Dodaj do ulubionych

Perspektywa neodarwinisty

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 18:11
Wątek w pewnym sensie zakładam w imieniu Doku, ktory - jak skądinąd mi
wiadomo - mocno interesuje się psychologią ewolucyjną, i - jesli będzie mu
się chciało - może przedstawić dość obszernie wiele kwestii które tu
poruszamy z tej własnie perspektywy. Wątek nawiązuje do końcowych postów w
wątku "Czy mężczyźni boją się niezależnych kobiet". Była tam mowa o różnicach
pomiędzy k i m widzianych z perspektywy neodarwinisty.
Przedstawiam pytania do Doku:
1. Piszesz o różnicach fizycznych (ilość tkanki tłuszczowej, wielkość
sutków). Feministki nie negują takich różnic (choć były i takie, co
twierdziły, że po upadku patriarchatu różnice tego typu znikną z czasem).
Problemem są różnice PSYCHICZNE. Czy uważasz, że istnieją takie różnice
pomiędzy płciami będące wynikiem raczej ewolucji gatunku, a nie
czystym "konstruktem kulturowym"? Według D. Bussa różnice takie wykształciły
się w czasie ewolucji i woływają np. na strategie doboru partnera.
2. Czy ewolucyjne dziedzictwo człowieka wpływa na kształt struktury
społeczności ludzkich, a jesli tak, to w jaki sposób? Jeśli istnieją takie
wpływy, to czy zważywszy na różnicę pomiędzy "czasem ewolucyjnym", a "czasem
kulturowym" (ewolucja biologiczna biegnie nieporównanie wolniej niż ewolucja
kulturowa), może dojść do czegoś w rodzaju naruszenia ekologii gatunku w
skutek rozejścia się dróg biologicznego i kulturowego rozwoju?
Obserwuj wątek
    • uli Re: Perspektywa neodarwinisty 30.12.02, 22:54
      > 1. Piszesz o różnicach fizycznych (ilość tkanki tłuszczowej, wielkość
      > sutków). Feministki nie negują takich różnic (choć były i takie, co
      > twierdziły, że po upadku patriarchatu różnice tego typu znikną z czasem).
      > Problemem są różnice PSYCHICZNE.

      Ten aspekt jest nierozwiązywalny. Nawet badaczki feministyczne doszły do
      wniosku, ze nawet w związkach lesbijskich, które rzekomo powinny być wolne od
      patriarchalnych dylematów, nie da się zbadać, na ile osobowość jest konstruktem
      kulturowym, a na ile jest pochodną dziedzictwa przodków.

      Czy uważasz, że istnieją takie różnice
      > pomiędzy płciami będące wynikiem raczej ewolucji gatunku, a nie
      > czystym "konstruktem kulturowym"? Według D. Bussa różnice takie wykształciły
      > się w czasie ewolucji i woływają np. na strategie doboru partnera.

      ale D.M. Buss pisze również, że nie znaczy to, ze na trwałę jestesmy
      zdeterminowani ewolucją. to jest własciwie główna konkluzja "Ewolucji pożądania"

      > 2. Czy ewolucyjne dziedzictwo człowieka wpływa na kształt struktury
      > społeczności ludzkich, a jesli tak, to w jaki sposób? Jeśli istnieją takie
      > wpływy, to czy zważywszy na różnicę pomiędzy "czasem ewolucyjnym", a "czasem
      > kulturowym" (ewolucja biologiczna biegnie nieporównanie wolniej niż ewolucja
      > kulturowa), może dojść do czegoś w rodzaju naruszenia ekologii gatunku w
      > skutek rozejścia się dróg biologicznego i kulturowego rozwoju?

      nie istnieje coś takiego jak naruszenie ekologii gatunku. jeśli chodzi ci o
      dywergencję, bedącą naturalnym procesem ewolucyjnym, w wyniku którego z jednego
      gatunku tworza sie dwa, to nie jestesmy w stanie tego ominąc. wydaje mi się to
      jednak, nie gniewaj się, bzdurą, ponieważ prędzej sami wytłuczemy się różnymi
      zmyślnymi rodzajami broni, lub skończa nam się zasoby, lub w końcu dopadnie nas
      taka choroba (i tak za długo zyjemy jako gatunek), której nie będziemy w stanie
      wyleczyc, lub udezy w nas meteoryt, lub itd itd itd. na to potrzeba naprawdę
      DUŻO czasu, więc nie kłopocz się losem swoich
      praprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapraprapr
      aprapraprapraprawnuczat, bo na nich może jakieś zmiany będą widoczne, ale nie
      beda miały łatki na czole z literką F (od feminizm) (to metafora oczywiście).

      zauważ, że nakręcono na ten temat dużo filmów, zarówno eliminując mężczyzn, jak
      i kobiety, pomijam oczywistą seksmisję, ale np. niektóre filmy s-f, w których
      to męzczyźni rodzą dzieci? czy to nie jest symboiczne odebranie kobiecie
      największej ludzkiej mocy (bez obrazy dla współtwórców;-)?
      • Gość: doku Nie ma "na ile". Mylące jest też "kulturowy" IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 13:23
        uli napisała:

        > badaczki feministyczne doszły do
        > wniosku, ze nawet w związkach lesbijskich, które rzekomo powinny być wolne od
        > patriarchalnych dylematów, nie da się zbadać, na ile osobowość jest
        > konstruktem kulturowym, a na ile jest pochodną dziedzictwa przodków.

        Paradygmat neodarwinizmu posługuje się raczej pojęciem "środowisko", a wpływy
        kulturowe traktuje jako jego część.

        Myślenie w kategoriach "na ile" jest pochodną tzw. błędu Galtona. Najprościej
        to wytłumaczyć na przykładzie. Zastanówmy się które wpływy są ważniejsze dla
        wyglądu naszych włosów, czy genów czy środowiska. Weźmy np. rudego Irlandczyka,
        blond Szweda czy czarnego Etiopczyka - kolor ich włosów jest zaprogramowany
        przez geny. Ale z drugiej strony mamy całą masę tlenionych blondynek, blondynek
        ufarbowanych na rudo, uczernionych rudzielców itd. A ilu ludzi goli się na łyso.

        Ogólnie neodarwinizm zakłada, że wpływy środowiska mogą być na tyle silne, że
        zniwelują całkowicie wpływ genów, ale zwykle jest tak, że efekty
        zaprogramowania nas przez geny ujawniają się bez przeszkód, a nawet wpływy
        środowiska ułatwiają lub wręcz umożliwiają ekspresję genów, bo przecież
        ewoluowały one w tym właśnie środowisku. Istnieje w naszym mózgu wiele takich
        miejsc, gdzie czekają uśpione funkcje psychiczne czy umysłowe, które jakby
        czekają na odpowiedni bodziec, aby się uruchomić. Jeżeli taki bodziec nigdy
        (lub w odpowiednim czasie) nie zadziała, to funkcja ta się nie ujawni.

        Ale musimy też pamiętać, że nasze środowisko zostało ukształtowane nie tylko
        przez tektonikę czy Słońce, ale także przez nasze działania pod wpływem naszych
        genów. Część wpływów środowiska jest więc pośrednio wpływem naszych genów -
        dotyczy to szczególnie naszego środowiska rodzinnego czy plemiennego. Kultura
        jest w pewnym stopniu ukształtowane przez nasze geny, w pewnym stopniu przez
        środowisko geograficzne a w pewnym przez starsze kultury naszych sąsiadów i
        przodków.

        Klasycznym przykładem składnika kultury wytworzonego bezpośrednio przez geny
        jest pociąg do ludzi modnych i umiejętność bycia modnym. Dobór płciowy
        bezpośrednio utrwala te cechy bezlitośnie eliminując geny innych ludzi. Jeżeli
        wybiorę modną partnerkę, to moje dzieci odziedziczą po niej umiejętność bycia
        modnym, będą atrakcyjniejsze dla swoich partnerów, a więc będą miał dużo wnuków.

        Malujemy włosy zwykle pod wpływem mody, tak więc, mimo że farba jest częścią
        środowiska, ukształtowany przez geny kolor włosów zmieniamy na kolor
        nienaturalny, ale nadal działamy częściowo pod wpływem genów. Ale oczywiście
        nie każda moda sprzyja sukcesowi rozrodczemu, mamy więc często wpływ mody
        utrudniający ekspresję naszych genów.

        Miłość lesbijska jest trudna do wyjaśnienia środowiskowego, nie widać
        kulturowych nacisków na to, aby to zboczenie uprawiać. Natomiast widać bardzo
        wyraźnie korzystną funkcję, jaką powinien preferować dobór naturalny na
        poziomie naszych genów. Blisko zaprzyjaźnione ze sobą kobiety będą się wspierać
        także podczas opieki nad dziećmi, zwiększając tym sposobem szanse przeżycia
        swoich dzieci, szczególnie wtedy, gdy są niewierne i mają znęcających się nad
        nimi partnerów.

        Bardzo jasny obraz tego mechanizmu mamy na przykładzie bonobosów, których
        matriarchalna kultura oparta jest na powszechnie i niemal bezustannie
        uprawianej miłości lesbijskiej. U bonobosów seks jest o wiele mocniej oderwany
        od rozmnażania niż u ludzi, samice mają częstsze i silniejsze orgazmy, kontakty
        międzyplemienne są pokojowe (przywódczynie grup na powitanie uprawiają rytualny
        seks aby na nowo przypieczętować pokój). Geny wymuszające miłość lesbijską
        pokazują nam, jak nasz gatunek może ewoluować, aby stać się lepszym. Na razie
        niestety jesteśmy bardziej podobni do szympansów - agresywnych morderców
        znęcających się nad swoimi samicami, które nie potrafią skutecznie pomagać
        sobie nawzajem. A pedałów (genetycznych) jest więcej niż lesbijek, chociaż mamy
        tę proporcję już lepszą niż szympansy.

        Jako gatunek mamy kulturę jakościowo wyżej stojącą niż szympansia, ale daleko
        nam jeszcze do osiągnięć kultury bonobosów.
        • uli Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 14:07
          > Bardzo jasny obraz tego mechanizmu mamy na przykładzie bonobosów, których
          > matriarchalna kultura oparta jest na powszechnie i niemal bezustannie
          > uprawianej miłości lesbijskiej. U bonobosów seks jest o wiele mocniej
          oderwany
          > od rozmnażania niż u ludzi, samice mają częstsze i silniejsze orgazmy,
          kontakty
          >
          > międzyplemienne są pokojowe (przywódczynie grup na powitanie uprawiają
          rytualny
          >
          > seks aby na nowo przypieczętować pokój). Geny wymuszające miłość lesbijską
          > pokazują nam, jak nasz gatunek może ewoluować, aby stać się lepszym. Na razie
          > niestety jesteśmy bardziej podobni do szympansów - agresywnych morderców
          > znęcających się nad swoimi samicami, które nie potrafią skutecznie pomagać
          > sobie nawzajem. A pedałów (genetycznych) jest więcej niż lesbijek, chociaż
          mamy
          >
          > tę proporcję już lepszą niż szympansy.

          tzn u szympansów są właściwie słabsze sojusze samic, u ludzi zaobserwowano, że
          możan przeciwdziałać tej agresji, gdy kobiety nawet po zamążpójsciu utrzymuja
          silne kontakty z rodziną, gdy solidaryzują się przeciwko przemocy itd- ta
          przemoc już sama w sobie rzadziej występuje, bo nie jest bezkarna.

          czytałam kiedys o tych bonobosach, myslę, że stworzyłyby lepszą cywilizację niż
          my, ludzie. no i mroczna strona medalu- czy bonobosy byłyby w stanie
          wyewoluować? skoro są szczęśliwe, to po co im władza, broń, dominacja...a
          postęp człowieka wyznaczany był chyba wyłącznie strachem? fascynacja
          agresją...fakt, ze najlepse uczelnie to uczelnie wojskowe...nawet jeżeli
          historia naszego gatunku podzielona jest symetrycznie na część czarną, która
          przypada agresywnemu, walczacemu męzczyxnie, i wykrystalizowaną biel- która
          przypada opiekuńczej dobrej kobiecie, i nawet jezeli symbolicznie
          reprezentowane jest to przez dwa zbiory PRZECIWSTAWNYCH wartości (kobieta-
          narodziny, mężczyzna- wojna itd) to czy czarne żniwo naszej przeszłosci jako
          gatunku moze kiedyś przynieść coś dobrego? czy mamy sznsę stworzyć cywilizację,
          która dotad okreslana jest mianem 'utopii'?
          • maciej.k1 Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 14:34
            uli napisała:

            > czytałam kiedys o tych bonobosach, myslę, że stworzyłyby lepszą cywilizację
            > niż my, ludzie.

            Oczywiście! Ale patrialcha-cha-cha-lne społeczeństwo im nie pozwoliło... :-)))))

            Feminizm kiedyś naprawi tą krzywdę, dając bonobosom prawa wyborcze i parytety
            we władzach. Już widzę te hasła wyborcze: "Małpa na prezydenta!" "Niech żyje
            planeta małp!" ;-)

            > jeżeli
            > historia naszego gatunku podzielona jest symetrycznie na część czarną, która
            > przypada agresywnemu, walczacemu męzczyxnie, i wykrystalizowaną biel- która
            > przypada opiekuńczej dobrej kobiecie,

            "My feministki jesteśmy przeciwne stereotypom...! No, chyba, że są to
            stereotypy feministyczne: czarny charakter - męzczyzna, wykrystalizowana biel -
            kobieta. Wtedy stereotypy są OK."
            Nieprawdaż? ;-)

            > i nawet jezeli symbolicznie
            > reprezentowane jest to przez dwa zbiory PRZECIWSTAWNYCH wartości (kobieta-
            > narodziny, mężczyzna- wojna itd)

            Wartości kobiece i meskie są przeciwstawne tylko dla Was - feministek. Dla
            normalnych kobiet i męzczyzn wartości te nie są przeciwstawne, lecz
            uzupełniające się.

            > to czy czarne żniwo naszej przeszłosci jako
            > gatunku moze kiedyś przynieść coś dobrego?

            Czas zdjąć czarne okulary i spojrzeć na świat bardziej przytomnie. Jeśli tak
            bardzo nie lubisz patrialchalnej cywilizacji, zawsze możesz wyemigrować do
            dżungli, a tam modlić się, by udało Ci się dożyć statystycznej długości życia
            europejskiej kobiety - pomimo głodu, chorób, dzikich zwierząt (bez
            elekryczności, lodówek, opieki lekarskiej, supermarketów i emerytury na
            starość).

            > czy mamy sznsę stworzyć
            > cywilizację,
            > która dotad okreslana jest mianem 'utopii'?

            Oczywiście - nie. Ale, jak wielu Waszych poprzedników (jak np. Pol Pot w
            Kambodży), możecie próbować stworzyć prawdziwy raj na ziemi, w złudnej nadziei,
            że akurat Wam to się uda.

            Pozdrawiam -
            • Gość: doku To nie są stereotypy, to cecha gatunkowa homo ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 14:44
              maciej.k1 napisał:

              > stereotypy feministyczne: czarny charakter - męzczyzna,
              > wykrystalizowana biel - kobieta.

              ... sapiens. Oczywiście słowo "wykrystalizowana" jest zbędne. Lektura:
              "Demoniczne samce".
              • maciej.k1 Re: To nie są stereotypy, to cecha gatunkowa homo 31.12.02, 14:54
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > ... sapiens. Oczywiście słowo "wykrystalizowana" jest zbędne. Lektura:
                > "Demoniczne samce".

                Nasuwają się teraz 2 ciekawe wnioski:

                1. Twierdzisz, że męzczyźni i kobiety różnią się między sobą i różnica ta nie
                wynika ze stereotypów, tylko jest cechą gatunkową. Co z Ciebie za feminista?
                Jeśłi różnica między płciami jest gatunkowa, to chyba uzasadnione jest, by obie
                płcie traktować inaczej, nieprawdaż? A co z feministycznym postulatem
                równouprawnienia, także "mentalnego" czy obyczajowego? Na śmietnik? ;-)

                2. Jeśli kobiety to "biel" (jak rozumiem, nie chodzi o kolor skóry, lecz
                o "czystość moralną") - to skąd się biorą te wszystkie złodziejki,
                morderczynie, intrygantki, prostytutki, wredne teściowe, zaborcze matki, itp,
                itd. To wszystko są "biedne ofiary patriarchalnego społeczeństwa"? ;-)

                Pozdrawiam -
                • Gość: doku Kobiety inaczej traktują mężczyzn niż siebie IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 15:24
                  maciej.k1 napisał:

                  > wynika ze stereotypów, tylko jest cechą gatunkową. Co z Ciebie za feminista?
                  > Jeśłi różnica między płciami jest gatunkowa, to chyba uzasadnione jest,
                  > by obie płcie traktować inaczej, nieprawdaż?

                  Mężczyźni inaczej traktują kobiety niż siebie. Różnie się zachowują, więc
                  różnie się traktują.

                  > A co z feministycznym postulatem równouprawnienia

                  Równe prawo, to postulat liberalizmu, czyli feminizmu, jeśli zawęzimy temat.

                  > także "mentalnego" czy obyczajowego? Na śmietnik?

                  Tego nie rozumiem, za słabo widać znam szczegóły wszystkich doktryn feministek.

                  > skąd się biorą te wszystkie złodziejki, morderczynie,

                  Poczytaj statystyki a przekonasz się, że kobietom zdarza się to 100 razy
                  rzadziej niż mężczyznom, jeśli pominąć przypadki samoobrony przed maltretujacym
                  mężem.


                  > intrygantki, prostytutki, wredne teściowe, zaborcze matki, itp,

                  To nic złego, to często przejawy troski o (lepszą) przyszłość dzieci i wnuków.
                  • Gość: Maciej Re: Kobiety inaczej traktują mężczyzn niż siebie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 22:22
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Mężczyźni inaczej traktują kobiety niż siebie. Różnie się zachowują, więc
                    > różnie się traktują.

                    Dla feministek jest to przejawem dyskryminacji. Dyskryminacją może być np.
                    okazywanie specjanych względow kobiecie cięzarnej, że przypomnę słynny już post
                    Ewok.

                    > Równe prawo, to postulat liberalizmu, czyli feminizmu, jeśli zawęzimy temat.

                    Mylisz podstawowe pojęcia. W Polsce prawo do głosowania dla kobiet wprowadził
                    akurat socjalista (bynajmniej nie liberał) - niejaki Piłsudski. Z kolei
                    feministyczne postulaty ograniczenia wolności pracodawcy w jego prawie do
                    swobodnego decydowania, jakiej płci pracownika chce zatrudnić, czy postulat
                    ograniczenia wolności partii politycznych w układaniu list wyboczych przez
                    wprowadzenie parytetów płciowych - nijak się z liberalizmem pogodzic nie dają.
                    Przeciwnie - bliżej im do socjalizmu.

                    > > także "mentalnego" czy obyczajowego? Na śmietnik?
                    >
                    > Tego nie rozumiem, za słabo widać znam szczegóły wszystkich doktryn
                    > feministek.

                    Może tylko dlatego uważasz się za zwolennika feminizmu... "Równouprawnienie
                    metnalne" w wersji intuicyjnej (np. Barbinator) polega na tym, że mężczyźni
                    powinni tak samo często zmywac naczynia jak kobiety. Ignoruje się przy tym
                    fakt, że w wielu rodzinach jest to nieracjonalne, ze wzgledu na przyjęty przez
                    te rodziny taki podział pracy. Np. chłop nie każe kobiecie rozrzucac widłami
                    obornika, bo teraz jej kolej, a sam nie pójdzie do zmywania.

                    W wersji skrajnej (Kinga Dunin) "równouprawnienie mentalne" polega na tym, że
                    mężczyźni łykają hormon prolaktynę, by karmyć dzieci piersią i ulżyć w tym
                    kobietom - by te mogły bez przeszkód poświęcic się pracy zawodowej. Kinga Dunin
                    milczy o tym, czy kobiety w zamian łykają testosteron i zapuszczają wąsy - ale
                    chyba należałoby się tego spodziewać. Zaletą tego typu równouprawnienia są
                    niesamowite mozliwości doznań seksualnych - w kazdej chwili mógłbyś pieścić
                    (swoje) piersi. Ma to jednak tez swoje wady - musiałbyś sypiać z wąsatą kobietą.

                    > > skąd się biorą te wszystkie złodziejki, morderczynie,
                    >
                    > Poczytaj statystyki a przekonasz się, że kobietom zdarza się to 100 razy
                    > rzadziej niż mężczyznom, jeśli pominąć przypadki samoobrony przed
                    > maltretujacym mężem.

                    Zdarza się rzadziej, ale wystarczająco często, by odrzucić tezę o ich rzekomej
                    czystości moralnej. A skoro tak - należy rozstać się ze schematycznym, czarno-
                    białym widzeniem płci. Co było do udowodnienia.

                    > > intrygantki, prostytutki, wredne teściowe, zaborcze matki, itp,
                    >
                    > To nic złego, to często przejawy troski o (lepszą) przyszłość dzieci i wnuków.

                    Może zajrzyj do wątku "Teściowe" i włącz się do dyskusji z feministkami na ten
                    temat - wniesiesz dla nich nowe, oryginalne spojrzenie na tę sprawę. ;-)

                    Pozdrawiam -
                    • Gość: doku Dyskryminacja to nierówne prawa a ja piszę o ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 09:31
                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      > Gość portalu: doku napisał(a):
                      >
                      > > Mężczyźni inaczej traktują kobiety niż siebie. Różnie się zachowują, więc
                      > > różnie się traktują.
                      >
                      > Dla feministek jest to przejawem dyskryminacji.

                      ... traktowaniu w sensie prywatnym. Wydaje mi się, że mieszasz aspekty prawne z
                      prywatnymi.

                      > Dyskryminacją może być np.
                      > okazywanie specjanych względow kobiecie cięzarnej

                      Operuj przykładami, a nie ogólnikami. Jeżeli np. zakaz ciężkiej pracy dla
                      ciężarnych nazywasz "szczególnymi względami" to rację mają feministki. Ciężarna
                      powinna mieć jedynie prawo odmowy wykonania ciężkiej pracy. Ale jeśli w
                      tramwaju 30-to letni facet ustepuje miejsca 20-to letniej ciężarnej, to
                      oburzenie jakichś idiotek (nie wierzę w nie) nie może być nazwane postawą
                      feministyczną, bo byłoby to tylko obrażaniem feministek.

                      > > Równe prawo, to postulat liberalizmu, czyli feminizmu, jeśli zawęzimy
                      > > temat.
                      >
                      > Mylisz podstawowe pojęcia. W Polsce prawo do głosowania dla kobiet wprowadził
                      > akurat socjalista (bynajmniej nie liberał) - niejaki Piłsudski.

                      Widać po prostu nie rozumiesz pojęć, którymi operujesz. Jeszcze 100 lat temu
                      pojęcia socjalizmu czy liberalizmu były prawie tożsame. Socjaliści propagowali
                      np. wolną miłość. Poczytaj historię. Piłsudski był rzeczywiście nazywany
                      socjalistą, ale wtedy to znaczyło zupełnie co innego niż dzisiaj.

                      > Z kolei
                      > feministyczne postulaty ograniczenia wolności pracodawcy w jego prawie do
                      > swobodnego decydowania, jakiej płci pracownika chce zatrudnić

                      Daruj sobie ogólniki, bo odpowiem Ci tym samym: "feministyczne postulaty
                      ograniczają się do zakazu dyskryminacji ze względu na płeć". Przestrzeganie
                      praw człowieka nie jest sprzeczne z liberalnymi ideałami, nawet jeśli wymaga
                      prawnego ograniczania swobody robienia wszystkiego na co się ma ochotę. Kto
                      tego nie rozumie, nie jest liberałem tylko anarchistą.

                      > czy postulat
                      > ograniczenia wolności partii politycznych w układaniu list wyboczych

                      Kolejna bzdura. Feministki jedynie żądają od partii, aby ich procedury
                      układania list wyborczych nie dyskryminywały kobiet. Nie chcą prawnych zakazów,
                      a jedynie nawołują, aby nie głosować na te gorsze partie, gdyż są one w
                      rzeczywistości seksistowskimi bandami, a nie partiami.

                      > "Równouprawnienie
                      > metnalne" w wersji intuicyjnej (np. Barbinator) polega na tym, że mężczyźni
                      > powinni tak samo często zmywac naczynia jak kobiety.

                      Znów obrażasz feministki. Nie wyobrażam sobie takiego kretynizmu na poważnie.

                      > W wersji skrajnej (Kinga Dunin) "równouprawnienie mentalne" polega na tym, że
                      > mężczyźni łykają hormon prolaktynę, by karmyć dzieci piersią i ulżyć w tym
                      > kobietom

                      Przecież to absurd, mężczyzna nie wyprodukuje mleka tej samej jakości, choćby
                      się ... Musiałbym zobaczyć to w Gazecie, żeby uwierzyć.
                      > należy rozstać się ze schematycznym, czarno-
                      > białym widzeniem płci. Co było do udowodnienia.

                      1% czerni, 99% bieli - to kolor biały. 99% czerni - to kolor czarny. Schemat
                      jest więc prawdziwy. Cbdo.

                      > Może zajrzyj do wątku "Teściowe" i włącz się do dyskusji z feministkami

                      Może Ty zajrzyj. Już dawno poparłem tam opisane teściowe.
                      • maciej.k1 długa polemika o wszystkim 02.01.03, 12:02
                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        ) Dyskryminacja to nierówne prawa a ja piszę o traktowaniu w sensie prywatnym.
                        ) Wydaje mi się, że mieszasz aspekty prawne z prywatnymi.

                        To nie ja mieszam, lecz feministki.

                        W sensie prawnym nie ma równouprawnienia tylko dlatego, że kobiety mają pewne
                        prawne przywileje, których nie mają mężczyźni - nie mają powszechnego obowiązku
                        służby wojskowej, mają szczególne przywileje w kodeksie pracy (zob. rozdział "O
                        ochronie pracy kobiet"), mają przywilej przechodzenia na emeryturę 5 lat
                        wcześniej. Jak dotąd polityczka Jaruga nie pali się do wprowadzenia fektycznych
                        równych praw - bo kobiety by na tym straciły.

                        Feministki wymyśliły jeszcze pojęcie "równouprawnienia mentalnego" (to podobny
                        potworek językowy jak "macica mentalna"), gdzie już nie chodzi o "równe prawa",
                        lecz o obyczajowość, np. równy podział obowiązków w domu. Nie chodzi tu więc o
                        zmianę praw - bo te są dla kobiet korzystne - lecz o sprawdzanie, co Kowalscy
                        robią w domu i czy jest to zgodne z feministycznymi ideałami.

                        ) ) Dyskryminacją może być np.
                        ) ) okazywanie specjanych względow kobiecie cięzarnej
                        )
                        ) Operuj przykładami, a nie ogólnikami. Jeżeli np. zakaz ciężkiej pracy dla
                        ) ciężarnych nazywasz "szczególnymi względami" to rację mają feministki.
                        ) Ciężarna
                        ) powinna mieć jedynie prawo odmowy wykonania ciężkiej pracy. Ale jeśli w
                        ) tramwaju 30-to letni facet ustepuje miejsca 20-to letniej ciężarnej, to
                        ) oburzenie jakichś idiotek (nie wierzę w nie) nie może być nazwane postawą
                        ) feministyczną, bo byłoby to tylko obrażaniem feministek.

                        Ty chyba obrażasz teraz Ewok i jej koleżankę. Ewok podała jako przykłady
                        dyskryminacji m.in. (http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                        f=212&w=3235982&a=3240275):
                        - proponowanie ciężarnej koleżance w pracy, by usiadła,
                        - czułe przemawianie do niej przez męża,
                        - zakupienie jej przez męża ciepłych gaci na zimę.

                        Wprawdzie ja polemimizowałem wówczas z Ewok, ale nigdy nie ośmieliłbym się
                        nazwać jej idiotką... Czy Ty nie jesteś nazbyt nieuprzejmy dla feministek?

                        ) Widać po prostu nie rozumiesz pojęć, którymi operujesz. Jeszcze 100 lat temu
                        ) pojęcia socjalizmu czy liberalizmu były prawie tożsame.
                        ) Socjaliści propagowali
                        ) np. wolną miłość. Poczytaj historię. Piłsudski był rzeczywiście nazywany
                        ) socjalistą, ale wtedy to znaczyło zupełnie co innego niż dzisiaj.

                        Pojęcia socjalizmu i liberalizmu nie były tożsame 100 lat temu, a już najmniej -
                        w Polsce, za czasów Piłsudskiego. Idee te zbliżyły się nieco do siebie dopiero
                        wraz z postępującym upadkiem idei socjalistycznych. Np. w środowiskach bliskich
                        Partii Demokratycznej w USA, ze względów propagandowych, pod hasłem liberalizmu
                        często przemyca się socjalizm. To, że socjaliści gdzieniegdzie przefarbowali
                        się na liberałów, nie jest wystarczającym powodem, by odchodzić od prawdziwego
                        znaczenia tego słowa.

                        W Polsce liberalizm i socjalizm jest sobie przeciwstawiany. Np. w badaniach
                        społecznych, gdzie analizuje się postawy zwolenników poszczególnych partii,
                        liberalizm i socjalizm stanowią przeciwne bieguny osi, według których
                        rozmieszcza się elektoraty. Nie czytasz gazet? Może nie mieszkasz w Polsce i
                        dlatego tego nie wiesz?

                        Proponuję, by nasz spór rozsądził słownik:

                        "Socjalizm, ustrój, system społeczno-gospodarczy, którego głównymi cechami są:
                        w sferze politycznej - dyktatura proletariatu a w sferze ekonomicznej:
                        1) społeczna własność materialnych czynników wytwórczych, występująca w postaci
                        własności państwowej lub spółdzielczej. Własność państwowa powstaje na drodze
                        nacjonalizacji majątku prywatnych przedsiębiorstw oraz ziemi, własność
                        spółdzielcza - przez dobrowolne łączenie się prywatnych przedsiębiorstw lub
                        indywidualnych gospodarstw rolnych. W niektórych krajach, gdzie istniał lub
                        istnieje jeszcze socjalizm, uspołecznienie ziemi dokonywało się dwuetapowo -
                        najpierw przeprowadzano reformę rolną, a po pewnym czasie kolektywizację (w
                        Polsce ten drugi etap nie został w pełni zrealizowany).
                        2) centralistyczny model zarządzania gospodarką poprzez system wieloletnich i
                        rocznych planów gospodarczych o charakterze dyrektywnym, przy bardzo
                        ograniczonej roli rynku w podejmowaniu decyzji gospodarczych (gospodarka
                        planowa). Praktycznie wpływał on tylko na decyzje konsumpcyjne gospodarstw
                        domowych i częściowo na decyzje produkcyjne sektora prywatnego w tych krajach,
                        w których sektor ten przetrwał.
                        3) dążenie do zaspokojenia potrzeb społecznych przez rozwój produkcji,
                        zapewnienie obywatelom prawa do pracy, ochrony socjalnej, bezpłatnego
                        korzystania z wielu usług.
                        4) zasada podziału produktu społecznego według ilości i jakości pracy."

                        "Liberalizm (z łaciny liberalis – dotyczący wolności, od liber – wolny),
                        1) postawa społeczno-polityczna, którą cechuje otwartość na zmiany, tolerancja,
                        wyrozumiałość dla poglądów, czynów i postaw innych ludzi, skłonność do
                        kompromisu;
                        2) ruch społeczno-polityczny nawiązujący do indywidualizmu i racjonalizmu –
                        podstawowych zasad ideologii liberalizmu;
                        3) powstała na przełomie XVII i XVIII w. ideologia społeczno-polityczna, u
                        podstaw której leżą: indywidualizm, nadrzędność jednostki nad społeczeństwem,
                        wolność człowieka, prawo do zdobywania własności, swoboda działalności
                        gospodarczej, ograniczenie roli państwa, prawa natury jako normy regulujące
                        życie wszystkich ludzi, podział władz ze ścisłym wyodrębnieniem jej
                        kompetencji, tj. stosowanie praw, rządzenie i wykonywanie sprawiedliwości.
                        Termin liberalizm prawdopodobnie użył po raz pierwszy Napoleon Bonaparte w
                        swojej odezwie wydanej po zamachu 18 Brumaire’a w 1799. Narodziny liberalizmu
                        związane są z walką mieszczaństwa z absolutyzmem, kształtowaniem się
                        kapitalizmu, umacnianiem idei suwerenności państwa, rozwojem oświeceniowego
                        racjonalizmu. Za prekursorski, w dziedzinie formowania koncepcji liberalizm,
                        uważa się dorobek intelektualny H. Grotiusa (1583–1645), T. Hobbesa (1588–1679)
                        oraz B. Spinozy (1632–1677).
                        Szczególne znaczenie dla rozwoju społeczno-polityczno myśli liberalnej
                        przypisuje się angielskiemu filozofowi J. Locke`owi (1632–1704), a także dwóm
                        Francuzom Monteskiuszowi (1688–1755) i J.J. Rousseau (1712–1788). Za twórcę
                        teorii ekonomicznego liberalizmu uznawany jest A. Smith (1723–1790).
                        Okres rozkwitu liberalizmu przypadł na XIX w. (tzw. liberalizm triumfujący).
                        Jego zasady wprowadzone zostały w Stanach Zjednoczonych i w większości państw
                        europejskich. Najwybitniejszymi przedstawicielami liberalizmu byli m.in.: w
                        Anglii J.S. Mill (1806–1873), we Francji A. de Tocqueville (1805–59) –
                        zasłużeni zwłaszcza dla rozwoju idei liberalizmu demokratycznego. Na przełomie
                        XIX i XX w. narodził się tzw. liberalizm socjalny, jako rezultat krytyki
                        założeń klasycznego liberalizmu politycznego i ekonomicznego.
                        Głównym przedmiotem krytyki był leseferyzm, niedocenianie przez państwo
                        problemów socjalnych i politycznych oraz przywiązywanie zbyt dużej wagi do
                        wolności ekonomicznej jednostki. Idee leseferyzmu socjalnego stały się podstawą
                        polityki interwencjonizmu państwowego i teorii państwa opiekuńczego. Na ich
                        podstawie przeprowadzono w krajach Europy Zachodniej i w USA reformy społeczno-
                        ekonomiczne obejmujące głównie ustawodawstwo ubezpieczeniowe (wypadki przy
                        pracy, chorobę, inwalidztwo itp.). Również polityka New Dealu (Nowego Ładu)
                        realizowana od 1933 w USA przez prezydenta F.D. Roosevelta była praktycznym
                        wyrazem tych reform, określanych jako koncepcja państwa dobrobytu.
                        Po II wojnie światowej liberalizm podzielił się na dwa nurty: liberalno-
                        demokratyczny, głoszący m.in. idee wolności i równouprawnienia wszystkich
                        jednostek, demokratyzacji systemu politycznego, konkurencyjności partii
                        politycznych, upowszechnienia bezpłatnej, laickiej oświaty, rozdziału Kościoła
                        od państwa (rzecznikami byli K. Popper i H. Kel
                        • maciej.k1 Re: długa polemika o wszystkim - cd 02.01.03, 12:07
                          (...) Po II wojnie światowej liberalizm podzielił się na dwa nurty: liberalno-
                          demokratyczny, głoszący m.in. idee wolności i równouprawnienia wszystkich
                          jednostek, demokratyzacji systemu politycznego, konkurencyjności partii
                          politycznych, upowszechnienia bezpłatnej, laickiej oświaty, rozdziału Kościoła
                          od państwa (rzecznikami byli K. Popper i H. Kelsen) oraz liberalizm
                          konserwatywny lub neoliberalizm."

                          > > Z kolei
                          > > feministyczne postulaty ograniczenia wolności pracodawcy w jego prawie do
                          > > swobodnego decydowania, jakiej płci pracownika chce zatrudnić
                          >
                          > Daruj sobie ogólniki, bo odpowiem Ci tym samym: "feministyczne postulaty
                          > ograniczają się do zakazu dyskryminacji ze względu na płeć". Przestrzeganie
                          > praw człowieka nie jest sprzeczne z liberalnymi ideałami, nawet jeśli wymaga
                          > prawnego ograniczania swobody robienia wszystkiego na co się ma ochotę. Kto
                          > tego nie rozumie, nie jest liberałem tylko anarchistą.
                          >
                          > > czy postulat
                          > > ograniczenia wolności partii politycznych w układaniu list wyboczych
                          >
                          > Kolejna bzdura. Feministki jedynie żądają od partii, aby ich procedury
                          > układania list wyborczych nie dyskryminywały kobiet. Nie chcą prawnych
                          > zakazów,
                          > a jedynie nawołują, aby nie głosować na te gorsze partie, gdyż są one w
                          > rzeczywistości seksistowskimi bandami, a nie partiami.

                          Masz duże zaległości nie tylko w literaturze feministycznej, ale nawet w
                          czytaniu prasy codziennej.
                          Feministki chcą ustawowego nakazu, by na listach wyborczyk każdej partii było
                          co najmniej 30% kobiet. Czy to też jest liberalizm? ;-)

                          > > "Równouprawnienie
                          > > metnalne" w wersji intuicyjnej (np. Barbinator) polega na tym, że mężczyźn
                          > i
                          > > powinni tak samo często zmywac naczynia jak kobiety.
                          >
                          > Znów obrażasz feministki. Nie wyobrażam sobie takiego kretynizmu na poważnie.

                          Czy Ty aby nie obrażasz Barbinator? Zajrzyj do wątku "Program polityczny dla
                          Jarugi Nowackiej", gdzie Barbinator postuluje angażowanie państwowych pieniędzy
                          w propagowanie w mediach takiego modelu rodziny, który potępiałby "panów
                          Zbynków leżacych na kanapie, gdy żona zmywa naczynia". Znacznie dalej idzie w
                          tym Zula, która postuluje zmianę podręczników dla dzieci, tak, by czytanki w
                          elementarzach były całkowicie wolne od tzw. "stereotypów dotyczących płci". I
                          tak np. dziadek w czytance mógłby zajmować się praniem, babcia - orką, taka -
                          opieką nad młodszym braciszkiem, mama - być astronautką, a siostra - bawić się
                          żółnierzykami.

                          > > W wersji skrajnej (Kinga Dunin) "równouprawnienie mentalne" polega na tym,
                          > że
                          > > mężczyźni łykają hormon prolaktynę, by karmyć dzieci piersią i ulżyć w tym
                          >
                          > > kobietom
                          >
                          > Przecież to absurd, mężczyzna nie wyprodukuje mleka tej samej jakości, choćby
                          > się ... Musiałbym zobaczyć to w Gazecie, żeby uwierzyć.

                          Proszę bardzo. Wejdź na strony "Wysokich Obcasów", artykuł "Rozdoić kozła":
                          www2.gazeta.pl/obcasy/1,25366,1077425.html . Dyskusję na ten temat na
                          naszym forum znajdziesz w wątku: "Kinga Dunin doi kozła".
                          Nb. feminizm jako ideologia składa się właśnie z absurdów. Dziwię się Twojemu
                          zaskoczeniu. Wygląda na to, że popierasz coś, czego nie znasz.

                          > > należy rozstać się ze schematycznym, czarno-
                          > > białym widzeniem płci. Co było do udowodnienia.
                          >
                          > 1% czerni, 99% bieli - to kolor biały. 99% czerni - to kolor czarny. Schemat
                          > jest więc prawdziwy. Cbdo.

