Dodaj do ulubionych

Francja,GB,Węgry,Chorwacja;Usa,Brazylia,RPA,Dania,

16.08.03, 00:28
Francja,GB,Węgry,Chorwacja,Usa,Brazylia,RPA,Dania,Szwecja,Szwajcaria,Holandia
,Islandia,Norwegia,Belgia,Finlandia,Portugalia,Hiszpania,Kanada – Kiedy
Polska?!

Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało już w 1973 r., że w świetle
przeprowadzonych analiz homoseksualizm nie spełnia kryteriów zaburzenia
psychicznego i wykreśliło go ze swojej klasyfikacji tych zaburzeń
(Diagnostical and Statistical Manual and Mental Disorders – DSM). Tym samym
orientacja homoseksualna została uznana przez światową czołówkę specjalistów
w zakresie zdrowia psychicznego za jeden z naturalnych wariantów
seksualności. W ślad za APA także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła
homoseksualizm ze swojej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (International
Classification of Diseases – ICD).

W 1998 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) opublikowało
oświadczenie, w którym sprzeciwiło się jakiemukolwiek leczeniu
homoseksualizmu, a zwłaszcza tzw. terapii naprawczej, obiecującej zmianę
orientacji na heteroseksualną. Nie dowiedziono możliwości wyeliminowania
pragnień homoseksualnych ani wytworzenia w ich miejsce popędu
heteroseksualnego – stwierdzili psychiatrzy z całą stanowczością.
Specjaliści zwrócili uwagę na zagrożenia równowagi emocjonalnej, związane z
wypieraniem się własnej orientacji: depresję, problemy z samoidentyfikacją i
zachowania autodestrukcyjne.

Nie znaleziono dotychczas genu orientacji seksualnej, chociaż wyniki pewnych
badań nad bliźniętami sugerują uwarunkowania genetyczne.
Najbardziej prawdopodobne, zdaniem psychiatry i seksuologa prof. Zbigniewa
Lwa-Starowicza, są biologiczne przyczyny tej orientacji. – Większość badaczy
skłania się dziś ku stanowisku, że przynajmniej część populacji
homoseksualnej uwarunkowana jest procesami, zachodzącymi w okresie rozwoju
płodowego – mówi profesor. To stanowisko wynika z najnowszych badań
endokrynologicznych i badań nad budową pewnych struktur mózgu, które budzą
duże nadzieje, ale nie wiadomo, kiedy zostaną ostatecznie podsumowane.

Natomiast nie zgromadzono naukowych dowodów na poparcie potocznych opinii,
że geje mają większe niż inni tendencje do pedofilii, że osoby homoseksualne
są złymi rodzicami, że homoseksualizm jest zaraźliwy albo że wynika z
wyboru. Mówienie o moralności w kontekście orientacji seksualnej nie ma
większego sensu niż moralne wartościowanie osób leworęcznych lub rudych.
Orientacja seksualna jest już prawdopodobnie ustalona u małych dzieci, a
ujawnia się najczęściej w początkowym okresie dorastania. Możliwe, że
przychodzimy z nią na świat. Jednak ze względu na trudności w badaniu jej
przejawów u całkiem małych dzieci nie można ustalić, czy wczesne
doświadczenia i sposób wychowania mogą modyfikować orientację seksualną.



Statystycznie jeden na piętnastu mężczyzn jest gejem, a jedna na dwadzieścia
pięć kobiet – lesbijką. Wedle światowych szacunków osoby o orientacji
homoseksualnej stanowią około 7 proc. każdego społeczeństwa. Natomiast
wiedza o tej grupie współobywateli jest właściwie żadna, dominują stereotypy.


Także edukacja szkolna w tym zakresie właściwie nie istnieje. Projektowano
ją w ramach przedmiotu „Przygotowanie do życia w rodzinie”, ale to, co
pozostało w wyniku modyfikacji programu dokonanych w drugiej połowie lat
90., jest faktycznie antyedukacją. Zatwierdzone do użytku szkolnego
podręczniki i materiały dla nauczycieli stanowią kompilację negatywnie
wartościujących ocen. „Należy generalnie uznać, iż związek homoseksualny
jest związkiem patologicznym”, „Postawa homoseksualna jest formą
zaprzeczenia własnej płciowości i wyrazem lęku przed partnerem płci
odmiennej oraz agresji wobec samego siebie”, „Homoseksualiści i lesbijki
mają w ciągu życia nawet do kilku tysięcy różnych partnerów”. I tak dalej w
duchu wzbudzania niechęci i lęku („Zanim wybierzesz” M. i W. Grabowscy, A. i
M. Niemyscy, M. i P. Wołochowiczowie).

Już na początku lat 70. dwudziestego wieku Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne (APA) zrzeszające autorytety naukowe z całego świata
postanowiło – w następstwie coraz liczniej pojawiających się wątpliwości –
poddać rewizji wyniki wielu dotychczasowych badań nad homoseksualizmem. Z
zakłopotaniem zdemaskowano kompromitujące wykroczenia przeciwko metodologii
naukowej, które podważały wiarygodność wniosków wyprowadzanych z tych badań.

Jednym z najpoważniejszych uchybień była rażąca niereprezentatywność osób
badanych w zestawieniu z całą homoseksualną społecznością. Prowadzono
badania nad pacjentami klinicznymi, którzy sami zgłosili się na terapię z
powodu poważnych problemów natury psychicznej. Nie badano osób
homoseksualnych, które nigdy nie odczuwały potrzeby korzystania z
psychoterapii ani nawet konsultowania swojego samopoczucia z terapeutą. Ale
wnioski z selektywnych badań uogólniano na całą populację gejowską,
ogłaszając jako prawdę dowiedzioną naukowo, że geje są nieszczęśliwymi
ludźmi o zaburzonej psychice, którzy nie radzą sobie w życiu społecznym.
Tymczasem źródłem konfliktów psychicznych u gejów i lesbijek szukających
pomocy nie była ich orientacja seksualna, tylko napiętnowanie społeczne i
odrzucenie.

Wielu autorów badań dokonywało uogólnień na podstawie tzw. studiów
przypadku, czyli opisu losów pojedynczych osób, które ich zafrapowały w
praktyce terapeutycznej. Nie można wtedy obronić się przed zarzutem
tendencyjnego (nawet nieświadomego) doboru takich przypadków, które pasują
do przyjętej tezy lub afirmowanej teorii. Badacze najczęściej nie kryli
negatywnej postawy wobec homoseksualizmu, a badani byli tego świadomi. Jeśli
pacjenci nie akceptowali samych siebie, musiało to mieć wpływ na wyniki.


Nie wytrzymały krytyki teorie, których autorzy poszukiwali rodzinnych lub
społecznych uwarunkowań tej orientacji. Celowali w nich zwłaszcza
psychoanalitycy i psychoterapeuci. Przygotowali oni cały wachlarz
potencjalnych wyjaśnień, z którego dobierali najbardziej pasujące do
konkretnego przypadku.

polityka.onet.pl/162,1128210,8,,druk.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Edytka Re: Francja,GB,Węgry,Chorwacja;Usa,Brazylia,RPA,D IP: *.icpnet.pl 16.08.03, 15:02
      Przydługie to i nudne. Pomijam już fakt, że za udowadnianie teorii które nikodo
      nie obchodzą zabrali się sami zainteresowani...
      • kkkaczory_piss_brothers KROTKIE TO I CIEKAWE,BA IM KROTSZE TYM CIEKAWSZE? 17.08.03, 01:27
        Ciekawe co na ten twoj post powiedzial by sam "NIKODO"?:))))))

        Gość portalu: Edytka napisał(a):

        > Przydługie to i nudne. Pomijam już fakt, że za udowadnianie teorii które
        nikodo
        >
        > nie obchodzą zabrali się sami zainteresowani...
        • Gość: Edytka Re: KROTKIE TO I CIEKAWE,BA IM KROTSZE TYM CIEKAW IP: *.icpnet.pl 17.08.03, 12:14
          Ty też znasz Sama Nikodo?
          To mój wujek!
          Witaj w rodzinie!
          • kkkaczory_piss_brothers Sam Nikodo to twoj wujaszek? Na szczescie nie znam 17.08.03, 16:42
            ale mniemam, iz musi on byc z ciebie niezmiernie dumny.
            Wcielasz w zycie rodzinny tumiwisizm:)

            > Przydługie to i nudne.

            Teraz krociutenkie i w mysl twojego sylogizmu prostackiego przypuszczam, ze
            tym razem interesujacy post:(

    • kkkaczory_piss_brothers papa 17.08.03, 21:05
      Papież Aleksander VI - nieszczęście Kościoła

      Grzechy Aleksandra są tak oczywiste, że nie trzeba mu jeszcze dokładać legend
      o worach srebra, którym kupił sobie tiarę papieską, truciźnie, którą pozbywał
      się przeciwników, i kazirodztwie, które miało go łączyć z Lukrecją.

      Aleksander kochał swe kobiety i swoje dzieci, czego dowodem miały być między
      innymi godności i dobra kościelne, którymi je obdarował. Z dzieci papieża z
      Vanozzą (były jeszcze z innych związków) dwoje przeszło do historii ze sławą
      może jeszcze gorszą niż ich ojciec – Cezar i Lukrecja. Cezar jako bezwzględny
      kondotier, Lukrecja jako intrygantka i trucicielka, mistrzyni cantarelli, jak
      nazwano śmiercionośną miksturę, której sekret miał rzekomo posiadać ród
      Borgiów.


      Aleksander gorszył współczesnych romansami, ale jeszcze bardziej nepotyzmem i
      handlem godnościami kościelnymi. Niejeden Borgia miał nieślubne dzieci,
      kochanki i uprawiał symonię (kupczenie odpustami, sakramentami, urzędami i
      dobrami kościelnymi). Lecz papież jest tylko jeden, jego grzechy (i cnoty)
      muszą ściągać szczególną uwagę świata.

      Renesansowy historyk na dworze Medyceuszy Guicciardini pisał: „Na skutek
      takich poczynań w ludzkich sercach całkowicie zaginął szacunek dla
      pontyfikatu, choć częściowo utrzymał się autorytet samego papieskiego tytułu i
      religii”. Słynny badacz kultury Odrodzenia Jakub Burckhardt tak ujmuje zasadę
      kierującą życiem ówczesnych włoskich elit: Rób, co chcesz – ludzie wolni,
      dobrze urodzeni i wykształceni, obracający się w dobrym towarzystwie, kierują
      się instynktem, który zachęca ich do czynów cnoty, a chroni przed występkami.
      Ten instynkt nazywa się: honor.

      Honor, a nie wiara. Religia katolicka była w tych kręgach tolerowana, ale
      przybierała postać postmodernistyczną. Chrześcijaństwo mieszało się z
      pogaństwem do tego stopnia, że Boga nazywano „Jowiszem za nas ukrzyżowanym”.
      Aleksander potrafił oglądać z córką Lukrecją z okna papieskiego pałacu
      kopulację ogierów z klaczami, umyślnie zagonionymi przez służbę na dziedziniec
      Watykanu.


      Gigant niemieckiej historiografii, Leopold von Ranke, wystawia papieżowi
      Aleksandrowi VI fatalne świadectwo: „Przez wszystkie dni swego życia dążył
      jedynie do tego, by używać życia, szukać przyjemności i zaspokajać swe ambicje
      i zachcianki”. Nokautuje Aleksandra także historyk z Edynburga Richard
      MacKenney: „Zgniły moralnie”.

      Aleksandrowi. Machiavelli nazwał go „człowiekiem nikczemnym”, a Egidio da
      Viterbo, późniejszy purpurat, w lipcu 1501 r. tak pisał o Aleksandrze w liście
      z Rzymu: „Papież na oczach wszystkich jednych pozbawia mienia, innych życia,
      jednych wysyła na wygnanie, innych na galery, a jeszcze innym odbiera dom i
      usadza tam jakiegoś hultaja. Częściej handluje się tu dobrami kościelnymi niż
      gdzie indziej arbuzami lub bułeczkami i wodą. Nie szanuje się sądów, jako że
      źródłem wszelkiego prawa jest tu przemoc i owi hultaje. Wyjąwszy samego
      papieża, który ma stale wokół siebie swą nieprawą hałastrę, każdego wieczoru
      do Pałacu sprowadza się po cichu 25 lub więcej kobiet i pozostają tam one od
      Ave Maria aż do godziny pierwszej, w oczywisty sposób czyniąc z Pałacu zamtuz
      wszelkiego zepsucia pełen”. Kurią rzymską za papieża Aleksandra VI nie
      rządziło prawo ani zasady chrześcijańskie, lecz aurum, vis et Venus – złoto,
      siła i Wenus – wyrokował Viterbo.

      Ród Borgiów miał matecznik w Aragonii i po hiszpańsku zwał się Borja. Rodrigo
      nie był pierwszym papieżem w tej rodzinie arystokratów. W połowie XV w. na
      tron papieski wprowadziła ona Alfonsa de Borja – Kaliksta III. Panował nad
      Kościołem tylko trzy lata, ale zdążył obsadzić wiele stanowisk rodakami, a
      urodzonego w Walencji siostrzeńca, 25-letniego Rodrigo mianować kardynałem.
      Rodrigo Borgia piastował przez 35 lat ważny i lukratywny urząd wicekanclerza
      Kościoła i wyrobił sobie opinię zręcznego i roztropnego administratora. Ale
      miał też inne przymioty: przystojny, postawny, czarujący w obejściu,
      błyskotliwy i przekonujący w rozmowie, słowem dusza towarzystwa. Kapelusz
      kardynalski kapeluszem, ale nie za cenę rozkoszy życia.

      Renesansowi papieże i kardynałowie mieli dwory z błaznami, śpiewakami i
      kuglarzami i stajnie z ogierami najczystszej krwi, którymi książęta Kościoła
      chełpili się jak dzisiejsi idole luksusowymi samochodami. Urządzali wystawne
      uczty i widowiska. Mieli armię, szpiegów, dyplomatów i urzędników. Kosztowało
      to bajońskie sumy, które pozyskiwano drogą symonii lub nakładania coraz to
      nowych danin i podatków. Dwór 17-letniego kardynała Gonzagi liczył 80 osób, w
      tym fryzjera, notariusza, lekarza, szambelanów, kamerdynerów, i należał do
      skromnych. Koszt utrzymania dworu Cezara Borgii wynosił miesięcznie 1500
      dukatów, czyli tyle co wpływy z dwóch biskupstw. A przecież trzeba było
      jeszcze opłacić architektów, ogrodników i genialnych artystów Odrodzenia.

      polityka.onet.pl/162,1128253,4,,druk.html

      • Gość: Edytka Re: papa IP: *.icpnet.pl 17.08.03, 23:31
        Takie jak Ty wsipki spadają masowo spod każdego ogona. Posłuchaj w końcu swej
        rodziny i dokończ podstawówkę. Później być może po wielu jeszcze latach
        wytrwałej nauki będziesz godzien zmierzyć się na pióra z wielkimi tego świata.
        Tymczasem miałeś ostatnią okazję być tak blisko kogoś komu nigdy nie
        doskoczysz. Idź i pracuj nad podstawami swego poczucia własnej wartości.
        Jeszcze nie wiesz, że trzeba je oprzeć na czymś solidnym.
        Miłej nauki :)
        • kkkaczory_piss_brothers Moze jakies merytoryczne przykladziki i argumenty? 18.08.03, 01:36
          Gość portalu: Edytka napisał(a):

          > Tymczasem miałeś ostatnią okazję być tak blisko kogoś komu nigdy nie
          > doskoczysz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka