Dodaj do ulubionych

Patriarchat jako zrodlo przemocy

10.03.07, 02:23
Tekst nienajnowszy, ale jary, byc moze byl juz linkowany - ale naprawde warto:
www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=206
Obserwuj wątek
    • waldek1610 no to wywalczcie sobie Matryjarchat... bedzie OK! 10.03.07, 06:12
      Patryjarchat wam zawadza, bo nie jest w interesie kobiet. Zgoda, no to
      wywalczcie sobie matryjarchat bedzie OK, a nie oczekujcie ze dostaniecie lepsza
      pozycje za darmo.
    • kot_behemot8 Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 07:37
      Tak, tekst doskonały - powinien wisiec w FAQ forum. Krótko, zwięźle i trafia w
      sedno. A dodatkowo - chyba tylko Takete jest w stanie zarzucic ekspertowi z
      Niebieskiej Linii uprawianie feministycznej propagandy.
    • rozczochrany_jelonek Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 10:10
      z przykroscia stwierdzam ze rozwiazujac test Gavina deBeckera musialbym zerwac
      kontakty z kazda kobieta ktora spotkalem :/
    • johnny-kalesony Briitte Bardot,, Jean Aurel, Roger Vadim. 10.03.07, 14:58
      www.dailymotion.com/video/x11fdg_brigitte-bardotla-bride-sur-le-cou

      Briitte Bardot,, Jean Aurel i Roger Vadim - ozcywoście po drugiej stronie
      kamery, rok 1960.

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • karolana Re: Briitte Bardot,, Jean Aurel, Roger Vadim. 10.03.07, 16:29
        i według ciebie co to jest? taka dygresja? tęsknota?
    • juliagreen Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 19:24
      Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem. Świetny tekst, od początku do
      końca.
      A co do pomysłu kolegi Waldusia- nie chodzi o wywalczenie matriarchatu, chodzi
      o to, by takiej segregacji nie było wcale. Żeby górą nie był mężczyzna, żeby
      górą nie była kobieta- tylko człowiek. Równość, a nie wynoszenie na piedestał.
      A tak btw- ten patriarchat to Ci pasuje, prawda? Kobieta ma Ci zamiatać pod
      tyłkiem i podawać ciepłe obiadki. Zaprzeczysz?
      • kawitator Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 20:27
        Link do artykułu dostałem od Kociej-nogi Czytam z zainteresowaniem także inne
        rzeczy zamieszczone na tej witrynie
        Myślę że dobrym uzupełnieniem tego będzie artykuł omawiający statystyczne
        wielkości występowania przemocy oraz jej formy
        www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=268
    • jan_stereo Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 22:47
      troche starymi filmami i bajkami ten pan sie posilkowal w swoim wywodzie,juz bardziej na czasie byliby: "Urodzeni Mordercy" gdzie rownoprawnie pani i pan eksterminuja jak popadnie albo kultowa "Nikita" wyszkolona morderczyni, a z bajek to moze: "Xena wojownicza ksiezniczka" czy jakos tak, jest tego wiecej,do wyboru do koloru, w zaleznosci jaka wersje chce sie bronic.

      ps.pociesze panie ze reklamy z facetami sa zazwyczaj rowniez durnowate,podobnie jak wystepujacy w nich aktorzy.
      • juliagreen Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 23:07
        jan_stereo napisał:


        > bardziej na czasie byliby: "Urodzeni Mordercy" gdzie rownoprawnie pani i pan
        > eksterminuja jak popadnie albo kultowa "Nikita" wyszkolona morderczyni, a z
        bajek
        > to moze: "Xena wojownicza ksiezniczka"

        Jeżeli źródłem informacji o świecie i jego mechanizmach są dla Ciebie filmy
        typu "Xena..." to wybacz, ale współczuję. A autor opierał się, z tego co
        przeczytałam, na prawdziwym życiu, a nie bajeczkach.
        • jan_stereo Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 23:14
          dziewczyno przeczytaj wpierw uwaznie caly artykul, ktory autorka na wstepie podala, a potem pisz o moich zrodlach widzenia swiata, autor wyraznie pisal o "Kopciuszku" oraz o "Przeminelo z wiatrem" do ktorych to odnosil sie w swoim tekscie.Ja jedynie podalem inne filmy twierdzac w domysle, ze to glupie wlasnie.
          • juliagreen Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 23:28
            jan_stereo napisał:


            > autor wyraznie pisal o "Kopciuszku" oraz o "Przeminelo z wiatrem" do ktorych
            to odnosil sie w swoim tekscie.
            > Ja jedynie podalem inne filmy twierdzac w domysle, ze to glupie wlasnie.

            Rzeczywiście, przeoczyłam to. A Twojego twierdzenia "w domyśle" niestety nie
            wyłapałam:P
            • jan_stereo Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 10.03.07, 23:33
              juliagreen napisała:

              A Twojego twierdzenia "w domyśle" niestety nie wyłapałam:P

              Na szczescie nadrobilas to potem na przykladzie Xeny ;"))
      • illiterate Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 11.03.07, 02:01
        Ten terapeuta pracuje z kobietami, nie nastolatkami. Posilkuje sie akurat takim
        kanonem kulturowym, jak one - zeby byc lepiej zrozumianym. Pracuje
        _z_kobietami_, wiec trudno, zeby opowiadajac o ich opresji przytaczal historie
        krzepkiej, biusciastej pol-bogini. Jak to by moglo pomoc czytelniczkom?
    • heretic_969 Nonsens. 10.03.07, 23:17
      Skoro autor twierdzi, że kultura krzywdzi obie strony, to dlaczego nazywa to
      patriarchatem?
      • ggigus poniewaü w patriarchacie stronä uciskana sa kobie 10.03.07, 23:19
        ty, uciskajacy sa mezczyzni, ich tez to krzywdzi
        • heretic_969 Ale dlaczego w takim razie jest to patriarchat, 10.03.07, 23:36
          skoro obie strony są krzywdzone?
          • ggigus bo tylko jedna strona jest uciskana, uciskajacy 10.03.07, 23:38
            mezczyzni np. bija kobiety albo nie daja im prawa do aborcji
            tez sie sami tym krzywdza
            • heretic_969 Re: bo tylko jedna strona jest uciskana, uciskaja 10.03.07, 23:41
              Ale skoro ich to krzywdzi, to czemu to robią?
              • ggigus Re: bo tylko jedna strona jest uciskana, uciskaja 10.03.07, 23:46

          • juliagreen Re: Ale dlaczego w takim razie jest to patriarcha 10.03.07, 23:41
            No właśnie. Co może krzywdzić mężczyznę w patriarchacie? Chyba, że mówimy tu o
            feminiście;)
            • heretic_969 Re: Ale dlaczego w takim razie jest to patriarcha 10.03.07, 23:43
              > No właśnie. Co może krzywdzić mężczyznę w patriarchacie?

              No właśnie:)
              • ggigus bycie zrodlem przemocy jest krzywdzace, 10.03.07, 23:47
                przemoc przekazuje sie na nast. pokolenia
                bijacy mezczyzni nie funckjonuja normalnie, nie buduja norm. zwiazkow i nie daja
                swoim dzieciom - corkom i synom - normalnego, bez przemocy dziecinstwa

                to jest krzywdzace
                • juliagreen Re: bycie zrodlem przemocy jest krzywdzace, 10.03.07, 23:58
                  Ok, pod tym względem tak. Mężczyzna bijący i poniżający swoją partnerkę cierpi,
                  ale moim zdaniem nawet o tym nie wiedząc. Daje mu to poczucie wyższości,
                  władzy. Nie wie, że tak naprawdę to on jest okleczony- przeszłością. To smutne,
                  bo "jeśli mój ojciec bił matkę, to ja też mogę", albo, co gorsza "wyszedłem na
                  ludzi, mimo, że byłem bity". Dlatego też myśli, że jest bezkarny, w czym
                  utwierdza go posłuszna, zastraszona kobieta (bo większość, niestety, stanowią
                  te, które nie przeciwstawiają się przemocy). I kto tu jest bardziej
                  pokrzywdzony, gdy kobieta leży na podłodze z podbitym okiem, a facet ze
                  spokojem je kolację?
                  • ggigus kiedy kobieta lezy na podlodze, powinna wkrotce 11.03.07, 00:00
                    wkroczyc policja, a potem sad
                    krzywda jest pojeciem wzglednym, ale nieumiejetnosc funkcjonowania bez przemocy
                    jest krzywdzaca dla takiej osoby
                    • juliagreen Re: kiedy kobieta lezy na podlodze, powinna wkro 11.03.07, 00:14
                      ggigus napisała:

                      > kiedy kobieta lezy na podlodze, powinna wkroczyc policja, a potem sad

                      Owszem. Ale jest mało kobiet- ofiar przemocy domowej, które mają w sobie na
                      tyle odwagi, by zakończyć błędne koło. Nie wszystkie są silne i świadome tego,
                      kto tu jest winny, niestety.
                      Ale co do tej "nieumiejętności funkcjonowania bez przemocy", muszę się z Tobą
                      zgodzić. To jednak ma dwie strony... Wcześniej o tym nie myślałam w ten sposób.
                      • ggigus ciesze sie, ze myslisz o przemocy inaczej 11.03.07, 00:22
                        tez kiedys myslalam tylkoo bitych kobietach
                        ale krzywdzace jest dla kogos miec np. per se role maczo, jesli sie nim nie jest
                        krzywdzace jest znac tylko swiat i relacje poprzez bicie
                        bo jesli sie trafi na silniejszego, to co?
                        pozdrawiam
                        dlatego patriarchat jest chory
                • verte34 Re: bycie zrodlem przemocy jest krzywdzace, 11.03.07, 00:07
                  Ten artykuł to strzał w 10. Świetna przejrzystość wywodu i trafność argumentów.
                  Co do księżowskiego tekstu o kobietach, które wypaplałyby tajemnicę spowiedzi: Usłyszałam go wiele lat temu od... mojej mamy, gdy jako smark zapytałam dlaczego nie ma kobiet księży. W mojej rodzinie zawsze słyszało się też - To przecież chłopiec - na moje skargi, że brat mnie tłucze :( I ogólnie panował kult fallusa, że tak powiem.
                  I pomyśleć, że człowiek przyjmował to kiedyś zupełnie bezkrytycznie. Że dopiero teraz przychodzi refleksja, że skoro baba ksiądz plotkowałaby o grzechach, to wg tej samej logiki facet ksiądz powinien skatować penitenta lub pójść się z nim upić.
                  No i co z tego, że chłopiec? Itd...
                  Indoktrynacja wiele może :((
                  • andreas3233 Re: bycie zrodlem przemocy jest krzywdzace, 11.03.07, 02:42
                    W zasadzie to jest troche inaczej: na pewno ruch feministyczny wyostrzyl
                    problemy osob noszacych/ kobiet/ wieksze komorki plciowe, ale ich nie zmienil,
                    bo jest to technicznie trudne.
                    Patriarchat / lub znacznie szerzej: poligamia/ wystepuje wsrod 95% znanych
                    spolecznosci na swiecie, / abstrahuje zupelnie od przemocy domowej/. Kobieta /
                    samica/ - ma calkiem ograniczona ilosc jajeczek - gotowych do zaplodnienia,
                    mezczyzna - ma nieograniczona ilosc nasienia / wyliczono ze jednemu mezczyznie,
                    zabraloby kilka lat na zaplodnienie wszystkich kobiet na swiecie/
                    Strategia genetyczna mezczyzn jest taka: zaplodnic jak najwieksza ilosc
                    partnerek, nie ogladajac sie na jakosc.
                    W tym tez celu np utworzono instytucje typu harem, ktore dzialaja po dzien
                    dzisiejszy.
                    Ewolucyjnie: w momencie, gdy spolecznosci odeszly od spolecznosci polujaco -
                    zbierackich / do kultury uprawy roslin/- rozpoczela sie kontrola kobiet,
                    poniewaz ograniczono jej zdolnosc niegraniczonego poruszania sie. Dlaczego? :
                    mezczyzni sa wysoce niechetni polityce inwestowania w nie swoje dzieci; kobieca
                    inwestycja jest zawsze 50%, meska: ?. Niepewnosc inwestycji jest problemem.
                    Dlatego mezczyzni, z ograniczonym zadowoleniem przyjmuja porod kobiety.
                    Przewdzialania mezczyzn: ograniczanie swobody kobiet / bo jednak jest jest
                    prawda, ze kobiety oczekuja 2 rzeczy:/ wiernego i dobrego meza oraz dobrych
                    genow / pieknego hiszpana/ dla swoich dzieci, te kwestie nie ida w parze.
                    Reszta jest juz tylko konsekwencja braku zaufania, i nie jest tylko kwestia
                    mezczyzn, ale praktycznie wiekszosci ssakow. Jesli zaufamy zalozeniu, ze
                    samice sa rowniez promiskuityczne, wtedy byloby latwiej, ale mezczyzni nie
                    ufaja temu zalozeniu. FINIS.
                    • kawitator liczyłem ze ktos przeczyta i pomysli 11.03.07, 07:02
                      Podałem link myśląc ze ktoś zajrzy i przeczyta Nie doczekałem się wiec wprost
                      podam wnioski
                      które mi się nasunęły
                      tekst zawarty pod linkiem
                      www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=206
                      jest w sumie tekstem mało wnoszącym dla kobiet będącymi ofiarami przemocy
                      W sumie jest to tekst propagandowy a nie pomagający ofiarom
                      Widać dwie wspaniałe figury retoryczne rozpoczynające i kończące artykuł
                      Początek
                      Autor chce przekazać zupełny idiotyzm „wszyscy faceci bija kobiety” Nie wypada
                      mi się pod tym podpisać bo głupio wkładam wiec to w usta greckiego chóru
                      Podczas grupowych zajęć dla kobiet z ośrodka kryzysowego zaproponowałem temat do
                      rozważań: "Jak na początku znajomości zorientować się, czy mężczyzna będzie
                      bił?". Widząc lekką konsternację, zapytałem o powód. "Przecież wszyscy faceci
                      biją" - brzmiała zgodna odpowiedź.

                      Po trzecich z kolei zajęciach na temat patriarchalnych wzorców i ich wpływu na
                      zawierane w dorosłym życiu związki, ponownie spytałem grupę kobiet: "Czy wszyscy
                      mężczyźni biją kobiety?". Odpowiedź była trochę inna niż poprzednio: "No, może
                      nie wszyscy. Ale większość". Czy mogę to uznać za sukces? Sam nie wiem.
                      Na koniec powtarzam tez samą tezę wiedząc ze pierwsze i ostanie akapity tekstu
                      są najbardziej zapamiętywane
                      Cały środkowy wywód nieco zagmatwany służy jednemu Trzeba wykazać że patriarchat
                      jest zły facet jest zły, kobieta jest ofiarą Nawet nie chcę wypowiadać się na
                      temat tego sposobu pomocy ofiarom przemocy w rodzinie w pracy czy środowisku
                      bowiem przemoc niestety występuje wszędzie

                      a teraz takie cytaty

                      Ukuty przez teoretyków termin "przemoc domowa" pomógł skutecznie w zaciemnianiu
                      sprawy, odwracając uwagę od sprawcy
                      a to z linku
                      www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=268
                      Przemocy fizycznej ze strony partnera doświadczyło 18% badanych kobiet spośród
                      tych, które były w związkach. 9,3% z nich doznało jednego z trzech wymienionych
                      rodzajów fizycznej agresji, 2,9% dwóch, a 5,8% kobiet było zarówno
                      policzkowanych, szarpanych, popychanych, jak i bitych. Dane te są nieco wyższe
                      niż w ogólnopolskim badaniu przeprowadzonym przez CBOS w 2002 roku, jednak
                      wówczas pytano, czy w małżeństwie zdarzyło się, że partner/ka uderzył/a osobę
                      badaną.
                      Jednocześnie 16,8% mężczyzn przyznało, że ich partnerka stosowała wobec nich
                      przemoc fizyczną: 11,4% mówiło o jednym rodzaju, 2,5% o dwóch, a 2,9% o
                      wszystkich trzech wymienionych zachowaniach (policzkowanie, szarpanie, bicie).
                      Jak widać jet tu pełne równouprawnienie 18 %t kobiet było bitych przez partnerów
                      Jak rozumiem winien patriarchat
                      Jednocześnie 16,8 % mężczyzn było bitych przez partnerki zgodnie Też winien
                      patriarchat ??
                      • kawitator PS 11.03.07, 08:53
                        Radzę zapoznać się z literaturą przedmiotu spoza propagandowych wydawanictw
                        róznych gender instytutów czy fundacji Proponuje na początek książkę
                        Wandy Badura-Madej, Agnieszki Dobrzyńskiej-Masterhazy
                        pod tytułem: Przemoc w rodzinie Interwencja kryzysowa i psychoterapia
                        wydana jest przez wydawanistwa naukowe UJ
                        Przemoc istnieje Jest to prawadziwy problem ale nie ma tu podziału na biedne
                        kobitki i strasznych facetów I faceci i kobitki wspólnymi siłami leja się
                        nawzajem co wykazały przytoczone powyżej badania natomiast wspólnymi siłami
                        katują dzieci i osoby starsze i to jest ważniejszy podział.

                      • piekielnica1 Re: liczyłem ze ktos przeczyta i pomysli 11.03.07, 09:11
                        A co mówią statystyki na temat zakatowanych na śmierć współmałżonkach?
                        Ilu mężów, a ile żon straciło życie w wyniku przemocy w rodzinie w ostatnim
                        dziesięcioleciu?

                        Ile kobiet popełniło mężobójstwo?
                        Ilu mężów żonobójstwo?

                        Ile z tych morderstw popełniono w afekcie, a ile z premedytacją?
                        • kawitator Re: liczyłem ze ktos przeczyta i pomysli 11.03.07, 09:15
                          Nie mam pojęcia ale mozna poszukać na gov.pl jak jesteś ciekawa
                          jak znajde czs to poszukam bo mnie zaciekawiłas jak to wygląda
              • karolana Re: Ale dlaczego w takim razie jest to patriarcha 11.03.07, 19:42
                w patriarchacie krzywdzące dla mezczyzny jest to, że tak naprawdę, jest on tak
                samo spętany gorsetem wymagań jak kobieta, tylko krańcowo odmiennych. meżczyzna
                MUSI być silny, zaradny, opanowany, NIE WOLNO mu okazywać strachu, słabości,
                uczuć. a jeśli nie jest taki super, no bo najczęściej nie jest, rodzi to
                frustracje, lęki, ktore oczywiście musi ukrywać, więc zaczyna rekompensować
                sobie to poprzez przemoc wobec słabszych. i koło się zamyka.
                • kawitator Re: Ale dlaczego w takim razie jest to patriarcha 12.03.07, 18:49
                  Ciekwe zapytanie postarm się odpisać
    • acorns To jakiś bełkot. 11.03.07, 11:18
      Przede wszystkim autor wysunął tezę na podstawie zajęć w ośrodku kryzysowym.
      Kryzys nie jest normalnym stanem, a kobiety które z różnych powodów znalazły
      się w tym ośrodku nie są próbką reprezentatywną. Gdyby badanie dot. ilości
      spożywanego alkoholu prowadzić wyłącznie wśród żuli, mielibyśmy niepodzielnie
      pierwsze miejsce na świecie. Dlatego też nie możemy kobiet korzystających z
      pomocy ośrodka kryzysowego uważać za reprezentatywną próbkę w kwestii przemocy
      w rodzinie.

      Utożsamianie patriarchatu z biciem kobiet jest naduzyciem. Nawet szejk arabski -
      ikona patriarchatu nie bił swoich żon, bo robiła to kadeen nadzorująca harem.
      Bicie kobiet to patologia a nie pochodna patriarchatu. Ja nie biję osób które
      kocham. Nie w taki sposób wyobrażam sobie okazywanie miłości. I za
      przeproszeniem goowno ma do tego fakt, że moja dziewczyna siedzi w domu, gotuje
      obiady, robi pranie, sprząta, prasuje i robi te wszystkie rzeczy, które robić
      musi z tej prostej przyczyny że jak ja się tym zacznę zajmować a ona pójdzie do
      pracy, to pensja ekspedientki w GSie nie starczy nawet żeby zapłacić za prąd
      (bo dom mam dość prądożerny). Dzieci też ma urodzić, bo ja nie urodzę przecież.
      I co? Jestem paskudną męską szowinistyczną świnią? Jestem patologicznym typem,
      który codziennie napied**la kobietę "bo zupa była za słona"?

      Oczywiście według pana Kruczyńskiego jestem siewcą patologii, ponieważ gdybym
      miał syna, wychowywałbym go na mężczyznę a nie lalusia. A mężczyzna ma być
      silny, nie okazywać emocji wszem i wobec, ma być śmiały, pewny siebie, skłonny
      do rywalizacji, nawet agresywny. Bo jest mężczyzną i ma między nogami fiuta z
      jajami a nie cipkę i wbrew pozorom to nie jest wszystko jedno czy on dyma czy
      jego dymają. Bycie dymaną przystoi kobiecie, natomiast z mężczyzny czyni ciotę.
      Czyżby kolejny dogmat patriarchatu? Czy wobec tego rację ma autor twierdząc
      że "za okazywanie slabosci chlopiec jest karany i, co wazne z naszego punktu
      widzenia, uzywane sa wtedy wobec niego okreslenia takie jak "baba". To, co w
      nim najgorsze, czego u siebie nie lubi, jest kojarzone z cechami kobiecymi. Tak
      uczy sie chlopca niecheci do cech zenskich, a w konsekwencji pelnego wyzszosci
      stosunku do kobiet."? Dla mnie to jest jakiś bełkot. Pan Kruczynski zapomina,
      że na wszystko jest czas i miejsce. Lubię zimne piwo, ale w ciepły dzień nad
      morzem a nie przy -10 w bramie na warszawskiej Pradze. Lubię cechy kobiece, ale
      u kobiety a nie u faceta, co w żadnym wypadku nie świadczy o mojej niechęci do
      kobiet. Dla równowagi mogę stwierdzić, że jeszcze bardziej nienawidzę męskich
      cech u kobiet. Według pana Kruczyńskiego nienawidzę więc mężczyzn, a więc i
      siebie samego. To paranoja jakaś. I zupełnie nie widzę żadnego związku tego
      wszystkiego z patologią w postaci bicia kobiet i dzieci. Może dlatego że się
      dziś nie naćpałem i myślę realnie a nie abstrakcyjnie w odmiennym stanie
      świadomości?

      Dalej jak widzę są jeszce lepsze kwiatki. Może mi ktoś to wyjaśni co autor miał
      na myśli, bo po prostu nie kumam: "W patriarchalnej rodzinie najczesciej
      przeznaczane sa jej dwie role: pomocy domowej, w której nasladuje ona matke i
      uczy sie, ze odpowiednim dla niej zajeciem jest uslugiwanie glowie rodziny oraz
      królewny, w której ojciec upatruje wszelkich cech, których nie posiada juz
      zona. Drugi przypadek jest o tyle niebezpieczny, ze w sytuacji eskalacji
      agresji moze prowadzic do seksualnego molestowania dziecka.". Czyli że co?
      Ganiam Młodą do kuchni, każę jej dbać o siebie, być piękną, tresuję ją na
      wierną sukę, a jak się wqrwię to ją rucham? Tak ja to zrozumiałem. Bo
      oczywiście według autora kobiece cechy u dziewczynek należy tępić i hodować
      babochłopy skazane na samotność, bo nawet jak będzie dla faceta pociągająca
      fizycznie, to nie będzie dla niego pociągająca mentalnie właśnie przez to, ze
      zostaną u niej wyeliminowane kobiece cechy, czyli uleglość, wrazliwość, bycie
      grzeczną i miła dla otoczenia no i dbanie o urodę. Autor potępia również
      zabawy "przygotowujące" dziewczynkę do bycia żoną i matką, jednak niczego nie
      proponuje wzamian. Dziewczynka mężem i ojcem nie będzie, więc co jest złego w
      przygotowaniu jej do roli żony i matki? Co jest złego w bajce o Kopciuszku? Co
      jest złego w "Przeminęło z wiatrem"? Będąc dzieckiem czytałem "Kopciuszka" i
      nie rozpatrywałem tego w kategorii dyskryminacji kobiet. A że "Kopciuszek" jest
      bardzo prawdziwy to widać w życiu. Wredna suka przegra bowiem w rywalizacji z
      takim Kopciuszkiem, co się może feministkom nie podobać. Bo mogą sobie próbować
      zmienić wszystko, mogą cenzurować bajki, reklamy, literaturę, filmy, prasę,
      podręczniki w szkołach, nawet alternatywną wersję Biblii napisać, ale męskiej
      natury nie zmienią i dostaną po dupie w rywalizacji z Kopciuszkami. Ale gdzie w
      tym wszystkim jest patologia w postaci bicia kobiet? Bo artykuł był o patologii
      przecież. W "Kopciuszku" owszem jest, ale to macocha i siostrzyczki wyżywają
      się na Kopciuszku i to one robią z niego Kopciuszka, a nie książę. Podobnie
      robią feministki z kobietami które nie zatraciły kobiecych cech w imię jakiejś
      ideologii i podobnie robi autor artykułu.

      Autorowi tego gniota myli się wszystko ze wszystkim. Pozostaje mieć tylko
      nadzieję że w czasie dymania nie mylą mu się dziurki.
      • piekielnica1 Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 11:50
        > Nawet szejk arabski
        > ikona patriarchatu nie bił swoich żon, bo robiła to kadeen nadzorująca harem.

        Wzruszylam się delikatnością owego szejka

        > Ja nie biję osób które
        > kocham.

        A jak ci miłośc przrzechodzi - to już możesz bić?

        Zwykle ci brutale mówią, że kiedyś kochali, ale....
      • kozaki_wiesi Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 12:15
        Wow, super tekst Acorns.
      • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 12:41
        acorns napisał:
        "moja dziewczyna siedzi w domu, gotuje obiady, robi pranie, sprząta, prasuje i
        robi te wszystkie rzeczy, które robić musi z tej prostej przyczyny że jak ja
        się tym zacznę zajmować a ona pójdzie do pracy, to pensja ekspedientki w GSie
        nie starczy nawet żeby zapłacić za prąd"

        Naprawdę cenisz swoją dziewczynę tak wysoko, że widzisz ją tylko na posadzie
        ekspedientki? Kolejny stereotyp: mężczyzna- inteligent pracujący na stanowisku
        umysłowym, na dodatek zarabiający kokosy, kobieta- za ladą przy kasie, za
        700pln? Ciekawe...

        "Ale gdzie w tym wszystkim jest patologia w postaci bicia kobiet? Bo artykuł
        był o patologii przecież. W "Kopciuszku" owszem jest, ale to macocha i
        siostrzyczki wyżywają się na Kopciuszku i to one robią z niego Kopciuszka, a
        nie książę."

        Tak, ale ojciec biernie się temu przypatruje, więc daje milczące przyzwolenie.
        Poza tym nie chodzi o przemoc w sensie dosłownym- mamy tu tylko model kobiety
        jako służącej, zawsze posłusznej i gotowej do spełniania czyichś poleceń.

        "Bo oczywiście według autora kobiece cechy u dziewczynek należy tępić i
        hodować
        babochłopy skazane na samotność(...)"

        A nie przyszło Ci do głowy, że można wychować dziewczynkę na pewną siebie
        kobietę, która wie, czego chce, jest kobieca, ale niekoniecznie realizuje się w
        kuchni przy garach.

        "bo nawet jak będzie dla faceta pociągająca fizycznie, to nie będzie dla niego
        pociągająca mentalnie właśnie przez to, ze zostaną u niej wyeliminowane kobiece
        cechy, czyli uleglość, wrazliwość, bycie grzeczną i miła dla otoczenia no i
        dbanie o urodę."

        Od kiedy cechą kobiety jest uległość? Wybacz, ale to chyba mężczyźni chcą, by
        takie były. Rola kobiety przez stulecia nawoływała właśnie do takich poglądów.
        Ale kto w dzisiejszych czasach traktuje kobiety jak owieczki, potulnie
        dreptające za facetem? Wybacz, ale tym tekstem to mnie naprawdę wyprowadziłeś z
        równowagi. Na dodatek od kiedy dziewczynka ma "być grzeczna",a chłopiec "silny,
        nie okazywać emocji wszem i wobec, ma być śmiały, pewny siebie, skłonny
        do rywalizacji, nawet agresywny". A jeżeli kobieta ma ochotę tupnąć nogą i
        nawrzeszczeć na kogoś, a mężczyzna jest nieśmiały i słaby? I co, wtedy ona jest
        babochłopem, a on ciotą?
        • acorns Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 13:50
          > Naprawdę cenisz swoją dziewczynę tak wysoko, że widzisz ją tylko na posadzie
          > ekspedientki?

          A jaką pracę może dostać w rejonie w którym mieszkamy? Ona nie wyobraża sobie
          życia w mieście, bo jak trochę posiedziała w Warszawie to chciała uciekać, bo
          to wszystko ją przytłaczało, głowa ją bolała od hałasu i smrodu. Kariery więc
          żadnej nie zrobi bo musiałaby mieszkać w mieście.

          > Kolejny stereotyp: mężczyzna- inteligent pracujący na stanowisku umysłowym,
          > na dodatek zarabiający kokosy, kobieta- za ladą przy kasie, za 700pln?
          > Ciekawe...

          Ale nie stereotyp tylko życie po prostu. Ja nie mam stanowiska umysłowego i
          nigdy nie miałem. Pracowałem na budowie, serwisowałem sprzęt dyskotekowy,
          trochę w agencji reklamowej pracowałem, ale głównie kombinowałem coś kupić, coś
          sprzedać, w czymś pośredniczyć i w ten sposób jestem teraz przede wszystkim
          inwestorem i muszę myśleć w co zainwestować żeby zarobić a się nie narobić.
          Niby nie ma z tego aż takiej kasy jaką można wyciągnąć na jakimś poważniejszym
          stanowisku umysłowym, ale przynajmniej jest spokój. Moja dziewczyna nie nadaje
          się do bycia inwestorem ani do podejmowania decyzji strategicznych, co pokazała
          w zeszłym roku. To dzięki niej całe lato ośrodek był zapełniony rodzinkami z
          dziećmi, z których zysk jest tylko na pobycie i tym co jest w jego kosztach
          zawarte. Ja chciałem się nastawić na dresiarzy i wszelkich "karków", bo oni
          mają kasę i chcą się bawić, przeżrec, przepić, a nie spacerować z dziećmi po
          lesie. Ja na ich zabawie, żarciu i chlaniu mam zyski, bo to u mnie kupią
          żarcie, wódę, browar, u mnie wypożyczą quady albo sprzęt pływający, u mnie będą
          dyskoteki i inne atrakcje. Zniszczą nie więcej niż dzieciaki, hałasu robią dużo
          mniej, a ja wolę pijackie wrzaski od dziecięcych pisków, bo dzieciaki nadają na
          częstotliwościach słabo tolerowanych przez moje nerwy. Ale tak to jest jak się
          posłucha kobiety. Ledwo ośrodek wyszedł na plus. Głównie dzieki knajpie, w
          której moja dziewczyna ma do powiedzenia tyle co Żyd za okupacji.

          > Tak, ale ojciec biernie się temu przypatruje, więc daje milczące
          > przyzwolenie.

          Jakby się jej przeciwstawił, to znów byłoby, że jest jakimś maczo, który
          ośmiela się kobiecie czegoś zabraniać - w tym przypadku stosowania mobbingu
          wobec Kopciuszka.

          > Poza tym nie chodzi o przemoc w sensie dosłownym- mamy tu tylko model kobiety
          > jako służącej, zawsze posłusznej i gotowej do spełniania czyichś poleceń.

          Co też zostaje nagrodzone ślubem z księciem. A książę nie dał sobie zamydlić
          oczu i wybrał Kopciuszka.

          > A nie przyszło Ci do głowy, że można wychować dziewczynkę na pewną siebie
          > kobietę, która wie, czego chce, jest kobieca, ale niekoniecznie realizuje się
          > w kuchni przy garach.

          Ona jest pewna siebie i doskonale wie czego chce. Ale przy chłopakach to udaje
          taką popierdółkę, która sobie nie poradzi, trzeba jej pomóc. Najlepszy
          przykład - przejście przez rzekę. Niedaleko płynie taka rzeczka, woda tam jest
          do kolan, maksymalnie do pasa mniej więcej. Młoda przechodziła dziesiątki razy
          z jednego brzegu na drugi. Ale jak są jakieś chłopaki, to udaje, że nie
          przejdzie i tylko czeka aż ją któryś przeniesie albo za rekę przeprowadzi. I to
          dobre jest, bo chłopaki czują się potrzebni i są zadowoleni, że jej pomogli.
          Nawet jak się oboje wywalą w tę wodę, co się zdarza.

          > Od kiedy cechą kobiety jest uległość? Wybacz, ale to chyba mężczyźni chcą, by
          > takie były. Rola kobiety przez stulecia nawoływała właśnie do takich
          > poglądów.

          A one takie są. Oprócz feministek i karierowiczek oczywiście. I które są
          najczęściej samotne? Oczywiście feministki i karierowiczki, czyli te wszystkie
          pewne siebie, wykształcone, niezależne, znające swoją wartość, z dobrą pracą,
          własnym mieszkaniem itd. I oczywiście winni są faceci, bo wybierają takie
          Kopciuszki. Zresztą wszystko napisałem tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=49946265&a=50023925
          > A jeżeli kobieta ma ochotę tupnąć nogą i nawrzeszczeć na kogoś, a mężczyzna
          > jest nieśmiały i słaby? I co, wtedy ona jest babochłopem, a on ciotą?

          No to nawrzeszczy. Trudno. Każdemu się zdarza. Sa pewne rzeczy które nie rażą u
          mężczyzn, ale rażą u kobiet. Mężczyzna obżerający się tłustą karkówą, chlejący
          wódę, zataczający się, żygający po kątach i śpiewający świńskie piosenki to
          widok może nie najpiękniejszy, ale nie rażący. Ale kobieta robiąca dokładnie to
          samo to już jest przegięcie. I tak samo jak kobieta u kosmetyczni z maseczką na
          twarzy to coś normalnego, ale facet z maseczką na twary u kosmetyczki to
          obciach i spedalenie. Między płciami są pewne różnice i nie da się ich zatrzeć
          zadna ideologią. Oczywiście kobieta może obżerać się tłustą karkówą, pić wódę,
          zeszczać się w gacie i żygać po kątach, a facet może łazić do kosmetyczki.
          Tylko niech nie mają do nikogo pretensji, że są źle odbierani.
          • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 15:02
            Przeczytałam cały Twój post uważnie i stwierdzam, że ma się on mniej więcej tak
            do tematu, jak piernik do wiatraka. Po pierwsze, naprawdę mnie nie interesuje,
            jak zdobywasz pieniądze i czy wolisz słuchać pijackich wrzasków, czy pisków
            dzieci. Ok, rób karierę, ale co to ma do patriarchatu i zdolności Twojej
            dziewczyny? To, że nie ma zdolności strategicznych, nie dyskwalifikuje jej do
            pozycji sprzątaczki! Ma prawo realizować się tak jak chce, niekoniecznie jako
            inwestorka i Ty powinienieś dopuścić taką ewentualność, a nie stawiać ją przed
            zlewem.


            > A one takie są. Oprócz feministek i karierowiczek oczywiście. I które są
            > najczęściej samotne? Oczywiście feministki i karierowiczki, czyli te
            wszystkie
            > pewne siebie, wykształcone, niezależne, znające swoją wartość, z dobrą pracą,
            > własnym mieszkaniem itd. I oczywiście winni są faceci, bo wybierają takie
            > Kopciuszki.

            Od kiedy feministki i, jak to określiłeś, karierowiczki, są samotne...?
            Naczytałeś się chyba za dużo kolorowych pisemek. To, czy kobieta jest wolna,
            nie zależy od jej pozycji służbowej i tego, czy jest feministką.

            Zresztą wszystko napisałem tu:
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=49946265&a=50023925

            To, co kryje się pod tym linkiem, pozostawię bez komentarza, tak będzie lepiej:/

            Sa pewne rzeczy które nie rażą u
            >
            > mężczyzn, ale rażą u kobiet. Mężczyzna obżerający się tłustą karkówą,
            chlejący
            > wódę, zataczający się, żygający po kątach i śpiewający świńskie piosenki to
            > widok może nie najpiękniejszy, ale nie rażący. Ale kobieta robiąca dokładnie
            to
            >
            > samo to już jest przegięcie. I tak samo jak kobieta u kosmetyczni z maseczką
            na
            >
            > twarzy to coś normalnego, ale facet z maseczką na twary u kosmetyczki to
            > obciach i spedalenie. Między płciami są pewne różnice i nie da się ich
            zatrzeć
            > zadna ideologią. Oczywiście kobieta może obżerać się tłustą karkówą, pić
            wódę,
            > zeszczać się w gacie i żygać po kątach, a facet może łazić do kosmetyczki.
            > Tylko niech nie mają do nikogo pretensji, że są źle odbierani.

            Jeżeli nie razi Cię widok "żygającego po kątach" faceta, to szczerze
            współczuję. Twoje kanony estetyczne pozostawiają chyba wiele do życzenia. Moim
            zdaniem bez względu na płeć powinno się zachowywać kulturę i to, że masz
            penisa, nie usprawiedliwia Cię w najmniejszym stopniu.
            A maseczki? Bez obaw. Kiedyś ewenementem była np. kobieta w spodniach, teraz to
            norma. Więc na powszechność facetów chodzących do kosmetyczki też przyjdzie
            czas. No chyba, że wolisz straszyć trądzikiem. Your choice, my dear...
            • verte34 "WOW" 11.03.07, 15:47
              Co za bezkompromisowy prymitywizm. Jeżeli dziecko 'ma fiuta i jajka między nogami', nie powinno okazywac uczuć, bo wtedy jest baba. "Z cipką między nogami'. Rzygający facet jest ok, rzygająca kobieta jest odrażająca. Kierowniczki i feministki (fajne i logiczne połaczenie) są samotne i złe, w przeciwieństwie do dziewczyny mającej w perspektywie zawodowej jedynie GS.
              Wszystko ex cathedra i bez cienia wątpliwości. I jak z czymś takim dyskutować?
              • piekielnica1 Re: "WOW" 11.03.07, 16:04
                > Wszystko ex cathedra i bez cienia wątpliwości. I jak z czymś takim
                >dyskutować?

                A w jakim celu, skoro ONI wszystko wiedza?

                Naley tylko wystrzegac sie kontaktu osobistego.
                • juliagreen Re: "WOW" 11.03.07, 16:10
                  a jeżeli już, to w rękawicach ochronnych i skafandrze.
                  • kocia_noga Patriarchat 11.03.07, 16:47
                    Acorn jest jego zwolennikiem,widzi same dobre strony,pewne sprawy sa dla niego
                    oczywiste- wolno mu.
                    Jest porządek,hierarchia, po staremu, wszyscy wiedza, w co grają,a grają w to:
                    1)kobieta ma role żony i matki i się ją do tej roli wychowuje.
                    2)Niepotrafi zarobić większej forsy ,
                    3)więc powinna wyjśc za mąz,żeby mąż ją utrzymywał,
                    4)a ona wtedy prowadzi mu dom.
                    5)Jesli nie będzie podporządkowana, nie wyjdzie za ten mąż
                    6)i wtedy nie będzie miał ją kto utrzymywac,
                    a sama nie potrafi zarobić,patrz punkt 2.
                    Fajnie, prosto.
                    Nie mam zamiaru mącić Acornowi w głowie,ale jego przekonanie o tym,że
                    feministek nikt nie chce jest tak głębokie,że usiłuje to wmówić NAM :)))

                    Drugie takie święte pzrekonanie to to,że kobieta nie zarobi na siebie.Tak
                    bywało, ale odkąd możemy pracowac zarobkowo i dysponowac zarobionymi
                    pieniędzmi,szerzy się inne zjawisko,mianowicie samotne macierzyństwo.Widać
                    część kobiet jesli tylko może, nie wchodzi w niepasujące im układy.
                    Kobieta która wiąże się z entuzjastą patriarchatu godzi się na podporzadkowanie
                    i służebnośc za coś - tu za większe pieniądze.
                    No i to, co napisAŁ Acorn o swoim biznesie jest,uważam, bardzo znamienne - on
                    zarabia na patriarchacie.Jego żona chcąc prowadzić biznes dla ludzi nie
                    zarobiła dużej kasy.Robiła coś dobrego dla rodzin ale dorobić się większej
                    forsy na tym nie mogła.Godząc się na firmę dla twardych facetów z forsą musiała
                    przymknąć oko na etykę.Skoro tak, to poświęciła wartośći na których jej mniej
                    zależało na korzyść pieniędzy.Jej sprawa.
                    • acorns Re: Patriarchat 11.03.07, 17:36
                      To nie tak jak piszesz. Zacznijmy od tego, ze pieniądze nie są najważniejsze.
                      To znaczy od pewnej sumy zapewniającej jakąś ludzką egzystencję, przestają być
                      jakoś bardzo ważne. Związek z drugą osobą to nie jest umowa cywilno - prawna,
                      tylko wspólne życie. Nie chcę żyć wciśnięty gdzieś między jej studia, jej
                      pracę, jej szefa, jej karierę i jej samorealizację. Gdybym gonił za pieniędzmi,
                      miałbym dużo więcej niż mam obecnie. Ale nie miałbym czasu ani dla mojej
                      dziewczyny ani dla córki. A to one są dla mnie priorytetem. Ja też coś
                      poświęcam dla nich. Chciałbym mieć własny helikopter, chciałbym jeździć
                      Maybachem, Lamborghini, chciałbym mieć Bugatti Veyrona. Dużo rzeczy bym chciał
                      mieć i mógłbym to mieć gdybym wybrał pogoń za pieniędzmi zamiast życia z drugą
                      osobą.

                      > Drugie takie święte pzrekonanie to to,że kobieta nie zarobi na siebie.Tak
                      > bywało, ale odkąd możemy pracowac zarobkowo i dysponowac zarobionymi
                      > pieniędzmi,szerzy się inne zjawisko,mianowicie samotne macierzyństwo.Widać
                      > część kobiet jesli tylko może, nie wchodzi w niepasujące im układy.

                      I tu jest błąd w założeniach - związek z drugą osobą to nie jest układ. Chyba,
                      że jakiś facet z kasą sponsoruje piętnastolatkę wzamian za seks parę razy w
                      miesiącu, to wtedy jest to układ. Pomijam już szkodliwość samotnego
                      macierzyństwa dla dziecka. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, a tu przez
                      egoizm mamusi jest tego pozbawione.

                      > Kobieta która wiąże się z entuzjastą patriarchatu godzi się na
                      > podporzadkowanie i służebnośc za coś - tu za większe pieniądze.

                      Dlaczego uważasz że zwiazek ze zwolennikiem patriarchatu to podporządkowanie i
                      służebność wzamian za jakieś tam korzyści? Korzyści są dla obu stron. Ona mi
                      ugotuje obiad, a ja zadbam o to, żeby jej w dupkę było ciepło (węgiel sam nie
                      przyjdzie i nie wskoczy do pieca). To nie ona się martwi że woda podcieka do
                      piwnicy tylko ja. Ale ja za to nie muszę prać i prasowac tylko w spokoju mogę
                      zająć się likwidowaniem cieku wodnego. Każdy robi to co umie robić najlepiej.
                      Każdy szuka takiego partnera jaki mu odpowiada. A mi lepiej smakuje jak ugotuje
                      osoba którą kocham niż nawet najlepsze żarcie z knajpy, więc szukałem takiej,
                      której garczki w łapki nie gryzą.

                      > No i to, co napisAŁ Acorn o swoim biznesie jest,uważam, bardzo znamienne - on
                      > zarabia na patriarchacie.

                      Nie na patriarchacie tylko między innymi na świadczeniu usług turystyczno -
                      rekreacyjno - rozrywkowych. I nie wiem czy nie odsprzedam udziałów znajomemu,
                      bo bardzo chce. Biznes to biznes a nie koncert życzeń. Tu się kosi kasę tam
                      gdzie ona jest a nie wdraża w życie jakieś swoje ideały. Organizacja urodzin
                      dla dzieci to dużo roboty i niewielka kasa z tego. Organizowanie dresiarskiej
                      imprezy, to mniej roboty, a kasa o wiele większa. Dresiarz nie potrzebuje
                      klaunów, animatorów, kolorowych gadżetów, konkursów z nagrodami itp.
                      dziecięcych bzdetów. Ma być wóda, proste żarcie, piwo, drinki dla dziewczyn,
                      jakieś napoje, dyskoteka, może jeszcze być striptiz, potem sprzątanie i
                      liczenie kasy. Na alkoholach mam bardzo duże przebicie, a dresiarze wcześniej
                      nie skończą dopóki nie padną z mordą we własnych żygowinach. A kasę mają i stać
                      ich na płacenie marży. Dzieci alkoholu nie piją, zjedzą niewiele i nie bardzo
                      mam na czym zarobić przy dzieciakach. Dlatego też moja dziewczyna musi sobie
                      odpuścić te rodzinki z dziećmi, bo nie zamierzam dokładać do interesu i
                      angażować się w coś co nie przynosi odpowiednich zysków. Niech sobie realizuje
                      przyjęcia komunijne, bo mamy komplet rezerwacji. Okres komunijny to nie jest
                      jeszcze sezon najazdu dresiarzy, a jak będzie sezon, to priorytetem są właśnie
                      oni a nie rodzinki z dziećmi.
                      • kocia_noga Re: Patriarchat 12.03.07, 20:00
                        acorns napisał:



                        > > część kobiet jesli tylko może, nie wchodzi w niepasujące im układy.
                        >
                        > I tu jest błąd w założeniach - związek z drugą osobą to nie jest układ.
                        Chyba,
                        > że jakiś facet z kasą sponsoruje piętnastolatkę wzamian za seks parę razy w
                        > miesiącu, to wtedy jest to układ. Pomijam już szkodliwość samotnego
                        > macierzyństwa dla dziecka. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, a tu przez
                        > egoizm mamusi jest tego pozbawione.

                        Owszem, związek z drugą osobą to jest układ.Różne sa układy.

                        A co do zjawiska samotnego macierzyństwa, to rozumiem,że ci się ono nie
                        podoba,ale cóż możesz zrobić? Możesz przezywac matki i na tym w zasadzie koniec.

                        To zjawisko narasta,a im więcej będzie facetów chcących zawrócić Wisłę
                        kijkiem, tym więcej będzie kobiet zdecydowanych miec rządzącego nimi i
                        obrażającego je gościa daleko od siebie.
                        • acorns Re: Patriarchat 12.03.07, 22:09
                          > Owszem, związek z drugą osobą to jest układ.Różne sa układy.

                          To chyba jakaś feministyczna wersja związku. Ja swojego nie traktuję jako
                          układu. Układ to ja mam na przykład ze strażą rybacką która przymyka oko na
                          pewne rzeczy wzamian za ... itd. Związek dwojga ludzi to jest dla mnie miłość
                          przede wszystkim, a nie papierki, umowy, układy.

                          > Możesz przezywac matki i na tym w zasadzie koniec.

                          Nikogo nie przezywam, tylko stwierdzam fakt. Jeśli dla matki jej własne kaprysy
                          i widzimisię jest ważniejsze od dobra dziecka, to czy to nie jest egoizm?

                          > To zjawisko narasta,a im więcej będzie facetów chcących zawrócić Wisłę
                          > kijkiem, tym więcej będzie kobiet zdecydowanych miec rządzącego nimi i
                          > obrażającego je gościa daleko od siebie.

                          A co będzie z samotną matką jak dziecko albo dzieci dorosną i wyprowadzą się z
                          domu? Bo ja to czarno widzę. Będzie sama, bo młodość i uroda przemija, a co
                          taka kobieta ma innego do zaoferowania? Żyć z facetem pod jednym dachem się nie
                          nauczyła przecież, bo wybrała samotne macierzyństwo. Tak więc marne szanse na
                          złapanie faceta, bo jest silna konkurencja w postaci nastolatek i studentek. I
                          poumierają takie samotne mamusie, a tymczasem na wsiach przybywa rodzin
                          wielodzietnych, gdzie dziewczynkom nikt w głowach nie mąci żadnymi
                          patriarchatami, feminizmem i jest tam po prostu normalnie. One podorastają,
                          założą rodziny, dalej będą się płodzili, a ci, którzy buntują się przeciwko
                          naturalnemu porządkowi poumierają bezdzietnie. A dzieci samotnych matek albo
                          odrzucą model życia jaki zaprezentowały im mamusie i będą żyć normalnie, albo
                          nie znajdą sobie partnerów, bo kto bedzie się chciał wiązać z jakimś
                          popaprańcem (bez względu na płeć) i poumierają bezdzietnie. Jednostki
                          nieprzystosowane do życia będą się eliminować.
                          • kocia_noga Re: Patriarchat 13.03.07, 14:56
                            acorns napisał:

                            > > Owszem, związek z drugą osobą to jest układ.Różne sa układy.
                            >
                            > To chyba jakaś feministyczna wersja związku.



                            pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad
                            Układ to ja mam na przykład ze strażą rybacką która przymyka oko na
                            > pewne rzeczy wzamian za ... itd.

                            To co ty i straż robicie to się nazywa inaczej i jest przestępstwem.


                            >
                            > > Możesz przezywac matki i na tym w zasadzie koniec.
                            >
                            > A co będzie z samotną matką jak dziecko albo dzieci dorosną i wyprowadzą się
                            z
                            > domu? Bo ja to czarno widzę/..../, a ci, którzy buntują się przeciwko
                            > naturalnemu porządkowi poumierają bezdzietnie. A dzieci samotnych matek /.../
                            poumierają bezdzietnie.


                            Pomyliłam sie,mozesz poprzezywac i postraszyć,ROTFL.
                            • acorns Re: Patriarchat 14.03.07, 12:15
                              > Pomyliłam sie,mozesz poprzezywac i postraszyć,ROTFL.

                              Ale ja naprawdę nikogo nie wyzywam i nie straszę. Ja tylko stwierdzam fakt i w
                              przeciwieństwie do niektórych kobiet myślę przyszłościowo.
                          • kot_behemot8 Re: Patriarchat 13.03.07, 20:10
                            acorns napisał:

                            >
                            > A co będzie z samotną matką jak dziecko albo dzieci dorosną i wyprowadzą się
                            z
                            > domu? Bo ja to czarno widzę.


                            A co będzie z kobietą udomowiona, wzorową matką i żoną, oczywiście
                            niepracującą, jak jej pan i władca któregoś pięknego dnia przyjdzie do domu i
                            oznajmi, ze się wyprowadza albowiem własnie spotkał nową miłość swojego zycia,
                            z którą koniecznie musi zamieszkac gdyż panienka źle znosi ciążę a tu jeszcze
                            matura na głowie?
                            Bo ja właśnie TO czarno widzę.
                            I własciwie możesz nawet nie odpowiadać, bo z góry znam odpowiedź - tacy
                            mężczyźni to patologia, to się nie zdarza, feministyczne wymysły itp.
                            ROTFL
                            • acorns Re: Patriarchat 14.03.07, 12:08
                              > A co będzie z kobietą udomowiona, wzorową matką i żoną, oczywiście
                              > niepracującą, jak jej pan i władca któregoś pięknego dnia przyjdzie do domu i
                              > oznajmi, ze się wyprowadza

                              Nie "pan i władca" tylko mąż po prostu. Żony też czasami odchodzą i jeszcze do
                              tego zabierają dzieci jak swoją niepodzielną własność. A kobieta udomowiona,
                              wzorowa matka i żona ma szanse na znalezienie drugiego męża, bo ma mu coś
                              jeszcze do zaoferowania poza śladami minionej urody na twarzy i całym ciele.
                              • pavvka Re: Patriarchat 14.03.07, 12:17
                                acorns napisał:

                                > kobieta udomowiona,
                                > wzorowa matka i żona ma coś
                                > jeszcze do zaoferowania poza śladami minionej urody na twarzy i całym ciele.

                                A co konkretnie???
                                • acorns Re: Patriarchat 14.03.07, 13:14
                                  Uroda przemija. Coś więc pozostać musi. Kobieta tzw. udomowiona potrafi
                                  stworzyć prawdziwy dom. Facet po czterdziestce to już najczęściej chciałby
                                  bardziej spokoju i ciepła domowego ogniska niż uganiania się za nastolatkami,
                                  które w większości przypadków będą z nim bardzoej ze względu na korzyści
                                  materialne niż na miłość. Faceci też doskonale o tym wiedzą. Tak więc
                                  nastolatka nie da mu ciepła domowego ogniska i nie da mu go również
                                  kobieta "nieudomowiona". Jedna i druga może dać mu seks. Jedna i druga generuje
                                  pewne koszty. Nastolatka ma znacznie lepsze ciało, więc w tej konkurencji stoi
                                  na wygranej pozycji. Przegra jednak z kobietą "udomowioną", która poza seksem
                                  może zaoferować facetowi to czego szuka, a nie znajdzie u nastolatki.
                                  • pavvka Re: Patriarchat 14.03.07, 13:19
                                    acorns napisał:

                                    > Facet po czterdziestce to już najczęściej chciałby
                                    > bardziej spokoju i ciepła domowego ogniska

                                    Spokój jest miły, ale ja chyba jednak pozostanę przy centralnym ogrzewaniu.
                                    • ggigus a co ma do zaoferowania brzydka kobieta po 14.03.07, 14:29
                                      40stce, skoro nie ma mowy o sladach dawnej urody?
                                  • kocia_noga Re: Patriarchat 14.03.07, 17:09
                                    acorns napisał: /....\/

                                    prośzę, jak wykalkulował,a co to było krzyku o słowo "układ".

                                    >
                              • kot_behemot8 Re: Patriarchat 14.03.07, 14:49
                                acorns napisał:

                                >
                                > Nie "pan i władca" tylko mąż po prostu. Żony też czasami odchodzą i jeszcze
                                do
                                > tego zabierają dzieci jak swoją niepodzielną własność.


                                Tyle tylko, że mężowie zazwyczaj nie są gospodyniami domowymi na wyłącznym
                                utrzymaniu swoich żon i nie grozi im że po odejsci zony nie będą mieli z czego
                                zyc.


                                A kobieta udomowiona,
                                > wzorowa matka i żona ma szanse na znalezienie drugiego męża, bo ma mu coś
                                > jeszcze do zaoferowania poza śladami minionej urody na twarzy i całym ciele.


                                A jeśli jednak nie znajdzie drugiego męża, to co? Abstrahując od twojego dość
                                zabawnego przekonania jakoby że 40-latka z dziećmi była atrakcyjnym towarem na
                                rynku matrymonialnym, to co poradził byś pani której walory jednak nie znalazły
                                amatora, której polski sąd alimentów nie przyzna (bo moze przecież pracować)
                                oraz której nikt nie chce zatrudnić (bo co to za pracownik który w tym wieku
                                nie ma doświadczenia zawodowego)
                                Ty naprawdę nie dostrzegasz jak rozpaczliwa jest sytuacja takiej kobiety czy
                                zwyczajnie palisz głupa?
                                • pavvka Re: Patriarchat 14.03.07, 14:56
                                  Ściągnęłaś mój pomysł na sygnaturkę :-)
                • jan_stereo Re: "WOW" 11.03.07, 17:05
                  A panie to tak pisza jakby kolega powyzej sie wam oswiadczyl co najmniej,ale to przeciez jego zona jest zadowolona z kontaktu osobistego i tak tez powinno byc,postronni nie musza.
                  • piekielnica1 Re: "WOW" 11.03.07, 17:27
                    > ale to
                    > przeciez jego zona jest zadowolona z kontaktu osobistego

                    To on tak mówi!
                    • jan_stereo Re: "WOW" 11.03.07, 17:36
                      To Wy tak mowicie! ;"))
                    • acorns Re: "WOW" 11.03.07, 17:46
                      Gdyby była niezadowolona, gdyby jej o nie odpowiadało, odeszlaby. Ma gdzie
                      mieszkać. Zanim zostaliśmy parą, to sobie jakoś radziła, poradziłaby sobie i
                      teraz. Nie mamy ślubu, więc odejście to tylko spakowanie rzeczy i wyjście z
                      domu.
            • jan_stereo Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:03
              A nie przyszlo Ci Julia do glowki, ze ta dziewczyna(zona faceta piszacego powyzej) jest zadowolona z tego co robi bardziej niz Ty chcialabys zeby byla ?
              A moze wlasnie ona realizuje sie tak wlasnie jak umie i chce, szokujace ?, to juz teraz stereotyp robi sie widze w druga strone, ze kobieta swiatla z dala sie trzyma od takich czynnosci jak wymienione powyzej.
              • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:11
                Ależ ja nie mam nic przeciwko temu, by kobieta gotowała, sprzątała, zmywała.
                Każda może się realizować tak, jak chce. Rzecz w tym, by jej mężczyzna nie
                zakładał z góry, że jest do tego przeznaczona...

                > A nie przyszlo Ci Julia do glowki(...)

                Nie, nie przyszło mi do główki, tylko do głowy. Bo mam ją, wyobraź sobie, jak
                każdy normalny człowiek.
                • jan_stereo Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:14
                  juliagreen napisała:

                  > Ależ ja nie mam nic przeciwko temu, by kobieta gotowała, sprzątała, zmywała. Każda może się realizować tak, jak chce. Rzecz w tym, by jej mężczyzna nie zakładał z góry, że jest do tego przeznaczona...

                  Przeciez wcale nie zakladal,tak wyszlo gdyby przeciez mogli sie lepiej urzadzic odwrotnie, to ona by poszla do pracy a on wzial by od niej jej obecne czynnosci. Przeciez uwzglednili oboje realia,jej widocznie ensja pracowniczki w GS nie odpowiada rowniez.

                  > Nie, nie przyszło mi do główki, tylko do głowy. Bo mam ją, wyobraź sobie, jak każdy normalny człowiek.

                  A to glowki maja nienormalni ludzie ? Ja mam glowke, glowe ma moj dyniglowy kolega.
                  • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:23
                    > Przeciez wcale nie zakladal,tak wyszlo

                    Nie zakładał? A to ciekawe.

                    > A to glowki maja nienormalni ludzie ?

                    Nie, mój drogi. Ale główkę mają dzieci. A ja dziewczynką już nie jestem, czy Ci
                    to pasuje, czy nie. Więc wytęż... móżdżek i traktuj mnie jak człowieka.
                    • piekielnica1 Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:29
                      > Więc wytęż... móżdżek i traktuj mnie jak człowieka.


                      Ale on umie tylko protekcjonalnie traktować kobiety.
                      • jan_stereo Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:38
                        piekielnica1 napisała:

                        > Ale on umie tylko protekcjonalnie traktować kobiety.

                        A skad taki wniosek ?
                    • jan_stereo Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:34
                      > Nie, mój drogi. Ale główkę mają dzieci. A ja dziewczynką już nie jestem, czy Ci to pasuje, czy nie. Więc wytęż... móżdżek i traktuj mnie jak człowieka.

                      A to dzieci nie sa ludzmi ? No dobrze, masz glowe a nie glowke, ja mam jednak glowke a nie glowe,jesli pozwolisz.
                      • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:43
                        No dobrze, w takim razie nie widzisz też rónicy między penisem a peniskiem? I
                        naprawdę wszystko Ci jedno, jak ktoś wyrazi się o Twojej anatomii?
                        • jan_stereo Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 17:51
                          juliagreen napisała:

                          > No dobrze, w takim razie nie widzisz też rónicy między penisem a peniskiem? I naprawdę wszystko Ci jedno, jak ktoś wyrazi się o Twojej anatomii?

                          Ja widzisz, nie mam kompleksow w tym czy innym zdrobnieniowym temacie,stad jest mi to raczej obojetne, i takimi malostkowymi rzeczami sie nie przejmuje zazwyczaj.
                          • juliagreen Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 19:17
                            A to Ci numer.
                            • andreas3233 Re: To jakiś bełkot. 11.03.07, 21:52
                              To wszystko, razem wziete, jest calkiem ciekawe: rozpoznawanie rol
                              spolecznych...
                              Odwrocmy sytuacje: niechaj mezczyzni rodza sie z duzymi komorkami plciowymi, a
                              kobiety z malymi, niechaj teraz kobiety pchaja: bardzo interesujace jak sie
                              teraz ESS zachowa?
    • aelithe Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 12.03.07, 18:47
      Illiterate nie wime dlaczego się emocjonujesz tym artykułem. Dla mnie jest
      jednostronny i nie obejmuje całej genezy zjawiska.

      Farmozonem jest np. rodzina patryarchalna. Rodzina jest tworem kultury
      patryarchalnej i wynika z przeświadczenie, że kobieta i dzieci wymagają ochrony
      ze strony mężczyzny.

      Kolejny zarzut to zepchnięcie wszystkich modeli społeczeństw patryarchalnych do
      jednego worka. Patryarchalizm przyjmował rózne formy.

      Jeśli miałbym wypowiedzieć się na temat merytorycznego sensu artykuły zacząlbym
      od niesmiałego zauważenie faktu, że model rodziny zalezy przede wszystkim od
      kobiet. We wszystkich kulturach bez względu na ich strukture to własnie kobiety
      decyduja o wartościach wyznawanych przez ich dzieci; niezależnie od ich statusu
      w rodzinie. Argument, że chłopcy sa inaczej wychowani od dziewczynek jest dla
      mnie chybiony; ponad połowa mężczyzn w Polsce była wychowana w ostatnich dóch ,
      trzech pokoleniach bez ojców. Jeśli weźmiemy polską historię ostatnich dwóch
      wieków zobaczymy jak bardzo wychowanie ich zależało od samotnych kobiet.
      Powstania zsyłki , pierwsza druga wojna światowa - migracje zarobkowe; czy
      praca niewolnicza w IV RP. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że ojciec pracujący
      na chleb w USA ma wpływ na wychowanie syna. Dla mnie źródłem upadku zasad
      młodych mężczyzn jest wychowanie bez udziału ojca. Chłopcy nie mają wzorca
      męskości, wiec ich wzorcem staje się brutalna ulica. Stają się starsi koledzy
      łamiący kości przechodniom, znęcający się na młodszymi; stąd już niedaleko do
      przemocy wobec przysżłej żony. A wszystko to dzieki nadopiekunczym matkom i ich
      bezgranicznemu zapatrzeniu w rozwydrzone pociechy.
      • kawitator Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 12.03.07, 18:52
        Ot to to
        Polecam artykuł w ostatnim Wprost o roli ojca w wychowaniu dziewczyn Ciekwy
        • margot_may Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 13.03.07, 20:46
          To ten, w którym mowa o niebezpieczeństwach wychowania bez ojca, kiedy to
          dziewczyna przyjmuje cechy zachowania, charakteru, typowo męskie, ale
          jednocześnie może zachowywać się jak mała dziewczynka potrzebująca opieki
          starszego pana? Bardzo odkrywczy. :)
      • kocia_noga Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 12.03.07, 19:53
        aelithe napisał:

        > Farmozonem jest np. rodzina patryarchalna. Rodzina jest tworem kultury
        > patryarchalnej i wynika z przeświadczenie, że kobieta i dzieci wymagają
        ochrony
        >
        > ze strony mężczyzny.

        Dokładnie tak samo jak krowy i świnie wymagają ochrony ze strony hodowcy.



        > Jeśli miałbym wypowiedzieć się na temat merytorycznego sensu artykuły
        zacząlbym
        >
        > od niesmiałego zauważenie faktu, że model rodziny zalezy przede wszystkim od
        > kobiet. We wszystkich kulturach bez względu na ich strukture to własnie
        kobiety
        >
        > decyduja o wartościach wyznawanych przez ich dzieci;

        Rozumiem,że nie masz pojęcia o przemocy w rodzinie,a ubodło cię cos w
        artykule,przypuszcm że to,że mężczyźni są agresorami i wypadają źle,a wraz z
        nimi cały układ.
        Otóż patriarchat to układ ze swoją dynamiką i powiązaniami - system, który się
        sam napędza.Kobiety w patriarchacie wychowują swoje dzieci do patriarchatu.


        Argument, że chłopcy sa inaczej wychowani od dziewczynek jest dla
        > mnie chybiony; ponad połowa mężczyzn w Polsce była wychowana w ostatnich
        dóch ,
        >
        > trzech pokoleniach bez ojców.


        Sorry, powiem to otwarcie- nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.Wychowanie
        bez ojca nie ma nic wspólnego z brakiem wychowania do ról płciowych,w
        szczególności patriarchalnych.Samotne matki tez mówią chłopcom,że mają być
        twardzi,że chłopcy nie płacza,żeby się nie mazali jak baba.Oprócz zas matek
        jest całe środowisko,bo matki nie mieszkają na pustyni ani na Księżycu.
        • aelithe Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 12.03.07, 20:52
          kocia_noga napisała:

          > aelithe napisał:
          >
          > > Farmozonem jest np. rodzina patryarchalna. Rodzina jest tworem kultury
          > > patryarchalnej i wynika z przeświadczenie, że kobieta i dzieci wymagają
          > ochrony
          > >
          > > ze strony mężczyzny.
          >
          > Dokładnie tak samo jak krowy i świnie wymagają ochrony ze strony hodowcy.
          >
          Kobieta w starciu fizycznym z mężczyzną ma mniejsze szanse wygrania. Zastanów
          się w jaki sposób byłaby w stanie obronić kozę przed przypadkowym złodziejem.
          To jest jeden z powodów powstania praw i instytucji rodziny, więc moim skromnym
          zdaniem analogia do zwierząt hodowlanych jest conajmniej nietrafiona.
          >
          > > Jeśli miałbym wypowiedzieć się na temat merytorycznego sensu artykuły
          > zacząlbym
          > >
          > > od niesmiałego zauważenie faktu, że model rodziny zalezy przede wszystkim
          > od
          > > kobiet. We wszystkich kulturach bez względu na ich strukture to własnie
          > kobiety
          > >
          > > decyduja o wartościach wyznawanych przez ich dzieci;
          >
          > Rozumiem,że nie masz pojęcia o przemocy w rodzinie,a ubodło cię cos w
          > artykule,przypuszcm że to,że mężczyźni są agresorami i wypadają źle,a wraz z
          > nimi cały układ.
          > Otóż patriarchat to układ ze swoją dynamiką i powiązaniami - system, który
          się
          > sam napędza.Kobiety w patriarchacie wychowują swoje dzieci do patriarchatu.

          Przemoc w rodzinie w polskiej kulturze w okresie jej rozkwitu była raczej
          rzadkością. Przemoc pojawia się z chwilą urbanizacji polskiego społeczeństwa.
          Tak więc przełom XIX i XX wieku oraz okres powojenny. Nastąpiły wtedy znaczne
          zmiany społeczne i całkowity upadek pewnych instytucji społecznych. Patriarchat
          jest wspólnym określeniem dla wielu typów kultur; których cechą wspólna jest
          istnienie sformalizowanej instytuacji rodzinnej i obowiązek opieki przez ojca
          nad dziećmi. Różnice w tych systemach są diametralne od patryarchatu południa;
          gdzie w wielu klanach szef klanyu jest wladcą życia i śmierci wszystkich jego
          członków ( meżczyzn i kobiet ) i każda dyssubordynacja jest karana śmiercią; do
          wielu form patryarchatu południa; np. postmatryarchalny patryarchat słowiański
          polskiej wsi ( niektóre regiony), gdzie wszyskie ważniejsze decyzje ekonomiczne
          podejmuje kobieta.
          >
          > Argument, że chłopcy sa inaczej wychowani od dziewczynek jest dla
          > > mnie chybiony; ponad połowa mężczyzn w Polsce była wychowana w ostatnich
          > dóch ,
          > >
          > > trzech pokoleniach bez ojców.
          >
          >
          > Sorry, powiem to otwarcie- nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.Wychowanie
          > bez ojca nie ma nic wspólnego z brakiem wychowania do ról płciowych,w
          > szczególności patriarchalnych.Samotne matki tez mówią chłopcom,że mają być
          > twardzi,że chłopcy nie płacza,żeby się nie mazali jak baba.Oprócz zas matek
          > jest całe środowisko,bo matki nie mieszkają na pustyni ani na Księżycu.
          Pamietaj, że chłopcy wychowani przez samotne matki znacznie częsciej wyrastają
          na egoistów i bywają niesamodzielni częściej niż wychowani w rodzinach. Relacja
          matka ojciec u wszystkich dzieci jest wzorcem zachowania przneoszonyna własne
          małżeństwa. Jest przenoszona wprost albo na odwrót. Np. kobieta, której ojciec
          maltretował matkę; albo akceptuje każde zachowanie mężczyzny wobec niej; albo
          staję sie wojujaca femistką i widzi w kązdym mężczyźnie wroga, za wszelką cenę
          starając się dominować w związku.
          Jeśli chodzi o Polskę to w relacji do krajów ościennych relacje damsko-męskie
          były dużo bardziej normalne niz krajach ościennych ( niemieckie drei K) tak
          więc obecnie ton wojujacych poslkich femistek jest znacznie łagodniejszy niż
          ich niemieckich czy skandynawskich koleżanek. Chociaż i tak czasami MHO troszke
          przesadzają!@!
          • kocia_noga Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 13.03.07, 15:06
            aelithe napisał:

            > >
            > > Dokładnie tak samo jak krowy i świnie wymagają ochrony ze strony hodowcy.
            > >
            > Kobieta w starciu fizycznym z mężczyzną ma mniejsze szanse wygrania.>
            > zdaniem analogia do zwierząt hodowlanych jest conajmniej nietrafiona.

            Ależ trafiona,o zwierzeta hodowlane się dba, bo się je potem
            wykorzystuje.Czasem bardziej dba niz o kobiety.
            Poza tym to, o czym piszesz, to wychowanie do świata bandytów.Mamy już pewien
            ład w społeczeństwie,nie rządzą nami dzikie szajki,więc przemoc
            fizyczna,tzw "ochrona" kobiet jest słabym usprawiedliwieniem do ich
            kontrolowania.

            Kobiety w patriarchacie wychowują swoje dzieci do patriarchat
            > u.
            >
            > Przemoc w rodzinie /..../ Przepisałes spory fragment tekstu,sęk w tym że nie
            ma on żadnego odniesienia do tematu dyskusji.




            ,bo matki nie mieszkają na pustyni ani na Księżycu.

            > Pamietaj, że chłopcy wychowani przez samotne matki znacznie częsciej
            wyrastają
            > na egoistów i bywają niesamodzielni częściej niż wychowani w rodzinach.


            Daj namiary na badania potwierdzające te twoje dane, inaczej uznam że zmyślasz.



            > maltretował matkę; albo akceptuje każde zachowanie mężczyzny wobec niej; albo
            > staję sie wojujaca femistką i widzi w kązdym mężczyźnie wroga, za wszelką
            cenę
            > starając się dominować w związku.


            Też sam wymysliłeś? Przytocz źródło.
            • kot_behemot8 Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 13.03.07, 20:13
              Aelithe nie wolno pytać o źródła danych. To uraża jego godność, wpędza we
              frustarcję i w ogóle może być odczytane jako forma mobbingu.
              Wstydź się, Kocia a fuj a fuj, brzydka feministka...
            • aelithe Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 14.03.07, 16:38
              kocia_noga napisała:

              >
              > > maltretował matkę; albo akceptuje każde zachowanie mężczyzny wobec niej;
              > albo
              > > staję sie wojujaca femistką i widzi w kązdym mężczyźnie wroga, za wszelką
              >
              > cenę
              > > starając się dominować w związku.
              >
              To akurat z powszechnie dostępnej pracy kobiecej. Kilkanście artykułów w ciagu
              ostatniego roku, dodatkowo liczne artykuły w internecie. Sorry nie pisałem z
              tego doktoratu, aby znać teksty źródłowe. Sama czesto nie podajesz źródła
              cytowań.
              Bez względu na płeć przenosimy wzorzec zachowań damsko męskich z domu. Albo
              wprost albo na odwrót. Nie przez przypadek dziąłaczki najbardziej radykalnych
              organizacji kobiecych wywodzą się z rodzin gdzie relacja między ojcem a matką
              była nieco więcej niż nieprawidłowa.
          • piekielnica1 Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 13.03.07, 18:56
            > Np. kobieta, której
            > ociec maltretował matkę; albo akceptuje każde zachowanie mężczyzny wobec
            > niej; albo staję sie wojujaca femistką i widzi w kązdym mężczyźnie wroga, za
            > wszelką cenę starając się dominować w związku.

            W zasadzie napisałeś to o czym piszemy tutaj wszystkie.
            Bardzo ładnie to określiłeś, nic dodać nic ująć w relecjach rodzinnych
            prowadzących do feminizmu. Chyba, że próbowałbyś udowadniać, że maltretował bo
            sobie zasłużyła.
            Są jeszcze elementy społeczne i niesprawiedliwość w traktowaniu pracowników.
            I o to z grubsza chodzi feministkom.
            • kawitator Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 14.03.07, 19:14
              Są jeszcze elementy społeczne i niesprawiedliwość w traktowaniu pracowników.
              Ja byś mogła rozwinąc te elementy to może bym się cos naumiał;-)
            • aelithe Re: Patriarchat jako zrodlo przemocy 14.03.07, 20:40
              piekielnica znowu stosujesz swoją ulubioną taktykę; cytujesz zdania wyrwane z
              kontekstu i nad nimi się znęcasz

              nie powiedziałem, że każda feministka jest z patologicznej rodziny

              powiedziałem ci jakie są losy kobiet pochodzacych z rodzin o nieprawidłowych
              realcjach rodzinnych

              Jeśli potrafisz znaleźć lepsze uzasadnienie nizoandrii niektórych działeczek
              organizacji feministycznych i będzie to przekonujące; to bardzo proszę

              Jednym z głównych kłamstw feminizmu; jak to kiedyś napisano w znakomitym eseju,
              który w tłumaczeniu polskim drukował np. Playboy; jest hasło praw kobiet.
              Przyznasz, że to wspaniały wytruch, który nic nie znaczy. Kobieta jest przede
              wszystkim istota ludzką i jak każdy z nas ma własne niepowtarzalne cechy i
              pragnienia. Tak więc to co jest oczekiwaniem jednej kobiety, nie będzie
              pragnieniem drugiej. Co z resztą adekwatne jest równiez w stosunku do mężczyzn.
              Tak więc nie możesz określić praw kobiety. Tymczasem zawsze mżna zręcznie
              żąglować taką flagą, mówiąc każdej Pani, to czego oczekuje.
              Z drugiej strony słowo feminizm wykreśliłbym ze słownika. Jako organizacje
              feministyczne w rozumieniu globalnym traktuje się zarówno: organizacje walczące
              o poszanowanie praw obywatelskich w stosunku do kobiet, z którymi poglądami
              powinien się zgodzic każdy rozsądny człowiek; jak i strajnie lewacki lub
              skrajnie nizoadryczne twory. Czy uważasz, że jest to sprawiedliwe??
    • takete_malouma Dhulhuth fhtagn! 13.03.07, 15:27
      illiterate napisała:

      > Tekst nienajnowszy, ale jary, byc moze byl juz
      > linkowany - ale naprawde warto:
      > www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=206

      Klasyczne bzdury z Duluth.
      • illiterate Re: Dhulhuth fhtagn! 14.03.07, 05:05
        Dla tego faceta, autora tekstu, to akurat klasyczna codziennosc, noale
        najwyrazniej z innego niz Twoj kosmosu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka