darek.r
02.01.03, 17:50
zakladam nowy watek, zeby sie troche odizolowac od
wypowiedzi w "brzydkiej kobiecie w brukseli"...
na szczescie nie przytrafilo sie to mnie, ale moj
najlepszy przyjaciel mial bardzo przykre przejscia w
pracy.
wezwano go "na dywanik" i oswiadczono, ze jest
pracownikiem swietnym i bardzo cenionym i ze nalezy mu
sie awans na kierownicze stanowisko. niestety *musza* z
nim (tym awansem) zwlekac, bo on nie ma... odpowiednich
warunkow fizycznych. nie, zeby byl jakis wyjatkowo
brzydki. ani zaniedbany czy wyjatkowo niemodny.
po prostu brak mu tzw "masy miesniowej". czyli na
podswiadomosci robi wrazenie slabeusza. a slabeusza
nikt nie slucha, nikt nie szanuje, nikt sie nie boi,
wiec z definicji jest zlym szefem...
tak wiec, nie moga go awansowac, dopoki troche nie
"dopakuje"... nawet mu polecja "fitness-club" z
trenerem, ktore juz podobne uslugi wykonywal dla
firmy...
i co??? ma pakowac, czy nie??? czy moze walczyc o swoje
prawa - prawo do awansu, na ktory zasluguje, ale do
ktorego ma zly imaz...