sagan2
02.10.03, 10:20
czesto widze tutaj krytyke ksiazek, ktore ktos inny
poleca... i jakos tak sie sklada, ze krytyka ksiazek
przebiega po lini pogladow... nawet jesli nie jest to
literatura "zaangazowana" (na ogol anty krytykuja
ksiazki czytane/polecane przez "reszte", ale pewnie
znalazlyby sie przyklady odwrotne).
moze zamiast krytykowac, napiszecie, co Wy uwazacie za
dobra ksiazke. niekoniecznie (a nawet raczej nie)
zaangazowana czy nadmiernie ambitna. po prostu do
poduszki. napiszecie?
ja polecam roberta goddarda (najlepsza: "malowanie
ciemnosci"). duzo tajemnicy, na ogol siegajacej daleko
w przeszlosc, mnostwo odniesien historycznych. mysle,
ze Tadowi mogloby sie spodobac, o ile nie zaczalby
wyszukiwac bledow historycznych... ;)
poza tym przeczytalam wszystko niejakiego tonny
hillermana. poniewaz bedac w niemczech zamawiam ksiazki
z internetu, nie wiem, czy cos tego autora ukazalo sie
w polsce. jego glownymi bohaterami sa wspolczesni
czlonkowie szczepu indian navaho w usa, gdzie tonny
zyje od lat. to troche opowiesci kryminalne (policja
szczepowa, czyli dzialajaca na terenie rezerwatu),
troche filozoficzne (duzo odniesien do mitologii i
sposobu patrzenia na swiat navaho), troche
"krajoznawcza", troche sensacyjno-tajemnicza... wg mnie
swietna literatura, pokazujaca inne kultury i uczaca
szacunku do nich.