                          W ciągu jednego dnia zmieniły Ci się radykalnie procenty. Jeszcze niedawno
                          pisałeś, że przestępczyń jest tylko 10 razy mniej niż przestępców, co dawałoby
                          10%. Dziś ich odsetek spadł do 1%. Skąd taki szybki spadek przestępczości wśród
                          kobiet? ;-)

                          Pozdrawiam -
                          • maciej.k1 errata - przestępczość kobiet 02.01.03, 12:38
                            Pomyliłem się - Ty rzeczywiście od początku pisałeś, że przystępczyń jest 100
                            razy mniej niż przestępców. To ja sam niesłusznie przypisałem Ci więcej
                            zdrowego rozsądku.

                            Statystki policji mówią, że wśród morderców jest od 11% do 17% kobiet, zależnie
                            od roku (www.kgp.gov.pl/statys/kobiety.htm). Polecam też artykuł nt.
                            wzrastającej przestępczości i brutalności kobiet w Rzepie
                            (arch.rp.pl/a/rz/1998/05/19980518/199805180085.html).

                            Pozdrawiam -
                            • Gość: doku Napisałem, że nie liczę morderstw popełnionych ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 13:14
                              maciej.k1 napisał:

                              > Statystki policji mówią, że wśród morderców jest od 11% do 17% kobiet

                              ... na mężach lub kochankach. 90% kobiet skazywanych jest niesprawiedliwie,
                              gdyż nie potrafią udowodnić, że partner maltretował ich dzieci i musiał umrzeć.

                              Poza tym ja piszę o całym gatunku, a nie tylko o Polsce. Mamy miliardy ludzi na
                              świecie w kulturach, gdzie kobiety nie mordują kobiet.

                              Poza tym rzeczywiście pisząc w pośpiechu nie byłem dość skrupulatny. Aby ocenić
                              kobiety i mężczyzn w kategorii białe-czarne, należy w ogóle odrzucić statystyki
                              morderstw, które popełniane są przez osoby innej płci niż ofiara, gdyż z
                              naszego punktu widzenia są to morderstwa "subiektywne". Aby uniknąć
                              niepotrzebnych dywagacji należy skupić się na obiektywnej ocenie, czy
                              ograniczyć się do morderstw popełnianych na przedstawicielach tej samej płci.
                              ocenimy w ten sposób jakby wewnetrzne dobro mężczyzn i kobiet. Zniknie moja
                              argumentacja o samoobronie, nie będzie miejsca na argumenty przeciwne, że
                              kobiety wszczą się za swoją upośledzoną pozycję. Ta liczba 100 którą podałem
                              pojawiła się właśnie z tych statystyk - tyle w przybliżeniu razy więcej jest
                              morderstw męsko-meskich niż damsko- damskich.
                              • maciej.k1 Re: Napisałem, że nie liczę morderstw popełnionyc 02.01.03, 13:31
                                Gość portalu: doku napisał(a):

                                > maciej.k1 napisał:
                                >
                                > > Statystki policji mówią, że wśród morderców jest od 11% do 17% kobiet
                                >
                                > ... na mężach lub kochankach. 90% kobiet skazywanych jest niesprawiedliwie,
                                > gdyż nie potrafią udowodnić, że partner maltretował ich dzieci i musiał
                                > umrzeć.

                                Podoba mi się Twój moralny relatywizm. ;-)
                                Nawet tam, gdzie partner stosował przemoc, można uznać swój błąd w wyborze
                                partnera i się wyprowadzić, np. do domu samotnej matki.
                                A co z kobietami, które zabijają swoje dzieci? Co z dziewczynkami, które
                                zakatowały koleżankę? One też zostały do tego "zmuszone przez patriarchalne
                                społeczeństwo"?

                                > należy w ogóle odrzucić statystyki
                                > morderstw, które popełniane są przez osoby innej płci niż ofiara, gdyż z
                                > naszego punktu widzenia są to morderstwa "subiektywne".

                                To bardzo oryginalne ujęcie problematyki. Jeśli więc zamordowałbym koleżankę,
                                to byłbym "mordercą subiektywnym" i jako taki miałbym prawo do łagodnego
                                potraktowania, a jak zamordowałbym kolegę - to morderstwo byłoby "obiektywne" i
                                zasługiwałoby na karę?
                                Zaczynam się Ciebie obawiać - Twoje poglądy są obiektywnie niebezpieczne...

                                > Aby uniknąć
                                > niepotrzebnych dywagacji należy skupić się na obiektywnej ocenie, czy
                                > ograniczyć się do morderstw popełnianych na przedstawicielach tej samej płci.
                                > ocenimy w ten sposób jakby wewnetrzne dobro mężczyzn i kobiet. Zniknie moja
                                > argumentacja o samoobronie, nie będzie miejsca na argumenty przeciwne, że
                                > kobiety wszczą się za swoją upośledzoną pozycję.

                                Po pierwsze, zemsta zaliczana jest do tzw. niskich pobudek i nie stanowi
                                okoliczności łagodzącej, lecz wręcz przeciwnie - może być podstawą do
                                podwyższenia kary.

                                Po drugie, zajrzyj do wątku "Kobieta największym wrogiem kobiety", gdzie
                                przeczytasz wyniki ciekawych badań CBOS-u. Okazuje się, że same kobiety uważają
                                inne kobiety za rywalki bardziej bezwzględne od mężczyzn.

                                Po trzecie: jesteś bardzo nietolerancyjny i agresywny. Piszesz o pogardzie do
                                osób, które deklarują się jako feministki, ale mają poglądy odmienne od Twoich.
                                Wyzywasz je od głupców i idiotek. Apeluję do Ciebie, byś jako feminista
                                powściągną swoją męską agresję (zapewne zdeterminowaną genetycznie) i traktował
                                inne osoby z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi.

                                Pozdrawiam -
                                • Gość: doku Nie każdy zasługuje na szacunek IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 13:58
                                  maciej.k1 napisał:

                                  > A co z kobietami, które zabijają swoje dzieci? Co z dziewczynkami, które
                                  > zakatowały koleżankę?

                                  To rzadkie przypadki, efekt przypadkowy doboru gorszych genów w warunkach
                                  rozmnażania płciowego. Typowe, tzw. normalne zespoły genów czynią kobietę
                                  dobrym człowiekiem, a mężczyznę człowiekiem złym. To nasza cecha gatunkowa. Pod
                                  tym względem przypominamy szympansy.

                                  > miałbym prawo do łagodnego potraktowania

                                  To Twój wniosek wynikający z niezrozumienia moich argumentów.

                                  > Twoje poglądy są obiektywnie niebezpieczne...

                                  Cały neodarwinizm ma taką opinię ciemnogrodu.

                                  > Po pierwsze, zemsta zaliczana jest do tzw. niskich pobudek i nie stanowi
                                  > okoliczności łagodzącej, lecz wręcz przeciwnie - może być podstawą do
                                  > podwyższenia kary.

                                  Bzdura. To są znane precedensy w prawie świata. Kobietę zabijającą faceta,
                                  który zgwałcił i zabij jej córkę, cywilizowane prawo traktuje jako działającą w
                                  afekcie, podobnie faceta mordującego kochanka żony sadza się na mniej niż
                                  rabusia.

                                  > przeczytasz wyniki ciekawych badań CBOS-u.
                                  > Okazuje się, że same kobiety uważają inne kobiety za rywalki
                                  > bardziej bezwzględne od mężczyzn.

                                  Polska to jeszcze ciemny kraj - jakośc naszego kapitalizmu, naszych polityków i
                                  femunistek jest marna - dlatego jak sam mówisz wyniki tych badań są ciekawe,
                                  obrazują stopień ciemnoty ludzi. Szkoda, że nie zapytali ich, czy szympans jest
                                  dla człowieka bratem czy raczej jest bratem dla goryla. Wynik byłby tak samo
                                  ciekawy i tak samo ujawniłby głupotę szarych ludzi, którzy uważają że szympans
                                  jest bardziej podobny do goryla niż do człowieka.


                                  > Po trzecie: jesteś bardzo nietolerancyjny i agresywny. Piszesz o pogardzie do
                                  > osób, które deklarują się jako feministki, ale mają poglądy odmienne

                                  Kiedyś Oscar Wilde napisał odkrywczy aforyzm: "Sprawa nie musi być słyszna
                                  tylko dlatego, że ktoś oddał za nią życie". Szanuje ludzi nie za to, że walczą,
                                  ale za to, że walczą w słusznej sprawie.

                                  > Apeluję do Ciebie, byś jako feminista
                                  > powściągną swoją męską agresję (zapewne zdeterminowaną genetycznie)

                                  (z całą pewnością)

                                  > i traktował inne osoby z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi.

                                  Oczywiście ten apel olewam, jak każdą hipokryzję.
                                  • maciej.k1 Re: Nie każdy zasługuje na szacunek 02.01.03, 14:31
                                    Gość portalu: doku napisał(a):

                                    > Nie każdy zasługuje na szacunek

                                    To ryzykowna teza. Tylko czekać, aż ktoś zastosuje ją wobec Ciebie.

                                    > > A co z kobietami, które zabijają swoje dzieci? Co z dziewczynkami, które
                                    > > zakatowały koleżankę?
                                    >
                                    > To rzadkie przypadki, efekt przypadkowy doboru gorszych genów w warunkach
                                    > rozmnażania płciowego. Typowe, tzw. normalne zespoły genów czynią kobietę
                                    > dobrym człowiekiem, a mężczyznę człowiekiem złym. To nasza cecha gatunkowa.

                                    To bardzo oryginalne podejście - oceniać moralność na podstawie genów, a nie na
                                    podstawie czynów. Konsekwentne przyjęcie takiej postawy może prowadzić do
                                    skazywania ludzi na śmierć tylko za posiadanie przez nich
                                    określonych "przestępczych" genów. Twój pogląd może też być teoretycznym
                                    uzasadnieniem "wojny płci", czy postulatu fizycznej likwidacji mężczyzn.


                                    > > miałbym prawo do łagodnego potraktowania
                                    >
                                    > To Twój wniosek wynikający z niezrozumienia moich argumentów.

                                    Przeciwnie. Wyciągnąlem tylko logiczny wniosek z Twoich argumentów.

                                    > > Po pierwsze, zemsta zaliczana jest do tzw. niskich pobudek i nie stanowi
                                    > > okoliczności łagodzącej, lecz wręcz przeciwnie - może być podstawą do
                                    > > podwyższenia kary.


                                    > Bzdura. To są znane precedensy w prawie świata. Kobietę zabijającą faceta,
                                    > który zgwałcił i zabij jej córkę, cywilizowane prawo traktuje jako działającą
                                    > w afekcie, podobnie faceta mordującego kochanka żony sadza się na mniej niż
                                    > rabusia.

                                    To zależy od okoliczności. Jeśli kobieta jest świadkiem gwałtu i morderstwa
                                    córki - reaguje na to zabójstwem mordercy - możemy mieć do czynienia z
                                    działaniem w afekcie.

                                    Lecz jeśli planuje morderstwo i dokonuje go dopiero po pewnym czasie - to już
                                    jest zemsta i morderstwo z premedytacją. Za to nie ma łagodnego traktowania.

                                    Pozdrawiam -
                                    • Gość: doku I tak jest dobrze IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 15:14
                                      maciej.k1 napisał:

                                      > Konsekwentne przyjęcie takiej postawy może prowadzić do
                                      > skazywania ludzi na śmierć tylko za posiadanie przez nich
                                      > określonych "przestępczych" genów.

                                      To głupie, a nie "konsekwentne"

                                      > Przeciwnie. Wyciągnąlem tylko logiczny wniosek z Twoich argumentów.

                                      Nielogiczny. Moje argumenty dotyczyły manipulacji statystykami i wyciągania z
                                      nich błędnych wniosków. Twoje dywagacje prawne były zupełnie niesprowokowane.

                                      > Lecz jeśli planuje morderstwo i dokonuje go dopiero po pewnym czasie - to już
                                      > jest zemsta i morderstwo z premedytacją. Za to nie ma łagodnego traktowania.

                                      I tak ma być. Są jednak precedensy, kiedy taki afekt trwał nieustannie latami
                                      (dwa lub trzy maksimum, nie pamiętam), była matka nieustannie bez wytchnienia
                                      poszukiwała zafiksowana mordercy, nawet w tym stanie będąc, planowała! Mimo to
                                      adwokaci wykazali, że przez cały ten czas była w stanie silnego wzburzenia, co
                                      uniemożliwiało jej trzeźwą refleksję.

                                      Widzę, że dyskusja wygasa, więc na zakończenie dodam, że feminizm dla mnie jest
                                      sprawą drugorzędną. Moim marzeniem jest prawna emancypacja dzieci, oto
                                      fundament moich poglądów politycznych. Uważam, że teraz, kiedy cywilizacja
                                      wolnego świata zwycięża, najważniejsze jest upodmiotowienie dzieci, uznanie że
                                      one (oni!) też są ludźmi, osobami, że też cierpią, że ich oprawcy powinni być
                                      karani tak samo, jak oprawcy dorosłych. Bo na tym świecie dzieci są tymi,
                                      którzy najwięcej cierpią, a ich oprawcy pozostają bezkarni. Feminizm jest dla
                                      mnie tylko etapem, środkiem do celu. Mam adzieję, że kiedy kobiety przejmą
                                      władzę (są w większości, a mamy demokrację), to prawo zacznie wreszcie chronić
                                      dzieci i liczyć się z ich wolą i ich cierpieniem.
                              • agrafek Re: Napisałem, że nie liczę morderstw popełnionyc 09.01.03, 19:02
                                Doku, różne rzeczy juz czytałem na tym i na innych forach, ale Ty mnie
                                autentycznie przeraziłeś. Napisałeś:

                                "na mężach lub kochankach. 90% kobiet skazywanych jest niesprawiedliwie,
                                gdyż nie potrafią udowodnić, że partner maltretował ich dzieci i musiał umrzeć."

                                MUSIAŁ UMRZEĆ??????
                                I - proszę - nie idealizuj kobiet. Bardzo wiele z nich zabija z tych samych
                                powodów, co mężczyźni, a nie dlatego, że były maltretowane. Inaczej niż Maciej
                                lub Tad nie potrafię wyciągnąć dla Ciebie z rękawa właściwej statystyki, jednak
                                odwiedziłem kilka więzień dla kobiet i zdesperowane ofiary maltretowania
                                bynajmniej nie stanowiły tam większości.


                                • Gość: doku Chyba nie rozumiesz pojęcia "idealizować" IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 13:42
                                  agrafek napisał:

                                  > nie idealizuj kobiet.

                                  Piszę cały czas w jednym i tym samym kontekście, konsekwentnie powołuję się na
                                  jasno udokumentowane cechy gatunkowe człowieka. Podam przykład tej
                                  "idealizacji". Otóż w prymitywnych społecznościach zwyczajnym zachowaniem
                                  mężczyzn są wyprawy do sąsiedniej wrogiej wioski, aby "upolować" tam znienacka,
                                  najlepiej w nocy gdy śpią albo kogoś kto samotnie wyszedł szukać np. chrustu, i
                                  zabić mężczyznę, a jeśli się uda to porwać mu żonę. Kobiety nigdy nie
                                  wyprawiały się w takich lub podobnych celach na sąsiadów.

                                  > Bardzo wiele z nich zabija z tych samych
                                  > powodów, co mężczyźni

                                  Kobiety nie zabijają na ulicy staruszek, aby je obrabować. Kobiety nie zabijają
                                  swoich dzieci, gdy dowiedzą się, że to nie ich dzieci. Oczywiście zdarzają się
                                  kobiety, bedące członkami męskich band czy subkultur, które dostosowują swoje
                                  zachowanie do kolegów, chlają, biją się, rabują i mordują jak oni. jednak o
                                  takich nie piszę, gdyż traktuję je jak mutanty nic nie wnoszące do opisu
                                  zachowań gatunkowych homo sapiens.

                                  > odwiedziłem kilka więzień dla kobiet i zdesperowane ofiary maltretowania
                                  > bynajmniej nie stanowiły tam większości.

                                  Czy to było w Polsce? Odwiedź więzienia w Japonii albo w Peru. Polecam lekturę
                                  "Mroczna strona człowieka" albo jakoś tak, wydana w zeszłym roku.
                                  • agrafek Re: Chyba nie rozumiesz pojęcia 'idealizować' 10.01.03, 17:05
                                    "Kobiety nie zabijają na ulicy staruszek, aby je obrabować. Kobiety nie
                                    zabijają
                                    swoich dzieci, gdy dowiedzą się, że to nie ich dzieci."

                                    Chmmmm... naturalnie się czepiam, ale... Ja wiem, ze genetyka wiele może, ale
                                    niby jak kobieta ma urodzić nie swoje dziecko, by sie o tym niespodziewanie
                                    dowiedzieć i zabić je w porywie szału? Bo możliwe, że może, tylko ja nic o tym
                                    nie wiem.
                                    Co zaś się tyczy więzień dla kobiet - tak, to było w Polsce (zresztą nie tylko
                                    dla kobiet były te więzienia). Z tego, co czytałem w Twoich postach wynoszę, że
                                    uważasz sytuację w Polsce na tyle nienormalną, że w ogóle nie warto jej brać
                                    pod uwagę w dyskusji - na wszelkich płaszczyznach. Mozesz mieć rację, jednak ja
                                    żyję własnie w tym kraju i nigdzie się na dłuzej niż, powiedzmy, pół roku nie
                                    wybieram. Zatem jest to - nienormalne czy nie - środowisko, w którym żyję i żyć
                                    będę. Bardzo mnie cieszy, że istnieją na świecie kraje "normalne". Ale moje
                                    srodowisko jest tu i teraz. Dlaczego mam eliminować je z dyskusji? To już
                                    szybciej zrezygnowałbym z odnoszenia się do całej reszty świata, bo to kontekst
                                    wobec mojego życia tu i teraz nieco mniej istotny. Dlematy feministek
                                    zachodnich mogą mnie interesować o tyle, o ile mają one wpływ na życie
                                    feministek tutaj. Tymczasem tamte panie rozważają obecnie problem agresji
                                    amerykańskiego prezydenta, a rodzime fakt, że w miejscach pracy zarabiają mniej
                                    niż mężczyźni (na przykład).
                                    Pozdrawiam.
                                    • Gość: doku Nie może IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 17:13
                                      agrafek napisał:

                                      > niby jak kobieta ma urodzić nie swoje dziecko, by sie o tym niespodziewanie
                                      > dowiedzieć

                                      Dlatego nie zabija z tego powodu

                                      > szybciej zrezygnowałbym z odnoszenia się do całej reszty świata

                                      Z perspektywy ewolucjonizmu jest to nie do przyjęcia.

                                      Pozdrawiam.
                          • Gość: doku Głupota czy nieuczciwość? IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 12:59
                            maciej.k1 napisał:

                            > Feministki chcą ustawowego nakazu, by na listach wyborczyk każdej partii było
                            > co najmniej 30% kobiet.

                            To nie są feministki. Feminizmu ucz się od tych, które walczyły o prawo do
                            głosu dla kobiet. Feminizmu, tak jak liberalizmu i kapitalizmu, musimy uczyć
                            się od zachodu. Nasz polski "feminizm" jest na poziomie gorszym niż polski
                            kapitalizm.

                            > Czy Ty aby nie obrażasz Barbinator?

                            Możliwe.

                            > Zajrzyj do wątku "Program polityczny dla Jarugi Nowackiej", gdzie
                            > Barbinator postuluje angażowanie państwowych pieniędzy

                            Ale nie chce mi się czytać takich bzdur

                            > Proszę bardzo. Wejdź na strony "Wysokich Obcasów", artykuł "Rozdoić kozła"

                            Zaraz wejdę.

                            > feminizm jako ideologia składa się właśnie z absurdów.

                            Wiem o co walczyły feministki przez cały XX w. więc nie opowiadaj tu takich
                            bzdur.

                            > Wygląda na to, że popierasz coś, czego nie znasz.

                            Wiem co popieram, cały czas o tym piszę po prostu, więc nie udawaj. Popieram
                            kulturę i cywilizację wolnego świata, cały dorobek zachodu w walce o kapitalizm
                            i prawa człowieka. Walka o pawa dla kobiet była niedłączną częścią tej walki -
                            o wyzwolenie niewolników, o prawa dla kolorowych, o prawa dla imigrantów. Walka
                            ta jest jeszcze nie skończona. Czeka nas ostatnia batalia - o prawa dla dzieci.
                            Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że kapitalizm i liberalizm zwyciężyły.

                            > > 1% czerni, 99% bieli - to kolor biały. 99% czerni - to kolor czarny. Schem
                            > at
                            > > jest więc prawdziwy. Cbdo.
                            >
                            > W ciągu jednego dnia zmieniły Ci się radykalnie procenty. Jeszcze niedawno
                            > pisałeś, że przestępczyń jest tylko 10 razy mniej niż przestępców

                            kłamstwo!
                            • Gość: barbinator nie, nie obraził mnie.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 10:51
                              Gość portalu: doku napisał(a):

                              > To nie są feministki. Feminizmu ucz się od tych, które walczyły o prawo do
                              >
                              > > Czy Ty aby nie obrażasz Barbinator?
                              >
                              > Możliwe.
                              >
                              Ja tylko na chwilę w kwestii obrażania. Macieju, Doku - absolutnie nie czuję
                              się obrażona.
                              Też uważam, że pomysł by k. i m. po równo zmywali naczynia jest idiotyczny, o
                              pomyśle by jakies społeczne trójki feministyczne chodziły po domach i
                              sprawdzały czy ludzie przestrzegaja zasad równouprawnienia już nawet nie
                              wspomnę bo nie warto.

                              Co do postulowania czegokolwiek......chyba ze sto razy prosiłam by nie
                              traktować forum jak mównicy agit-prop. Dla mnie forum to miejsce wymiany
                              poglądów a do postulowania czegokolwiek mam stosunek mocno sceptyczny, także w
                              realu.

                              Maćku widze, że podjąłeś noworoczne zobowiązanie by doprowadzić swoją demagogię
                              i technikę cytowania zdań wyjętych z kontekstu do perfekcji?
                              Zacząłeś nieźle, masz szansę na absolutne mistrzostwo....
                              Pozdr. B.


                              • Gość: doku Chyba przesadziłaś IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 17:35
                                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                > swoją demagogię
                                > i technikę cytowania zdań wyjętych z kontekstu do perfekcji?
                                > Zacząłeś nieźle, masz szansę na absolutne mistrzostwo....

                                Te jego cytaty i przytoczenia są ewidentnie kłamliwe, i tak właśnie je od razu
                                traktowałem, że niemożliwe jest, aby ktoś mógł mieć tak idiotyczne poglądy. Do
                                mistrzostwa mu daleko.
                        • Gość: doku Gardzę głupcami o złej woli, nawet jeśli ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 12:40
                          maciej.k1 napisał:

                          > nigdy nie ośmieliłbym się
                          > nazwać jej idiotką... Czy Ty nie jesteś nazbyt nieuprzejmy dla feministek?

                          ... nazywają siebie feministkami. To nie są feministki. Jeszcze raz powtórzę,
                          może uda mi się trochę jaśniej - dzięki analogii masz szansę spojrzeć na to z
                          dystansu. Wyobraź jakiś wariat mówi Ci: "Jedyne co kocham, to pieniądze. Jestem
                          zwolennikiem kapitalizmu. Kapitalista nie powinien kochać niczego, oprócz
                          pieniędzy. Kto kocha ludzi, ten jest komunistą. Kto kocha Boga, jest
                          fundamentalistą religijnym, czyli takim samym socjalistą jak komunista". A Ty
                          nagle odkrywasz, że kapitaliści to wariaci, więc wyciągsz konsekwentnie
                          wniosek, że rację muszą mieć socjaliści.

                          Oceniasz feministki wg poglądów jakichś wariatów. Jeśli robisz to z
                          premedytacją, to bardzo nieładnie.

                          > Pojęcia socjalizmu i liberalizmu nie były tożsame 100 lat temu,

                          Były

                          > a już najmniej w Polsce, za czasów Piłsudskiego.

                          Wtedy już nie.

                          > Idee te zbliżyły się nieco do siebie dopiero
                          > wraz z postępującym upadkiem idei socjalistycznych.

                          To absurd. Nazwanie liberalizmu socjalizmem, czyli mianem upadającej idei, jest
                          obraźliwe i stosują ten chwyt głównie wrogowie kapitalizmu, byli zwolennicy lub
                          agenci sowietów. Kapitalizm, liberalizm, feminizm - to fundamenty wolnego
                          świata, który był i jest w opozycji do socjalizmu typu irańskiego czy
                          koreańskiego.

                          > W Polsce liberalizm i socjalizm jest sobie przeciwstawiany. Np. w badaniach
                          > społecznych, gdzie analizuje się postawy zwolenników poszczególnych partii,
                          > liberalizm i socjalizm stanowią przeciwne bieguny osi, według których
                          > rozmieszcza się elektoraty. Nie czytasz gazet? Może nie mieszkasz w Polsce i
                          > dlatego tego nie wiesz?

                          Poplątało Ci się w główce zupełnie. Przecież piszę, że liberalizm i socjalizm
                          to są przeciwieństwa.

                          > Proponuję, by nasz spór rozsądził słownik:
                          >
                          > "Socjalizm ...

                          Widzę, że zwariowałeś. To nie to forum, tutaj spieramy się o feminizm.

                          Jak atak Ci minie, to spróbuj zrozumieć, że zwolennik ewolucjonizmu nie może
                          mieć poglądów socjalistycznych. Zwolennik feminizmu musi być liberałem, musi
                          być wrogiem socjalizmu.
                          • maciej.k1 kto jest 'prawdziwą feministką'? 02.01.03, 13:08
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            > Gardzę głupcami o złej woli, nawet jeśli nazywają siebie feministkami. To nie
                            > są feministki.
                            > Oceniasz feministki wg poglądów jakichś wariatów. Jeśli robisz to z
                            > premedytacją, to bardzo nieładnie.

                            Kto ma prawo oceniać, co jest "prawdziwym feminizmem", a co szaleństwem? Kto
                            będzie wydawał certyfikaty uprawniające do nazywania siebie feministką? Ty?
                            Dlaczego właśnie Ty?
                            Nb. czy dałbyś certyfikat Kingdze Dunin, zaliczanej do czołowych polskich
                            feministek - czy uznałbyś, że nie ma prawa do tego miana?

                            > Poplątało Ci się w główce zupełnie. Przecież piszę, że liberalizm i socjalizm
                            > to są przeciwieństwa.

                            Ale zarazem piszesz, że pojęcia te były tożsame. Przyznam, że nie rozumiem już,
                            jakie Ty właściwie masz poglądy. Czy Ty sam jeszcze wiesz, o co Ci chodzi?

                            Pozdrawiam -
                            • Gość: doku Prawdziwy feminista to kontynuator glównego ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 13:25
                              maciej.k1 napisał:

                              > Kto ma prawo oceniać, co jest "prawdziwym feminizmem", a co szaleństwem?

                              ... nurtu zachodniego feminizmu. Przypomnij sobie nie tak dawno jeszcze w
                              Szwajcarii kobiety nie miały prawa do głosu. Jak walczyły wtedy feministki i o
                              co! Teraz walczą tak samo, o równe płace za równą pracę, o równe prawa
                              obywatelkie (nadawanie obywatelstwa współmałżonkowi), o równe prawo do służby
                              wojskowej, o wyrównanie wieku emerytalnego, ... - feministki tradycyjnie walczą
                              o równe prawa.

                              > > Poplątało Ci się w główce zupełnie. Przecież piszę, że liberalizm i socjal
                              > izm
                              > > to są przeciwieństwa.
                              >
                              > Ale zarazem piszesz, że pojęcia te były tożsame.

                              100 lat temu! To ma być "zarazem"?! Skończ z tymi tanimi sztuczkami
                              polemicznymi, bo one po prostu nie pasują do mojego stylu polemizowania.
                              Polemizujmy uczciwie. Jaki sens ma polemika, kiedy ja fechtuję szpadą, a Ty
                              grabiami?
                              • maciej.k1 Re: Prawdziwy feminista to kontynuator glównego . 02.01.03, 13:57
                                Gość portalu: doku napisał(a):

                                > Prawdziwy feminista to kontynuator glównego nurtu zachodniego feminizmu.

                                Czy mógłbyś napisać mi, który z kilku wzajemnie sprzecznych i ostro
                                zwalczających się nurtów zachodniego feminizmu uważasz za prawdziwy?

                                > Teraz walczą tak samo, o równe płace za równą pracę,

                                To żeśmy już wałkowali w wątku o czynniku "C". "Równa praca" to mit.

                                > o równe prawa
                                > obywatelkie (nadawanie obywatelstwa współmałżonkowi), o równe prawo do służby
                                > wojskowej, o wyrównanie wieku emerytalnego, ... - feministki tradycyjnie
                                > walczą o równe prawa

                                To kolejny mit. W Polsce kobiety i mężczyźni mają różne prawa. Kobiety są
                                prawnie uprzywilejowane, np. w ustawie o powszechnym obowiązku obrony, a
                                femninistki nic nie robią w tej sprawie. W przygotowanej niedawno ustawie o
                                równym statusie nie ma słowa o tym, by kobiety miały pełnić obowiązkową służbę
                                wojskową tak jak mężczyźni. Nie ma słowa o przeciwdziałaniu dyskryminacji
                                mężczyzn w sądach rodzinnych (np. ustaleniu parytetu w przyznawaniu męzczyznom
                                praw do opieki nad dzieckiem po rozwodzie).

                                Mógłbyś mi wyjaśnić, na czym polegała tożsamość socjalizmu i liberalizmu 100
                                lat temu?

                                Pozdrawiam -
                                • Gość: doku Daj już spokój tym naszym feministkom pożal się Bo IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 14:17
                                  maciej.k1 napisał:

                                  > Czy mógłbyś napisać mi, który z kilku wzajemnie sprzecznych i ostro
                                  > zwalczających się nurtów zachodniego feminizmu uważasz za prawdziwy?

                                  Czy nie napisałem niżej?

                                  > "Równa praca" to mit.

                                  Jednak dobrze zorganizowana firma zachodnia potrafi mierzyć wydajność i
                                  przydatność pracowników. Uczciwy kapitalista płaci dokładnie tyle pracownikom,
                                  jaki wnieśli oni wkład w dochody firmy. Na wolnym rynku taki kapitalista bedzie
                                  miał przewagę nad konkurencją, która stosowałaby niesprawiedliwy system płac,
                                  szykanujący jakąkolwiek grupę (kobiety, imigrantów, kolorowych) bo wtedy
                                  najlepsi z szykanowanych przeniosą sie do tych uczciwych. To tylko przykład
                                  tego, jak liberalizm, kapitalizm i feminizm tworzą jedność ideową.

                                  > W Polsce kobiety i mężczyźni mają różne prawa. Kobiety są
                                  > prawnie uprzywilejowane

                                  A w Polsce kapitaliści są byłymi partyjnymi z PRL i w ogóle taki kapitalizm
                                  jest do dupy. To mają być argumenty przeciwko kapitalizmowi? Zostaw tę naszą
                                  biedną ojczyznę w spokoju, oszczędź Waść wstydu!

                                  > Mógłbyś mi wyjaśnić, na czym polegała tożsamość socjalizmu i liberalizmu 100
                                  > lat temu?

                                  Sam opisałeś to zdaje się jako nurt liberalizmu demokratycznego - taki był
                                  odcień pierwotnego socjalizmu. Socjaliści walczyli m.in. o wolność. Znaczenie
                                  słowa "socjalizm" ewoluowało w stronę coraz gorszego zła z winy Stalina. Lenin
                                  jeszcze nazywał to dyktaturą proletariatu, a dawni socjaliści wierzyli, że
                                  terror rewolucyjny jest tylko przejściowym złem koniecznym.
                                  • b.u.zz Re: Daj już spokój tym naszym feministkom pożal s 02.01.03, 15:32
                                    Gość portalu: doku napisał(a):

                                    >
                                    > Sam opisałeś to zdaje się jako nurt liberalizmu demokratycznego - taki był
                                    > odcień pierwotnego socjalizmu. Socjaliści walczyli m.in. o wolność. Znaczenie
                                    > słowa "socjalizm" ewoluowało w stronę coraz gorszego zła z winy Stalina.
                                    Lenin
                                    > jeszcze nazywał to dyktaturą proletariatu, a dawni socjaliści wierzyli, że
                                    > terror rewolucyjny jest tylko przejściowym złem koniecznym.

                                    taaak.... lenin jako liberal (w koncu socjalizm i liberalizm byly tym samym),
                                    terror jako zlo konieczne wg liberalow... bardzo oryginalne teorie. liberalizm
                                    i socjalizm nigdy nie znaczyly tego samego. natomiast zdarzalo sie, ze pewna
                                    czesc ich postulatow byla zbiezna. ale to nic dziwnego, w niemal kazdej parze
                                    dwoch roznych ideologii da sie znalezc elementy wspolne.
                                    i jeszcze ten kawalek o wiekszym podobienstwie szympansa do czlowieka niz
                                    goryla. z calym szacunkiem, to ze zbieznosc genomu jest wieksza w przypadku
                                    pary czlowiek-szympans niz szympans-goryl, nie zmienia faktu, ze te pierwsze
                                    roznice sa jakosciowe, a te drugie - ilosciowe. czyli znowu pudlo.
                                    b.
                                    • Gość: doku Ale Ci się poplątało IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 16:16
                                      b.u.zz napisał:

                                      > lenin jako liberal

                                      Lenin był komunistą, a nie socjalistą ani tym bardziej liberałem

                                      > (w koncu socjalizm i liberalizm byly tym samym)

                                      przed Leninem były prawie tym samym

                                      > terror jako zlo konieczne wg liberalow...

                                      Nie wg liberałów tylko wg socjalistów. Tym się m.in. różnili od socjalistów -
                                      nie akceptowali rewolucji jako metody, bo pamiętali zbrodnie Rewolucji
                                      Francuskiej

                                      > liberalizm i socjalizm nigdy nie znaczyly tego samego

                                      dlatego się inaczej nazywały

                                      > i jeszcze ten kawalek o wiekszym podobienstwie szympansa do czlowieka niz
                                      > goryla. z calym szacunkiem, to ze zbieznosc genomu jest wieksza w przypadku
                                      > pary czlowiek-szympans niz szympans-goryl, nie zmienia faktu, ze te pierwsze
                                      > roznice sa jakosciowe, a te drugie - ilosciowe. czyli znowu pudlo.

                                      A to co ma być. Czyżbyś sugerował że szympansy zachowują się podobnie do
                                      goryli? Mają podobne struktury społeczne? Odżywiają się podobnie?

                                      Człowieku! Goryle i szympansy różnią się pod każdym względem. Natomiast my mamy
                                      szympansią anatomię, polujemy jak szampansy, jemy owoce i warzywa, mamy podobne
                                      życie rodzinne, klanowe i społeczne, używamy narzędzi. Jesteśmy łysymi
                                      szympansami, mającymi mowę, zupełnie niepodobnymi do goryli, i to głównie
                                      jakościowo a nie ilościowo. Różnice genetyczne decydują o jakości właśnie, a
                                      nie o ilości.
                                      • b.u.zz Re: Ale Ci się poplątało 02.01.03, 16:28
                                        Gość portalu: doku napisał(a):

                                        >
                                        > > (w koncu socjalizm i liberalizm byly tym samym)
                                        >
                                        > przed Leninem były prawie tym samym
                                        >
                                        >
                                        > > liberalizm i socjalizm nigdy nie znaczyly tego samego
                                        >
                                        > dlatego się inaczej nazywały
                                        >

                                        to w koncu byly czy nie byly?? moze najpierw ustalisz, co myslisz, a potem
                                        bedziesz sie tego trzymal?

                                        > A to co ma być. Czyżbyś sugerował że szympansy zachowują się podobnie do
                                        > goryli? Mają podobne struktury społeczne? Odżywiają się podobnie?

                                        czyzbys sugerowal, ze szympanse i ludzie maja podobne struktury spoleczne? he
                                        he, brawo. zycze powodzenia na niwie naukowej. moze np. zabierzesz sie za
                                        tlumaczenie dziel kultury szympansiej na j. polski?

                                        >
                                        > Człowieku! Goryle i szympansy różnią się pod każdym względem. Natomiast my
                                        mamy
                                        >
                                        > szympansią anatomię, polujemy jak szampansy, jemy owoce i warzywa, mamy
                                        podobne
                                        >
                                        > życie rodzinne, klanowe i społeczne, używamy narzędzi. Jesteśmy łysymi
                                        > szympansami, mającymi mowę, zupełnie niepodobnymi do goryli, i to głównie
                                        > jakościowo a nie ilościowo. Różnice genetyczne decydują o jakości właśnie, a
                                        > nie o ilości.

                                        jest takie przyslowie o tym, jak to pojedyncze drzewa przyslaniaja patrzacemu
                                        las. to chyba twoj przypadek.
                                        pozdrawiam
                                        b.
                                      • Gość: Guess who? Re: Ale Ci się poplątało IP: *.riz.pl 03.01.03, 12:55
                                        Stary - szympansią anatomię to może masz ty - ja jakoś jak patrzę w lustro to
                                        nie dostrzegam podobieństwa z szympansem... Poza tym - przestań bajdurzyć,
                                        mieszać pojęcia i pleść o równej płacy za równą pracę - nie ma czegoś takiego i
                                        firmy które by wprowadziły taki feministyczny postulat w życie na wolnym rynku
                                        przegrałyby z tymi które miałyby niższe koszty (kobieta wychowująca dziecko to
                                        koszt który musi ponosić firma).

                                        A tak w ogóle to widzę, że piszesz z jakiegoś ministerstwa - zabieraj się do
                                        roboty urzędasie bo ci za to płacę a nie snuj mi tutaj w godzinach pracy
                                        utopijne idee.
                                        • Gość: doku Mam z całą pewnością szympansią anatomię IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 15:42
                                          Gość portalu: Guess who? napisał(a):

                                          > Stary - szympansią anatomię to może masz ty - ja jakoś jak patrzę w lustro to
                                          > nie dostrzegam podobieństwa z szympansem...

                                          O tym, żeby być podobnym do goryla, to możesz tylko pomarzyć. Sądząc po jakości
                                          argumentów, raczej jesteś z orangutanów.

                                          > kobieta wychowująca dziecko ...

                                          ... nie może dać tyle samo pracodawcy co kobieta bezdzietna - zwykle jest mniej
                                          dyspozycyjna, więc daje mniej pracy, więc zasługuje na niższą płacę.

                                          > utopijne idee.

                                          To nie jest żadna utopia, ale twardy, sprawiedliwy kapitalizm, ty głupku.
                                          • Gość: Guess who? Re: Mam z całą pewnością szympansią anatomię IP: *.riz.pl 03.01.03, 15:51
                                            Gość portalu: doku napisał(a):

                                            > Gość portalu: Guess who? napisał(a):
                                            >
                                            > > Stary - szympansią anatomię to może masz ty - ja jakoś jak patrzę w lustro
                                            > to
                                            > > nie dostrzegam podobieństwa z szympansem...
                                            >
                                            > O tym, żeby być podobnym do goryla, to możesz tylko pomarzyć. Sądząc po
                                            jakości
                                            >
                                            > argumentów, raczej jesteś z orangutanów.
                                            >


                                            -----> nie wszyscy są małpami - być może w twoim środowisku jest inaczej ale
                                            nie u wszystkich tak się dzieje.


                                            > > kobieta wychowująca dziecko ...
                                            >
                                            > ... nie może dać tyle samo pracodawcy co kobieta bezdzietna - zwykle jest
                                            mniej
                                            >
                                            > dyspozycyjna, więc daje mniej pracy, więc zasługuje na niższą płacę.
                                            >


                                            ------> tu się zgadzam - mniej pracy - mniej płacy. Jednak feministkom chodzi o
                                            coś innego - mniej pracy - taka sama płaca - na to nie może być zgody.




                                            > > utopijne idee.
                                            >
                                            > To nie jest żadna utopia, ale twardy, sprawiedliwy kapitalizm, ty głupku.

                                            ------> z tym głupkiem to się wygłupiłeś - to akurat ja doświadczam twardego
                                            kapitalizmu pracując w amerykańskiej prywatnej firmie - nie ty - urzedas zyjacy
                                            z moich podatków.
                                            • Gość: doku Kiedy ktoś nie ma argumentów i w złości czepia ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 16:49
                                              Gość portalu: Guess who? napisał(a):

                                              > Jednak feministkom chodzi o coś innego - mniej pracy - taka sama płaca

                                              oszczerstwo

                                              > ------> z tym głupkiem to się wygłupiłeś

                                              ... się IP, to takiego głupka tradycyjnie na forum tytułuję głupkiem.

                                              Kiedy np. ktoś cytuje cudze posty i pisze mi, że to ja pisałem pod innym
                                              autorem z innego serwera, to takiego nazywam paranoikiem.

                                              Tacy jak wy, to dla mnie dyskutanci nieuczciwi, jakby wirtualni przestępcy.
                                              Kiedy widzę taki chwyt, dyskutanta traktuję z pogardą z zasady, to nic
                                              osobistego.
                                  • winniepooh naiwne iluzje wydajności 06.01.03, 11:51
                                    Gość portalu: doku napisał(a):


                                    >
                                    > Jednak dobrze zorganizowana firma zachodnia potrafi mierzyć wydajność i
                                    > przydatność pracowników. Uczciwy kapitalista płaci dokładnie tyle
                                    pracownikom,
                                    > jaki wnieśli oni wkład w dochody firmy.

                                    tralalala, podstawowy błąd quasi-światłych jakby-liberałów - utożsamianie
                                    wydajnosci z poziomem wynagrodzenia,
                                    każde dziecko na I roku ekonomii wie, że rynkowa wartość płacy nie jest funkcją
                                    wydajności dla przedsiębiorstwa, lecz zależy od konkurencyjności na rynku
                                    pracy, a wydajność i konkurencyjność nie zawsze pokrywają się ze soba,
                                    przykładowo trudno zmierzyć wydajność działań PR, a fachowcy z tej branży
                                    uważani za wydajnych zarabiają nieźle, z kolei robotnik w azjatyckiej filii
                                    Nike jest cholernie wydajny i umiera z głodu, jak wydajny jest Tymochowicz..
                                    (polski przykład), a jest rozchwytywany, jest wiele takich działań, których
                                    efektywność trudnon oszacować, choćby rózne miękkie szkolenia, a magicy od
                                    takich rzeczy zarabiają sporo jeśli są konkurencyjni, właśnie konkurencyjni, co
                                    nie oznacza tutaj wydajni.
                                    Z kolei sprzedawca może być megawydajny, jednak kiedy na rynku jest nadmiar
                                    wydajnych sprzedawców jego prowizje nie będą wysokie. W tym samym czasie, w tej
                                    samej firmie słabowydajny tłumacz sanskrytu może skasować krocie za proste
                                    tłumaczenie, tylko dlatego że akurat było zapotrzebowanie na rzadko spotykane
                                    umijętności. Jak juz jesteśmy przy tłumaczeniach to ceny za niestandardowe
                                    języki są wyższe niż za angielski, czy niemiecki, tylko dlatego że mniej jest
                                    osób z takimi umiejetnościami i nie ma to żadnego związku z wydajnościa.


                                    > Na wolnym rynku taki kapitalista bedzie
                                    >
                                    > miał przewagę nad konkurencją, która stosowałaby niesprawiedliwy system płac,

                                    słowo "sprawiedliwy" wygląda tutaj śmiesznie, przedsiębiorstwo to nie kantor
                                    wymiany pracy na monety po takim samym kursie dla wszystkich pracowników

                                    > szykanujący jakąkolwiek grupę (kobiety, imigrantów, kolorowych) bo wtedy
                                    > najlepsi z szykanowanych przeniosą sie do tych uczciwych. To tylko przykład
                                    > tego, jak liberalizm, kapitalizm i feminizm tworzą jedność ideową.

                                    to by się zgadzało (poniekąd), przeniosą się pod warunkiem, że są konkurencyjni
                                    na rynku pracy, równie dobrze mogą być dobrymi (wydajnymi) pracownikami i nie
                                    mieć dokąd się przenieść, np. wtedy gdy szykanowanie jakiejś grupy społecznej
                                    będzie zjawiskiem powszechnym

                                    > > W Polsce kobiety i mężczyźni mają różne prawa. Kobiety są
                                    > > prawnie uprzywilejowane
                                    >
                                    > A w Polsce kapitaliści są byłymi partyjnymi z PRL i w ogóle taki kapitalizm
                                    > jest do dupy. To mają być argumenty przeciwko kapitalizmowi? Zostaw tę naszą
                                    > biedną ojczyznę w spokoju, oszczędź Waść wstydu!
                                    fakt

                                    • sagan2 Re: naiwne iluzje wydajności 06.01.03, 17:53
                                      czy tak trudno zrozumiec, ze dyskusja dotyczyla
                                      szacowania wydajnosci na *takich* samych stanowiskach,
                                      przy takich samych kwalifikacjach?
                                      w odniesieniu do sporu "rowna placa za rowna prace"
                                      • winniepooh dyżurna idź po kredę 06.01.03, 22:29
                                        sagan2 napisała:

                                        > czy tak trudno zrozumiec, ze dyskusja dotyczyla
                                        > szacowania wydajnosci na *takich* samych stanowiskach,
                                        > przy takich samych kwalifikacjach?
                                        > w odniesieniu do sporu "rowna placa za rowna prace"

                                        czy tak trudno zrozumieć, że nie każdy rodzaj pracy pozwala na jasne i wyraźne
                                        oszacowanie wydajności pracownika, a dyskusja dotyczyła pożal się boże
                                        socjobiologii, która jest jak wiadomo teorią wszystkiego


                                        • sagan2 rybenko, wypij meliske 07.01.03, 10:22
                                          winniepooh napisał:


                                          > czy tak trudno zrozumieć, że nie każdy rodzaj pracy
                                          > pozwala na jasne i wyraźne oszacowanie wydajności
                                          > pracownika, a dyskusja dotyczyła pożal się boże
                                          > socjobiologii, która jest jak wiadomo teorią
                                          > wszystkiego

                                          oczywiscie, ze nie *kazda* wydajnosc latwo oszacowac.
                                          o ile sobie przypominam, porownywalas, na przyklad,
                                          sprzedawcow do tlumaczy sanskrytu...
                                          ale jesli masz przed soba dwoch ludzi wykonujacych
                                          dokladnie ta sama prace (w zalozeniu) to juz duzo latwiej
                                          okreslic, czy jeden z nich jest mniel lub bardziej
                                          wydajny od drugiego.
                                          a ten "podwatek" dotyczyl wlasnie szacowania wydajnosci
                                          kobiet i mezczyzn na *tych samych* stanowiskach.
                                          oczywiscie mozna wszystko kojazyc z "pozal sie boze
                                          socjologia" i wyladowywac na niej swoja zlosc, no bo
                                          przeciez kartagine trzeba spalic...
                          • agrafek Re: Gardzę głupcami o złej woli, nawet jeśli ... 09.01.03, 19:10
                            Jak atak Ci minie, to spróbuj zrozumieć, że zwolennik ewolucjonizmu nie może
                            mieć poglądów socjalistycznych. Zwolennik feminizmu musi być liberałem, musi
                            być wrogiem socjalizmu

                            A niektórzy mężczyźni "muszą" umrzeć. Zaczynam rozumieć - Ty po prostu lubisz
                            to słowo.
                            A wiesz, mnie "liberalizm" kojarzy się raczej z słowem: "mogą".
                            Pozdrawiam
            • uli Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 15:04

              > "My feministki jesteśmy przeciwne stereotypom...! No, chyba, że są to
              > stereotypy feministyczne: czarny charakter - męzczyzna, wykrystalizowana
              biel -
              >
              > kobieta. Wtedy stereotypy są OK."
              > Nieprawdaż? ;-)

              tak rysuje się nasza ewolucyjna droga krzyżowa...kobiety kiedyś to nie są te
              same kobiety co dzisiaj i męzczyźni kiedyś to samo.

              > Wartości kobiece i meskie są przeciwstawne tylko dla Was - feministek. Dla
              > normalnych kobiet i męzczyzn wartości te nie są przeciwstawne, lecz
              > uzupełniające się.

              maciek fajnie, że się uzupełniasz z żoną, ale cały świat to nie tylko twoja
              rodzina.
              >
              > Czas zdjąć czarne okulary i spojrzeć na świat bardziej przytomnie. Jeśli tak
              > bardzo nie lubisz patrialchalnej cywilizacji, zawsze możesz wyemigrować do
              > dżungli, a tam modlić się, by udało Ci się dożyć statystycznej długości życia
              > europejskiej kobiety - pomimo głodu, chorób, dzikich zwierząt (bez
              > elekryczności, lodówek, opieki lekarskiej, supermarketów i emerytury na
              > starość).

              ja jestem podmiotem swojego zycia, a twa rada maćku zdaje się watpić w celowość
              mego istnienia. zignoruję ją zatem, jako nieprzydatną.

              tak, fajnie wysłać syna na wojnę, hę? czułbyś się naprawdę cudownie- twój
              protoplasta poświęcił swoją krew za 'ojczyznę' SUPER perspektywa.
              • maciej.k1 Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 15:08
                uli napisała:

                > tak, fajnie wysłać syna na wojnę, hę? czułbyś się naprawdę cudownie- twój
                > protoplasta poświęcił swoją krew za 'ojczyznę' SUPER perspektywa.

                Syna nie mam, ale paru moich przodków rzeczywiście oddało życie za ojczyznę i
                to dla mnie stanowi powód do dumy. Nie rozumiem Twoich kpin.
                Pozdrawiam -
                • uli Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 15:16
                  uwazam że wojny, zwłaszcza w tej chwili, to jest całkowita porażka naszej
                  cywilizacji. myślę też o tej prawdopodobnie nadciągającej. co mówią amerykańscy
                  analitycy ekonomiczni? że jak bedzie wojna, to gospodarka się ożywi. czy
                  amerykanie mają źle? nie, nei mają, ale muszą mieć NAJLEPIEJ. a co na to
                  polacy? polacy mówią: łee to nie nasza wojna przecież, ale głupio jak benzyna
                  zdrozeje.

                  bu! wstyd!
                  • maciej.k1 pobłażanie Hitlerowi 31.12.02, 15:22
                    Amerykanie to chyba jedyny naród, który wyciągną wnioski z historii - strategii
                    pobłażania agresywnemu dyktatorowi, zastosowanej wobec Hitlera w przededniu II
                    wojny światowej. Ta strategia okazała się błędna. Gdyby we Francji wtedy
                    rządził ktoś taki jak Bush, zamiast naiwnych pacyfistów takich jak Ty - nie
                    doszłoby wtedy do takiej katastrofy.

                    Ludzie tacy jak Ty są niebezpieczni, jeśli dać im władzę - przez swoją
                    naiwność. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz kandydować?
                    Pozdrawiam -
                    • uli Re: pobłażanie Hitlerowi 31.12.02, 15:26
                      nadzieję zawsze możesz mieć, zwolenniku polityki STRACHU!

                      Bu!
                      • Gość: Sebastian Re: pobłażanie Hitlerowi IP: *.tele2.pl 06.01.03, 13:13
                        uli napisała:

                        > nadzieję zawsze możesz mieć, zwolenniku polityki STRACHU!
                        "Przywiozłem wam pokój"
                        Kto to powiedział?
                        Dla ułatwienia podpowiem że bylo to w 1938 roku po układzie monachijskim.
                        I drugie pytanie: Jak długo trwał ten pokój?
          • Gość: tad "NAJMOCNIEJSZY" tekst na tym forum! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 13:34
            uli napisała:

            > czytałam kiedys o tych bonobosach, myslę, że stworzyłyby lepszą cywilizację
            >niż my, ludzie.

            Zulo - jesteś wielka! Szczęśliwego nowego roku!
            • Gość: doku To jest oczywiste dla każdego zoologa i dla ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 09:38
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > uli napisała:
              >
              > > czytałam kiedys o tych bonobosach, myslę, że stworzyłyby lepszą cywilizacj
              > ę
              > >niż my, ludzie.
              >
              > Zulo - jesteś wielka! Szczęśliwego nowego roku!

              ... każdego psychologa ewolucyjnego.
              • b.u.zz Re: To jest oczywiste dla każdego zoologa i dla . 02.01.03, 13:21
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Gość portalu: tad napisał(a):
                >
                > > uli napisała:
                > >
                > > > czytałam kiedys o tych bonobosach, myslę, że stworzyłyby lepszą cywil
                > izacj
                > > ę
                > > >niż my, ludzie.
                > >
                > > Zulo - jesteś wielka! Szczęśliwego nowego roku!
                >
                > ... każdego psychologa ewolucyjnego.
        • maciej.k1 Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 14:12
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Jako gatunek mamy kulturę jakościowo wyżej stojącą niż szympansia, ale daleko
          > nam jeszcze do osiągnięć kultury bonobosów.

          To bardzo ciekawe. ;-)
          A nie zamierzasz może wyemigrować do dżungli, by przyłączyć się do bonobosów i
          wspólnie z nimi korzystać z osiągnięć ich kultury?

          Pozdrawiam -
          • uli Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 14:17
            > To bardzo ciekawe. ;-)
            > A nie zamierzasz może wyemigrować do dżungli, by przyłączyć się do bonobosów
            i
            > wspólnie z nimi korzystać z osiągnięć ich kultury?

            no co ty, a z kim pozostawiłby potomstwo?! to jest marnowanie nasionek:-)
            (to nie jest złośliwe, ino logiczne:-)
            • maciej.k1 Re: Nie ma 'na ile'. Mylące jest też 'kulturowy' 31.12.02, 14:36
              Mógły zabrać ze sobą jakiś haremik feministek, podobnie jak on zauroczonych
              małpami...
              Pozdrawiam -
              • Gość: doku gdyby tak to było możliwe, to rzuciłbym wszystko IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 14:57
                maciej.k1 napisał:

                > Mógły zabrać ze sobą jakiś haremik feministek, podobnie jak on zauroczonych
                > małpami...

                Oczywiście pod warunkiem, że byłyby to lesbijki (mnie wystarczyłyby dwie, góra
                trzy dziennie, reszta powinna sama zapewnić sobie rozkosze) dobre w różnych
                pożytecznych rzemiosłach, pracowite i życzliwe dla mnie, bo nie chciałbym nimi
                wcale władać, bo jestem przecież feministą jak one.
                • maciej.k1 to jest możliwe 31.12.02, 14:59
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > maciej.k1 napisał:
                  >
                  > > Mógły zabrać ze sobą jakiś haremik feministek, podobnie jak on zauroczonyc
                  > h
                  > > małpami...
                  >
                  > Oczywiście pod warunkiem, że byłyby to lesbijki (mnie wystarczyłyby dwie,
                  góra
                  > trzy dziennie, reszta powinna sama zapewnić sobie rozkosze) dobre w różnych
                  > pożytecznych rzemiosłach, pracowite i życzliwe dla mnie, bo nie chciałbym
                  nimi
                  > wcale władać, bo jestem przecież feministą jak one.

                  To jest możliwe. Daleko bardziej możliwe, niż stworzenie feministycznego raju
                  na Ziemi tutaj.
                  Pozdrawiam -
          • Gość: doku Jakoś tak irracjonalnie kocham Polskę ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 14:50
            maciej.k1 napisał:

            > A nie zamierzasz może wyemigrować do dżungli, by przyłączyć się do bonobosów

            ... tak właśnie geny nami rządzą. Tacy np. Arabowie wiedzą, że w USA jest
            lepiej, ale wcale nie chcą i nie mogą zrezygnować ze swoich barbarzyńskich i
            zbrodniczych korzeni kulturowych i religijnych - geny im nie pozwalają.
            • maciej.k1 co za bezczelność!! ;-) 31.12.02, 14:58
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > maciej.k1 napisał:
              >
              > > A nie zamierzasz może wyemigrować do dżungli, by przyłączyć się do bonobos
              > ów
              >
              > ... tak właśnie geny nami rządzą. Tacy np. Arabowie wiedzą, że w USA jest
              > lepiej, ale wcale nie chcą i nie mogą zrezygnować ze swoich barbarzyńskich i
              > zbrodniczych korzeni kulturowych i religijnych - geny im nie pozwalają.

              Co za bezczelna wymówka, niegodna feministy! I Ty masz czelność nazywać siebie
              zwolennikiem feminizmu!!!??? A jak żona Cię poprosi o pomoc w domu i pozmywanie
              naczyń, to też się będziesz wymawiał genami???? Wstydź się, Ty szowinistyczny,
              męski potworze! A kysz! ;-)
              ;-)
              Pozdrawiam -
    • Gość: doku Dziękuje za wątek. Teraz będę się mógł ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 14:15
      ... nareszcie nawymądrzać.

      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Problemem są różnice PSYCHICZNE. Czy uważasz, że istnieją takie różnice
      > pomiędzy płciami będące wynikiem raczej ewolucji gatunku

      Najlepiej opisane to jest w książeczce "Demoniczne samce", oraz "Wojny
      plemników". W sumie te dwie książeczki opisują już myślę przynajmniej 80%
      takich różnic.

      > 2. Czy ewolucyjne dziedzictwo człowieka wpływa na kształt struktury
      > społeczności ludzkich, a jeśli tak, to w jaki sposób? Jeśli istnieją takie
      > wpływy, to czy zważywszy na różnicę pomiędzy "czasem ewolucyjnym", a "czasem
      > kulturowym" (ewolucja biologiczna biegnie nieporównanie wolniej niż ewolucja
      > kulturowa)

      Ewolucja biologiczna obejmuje także dobór płciowy, a ten potrafi w ciągu kilku
      pokoleń odmienić gusta doboru partnerów i teoretycznie odmienić pulę genową
      populacji o wiele szybciej niż zmieniają się kultury. W rzeczywistości tak nie
      jest, gdyż dobór płciowy skorelowany jest ze zdolnością do uczenia się. Jeśli
      nagle jakaś mutacja stałaby się pożądana i modna (np. włosy zdolne do
      fotosyntezy) i tylko mutanci mieliby dzieci, to wtedy masa ludzi normalnych
      udawałaby mutantów (np. malowaliby włosy na zielono) i ewolucja by zwolniła.

      Jednak najszybsza jest ewolucja w odpowiedzi na pasożyty. Na naszych oczach
      dokonuje się selekcja względem odporności na HIV. A dawniej całe populacje
      ginęły (np. Indianie z Haiti) pod wpływem ospy, dżumy czy cholery. Ewolucja
      genetyczna zatłoczonych społeczności kultur rolniczych była o wiele szybsza niż
      ewolucja kulturowa.

      Najsłabiej zbadana jest ewolucja pod wpływem symbiontów, które są nam niezbędne
      do życie. Margulis - noblistka, która udowodniła, że mitochondrium to
      symbiotyczna bakteria - twierdzi, że fenomen powstawania nowego gatunku jest
      zawsze skutkiem zmiany układu symbiozy. Nowy gatunek (diploidalnego nosiciela)
      nie może powstać w wyniku samych mutacji DNA (nosiciela), musi nastąpić
      całkowite wymarcie jakiegoś symbionta i zastąpienie go innym, albo zmiana musi
      być jeszcze poważniejsza. Natomiast mało zbadane są słabsze zmiany w układzie
      symbiontów, kiedy mutacja DNA symbionta powoduje wymarcie całych podgatunków
      czy choćby pewnych populacji.

      Jako neodarwiniści, jako psychologowie ewolucyjni, jesteśmy reprezentantami
      nowej ścisłej nauki przyrodniczej. Musimy więc pozbyć się myślenia przy użyciu
      stereotypów, uprzedzeń, relatywizmów kulturowych czy poprawnościowo
      politycznych tabu. Ewolucja czasem jest szybka a czasem wolna. Niektóre narody
      różnią się genetycznie od innych, a inne nie. Pewne kultury ukształtowany się
      pod wpływem geografii, a inne pod wpływem genów. Niektóre genetyczne różnice
      rasowe przekładają się na różnice w psychice czy intelekcie, a inne nie.

      Istnieją zespoły genów decydujące o tym, że niektórzy mężczyźni łatwo wspinają
      się na szczyty hierarchii społecznej i łatwo podrywają śliczne panienki, a
      istnieją zdolni, inteligentni, mądrzy, szczęśliwi, przystojni, silni i sprawni
      fizycznie mężczyźni pozbawieni przez własne geny możliwości robienia kariery.
      Takim zawsze odbije ładną dziewczynę inaczej wyposażony w geny przez naturę
      prostak. Tacy są skazani na słuchanie swoich szefów w pracy do końca życia.
      • uli Re: Dziękuje za wątek. Teraz będę się mógł ... 31.12.02, 14:40
        > Istnieją zespoły genów decydujące o tym, że niektórzy mężczyźni łatwo
        wspinają
        > się na szczyty hierarchii społecznej i łatwo podrywają śliczne panienki, a
        > istnieją zdolni, inteligentni, mądrzy, szczęśliwi, przystojni, silni i
        sprawni
        > fizycznie mężczyźni pozbawieni przez własne geny możliwości robienia kariery.
        > Takim zawsze odbije ładną dziewczynę inaczej wyposażony w geny przez naturę
        > prostak. Tacy są skazani na słuchanie swoich szefów w pracy do końca życia.

        no tak, ale ale...w takim razie po co kobiety miałyby ewoluowac w intelektualną
        stronę? ty ciągle podzielasz poglad, że uroda jest tu najwazniejsza. owszem,
        uroda ułatwia zycie, obu płciom. ale skoro inteligencja, inteligencja
        emocjonalna, pozostałe rodzaje inteligencji są narzedziami ułatwiajacymi nam
        przetrwanie, to chyba coś oznacza prawda?

        jezeli ja dobrze się czuję nie będąc w mainstreamie łańcucha męzczyzna-władza,
        pieniadze+slicze głupie dupcie w duzych ilosciach i znajduję target swoich
        partnerów, to o czym tu mozemy mówić? o specyficznym środowisku, które
        postawiło jednak na inne walory(umysłowe, twórcze)? i choć jestem ładna i młoda
        i mądra (sory, że tak to ujmuję, ale chodzi o jakistam inny cel niz
        przechwałki, a i tak mnie nie znacie) ktos kto szasta kasą i jeździ ładnym
        autem, i jest burmistrzem nie ma u mnie żadnych szans na potomstwo, bo nie jest
        dla mnie TRENDY:-)władza mnie nie kręci, kręci mnie świeżość, kreatywność,
        intelektualne pojedynki, to, że ktoś ma DUSZĘ, a nie licznik pieniędzy i
        panienek. to tak jak w piosence PAROLES Paroles Dalidy i A. delona. Że te
        ściemki są przestarzale:-)i wiem, że flirtowanie i ściemnianie to tylko
        dyskurs, ale własnie ich poziom wyznacza to, czy ktoś "godny jajeczka"(to żart,
        acz nie do końca).

        chociaż własciwie wraz z przyjściem tabletki antykoncepcyjnej to powinno
        przecież całkiem się zmienić, bo zrównuje kontrolę nad płodnością/ jej
        konsekwencjami. i myslę, że juz zmieniło, ale jeszcze nie w polsce.

        z drugiej strony nie wszyscy ludzie "którzy dorwali się do koryta" wykorzystują
        swoja pozycję do zapładniania czego popadnie.

        wydaje mi się, że jest to rozróznienie ilość/jakość, i niezaleznie od tego
        jedni ludzie bedą postępować tak, a drudzy tak.
        • Gość: doku Inteligencja jest adaptacją do walki o pozycję. IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 15:14
          uli napisała:

          > uroda ułatwia zycie, obu płciom.

          Kobietom o wiele bardziej.

          > inteligencja, inteligencja emocjonalna, pozostałe rodzaje
          > inteligencji są narzedziami ułatwiajacymi nam przetrwanie,

          Dokładnie tak, kobietom i mężczyznom w równym stopniu. Jednak sama inteligencja
          to za mało.

          > władza mnie nie kręci, kręci mnie świeżość, kreatywność,
          > intelektualne pojedynki, to, że ktoś ma DUSZĘ,

          Te cechy także ułatwiają robienie kariery lub pieniędzy. Kreatywność,
          intelektualne pojedynki, to coś, co podnieca kobiety, bo pokazuje wysoką jakość
          genów mężczyzny, pokazuje jego zdolność do osiągnięcia wysokiej pozycji.

          Jeżeli jednak sama władza Cię nie kręci, to znaczy, że masz geny "gołębicy" a
          nie "jastrzębicy". Jesteś przedstawicielką strategii unikania bezpośredniej
          walki o najlepszego partnera, bo walka ma swoje słabe strony, angażuje czas i
          energię bez gwarancji sukcesu, którą można spożytkować inaczej w sposób
          gwarantujący sukces mniejszy bez ryzyka. Wolisz spokojnie szukać takiego
          partnera, który dobrze się zapowiada, ale jeszcze nie osiągnął pozycji, która
          zmusiłaby Cię do konkurowania z jastrzębicami - wolisz po cichu sprzątnąć im go
          sprzed nosa zanim się zorientują.

          > tabletki antykoncepcyjnej

          Tabletki antykoncepcyjne to nowa metoda starej strategii kobiecej regulowania
          płodności. Geny kobiety nie z każdym partnerem od razu chcą mieć dziecko.

          > nie wszyscy ludzie "którzy dorwali się do koryta" wykorzystują
          > swoja pozycję do zapładniania czego popadnie.

          Ale wszyscy zrowi mężczyźni


          > wydaje mi się, że jest to rozróznienie ilość/jakość, i niezaleznie od tego
          > jedni ludzie bedą postępować tak, a drudzy tak.

          Dla kobiet liczy się jakość, dla mężczyzn ilość. Oczywiście są wyjątki.
          • maciej.k1 Re: Inteligencja jest adaptacją do walki o pozycj 31.12.02, 15:17
            Jak piszesz o naukowych ustaleniach psychologii ewolucyjnej, a zostawiasz na
            boku mętną ideologię - zawsze jest to ciekawe i pouczające. Proszę o więcej
            takich postów.

            Pozdrawiam -
            • uli lizus 31.12.02, 15:21
              maciek to lizus:-) jaka to jest strategia, doku:-)?
              • maciej.k1 Re: lizus 31.12.02, 15:25
                uli napisała:

                > maciek to lizus:-) jaka to jest strategia, doku:-)?

                Dopóki wykpiwam Doku, to wszystko w porządku, a jak raz jakiś post mi się
                spodoba, to zaraz mnie oskarżasz... Oczekujesz ode mnie, że będę stereotypowy -
                tak jak Ty?
                Pozdrawiam -
                • uli Re: lizus 31.12.02, 15:31
                  niczego od ciebie nie oczekuję:-)

                  ale jeżeli chcesz SPRÓBOWAĆ spełnić jakieś moje oczekiwania, to mogę zrobić ci
                  listę życzeń:-)

                  "dobrze, proszę, nawlecz igłę":-)
          • uli gołebica 31.12.02, 15:19
            > > nie wszyscy ludzie "którzy dorwali się do koryta" wykorzystują
            > > swoja pozycję do zapładniania czego popadnie.
            >
            > Ale wszyscy zrowi mężczyźni

            tzn, ze maciek jest chory, bo jest wierny?
            do dupy ta teoria
            >
            >
            > > wydaje mi się, że jest to rozróznienie ilość/jakość, i niezaleznie od tego
            >
            > > jedni ludzie bedą postępować tak, a drudzy tak.
            >
            > Dla kobiet liczy się jakość, dla mężczyzn ilość. Oczywiście są wyjątki.

            co to za wyjątki?
            • Gość: doku To tzw. strategie mniejszościowe IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 15:45
              uli napisała:

              > co to za wyjątki?

              Tutaj polecam lekturę "Pochodzenie cnoty". Np. życzliwość, współpraca i
              altruizm to strategie większościowe genów naszego gatunku. Ale im więcej takich
              ludzi, a im mniej egoistycznych zdrajców, tym większe sukcesy przynosi egoizm i
              zdrada. Rozumienie (intuicyjne) strategii mniejszościowych jest źródłem naszych
              instynktów odpowiedzialnych za odczucia moralne. Np. lesbijki są lepszymi
              kobietami, lepszymi ludźmi i są populacją wygrywającą, szerzącą się na naszych
              oczach, a mimo to uważane są za niemoralne, gdyż są wciąż jeszcze mniejszością.

              Męski gołąb jest startegią mniejszościową. Woli poświęcić cały swój czas na
              opiekę nad rodziną, na pilnowanie partnerki, na inwestowanie w swoje dzieci, bo
              to daje spore szanse na to, że jego dzieci bedą miały na starcie większe szanse
              niż podobnie wyposażone genetycznie dzieci, których ojcowie ładują czas,
              energię i pieniądze w uwodzenie cudzych żon. Jeżeli gołąb uniknie wychowywania
              kukułki, to może osiągnąć sukces w postaci wielu wnuków.

              Gołębica, to strategia większościowa kobiet, bo one wiedzą zawsze czyje dziecko
              wychowują, więc dla kobiet jest to strategia pewniejsza niz walka z innymi
              podrywaczkami. Agresywne podrywaczki są uważane za niemoralne.
              • uli Re: To tzw. strategie mniejszościowe 02.01.03, 13:24
                > Tutaj polecam lekturę "Pochodzenie cnoty". Np. życzliwość, współpraca i
                > altruizm to strategie większościowe genów naszego gatunku. Ale im więcej
                takich ludzi, a im mniej egoistycznych zdrajców, tym większe sukcesy przynosi
                egoizm i zdrada.

                to jest bardzo spójne, chyba musiałby istnieć jakiś optymalny poziom współpracy
                vs. egoizmu.

                tak sobie myslę, że to chyba ogromne osiagniecie (bez wartosciowania, czy to
                dobrze, czy to źle), że przyjał się model rodziny: mama + tata + dzieci. gdy
                byłam dzieckem np. bardzo źle przyjmowałam, że ktoś kogos opuszcza, zdradza,
                odchodzi to innej kobiety, innego mężczyzny. ciekawe, jak by było, gdybym miała
                kilku tatusiów i kilka mam? czy byliyby jacyś ulubieni rodzice? może takie
                multi-rodziny byłyby lepsze, bo dzieci byłyby bardziej tolerancyjne,
                widziałyby, że kilka osób może mieć rózne poglądy, a mimo to kochać się.

                Rozumienie (intuicyjne) strategii mniejszościowych jest źródłem naszych
                > instynktów odpowiedzialnych za odczucia moralne. Np. lesbijki są lepszymi
                > kobietami, lepszymi ludźmi i są populacją wygrywającą,

                co to znaczy, że są populacją wygywającą? albo, że są lepszymi kobietami?
                bardziej zrealizowanymi, czy szczęśliwszymi?

                > oczach, a mimo to uważane są za niemoralne, gdyż są wciąż jeszcze
                mniejszością.

                a może to dlatego, ze nie przyczyniają się do propagowania genów, nie rodzą
                nowych 'obywateli', co jest odbierane jako egoizm i apatriotyzm- bo zyjemy tu i
                teraz i nic nas nie obchodzą przyszłe pokolenia, losy naszego narodu. poza tym
                silna presja kościoła- że miłość bez dzieci to jałowy związek.

                z drugiej strony jest tyle niechcianych dzieci...

                > Męski gołąb jest startegią mniejszościową. Woli poświęcić cały swój czas na
                > opiekę nad rodziną, na pilnowanie partnerki, na inwestowanie w swoje dzieci,
                bo to daje spore szanse na to, że jego dzieci bedą miały na starcie większe
                szanse niż podobnie wyposażone genetycznie dzieci, których ojcowie ładują czas,
                > energię i pieniądze w uwodzenie cudzych żon. Jeżeli gołąb uniknie
                wychowywania kukułki, to może osiągnąć sukces w postaci wielu wnuków.Gołębica,
                to strategia większościowa kobiet,

                jak tomożliwe, ze zyjemy obok siebie (razem) (tzn. k i m) i ciągle tak bardzo
                się różnimy, mamy inne cele itp? czy to zwiękasza nasze szanse na przetrwanie?
                dlaczego np. kobiety z dużą ilościa partnerów są źle traktowane? dlaczego
                podwójny standard ciagle jeszcze istnieje? zapytałam wielu znajomych, kto budzi
                w nich większe obrzydzenie: tirówka czy jej klient- i wszyscy mówili, ze
                klient. zastanawiam się, czy to dlatego, ze klient znizył sie np. do seksu z
                tak 'małowartosciową' osobą, czy to, ze żerował na cudzej nedzy.



                > bo one wiedzą zawsze czyje dziecko
                > wychowują,

                gdy mają duzo partnerów- nie wiedzą. no ale dziecko zawsze jest ich.

                > więc dla kobiet jest to strategia pewniejsza niz walka z innymi
                > podrywaczkami. Agresywne podrywaczki są uważane za niemoralne.

                z mojego punktu widzenia- nie lubię ich, bo rywalizują, a gdy tak sie dzieje-
                to nie mozna im zaufać, wiec po co w ogóle przyjaźnić sie z nimi- no i wracamy
                do punktu pierwszego:-)
                tak sobie ostatnio myslałam, że przyjaźnie są trwalsze niz miłości, i może to
                dzięki nim czujemy się na świecie bardziej pewnie? a chyba to złudzenie 'bycia
                u siebie w domu', oswajania świata, nazywania po swojemu gwarantuje nam sukces,
                szczęscie...
                z drugiej strony to ciekawe- to po co męzczyznom dom, skoro w większości, jak
                piszesz, są 'normalni' co znaczy poligamiczni itd. z wygody? z potrzeby
                realizowania tego standardu "szczęśliwej rodziny", a jednoczesnie robienia
                swojego na boku?
                nie chciałabym się wiązać z kimś, dla kogo nie byłabym numerem 1 (egoistyczne,
                parwda) i nie związałabym się z kims dla wygody- bo po co (no chyba, że nie
                miałabym pieniędzy).

                po co to ściemnianie? skoro jedna lub druga strona cierpi z powodu niewierności
                partnera, albo nawet urojonej niewiernosci- czy to wszystko nie jest jednak
                takie...hmmm..."małooptymalne"? chociaż oczywiscie wiem, że naturze nie zalezy
                na naszym szczęściu. no ale skoro szczęsliwi ludzie cześciej dostaja podwyzki(w
                tej kolejnosci, a nie odwrotnie), to chyba jednak tak nie do konca.
                • Gość: doku Rodzą i to więcej i lepiej je wychowują IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 17:37
                  uli napisała:

                  > co to znaczy, że są populacją wygywającą? albo, że są lepszymi kobietami?
                  > bardziej zrealizowanymi, czy szczęśliwszymi?
                  >
                  > > oczach, a mimo to uważane są za niemoralne, gdyż są wciąż jeszcze
                  > mniejszością.
                  >
                  > a może to dlatego, ze nie przyczyniają się do propagowania genów, nie rodzą
                  > dlaczego np. kobiety z dużą ilościa partnerów są źle traktowane?

                  Bo nie mogą każdemu urodzić dziecka. Mężczyzna może obdarzyć nasieniem bardzo
                  wiele kobiet.

                  > zapytałam wielu znajomych, kto budzi
                  >
                  > w nich większe obrzydzenie: tirówka czy jej klient- i wszyscy mówili, ze
                  > klient.

                  Ja się brzydzę tirówką, bo może być zarażona, ale jeszcze bardziej brzydzę się
                  jej klientem, bo jestem hetero.

                  > gdy mają duzo partnerów- nie wiedzą. no ale dziecko zawsze jest ich.

                  O to mi właśnie chodziło.

                  > po co męzczyznom dom

                  Dom izoluje kobietę od innych mężczyzn. Człowiek jest zwierzęciem terytorialnym.
    • Gość: doku Dziękuje za wątek. Teraz będę się mógł ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 14:33
      ... nareszcie nawymądrzać.

      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Problemem są różnice PSYCHICZNE. Czy uważasz, że istnieją takie różnice
      > pomiędzy płciami będące wynikiem raczej ewolucji gatunku

      Najlepiej opisane to jest w książeczce "Demoniczne samce", oraz "Wojny
      plemników". W sumie te dwie książeczki opisują już myślę przynajmniej 80%
      takich różnic.

      > 2. Czy ewolucyjne dziedzictwo człowieka wpływa na kształt struktury
      > społeczności ludzkich, a jeśli tak, to w jaki sposób? Jeśli istnieją takie
      > wpływy, to czy zważywszy na różnicę pomiędzy "czasem ewolucyjnym", a "czasem
      > kulturowym" (ewolucja biologiczna biegnie nieporównanie wolniej niż ewolucja
      > kulturowa)

      Ewolucja biologiczna obejmuje także dobór płciowy, a ten potrafi w ciągu kilku
      pokoleń odmienić gusta doboru partnerów i teoretycznie odmienić pulę genową
      populacji o wiele szybciej niż zmieniają się kultury. W rzeczywistości tak nie
      jest, gdyż dobór płciowy skorelowany jest ze zdolnością do uczenia się. Jeśli
      nagle jakaś mutacja stałaby się pożądana i modna (np. włosy zdolne do
      fotosyntezy) i tylko mutanci mieliby dzieci, to wtedy masa ludzi normalnych
      udawałaby mutantów (np. malowaliby włosy na zielono) i ewolucja by zwolniła.

      Jednak najszybsza jest ewolucja w odpowiedzi na pasożyty. Na naszych oczach
      dokonuje się selekcja względem odporności na HIV. A dawniej całe populacje
      ginęły (np. Indianie z Haiti) pod wpływem ospy, dżumy czy cholery. Ewolucja
      genetyczna zatłoczonych społeczności kultur rolniczych była o wiele szybsza niż
      ewolucja kulturowa.

      Najsłabiej zbadana jest ewolucja pod wpływem symbiontów, które są nam niezbędne
      do życie. Margulis - noblistka, która udowodniła, że mitochondrium to
      symbiotyczna bakteria - twierdzi, że fenomen powstawania nowego gatunku jest
      zawsze skutkiem zmiany układu symbiozy. Nowy gatunek (diploidalnego nosiciela)
      nie może powstać w wyniku samych mutacji DNA (nosiciela), musi nastąpić
      całkowite wymarcie jakiegoś symbionta i zastąpienie go innym, albo zmiana musi
      być jeszcze poważniejsza. Natomiast mało zbadane są słabsze zmiany w układzie
      symbiontów, kiedy mutacja DNA symbionta powoduje wymarcie całych podgatunków
      czy choćby pewnych populacji.

      Jako neodarwiniści, jako psychologowie ewolucyjni, jesteśmy reprezentantami
      nowej ścisłej nauki przyrodniczej. Musimy więc pozbyć się myślenia przy użyciu
      stereotypów, uprzedzeń, relatywizmów kulturowych czy poprawnościowo
      politycznych tabu. Ewolucja czasem jest szybka a czasem wolna. Niektóre narody
      różnią się genetycznie od innych, a inne nie. Pewne kultury ukształtowany się
      pod wpływem geografii, a inne pod wpływem genów. Niektóre genetyczne różnice
      rasowe przekładają się na różnice w psychice czy intelekcie, a inne nie.

      Istnieją zespoły genów decydujące o tym, że niektórzy mężczyźni łatwo wspinają
      się na szczyty hierarchii społecznej i łatwo podrywają śliczne panienki, a
      istnieją zdolni, inteligentni, mądrzy, szczęśliwi, przystojni, silni i sprawni
      fizycznie mężczyźni pozbawieni przez własne geny możliwości robienia kariery.
      Takim zawsze odbije ładną dziewczynę inaczej wyposażony w geny przez naturę
      prostak. Tacy są skazani na słuchanie swoich szefów w pracy do końca życia.
      • maciej.k1 Re: Dziękuje za wątek. Teraz będę się mógł ... 31.12.02, 14:39
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Istnieją zespoły genów decydujące o tym, że niektórzy mężczyźni łatwo
        wspinają
        > się na szczyty hierarchii społecznej i łatwo podrywają śliczne panienki, a
        > istnieją zdolni, inteligentni, mądrzy, szczęśliwi, przystojni, silni i
        sprawni
        > fizycznie mężczyźni pozbawieni przez własne geny możliwości robienia kariery.
        > Takim zawsze odbije ładną dziewczynę inaczej wyposażony w geny przez naturę
        > prostak. Tacy są skazani na słuchanie swoich szefów w pracy do końca życia.

        A jak jest z róznicami między kobietami i męzczyznami pod tym względem?
        Dlaczego władzę sprawują głównie mężczyźni?
        Pozdrawiam -
        • uli dobra 31.12.02, 15:24
          dobra panowie, miło się gadało, teraz jednak idę się zdżemnąć przed szapańską
          nocą,

          dobrego roku
          • maciej.k1 Szczęsliwego Nowego Roku 31.12.02, 15:25
            uli napisała:

            > dobra panowie, miło się gadało, teraz jednak idę się zdżemnąć przed szapańską
            > nocą,
            >
            > dobrego roku

            Ja też będę kończyć. Miłej zabawy!
            Pozdrawiam -
        • Gość: doku To typowe dla społecznych ssaków IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 15:30
          maciej.k1 napisał:

          > Dlaczego władzę sprawują głównie mężczyźni?

          Wyjaśnia to przewaga siły, więcej czasu z braku ciąży i karmienia mlekiem,
          łatwość produkcji malutkich plemników, ... to wyjaśnia etologia ssaków, a
          szczególnie naczelnych. Jesteśmy typowymi małpami pod tym względem.
          • uli Re: To typowe dla społecznych ssaków 31.12.02, 15:33
            a te bonobosy? czemu one są 'fajniejsze'?
            • Gość: doku O właśnie, to jest dobre pytanie, bo one są ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 31.12.02, 15:56
              uli napisała:

              > a te bonobosy? czemu one są 'fajniejsze'?

              ... fenomenem wśród małp pod tym względem. Wiadomo, że rozkosze miłości
              lesbijskiej decydują o trwałości przyjaźni i sojuszy między samicami bonobo.
              Jednak nie jest jeszcze jasne, czy ta wrażliwość seksualna samic jest adaptacją
              czy egzaptacją. Naukowcy sądzą, że pewna populacja szympansów została
              oddzielona od reszty gatunku i trafił im się bogatszy w jedzenie las. W
              warunkach braku wrogich klanów populacji tej nie była już potrzebna tak wielka
              agresywność samców. Nie było presji ewolucyjnej na tworzenie sojuszy samczych,
              więc powoli zaczęły zdobywać przewagę zespoły genów tworzących sojusze samic.
              • uli Re: O właśnie, to jest dobre pytanie, bo one są . 02.01.03, 13:34
                mhm, no ale np. współczesne stany zjednoczone- one są juz bardzo bezpieczne,
                bogate, moga się miłować i lezeć "kółeczkami" do góry (odprężyć się)- to po co
                angazuja się w jakiekolwiek działania wojenne, nawet jesli są one bez ryzyka
                przegranej, to jakoś ingerują w spokój obywateli, w spokój całego swiata. po co
                im jeszcze wiecej? czy dla swiętego spokoju- żeby pokazac, kto tu jest 'samcem
                alfa'?
                jak spojrzałbyś na to swym ewolucynie wykształconym okiem?
                • Gość: doku To za trudne IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 17:54
                  uli napisała:

                  > po co angazuja się w jakiekolwiek działania wojenne

                  Wojny były głównie były o kobiety, później o zasoby. Ale tutaj może być o
                  renomę największych dobroczyńców, czyli w gruncie rzeczy o obydwa te cele na
                  raz.
          • Gość: Maciej Re: To typowe dla społecznych ssaków IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 22:33
            Gość portalu: doku napisał o władzy mężczyzn:

            > Wyjaśnia to przewaga siły, więcej czasu z braku ciąży i karmienia mlekiem,
            > łatwość produkcji malutkich plemników, ... to wyjaśnia etologia ssaków, a
            > szczególnie naczelnych. Jesteśmy typowymi małpami pod tym względem.

            Przepraszam bardzo, ale właśnie usprawiedliwiłeś dyskryminację kobiet! Co z
            Ciebie za feminista?!
            Pozdrawiam -
            • Gość: tad pytanie o matriarchat IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 13:37
              W wątku "czy mężczyźni boją się......" piszesz, że mylimy się z Doku,
              twierdząc, że "matriarchat nigdy nie istniał". Czy możesz powiedzieć, na czym
              opierasz twierdzenie, że "matriarchat istnia"?
            • Gość: doku Gdzie nie ma prawa, tam nie ma dyskryminacji IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 10:11
              Gość portalu: Maciej napisał(a):

              > Przepraszam bardzo, ale właśnie usprawiedliwiłeś dyskryminację kobiet!

              Nie gniewaj i nie przepraszaj. Jeżeli mówisz głupio, to możesz potem
              przeprosić. Czekam. Ale nie przepraszaj z góry, kiedy chcesz powiedzieć coś w
              złej intencji, bo to maniera w złym guście. Nauki przyrodnicze niczego nie
              usprawiedliwiają, jedynie opisują rzeczywistość.

              Patriarchat mamy w genach. Większość kobiet i mężczyzn jest genetycznie
              zaprogramowana do życia w patriarchacie. Jednak dla ewolucji jest normalne, że
              stare programy genetyczne okazują się nieskuteczne w nowym środowisku. Bez tego
              nie byłoby ewolucji.

              Mózg nasz też jest zbudowany przez nasze geny. Umysł nasz też jest przez geny
              zaprogramowany tak, aby elastycznie i szybko odpowiadać na wyzwania środowiska,
              z którymi geny jeszcze nie nauczyły się sobie radzić. Z perspektywy genów
              kapitalizm, liberalizm, feminizm to nowe idee, stworzone przez umysł, który po
              to został przez nasze geny zaprogramowany, aby takie idee tworzyć.

              W nowym środowisku (cywilizacja) patriarchat okazał się strategią nieskuteczną,
              gorszą, więc mechanizmy doboru naturalnego powodują stopniowe "wymieranie"
              zwolenników patriarchatu. Są oni wciąż jeszcze większością, ale z pokolenia na
              pokolenie tracą tę przewagę. W dzisiejszym świecie przewagę ma już liberalna
              mniejszość, która jest wolna od patriarchalnych instynktów, ewentualnie potrafi
              nad nimi panować przy pomocy najpotężniejszego narzędzia stworzonego przez
              dobór naturalny - umysłu.

              Jednak udawanie na dłuższą metę nie pomoże. Wymieracie seksiści. Kobiety nie
              będą chciały mieć z wami dzieci, bo coraz więcej kobiet nauczy się gardzić
              takimi prostakami i damskimi bokserami. Mechanizmy doboru płciowego napedzane
              przez umysł wyeliminuja was z gry.
              • maciej.k1 Re: Gdzie nie ma prawa, tam nie ma dyskryminacji 02.01.03, 10:53
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Patriarchat mamy w genach. Większość kobiet i mężczyzn jest genetycznie
                > zaprogramowana do życia w patriarchacie.

                Uwaga, uwaga, feministki! Przeczytajcie uważnie powyższe zdanie!
                I co Wy na to?

                A do Ciebie, Doku, mam jeszcze jedno małe pytanko... Co w takim razie sądzisz o
                opinii feministek, że kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                rządzili mężczyźni?


                > Mózg nasz też jest zbudowany przez nasze geny. Umysł nasz też jest przez geny
                > zaprogramowany tak, aby elastycznie i szybko odpowiadać na wyzwania
                środowiska,
                >
                > z którymi geny jeszcze nie nauczyły się sobie radzić. Z perspektywy genów
                > kapitalizm, liberalizm, feminizm to nowe idee, stworzone przez umysł, który
                po
                > to został przez nasze geny zaprogramowany, aby takie idee tworzyć.

                W tej wyliczance idei rzekomo "zaprogramowanych przez geny" brakuje mi jeszcze
                komunizmu i faszyzmu... Czy te idee były efektem przystosowawczych czy
                nieprzystosowawczych, genetycznych mutacji ich twórców? ;-)

                > W nowym środowisku (cywilizacja) patriarchat okazał się strategią
                > nieskuteczną,
                > gorszą, więc mechanizmy doboru naturalnego powodują stopniowe "wymieranie"
                > zwolenników patriarchatu.

                Jaki są dowody na to, że patriarchat jest strategią gorszą od np. matriarchatu?
                Póki co, nic na to nie wskazuje. Przeciwnie. Jest na świecie jedna społeczność
                matriarchalna, w ubogiej, indyjskiej wiosce zagubionej w górach, utrzymującej
                się z uprawy i handlu narkotykami. Może chcesz tam wyemigrować? ;-)

                > Są oni wciąż jeszcze większością, ale z pokolenia na
                > pokolenie tracą tę przewagę. W dzisiejszym świecie przewagę ma już liberalna
                > mniejszość, która jest wolna od patriarchalnych instynktów, ewentualnie
                > potrafi
                > nad nimi panować przy pomocy najpotężniejszego narzędzia stworzonego przez
                > dobór naturalny - umysłu.

                W ten sposób od feminizmu niepostrzeżenie przeszedłeś do liberalizmu...
                Tymczasem nie można utożsamiać obu tych ideologii, gdyż feminizm w tak wielu
                punktach jest sprzeczny z liberalizmem. Najbardziej zaś podobny jest do...
                komunizmu. Zachęcam Cię do przejrzenia wątku "Feminizm to nowa wersja
                komunizmu", gdzie szczegółowo uzasadniłem tą tezę.

                > Jednak udawanie na dłuższą metę nie pomoże. Wymieracie seksiści. Kobiety nie
                > będą chciały mieć z wami dzieci, bo coraz więcej kobiet nauczy się gardzić
                > takimi prostakami i damskimi bokserami. Mechanizmy doboru płciowego napedzane
                > przez umysł wyeliminuja was z gry.

                To tylko Twoje pobożne życzenia. Nb. komuniści też dużo mówili o "konieczności
                dziejowej", która ma doprowadzić do nieuchronnego zwycięstwa proletariatu - a
                skończyli na śmietniku historii. Was czeka to samo. :-)

                Nb. zajrzyj do wątku "Dlaczego mężczyźni boją się niezależnych kobiet" i
                poczytaj sobie o trudnościach w znalezieniu partnera, jakie są udziałem
                feministek. Dodaj jeszcze do tego feministki - lesbijki i dopiero wówczas
                spróbuj wyciągać wnioski nt. tego, kto należy do wymierającej mniejszości...
                ;-)

                Pozdrawiam -
                • Gość: doku Komuniści byli wrogami ewolucjonizmu IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 12:05
                  maciej.k1 napisał:

                  > kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                  > rządzili mężczyźni?

                  Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych praw


                  > komunizmu i faszyzmu... Czy te idee były efektem przystosowawczych czy
                  > nieprzystosowawczych, genetycznych mutacji ich twórców? ;-)

                  Oczywiście. To były efekty degeneracji, chowu wsobnego czyli idei czystości
                  rasowej albo innych patologii. Degeneraci ci wymierają, jako nieprzystosowani.

                  > Jaki są dowody na to, że patriarchat jest strategią gorszą
                  > od np. matriarchatu?

                  Nie ma dowodów, bo matriarchat nie jest lepszy. Ja tylko dowodzę, że liberalizm
                  jest lepszy.

                  > W ten sposób od feminizmu niepostrzeżenie przeszedłeś do liberalizmu...
                  > Tymczasem nie można utożsamiać obu tych ideologii

                  Oczywiście że nie. Feminizm to jedynie zastosowanie liberalizmu do obrony praw
                  kobiet. Liberalizm to ogólna idea, feminizm to konkretne zastosowanie tej idei
                  w praktyce.

                  > , gdyż feminizm w tak wielu
                  > punktach jest sprzeczny z liberalizmem. Najbardziej zaś podobny jest do...
                  > komunizmu.

                  Brednie.

                  > Zachęcam Cię do przejrzenia wątku "Feminizm to nowa wersja
                  > komunizmu", gdzie szczegółowo uzasadniłem tą tezę.

                  Ale zajrzę z ciekawości.

                  > To tylko Twoje pobożne życzenia. Nb. komuniści też dużo mówili

                  Daruj sobie tę demagogię, na takim poziomie nie dyskutuję.

                  Pozdrawiam
                  • maciej.k1 odwieczna niesprawiedliwość patriarchatu ;-) 02.01.03, 12:20
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > maciej.k1 napisał:
                    >
                    > > kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                    > > rządzili mężczyźni?
                    >
                    > Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych praw

                    Bardzo podoba mi się Twoja konsekwencja. :-)
                    Wyobraźmy sobie teraz hordę pierwotną. Mężczyźni "monopolizują atrakcyjne
                    męskie zajęcia", wybierając się na polowanie na mamuty. Biedne kobiety zmuszone
                    są pilnować ogniska w jakini, zbierać jagody i opiekować się dziećmi. Czy to
                    jest opis dyskryminacji? :-)

                    Zajrzyjmy do dzisiejszej dżungli. Bonobosy wprawdzie mają "wyższą kulturę od
                    ludzkiej" - nb. może dlatego tylko, bo mają nadmiar żywności, ale szympanse -
                    już nie. Samice szympansów są "dyskryminowane", nieprawdaż? Czy ludzie nie
                    powinni interweniować w tej sprawie? Nie możemy zmienić ludzkiej historii i
                    wielkiej niesprawiedliwości, jaka spotkała dyskryminowane kobiety w
                    przeszłości, gdy nasza kultura niskim patriarchatem stała - ale możemy odmienić
                    teraznieszość naszych dyskryminowanych sióstr w genach - samic szympansów! Czyż
                    interwencja nie jest naszym moralnym obowiązkiem?
                    ;-)
                    Pozdrawiam -
                    • uli Re: odwieczna niesprawiedliwość patriarchatu ;-) 02.01.03, 14:13
                      > > Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych praw

                      początki liberalizmu- jako idei, której twórcami byli męzczyźni- i którzy
                      usankcjonowali wszystkie te "naturalne" dla rodzaju przymioty, jak np. to, ze
                      kobiecie najbardziej słuzy pozycja siedzaca badź leząca, bo jest zgodna z ich
                      anatomią- było własnie próbą uchwycenia i UTRWALENIA czasu. skoro nie było tam
                      żadnej kobiety, która powiedzaiłaby "ja umiem chodzić, nie tylko siedzieć i
                      lezeć" (metafora), nie nie miał interesu, w tym, żeby zmieniać ten stereotyp.
                      Ale np. w stanach- tym najbardziej liberalnym z krajów, w drugiej połowie lat
                      60, gdy mężczyźni walczyli w wietnamie, film, czasopisma, media, zaczęły
                      rezygnować z wzorca "kura domowa", na rzecz kobiet pracującej, bo gospodarka by
                      się załamała.

                      i mozna powiedzieć, ze gdybyście zaspakajali nasze potrzeby na tyle skutecznie,
                      i sami nie wycofali się ze swojej polityki (zakładam, ze kultura, sztuka itp
                      poszłyby wlasna, niedyskryminowaną drogą, choc to idealistyczne myslenie) to
                      tego forum by nie było. własciwie w polskim kinie, ba, nawet wczesnie- od
                      czasów romantyzmu- kobieta nie jest tylko "łanią"- ale równiez pełni
                      funkcję "michelle z ruchu oporu" prócz 'matki polki"

                      więc panowie, sami wpakowaliscie się w feminizm, co samo w sobie nie jest
                      niczym złym, ale sytuacja się zmienia- nie mozna w czasie pokoju wmawiac
                      kobietą, ze ich miejsce jest przy garach, a gdy cośtam napsujecie, błagać
                      (manipulacja, nie błaganie!) o pomoc kobiet, bo jestescie w opałach, i TRZEBA
                      iść do pracy, żeby państwo miało na broń.
                      >
                      > Bardzo podoba mi się Twoja konsekwencja. :-)
                      > Wyobraźmy sobie teraz hordę pierwotną. Mężczyźni "monopolizują atrakcyjne
                      > męskie zajęcia", wybierając się na polowanie na mamuty. Biedne kobiety
                      zmuszone są pilnować ogniska w jakini, zbierać jagody i opiekować się dziećmi.
                      Czy to jest opis dyskryminacji? :-)

                      to pytanie nie jest do mnie, ale myśle że:
                      nie, to jest odpowiedź na warunki srodowiska- ludzie mieli wtedy takie a nie
                      inne możliwości. teraz jest inaczej, niż było, gdy mieszkaliśmy w lepiankach,
                      wiec (teraz coofne się do pierwotnego chrzescijanstwa): GRZECHEM byłoby
                      marnowanie swoich mozliwosci w imię skostniałych struktur (hitora Jezusa i
                      mędrców w światyni- tradycja vs. swieżość)

                      > już nie. Samice szympansów są "dyskryminowane", nieprawdaż? Czy ludzie nie
                      > powinni interweniować w tej sprawie?

                      po co? zeby jeszce więcej napsuć? feminizm tez jest z twojego punktu widzenia
                      katastrofą(tad mówi nawet, ze to grozi naszemu gatunkowi) a mnie gwarantuje
                      wiele rzeczy, których nie osiagnęłabym w swej tradycyjnej roli, która tobie
                      gwarantuje status króla-lwa:-)
                      i w imię rozsądku brzmi tu skostniale:-)czemu mam działać przeciwko sobie?
                      żeby działać w twoim interesie? to chyba jest już bardzo jasne, że to bzdura.

                      the world is not enought:-)

                      Nie możemy zmienić ludzkiej historii i
                      > wielkiej niesprawiedliwości, jaka spotkała dyskryminowane kobiety w
                      > przeszłości, gdy nasza kultura niskim patriarchatem stała - ale możemy
                      odmienić teraznieszość naszych dyskryminowanych sióstr w genach

                      czy jesteś zdania, że dostalismy geny- niczym komplet scrabbli od Boga, i ze
                      nic sie już nie zmieni? oj maćko maćko, droga prakomórko...

                      > interwencja nie jest naszym moralnym obowiązkiem?

                      interwencja jest gwałceniem natury.
                      i nie pisz nic o parytetach i innych takich rzeczach, bo kobiety sobie poradzą-
                      z tym, czy bez tego.

                      zaadoptowałysmy się- za to nie można nas winić:-)
                    • Gość: doku niesprawiedliwość ale nie dyskryminacja IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 14:30
                      maciej.k1 napisał:

                      > Czy to jest opis dyskryminacji? :-)

                      Nie. Dyskryminacja pojawia się dopiero wtedy, gdy pojawia się idea równych praw.

                      > Samice szympansów są "dyskryminowane", nieprawdaż?

                      nieprawda

                      > Czy ludzie nie powinni interweniować w tej sprawie?

                      Dopiero wtedy, gdy szympansice nas poproszą.

                      Pozdrawiam
                      • maciej.k1 Re: niesprawiedliwość ale nie dyskryminacja 02.01.03, 14:50
                        Mam problem w ustaleniu, jakie jest właściewie Twoje stanowisko w kwestii
                        istnienia lub nieistnienia dyskryminacji kobiet w przeszłości. W jednym miejscu
                        piszesz tak:

                        > maciej.k1 napisał:
                        >
                        > > Czy to jest opis dyskryminacji? :-)
                        >
                        > Nie. Dyskryminacja pojawia się dopiero wtedy, gdy pojawia się idea równych
                        praw

                        A wcześniej pisałeś coś przeciwnego:

                        >> kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                        >> rządzili mężczyźni?
                        >
                        > Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych praw

                        A więc były dyskryminowane, czy nie były dyskryminowane? A może były i nie
                        były - jednocześnie? Z punktu widzenie liberalizmu - były dyskryminowane, ale,
                        ponieważ liberalizmu wtedy nie było - nie były dyskryminowane?
                        Czy dobrze Ciebie rozumiem? Jeśli nie, czy mógłbyś mi wyjaśnić tę sprzeczność?

                        > > Samice szympansów są "dyskryminowane", nieprawdaż?
                        >
                        > nieprawda
                        >
                        > > Czy ludzie nie powinni interweniować w tej sprawie?
                        >
                        > Dopiero wtedy, gdy szympansice nas poproszą.

                        Czyli dyskryminacja szympansic pojawi się dopiero wtedy, gdy w głowach
                        szympansic pojawi się idea liberalizmu? Dopóki szympansice nie mają takiej
                        idei - nie są dyskryminowane, pomimo, że to samce dzierżą pełnię władzy w
                        stadzie?

                        Można powiedzieć, że szympansice mają "fałszywą świadomość" i dlatego zjawisko
                        dyskryminacji nie zachodzi. Czy dobrze Cię rozumiem?

                        Wyjaśnienia wymaga też tytuł Twojego postu: "niesprawiedliwość ale nie
                        dyskryminacja". Czy podział w pracy w hordzie pierwotnej uważasz za
                        niesprawiedliwy? Czy mężczyźni powinni byli co drugi dzień opiekować się
                        ogniskiem w jaskini, zbierać jagody i karmić dzieci (piersią?), a kobiety
                        wysyłać na polowanie na mamuty? Czy wtedy byłoby sprawiedliwie?
                        Pozdrawiam -
                        • Gość: doku Co ja mam z Tobą ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 16:29
                          maciej.k1 napisał:

                          > > Nie. Dyskryminacja pojawia się dopiero wtedy, gdy pojawia się idea równych
                          > praw
                          >
                          > A wcześniej pisałeś coś przeciwnego:
                          >
                          > >> kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                          > >> rządzili mężczyźni?
                          > >
                          > > Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych praw

                          Co mógłbym jeszcze dodać do tego spójnego poglądu? Może to, że prawo istnieje
                          już od tysiącleci, a przedtem prawo nie istniało, więc i problem dyskryminacji
                          nie istniał.

                          > A więc były dyskryminowane, czy nie były dyskryminowane? A może były i nie
                          > były - jednocześnie?

                          Nie jednocześnie ale dawniej nie były, a potem były.

                          > Z punktu widzenie liberalizmu - były dyskryminowane

                          kiedy istniało prawo

                          > ponieważ liberalizmu wtedy nie było - nie były dyskryminowane?

                          ponieważ prawa nie było


                          > Czyli dyskryminacja szympansic pojawi się dopiero wtedy, gdy w głowach
                          > szympansic pojawi się idea liberalizmu? Dopóki szympansice nie mają takiej
                          > idei - nie są dyskryminowane, pomimo, że to samce dzierżą pełnię władzy w
                          > stadzie?

                          Dokładnie tak.

                          > Można powiedzieć, że szympansice mają "fałszywą świadomość"

                          Mają prawdziwą świadomość

                          > i dlatego zjawisko
                          > dyskryminacji nie zachodzi. Czy dobrze Cię rozumiem?

                          Źle. To nie ma nic wspólnego ze świadomością, ale z poczuciem godności
                          osobistej. To ono jest źródłem walki o prawa.

                          > Czy podział w pracy w hordzie pierwotnej uważasz za
                          > niesprawiedliwy?

                          Tak

                          > Czy mężczyźni powinni byli co drugi dzień opiekować się
                          > ogniskiem w jaskini, zbierać jagody i karmić dzieci (piersią?), a kobiety
                          > wysyłać na polowanie na mamuty? Czy wtedy byłoby sprawiedliwie?

                          Wtedy byłoby zwyczajnie głupio. Sprawiedliwie byłoby, gdyby wspólnie to robili,
                          wg tego kto ma na co ochotę. W praktyce jednak nie pozwalano przyłączać się
                          dziewczynom do grupy łowców.
                          • Gość: Guess who? Naprawdę nie wiesz o czym mówisz... IP: *.riz.pl 03.01.03, 15:45
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            > maciej.k1 napisał:
                            >
                            > > > Nie. Dyskryminacja pojawia się dopiero wtedy, gdy pojawia się idea ró
                            > wnych
                            > > praw
                            > >
                            > > A wcześniej pisałeś coś przeciwnego:
                            > >
                            > > >> kobiety od tysiącleci były dyskryminowane, gdyż światem
                            > > >> rządzili mężczyźni?
                            > > >
                            > > > Były dyskryminowane z punktu widzenia liberalizmu - nie miały równych
                            > praw
                            >
                            > Co mógłbym jeszcze dodać do tego spójnego poglądu? Może to, że prawo istnieje
                            > już od tysiącleci, a przedtem prawo nie istniało, więc i problem
                            dyskryminacji
                            > nie istniał.


                            -----> od kiedy to prawo określa czy ktoś jest dyskryminowany czy nie? Przecież
                            prawo to efekt dyskryminacji - po to własnie się je uchwala by tą dyskryminację
                            znieść! Zatem wg. ciebie w USA przed wojną secesyjną Murzyni nie byli
                            dyskryminowani? Sorry ale to bardzo naiwne postrzeganie świata - odwróćmy wobec
                            tego trochę sytuację - czy wobec tego - dyskryminacja kobiet, Murzynów czy też
                            innych uciskanych mniejszosci ustałaby gdybyśmy znieśli prawa mające ją usunąć?



                            >
                            > > A więc były dyskryminowane, czy nie były dyskryminowane? A może były i nie
                            >
                            > > były - jednocześnie?
                            >
                            > Nie jednocześnie ale dawniej nie były, a potem były.
                            >
                            > > Z punktu widzenie liberalizmu - były dyskryminowane
                            >
                            > kiedy istniało prawo
                            >
                            > > ponieważ liberalizmu wtedy nie było - nie były dyskryminowane?
                            >
                            > ponieważ prawa nie było
                            >
                            >
                            > > Czyli dyskryminacja szympansic pojawi się dopiero wtedy, gdy w głowach
                            > > szympansic pojawi się idea liberalizmu? Dopóki szympansice nie mają takiej
                            >
                            > > idei - nie są dyskryminowane, pomimo, że to samce dzierżą pełnię władzy w
                            > > stadzie?
                            >
                            > Dokładnie tak.
                            >
                            > > Można powiedzieć, że szympansice mają "fałszywą świadomość"
                            >
                            > Mają prawdziwą świadomość
                            >
                            > > i dlatego zjawisko
                            > > dyskryminacji nie zachodzi. Czy dobrze Cię rozumiem?
                            >
                            > Źle. To nie ma nic wspólnego ze świadomością, ale z poczuciem godności
                            > osobistej. To ono jest źródłem walki o prawa.
                            >
                            > > Czy podział w pracy w hordzie pierwotnej uważasz za
                            > > niesprawiedliwy?
                            >
                            > Tak


                            ----->Zgadzam się z tobą - mężczyzni ryzykowali o wiele więcej i podejmowali
                            się o wiele bardziej niebezpiecznego zadania (zresztą jak zawsze). Uprzedzając
                            twoją odpowiedź - uważasz, że wyjście na polowanie to była zabawa? A zdajesz
                            sobie sprawę z tego, że szanse na straszną śmierć w trakcie polowania na
                            mamuta, niedźwiedzia czy inne monstrum były bardzo wysokie - o wiele wyższe niż
                            w jakimkolwiek dzisiejszym zawodzie...


                            >
                            > > Czy mężczyźni powinni byli co drugi dzień opiekować się
                            > > ogniskiem w jaskini, zbierać jagody i karmić dzieci (piersią?), a kobiety
                            > > wysyłać na polowanie na mamuty? Czy wtedy byłoby sprawiedliwie?
                            >
                            > Wtedy byłoby zwyczajnie głupio. Sprawiedliwie byłoby, gdyby wspólnie to
                            robili,
                            >
                            > wg tego kto ma na co ochotę. W praktyce jednak nie pozwalano przyłączać się
                            > dziewczynom do grupy łowców.



                            -----> a skąd ty to wiesz? Po pierwsze kobieta miała zbyt dużą wartość by
                            narażać ją na takie niebezpieczeństwo! I nie zarzucaj mi tego że to ja traktuję
                            kobiety przedmiotowo - zastanów się o jakiej epoce mówimy. Nie wiem jakie
                            wyobrażenia tych czasów nosisz w swojej głowie ale jestem pewien, że nic oprócz
                            konieczności i groźby głodu nie wypchnęłoby cię na polowanie na mamuta - sądzę,
                            że kobiety w tamtych czasach nie chciały być myśliwymi i jak zawsze
                            instynktownie wybierały najbezpieczniejszą strategię przetrwania.
                            • Gość: doku Murzyni byli dyskryminowani, bo prawo już istniało IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 16:36
                              Gość portalu: Guess who? napisał(a):

                              > Zatem wg. ciebie w USA przed wojną secesyjną Murzyni nie byli
                              > dyskryminowani?

                              Oczywiście że byli, własnie o tym piszę. Czy ty naprawdę taki jesteś głupi?
                              > czy wobec tego - dyskryminacja kobiet, Murzynów czy też
                              > innych uciskanych mniejszosci ustałaby gdybyśmy znieśli prawa

                              Gdybyśmy znieśli Prawa Człowieka i wymazali je z ludzkiej pamięci - tylko wtedy
                              znikłaby dyskryminacja. Naprawdę tego nie rozumiesz?

                              > szanse na straszną śmierć w trakcie polowania na
                              > mamuta, niedźwiedzia czy inne monstrum były bardzo wysokie

                              Na tym polegała zabawa

                              > a skąd ty to wiesz?

                              tradycja, obyczaj, obserwacje ludów prymitymnych

                              > Po pierwsze kobieta miała zbyt dużą wartość by
                              > narażać ją na takie niebezpieczeństwo!

                              Wartość kobiety i mężczyzny jest prawie identyczna. Gdyby było inaczej, dobór
                              naturalny doprowadziłby do tego, że rodziłoby się więcej osób płci o większej
                              wartości. To stary dylemat klasycznych darwinistów, wyjaśniony przez
                              neodarwinistyczną koncepcję samolubnych genów. Po co rodzi się tak wielu
                              chłopców? Gdyby w jakiejś populacji mężczyzn było 10 razy mniej niż kobiet, to
                              rozmnażałaby się ona szybciej.

                              > nic oprócz konieczności i groźby głodu nie wypchnęłoby cię na polowanie na
                              > mamuta

                              Odpłynąłeś. Sam już chyba nie wiesz, którą tezę obalasz.
                              • Gość: Guess who? Re: Murzyni byli dyskryminowani, bo prawo już ist IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 23:06
                                Gość portalu: doku napisał(a):

                                > Gość portalu: Guess who? napisał(a):
                                >
                                > > Zatem wg. ciebie w USA przed wojną secesyjną Murzyni nie byli
                                > > dyskryminowani?
                                >
                                > Oczywiście że byli, własnie o tym piszę. Czy ty naprawdę taki jesteś głupi?
                                > > czy wobec tego - dyskryminacja kobiet, Murzynów czy też
                                > > innych uciskanych mniejszosci ustałaby gdybyśmy znieśli prawa
                                >
                                > Gdybyśmy znieśli Prawa Człowieka i wymazali je z ludzkiej pamięci - tylko
                                wtedy
                                >
                                > znikłaby dyskryminacja. Naprawdę tego nie rozumiesz?
                                >
                                > > szanse na straszną śmierć w trakcie polowania na
                                > > mamuta, niedźwiedzia czy inne monstrum były bardzo wysokie
                                >
                                > Na tym polegała zabawa
                                >
                                > > a skąd ty to wiesz?
                                >
                                > tradycja, obyczaj, obserwacje ludów prymitymnych
                                >
                                > > Po pierwsze kobieta miała zbyt dużą wartość by
                                > > narażać ją na takie niebezpieczeństwo!
                                >
                                > Wartość kobiety i mężczyzny jest prawie identyczna. Gdyby było inaczej, dobór
                                > naturalny doprowadziłby do tego, że rodziłoby się więcej osób płci o większej
                                > wartości. To stary dylemat klasycznych darwinistów, wyjaśniony przez
                                > neodarwinistyczną koncepcję samolubnych genów. Po co rodzi się tak wielu
                                > chłopców? Gdyby w jakiejś populacji mężczyzn było 10 razy mniej niż kobiet,
                                to
                                > rozmnażałaby się ona szybciej.
                                >
                                > > nic oprócz konieczności i groźby głodu nie wypchnęłoby cię na polowanie na
                                >
                                > > mamuta
                                >
                                > Odpłynąłeś. Sam już chyba nie wiesz, którą tezę obalasz.


                                -----> Calą twoją wypowiedź można podsumować czterema słowami - 'po prostu
                                jesteś głupi'. I dla rozszerzenia dodać, że nie rozumiesz czytanego tekstu. Do
                                roboty urzędasie - przewracać papiery! Geniuszu do tego nie trzeba!
    • maly.ksiaze Nauka ścisła 01.01.03, 20:29
      Doku napisał, że:
      "Jako neodarwiniści, jako psychologowie ewolucyjni,
      jesteśmy reprezentantami nowej ścisłej nauki przyrodniczej. "

      Czy psychologia ewolucyjna zasługuje na miano 'nauki
      ścisłej'? Takie stwierdzenie wydaje mi się grubym
      nadużyciem.

      I dlaczego, na miłość, 'bonobosy'? Bonobo, szympans
      karłowaty, Pan paniscu.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: doku Nauka ścisła IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 09:36
        maly.ksiaze napisał:

        > Czy psychologia ewolucyjna zasługuje na miano 'nauki
        > ścisłej'? Takie stwierdzenie wydaje mi się grubym
        > nadużyciem.

        Nie jesteś na bieżąco.

        > I dlaczego, na miłość, 'bonobosy'? Bonobo, szympans
        > karłowaty, Pan paniscu.

        Jak wyżej. A nazwa "szympans karłowaty" jest już dawno odrzucona jako błędna,
        gdyż bonobo to odrębny gatunek, jak człowiek i goryl.
        • sagan2 Re: Nauka ścisła 02.01.03, 12:27
          Gość portalu: doku napisał(a):


          > Nie jesteś na bieżąco.
          >
          > > I dlaczego, na miłość, 'bonobosy'? Bonobo, szympans
          > > karłowaty, Pan paniscu.
          >
          > Jak wyżej. A nazwa "szympans karłowaty" jest już dawno
          > odrzucona jako błędna, gdyż bonobo to odrębny gatunek,
          > jak człowiek i goryl.

          mam wrazenie, ze Ksieciu chodzilo o to "malutkie" s na
          koncu... cos w rodzaju "hot-dogsow"...
          ... a moze on i z gramatyka/ortografia (?) nie jest na
          biezaco?...
          • Gość: doku Szympansy też mają s IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 14:38
            sagan2 napisała:

            > ... a moze on i z gramatyka/ortografia (?) nie jest na
            > biezaco?...

            bonobo, bonobos, bonobosy - to poprawne spolszczenia z punktu widzenia
            przyswajania nowych słów
            • sagan2 Re: Szympansy też mają s 02.01.03, 15:36
              Gość portalu: doku napisał(a):


              > bonobo, bonobos, bonobosy - to poprawne spolszczenia z
              > punktu widzenia przyswajania nowych słów

              czyli bonob=bonobos i bonobos jest liczba pojedyncza?
              wtedy wszystko w porzadku, nie wiedzialam, ze bonobos to
              1 malpka, a nie liczba mnoga od bonobo.
              ale jesli bonobos to liczba mnoga od bonobo, to
              "bonobosy" raczej nie sa poprawne - podwojna liczba
              mnoga?
              • Gość: doku Chciałbym Cię usłyszeć, jak w sklepie prosisz ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 16:43
                sagan2 napisała:

                > ale jesli bonobos to liczba mnoga od bonobo, to
                > "bonobosy" raczej nie sa poprawne - podwojna liczba
                > mnoga?

                ... o paczkę czipów, a nie czipsów. A znasz muzykę Bitlów, czy raczej Bitlesów,
                albo Bitelsów? Czy chodzisz do Makdonalda, czy mówisz poprawnie "Makdonaldsa"?
                Ja nie chodzę, ale słyszałem tych co chodzą - nikt nie mówi "poprawnie".

                To kryterium "poprawności", które przytoczyłeś, nie jest kryterium
                obowiązującym w języku polskim. Poza tym bonobo jest zbyt krótko w naszym
                języku, może za 100 lat będziemy mówili: "bonob" i "bonoby"? Powstanie nowe
                POLSKIE słowo, pochodzenia obcego, ale podległe naszym regułom odmiany przez
                liczbę, naszym regułom zaznaczania co jest czyje. Jeśli zechcemy, to bądą
                bonobosy i knajpy Makdonalda, i żadne tam cudze reguły pisania s nie bedą nas
                obchodziły tak jak nie obchodziły nas dotąd.
                • sagan2 Re: Chciałbym Cię usłyszeć, jak w sklepie prosisz 02.01.03, 16:55
                  ... a ja Ciebie, jak prosisz o 2 hot-dogsy...

                  czasem jest tak, a czasem inaczej. skoro nie ma regul,
                  albo czasem sie reguly stosuje, a czasem nie, to kto
                  ustala, kiedy sa chipsy a kiedy hot-dogi?...
                  a jeszcze ciekawiej, kto ustala, ze jedzeniowe chipy sa
                  chipsy, a elektroniczne czipy...
                  • b.u.zz Re: Chciałbym Cię usłyszeć, jak w sklepie prosisz 02.01.03, 17:06
                    "pojsc do makdonaldsa" wcale nie jest poprawne. to tak, jakby knajpa nazywala
                    sie "u makdonalda" a ludzie chodziliby "do u makdonalda".
                    b.
                • Gość: maly.k Miliony much nie moga sie mylic! IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 16:56
                  Twoim kryterium wydaje sie byc uzus. Bardzo slusznie, tak to dziala. Zatem
                  informuje, ze wyszukiwarka Onet zwraca 101 dokumentow zawierajacych
                  slowo 'bonobo' i 2 dokumenty zawierajace slowo 'bonobos' (oba w jezyku
                  angielskim, rzeczownik w liczbie mnogiej).

                  Dziekuje za uwage.

                  mk.
                  • sagan2 Re: Miliony much nie moga sie mylic! 02.01.03, 16:58
                    nie miliony much, tylko mucha wlasciwa...
                  • Gość: doku Oznacza to tylko, że polskojęzyczne najnowsze ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 17:44
                    Gość portalu: maly.k napisał(a):

                    > wyszukiwarka Onet zwraca 101 dokumentow zawierajacych
                    > slowo 'bonobo' i 2 dokumenty zawierajace slowo 'bonobos' (oba w jezyku
                    > angielskim

                    ... teksy nie są jeszcze przepisane. Ja to słowo poznałem z najnowszych
                    książek. To nowe słowo w języku polskim.
                    • Gość: maly.k Re: Oznacza to tylko, że polskojęzyczne najnowsze IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 17:52
                      A najnowsze slowniki on-line nie sa jeszcze uaktualnione... Poddaje sie, z
                      takim przekonaniem o wlasnej nieomylnosci dyskutowac sie zwyczajnie nie da.

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                    • darek.r Re: Oznacza to tylko, że polskojęzyczne najnowsze 02.01.03, 17:54
                      Gość portalu: doku napisał(a):


                      > ... teksy nie są jeszcze przepisane. Ja to słowo
                      > poznałem z najnowszych książek. To nowe słowo w języku
                      > polskim.

                      ale skoro to slowo jeszcze nowe, wiec nie moze byc
                      poddane "dyktatowi milionow", prawda?
                      tak wiec nie "spoleczenstwo" decyduje, jak ma sie mowic
                      (bonobo czy bonobos), tylko jakis arbitralny naukowiec
                      "nowej fali" (artykulow o bonobo). czy on moze sobie
                      decydowac arbitralnie? czy nie powinien stosowac jakis
                      regul jezyka, w ktorym pisze?...
            • b.u.zz Re: Szympansy też mają s 02.01.03, 15:39
              a nawet dwa - z przodu i z tylu. tyle ze nie ma to nic wspolnego z esem u
              bonobosow. nazwa "szympans" pochodzi od lokalnej ich nazwy chimpenzi, stad
              nasze es ma swoje zrodlo w oryginalnej nazwie.
              natomiast bonobos wzial swoje es z zupelnie innego powodu. taki jest po prostu
              mechanizm przyswajania wyrazow z angielskiego, ktore koncza sie na samogloske,
              np. eskimos, maorys czy bitels. pytanie, czy chodzi tu o angielska koncowke
              l.mn., czy przyczyna lezy w charakterze jezyka polskiego.
              b.
              • Gość: maly.k Re: Szympansy też mają s IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 16:27
                b.u.zz napisał:

                > mechanizm przyswajania wyrazow z angielskiego, ktore koncza sie na
                samogloske,
                > np. eskimos, maorys czy bitels. pytanie, czy chodzi tu o angielska koncowke
                > l.mn., czy przyczyna lezy w charakterze jezyka polskiego.

                Jak rowniez radios, wideos itd. W encyklopedii jest bonobo, nie ma bonobosow.
                Mysle, ze to nam powinno wystarczyc. Szympans dotarl do j. polskiego
                najprawdopodobniej za posrednictwem niemieckiego 'Schimpanse', gdzie to S
                wyraznie slychac. Z maorysami jest jak piszesz, a eskimosami sie nie sugeruj,
                bo to akurat slowo jest gleboko niepoprawne politycznie.

                Pozdrawiam slownikowo,

                mk.
                • b.u.zz Re: Szympansy też mają s 02.01.03, 16:35
                  no coz, teoria jest dobra, tylko wymaga uscislen. sa dwa mechanizmy: jeden w
                  odniesieniu do przedmiotow (wtedy mamy rzeczowniki nieodmienne) i
                  osob/zwierzat. wtedy pojawia sie to s. nie twierdze, ze forma bonobos jest
                  koniecznie poprawna, moze tez byc wyjatkiem, natomiast wiadomo skad sie wziela -
                  taki jest mechanizm.
                  co zas do szympansa, wszystko jedno skad sie wziela jego polska forma. skoro
                  jej oryginalna forma miala s (lub z), to jego obecnosc w jezyku polskim nie
                  powinno budzic zdziwienia. jest es bo bylo es i nie trzeba go bylo dodawac.
                  pozdrawiam
                  b.
                  ps. w jezyku bardzo latwo znalezc wyjatek do kazdej reguly. nie oslabia to
                  jednak samych regul.
                  b.
                • b.u.zz Re: Szympansy też mają s 02.01.03, 16:38
                  chociaz z drugiej strony moze masz o tyle racje, ze regula ta wlasnie nie
                  obowiazuje w odniesieniu do nazw zwierzat. stad bonobo czy dodo. hmm... moze?
                  b.
              • Gość: doku Właśnie! nt IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 16:45
        • Gość: maly.k Re: Nauka ścisła IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 16:32
          Czy moglbys jednakowoz znizyc sie do mojego poziomu i wyjasnic mi, w jakim
          sensie psychologia ewolucyjna jest nauka scisla. Jakies uzasadnienie, zamiast
          wyznania wiary.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • sagan2 Re: Nauka ścisła 02.01.03, 16:46
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > Czy moglbys jednakowoz znizyc sie do mojego poziomu i
            > wyjasnic mi, w jakim sensie psychologia ewolucyjna jest
            > nauka scisla. Jakies uzasadnienie, zamiast wyznania
            > wiary.

            no ja tez bym chetnie posluchala!
            ja znalazlam "na szybko" cos takiego:

            Neo-Darwinism
            From Wikipedia, the free encyclopedia.
            (www.wikipedia.org/wiki/Neo-Darwinism)
            The term neo-Darwinism describes the modern theory of
            evolution based on Charles Darwin's idea of natural
            selection.

            The so-called modern synthesis includes concepts of
            genetics that were not known to Darwin, in particular the
            idea popularised by Richard Dawkins that the gene is the
            unit of selection.

            This allows rigorous, in many cases mathematical,
            analysis of phenomena such as kin selection, altruism and
            speciation.

            tam tez sa linki do niektorych pojec.
            z tego by wynikalo, ze to moze byc nauka scisla, ale
            chetnie bym poczytala wiecej.
            • Gość: maly.k Re: Nauka ścisła IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 16:50
              sagan2 napisała:

              > This allows rigorous, in many cases mathematical,
              > analysis of phenomena such as kin selection, altruism and
              > speciation.
              Czy socjologia jest nauka scisla? A psychologia? A ekonomia? Bo i tam w
              licznych zagadnieniach stosuje sie rygorystyczne metody oparte na formalnych
              modelach. Tyle tylko, ze pozostaje jeszcze problem tego, jak dobrze model
              pasuje do rzeczywistosci.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • sagan2 Re: Nauka ścisła 02.01.03, 16:53
                Gość portalu: maly.k napisał(a):


                > Czy socjologia jest nauka scisla? A psychologia? A
                > ekonomia? Bo i tam w licznych zagadnieniach stosuje sie
                > rygorystyczne metody oparte na formalnych modelach.
                > Tyle tylko, ze pozostaje jeszcze problem tego, jak
                > dobrze model pasuje do rzeczywistosci.

                no tego wlasnie chcelibysmy sie dowiedziec od "wyznawcy"
                ;) mam nadzieje, ze sie doczekamy
              • Gość: doku Nie ma eksperymentów laboratoryjnych IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 17:24
                Gość portalu: maly.k napisał(a):

                > Czy socjologia jest nauka scisla? A psychologia? A ekonomia?
                • Gość: maly.k Re: Nie ma eksperymentów laboratoryjnych IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 17:51
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  Naprawde? A tyle czasu spedzilismy mordujac biedne szczury, mrozac je, krojac i
                  fotografujac. I wszystko na nic...

                  Pozdrawiam,

                  mk.
          • Gość: doku Jest nauką ścisłą, gdyż opiera się na paradygmacie IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 17:01
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > w jakim sensie psychologia ewolucyjna jest nauka scisla.

            ... neodarwinizmu, czyli do biologi ewolucyjnej dodaje metodę zastosowaną po
            raz pierwszy przez Mendla (którego Darwin przeoczył, dlatego nie potrafił
            zrozumieć swoich odkryć). Wszystkie wnioski na gruncie neofdarwinizmu muszą
            mieć oparcie na jednoznacznych wynikach obliczeń podobnych do tych, które
            wykonał Mendel. Mamy ponadto wsparcie, którego nie miał Mendel, mamy odkryte
            DNA, czyli jednoznacznie zidentyfikowany fizyczny nośnik dziedziczenia. Mamy
            też symulacje komputerowe, które dają takie same wyniki, jak te otrzymywane
            metodą Mendla. Mamy w laboratoriach wielopokoleniowe hodowle różnych organizmów
            i ich klonów, od bakterii, do ssaków, a także hodowle tkanek. Badania Mendla
            zostały potwierdzone z fizyczną pewnością eksperymentów laboratoryjnych.
            • Gość: maly.k Re: Coz wart jest paradygmat bez dyscypliny? IP: *.BrockU.CA 02.01.03, 17:49
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: maly.k napisał(a):
              >
              > > w jakim sensie psychologia ewolucyjna jest nauka scisla.
              >
              > ... neodarwinizmu, czyli do biologi ewolucyjnej dodaje metodę zastosowaną po
              > raz pierwszy przez Mendla (którego Darwin przeoczył, dlatego nie potrafił
              > zrozumieć swoich odkryć). Wszystkie wnioski na gruncie neofdarwinizmu muszą
              > mieć oparcie na jednoznacznych wynikach obliczeń podobnych do tych, które
              > wykonał Mendel.
              Czyli na symulacjach opartych na modelach, modelujacych to, czego mechanizmu
              jeszcze nie znamy. Akurat teorie psychologi ewolucyjnej do mnie trafiaja o
              tyle, ze widze w nich spojna probe wytlumaczenia pewnych procesow, ktore
              widzimy wokol siebie. Nie bez znaczenia jest tez tutaj moja sklonnosc do
              mizantropii. Jednakowoz musze przyznac, ze bawi mnie pewnosc siebie, z jaka
              nadajesz range faktow hipotezom i dalekim ekstrapolacjom.

              Jak to sie zatem ma do twierdzen w rodzaju:
              1. 'dla kazdego zoologa i psychologa ewolucyjnego oczywiste jest, ze bonobo
              stworzylyby lepsza cywilizacje, niz ludzie'
              Skad to wiemy? Co jest tu kryterium 'lepszosci' cywilizacji? I jak, o jak to
              sie stalo, ze bonobo cywilizacji nie stworzyly?

              2. 'Jako gatunek mamy kulturę jakościowo wyżej stojącą niż szympansia, ale
              daleko nam jeszcze do osiągnięć kultury bonobosów.'
              W tym miejscu nasuwa sie pytanie o to, czym jest wg. Ciebie kultura.


              3. "Wiadomo, że rozkosze miłości lesbijskiej decydują o trwałości przyjaźni i
              sojuszy między samicami bonobo."
              Czy wytlumaczenie przeciwstawne (milosc lesbijska jako wynik trwalych przyjazni
              i manifestacja wynikajacego stad przywiazania?) nie jest rownie prawdopodobne.
              I jak sie to ma do eksperymentow genetycznych. Gdzie tu oparcie w genetyce?

              Wiemy juz, ze genom czlowieka jest *prostszy* niz sie spodziewano. Zatem
              kolosalne roznice miedzy nami a najblizszymi krewnymi wynikaja przede wszystkim
              z roznic funckjonalnych, najpewniej z interakcji protein kodowanych przez geny,
              a nie z samego genomu. Tutaj juz trudniej zastosowac zabawy z groszkiem
              pachnacym.

              Przy okazji, nie pisz o obliczeniach 'podobnych do tych, które wykonał Mendel',
              bo masz spore szanse wywolac ironiczne usmieszki.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: doku Oczywiste, choć nie udowodnione IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 02.01.03, 18:10
                Gość portalu: maly.k napisał(a):

                > Skad to wiemy? Co jest tu kryterium 'lepszosci' cywilizacji?

                Ilość przyjemności i brak okrucieństwa na przykład.

                > I jak, o jak to
                > sie stalo, ze bonobo cywilizacji nie stworzyly?

                Normalnie, tak jak inne zwierzęta. Ciekawszym jest pytanie, jak to sie stało,
                że ludzie stworzyli.

                > W tym miejscu nasuwa sie pytanie o to, czym jest wg. Ciebie kultura.

                Organizacją zapobiegania lokalnemu wzrostowi entropii.


                > Czy wytlumaczenie przeciwstawne (milosc lesbijska jako wynik trwalych
                > przyjazni

                Przyjaźń występuje pomiędzy mężczyznami i nie prowadzi do homoseksualizmu

                > Gdzie tu oparcie w genetyce?

                Fizjologia orgazmu i funkcjonalna budowa narządów płciowych

                > z roznic funckjonalnych, najpewniej z interakcji protein kodowanych
                > przez geny, a nie z samego genomu.

                Gdzie tu przeciwstawienie? Prawie wszystko zależy bezpośrednio od białek, ale
                najważniejsze funkcje wykonuje RNA. DNA jest tylko archiwum.

                > Przy okazji, nie pisz o obliczeniach 'podobnych do tych,
                > które wykonał Mendel',

                O nich piszą autorzy np. "Wojen plemników". Ja liczb tych nie pamiętam.
                • maly.ksiaze Re: Jak oczywiste, skoro nieudowodnione? 02.01.03, 18:37
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Gość portalu: maly.k napisał(a):
                  >
                  > > Skad to wiemy? Co jest tu kryterium 'lepszosci' cywilizacji?
                  >
                  > Ilość przyjemności i brak okrucieństwa na przykład.
                  Aha. Per capita czy globalnie. Wybacz, ale uzycie stwierdzenia, ze bonobo
                  doznaja wiecej przyjemnosci, niz ludzie (lub odwrotnie) przekresla cala te
                  scislosc, ktora dekorujesz psychologie ewolucyjna. To kwestia swiatopogladu, a
                  nie nauki.

                  >
                  > > I jak, o jak to
                  > > sie stalo, ze bonobo cywilizacji nie stworzyly?
                  >
                  > Normalnie, tak jak inne zwierzęta. Ciekawszym jest pytanie, jak to sie stało,
                  > że ludzie stworzyli.
                  Tak, to prawda. To ciekawsze pytanie. Tak czy owak, gdybanie nie jest metoda.

                  >
                  > > W tym miejscu nasuwa sie pytanie o to, czym jest wg. Ciebie kultura.
                  >
                  > Organizacją zapobiegania lokalnemu wzrostowi entropii.
                  To jest belkot.

                  >
                  >
                  > > Czy wytlumaczenie przeciwstawne (milosc lesbijska jako wynik trwalych
                  > > przyjazni
                  >
                  > Przyjaźń występuje pomiędzy mężczyznami i nie prowadzi do homoseksualizmu
                  Nie, to niczego nie dowodzi. Starozytnych Grekow pamietasz, idealna armie
                  Platona? Slabym punktem mojego argumentu jest zupelnie gdzie indziej.

                  >
                  > > Gdzie tu oparcie w genetyce?
                  >
                  > Fizjologia orgazmu i funkcjonalna budowa narządów płciowych
                  >
                  > > z roznic funckjonalnych, najpewniej z interakcji protein kodowanych
                  > > przez geny, a nie z samego genomu.
                  >
                  > Gdzie tu przeciwstawienie? Prawie wszystko zależy bezpośrednio od białek, ale
                  > najważniejsze funkcje wykonuje RNA. DNA jest tylko archiwum.
                  Niezupelnie. DNA jest stabilna czastka (podwojny lancuch), ktory koduje (kopia)
                  pojedynczy lancuch RNA (niestabilne). RNA z kolei koduje poszczegolne proteiny.
                  Dzialanie protein i ich wzajemne interakcje reterminuja dzialanie komorek i w
                  efekcie dzialanie organizmow. Interakcje protein sa nieporownianie bardziej
                  skomplikowane niz to, co sie dzieje wczesniej. Dlatego caly uklad (nie znamy
                  jeszcze funkcji genow, co dopiero mowic o proteinach) ma dla nas charakter
                  chaotyczny (minimalna zmiana powodowac moze nieproporcjonalnie wielki efekt). W
                  zwiazku z tym wyciaganie argumentow o badaniach 'takich, jak robil Mendel' jest
                  smiechu warte.
                  Psychologia ewolucyjna probuje modelowac procesy w skali makro - jej zwiazek z
                  naszym 'mikro' jest poki co bardzo mglisty i ciezko mowic tu
                  o 'eksperymentalnym potwierdzaniu' czegokolwiek.



                  >
                  > > Przy okazji, nie pisz o obliczeniach 'podobnych do tych,
                  > > które wykonał Mendel',
                  >
                  > O nich piszą autorzy np. "Wojen plemników". Ja liczb tych nie pamiętam.
                  Najwiekszy problem polega na tym, ze Ty ich nie rozumiesz.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • Gość: doku Fizjologia to nie kwestia światopoglądu, ale .... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 12:21
                    maly.ksiaze napisał:

                    > doznaja wiecej przyjemnosci, niz ludzie (lub odwrotnie) przekresla cala te
                    > scislosc, ktora dekorujesz psychologie ewolucyjna.
                    > To kwestia swiatopogladu, a nie nauki.

                    ... nauki. Częstość i intensywność orgazmów mozna porównywać. Częstotliwość
                    głaskania i tulenia się także. Psychologia ewolucyjna wyrosła z etologii, nauki
                    o sprawnym warsztacie porównywania zachowań różnych zwierząt.

                    > > Organizacją zapobiegania lokalnemu wzrostowi entropii.
                    > To jest belkot.

                    To jak układ pozyskuje enegię i zasoby z zewnątrz, aby zachować i obniżyć
                    entropię. Jak możesz dyskutować o ścisłości nauk, skoro język fizyki jest dla
                    Ciebie bełkotem? Fizyka jest fundamentem wszelkiej ścisłości. A może Ty coś
                    innego rozumiesz pod słowem "ścisłość"? To by były jaja, gdyby takie
                    nieporozumienie było źródłem Twoich problemów w tej dyskusji.

                    > wyciaganie argumentow o badaniach 'takich, jak robil Mendel' jest
                    > smiechu warte.

                    To może się wydawać śmieszne, ale Mendel osiągnął jednoznaczne wyniki i jego
                    następcy do dzisiaj zliczają ilość roślin i zwierząty w pewnymi cechami, liczą
                    zmienność cech z pokolenia na pokolenie i otrzymują tak samo pewne wnioski.
                    Mutacje nie dają efektów przypominających chaos. Zmiana budowy białka
                    najczęściej prowadzi do nieistotnej dla jego funkcji zmiany budowy, rzadziej
                    upośledza troszkę, jeszcze rzadziej poprawia funkcjonalność białka. Zupełnie
                    sporadycznie prowadzi do całkowitej dysfunkcji, a i to nie prowadzi do żadnych
                    drastycznych zmian, gdyż organizm mimo to jakoś sobie radzi. Dopiero po wielu
                    pokoleniach pokazuje się jakość mutacji. Nie ma tu żadnych analogii do teorii
                    chaosu. Dobór płciowy działa szybciej - teoria chaosu (ale nie na poziomie
                    chemii białek!) mogłaby coś wnieść do nagłych zmian mody czy innych preferencji
                    seksualnuch. Szybko może działać też selekcja przez pasożyty poprzez np.
                    epidemie - jedynie w tym przypadku Twoje "chaotyczne" wywody mogą mieć
                    zastosowanie - w odniesieniu do genów i białek np. bakterii.

                    > Psychologia ewolucyjna probuje modelowac procesy w skali makro
                    > - jej zwiazek z naszym 'mikro' jest poki co bardzo mglisty

                    Wręcz przeciwnie, te procesy mają ścisły związek z DNA. Istnieją cechy (np.
                    odporność na niektóre choroby) kodowane przez pojedynczy gen.

                    > Najwiekszy problem polega na tym, ze Ty ich nie rozumiesz.

                    Takie rzeczy się pisze bardzo łatwo. Trudniej się jest dzielić z innymi tym, co
                    się rozumie i wie. Jak widzisz, próbuję się dzielić swoją dyletancką wiedzą z
                    laikami, próbuję dyskutować z innymi dyletantami, wymieniać się z nimi wiedzą i
                    rozumieniem. Wykaż i Ty odrobinę dobrej woli. Napisz czego nie rozumiem, jaki
                    błąd popełniam, jak Ty to rozumiesz. Które liczby źle wg Ciebie interpretuję?
                    • Gość: maly.k Re: Wszystko jest takie proste? IP: *.BrockU.CA 03.01.03, 16:46
                      Obiecalem sobie, ze nie bede pisal z pracy, ale...

                      Gość portalu: doku napisał(a):

                      > ... nauki. Częstość i intensywność orgazmów mozna porównywać. Częstotliwość
                      > głaskania i tulenia się także. Psychologia ewolucyjna wyrosła z etologii,
                      > nauki o sprawnym warsztacie porównywania zachowań różnych zwierząt.

                      Aha. Czyli odczuwanie przyjemnosci manifestuje sie jedynie orgazmem i tuleniem
                      sie. Co z prosta przyjemnoscia zwiazana z podniesieniem poziomu cukru w
                      organizmie?

                      >
                      > > > Organizacją zapobiegania lokalnemu wzrostowi entropii.
                      > > To jest belkot.
                      >
                      > To jak układ pozyskuje enegię i zasoby z zewnątrz, aby zachować i obniżyć
                      > entropię. Jak możesz dyskutować o ścisłości nauk, skoro język fizyki jest dla
                      > Ciebie bełkotem? Fizyka jest fundamentem wszelkiej ścisłości.

                      Byc moze. Ale uzywanie terminow zaczerpnietych z fizyki nie czyni jeszcze
                      Twojej mowy scisla. To, co napisales ma tyle znaczen, ze uszlo by moze jako
                      poetycka metafora - ale precyzji to w tym nie ma.
                      Przy okazji: czy organizowanie spoleczenstw to jedyny aspekt kultury?

                      > > wyciaganie argumentow o badaniach 'takich, jak robil Mendel' jest
                      > > smiechu warte.
                      >
                      > To może się wydawać śmieszne, ale Mendel osiągnął jednoznaczne wyniki i jego
                      > następcy do dzisiaj zliczają ilość roślin i zwierząty w pewnymi cechami,
                      > liczą
                      > zmienność cech z pokolenia na pokolenie i otrzymują tak samo pewne wnioski.
                      > Mutacje nie dają efektów przypominających chaos. Zmiana budowy białka
                      > najczęściej prowadzi do nieistotnej dla jego funkcji zmiany budowy, rzadziej
                      > upośledza troszkę, jeszcze rzadziej poprawia funkcjonalność białka. Zupełnie
                      > sporadycznie prowadzi do całkowitej dysfunkcji, a i to nie prowadzi do
                      żadnych
                      > drastycznych zmian, gdyż organizm mimo to jakoś sobie radzi. Dopiero po wielu
                      > pokoleniach pokazuje się jakość mutacji. Nie ma tu żadnych analogii do teorii
                      > chaosu. Dobór płciowy działa szybciej - teoria chaosu (ale nie na poziomie
                      > chemii białek!) mogłaby coś wnieść do nagłych zmian mody czy innych
                      preferencji
                      >
                      > seksualnuch. Szybko może działać też selekcja przez pasożyty poprzez np.
                      > epidemie - jedynie w tym przypadku Twoje "chaotyczne" wywody mogą mieć
                      > zastosowanie - w odniesieniu do genów i białek np. bakterii.
                      Czy 'chaotyczny' znaczy wedlug Ciebie 'szybko zachodzacy'? Termin 'uklad
                      chaotyczny' ma scisla definicje w matematyce. Tu wystarczy nam przyjac, ze
                      chodzi nam o sytyuacje, w ktorych minimalne zmiany stanu poczatkowego moga
                      owocowac olbrzymimi zmianami na wyjsciu. Z przemilymi bonobo dzielimy 99%
                      genomu. Sposrod pozostalego procenta wiekszosc roznic owocuje zapewne w
                      roznicach fizycznych. Ta pomijalna w obserwacji reszta (byc moze kilka prostych
                      mutacji, tysiace lat temu) - to sa tysiace lat cywilizacji, nauka, kultura i
                      sztuka; nasza dyskusja...

                      >
                      > > Psychologia ewolucyjna probuje modelowac procesy w skali makro
                      > > - jej zwiazek z naszym 'mikro' jest poki co bardzo mglisty
                      >
                      > Wręcz przeciwnie, te procesy mają ścisły związek z DNA. Istnieją cechy (np.
                      > odporność na niektóre choroby) kodowane przez pojedynczy gen.
                      Rany! Juz nie wiem, jak ci to tlumaczyc. Oczywiscie, ze maja. Tylko ze my poki
                      co bardzo malo wiemy o tym, jaki ten zwiazek jest. Obok funkcji kodowanych
                      przez pojedynczy gen mamy rzeczy, o ktorych nie wiemy, czy sa warunkowane
                      wylacznie genetycznie, funkcjonalnie, genetycznie i funkcjonalnie czy
                      srodowiskowo. Wez jako przyklad autyzm. Teorie na temat genezy tego zespolu (i
                      stowarzyszonych z nim rzeczy) ewoluowaly przez ostatnie 40 lat. Od pomyslow
                      freudystow (pewnych siebie), poprzez teorie genetyczne do najnowszych wnioskow.
                      Jakie sa te najnowsze wnioski? Ano: jeszcze nie wiemy...
                      Procz tego:
                      1) nie znamy funkcji wiekszosci genow
                      2) wiekszosc DNA zdaje sie nie miec zadnej funkcji (tylko po co w takim razie
                      istnieje?)


                      >
                      > > Najwiekszy problem polega na tym, ze Ty ich nie rozumiesz.
                      >

                      > Takie rzeczy się pisze bardzo łatwo. Trudniej się jest dzielić z innymi tym,
                      > co się rozumie i wie. Jak widzisz, próbuję się dzielić swoją dyletancką
                      > wiedzą z laikami, próbuję dyskutować z innymi dyletantami, wymieniać się z
                      > nimi wiedzą i rozumieniem. Wykaż i Ty odrobinę dobrej woli.
                      > Napisz czego nie rozumiem, jaki błąd popełniam, jak Ty to rozumiesz.
                      Juz Ci wyjasniam. Blad, ktory popelniasz polega na nadmiernej pewnosci siebie.
                      Wiemy bardzo niewiele. Rozumiemy jeszcze mniej. Atakuje nie psychologie
                      ewolucyjna (za malo o niej wiem, aby to czynic), nie Ciebie osobiscie, ale Twoj
                      sposob mowienia o teoriach tej nauki.
                      Sile dobrego modelu widac dopiero wtedy, kiedy nie tylko wyjasnia to, co juz
                      wiemy, ale rowniez pozwala przewidziec i odnalezc to, czego jeszcze nie wiemy.
                      Ptolemejskie epicykle bardzo dobrze wyjasnialy to, co mozna bylo zobaczyc z
                      Ziemii golym okiem w pogodna noc...

                      Eksperymenty i obserwacje, ktorymi posluguje sie psychologia ewolucyjna sa
                      wyrywkowe i pozostaja w razacej dysporoporcji ze skala wnioskow, ktore sie z
                      nich wyciaga. Stad tez odmawiam jej owej 'scislosci'
                      (nie 'naukowosci', 'scislosci').

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • Gość: doku Niektóre sa proste, a inne bardzo złożone IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 17:21
                        Gość portalu: maly.k napisał(a):

                        > Co z prosta przyjemnoscia zwiazana z podniesieniem poziomu cukru w
                        > organizmie?

                        Też mozna mierzyć

                        > To, co napisales ma tyle znaczen, ze uszlo by moze jako
                        > poetycka metafora - ale precyzji to w tym nie ma.

                        Jakbyś spadł z Księżyca. Entropia jest jednoznaczna.

                        > Przy okazji: czy organizowanie spoleczenstw to jedyny aspekt kultury?

                        Dla mnie każda organizacja podtrzymująca niską entropię, to kultura. Istnieją
                        kultury bakteryjne, kultury materialne i inne. Nawet kultura osobista oznacza
                        pewna subtelność i złożoność duszy chronionej przed degeneracją.

                        > Czy 'chaotyczny' znaczy wedlug Ciebie 'szybko zachodzacy'?

                        Nie

                        > Termin 'uklad
                        > chaotyczny' ma scisla definicje w matematyce.

                        Znam ją. Przynajmniej upewniliśmy się, że używamy tych samych pojęć.

                        > Tu wystarczy nam przyjac, ze
                        > chodzi nam o sytyuacje, w ktorych minimalne zmiany stanu poczatkowego moga
                        > owocowac olbrzymimi zmianami na wyjsciu.

                        Właśnie. Wejście i wyjście - pamiętaj!

                        > to sa tysiace lat cywilizacji, nauka, kultura i sztuka

                        No i gdzie tu masz układ chaotyczny. Tyle lat, tak wiele innych silnych
                        czynników, zmian środowiskowych, że nie może być mowy o wpływie minimalnej
                        zmiany na efekt. Nawet nie wiesz, czy to geny decydują.



                        > Rany! Juz nie wiem, jak ci to tlumaczyc. Oczywiscie, ze maja.
                        > Tylko ze my poki co bardzo malo wiemy o tym, jaki ten zwiazek jest.

                        Oczywiście ze mało wiemy

                        > Obok funkcji kodowanych
                        > przez pojedynczy gen mamy rzeczy, o ktorych nie wiemy,

                        Przecież wyraźnie sugerowałem, że to są wyjątki, więc nie insynuuj, że
                        sugerowałem co innego. Jednak dla naszej dyskusji są ważne te właśnie wyjątki,
                        bo one wystarczają, aby pokazać materialny fundament zmienności osobniczej i
                        gatunkowej, a także fundament cech wspólnych dla gatunku.

                        > 1) nie znamy funkcji wiekszosci genow
                        > 2) wiekszosc DNA zdaje sie nie miec zadnej funkcji

                        Tak jest dokładnie
                        > Blad, ktory popelniasz polega na nadmiernej pewnosci siebie.
                        > Wiemy bardzo niewiele. Rozumiemy jeszcze mniej.

                        Przecież nie piszę o wszystkim, ale tylko o tym, co już wiemy i rozumiemy
                        (trochę tego jest, np. funkcja masturbacji i tabu masturbacji). Jeżeli dotykamy
                        rzeczy trudniejszych, to piszę wyraźnie, że to za trudne, jak np. funkcja
                        monogamii.

                        > Sile dobrego modelu widac dopiero wtedy, kiedy nie tylko wyjasnia to, co juz
                        > wiemy, ale rowniez pozwala przewidziec i odnalezc to, czego jeszcze
                        > nie wiemy.

                        I to jest największa siła psychologii ewolucyjnej. W krótkim czasie wyjaśniła
                        wiele tajemniczych rzeczy, takich jak homoseksualizm czy niektóre różnice
                        między kobietami a mężczyznami.


                        > Eksperymenty i obserwacje, ktorymi posluguje sie psychologia ewolucyjna sa
                        > wyrywkowe i pozostaja w razacej dysporoporcji ze skala wnioskow, ktore sie z
                        > nich wyciaga. Stad tez odmawiam jej owej 'scislosci'

                        To młoda nauka, dlatego wciąż ma więcej hipotez niż teorii. Ale to nie jest
                        argument przeciwko ścisłości. Najważniejsze są metody potwierdzania i obalania
                        hipotez, a te są ścisłe, cóż z tego, że materiał eksperymentów i obserwacji
                        jest jeszcze niewielki.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: maly.k Re: Niektóre sa proste, a inne bardzo złożone IP: *.BrockU.CA 03.01.03, 17:39
                          Gość portalu: doku napisał(a):

                          > Gość portalu: maly.k napisał(a):
                          >
                          > > Co z prosta przyjemnoscia zwiazana z podniesieniem poziomu cukru w
                          > > organizmie?
                          >
                          > Też mozna mierzyć
                          Co z potrzebami wyzszymi i ich zaspokajaniem. I tak dalej, i tak dalej. Trudno
                          nam nawet zdefiniowac 'przyjemnosc' poza naszym subiektywnym postrzeganiem - a
                          Ty chcesz mowic o scislosci.


                          >
                          > > To, co napisales ma tyle znaczen, ze uszlo by moze jako
                          > > poetycka metafora - ale precyzji to w tym nie ma.
                          >
                          > Jakbyś spadł z Księżyca. Entropia jest jednoznaczna.
                          Aha. encarta.msn.com/encnet/features/dictionary/DictionaryResults.aspx?
                          search=entropy

                          > Dla mnie każda organizacja podtrzymująca niską entropię, to kultura. Istnieją
                          > kultury bakteryjne, kultury materialne i inne. Nawet kultura osobista oznacza
                          > pewna subtelność i złożoność duszy chronionej przed degeneracją.
                          Probujesz mieszac duchowosc z naukami scislymi. Wlasnie takie
                          proby 'filozofowania' z matematyka (lub fizyka) w tle nazwalem belkotem. Przy
                          okazji: Twoje rozumienie kultury odbiega dosc mocno od ogolnie przyjetego.
                          wiem.onet.pl/wiem/010ebe.html


                          > > to sa tysiace lat cywilizacji, nauka, kultura i sztuka
                          >
                          > No i gdzie tu masz układ chaotyczny. Tyle lat, tak wiele innych silnych
                          > czynników, zmian środowiskowych, że nie może być mowy o wpływie minimalnej
                          > zmiany na efekt. Nawet nie wiesz, czy to geny decydują.
                          Nie wiesz. Ale wiesz, ze jesli pominiesz minimalna zmiane stanu poczatkowego
                          (metaforyczny motyl w Pekinie), uniemozliwi Ci to jakiekolwiek szacowania stanu
                          koncowego (nie bedziesz w stanie przwidziec tornada - z tej samej metafory).

                          Ponizszego nie jestem pewien, ale:
                          Twoje rozumienie (i sposob pisania) o psychologi ewolucyjnej zdaje sie
                          sugerowac, ze widzisz ja jako teorie holistyczna. 'Nauka scisla' to moim
                          zdaniem raczej termin, ktory przystaje do tradycyjnego, redukcjonistycznego
                          pojecia nauki.

                          Pozdrawiam,

                          mk.

                          PS. jeszcze o tej kulturze
                          www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1248662.html
                          • Gość: doku Ja pojęcie entropii znam z podręczników fizyki IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 17:57
                            Gość portalu: maly.k napisał(a):

                            > search=entropy

                            Nie jest dla mnie istotne co znajdziesz w Internecie, takiej dyskusji nawet nie
                            podejmę

                            > > kultury bakteryjne, kultury materialne i inne. Nawet kultura osobista

                            > Twoje rozumienie kultury odbiega dosc mocno od ogolnie przyjetego.

                            Jedynie uogólniłem różne pojęcia kultury. Język fizyki jest bardzo dobry na
                            potrzeby dużych uproszczeń dotyczących kwestii fundamentalnych. Ja w sposób
                            ścisły opisałem tylko to, co obecne jest w każdej kulturze. Byłbym zaskoczony,
                            gdyby nikt przede mną nie zauważył tego, co jest materialną podstawą każdej
                            kultury.

                            > widzisz ja jako teorie holistyczna.

                            Termin mogący być źródłem nieporozumienia.

                            > 'Nauka scisla' to moim
                            > zdaniem raczej termin, ktory przystaje do tradycyjnego, redukcjonistycznego
                            > pojecia nauki.

                            Fizyka jest w moim odczuciu zarówno redukcjonizmem, jak i największą syntezą.
                            Pełna unifikacja wszystkich oddziaływań (jeśli się powiedzie) będzie pierwszym
                            w historii adekwatnym opisem Tao - lektura "Tao fizyki" Capry

                            PS. Wiedzę naukową i popularnonaukową czerpię tylko z uznanych i poważnych
                            wydawnictw. Internet jest śmietnikiem. Piszą różni dziwacy i wariaci - ja też
                            moge być jednym z nich. Nie wierz więc temu, co znajdziesz pod jakimiś linkami
                            - zweryfikuj zawsze swoją wiedzę używając poważnych lektur, mających recenzje w
                            poważnych wydawnictwach. Najlepiej czytać noblistów (nawat oni piszą łatwe
                            popularnonaukowe rzeczy) i rzeczy wydawane przez te same wydawnictwa, które
                            wydaja noblistów.
                            • Gość: maly.k Ta dyskusja nie ma sensu... IP: *.BrockU.CA 09.01.03, 18:22
                              Czy Encyclopaedia Brittanica tez zakwestionujesz, bo ma wersje elektroniczna?
                              Wszystkie linki, ktorymi sie podpieralem prowadzily do uznanych encyklopedii
                              badz slownikow.

                              Pozdrawiam,

                              mk.
                      • Gość: maly.k PS IP: *.BrockU.CA 03.01.03, 17:22
                        Gdybys chcial mnie przylapac na tych tysiacach lat, to szacuje sie, ze jest
                        bylo ich okolo 7000 (X 1000). Jak scisle, to scisle ;-)

                        Pozdrawiam,

                        mk.
      • winniepooh Re: Nauka ścisła 06.01.03, 22:51
        maly.ksiaze napisał:

        > Doku napisał, że:
        > "Jako neodarwiniści, jako psychologowie ewolucyjni,
        > jesteśmy reprezentantami nowej ścisłej nauki przyrodniczej. "
        >
        > Czy psychologia ewolucyjna zasługuje na miano 'nauki
        > ścisłej'? Takie stwierdzenie wydaje mi się grubym
        > nadużyciem.

        oczywiście, że socjobiol zasługuje co najwyżej na miano makulatury, funkcjonuje
        na podobnej zasadzie jak opery mydlane i cały ten masowy chłam - biznes się
        kręci, bo odbiorcy tego oczekują. nie każdy jest filozoficznie nastawionym
        Księciem, lubiącym dzielić włos na czworo, znaczny % populacji (w tym ludzie
        wykształceni) oczekują prostych, jasnych, nastchnmiastowych, jakichkolwiek
        odpowiedzi na pytania egzystencjalne i socjobiol ich dostarcza. nie oznacza to
        że ci ludzie muszą być głupi, mają po prostu inną motywację poznawczą. taki
        mądry chłopiec i tego nie rozumie?
        • sagan2 Re: Nauka ścisła 07.01.03, 10:51
          winniepooh napisał:


          > oczywiście, że socjobiol zasługuje co najwyżej na miano
          > makulatury, funkcjonuje na podobnej zasadzie jak opery
          > mydlane i cały ten masowy chłam - biznes się kręci, bo
          > odbiorcy tego oczekują. nie każdy jest filozoficznie
          > nastawionym Księciem, lubiącym dzielić włos na czworo
          [ciach]

          mozesz jakos udowodnic swoj sa o socjobiologii? przy
          pierwszym pojawieniu sie tego tematu jakis czas temu
          zapytalam naszego "dyzurnego psychologa" BD, doktoranta
          psychologii, co sadzi o socjobiologii. oto co
          odpowiedzial (cytuje)

          "prawa jest taka, że - co sprawdziłem dziś przy okazji
          pytania sagan, socjobiologia weszła do najbardziej
          restrykcyjnego kanonu nauki (lista filadelfijska).
          Niemniej gdy mówimy o socjobiologii to pamiętajmy, że:

          1. różne są socjobiologie, co innego Dawkins, co innego
          Wilson, co innego Buss

          2. najrozsądniejszą formą socjobiologii jest tzw.
          psychologia ewolucyjna, gdzie najbardziej popularny jest
          D. Buss ten od "Ewolucji pożądania" (czy jakoś tak).
          Jej najbardziej naukowymi przedstawicielami jest para
          bardzo znanych kognitywistów Cosmides i Tooby

          3. ważna rzecz - bycie biologiem ewolucyjnym nie oznacza
          bycia socjobiologiem, czego przykładem był wybitny
          biolog, zmarły niedawno S.J. Gould

          4. Socjobiologowie, zwłaszcza Buss, dysponują sporą
          liczbą danych na poparcie swoich teorii, zwłaszcza w
          zakresie strategii wyboru partnera. Z tym, że są to
          dane, które nadają się też do poparcia innych teorii ;-)

          5. Radykalna socjobiologia, która rozszerza pojęcie
          maksymalizacji genotypu na maksymalizację fenotypu
          (memetyka itd.) to niefalsyfikowalna pseudonauka.

          6. Problem z socjobiologią, i generalnie - z paradygmatem
          ewolucyjnym w nauce, jest taki, że ewolucja to proces
          maksymalizacji lokalnej, a najważniejsze procesy
          decyzyjne człowieka odnoszą sie do maksymalizacji
          globalnej z pominięciem maksimów lokalnych. Jest to
          bardzo mocny argument przeciw socjobiologii, z którym
          jeszcze żaden socjobiolog i ewolucjonista od 20 lat
          nie podjął sensownej polemiki. Wysunął go najwybitniejszy
          filozof decyzji, Jon Elster w znanej pracy "Usysses and
          the Sirens" (Cambridge, 1979 i 1984).

          Moim zdaniem przenoszenie teorii ewolucji poza czystą
          biologię, choć niezmiernie popularne i uznane, bardziej
          zaszkodziło rozwojowi nauki. W tym poglądzie jestem
          jednak bardzo odosobniony."
          • winniepooh Re: Nauka ścisła 10.01.03, 00:41
            sagan2 napisała:


            > mozesz jakos udowodnic

            chyba "uzasadnić"

            > swoj sa o socjobiologii? przy
            > pierwszym pojawieniu sie tego tematu jakis czas temu
            > zapytalam naszego "dyzurnego psychologa" BD, doktoranta
            > psychologii, co sadzi o socjobiologii. oto co
            > odpowiedzial (cytuje)
            po cytaciku (ciach go) nastąpił mój ironiczny uśmieszek, ale mniejsza a tym...

            najbardziej w tej "nauce" irytują mnie 2 rzeczy
            1. nonszalanckie podajście do kwestii związków przyczynowo - skutkowyh - to, co
            rzekomo wydarzyło się milony lat tamu, ma mieć skutki tu i teraz i w dodatku
            jesteśmy w stanie to stwierdzić
            2.dterminizm w wydaniu hardcore, w dodatku oparty na wątłych podstawach (pkt.1)

            socjobiol., czy tam ps. ew. (jak zwał tak zwał.) przypomina w tym magię -
            pozwala "poznać" tajemnicę rządzących nami sił tajemnych i "przewidzieć" ich
            działanie w przyszłości, a ludziska lubią fajerwerki, czyż nie? jest jeszcze
            jedno podobne dziwadło - etologia

            miłego dnia
            życzy
            miś o małym rozumku


            • sagan2 Re: Nauka ścisła 10.01.03, 08:48
              ja sie na tej psychologii ewolucyjnej w ogole nie znam,
              wiec ciezko mi cos powiedziec - musialabym wczesniej
              poczytac (a nie mam czasu :( a poza tym - moze nie warto,
              skoro to niby bzdura... ;)

              ale skoro zalicza sie ja do sciskego kanonu nauki (co
              robia ludzie, ktorzy sie znaja i na socjlobiologii i na
              nauce w ogole), to moze jednak cos w tym jest?
              wiele pseudo-nauk nigdy sie na ten "olimp" nie dostalo,
              wiec ja bym raczej przyjela, ze te, co sie dostaly, sa
              dobrze weryfikowane. ale, jak powiadam, sadow o samej
              socjobiologii na razie nie mam.

              milego dnia
              (jesli o "rozumku" swiadczy waga mozgu, to misie nie maja
              tak zle... ;)
              • sagan2 PS 10.01.03, 11:17
                dodam jeszcze, ze fakt, iz jakas nauka jest "sprzeczna z
                nasza intuicja" lub ze zdrowym rozsadkiem, nie oznacza
                jeszcze iz ta nauka jest bzdura. najlepszym przykladem
                jest mechanika kwantowa. "nikt przy zdrowych zmyslach by
                jej nie wymyslil", ale fantastycznie nadaje sie do opisu
                rzeczywistosci, i jak na razie, nikt nie wymyslil nic
                lepszego.
                • winniepooh Re: PS 10.01.03, 12:20
                  sagan2 napisała:

                  > dodam jeszcze, ze fakt, iz jakas nauka jest "sprzeczna z
                  > nasza intuicja" lub ze zdrowym rozsadkiem, nie oznacza
                  > jeszcze iz ta nauka jest bzdura.

                  ależ socjobiologia jest jak najbardziej zgodna ze zdrowym rozsądkiem i
                  potocznym rozumowaniem, podobnie jak przekonania prymitywnych plemion - "my
                  dawać bogu ofiara z krwi kozy, a bóg dać nam wschód słońca, słońce wschodzić
                  codziennie, ponieważ my codziennie dawać bogu ofiara z krwi kozy"

                  >najlepszym przykladem
                  > jest mechanika kwantowa. "nikt przy zdrowych zmyslach by
                  > jej nie wymyslil", ale fantastycznie nadaje sie do opisu
                  > rzeczywistosci, i jak na razie, nikt nie wymyslil nic
                  > lepszego.

                  dobry kontr-przykład
              • winniepooh Re: Nauka ścisła 10.01.03, 12:10
                sagan2 napisała:

                > ja sie na tej psychologii ewolucyjnej w ogole nie znam,
                > wiec ciezko mi cos powiedziec - musialabym wczesniej
                > poczytac (a nie mam czasu :( a poza tym - moze nie warto,
                > skoro to niby bzdura... ;)

                masz rację, szkoda czasu,
                kiedyś na studiach z rozpędu przeczytałm kilka Bussów, Wilsonów, Lorenzów i
                Eibli - E., tylko dlatego że nie mogłam się nadziwić, jakie to głupie, kolo
                prowadzący ćwiczenia pomyślał nawet, że się tym interesuję; ależ miał minę
                kiedy powiedziałam, dlaczego naprawdę to przeczytałam (!)
                > ale skoro zalicza sie ja do sciskego kanonu nauki (co
                > robia ludzie, ktorzy sie znaja i na socjlobiologii i na
                > nauce w ogole), to moze jednak cos w tym jest?
                wyznawcy socjobiologii stanowią wystarczająco silne lobby, podobnie ma się
                sprawa z genderami
                > wiele pseudo-nauk nigdy sie na ten "olimp" nie dostalo,
                z kolei miłośnicy np. percepcji pozazmyałowej stanowią słabe lobby
                > wiec ja bym raczej przyjela, ze te, co sie dostaly, sa
                > dobrze weryfikowane. ale, jak powiadam, sadow o samej
                > socjobiologii na razie nie mam.
                tak trzymać
                > milego dnia
                > (jesli o "rozumku" swiadczy waga mozgu, to misie nie maja
                > tak zle... ;)
                dla misiów większą wagę ma waga miodku, niż waga mózgu,
                właśnie - zbliża się lunch time, czas na małe conieco
                • sagan2 Re: Nauka ścisła 10.01.03, 12:41
                  winniepooh napisał:


                  > wyznawcy socjobiologii stanowią wystarczająco silne
                  > lobby, podobnie ma się sprawa z genderami

                  > z kolei miłośnicy np. percepcji pozazmyałowej stanowią
                  > słabe lobby

                  kurcze, ja chyba jestem bardzo naiwna.
                  mialam zawsze wrazenie, ze w nauce chodzi o Prawde, a nie
                  o odpowiednie lobby :(
                  czas zakonczyc zycie... ;)

                  myslisz, ze to prawda? (z tymi lobby). troche mnie to
                  przeraza...
                  a czemu socjobiologia ma silne lobby (pytam z
                  najczystszej ciekawosci, bo, jak zauwazylas, sama nie mam
                  o tym pojecia ;)? bo czemu percepcja pozazmyslowa nie, to
                  sie nie dziwie...

                  rozumiem, ze lobby nie ma nic wspolnego z "popularnoscia
                  wsrod motlochu".

                  > dla misiów większą wagę ma waga miodku, niż waga mózgu,
                  > właśnie - zbliża się lunch time, czas na małe conieco

                  to mamy ceche wspolna ;)
                  ja wlasie zjadlam swoja kanapke i teraz
                  sssssssssssssstrasznie Ci zazdroszcze tego conieco...
                  • winniepooh Re: Nauka ścisła 10.01.03, 16:01
                    sagan2 napisała:

                    > winniepooh napisał:
                    >
                    >
                    > > wyznawcy socjobiologii stanowią wystarczająco silne
                    > > lobby, podobnie ma się sprawa z genderami
                    >
                    > > z kolei miłośnicy np. percepcji pozazmyałowej stanowią
                    > > słabe lobby
                    >
                    > kurcze, ja chyba jestem bardzo naiwna.
                    > mialam zawsze wrazenie, ze w nauce chodzi o Prawde,
                    jasne, że chodzi o "prawdę", lecz nie o "Prawdę"
                    >a nie
                    > o odpowiednie lobby :(
                    tyle, że aby ten lub ów mógł prowadzić badania musi skądś wyszarpać na nie
                    kasę... resztę możesz sobie dośpiewać
                    jeśli nawet wystarczy mu niewielka kasa, albowiem jest humanistą - teoretykiem,
                    to musi jeszcze spowodować aby społeczność naukowa uznała jego wytwory za godne
                    m.in. publikacji w liczących się pismach, a spoeczność jak to społeczność
                    kieruje się rozmaitymi interesami
                    > czas zakonczyc zycie... ;)
                    eeeeeee świat nie musi być doskonały, żeby był atrakcyjnym miejscem do zycia,
                    pomyśl o małym conieco
                    > myslisz, ze to prawda? (z tymi lobby). troche mnie to
                    > przeraza...
                    myślę, że to pRAWDA:)
                    > a czemu socjobiologia ma silne lobby (pytam z
                    > najczystszej ciekawosci, bo, jak zauwazylas, sama nie mam
                    > o tym pojecia ;)? bo czemu percepcja pozazmyslowa nie, to
                    można pospekulować, myślę że dobrze odpowiada na oczekiwania ludzi amatorsko
                    zainteresowanych nauką, zwłaszcza takich którzy chcieliby dowiedzieć się
                    wszystkiego raz na zawsze z jednej książki i mieć święty spokój, a przy okazji
                    znaleźć usprawiedliwienie dla swojego lenistwa - jestem jaki jestem, bo natura
                    mnie tak stworzyła - vide nieszczęsna "Płeć mózgu" .
                    > sie nie dziwie...
                    hmm
                    > rozumiem, ze lobby nie ma nic wspolnego z "popularnoscia
                    > wsrod motlochu".
                    owszem ma, popularność wśród "motłochu" to żywy pieniądz
                    po wtóre socjobiol. to trochę takie igranie z poprawnością polityczną, które ze
                    względu właśnie na tę poprawność trzeba dopuścić do głosu (w końcu mamy
                    demokrację), jako alternatywę np. dla bardzo poprawnych nauk kognitywnych, tak
                    się składa, że są gorsze rzeczy, niz Buss, czy te śmieszne "demoniczne samce",
                    rzeczy (myśli, idee) nie mogące liczyć poparcie społeczności naukowej, padło
                    więc na socjobioloię, pewnie jest jeszcze 1001 powodów, może inni coś wymyślą?
                    > > dla misiów większą wagę ma waga miodku, niż waga mózgu,
                    > > właśnie - zbliża się lunch time, czas na małe conieco
                    >
                    > to mamy ceche wspolna ;)
                    > ja wlasie zjadlam swoja kanapke i teraz
                    > sssssssssssssstrasznie Ci zazdroszcze tego conieco...
                    weekend przed Tobą, czas na duuuuuuuuże conieco

                    • Gość: sagan Re: Nauka ścisła IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.01.03, 18:32
                      winniepooh napisał:


                      > > winniepooh napisał:
                      > >
                      > >
                      > > > wyznawcy socjobiologii stanowią wystarczająco silne
                      > > > lobby, podobnie ma się sprawa z genderami
                      > >
                      > > > z kolei miłośnicy np. percepcji pozazmyałowej stanowią
                      > > > słabe lobby
                      > >
                      > > kurcze, ja chyba jestem bardzo naiwna.
                      > > mialam zawsze wrazenie, ze w nauce chodzi o Prawde,

                      > tyle, że aby ten lub ów mógł prowadzić badania musi
                      > skądś wyszarpać na nie kasę... resztę możesz sobie
                      > dośpiewać

                      z tego to ja sobie doskonale zdaje sprawe.
                      ale zawsze myslalam, ze "walka" toczaca sie o kase na
                      badania nie siega az tak daleko, by "cos" nazywac
                      "powazna nauka" jedynie ze wzgledu na lobby i kase...

                      i chcialabym w swych naiwnych wierzeniach pozostac,
                      prosze mi tu wiec nie mowic o lobby... ;)))

                      mam wrazenie, ze mnostwo jest "niepopularnej" i nudnej
                      nauki, ktora nie ma lobby, a jednak istnieje


                      > > sssssssssssssstrasznie Ci zazdroszcze tego conieco...
                      > weekend przed Tobą, czas na duuuuuuuuże conieco

                      no wlasnie :) czas jesc a nie pisac ;)
    • Gość: EWOK do Doku IP: *.acn.waw.pl 02.01.03, 18:51
      Przyznam, że posty czytałam wybiórczo - dużo się tego zebrało. Dlatego też
      uwagi będą od sasa do lasa.
      1. Piszesz o aliansach zawieranych przez samice bonobo metodą kontaktów
      seksualnych. W ten sposób odkopujesz mniej lub bardziej uświadomione lęki
      wielu krytyków feminizmu - wszystkie feministki to lesbijki. Ale czytając to,
      co piszesz o małpach uświadomiłam sobie, jak niewiele się od nich róznimy.
      Kiedyś kształtowano sobie przydatne znajomości metodą mariaży między klanami,
      w Cesarstwie Rzymskim przez adopcję, a teraz przez pójście na wódkę. Czasem
      myślę, że słabsza pozycja kobiet na rynku pracy wynika w dużej mierze z tego,
      że nie wypada im pójśc do knajpy z szefem albo kontrahentem, urżnąć się w
      trupa,potem spacerować po ulicach w czułym uścisku, ze śpiewem na ustach i w
      wyniku tego nazywać szefa Józiem.
      2. Co by nie mówić o genach i instynkcie przekazywania ich dalej, jesteśmy
      monogamiczni. Jasne, wynika to z kultury kształtowanej przez religię
      chrześcijańską, ale ludzie mają rozum i jeśli coś im nie jest wygodne -
      zmieniają. My jesteśmy monogamiczni ponieważ kobietom zależy nie tylko na tym,
      żeby mieć dziecko z właścicielem dobrych genów, ale też na tym, żeby ktoś im
      pomógł to dziecko wychować, niekoniecznie biologiczny ojciec, jak wiemy
      z "Wojny plemników". Mężczyźni też są zainteresowani wychowaniem dziecka, gdyż
      oznacza to przekazanie pewnych wartości, bo w odróżnieniu od zwierząt mamy co
      przekazywać, poza tym potrzebują polisy ubezpieczeniowej na starość, bo
      przecież żyjemy o wiele za długo jak na naszą przydatnośc prokreacyjną.
      3. w obecnej sytuacji - mam na myśli brak mamutów, na które trzeba by polować,
      banki spermy, rozwijającą się metodę klonowania, wygląda na to, że mężczyznom
      kobiety są niezbędne, ale w drugą stronę - niekoniecznie. Wydaje mi się, że
      wobec zmieniającego się nastawienia kobiet wobec macierzyństwa - szczególnie
      tych ładnych i wykształconych, czyli posiadaczek dobrych genów - z
      entuzjastycznego kiedyś do mocno sceptycznego teraz, wzrośnie popyt na
      kobiety, które w ogóle będą chciały urodzić dziecko, a co za tym idzie,
      wzrosną oczekiwania kobiet wobec ewentualnego ojca dziecka na zasadzie -
      dobra, bedę mieć z tobą dziecko, ale co oferujesz w zamian? Myślę, że oferta
      typu - ty mi urodzisz dziecko, a ja za to będę cię trzymał w kuchni, wydzielał
      pieniądze i siedział całymi dniami przed telewizorem - może się nie spotkać z
      żywym odzewem. Co to oznacza? Całkowitą rewolucję obyczajową zakończoną
      absolutnym zwycięstwem kobiet?
      • Gość: uli Re: do Doku 2 IP: *.leased-02.binet.pl 03.01.03, 13:39
        a propos drugiego pytania ewok: wydaje mi sie, ze męzczyzna dzisiaj nie ma juz
        patosu pracy, tzn nie mówię globalnie, ale np. ktoś mi juz ośwaidczył, ze
        bardzo chciałby zajmować się domem, gotować mi, wychowywać dzieci, że jemu
        bardzo by odpowiadało, gdybym zajęła się stroną 'zewnetrzną' instytucji naszego
        potencjalnego malzeństwa. "maskulinisci" forumowi powiedzą: chciał cię
        wykorzystać, pantoflarz, wygodnicki. ale to jest właśnie ten rodzaj sciemniania
        (nawet jesli to tylko ściemnianie) który do mnie trafia. zastanawiam się, jak
        ten ktos wychowałby te dzieci:-)? z drugiej strony nie wiem, czy ja chciałabym
        z tego zrezygnować, myślę, ze to fascynujace patrzeć jak człowiek poznaje
        świat, choć moze nie 24 h na dobę.

        druga historia, drugi męzczyzna (chłopak:-): to było w liceum, poznałam
        starszego od siebie chłopaka, który był nawet fajny, no ale tylko fajny. był we
        mnie bardzo zakochany, oswiadczył mi się nawet. powiedziałam, ze nie, ze jestem
        za młoda itd. no i on czekał, czekał, długo czekał, spotykalismy się,
        gadalismy, bylismy fajnymi przyjaciółmi, dopóki nie powiedziałam mu, ze jestem
        niewinna:-) nie mógł w to uwirzyć. to go ZDRUZGOTAŁO! wiecej juz do mnie nie
        zadzwonił. co to za strategia ewolucyjna? materiał na żonę powinien
        być "wypróbowany"? poduczony? to jakiś nowy trend?

        trzecia rzecz: jak ewolucyjnie można wytłumaczyć poczynania kleru? przecież
        nawet jeśli jakiś ksiądz się rozmnozy, to te dzieci idą do bidula, do zakonnic
        albo gdzieś. nie mają nic z wysokiej pozycji swojego tatusia. zakładamy, że
        decydują o tym inne tendencje niż ukryty homoseksualizm

        czwarta rzecz: co z tymi lesbijkami? czemu sa populacją wygrywającą?
        • Gość: doku To typowe IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 16:04
          Gość portalu: uli napisał(a):

          > bardzo zakochany, oswiadczył mi się nawet...
          > ... dopóki nie powiedziałam mu, ze jestem niewinna

          Normalna strtegia - kłamał, nie chciał się żenić, a potem uciekł przed
          odpowiedzialnością lub przestraszył się wyrzutów sumienia.

          > jak ewolucyjnie można wytłumaczyć poczynania kleru?

          Kler zwykle rekrutował się z najmłodszego rodzeństwa wielodzietnych rodzin, tak
          czy siak skazanego na bezdzietność. Rolą kleru z tej perspektywy jest troska o
          pozycję i bezpieczeństwo rodziny. Geny "pomagają" w rozmnażaniu swoich kopii
          niezależnie od tego, kto jest ich nosicielem. Nie trzeba mieć własnych dzieci,
          aby osiagnąć sukces reprodukcyjny, wystarczy np. pomagać braciom w masowym
          rozmnażaniu się, a potem połowa wnuków pomoże drugiej połowie - podobnie
          działają stare panny jako ciotki.
          • uli Re: To typowe 04.01.03, 11:32
            > > bardzo zakochany, oswiadczył mi się nawet...
            > > ... dopóki nie powiedziałam mu, ze jestem niewinna
            >
            > Normalna strtegia - kłamał, nie chciał się żenić, a potem uciekł przed
            > odpowiedzialnością lub przestraszył się wyrzutów sumienia.

            ej, chyba nie- on potem na gwałt szukał sobie żony, i parę miesięcy później był
            już mężem 'pierwszej lepszej'. dlaczego mężcxzyxni tak robią? czy to specjalny
            specjalny przykład gołębia, który boi się zostać na lodzie?

            ponawiam pytanie o LESBIJKACH- DLACZEGO SĄ POPULACJĄ WYGRYWAJĄCĄ? bardzo proszę
            o odpowiedź, bo NAPRAWDĘ mnie to CIEKAWI.

            PONADTO: przecuież istnieja ludzie, którzy byli/sa całkowicie pozbawieni
            pożądania- jak immanuel Kant. przecież sa ludzie, którzy dobrowolnie rezygnują
            z seksu- np. białe małżeństwa.
            • Gość: doku To możliwe IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 18:02
              uli napisała:

              > specjalny przykład gołębia, który boi się zostać na lodzie?

              nawet prawdopodobne

              > ponawiam pytanie o LESBIJKACH- DLACZEGO SĄ POPULACJĄ WYGRYWAJĄCĄ?

              Bo się nawzajem wspierają, są mniej zagrożone znaęcaniem się męża, ich dzieci
              są bezpieczniejsze w wypadku niewierności, jako samotne matki lepiej sobie
              radzą.

              > PONADTO: przecuież istnieja ludzie, którzy byli/sa całkowicie pozbawieni
              > pożądania- jak immanuel Kant.

              A był jedynakiem?

              > przecież sa ludzie, którzy dobrowolnie rezygnują
              > z seksu- np. białe małżeństwa.

              O tym nie słyszałem. Napisz coś więcej o nich.
      • Gość: doku To dobre spostrzeżenie, tak samo to widzi ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 03.01.03, 15:33
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > nie wypada im pójśc do knajpy z szefem albo kontrahentem

        ... psycholog ewolucyjny. Kobiety nie były poddane tak silnej presji doboru pod
        kątem przyjaźni i sojuszy jak polujący i prowadzący wojny mężczyźni.
        Kobiety uprawiały zbieractwo, opiekowały się dziećmi - do tego nie były tak
        bardzo potrzebne sojusze czy przyjaźnie. Mężczyźni są genetycznie wyposażeni w
        popęd do zaprzyjaźniania się, w instynkt lojalności wobec grupy przyjaciół i w
        popęd do walki o władzę w grupie. Przyjaźnie i instynkty kobiet z przyjaźnią
        związane są inne, nie grupowe, ale bardziej interpersonalne.

        > jesteśmy
        > monogamiczni. Jasne, wynika to z kultury kształtowanej przez religię
        > chrześcijańską

        Psychologia ewolucyjna uważa, że monogamia to nasza cecha gatunkowa. Już Morris
        w Nagiej Małpie próbuje uzasadnić te hipotezę. Jest na ten temat już bogata
        literatura opisująca różnorodne, bardzo złożone naciski selekcyjne,
        kształtujące naszą monogamię, która jest bardzo nietypowa u ssaków. Podobna
        monogamia (z zamiłowaniem do skoków w bok) jest typowa dla wielu gatunków
        ptaków. Skłonności do monogamii najsilniej korelują z trybem życia, który
        zmusza partnerów do opuszczania partnerki na czas dłuższy - wyprawy na
        polowanie w przypadku człowieka.

        Pewne jest jedno. Religia chrześcijańska i jej poprzedniczki powstały poźniej
        niż ukształtował się dominujący model społeczeństwa opartego na monogamii.
        Jednak co powstało najpierw, czy odrębny gatunek praczłowieka, czy kultura
        monogamii w pewnej populacji praszympansów, tego nie wiadomo.

        > My jesteśmy monogamiczni ponieważ kobietom zależy nie tylko na tym,
        > żeby mieć dziecko z właścicielem dobrych genów, ale też na tym, żeby ktoś im
        > pomógł to dziecko wychować

        Główną przyczyną bezpośrdnią monogamii jest umowa społeczna zapobiegająca
        walkom między właścicielami haremów, a sojuszem samców marniejszych. W sytuacji
        ciągłych wojen między praludzkimi hordami, przewagę uzyskały te hordy, które
        pozwalały każdemu (prawie) samcowi mieć kobietę. Monogamia nie jest potrzebna z
        punktu widzenia pomagania. Kobiety w haremach bogaczy mają zwykle lepszą pomoc
        niż monogamiczne żony ze strony mężów. Monogamia jest sytemem korzystnym dla
        marniejszych samców, to rodzaj przymusu prawnego w interesie większości.

        > Całkowitą rewolucję obyczajową zakończoną absolutnym zwycięstwem kobiet?

        Miejmy nadzieję.
      • Gość: Guess who? Re: do Doku IP: *.riz.pl 03.01.03, 16:28
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Przyznam, że posty czytałam wybiórczo - dużo się tego zebrało. Dlatego też
        > uwagi będą od sasa do lasa.
        > 1. Piszesz o aliansach zawieranych przez samice bonobo metodą kontaktów
        > seksualnych. W ten sposób odkopujesz mniej lub bardziej uświadomione lęki
        > wielu krytyków feminizmu - wszystkie feministki to lesbijki. Ale czytając to,
        > co piszesz o małpach uświadomiłam sobie, jak niewiele się od nich róznimy.
        > Kiedyś kształtowano sobie przydatne znajomości metodą mariaży między klanami,
        > w Cesarstwie Rzymskim przez adopcję, a teraz przez pójście na wódkę. Czasem
        > myślę, że słabsza pozycja kobiet na rynku pracy wynika w dużej mierze z tego,
        > że nie wypada im pójśc do knajpy z szefem albo kontrahentem, urżnąć się w
        > trupa,potem spacerować po ulicach w czułym uścisku, ze śpiewem na ustach i w
        > wyniku tego nazywać szefa Józiem.
        > 2. Co by nie mówić o genach i instynkcie przekazywania ich dalej, jesteśmy
        > monogamiczni. Jasne, wynika to z kultury kształtowanej przez religię
        > chrześcijańską, ale ludzie mają rozum i jeśli coś im nie jest wygodne -
        > zmieniają. My jesteśmy monogamiczni ponieważ kobietom zależy nie tylko na
        tym,
        > żeby mieć dziecko z właścicielem dobrych genów, ale też na tym, żeby ktoś im
        > pomógł to dziecko wychować, niekoniecznie biologiczny ojciec, jak wiemy
        > z "Wojny plemników". Mężczyźni też są zainteresowani wychowaniem dziecka,
        gdyż
        > oznacza to przekazanie pewnych wartości, bo w odróżnieniu od zwierząt mamy co
        > przekazywać, poza tym potrzebują polisy ubezpieczeniowej na starość, bo
        > przecież żyjemy o wiele za długo jak na naszą przydatnośc prokreacyjną.



        -----> a to interesujący punkt widzenia - szczególnie w świetle badań, które
        potwierdzają fakt iż około 10% dzieci pochodzi z nieprawego łoża... Biorąc pod
        uwagę fakt iż większość stosunków nie kończy się zajściem w ciąże twierdzenie
        iż jesteśmy monogamiczni staje się baaardzo dyskusyjne.



        > 3. w obecnej sytuacji - mam na myśli brak mamutów, na które trzeba by
        polować,
        > banki spermy, rozwijającą się metodę klonowania, wygląda na to, że mężczyznom
        > kobiety są niezbędne, ale w drugą stronę - niekoniecznie. Wydaje mi się, że
        > wobec zmieniającego się nastawienia kobiet wobec macierzyństwa - szczególnie
        > tych ładnych i wykształconych, czyli posiadaczek dobrych genów - z
        > entuzjastycznego kiedyś do mocno sceptycznego teraz, wzrośnie popyt na
        > kobiety, które w ogóle będą chciały urodzić dziecko, a co za tym idzie,
        > wzrosną oczekiwania kobiet wobec ewentualnego ojca dziecka na zasadzie -
        > dobra, bedę mieć z tobą dziecko, ale co oferujesz w zamian?


        -------> baju, baju bedziem w raju - nie słyszałaś o tym, że dziewczynki rodzą
        coraz wcześniej i że jest coraz więcej samotnych matek? Postawa 'śpiącej
        królewny' stawiającej superwymagania (bo piszesz właśnie o superwymaganiach -
        zwykłe wymagania kobiety stawiają swoim mężczyznom od zarania dziejów i
        zazwyczaj mają dzieci tylko z tymi, którzy te wymagania spełnią) sprawi iż albo
        im się uda (na pewno jakiejś części się uda) albo pozostaną bez potomstwa albo
        będą to potomstwo samotnie wychowywać. Co do twojego stwierdzenia, że
        kobiety 'poradzą' sobie bez mężczyzn i są coraz bardziej sceptyczne wobec faktu
        posiadania dziecka to nie byłbym taki pewien - po pierwsze mężczyzni
        stanowiący 'dobry materiał' na ojca czyli przystojni, wykształceni i
        inteligentni również są coraz bardziej sceptyczni jeśli chodzi o rozmnażanie
        się - tylko oni w przeciwieństwie do was mogą nadrobić błedy młodości i mieć
        dziecko nawet w trakcie późnej starości...

        O to, że kobiety 'nie dopuszczą' do siebie mężczyzn i zaczną się rozmnażać
        tylko z pomocą banku spermy nie martwiłbym się - po prostu zwiększy się liczba
        gwałtów i napięcie społeczne, wywołamy jakąś wojenkę, pogwałcimy, popchniemy
        nasze geny dalej - moja droga natury nie da się oszukać...



        Myślę, że oferta
        > typu - ty mi urodzisz dziecko, a ja za to będę cię trzymał w kuchni,
        wydzielał
        > pieniądze i siedział całymi dniami przed telewizorem - może się nie spotkać z
        > żywym odzewem. Co to oznacza? Całkowitą rewolucję obyczajową zakończoną
        > absolutnym zwycięstwem kobiet?

        ------> Wątpię by jakikolwiek inteligentny facet chciał żyć w sposób opisany
        przez ciebie powyżej - to wręcz szkodliwe dla nas. Ja jestem jak najbardziej za
        tym byście wy również brały na siebie odpowiedzialność za utrzymanie domu,
        zarobienie na wyjścia do restauracji, zmywarkę w kuchni i edukację dzieci i
        sprzątaczkę a co za tym idzie zdjęły ze mnie część stresu związanego z życiem w
        rodzinie... Niestety z moich obserwacji poczynionych w USA i zachodniej europie
        wynika, że to równouprawnienie nie zawsze tak wygląda... Często jest tak, że
        kobieta 'niezależna' nadal obarcza mężczyznę obowiązkami wynikającymi z
        utrzymania rodziny natomiast środki zdobywane przez siebie wydaje albo na
        zbędne kosmetyki, albo na ubrania albo odkłada na 'tajne konto' w międzyczasie
        zaprzestając swojego naturalnego wkładu w rodzinę - czyli spraw kuchennych i
        wychowania dzieci.

        Pozdrawiam
      • Gość: tad Re: do Doku IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 16:49
        Gość portalu: EWOK napisał(a):


        > 1. Piszesz o aliansach zawieranych przez samice bonobo metodą kontaktów
        > seksualnych. W ten sposób odkopujesz mniej lub bardziej uświadomione lęki
        > wielu krytyków feminizmu - wszystkie feministki to lesbijki.

        Bardzo charakterystyczne dla feministek przekonanie, że krytycy feminizmu
        kierują się takimi czy owymi "lękami" jest wynikiem mniej lub bardziej
        uświadomionego lęku feministek, przed tym, że feminizm jest marną ideologią,
        którą łatwo poddać krytyce.
        • Gość: EWOK Re: do Doku IP: 213.241.18.* 03.01.03, 17:33
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Gość portalu: EWOK napisał(a):
          >
          >
          > > 1. Piszesz o aliansach zawieranych przez samice bonobo metodą kontaktów
          > > seksualnych. W ten sposób odkopujesz mniej lub bardziej uświadomione lęki
          > > wielu krytyków feminizmu - wszystkie feministki to lesbijki.
          >
          > Bardzo charakterystyczne dla feministek przekonanie, że krytycy feminizmu
          > kierują się takimi czy owymi "lękami" jest wynikiem mniej lub bardziej
          > uświadomionego lęku feministek, przed tym, że feminizm jest marną ideologią,
          > którą łatwo poddać krytyce.

          Zawsze kiedy napiszę słowo "lesbijka", odpisujesz. Ciekawe, co to może
          oznaczać... :)
          • Gość: tad Re: do Doku IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 21:21
            Gość portalu: EWOK napisał(a):


            > Zawsze kiedy napiszę słowo "lesbijka", odpisujesz. Ciekawe, co to może
            > oznaczać... :)

            Znowu je napisałaś!!! Ciekawe co to może oznaczać.....
    • Gość: Maciej Podsumowanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 22:09
      W Twoich postach jest tak wiele absurdów, że trudno byłoby wszystkie je
      wyliczyć. Podam więc tylko kilka pierwszych z brzegu.

      1. Wyższość kultury bonobosów nad kulturą ludzką

      Nie będę z tym polemizował... Nie jest jednak dla mnie jasne, dlaczego nie
      emigrujesz do dżungli, by tam na drzewach, wspólnie z małpami, cieszyć się
      osiagnieciami kultury bonobo? A może należałoby importować małpy tutaj i
      powierzyć im najważniejsze stanowiska państwowe, by, dając nam przykład z góry,
      jak onegdaj Mieszko I, narzuciły nam swoją kulturę?

      2. Bełkotliwe uzasadnienie idiotycznej tezy

      Na uzasadnienie wyższości malpiej kultury nad ludzką (w dodatku nie precyzując,
      o wyższość pod jakim względem chodzi: literatury? teatru? muzyki? architektury?
      ekonomii? moralności? nauki? polityki? filozofii? medycyny? przedmiotów
      codziennego użytku?) wprowadzasz kompletnie nieuzasadniony termin zaczerpnięty
      z fizyki - "entropię". Mały Książę miał całkowitą rację - to już jest tylko
      pseudonaukowy bełkot. Czyżby chodziło Ci o to, że małpy nie rozpraszają
      niepotrzebnie swojej energii na tego typu "bzdury', jak te, które wymieniam
      wyżej, całą swoją energię angażując w aktywność seksualną?

      3. Genetyczne zło w mężczyznach i czystość moralna kobiet

      Morderczyń jest 11-17% wśród morderców. Nie trzeba nawet czytać statystyk
      policyjnych, by wiedzieć, że przekonanie o czystości moralnej kobiet to
      kompletna bzdura - wystarczy mieć oczy otwarte w szkole, na ulicy, w sklepie
      czy w domu.
      Faktem jest, że mężczyźni są bardziej agresywni - ale agresja jest tylko
      neutralnym moralnie narzędziem - jak nóż, którym można zabic czlowieka, albo
      użyć go do krojenia chleba. Przez tysiące lat kobiety czerpały wiele korzyści z
      męskiej agresji, żywiąc się mięsem mamutów przez nich upolowanych. Nadal
      agresywni mężczyźni są dla wielu kobiet bardzo atrakcyjni - wystarczy tylko
      dostrzec te wszystkie śliczne panienki, kręcące się wokół gangsterów. Czy te
      panienki są "czyste moralnie", bo tylko czerpią zyski z przestępstwa, które
      popełnił kto inny?

      4. Morderstwa "subiektywne" i "obiektywne"

      Proponujesz idiotyczny podział na morderstwa "obiektywne" (w obrębie tej samej
      płci) i "subiektywne" (gdy jedna płeć morduje drugą). Jednocześnie uważasz za
      głupie zdanie, że gdy ja zamorduję koleżankę, to będzie top
      morderstwo "subiektywne". Wyglada na to, że nie przemyślałes tego, co napisałeś
      i nie umiesz się do tego przyznać.

      5. "Bonobos" czy "bonobo"?

      To samo, gdy upierałes się za nazwą "bonobos" zamiast "bonobo", powołując się
      na uzus. Mały Książę udowodnił, że uzus wskazuje na "bonobo", wypadało więc
      przyznac sie do błędu. Ty brniesz dalej w zaparte.

      6. Emancypacja dzieci

      Gdyby oddać dzieciom pełnię władzy nad ich losem, to należałoby oddać im także
      całą odpowiedzialność za ich decyzje, a także, niestety - dorosłe obowiązki,
      np. utrzymywania się. Nie można żadać niezależności, a zarazem wyciągac rękę po
      kieszonkowe. Likwidując władze rodzicielską trzeba zlikwidować także
      rodzicielską odpowiedzialność (nie moge ponosić odpowiedzialności za
      postępowanie kogoś, na kogo nie mam żadnego wpływu). Skutki takiego rozwiązania
      byłyby opłakane zwłaszcza dla małych dzieci, gdyż nie byłyby zdolne do
      samodzielnego zycia. Tobie oczywiście nie przyszlo do głowy, że władza wiąże
      się z odpowiedzialnością.
      Jeśli już jesteśmy przy dzieciach, to warto byś wiedział, że osobami, które
      najczęsciej stosuja kary fizyczne wobec dzieci - są kobiety. Ciekawe, jak
      godzisz ten fakt z żądaniem emancypacji dzieci i przekonaniem o czystości
      moralnej kobiet.

      7. Genetyczne zło w Tobie

      Na koniec mała osobista wycieczka. Ty też jestes przeciez mężczyzną...
      Intryguje mnie, jak radzisz sobie ze złem tkwiącym w Tobie, uwarunkowanym
      genetycznie, a więc nie do usunięcia... Nie myślałeś czasem np. o samobójstwie,
      albo o jakiejś formie pokuty?


      Podsumowując tą dyskusję, chciałbym zauważyć, że uważam psychologię ewolucyjną
      za obiecujacą naukę, tyle, że kompletnie sprzeczną z feminizmem, a przynajmniej
      tym rodzajem feminizmu, który dominuje w feministycznej literaturze,
      felietonach Kingi Dunin, czy w postach na tym forum - twierdzącym, że wszelkie
      różnice między kobietami i mężcyznami są efektem nacisków patriarchalnej
      kultury, wtłaczajacej obie płcie w stereotypowe role. Psychologia ewolucyjna
      jednoznacznie pokazuje, że różnice w zakresie ról płciowych są uwarunkowane
      biologicznie. Ty jednak w miejsce jednej absurdalnej ideologii wymyśliłeś nową,
      jeszcze bardziej idiotyczną - sprowadzającą się do naiwnej wiary w genetycznie
      uwarunkowane zło tkwiące w męzczyznach, moralną czystość kobiet i wyższość
      małpiej kultury nad ludzką.
      • sagan2 Re: Podsumowanie 06.01.03, 12:17

        pozostawiam Doku przyjemnosc odpowiedzi na caly post, ja
        tylko w tych kwestiach, w ktorych po prostu *musze*

        Gość portalu: Maciej napisał(a):


        > 3. Genetyczne zło w mężczyznach i czystość moralna
        kobiet
        >
        > Morderczyń jest 11-17% wśród morderców. Nie trzeba
        > nawet czytać statystyk policyjnych, by wiedzieć, że
        > przekonanie o czystości moralnej kobiet to
        > kompletna bzdura

        czyli 11-17% kobiet wsrod mordercow dowodzi wg Ciebie, ze
        nie ma jakis szczegolnych roznic moralnych miedzy
        mezczyznami i kobietami? odpowiedz, prosze!


        > Podsumowując tą dyskusję, chciałbym zauważyć, że uważam
        > psychologię ewolucyjną za obiecujacą naukę, tyle, że
        > kompletnie sprzeczną z feminizmem, a przynajmniej
        > tym rodzajem feminizmu, który dominuje w feministycznej
        > literaturze, felietonach Kingi Dunin, czy w postach na
        > tym forum

        Maciej, przepraszam, a ile Ty wiesz o psychologii
        ewolucyjnej? tyle, ile przeczytales w jakims artykule?
        ktory w dodatku w jakis tam sposob pasowal do Twojego
        "ogladu rzeczywistosci"?
        co bym nie myslala o psychologii ewolucyjnej, wydaje mi
        sie jednak, ze Doku wie *duzo* wiecej od Ciebie i nie
        czerpie swoich wiadomosci z jednego zrodla. jesli
        mialabym kogos prosic o wyjasnienie mi, czym tak
        psychologia ewolucyjna jest, to niewatpliwie nie
        zwrocilabym sie do Ciebie, predzej do Doku (gdyby wybor
        byl tylko na tym forum)
        Twoja postawa bardzo dobrze Cie charakteryzuje - jesli
        cos przystaje do mojej wizji rzeczywistosci - to
        obiecujaca nauka, gdy ktos to samo przedstawia w pinnym
        swietle - gada bzdury.
        chyba z kazdej ideologii i nauki mozna sobie wbrac cos,
        co nam pasuje. ale nie znaczy to, ze dobrze opisuje to,
        na co sie powolujemy.
        • maly.ksiaze Re: Moralność płciowa? 06.01.03, 14:20
          sagan2 napisała:

          > czyli 11-17% kobiet wsrod mordercow dowodzi wg Ciebie, ze
          > nie ma jakis szczegolnych roznic moralnych miedzy
          > mezczyznami i kobietami? odpowiedz, prosze!
          O różnicach moralnych między kobietami i mężczyznami
          trudno wogóle mówić, bo moralność dotyczy jednostek.
          Można co najwyżej przymierzać konkretną kobietę (no.
          Ciebie) do konkretnego mężczyzny (np. mnie) i dojść do
          wniosku, że nie ma wniosków.
          Jest taka stara maksyma: "Okazja rodzi złodzieja". Jeśli
          ktoś twierdzi, że mniejsza ilość kobiet na parnasie (albo
          w dyrektorskich gabinetach) wynika z tego, że kobiety nie
          mają okazji do tego, aby się wybić, musi również
          rozważyć, że mniejsza ilość kobiet w więzieniach wynika
          np. z tego, że mają mniej okazji, aby kraść.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • maly.ksiaze Maksyma 06.01.03, 14:22
            Zapomniałem podać oryginał, a przecież wiem, że
            tłumaczenie nie zrobi na Tobie należytego wrażenia...

            www2.let.uu.nl/emblems/html/v1608043.html
            mk.
        • maciej.k1 Doku - autorytet dla Sagan 06.01.03, 18:21
          sagan2 napisała:

          > Maciej, przepraszam, a ile Ty wiesz o psychologii
          > ewolucyjnej? tyle, ile przeczytales w jakims artykule?
          > ktory w dodatku w jakis tam sposob pasowal do Twojego
          > "ogladu rzeczywistosci"?
          > co bym nie myslala o psychologii ewolucyjnej, wydaje mi
          > sie jednak, ze Doku wie *duzo* wiecej od Ciebie i nie
          > czerpie swoich wiadomosci z jednego zrodla.

          Jestem zaskoczony Twoją gotowością do uznawania autorytetów, wtedy zwłaszcza,
          gdy jakiś pogląd Ci pasuje. Co wiesz o Doku, poza tym, że przeczytał 2 książki
          na ten temat?

          Na forum jest jeszcze BD, doktorant z psychologii, Psycholog, przedstawiający
          się jako profesor psychologii, a w ostatnich Wysokich Obcasach krytyczny
          artykuł nt. feminizmu zamieściła znana psychoterapeutka, Milska-Wrzosińska. Czy
          ich autorytet przemawia do Ciebie równie silnie, by bezkrytycznie przyjąć ich
          poglądy, bo oni "znają się lepiej"?

          Być może na Tobie robi wrażenie pseudonaukowy bełkot Doku, ale nie oczekuj na
          Boga, że każdy da się na to wziąć. Żeby mnie przekonać, trzeba przedstawić
          rzeczową argumentację. Bufonada to nie wystarczy... ;-)

          Pozdrawiam -
          • maciej.k1 Re: Doku - autorytet dla Sagan - errata 06.01.03, 18:25
            Muszę jednak dodać, co już pisałem do Doku wcześniej i za to zostałem nazwany
            lizusem przez Zulę, że bardzo podobały mi się te posty Doku, w których
            referował stan wiedzy psychologii ewolucyjnej. Bez dorabiania do niej własnej,
            feministycznej interpretacji, gdyż ta nie trzymała się kupy.

            Pozdrawiam -
            • sagan2 Re: Doku - autorytet dla Sagan - errata 07.01.03, 10:40
              maciej.k1 napisał:

              > Muszę jednak dodać, co już pisałem do Doku wcześniej i
              > za to zostałem nazwany lizusem przez Zulę, że bardzo
              > podobały mi się te posty Doku, w których referował stan
              > wiedzy psychologii ewolucyjnej. Bez dorabiania do niej
              > własnej, feministycznej interpretacji, gdyż ta nie
              > trzymała się kupy.

              ten kawalek najlepiej prezentuje Twoj styl myslenia.
              podobaly Ci sie posty Doku, gdy pasowaly do Twojego
              rozumienia wiata. gdy przestaly - Doku nagle zaczal
              dorabiac feministyczna interpretacje...

              skad wiesz, co jest "referowaniem stanu psychologii
              ewolucyjnej" a co "dorabianiem wlasnej feministycznej
              interpretacji"???? skoro o psychologi ewolucyjnej wiesz
              bardzo malo???

              skad wiesz? ano proste - prawdziwe jest to, co pasuje do
              moich pogladow. koniec, kropka. a toco nie pasuje,
              najlepiej nazwac belkotem...

              czy mozesz mi podac cytat, w ktorym wyrazam swoje
              entuzjastyczne zdanie o psychologii ewolucyjnej? albo o
              Doku? oczywiscie - nie mozesz, bo takiego cyctatu nie ma.
              ale momentalnie zrobiles mnie prezesem fan-clubu Doku -
              rowniez typowe - zdyskredytowac czyjes argumenty poprzez
              atak na osobe je wypowiadajace...
              ja powiedzialam tylko, ze Doku sprawia wrazenie duzo
              lepiej zorientowanego w psychologii ewolucyjnej niz Ty,
              ktory wyrazasz o niej bardzo kategoryczne zdanie.

              poprosze o dowod, ze Doku przeczytal 2 ksiazki o tymze
              temacie. btw, ile przeczytales Ty?...

              nigdzie nie pisze, ze nie mam watpliwosci do rzeczy, o
              ktorych pisze Doku. tak samo jak np BD - jesli nie
              rozumiem/mam watpliwosci/cos mi nie pasuje -
              pytam/szukam/zadaje pytania. i zdanie autorytetu mi *nie*
              wystarcza. sam napisales - trzeba mnie przekonac, podanie
              sie za doktoranta/doktora/psychologa/psychoterapeute nie
              wystacza. "dowod przez powolanie sie na autorytet" to
              pulapka logiczna. kazdy moze zakwestionowac autorytet.

              ja *jedynie* napisalam, ze DOku niewatpliwie ma wiecej
              wiadomosci od Ciebie na temat psychologii ewolucyjnej.
              zabolalo?...
              a pamietasz, jak pytalam BD co to za nauka ta psychologia
              ewolucyjna ja kogos, kto wie o tym duzo wiecej od nas?...
              a pamietasz, co odpowiedzial?...

              nie wiem, gdzie jest prawda. i calkiem mozliwe, ze jak
              sie dowiem, to mi sie nie spodoba. i co z tego?
              przestanie byc prawda? dla Ciebie na pewno tak.
      • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 17:25
        Mnie się też bardzo podoba psychologia ewolucyjna. Zwłaszcza jeśli wyraża się w
        taki sposób (cytat z Doku):

        "Patriarchat mamy w genach. Większość kobiet i mężczyzn jest genetycznie
        zaprogramowana do życia w patriarchacie. Jednak dla ewolucji jest normalne, że
        stare programy genetyczne okazują się nieskuteczne w nowym środowisku. Bez tego
        nie byłoby ewolucji.

        Mózg nasz też jest zbudowany przez nasze geny. Umysł nasz też jest przez geny
        zaprogramowany tak, aby elastycznie i szybko odpowiadać na wyzwania środowiska,
        z którymi geny jeszcze nie nauczyły się sobie radzić. Z perspektywy genów
        kapitalizm, liberalizm, feminizm to nowe idee, stworzone przez umysł, który po
        to został przez nasze geny zaprogramowany, aby takie idee tworzyć.

        W nowym środowisku (cywilizacja) patriarchat okazał się strategią nieskuteczną,
        gorszą, więc mechanizmy doboru naturalnego powodują stopniowe "wymieranie"
        zwolenników patriarchatu. Są oni wciąż jeszcze większością, ale z pokolenia na
        pokolenie tracą tę przewagę. W dzisiejszym świecie przewagę ma już liberalna
        mniejszość, która jest wolna od patriarchalnych instynktów, ewentualnie potrafi
        nad nimi panować przy pomocy najpotężniejszego narzędzia stworzonego przez
        dobór naturalny - umysłu.

        Jednak udawanie na dłuższą metę nie pomoże. Wymieracie seksiści. Kobiety nie
        będą chciały mieć z wami dzieci, bo coraz więcej kobiet nauczy się gardzić
        takimi prostakami i damskimi bokserami. Mechanizmy doboru płciowego napedzane
        przez umysł wyeliminuja was z gry."

        Czy tobie Maćku też takie wnioski formułowane przez znawce twojej ulubionej
        nauki podobają się najbardziej? (ten tekst ma 4 akapity. Koniecznie przeczytaj
        wszystkie, nie tylko pierwszy...)
        Pozdr. B.
        • maly.ksiaze Czwarty akapit jest bzdura z palca wyssana 06.01.03, 17:39
          Ot, i tyle. Co nie znaczy, ze jestem seksista (jestem?), ze zycze seksistom
          dobrze, ani ze wogole komukolwiek zycze dobrze.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Zarotwalem. Dobrze Wam zycze...
          • sagan2 Re: Czwarty akapit jest bzdura z palca wyssana 06.01.03, 17:52
            maly.ksiaze napisał:


            > PS. Zarotwalem. Dobrze Wam zycze...

            e tam zartowales... przestraszyles sie po prostu...
        • maciej.k1 Re: Podsumowanie 06.01.03, 18:13
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > "Patriarchat mamy w genach. Większość kobiet i mężczyzn jest genetycznie
          > zaprogramowana do życia w patriarchacie. Jednak dla ewolucji jest normalne,
          że
          > stare programy genetyczne okazują się nieskuteczne w nowym środowisku. Bez
          tego
          >
          > nie byłoby ewolucji.

          Na razie nie ma żadnych przeslanek by sądzić, że patriarchat jest nieskuteczny.

          > Mózg nasz też jest zbudowany przez nasze geny. Umysł nasz też jest przez geny
          > zaprogramowany tak, aby elastycznie i szybko odpowiadać na wyzwania
          środowiska,
          >
          > z którymi geny jeszcze nie nauczyły się sobie radzić. Z perspektywy genów
          > kapitalizm, liberalizm, feminizm to nowe idee, stworzone przez umysł, który
          po
          > to został przez nasze geny zaprogramowany, aby takie idee tworzyć.

          A komunizm i faszyzm to były genetyczne mutacje? ;-)

          > W nowym środowisku (cywilizacja) patriarchat okazał się strategią
          nieskuteczną,
          > gorszą, więc mechanizmy doboru naturalnego powodują stopniowe "wymieranie"
          > zwolenników patriarchatu.

          To tylko pobożne życzenia Doku. Nie ma na to żadnych dowodów.

          > Są oni wciąż jeszcze większością, ale z pokolenia na
          > pokolenie tracą tę przewagę. W dzisiejszym świecie przewagę ma już liberalna
          > mniejszość, która jest wolna od patriarchalnych instynktów, ewentualnie
          potrafi
          >
          > nad nimi panować przy pomocy najpotężniejszego narzędzia stworzonego przez
          > dobór naturalny - umysłu.

          Doku w oryginalny sposób rozumie liberalizm, utożsamiając z nim tylko pewien
          jego odłam, ten zaś z kolei utożsamiając z feminizmem. Jego "liberalna
          mniejszość" być może ma wielu krajach Zachodu duże wpływy w mass-mediach, ale
          już nie zawsze przekłada się to na decycje wyborców, vide sukces konserwatywnej
          partii republikańskiej w USA. Nb. nie można liberalizmu utożsamiać z
          feminizmem, gdyż ideologie te w wielu punktach są diametralnie sprzeczne.

          > Jednak udawanie na dłuższą metę nie pomoże. Wymieracie seksiści. Kobiety nie
          > będą chciały mieć z wami dzieci, bo coraz więcej kobiet nauczy się gardzić
          > takimi prostakami i damskimi bokserami. Mechanizmy doboru płciowego napedzane
          > przez umysł wyeliminuja was z gry."

          To także tylko pobożne życzenia Doku. Przede wszystkim bezpotomnie wymierają
          lesbijki i samotne feministki.

          Pozdrawiam -
          • winniepooh za co lud kocha socjobiologię 07.01.03, 00:55
            lud kocha socjobiologię albowiem jest ona niczym worek Św. Mikołaja - każdy
            znajdzie tam coś dla siebie - szowiniści, feminiści, faszysci, liberałowie,
            socjaliści i cykliści.

            są jeszcze malkontenci, którzy nie wierzą w Św. Mikołaja

            • winniepooh Re: za co lud kocha socjobiologię - errata 07.01.03, 02:01
              czy autora poniższego tekstu można uznać za feministę?

              "Autor: Gość: doku IP: proxy / *.mofnet.gov.pl


              > panna w. dostała list z pogrózkami od matki
              > swego 4 lata młodzszego lubego

              Zdrowa instynktowna troska matki o przyszłe swoje wnuki. Wiadomo że im starsza
              narzeczona, tym mniejsza szansa na zdrowe i liczne potomstwo. Selekcja
              naturalna sprawiła, że mężczyzna (i jego rodzice) zwykle preferują młodsze
              partnerki."

              czy mi się zdaje, czyżby ruch liberalno - feministyczny nie walczył przypadkiem
              o prawo do wyboru partnera wg swego widzimisię? a tu zdeklarowany liberało -
              feminista określa agresywne zachowanie matki, której syn łamie tabu różnicy
              wieku jako "zdrowe". zdecydowałbyś się - albo ona nie nadąza za ewolucją (jest
              nieprzystosowana), albo ta cała ewolucja (tzn. tak ją opisujesz) nie ma nic
              wspólnego z kierowaniem się w stronę liberalizmu, który jak pisze John Rawls,
              charakteryzuje "rozumny pluralizm".
              W stwierdzeniu samce są złe, a samice dobre i wszystko to geny, na którym
              wydaje się być ufundowany Twój rzekomy liberalno - feminizm, nie ma nic co
              dobrze wróżyłoby liberalizmowi, ani feminizmowi
              • Gość: doku A o co walczą matki? IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 18:50
                winniepooh napisał:

                > czyżby ruch liberalno - feministyczny nie walczył przypadkiem
                > o prawo do wyboru partnera wg swego widzimisię?

                Przecież nie walczą o to, aby mieć prawnie zagwarantowany wpływ na dobór
                partnera dziecka.

                > a tu zdeklarowany liberało -
                > feminista określa agresywne zachowanie matki, której syn łamie tabu różnicy
                > wieku jako "zdrowe".

                Zdrowe z punktu widzenia interesu genów matki

                > zdecydowałbyś się - albo ona nie nadąza za ewolucją (jest
                > nieprzystosowana), albo ta cała ewolucja (tzn. tak ją opisujesz) nie ma nic
                > wspólnego z kierowaniem się w stronę liberalizmu

                Nie ma tu sprzeczności. Matka, która próbuje manipulować córką, nie jest żadnym
                zaprzeczeniem liberalizmu. To tak jakbyś twierdził, że reklama jest sprzeczna z
                wolnym rynkiem. Liberalizm, wolny rynek - oznaczją, że strony konkurujące ze
                sobą starają się wygrać stosując wszystkie dozwolone prawem chwyty, nawet
                nieuczciwą manipulację.
                • winniepooh genowa teoria dziejów 09.01.03, 23:56
                  Gość portalu: doku napisał(a):


                  > Zdrowe z punktu widzenia interesu genów matki

                  aksjomat socjobiologii: prymat interesu genów

                  niech ktoś spróbuje wykazać, że we współczesnym sfeminizowanym,
                  spostmodernizowanym, zliberalizowanym świecie ludzie bardziej dbają o interesy
                  własnych genów, niż miało to miejsce w starym dobrym patriarchacie z silną
                  podstawową komórką - patriarchalną rodziną wielopokoleniową, konia z rzędem
                  temu temu śmiałkowi



                  gadanie jakoby przemiany społeczne i obyczajowe we współczesnym świecie miały
                  mieć podłoże ewolucyjne to deliryczne fantazjowanie

                  jeśli ludzie na poważnie przejęliby się intersem swoich genów to byłoby
                  najsensowniej, gdyby zaczęli się masowo klonować w maksymalnej liczbie
                  egzemplarzy. dobra wiadomość dla panów - prace nad sztuczną macicą postępują



                  • Gość: doku To się samo dzieje. Dobór naturalny działa tak ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 10:52
                    winniepooh napisał:

                    > niech ktoś spróbuje wykazać, że we współczesnym sfeminizowanym,
                    > spostmodernizowanym, zliberalizowanym świecie ludzie bardziej
                    > dbają o interesy własnych genów, niż miało to miejsce

                    ... samo, gdy nacisk środowiska ma charakter społeczny, jak i wtedy, gdy jest
                    czysto przyrodniczy. Wystarczy, że jakaś nieobojętna cecha lub funkcja
                    organizmu w niewielkim nawet zakresie zależy od składu naszych genów, a już
                    mamy pewność, że skład tych genów bedzie się zmieniał w populacji z pokolenia
                    na pokolenie tak, że funkcja ta bedzie coraz lepiej realizowana. Piszę
                    "nieobojętna" w znaczeniu takim, że wpływa jakoś na sukces reprodukcyjny, np.
                    podoba się potencjalnym partnerom, pomaga walczyć z pasożytami, pomaga
                    opiekować się dziećmi, zmniejsza prawdopodobieństwa nieszczęśliwego wypadku
                    itd. Nie ma znaczenia czy świat jest liberalny czy patriarchalny, dobór
                    selekcjonuje nasze geny tak, aby nasze funkcje były w tym świecie lepiej
                    realizowane.

                    > gadanie jakoby przemiany społeczne i obyczajowe we współczesnym świecie miały
                    > mieć podłoże ewolucyjne to deliryczne fantazjowanie

                    Geny budują nasze ciała, a my kształtujemy nasze środowisko społeczne i nasze
                    obyczaje. Choć wpływ jest pośredni, to jako taki jest faktem niepodlegającym
                    dyskusji. Nikt nie zaprzecza istnieniu genów i ich wpływowi na budowę ciała,
                    nikt nie zaprzecza istnieniu wpływu pewnych cechy naszego ciała na nasze
                    funkcjonowanie w społeczeństwie. Dyskusje dotyczą jedynie zagadnienia, jak
                    istotna jest zależność naszej psychiki od naszej anatomii i jakości naszego
                    metabolizmu. Można wierzyć, jak Ty i np. Margaret Mead, że zależność ta jest
                    zupełnie nieistotna, ale można też wierzyć, jak socjobiologowie, że ta
                    zależność jest kluczowa.

                    Psychologia ewolucyjna nie mówi w ogóle o tym jak istotny jest ten wpływ, ale
                    pokazuje tylko konkretne przypadki istnienia tego wpływu. Psycholog ewolucyjny
                    nie twierdzi że wpływ środowiska jest nieistotny, nie twierdzi nawet że wpływ
                    innych ludzi jest niestotny, bo tym się nie zajmuje.

                    > gdyby zaczęli się masowo klonować w maksymalnej liczbie egzemplarzy.

                    Ewolucja już pokazała, że w naszym przypadku liczy się jakość, a nie ilość.
                    Nasze samice rodzą mało dzieci i długo je wychowują, taka strategia okazała sie
                    skuteczniejsza (dla ssaków) niż masowe rozmnażanie czy klonowanie - dlatego
                    bliźniaki jednojajowe są rzadkie - urodzenie i wychowanie jednego dziecka
                    wysokiej jakości na raz jest zwykle korzystniejsze niż urodzenie i próba
                    wychowania bliźniaków gorszej jakości.
                    • winniepooh Re: To się samo dzieje. Dobór naturalny działa ta 10.01.03, 12:32
                      Gość portalu: doku napisał(a):

                      >
                      > ... samo

                      uwelbiam takie sformułowania!
                      totalnie zewnętrzny locus of control


                      w tej reszcie, którą wycięłam, nic nie wskazywało na to, aby starzejaca się
                      populacja, coraz mniej zainteresowana rozmnazaniem, a coraz bardziej wszystkim
                      innym dbała lepiej o swoje geny, niz miało to miejsce jeszcze 100 lat temu
                      • Gość: doku Nie musi IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 14:06
                        winniepooh napisał:

                        > nic nie wskazywało

                        Geny troszczą się o siebie nawet jeśli się tego nie rozumie w szczegółach.
                        Najważniejszy jest efekt, geny ludzkie mają się lepiej niż 100 czy 1000 lat
                        temu.
                        • winniepooh wszystko to geny.... 10.01.03, 15:20
                          Gość portalu: doku napisał(a):



                          > Geny troszczą się o siebie nawet jeśli się tego nie rozumie w szczegółach.
                          to mi się właśnie najbardziej "podoba" w ewolucyjnej ideoligii - biedne
                          ludziki, igrszka w szponach samolubnych genów, czyż to nie magia !
                          > Najważniejszy jest efekt, geny ludzkie mają się lepiej niż 100 czy 1000 lat
                          > temu.
                          tyle, że nic nie wskazuje na to aby miały się lepiej
                          • Gość: doku To widać gołym okiem IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 16:42
                            winniepooh napisał:

                            > tyle, że nic nie wskazuje na to aby miały się lepiej

                            Jesteśmy lepiej przygotowani na wypadek suszy, mrozu i powodzi.

                            Jest nas więcej niż innych zwierząt, a nasze dzieci mają lepszą przeżywalność.

                            Dorosłym osobnikom zdarza się niewiele wypadków losowych groźnych dla zdrowia.

                            Przyswajamy wiele różnych pokarmów pozyskiwanych z różnych źródeł, o które nie
                            musimy walczyć z konkurentami.

                            Inne zwierzęta na nas nie polują, a my zjadamy zwierzęta większe od nas.

                            Dawniej epidemie zbierały bogatsze żniwo na nas niż dzisiaj. To jest nasz
                            największy sukces. Mamy najlepsze mechanizmy obronne i metody leczenia ze
                            wszystkich wiekszych zwierząt. Mamy najmniej dokuczliwych pasożytów. Nasze
                            choroby kończą się wyleczeniem wyjątkowo często, częściej niż 100 lat temu.
                            • agrafek Re: To widać gołym okiem 10.01.03, 17:16
                              No i w przweciwieństwie do tych durnych zwierząt co pewien czas urządzamy sobie
                              wyrzynki na ogromną skalę, zapewne w celu zapobierzenia przeludnieniu. Chyba,
                              że to też wynik działania "mutantów". Moze ton mam lekko kpiarski, jednak
                              naprawdę ciekaw jestem tu Twojej - Doku - opinii. Oraz tego jak ma się
                              działalność tej cudownej maszynki stworzonej przez geny na polu demolowania
                              środowiska. Bo może komstruując nas geny wykazały katastrofalną
                              krótkowzroczność i takie np. wilki są lepszym wynalazkiem, bo prawie nikt na
                              nie nie poluje, a nie przejawiają przy tym skłonności do autodestrukcji?
            • Gość: doku Istnieje podstawowa różnica pomiędzy socjobiologią IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 18:43
              a psychologią ewolucyjną. Socjobiologia to pogląd, że geny mają większy wpływ
              na ludzi niż środowisko. Psychologia ewolucyjna to dyscyplina badająca wpływ
              genów (nie tylko ludzkich) na ludzi i ich środowisko oraz wpływ środowiska na
              geny ludzi, ich symbiontów i krewniaków.
              • winniepooh podstawowa różnica 10.01.03, 00:04
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > a psychologią ewolucyjną. Socjobiologia to pogląd, że geny mają większy wpływ
                > na ludzi niż środowisko. Psychologia ewolucyjna to dyscyplina badająca wpływ
                > genów (nie tylko ludzkich) na ludzi i ich środowisko oraz wpływ środowiska na
                > geny ludzi, ich symbiontów i krewniaków.

                niezależnie od Twoich wyobrażeń na temat charakteru obydwu córek Ignorancji,
                ich matka miała bliźniaki jednojajowe
                • Gość: oku Religia to źródło ignorancji IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 10:58
                  winniepooh napisał:

                  > obydwu córek Ignorancji

                  spróbuj sięgnać do jakiegoś innego źródła - poznaj rozkosze oświecenia
                  • Gość: doku Z słabo nacisnąłem 'd' powyżej, to oczywiście ja IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 11:17
                  • winniepooh Re: Religia to źródło ignorancji 10.01.03, 12:35
                    Gość portalu: oku napisał(a):

                    > winniepooh napisał:
                    >
                    > > obydwu córek Ignorancji
                    >
                    > spróbuj sięgnać do jakiegoś innego źródła - poznaj rozkosze oświecenia

                    a co to?
                    ewangelizacja?
                    • Gość: doku A Ty ciągle swoje IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 14:11
                      winniepooh napisał:

                      > ewangelizacja?

                      Zawsze myślisz w kategoriach religijnych?
                      • maly.ksiaze Mi tak zawsze wychodzi... 10.01.03, 14:33
                        ... jak mam do czynienia z wyznawca.

                        Amen.
          • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.03, 10:30
            maciej.k1 napisał:

            >
            > Na razie nie ma żadnych przeslanek by sądzić, że patriarchat jest
            nieskuteczny.

            Nie żartuj sobie z poważnych spraw. Gdzie ty widzisz ten patriarchat?
            Najbardziej skażonym patriarchatem krajem europejskim jest Rosja, chociaż i ją
            trudno już byłoby nazwać krajem patriarchalnym w tradycyjnym znaczeniu.
            W Europie mamy do czynienia wyłącznie z reliktami patriarchatu, które w Polsce
            są znacznie częstsze niż np w Skandynawii ale to nie zmienia faktu, że
            patriarchat przegrywa na całej linii...

            ...a jedyną osobą która mówi o "patriarchlnym ucisku" jest niejaki Maciej K. :)


            > Z perspektywy genów
            > > kapitalizm, liberalizm, feminizm to nowe idee, stworzone przez umysł, któr
            > y
            > po
            > > to został przez nasze geny zaprogramowany, aby takie idee tworzyć.
            >
            > A komunizm i faszyzm to były genetyczne mutacje? ;-)


            A pamiętasz historyjkę o jaskiniowcu którą się zabawialiśmy na wątku
            feminizm=humanizm (tym którego żona została pramatką wszystkich feministek
            intuicyjnych)?
            Przyjmijmy, że tenże jaskiniowiec był praojcem wszystkich dyktatorów i
            terrorystów :)


            >
            > > W nowym środowisku (cywilizacja) patriarchat okazał się strategią
            > nieskuteczną,
            > > gorszą, więc mechanizmy doboru naturalnego powodują stopniowe "wymieranie"
            >
            > > zwolenników patriarchatu.
            >
            > To tylko pobożne życzenia Doku. Nie ma na to żadnych dowodów.


            Daj spokój, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Nawet zakładając, że twoje
            otoczenie jest dużo bardziej konserwatywne od mojego (ja nie znam żadnego
            zwolennika patriarchatu w wieku poniżej 50, no może kilku), to nawet ty musisz
            zdawać sobie sprawę, że ilość zwolenników patriarchatu jest mniejsza teraz niż
            powiedzmy 100 lat temu.



            Nb. nie można liberalizmu utożsamiać z
            > feminizmem, gdyż ideologie te w wielu punktach są diametralnie sprzeczne.


            Feminizm na pewno wypływa z myśli liberalnej, co do tego nie ma żadnej
            wątpliwości. Socjalizm nie może być źródłem feminizmu choćby dlatego, że gdy
            feminizm powstawał o socjaliźmie nikt jeszcze nie słyszał...
            Co do bliskości ideowej, to nie należy mylić socjalizujących skłonności
            pojedynczych feministek (chociaż i to należałoby najpierw udowodnić!) z bazą na
            której jest zbudowany feminizm.

            Zwróć uwagę, że współczesny feminizm został stworzony w USA, czyli kraju
            będącym awangardą wolnego rynku i liberalizmu. Natomiast kraj bedący kolebką
            komunizmu jest zarazem najbardziej patriarchalnym w Europie - uważasz że to
            przypadek?

            Twoja koncepcja związków ideowych feminizmu z komunizmem czy socjalizmem wersji
            wschodnioeuropejskiej jest nie do obronienia, wręcz przeciwnie - struktura
            ideowa komunizmu jest podobna do struktury patriarchalnej, pozycja kobiet w
            społeczeństwie komunistycznym zawsze była wyłącznie fasadowa i z feminizmem nie
            miała nic wspólnego.
            Propaganda komunistyczna promowała ideę podwójnego obciążenia kobiet pod
            hasłami: robotnicy-przodownicy pracy oraz idealnej matki i żony, czyli
            towarzyszki mężczyzny w obu znaczeniach, jako towarzyszki życia i towarzyszki w
            walce klasowej.
            Chyba niewiele wiesz o feminizmie skoro uważasz że między nim a feminizmem jest
            jakikolwiek związek.
            Pozdr. B.
            • sagan2 Re: Podsumowanie 07.01.03, 11:29
              Gość portalu: barbinator napisał(a):


              > Twoja koncepcja związków ideowych feminizmu z
              > komunizmem czy socjalizmem wersji wschodnioeuropejskiej
              > jest nie do obronienia, wręcz przeciwnie - struktura
              > ideowa komunizmu jest podobna do struktury
              > patriarchalnej [ciach]

              to ciekawa uwaga, zwlaszcza ze znalazlam na sieci taka
              informacje (wolne tlumaczenia ze storony:
              www.wikipedia.org/wiki/Masculism)
              pierwsza swiecka ideologiczna odpowiedz na feminizm
              przyszla od wiodacego teoretyka socjalizmu, E. Belfort
              Baxa, pod koniec XIX wieku, w czasach duzej popularnosci
              socjalizmu, ktory byl rowniez zwiazany z Marxem. napisal
              on "The Fraud of Feminism" i jest traktowany jako
              pierwszy anty-feminista (? angielskie slowo "masculist",
              nie wiem, jak ono sie na polski przekalda? sadze, ze
              wlasnie anty-feminista, a przynajmniej dokladnie to
              oznacza i moze byc z nim wymienne)
            • Gość: tad Re: Podsumowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 21:17
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Feminizm na pewno wypływa z myśli liberalnej, co do tego nie ma żadnej
              > wątpliwości. Socjalizm nie może być źródłem feminizmu choćby dlatego, że gdy
              > feminizm powstawał o socjaliźmie nikt jeszcze nie słyszał...

              Mylisz się tutaj i to w kilku sprawach. Kiedy powstawał "feminizm I fali" znane
              już były skrajnie lewicowe pomysły społeczne, co jednak nie ma tu wiele do
              rzeczy, bo o "feminizmie I fali", nie mówimy tutaj zbyt wiele . Mówimy tu o
              feminizmie współczesnym, czyli tym, który pojawił się w latach 60-tych XXw.
              Między feminizmem I i II fali nie ma łączności, poza łącznością dorobioną przez
              feministki II fali w celach ideologicznych, na początku lat 70-tych. Feminizm I
              fali wygasł w USA i Anglii w latach międzywojennych, po uzyskaniu przez kobiety
              praw wyborczych. Feminizm II fali był BARDZO silnie związany z marksizmem, a
              przynajmniej ten, odłam feminizmu, który najwięcej wniósł do teorii
              feministycznej. Jego główne teoretyczki wywodziły się z radykalnych,
              marksizujących ugrupowań studenckich, i początkowo wiązały nadzieje na
              likwidację "patriarchatu", z rewolucją socjalistyczną. Tworząc swoje koncepcje
              teoretyczne przyjęły marksistowski schemat ideologiczny. Poczytaj
              wątek "Mentalność feministyczna" - ostatnie posty, chyba pisałem tam coś na ten
              temat.


              > Co do bliskości ideowej, to nie należy mylić socjalizujących skłonności
              > pojedynczych feministek (chociaż i to należałoby najpierw udowodnić!) z bazą
              >na której jest zbudowany feminizm.

              I tu równierz się mylisz. Są różne odłamy feminizmu, takze "socjalistyczny",
              choć istotnie dziś silniejszy jest tzw. "kulturowy" - wyjątkowo jadowity
              ideologicznie. Chcesz wiedzieć na czym polega mn. feminizm kulturowy? Poczytaj
              posty Zuli, o biseksualizmie, niewartościowaniu, nie tworzeniu hierarchii,
              wykluczaniu obcego, etyce opiekuńczości, wchodzeniu na terytorium itd.


              > Zwróć uwagę, że współczesny feminizm został stworzony w USA, czyli kraju
              > będącym awangardą wolnego rynku i liberalizmu.

              Ale powstał w bardzo specyficznym środowisku! Wśród radykalnych środowisk
              akademickich!


              >Natomiast kraj bedący kolebką komunizmu jest zarazem najbardziej
              >patriarchalnym w Europie - uważasz że to przypadek?

              Możesz rozwinąc tę myśl?

              > Twoja koncepcja związków ideowych feminizmu z komunizmem czy socjalizmem
              >wersji wschodnioeuropejskiej jest nie do obronienia (........)

              Mieszasz tu "socjalizm realny" z teorią marksistowską (przyznaje, że nie
              czytałem całości waszej rozmowy z Maciejem, nie wiem, co masz na myśli pisząc,
              o związku feminizmu, z socjalizmem w wersji wschodnioeuropejskiej)

              > Chyba niewiele wiesz o feminizmie skoro uważasz że między nim a feminizmem
              >jest jakikolwiek związek.

              Popatrzmy na to:
              "Proponuję przyjąć, że patriarchalny sposób produkcji składa się z żon i służby
              domowej, zaś klasa nieprodukcyjna i wyzyskująca złożona jest z mężów. Część
              środków produkcji, którą można zidentyfikować jako przedmiot pracy, składa się,
              z wyczerpanych (pracą zarobkową) ludzi, nad którymi robotnik domowy pracuje,
              aby przywrócić ich siłę roboczą; jest to zatem zmęczony mąż - i jeśli są -
              dzieci. Część środków produkcji, którą można zidentyfikować jako narzędzia
              pracy, składa się z ciała kobiety, zwłaszcza w odniesieniu do jej zdolności
              reprodukcyjnych, z domu i jego wyposażenia. Patriarchalny sposób produkcji
              obejmuje stosunki między tymi elementami. (....). Jest to produkcja dzieci
              następnej generacji, a także codzienne produkowanie siły roboczej jej męża.
              Wyzysk, czy wywłaszczenie, które tutaj ma miejsce, to przechwytywanie przez
              męża dodatkowej pracy robotnika domowego" (S. Walby, Patriarchy at work, 1986)

              Czy przypomina to schemat marksistowski, czy mi się tylko wydaje?
              Droga B. pisałaś już, że teoria feministyczna nie obchodzi Cię wcale. Skąd więc
              masz pewność, że feminizm nie jest związany z marksizmem? Zaręczam Ci, ża MA.



              • Gość: doku Dałeś się nabrać IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 11:14
                Gość portalu: tad napisał(a):

                > patriarchalny sposób produkcji składa się z żon i służby
                > domowej, zaś klasa nieprodukcyjna i wyzyskująca złożona jest z mężów.
                > ... wyczerpanych (pracą zarobkową) ludzi,
                > ... Wyzysk, czy wywłaszczenie, które tutaj ma miejsce, to
                > przechwytywanie przez męża dodatkowej pracy robotnika domowego

                A więc wyczerpany pracą zarobkową mąż należy do klasy nieprodukcyjnej
                wyzyskującej swoje żony poprzez przechwytywanie ich pracy dodatkowej. Czy nie
                widzisz, że to są ewidentne jaja?
              • sagan2 Re: Podsumowanie 10.01.03, 11:41
                Gość portalu: tad napisał(a):


                > Czy przypomina to schemat marksistowski, czy mi się
                > tylko wydaje? Droga B. pisałaś już, że teoria
                > feministyczna nie obchodzi Cię wcale. Skąd więc masz
                > pewność, że feminizm nie jest związany z marksizmem?
                > Zaręczam Ci, ża MA.

                a jak to sie ma do faktu, ze pierwsza niereligijna,
                ideologiczna krytyka feminizmu przyszla w XIX od
                socjalisty E. Belforta Baxa, ktory byl w kontaktach z
                Marxem?
                • Gość: tad Re: Podsumowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 21:40
                  sagan2 napisała:

                  > a jak to sie ma do faktu, ze pierwsza niereligijna,
                  > ideologiczna krytyka feminizmu przyszla w XIX od
                  > socjalisty E. Belforta Baxa, ktory byl w kontaktach z
                  > Marxem?

                  Wygląda na to, że pan BaX -choć marksista był całkiem rozsądnym człowiekiem,
                  ale czemu jego krytyka miałaby świadczyć o tym, ze feminizm II fali nie był
                  związany z marksizmem?


                  I wogóle o czym ma ta krytyka świadczyć? Lenin np. krytykował Kautskiego, czy
                  Kautsky przestał być od tego socjalistą?
                  • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 12:59
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    > sagan2 napisała:
                    >
                    > > a jak to sie ma do faktu, ze pierwsza niereligijna,
                    > > ideologiczna krytyka feminizmu przyszla w XIX od
                    > > socjalisty E. Belforta Baxa, ktory byl w kontaktach z
                    > > Marxem?
                    >
                    > Wygląda na to, że pan BaX -choć marksista był całkiem rozsądnym człowiekiem,
                    > ale czemu jego krytyka miałaby świadczyć o tym, ze feminizm II fali nie był
                    > związany z marksizmem?

                    Ale to tylko ty naginasz sprawę do feminizmu 2 fali i zdajesz się twierdzić, że
                    źródłem feminuzmu jest.....feminizm drugiej fali...
                    To o czym pisze Sagan jest jednym z wielu dowodów na to, że baza ideowa
                    feminizmu nie jest tożsama z bazą ideową komunizmu.
                    I tyle.

              • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 13:20
                Gość portalu: tad napisał(a):

                Mówimy tu o
                > feminizmie współczesnym, czyli tym, który pojawił się w latach 60-tych XXw.


                Tad, mówimy o żródłach feminizmu.
                Zanim feminizm zaczął sobie falować (pierwsza fala, druga fala...) to musiało
                być jakieś żródełko z którego wypłynął. prawda?
                Przynajmniej mówiąc o początkach feminizmu trzymajmy się uczciwie
                encyklopedycznej definicji f. jako ruchu społeczno-politycznego, którego celem
                jest walka o pełne równouprawnienie kobiet i którego początki sięgają rewolucji
                francuskiej.


                Feminizm II fali był BARDZO silnie związany z marksizmem, a
                > przynajmniej ten, odłam feminizmu, który najwięcej wniósł do teorii
                > feministycznej. Jego główne teoretyczki wywodziły się z radykalnych,
                > marksizujących ugrupowań studenckich, i początkowo wiązały nadzieje na
                > likwidację "patriarchatu", z rewolucją socjalistyczną. Tworząc swoje
                koncepcje
                > teoretyczne przyjęły marksistowski schemat ideologiczny.


                To może być dowodem na to, że feminizm 2 fali był w istocie wypaczeniem
                feminizmu, gdyż poszedł w niewłaściwym kierunku. Wiele zresztą na to wskazuje,
                choćby to co pisałeś na innym wątku o fascynacji feministek "drugofalowych"
                badaniami Kinseya. Czy 3 fala też odwołuje się do marksizmu, czy może już od
                tego odeszła?


                > > Co do bliskości ideowej, to nie należy mylić socjalizujących skłonności
                > > pojedynczych feministek (chociaż i to należałoby najpierw udowodnić!) z ba
                > zą
                > >na której jest zbudowany feminizm.
                >
                > I tu równierz się mylisz. Są różne odłamy feminizmu, takze "socjalistyczny",
                > choć istotnie dziś silniejszy jest tzw. "kulturowy" - wyjątkowo jadowity
                > ideologicznie. Chcesz wiedzieć na czym polega mn. feminizm kulturowy?
                Poczytaj
                > posty Zuli, o biseksualizmie, niewartościowaniu, nie tworzeniu hierarchii,
                > wykluczaniu obcego, etyce opiekuńczości, wchodzeniu na terytorium itd.


                Nawet jeśli się mylę (a tak nie jest...) to pisząc o feminizmie kulturowym
                nijak tego nie udowodniłeś.


                >
                > >Natomiast kraj bedący kolebką komunizmu jest zarazem najbardziej
                > >patriarchalnym w Europie - uważasz że to przypadek?
                >
                > Możesz rozwinąc tę myśl?


                Chodzi mi o to, że zastanawiające jest dlaczego feminizm zupełnie nie rozwijał
                się w Rosjii sowieckiej i krajach satelickich, w tym Polsce, rozwijał się
                natomiast w krajach o gospodarce liberalnej.
                Skoro zdaniem Macieja (twoim chyba też?) źródeł ideowych feminizmu należy
                szukać w komunistycznym sposobie myślenia, to chyba centrum światowego
                feminizmu powinna stanowić Rosja?


                >
                > Popatrzmy na to:
                > "Proponuję przyjąć, że patriarchalny sposób produkcji składa się z żon i
                służby
                >
                > domowej, zaś klasa nieprodukcyjna i wyzyskująca złożona jest z mężów. Część
                > środków produkcji, którą można zidentyfikować jako przedmiot pracy, składa
                się,
                >
                > z wyczerpanych (pracą zarobkową) ludzi, nad którymi robotnik domowy pracuje,
                > aby przywrócić ich siłę roboczą; jest to zatem zmęczony mąż - i jeśli są -
                > dzieci. Część środków produkcji, którą można zidentyfikować jako narzędzia
                > pracy, składa się z ciała kobiety, zwłaszcza w odniesieniu do jej zdolności
                > reprodukcyjnych, z domu i jego wyposażenia. Patriarchalny sposób produkcji
                > obejmuje stosunki między tymi elementami. (....). Jest to produkcja dzieci
                > następnej generacji, a także codzienne produkowanie siły roboczej jej męża.
                > Wyzysk, czy wywłaszczenie, które tutaj ma miejsce, to przechwytywanie przez
                > męża dodatkowej pracy robotnika domowego" (S. Walby, Patriarchy at work, 1986)
                >
                > Czy przypomina to schemat marksistowski, czy mi się tylko wydaje?
                > Droga B. pisałaś już, że teoria feministyczna nie obchodzi Cię wcale. Skąd
                więc
                >
                > masz pewność, że feminizm nie jest związany z marksizmem? Zaręczam Ci, ża MA.
                >
                >


                > Cały twój wywód opiera sie na tropieniu śladów myśli marksistowskiej w
                różnych odłamach feminizmu z czym oczywiście nie sposób dyskutować, bo byłoby
                chyba raczej dziwne gdyby takich wpływów NIE BYŁO.
                Marksizm miał wpływ także na teologię chrześcijańską i to bynajmniej nie na
                zasadzie negacji. Mam tu oczywiście na myśli teologię wyzwolenia, której
                związki z marksizmem nie są chyba dla ciebie nowością?
                Co byś powiedział gdybym przytoczyła jakiś szczególnie apetyczny fragment z
                Boffa czy Gutiereza, po czym stwierdziła patetycznie, że katolicyzm jest silnie
                związany z komunizmem?
                Jeszcze raz podkreślę: baza ideowa feminizmu wywodzi się z myśli liberalnej i
                humanistycznej, z idei równych praw, wolności wyboru i szacunku dla kobiety
                jako człowieka.
                Nie neguję późniejszych wpływów marksizmu zwłasazcza na f.2 fali, ale żródła
                feminizmu są liberalne a nie socjalistyczne.
                Inna sprawa, że nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy jaki miał miejsce
                wcześniej w tym wątku, że liberalizm jest dokładną odwrotnością socjalizmu, ale
                to już inny temat.
                Pozdrawiam, B.
                • Gość: doku Zapominacie o sensie sowieckiej propagandy IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 10.01.03, 14:24
                  Tak jak nie istniała demokracja socjalistyczna, tak jak nie istniała ekonomia
                  socjalizmu, tak jak nie istniała sprawiedliwość ludowa, tak samo nie istniał
                  feminizm marsistowski. To były tylko obłudne treści sowieckiej propagandy.
                  Faktycznie istniały jedynie: totalitaryzm socjalistyczny, złodziejstwo
                  socjalistów, niesprawiedliwość ludowa i patriarchat marksistowski. Ludzie w
                  służbie Stalina czasem nazywali siebie "demokratami", czasem głosili, że walczą
                  o wolność narodów, o raj bez biedy i bez pieniędzy,o prawa dla kobiet, nazywali
                  siebie "feministkami". Ale kto im wierzył, ten był po prostu ofiarą sowieckiej
                  propagandy. Nie było żadnych maksistowskich feministek, to byli zwyczajni
                  ludzie sowieccy, którzy kłamali jak wszyscy agenci Stalina. Oraz istnieli
                  ludzie, którzy dawali się nabierać na sowiecką propagandę ... i do dzisiaj
                  istnieją i wierzą w stare sowieckie mity.
                • Gość: tad Re: Podsumowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 17:22
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):


                  > Tad, mówimy o żródłach feminizmu.
                  > Zanim feminizm zaczął sobie falować (pierwsza fala, druga fala...) to musiało
                  > być jakieś żródełko z którego wypłynął. prawda?

                  Masz rację. Właśnie to mniej więcej napisałem: jednym z głównych źródeł
                  feminizmu II fali jest marksizm. To wszystko.

                  > Przynajmniej mówiąc o początkach feminizmu trzymajmy się uczciwie
                  > encyklopedycznej definicji f. jako ruchu społeczno-politycznego, którego
                  >celem jest walka o pełne równouprawnienie kobiet i którego początki sięgają
                  >rewolucji

                  Nawet jeśli PRZYJMIEMY, że tak było, to i tak dziś ma to charakter głównie
                  historyczny. Dzisiejsze feministki są głównie spadkobierczyniami tych II
                  falowych. Którą ze znanych polskich feministek nazwałbyś liberałką? Obawiam
                  się, że dominują u nas te "kulturowe". Tak naprawdę feminizm ma wiele źródeł.
                  Jednym z ISTOTNYCH, zwłaszcza jeśli chodzi o dorobek teoretyczny, jest
                  marksizm.


                  > To może być dowodem na to, że feminizm 2 fali był w istocie wypaczeniem
                  > feminizmu, gdyż poszedł w niewłaściwym kierunku. Wiele zresztą na to
                  wskazuje,
                  > choćby to co pisałeś na innym wątku o fascynacji feministek "drugofalowych"
                  > badaniami Kinseya. Czy 3 fala też odwołuje się do marksizmu, czy może już od
                  > tego odeszła?

                  Takie stwierdzenie właściwie mi wystarcza. Ale muszę je uściślić. Feminizm II
                  fali NIE BYŁ wypaczeniem "starego" feminizmu. Był NOWYM w istocie ruchem.
                  Powiedzmy, że ma się on tak do feminizmu I fali, jak PSL Mikołajczyka, do PSL
                  Kalinowskiego. 3 fala feminizmu (niektórzy twierdzą, że wogóle coś takiego nie
                  istnieje), to jeden wielki bigos ideologiczny. Najsilniejszy jest odłam
                  kulturowy - niestety. Wyrósł z feminizmu marksizującego, tak jak postmodernizm
                  (w jakimś sensie feminizm kulturowy jest wariantem postmodernizmu) wykluł się
                  wsród rozczarowanej marksizującej lewicy. Część feminstek nawiązuje do
                  psychoanalizy. Zresztą wszystkie te
                  nazwy "kulturowy", "postmodernistyczny", "różnicy" są dość płynne.

                  > Nawet jeśli się mylę (a tak nie jest...) to pisząc o feminizmie kulturowym
                  > nijak tego nie udowodniłeś.

                  Przepraszam, ale nie udowodniłem czego?


                  > Chodzi mi o to, że zastanawiające jest dlaczego feminizm zupełnie nie
                  >rozwijał się w Rosjii sowieckiej i krajach satelickich, w tym Polsce, rozwijał
                  >się natomiast w krajach o gospodarce liberalnej.

                  Z tych samych powodów, dla których nie rozwijał się tam np. autentyczny ruch
                  harcerski. Co do owego braku feminizmu w Rosji sowieckiej, to niezupełnie masz
                  rację. Zaraz po przewrocie bolszewickim wprowadzono szereg rozwiązań, którym
                  feministki by przyklasnęły - łatwość małżeństw i rozwodów, aborcję (zniósł ją
                  Stalin bodajże w poł. lat 30-tych). Niejeka Kołłątaj chciała nawet wprowadzić
                  rewolucje seksualną, twierdząc, że stosunek seksualny powinien znaczyć tyle, co
                  wypicie szklanki wody. Jeśli wierzyć przekazom, łamano patriarchalne
                  uprzedzenia np. poprzez wprowadzanie wspólnych łaźni, dla studentów i
                  studentek. Zastopowano to po kilku latach, ale i tak później feministki
                  zachodnie zapatrzone były w "Ojczyznę Światowego Proletariatu". W latach 60-
                  tych i 70-tych stawiały ZSRR za wzór wykorzystania kobiecego potencjału,
                  cytując wskaźniki dotyczące np. ukobiecenia medycyny. Twierdziły, że jeśli
                  Zachód nadal będzie marnował ten potencjał, to ZSRR pobije go na głowę.
                  Cóż.....

                  > Skoro zdaniem Macieja (twoim chyba też?) źródeł ideowych feminizmu należy
                  > szukać w komunistycznym sposobie myślenia, to chyba centrum światowego
                  > feminizmu powinna stanowić Rosja?

                  Pisałem już - mylisz "realny socjalizm" z doktryną marksizstowską. Jednym ze
                  źródeł współczesnego feminizmu jest marksizm. Czy wszystko co związane z
                  marksizmem musiało mieć centrum w Moskwie? A co w takim razie z tzw.
                  eurokomunizmem?


                  > > Cały twój wywód opiera sie na tropieniu śladów myśli marksistowskiej w
                  > różnych odłamach feminizmu z czym oczywiście nie sposób dyskutować, bo byłoby
                  > chyba raczej dziwne gdyby takich wpływów NIE BYŁO.

                  Cały mój wywód opiera się na znajomości historii feminizmu II fali.


                  > Marksizm miał wpływ także na teologię chrześcijańską i to bynajmniej nie na
                  > zasadzie negacji. Mam tu oczywiście na myśli teologię wyzwolenia, której
                  > związki z marksizmem nie są chyba dla ciebie nowością?

                  Chodzi o STOPIEŃ wpływu. Marksizm nie jest jednym ze źródeł chrześcijaństwa,
                  choć wpłynął na teologię wyzwolenia.


                  > Co byś powiedział gdybym przytoczyła jakiś szczególnie apetyczny fragment z
                  > Boffa czy Gutiereza, po czym stwierdziła patetycznie, że katolicyzm jest
                  >silnie związany z komunizmem?


                  Odpowiedziałbym, że byli silnie marksizujący chrześcijanie, ale na szczęscie
                  zostało to ukrócone, w znacznym stopniu dzięki współczesnej Inkwizycji - znowu
                  się przydała.

                  > Jeszcze raz podkreślę: baza ideowa feminizmu wywodzi się z myśli liberalnej i
                  > humanistycznej, z idei równych praw, wolności wyboru i szacunku dla kobiety
                  > jako człowieka.

                  Zapytam raz jeszcze - czy polskie "etatowe" feministki są liberałkami?


                  • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 12:46
                    Gość portalu: tad napisał(a):

                    >
                    > Masz rację. Właśnie to mniej więcej napisałem: jednym z głównych źródeł
                    > feminizmu II fali jest marksizm. To wszystko.


                    Ale my mówimy o feminizmie ogólnie, nie o tym 2 fali oddzielnie. Źródłem
                    feminizmu nie jest feminizm 2 fali tylko walka o równouprawnienie kobiet
                    wynikająca ze światopoglądu liberalnego.
                    BTW, fweminizm drugiej fali, powiadasz...
                    Co powiesz o takim zdaniu:

                    "Jak przyznaje większość historyków feminizm amerykański powstały w latach 60-
                    siątych miał dwa źródła: białe, wykształcone liberałki wykonujące wolne zawody
                    (...) oraz zróżnicowana grupa kobiet wywodząca się z ruchu praw człowieka (...)"

                    Całość tekstu na stronie
                    muse.jhu.edu/demo/american_quarterly/48.1horowitz.html
                    Znajdziesz tam też opinie niezupełnie pasujące do twojego przekonania o tym, że
                    feminizm 1 i 2 fali nie były ze sobą połączone. Nie rozstrzygając tego kto w
                    tym sporze ma rację pragnęłabym jednak zauważyć, że twoja opinia na ten temat
                    nie jest bynajmniej obowiązującym dogmatem, co zdajesz się sugerować tutaj i w
                    wielu innych twoich wypowiedziach na forum.

                    Może jeszcze to:

                    "Stosunek feministek 2 fali do marksizmu sprowadzał się do 3 wariantów:
                    A. Dostosowania
                    B. Odrzucenia
                    C. Budowania teorii marksistowsko-feministycznej

                    (dalej jest uzasadnienie)a potem jest tak:

                    Dla feminizmu lat 90-siątych marksizm wydaje się mieć znacznie mniejsze
                    znaczenie. Dlaczego?
                    A. Marksizm został zdyskredytowany/jest niemodny/niestymulujący intelektualnie
                    B. Integracja marksizmu i feminizmu jest zbyt trudna
                    C. Feministki uznały, że teoria kobiet powinna być tworzona przez kobiety
                    D. Marksizm nie odnosi się do sprawy czarnych kobiet, lesbijek i kobiet w
                    krajach nieuprzemysłowionych
                    E. Współczesne feministki nie interesują się walką klasową"

                    Całość na stronie: URL: pers-www.wlv.ac.uk/~le1810/marxism.htm


                    > > Przynajmniej mówiąc o początkach feminizmu trzymajmy się uczciwie
                    > > encyklopedycznej definicji f. jako ruchu społeczno-politycznego, którego
                    > >celem jest walka o pełne równouprawnienie kobiet i którego początki sięgają
                    > >rewolucji
                    >
                    > Nawet jeśli PRZYJMIEMY, że tak było, to i tak dziś ma to charakter głównie
                    > historyczny. Dzisiejsze feministki są głównie spadkobierczyniami tych II
                    > falowych.

                    Nieprawda, na innym wątku sam pisałeś, że feminizm 3 fali powstaje w opozycji
                    do fem. 2 fali. W dodatku czołowe femimnistki 2 fali niejednokrotnie wyraźnie
                    dystansują się od swojej własnej wcześniejszej działalności (Betty Friedan)
                    Feminizm 3 fali jest natomiast typowym ruchem kontrkulturowym, zaś myślenie
                    kategoriami kontrkultury jest przeciwstawne myśleniu marksistowskiemu.


                    Którą ze znanych polskich feministek nazwałbyś liberałką? Obawiam
                    > się, że dominują u nas te "kulturowe".


                    A umiałbyś udowodnić, że feministka "kulturowa" nie może być jednocześnie
                    liberałką? Czyżbyś uważał, że liberalizm potępia lesbijki?


                    Tak naprawdę feminizm ma wiele źródeł.
                    > Jednym z ISTOTNYCH, zwłaszcza jeśli chodzi o dorobek teoretyczny, jest
                    > marksizm.


                    Marksizm nie może być źródłem feminizmu, bo gdy feminizm powstawał Marksa nie
                    było jeszcze na świecie. Parę akapitów wyżej pisałeś, że marksizm jest jednym z
                    głównych źródeł fem. 2 fali - teraz przerzucasz to na cały feminizm. Czyżby
                    próba manipulacji? :))
                    BTW - na ile głównym, to kwestia bardziej dyskusyjna niż chciałbyś to przyznać.
                    Co powiesz o powiązaniach feminizmu z Nową Lewicą - czy jej wpływy na f. nie
                    były silniejsze niż teorii marksistowskiej? A przecież Nowa Lewica powstawała w
                    opozycji do marksizmu...
                    Wrzuciłam do wyszukiwarki hasło "feminism, Marcuse" - wyskoczyło tego tyle, że
                    nie miałam czasu przeczytać. Jakby nie patrzeć wychodzi, że Marcuse był jednym
                    z ideologów fem. 2 fali - a czy wiesz jaki był jego stosunek do Marksa?

                    >
                    3 fala feminizmu (niektórzy twierdzą, że wogóle coś takiego nie
                    > istnieje), to jeden wielki bigos ideologiczny. Najsilniejszy jest odłam
                    > kulturowy - niestety. Wyrósł z feminizmu marksizującego, tak jak
                    postmodernizm


                    Na miłość boską, Tad! nie mieszaj postmodernizmu z marksizmem!
                    Nie udowodniłeś, że feminizm 3 fali wyrósł z marksizmu (za pośrednictwem
                    feminizmu marksizującego) więc nie podawaj tego jakby to był dogmat.


                    > > Chodzi mi o to, że zastanawiające jest dlaczego feminizm zupełnie nie
                    > >rozwijał się w Rosjii sowieckiej i krajach satelickich, w tym Polsce, rozwi
                    > jał
                    > >się natomiast w krajach o gospodarce liberalnej.
                    >
                    > Z tych samych powodów, dla których nie rozwijał się tam np. autentyczny ruch
                    > harcerski.

                    Ale rozwijał się jego komunistyczny odpowiednik czyli organizacja pionierska.
                    Gdyby feminizm dobrze wpasowywał się w marksistowski schemat myślenia, to
                    jakieś miejsce dla niego by się znalazło.


                    Co do owego braku feminizmu w Rosji sowieckiej, to niezupełnie masz
                    > rację. (...) Cóż.....

                    Rany boskie, Tad...to za dużo demagogii jak dla mnie.
                    Powtarzam - ustrój komunistyczny był ustrojem głęboko patriarchalnym i to jest
                    powód dla którego w komunizmie nie było miejsca dla feminizmu w ZADNEJ postaci,
                    nawet marksistowso-leninowsko-feministycznej hybrydy.
                    Z tych samych powodów w Rosji współczesnej feminizm się nie rozwija - system
                    patriarchalny oddziedziczony w spadku po komunizmie trzyma się mocno.


                    > > Skoro zdaniem Macieja (twoim chyba też?) źródeł ideowych feminizmu należy
                    > > szukać w komunistycznym sposobie myślenia, to chyba centrum światowego
                    > > feminizmu powinna stanowić Rosja?
                    >
                    > Pisałem już - mylisz "realny socjalizm" z doktryną marksizstowską. Jednym ze
                    > źródeł współczesnego feminizmu jest marksizm. Czy wszystko co związane z
                    > marksizmem musiało mieć centrum w Moskwie? A co w takim razie z tzw.
                    > eurokomunizmem?

                    A co - eurokomunizm nie miał centrum w Moskwie? Czyżby próba rehabilitacji
                    komunistów włoskich czy francuskich? No, po TOBIE bym się tego nie
                    spodziewała...

                    Mam tu oczywiście na myśli teologię wyzwolenia, której
                    > > związki z marksizmem nie są chyba dla ciebie nowością?
                    >
                    > Chodzi o STOPIEŃ wpływu. Marksizm nie jest jednym ze źródeł chrześcijaństwa,
                    > choć wpłynął na teologię wyzwolenia.


                    No właśnie - to że katolicyzm okazał się podatny na wpływy marksistowskie nie
                    daje podstaw do stwierdzenia, że źródłem chrześcijaństwa jest komunizm.
                    Dokładnie tak samo jest z feminizmem - z faktu, że CZĘŚĆ feministek drugiej
                    fali była pod wpływem marksizmu nie można wysnuwać kategorycznych stwierdzeń,
                    że źródłem feminizmu jest komunizm-marksizm.
                    Chciałbyś może wrócić do starej zabawy w tropienie sylogizmów? :)


                    > Zapytam raz jeszcze - czy polskie "etatowe" feministki są liberałkami?


                    A czemu miałyby nie być? Liberalizm to nie bolszewizm i niejedno ma imię, mam
                    nadzieję, że jesteś świadomy różnic między neoliberalizmem a liberalizmem
                    socjalnym, wiesz co to były błędy leseferyzmu i na czym polega koncepcja
                    państwa dobrobytu? Nawet Maciej o tym pisaał wyżej w tym wątku, inna sprawa że
                    nie wyciągnął z tego co napisał żadnych wniosków...
                    Pozdr. B.
                • agrafek Re: Podsumowanie 10.01.03, 17:24
                  Barbinator wyraziła zaciekawienie:
                  "Chodzi mi o to, że zastanawiające jest dlaczego feminizm zupełnie nie rozwijał
                  się w Rosjii sowieckiej i krajach satelickich, w tym Polsce, rozwijał się
                  natomiast w krajach o gospodarce liberalnej.
                  Skoro zdaniem Macieja (twoim chyba też?) źródeł ideowych feminizmu należy
                  szukać w komunistycznym sposobie myślenia, to chyba centrum światowego
                  feminizmu powinna stanowić Rosja?"

                  Pragnę zwrócić uwagę, że w Rosji sowieckiej nie rozwijał się żaden ...izm poza
                  odgórnie obowiązującym. Przedstawiciele innych izmów (nawet wariacji na temat
                  izmu obowiązującego) lądowali najpierw na łubiance, a potem w którymś z
                  licznych lasów - pod ziemią.


                  • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 21:31
                    Gdyby feminizm naprawdę bazował na dogmatach ideowych marksizmu, to pojawiłby
                    się tam na pewno. Być może z czasem feministki wylądowałyby tam gdzie piszesz
                    (razem z członkami KPP chociażby) ale jakiś ruch feministyczny MUSIAŁBY się
                    pojawić - choćby tylko w okresie sprzed czystek stalinowskich w latach 30-stych.
                    • Gość: tad Re: Podsumowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 21:36
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > Gdyby feminizm naprawdę bazował na dogmatach ideowych marksizmu, to pojawiłby
                      > się tam na pewno. (.....)

                      A czy w ZSRR pojawiła się teologia wyzwolenia? Jakoś nie słyszałem o jej bujnym
                      rozwoju w tym kraju.
                      • Gość: barbinator Re: Podsumowanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 12:51
                        Gość portalu: tad napisał(a):

                        > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                        >
                        > > Gdyby feminizm naprawdę bazował na dogmatach ideowych marksizmu, to pojawi
                        > łby
                        > > się tam na pewno. (.....)
                        >
                        > A czy w ZSRR pojawiła się teologia wyzwolenia? Jakoś nie słyszałem o jej
                        bujnym
                        >
                        > rozwoju w tym kraju.


                        Tad, nawet ja nie posunę się do stwierdzenia, że chrześcijaństwo bazuje na
                        dogmatach ideowych marksizmu-leninzmu...
                        Bój się Boga, jak będziesz mówił takie herezje to w końcu cię dorwie inkwizycja
                        w osobie kard. Ratzingera i forum straci swojego eksperta :))
                        • Gość: tad Re: Podsumowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 14:22
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > Gość portalu: tad napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                          > >
                          > > > Gdyby feminizm naprawdę bazował na dogmatach ideowych marksizmu, to p
                          > ojawi
                          > > łby
                          > > > się tam na pewno. (.....)
                          > >
                          > > A czy w ZSRR pojawiła się teologia wyzwolenia? Jakoś nie słyszałem o jej
                          > bujnym
                          > >
                          > > rozwoju w tym kraju.
                          >
                          >
                          > Tad, nawet ja nie posunę się do stwierdzenia, że chrześcijaństwo bazuje na
                          > dogmatach ideowych marksizmu-leninzmu...
                          > Bój się Boga, jak będziesz mówił takie herezje to w końcu cię dorwie
                          inkwizycja
                          >
                          > w osobie kard. Ratzingera i forum straci swojego eksperta :))

                          Chwileczkę - przecież sama pisałas, że teologia wyzwolenia była inspirowana
                          marksizmem. Czemu więc nie miała centrali w Moskwie?
                    • Gość: tad anegdota o Francu Fischerze IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 21:47
                      Przytaczam - specjalnie dla Barbinator anegdotę, o znanym przed wojną bywalcu
                      kawiarni warszawskich Francu Fischerze. Pewnego dnia w kawiarni Fischer kłocił
                      się zawzięcie z Wieniawą -Długoszewskim o powieść Prousta. Fischer twierdził,
                      że to kicz, Wieniawa, że arcydzieło. Wreszcie Wieniawa machnął ręką i wyszedł.
                      Wszyscy gratują Fischerowi zwycięstwa, na co ten mówi: biedak nie miał ze mną
                      najmniejszych szans. On to czytał, ja nie.

                      Czy anegdota ma związek, z naszą dyskusją o związkach marksizm - feminizm? Mam
                      wrażenie, że tak, i to ja jestem tutaj Wieniawą.....
      • Gość: doku Podsumowałeś siebie jako dyskutanta IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 09.01.03, 18:37
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > 1. Wyższość kultury bonobosów nad kulturą ludzką
        >
        > Nie będę z tym polemizował... Nie jest jednak dla mnie jasne, dlaczego nie
        > emigrujesz do dżungli

        Nie udawaj głupiego, bo na to odpowiedziałem w innym miejscu, może nawet Tobie.
        Jestem Polakiem.

        > Morderczyń jest 11-17% wśród morderców.

        Na to też już gdzieś odpowiedzałem. Kobiet zabijających kobiety jest 100 razy
        mniej niż mężczyzn zabijających mężczyzn - to porównanie daje obiektywny obraz.
        Większość morderstw kobiet to mordowanie mężczyzn, którzy na to zasłużyli, bo
        się znecali nad kobietami lub ich dziećmi. Poza tym taki wysoki (11-17%)
        procent nie dotyczy krajów, gdzie mieszka większość ludzi (Chiny, Indie itd.)
        tam jest to liczba jednocyfrowa zwykle 3-4%.

        > 4. Morderstwa "subiektywne" i "obiektywne"

        Kolejny nieuczciwy chwyt w dyskusji, żałosny jesteś. Chodzi o subiektywne i
        obiektywne statystyki, stąd skrót myślowy - obiektywne statystyki to takie,
        które uwzględniają "obiektywne" morderstwa - nie udawał głupszego niż jesteś.

        > 5. "Bonobos" czy "bonobo"?
        >
        > To samo, gdy upierałes się za nazwą "bonobos" zamiast "bonobo", powołując się
        > na uzus.

        Na przyszły uzus - to jedynie geniusz, który pozwala mi przewidzieć przyszłość.

        > 6. Emancypacja dzieci
        >
        > Gdyby oddać dzieciom pełnię władzy nad ich losem, to należałoby oddać
        > im także całą odpowiedzialność za ich decyzje, a także,
        > niestety - dorosłe obowiązki, np. utrzymywania się
        >.... Skutki takiego rozwiązania byłyby opłakane zwłaszcza dla małych dzieci

        Byłyby opłakane, gdyby istniał przymus usamodzielniania się dzieci. Ja
        postuluję jedynie prawa - prawo dziecka do korzystania z praw człowieka. Jeśli
        tego żąda i gotowe jest ponieść wszelkie dorosłe konsekwencje, to powinno mieć
        dostęp do wszelkich dorosłych przywilejów.

        >...
        > warto byś wiedział, że osobami, które
        > najczęsciej stosuja kary fizyczne wobec dzieci - są kobiety.

        Nie na temat. Kobiety są też osobami, które najczęściej zmuszają dzieci do
        jedzenia nielubianych potraw, ale tez najczęściej dają dzieciom, to co lubią.
        Nie pisz od razu na zasadzie luźnych skojarzeń, bo taka argumentacja wygląda
        niepoważnie.

        > 7. Genetyczne zło w Tobie
        > Na koniec mała osobista wycieczka. Ty też jestes przeciez mężczyzną...
        > Intryguje mnie, jak radzisz sobie ze złem tkwiącym w Tobie,

        Nie spowiadam się. Zamiast tego naprawiam błędy i zadośćuczyniam pokrzywdzonym.

        > naiwnej wiary w genetycznie
        > uwarunkowane zło tkwiące w męzczyznach, moralną czystość kobiet

        To fakty przyrodnicze a nie wiara. Naiwna jest Twoja wiara, że takie głupie i
        nieuczciwe argumenty sprowokują mnie do odpowiadania Ci jak Kubie. A ja zawsze
        rzetelnie i merytorycznie dzielę się tym co wiem, czuję i rozumiem.

        > wyższość małpiej kultury nad ludzką.

        Tylko bonobosów - np. szympansia i goryla jest niższa. Twoje głupie prowokacje
        tego nie zmienią, moje poglądy są jasne: po uśrednieniu kultura małpia stoi
        niżej niż ludzka - nie wmówisz nikomu, że mam inne poglądy.
        • Gość: Guess who? Jeszcze raz do Doku IP: *.riz.pl 11.01.03, 02:03
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Gość portalu: Maciej napisał(a):
          >
          > > 1. Wyższość kultury bonobosów nad kulturą ludzką
          > >
          > > Nie będę z tym polemizował... Nie jest jednak dla mnie jasne, dlaczego nie
          >
          > > emigrujesz do dżungli
          >
          > Nie udawaj głupiego, bo na to odpowiedziałem w innym miejscu, może nawet
          Tobie.
          >
          > Jestem Polakiem.
          >
          > > Morderczyń jest 11-17% wśród morderców.
          >
          > Na to też już gdzieś odpowiedzałem. Kobiet zabijających kobiety jest 100 razy
          > mniej niż mężczyzn zabijających mężczyzn - to porównanie daje obiektywny
          obraz.
          >
          > Większość morderstw kobiet to mordowanie mężczyzn, którzy na to zasłużyli, bo
          > się znecali nad kobietami lub ich dziećmi. Poza tym taki wysoki (11-17%)
          > procent nie dotyczy krajów, gdzie mieszka większość ludzi (Chiny, Indie itd.)
          > tam jest to liczba jednocyfrowa zwykle 3-4%.
          >
          > > 4. Morderstwa "subiektywne" i "obiektywne"
          >
          > Kolejny nieuczciwy chwyt w dyskusji, żałosny jesteś. Chodzi o subiektywne i
          > obiektywne statystyki, stąd skrót myślowy - obiektywne statystyki to takie,
          > które uwzględniają "obiektywne" morderstwa - nie udawał głupszego niż jesteś.
          >
          > > 5. "Bonobos" czy "bonobo"?
          > >
          > > To samo, gdy upierałes się za nazwą "bonobos" zamiast "bonobo", powołując
          > się
          > > na uzus.
          >
          > Na przyszły uzus - to jedynie geniusz, który pozwala mi przewidzieć
          przyszłość.
          >
          > > 6. Emancypacja dzieci
          > >
          > > Gdyby oddać dzieciom pełnię władzy nad ich losem, to należałoby oddać
          > > im także całą odpowiedzialność za ich decyzje, a także,
          > > niestety - dorosłe obowiązki, np. utrzymywania się
          > >.... Skutki takiego rozwiązania byłyby opłakane zwłaszcza dla małych dzieci
          >
          > Byłyby opłakane, gdyby istniał przymus usamodzielniania się dzieci. Ja
          > postuluję jedynie prawa - prawo dziecka do korzystania z praw człowieka.
          Jeśli
          > tego żąda i gotowe jest ponieść wszelkie dorosłe konsekwencje, to powinno
          mieć
          > dostęp do wszelkich dorosłych przywilejów.
          >
          > >...
          > > warto byś wiedział, że osobami, które
          > > najczęsciej stosuja kary fizyczne wobec dzieci - są kobiety.
          >
          > Nie na temat. Kobiety są też osobami, które najczęściej zmuszają dzieci do
          > jedzenia nielubianych potraw, ale tez najczęściej dają dzieciom, to co lubią.
          > Nie pisz od razu na zasadzie luźnych skojarzeń, bo taka argumentacja wygląda
          > niepoważnie.
          >
          > > 7. Genetyczne zło w Tobie
          > > Na koniec mała osobista wycieczka. Ty też jestes przeciez mężczyzną...
          > > Intryguje mnie, jak radzisz sobie ze złem tkwiącym w Tobie,
          >
          > Nie spowiadam się. Zamiast tego naprawiam błędy i zadośćuczyniam
          pokrzywdzonym.
          >
          > > naiwnej wiary w genetycznie
          > > uwarunkowane zło tkwiące w męzczyznach, moralną czystość kobiet
          >
          > To fakty przyrodnicze a nie wiara. Naiwna jest Twoja wiara, że takie głupie i
          > nieuczciwe argumenty sprowokują mnie do odpowiadania Ci jak Kubie. A ja
          zawsze
          > rzetelnie i merytorycznie dzielę się tym co wiem, czuję i rozumiem.
          >
          > > wyższość małpiej kultury nad ludzką.
          >
          > Tylko bonobosów - np. szympansia i goryla jest niższa. Twoje głupie
          prowokacje
          > tego nie zmienią, moje poglądy są jasne: po uśrednieniu kultura małpia stoi
          > niżej niż ludzka - nie wmówisz nikomu, że mam inne poglądy.


          Facet - czas na leczenie! Jesteś niebezpiecznym szaleńcem gdyż natura udzieliła
          ci inteligencji i niestety ktoś dał ci do przeczytania dużo książek, tylko
          niestety nie rozumiesz wiele z tego wszystkiego co czytasz, miesza ci się to
          pod tą twoją czaszką i przestawiasz te argumenty, zdania, wyrazy niczym małpa
          mająca zbudować model domu klocki - tylko niestety nie wychodzi ci z nich zadna
          sensowna konstrukcja - a to brakuje ściany a to okna, a to dachu i tak tutaj
          kręcisz tą dyskusję. Szczerze mówiąc dziwi mnie to, że znajdujesz tylu chętnych
          do rozmowy i przekonywania cię, że słońce jednak wschodzi na wschodzie... Chyba
          tych (także przecież inteligentnych) ludzi fascynuje twój przypadek - nie
          potrafię tego inaczej zinterpretować. Sądząc po tym jak te osoby się
          wypowiadają oceniam, że wiele z nich jest psychiatrami i interesują się twoimi
          wypowiedziami z przyczyn zawodowych - poznawanie twojego fantastycznego świata
          wewnętrznego musi być dla nich fascynujące i absorbujące - kto wie - być może
          nawet przysłużysz się w jakiś sposób społeczeństwu i dzięki wiedzy zdobytej na
          analizie twojego chorego mózgu lekarze dyskutujący z tobą będą w stanie w
          przyszłości pomóc komuś podobnie choremu jak ty... Może nawet tobie samemu!

          Z tego punktu widzenia - proszę cię - pisz jak najwięcej i wyrzuć z siebie
          wszystko co tam masz w zanadrzu. Innych uczestników dyskusji proszę o
          podgrzewanie atmosfery - cel jest zbożny ale droga do niego trudna. Wybaczcie,
          że sam nie będę się udzielał - przyznam, że dla mnie wypowiedzi tego szaleńca
          są po prostu bełkotem - pierwszy raz mam do czynienia z osobą chorą psychicznie
          i dlatego tak uważnie przeglądam tą listę. NIeczęsto się do tego przyznaję ale
          po paru odpowiedziach udzielonych mi przez Doku po prostu zbaraniałem w obliczu
          tego surrealizmu - nie byłem w stanie zorientować się w jakim związku jego
          odpowiedzi pozostawały do moich wypowiedzi. W pewnym momencie nazwałem go nawet
          głupkiem teraz widzę jednak, że to zwykły szaleniec, wariat - zostawiam go
          fachowcom - oni mają praktykę w tych sprawach i zapewne są w stanie komunikować
          się z nim w jakiś niedostępny dla nas - zwykłych śmiertelników sposób.
          • Gość: Maciej Re: Jeszcze raz do Doku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 13:18
            Gość portalu: Guess who? napisał(a):

            > Sądząc po tym jak te osoby się
            > wypowiadają oceniam, że wiele z nich jest psychiatrami i interesują się
            twoimi
            > wypowiedziami z przyczyn zawodowych

            Zgadzam się z Twoją opinią.
            Bawi mnie podpuszczanie Doku i patrzenie, jak sam brnie dalej w coraz większe
            absurdy. Ale niestety, nie umiem mu pomóc - od tego są specjaliści.

            Pozdrawiam -
            • Gość: sagan SPECJALNIE dla Buzza IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.01.03, 17:48
              Gość portalu: Maciej napisał(a):

              > Gość portalu: Guess who? napisał(a):
              >
              > > Sądząc po tym jak te osoby się wypowiadają oceniam,
              > > że wiele z nich jest psychiatrami i interesują się
              > > twoimi wypowiedziami z przyczyn zawodowych
              >
              > Zgadzam się z Twoją opinią.
              > Bawi mnie podpuszczanie Doku i patrzenie, jak sam brnie
              > dalej w coraz większe absurdy. Ale niestety, nie umiem
              > mu pomóc - od tego są specjaliści.

              Buzz, jak to sie ma do Twojej niecheci do "psychoanalizy"
              przeciwnika, o ktorej pisales i o ktora oskarzales tylko
              "feministyczna" czesc forum?
              guess who? i Maciej wspaniale potwierdzaja moja opinie na
              ten temat.
              zwrocisz im uwage, mam nadzieje? tak jak i nam zwrociles...

              • b.u.zz Re: SPECJALNIE 12.01.03, 14:58
                alez ja przeciez napisalem, ze moja uwaga byla egoistyczna! mnie uczestniczki
                forum zaczely analizowac i przeciw temu zaprotestowalem. nie jest policjantem
                tego forum, zeby kazdego przywolywac do porzadku.
                pozdrawiam
                b.
          • b.u.zz Re: Jeszcze raz do Doku 11.01.03, 15:13
            najzabawniej bedzie, jak tacy dwaj psychiatrzy zasadza sie na siebie samych,
            nie wiedzac o tym. mysle z reszta ze dzieje sie tu cos takiego: obie strony sie
            czesto na wzajem podpuszczaja.
            :D
            b.
          • Gość: doku Najpierw były przytyki do IP, a teraz IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 13.01.03, 16:46
            Gość portalu: Guess who? napisał(a):

            > Jesteś niebezpiecznym szaleńcem

            Ale dlaczego czujesz się zagrożony? Jeśli psychologia ewolucyjna wydaje ci się
            zbyt trudna, to wiedz, że to samo w sobie nie świadczy jeszcze o głupocie czy
            niskiej wartości. Wystarczy że zaczniesz czytać, a wszystko przed tobą. Masz
            szansę zrozumieć, tylko musisz w to uwierzyć.
            • Gość: Guess who? Re: Najpierw były przytyki do IP, a teraz IP: *.riz.pl 14.01.03, 17:34
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: Guess who? napisał(a):
              >
              > > Jesteś niebezpiecznym szaleńcem
              >
              > Ale dlaczego czujesz się zagrożony? Jeśli psychologia ewolucyjna wydaje ci
              się
              > zbyt trudna, to wiedz, że to samo w sobie nie świadczy jeszcze o głupocie czy
              > niskiej wartości. Wystarczy że zaczniesz czytać, a wszystko przed tobą. Masz
              > szansę zrozumieć, tylko musisz w to uwierzyć.


              The truth is out there... Uwierz. Psychologia ewolucyjna nie wydaje mi się zbyt
              trudna - tylko Ciebie uważam za wariata...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka