Dodaj do ulubionych

Drogie Dyskutantki

IP: 213.241.18.* 11.10.02, 12:51
Drogie Dyskutantki,
To forum nosi nazwę "feminizm" i należy do grupy forów o wspólnej
nazwie "Kobieta" - czyż nie? Skąd tu taka masa mężczyzn, którzy mają tak
wiele do powiedzenia w kwestii natury kobiet, ich życiowej roli, wyborów,
jakie dokonują (to źle a to dobrze), niektórzy specjaliści nawet są w stanie
określić jaki wpływ mają hormony na postawę kobiety oraz jej sposób
myślenia.Maciej na przykład ostatnio ujawnił się jako specjalista od ciąży
(kobieta w ciąży nic tylko wymiotuje) oraz karmienia piersią.
W odniesieniu do nas nagminnie używają uogólnień, a kiedy w odpowiedzi
przeczytają coś w rodzaju "bo mężczyźni to..." podnoszą larum o nadmierne
upraszczanie. Nadużywając słowa "paranoja" wobec dyskutantek, które skarżą
się na nierównouprawnienie, próbują wykazać, że mają one obsesję na punkcie
zagrożenia, które nie istnieje. Z kolei ich sposób rozumowania sprowadza się
do tego by tak nagiąć fakty, żeby pasowały do teorii pt. "wszystkie kobiety
w gruncie rzeczy chcą siedzieć w domu i rodzić dzieci, a jeśli im się wydaje,
że tego nie chcą to... im sie tylko tak wydaje". Pewnie przejdzie z wiekiem...
To oczywiście nie jest żadna paranoja. To się, drogie panie, nazywa
merytoryczna dyskusja.
Takie mi przyszło do głowy rozwinięcie tego, co powiedziała kumpela Suzume.
Soso, oczywiście Ciebie z tego wyłączam.
Pozdrawiam milutko
Obserwuj wątek
    • hania_76 Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 12:58
      Święta racja, EWOK!
      Tzn. bardzo się cieszę, że tylu panów się tu wypowiada, ale dlaczego ciągle tak
      samo i skąd najlepiej wiedzą, co tak naprawdę myślą i czują kobiety? Skąd u
      nich taka wiedza na temat przebiegu ciąży, praktyk w relacjach pracodawca -
      pracownica, karmienia, itd.
      Pozdrawiam.
      • sagan2 Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 13:48
        wiecie co? mnie nie przeszkadza, ze oni wyrazaja sie tak
        autorytatywnie w sprawach dotyczacych glownie kobiet. w
        koncu moga miec niezbedna wiedze - sa zony, kolezanki,
        ksiazki, to wszystko mozna tam znalezc, jesli sie ma czas
        i checi.
        czy maja racje, czy nie, to wychodzi czesto w czasie
        dyskusji.
        mnie drazni cos innego.
        oni uwazaja, ze kazda kobieta, ktora uwaza sie za
        feministke, albo ktora wyraza zdanie inne niz ich, nie
        jest juz 'normalna', przecietna kobieta, nie nalezy jej
        sie zacunek i nie warto z nia rozmawiac.
        no bo, jesli normalnosc WG WLASNEJ DEFINICJI, przyjac za
        podstawe do klasyfikowania na xly-dobry, to dlaczego niby
        mieliby z nami uczciwie dyskutowac? przeciez nie miescimy
        sie dla nich w kanonach 'rozmowca, ktorego szanuje,
        niezaleznie od jego pogladow' (czyli MOICH pogladow).

        i uwazam, ze najwieksza wine tutaj ponosi Maciej.

        • Gość: zula proces:-) IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 11.10.02, 15:00
          ostracyzm:-)

          ja też orzekam macieja I przesądnego WINNYM uogólnień, braku szacunku dla
          dyskutanta, braku wiedzy niezbędnej do formułowania sądów.

          • Gość: EWOK Re: proces:-) IP: 213.241.18.* 11.10.02, 15:23
            Nieee no, bez ostracyzmu. Wraz z Maciejem zniknąłby koloryt lokalny.
            • Gość: zula Macki Maćka:-) IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 12.10.02, 14:33
              ja się tylko tak chichram (jakkolwiek się to pisze), bo zebrałysmy się na tym
              wątku i marudzimy, ze maciek niedobry:-) to jest lokalny ostracyzm, jednak nie
              martw się- macka NIC nie jest w stanie wykurzyć z tego forum (pytasz: ciekawe
              czemu? ja równiez zadaję sobie to pytanie- od pół roku pozostaje ono bez
              odpowiedzi)

              pokuszę się więc o próbę odpowiedzi:
              -jest bardzo bogaty i nie musi pracować i dziurę w wolnym czasie zapełnia
              wypisywaniem elaboratów?
              -moze tad i maciej to bliźnięta syjamskie, którym się bardzo nudzi i wiekszość
              czasu spędzaja na forum- a feminizm dlatego, ze bliźniętom syjamskim cięzko
              znaleźć partnerki, dlatego nienawidzą kobiet?

              jesli tak jest, to jest mi bardzo przykro, i wcale się nie smieję, tylko
              zastanawiam, skoro rzeczeni dyskutanci nie chca odpowiedziec. a brak nalezytej
              wiedzy jest podstawą domysłów- a w rezultacie- przesądów(!)
      • Gość: soso Re: Drogie Dyskutantki IP: 195.41.66.* 11.10.02, 13:54
        Maciej sie przygotowuje i jest w stresie. Pewnie wiecie, ze pierwszy facet,
        ktory urodzi dziecko dostanie 1 mln dolarow. Gra warta swieczki i jest sie
        ustawionym na cale zycie ;-). Mozna nawet zone porzucic.
        Schwarzeneger to byl tylko cholilucki trick. Nagroda wciaz czeka :-)

        pzdrw

        soso
        • hania_76 Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 14:01
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Maciej sie przygotowuje i jest w stresie. Pewnie wiecie, ze pierwszy facet,
          > ktory urodzi dziecko dostanie 1 mln dolarow. Gra warta swieczki i jest sie
          > ustawionym na cale zycie ;-). Mozna nawet zone porzucic.
          > Schwarzeneger to byl tylko cholilucki trick. Nagroda wciaz czeka :-)
          >
          > pzdrw
          >
          > soso

          O, rany, ale sie uśmiałam :-)
    • maly.ksiaze Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 14:41
      Jaką 'masę meżczyzn' masz na myśli?

      Pozdrawiam,

      mk. (niezmiernie zaciekawiony)
      • Gość: EWOK Re: Drogie Dyskutantki IP: 213.241.18.* 11.10.02, 15:21
        Wątpię, czy uda mi się wymienić wszystkich: a zatem tad, który chętnie
        posługuje się prześmiewczą wersją feministycznych czy quasi feministycznych
        tekstów,pouczając "uległaś propagandzie patriarchalnej" lub też "nie uległaś".
        Maciej - już o nim wspominałam, b.u.zz, który chętnie wypowiada się na
        temat "właściwych potrzeb kobiet", mój ulubieniec Buffalo - BD, dla którego
        jasne jest, że feministki mają lewicowe ciągoty. No i nie zapominajmy o tych,
        którzy jak komety przemknęli przez forum, jak np. Albercik, który jest zupełnie
        pewien, że każda kobieta skrycie pragnie być wykorzystana seksualnie, a także
        niejaki reproduktor, wdzięcznie okreslający nas mianem obleśnych starych
        panien, czy jakoś podobnie.
        Czy będziemy teraz dyskutować na temat właściwej definicji słowa "masa"?
        • b.u.zz Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 15:24
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > b.u.zz, który chętnie wypowiada się na
          > temat "właściwych potrzeb kobiet"

          coz, troche kolezanko przesadzilas. ja tylko powiedzialem (RAZ), ze wasze
          wypowiedzi na ten temat maja sie nijak - wg mojej oceny - do ww. potrzeb.
          czyli, hmm... PUDLO!
          pozdrawiam
          b.
          • Gość: EWOK Re: Drogie Dyskutantki IP: 213.241.18.* 11.10.02, 15:47
            "feministki prezentują wymyślone zdania, które nijak się mają do właściwych
            potrzeb kobiet"

            Pse pani, ale ja to tylko raz więc sie nie licy

            "A ja znam wiele kobiet, ktore nie narzekają na każdym kroku i ciesza się
            życiem, ale rozumiem, że one mają fałszywą świadomość , bo nie rozumieją, że
            żyją w kraju opanowanym przez ideologię talibopodobną".

