moderator_dyskusji 16.11.02, 18:35 Zapraszam do dyskusji! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ernika Re: Przyjaźń damsko-męska IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 10:50 Z okazji Dnia Życzliwości wyciągnełam ten temat. Z jakimi mężczyznami można się przyjaźnić? Osobiście potrafię kolegować się tylko z takimi, którzy już z natury tacy są, że rozmawiają ze mną jak "równy z równym", nie przybierają żadnych protekcjonalnych tonów (a polscy mężczyźni często uwielbiają pouczać kobiety na każdym kroku) po prostu maja coś takiego w sobie, że nie muszę ciągle się "spinać". Cenię też, jeśli faceta interesuje kobiecy punkt widzenia i nie ma automatycznie pokusy wartościowania na minus dla kobiety. I nie mam problemów z oddzieleniem przyjaźni i erotyki (chyba, że się zakocham) A z jakimi kobietami można się przyjaźnić? POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Przyjaźń damsko-męska 21.11.02, 10:57 polecam film 'kiedy harry spotkal sally' :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ernika Re: Przyjaźń damsko-męska IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 11:05 Dzięki, próbowałam kiedyś obejrzeć ale nie dotrwałam do końca:-) Tzn. kiedy nie rozmawiamy o aborcji, hormonach, okaleczeniach fizycznych i psychicznych to "wypad"? Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Przyjaźń damsko-męska 21.11.02, 11:10 Gość portalu: ernika napisał(a): > Dzięki, próbowałam kiedyś obejrzeć ale nie dotrwałam do > końca:-) jejku, a ja uwielbiam ten film! ogladalam go kilka razy i za kazdym smieszyl mnie tak samo. a moze i bardziej... :) > Tzn. kiedy nie rozmawiamy o aborcji, hormonach, > okaleczeniach fizycznych i psychicznych to "wypad"? a tego to nie rozumiem? czy ja pisalam cos o wypadach? (moze mam zly dzien na kojarzenie... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EWOK Re: Przyjaźń damsko-męska IP: *.acn.waw.pl 21.11.02, 20:48 Owszem istnieje. Warunkiem wg. mnie jest brak jakiegokolwiek iskrzenia pomiędzy przyjaciółmi różnych płci, iskrzenia o podłożu erotycznym, rzecz jasna. Ktoś tu przywołał film "Kiedy Harry poznał Sally" - zmęczyłam ten film do końca - uważam go za kliniczny przykład tego, jak można spaprać naprawdę fajny układ. A tak nawiasem mówiąc, moim najlepszym przyjacielem od wielu lat jest wciąż ten sam brodaty, pryncypialny w poglądach zdeklarowany antyfeminista. Odpowiedz Link Zgłoś