Dodaj do ulubionych

Szklany sufit

03.01.08, 21:06
Czytałyście wywiad w Wyborczej z Wandą Rapaczyńską? Zwróciłam uwagę
zwłaszcza na fragment jej wypowiedzi dotyczący awansowania kobiet w
korporacjach, pozwolę sobie zacytować:

Często byłaś jedyną kobietą?

- Bardzo często. Na poziomie szefów filii banku jest bardzo dużo
kobiet, ale na szczytach jest niewiele. One się zatrzymują.

Na jakim szczeblu się zatrzymują?

- Wchodzisz do korporacyjnej siedziby, do centrali, i ten procent
zaczyna bardzo szybko spadać. Amerykanie to nazywają szklanym
sufitem. Że kobiety walą głową w szklany sufit. W Citibanku jest coś
takiego, co się nazywało senior management, to jest taka egzekutywa
korporacyjna. Po paru latach pracy, jak tam dotarłam, to na tym
poziomie kobiet już było tylko 6 proc. I to w firmie, która się o
kobiety starała, miała całą politykę ich awansów. Na jakimś
spotkaniu dostałyśmy nawet wszystkie od ówczesnego prezesa Citibanku
złote broszki w formie cyfry sześć.

Co jest przyczyną?

- Nie znam odpowiedzi. Mam tylko kilka hipotez. Jedna hipoteza, że
jest taki okres w życiu kobiet, że nie są w stanie poświęcić się
pracy. Masz małe dziecko, które trzeba odebrać ze szkoły, z którym
trzeba zrobić lekcje. Ono ma mecz piłki nożnej, na który musisz iść,
bo tego oczekuje, albo koncert, w którym gra, śpiewa w chórze,
wszystko jedno, co robi. Więc ty w pracy nie możesz siedzieć do 12
wieczór, musisz wyjść wcześniej. Co się odbywa z jakąś tam subtelną
stratą. Jak wielką, zależy od szefa. Czy wykaże zrozumienie. I czy w
ogóle przyjdzie mu do głowy, żeby to zrozumienie wykazać. Bo
najczęściej jego zachowanie nie jest przez niego uświadomione. To
nie jest tak, że ktoś mówi: Torańska ma małą córkę, nie będziemy jej
awansować, bo dziecko może zachorować i ona nie poleci na zebranie
do Singapuru. Nie, ta selekcja odbywa się w podświadomości, nie jest
wyrozumowana.
(...)
A druga przyczyna tego, że mało kobiet jest na szczytach, wynika
moim zdaniem z tego, że mężczyźni w korporacji czują się znacznie
lepiej we własnym towarzystwie. Oni mają pewien sposób bycia ze
sobą. Agresywno-zaczepny, wzajemnego ustawiania się, jak chłopcy w
szatni po meczu. A kobiety wprowadzają inny dyskurs, który im
niejako miesza w głowach. W kobietach jest znacznie mniej pozowania
i są bardziej zorientowane na wykonanie dobrej roboty niż na
sprzedawanie siebie. Kobiety też mają problem z polityką. I bardzo
często są zaskakiwane intrygami na boku. Nie wiedzą wtedy, o co
chodzi, nie rozumieją, dlaczego nagle zostają odcięte od możliwości
wykonania swojej pracy.

Jak przyjdziesz i przyniesiesz mi problem, to go rozwiążę. Najpierw
zbadam sytuację, sprawdzę, czy dobra jest definicja problemu,
zdobędę dane, usiądę, coś wykombinuję. Potem to, co wymyśliłam,
skonsultuję z różnymi osobami, żeby mi pomogły w szczegółach, a
później wymyślę plan wdrożenia, w ten sposób, by wszyscy - bez
żadnej chamówy - mogli w nim uczestniczyć i uznali, że to ich
projekt. I poszły konie po betonie. Ale kombinacje kto z kim są nie
dla mnie.

Mężczyźni zaś spotkają się na golfie, coś tam sobie powiedzą,
pokombinują, poplotkują, w przeciwieństwie do kobiet wesprą się
nawzajem. I przez to, że są w większości, ustawiają boisko.

Kobiety też mają inny stosunek do zespołów ludzkich. Boję się
generalizować, mówię o swoim doświadczeniu, ale zauważyłam, że w
znacznie mniej instrumentalny sposób traktują ludzi. Lepiej
rozumieją, że efekt ich pracy zależy od jakości zespołu, że to nie
one wszystko wykonują.


Ciekawa teoria prawda? Moim zdaniem cos w tym jest.
Obserwuj wątek
    • malila Re: Szklany sufit 04.01.08, 12:25
      Tak, coś w tym jest. Na pewno zgadzam się z tym, że kobiety, które
      decydują się na dzieci, mają w swoim życiu taki okres, kiedy muszą
      dzielić życie między pracę i dzieci i to stopuje ich życie zawodowe.
      Jeśl zaś chodzi o drugą przyczynę, to rzeczywiście bardzo możliwe,
      że mężczyźni czują się lepiej we własnym towarzystwie. Nie neguję
      też tego, że kobiety mogą wprowadzać inny dyskurs. Nie jestem jednak
      pewna, czy za tę niepewność mężczyzn w stosunku do kobiet w istotnym
      stopniu odpowiadają rzeczywiste różnice, czy też może raczej
      przekonanie, że te różnice istnieją. Tak jak z tym głupieniem
      mężczyzn przy blondynkach. Podobno mężczyznom w obecności blondynki
      obniża się IQ. Możliwe iż dlatego, że działa stereotyp głupiej
      blondynki a ludzie konfrontowani ze stereotypami dostosowują się do
      nich.
    • dagmama Re: Szklany sufit 04.01.08, 13:55
      Tak sobie myślę o mojej szwagierce, która zajmuje kierownicze
      stanowisko w dużej firmie. Powiedziała mi niedawno, ze ma ambicje
      zostać pierwszym dyrektorem-kobietą w tej firmie.
      Jestem przekonana, że jej się uda, ona jest idealna: przyjechała z
      małego miasta, nie ma rodziny i przyjaciół poza firmą, nie planuje
      małżeństwa ani dzieci, jej życie to firma i dwa koty.
      Z rodziną widzi sie dwa razy w roku.
      • malila Re: Szklany sufit 04.01.08, 21:46
        Brak rodziny nie gwarantuje sukcesu. Pamiętasz historię mojej
        szwagierki, której szefowa powiedziała, że trzeba wybierać między
        pracą i dzieckiem? Ta szefowa właśnie nie ma rodziny i jej głównym
        celem jest awans zawodowy. Pisałam, że wysłała moją szwagierkę na
        kurs dla członków rad nadzorczych. Otóż na egzaminie okazało się, że
        szefowa też zdaje. Niestety, szwagierka wymaksowała egzamin i zdała
        lepiej od szefowej. Po czym dowiedziała się (szwagierka), że nie
        pojedzie w delegację (w sprawie, o której szefowa miała blade
        pojęcie) i nie dostanie premii rocznej.
        • dagmama Re: Szklany sufit 07.01.08, 13:06
          No niestety, sukces to nie sama matematyka. Pozostaje jeszcze
          czynnik ludzki w postaci zawistnych przełożonych:-(
          • verdana Re: Szklany sufit 07.01.08, 16:06
            A ja nie jestem pewna, czy duza część "winy" nie lezy i po stronie
            samych kobiet. Tzn. moze jest tak, ze wielu kobietom nie zalezy na
            awansie dla samego prestizu. Widzę np. wybory dyrektora u nas w
            Instytucie. Kobiety, ktore starają się o to stanowisko - to wyjątki.
            Mnie np. do głowy nie wpadlo, by dokladac sobie pracy li i jedynie
            dla prestizu... Po prostu wole być w domu. Może to jest ta rozsadna
            postawa - fakt, ze kobiety w znacznie mniejszym stopniu oceniaja
            same siebie po tym, jakie stanowisko zajmuja, i że do zycia nie jest
            im potrzebne dyr. przed nazwiskiem?
            No i druga sprawa - widzę kolokwia habilitacyjne. Doktoraty broni u
            nas mniej-wiecej tyle samo mężczyzn i kobiet. Habilitacje - może
            jedna kobieta na 15 facetów. I tu zagadka - dlaczego? Doktorat to
            zwykle czas malutkich dzieci, albo i porodów. Habilitacja - dzieci
            starszych, nastolatkow. Nie ma żadnego wytłumaczenia, dlaczego
            kobiety habilitacji nie robią - oprocz tego, ze im się nie chce dla
            samego prestizu.
            • dagmama Re: Szklany sufit 08.01.08, 20:14
              Nie znam sie na ludziach nauki. Jeśli za doktoratem idą pieniądze,
              to dzieci i porody w jego zdobyciu nie przeszkadzają?
              A za habilitacją nie i dlatego nie ma sensu starszych dzieci i
              nastolatków stresować maminą karierą naukową?

              Ja to w ogóle nie wiem czym się różni dr od dr hab.:-(
              Ale to mój problem. Ja nawet nie użyłabym słowa "prestiż",
              tylko "satysfakcja".
              Prestiz bycia dr hab. jest chyba nieodwracalny, a satysfakcja bycia
              szefem ulotna - zawsze można wylecieć.

              W firmie, rozumiem, że za dodatkowymi obowiązkami, które niesie ze
              sobą awans, idą też dodatkowe pieniądze i satysfakcja.
              • verdana Re: Szklany sufit 08.01.08, 23:54
                No tak - ale ja jednak tego nie rozumiem... Tzn. nie rozumiem,
                dlaczego kobiety, ktorym obiektywnie w robieniu kariery naukowej nie
                przeszkadza (w 80% wypadków) od poziomu doktoratu nic więcej niż
                facetom, tej kariery jednak nie wybierają (pod pojeciem kariera
                rozumiem kolejne stopnie, a nie bycie najwybitnieszym naukowcem w
                kraju).
                No i na Radzie Naukowej siedzi ponad 50 facetów i siedem kobiet.
                Niby mozna powiedzieć "szklany sufit" - ale to szkło załozyły same
                kobiety.
                Różnica miedzy dr a dr. hab w nauce jest olbrzymia - dr. nie
                jest "samodzielny", nie moze robić pewnych rzeczy, a dr hab. na ogół
                otrzymuje tytuł uczelnianego profesora, moze prowadzić doktoraty,
                jest poszukiwany przez prywatne wyższe uczelnie, bo jest obowiazek
                posiadania "minimum kadrowego".
                W naszym instytucie ani za doktoratem, ani za habilitacją nie idą
                bezposrednie pieniądze (200 zł podwyzki....)- ale możliwość ich
                zarobienia gdzie indziej. Przy czym przy habilitacji ta możliwość
                jest bez porownania większa.
                Wiec dla mnie to nierozwiazywalna zagadka.
                • dagmama Re: Szklany sufit 09.01.08, 10:31
                  Może chodzi o tę możliwość zarobienia gdzie indziej?
                  Kobiety przywiązują się do miejsc pracy i boją się przenosić, nawet,
                  jeśli mogłyby mieć lepsze warunki? W jakim wieku to zwykle jest? 40?

                  Kiedyś na imprezie pogratulowano mojej znajomej, że należy do 1%
                  kobiet-przedsiębiorców (zatrudniających pracowników). Ona prowadzi
                  szkołę językową, zatrudnia z 6 osób.

                  I przypomniała mi się jedna "Polityka", czy "Wprost", nie powiem
                  dokładnie, ale z końca tamtego roku. Był tam artykuł o tym, jak to,
                  ze względu na emigrację, ciężko o pracownika, jak to oferuje się
                  ludziom dobre płace, a oni i tak nie przychodzą i wypowiadały się
                  tam właścicielki dużych firm. WSZYSTKIE przykłady to były firmy
                  kobiet.
                  Miało to chyba stworzyć obraz, jak to kobiety są przedsiębiorcze,
                  jak ich pełno w biznesie. A to 1%.

                  Może się jeszcze rozwinę i kogoś zatrudnię dla PRESTIŻU między
                  innymi:-)
                  • verdana Re: Szklany sufit 10.01.08, 13:02
                    Nie, u nas nikt się nie przenosi, tylko bierze pracę dodatkową.
                    Praca w naszym instytucie na pełen etat, to 2 godz. w tygodniu (za
                    grosze). Wiec wszyscy pracuja na drugich i trzecich etatach - a od
                    stopnia zalezy, ile na tych etatach będa płacili.
    • lezbobimbo Re: Szklany sufit 10.01.08, 22:45
      > A druga przyczyna tego, że mało kobiet jest na szczytach, wynika
      > moim zdaniem z tego, że mężczyźni w korporacji czują się znacznie
      > lepiej we własnym towarzystwie. Oni mają pewien sposób bycia ze
      > sobą. Agresywno-zaczepny, wzajemnego ustawiania się, jak chłopcy w
      > szatni po meczu. A kobiety wprowadzają inny dyskurs, który im
      > niejako miesza w głowach. W kobietach jest znacznie mniej pozowania
      > i są bardziej zorientowane na wykonanie dobrej roboty niż na
      > sprzedawanie siebie.

      Wlasnie tak.
      Jesli awans w firmie zalezy od szefa, czesto bedzie wybierac osobe podobna do
      siebie - jesli taki szef to facet, to bedzie wybieral podobnych do siebie
      mlodych faciów, a nie jakies dziwne kobiety z macica i nie wiadomo czym.. wybór
      jak najbardziej niesprawiedliwy i irracjonalnie emocjonalny (heh). Oczywiscie
      taki awansujacy nie powinien byc zbyt ostentacyjnie lepszy od takiego szefunia ;)

      Zaobserwowano tez w korporacjach oraz w biurach posredników pracy, ze faceci
      wlasnie lubia i umieja sie przechwalac soba i sprzedawac siebie (n.p. jesli
      ogloszenie wymaga spelnienia 10 pktów od poszukujacego pracy, to faceci
      zglaszaja sie, nawet jesli maja tylko 3-4 punkty spelnione. Natomiast kobiety
      nie zglaszaja sie, gdy maja 9 punktów...). Kobietom od malego obniza sie
      poczucie wlasnej wartosci i uczy sie je byc ciche i skromne oraz odwalac
      najciezsza robote w skryciu.
      Jesli szef usiluje byc bardziej sprawiedliwy niz ten, kto zatrudnia i awansuje
      podobnych do siebie, to awansuje osoby potrafiace sie lepiej sprzedac i bardziej
      halasliwe... to tez niesprawiedliwe dla osób cichych a sumiennych.
    • skrzydlate Re: Szklany sufit 12.01.08, 09:55
      w moich obserwacji wynika tez że kobiety nie są aż tak nastawione na sukces,
      rywalizację i osiąganie celów za wszelką cenę. Prestiż społeczny osiągany przez
      wysokie stanowisko nie jest dokładnie tym co kobiety sobie cenią najbardziej i
      tym czego oczekuje od nich społeczeństwo - jako średnia. Może mam nieco wąskie
      pole obserwacji, ale tyle zauważyłam.

      Natomiast od mężczyzn oczekuje sie że będą mieli pozycje i kasę. Na tej
      podstawie ocenia sie ich wartość, głównie. No i mamy wyścig, gdzie największą
      motywację mają mężczyźni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka