Dodaj do ulubionych

Seksistowskie kino

15.01.03, 17:02
Na portalu Onetu znalazlem taka oto humoreske:

kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1108417&KAT=238
Przeczytaliscie? Podobalo sie?

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • sagan2 Re: Seksistowskie kino 15.01.03, 17:19
      zawsze uwazalam, ze, generalizujac (moze z krzywda dla
      nielicznych perelek...) wspolczesne polskie kino to
      straszna kicha...
      ... a teraz widze, ze i ideologie antyfeministyczna mozna
      mu dorobic...
      • maciej.k1 Re: Seksistowskie kino 16.01.03, 10:32
        sagan2 napisała:

        i ideologie antyfeministyczna mozna
        > mu dorobic...

        Dziwię się Twojemu zaskoczeniu. Feministki dawno już udowodniły, że ideologię
        feministyczną można ddorobić do wszystkiego.
        Pozdrawiam -
        • sagan2 Re: Seksistowskie kino 16.01.03, 10:47
          maciej.k1 napisał:


          > Dziwię się Twojemu zaskoczeniu. Feministki dawno już
          > udowodniły, że ideologię feministyczną można ddorobić
          > do wszystkiego.

          tak samo jak antyfeminisci juz dawno udowodnili, ze
          feministki sa winne wszystkim kleskom zywiolowym...

          PS. czy ktos wie, czy autorka "tekstu omawianego" jest
          feministka?...


          > Pozdrawiam -

          ja nie pozdrawiam, bo wciaz czekam na przeprosiny
          • Gość: BD Re: Seksistowskie kino IP: 195.136.36.* 16.01.03, 13:32
            Witam,

            sagan2 napisała:

            > PS. czy ktos wie, czy autorka "tekstu omawianego" jest
            > feministka?...

            I to jaką! Pisze zresztą na końcu artykułu.
            Dość znana postać, np. w związku z polemicznymi tekstami Agnieszki Kołakowskiej
            w "Rzeczpospolitej":
            arch.rp.pl/a/rz/2000/01/20000129/200001290005.html?k=on;t=1997121720030116

            (link złamany, trzeba złożyć).

            a co do meritum:

            - nie podobają się filmy męskie - a co za problem nakręcić film feministyczny,
            który zdobędzie wielką popularność wśród kobiet i zarobi na siebie

            - kiedyś polskie filmy a la Lubaszenko i s-ka wydawały mi się strasznie głupie.
            Potem mogłem zetknąć się z ludźmi, o jakich są te filmy i powiem tyle - to są
            niemal paradokumenty, serio!

            pozdrawiam,

            BD
            • sagan2 Re: Seksistowskie kino 16.01.03, 13:38
              Gość portalu: BD napisał(a):

              > - kiedyś polskie filmy a la Lubaszenko i s-ka wydawały
              > mi się strasznie głupie.
              > Potem mogłem zetknąć się z ludźmi, o jakich są te filmy
              > i powiem tyle - to są niemal paradokumenty, serio!

              to, ze te filmy maja odbicie w rzeczywistosci jeszcze
              gorzej o nich swiadczy... albo o rzeczywistosci...

              z tej uwagi wnioskuje, ze generalnie zgadzasz sie z teza
              autorki (ze co w zyciu, to w filmie i ze to strasznie
              glupie)?...
              • Gość: BD Re: Seksistowskie kino IP: 195.136.36.* 16.01.03, 14:49
                sagan2 napisała:

                > to, ze te filmy maja odbicie w rzeczywistosci jeszcze
                > gorzej o nich swiadczy... albo o rzeczywistosci...

                > z tej uwagi wnioskuje, ze generalnie zgadzasz sie z teza
                > autorki (ze co w zyciu, to w filmie i ze to strasznie glupie)?...

                Ale przecież autorka twierdzi coś innego, że, cytuję:
                "Nie znajdzie się w nich rzeczywistości społecznej ani psychologicznej. Są tam
                męskie fantazje, ale też projekcje i lęki związane z męską rolą płciową."

                To jak to co w życiu, jak nie to co w życiu, że zapytam a la Ferdydurke?
                Autorka twierdzi, że ten obraz to karykatura i projekcja, ja, że to jest obraz
                bardzo realistyczny. C'est la vie!

                A czy to głupie - nie zrozumiałaś mnie. Myślałem, że te filmy są głupie, bo nie
                przystają do rzeczywistości, teraz już tak nie uważam. A przedstawionej
                rzeczywistości za głupią nie uważam, ma ona pewien specyficzny urok, ale o
                gustach się nie dyskutuje...

                pozdrawiam,

                BD
                • sagan2 Re: Seksistowskie kino 16.01.03, 14:58
                  no widzisz, to ja nic z tego artykulu nie zrozumialam :(

                  i, szczerze mowiac, to sie z takim "zyciem" czesto nie
                  spotykam. i ciesze sie bardzo.
                • Gość: barbinator Re: Seksistowskie kino IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 16:25
                  IMHO problemem nie jest istnienie "męskiego kina" i wzorce jakie prezentuje,
                  niechby sobie już ono było skoro są chętni by to badziewie oglądać, lecz to, że
                  prawie nie ma dobrego polskiego kina uniwersalnego.
                  Na świecie jest "kino męskie" oraz odpowiadające mu jakością i wartością
                  intelektualną "kino pseudo-kobiece" przez które rozumiem południowoamerykańskie
                  telenowele. Oba te kina przedstawiają jakiś tam wycinek rzeczywistości, w
                  świecie telenoweli mężczyźni wcale nie są przedstawiani lepiej niż kobiety w
                  polskim "kinie męskim". Tylko że na świecie jest oprócz tego cała rozległa
                  przestrzeń kina popularnego "dla wszystkich", którego u nas brakuje.
                  • Gość: maly.k Re: Seksistowskie kino IP: *.BrockU.CA 16.01.03, 16:43
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > prawie nie ma dobrego polskiego kina uniwersalnego.
                    > Na świecie jest "kino męskie" oraz odpowiadające mu jakością i wartością
                    > intelektualną "kino pseudo-kobiece" przez które rozumiem
                    > południowoamerykańskie
                    > telenowele. Oba te kina przedstawiają jakiś tam wycinek rzeczywistości, w
                    > świecie telenoweli mężczyźni wcale nie są przedstawiani lepiej niż kobiety w
                    > polskim "kinie męskim".
                    Byc moze jest tak, jak piszesz. Wiecej nawet: prawdopodobnie jest tak jak
                    piszesz (nie wiem, bo nie mam jak sprawdzic). Ale to tym bardziej podkresla
                    paranaoje autorki artykulu. Niech mi ktos teraz powie, ze studia gender nie
                    zamykaja umyslow. Jesli uczy tam pani Uminska, to...

                    Pozdrawiam,

                    mk.
    • Gość: EWOK Re: Seksistowskie kino IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 18:05
      Mnie zawsze w kinie polskim fascynował sposób pokazania seksu. A konkretnie
      kolorystyka. Dlaczego w hollywoodzkich produkcjach naga para baraszkująca w
      łóżku ma zdrowy odcień skóry, a w polskich jakiś taki siny przechodzący w
      zielonkawy lub niebieski? Czyżby chodziło o pokazanie, że aktorzy dorastający
      w siermiężnym socjalizmie nie mieli dostępu do owoców cytrusowych ani do soków
      z miąższem? Tak, tak, cenzura wymuszała ukazywanie problemów społecznych w
      zawoalowany sposób.
      • Gość: BD Re: Seksistowskie kino IP: 195.136.36.* 16.01.03, 14:37
        Witam,

        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Mnie zawsze w kinie polskim fascynował sposób pokazania seksu. A konkretnie
        > kolorystyka. Dlaczego w hollywoodzkich produkcjach naga para baraszkująca w
        > łóżku ma zdrowy odcień skóry, a w polskich jakiś taki siny przechodzący w
        > zielonkawy lub niebieski?

        To chyba po prostu jakość taśmy filmowej (ORWO to nie KODAK) :)

        Inna sprawa, że słabe oświetlenie zniekształca percepcję kolorów. Polskie filmy
        są generalnie "ciemne" - są pod tym względem realistyczne, ale ciężkie do
        oglądania. Porównajcie np. scenę gdy ktoś podróżuje konno w nocy - w
        amerykańskim filmie jeździec jest oświetlony z góry reflektorem, w polskim jest
        tylko czerń i słychać odgłos kopyt "patam, patam, patam!"... :)

        pozdrawiam,

        BD
    • agrafek Re: Seksistowskie kino 15.01.03, 20:28
      Niestety, zatrzymałem się w lekturze przy "schematach genderowych" i dalej już
      nie zabrnąłem ani na linijkę, bo zacząłem się zastanawiać co to u licha jest,
      te schematy... I dalej myślę (cóz umysł mało lotny), daltego rozkosz dalszej
      lektury została mi odebrana.
      Pozdrawiam.
      • Gość: tad Gdzie jest Zula?? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 16:17
        Obiecała wykład o kinie feministycznym. Ten wątek to doskonałe na to miejsce, a
        Zuli nie ma. Zajmuje się jakąś sesją, czy innymi drobiazgami. Skandal!
      • Gość: tad Świat z perspektywy krocza -feministyczna paranoja IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 08:50
        Tekst o którym tu mówicie przeczytałem dopiero teraz. Autorka opiera się na
        ustaleniach swojej koleżanki ideowej - pani Graff. By wiedzieć o czym mowa
        zacytujmy fragment "Patriarchatu po Seksmisji". Fragment jest długi, więc
        skomentuję go później - w innym poscie. Tak więc zaczerpnijmy z krynicy
        feministycznej mądrości:
        "Okres komuny częto bywa opisywany jako wstydliwa przerwaw życiu polskiego
        społeczeństwa. Ten wstyd ma głęboki związek z płcią, w naszej zbiorowej pamięci
        bowiem PRL to czas upodlenia, udomowienia, symbolicznej kastracji polskich
        mężczyzn. Nie przypadkiem czytelną dla wszystkich alrgorią tego okresu stał się
        film J. Machulskiego "Seksmisja". Bo wedle naszej narodowej opowieści było tak:
        Dawno, dawno temu mieliśmy dzielnego wojownika, ojca rodziny, rycerza, słowem
        Prawdziwego Mężczyznę. A potem stała się rzecz straszna. Komuna -ta wiedźma! ta
        dziwka! -wysłała go na emigrację wewnętrzną, z Prawdziwego Mężczyzny robiąc
        działkowicza, majsterkowicza, pantoflarza. Zamknięto go w paranoicznym "babskim
        świecie", gdzie "zrób to" oznaczało "zrób szafki do kuchni". Owszem, ten nowy,
        skundlony, wykastrowany Mężczyzna mógł działać politycznie, ale oznaczało to
        służalczosć, karierowiczostwo, konformizm, upodlenie ostateczne. A Kobieta?
        Kobieta -powiada narodowa baśń -walczyła o byt. O zakupach mówiło się jak
        o "polowaniu", choć nadal pozostawały one w gestii kobiet. Nie chodziło bowiem
        oto, by zakupy stały się domeną mężczyzn, lezc o to, by zasygnalizować, że
        realny socjalizm, jest sytuacją "nienormalną", światem, który stoi na głowie.
        Światem, w którym - o zgrozo - polują kobiety. (...). Jeśli komuna zrobiła z
        polskiego mężczyzny "babę", to za sprawą "Solidarności" mógł się ona na powrót
        przeobrazić w mężczyznę. (...). Aby dać wyraz tym nastrojom, na murze
        strajkującej Stoczni Gdańskiej wymalowano napis: "Kobiety nie przeszkadzajcie
        nam, my walczymy o Polskę". Hasło nikogo wówczas nie oburzało, przeciwnie,
        mogło wzruszać jako przejaw robotniczego folkroru, a zarazem naiwne nawiązanie
        do walk narodowowyzwoleńczych. (...). Spróbujmy się przyjrzeć temu hasłu
        bliżej, tym razem w kategoriach odrodzenia męskości. Kto w nim właściwie
        przemawia i do kogo? My to nie tylko stoczniowcy, których od strajku odciągały
        przstraszone żony i matki. My oznacza mężczyzn;wy to kobiety. Nasza męskość
        jest tym bardziej oczywista, ze właśnie toczy się walka. Walka -wiadomo -jest
        rzeczą męską. Wszelka próba ingerowania z waszej kobiecej strony, będzie
        przeszkadzaniem. Napis spełniał więc jednoczesnie dwie funkcje: konstytuował
        podmiot walki politycznej jako podmiot prawdziwie męski i zarazem wykluczał z
        tej walki kobiety. (...). Moja teza może się wydać szokująca, a nawet
        obrazoburcza: twierdzę, że wielki zryw wolnościowy, jakim była "Solidarność",
        stanowił na planie symbolicznym akt przywrócenia porzadku patriarchalnego,
        który system totalitarny zburzył. Tak jak komunizm stał się w zbiorowej pamięci
        okresem Seksmisji, haniebnego uwięzienia w świecie odwróconych ról, tak
        wyjście na powierzchnię stanowiło moment odzyskania męskości, obcięcia
        obmierzłej pępowiny. W filmie (chodzi o "Seksmisję"-tad) jak zauważyła Izabela
        Filipiak moment ten przybiera postać zdjęcia połączonych z bazą kombinezownów -
        mamy zatem poród w wersji SF. Niezależnie od tego, co działo się na planie
        realnym, możemy uznać, iż w sferze symbolicznej, a co za tym idzie -w zbiorowej
        pamięci, "Solidarność" była wielkim męskim rytuałem przejścia"
        Na koniec dodam, że pani Graff, ma tytuł doktora, wykłada na uniwersytecie, jej
        książka, z której pochodzi fragment kandydowała do nagrody "Nike".
        Proszę o komentarze. Swój dodam nieco później.
        • Gość: tad Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 15:37

          Wymysłom p. Graff warto poświęcić więcej uwagi, bo jest to jedna z
          intelektualnych lokomotyw polskiego feminizmu. Ma zacięcie epickie:

          > "Okres komuny częto bywa opisywany jako wstydliwa przerwaw życiu polskiego
          > społeczeństwa. Ten wstyd ma głęboki związek z płcią, w naszej zbiorowej
          >pamięci bowiem PRL to czas upodlenia, udomowienia, symbolicznej kastracji
          >polskich mężczyzn.

          To zdanie obrazuje doskonale nie "okres komuny", ale stan umysłu autorki. Tak
          jak paranoikowi wszysko kojarzy się z treścią jego obłędu, tak feministkom
          wszystko kojarzy się z płcią. Ciekawy jest ten fragment:

          > Jeśli komuna zrobiła z polskiego mężczyzny "babę", to za
          >sprawą "Solidarności" mógł się ona na >powrót przeobrazić w mężczyznę. (...).
          >Aby dać wyraz tym nastrojom, na murze strajkującej Stoczni Gdańskiej
          >wymalowano napis: "Kobiety nie przeszkadzajcie nam, my walczymy o Polskę".
          >Hasło nikogo wówczas nie oburzało, przeciwnie, mogło wzruszać jako przejaw
          >robotniczego folkroru, a zarazem naiwne >nawiązanie do walk
          >narodowowyzwoleńczych. (...). Spróbujmy się przyjrzeć temu >hasłu bliżej, tym
          >razem w kategoriach odrodzenia męskości.

          Spróbujmy przyjrzeć się temu hasłu bliżej - tym razem w kategoriach realiów
          historycznych. Kiedy latem 1980 roku zaczęły wybuchać strajki, spece od
          komunistycznej propagandy wpadli na pomysł, by pacyfikować nastroje, przy
          pomocy następującej akcji:w TV, radiu i prasie zaczęły pojawiać się wypowiedzi
          kobiet "zatroskanych" o byt dzieci, o zaopatrzenie sklepów, wzywających do
          spokoju itp. Takie praktyki propagandowe wywoływały wtedy spore rozdrażnienie.
          W filmie "Człowiek z żelaza", w jednej z pierwszych scen, jest zresztą
          nawiązanie do tej akcji propagandowej - kobiety w studio TV uczą się swoich ról
          przed występem. Prof. Głowiński, w cyklu ksiązek o metodach propagandy prl-
          owskiej, także wspomina tą akcję (o biorących w niej udział kobietach nie
          wyraża się zreszą najlepiej - o ile dobrze pamiętam). Tak więc, hasło na murze
          stoczni miało bardzo KONKRETNEGO adresata. Graff zapewne o tym wie. Jest to
          sprawa po prostu ZBYT znana, by nie wiedzieć o co w tym wszystkim chodziło.
          Czemu więc snuje swoje żenujące rozważania? To prosty skutek ideologicznego
          zaczadzenia, które przyjmuje rozmiary wręcz karykaturalne:

          >Moja teza może się wydać szokująca, a nawet obrazoburcza: twierdzę, że wielki
          >zryw wolnościowy, jakim była "Solidarność", stanowił na planie symbolicznym
          >akt przywrócenia porzadku patriarchalnego,który system totalitarny zburzył.

          Ta teza nie jest "obrazoburcza". Ta teza jest głupia. Jeśli jest tu coś
          szokującego, to (poza poziomem intelektualnym autorki), jedynie fakt, ze te
          bzdury najpierw wydrukowano w "GW", a potem w książce "Świat bez kobiet". Mogę
          zrozumieć p. Graff - pisze na poziomie na jaki ją stać, i wierzy, że jest to
          dobre. Mogę zrozumieć, inne feministki - koleżanki i studentki p. Graff -
          którym się to podoba - poziom p. Graff jest ich poziomem. Nie mogę zrozumieć za
          to tych, którzy to drukują i nagłaśniają, bo NIE wierzę, ze w redakcji "GW"
          ktoś potraktował to na serio. Jedynym wyjaśnieniem jest tutaj chyba tylko
          zaraza politycznej poprawności, która sprawia, że feministkom wolno więcej.

          >Niezależnie od tego, co działo się na planie
          > realnym, możemy uznać, iż w sferze symbolicznej, a co za tym idzie -w
          >zbiorowej pamięci, "Solidarność" była wielkim męskim rytuałem przejścia".

          Cóż, proponowałbym przyglądnąć się bliżej polskiej historii, z
          perspektywy "gender" i poszukać większej ilości takich "męskich rytuałów
          przejścia". Skoro "komuna" skończyła się "męskim rytuałem przejścia", to można
          przypuszczać, że się też takim rytuałem zaczęła. W perspektywie gender, do
          rangi takiego rytuału przejścia kandydować może świetnie np. Powstanie
          Warszawskie, oczywiście "niezaleznie od tego, co się działo na planie realnym",
          chodzi wyłącznie o "sferę symboliczną". Powstańcy - mężczyźni chcieli pobawić
          się w wojnę (wojna to męska rzecz!) i pokazać, że są Prawdziwymi Mężczyznami, a
          poza tym, czuli nadciągającą już komunę i zbliżający się kres ich
          patriarchalnego świata. Chcieli zginąć jak "Prawdziwi Mężczyźni", zamiast
          pogrążyć się w babskim świecie, który niosły ze sobą sowieckie armie. Dowodem
          na to wszystko są powstańcze piosenki, np. ta o "chłopcach z "Parasola", którzy
          się "bronią". Czemu TYLKO chłopcy? i przed czym właściwie się ci chłopcy
          bronią? Dla adeptek "gender" jest to chyba zupełnie jasne. Czyż to co napisałem
          ustępuje tekstowi p. Graff? Oczekuję, aż zaczną mnie cytować w feministycznych
          periodykach.
          Podsumujmy: jedna feministka napisała głupawy tekst, inna powołując się na
          niego, pisze własny, i - interes się kręci. Można by na to machnąć ręką, gdyby,
          nie to, że te nawiedzone kobiety zainstalowały się na uniwersytetach!

          • Gość: barbinator Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 21:20
            W 1980 miałam 12 lat i mieszkałam w Gdańsku. Jak wszyscy chodziłam pod
            stocznię, zwłaszacza że ojciec mojej przyjaciółki był stoczniowcwem i ona sama
            wraz z matką była pod bramą codziennie. Doskonale pamiętam rozmowy jakie się
            tam odbywały - płaczące kobiety, które namawiały swoich mężów i synów by dali
            spokój, bo "oni" ich wymordują tak jak to było 10 lat wcześniej. Napis o którym
            mowa był adresowany właśnie do tych kobiet, to było jasne dla każdego kto tam
            wtedy był.
            Natomiast kobiet w TV nie pamiętam - zapytałam o to moją mamę, która właśnie
            jest u nas z wizytą; jej zdaniem wtedy rzeczywiście było mnóstwo takich
            programów propagandowych, na zasadzie "cały naród potępia stoczniowców", ale
            kobiet jakoś szczególnie nie zapamiętała - już lepiej delegację górników,
            takich z pióropuszami, którzy mówili o "leniach z Gdańska na których oni muszą
            robić".
            To tyle w kwesti prawdy historycznej.
            Co do reszty to muszę ci powiedzieć, że chociaż tekst Graff to nie jest odlot
            intelektualny, to twój komentarz jest dużo bardziej jadowity niż nakazywałby
            zdrowy rozsądek. Jak komus 30% komentarza zajmują barokowe opisy indolencji
            intelektualnej autora komentowanego tekstu, to raczej nasuwają się watpliwości
            co do jego obiektywizmu.
            Pozdr. B.
            • Gość: tad Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 10:30
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              (...)
              Napis o >którym mowa był adresowany właśnie do tych kobiet, to było jasne dla
              każdego >kto tam wtedy był.

              Być może (choć z niegdańskiej perspektywy wyglądało to raczej tak jak ja to
              opisałem), tak czy owak nie miało to wiele wspólnego z żenującymi wywodami p.
              Graff.


              > Natomiast kobiet w TV nie pamiętam - zapytałam o to moją mamę, która właśnie
              > jest u nas z wizytą;(.......)

              Były i "zatroskanie matki", jakże mogłoby ich zabraknąć? Przecież to podstawa.
              Potem zresztą powtórzono ten chwyt w stanie wojennym.

              > Co do reszty to muszę ci powiedzieć, że chociaż tekst Graff to nie jest odlot
              > intelektualny, to twój komentarz jest dużo bardziej jadowity niż nakazywałby
              > zdrowy rozsądek. Jak komus 30% komentarza zajmują barokowe opisy indolencji
              > intelektualnej autora komentowanego tekstu, to raczej nasuwają się
              >watpliwości co do jego obiektywizmu.

              Po pierwsze - mój tekst dotyczył własnie intelektualnej indolencji p. Graff,
              więc te 30% jest zupełnie na miejscu.
              Po drugie - widzę znaczącą różnicę, pomiędzy pisaniem na forum, a pisaniem
              artykułów i ksiązek. Moje teksty nie są drukowane w największym dzienniku
              kraju, nie wydaję ich w książkach kandydujących do największych nagród
              literackich, nie wykładam swoich tez na uniwersytecie, nie powołują się na moje
              teksty jakieś dziwne panie pisujące o polskim kinie. Pisanie tutaj jest po
              prostu znacznie mniej zobowiązujące. Graff napisała głupi tekst, ja mówię
              tylko, że "królowa jest naga".
              Jeśli uważasz, że tekst Graff nie jest "odlotem intelektualnym", to jak w takim
              razie skomentujesz fakt, że p. Umińska tak go ceni?

              > Pozdr
              • Gość: barbinator Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 19:13
                Gość portalu: tad napisał(a):

                >
                > Po pierwsze - mój tekst dotyczył własnie intelektualnej indolencji p. Graff,
                > więc te 30% jest zupełnie na miejscu.
                > Po drugie - widzę znaczącą różnicę, pomiędzy pisaniem na forum, a pisaniem
                > artykułów i ksiązek. Moje teksty nie są drukowane w największym dzienniku
                > kraju,

                Zgadzam się, dlatego w żadnej mierze nie odnoszę się tutaj do twoich tekstów.
                Chodzi mi o wcale nie małą ilość konserwatywnych kwiatuszków na które można
                trafić w prasie, w książkach, rzadziej w TV (chociaż poczekajmy na Rydzyk TV,
                pewno kwiatuszków przybędzie...:))
                Wiesz, jakoś nie zauważyłam by "tolerancyjny stosunek" wobec prawdy
                historycznej czy faktów naukowych, okraszony demagogią i przeinaczaniem to był
                wynalazek feministek, ich adwersarze też są w tym nieźli...



                nie wydaję ich w książkach kandydujących do największych nagród
                > literackich, nie wykładam swoich tez na uniwersytecie, nie powołują się na
                moje
                >
                > teksty jakieś dziwne panie pisujące o polskim kinie. Pisanie tutaj jest po
                > prostu znacznie mniej zobowiązujące. Graff napisała głupi tekst, ja mówię
                > tylko, że "królowa jest naga".
                > Jeśli uważasz, że tekst Graff nie jest "odlotem intelektualnym", to jak w
                takim
                >
                > razie skomentujesz fakt, że p. Umińska tak go ceni?


                >
                Wydaje mi się, że w tekście Umińskiej nie pada nazwisko Graff (chyba?), to że
                U. ceni G. to już twoja własna interpretaxcja.
                Artykuł Umińskiej nie podobał mi się, bo był niechlujnie skleconym tekstem
                propagandowym. Akurat do początkowego stwierdzenia o tym, że polskie "kino
                męskie" jest głupie i tandetne, a sposób przedstawienia w nim kobiet
                idiotyczny, nie mam zastrzeżeń. Natomiast nie lubię być prostacko
                indoktrynowana, a IMO cała druga część artykułu to zwykła agitka (jak to w
                agitce - są tam elementy prawdy plus dużo demagogii)
                To już wolę felietony Kingi, są dużo zabawniejsze :))
                Pozdr. B.
                • maly.ksiaze Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par 19.01.03, 19:30
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Wiesz, jakoś nie zauważyłam by "tolerancyjny stosunek"
                  wobec prawdy
                  > historycznej czy faktów naukowych, okraszony demagogią
                  i przeinaczaniem to był
                  > wynalazek feministek, ich adwersarze też są w tym nieźli...

                  A u Was bija Murzynów!!! Odpowiedź 'a Rydzyk jest jeszcze
                  większym demagogiem to żadna odpowiedź - przecież o tym
                  wiesz. Jeśli (za wątkiem o K. Dunin we Wrocławiu)
                  przyjmiemy podział na:
                  1) emancypację (ruch)
                  2) feminizm (ideologię)

                  to już możemy sobie śmiało powiedzieć, że to drugie - to
                  po prostu budzący zażenowanie wygłup.


                  > Wydaje mi się, że w tekście Umińskiej nie pada nazwisko
                  Graff (chyba?), to że
                  > U. ceni G. to już twoja własna interpretaxcja.
                  Pada:
                  'Z czego to się lęgnie? Po pierwsze z tego, co rozpoznała
                  Agnieszka Graff w swoim eseju "Patriarchat po seksmisji":
                  Po roku 1989, jak mniemało wielu, wróciła "normalność" -
                  baby zlazły z traktorów (na których i tak już nie
                  siedziały od lat 50.) i już było wiadomo, kto rządzi.'


                  Autorka artykułu przyjmuje słowa Graff jako pewnik. To
                  chyba wyraz uznania.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                • Gość: tad Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 20:53
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):


                  > Wydaje mi się, że w tekście Umińskiej nie pada nazwisko Graff (chyba?), to że
                  > U. ceni G. to już twoja własna interpretaxcja.

                  Pada.

                  > Artykuł Umińskiej nie podobał mi się, bo był niechlujnie skleconym tekstem
                  > propagandowym.

                  To nie tylko wina autorki, ale i konwencji "gender". W istocie jest to rodzaj
                  spojrzenia bardzo schematyczny.


                  >Akurat do początkowego stwierdzenia o tym, że polskie "kino
                  > męskie" jest głupie i tandetne, a sposób przedstawienia w nim kobiet
                  > idiotyczny, nie mam zastrzeżeń.

                  tak, tyle, że na polskim kinie można wieszać psy z KAŻDEGO właściwie powodu -
                  i ZAWSZE będzie miało się rację. Czy uważasz, że sposób przedstawienia mężczyzn
                  w owym kinie naprawdę jest taki wspaniały?

                  > To już wolę felietony Kingi, są dużo zabawniejsze :))

                  Felietony KD istotnie są śmieszne.


                  > Pozdr.
                • Gość: tad Re: Świat z perspektywy krocza -feministyczna par IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 20:58
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Wiesz, jakoś nie zauważyłam by "tolerancyjny stosunek" wobec prawdy
                  > historycznej czy faktów naukowych, okraszony demagogią i przeinaczaniem to
                  był
                  > wynalazek feministek, ich adwersarze też są w tym nieźli...


                  Śmiem twierdzić, że feminizm, jest izmem szczególnie mocno trapionym tą przykrą
                  przypadłością.

        • Gość: Maciej Re: Świat z perspektywy krocza - od Barbinator IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 08:17
          Będziesz chyba miała teraz twardy orzech do zgryzienia... Okazuje się, że
          kolejne feministyczne guru (po Kindze Dunin) - wypisuje bzdury. Tym razem to
          pani pretendująca do miana feministycznej uczonej...

          Nb. jak skomentujesz fakt, iż dla niej komunizm był systemem "kastracji
          polskich mężczyzn", którego alegorią była "Seksmisja" - skoro dla Ciebie
          komunizm był systemem patriarchalnym?

          Pozdrawiam -
          • Gość: barbinator Re: Świat z perspektywy krocza - od Barbinator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 14:01
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > Będziesz chyba miała teraz twardy orzech do zgryzienia... Okazuje się, że
            > kolejne feministyczne guru (po Kindze Dunin) - wypisuje bzdury. Tym razem to
            > pani pretendująca do miana feministycznej uczonej...
            >
            > Nb. jak skomentujesz fakt, iż dla niej komunizm był systemem "kastracji
            > polskich mężczyzn", którego alegorią była "Seksmisja" - skoro dla Ciebie
            > komunizm był systemem patriarchalnym?
            >
            > Pozdrawiam -

            Bardzo ci jestem wdzięczna o wyrażoną troskę o moje zęby, ale wiesz co - nie
            jest tak źle... Na dowód przytaczam fragment z tekstu od którego zaczęła się ta
            rozmowa:

            "Ten typ pofeministyczny - jak napisałam - jest u nas raczej nieobecny, gdyż
            kształtował się w czasie drugiej fali feminizmu, o której jeśli się w Polsce
            słyszało, to wyłącznie źle, bowiem propaganda socjalistyczna i Kościół
            katolicki były tu zgodne jak patriarcha z patriarchą, ani cienia rozdźwięku."

            A że Graff kapkę się plącze w swoich rozważaniach? - no cóż, nie ona pierwsza i
            nie ostatnia, po prostu ten typ tak ma (homo ideologicus).
            Dlatego sama trzymam się z dala od ideologów wszelkiej maści, tych z lewa i
            tych z prawa.
            Ja zauważam idiotyzmy w feministycznych tekstach - a jak to jest z tobą?
            Zauważasz idiotyzmy i mielizny myślenia konserwatywnego i patriarchalnego czy
            może poddajesz się im bezwolnie?
            Nie zapominaj, że tylko śnięta ryba płynie z pradem...
            Pozdr. B.

            • Gość: tad błędy i wypaczenia IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 14:57
              Gość portalu: barbinator napisał(a):


              > "Ten typ pofeministyczny - jak napisałam - jest u nas raczej nieobecny, gdyż
              > kształtował się w czasie drugiej fali feminizmu, o której jeśli się w Polsce
              > słyszało, to wyłącznie źle, bowiem propaganda socjalistyczna i Kościół
              > katolicki były tu zgodne jak patriarcha z patriarchą, ani cienia rozdźwięku."

              No proszę - gdy niedawno pisałaś, że feminizm II fali miał swoje ciemne strony,
              a może nawet można uznać go za wypaczenie "prawdziwego feminizmu",
              zastanawiałem się skąd u feministki takie heretyckie poglądy. Teraz już wiem -
              po prostu uległaś propagandzie Kościoła i Partii!
            • Gość: Maciej Re: Świat z perspektywy krocza - od Barbinator IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 22:04
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Ja zauważam idiotyzmy w feministycznych tekstach - a jak to jest z tobą?
              > Zauważasz idiotyzmy i mielizny myślenia konserwatywnego i patriarchalnego czy
              > może poddajesz się im bezwolnie?

              Nie zawsze miałem tak konserwatywne poglądy jak dziś. Jak juz kiedyś przyznałem
              się tu ze wstydem, miałem taka fazę w swoim życiu, gdy uważałem się za
              socjalistę i antyklerykała. W młodości na zajęciach głosiłem teksty o równości
              kobiet i mężczyzn, w reakcji na które co inteligentniejsze koleżanki pukały się
              w czoło.

              Pytałaś w innym poście o radio Maryja. Nie słucham go, jest dla mnie zbyt
              nudne. Nie mam więc swojego zdania na ten temat. A opinia Michnika jest dla
              mnie w tej sprawie niewiarygodna. A czy Ty sama słuchasz radia Maryja, skoro
              je, jak rozumiem, negatywnie oceniasz, czy opinię o nim bezkrytycznie czerpiesz
              z drugiej ręki?

              Pozdrawiam -
              • rob_i Re: Świat z perspektywy krocza - od Barbinator 31.01.03, 14:10
                Nie mozna wykluczyc faktu, ze kazdy ewoluuje w jakims tam kierunku, sa
                przyklady osob, ktore poszly na lewo, sa tez osoby, ktore poszly na prawo. I w
                tym i w tamtym przypadku jest to efekt ewolucji myslenia, czyli pojscia do
                przodu. Gdyby nie bylo Radia Maryja z jednej, a Gazety Wyborczej z drugiej
                strony, to przeciez byloby szalenie nudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka