Gość: EWOK
IP: *.acn.waw.pl
17.02.03, 18:39
Zaczyna mi się wydawać, że nasze dyskusje feministyczne i podrzucane tematy
są cokolwiek już naciągane (czy też odgrzewane), dlatego chciałam
zaproponować coś z zupełnie innej beczki, zainspirowana uwagami Buzza na
temat ambiwalencji moralnej panującej w naszym społeczeństwie. Myślę, że
fakt, iż dzieje sie to, co się dzieje (afery korupcyjne, kradzież jako
całkiem zwyczajny sposób zarobkowania, nierząd, który nie jest nierządem
tylko sposobem na radzenie sobie w życiu, łapówkarstwo jako popchnięcie
sprawy do przodu) jest nie tyle wynikiem tego, że mamy władzę skorumpowaną
niekompetentną, pieniacką, demagogiczną tylko tego, że tym, którzy mogliby
przeforsować w wyborach jakichś innych ludzi, po prostu na tym nie zależy.
Kiedy na innym forum nazwałam sprawę koncesjji dla Radia Maryja skandalem,
zwrócono mi uwagę, że brakuje mi luzu. I faktycznie, mam nabitą głowę
jakimiś bzdetami o honorze i uczciwości - strasznie to nietrendowe. Bo
trendowe jest olewanie. Olewanie wyborów, olewanie prawa. Ustawa
aborcyjna ? Się weźmie forsę w kieszeń i się aborcję załatwi. Kiepskie prawo
podatkowe? Księgowy cos wymyśli, albo się odliczy lipny remont. Pomysł na
doliczanie podatku od posiadania TV (który się nazywa abonamentem) przy
kupnie telewizora? Wiadomo, że sie sprzęt sprowadza z Niemiec, bo i taniej i
dyskretniej. Kilometrowe kolejki do lekarzy? A kto by się państwowo leczył?
Zrobiło się państwo w państwie, a o przynależności do takiego wewnętrznego
państwa decyduje posiadana kasa. A skoro juz sie tę kasę ma i można dzięki
niej załatwić cokolwiek się zechce, po co interesować się wyborami, ustawami
i tym wszystkim, co się w Polsce dzieje.