            My tutaj cierpimy na zbiorowa paranoję.

            • b.u.zz Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 16:20
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > "feministki prezentują wymyślone zdania, które nijak się mają do właściwych
              > potrzeb kobiet"
              >
              > Pse pani, ale ja to tylko raz więc sie nie licy

              no to prosze bardzo, podobno z przyjemnoscia wypowiadam sie o potrzebach
              kobiet. to jest dowod? cieniutki, oj cieniutki.

              >
              > "A ja znam wiele kobiet, ktore nie narzekają na każdym kroku i ciesza się
              > życiem, ale rozumiem, że one mają fałszywą świadomość , bo nie rozumieją, że
              > żyją w kraju opanowanym przez ideologię talibopodobną".
              >
              > My tutaj cierpimy na zbiorowa paranoję.
              >

              kto "my"? bo jesli masz na mysli osoby, ktorych posty posluzyly za kanwe do
              cytowanego powyzej mojego postu, to zgadzam sie. tak, cierpia (cierpicie?)na
              zbiorowa paranoje. przykladem moze byc twoje stwierdzenie, ze z przyjemnoscia
              (czy jak to tam ujelas) wypowiadam sie nt. prawdziwych potrzeb kobiet. dla
              wyjasnienia tamtego sformulowania, chodzilo mi m.in. o oslawione juz - i
              nieslawne - partytety. nadal twierdze, ze maja sie do prawdziwych potrzeb
              kobiet jak piesc do nosa.

              no coz, pozdrowienia
              b.
              • Gość: EWOK Re: Drogie Dyskutantki IP: 213.241.18.* 11.10.02, 16:33
                Twój post przypomina mi bigos. Niby sporo w nim jest i kapusta i kiełbaska i
                skwareczka się trafi, ale... czym właściwie jest bigos...? Czy to np. danie
                mięsne? Czy warzywne?
                • b.u.zz Re: Drogie Dyskutantki 12.10.02, 22:02
                  no coz, bigos jest daniem na pewno sycacym, czyli przydatnym. w przeciwienstwie
                  do wody, ktora niby ladnie wyglada, ale niestety, w stanie czystym (tak jak np.
                  proznia i glupota) nie jest organizmowi w ogole potrzebna, ani - przyswajalna.
                  pozdrawiam
                  b.
        • Gość: Mizogin Re: Drogie Dyskutantki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 16:58
          A ja po prostu za Wami przepadam... Pasjami! Wybaczcie mi więc, że nachodzę
          Wasze, o jakże cudnie kobieco uwdzięczone, Forum.

          Wasz Mizio
    • Gość: tad Re: Drogie Dyskutantki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 16:12
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Drogie Dyskutantki,
      > To forum nosi nazwę "feminizm" i należy do grupy forów o wspólnej
      > nazwie "Kobieta" - czyż nie? Skąd tu taka masa mężczyzn, którzy mają tak
      > wiele do powiedzenia w kwestii natury kobiet, ich życiowej roli, wyborów,
      > jakie dokonują (to źle a to dobrze), niektórzy specjaliści nawet są w stanie
      > określić jaki wpływ mają hormony na postawę kobiety oraz jej sposób
      > myślenia.

      1. Forum nie nazywa się "Tylko dla feministek".
      2. Nie mam więcej do powiedzenia w kwestii natury kobiet, niż feministki mają
      do powiedzenia w kwestii natury mężczyzn. Wręcz przeciwnie - feministki są dużo
      bardziej gadatliwe. Głoszą np. hasło :"każdy mężczyzna to potencjalny
      gwałciciel". (Dodam, że ja nie głoszę haseł w rodzaju: "każda kobieta to
      potencjalna dziwka" - a feministkom to się zdarza. W zasadzie można dowodzić,
      że oba hasła są prawdziwe - istotnie POTENCJALNIE tak jest (można by dodać, że
      potencjalnie każdy jest mordercą), niemniej - to nie ja je głoszę).
      3. Nigdy nie oceniałem tu niczyich wyborów.
      4. O wpływie hormonów można mieć coś do powiedzenia, nie tylko na podstawie
      osobistego doświadczenia.

      > W odniesieniu do nas nagminnie używają uogólnień, a kiedy w odpowiedzi
      > przeczytają coś w rodzaju "bo mężczyźni to..." podnoszą larum o nadmierne
      > upraszczanie.

      Uogólnianie po obu stronach jest nieuniknione. Nie wydaje mi się, by któraś ze
      stron była tu bardziej winna, (z jednym zastrzeżeniem - równanie:
      feministki=kobiety uważam, ża zbyt już daleko idące uogólnienie).

      >Nadużywając słowa "paranoja" wobec dyskutantek, które skarżą
      > się na nierównouprawnienie, próbują wykazać, że mają one obsesję na punkcie
      > zagrożenia, które nie istnieje.

      Nie NADuzywam w stosunku do dyskutantek słowa "paranoja", choć twierdzę,
      czasami, że PRZESADZAJĄ. Zaś co do obsesji: "Chcąc uniknąć śmierci, znając
      sadyzm mężczyzn, wiedząc co potrafi uczynić kobiecie dla seksu, spółkując dla
      przyjemności, dla poczucia mocy, znając tortury, będąc w stanie wyobrazić sobie
      wygląd innych więzień ze swego stanowiska w sypialni i burdelu, widząc jak
      gruboskórni bywają mężczyźni wobec słabszych od siebie, znając ich pięści,
      niewolę, spółkowanie typu hodowlanego i typu burdelowego, widząc obojętność
      mężczyzn wobec sprawy wolności ludzkiej, widząc entuzjazm dla poniżania innych
      (...), widząc nieistnienie kobiet w ich oczach, widząc ich pogardę dla
      kobiecego życia i chcąc uniknąć śmierci, kobiety znajdują dwa różne sposoby
      ułożenia sobie stosunków z mężczyznami w odniesieniu do tego świata, który
      jest światem mężczyzn" - to słowa jednej z najbardziej znanych feministek
      amerykańskich pani Andrei Dworkin. Te dwa sposoby to podporządkowanie się lub
      feminizm. Autorka dodaje też, że "kobiety toczą walkę o przetrwanie, niczym w
      obozie koncentracyjnym" i zagraża im wszędzie: "gwałt, maltretowanie żon,
      przymusowe rodzenie dzieci, medyczne rzeźnictwo, mordowanie na tle seksualnym,
      wymuszona prostytucja, cielesne okaleczenie, sadystyczne znęcanie się
      psychiczne", oraz, że "istnieją dwa modele zasadniczo ujmujące w jaki sposób w
      społeczeństwie kobiety poddane są władzy i użytkowi seksualnemu: model burdelu
      i model hodowli". W tym drugim przypadku: "kobiety jako klasa zapładniane są
      męskim nasieniem, a potem zabiera się płody". Istotnie - twierdzę, że pani
      Dworkin ma obsesję (co najmniej). A Wy co o tym myślicie?

      >Z kolei ich sposób rozumowania sprowadza się
      > do tego by tak nagiąć fakty, żeby pasowały do teorii pt. "wszystkie kobiety
      > w gruncie rzeczy chcą siedzieć w domu i rodzić dzieci, a jeśli im się wydaje,
      > że tego nie chcą to... im sie tylko tak wydaje". Pewnie przejdzie z wiekiem...

      A co powiesz o zdaniu: wszystkie kobiety byłyby feministkami, gdyby nie
      miały "fałszywej świadomości".? Też przejdzie z wiekiem?

      > To oczywiście nie jest żadna paranoja. To się, drogie panie, nazywa
      > merytoryczna dyskusja.
      > Takie mi przyszło do głowy rozwinięcie tego, co powiedziała kumpela Suzume.
      > Soso, oczywiście Ciebie z tego wyłączam.

      Czemu soso wyłączasz? Dlatego, że dyskutuje inaczej, czy dlatego, że ma inne
      (bliskie Twoim) poglądy?

      > Pozdrawiam milutko
      • sagan2 Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 16:21
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Istotnie - twierdzę, że pani Dworkin ma obsesję (co
        > najmniej). A Wy co o tym myślicie?

        zgadzam sie z Toba wszystkim, czym moge, jakas obsesje
        ona na pewno ma! ale frament jest idealnie dobrany, coz
        za idiotyzm :)
      • hania_76 Re: Drogie Dyskutantki 11.10.02, 16:43
        Tad, nie bierz wszystkiego osobiście - oprócz Ciebie wypowiada się tu sporo
        panów, a paru ma pretensje do bycia ekspertami od wszystkiego, a od kwestii
        kobiecych w szczególności. Jeśli dodają do tego jeszcze nieuprzejmość i
        arogancję - robi się naprawdę nieprzyjemnie.
        Pozdrawiam i odmeldowuję się do poniedziałku.
      • Gość: EWOK Odp. tadowi IP: *.acn.waw.pl 11.10.02, 19:22
        1. To prawda, nie nazywa się "tylko dla feministek". Tematem mojego postu
        jednakże nie była próba zniechęcenia mężczyzn do wypowiadania się na forum.

        2. Błędnie zakładasz, że wszystkie obecne tu kobiety identyfikują się z
        ideologią feminizmu w całej rozciągłości. Dla wielu z nas feminizm istnieje na
        poziomie życia nie zaś idei. Czy oczekujesz od francuskiego komunisty aby co
        wieczór do poduszki czytal "Kapitał", a od katolika - że "Pismo Święte"?
        Portugalski noblista Saramago uważa się za komunistę. Czytałam jego książki,
        czytałam jego wypowiedzi - facet nie ma pojęcia o komunizmie, według mnie, ale
        cóż,każdy jest tym, za kogo się uważa, bo to określa jego światopogląd w
        znacznie większym stopniu niż to, co myślą o nim inni.

        3. Nigdy nie oceniałeś niczyich wyborów - do tego odniosę Twoją
        wypowiedź "uogólnienia po obu stronach są nieuniknione". Więc rozumiem, że nie
        masz pretensji, że wrzuciłam Cię do jednego worka z tymi, którzy oceniają.

        4. Na temat "naturalnych róznic" pomiędzy obiema płciami, na które wpływ maja
        m.in. hormony, napisano zbyt dużo bzdur. Że wymienię tak "wiekopomne dzieła"
        jak "Psychologia kobiety" Kazimierza Pospiszyla, czy "Płeć mózgu". W tej
        ostatniej książeczce jest nawet test na płeć mózgu. Wyszlo, że jestem
        mężczyzną, i co, mam na tej podstawie zapuścić wąsy?

        5. w XVI powstała anonimowa praca "Czy niewiasty są istotami ludzkimi czy
        nie?" O autorze wiadomo to, że był mężczyzną. Pisze co następuje "Jeżeli
        białogłowa powije dziewczynkę to znaczy, że urodziła montsrum na swoje
        podobieństwo. Nie ma zwierzęcia tak jadowitego, jak niewiasta jadowita jest.
        Porównać ją można z lisem, który staje się pożyteczny dopiero wtedy, gdy już
        obedzre się go ze skóry". Ja sądzę, że autor ma obsesję, a Ty?

        6. nikt tu na tym forum nie twierdził, że "wszystkie kobiety byłyby
        feministkami gdyby nie miały fałszywej świadomości". Natomiast pojawiały się
        wypowiedzi, że kobieta pragnie "oddawać się mężczyźnie", posiada instynkt
        macierzyński i szuka partnera, który będzie od niej silniejszy po to, by
        otaczał ją opieką. To chyba Macieja wypowiedź, jeśli przekłamałam to nie złej
        woli. Zresztą uogolnienia są przecież nieuniknione.

        7. Wyłączenie soso ma związek z tym,że wypowiada się w sposób
        bezpretensjonalny. Po prostu sympatycznie. Jego poglądy nie maja tu nic do
        rzeczy. Rybcia ma poglądy inne od moich i ze względu na jej sposób
        wypowiadania się też bym ją "wyłączyła" gdyby nie to, że mój post dotyczył
        mężczyzn.

        Pozdrowienia

        • Gość: tad Re: Odp. tadowi IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 21:50
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > 1. To prawda, nie nazywa się "tylko dla feministek". Tematem mojego postu
          > jednakże nie była próba zniechęcenia mężczyzn do wypowiadania się na forum.
          >
          > 2. Błędnie zakładasz, że wszystkie obecne tu kobiety identyfikują się z
          > ideologią feminizmu w całej rozciągłości. Dla wielu z nas feminizm istnieje
          na
          > poziomie życia nie zaś idei. Czy oczekujesz od francuskiego komunisty aby co
          > wieczór do poduszki czytal "Kapitał", a od katolika - że "Pismo Święte"?
          > Portugalski noblista Saramago uważa się za komunistę. Czytałam jego książki,
          > czytałam jego wypowiedzi - facet nie ma pojęcia o komunizmie, według mnie,
          ale
          > cóż,każdy jest tym, za kogo się uważa, bo to określa jego światopogląd w
          > znacznie większym stopniu niż to, co myślą o nim inni.

          Niczego takiego nie zakładam. Przeciwnie - pisałem kilka razy, że odróżniam
          feministki "intuicyjne", czy "praktyczne" od feministek "etatowych",
          czy "teoretyczek". Mówię - głównie, bo różnie bywa - o feminizmie jako o
          ideologii - to też jest feminizm.

          > 3. Nigdy nie oceniałeś niczyich wyborów - do tego odniosę Twoją
          > wypowiedź "uogólnienia po obu stronach są nieuniknione". Więc rozumiem, że
          >nie masz pretensji, że wrzuciłam Cię do jednego worka z tymi, którzy oceniają.

          Nie była to dla mnie tragedia. Co do uogólnień - są nieuniknione na forum, bo
          posty nie mogą (nie powinny!) mieć obiętości książek czy artykułów, co nie
          znaczy, że nie można komuś zwracać uwagi, że ZBYT uogólnia.

          > 4. Na temat "naturalnych róznic" pomiędzy obiema płciami, na które wpływ maja
          > m.in. hormony, napisano zbyt dużo bzdur. Że wymienię tak "wiekopomne dzieła"
          > jak "Psychologia kobiety" Kazimierza Pospiszyla, czy "Płeć mózgu". W tej
          > ostatniej książeczce jest nawet test na płeć mózgu. Wyszlo, że jestem
          > mężczyzną, i co, mam na tej podstawie zapuścić wąsy?

          "Psychologii kobiety" nie znam. Co do "bzdur" - tak to bywa, że czas weryfikuje
          pewne rzeczy. Feministki też napisały/piszą ZBYT wiele bzdur. Przedstawiam tu
          dane, o których nie mam podstaw sądzić, że nie są prawdziwe. Nie znaczy to, że
          nie mogą okazać się nieprawdziwe - z tego czy innego powodu - nie mam na to
          wpływu. Gdy się pomylę - to prostuję. Można by mieć do mnie pretensje, gdybym
          celowo przytaczał informacje fałszywe, a tego nie robię.



          > 5. w XVI powstała anonimowa praca "Czy niewiasty są istotami ludzkimi czy
          > nie?" O autorze wiadomo to, że był mężczyzną. Pisze co następuje "Jeżeli
          > białogłowa powije dziewczynkę to znaczy, że urodziła montsrum na swoje
          > podobieństwo. Nie ma zwierzęcia tak jadowitego, jak niewiasta jadowita jest.
          > Porównać ją można z lisem, który staje się pożyteczny dopiero wtedy, gdy już
          > obedzre się go ze skóry". Ja sądzę, że autor ma obsesję, a Ty?

          Uważam, że niewiasty bywają pożyteczne, także razem ze skórą.
          Być może autor miał taką czy inną obsesję, ale: widzę pewną różnicę pomiędzy
          anonimowym autorem z wieku XVI, a nieanonimową WSPÓŁCZESNĄ feministką (i to nie
          byle jaką). W XVI wieku Luter nawoływał do wybicia Żydów i papistów - można
          powiedzieć "taka epoka", gdyby jednak DZIŚ jakiś luterański pastor pisał
          podobne teksty, to byłoby to jednak coś innego prawda? Jesli przytoczysz mi
          tekst przedstawiciela jakiegoś wpływowego ruchu ideologicznego współczesny
          tesktowi, który ja zacytowałem, w którym to tekście autor posługiwałby się
          retoryką pani Dworkin, tyle, że skierowaną przeciw kobietom - wtedy
          porozmawiamy.

          > 6. nikt tu na tym forum nie twierdził, że "wszystkie kobiety byłyby
          > feministkami gdyby nie miały fałszywej świadomości". Natomiast pojawiały się
          > wypowiedzi, że kobieta pragnie "oddawać się mężczyźnie", posiada instynkt
          > macierzyński i szuka partnera, który będzie od niej silniejszy po to, by
          > otaczał ją opieką. To chyba Macieja wypowiedź, jeśli przekłamałam to nie złej
          > woli. Zresztą uogolnienia są przecież nieuniknione.

          Uważasz, że można tu uniknąć pewnych uogólnień? Uważasz, że kobiety nie mają
          instynktu macierzyńskiego?


          > Pozdrowienia
          >
          • Gość: EWOK Re: Odp. tadowi IP: 213.241.18.* 14.10.02, 11:34
            Jeśli właściwie oceniam Twoją wiedzę, powinieneś wiedzieć, jak wyglądała sprawa
            opieki macierzyńskiej do czasów Oświecenia - transporty noworodków w drodze na
            wieś do mamki. Na dziesięcioro przeżywała połowa, część dusiła się lub była
            gubiona po drodze. Dla kobiety rodu szlacheckiego nie do pomyślenia było
            karmienie piersią. Matka Talleyranda widziała syna dwa razy w życiu - przy
            porodzie, a potem kiedy ojciec umarł i trzeba było podzielić spadek. Tak
            wyglądał instynkt macierzyński aż do czasów "Emila" J.J. Rousseau.
            Nie mam nic przeciwko chęci posiadania dzieci - uważam, że jest to indywidualna
            sprawa każdego człowieka, a właściwie pary ludzi. Denerwuje mnie jednak kiedy
            ideologizuje się macierzyństwo i poddaje się go różnym modom w zależności od
            potrzeb. Teraz mamy niż demograficzny więc w każdym kolorowym magazynie można
            zobaczyć jakąś gwiazdkę w ciąży lub z niemowlakiem; poniżej opowiada jaka jest
            szczęśliwa. I pewnie jest. A ktos inny nie ma dzieci i też jest super
            zadowolony tyle, że nie opowiada o tym w "Gali". Politycy drą włosy z głowy, że
            niż demograficzny, księża drą włosy z głowy, że niż demograficzny. A w głowie
            mają tylko jedną myśl - kto nas wszystkich utrzyma jak przestaniemy pracować.
            Nikt nie ma jakiegokolwiek sensownego pomysłu jak pracującą kobietę z dzieckiem
            wpasować w trybiki gnającego do przodu społeczeństwa, więc zamiast tego świecą
            nam przed nosem instynktem." No widzisz, kotku, jest trudno i nikt z tym nic
            nie robi, ale ty masz instynkt, zegar bilogiczny tik tak, więc i tak musisz
            urodzic dziecko, choćby nie wiem jak trudno było na rynku pracy tik tak. I
            wiemy oczywiście, że przedszkola są do bani, nie można znaleźć dobrej opiekunki
            do dziecka, a szkoła to maszynka do przemielania uczniów, my sobie spokojnie
            poczekamy nic nie robiąc, a ty i tak będziesz miała dziecko, tik tak"
            • b.u.zz Re: Odp. tadowi 14.10.02, 14:15
              jasne, nie ma instynktu. a w japonii nie ma instynktu przezycia, bo byli i
              kamikadze i wymyslili sepuku. he he, bardzo dowcipne jest to, co piszesz.
              spytam sie: czy zwierzeta maja instynkt macierzynski? czy jesli tak, to kiedy
              twoim zdaniem, czlowiek go utracil?
              pozdrawiam
              b.
              • Gość: EWOK Re: Odp.buzz IP: 213.241.18.* 14.10.02, 14:44
                A jak tam , buzz, Twój ekwipunek do polowania? Czy aby się nie kurzy?
                Spawdzałeś czy nie zardzewiał? Mamuty wprawdzie wyginęły, ale są jeszcze inne
                zwierzęta. No bo chyba nie chcesz mi powiedziec, że jadasz żywność której nie
                upolowałeś osobiście.
                • b.u.zz Re: Odp.buzz 14.10.02, 14:58
                  prosze, wyjasnij, jaki zwiazek miala twoja "odpowiedz" z moim postem. czy
                  uwazasz ze instynkty sa uwarunkowane kulturowo?
                  pozdrawiam nie mogac doczekac sie kolejnej blyskotliwej odpowiedzi
                  b.
                  • Gość: EWOK Re: Odp.buzz IP: 213.241.18.* 14.10.02, 15:25
                    Twój poprzedni post : "czy zwierzęta mają instynkt macierzyński? Czy jeśli tak
                    to kiedy twoim zdaniem człowiek go utracił". Pomijając wyraźną sugestię, jaką
                    zawiera to pytanie,odpowiadam - zapytaj biologa. Nie wiem, czy zwierzęta mają
                    instynkt macierzyński czy rozrodczy i czy to jest jednoznaczne. Jeśli jednak
                    założymy, że samice zwierząt (jakich? ssaków, ptaków, gadów...?) mają instynkt
                    macierzyński to dlaczego mielibyśmy właśnie z tego wyprowadzać wniosek, że
                    samice ludzkie też go mają? Ma to tyle samo sensu, co zakładanie,że lew
                    najlepiej czułby się w dyrektorskim fotelu za biurkiem i tylko przypadek
                    sprawił, że się tam właśnie nie znajduje.
            • Gość: tad Re: Odp. tadowi IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 22:58
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > Jeśli właściwie oceniam Twoją wiedzę, powinieneś wiedzieć, jak wyglądała
              >sprawa opieki macierzyńskiej do czasów Oświecenia - transporty noworodków w
              >drodze na wieś do mamki.
              Moja wiedza jest średnia, (choć - zależy to też od tego, kogo weźmiemy jako
              wzór do porównywania), jednak mam jej na tyle, by nie dawać się łatwo zwodzić,
              przynajmniej w 2 dziedzinach, z których jedną jest historia. Na temat instynktu
              macierzyńskiego rozmawialiśmy już sporo w wątkach: "genertyka?" i "instynkt
              macierzyński", więc nie będę tu tego powtarzał - zajrzyj tam jesli masz ochotę.
              Tu powiem tylko trochę o pisaniu historii "po feministycznemu". Historia jest
              jak bigos - lubisz to porównanie - jest tam mnóstwo składników, i można z niej
              wyciągnąć, to co lubimy najbardziej, choć powinniśmy czerpać "na ślepo", by
              zobaczyć dokładnie wszystkie składniki. Jak się naciąga historię? Bardzo
              prosto - odpowiednio selekcjonując i interpretując źródła. Piszemy np:
              > Matka Talleyranda widziała syna dwa razy w życiu - przy porodzie, a potem
              >kiedy ojciec umarł i trzeba było podzielić spadek.
              A nie piszemy, ze żyjącego mniej więcej w tej samej epoce Słowackiego łączyła z
              matką silna więź, o czym świadczą ich listy. Albo, bierzemy list Plutarcha do
              zony (to duzo starsza epoka, niż Słowacki)i wybieramy z niego
              fragment: "Widzimy jak większość matek, dopiero gdy dzieci są już umyte i
              przystrojone przez kogoś innego, bierze je na ręce jak zabawki,a jesli dziecko
              umrze, oddają się daremnej i rozpaczliwej żałobie nie z miłości (bo ta jest
              rzeczą roztropną i piękną), lecz z wielkiej próżności, która złączona z
              odrobiną naturalnego uczucia wywołuje nieukojone, dzikie i szaleńcze objawy
              żalu" (nie sądzę, by pani Badinter, na której książce - jak mniemam - się
              opierasz, była tak bezczelna i cytowała ten fragment, bo to tekst znany, ale
              znalazła zapewne mnóstwo innych). Tak więc cytujemy fragment, ale pomijamy za
              to kontekst tekstu(a chodzi tu o list pocieszający do żony, po smierci dziecka.
              Autor mówi tyle, co: inne kobiety rozpaczają choć dzieci mało kochały, ty nie
              rozpaczaj choć dziecko kochałaś), pomijamy też oczywiście ten fragment: "Goniec
              któregoś wysłała do mnie z wiadomością o smierci dziecka zabłądził po drodze do
              Aten, ale przybywszy do Tanagry dowiedziałem się o tym od wnuczki. Sądzę, że
              jest już po pogrzebie; oby wszystko odbyło się tak, by dla ciebie teraz i na
              przyszłość było jak najmniej bolesne.(...). Zachowaj tylko żono i siebie i mnie
              w tym cierpieniu w granicach opanowania. Ja bowiem zdaję sobie sprawę z
              wielkości straty; jesli jednak zastanę cię w przekraczającej miarę rozpaczy, to
              mnie bardziej zmartwi od tamtego. Wszakżem i ja "nie z dębu i ze skały" się
              urodził. Wiesz to i sama, ty któraś wspólnie ze mną tyle dzieci wychowała -
              wszystkieśmy sami wyhodowali i we własnym domu; to zaś szczególnie ukochałem,
              gdyż po czterech synach urodziła się wreszcie upragniona córka i dała mi
              możność nadać jej twoje imię, czego też pragnąłem. Szczególnie też dotkliwie
              dręczy czułość, którą się ma dla istot w tym wieku, bo radość sprawiana przez
              nie czysta jest i bez żadnej domieszkiniezadowolenia czy gniewu. A nasza
              córeczka miała przy tym dziwnie łagodną naturę, zaś jej zdolność przypodobania
              się i odwzajemniania uczuć radowała i dawała jednoczesnie poznać jej dobroć:
              prosiła wszak mamkę, by dawała pierś nie tylko dzieciom, ale i przedmiotom i
              zabawkom, z którymi się bawiła; zapraszała z dobroci jakby do własnego stołu,
              jak rozumiała i dzieliła się przyjemnościami ze wszystkim co lubiła". Nie
              twierdzę, że list opisuje standard. Po prostu - historia nie jest prosta, tak
              jak się to feministkom wydaje. Jeśli coś mnie w doktrynie feministycznej
              szczególnie razi, to właśnie prymitywizm feministycznych "interpretacji" (to
              nie zarzut do Was, lecz do feministycznych "uczonych".) Wystarczy uświadomić
              sobie złożonść jakiegoś zjawiska, kultury, instytucji, a potem zobaczyć co z
              tej wielowymiarowości zostaje po przepusczeniu jej przez
              feministyczną "maszynkę interpretacyjną", żeby przestać feminizm cenić raz na
              zawsze. Czy naprawdę nie widzisz jak ten "walczący ze stereotypami" feminizm
              sam jest beznadziejnie STEREOTYPOWY?
              >Tak wyglądał instynkt macierzyński aż do czasów "Emila" J.J. Rousseau.
              Instynkt macierzyński jest cechą gatunku. Słowem jest zjawiskiem globalnym i
              ponadczasowym, w tym sensie w jakim zjawikiem globalnym i ponadczasowym jest
              gatunek ludzki. Jan Jakub R. i jego teorie były zjawiskiem lokalnym zarówno
              geograficznie jak i czasowo. Są na tej planecie miejsca, gdzie o JJR nie
              słyszano, a dziećmi ktoś się tam zajmował/zajmuje i tym kimś są z reguły
              kobiety. Można pisać o wpływie JJR na stosunek do dzieci w Europie (aczkowiek
              też nie nalezy go przeceniać. Czy wiesz ile czasu trwało zanim recepcja
              owego "Emila" obięłaby samą tylko Europię? Nie elity, ale - wogóle? Myślisz, że
              wystarczy jedna książka, i w krótkim czasie zmienia się zachowanie mieszkańców
              całego kontynentu w sprawie tak kluczowej jak dzieci? Zaprawdę - przyznajesz
              JRR moc boską. To była o wiele głębsza zmiana kulturowa, a JRR dołożył tylko
              swoją cegiełkę), ale istnienie instynktu macierzyńskiego, to nieco inna sprawa.
              Mówisz o zmienności kulturowej, a nie o instynkcie, ale - szczegóły w wątkach,
              o których wspomniałem.
    • Gość: EWOK Zupełnie nie na temat IP: 213.241.18.* 11.10.02, 17:51
      Moja koleżanka jest w ciąży. Dowiedziała się o tym trzy dni temu. Dzisiaj
      zastałam ją w łazience - biurowej, jak waliła ręcznikiem w umywalkę. Jest chyba
      jakaś nieprzystosowana - nie może zrozumieć dlaczego wszyscy, którym
      nieroztropnie powiedziała o ciąży, łapią ją za brzuch, który do tej pory
      uważała, nie bez podstaw, za swoją prywatną własność. Zupełnie nie może też
      pojąć czemu mąż zaczął przemawiać do niej jak do dziecka z wodogłowiem i
      dlaczego wczoraj zakupił dla niej ciepłe, za przeproszeniem, gacie. W pracy
      ciągle odpowiada na pytania, jak się czuje i czy czasem by nie usiadła. Waląc
      ręcznikiem w umywalkę wyznała, że nie czuje się inwalidką żadnej kategorii - po
      prostu spodziewa się dziecka.
      Nie piszę tego ,żeby sprowokować panów do stwierdzeń typu "same nie wiecie
      czego chcecie, a to, żeby wam okazywać specjalne względy a to, żeby nie
      okazywać". Piszę to dlatego, że pojawił sie tu argument, że wiele na temat
      ciąży i hormonów można dowiedzieć się z książek. Zapewniam Was, że nikt, kto
      nigdy nie był łapany za brzuch wbrew swojej woli i traktowany jak puszyste
      zwierzątko, chociaż ma już trzydziestkę na karku, kierownicze stanowisko i
      pensję wysokości kilku średnich krajowych, nie zrozumie o co tu chodzi.
      • Gość: Maciej Jak najbardziej na temat - to była dyskryminacja!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 14:09
        > Moja koleżanka jest w ciąży. Dowiedziała się o tym
        > trzy dni temu. Dzisiaj zastałam ją w łazience -
        > biurowej, jak waliła ręcznikiem w umywalkę.

        Osobnik naiwny, będący pod wpływem patrialchalnych stereotypów, pomyślałby, że
        jest ona niezrównoważona emocjonalnie. Ewentualnie wyjasniłby sobie jej stan
        wpływem hormonów na mózg ciężarnej kobiety. Tymczasem ona była zupełnie
        spokojna - jak wszystkie ciężarne kobiety - chciała tylko sobie wytrzepać
        ręcznik z kurzu... ;-)

        > Jest chyba jakaś nieprzystosowana - nie może zrozumieć
        > dlaczego wszyscy, którym nieroztropnie powiedziała o
        > ciąży, łapią ją za brzuch, który do tej pory
        > uważała, nie bez podstaw, za swoją prywatną własność.

        To wina patrialchalnego społeczeństwa. Jak tylko kobieta ujawni fakt posiadania
        płodu w brzuchu - jej brzuch zostaje znacjonalizowany. Do jej brzucha ze
        wszystich stron odbywają się pielgrzymki patrialchalnych oprawców, którzy
        obłapiaja ja ze wszystkich stron, próbując wymacać położenie płodu i uscisnąć
        mu rączkę.

        A tak na poważnie - Ci rzekomi "wszyscy", to były kobiety czy mężczyźni?
        Koleżanki z pracy, czy położne i ginekolodzy? A może tylko matka lub mąż? Jak
        żyję, nigdy nie widziałem takiego obrazka (kolegów z pracy obmacującej brzuch
        ciężarnej koleżanki), choć widziałem wiele kobiet w ciąży.

        > Zupełnie nie może też pojąć czemu mąż zaczął
        > przemawiać do niej jak do dziecka z wodogłowiem i
        > dlaczego wczoraj zakupił dla niej ciepłe, za
        > przeproszeniem, gacie.

        Czułe przemawianie i kupowanie ciepłych gaci to oczywista forma patrialchalnej
        dyskryminacji. Jak to się stało, że jeszcze na to nie wpadłas? :-)

        > W pracy ciągle odpowiada na pytania, jak się czuje i
        > czy czasem by nie usiadła.

        Proponuję, by koleżanka zapowiedziała wszystkim oficjalnie, żeby ją traktowali
        jak w pełni zdrowego mężczyznę, gdyż każdy przejaw troski o nią będzie uważać
        za formę dyskryminacji ze względu na płeć.

        Za kilka miesięcy ciąża będzie bardziej zaawansowana. Jeśli wtedy będzie jej
        niedobrze, brzuch będzie jej ciązył, żebra i kegosłup bolały - na pewno nie
        zobaczysz jej więcej walącej ręcznikiem w umywalkę. Ręcznik będzie jej
        potrzebny do wycierania śliny, od ciągłego plucia sobie w brodę.

        > Waląc ręcznikiem w umywalkę wyznała, że nie czuje się
        > inwalidką żadnej kategorii - po prostu spodziewa się
        > dziecka.

        Feministki powinny zatem konsekwentnie doprowadzić do likwidacji narzuconych
        przez patriarchat, prawnych przywilejów kobiet ciężarnych, które
        tak "dyskryminują" kobiety...

        > Nie piszę tego ,żeby sprowokować panów do stwierdzeń
        > typu "same nie wiecie czego chcecie, a to, żeby wam
        > okazywać specjalne względy a to, żeby nie okazywać".

        To niestety prawda. Same nie wiecie czego chcecie, a to, żeby wam okazywać
        specjalne względy a to, żeby nie okazywać. Mąż feministki to musi być biedny
        człowiek...

        > Piszę to dlatego, że pojawił sie tu argument, że wiele
        > na temat ciąży i hormonów można dowiedzieć się z
        > książek. Zapewniam Was, że nikt, kto nigdy nie był
        > łapany za brzuch wbrew swojej woli i traktowany jak
        > puszyste zwierzątko, chociaż ma już trzydziestkę na
        > karku, kierownicze stanowisko i pensję wysokości kilku
        > średnich krajowych, nie zrozumie o co tu chodzi.

        To niesłychanie ważny argument za nieprzekraczalną odmiennością doświadczeń
        kobiet i mężczyzn. Rzeczywiście, ja np. nigdy nie byłem łapany za brzuch, nie
        mówiąc już o piersiach czy łechtaczce... I jak wobec takich fundamentalnych
        różnic w osobistych doświadczeniach w ogóle można myśleć o budowie
        androgynicznego społeczeństwa przyszłości, gdzie kobiety i mężczyźni będą żyć w
        pokoju i harmonii oraz nie będą różnić się między sobą? Przecież obie płcie,
        każda łapana za coś innego - nigdy nie mają szans nawet się porozumieć... :-(

        A może rozwiąże ten problem jakaś feministyczna ustawa, wprowadzająca jednolite
        płciowo standardy "łapania"? ;-)
        • Gość: Maciej jak się czuje kobieta w ciąży - patr. stereotypy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 18:00
          Patriarchalne stereotypy nt. kobiet w ciązy upowszechniają nawet "Wysokie
          Obcasy" i kobiety z tytułem doktora medycyny:

          "Ciąża 8 miesiąc. Nie mogę się skupić
          Choć chciałabyś załatwić jeszcze tysiąc spraw, twój organizm nie ma ochoty na
          życie w biegu. Czas go posłuchać i zdecydowanie zwolnić tempo. Nagroda już
          blisko!
          Jeśli nawet do tej pory udawało ci się pracować i żyć dawnym rytmem, teraz
          musisz zrezygnować z części zajęć. Twoje ciało potrzebuje odpoczynku, buntuje
          się przeciwko długiemu pozostawaniu w jednej pozycji. Co kilka godzin powinnaś
          poleżeć chwilę z nogami w górze, uciąć sobie drzemkę. To ważne dla twojego
          samopoczucia i dla prawidłowego rozwoju dziecka. Twoim najważniejszym zadaniem
          jest teraz nie przeszkadzać. [co za patriarchalny stereotyp! A co z
          samorealizacją zawodową??? - przyp. Maciej]
          Ciąża jest niewygodna.
          W ósmym miesiącu do takiego wniosku dochodzi większość kobiet. Brzuch nie dość,
          że wielki i ciężki, to jest jeszcze twardy, więc nie można zawiązać butów,
          włożyć rajstop ani zrobić pedikiur. Co gorsza, często powracają niemal już
          zapomniane dolegliwości typowe dla pierwszych miesięcy ciąży.
          Możesz mieć zawroty lub bóle głowy, mdłości i wzdęcia. Znacznie szybciej
          będziesz się męczyć, bo powiększająca się macica uciska płuca i oddech wyraźnie
          się skraca.
          W tym okresie znacznie mniej mogą cię również cieszyć ruchy dziecka. Jest mu
          już dość ciasno, więc próbuje się rozpychać, co dla ciebie może być dość
          bolesne. Często bowiem małe nóżki uderzają cię w żebra lub w kręgosłup. Warto
          wtedy położyć się i rozluźnićlub odrobinę pogimnastykować, na przykład zrobić
          kilka kocich grzbietów, by nakłonić malucha do zmiany pozycji."

          Tyle "kryptopatrialchalne" Wysokie Obcasy. Zaproponuj koleżance, by je
          przeczytała i przemyślała. Jeśli nie będzie efektów - może powinna stuknąć się
          w głowę?
        • Gość: EWOK Re: Jak najbardziej na temat - to była dyskrymina IP: 213.241.18.* 14.10.02, 11:14
          Dobre, Macieju, naprawde dobre! Nieźle sie uśmiałam. Jejku, jak Ty nic nie
          wiesz o zwykłym szarym życiu i zwykłych szarych problemach. Ale nic to,
          przynajmniej daje satysfakcjonujący efekt komiczny.
      • Gość: verbal ZAISTE WSTRZĄSAJĄCY OBRAZ IP: *.acn.waw.pl 12.10.02, 18:35
        Szczerze mówiąc aż trudno powstrzymać się od komentarza.Oto jakże przejmujący
        obraz społeczeństwa maltretującego psychicznie ciężarną.Koledzy z pracy masowo
        łapiący za brzuch( co to za biuro???ja nigdy nie widziałem takich zachowań),mąż
        kupujący ciepłe gacie,ludzie pytający czy zechce odpocząć.......istne piekło
        patriarchalnego miazmatu ludzkiego.I do czego to bestialstwo doprowadza???-
        nieszczęsna wali ręcznikiem w umywalkę......No cóż , poważnie mówiąc kobieta
        która nie potrafi dostrzec w ludzkich gestach ( wyłączam łapanie za brzuch bo w
        to nie wierzę , choć w środowiskach urzędniczych różne rzeczy są możliwe)
        jedynie może niezręcznej nieadekwatności i wykazuje zachowania jak opisano ---
        no cóż chyba jednak po prostu nie jest zbyt zrównoważona psychicznie,zatem cóż
        ten przykład miał udowodnić???Natomiast zgadzam się że dla fanatycznych
        wyznawców skrajnej wersji poprawności politycznej byby to świetny materiał na
        hollywoodzki film dla kretynów , cóż za wizja martyrologii.....
        • Gość: EWOK odpowiedź IP: 213.241.18.* 14.10.02, 12:34
          Przykład został umieszczony pod tytułem "Zupełnie nie na temat". Pojawił się w
          wyniku moich luźnych skojarzeń pomiędzy rozmową z moją koleżanką a postami
          kilku panów, które tu czasem czytam. Ja z tego przykładu nie wyprowadzałabym
          pomysłu na film hollywoodzki, natomiast jest to dla mnie (i jak sie
          zorientowałam z postów - tylko dla mnie) temat do różnych rozważań np. z jednej
          strony pracodawcy jak ognia unikają kobiet w wieku (bez sensu to brzmi)
          prokreacyjnym, a z drugiej jeśli już mają kobiete w ciąży w pracy obchodzą się
          z nią jak porcelanową zastawą. Może gdyby traktowali ją nadal normalnie to
          znormalniałyby przepisy prawne. Albo odwrotnie - jeśli znormalniałyby
          przepisy...Generalnie ciążę traktuje się jak odmienny stan świadomości i nie
          dziwię się mojej koleżance, bo każdy by się wkurzył gdyby traktowano go jak
          idiotę. Więc twierdzi pan, że na obrazku jest kura. Tak, twierdzę, ze to jest
          kura. A czy jest pan pewien, ze jest to kura? Nie, to nie jest kura to jest
          osioł. Jak to, a mówił pan, że kura. Szczególnie, że same kobiety zmieniły
          znacznie nastawienie do tzw. stanu poważnego - polecam artykuł w ostatniej
          Polityce. Mitologizacja ciąży jest kompletnie bezsensowna, przynajmniej tego
          można się było nauczyć z historii.
          W mojej wypowiedzi nie opisywałam środowiska urzędniczego. I ciekawa sprawa -
          rozmawiałam w czasie weekendu z pięcioma koleżankami, które mają dzieci. I
          wszystkie były łapane za brzuch w czasie ciąży.
          • Gość: tad odpowiedź dla koleżanki Ewok IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 16:17
            Koleżanka Ewok nie może zrozumieć co się dzieje, więc chciałbym jej pomóc. Moim
            zdaniem mąż okazuje troskliwość (współpracownicy też). Oczywiście robi z siebie
            durnia, bo kobiety wcale tego nie potrzebują, więcej - obraża je to, ale
            widocznie jej mąż nie wyzwolił się jeszcze z wpływu stereotypów. Pozostaje
            tylko mieć nadzieję, że - dzięki feministkom - córka koleżanki, już takich
            katuszy przezywać nie będzie, i kiedy powie swojemu mężowi (partnerowi raczej,
            bo słowo "mąż" obciążone jest ideologicznie): "jestem w ciąży", ten odpowie po
            prostu: "OK. A jaki film dziś leci w TVN?" - czy coś w tym rodzaju, zamiast
            wygłupiać się z jakimiś gaciami. Troskliwość - to moje wyjaśnienie, i rozumiem,
            że nie do końca można mi wierzyć, wobec tego przedstawię wyjaśnienie jakie w
            tej kwestii przedstawiła pani Mary Daly - jedna z najbardziej wpływowych
            filozofek feministycznych - jej można chyba wierzyć bez zastrzeżeń, bo któż nie
            wniknął pod podszewkę rzeczywistości głębiej niż feministki?:
            Otóż, "Objaśniając typową dla mężczyzn solidarność z płodem - kiedy kobiety
            walczą o swobodę aborcji - Mary Daly odwołuje się do metafory statku
            kosmicznego. Kobieta w ciąży, to statek, którego kapitanem jest płód i którym
            sterują mężczyźni, niczym supermatka, tak jak sterują rakietą z centrum lotów
            kosmicznych. Kontrolując ciążę, mężczyźni przejmują rolę matki, stają się
            nadmatką. Mężczyźni utożsamiają "nieśmiertelną" duszę z zarodkiem biologicznym,
            kobiety zaś powinny dziękować fortunie, za mozność pełnienia roli inkubatorów,
            skorupek, hoteli, schronisk, domostw, wylęgarni dusz ludzkich. (...). W ten
            sposób mężczyźni uważając się za matki (ściślej: supermatki, które sprawują
            kontrolę nad matkami biologicznymi) chronią w rzeczywistości swe fetalne
            jaźnie. Chcą być fetusami/astronautami i supermatkami/naziemnymi dowódcami, ale
            nie biologicznymi naczyniami/statkami kosmicznymi, którym każą pełnić role
            sterowanych przez siebie pojemników, wyrzucanych potem na smietnik". Mężczyźni
            robią to wszystko, z zazdrości. Zazdroszczą kobietom energii (żywią się nią
            zresztą)oraz kreatywności i płodności i próbują kobiety naśladować: "Trudno nie
            zauważyć przejawów męskiego kompleksu płodności w wielorakich
            technicznych "wytworach" (sztucznych macicach) Ojców - takich jak domy,
            szpitale, dyrekcje, korporacji, samoloty, statki kosmiczne - zamieszkiwane
            przez mężczyzn i przez nich sterowane". Niestety wytwory mężczyzn są dość
            nędzne: "przypominają one raczej groby niż macice demonstrując głęboko
            nekrofilne tendencje technokracji". Teraz już chyba jasne jest czemu wszyscy
            łapią koleżankę za brzuch, a mąż kupuje gacie. (nawiasem mówiąc gacie to nie
            jest zły pomysł, czy jest się w ciąży, czy nie, bo zrobiło się dosć zimno)


            • Gość: EWOK sprostowanie IP: 213.241.18.* 14.10.02, 16:31
              Drogi tadzie,

              wypowiedź Twoja jest nieścisła. Nie jestem Twoją koleżanką.
              A poza tym...czasem naprawdę smutno , że tyle tu koni dorożkarskich.
              • Gość: tad Re: sprostowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 20:47
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > Drogi tadzie,
                >
                > wypowiedź Twoja jest nieścisła. Nie jestem Twoją koleżanką.

                Ależ jesteś. Jesteś moją wirtualną koleżanką. Dlaczego niby nie?

                > A poza tym...czasem naprawdę smutno , że tyle tu koni dorożkarskich.

                Możesz to uściślić?
                • Gość: EWOK Re: sprostowanie IP: *.acn.waw.pl 15.10.02, 12:27
                  Ależ tad, unikajmy zbędnej łopatologii. Wśród różnych metafor końska symbolika
                  wydaje się dość czytelna. Koń dorożkarski, koń cyrkowy, koń kuleje...
          • Gość: verbal riposta IP: *.acn.waw.pl 15.10.02, 18:16
            Zawiła metafora o kurze niczego niestety nie tłumaczy.Mam wrażenie że całe
            krasomówstwo Ewok nie służy dyskusji merytorycznej.Żeby nie być gołosłownym
            pytałem tak swoją żonę jak i koleżanki z pracy--jakoś nigdy żadnej nikt za
            brzuch nie łapał , stąd moje stanowisko , że tego typu zachowania typowe nie są
            a jeśli nawet...to nie są wyrazem jakiegoś uogólnionego sposobu patrzenia na
            ciążę a jedynie pochodną kultury osobistej danego środowiska.Reakcja opisanej
            ciężarnej nadal pozostaje reakcją histeryczną , niestety.Zmiana sposobu
            spojrzenia kobiet na ciążę , no cóż , trudno to komentować.Na dobrą sprawę jest
            to po prostu stan fizjologii który zwyczajnie ma swoje prawa i tyle.Czy
            istnieje realny związek między nastawieniem pracodawców a przepisami prawnymi??
            Wątpię.Chyba żeby naiwnie założyć że ustawodawca jest wybraną demokratycznie
            emanacją społeczeństwa i chce realizować jego oczekiwania.no to nie w tym
            kraju.Podejście pracodawcy do kobiet jest czysto pragmatyczne i wymuszone
            przepisami...te akurat nie zawsze są niekorzystne tylko dla kobiet.Natomiast
            obstaję przy tym że stworzona wizja prześladowanej ciężarnej byłaby doskonała
            do nachalnie pedagogicznego gniota made in USA,sytuacja w sam
            raz...młoda,inteligentna,wykształcona,nowoczesna,słowem menedżerski bohater
            dzisiejszych czasów prześladowana przez ogół przygłupich samców.Coś w stylu
            łzawej opowieści Betty Mahmoody---idealne w czasach political corectness
            • Gość: EWOK Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 15.10.02, 20:14
              Nie będę polemizować. Chcę się tylko upewnić, czy jest jasne, że kura jest
              zapożyczona z filmu CK Dezerterzy.
              • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 15.10.02, 21:10
                No teraz zrobiło się jasne.Dla ciekawości
                • Gość: EWOK Re: riposta IP: 213.241.18.* 16.10.02, 09:35
                  Ty zapytałeś jedną niereprezentatywną grupę kobiet (w kwestii łapania), ja
                  inną. Mamy różne punkty wyjścia, więc o czym tu gadać. Ty oceniasz zachowanie
                  mojej koleżanki jako histeryczne, ja zakładam, że człowiek zna siebie na tyle
                  na ile go sprawdzono.
                  Czy oglądając w filmie fabularnym scenę np. napadu na bank możesz ocenić, że
                  wrzeszczący kasjer zachowuje się nieracjonalnie, scenarzysta nie zna się na
                  robocie, bo nikt normalny tak się w podobnej sytuacji nie zachowuje? Ja nie
                  mogę. Dlatego unikam ocen wartościujących.
                  Skoro już na starcie występuje taka odmienność, niemożliwa wydaje mi się
                  merytoryczna dyskusja - co najwyżej kłótnia bazarowych przekupek.
                  • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 16:42
                    Fakt.koniec dyskusji.Jak zawsze ten wspaniale zakłamany argument o
                    niewłaściwości sądów wartościujących.otó każdy człowiek ma prawo do osądu
                    wartościującego zjawisk lub ludzi o ile tylko potrafi go uzasadnić ,natomiast
                    to o ile rozumiem mój adwersarz ( adwersarka?)wyciągnał niereprezentatywne dane
                    jako przykład w dyskusji.Szlachetne , politycznie bardzo poprawne nie osądzanie
                    niczego jest czasami po prostu brakiem odwagi zajęcia wyrażnego
                    stanowiska.Szkoda czasu na dlaszą rozmowę.
                    • Gość: EWOK Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 18:09
                      Nie przepadam za zarzutami o tchórzostwo. Chcesz rozmawiać - proszę. Uzasadnij
                      swoją ocenę wartościującą. Zasugerowana Twoim ostanim postem, zakładam, że
                      jest poparta silnymi argumentami.
                      • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 21:04
                        Nie za bardzo już mi się chce rozmawiać bo uporczywie odnoszę wrażenie że
                        dyskutuję z osobą chorobliwie poprawną politycznie( uwaga!to był osąd
                        wartościujący).Niemniej jednak.....parametrem mierzącym wyważenie emocjonalne
                        człowieka jest adekwatność reakcji do bodżca.Przykład: po nadepnięciu na stopę
                        w tramwaju na placu Zbawiciela w Wawie , nadepnięty pomstuje do MDM-u --to jest
                        norma,jeśli nadepnięty pomstuje do placu Bankowego to już jest nerwica( różnica
                        4 przystanków).Pomijam wątpliwą kwestię lapania , chyba że zwizualizowana
                        ciężarna mieszka w hotelu robotniczym lub pracuje w środowisku managerów
                        średniego szczebla bo chyba tylko tam takie zachowania są możliwe.Zatem
                        stereotypia ruchowa polegająca na trzepaniu ręcznikiem w umywalkę nie jest
                        zachowaniem adekwatnym do bodżców wymagających radykalnie innych zachowań np
                        małe słowne ustawienie ogłupiałego męża , to tyle.
                        • b.u.zz Re: riposta 16.10.02, 22:17
                          dodam tylko, ze jesli chodzi o lapanie za brzuch, to jest to sytuacja co
                          najmniej dziwna. nie dlatego ze tak nie powinno byc (to jasne), ale dlatego, ze
                          tak sie chyba jednak nie dzieje. dlaczego tak uwazam? bo widzialem niejedna
                          ciezarna kobiete, i w pracy i na miescie, i na ulicy, i zadnej - podkreslam -
                          zadnej i nigdzie nie widzialem lapanej przez nikogo. czasem maz pogladzil po
                          brzuchu. ale rozumiem, ze to jednak nie o to chodzilo.
                          acha, teraz rozumiem. to moze jej chodzilo, ze jest jedyna kobieta na swiecie,
                          ktora tak lapia za brzuch? no to ja tez bym sie zdenerwowal. ale to za malo,
                          zeby wyciagac wnioski nt. losu ciezarnych kobiet w polsce.
                          pozdrawiam
                          b.
                          • Gość: EWOK Brzuch koleżanki IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:38
                            No nie sądziłam, że taka wrzawa się podniesie wokół brzucha mojej koleżanki.
                            W "Polityce" sprzed tygodnia jest artykuł na temat współczesnych pracujących
                            Polek w ciąży. I wypowiedź jednej z nich :"Ludzie zaczynają gadać nie do
                            ciebie, ale do twojego ciała : jak brzuszek? kopie? rusza się? Sprowadzasz się
                            do ciała. Zamiast głowy masz brzuch".
                            Owszem, nie ma mowy o łapaniu. Czy demagogicznie zalożymy, że ta wypowiedź
                            oraz zeznania mojej koleżanki to dwie zupełnie różne sprawy? Bo ja jednak
                            dostrzegam pewien związek.
                            A propos instynktu macierzyńskiego. Rozmawiałam o tym ze znajomym zoologiem.
                            Otóż u zwierząt instynkt macierzyński polega na tym ,że kiedy rodzi się młode,
                            matka instynktownie wie, jak je traktować. Nie należy utożsamiać instynktu
                            macierzyńskiego z chęcią posiadania dzieci - to są różne sprawy. Prowadzono
                            zresztą badania, które jak na razie wykazują ,że zwierzęta nie łączą aktu
                            seksualnego z posiadaniem potomstwa. W tych dwóch sprawach kierują nimi
                            oddzielne popędy.
                        • Gość: EWOK Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:22
                          Nie myślę o swoich pogladach w kategoriach poprawności politycznej. Raczej
                          korzystam z własnych doświadczeń, a one mi podpowiadają, żeby nie oceniać
                          ludzi pochopnie, bo można nie trafić. Np. Ty umieścileś mnie i moje znajome w
                          hotelu robotniczym lub wśród menadżerów średniego szczebla. I pudło.
                          Pracujemy w tzw. wolnym zawodzie. Nie jest u nas tak, jak w kancelarii
                          pokazywanej w "Ally McBeal", ale prawie. Można chodzić bez butów, jeśli ktoś
                          ma na to ochotę. Ooops, jakież to nieracjonalne zachowanie.
                          • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:42
                            Niczego z moich twierdzeń nie obalilaś , jak widzę.ja natomiast nauczylem się
                            że łapie się kobiety za brzuch także gdzie indziej- no cóż , to po prostu
                            smutne.Jak raczej nie zuważyłaś , nie pisalem o nieracjonalnosci ale o
                            nieadekwatności-to różnica.Szkoda jednak czasu.
                            • Gość: verbal Re: riposta czyli czas konczyć bo czasu szkoda IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:50
                              Aha , jeszcze jedno,EWOK udaje że nie rozumie co w potocznym rozumieniu jest u
                              rodziców utożsamiane z instynktem maciezyńskim.No szkoda po prostu wysiłków.
                              chyba że faktycznie nie rozumie i sadzi że mówiąc " instynkt macierzyński
                              matki" ma się na myśli zjadanie łożyska.Co zaś się tyczy lapania to wykazuje to
                              związek nie z patriarchalizmem ale po prostu z chamstwem.To koniec ostatecznie.
                            • Gość: EWOK Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:50
                              Trochę szkoda, bo w wątku na temat Maryi całkiem dobrze nam idzie. :-))
                              • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:06
                                Niestety tylko tam.Strasznie nie lubię poprawnosci politycznej ukrytej w pełnym
                                uwiebienia stwierdzeniu___ u nas jest cool , można chodzić boso,inni (wy) nie
                                jesteście tacy cool........
                                • Gość: EWOK Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:14
                                  Przykro mi,że odniosłeś takie wrażenie. Nie próbuję przechwalać się swoją
                                  pracą, od tego mamy Buffalo. W ogóle narobiłam tu sobie ostatnio wrogów i nie
                                  chcę jakoś pomnażać ich szeregów, szczególnie, że odpowiadają mi Twoje poglądy
                                  w innych wątkach. To jest gałązka oliwna, żeby nie było niedomówień. :-)
                                  • Gość: verbal Re: riposta IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:16
                                    Pax, ale tylko na tym wątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka