johnny-kalesony
01.02.06, 19:51
W poprzednim wątku zawierającym komentarz do artykułu feministy, niejakiego
Płaczka, poświęconemu pamięci i majestatowi Andrei Dworkin, część osób w toku
wymiany komantarzy zaczęłą uświadamiać sobie, że radykalizm Andrei Dworkin
jest im dobrze znany.
Skąd? Czyżby i u nas, na przaśnych równinach sławiańskich Dworkin Andrea
operowała?
Mamy, mamy naszą Dworkin Andreę!
Jest ona jednak - o przewrotności - mężczyzną i nazywa się Tadeusz Rydzyk.
Stoi na czele własnej sekty i prowadzi kołtuńską i obskurancką rozgłośnię
radiową, zasłaniając się autorytetem kościoła katolickiego.
Jakie więc podobieństwa mamy, świadczące o duchowej jedności, swego rodzaju
łączności na linii Dworkin-Rydzyk?
1. Uogólnianie swojego traumatycznego doświadczenia z przeszłości i narzucanie
go innym pod postacią przekonań - odpowiednio: wszyscy mężczyźni są
źli/wszyscy Żydzi i masoni są źli.
2. Spisek. Spisek mężczyzn przeciwko kobietom/Żydów i masonów przeciwko
nam-prawdziwym chrześcijanom rządzi światem.
3. Tylko ja znam prawdę, która wszystkich nas wyzwoli, jedynie ja mam rację.
To na razie wszystko, co przyszło mi do głowy.
Zachęcam Was do wpisywania swoich obserwacji na ten temat.
Pozdrawiam
Keep Rockin'