Dodaj do ulubionych

zycie w pojedynke wybralo mnie...

11.09.07, 01:01
przypuszczam ze byla masa podobnych tematow na roznych forach. ale
nie chodze po nich i nie wiem gdzie szukac rozsadnych porad.
mam 27lat i jestem samotna. wlasciwe poza kilkoma randkami i jednym
2 miesiecznym "zwiazkiem" na sile w wieku lat 18 nie mialam kontaktu
z mezczyznami. zupelnie nie umiem sobie pomoc. czuje niesamowite
przygnebienie, ktore ostatnio przerodzilo sie w fizyczny dyskomfort.
chcialabym znalezc kogos na zycie, ale nie wiem jak sie do tego
zabrac. moje doswiadzcenia mozna porownac z tymi, ktore maja
pietnastolatki i to mi bardzo przeszkadza w kontaktach z plcia
przeciwna. taka postawa raczej nie zainteresuje doroslego i
normalnego mezczyzne. wydawalo mi sie, ze dobrze ukrywam swoj brak
pewnosci i doswiadczenia, ale oni chyba jednak to wylapuja i omijaja
mnie szerokim lukiem. nie potrafie ich oczarowac rozmowa, sposobem
bycia, kobiecoscia (wiecie o co chodzi...). ewentualne spotkania to
dla mnie okropny stres, bo czuje sie jak dziecko, a nie jak swiadoma
swych atutow i pewna siebie kobieta. jesli nawet ktos sie mna
zainteresuje to zwykle jest to jakis facet "na bani", ktoremu
wszystko jedno, bo wypil hektolitry piwa, lub taki mega wrazliwy,
ktory postrzega mnie jako bezpieczna przystan. nie gardze takimi
facetami i uwazam, ze tez zasluguja na milosc, ale zupelnie mnie nie
pociagaja. dzieje sie tak dlatego, ze mam doscc swoich problemow i
nie mam sily zmagac sie z cudzymi.
prosze nie ignorujcie mojego postu i powiedzcie jak mam sobie pomoc.
Obserwuj wątek
    • niedo-wiarek Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:11
      Idź do psychologa.
      • margot_may Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:14
        Jakby chciała to by już poszła. dawno temu. A ona nie chce więc siedź cicho.
      • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:17
        bylam u psychologa i troche mi to pomoglo, jednak nie na tyle abym
        mogla kogos znalezc :( pewnie znasz facetow lepiej niz ja myslesz,
        ze oni moga zaakaceptowac takie dziewczyny jak ja? moja wiedza jest
        czyto poradnikowo-podworkowa. z tego co czytam i obserwuje mam marne
        szanse...
        • niedo-wiarek Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:28

          Wielu facetów lubi nieśmiałe kobiety. Na Twoim miejscu zapisałbym
          się do jakiegoś biura matrymonialnego. W ofercie pisz prawdę, nie
          udawaj kogoś, kim nie jesteś. Ewentualnie możesz położyć nacisk na
          to, że byłaś bardzo zapracowana i nie starczało Tobie czasu na życie
          osobiste, a teraz chcesz to zmienić. Aha, najważniejsze- koniecznie
          dbaj o wygląd.
          • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:31
            a co z zyciem intymnym? jak mu powiedziec, ze jest pierwszy? boje
            sie, ze nie zrozumie, ze wysmieje...
            • niedo-wiarek Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:35
              Jeśli to taki problem, najmij sobie pana za pieniądze, który po
              prostu wykona usługę wprowadzania Cię w życie erotyczne. Trochę
              poćwiczysz i nabierzesz pewności.
            • takete_malouma Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:43
              all-alone napisała:

              > a co z zyciem intymnym? jak mu powiedziec, ze jest
              > pierwszy? boje sie, ze nie zrozumie, ze wysmieje...

              "Taki mega wrażliwy" pewnie by zrozumiał i nie wyśmiał, jednakże on cię zupełnie nie pociąga. A to pech!
              • kochanica-francuza Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 19:48

                >
                > "Taki mega wrażliwy" pewnie by zrozumiał i nie wyśmiał, jednakże on cię zupełni
                > e nie pociąga. A to pech!

                Złośliwości na pewno pomogą forumowiczce.
                >
                Megawrażliwy może być megawrażliwy wyłącznie na swoim punkcie. ;-) Acz nie musi.
    • takete_malouma Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:35
      all-alone napisała:

      > ale nie chodze po nich i nie wiem gdzie szukac rozsadnych
      > porad. mam 27lat i jestem samotna. wlasciwe poza kilkoma
      > randkami i jednym 2 miesiecznym "zwiazkiem" na sile w
      > wieku lat 18 nie mialam kontaktu z mezczyznami.

      Tak się porobiło z przyczyn od ciebie niezależnych, czy może dlatego, że "nie gardziłaś" kolegami, "ale zupełnie cię nie pociągali"?
      • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:42
        ten pierwszy i jedyny to byl dlatego, ze poprostu chialam kogos
        miec. z mojej strony nie bylo uczucia, z jego bylo. nie moglam
        zniesc tej sytuacji i zerwalam. a pozniej to chyba niesmialosc nie
        pozwolila mi znalezc kogos. moje randki zwykle konczyly sie "to ja
        jeszcze zadzwonie", albo chlopak wytrzymywal kilka spotkan i sobie
        odpuszczal. jesli mnie sie ktos spodobal to zwykle facte nie
        wiedzial o moim istnieniu.
        wkleilam ten watek rowniez na forum kobieta i tam napisalam troche o
        wygladzie. poza w/w niesmialoscia mam tez problem z akceptacja
        wlasnego wygladu.
        • takete_malouma Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:46
          all-alone napisała:

          > a pozniej to chyba niesmialosc nie pozwolila mi znalezc
          > kogos. (...) jesli mnie sie ktos spodobal to zwykle facte
          > nie wiedzial o moim istnieniu.
          > wkleilam ten watek rowniez na forum kobieta i tam napisalam
          > troche o wygladzie. poza w/w niesmialoscia mam tez problem z
          > akceptacja wlasnego wygladu.

          Aha, czyli krótko mówiąc, jesteś taka... taka trochę... mega wrażliwa?
        • margot_may Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:48
          Idź do wizażystki...
          • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:52
            mega wrazliwa i mega pokopana niestety. cieszcie sie, ze nie macie
            takich problemow. wiem, ze dla was moga one brzmiec jak rodem z
            podstawowki, ale wierzcie mi to naprawde potrafi zruinowac zycie i
            zapedzic w pulapke. chyba chcialabym usyszec zapewnienie, ze bedzie
            dobrze, ze znajdzie sie ktos kto zrozumie. ale jednoczesnie
            paralizuje mnie strach gdy pomysle o podjeciu jakiegos dzialania. no
            coz chyba zeswiruje...
            • margot_may Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 01:56
              ja mam prawie 25 lat i tez jestem sama. co więcej nigdy w życiu nie byłam w
              żadnym związku, więc widzisz zależy od człowieka czy się tym martwi czy nie.
              Mnie jakoś nie przyszło do głowy, żeby się tym martwić.
              Jezu, to ja jestem dziwna nie ty.
              • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 02:02
                pare lat temu tez mnie to nie martwilo, bo myslalam, ze mam czas.
                teraz mam wielka potrzebe bliskosci. ciezko to opisac. kiedy widze
                szczesliwe pary, kiedy widze jak ludzie potrafia wspolnie zyc,
                planowac przyszlosc, to sciska mi sie serce. czuje jakbym przespala
                kilka lat i dodatkowo popadla w smiesznosc. widzisz ludzie czesto
                nie rozumieja jak to jest byc samotnym. ciesze sie, ze ty dobrze to
                znosisz, ale ja nie. i masz racje, ze zalezy to od czloweka. ja
                potrzebuje kogos kogo pokocham z wzajemnoscia. tylko tyle i az tyle.
                • margot_may Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 02:14
                  Aaa, czyli miałaś taką opcję pt. "wystarczy poczekać", a teraz jesteś znużona
                  czekaniem?
                  Cokolwiek nei powiem to i tak zabrzmi jak banał: trawa jest bardziej zielona na
                  cudzym... czy jak to tam szło. A przecież na niektórych trafia dopiero po 30
                  albo po 40.
                  Ale ile zmarnowanych lat...- od razu można pomyśleć.

                  Ale tak na serio musisz stworzyć swój światek, a dopiero później ewentualnie
                  pozwolić komuś w niego wejść. Nie czekaj ze stworzeniem świata, aż kogoś
                  znajdziesz. TY nie jesteś pusta i nie czekasz na wypełnienie jak jakaś szklanka.
                  • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 02:16
                    a co masz na mysli przez ten moj siwtek? chyba taki mam, ale wydaje
                    sie byc malo atrakcyjny. a ty co robisz, zeby sobie umilic czas? czy
                    kiedykolwiek czujesz sie samotna?
                    • margot_may Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 03:10
                      Hmm, światek to ty i wszystko co dotyczy ciebie.
                      Powiedzmy, tak obrazowo, że w tej chwili jesteś mgłą. mgła to jest coś ulotnego.
                      Przez mgłę się przechodzi. Ta mgłę trzeba ugnieść, uformować. Bądźmy szczerzy-
                      większość ludzi potrafi zrobić ze swojego JA, swojej mgły tylko płaska formę.
                      Czy to dobrze? Z jednej strony maja jakieś ramy tej formy, ale są też bardzo
                      elastyczni, reformowalni. Związki, a raczej zawieranie ich, nie sprawia im wtedy
                      kłopotu.
                      Ale prawdziwe coś to stworzenie formy przestrzennej. I wydaje mi się, że właśnie
                      takie osoby maja szansę na prawdziwe spełnienie.
                      Forma okresla wszystko, cały twój świat: w sferze materialnej- jak wyglądasz,
                      jak wygląda twoje mieszkanie, co zakładasz na siebie, co kupujesz, co jesz, co
                      wyrzucasz, jak mówisz, jak się poruszasz, co nosisz ze sobą, czego słuchasz, co
                      oglądasz, co czytasz, gdzie chodzisz, gdzie nie chodzisz... z czego wynika sfera
                      uczuciwoa- co lubisz, czego nie lubisz, co chcesz mieć, a czego nie, co
                      planujesz, kogo lubisz, czego nienawidzisz, co cię męczy, a co niecierpliwi, co
                      wprawia w zażenowanie, a co zachwyca, co kochasz, czego nie potrafisz ścierpieć.
                      Przepraszam, to takie banalne, że aż mnie skręca: poznaj siebie, znajdź to, co
                      lubisz i naucz się cieszyć małymi przyjemnościami. Znasz to prawda? No więc ja
                      mówię to samo tylko innymi słowami.

                      Oj, wyślę ten post, ale niechętnie, bo w mojej formie jest taka jedna cecha:
                      uważam, że nie ma monopolu na prawdę, jeśli chodzi o ludzi. A to co ja uważam
                      może być kompletnie chybione, zwłaszcza, że cię nie znam.


              • turbomini Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 22.09.07, 09:17
                Margot, Ty masz 25 lat? No to Ci powiem, że nieźle się teraz zdziwiłam.
                Potraktuj to jak przedziwny komplement :).
            • mmaattyy Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 13.09.07, 11:09
              Kobieto posluchaj mojej rady i wez sie w garsc, zwalcz
              swoje 'potwory' bo jesli sama sobie z tym nie poradzisz, to nie licz
              ze ktos Cie z tego wyciagnie. Zycie jest piekne i proste, nie mysl
              ze pisze tak a muza, ja tez duzo w zyciu przeszlam, ale to uczynilo
              mnie tylko silniejsza.Zrozumialam ze jak sama sobie nie pomoge to
              niestety... i wtedy rozwiazania same zaczely przychodzic.
              • kochanica-francuza Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 13.09.07, 15:57
                mmaattyy napisała:

                > Kobieto posluchaj mojej rady i wez sie w garsc, zwalcz
                > swoje 'potwory' bo jesli sama sobie z tym nie poradzisz, to nie licz
                > ze ktos Cie z tego wyciagnie. Zycie jest piekne i proste, nie mysl
                > ze pisze tak a muza

                sobie a muzOM


                , ja tez duzo w zyciu przeszlam, ale to uczynilo
                > mnie tylko silniejsza.Zrozumialam ze jak sama sobie nie pomoge to
                > niestety... i wtedy rozwiazania same zaczely przychodzic.


        • niedo-wiarek Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 02:56
          Zerknąłem na ten wątek na forum Kobieta. Napisałaś, że masz kiepskie
          ciało, którego się wstydzisz. Przy tym odrzucasz miłych facetów, bo
          Cię nie pociągają. Wybacz, ale w takiej sytuacji naprawdę trudno coś
          poradzić. Pewnie celujesz w przystojniaków, którzy mogą sobie bez
          problemu znaleźć dużo ładniejsze dziewczyny od Ciebie i tyle. Albo
          zmienisz wymagania, albo będziesz sama.
          • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 03:05
            moze i masz racje... sama nie wiem. napisalam tam, ze mam ladna
            twarz i sadze, ze na pierwszy rzut oka to ich przyciaga. jednak ja w
            glowie mam obraz tego jak wygladam bez ubran. oni mysl, ze maja do
            czynienia z ladna dziewczyna i boje sie tego momentu kiedy mogliby
            zobaczyc jak bardzo sie mylili. a moze zle ich oceniam. w kazdym
            razie wszystkie wasze rady wezme do serca, bo tak dluzej nie moge
            zyc. bo co to za zycie?
            • bene_gesserit Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 08:06
              Troche od konca rozsuplujesz swoj klopot, mam wrazenie.
              Bo problemem nie jest brak faceta, ale twoj brak pewnosci siebie.
              Trudno zainteresowac sie kims, kto sam siebie nie lubi. Albo: taki
              typ ludzi przyciaga osoby bardzo specyficzne i z reguly nie konczy
              sie to dobrze. Wiec ja bym jako problem tu widziala nie brak faceta,
              ale brak milosci do siebie samej, wliczajac w to twoje cialo.
              Najlepszy pomysl to imo kontynuowanie terapii u dobrego terapeuty,
              udzial w warsztatach wyjazdowych itd.

              Druga sprawa - niektorzy samotni od zawsze albo prawie zawsze maja
              taka tendencje do idealizowania swojego wymarzonego partnera. Stad
              oczekiwania 'cud modelki, ktora jeszcze by miala intelekt jak
              brzytwa, dziewietnascie lat, kochala sie jak wykwalifikowana
              kurtyzana i gotowala jak mama', albo 'zeby byl dojrzaly ale pelen
              swobody, wygladal jak Denzel Washington, mial niebotyczne IQ i rowne
              mu EQ oraz kazde mozliwe Q, zeby byl genialny i w lozku i zeby
              zmywal sam z siebie'. To sa oczekiwania dosc nierealne, nawet w
              przypadku osob ultraatrakcyjnych towarzysko. Nie warto tej wiezy
              jeszcze podwyzszac, Krolewno :)

              Zauwazylas problem i prosisz o pomoc. To jest bardzo duzo, chociaz
              dzieki radom dobrych cioc z forum niewiele raczej mozna zmienic w
              zyciu, bo zeby cos zmienic, trzeba to _przezyc_ , a nie o tym
              przeczytac. Mi sie pare rzeczy udalo w sobie zmienic na terapii i
              wiem, ze bez niej nie bylabym w stanie byc w przefantastycznym
              zwiazku, w ktorym jestem. Tak czy inaczej, mysle ze glupio pisac o
              tym zyciu, ktore teraz masz jako o czyms bezwartosciowym - ono jest
              po cos, twoje jest, cos sie dobrego w nim dzieje i fajnego, chocby
              to, ze czegos szukasz i czegos chcesz.
            • karolana Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 11:06
              w kazdym
              > razie wszystkie wasze rady wezme do serca, bo tak dluzej nie moge
              > zyc. bo co to za zycie?

              Czytam twoje posty i przychodzą mi do głowy rzeczy następujące:
              - może wolisz kobiety, a myślisz, ze powinnaś woleć mężczyzn
              - nie trafiłaś jeszcze na właściwego faceta

              Mam pewną teorię dotyczącą związków, a mówi ona, że ze znalezieniem partnera
              jest jak ze znalezieniem pracy. Im później zaczniesz, im dłużej nie masz, tym
              trudniej znaleźć. Strategie poszukiwań nawet są podobne ;)

              > jednak ja w
              > glowie mam obraz tego jak wygladam bez ubran.

              To jest poważny błąd, który popełniają ludzie, nie tylko kobiety, choć one
              przede wszystkim. Ja przez taki "mój obraz w mojej głowie" zniszczyłam swój
              10-letni związek, więc uwierz, wiem co mówię. Widzimy siebie jak w krzywym
              zwierciadle - rzadko obiektywnie. Jeśli jesteśmy samokrytyczni albo mamy jakieś
              kompleksy, wyolbrzymiamy to do granic możliwości. A jeśli jeszcze zdarzy nam się
              usłyszeć od kogoś potwierdzenie naszych obaw, to już koniec. Tymczasem ludzie
              różnie nas widzą. Również z doświadczenia wiem, że większości nie chce się
              docierać do środka i jak młode pelikany łykają to, co im pokazujemy. Dopóki
              zachowujesz się jak brzydka kobieta, tak będą cię traktować.

              > oni mysl, ze maja do
              > czynienia z ladna dziewczyna

              A co im przeszkadza myśleć tak cały czas?? Poza tobą samą?
              Jeśli faktycznie twoje ciało jest bardzo brzydkie (nawet nie wyobrażam sobie co
              to może być) to może warto zainwestować w chirurgię plastyczną? Czy choćby w
              fitness, kosmetyki i masaże? Nie wiem, ponieważ "brzydkie ciało" to pojęcie tak
              pojemne, jak i subiektywne. Widzisz, ja po poważnej chorobie przytyłam 20 kilo,
              z rozmiaru 38 w ciągu 3 miesięcy wskoczyłam na 44, co przy moim wzroście czyniło
              ze mnie... kolumbrynę ;) Czułam się obrzydliwie. Miałam wielką bliznę na
              brzuchu, byłam po sterydach, więc ciało było jakby opuchnięte, cellulit,
              rozstępy, zamiast biustu miałam po prostu dodatkową (czwartą) fałdę. Wstydziłam
              się rozebrać przed własnym facetem, z którym byłam od 6 lat!! Kompletnie nie
              docierało do mnie, że dla niego, owszem, nie wyglądałam jak miss world, ale
              byłam na swój sposób piękna! Co więcej, niedawno z nim rozmawiałam o ty i
              wyobraź sobie, ze on w ogóle tego tak nie pamiętał :)"No byłaś pączuszek, ale
              bez przesady!!"

              Poza tym, są mężczyźni, dla których najważniejsza jest właśnie twarz :) Znam
              nawet jednego takiego - ma 27 lat i jest sam ponieważ jest bardzo nieśmiały :)
              Jeśli chcesz, służę namiarem ^^

              Powodzenia
              • all-alone Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 12:56
                nie wiecie jakie to dla mnie wazne, ze odpisalyscie. kiedy toniesz w
                swoich urojeniach warto poznac co mysla inni. dziekuje
                • kochanica-francuza No to jak wyglądasz? 11.09.07, 19:58
                  Napisz na maila. Mogę ci napisać, jak ja wyglądam. ;-) Grunt to postrzegać się
                  jako atrakcyjną.
                • 2_sara Re: zycie w pojedynke wybralo mnie... 11.09.07, 22:57
                  Wiem ,że to brzmi jak frywolny greps może ,ale może nie powinnaś myśleć o
                  jakimś z definicji przeznacznonym Ci faciu,ale może,kto wie,może pieknej
                  kobiecie????
              • kochanica-francuza A gdzie ten wątek na Kobiecie? 11.09.07, 19:57
                Chciałam znaleźć, ale na razie przekopuję się przez kupę szajsu (czytaj: durnych
                wątków różnych debili) i już mi się nie chce przekopywać.

                Poproszę linka.
                • all-alone Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 11.09.07, 23:30
                  tutaj jest ten watek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                  f=16&w=68837785
                  • kochanica-francuza Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 15:30
                    all-alone napisała:

                    > tutaj jest ten watek <a
                    href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?"target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?</a>
                    > f=16&w=68837785
                    • kochanica-francuza Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 15:32
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=68837785
                  • kochanica-francuza Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 15:33
                    Nic tu nie widzę konkretnego o wyglądzie. Niby co jest w tobie takiego brzydkiego?
                    • karolana Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 16:16
                      > Nic tu nie widzę konkretnego o wyglądzie. Niby co jest w tobie takiego brzydkie
                      > go?

                      no właśnie też nad tym się zastanawiam, bo "brzydkie ciało" brzmi bardzo
                      enigmatycznie... nie mam pojęcia co to może być... zdeformowanie? blizny?
                      poparzenia? otyłość? cellulit? rozstępy? obwisłości pośladków, biustu, ud?
                      nadmierna chudość? brak biustu?
                      hmmm nic innego nie przychodzi mi do głowy...
                      • kochanica-francuza Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 17:14

                        > no właśnie też nad tym się zastanawiam, bo "brzydkie ciało" brzmi bardzo
                        > enigmatycznie... nie mam pojęcia co to może być... zdeformowanie? blizny?
                        > poparzenia? otyłość? cellulit? rozstępy? obwisłości pośladków, biustu, ud?
                        > nadmierna chudość? brak biustu?
                        > hmmm nic innego nie przychodzi mi do głowy...

                        nieproporcjonalna budowa?
                        • karolana Re: A gdzie ten wątek na Kobiecie? 12.09.07, 17:29
                          > nieproporcjonalna budowa?

                          no fakt, też moze być
                          • all-alone wyglad 13.09.07, 10:53
                            jesli to ma w czyms pomoc... mam brzydka, potradzikowa skore po
                            kilku zabiegach "upiekszajacych". jestem skazana na golfy do konca
                            zycia, bo wierzcie mi, ze to wyglada paskudnie. z racji tego, ze
                            mezczyzni to wzrokowcy nie moglabym sie przelamac i rozebrac przed
                            moim ewentualnym partnerem. wiecie jak to jest kiedy bardzo chcecie
                            dla kogos pieknie wygladac - ja nigdy taka nie bede. z pewnoscia bez
                            ubrania w skali od 1 do 10 dostalabym 1. to nie jest wyimaginowany
                            problem tylko calkiem realny :(
                            • mmaattyy Re: wyglad 13.09.07, 12:40
                              Dziewczyny glowy do gory, bo sex jest w nas. Ostatnio bylam na
                              imprezie, gdzie byla kobieta karzel. Wiecie co zrobila? Weszla na
                              podest (a zapomnialam dodac miala na sobie szpilki i szorty) i
                              tanczyla lepiej i odwazniej od niejednej normalnego wzrostu.
                              Podrywala facetow i widac, ze czula sie dobrze w swoim ciele. Potem
                              ktos mi powiedzil, ze ona ma tez meza. Wiec pozostawie to bez
                              komentarza, same wyciagnijcie wnioski. Cieszcie sie tym co macie.
                              Zawsze mozna cos zamaskowac, zamalowac, odchudzic sie - to zalezy od
                              nas czy zjemy kolacje czy sie wysilimy by co rano przebieg ten
                              cholerny kilometr - to naprawde niewiele, a daje skutki - wiem po
                              sobie, bo sama mam okropne tendencje do tycia. Ale niestety trzeba
                              sie pilnowac, cos kosztem czegos. Powodzenia!!!
                            • kochanica-francuza Re: wyglad 13.09.07, 15:57
                              all-alone napisała:

                              > jesli to ma w czyms pomoc... mam brzydka, potradzikowa skore po
                              > kilku zabiegach "upiekszajacych".


                              eee nie rozumiem?

                              po jakich zabiegach?

                              nic z tą skórą nie można zrobić?


                              znaczy figurę masz atrakcyjną, tylko skórę nie w porządku?
                              • all-alone Re: wyglad 13.09.07, 20:06
                                no nic sie juz w moim przypadku nie da zrobic. mialam wszelkie
                                dostepne na rynku zabiegi majace przywrocic mi normalny wyglad, ale
                                nie poskutkowaly. skora wyglada na tyle zle, ze kiedy jedna znajoma
                                przez przypadek zobaczyla troche dekoltu to nie mogla ukryc
                                zdziwienia. wiec jesli jakas babka tak reaguje to jak moge sie
                                spodobac facetowi, ktory na pierwszy rzut okiem mysli, ze jestem
                                atrakcyjna? chcialabym przesadzac, ale moj wyglad w polaczeniu z
                                osobowiscia daje fatalna mieszanke i zero perspektyw na udane zycie.
                                • karolana Re: wyglad 13.09.07, 23:59
                                  > wiec jesli jakas babka tak reaguje to jak moge sie
                                  > spodobac facetowi,

                                  więc faceci wcale nie patrzą na kobiety tak krytycznie, jak się samym kobietom
                                  wydaje... ja dzisiaj usłyszałam od pewnego faceta, że jestem i zawsze byłam dla
                                  niego IDEALNA, nawet jak miałam 20 kilo nadwagi!!! uwierz, że mężczyźni nie są
                                  ani tak puści, ani tak drobiazgowi żeby rozważać każdą niedoskonałość figury czy
                                  skóry...
                                  trzymaj sie ciepło i życzę ci zebyś nauczyla się lubić siebie
                                  • nikitka87 Re: wyglad 22.09.07, 00:05
                                    Tak zgadzam się w zupełności z karolaną...
                                    To my jestesmy duzo bardziej krytyczne... cellulit, nadwaga i bóg
                                    wie co ejszcze... a facet niejednokrotnie nawet tego nei zauważa ...
                                    Więc moja droga czas zacząć popracowac nad własnym usposobieniem:)

                                    Codzienneie rano wstajes zi stajesz przed lustrem, nastepnie mówisz
                                    że masz np. ładny usmiech, sliczne oczy... sąsiadce, sąsiadowi
                                    mówisz z uśmeichem dzień dobry:) a jaki widzis zjakiegos fajnego
                                    osobnika to po prostu się usmiechasz...

                                    Ktos kiedyś powiedział, że najpięknięjsza jest twarz usmeichnięta:)
                                    Spróbuj nad tym popracować... To działa:) Sama wypróbowałam... w
                                    tamtym roku rozpoczełam studia, zmieniłam otoczneie i postanowiłam
                                    ze troche nad sobą popracuje... (w liceum nie miałam żadnego
                                    powodzenia.. stałam w koncie z głową spuszczoną... żalac sie nad
                                    sobą i nad sowim losem) po miesiacu niecałego studiowania umówilam
                                    sie na pierwszą randke...;] a potem z górki bylo:p spotkania z
                                    innymi facetami i takie tam...Nawet kolega z liceum nagle okazał
                                    zainteresowanie:P co wyraźnie zaznacyzł kiedys że go nie pociagął i
                                    tkaie tam... wiec to działa...gdyż do pieknośi nie należy..a wiec
                                    musiałam czegos innego w sobie posuzkac:) wiecej pewności siebie,
                                    usmeich na twarzy glowa do góry;) a cały świat należy tylko do
                                    Ciebie:)
                                    W końcu to co ejst w Tobie ma promieniowac... wtedy będzies
                                    znajpiękniejszą istotą na swiecie... i nie wazne cyz jestes wysoka
                                    cyz niska...czy szcuzpła czy masz nadwage... itd .to sa naprawde
                                    bzdety:)które my wyolbrzymiamy
                                    nie przjemuj sie tak:)

                                    Pozdrawiam:):*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka