all-alone
11.09.07, 01:01
przypuszczam ze byla masa podobnych tematow na roznych forach. ale
nie chodze po nich i nie wiem gdzie szukac rozsadnych porad.
mam 27lat i jestem samotna. wlasciwe poza kilkoma randkami i jednym
2 miesiecznym "zwiazkiem" na sile w wieku lat 18 nie mialam kontaktu
z mezczyznami. zupelnie nie umiem sobie pomoc. czuje niesamowite
przygnebienie, ktore ostatnio przerodzilo sie w fizyczny dyskomfort.
chcialabym znalezc kogos na zycie, ale nie wiem jak sie do tego
zabrac. moje doswiadzcenia mozna porownac z tymi, ktore maja
pietnastolatki i to mi bardzo przeszkadza w kontaktach z plcia
przeciwna. taka postawa raczej nie zainteresuje doroslego i
normalnego mezczyzne. wydawalo mi sie, ze dobrze ukrywam swoj brak
pewnosci i doswiadczenia, ale oni chyba jednak to wylapuja i omijaja
mnie szerokim lukiem. nie potrafie ich oczarowac rozmowa, sposobem
bycia, kobiecoscia (wiecie o co chodzi...). ewentualne spotkania to
dla mnie okropny stres, bo czuje sie jak dziecko, a nie jak swiadoma
swych atutow i pewna siebie kobieta. jesli nawet ktos sie mna
zainteresuje to zwykle jest to jakis facet "na bani", ktoremu
wszystko jedno, bo wypil hektolitry piwa, lub taki mega wrazliwy,
ktory postrzega mnie jako bezpieczna przystan. nie gardze takimi
facetami i uwazam, ze tez zasluguja na milosc, ale zupelnie mnie nie
pociagaja. dzieje sie tak dlatego, ze mam doscc swoich problemow i
nie mam sily zmagac sie z cudzymi.
prosze nie ignorujcie mojego postu i powiedzcie jak mam sobie pomoc.