Dodaj do ulubionych

antyfeminiści a interesujący mężczyźni

IP: *.acn.waw.pl 06.10.02, 20:44
Zastanawia mnie jedno- dlaczego silni, wartościowi mężczyźni, inteligentni,
wrażliwi, tacy, których chciałoby się przedstawić rodzicom, nie mają żadnych
problemów z zaakceptowaniem faktu, że rzeczywistośc zmienia się tak, że
kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w różnych dziedzinach życia -
zarówno na gruncie społecznym, politycznym, zawodowym, jak i w zaciszu
domowych pieleszy. Natomiast kiedy spotykam faceta, który a/ ma problemy w
życiu prywatnym, b/ ma problemy w życiu zawodowym, c/ ma niską samoocenę, d/
w ogóle ma problemy ze sobą i swoim życiem, w ciemno mogę się zakładać, o co
tylko chcecie, że w trzeciej - piątej minucie rozmowy rzuci kąśliwą uwagę na
temat fe!-minizmu.
Myślę, że wynika to stąd, że człowiek im bardziej niepewny siebie i własnej
wartości, tym większe ma problemy z zaakceptowaniem jakichkolwiek zmian,
gdyż wychodzi z założenia "nie poradzę sobie". Ktoś, kto zna swoją wartość i
dobrze czuje się sam ze sobą, do zmian podchodzi z zaciekawieniem czy nawet
z zapałem, wiedząc, że cokolwiek by się nie działo, on wybrnie z tego
obronną ręką, a może też coś zyska. Traktuje to jako kolejne wyzwanie -
wielkie rzeczy, nauczyłem się projektowania stron www to i pomidorową
potrafię ugotować - wszystko jest dla ludzi. Natomiast ludzie słabi ,
mężczyźni - używając kontrowersyjnego określenia mojego kolegi - uwałaszeni,
albo zastygają w upartym buncie - pomidorowa, po moim trupie, wolę z głodu
umrzeć, albo negują zmiany w przekonaniu, że to czego nie widzimy - nie
istnieje.Przypomina mi to technikę ukrywania się kota - kot jest święcie
przekonany, że jeśli ukryje głowę pod zwisającym ze stołu obrusem to
automatycznie przestaje być widzialny.
Być może działa tu mechanizm podobny to tego, który sprawia, że ludzie
kiepsko radzący sobie w obecnej rzeczywistości tęsknią za powrotem
komunizmu. Wolą krzyczeć, że za komuny było lepiej zamiast wziąć się w garść
i coś zrobić ze sobą i swoim życiem. Antyfeminiści wolą krzyczeć "kobiety do
garów" zamiast wziąć się w garść i stać się odpowiedzialnym partnerem silnej
i niezależnej kobiety. No a potem na forum definiują seks jako akt oddania
się kobiety mężczyźnie. Przykro mi Macieju, nie wiem, jakież to traumatyczne
przeżycia doprowadziły Cię do takiej konkluzji, ale na Twoim miejscu nie
traciłabym nadziei - może Ci się jeszcze kiedyś trafi w życiu dobry seks.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 21:43
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Zastanawia mnie jedno- dlaczego silni, wartościowi mężczyźni, inteligentni,
      > wrażliwi, tacy, których chciałoby się przedstawić rodzicom, nie mają żadnych
      > problemów z zaakceptowaniem faktu, że rzeczywistośc zmienia się tak, że
      > kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w różnych dziedzinach życia -
      > zarówno na gruncie społecznym, politycznym, zawodowym, jak i w zaciszu
      > domowych pieleszy. Natomiast kiedy spotykam faceta, który a/ ma problemy w
      > życiu prywatnym, b/ ma problemy w życiu zawodowym, c/ ma niską samoocenę, d/
      > w ogóle ma problemy ze sobą i swoim życiem, w ciemno mogę się zakładać, o co
      > tylko chcecie, że w trzeciej - piątej minucie rozmowy rzuci kąśliwą uwagę na
      > temat fe!-minizmu.
      > Myślę, że wynika to stąd, że człowiek im bardziej niepewny siebie i własnej
      > wartości, tym większe ma problemy z zaakceptowaniem jakichkolwiek zmian,
      > gdyż wychodzi z założenia "nie poradzę sobie". Ktoś, kto zna swoją wartość i
      > dobrze czuje się sam ze sobą, do zmian podchodzi z zaciekawieniem czy nawet
      > z zapałem, wiedząc, że cokolwiek by się nie działo, on wybrnie z tego
      > obronną ręką, a może też coś zyska. Traktuje to jako kolejne wyzwanie -
      > wielkie rzeczy, nauczyłem się projektowania stron www to i pomidorową
      > potrafię ugotować - wszystko jest dla ludzi. Natomiast ludzie słabi ,
      > mężczyźni - używając kontrowersyjnego określenia mojego kolegi - uwałaszeni,
      > albo zastygają w upartym buncie - pomidorowa, po moim trupie, wolę z głodu
      > umrzeć, albo negują zmiany w przekonaniu, że to czego nie widzimy - nie
      > istnieje.Przypomina mi to technikę ukrywania się kota - kot jest święcie
      > przekonany, że jeśli ukryje głowę pod zwisającym ze stołu obrusem to
      > automatycznie przestaje być widzialny.
      > Być może działa tu mechanizm podobny to tego, który sprawia, że ludzie
      > kiepsko radzący sobie w obecnej rzeczywistości tęsknią za powrotem
      > komunizmu. Wolą krzyczeć, że za komuny było lepiej zamiast wziąć się w garść
      > i coś zrobić ze sobą i swoim życiem. Antyfeminiści wolą krzyczeć "kobiety do
      > garów" zamiast wziąć się w garść i stać się odpowiedzialnym partnerem silnej
      > i niezależnej kobiety. No a potem na forum definiują seks jako akt oddania
      > się kobiety mężczyźnie. Przykro mi Macieju, nie wiem, jakież to traumatyczne
      > przeżycia doprowadziły Cię do takiej konkluzji, ale na Twoim miejscu nie
      > traciłabym nadziei - może Ci się jeszcze kiedyś trafi w życiu dobry seks.
      > Pozdrawiam

      Analiza typowo feministyczna - można powiedzieć: feminizm krytykować może tylko
      ktoś bezwartościowy, nieinteligentny, niewrażliwy, z problemami w zyciu
      prywatnym i zawodowym, z niską samooceną - wogóle mający problemy "ze sobą i
      swoim życiem", - rzecz prosta największe problemy z zyciem erotycznym.
      Dlaczego feministkom tak często wszystko kojarzy się z seksem? Mają prawdziwą
      obsesję na tym punkcie! Nic nowego pod słońcem - można powiedzieć. Już w XVI
      wieku Franciszek Rabelais uchwycił ten typ kobiety:

      "- Pozostaje jedynie rozstrzygnąć, czy takiej rady chcesz zasięgnąć u
      mężczyzny, czy u kobiety.
      - Co do mnie - rzekł Panrug - szukałbym jej chętnie u kobiety, gdyby nie to, że
      obawiam się dwóch rzeczy: Jedna, iż kobiety, cokolwiek by widziały, zawżdy w
      umyśle swoim mniemają, przedstawiają i wyobrażają sobie, iż chodzi tu o
      wnijście świętego Izyphalla. Jakie bądź gesty, znaki i postawy przybiera się w
      ich oczach i przytomności, zawżdy tłumaczą je sobie i odnoszą do wielce
      ruchomej czynności trykania. Dlatego moglibyśmy być tutaj w błąd wprowadzeni,
      kobieta bowiem brałaby wszystkie nasze znaki, za znaki weneryczne.(...). Po
      drugie, kobieta nie dałaby na nasze znaki w ogóle żadnej odpowiedzi: jeno zaraz
      pokładłaby się na wznak, jakby godząc się z miejsca na nasze nieme prośby.
      Albo, gdyby uczyniła jakie znaki w odpowiedzi na nasze propozycje, byłyby
      pewnie tak ucieszne i sprośne, ze sami poznalibyście, iż myśli jej kręcą się
      koło uczynków Wenery" (Franciszek Rabelais, Gargantua i Pantagruel, tom.I,
      przekład: Tadeusz Żeleński - Boy)
    • Gość: Maciej Super!!! Więc pomóż samotnym feministkom! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 21:52
      Mam wrażenie, że dyskusja na ten temat już się odbyła, w wątku pt. "Dlaczego
      mężczyźni boją się niezależnych kobiet". Proponuję, byś zapoznała się z
      konkluzjami tej dyskusji.

      Nb. mogłabys zrobić dobry uczynek i posłużyc jako swatka wobec tych wszystkich
      biednych, samotnych feministek, które nie mogą sobie znaleźć odpowiedniego
      faceta - podczas gdy Ty przecież znasz ich aż tylu: silnych, wrażliwych i
      zarazem akceptujących feminizm. Mogłabyś dać tym samotnym feministkom jakieś
      namiary na nich? Wszyscy byliby szczęsliwi...
      • Gość: Aga Re: Super!!! Więc pomóż samotnym feministkom! IP: *.kbn.gov.pl 15.10.02, 09:32
        Gość portalu: Maciej napisał(a):


        > Nb. mogłabys zrobić dobry uczynek i posłużyc jako swatka wobec tych
        wszystkich
        > biednych, samotnych feministek, które nie mogą sobie znaleźć odpowiedniego
        > faceta - podczas gdy Ty przecież znasz ich aż tylu: silnych, wrażliwych i
        > zarazem akceptujących feminizm. Mogłabyś dać tym samotnym feministkom jakieś
        > namiary na nich? Wszyscy byliby szczęsliwi...


        Niestety, większość z tych facetów jest już zajęta - przez szcze śliwe,
        niezależne choć kochające, lubiące dory seks, inteligentne, dowcipne, otwarte
        na zmiany - feministki :))

        Samotnych zostało tylko kilku zmamuciałych antyfeministów :))

        Pozdr :))
        Aga


      • konkord Re: Super!!! Więc pomóż samotnym feministkom! 19.10.02, 21:26
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Mam wrażenie, że dyskusja na ten temat już się odbyła, w wątku pt. "Dlaczego
        > mężczyźni boją się niezależnych kobiet". Proponuję, byś zapoznała się z
        > konkluzjami tej dyskusji.
        >
        > Nb. mogłabys zrobić dobry uczynek i posłużyc jako swatka wobec tych
        wszystkich
        > biednych, samotnych feministek, które nie mogą sobie znaleźć odpowiedniego
        > faceta - podczas gdy Ty przecież znasz ich aż tylu: silnych, wrażliwych i
        > zarazem akceptujących feminizm. Mogłabyś dać tym samotnym feministkom jakieś
        > namiary na nich? Wszyscy byliby szczęsliwi...
        Nie rozumiem dlaczego facet uważa się za uprawnionego do mówienia krytycznie o
        feminiźmie. Nie podobają Ci się feministki? Trzymaj się od nich z daleka i po
        prostu bądź szczęśliwy. Czy feministki Ci zagrażają? Z Twojej kąsliwości
        wynika, że tak...
    • Gość: Złotyrybek parafrazując - pozdrawiam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 22:01
      Gość portalu: EWOK napisał(a), a ja zmieniam - pasuje jak ulał.

      Zastanawia mnie jedno- dlaczego silne, wartościowe kobiety , inteligentne,
      wrażliwe, takie, które chciałoby się przedstawić rodzicom i z którymi
      chciałoby sie mieć potomka, nie mają żadnych problemów z zaakceptowaniem
      faktu, że rzeczywistośc zmienia się tak, że mają one coraz więcej do
      powiedzenia w różnych dziedzinach życia - zarówno na gruncie społecznym,
      politycznym, zawodowym, jak i w zaciszu domowych pieleszy. A zmiany zauważają,
      gdyż ich matki tkwiły w totalnej poddańczości wobec mężczyzny.

      Natomiast kiedy spotykam kobietę, która a/ ma problemy w życiu prywatnym, b/
      ma problemy w życiu zawodowym, c/ ma niską samoocenę, d/ w ogóle ma problemy
      ze sobą i swoim życiem, e/ ma problemy z mężczyznami, f/ ma problemy z własną
      tożsamością - w ciemno mogę się zakładać, o co tylko chcecie, że w trzeciej -
      piątej minucie rozmowy rzuci uwagę na temat obowiązkowego feminizmu i
      wyzwolenia kobiet

      Słuszny wniosek :

      Myślę, że wynika to stąd, że człowiek im bardziej niepewna siebie i własnej
      wartości, tym większe ma problemy z zaakceptowaniem jakiejkolwiek
      rzeczywistości wokół siebie , gdyż wychodzi z założenia "nie poradzę sobie"
      (np. z rodziną, posiadaniem dzieci, pracą i dziećmi itp). Stąd biorą się też
      przyszli członkowie sekt - jak wiadomo.
      Ktoś, kto zna swoją wartość i dobrze czuje się sam ze sobą, do śwaiata wokół
      podchodzi z zaciekawieniem czy nawet z zapałem, wiedząc, że cokolwiek by się
      nie działo, on wybrnie z tego obronną ręką, a może też coś zyska. Traktuje to
      jako kolejne wyzwanie - wielkie rzeczy, nauczyłam się projektowania stron www
      to i pomidorową potrafię ugotować - wszystko jest dla ludzi. Urodziłam dzieci,
      wychowuję je to i do pracy pójdę, a wypranie koszuli to już zupełenie nie
      problem - a wręcz chętnie.

      Natomiast ludzie słabi , kobiety - używając kontrowersyjnego określenia mojego
      kolegi - babochłopy, albo zastygają w upartym buncie - pomidorowa, po moim
      trupie, wolę z głodu umrzeć, dzieci ? - to tylko garb i wyrzeczenia
      albo negują rzeczywistość w przekonaniu, że to co wydaje im sie widzieć jest
      poważnym, globalnym problemem. Przypomina mi to technikę wiszące na drzewie
      kota - kot jest święcie przekonany, że największym problemem tego świata jest
      jego wiszenie na drzewie. Dlatego drze się w niebogłosy.
      Być może działa tu mechanizm podobny to tego, który sprawia, że ludzie kiepsko
      radzący sobie w obecnej rzeczywistości tęsknią za powrotem
      komunizmu. Wolą tylko krzyczeć, że za komuny było lepiej zamiast wziąć się w
      garść i coś zrobić ze sobą i swoim życiem. Feministki wolą krzyczeć "kobiety
      róbcie karierę, nie pozwólcie żeby ktoś rządził waszą macicą" zamiast wziąć
      się w garść i stać się odpowiedzialnym partnerem silnego i niezależnego
      mężczyzny, który pewnie by i pomógł w wychowywaniu dzieci , gdyby ktoś mu je
      urodził.
      No a potem na forum definiują seks jako akt oddania się kobiety mężczyźnie -
      czyli rzecz absolutnie niegodną kobiety. Lub negują istnienie instynktu
      macieżyńskiego (szczególnie te, które nigdy nie rodziły...)

      Serdecznie pozdrawiam z drugiej strony lustra.
      • Gość: soso odpowiedz na list :-) IP: 195.41.66.* 07.10.02, 07:43


        1. Do EWOK - jest to trafna uwaga i podzielam ta obserwacje w 100%
        2. Do tada: Cytat jest nietrafiony bo jezeli juz szukac co sie komu z czym
        kojarzy to wszelkie badanie psychologiczne wykazuja, ze raczej jednak
        mezczyznom 'wszystko' kojarzy sie z seksem a nie kobietom.
        3. Do macieja - prawda zabolala. Wlasnie Ciebie chyba EWOK ma na mysli piszac o
        tych problemach z soba i wylewaniu zalow nad soba na papier tego forum. A moze
        tak mala refleksja zamiast popadnie w petle czasu? Autoterapia?
        4. Do zlotyrybeka - dobrze poprowadzony przyklad i podpisalbym sie obiema
        rekami gdyby nie to, ze nie doprowadzilas do konca swej 'zmiany plci' - ze w 3,
        5 minucie rozmowy taka kobieta rzuci cos o patriarchacie. Wtedy Twoja refleksja
        w doslownym tego slowa znaczeniu miala by logiczne doprowadzenie do konca.
        Ale nie w tym rzecz. Ciekawe jest co innego, co zostalo napisane na koncu.
        Otoz, ze ludzie slabi maja klopoty z akceptowaniem tego, co dookola nich. Hmm,
        jest to cios w tada i macieja bo oni wlasnie maja klopoty z zaakceptowaniem
        tego, co dookola nich - osiaganiem przez kobiety lepszych pozycji i chwianie
        sie posad patriarchatu. Na szczescie takze dla nich nie jest zlotyrybekowa
        prawda 'prawda obiektywna'. Ludzie silni takze maja problemy z akceptowaniem
        tego, co dookola nich, zlotyrybeku. I wtedy nie popadaja w narzekania a probuja
        cos zrobic. Dziwne by bylo z punktu widzenia ludzkosci jezeli wszystkie silne
        jednostki akceptowalyby zastany swiat i nie probowaly go zmienic a prawo do
        nowego zostawilibysmy tylko skrzywionym degeneratom w rodzaju Hitlera.
        Zastanow sie co piszesz nim napiszesz. Czasami efetowne sformulowania i z
        pozoru trafne po nieco glebszym zanalizowaniu rozsypuje sie bo nie trzymaja sie
        no wiesz czego...

        pzdrw

        soso
        • zlotyrybek Re: odpowiedz na list :-) 07.10.02, 11:02
          Gość portalu: soso napisał(a):

          >
          >
          > 1. Do EWOK - jest to trafna uwaga i podzielam ta obserwacje w 100%
          > 2. Do tada: Cytat jest nietrafiony bo jezeli juz szukac co sie komu z czym
          > kojarzy to wszelkie badanie psychologiczne wykazuja, ze raczej jednak
          > mezczyznom 'wszystko' kojarzy sie z seksem a nie kobietom.
          > 3. Do macieja - prawda zabolala. Wlasnie Ciebie chyba EWOK ma na mysli piszac
          o
          >
          > tych problemach z soba i wylewaniu zalow nad soba na papier tego forum. A
          moze
          > tak mala refleksja zamiast popadnie w petle czasu? Autoterapia?
          > 4. Do zlotyrybeka - dobrze poprowadzony przyklad i podpisalbym sie obiema
          > rekami gdyby nie to, ze nie doprowadzilas do konca swej 'zmiany plci' - ze w
          3,
          >
          > 5 minucie rozmowy taka kobieta rzuci cos o patriarchacie. Wtedy Twoja
          refleksja
          >
          > w doslownym tego slowa znaczeniu miala by logiczne doprowadzenie do konca.
          > Ale nie w tym rzecz. Ciekawe jest co innego, co zostalo napisane na koncu.
          > Otoz, ze ludzie slabi maja klopoty z akceptowaniem tego, co dookola nich.
          Hmm,
          > jest to cios w tada i macieja bo oni wlasnie maja klopoty z zaakceptowaniem
          > tego, co dookola nich - osiaganiem przez kobiety lepszych pozycji i chwianie
          > sie posad patriarchatu. Na szczescie takze dla nich nie jest zlotyrybekowa
          > prawda 'prawda obiektywna'. Ludzie silni takze maja problemy z akceptowaniem
          > tego, co dookola nich, zlotyrybeku. I wtedy nie popadaja w narzekania a
          probuja
          >
          > cos zrobic. Dziwne by bylo z punktu widzenia ludzkosci jezeli wszystkie silne
          > jednostki akceptowalyby zastany swiat i nie probowaly go zmienic a prawo do
          > nowego zostawilibysmy tylko skrzywionym degeneratom w rodzaju Hitlera.
          > Zastanow sie co piszesz nim napiszesz. Czasami efetowne sformulowania i z
          > pozoru trafne po nieco glebszym zanalizowaniu rozsypuje sie bo nie trzymaja
          sie
          >
          > no wiesz czego...
          >
          > pzdrw
          >
          > soso
          Soso, to tylko tak wygląda z Twojego punktu siedzenia....
      • maciej.k1 Re: parafrazując - pozdrawiam 07.10.02, 11:09
        Piękne, dowcipne, trafione.
        Pozdrawiam -
        :-)
    • Gość: EWOK Odpowiedzi IP: 213.241.18.* 07.10.02, 09:35
      1. do Tada - fakt, że zaliczyłeś moją wypowiedź do "typowo feministycznych"
      przyjmuję za komplement szczególnie w świetle Twojego niedawnego postu w
      całości poświęconego temu, że polskie feministki z feminizmem mają niewiele
      wspólnego. Co do obsesji seksualnej, którą przypisujesz kobietom - nie będę się
      podpierać Dekameronem, natomiast pragnę Cię gorąco zachęcić do zajrzenia na
      sąsiadujące a nami forum pt. Mężczyzna. Na liście wątków można znaleźć tak
      frapujące zagadnienia, jak "Walenie konia - szkodzi czy pomaga" lub "Obciąg -
      norma czy luksus".
      2. Do Macieja - nie mogę zająć się swataniem sfrustrowanych feministek po
      pierwsze dlatego, że wszystkie, które znam, są zadowolone z życia i mają już
      bardzo fajnych partnerów, a po drugie dlatego, że bardzo się do Ciebie
      przywiązałam...
      3. Do Złotegorybka - Ortografia, słonko! Ortografia !!!
      4. Do Soso - dzięki za poparcie. Nawiasem mówiąc - co robiłeś na plaży
      naturystów? :)))
      • zlotyrybek Re: Odpowiedzi 07.10.02, 11:03
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > 3. Do Złotegorybka - Ortografia, słonko! Ortografia !!!

        To bardzo merytoryczna uwaga. Zapomniałaś mnie skarcić za interpunkcję :)
        • Gość: EWOK Re: Odpowiedzi IP: 213.241.18.* 07.10.02, 11:07
          Nie bądź taki samokrytyczny - z interpunkcją jeszcze nie jest u Ciebie tak
          najgorzej.
          • maciej.k1 Re: Odpowiedzi 07.10.02, 11:17
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Nie bądź taki samokrytyczny - z interpunkcją jeszcze nie jest u Ciebie tak
            > najgorzej.

            Złotyrybek jest normalną kobietą (nb. dla Was, feministek, powinna być wzorcem
            kobiecości, tak jak złoty metr z Sevres). Dlatego należy zwracać się do niej
            używając żeńskich końcówek (tj. "samokrytycznA", nie "samokrytycznY"), nawet,
            jeśli jesteś zwolenniczką feministycznej reformy języka polskiego.
            :-)
            • Gość: Aga Re: Odpowiedzi IP: *.kbn.gov.pl 15.10.02, 09:36
              maciej.k1 napisał:

              > Gość portalu: EWOK napisał(a):
              >
              > > Nie bądź taki samokrytyczny - z interpunkcją jeszcze nie jest u Ciebie tak
              >
              > > najgorzej.
              >
              > Złotyrybek jest normalną kobietą (nb. dla Was, feministek, powinna być
              wzorcem
              > kobiecości, tak jak złoty metr z Sevres).

              Biedna Zlotyrybek!
              Zostać przez Macieja zaliczona do NORMALNYCH :))
              Na Twoim miejscu, Złotyrybku, bym się cieżko obraziła :))

              Pozdr.
              Aga
      • Gość: soso na plazy naturystow IP: 195.41.66.* 07.10.02, 11:18




        obserwowalem :-)

        Nie, tak na serio to mnie nawet troche denerwuje, ze najfajniejsze plaze zaraz
        sa obsmarowane napisami na skalach 'FKK' i oczywiscie stanowia wylaczne
        terytorium naturystow. Dlaczego?!
        Jakos nie spieszno im do przecietnosci. Choc trzeba przysnac, ze teraz wszyscy
        sie wszedzie rozbieraja czy przebieraja i tabu nagosci jakos zmienia swoj sens.



        Milo sie czyta, ze tadowi, maciejowi i zlotoustejrybce zabraklo argumentow :-).
        Glupoty wypisuja a potem glowy w piasek :-)

        pzdrw, dla wszystkich zreszta,

        soso
        • Gość: EWOK Re: na plazy naturystow IP: 213.241.18.* 07.10.02, 13:40
          Ja myślę, że tad się nie odzywa, bo buszuje teraz na forum "Mężczyzna". Na
          pewno wyjdzie mu to na zdrowie ponieważ są tam ludzie, którzy a/wiedzą, że mają
          problem, b/potrafią go zdefiniować, c/ starają się go rozwiązać. I naprawdę nie
          ma znaczenia, że problemem tamtych jest zbyt mały penis, a Tada - nadmierna
          skłonność do demagogii i zacietrzewiania się. To różnice zaledwie kosmetyczne.
          Pozdrawiam :-))
      • maciej.k1 Re: Odpowiedzi 07.10.02, 11:32
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > 2. Do Macieja - nie mogę zająć się swataniem sfrustrowanych feministek po
        > pierwsze dlatego, że wszystkie, które znam, są zadowolone z życia i mają już
        > bardzo fajnych partnerów,

        Toteż ja apelowałem do Ciebie, byś wyswatała te z wątku pt. "Czy mężczyzni boją
        się niezależnych kobiet?" - biedne, samotne, sfrustrowane, aczkolwiek podobno
        (tak twierdzą) - inteligentne i niezależne. Znasz tylu facetów wartych
        przedstawienia rodzicom i akceptujących feminizm, to chyba mogłabyś
        wielkodusznie się nimi podzielić z koleżankami feministkami z forum?

        A może nie chcesz podzielić się facetami? Chcesz mieć ich wszystkich tylko dla
        siebie? I jak tu się dziwić, że potem biedne feministki zakładają wątki
        pt. "Dlaczego kobiety nie są solidarne?" ...

        > a po drugie dlatego, że bardzo się do Ciebie
        > przywiązałam...

        Dziękuję za miłe słowa, ale jak mam to rozumieć w kontekście mojego
        patrialchalnego zacofania? Czyżbyś gustowała w samcach usiłujących "przyspawać
        kobietę do kuchni"? Nb. muszę Cię zmartwić, bo moja kuchnia jest już trwale
        zajęta.
        • Gość: EWOK do Macieja i Rybci IP: 213.241.18.* 07.10.02, 12:43
          Macieju, to Was jest dwóch w jednym...? Jak dr.Jekyll i Mr. Hyde?
          Muszę się ze wstydem przyznać, iż nie przeczytałam uczciwie WSZYSTKICH
          wypowiedzi na forum i niektóre niuanse związane z Waszym życiem umknęły mojej
          uwadze, uskładało się to na niezłą "Dynastię", a ja nigdy nie byłam
          zwolenniczką tasiemców. Rybkę przepraszam za posądzenie o niewłaściwą płeć -
          zmylił mnie ten błąd ortograficzny, nie przypuszczałam, że PRAWDZIWA KOBIETA
          może pomylić się w tak znamiennym słowie.
          Macieju, nie ukrywam, że łamiesz mi serce. Od co najmniej dwóch dni nie
          marzyłam o niczym innym, jak tylko o tym by gotować dla Ciebie pyzy od rana do
          nocy.
          • maciej.k1 Re: do Macieja i Rybci 07.10.02, 12:59
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Macieju, nie ukrywam, że łamiesz mi serce. Od co najmniej dwóch dni nie
            > marzyłam o niczym innym, jak tylko o tym by gotować dla Ciebie pyzy od rana
            do
            > nocy.

            To jednak mi się udało! Nie przepadam za pyzami... Ale doceniam Twoją dobrą
            wolę. :-)
            Z patrialchalnym ucałowaniem (w rękę) -
          • hirvi1 Re: do Macieja i Rybci 18.10.02, 18:26
            Ewok, to może ja? Jestem antyfeminista i przepadam za pyzami! A, cholera, nie
            wychodzą mi coś.. to jak?(albo chociaż przepis przyślij)
            • konkord Re: do Macieja i Rybci 19.10.02, 21:29
              To co w takim razie robisz na tym forum? Przepisu na pyzy szukasz?
      • pwrzes Re: Odpowiedzi 16.10.02, 14:24
        Gość portalu: EWOK napisał(a):
        > 3. Do Złotegorybka - Ortografia, słonko! Ortografia !!!

        Przez przypadek na to forum trafilem ale jak widze nazifeministki tu tez sa ;-)
        Jak nie maja kontrargumentow to do ortografii sie przyczepia ;p

        Mors
    • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 08.10.02, 16:13
      Witam,

      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Myślę, że wynika to stąd, że człowiek im bardziej niepewny siebie i własnej
      > wartości, tym większe ma problemy z zaakceptowaniem jakichkolwiek zmian,
      > gdyż wychodzi z założenia "nie poradzę sobie".

      O rety, takiej psychoanalizy dla ubogich to dawno nie widziałem. A widziałem
      nie jedno, bo robię doktorat z psychologii. Twój post doskonale potwierdza to,
      o czym pisałem w wątku "girls..." i innych, że feminizm i gender to klasyczne
      przykłady pesudonauk, które zamiast merytorycznej argumentacji wolą
      dyskredytować oponentów atakami personalnymi. To stary chwyt marksistowski, że
      zamiast rzeczowej polemiki wystarczy nazwać przeciwników "wrogami ludu",
      przypisać im jakąś "bezobajwową schizofrenię" i to załatwia sprawę.

      > Ktoś, kto zna swoją wartość i dobrze czuje się sam ze sobą, do zmian
      > podchodzi z zaciekawieniem czy nawet z zapałem, wiedząc, że cokolwiek by się
      > nie działo, on wybrnie z tego obronną ręką, a może też coś zyska.

      Przecież to ewidenta bzdura. Zmiany mogą być różne - czy np. kobiety powinny
      podchodzić do reform wprowadzanych przez talibów z zaciekawieniem i zapałem.
      Czy przedsiębiorcy powinni traktować podwyżkę podatków i bzdurne zmiany
      przepisów jako intrygujące wyzwania, z którego zawsze wyjdą obronną ręką?

      > mężczyźni - używając kontrowersyjnego określenia mojego kolegi - uwałaszeni,
      > albo zastygają w upartym buncie - pomidorowa, po moim trupie, wolę z głodu
      > umrzeć,

      A co to ma wspólnego z antyfeminizmem? Ja mieszkam sam i wszystko w domu sam
      robię. Gotować umiem, bardzo lubię i przyszła żona będzie miała ze mnie w
      kuchni pożytek. Z drugiej strony np. na pięcioro przełożonych pod jakimi
      pracowałem, najmniej kompetentna i najbardziej konfliktowa była pewna
      feministka - jednak wiem, że to za mało by wysnuwać daleko idące wnioski.

      > albo negują zmiany w przekonaniu, że to czego nie widzimy - nie
      > istnieje.

      Cóż, to bardzo ciekawe i poważne stanowisko filozoficzne zwane solipsyzmem.

      Feminstki za to widzą to co nie istnieje. A to jest tzw. paranoja.

      > Być może działa tu mechanizm podobny to tego, który sprawia, że ludzie
      > kiepsko radzący sobie w obecnej rzeczywistości tęsknią za powrotem
      > komunizmu.

      Wybacz, ale to feministki mają lewicowe ciągoty i domagają się zwiększonej
      interwencji państwa np. w gospodarkę. Istnieje bardzo dobrze obserwowana
      korelacja między prorynkowością (więc i przekonaniem o tym, by jednostka sama o
      siebie dbała), a dystansowaniem się do feminizmu. Tak więc Twoje wnioski się
      kupy nie trzymają.

      > i coś zrobić ze sobą i swoim życiem. Antyfeminiści wolą krzyczeć "kobiety do
      > garów" zamiast wziąć się w garść i stać się odpowiedzialnym partnerem silnej
      > i niezależnej kobiety.

      Antyfeminiści krzycza "kobieta do garów" na tej samej zasadzie jak
      feminstki "zabić wszystkich mężczyzn". Bądźmy poważni. A co do tego, jakie
      kobiety wolą - ludzie są różni, a o gustach się nie dysktuje.

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.acn.waw.pl 08.10.02, 21:17
        Ja nigdy nie twierdziłam ,że sfrustrowani - z jakichkolwiek powodów- mężczyźni
        są antyfeministami z powodu swojej frustracji. Twierdziłam natomiast, że ci, z
        którymi rozmawiałam, przy całym swoim niezadowoleniu z życia, przy okazji są
        również antyfeministami. Że akurat takich spotkałam - trudno. Mówiąc o
        femninizmie jako nauce - jaki konkretnie masz na myśli - radykalny,
        afirmatywny, katolicki neofeminizm czy jeszcze jakiś inny? Feminizm jest
        niejednorodny. Czy można go uważać za ideologię albo doktrynę - nie
        wiem,dlatego nigdy go tak nie traktowałam. Myślę natomiast, że można uważać
        feminizm za zbiór zdroworozsądkowych postulatów - równa płaca za taką samą
        pracę, podział obowiązków domowych wprost proporcjonalnie do czasu, jaki
        partnerzy spędzają w pracy, traktowanie kwestii rodzicielstwa tak aby
        negatywne skutki posiadania dzieci (w sensie rodzicielstwo a praca zawodowa)
        nie dotykały wyłącznie kobiet itd. Co do tego, że postawa prorynkowa oraz
        pozytywne nastawienie do feminizmu wykluczają się wzajemnie - widocznie nie
        mamy wspólnych znajomych, bo ja wśród swoich odnalazłam zupełnie przeciwną
        tendencję. Następnym razem zwróć proszę uwagę na to, czy ktoś stara się
        wypowiadać prawdy, która uważa za ogólnie obowiązujące, czy też wypowiada się
        wyłącznie w swoim imieniu, korzystając ze swoich osobistych doświadczeń.
        • Gość: soso Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.41.66.* 09.10.02, 07:04
          'Feministki maja lewicowe ciagoty' pisze BD. Bo i przypuszcza, ze jest to
          straszliwy przytyk. Otoz jest tak, ze w krajach demokratycznych tak lewicowe
          jak i prawicowe ciagoty sa rownoprawne. Wybory wskazuja, ze popularne sa
          naprzemiennie obie opcje i nie ma w krajach Zachodu skrzywionego przez komunizm
          pojecia lewicy. Stad ostroznie panie BD z trabieniem o lewicowosci feminizmu.
          Bo nawet, jezeli tak Ci sie to tak kojarzy to jest wciaz w nurcie normalnego
          rozwoju spolecznego.

          pzdrw

          soso
          • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 09.10.02, 09:57
            Witam,

            Gość portalu: soso napisał(a):

            > 'Feministki maja lewicowe ciagoty' pisze BD. Bo i przypuszcza, ze jest to
            > straszliwy przytyk.

            Co BD pisze to widać, a co przypuszcza to Twoje zgadywanie. Nie chodziło o
            przytyk, tylko o wykazanie sprzeczności między orientacją prorynkową, a
            feminizmem.

            > Otoz jest tak, ze w krajach demokratycznych tak lewicowe
            > jak i prawicowe ciagoty sa rownoprawne.

            Ciagoty tak, ale już np. nie partie - co widać w paru konstytucjach.

            Poza tym o czym to niby ma świadczyć - w USA działają legalnie organizacje
            negujące Holocaust i propagujące zalegalizowanie pedofilii (np. NAMBLA).

            > Wybory wskazuja, ze popularne sa naprzemiennie obie opcje i nie ma w krajach
            > Zachodu skrzywionego przez komunizm pojecia lewicy. Stad ostroznie panie BD z
            > trabieniem o lewicowosci feminizmu. Bo nawet, jezeli tak Ci sie to tak
            > kojarzy to jest wciaz w nurcie normalnego rozwoju spolecznego.

            Feminizm jest lewicowy - to jeden fakt. Nurty lewicowe są legalne i popularne -
            to drugi. W mojej opnii programy lewicowe są szkodliwe - to trzeci. Nie wiem
            jednak po co ta cała Twoja pisaniana. By udowodnić, że feminizm jest legalny -
            to już wcześniej wiedziałem.

            pozdrawiam,

            BD
        • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 09.10.02, 10:11
          Witam,

          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > femninizmie jako nauce - jaki konkretnie masz na myśli - radykalny,
          > afirmatywny, katolicki neofeminizm czy jeszcze jakiś inny?

          Mówiłem raczej o gender studies jako pseudonauce, o feminizmie w tym
          kontekście. Naukowego nie spotkałem. Dlaczego - wyjaśniam to w wątku "girls..."
          pisząc o współczesnej metodologii nauk.

          > wiem,dlatego nigdy go tak nie traktowałam. Myślę natomiast, że można uważać
          > feminizm za zbiór zdroworozsądkowych postulatów

          I tu bym się radykalnie nie zgodził. A wiem o czym mówię, bo specjalizuję się w
          swojej pracy naukowej w tzw. wyborze racjonalnym (rational choice). I muszę
          przyznać, że feminizm jest jednym z najsilniejszych bastionów antyracjonalnych,
          obok np. psychoanalizy.

          > - równa płaca za taką samą pracę,

          To nie jest racjonalne - wyjasniałem tu kiedyś dlaczego.
          Racjonalne: płacę ustala rynek i dobrowolne kontrakty.

          > podział obowiązków domowych wprost proporcjonalnie do czasu, jaki
          > partnerzy spędzają w pracy,

          Bez sensu, zakłada bowiem identyczne modele użyteczności i zdolności obu stron.
          Racjonalne: podział prac wynika z umowy między stronami.

          > traktowanie kwestii rodzicielstwa tak aby negatywne skutki posiadania dzieci
          >(w sensie rodzicielstwo a praca zawodowa) nie dotykały wyłącznie kobiet itd.

          Jak wyżej - kogo ma dotyczyć to kwestia dobrowolnej umowy i sytuacji na rynku
          pracy (np. tego co potrzebują pracodawcy).

          > Co do tego, że postawa prorynkowa oraz pozytywne nastawienie do feminizmu
          > wykluczają się wzajemnie - widocznie nie mamy wspólnych znajomych, bo ja
          > wśród swoich odnalazłam zupełnie przeciwną tendencję.

          Może po prostu nie rozumiesz co oznacza "postawa prorynkowa". Więc w skrócie
          wyjaśnię - postawa ta zakłada, że najlepszym regulatorem rynku pracy, cen,
          produkcji i konsumpcji jest wolny rynek czyli brak odgórnego regulatora.
          Państwo na wolnym rynku strzeże egzekwowalności dobrowolnych kontraktów,
          natomiast nie ingeruje w ich treść a priori. Wszelkie rozwiązania typu płaca
          minimalna, ograniczenia w rekrutacji, akcje afirmatywne są z defnicji
          antyrynkowe, natomiast jak najbardziej feministyczne.

          > Następnym razem zwróć proszę uwagę na to, czy ktoś stara się
          > wypowiadać prawdy, która uważa za ogólnie obowiązujące, czy też wypowiada się
          > wyłącznie w swoim imieniu, korzystając ze swoich osobistych doświadczeń.

          Tylko, że te doświaczenia raczyłaś ekstrapolować niezbyt eleganko na piszących
          na tym forum.

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 213.241.18.* 09.10.02, 11:45
            Uderz w stół - nożyce się odezwą.
          • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 213.241.18.* 09.10.02, 12:24
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Witam,
            >
            >
            >
            > Mówiłem raczej o gender studies jako pseudonauce, o feminizmie w tym
            > kontekście.

            Piszesz o feminizmie, właściwie nie - wymądrzasz się o feminizmie. Powiedz, co
            wiesz na jego temat oprócz kilku stereotypowych bzdur - konkretnie.
            >
            >
            >
            >
            >
            > > - równa płaca za taką samą pracę,
            >
            > To nie jest racjonalne - wyjasniałem tu kiedyś dlaczego.
            > Racjonalne: płacę ustala rynek i dobrowolne kontrakty.

            Jasne, że tak. Z tym, że jeśli kontrakty ludzi o identycznych kwalifikacjach
            zaangażowanych na takie samo stanowisko, przy identycznym zakresie obowiązków
            przewidują różną płacę i powodem tego rozróżnienia jest płeć, a jeszcze nie
            zaczęli tych obowiązków wypełniać więc odpada kryterium skuteczności, gdyż
            jeszcze go nie sprawdzono - jest to nieracjonalne, gdyż pracodawca postępując w
            ten sposób kieruje sie powodami pozamerytorycznymi. I nie tu najmniejszego
            znaczenia czy osobą dyskryminowaną jest kobieta (powód pozamerytoryczny - np.
            zajdzie w ciążę i trzeba będzie trzymać dla niej to stanowisko) czy mężczyzna
            (powód pozamerytoryczny - będzie przepijał całą pensję i przychodził do pracy
            na kacu)
            >
            > > podział obowiązków domowych wprost proporcjonalnie do czasu, jaki
            > > partnerzy spędzają w pracy,
            >
            > Bez sensu, zakłada bowiem identyczne modele użyteczności i zdolności obu
            stron.
            >
            Dlaczego mamy nie zakładać identycznych zdolności obu stron? W jakiej, oprócz
            sugerowanej przez kobiecą biologię, dziedzinie tak bardzo się różnią?
            >
            > > traktowanie kwestii rodzicielstwa tak aby negatywne skutki posiadania dzie
            > ci
            > >(w sensie rodzicielstwo a praca zawodowa) nie dotykały wyłącznie kobiet itd
            > .
            >
            > Jak wyżej - kogo ma dotyczyć to kwestia dobrowolnej umowy i sytuacji na rynku
            > pracy (np. tego co potrzebują pracodawcy).

            Gdyby brać pod uwagę wyłącznie zapotrzebowanie oraz kryterium przydatności to
            najwyżej opłacanym zawodem powinien być zawód matki na urlopie macierzyńskim -
            ostatecznie to ona wytworzyła i poddała wstępnej obróbce produkt, którego
            przydatność jest nieoceniona dla każdego pracodawcy - oczywiście, jak trochę
            podrośnie.
            >
            > >
            >
            > Może po prostu nie rozumiesz co oznacza "postawa prorynkowa". Więc w skrócie
            > wyjaśnię - postawa ta zakłada, że najlepszym regulatorem rynku pracy, cen,
            > produkcji i konsumpcji jest wolny rynek czyli brak odgórnego regulatora.
            > Państwo na wolnym rynku strzeże egzekwowalności dobrowolnych kontraktów,
            > natomiast nie ingeruje w ich treść a priori. Wszelkie rozwiązania typu płaca
            > minimalna, ograniczenia w rekrutacji, akcje afirmatywne są z defnicji
            > antyrynkowe, natomiast jak najbardziej feministyczne.
            >
            Czy poinformowałeś już o tym strajkujących stoczniowców?

            Pozdrawiam również
            Ewok
            > >
            • maciej.k1 rynek a płace 09.10.02, 12:34
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > ten sposób kieruje sie powodami pozamerytorycznymi. I nie tu najmniejszego
              > znaczenia czy osobą dyskryminowaną jest kobieta (powód pozamerytoryczny - np.
              > zajdzie w ciążę i trzeba będzie trzymać dla niej to stanowisko) czy mężczyzna
              > (powód pozamerytoryczny - będzie przepijał całą pensję i przychodził do pracy
              > na kacu)

              Mężczyznę na kacu można zwolnić, lub obniżyć mu pensję, kobiety w ciąży - nie.
              • Gość: EWOK Re: rynek a płace IP: 213.241.18.* 09.10.02, 13:17
                maciej.k1 napisał:

                > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                >
                > > ten sposób kieruje sie powodami pozamerytorycznymi. I nie tu najmniejszego
                >
                > > znaczenia czy osobą dyskryminowaną jest kobieta (powód pozamerytoryczny -
                > np.
                > > zajdzie w ciążę i trzeba będzie trzymać dla niej to stanowisko) czy mężczy
                > zna
                > > (powód pozamerytoryczny - będzie przepijał całą pensję i przychodził do pr
                > acy
                > > na kacu)
                >
                > Mężczyznę na kacu można zwolnić, lub obniżyć mu pensję, kobiety w ciąży - nie.

                Pomijając już to, że przeważnie zwalnia się ją zaraz po tym, jak po urlopie
                wraca do pracy, udowodnij mi, proszę, że ciąża w istotnym stopniu wpływa na
                kompetencje pracownicy w przypadku tzw. pracowników umysłowych. Ciąża nie
                zaburza percepcji ani procesów myślowych - kac owszem.
                • maciej.k1 Re: rynek a płace 09.10.02, 13:23
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Pomijając już to, że przeważnie zwalnia się ją zaraz po tym, jak po urlopie
                  > wraca do pracy, udowodnij mi, proszę, że ciąża w istotnym stopniu wpływa na
                  > kompetencje pracownicy w przypadku tzw. pracowników umysłowych. Ciąża nie
                  > zaburza percepcji ani procesów myślowych - kac owszem.


                  Wpływa, wpływa, zwłasza, jak jest się w domu na zwolnieniu, wymiotując.
                  • Gość: EWOK Re: rynek a płace IP: 213.241.18.* 09.10.02, 13:44
                    maciej.k1 napisał:

                    > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                    >
                    > > Pomijając już to, że przeważnie zwalnia się ją zaraz po tym, jak po urlopi
                    > e
                    > > wraca do pracy, udowodnij mi, proszę, że ciąża w istotnym stopniu wpływa n
                    > a
                    > > kompetencje pracownicy w przypadku tzw. pracowników umysłowych. Ciąża ni
                    > e
                    > > zaburza percepcji ani procesów myślowych - kac owszem.
                    >
                    >
                    > Wpływa, wpływa, zwłasza, jak jest się w domu na zwolnieniu, wymiotując.

                    Sugerowałam, żebyś napisał o ciąży, a Ty wciąż o tym kacu.
                  • Gość: Aga Re: rynek a płace IP: *.kbn.gov.pl 15.10.02, 09:42
                    maciej.k1 napisał:


                    > Wpływa, wpływa, zwłasza, jak jest się w domu na zwolnieniu, wymiotując.

                    No to ZUPEŁNIE tak jak przy kacu :))

                    A.
                  • sagan2 Re: rynek a płace 15.10.02, 09:43
                    maciej.k1 napisał:


                    > Wpływa, wpływa, zwłasza, jak jest się w domu na
                    > zwolnieniu, wymiotując.

                    o ile wiem, wymiatuja tylko niektore kobiety. wymiotuje
                    tylko na samym poczatku, na ogol z rana, czyli PRZED
                    wyjsciem do pracy.
            • Gość: soso do BD IP: 195.41.66.* 09.10.02, 12:41
              Piszesz, ze feminizm jest przeciwstawny wolnemu rynkowi (zabawne ale nie o to
              chodzi). A co? Wolny rynek to jakis bozek?! Niepodwazalna wartosc?! Kraje tak o
              duzej wolnosci gospodarczej jak i bardzo socjalnie nakierowane, egalitarne i z
              silnie sterowanym rynkiem maja sie rownie dobrze. Gdzie te argumenty?!?!?

              Szkoda czlowieka - BD ma zmrozony fragment mozgu i na okraglo odtwarza ten sam
              fragmencik ze szkolnej czytanki: wolny rynek, wolny rynek, wolny ry....

              pzdrw
              soso
              • Gość: BD Re: do BD IP: 195.136.251.* 09.10.02, 14:52
                Witam,

                Gość portalu: soso napisał(a):

                > Piszesz, ze feminizm jest przeciwstawny wolnemu rynkowi (zabawne ale nie o to
                > chodzi). A co? Wolny rynek to jakis bozek?! Niepodwazalna wartosc?!

                Nie, wolny rynek to tylko środek do dobrobytu obywateli i sukcesu kraju.
                Oczywiście nie jest wartościa samą w sobie. Podobnie jak równouprawnienie,
                demokracja, prawa człowieka etc.

                > duzej wolnosci gospodarczej jak i bardzo socjalnie nakierowane, egalitarne i
                > z silnie sterowanym rynkiem maja sie rownie dobrze. Gdzie te argumenty?!?!?

                Bzdura.

                Stany Zjednoczone wytwarzają więcej niż cała prosocjalna Unia Europejska,
                porównaj też dochody per capita i wsakźniki wzrostu gospodarczego z ostatnich
                lat. Twierdzenie, że "mają się równie dobrze" świadczy o tym, że nie wiesz o
                czym piszesz. Czemu np. Irlandia, gdzie są najniższe podatki i najbardziej
                liberalny rynek pracy w UE rozwija ma wzrost gospodarczy 8-9% rocznie, podczas
                gdy dla reszty krajów Uni nie przekracza on 3%. Możesz podać jakieś wyjaśnienie?

                Na początku lat 80-tych Irlandia i Grecja były najbiedniejszymi krajami UE.
                Obie otrzymały podobne subwencje, ale Irlandia postawiła na wolny rynek, a
                Grecją rządzli socjaliści Papandreu. Obecnie Irlandia jest najbogatsza w UE
                (obok Danii), a Grecja... wciąż najbiedniejsza. Różnice w dochodzie na głowę wg
                siłby nabywczej są już chyba ponad dwukrotne.

                > Szkoda czlowieka - BD ma zmrozony fragment mozgu i na okraglo odtwarza ten

                Cóż, to raczej Tobie się wiele rzeczy w głowie nie mieści - że np. BD i MK to
                moga być inne osoby, że istnieją różne kryteria sprawiedliwości, że feministki
                żądają "herstory" zamiast "history". Masz wyjątkowo małą wyobraźnię - jak Ci
                powiem, że poważne radykalne feminstki krytykują system heliocentryczny jako
                męski, a optują za geocentryzmem by przywrócić właściwą rangę kobiecie - ziemi
                (Gai) to pewnie też nie uwierzysz.

                A to też prawda :)

                pozdrawiam,

                BD
              • hirvi1 Re: do BD 18.10.02, 18:32
                Soso, a możesz mi powiedzieć które to kraje? Bom ciekaw.
            • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 09.10.02, 15:17
              Witam,

              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > Piszesz o feminizmie, właściwie nie - wymądrzasz się o feminizmie. Powiedz,
              > co wiesz na jego temat oprócz kilku stereotypowych bzdur - konkretnie.

              Jeśli uważasz, że piszę błędnie na temat feminizmu, po prostu pokaż konkretnie
              gdzie to robię.

              Ja powiem co wiem o feminizmie, jak Ty powiesz co wiesz o "wyborze racjonalnym"
              (jako teorii naukowej), zgoda?

              > > Racjonalne: płacę ustala rynek i dobrowolne kontrakty.

              > Jasne, że tak. Z tym, że jeśli kontrakty ludzi o identycznych kwalifikacjach
              > zaangażowanych na takie samo stanowisko, przy identycznym zakresie obowiązków
              > przewidują różną płacę i powodem tego rozróżnienia jest płeć,

              Jest taka mądra przypowieść o robotnikach w winnicy. Polecam przeczytać.

              > a jeszcze nie zaczęli tych obowiązków wypełniać więc odpada kryterium
              > skuteczności, gdyż jeszcze go nie sprawdzono - jest to nieracjonalne, gdyż
              > pracodawca postępując w ten sposób kieruje sie powodami pozamerytorycznymi.

              Nie wiesz o czym piszesz. Pracodawca oceniając pracownika kieruje się dwoma
              kryteriami - swoimi zdolnościami diagnostycznymi i informacjami o tzw.
              proporcjach bazowych pewnych cech w populacji. Te drugie informacje nie
              są ważne tylko wtedy, gdy zdolność diagnostyczna jest perfekcyjna, co
              oczywiście nigdy nie ma miejsca. Nazywamy to wnioskowaniem Bayesowskim
              (bayesian reasoning).

              Pracodawca ma prawo - a wręcz powinien - wykorzystywać infomacje w
              rodzaju "wśród Murzynów jest dużo przestępców" czy "kobiety zachodzą w ciąże" -
              jest to jak najbardziej racjonalne, choć politycznie niepoprawne.

              > znaczenia czy osobą dyskryminowaną jest kobieta (powód pozamerytoryczny - np.
              > zajdzie w ciążę i trzeba będzie trzymać dla niej to stanowisko)

              To jest powód jak najbardziej merytoryczny. Pracodawca podejmuje tu coś na
              kształ ubezpieczenia. Zauważ, że np. na wartość dwóch identycznych budynków
              wpływa to, że jeden z nich znajduje się na terenach bardziej zagrożonych
              powodzią. Twój problem polega na tym, że stosujesz deterministyczno-
              personalistyczny model podejmowania decyzji - masz prawo, ale to nie jest model
              decyzji _racjonalnych_. Decyzje racjonalne uwzględniają zimną kalkulację
              statystyczną i aktuarialną.

              > > Bez sensu, zakłada bowiem identyczne modele użyteczności i zdolności obu
              > > stron.

              > Dlaczego mamy nie zakładać identycznych zdolności obu stron?

              Pisałem zdolności i użyteczności - ta użyteczność też jest ważna. A dlaczego
              nie identyczny zdolności - bo empiria podpowiada, że nie są identyczne.

              > W jakiej, oprócz sugerowanej przez kobiecą biologię, dziedzinie tak bardzo
              > się różnią?

              "Oprócz sugerowanej przez biologię" - to niby jakiej?
              Mózg to też biologia.

              > > Jak wyżej - kogo ma dotyczyć to kwestia dobrowolnej umowy i sytuacji na ry
              > nku pracy (np. tego co potrzebują pracodawcy).

              > Gdyby brać pod uwagę wyłącznie zapotrzebowanie oraz kryterium przydatności to
              > najwyżej opłacanym zawodem powinien być zawód matki na urlopie macierzyńskim

              Tylko wtedy, gdy matka "wytwarzałaby" na czyjeś zamówienie dziecko o
              określonych zdolnościach. Wartość jest rzeczą subiektywną - towar jest wart
              tyle, ile ktoś za niego zapłaci. Abstrakcyjne dziecko jako takie, które ktoś
              wychowuje, nie ma żadnej tego typu wartości. Nie możesz oczekiwać, że ktoś Ci
              zapłaci za to, że coś robisz, tylko dlatego, że to robisz (np. wyplatasz sobie
              wiklinowe koszyki w domu). Nie za bardzo rozumiesz jak funkcjonuje ekonomia.

              > > minimalna, ograniczenia w rekrutacji, akcje afirmatywne są z defnicji
              > > antyrynkowe, natomiast jak najbardziej feministyczne.

              > Czy poinformowałeś już o tym strajkujących stoczniowców?

              ??? A co mówią lekarze?
              (myślałem, że dystkutujemy o feminizmie).

              pozdrawiam,

              BD
              • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 213.241.18.* 09.10.02, 15:29
                Drogi BD, ja też myślałam, że dyskutujemy o feminizmie. Niestety myliłam się
                najwidoczniej, gdyż Ty jesteś specjalistą nie tylko w dziedzinie feminizmu,
                chociaż nie potrafisz go zdefinować, ale również ekonomii politycznej,
                psychologii, sojologii - wszystkiego wprawdzie troszkę i po wierzchu, ale
                posypie się sreberkiem, dołoży koroneczkę i nikt się nie zorientuje. Wszyscy
                wiemy, że robisz doktorat - życzę Ci z całego serca, żebyś go wreszcie napisał
                i obronił. Przykro mi, że dostarczam Ci argumentów do tego by ogłosić wszem i
                wobec, że zostałam powalona Twoimi argumentami, albo,że odwołuję się do racji
                pozamerytorycznych, niestety prawda jest taka, że mam alergię na bufonowatych
                dupków.
                Jeszcze raz powtarzam, jest mi strasznie przykro gdyż wszyscy potraktujecie to
                jako kompromitację, niestety nie mogłam wyrazić się inaczej.
                • Gość: tad Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 16:12
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Drogi BD, ja też myślałam, że dyskutujemy o feminizmie. Niestety myliłam się
                  > najwidoczniej, gdyż Ty jesteś specjalistą nie tylko w dziedzinie feminizmu,
                  > chociaż nie potrafisz go zdefinować, ale również ekonomii politycznej,
                  > psychologii, sojologii - wszystkiego wprawdzie troszkę i po wierzchu, ale
                  > posypie się sreberkiem, dołoży koroneczkę i nikt się nie zorientuje. Wszyscy
                  > wiemy, że robisz doktorat - życzę Ci z całego serca, żebyś go wreszcie
                  napisał
                  > i obronił. Przykro mi, że dostarczam Ci argumentów do tego by ogłosić wszem i
                  > wobec, że zostałam powalona Twoimi argumentami, albo,że odwołuję się do racji
                  > pozamerytorycznych, niestety prawda jest taka, że mam alergię na bufonowatych
                  > dupków.
                  > Jeszcze raz powtarzam, jest mi strasznie przykro gdyż wszyscy potraktujecie
                  to
                  > jako kompromitację, niestety nie mogłam wyrazić się inaczej.


                  Witaj w klubie BD! Ja mam w nim pseudo: "Faszystowski Cham", Maciej
                  bodajże "Sfrustrowany Onanista", a Ty - "Bufonowaty Dupek". Też ładnie.
                  • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.acn.waw.pl 09.10.02, 18:44
                    A zastanawialiście się, panowie, skad te epitety? Czy też założyliście od
                    razu, że sfrustrowane feministki muszą po prostu wyładować na kimś swoją
                    frustrację i dżentelmeńsko postanowiliście nie zgłaszać protestów wobec
                    rozhisteryzowanych pań?
                    Uważam BD za bufonowatego dupka nie dlatego, że prezentuje się tu jako
                    antyfeminista. Miałabym o nim takie samo zdanie również gdyby zdarzyło nam się
                    rozmawiać na temat wyższości koktajlu Manchattan nad koktajlem Boody Mary,
                    albo zwyczajnie o pogodzie.
                    • Gość: tad Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 21:45
                      Gość portalu: EWOK napisał(a):

                      > A zastanawialiście się, panowie, skad te epitety? Czy też założyliście od
                      > razu, że sfrustrowane feministki muszą po prostu wyładować na kimś swoją
                      > frustrację i dżentelmeńsko postanowiliście nie zgłaszać protestów wobec
                      > rozhisteryzowanych pań?

                      No więc właśnie z tym jest kłopot, bo panie przyznające tutuły nie chcą
                      ujawniać kryteriów jakimi się kierują. Kiedy przyznano mi
                      tytuł "Faszystowskiego Chama", poprosiłem nominujące o uzasadnienie. Nie
                      doczekałem się go, a czekam już bodajże od maja. Okoliczności nominacji Macieja
                      nie pamiętam. Chętnie poznam Twoją teorię na temat: skąd te epitety?


                      > Uważam BD za bufonowatego dupka nie dlatego, że prezentuje się tu jako
                      > antyfeminista. Miałabym o nim takie samo zdanie również gdyby zdarzyło nam
                      się
                      > rozmawiać na temat wyższości koktajlu Manchattan nad koktajlem Boody Mary,
                      > albo zwyczajnie o pogodzie.

                      To wcale nie jest takie pewne. BD nie chcę tłumaczyć, bo sam to zrobi jeśli
                      będzie miał ochotę, ale przypuszczam, że gdybyście rozmawiali o koktailach, czy
                      pogodzie, mówiłby po prostu o koktailach i pogodzie. Rzecz w tym, że wasza
                      rozmowa weszła na "jego teren", więc - mówił o "swojej działce" (przepraszam za
                      te skróty myślowe). Feminizm to taki stwór, który ma mnóstwo do powiedzenia w
                      każdej prawie sprawie. Czy będzie to ekonomia, czy polityka, historia,
                      psychologia, sztuka, teologia, teoria nauki itp, itd - feministki mają tu coś
                      do zakomunikowania światu. Nic więc dziwnego, że wiele osób ma coś do
                      zakomunikowania feministkom, i nie zawsze muszą się z nimi zgadzać.
                      Mogę się zgodzić, że BD posłużył się w kilku miejscach językiem zbyt
                      hermetycznym, spoza Twojej specjalności ( jak sądzę to jest główny powód
                      Twojego zdenerwowania, a nie to, że mówił coś o swoim doktoracie). Nie sądzę,
                      by robił to po to, aby po prostu "zrobić wrażenie". Raczej po to, by pokazać,
                      że nie wszystko da się w elegancki sposób wepchnąć w prosty feministyczny
                      schemat, i, że świat jest nieco bardziej skomplikowany, niż się to feministkom
                      wydaje. Tak czy owak Twoją reakcję uważam za przesadną.
                      • Gość: EWOK miły tadzie IP: 213.241.18.* 10.10.02, 11:46
                        Miły Tadzie, po pierwsze BD też tez "wyszedł z nerw", o czym świadczy to, że
                        zaczał mi wytykać literówki, a to dość niegodne postępowanie, bo jakbym ja jemu
                        zaczęła, albo my wszyscy sobie wzajemnie to strach pomyśleć jaki by się zrobił
                        jazgot.
                        Ja, widzisz, tad, odwołując się do swoich doświadczeń, na swojej drodze
                        życiowej spotykam bardzo wielu, zbyt wielu, mężczyzn, którzy koniecznie chcą
                        mnie olśnić, mniejsza o to dlaczego. Żeby niepotrzebnie nie tracić czasu na
                        towarzyskie pitumitu, nauczyłam się rozpoznawać typy ludzi, a że są one
                        powtarzalne, tym łatwiej. Ponieważ na tym forum wszyscy wszystkich łapią za
                        słówka, od razu zaznaczę, że nie posądzam BD o chęć wywarcia wrażenia akurat na
                        mnie. Cechą charakterystyczną Bufonowatych Dupków jest niepohamowana chęć
                        wywarcia wrażenia na każdym, kto się trafi. W tym celu często powtarzają
                        najważniejsze, ich zdaniem informacje "u nas w telewizji...", "bo my,
                        politycy...", "bo w moim lexusie zawsze..." etc. BD akurat trąbi wszem i wobec
                        o swoim doktoracie. Drugą cechą charakterystyczną jest używanie języka, którego
                        z jakiś powodów rozmówca nie akceptuje. Moja babcia twierdziła, że cechą dobrze
                        wychowanego człowieka jest rozmawianie z każdym jego własnym językiem. To mi
                        przypomina Twoją rozmowę z kobietą, która zajmuje się socjobiologią - ona także
                        wyraźnie sugerowała, że Twój styl uważa za napuszony, ale jakoś chyba nie do
                        końca zrozumiałeś. Trzecią cechą są próby wykazania niekompetencji rozmówcy
                        przy używaniu nieczystych chwytów : powiem ci, co myślę na temat ścieżek
                        rowerowych, jak ty mi podasz dokładną definicję azymutu; jak to nie znasz
                        definicji azymutu??? W wersji towarzysko bankietowej jest to "oj, dziecko, ty
                        się jeszcze musisz dużo nauczyć". To jest w skrócie charakterystyka
                        Bufonowatego. Przyznasz chyba, że niebezpodstawnie wywołała u mnie silne
                        skojarzenia z BD.
                        • Gość: maly.k EWOK, epitety i kultura osobista IP: *.sympatico.ca 10.10.02, 14:45
                          EWOK,

                          Z epitetami w trakcie dyskusji jest tak, że jedni ich używają, inni nie. Jedni
                          robią innuenda do inteligencji (bądź analfabetyzmu) rozmówców, inni nie. I tak
                          dalej. Nie będę się wysilał na amatorską analizę ph. 'o czym to może świadczyć'
                          bo analizy takie uważam za absurd. Napiszę tylko, że to kwestia kultury
                          dyskusji. Ot, i tyle...

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                    • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 10.10.02, 10:17
                      Witam,

                      EWOK napisała:

                      > rozmawiać na temat wyższości koktajlu Manchattan nad koktajlem Boody Mary,

                      Szczerze mówiąc o wyższość Manchattanu (przez "ch") nad Boody(?) Mary to bardzo
                      ciężko byłoby mi dysktuować, bo nie wiem co to za twory.

                      A jeśli chodziłoby o Manhattan i Bloody Mary to pisałem też wcześniej, że o
                      gustach się nie dyskutuje.

                      pozdrawiam,

                      BD
                  • Gość: Maciej witaj w klubie ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 21:27
                    Ja również witam Cię serdecznie w naszym klubie, drogi BD. Miło, że do nas
                    dołączyłeś! :-)

                    "Sfrustrowany Onanista" to jednak zaszczytny pseudonim kogoś innego. Ja mam za
                    to przyjemność mieć wiele pseudonimów: "Cymbał" "maciejka
                    durniutka", "Mentalnie Chory", "Jakaś Koszmarna Kreatura", "Hitler" i jeszcze
                    wiele innych, równie atrakcyjnych... :-)

                    Z klubowym pozdrowieniem -


                  • sagan2 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 10.10.02, 14:57
                    Gość portalu: tad napisał(a):


                    > Witaj w klubie BD! Ja mam w nim pseudo: "Faszystowski
                    > Cham", Maciej bodajże "Sfrustrowany Onanista", a Ty -
                    > "Bufonowaty Dupek". Też ładnie.

                    gwoli sciskosci, prosze mnie tez do klubu dolaczyc.
                    zostalam przez Macieja porownana do afganskiego taliba,
                    nazwana nienormalna kobieta i sfrustrowana feministka.

                    w dodatku uwazam, ze nieslusznie.

                    to jak, jestem w klubie, czy wstep maja wylacznie panowie
                    opluwani przez kobiety?
                • Gość: BD Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: 195.136.251.* 10.10.02, 09:47
                  Witam,

                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Drogi BD, ja też myślałam, że dyskutujemy o feminizmie.

                  Jeśli dysktutujemy o ekonomicznych postulatach feminizmu, to i chyba trzeba
                  mieć pojęcie o ekonomii.

                  > Niestety myliłam się
                  > najwidoczniej, gdyż Ty jesteś specjalistą nie tylko w dziedzinie feminizmu,

                  Nie jestem specjalistą w dziedzinie feminizmu. Ale mam dostęp do dobrych
                  źródeł. W programie moich studiów wśród zajęć do wyboru są nawet takie jak:
                  "CONTEMPORARY FEMINIST MOVEMENT: ITS CANONICAL TEXTS..."czy "SELECTED ISSUES OF
                  THE FEMINIST CRITIQUE...", a jakbym chciał porozmawiać na żywo z takim guru jak
                  choćby prof. Maria Janion to również mam taką mozliwość :-)

                  > chociaż nie potrafisz go zdefinować, ale również ekonomii politycznej,
                  > psychologii, sojologii - wszystkiego wprawdzie troszkę i po wierzchu,

                  Przechodzi Twoje wyobrażenie, że można dobrze poruszać się w kilku dziedzinach?
                  O czymś takim jak studia interdyscyplinarne nie słyszałaś? Ostatnio przekazałem
                  redaktorowi pewnego podręcznika akademickiego mój rozdział, gdzie w
                  bibliografii jest zarówno Dostojewski, jak i np. artykuły z "Journal of
                  Political Economy" czy "Advances in Applied Mathematics".

                  Zajrzyj do dzisiejszych gazet - Nobla z _ekonomii_ dostał _psycholog_ Daniel
                  Kahneman. Rzepa napisała "w Polsce prace noblistów nie są szczególnie
                  popularne". Niby tak, ale mi to nazwisko mówi bardzo wiele, prac Kahnemana czy
                  pod jego redakcją to czytałem już nawet nie setki, ale chyba tysiące stron.

                  > ale posypie się sreberkiem, dołoży koroneczkę i nikt się nie zorientuje.

                  Wiesz, że masz po częsci rację, ale chyba nie zdajesz sobie sprawę z miałkości
                  tego argumentu. To coś w stylu "człowiek nie może być tak mądry, więc pewnie
                  kłamie". Brawo!

                  > pozamerytorycznych, niestety prawda jest taka, że mam alergię na bufonowatych
                  > dupków.

                  Ja się nie gniewam. W takich przypadkach stosuję zasadę Marka Aureliusza - po
                  prostu szczerze współczuję.

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: soso wolny rynek a dobrobyt IP: 195.41.66.* 10.10.02, 11:06
                    Otoz nie ma co sie tak zachwycac Irlandia czy usa. Sa kraje majace sie calkiem
                    niezle mimo okrotnie socjalnego panstwa jakie sie im serwuje. Ale nie o tym.

                    Nie wiem, czy miesci Ci sie to w glowie czy nie ale to, jak zyja ludzie i jak
                    wygladaja panstwa to takze efekt sposobu zycia jaki jest preferowany w danym
                    miejscu czy kraju. Sa ludzie, narody, ktore cenia bardziej wolny czas, zycie
                    towarzyskie, knajpki i kafejki niz nowy samochod, wielki dom czy wkacje u
                    sasiadow. Takim krajem jest pewnie bardziej Grecja niz Irlandia i pewnie
                    bardziej wmawia sie od dziecka Amerykanom ze sukces zyciowy to pieniadze niz
                    np. Dunczykom. Stad pisanina o wolnym rynku - TAK, jezeli chodzi o jakies
                    czysto mechaniczne traktowanie ludzi czy krajow. Ale tez NIE jezeli mamy na
                    mysli cos wiecej niz tylko mechanike. Ludzie w Danii zyja bardzo skromnie
                    (przynajmniej takie probuja sprawiaac pozory) ale pracuja ciezko i dobrze,
                    lubia miec dobre drogi i srodowisko przyjazne ludziom, brak bezdomnych na
                    ulicach i zlodzieji za kazdym rogiem. Stad oni sami chca (!!!) wysokich
                    podatkow bo takie a nie inne panstwo im odpowiada. I nie pisz prosze, ze
                    Iralndia czy usa to lepsze miejsce do zycia na Ziemi niz Dania czy Grecja bo to
                    zwyczajnie nieprawda. Spoleczenstwa w demokracji maja mozliwosc wyrazania i
                    wyrazaja swe cechy narodowe, potrzeby i filozofie zycia. I wybacz, ale wolny
                    rynek jest znanym powszechnie srodkiem do osiagania takich czy innych celow ale
                    to na ile mu sie daje wolna reke to zupelnie inna para kaloszy.

                    A co ma feminizm do wolnego rynku to juz tylko Tobie znane powinowadztwa,

                    pzdrw

                    soso
                    • Gość: BD Re: wolny rynek a dobrobyt IP: 195.136.251.* 10.10.02, 12:42
                      Witam,

                      Gość portalu: soso napisał(a):

                      > Nie wiem, czy miesci Ci sie to w glowie czy nie ale to, jak zyja ludzie i jak
                      > wygladaja panstwa to takze efekt sposobu zycia jaki jest preferowany w danym
                      > miejscu czy kraju. Sa ludzie, narody, ktore cenia bardziej wolny czas, zycie
                      > towarzyskie, knajpki i kafejki niz nowy samochod,

                      Wszystko się zgadza - cały czas tu powtarzam, że o gustach się nie dysktuje.
                      Wiem też, że zależność między dochodem wyrażonym w dolarach a subiektywnym
                      poczuciem zadowolenia z życia jest bardzo słaba, a dla ludzi zamożniejszych
                      prawie żadna. To są w psychologii społecznej dobrze znane fakty, w Polsce sporo
                      na ten temat pisze popularny w mediach psycholog prof. Janusz Czapiński.

                      > sasiadow. Takim krajem jest pewnie bardziej Grecja niz Irlandia i pewnie
                      > bardziej wmawia sie od dziecka Amerykanom ze sukces zyciowy to pieniadze niz
                      > np. Dunczykom.

                      Ale w tym miejscu zaczyna się demagogia. Bo jeśli np. jeden kraj dobrze
                      wykorzystał wielomiliardowe dotacje, a drugi je po prostu zmarnował, to chyba
                      już robi różnicę, niezależnie od tego, czy w Grecji ludzie mają np. lepszą
                      kuchnię.

                      > ulicach i zlodzieji za kazdym rogiem. Stad oni sami chca (!!!) wysokich
                      > podatkow bo takie a nie inne panstwo im odpowiada.

                      I tu dochodzimy do najważnieszego. Otóż cała Twoja pisanina miałaby sens, gdyby
                      płacenie podatków było _dobrowolne_. Ale przecież nie jest. Jak ktoś chce
                      płacić wysokie podatki - proszę bardzo. Problem pojawia się, gdy ten któs chce
                      aby jego sąsiad płacił wysokie podatki. Niby z jakiej racji? Zauważ też, że
                      obciążenia podatkowe są progresywne. Czyli np. mniej bogate 90% część
                      społeczeństwa może demokratycznie kazać dużo płacić pozostałym - tym
                      najbogatszym 10%.

                      Dlatego mój przykład z pięknymi kobietami nie był absurdalny. Wyobraź sobie, że
                      90% kobiet zdecydowałoby, że najpiękniejsze 10% kobiet musi zostać przymusowo
                      poddanych operacjom plastycznym, które zaniżą ich urodę, ale pozyskane w ten
                      sposób składniki (np. włosy) pomogą lekko podnieść urodę (np. przez
                      przeszczepy) tym mniej pięknym 90%. Totalna bzdura - odpowiesz. Ale przecież na
                      tym w dużej mierze polega owa "chęć płacenia podatków", na którą się powołujesz.

                      Po drugie - nie przesadzałbym z tą chęcią. Szwecja jest krajem, który np.
                      przytacza się jako wzór pod względem braku korupcji, ale już mniej się mówi, że
                      jest to kraj o jednym z najwyższych odsetków oszustw podatkowych.

                      Co do Danii - jest to z kolei kraj, który ma wiele z wizji Orwella.
                      Statystyczny Urząd w Danii nie zbiera danych tak jak u nas, a bezpośrednio z
                      globalnego systemu elektronicznego. Jeśli w Danii obywatel kupi telewizor jest
                      to automatycznie odnotowywane w odpowiednim ogranie, który będzie od niego na
                      tej podstawie wymagał płacenia abonamentu...

                      > I nie pisz prosze, ze Iralndia czy usa to lepsze miejsce do zycia na Ziemi
                      > niz Dania czy Grecja bo to zwyczajnie nieprawda.

                      Taka sama nieprawda, jak to, że Grecja jest lepsza od Irlandii. O gustach się
                      nie dysktuje. Można natomiast mówić, że system ekonomiczny w Irlandii jest
                      bardziej sprawiedliwy i efektywniejszy.

                      > Spoleczenstwa w demokracji maja mozliwosc wyrazania i
                      > wyrazaja swe cechy narodowe, potrzeby i filozofie zycia.

                      Problem zaczyna się, gdy wyrażamy tą wolę za innych - jak to ma miejsce w
                      ww. "chęci płacenia podatków".

                      Rozumiem też, że nie potępiasz byłego talibańskiego Afganistanu - wszak
                      tamtejszy porządek był wyrazem pewnej filozofii życia i potrzeb tamtejszego
                      społeczeństwa. I pamiętaj, że nie możesz użyć argumentu, że tylko części
                      społeczeństwa (meżczyzn - talibów), bo w tym momencie negujesz własną
                      argumentację o podatkach (które też pragnie tylko część, a nie całość
                      społeczeństwa, część silniejsza politycznie).

                      > A co ma feminizm do wolnego rynku to juz tylko Tobie znane powinowadztwa,

                      Wyjaśniałem to w poście do EWOK. Feminizm jest antyrynkowy, bo wprowadza
                      mechanizmy regulacyjne będące zaprzeczeniem wolnego rynku.

                      pozdrawiam,

                      Bd
                      • Gość: soso nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumiec IP: *.njl.dk 10.10.02, 15:44
                        Nie bede pisal drugi raz tego samego. Operacje plastyczne na 10% ladnych kobiet
                        mowia same za siebie - bredzisz!

                        Wlasnie teraz w Danii nowy rzad reformuje podatki w tym kierunku, ze zmniejsza
                        obciazenia podatkowe ale jednoczesnie chce np. mniej placic bezrobotnym
                        zasilku. I co? Ludzie sie nie zgadzaja z taka polityka bo wola placic i
                        dokladac do sasiada niz miec go na ulicy a moze i w domu jak sa w pracy. Wiem
                        ze nie miesci sie w glowie wielu Polakom, ze ktos lubi placic podatki i jest
                        dumny z kraju w 50% rozwijajacego sie podatkow. Ale nie Tobie to tlumaczyc bo
                        myslisz egoistycznie i myslisz, ze tak samo musza myslec inni. Nie, swiat jest
                        pelen niespodzianek, o ktorych sie filozofom nie snilo. Takze, a moze i przede
                        wszystkim filozofom z Koziej Wolki.

                        pzdrw

                        soso
                        • Gość: BD Re: nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumiec IP: 195.136.251.* 15.10.02, 12:20
                          Witam,

                          Gość portalu: soso napisał(a):

                          > obciazenia podatkowe ale jednoczesnie chce np. mniej placic bezrobotnym
                          > zasilku. I co? Ludzie sie nie zgadzaja z taka polityka bo wola placic i
                          > dokladac do sasiada niz miec go na ulicy a moze i w domu jak sa w pracy.

                          Po pierwsze - skoro ludzie chcą płacić podatki, to niech płacą tylko ci co
                          chcą - niech płacenie wysokich podatków będzie dobrowolne.

                          Po drugie - nie przyszło Ci do głowy, że gdyby podatki były niższe, to np.
                          przedsiębiorca zamiast obawiać się czy bezrobotny z niskim zasiłkiem go
                          okradnie, mógłby go _po prostu zatrudnić_! Nie widzisz zależność:

                          wysokie podatki = większe bezrobocie

                          > wszystkim filozofom z Koziej Wolki.

                          IFiS PAN

                          pozdrawiam,

                          BD
                    • b.u.zz Re: wolny rynek a dobrobyt 10.10.02, 15:52
                      w peanach na czesc dusnkiego dobrobytu wstrzymalbym sie, gdybym byl tow.soso.
                      nie jest bowiem tak prosto, ze oto dunczycy dobrowolnie oddaja gros swoich
                      pensji na rzecz inwestycji w dobro publiczne.
                      1. ostatnie wybory wygraly partie centro-prawicowe pod haslami m.in.
                      oszczednosci. te oszczednosci maja zaowocowac m.in. zmniejszeniem obciazen
                      podatkowych.
                      2. dunczycy dostaja coraz mniej za swoje podatki. w calej skandynawii okazuje
                      sie, ze np. taka sluzba zdrowia jest coraz mniej wydajna, czeka sie nawet i
                      miesiacami (bywa ze ponad rok) na jakis tam zabieg czy co innego.
                      3. to co juz wspomniano: powszechne sa oszustwa podatkowe.
                      4. wielu bogatych dunczykow (ok, nie wiem, czy wielu, ale jedyny naprawde
                      bogaty, ktorego znam, tak zrobil), a wiec wielu bogatych dunczykow wyjezdza na
                      zachod, zeby tam placic mniejsze pieniadze.
                      5. dania doszla do swojego dobrobytu wtedy, kiedy nie obowiazywaly jeszcze
                      takie horrendalne stawki podatkowe. od czasu ich wprowadzenia system staje sie
                      coraz mniej wydajny. tu nie trzeba miec wlasnych na to pogladow, wystarczy
                      policzyc. polecam.
                      pozdrawiam
                      b.
                      • Gość: soso Re: wolny rynek a dobrobyt IP: *.njl.dk 10.10.02, 15:58
                        Oni takze licza, licza tez swoj czas i ewentualnych bezrobotnych, ktorych takie
                        oszczednosci generuja. Wiemwszystko to co piszesz i oczywiscie jest to prawda.
                        Ale patrzac tak juz bardzo ogolnie to jednak ich przywiaznie to takiego a nie
                        innego panstwa jest duze a venstra nie taka znow rewolucyjna :-)
                        Uciekajacych od podatkow znajdzie sie i w usa :-) Oszustwa podatkowe sa na
                        pewnym poziomie i pewnie nie wieksze niz wielu innych krajach wlaczajac Polske.
                        Jest to rodzaj popularnej gry w policjantow i zlodziei i ma takze swe granice
                        przyzwoitosci. Przegiecia na pewno sa wylapywane a kwestia czy ktos dojezdza do
                        pracy swoim samochodem czy z kolega to juz nie interesuje tak bardzo fiskusa i
                        wszyscy o tym dobrze wiemy :-)

                        pzdrw

                        soso
    • hirvi1 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 18.10.02, 17:58
      A "odpowiedni partner silnej kobiety" to taki, który gotuje jej pomidorową?
      Pytam z odrobiną onieśmielenia w głosie, bo jeszcze mnie kto uzna za
      antyfeministę, czyli - jak czytam - faceta z problemami, niską samoocena i bez
      wiary w siebie...
      Swoja drogą, to uwielbiam pomidorową:)
      • sagan2 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 18.10.02, 18:02
        hirvi1 napisał:

        > A "odpowiedni partner silnej kobiety" to taki, który
        > gotuje jej pomidorową?

        to taki, dla ktorego ugotowanie tej przyslowiowej
        pomidorowej nie bedzie zyciowym problemem. jak trzeba, to
        ugotuje, a jak nie trzeba - to pochwali :)

        ps. tez lubie pomidorowa. i sama gotuje, bo mi lepsza
        wychodzi. a moj 'odpowiedni partner' lepiej smazy steki i
        robi swietne meksykanskie jedzenie :)
        • hirvi1 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 18.10.02, 18:59
          Ja, niestety, specjalizuję się w kluchach... To nie wiem, czy ze mnie
          twardziel;)
          A, szczerze mówiąc, nie spotkałem wśród moich znajomych (mężczyzn) wielu, dla
          których upichcenie czegoś dla siebie albo swojej lubej było kłopotem. Czy ja
          żyję w innej rzeczywistości, czy wy poruszacie tematy z dziewiętnastego wieku?


          • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.acn.waw.pl 18.10.02, 22:21
            Nie z dziewiętnastego wieku. Po prostu nakładają nam się
            tematy z różnych wątków. Dla męża pani Władzi (wątek "a
            wiesz, dziecko, że wszyscy mężczyźni...") pomidorowa jest
            problemem. Potrafisz zrobic gnocchi?
            • hirvi1 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 19.10.02, 11:07
              Bardzo bym chciał potrafić:). Ale co to jest?;)
              • Gość: EWOK Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni IP: *.acn.waw.pl 19.10.02, 12:59
                Włoskie kluchy. Jeśli miałabym do czegoś porównywać do chyba najprędzej do
                kopytek. Tylko kopytka są zawsze kartoflane a gnocchi mogą być np. szpinakowe.
                • hirvi1 Re: antyfeminiści a interesujący mężczyźni 19.10.02, 13:50
                  W takim razie najpewniej bym umiał:) Nie wiem, czy sprawia to, że mam prawo
                  uważać się za prawdziwego mężczyznę dla nowoczesnej kobiety:). Zwłaszcza, że
                  kierowany wrodzonym szowinizmem uczę moją Panią robić pierogi;).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka