sagan2
16.02.03, 14:31
naszla mnie taka mysl.
panowie protestuja przeciw feministkom rowniez dlatego,
ze wedlug nich domagaja sie one rownych praw,
zapominajac o rownych obowiazkach. i z tego
stwierdzenia tworza swoj bastion antyfeminozmu (a
przynajmniej kamien wegielny)
tak wiec mam pytanie i prosze o konkretna odpowiedz.
czy jesli beda w prawie rowne obowiazki (podaje
przyklady tych watpliwych)
- albo sluzba wojskowa dla wszystkich (k i m) albo
tylko armia zawodowa
- brak przywilejow maciezynskich - tzn kobieta w ciazy
traktowana jak inni przewlekle chorzy pracownicy, urlop
macierzynski dla obu rodzicow, urlop wychowawczy dla
obojga rodzicow, mozliwosc zwolnienia kobiety/mezczyzny
(!) po urlopie macierzynskim *na uczciwych zasadach*,
tzn nie tylko dlatego, ze byla w ciazy, normalnego
pracownika za grype sie nie zwalnia (a ciza uznana by
byla za chorobe)
- rowny wiek emerytalny
nie wiem co jeszcze - to sa najczestsze przyklady Macieja.
wiec pytam: czy w takim wypadku NIKT NIGDY nie bedzie
protestowal przeciwko mojemu PRAWU (tym razem -
obowiazki juz mamy takie same) do TAKIEJ SAMEJ PENSJI,
braku dyskryminacji itp itd?
czy zrownanie obowiazkow zapewni zrownanie praw??? do
konca i uczciwie???
prosze o odpowiedz!