Dodaj do ulubionych

wyzszosc intelektualna?

13.01.03, 09:56
w sumie troche mnie dziwi zadufanie niektorych panow,
ktorzy sa bardzo pewni "intelektualnej wyzszosc
mezczyzn nad kobietami" (niektorzy nawet twierdza, iz
to "udowodnili"...)

badania naukowe (np. oficjalny raport ~50 znanych
psychologow i specjalistow od inteligencji,
opublikowany w the wallstreet journal w 1995,
podsumowujacy aktualna wiedze o ludzkiej inteligencji)
wskazuja, ze nie roznic pomiedzy plciami w sredniej
inteligencji.
oczywiscie istnieja roznice w skladowych inteligencji
(np. mezczyzni sa lepsi w wyobrazni przestrzennej, a
kobiety w inteligencji werbalnej), ale nie ma roznicy
ani w sredniej inteligencji mierzonej IQ, ani w tzw.
"fluid intelligence" (Gf), ani w czynniku g, ktory
wyicza sie z korelacji pomiedzy wynikami z "roznych
rodzajow" inteligencji.

oczywiste jest tez, ze sa badania, ktore pokazuja
zarowno wyzsza inteligencje mezczyzn, jak i badania
pokazujace wyzsza inteligencje kobiet. jednak naukowy
konsensus jest, ze zadnej statystycznej roznicy nie ma.
a roznice, ktore istnieja miedzy plciami w roznych
rodzajach inteligencji, sa znacznie mniejsze, niz
srednie roznice miedzy pojedynczymi osobnikami.

podobne wyniki pokazuja badania np. kreatywnego
myslenia czy innych "zdolnosci kognitywnych".
Obserwuj wątek
    • Gość: julka Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 10:51
      W ogóle z biologicznego punktu widzenia natura u żadnego z gatunków ssaków
      nie "zaplanowała" mniejszego potencjału inteligencji u samic niz u samców, nie
      lezy to po prostu w interesie naturalnym aby samice, w końcu głównie one
      wychowujące potomstwo, były w jakikolwiek sposób upośledzone umysłowo. Nie ma
      po prostu takiego przypadku w przyrodzie i nie wiadomo dlaczego niby u ludzi
      miałoby być inaczej? Skąd wzieła się ta teoria, że "samice człowiecze" mają
      mniejszy rozumek? Raczej wiąże się to z ekspansywnością ludzkich samców, z ich
      potrzebą usuwania z własnego terenu wszystkich słabszych fizycznie i
      łagodniejszych istot
      • sagan2 Re: wyzszosc intelektualna? 13.01.03, 11:55
        w dodatku badania nad samoocena wlasnej inteligencji
        niezbicie pokazuja, ze mezczyzni (niezaleznie od kultury)
        przeceniaja swoje aktualne zdolnosci umyslowe, a kobiety
        swoich nie doceniaja.
        dzieje sie tak rowniez, gdy prosi sie o ocene innych
        (znajomych, rodziny) - mezczyzni przeceniaja mezczyzn, a
        kobiety nie doceniaja kobiet w swoim otoczeniu...
    • maciej.k1 wyzszosc intelektualna! 13.01.03, 12:03
      Chętnie przeczytałbym ten raport. Być może nie ma róznic, jeśli porównuje się
      średnie wyniki, ale zapewne pojawiają się różnice, gdy porównuje się wariancję.
      Wsród mężczyzn więcej jest zarówno geniuszy, jak i idiotów. Stąd zupełnie inne
      wyniki mamy porównując tylko górne fragmenty obu populacji. Gdy porówujemy
      najinteligentniejszych mężczyzn z najinteligentniejszymi kobietami - okazuje
      sę, że męzczyźni uzyskują najlepsze wyniki.

      A feministkom chodzi przecież o najlepsze stanowiska, nieprawdaż? Nie chcą
      parytetów w administracji biurowej średniego szczebla - gdzie kobiety dominują
      i parytety byłyby korzystne dla mężczyzn... Domagają się parytetów tylko przy
      rozdziale najwyższych stanowisk, gdzie kobiety przegrywają rywalizację z
      męczyznami.

      Pozdrawiam -
      • sagan2 Re: wyzszosc intelektualna! 13.01.03, 12:37
        maciej.k1 napisał:

        > Chętnie przeczytałbym ten raport.

        popatrz np tutaj:
        www.michna.com/intelligence.htm
        > Być może nie ma róznic, jeśli porównuje się średnie
        > wyniki, ale zapewne pojawiają się różnice, gdy
        > porównuje się wariancję.
        > Wsród mężczyzn więcej jest zarówno geniuszy, jak i
        > idiotów. Stąd zupełnie inne wyniki mamy porównując
        > tylko górne fragmenty obu populacji. Gdy porówujemy
        > najinteligentniejszych mężczyzn z
        > najinteligentniejszymi kobietami - okazuje sę, że
        > męzczyźni uzyskują najlepsze wyniki.

        a o tym to ja nie slyszalam, moglbys podac jakies linki
        do wynikow badan?

        poza tym, gdy patrzymy na spoleczenstwo, to raczej mowimy
        o srednich, niz o skrajnosciach, ktorych przeciez z
        definicji jest bardzo malo.

        > A feministkom chodzi przecież o najlepsze stanowiska,
        > nieprawdaż?

        nieprawdaz. uwazam to co napisales za jakas bzdure.

        > Nie chcą parytetów w administracji biurowej średniego
        > szczebla - gdzie kobiety dominują i parytety byłyby
        > korzystne dla mężczyzn...

        Maciej, wprowadzenie tam parytetow byloby bardzo
        niekorzystne dla mezczyzn wlasnie - przeciez te zawody sa
        "okupowane" przez kobiety, bo mezczyzni ich nie chca -
        uwazaja je za malo wazne - pisal juz o tym BD kiedys!
        mysle, ze kobiety (feministki tez) bardzo by sie
        ucieszyly, gdyby mezczyzni zazadali tam parytetow!!!
        mezczyzni musieli by wtedy zrezygnowac z bardziej
        lukratywnych posadek, ktore... stanelyby otworem dla
        kobiet, ktore nie dostaly pracy w administracji biurowej
        ze wzgledu na parytety...

        > Domagają się parytetów tylko przy rozdziale najwyższych
        > stanowisk, gdzie kobiety przegrywają rywalizację z
        > męczyznami.

        domagaja sie parytetow tam, gdzie widza, ze kobiety sa
        dyskryminowane z innycch wzgledow niz merytoryczne.

        i dodam jeszcze raz - nie, nie jestem zwolenniczka
        parytetow.
        ale denerwuje mnie, jak ktos gada glupoty.
        • Gość: Sebastian Re: wyzszosc intelektualna! IP: *.tele2.pl 13.01.03, 17:25
          > Maciej, wprowadzenie tam parytetow byloby bardzo
          > niekorzystne dla mezczyzn wlasnie - przeciez te zawody sa
          > "okupowane" przez kobiety, bo mezczyzni ich nie chca -
          > uwazaja je za malo wazne - pisal juz o tym BD kiedys!
          A tu dołożyłas do pieca.
          Parytety , które postuluja feministki nie polegaja na PRZYMUSIE zajmowania
          przez kobiety określonych stanowisk lecz na PRAWIE ich zajmowania, nawet gdyby
          inne czynniki (wola wyborców, wola pracodawcy) była taka, że wolą tam widziec
          mężczyznę.
          Parytety w niższej administracji państwowej nie zaszkodziłyby mężczynom bo
          tylko poszerzyłyby ich prawa a nie obowiązki.
          Gdyby na te stanowiska brakowało chętnych mężczyzn to problem mieliby Ci,
          którzy maja znaleźć chętnych na dane stanowiska a nie ci męzczyzni, którzy nie
          chcą tam pracować.
          Pewnie zatrudnialiby żuli i pijaczków żeby parytety były spełnione?
          • sagan2 Re: wyzszosc intelektualna! 13.01.03, 17:34
            Gość portalu: Sebastian napisał(a):

            nic nie rozumiem w zwiazku z tymi parytetami :(
            moze glownie dlatego, ze taki przymus prawny wydaje mi
            sie glupota.

            > A tu dołożyłas do pieca.
            > Parytety , które postuluja feministki nie polegaja na
            > PRZYMUSIE zajmowania przez kobiety określonych
            > stanowisk lecz na PRAWIE ich zajmowania, nawet gdyby
            > inne czynniki (wola wyborców, wola pracodawcy) była
            > taka, że wolą tam widziec mężczyznę.

            o ile rozumiem, parytety postulowane przez feministki
            mowia, ze na listach wyborczych (na przyklad) ma byc co
            najmniej 40% kobiet.
            czy to oznacza prawo czy przymus zajmowania tych 40%???

            gdyby wiec wprowadzic parytety na posadach
            administracyjnych (np 40%), to oznaczaloby to, iz co
            najmniej 40% musi byc zajmowane przez mezczyzn...

            chyba probelm polega na tym, ze parytety postuluje sie
            wprowadzic tam, gdzie jest nierownosc i *jednoczesnie*
            silna chec grupy niedoreprezentowanej do dostania sie na
            "parytetowe posady".

            a moze ja nic z tych parytetow nie rozumiem???
            • Gość: Sebastian Re: wyzszosc intelektualna! IP: *.tele2.pl 14.01.03, 10:25

              > o ile rozumiem, parytety postulowane przez feministki
              > mowia, ze na listach wyborczych (na przyklad) ma byc co
              > najmniej 40% kobiet.
              > czy to oznacza prawo czy przymus zajmowania tych 40%???
              Prawo (przywilej) dla mężczyzn a przymus dla tych, którzy te listy układają.


              > gdyby wiec wprowadzic parytety na posadach
              > administracyjnych (np 40%), to oznaczaloby to, iz co
              > najmniej 40% musi byc zajmowane przez mezczyzn...
              I problem by mieli ci, którzy te stanowiska obsadzają (gdyby zabrakło
              chętnych). Ci, któzy mają je zajmowac w żadnym przypadku nie są do tego
              zmuszani.

              > a moze ja nic z tych parytetow nie rozumiem???
              Ja tez nic nie rozumiem bo nie rozumiem na przykład dlaczego kryterium
              parytetów ma byc akurat płeć.
              • Gość: sagan Re: wyzszosc intelektualna! IP: *.desy.de 14.01.03, 10:38
                czy w sumie nie ja dalam do pieca, tylk Maciej, ktory
                ciagle zadna parytetow dla grup w ogole parytetami nie
                zainteresowanych... ;)
      • d.ark Re: wyzszosc intelektualna! 13.01.03, 15:50
        Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć, dlaczego mężczyźni (choćby obserwując to
        forum) tak strasznie zaczepnie odpowiadają na informacje podawane przez
        kobiety, a dotyczące równości. Niezależnie od tego, jakiej dziedziny
        dotyczyłyby rozważania, zawsze jest kontra zmierzająca do udowodnienia, że
        jednak mężczyźni są lepsi, mądrzejsi etc.
        Tad stwierdza np., że swoboda seksualna jest uprawniona wśród mężczyzn, bo
        kobiety rodzą i im "nie wypada" i tego typu podobne historie.
        Współczesna gospodarka sprawia, że kobiety wykonują te same zawody, co
        mężczyźni, a jednak ciągle usiłuje się im wmówić, że tak naprawdę "natura" czy
        inna siła predestynuje je do innych zajęć.
        Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te wszystkie działania wiążą się z lękiem
        mężczyzn o utratę swej pozycji, czyli z rosnącym zagrożeniem własnego poczucia
        wartości.
        Wiesz, Maciej, sięgnęłam po literaturę socjologiczą i psychologiczną i
        zdziwiłbyś się, jak kultura determinuje nasz sposób postępowania i myślenia.
        Mówię "zdziwiłbyś się", bo ciągle usiłujesz coś udowodnić, coś, co nie ma już
        odzwierciedlenia w rzeczywistości.

        D.ark
        • Gość: tad Re: wyzszosc intelektualna! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 16:31
          d.ark napisała:


          > Tad stwierdza np., że swoboda seksualna jest uprawniona wśród mężczyzn, bo
          > kobiety rodzą i im "nie wypada" i tego typu podobne historie.

          To prawda. Mężczyznom wolno więcej.


          > Współczesna gospodarka sprawia, że kobiety wykonują te same zawody, co
          > mężczyźni, a jednak ciągle usiłuje się im wmówić, że tak naprawdę "natura"
          >czy inna siła predestynuje je do innych zajęć.

          Tak długo, jak gospodarka będzie kobiet potrzebować, będą miały miejsce
          zapewnione. Potem - zobaczymy.

          > Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te wszystkie działania wiążą się z lękiem
          > mężczyzn o utratę swej pozycji, czyli z rosnącym zagrożeniem własnego
          >poczucia wartości.

          Wrażenie mylne.

          > Wiesz, Maciej, sięgnęłam po literaturę socjologiczą i psychologiczną i
          > zdziwiłbyś się, jak kultura determinuje nasz sposób postępowania i myślenia.
          > Mówię "zdziwiłbyś się", bo ciągle usiłujesz coś udowodnić, coś, co nie ma już
          > odzwierciedlenia w rzeczywistości.

          To zależy od rodzaju litereatury. Inna podkresla to, co w nas zdeterminowane.

          • d.ark Re: wyzszosc intelektualna! 13.01.03, 21:18
            >
            > > Tad stwierdza np., że swoboda seksualna jest uprawniona wśród mężczyzn, bo
            > kobiety rodzą i im "nie wypada" i tego typu podobne historie.
            >
            > To prawda. Mężczyznom wolno więcej.

            Nieprawda. Przy obecnym stanie rynku farmaceutycznego wolno wszystkim tak samo.
            > >
            > Tak długo, jak gospodarka będzie kobiet potrzebować, będą miały miejsce
            > zapewnione. Potem - zobaczymy.

            Tak długo, jak kobiety będą zdobywać wykształcenie, tak długo będą potrzebne
            gospodarce. Jeśli kobieta będzie niepotrzebna jako pracownik, to samo dotknie
            również i mężczyznę.
            >
            > > Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te wszystkie działania wiążą się z lękiem
            > mężczyzn o utratę swej pozycji, czyli z rosnącym zagrożeniem własnego
            > >poczucia wartości.
            >
            > Wrażenie mylne.

            Wrażenie słuszne, bo poparte wypowiedziami seksuologów i psychologów.
            >
            > > Wiesz, Maciej, sięgnęłam po literaturę socjologiczą i psychologiczną i
            > > zdziwiłbyś się, jak kultura determinuje nasz sposób postępowania i myśleni
            > a. Mówię "zdziwiłbyś się", bo ciągle usiłujesz coś udowodnić, coś, co nie ma
            > już odzwierciedlenia w rzeczywistości.
            >
            > To zależy od rodzaju litereatury. Inna podkresla to, co w nas zdeterminowane.

            Nie mówimy o matuzalemach freudowskich ale o aktualnych osiagnięciach naukowych.

            Tad, Twój styl po zastosowaniu okazuje się doskonały! Metoda stwierdzeń
            niepodważalnych wyklucza jakąkolwiek wymianę poglądów. :)
            pozdrawiam
            >
    • Gość: julka Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 12:36
      Mam pewną refleksje:
      Będąc w Norwegii, w mieście Bergen, zwiedzałam przecudnej urody dom kompozytora
      Griega, położony w lesie nad fiordem. Grieg miał żonę i dużo dzieci, przez to
      rzecz jasna, w domu bylo mnóstwo roboty i zamieszania. Jednakże kompozytor nie
      brał w tym udziału, szedł pielęgnowac swa wenę do małej altanki położonej w
      głębi lasu, gdzie w ciszy i spokoju odizolowany tygodniami od swej czeredy -
      komponował. Chwała mu za to, obiektywnie rzecz biorąc.
      Ale teraz wyobraźmy sobie, że to pani Griegowa ma wielki talent kompozytorski,
      Czy istniałoby przyzwolenie świata, na to aby mogła zamknąć się choćby na dwa
      dni i tworzyć? Zostawić swą rodzinę na głowie męża? Mogłaby co prawda w ogóle
      nie założyć rodziny, ale wtedy nie miałaby środków do życia, nazywano by
      ją "ladacznicą" lub coś w tym rodzaju.
      Może po prostu nigdy nie stwarzano kobietom odpowiednich warunków do rozwoju
      własnego geniuszu, talentów, wpędzano w ślepą uliczkę zmuszając konwenansami
      społecznymi i realiami ekonomicznymi do założenia rodziny, traktując ich
      ambicje intelektualne jako histerię i kaprysy. Ile kobiecych talentów
      zmarnowało się w dziejach świata, jak bardzo brakuje dziś kobiecych przekazów...
      Mężczyźni zawsze mieli zielone światło dla swych pasjii, dla swego geniuszu i
      zidiocenia, kobiety zawsze musiały poruszać się w ściśle określonych ramkach,
      bez możliwości "wychylenia się", i do dnia dziesiejszego wciąz wypomina się im
      brak geniuszu.
      • maciej.k1 Re: wyzszosc intelektualna? 13.01.03, 12:56
        Gość portalu: julka napisał(a):

        > Ale teraz wyobraźmy sobie, że to pani Griegowa ma wielki talent
        kompozytorski,
        > Czy istniałoby przyzwolenie świata, na to aby mogła zamknąć się choćby na dwa
        > dni i tworzyć? Zostawić swą rodzinę na głowie męża?

        Tylko kobiecie mogłoby przyjść do głowy, że do twórczości trzeba
        mieć "przyzwolenie świata".

        > Może po prostu nigdy nie stwarzano kobietom odpowiednich warunków do rozwoju
        > własnego geniuszu, talentów,

        Oczywiście. Każdy nieudacznik tak mówi. Ciekawe, jakie warunki do rozwoju
        własnego geniuszu stworzono np. Norwidowi. ;-)

        > wpędzano w ślepą uliczkę zmuszając konwenansami
        > społecznymi i realiami ekonomicznymi do założenia rodziny,

        Tak, tak. Ci wredni mężczyźni nie chcieli jakoś utrzymywać obcych kobiet.
        Biedne kobiety musiały dopiero wychodzić za nich za mąż, by zechcieli je
        utrzymywać... Co za dyskryminacja. ;-)

        A teraz poważnie - dlaczego uważasz, że ktoś powinien mieć obowiązek pracować
        na utrzymanie kogoś innego i stwarzać mu jakieś "warunki" dla realizacji jego
        pasji?

        > traktując ich
        > ambicje intelektualne jako histerię i kaprysy. Ile kobiecych talentów
        > zmarnowało się w dziejach świata, jak bardzo brakuje dziś kobiecych
        > przekazów..

        No właśnie. Tak bardzo brakuje, że nic nie wiemy o żadnych zmarnowanych
        talentach...

        > Mężczyźni zawsze mieli zielone światło dla swych pasjii, dla swego geniuszu i
        > zidiocenia, kobiety zawsze musiały poruszać się w ściśle określonych ramkach,
        > bez możliwości "wychylenia się", i do dnia dziesiejszego wciąz wypomina się
        > im
        > brak geniuszu.

        Tysiące pasjonatów klepało biedę, decydując się na uprawianie swoich pasji.
        Wielu z nich żyło w celibacie, jak np. filozofowie, którzy często dobrowolnie
        wybierali celibat, bo nie mogli utrzymać rodziny. Nikomu z nich nie przyszło do
        głowy, że mają prawo domagać się od kogokolwiek "stwarzania warunków".

        Pozdrawiam -
        • sagan2 Re: wyzszosc intelektualna? 13.01.03, 13:05
          maciej.k1 napisał:


          > A teraz poważnie - dlaczego uważasz, że ktoś powinien
          > mieć obowiązek pracować na utrzymanie kogoś innego i
          > stwarzać mu jakieś "warunki" dla realizacji jego pasji?

          a teraz powaznie - jakie zawody do wyboru miala mloda,
          niezamezna kobieta, aby sie utrzymac (chocby mizernie) i
          oddac sie swojej pasji?
          dodam, ze dyskututjemy generalnie o "czasach griega" lub
          wczesniejszych
          • maly.ksiaze Re: wyzszosc intelektualna? 13.01.03, 15:52
            Zawod? Hmmmm. Pozwol pomyslec... Mogla byc np. bogata szlachcianka. Albo
            faworyta jakiejs princessy. Albo uboga corka ubogiego protestanckiego
            ortodoksa. Albo...

            Pozdrawiam,

            mk.
        • Gość: julka Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 14:34
          maciej.k1 napisał:

          >
          > Tylko kobiecie mogłoby przyjść do głowy, że do twórczości trzeba
          > mieć "przyzwolenie świata".
          ********
          A nie trzeba? Czy feudalny chłop analfabeta mógł siąść w południe, odstawić
          orkę i napisać epos rycerski?? Chyba jednak jego egzystencja była zbyt
          ograniczana przez siły zewnętrzne, aby to było możliwe

          > >
          > Oczywiście. Każdy nieudacznik tak mówi. Ciekawe, jakie warunki do rozwoju
          > własnego geniuszu stworzono np. Norwidowi. ;-)
          *******
          Na przykład mógł bez przeszkód się kształcić, nikt mu nie zawracał głowy
          haftami i szydełkiem, mógł bez przeszkód formalnych przemieszczać się po
          świecie, mógł sam się utrzymać- a że nie potrafił, to już inna sprawa.

          >
          > Tak, tak. Ci wredni mężczyźni nie chcieli jakoś utrzymywać obcych kobiet.
          > Biedne kobiety musiały dopiero wychodzić za nich za mąż, by zechcieli je
          > utrzymywać... Co za dyskryminacja. ;-)
          **********
          Mogłyby utrzymywać się same, gdyby były jakiekolwiek ku temu warunki.
          Pozostawała jedynie prostytucja, no to juz lepiej, żeby małżeńska;-)
          >

          > A teraz poważnie - dlaczego uważasz, że ktoś powinien mieć obowiązek pracować
          > na utrzymanie kogoś innego i stwarzać mu jakieś "warunki" dla realizacji jego
          > pasji?
          **********
          A czy pani Griegowa nie pracowała ciężko aby pan Grieg mógł uprawiać swoją
          pasję, czy nie stwarzała mu warunków zajmując się jego drogocennym genotypem w
          postaci gromady dzieci i prowadząc mu dom, żeby artysta nie umarł z głodu i
          chłodu? Stwarzała mu warunki, no jak to inaczej nazwać?

          >> No właśnie. Tak bardzo brakuje, że nic nie wiemy o żadnych zmarnowanych
          > talentach...
          **********
          Szkoda, przynajmniej dla mnie.
          Zachowały się jakieś anachroniczne przepisy kulinarne, a nawet nie wiemy np.
          czym dla kobiet był wtedy seks, czy miały orgazm,
          nie ma żadnej kobiecej fraszki czy krotochwili na ten temat.
          >

          > Tysiące pasjonatów klepało biedę, decydując się na uprawianie swoich pasji.
          > Wielu z nich żyło w celibacie, jak np. filozofowie, którzy często dobrowolnie
          > wybierali celibat, bo nie mogli utrzymać rodziny. Nikomu z nich nie przyszło
          do
          >
          > głowy, że mają prawo domagać się od kogokolwiek "stwarzania warunków".
          *********
          A jednak mieli stworzone warunki. Na przykład właśnie dostęp do uniwersytetów,
          do mądrych ksiąg, mogli chociażby swobodnie wyjśc z domu bez żadnych
          przyzwoitek i udać się w dowolnym kierunku, nie będąc pod pręgierzem opinii
          publicznej...
          Czy naprawdę nie widzisz, że zawsze mężczyźni mieli lepsze warunki dla rozwoju
          swojej indywidualności???
          • agrafek Re: wyzszosc intelektualna? 14.01.03, 10:52
            No nie wiem... jeżeli tymi lepszymi warunkami miała być (jak w przypadku
            Griega) chwila spokoju i odosobnienia, to niech pomyślę...
            Wszystkie te małżonki klasy średniej, szlachcianki, żony bogatych kupców itd...
            Od wychowania dzieci miały nianie, od gotowania kucharki, od prania praczki, od
            robienia porządków służące... W tym czasie ich mężowie albo uganiali się po
            polach bitew, albo kombinowali jak coś najlepiej sprzedać/kupić albo zagryzali
            zęby i zaciskali potajemnie pięści podczas rozmaitego typu negocjacji...
            Natomiast ich małżonki w tym czasie...?
            Ja wiem, że nie stanowiły one większości w zadnym społeczeństwie, jednak twórcy
            i geniusze ze strony męskiej również takiej większości nie stanowili. Gdzie
            więc są arcydzieła literatury/malarstwa/muzyki sióstr Anny Kareniny?
        • aga_11 Re: wyzszosc intelektualna? 17.01.03, 15:24
          >A teraz poważnie - dlaczego uważasz, że ktoś powinien mieć obowiązek pracować
          > na utrzymanie kogoś innego i stwarzać mu jakieś "warunki" dla
          >realizacji jego
          > pasji?

          Chwila, chwila...
          Pani Griegowa stwarzała swojemu mężowi warunki - zarządzając domem, tak że nie
          przymierał głodem w swojej altance, podarte gacie z genialnego tyłka mu nie
          spadały, a brudniaste koszule nie odstraszały ewentualnych mecenasów.

          Czyli - wszystko w porządku jeśli beneficjentem jest mężczyzna, a jeśli miałaby
          byc kobieta to - jak to u Ciebie zresztą zawsze - dzikie i niesprawiedliwe
          społecznie urojenia?

          Czyżby nick Maciej K. pochodził od "Maciej Kali"? Skojarzenie z "moralnością
          Kalego" jest zaiste nieodparte.

          Aga


          • maly.ksiaze Zabawne gdybactwo 17.01.03, 16:08
            Gwoli scislosci: malzenstwo Edvarda Griega z Nina (jego kuzynka zreszta) nie
            wygladalo wcale tak: kompozytor-patriarcha i zona z dzieci stadkiem.

            Ich zwiazek mial kilka ostrych zakretow i nie przypominal wcale standardu
            epoki. Na dodatek - Nina nie byla kura domowa, a dosc znana pianistka i
            spiewaczka. Osiedlili sie w Bergen dopiero w 1885, kilkanascie lat po ich
            slubie w 1867.

            www.troldhaugen.com/biografi2.html
            Zatem, gdyby Grieg i jego zona zyli tak, jak myslicie, ze zyli, byliby swietnym
            przykladem na to, na co myslicie ze sa.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • Gość: barbinator Re: Zabawne gdybactwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 18:16
              maly.ksiaze napisał:

              > Gwoli scislosci: malzenstwo Edvarda Griega z Nina (jego kuzynka zreszta) nie
              > wygladalo wcale tak: kompozytor-patriarcha i zona z dzieci stadkiem.
              >
              > Ich zwiazek mial kilka ostrych zakretow i nie przypominal wcale standardu
              > epoki. Na dodatek - Nina nie byla kura domowa, a dosc znana pianistka i
              > spiewaczka. Osiedlili sie w Bergen dopiero w 1885, kilkanascie lat po ich
              > slubie w 1867.
              >
              > <a
              href="http://www.troldhaugen.com/biografi2.html"target="_blank">www.troldhau
              > gen.com/biografi2.html</a>
              > Zatem, gdyby Grieg i jego zona zyli tak, jak myslicie, ze zyli, byliby
              swietnym
              >
              > przykladem na to, na co myslicie ze sa.
              >
              > Pozdrawiam,
              >
              > mk.
              Ale przykład Griega potwierdza inną prawdę, o której mówiono na forum przy
              okazji dyskusji na temat wkładu kobiet w osiągnięcia cywilizacyjne: otóz Grieg
              został wychowany przez wyjątkową matkę - inteligentną, wykształconą,
              absolwentkę Konserwatorium Muzycznego w Hamburgu, szkoły którą w tamtych
              czasach kończyli zazwyczaj tylko mężczyźni.
              Ktoś tu kiedyś powiedział, że być może za każdym męskim geniuszem stoi jakaś
              inteligentna, silna kobieta - matka, żona czy kochanka...
              Może to i przesada, że za każdym, ale...
              Pozdr. B.
              • b.u.zz Re: Zabawne gdybactwo 17.01.03, 23:57
                gdyby tak bylo, to mozna by sie zastanowic, czemu te inteligentne kobiety
                rodzily tylko synow.
                b.
    • Gość: maly.k Moze parametr sigma rozkladu... IP: *.sympatico.ca 13.01.03, 14:32
      ...sie rozni?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: sagan Re: Moze parametr sigma rozkladu... IP: *.desy.de / *.desy.de 13.01.03, 15:13
        z tego co wiem, to odchylenia standardowe sa takie same.
        a przynajmniej nigdzie nie natknelam sie na zadna
        informacje o tym. mysle, ze jakby bylo to istotne, to
        zostaloby wyartykulowane.
        • maly.ksiaze Pewnie tak.... 13.01.03, 15:41
          ... choc oczywiscie niekoniecznie. Nawiasem mowiac, bardzo przecenia sie role
          tej 'mierzalnej' inteligencji.

          Przy okazji, zostawiajac na boku kompozytorow i przeszle wieki. Czy
          zastanawialo Cie kiedys, czemu tak malo kobiet jest wsrod matematykow?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • frisky2 Re: Pewnie tak.... 13.01.03, 16:10
            maly.ksiaze napisał:

            > Przy okazji, zostawiajac na boku kompozytorow i przeszle wieki. Czy
            > zastanawialo Cie kiedys, czemu tak malo kobiet jest wsrod matematykow?

            Czytalem niedawno o wynikach testu jakichs naukowcow: test polegal na czyms w
            rodzaju klasowki matematycznej. najpierw kobiety i mezczyzni pisemnie
            odpowiadali na zadania dyktowane przez jakiegos matematyka faceta. Oczywiscie
            wyniki kobiet byly gorsze.
            Pozniej te same kobiety pisaly te "klasowke" pod okiem matematyka-kobiety,
            ktora dodatkowo na poczatku zrobila im wyklad o wybitnych kobietach naukowcach.
            okazalo sie, ze ten test kobiety napisaly na poziomie takim jak mezcyzni.

            Wniosek wysuniety przez tych badaczy: stereotypy kulturowe narzucily kobiecie
            poczucie nizszosci matematycznej. I dopiero gdy stworzono kobietom warunki
            wolne od tych stereotypow, osiagnely one wynik taki jak faceci.

            Ale ja tak sobie mysle, co by bylo, gdyby stworzono facetom jeszcze bardziej
            "meskie" warunki (np. przypomniano by im ile to w nauce zdzialali faceci)? Moze
            ich wyniki bylyby wowczas jeszcze wyzsze?
          • sagan2 Re: Pewnie tak.... 13.01.03, 17:13
            maly.ksiaze napisał:


            > Przy okazji, zostawiajac na boku kompozytorow i
            > przeszle wieki. Czy zastanawialo Cie kiedys, czemu tak
            > malo kobiet jest wsrod matematykow?

            nie chce sie wypowiadac o matematykach (nie mam
            doswiadczenia). choc "testy na inteligencje" pokazaly, ze
            w wielu z nich mezczyzni lepiej sobie radza z zadaniami
            czysto matematycznymi. wiec moze w matematyce ta roznica
            ma znaczenie? (choc sa i takie, ktore pokazuja brak
            roznicy...)

            moge powiedziec co mysle o fizyce/chemii/biologii.
            w tych zawodach, bedac naukowcem, jesli pozostanie sie
            poza czynnym zyciem zawodowym przez rok-dwa-trzy, to
            potem baaardzo trudno wrocic - za szybko wszystko idzie
            do przodu.
            a tyle mniej wiecej zajmuje urlop wychowawczy...
            kobiety czesto musza juz na starcie decydowac, czy
            rodzina, czy kariera naukowa...

            poza tym na zachodzie, nim dostanie sie stala pozycje,
            trzeba przejsc przez etap pozycji czasowych (1-2 lata).
            aby miec szanse dostac stala pozycje, te czasowe powinny
            byc w roznych instytucjach, w roZnych krajach na swiecie
            (w zasadzie niezbedny jest epizod i w stanach i w
            europie). czyli co rok-dwa przez ok 5-10 lat trzeba
            zmieniac prace i miejsce zamieszkania. powiedz mi, ktory
            maz bedzie to cierpliwie znosil? i szukal sobie co 1-2
            lata nowej pracy, by towarzyszyc zonie? a jesli nie
            towarzyszy - co z dziecmi? kto sie nimi zajmie?
            mezczyznie jest tutaj duzo latwiej - jesli zona nie
            pracuje i zajmuje sie dziecmi/domem, to moze sie
            przenosic duzo latwiej. nawet szukac dorywczej pracy "dla
            sportu" w miejscu pobytu.

            to sa jedne z powodow, dla ktorych kobietom naprawde
            trudniej jest byc naukowcem (i miec rodzine), niz
            mezczyznie (i miec rodzine). to rozumowanie nie odnosi
            sie oczywiscie do naukowcow-samotnikow. ale takich jest
            bardzo malo. wiekszosc ma i chce miec rodziny. tak wiec
            te powody odnosza sie do wiekszosci.
    • Gość: tad Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 16:10
      sagan2 napisała:

      > w sumie troche mnie dziwi zadufanie niektorych panow,
      > ktorzy sa bardzo pewni "intelektualnej wyzszosc
      > mezczyzn nad kobietami" (niektorzy nawet twierdza, iz
      > to "udowodnili"...)
      >
      > badania naukowe (np. oficjalny raport ~50 znanych
      > psychologow i specjalistow od inteligencji,
      > opublikowany w the wallstreet journal w 1995,
      > podsumowujacy aktualna wiedze o ludzkiej inteligencji)
      > wskazuja, ze nie roznic pomiedzy plciami w sredniej
      > inteligencji.
      > oczywiscie istnieja roznice w skladowych inteligencji
      > (np. mezczyzni sa lepsi w wyobrazni przestrzennej, a
      > kobiety w inteligencji werbalnej), ale nie ma roznicy
      > ani w sredniej inteligencji mierzonej IQ, ani w tzw.
      > "fluid intelligence" (Gf), ani w czynniku g, ktory
      > wyicza sie z korelacji pomiedzy wynikami z "roznych
      > rodzajow" inteligencji.
      >
      > oczywiste jest tez, ze sa badania, ktore pokazuja
      > zarowno wyzsza inteligencje mezczyzn, jak i badania
      > pokazujace wyzsza inteligencje kobiet. jednak naukowy
      > konsensus jest, ze zadnej statystycznej roznicy nie ma.
      > a roznice, ktore istnieja miedzy plciami w roznych
      > rodzajach inteligencji, sa znacznie mniejsze, niz
      > srednie roznice miedzy pojedynczymi osobnikami.
      >
      > podobne wyniki pokazuja badania np. kreatywnego
      > myslenia czy innych "zdolnosci kognitywnych".


      Od długiego już czasu kobiety mają dostęp do edukacji, do tego są silnie
      promowane, i cudów jakoś nie dokonują. Są średniaczkami - poza zupełnymi
      wyjątkami. Niestety - z geniuszem mężczyźni muszą zmagać się samotnie. Taki to
      już ich okrutny los. Twierdzenie, ze kobiety nie mogą pokazać co potrafią,
      bo "nie mają czasu" (sic!!!!), czy "są dyskryminowane" jest ŚMIESZNE, czego
      dowiodły .... feministki. Od kilkudziecięciu już lat istnieją akademickie
      ośrodki "studiów kobiecych", gdzie kobiecy geniusz może rozkwitać swobodnie.
      Działa tam cała armia "uczonych" poświęcających się swojej pracy bezgranicznie,
      mają sprzyjający klimat (aż za bardzo), i co z tego wychodzi? Wszyscy wiemy
      co, więc powstrzymam się od komentarza.
      stawiam pytanie: czy feminizm można traktować jako sztandarowy produkt
      kobiecego geniuszu?
      • sagan2 troche statystyki... 13.01.03, 17:20
        Gość portalu: tad napisał(a):


        > Od długiego już czasu kobiety mają dostęp do edukacji,
        > do tego są silnie promowane, i cudów jakoś nie
        > dokonują.

        a mezczyzni cudow dokonuja? poprosze o przyklad!

        > Są średniaczkami - poza zupełnymi wyjątkami. Niestety -
        > z geniuszem mężczyźni muszą zmagać się samotnie.

        drogi Tadzie, w zasadzie w wiekszosci jestesmy wlasnie
        sredniaczkami! zarowno geniusze jak i idioci to tylko
        bardzo maly procent populacji (~2%).
        cala reszta *jest* sredniakami.
        i wlasnie i roznice miedzy tymi sredniakami chodzi!
        wiekszosc ludzi, ktorzy zyja, to ani geniusze ani idioci,
        zwyczajni sredniacy.

        moze sobie wychodzic z testow, ze *wszyscy* geniusze to
        mezczyzni i (prawie) nic to nie zmienia! bo to zjawisko
        marginalne.
        a my rozmawiamy (mam nadzieje) o zwyklym, przecietnym
        czlonku populacji, sredniaku wlasnie.

        a sredniaki sa takie same, bez wzgledu na plec...

        (i dodam, ze nie wiem, jak jest z geniuszami, Maciej cos
        pisal, ale nie podal zadnego zrodla czy linku)
        • maly.ksiaze Choroba genialnosci - taka hipoteza 13.01.03, 17:46
          sagan2 napisała:

          > (i dodam, ze nie wiem, jak jest z geniuszami, Maciej cos
          > pisal, ale nie podal zadnego zrodla czy linku)
          Stereotyp (znowu to slowo na 's') niezyciowego naukowca, z jego calkowitym
          zaabsorbowaniem jednym tematem, indyferentyzmem wobec norm socjalnych i
          towarzyskich, osobliwymi metodami kojarzenia itp. probuje sie czasem tlumaczyc
          (to hipoteza, ale i tak mocniejsza, niz cala socjobiologia, ktora zaserwowal
          nam Doku) zakloceniami rozwojowymi z pogranicza autyzmu.

          Przykladem czegos takiego moze byc np. Zespol Aspergera:
          asperger.republika.pl
          Polecam rowniez przesledzenie teorii autyzmu 'the extreme male brain' Simona
          Baron-Cohena (konkretne artykuly moglbym odszukac, ale i Wy umiecie uzywac
          Googla).

          Teraz smaczek: diagnoza Syndromu Aspergera (podobnie jak autyzmu) stawiana jest
          znacznie czesciej mezczyznom niz kobietom (10:1 bodajze).
          Pamietacie jeszcze Einsteina i to 'myslac o tym caly czas'? Problemem wcale nie
          jest to, ze kobietom jest trudniej 'sie oderwac' od codziennosci. To naprawde
          wymaga inaczej zbudowanego mozgu - myslec o jednej rzeczy caly czas.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • sagan2 Re: Choroba genialnosci - taka hipoteza 13.01.03, 17:54
            moze to i byc racja, jesli mowimy o *genialnosci*.
            aby byc dobrym naukowcem wcale nie trzeba byc geniuszem.
            ci genialni trafiaja sie bardzo rzadko.

            i nie oni stanowia jadro nauki (chociaz moze niektorzy
            chcieliby sobie tak pochlebiac... ;)
            • maly.ksiaze Re: Choroba genialnosci - taka hipoteza 13.01.03, 18:19
              Wiem, o czym piszemy. To bylo tak odnosnie fragmentu Twojego poprzedniego
              listu. Zreszta, moim zdaniem sprawa 'geniuszy' ma kluczowe znaczenie dla
              wyjasnienia meskiego poczucia 'wyzszosci intelektualnej'.

              Kiedys, dawno temu, wiec tytulu i autora nie pomne, czytalem humoreske, w
              konwencji szyderczej 'dobrej rady dla zon'.
              Ze Twoj maz, Kobieto, ten tutaj, w kapciach, przed telewizorem, czuje duchowa
              lacznosc ze swymi 'dalekimi krewnymi'. Popatrz, on jest dalekim, ubogim krewnym
              Einsteina, Edisona, Fleminga, Kopernika, Cauchego i Lavoisiera. Uszanuj w nim
              wiec te czastke, ktora laczy go z prawdziwymi Mezczyznami - i zrob mu kawe. Ten
              jeden raz.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • sagan2 Re: Choroba genialnosci - taka hipoteza 13.01.03, 18:29
                a jak woli herbate?... :))

                domyslam sie, ze Ty wiesz, o czym piszemy.
                ale wole "wywalic kawe na lawe", bo obawiam sie, ze przy
                jakiejs nastepnej dyskusji ktos mi powie "przeciez Ksiaze
                juz dawno udowodnil, ze mezczyzni sa lepsi w nauce bo sa
                geniuszami"...

                to taka moja humoreska...
              • Gość: sagan Re: Choroba genialnosci - taka hipoteza IP: *.desy.de 14.01.03, 09:34
                maly.ksiaze napisał:

                > Zreszta, moim zdaniem sprawa 'geniuszy' ma kluczowe
                > znaczenie dla wyjasnienia meskiego poczucia 'wyzszosci
                > intelektualnej'.

                a moze jest inne wyjasnienie tego "poczucia"?
                jak wykazuja badania naukowe, mezczyzni (we wszystkich
                kulturach) maja tendencje do przeceniania swoich
                zdolnosci intelektualnych i tychze zdolnosci u mezczyzn
                ze swego najblizszego otoczenia (rodzina, przyjaciele).
                • maly.ksiaze Re: Choroba genialnosci - taka hipoteza 14.01.03, 14:06
                  Może. Ale moje jest znacznie zabawniejsze. Choć konkluzja
                  ta sama: przeceniają!

                  Pozdrawiam,

                  mk.
        • agrafek Re: troche statystyki... 14.01.03, 10:59
          Sagan, "geniusz" społecznie jest istotnie zjawiskiem marginalnym. Fakt. Ale
          kiedy się spojrzy, np. na zarówkę, to ta marginalnośc zaczyna nagle nabierać
          znaczenia. Pozdrawiam.
          • sagan2 Re: troche statystyki... 14.01.03, 11:09
            oczywiscie, ze zarowka jest "wybuchem geniuszu".
            ale wiekszosc nauki i, przede wszystkim *zycia*, dzieje
            sie zupelnie poza granicami geniusza, wsrod *sredniakow*.

            tak wiec wysuwanie wnioskow o calej populacji z
            marginalnego "zjawiska" geniuszow wydaje mi sie wysoce
            niestosowne i nie majace zadnego naukowego uzasadnienia.
            to wlasnie chcialam powiedziec, a nie "wyklucac sie", ze
            geniusze i ich wynalazki nie istnieja.

            PS. odpisalam Ci o brydzu, zagladales ostatnio na @?
    • spinelli Ze sie wtrace... 13.01.03, 18:45
      d.ark napisala
      >>Ja naprawdę nie potrafię zrozumieć, dlaczego mężczyźni (choćby obserwując to
      forum) tak strasznie zaczepnie odpowiadają na informacje podawane przez
      kobiety<<
      Hmmmm....
      Kiedys byl taki watek w ktorym Maciej podziekowal uczestnikom i uczestniczkom
      tego forum za godne zachowanie sie w pewnej niegodnej sprawie. Najpierw
      wszystkim do kupy a potem wymienil wiekszosc obecnych tu panow i kazdego
      imiennie pochwalil za wiedze, zasob informacji, intelekt, itd. Po czym, juz
      grupowo podziekowal paniom za to ze sa mile.

      I to by bylo na tyle....

      Spinelli
      • Gość: Maciej Re: Ze sie wtrace... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 23:13
        spinelli napisała:

        > Po czym, juz
        > grupowo podziekowal paniom za to ze sa mile.

        A powinienem był indywidualnie i w pierwszej kolejności? Proszę o wybaczenie...
        Pozdrawiam -
    • niedzwiedziczka Re: wyzszosc intelektualna? 14.01.03, 13:11
      Jak was, Panowie czytam, to przychodzi na myśl od razu
      nasza Rada Wydziału, czyli Zgromadzenie Starszych Panów
      Bezwzględnie Przekonanych o Swojej Mądrości + jedna Pani
      profesor, która ciężko się napracowała, żeby nią zostać.
      Właśnie mam napisać protokół z obrony pracy doktorskiej
      kolegi i mam takie posiedzenie nagrane. Wielce dostojni
      Panowie profesorowie, z niewielkimi wyjątkami
      potwierdzającymi regułę zabierają głos chyba tylko i
      wyłącznie po to aby usłyszeć brzmienie własnego głosu.
      Mówią przez 10 min. i gdyby odcisnąć całą wypowiedź z
      wody- zostałoby 1 sensowne zdanie. Już nie wspomnę o
      tych, którzy lubują się w zadawaniu pytań na publicznych
      obronach, chociaż np. kompletnie nie orientują się w
      temacie i kompromitują się swoimi pytaniami.
      • maly.ksiaze Re: wyzszosc intelektualna? 14.01.03, 14:05
        Co zostaje po odciśnięciu wody z Twojego tekstu?
        Obraźliwa sugestia i nic więcej. Kocioł, garnek, itd.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: sagan Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.desy.de / *.desy.de 14.01.03, 15:56
          ale nie saga, mam nadzieje?... ;)
          • Gość: maly.k Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.BrockU.CA 14.01.03, 16:45
            Gość portalu: sagan napisał(a):

            > ale nie saga, mam nadzieje?... ;)
            Oczywiscie, ze nie. Dla mnie sagan jest obiektem kultu...

            Pozdrawiam szamansko,

            mk.
            • Gość: sagan Re: wyzszosc intelektualna? IP: *.desy.de / *.desy.de 14.01.03, 16:47
              Gość portalu: maly.k napisał(a):


              > Oczywiscie, ze nie. Dla mnie sagan jest obiektem
              > kultu...

              tak samo, jak male zielone ludziki albo pierscienie z
              atlantydy?...

              > Pozdrawiam szamansko,

              a gdzie daja tego szampana???
              • Gość: maly.k Jaki szampan? IP: *.BrockU.CA 14.01.03, 16:49
                Szaman, Droga Pani. Kostki nietoperza, duchy przodkow, te rzeczy. Szaman. I
                sagan.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • Gość: sagan Re: Jaki szampan? IP: *.desy.de / *.desy.de 14.01.03, 16:57
                  a ja juz mialam nadzieje, ze to tylko literowka i zaraz
                  zaserwujesz babelki...
                  ... coz, widac glodnemu chleb na mysli...

                  a innym tylko czarna magia...
                • Gość: sagan Jaki szampan? dom perinion,oczywiscie! :) n/txt IP: *.desy.de / *.desy.de 14.01.03, 17:07
    • Gość: doku Nawet jeśli kobiety nie są mądrzejsze, to ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 14.01.03, 16:49
      sagan2 napisała:

      > nie roznic pomiedzy plciami w sredniej
      > inteligencji.

      ... jednak feministki są zdecydowanie inteligentniejsze od meżczyzn. Podobnie
      liberałowie są inteligentniejsi niż kobiety. Ale to tylko fakty statystyczne,
      opisujące wartości średnie.
      • Gość: sagan Re: Nawet jeśli kobiety nie są mądrzejsze, to ... IP: *.desy.de / *.desy.de 14.01.03, 16:59
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > ... jednak feministki są zdecydowanie inteligentniejsze
        > od meżczyzn. Podobnie liberałowie są inteligentniejsi
        > niż kobiety. Ale to tylko fakty statystyczne, opisujące
        > wartości średnie.

        a jakis link do tych faktow statystycznych? kto robil
        badania naukowe i dlaczego?...

        rozumiem, ze liberalowie nie maga byc kobietami...
        • Gość: doku Mogą. Tacy liberałowie nazywają się ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 14.01.03, 17:09
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          > rozumiem, ze liberalowie nie maga byc kobietami...

          ... feministkami! Nie wiedziałeś?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka