Dodaj do ulubionych

Polityka prorodzinna

14.02.07, 22:39
Polityka prorodzinna w naszym państwie niewiele ma wspólnego z
prorodzinnością. Jakie rozwiązanie, według was, powinny składać sie na
politykę prorodzinną z prawdziwego zdarzenia?

A tu kilka moich propozycji:
- jestem przeciwniczką zabraniania zwalniania kobiet przez x lat po powrocie
z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, w zamian przez te x lat firmy
powinny być zwolnione z części lub nawet całości kosztów pracy za
zatrudnianie młodych matek. Wtedy pracodawcy byliby zachęceni do zatrudniania
kobiet, a kobieta po urlopie miałaby czas na wykazanie, że naprawdę warto ją
zatrudniać.
- wspólne rozliczanie podatków całej rodziny, czyli rodzice i dzieci do
podziału
- Konieczność występowania żłobka i przedszkola w każdym mieście, też na wsi.
Najlepiej wyznaczyć obowiązek utworzenia żłobka czy przedszkola w zależności
od liczby mieszkańców na danym obszarze.
- Obowiązek pracy żłobków i przedszkoli w systemie zmianowym tzn.
przynajmniej od 5.00 do 23.00. Wyznaczenie ilości żłobków i przedszkoli
pracujących w takim systemie w zależności od liczby mieszkańców (np. w małych
miastach po jednym, w dużych miastach po dwa na dzielnicę)
- Obowiązkowe utworzenie pięciogodzinnych, bezpłatnych grup przedszkolnych i
ustalenie kar za brak takich grup.
- Obowiązek pracy w przedszkolach i żłobkach w dni międzyświąteczne (kiedy np
święto państwowe przypada na wtorek a poniedziałek jest dla większości
roboczy tylko nie dla oświaty), a nie robienia sobie wolnego przez opiekunki
bo tak i już
Obserwuj wątek
    • falafala Re: Polityka prorodzinna 15.02.07, 08:39
      - system emerytalny promujacy posiadanie dzieci. Czlowiek pracujac odklada dla
      siebie i czesc jego emerytury idzie bezposrednio na konto emerytalne jego
      rodzicow zwiekszajac ich emeryture. "Nagradza" to posiadanie dzieci i zacheca
      rowniez do ich edukacji, lepiej wyedukowane lepiej zarabiaja i wiecj emeytury
      jest odladane
      - mozliwosc odliczenia przedszkola i kosztow ksztalcenia dziecka od zarobkow
      przy odliczaniu podatku
      - promowanie i ulatwianie otwierania placowek przedszkolnych i zlobkow rowniez
      prywatnych, np. przedszkola w domu (teraz to sa takie obostrzenia, ze sluzy to
      tylko lapowkarstwu, niczemu wiecej)
      • verdana Re: Polityka prorodzinna 15.02.07, 21:47
        Nie dziewczyny, nie przesadzajcie. Pewne Wasze rozwiązania sa krzywdzace dla
        osob, ktore nie moga miec dzieci. Emerytury, dodatki, zasiłki nie sa
        rozciągliwe, jak komus sie dodaje, komus trzeba zabrać- kobiecie, ktora cierpi
        z powodu bezpłodnosci? Kobiecie, ktora nie znalazła partnera i nad tym boleje?
        Nie. Część rozwiazań obróci się przeciw kobietom. Gdybym, jako pracodawca, nie
        miała prawa zwolnić pracownicy, nawet bardzo marnej, przez wiele lat, tylko
        dlatego, ze urodziła dziecko, to żadna ulga nie zachęciłaby mnie do
        zatrudnienia kobiety...
        Część składek emerytalnych idące na konto rodziców to przepraszam bardzo -
        zgroza. W ten sposób człowiek idący na emeryturę, a bezdzietny nie będzie miał
        z czego sie utrzymać, podczas gdy jego zamożnym - a może np. leniwym za młodu
        rodzicom - dostaną sie jego pieniądze. To system promujacy nierobów - narobie
        sobie dzieci, mogę nie pracować, niech one na starość na mnie harują. To system
        promujący wychowanie dziecka wyłącznie do zarabiania kasy - co z tego synku, ze
        lubisz historię? Masz iść na taki kierunek, zeby potem mnie cos skpnęło do
        emerytury! A co z dziećmi , ktore emigrują? W tej sytuacji kazdy niezamożny
        mlody człowiek będzie musiał emigrować, by chronić swoją starość....
        Odliczenia podatkowe, przyzwoite, nie takie jak teraz - tak. Natomiast
        odliczanie ksztalcenia dzieci - na pewno nie w całosci. Rodzice sa
        odpowiedzialni za dziecko. W imię czego rodzice, ktorzy wiedzac, że nie sa w
        stanie utrzymac na przyzwoitym poziomie np. drugiego dziecka, mają ze swoich
        podatków oplacac ksztalcenie cudzych dzieci?
        Ja jestem przede wszystkim za rozwiazaniami przyjętymi w Szwecji, ktore
        umożliwiaja jednoczesna prace zawodową i wychowywanie dzieci - czyli żłobki,
        przedszkola, obowiązkowa część urlopu wychowawczego dla drugiego z rodziców (to
        ulatwia zatrudnianie kobiet, bo pracodawca wie, ze KAZDT, nie tylko kobieta
        moze iść na urlop wychowawczy).
        • andziulindzia Re: Polityka prorodzinna 15.02.07, 22:41
          verdana napisała:

          > Część rozwiazań obróci się przeciw kobietom. Gdybym, jako pracodawca, nie
          > miała prawa zwolnić pracownicy, nawet bardzo marnej, przez wiele lat, tylko
          > dlatego, ze urodziła dziecko, to żadna ulga nie zachęciłaby mnie do
          > zatrudnienia kobiety...

          No, ale ja napisałam, że nie jestem zwolenniczką tego rozwiązania. Może
          powinnam napisać, że jestem przeciwniczką? Uważam, że zmuszanie kogokolwiek do
          czegokolwiek przynosi z reguły skutek odwrotny. Dlatego zamiast zmuszać
          pracodawców do zatrudniania kobiet lepiej ich zachęcać np ulgami.

          Natomiast
          > odliczanie ksztalcenia dzieci - na pewno nie w całosci. Rodzice sa
          > odpowiedzialni za dziecko. W imię czego rodzice, ktorzy wiedzac, że nie sa w
          > stanie utrzymac na przyzwoitym poziomie np. drugiego dziecka, mają ze swoich
          > podatków oplacac ksztalcenie cudzych dzieci?

          Ale dlaczego odpisując ze swoich podatków koszty kształcenia swoich dzieci
          obciąża się innych ludzi? Nie jestem ekonomistką i tego akurat nie rozumiem,
          więc proszę o cierpliwe wytłumaczenie :)

          > Ja jestem przede wszystkim za rozwiazaniami przyjętymi w Szwecji, ktore
          > umożliwiaja jednoczesna prace zawodową i wychowywanie dzieci - czyli żłobki,
          > przedszkola, obowiązkowa część urlopu wychowawczego dla drugiego z rodziców
          >(to ulatwia zatrudnianie kobiet, bo pracodawca wie, ze KAZDT, nie tylko
          kobieta > moze iść na urlop wychowawczy).

          Takie rozwiązania bardzo mi się podobają tylko, że tu trzeba zmiany
          mentalności. Mam w swoim otoczeniu dwa przypadki mężów na wychowawczym. Jedno
          to porażka absolutna, bohater nasz spędził z dzieckiem dwa miesiące do czasu
          znalezienia opiekunki i juz piaty rok odpoczywa bo sie biedak przepracował.
          Drugi pan radzi sobie super i to w sytuacji, z którą niejedna kobieta miałaby
          problemy (18 miesięcy różnicy między dziećmi a za drugim razem trafiły się
          bliźniaki :)
        • falafala Re: Polityka prorodzinna 16.02.07, 09:28
          Verena jak swiat swiatem posiadanie dzieci bylo inwestycja dla rodzicow w
          przyszlosc, teraz tak nie jest, taki sytem emerytarny przywroci ta zalete.
          Dlaczego od razu piszesz o nierobach rodzicach i tym co nie ma dzieci to nie
          moze sie utrzymac. Czegos nie rozumiesz. Tak jak i teraz odklada na emeryture i
          ma to co zapracowal, a ludzie ktorzy maja dzieci oprocz wlasnej odlozonej
          emerytury maja ten dodatek wiecej. Co ty piszesz o nierozciagliwosci, ja pisze o
          wlasnej emeryturze, ktora nie ma nic wspolnego z kasa panstwowa, a nie tej
          durnej kasie spolecznej, ktora jest tylko czescia emerytury, z ktorej zyc sie
          nie da bo to "zasilek spoleczny". Jak ktos jest leniwy za mlodu tez nie dostanie
          wiecej, pracujacy bezdzietny dostanie wieksza emeryture niz leniwy posiadajacy
          dzieci to jest oczywiste. Dzieci nie tworza rodzicom emerytury w takim systemie,
          ale ja nieznacznie uzupelniaja, zadnego nierobstwa to nie promuje, nikomu nie
          odbiera, ani nie zmusza do wybierania kierunku dla kasy. Notabene takie
          "zmuszanie" istnieje rowniez teraz. Szukasz dziury w calym.
          Sorry jezeli chcemy by ludzie posiadali dzieci, co jest interesem nas wszystkich
          i tych niemogacych i niechcacych rowniez, to trzeba ich do tego zachecic. O
          jakiej sprawiedliwosci ty piszesz??? Gdzie ty wogole jestes w stanie uzyskac
          sprawiedliwosc wobec wszystkich. Rzadzac krajem ustanawiasz to co jest
          najwazniejsze dla kraju, a nie dla wszytskich i ZAWSZE ktos jest pokrzywdzony. A
          nie widze wielkiej krzywdy, gdy dziecko doklada sie do emerytury rodzica.

          Czy w/g ciebie ulgi podatkowe dla pracodawcy za zatrudnianie niepelnosprawnych
          tez sa krzywdzace dla pelnosprawnych, czy odlicznie remontu mieszkania jest
          sprawiedliwe dla tych co tych mieszkan nie maja...? Ulgi sa po to by zachecac do
          jakis dzialan a nie czynic sprawiedliwosc. Rodzice sa odpowiedzialni????- prosze
          bardzo to ilosc dzieci spada i za chwile nie bedzie juz mial kto pracowac na
          coraz dluzej zyjacych starych, piekny przyklad NIemcy, system emerytalny wali
          sie a oni placa gigantyczne becikowe (to jest dopiero pomylka), ale oni sa
          zdesperowani malo kto chce miec dzieci . No zawsze mozemy sciagnac jeszcze z
          krajow trzeciego swiata, co nie? Caly swiat nowoczesny opiera sie w tej chwili
          na wyzyskiwaniu biedniejszej czesci swiata, to ze mozna kupic tanie produkty
          zawdzieczamy, ze za grosze w chinach, tajlandii itd pracuja ludzie i nich sie
          ciesza, ze maja wogole prace - to jest sprawiedliwe?? Przepraszam, ale opowiesci
          o sprawiedliwosci na mnie nie dzialaja, sprawiedliwosci nie ma i nie bedzie to
          utopia. I nie na tworzeniu sprawiedliwosci opiera sie ustawodawstwo.

          Jestes za rozwzwazaniami ze Szwecji? - przeciez tam wszycy do wszytskiego
          doplacaja, podatki sa wywindowane do maksimum bo trzeba utrzymac i tak juz mocno
          zredukowany, system doplacania. Przedszkola sa, o wlasnie, ale kto za nie placi,
          jak nie cale spoleczenstwo lacznie z tymi nie posiadajacymi dzieci? Obowiazkowy
          urlop dla kazdego z rodzicow, - to jest sprawiedliwe? Dla kogo? Mam znajoma w
          Szwecji i tej sprawiedliwosci nie widze, za to widze mase rozwodow i dzieci
          przymusowo mieszkajace na zmiane u taty i u mamy (najczesciej tydzien tu i
          tydzien tam) bo sobie ustawodawca tak ubzdural ze to jest sprawiedliwe, efekt
          taki, ze dziecko nie ma wlasnego domu, ciagle jest wychowywane w innych zasadach
          przez coracz to innych partnerow dwojga rodzicow, a rodzice przykuci do dziecka
          bo nie moga pojechac np. do innego kraju bo dziecka nie wolno im zabrac, wiec
          musieliby sie wtedy zrzec. W Szwecji doprowadzono "sprawiedliwosc" na skraj
          absurdu.
          • verdana Re: Polityka prorodzinna 16.02.07, 12:41
            Przepraszam Cie bardzo, ale przymusowe finansowanie rodziców przez dzieci jest
            nie tylko niesprawedliwe, ale i głupie. Niezaleznie jacy sa rodzice i ile
            zarabiają z moich składek emerytalnych mam opłacać emeryturę rodziców?
            Niezależnie od tego, jacy to byli rodzice i ile zarabiaja? To przeciez
            dokładnie to samo, jakby z kazdej pensji zabierano ci np. 100 zł. i oddawano
            rodzicom - nie patrzac na to, ze rodzice są zamożni, a ty ledwo wiążesz koniec
            z końcem. Moje pieniądze są moimi pieniędzmi i nie panstwo powinno decydować,
            na co je przeznaczam - i nie ściagac od dzieci maltretowanych przez tatusia-
            alkoholika pieniędzy na utrzymywanie tegoż tatusia do końca jego dni. I zwroć
            uwage, ze w twoim systemie osoby bezdzietne, niewiele zarabiajace, na
            emeryturze zdechną z głodu - bo część ich składek poszła na rodziców, a dzieci
            nic im nie dołożą. Wobec tego osobom niezamoznym oplaca się miec dzieci, nawet
            sie nimi nie zajmować, bo stanowia polise ubezpieczeniowa na przyszłość.
            Urodzic, oddać do domu dziecka, odwiedxać raz w miesiacu - i podwyzszymy sobie
            standard życia na starość. Posiadanie dzieci nie powinno byc finansową
            inwestycją, to chyba najgorszy motyw posiadania dziecka, jaki można sobie
            wyobrazić. Nie mowiąc już o upokorzeniu starszych osób, z których wiele nie
            chce być utrzymywanych kosztem przyszłosci wlasnego dziecka. Może Tobie nie
            zalezy na tym, aby Twoje dziecko na starość miało godziwe warunki zycia, ale
            mnie np. tak. I nie bylabym zadowolona, gdyby mnie dodano do emerytury kosztem
            tego, ze np. moje dziecko, ktore samo nie moze miec dzieci, przymierało glodem,
            gdy mnie już nie będzie.
            Teraz "zmusza" się dzieci tylko do alimentowania rodziców będacych w nędzy - a
            nie rodziców bogatych.
            Ulgi podatkowe - owszem. Zakaz zwalniania z pracy, niezaleznie czy dotyczy
            niepełnosprawnych, czy matek jest absurdalny. Pracodawca musi miec prao
            zwolnienia złego pracownika. Wyobrax sobie chocby taki przyklad - niezwalniana
            pania przedszkolanke, ktora wrzeszczy i strasy dzieci - no, ale jest matka i
            zwolnic jej nie można. Bylabys zadowolona? Bycie matka nie moze być
            usprawiedliwieniem dla marnej pracy.
            • falafala Re: Polityka prorodzinna 17.02.07, 14:07
              Nie rozumiem argumentu "przymierania glodem". Dlaczego zakladasz jakies skrajne
              przypadki i co ma do tego przymierania glodem skladka emerytalna, ktora i tak
              trzeba odprowadzac. Tu nikt nic wiecej by nie placil tu po prostu pieniadze
              bylyby inaczej rozdzielone. Dla mnie byloby atrakcyjniejsze gdybym wiedziala, ze
              czesc mojej skladki, ktora i tak musze odprowadzic i ktora w przyszlosci
              przeklada sie na COS co najwyzej moze miec miano zasilku, idzie na moich
              rodzicow, a nie w calosci w czarna dziure z ktorej sa finansowanie wymienieni
              przez ciebie pijacy, lenie i darmozjady- jak to teraz sie dzieje. Ta czesc
              skladki zawsze bedzie sie odprowadzac solidarnie niezaleznie od innych filarow,
              z ktorych pieniadze pracuja na nas, bo nie da sie zostawic teraz emerytow na
              lodzie. Co do mozliwosci posiadania dzieci, to jednak statystyczna osoba
              bezdzietna zyje na wyzszym poziomie niz statystyczna posiadajaca dzieci. Co do
              spraw z domu dziecka to ja na ten temat sie nie wypowiadalam, to sa inne rzeczy,
              ktore mozna regulowac (i trzeba) poki prawo uwaza, ze ktos jest rodzicem
              dziecka, poty nim jest czy jest to z ludzkiego punktu widzenia sprawiedliwe czy
              nie. Ten system nie jest moim pomyslem, wyczytalam go kiedys, jak o przyklad
              systemow juz dzialajacych i mi sie pomysl spodobal. Nie ma systemu
              sprawiedliwego, ten system miesci sie w ramach promowania przez panstwo
              posiadania dzieci i tyle, szczegoly (jak np. brak prawa do tego dodatku
              rodzicow, ktorzy swoj obowiazek wychowawczy scedowali na panstwo) na pewno sa do
              dopracowania i mozna wiele rzeczy poprawic, ja mowie o idei. I jakos trudno mi
              sobie wyobrazic, ze ktos ma tak "przyszlosciowe myslenie" i posiada dzieci bo
              wizja dodatku do emerytury za 20 lat jest tak atrakcyjna.
              Jak o upokorzeniu wspominasz, to raczej czekanie na bezposrednie zlitowanie sie
              dzieci i pomozenie jest bardziej upokarzajace niz odgorne panstwowo ustalone
              zasady. Ale jak mozna traktowac pomoc dzieci dla rodzicow jako upokorzenie?-
              upokarzajace jest czekanie na pomoc obcych, pomoc dzieci jest naturalna.
              PS
              A tak na marginesie, czym jest dla ciebie posiadanie dzieci. Czy wychowujac je
              nie myslisz o tym, ze ktos ciebie na starosc odwiedzi, ze bedziesz mogla na
              niego liczyc w razie choroby i w innych przypadkach, to jest ludzkie ten kontak
              dzieci z rodzicami przez cale zycie. Ja stoje na stanowisku, ze decydujac sie na
              dzieci biore na siebie "obowiazek" wychowania, wyksztalcenia i zapewnienia jak
              najlepszego startu, ale jednoczesnie zakladam, ze dzieci beda mialy wobec mnie
              na starosc tez jakis "obowiazek"
              PS2
              JAk juz poruszasz problem nakazu trzymania pracownika ;), to zauwaz, ze to tez
              nie jest taki oczywiste, Prawo nie powinno chronic osoby, ktore sie obijaja lub
              sa nieefektywne w pracy kosztem pracodawcy, a wiec np. w przypadku, gdy kobieta
              w miesiac po przyjeciu do pracy oznajmia ze jest w ciazy. Ale jezeli pracuje np.
              rok i w tym czasie pracodawca nie mial uwag co do jej przydatnosci i nagle
              zachodzi w ciaze to jestem za tym by byla przez prawo chroniona. Nie ma
              znaczenia ze chwilowo jest , byc moze mniej efektywna, ale nie moze byc karana w
              tej chwili ona, za fakt bycia w ciazy. Niestety maciezynstwo zmienia zycie
              kobiety w sposob w jaki nie zmienia zycia mezczyzny, tu juz sama natura nie jest
              "rowna", trzeba to uwzglednic w prawie, jezeli chcemy by spoleczenstwo rozwijalo
              sie.
              • verdana Re: Polityka prorodzinna 17.02.07, 15:32
                No, to się bardzo różnimy. Uważam, ze nie wychowuję dzieci, aby mieć na starość
                pomoc, aby mi sie odwdzięczyły za opiekę w dzieciństwie. Przede wszystkim
                dlatego, że ja chciałam je mieć i tyle - mam je dla własnej przyjemnosci, a nie
                z obowiązku. Wobec tego zajmowanie się nimi nie jest poswieceniem, a które
                musza mi sie odpłacić. Po drugie dlatego, ze wychowując dzieci tak, aby musiały
                mi pomóc na starość, ograniczam powaznie ich możliwosci zyciowe. Drogie
                dziecko - nie emigruj, bo masz tu siedzieć i czekać, aż mamusia będzie
                potrzebowała pomocy? Drogie dziecko, nie miej dużo dzieci, bo nie będziesz
                mogła finansowo wesprzeć mnie na starość? Drogie dziecko, zrezygnuj z pracy i
                kariery, bo mama właśnie wymaga pomocy? Owszem, nie powiem, chetnie
                widziałabym, gdyby dziecko chciało mi na starość pomóc, ale wychowuję je tak,
                aby nie czuło się do tego zobowiązane. Jesli ma mi pomóc, to z miłosci, a nie w
                ramach odpracowania obowiązku.
                Nie rozumiesz też kompletnie obecnego mechanizmu odprowadzania składek. Spora
                ich część idzie na indywidualne fundusze emerytalne. Skoro z tej części - a
                zaręczam, ze z tej, a nie ZUS-owskiej - odciągniemy "datki" na dwoje rodziców,
                to oznacza, ze emerytury naszych dzieci będą minimalne, jezeli bedą miały pecha
                i pożyjemy za długo. Powstanie całe pokolenie dzieci, ktorzy z nadzieję będą
                oczekiwać śmierci rodziców - bo albo rodzice szybko zejdą z tego świata, albo
                oni dostaną głodowe emerytury. I nawet, jeśli bezdzietni żyją na wyższym
                poziomie, to przecież nie na emeryturze! Ich emerytura jest zalezna od
                zarobków , a nie od wydatków...
                Uważam, ze zadbanie o oją emeryturę zalezy ode mnie - to ja powinnam się
                starać, aby więcej zarabiać, aby mież oszczędnosci - a nie odbierać przymusowo
                pieniądze z emerytury własnych dzieci. Uwazam to - nie ukrywam - za głęboko
                niemoralne. Bo odbierasz środki do życia nie swojemu zdrowemu, młodemu dziecku,
                tylko swojemu dziecku na emeryturze!
                No i powiem szczerze - jest wiele stanowisk - choćby lekarz, nauczyciel,
                prawnik itd, gdzie g... mnie obchodzi, czy kobieta jest matką czy nie. Ma być
                sprawna, efektywna i zapewniać wysoki poziom usług, a nie być trzymana, sze
                szkodą dla pacjentów, klientów, dzieci, bo jest matką.
                To nie jest feminizm.
                • falafala Re: Polityka prorodzinna 17.02.07, 18:47
                  No to tu raczej sie nie roznimy ;), skoro ty tez bylabys zadowolona mogac liczyc
                  na pomoc dzieci na starosc. Patrzysz sie na wszytsko przez pryzmat fizycznego
                  zmuszenia, ja widze to inaczej jako przymus wspierania rodziny wynikajacy nie z
                  tego, ze ktos stoi z karabinem przy mojej glowie (co zreszta przynosi odwrotne
                  skutki), co z tego, ze poczuwamy sie do tego. Dla mnie wynika to naturalnie, ze
                  pomaga sie bliskim, nawet jezeli mialoby to na jakims etapie zycia ograniczac.
                  Wlasnie spogladanie na zycie z poziomu ograniczen powoduje miedzy innymi(np. w/g
                  badan w Niemczech) zmniejszenie ilosci chetnych do ich posiadania, bo jednak
                  ilosc przyjemnosci jaka dostarczaja dzieci nie rekompensuje ilosci poswiecenia,
                  ograniczen jakie trzeba poniesc by je wychowac.

                  Dlaczego zakladasz, ze to musialoby isc z funduszow emerytalnych, a nie z ZUS,
                  ja wlasnie czytajac o tym pomysle rozumialam , ze idzie to z czesci wspolnej,
                  nigdy nie pomyslalabym sobie ze panstwo zmuszac mnie bedzie bym z mojego
                  prywatnego konta miala cos przekazywac. To moja prywatna sprawa, tak jak piszesz
                  moja emerytura. I nie uwazam ze przesuniecie czesci srodkow z ogolnego
                  ubezpieczenia emerytalnego na konto rodzicow bedzie powodowalo zubozenie dzieci.
                  Nie polega to na doplacaniu niczego, a innej redystrybucji srodkow. Nie odbiera
                  w ten sposob rodzic wiecej niz i tak zostaloby odebrane. Widzimy to, po prostu,
                  troche inaczej.

                  To znaczy, ze jest masa zawodow, w ktorych kobiety nie maja co robic,
                  przynajmniej kobiety ktore chca miec dzieci. Slowem wiekszosc i maja racje
                  mezczyzni, ktorzy mowia ze kobiety nie powinny pracowac tylko siedziec w domu i
                  wychowywac dzieci, bo raptem, moze rok, w zyciu zawodowym beda, byc moze, mniej
                  sprawne. Dla mnie jest to feminizm, by dostosowac rynek pracy do sytuacji
                  kobiety, ktora z racji bycia kobieta moze byc matka inaczej nie ma
                  rownouprawnienia tylko udawanie, ze sie jest mezczyzna. Mi nie przeskadza, ze
                  nauczycielka, lekarka itd zostaje zastapiona np. na rok inna bo tamta jest na
                  urlopie wychowawczym. W rzeczywistosci ilosc niekompetentnych osob obsadzajacych
                  stanowiska jest duzo wieksza niz ilosc kobiet bedacych na wychowawczym.
                  • verdana Re: Polityka prorodzinna 17.02.07, 20:01
                    A dla mnie kobieta musi pracowac porządnie, a nie gorzej z racji tego, ze jest
                    matką. Owszem, gdy nie czuje sie zdolna do pracy może iść na wychowawczy, ale
                    nie pracowac byle jak będąc pewna, ze nikt jej nie zwolni. Nie obchodzi mnie
                    jej sytuacja rodzinna - a Ty przyjmujesz, że matka ma w pracy prawo do "luzu".
                    Owszem, jesli chodzi o godziny pracy, moze urlopy, ale absolutnie nie, jeśli
                    chodzi o jakość pracy. Dla mnie to szczyt antyfeministycznego podejscia -
                    uznać, ze macierzyństwo może być usprawiedliwieniem dla gorszej pracy, a
                    ojcostwo nie... Dlaczego? Bo przyjmujesz założenie, ze to matka zajmuje sie
                    dzieckiem, a ojciec w tym czasie wypoczywa. Ciekawe...
                    Chyba słabo znasz się na ekonomii. Bo Twój projekt oznacza, że osobom
                    bezdzietnym, odpowiedzialnym, które całe życie pracowaly zabiera się
                    wypracowane emerytury - na ktore zwracam Ci uwagę zapracowały ciężka pracą, a
                    nie "dostały" od panstwa, aby dać je innym, tylko dlatego, ze inni chcieli miec
                    dzieci lub nawet byli dostatecznie nieodpowiedzialni by mieć 12 i zyć z opieki
                    społecznej. Posiadanie dzieci jest wyborem. I nie można zabierac pieniędzy tym,
                    którzy dokonali innego wyboru, albo po prostu byli chorzy i dzieci miec nie
                    mogli.
                    Zapominasz też, ze zabierajac dzieciom pieniądze dla rodziców nie zabierasz
                    pieniedzy dzieciom pracującym, ktore maja wspierac rodziców starych i chorych.
                    Tak dzieje się "naturalnie", gdzy dzieci chca pomagac starym rodzicom. Ty
                    natomiast chcesz zabrac własnym dzieciom część ich emerytury na własne
                    potrzeby. Wydać je dla siebie, wiedzac, ze np. bezdzietniej, niezamęznej córce
                    przez to może nie starczyć na jedzenie, gdy będzie stara. Ja bym nie byla z
                    tego powodu dumna, ani szczęsliwa.
                    • falafala Re: Polityka prorodzinna 17.02.07, 21:24
                      Chyba sie nie znam, bo nie widze momentu w ktorym cos komus zabieram co juz nie
                      zostalo wczesniej zabrane. Skoro na pierwszy filar na ktory wszyscy maja
                      obowiazek wplacac idzie czesc skladki emerytalnej, to ona idzie niezaleznie od
                      tego kto ta skladke pozniej dostaje, bo dostaja ja wszyscy emeryci solidarnie.
                      Jezeli czesc z tej skladki zamiast dla wszytskich pojdzie na rodzicow to nic to
                      nie zmieni z punktu widzenia pracujacych i przyszlych emerytow. Owszem zmieni to
                      nieznacznie na tyle ze osoby nie majace dzieci dostana na emeryturze ze wspolnej
                      kasy mniejsza czesc, ale swoja czesc z drugiego, trzeciego i dowolnego dalej
                      filru dostana w calosci, bo to ich prywatna czesc. W jaki sposob mialoby to
                      spowodowac ze komus nie starczy na jedzenie, nie rozumiem.

                      Dlaczego mowisz, ze ja uwazam, ze matka ma prawo do luzu z racji bycia matka
                      wogole, gdzie ja to napisalam? Piszesz zupelnie o jakis innych pogladach, ja
                      swoich tak nie okreslilam. Mnie rowniez nie interesuje czy ktos ma dzieci czy
                      nie. Ja pisze o momencie bycia w ciazy i "wyprowadzania niemowlaka na prosta", a
                      nie o calym zyciu. Uwazam, ze ten fakt powinno sie uwzglednic, a nie fakt bycia
                      matka czy ojcem, ktory tez w koncu moze wziac urlop wychowawczy. Nie zakladam
                      kto opiekuje sie dzieckiem, zakladam kto jest w ciazy. I nigdy nigdzie nie
                      napisalam, ze pracodawca nie moze zwalniac nieefektywnego pracownika dlatego ze
                      posiada dzieci wogole.
                      • verdana Re: Polityka prorodzinna 18.02.07, 09:51
                        Jezeli wyprowadzenie niemowlaka na prostą ma sie odbywac kosztem pracy, to
                        wybacz, ale jaki pracodawca zatrudni takiego pracownika? Po co?
                        A z ZUS-em jest tak - jezeli jedni dostana wiecej - a wiecej dostana na ogół
                        ci, którzy zarabiaja mało i maja duzo dzieci - to inni dostana mniej. Sporo
                        mniej. ZUS nie jest dowolnie rozciagliwy. Zabieranie komus pieniedzy, na ktore
                        pracowa całe zycie bo nie mogł miec dziecka - to dokladnie to samo co
                        zabieranie części emerytury komus dlatego, ze jest inwalidą. karanie osób
                        chorych. Nie do przyjecia, wybacz.
                        Wobec tego, ze emerytury wiekszości osób sa i tak nieskie, to np. koieta
                        leczaca się z powodu bezplodnosci, zaostanie jeszcze na emertyurze potraktowana
                        jako osoba drugiej kategorii, ktora swoje pieniadze musiała oddać szczęśliwszym
                        od niej rodzicom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka