Dodaj do ulubionych

Feministki a seks - o celibacie

28.10.05, 19:47
"Jedna z kłód na drodze ku pełnemu wyzwoleniu to rzekoma "potrzeba" kontaktów
seksualnych. Trzeba ją odrzucić, odpędzić, odmitologizować ją - inaczej
sprawa nasza jest z góry przegrana. Ciągle jeszcze spotykamy dużo kobiet
wyzwolonych intelektualnie i postrzegających z przeraźliwą jasnością swą
opresyjną sytuację, które jednak starają się - z premedytacją, a nawet
histerycznie - być atrakcyjne dla mężczyzn. Dla tych samych mężczyzn, których
nie szanują, czy zgoła nienawidzą. Popychać ma je do tego "podstawowa
potrzeba seksualno-emocjonalna". Seks nie jest niezbędny do życia jak
jedzenie. Wielu miłych, serdecznych i szczęśliwych ludzi nigdy się weń nie
zaangażowało. To mit, że wstrzemięźliwość rodzi zgorzknienie, zasuszenie i
wypaczenie. (...). Paryzanci nie spółkują. Jedzą, jeśli mogą, ale nie
spółkują. Mają ważniejsze sprawy na głowie, które pochłaniają ich energię.
Każdy z nas miewa okresy, gdy intensywnie czymś zajęty - walką, pracą,
myśleniem czy pisaniem - rezygnuje ze snu, a jedzenie pozostawia przypadkowi.
Przede wszystkim eliminuje wówczas seks. Jest kłopotliwy, pożera czas,
wyczerpuje energię i nie ma większego znaczenia. (...). Nie nawołuję tu do
celibatu, lecz do zaakceptowania celibatu jako wyjścia honorowego; wyjścia
uczciwszego od degradacji, jaką odznacza się większość związków damsko-
męskich. Dopiero całkowita akceptacja celibatu umożliwi nam prawdziwe
wyzwolenie" (Dana Densmore, O celibacie, w: Nikt nie rodzi się kobietą)
Obserwuj wątek
    • veritas religijna prawica i kosciol-o celibacie /czystosci 28.10.05, 20:09

      Pochwale abstynencji seksualnej (tzw. "czystosci") oraz koniecznosc nieulegania
      seksualnym popedom glosi zazwyczaj religijna prawica oraz niektore koscioly,
      m.in. katolicki. Raczej nie feministki.

      ------------------------------
      Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
      • mamalgosia Re: religijna prawica i kosciol-o celibacie /czys 28.10.05, 20:11
        Czystość nie jest tożsama z abstynencją
        • veritas czystosc a abstynencja 28.10.05, 20:25
          Oczywiscie ze nie, "czystosc" onancza brak brudu; natomiast "abstynencja"
          rezygnacje z czegos (np. alkoholu lub seksu). Niektorzy jednak kojarza seks,
          przynajmniej nie miedzy zona a mezem, z brudem (czasem wbrew werbalnym
          deklaracjom), stad abstynencje seksualna okreslaja 'czystoscia'. Przyklad:

          www.brewiarz.alleluja.pl/tekst.php?numer=22594
          ------------------------------
          Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
          • mamalgosia nieprawda 29.10.05, 11:24
            źle interpretujesz.
            Czystość seksualna to współzycie zgodne ze swoim stanem. Tzn. dla panny
            czystością jest niewspółzycie, dla żony współżycie tylko ze swoim mężem.
            • hara78 Re: re 29.10.05, 11:49
              nie mówiłem o czystości a o abstynencji rzecz jasna...zodnie z tematem.
            • veritas tzw. "czystosc" 29.10.05, 14:08
              Przeciez tak napisalam ("...przynajmniej nie miedzy zona a mezem".)

              Dla uscislenia: "czystoscia" niektorzy nazywaja nie tylko brak wspolzycia, ale
              tez brak innych zachowan czy np. mysli erotycznych.

              ------------------------------
              Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
      • hara78 Re: religijna prawica i kosciol-o celibacie /czys 28.10.05, 20:53
        veritas...nie ważne jest kto to głosi ale co.... u nas jest zazwyczaj odwrotnie
        jak papierz coś powiedział to olaboga... każdy leciał jak ćma...ale jak ktoś
        inny coś powiedział to odrazu....gó.. i szarlataneria zapraszam was na
        ostatnio głośne forum na gazecie oto link

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24676&w=30759275
        a także na naszą stronę www.mit.internetum.pl
    • bleman Re: Feministki a seks - o celibacie 28.10.05, 20:17
      eee paplanie nawiedzonej baby.

      Hmm w sumie fajnie by bylo gdyby ta kobiet w to naprawde wierzyla, o pare
      bezuzytecznych destrukcyjnych genow w puli mniej :)
    • hara78 Re: Feministki a seks - o celibacie 28.10.05, 20:42
      jestem facetem i zgadzam się z tobą...kto przeczytał parę fajnych książek i
      doświadczył pewnych rzeczy na sobie ten wie.
      ale wiedza to pirwszy etap wyzwolenia...potem trzeba działać.
      pomocne książki:
      ute erhard..."niegrzeczna"...
      florinda doner grau...
      taisha abelar

      one wszystkie mogą poprowadzić różnymi drogami...poprzez dotarcie do energi czy
      strikte świadomości społecznej.
    • triss_merigold6 Re: Feministki a seks - o celibacie 28.10.05, 21:18
      Idiotka. Nie wie co traci. Jak ktoś nie ma potrzeb to może żyć w celibacie.
      Dotyczy to zarówno ultrakatoli jak i feministek.
      • hara78 Re: Feministki a seks - o celibacie 28.10.05, 21:26
        wiesz pytanie...jest takie czy wszyscy jesteśmy niewolnikam8i więzów
        zmysłowości...tu nie ma nic idiotycznego...wszyscy mamy potrzeby...ale też
        wszyscy jesteśmy istotami które potrafią myśleć... albo tolerować to że jest
        sie własnością faceta.
        • triss_merigold6 Re: Feministki a seks - o celibacie 28.10.05, 21:35
          Libido to indywidualna sprawa. Jedni mają nędzne inni wysokie. Myślę i
          akceptuje fakt, że jako heteroseksualna w zasadzie, potrzebuję faceta do
          satysfakcji seksualnej. Nie ten to inny ale facet.
          • hara78 ok ale. 28.10.05, 22:20
            wszystko ok ... ale jesli poznasz tego konsekwencjie okazuje się że płacicie za
            to za wysoką cenę... oni odbierają wam energie ... która powoduje to iż
            przyznasz że to fakt...to męszczyżni tworzą świat.
            ta nieliczna grupka kobiet...która wybija się ponad przeciętną nie ma z kim
            gadać dlatego gadają najczęściej z męszczyznami którzy znowu często żle
            odbierają takie sygnały jeśli wiesz co mam na myśli.
            spójż na portal kobieta...
            można wywnioskować że kobieta to.
            1 avon i inne...
            2 gary i zupa i ściana świadomości.
            3 dzieci...
            zostało jeszcze coś?
            4 a sex..właśnie...
            • hermina5 Re: ok ale. 29.10.05, 14:22
              Portal kobiet ajet robiony modelowo -pod kobietę modelową czylinieistniejącą -
              gary, uroda, seks , koniec. tak samo sa robione czasopisma dla kobiet i
              reklamy proszku do prania. Tyle tylko, że rzeczywistośc nie jest modelowa , a
              jak symulakrem, wiec kłócisz sie z innym wymiare i nie moge ci pomóc.
    • seerena Re: Feministki a seks - o celibacie 29.10.05, 23:35
      Boże, co za stek bzdur :)))))))))))))))))))))))
    • nietakasama Re: Feministki a seks - o celibacie 30.10.05, 00:47
      Autorkę tego tekstu, jesli chodzi o hierarchię potrzeb odsyłam do pana Maslowa.

      A tadowi jak zwykle radze się punkąc w czoło, bo znowu porzepisuje nam tu
      jakieś bezdety.
    • panismok Re: Feministki a seks - o celibacie 31.10.05, 08:37
      1. ktoś radził sie odwołac do Maslowa - cóż, jego hierarchia nie jest zawsze
      prawidłowa, gdyby była, to np. głodny Van Gogh nie malowłaby, tylko poszedł coś
      zjeśc. A potrzeba samorealizacji (malowanie) stoi podobn wyżej niż głód... I
      podobno najpierw sie głód zaspokaja... Człowiek ma mozliwość wyboru, któe
      potrzeby zaspokajać, a z któymi poczekać; dodatkowo "przeszkadzają" mu zawsze
      różne okoliczności zewnętrzne. Hierarchia Maslowa to taki "najzdrowszy" układ,
      na który nie każdy może sobie pozwolić.
      2. Rezygnacja z czegokolwiek rodzi uzależnienie od tej rzeczy/czynności i
      obseseyjne mysli o niej. Obojętnie, czy to będzie alkohol, seks, czy gra w
      darta. Jeżeli wyrzekamy się czegoś, czynimy w tym celu wysiłek, zmuszamy siebie
      do rezygnacji z zaspokojenia jakiejś potrzeby -ta potrzeba będzie "chodzić" za
      nami. Zdarza sie jednak, że potrzeby samoistnie wygasają u ludzi, ale nie
      dzieje się to drogą wyrzeczenia. Na przykład osoby rozwinięte duchowo bywa, że
      przestają potrzebować mięsa, alkoholu czy seksu. I nie chodzi tu o narzucany
      samemu sobie zakaz, ale o to, że zwyczajnie NIE ODCZUWAJĄ danej potrzeby. (i o
      tym własnie pisze wymieniona wyżej florinda donner-grau)
      Zatem wyrzekanie sie seksu, jeśli lubimy seks i potzrebujemy go -jest
      zwyczajnie bez sensu. Będziemy wtedy jeszcze częściej mysleć o seksie. A jeśli
      chodzi o "marnowanie" energii - nasz organizm często domaga sie wydatkowania
      energii, np. na sport, i to wychodzi mu na dobre. Seks również jest zdrowy.
      Naturalen potrzeby naszego organizmu nie są bez sensu.
      • nietakasama Re: Feministki a seks - o celibacie 31.10.05, 16:45
        > 1. ktoś radził sie odwołac do Maslowa - cóż, jego hierarchia nie jest zawsze
        > prawidłowa, gdyby była, to np. głodny Van Gogh nie malowłaby, tylko poszedł
        coś
        >
        > zjeśc. A potrzeba samorealizacji (malowanie) stoi podobn wyżej niż głód...

        Van Gogh był zaburzony psychicznie.
        Anorektyczki tez wiele rzeczy przedkładają ponad jedzenie, ale czy to obala
        prawdziwość kloasycznej hierarchi potrzeb?
        • panismok Re: Feministki a seks - o celibacie 01.11.05, 13:03
          Napisała, że zaspokajanie potrzeb wg kolejności u Maslowa to pewien ideał,
          najwygodniejsza możliwa opcja. Ale masa ludzi, niekoniecznie zaburzonych, żyje
          przez lata z niezapokojona potrzebą bezpieczeństwa na przykład, a zdarza im się
          te "wyższe" potrzby zaspokajać. Czasami ludzie godzą się z tym, że w danej
          chwili nie mogą mieć bezpieczeństwa/uznania i zajmują się samorealizacją. A
          według Maslowa powinni wówcza jeść i uprawiać seks, a reszte czasu spędzać na
          deliberowaniu, jak by tu zdobyć bezpieczeństwo i uznanie.
          Zresztą jedynie głód jest nazwijmy to, obiektywną potrzebą, inne każdy człowiek
          odczuwa inaczej. Jednemu wystarczy np. domofon i kraty w oknie, i już jest
          bezpieczny, a drugi potrzebuje zamkniętego osiedla z ochroną. Podobnie potrzebę
          uznania u jednej osoby może zaspokoić np. wsparcie rodziny, a druga osoba może
          potrzebować więcej pochwał od szerszego grona. Potrzebe seksu tez można z
          różnym nasileneim odczuwać, nieprawdaż? Jeden człowiek kompletnie na tym nie
          panuje i np. onanizuje sie w centrum handlowym, a inny umie tę
          energię "zaoszczędzić" na odpowiedni moment.
          • edithea Re: Feministki a seks - o celibacie 01.11.05, 13:27
            Nie jest to takie proste. A propo's potrzeby bezpieczeństwa i wolności - czy to
            przypadek, że w czasach głęgokiego komunizmu i stanu wojennego w Polsce zostało
            poczętych i urodziło się najwięcej dzieci??:) Właśnie tym się ludzie zajmowali,
            nizszymi potrzebami - ucieczką w seks i kombiniowaniem jak zdobyc środki do
            życia. O samorealizacji myśleli ludzie nieprzeciętni, artyści. Większość chyba
            jednak z seksu nie rezygnowała, hehe. Taka jest hierarchia ludzka: najpierw
            potrzeby biologiczne, potem wyższe. Artystów nie bierzmy pod uwagę bo są
            nawiedzeni ;)
            Jest jeszcze coś takiego, jak świadome wyrzekanie się potrzeb w imię walki ze
            swoją cielesnością by rozwinąć się duchowo. I tak mnisi jedzą minimalnie, nie
            uprawiają seksu, ale robią to w imię pewnej idei i filozofii. Nie mylmy
            przeciętnych ludzi chodzących sobie po ulicach z mnichami, artystami,
            filozofamii, buddystami :) Myślę, że to rzekome wyrzekanie się seksu na pokaz
            jest pewną pozą. Ktoś dla kogo to nie jest problem w ogóle tego nie roztrząsa. A
            najlepiej słuchać po prostu siebie, mam potrzeby realizuję je, nie mam nie realizuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka