie zmienia poglądów", albo
                      jakże wzniosłym hasłem o wieczności interesów państwa (czy grupy przy władzy;).
                      Tchórzliwość w konfrontacji nazywa się "mądrym oszacowaniem możliwości", a
                      spryt za plecami - umiejętnością szukania innych dróg.

                      • zlotoslanos Re: Nie obrażaj "babskich sposobów" 23.09.05, 23:53
                        gotlama jak się tu wślizgłaś bez loginu ? :-)To są te babskie sposoby ? ;-)
                        • Gość: gotlama Re: Nie obrażaj "babskich sposobów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:42
                          Ano - "wślizgiwanie" się to oczywiście babska metoda, prawdziwie męska
                          to "znalezienie sposobu" ;)
    • kocia_noga Honor 25.09.05, 14:07
      Kobietę trzeba zabić

      turcja
      Co roku kilkaset Turczynek ginie z rąk swoich mężów, ojców i braci. Jeżeli
      Turcja naprawdę chce wejść do Unii Europejskiej, musi wydać wojnę mordom
      honorowym. Czy potrafi?

      Nikt dokładnie nie pamięta, kto namówił Birgül IsŁűk do udziału w telewizyjnym
      talk show ani kto przekonał ją do pokazania się z odkrytą głową. Birgül
      wystąpiła w programie „Głos kobiety”. Opowiedziała, jak w wieku 13 lat wydano
      ją za dwukrotnego rozwodnika, o tym, jak była bita, jak uciekała do rodziców, a
      ci za każdym razem odsyłali ją, mówiąc, że miejsce żony jest przy mężu. – Wiem,
      że mój mąż mnie teraz zabije – powiedziała na antenie.

      Kilka dni po programie, pod koniec maja, wróciła do rodzinnego miasta na
      wschodzie Turcji. Na dworcu czekał na nią 14-letni syn. Gdy tylko wysiadła z
      autobusu, sięgnął po broń. Zanim strzelił, wycedził tylko: – To za telewizję!
      Turcja doznała szoku. Ale w oczach mieszkańców wschodniotureckiego Elazűgýu 14-
      letni matkobójca po prostu „zmazał honor rodziny”. Logika jest prosta: matka
      naraziła na szwank reputację rodu, a ponieważ upokorzony ojciec uciekł z
      miasta, obowiązek zemsty spadł na najstarszego syna.

      Bo dała się zgwałcić

      W Turcji takie morderstwa nazywane są „honorowymi”, choć z naszym pojęciem
      honoru mają niewiele wspólnego. Ich ofiarami padają najczęściej żony podejrzane
      o niewierność, niezamężne córki, które straciły dziewictwo, albo takie, które
      chciały żyć na zachodnią modłę. „W naszym kraju przyczyną mordu honorowego może
      być wszystko: to, że dziewczyna zaczęła pracować poza domem, że przyłapano ją
      na chodzeniu z chłopakiem albo nawet że słuchała przez radio nie takiej
      muzyki” – pisze dziennikarka feministka Zeynep Oral. Do niedawna sprawcy
      dostawali roczne lub dwuletnie wyroki, bo sądy uznawały, że zostali
      sprowokowani zachowaniem ofiar.

      Skala zjawiska jest trudna do oszacowania. Wzmianki o kolejnym honorowym
      morderstwie pojawiają się w tureckiej prasie raz, dwa razy w miesiącu i są
      odnotowywane z podobną oczywistością jak u nas wypadki drogowe. Według
      państwowych statystyk w Turcji dochodzi do 40 takich morderstw rocznie, ale
      organizacje pozarządowe szacują ich rzeczywistą liczbę na 200–300 przypadków.
      Wielu w ogóle się nie odnotowuje, bo rodziny często zmuszają ofiary do
      popełniania samobójstw albo pozorują wypadki. Tak jak mężczyzna z kurdyjskiego
      Batmanu, który w styczniu zastrzelił siostrę za chodzenie w spodniach, a potem
      wyrzucił jej ciało przez okno.

      Zapatrzona w Europę zachodnia Turcja przez lata zamiatała mordy honorowe pod
      dywan jako zwykłą patologię społeczną, owoc nędzy na wschodzie kraju, gdzie
      brakuje szkół, a tradycje islamskie i wojna z kurdyjskimi separatystami przez
      lata uniemożliwiały jakiekolwiek reformy. Przejrzała na oczy, gdy „patologia”
      zawitała do Stambułu. W ubiegłym roku na jednym z przedmieść rodzina imigrantów
      ze wschodu Turcji skazała na śmierć 14-letnią córkę. Wcześniej dziewczynkę
      porwał na ulicy szaleniec i przez cztery dni gwałcił. Sprawcę złapano, ale
      Nuran była zhańbiona, bo straciła dziewictwo. Ojciec z pomocą braci udusił ją
      kablem.

      Jednak emigranci zarobkowi z kurdyjskich rejonów przenoszą swoje zbrodnicze
      zwyczaje nie tylko do cywilizowanej Turcji. Od kilku lat tureckie i kurdyjskie
      kobiety giną także w Europie. Po serii zabójstw w Skandynawii w Niemczech od
      października ubiegłego roku zginęło sześć kobiet. Wśród nich była 23-letnia
      mieszkanka Berlina, która zginęła za porzucenie wybranego jej przez rodzinę
      męża.

      Chcą mojej śmierci

      14-letnia Berivan nie była w stanie dłużej ukrywać sześciomiesięcznej ciąży i
      nie chciała zdradzić, kto jest ojcem jej dziecka. Zaczęło się nerwowe
      wyczekiwanie. Ojciec Berivan nie umiał podjąć decyzji. – Jestem zhańbiony, ale
      jej nie zabiję – powiedział. Któregoś dnia spakował się i odszedł. Jego 16-
      letni syn nie miał skrupułów. Jedna kula przeszyła dziewczynie szyję, druga
      trafiła ją w brzuch. Dziecko Berivan zginęło wraz z nieletnią matką.

      Obsesja na punkcie dziewictwa – obca mieszkańcom wielkich tureckich miast – na
      wsi i w konserwatywnych regionach jest normą. I nieważne, jak doszło do jego
      utraty. Gdy ten fakt staje się publiczny, hańba rozciąga się na całą rodzinę.
      Jeżeli rodzina nie chce nosić piętna, ma dwa wyjścia – wydać zhańbioną córkę za
      któregoś z krewnych albo ją zabić. Oficjalnie ślub można wziąć dopiero w wieku
      17 lat, ale na wschodzie Turcji muzułmańscy duchowni udzielają ślubów nawet 13-
      latkom. Państwo nie uznaje takich małżeństw, ale robi niewiele, by im
      przeciwdziałać. Ofiara gwałtu może odzyskać honor, wychodząc za gwałciciela. W
      2002 roku zawarto w Turcji ponad 500 takich małżeństw.

      15-letnia Kadriye Demirel z Diyarbakűru była w szóstym miesiącu ciąży. Brat
      zaproponował, żeby poszli na spacer. Gdy tylko minęli bramy miasta, zabił ją
      nożem. Bracia zamordowali najprawdopodobniej także 24-letnią Güldünyę Tören.
      Zaszła w ciążę, więc rodzina usiłowała ją zmusić do poślubienia jednego z
      krewnych. Uciekła z domu, próbowała się ukrywać. W lutym 2004 roku została
      postrzelona na ulicy w Stambule. Przeżyła. Ze szpitala znów apelowała o pomoc. –
      Wiem, że chcą mojej śmierci, boję się – mówiła. Policja nie zapewniła jej
      ochrony. Którejś nocy znaleziono ją w szpitalnym łóżku z przestrzeloną głową.
      Jej dziecko trafiło do sierocińca.

      Zabójcy sióstr – jeżeli w ogóle stają przed sądem – najczęściej trzymają język
      za zębami. Rodzina nie przyznaje się, kto podjął decyzję, zabójca w więzieniu
      staje się nie tylko obrońcą honoru rodu, ale wręcz rodzinnym bohaterem.

      To nie islam, tylko zacofanie

      Czasem sprawcy są przekonani, że postępują w zgodzie z islamem, ale to tylko
      dowód na to, że go nie znają. Według szariatu, by skazać kogoś za cudzołóstwo,
      potrzeba zeznań czterech świadków i procesu sądowego. Kodeks honorowy
      kurdyjskiego chłopa jest znacznie surowszy niż szariat. Córka przyłapana na
      sypianiu z chłopakiem może stracić życie, podczas gdy nawet u talibów dostałaby
      jedynie chłostę. Za utratę dziewictwa nie ginie się ani w Iranie, ani w Arabii
      Saudyjskiej. Bo to nie islam wymyślił honorowe morderstwa, tylko prymitywna
      tradycja. Ale dla opinii publicznej „laickiej i demokratycznej republiki”
      Turcji wygodniej jest zwalić problem na islamski radykalizm, niż przyznać, że
      wynika on z zacofania sporej części kraju.

      Nie jest to problem czysto turecki. Według danych ONZ na całym świecie rocznie
      dochodzi do pięciu tysięcy morderstw „w obronie honoru”. Nie tylko w świecie
      islamu. Występują w Ameryce Południowej, do niedawna zdarzały się nawet w
      Europie – głównie na Sardynii i Korsyce. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w
      zachodnim prawie obrona honoru była traktowana jako okoliczność łagodząca na
      procesach zabójców. Francja zmieniła odpowiedni zapis w swoim kodeksie karnym
      dopiero w 1975 roku, Włochy w 1981, Brazylia w 1991 roku. Pakistan zaledwie od
      kilku lat skazuje sprawców na śmierć, ale w Syrii, Jordanii i Maroku dla
      zabójców „honorowych” wciąż obowiązuje taryfa ulgowa.

      W Turcji sądy dopiero zaczynają się zmieniać. Do niedawna sprawcy mordów
      honorowych byli traktowani wyjątkowo łagodnie. Po jednym z procesów mężczyzna,
      który pobił żonę i spowodował u niej paraliż, dostał karę grzywny – 1200
      dolarów. Inny, który w styczniu 2004 roku zabił żonę nożem, dostał jedynie dwa
      i pół roku. Wystarczyło, że pokazał jej zdjęcia w towarzystwie innego
      mężczyzny. Takie wyroki długo kształtowały świadomość obywateli. – Przez lata
      sprawcom obniżano kary, to zalegalizowało mordowanie – mówi w wywiadzie
      telewizyjnym autor książki o honorowych morderstwach Mehmet FaracŁ.

      Jednak opozycja przeciwko tolerowaniu przemocy z
      • ruthie Re: Honor 03.10.05, 12:49
        Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, tymczasem podciągam, może jeszcze ktoś się
        wypowie.
    • panismok Re: Honor 03.10.05, 20:17
      Honor wg mnie jest prawie równoznaczny z odwagą i odpowiedzialnością. A te
      cechy cenić należy u obu płci. Nie istnieje dla mnie "honor faceta" polegający
      na obijaniu ludziom mord ani "honor kobiety" utożsamiany z dziewictwem. Zesztą
      jeśli ktos jest "honorowy" wg mojej definicji, to ani nie pobije, ani nie da
      się pobić, ani nie zgwałci, ani nie będzie uprawiał bezmyślnego seksu, czyli wg
      starych "standardó" tez mu/jej będzie do honoru blisko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka