Dodaj do ulubionych

Arnold molestowany!

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 16:32
Arnold Schwarcenegger (czy jak to się tam pisze) ma kłopoty.
Rzecz wygląda tak: krótko przed wyborami na stanowisko gubernatora
Kalifornii, w których Arnold kandyduje (i ma duże szanse na zwycięstwo)
ujawniło się 15 pań, które oskarżyły Arnolda o "molestowanie seksualne".
Rzecz prosta nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek grą polityczną. Paniom
chodzi wyłącznie o sprawiedliwość, a, że przypomniały sobie o molestowaniu po
latach? Pewnie dopiero teraz wyszły z szoku, w jakie wpędził je Arnold-
molestator. Wczoraj mozna było zobaczyć w wiadomościach jakąś przywiędłą
piękność, która opowiadała jak to Arnold złapał ją za "najintymniejszą część
ciała". Słysząc coś takiego sam się złapałem, ale nie za "najintymniejszą
część ciała", ale za głowę. Czy wie ktos może jakie dowody przedstawiają te
panie? Spodziewam się, że nie mają nic ponad zeznania zgrai "najlepszych
przyjaciółek", które opowiadają coś w stylu: "Pamiętam, jak w maju 1995 Mary
dzwoniła do mnie i opowiadała, że Arnold Schwarcenegger złapał ją za
najintymniejszą część ciała. Była wstrząśnięta!". Czy Arnold był przełożonym
swoich "ofiar", czy im groził? W jaki sposób mogły czuć się zagrożone przez
Arnolda, skoro mu ulegały, przymuszone, a nie z własnej woli? Przypuszczam,
że nie twierdzą, iż Arnold łapał je za to czy owo z nienacka, bez słowa i
publicznie. Może to nie on molestował, a wręcz przeciwnie? ULEGŁ
molestowaniu? Dlaczego molestowane przypomniały sobie o tym wszystkim dopiero
teraz, i nie ścigały Arnolda zaraz po fakcie molestowania? Mogły znieść, że
molestował je aktor, a nie mogą znieść, że ów aktor mógłby zostać
gubernatorem? Dziwne poczucie godności. I jak właściwie Arnold ma "dowieść
niewinności"? Kaza kobieta która w ciągu ostatnich 40 lat znalazła się w jego
pobliżu, może oskarżyć go o "molestowanie". Słowem widzimy w jaki sposób
histeria rozpętana wokół kwestii "molestownia" wykorzystywana jest w
politycznych grach.
Obserwuj wątek
    • nadszyszkownik.kilkujadek Aż się wierzyć nie chce... 07.10.03, 16:51
      story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/031006/ids_photos_en/r1346780462.jpg

      (-) Kilkujadek

      -
      Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
      • tad9 Re: Aż się wierzyć nie chce... 07.10.03, 16:55
        nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

        > story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/031006/ids_photos_en/r1346780462.jpg


        Rany boskie! Widziałem zdjęcie. Czy ona czasem nie grała Predatora?
        • sagan2 Re: Aż się wierzyć nie chce... 07.10.03, 17:09
          tad9 napisał:

          > Czy ona czasem nie grała Predatora?

          jak bys czytal uwaznie, to bys wiedzial, ze ona dublowala
          terminatora 2...
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Aż się wierzyć nie chce... 07.10.03, 17:23
            sagan2 napisała:

            > jak bys czytal uwaznie, to bys wiedzial, ze ona dublowala
            > terminatora 2...

            W 'Planecie Małp' prawdopodobnie też. Co myślisz o tym potopie 'molestowania'?
            W USA to chyba odpowiednik oskarżenia kogoś, że 'reprezentuje niepolskie
            interesy'...

            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
            • sagan2 Re: Aż się wierzyć nie chce... 07.10.03, 17:28
              w tym potopie molestowania, tak jak Tada, najbardziej
              uderza mnie synchronizacja w czasie...
              ... no chyba, ze pani posiada owe zdjecia, ktore ponoc
              jej robil...
              ha! teraz wiem, dlaczego tyle czekala - technika
              fotomontazu znacznie sie od tametego czasu poprawila...

              a co do gubernatora arniego... podobno swierdzil, ze nie
              ma najmniejszego zamiaru przestac grac w filmach jak
              wygra stolek...
              ... czyzby byla szansa na "gubernatora 4"?...
              • nadszyszkownik.kilkujadek Governator 07.10.03, 17:34
                Szczerze mówiąc, pomysł aktora-gubernatora wydaje mi się dość durny - ale to
                nie mój problem, nie mieszkam w Kaliforni. Wprawdzie Reagan też był aktorem,
                ale zanim dotarł do 'wielkiej' polityki, był przez wiele lat działaczem
                związkowym - a to, jak wiemy, niezły start.
                Mówiliśmy już kilka razy na tym forum o molestowaniu. Otóż publiczny zarzut
                molestowania ma to do siebie, że nic nie trzeba udowadniać i wogóle stwarzać
                pozorów. Nie chodzi przecież o jakąś tam bzdurną 'sprawiedliwość', tylko o
                utrącenie kontrkandydata.

                (-) Kilkujadek

                -
                Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                • sagan2 Re: Governator 07.10.03, 17:40
                  masz racje, to wyglada na zwykle swinstwa przedwyborcze
                  :( myslisz, ze ludzie wierza w te bzdury?

                  PS. aktor aktorem, ale aktor "praktykujacy"???
                • tad9 Re: Governator 07.10.03, 18:06
                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                  > Szczerze mówiąc, pomysł aktora-gubernatora wydaje mi się dość durny - ale to
                  > nie mój problem, nie mieszkam w Kaliforni.

                  No dobrze, ale takie podejście, jest wynikiem raczej ulegania pewnemu
                  stereotypowi, nie zaś wynikiem ważenia racji. Aktor to w końcu zawód jak każdy
                  inny, jeśli kto wierzy w demokrację, nie powinien mieć wobec aktorów uprzedzeń.
                  Dlaczego akurat aktor nie powinien kandydować, skoro może kandydować np.
                  bankier czy rzeźnik? Przyznaję jednak, że temu stereotypowi sam ulegam, i
                  komedianta na gubernatorskim tronie widziałbym niechętnie (ale, ja wogóle lubię
                  ulegać stereotypom, a poza tym jeśli chodzi o demokrację - jestem agnostykiem).
                  Na Arnolda raczej bym nie głosował - gdybym miał kierować się tylko tym, co
                  wiem o nim dziś (a nie jest tego wiele). Uważam, że ZBYT sugestywnie grał
                  Conana Barbarzyńcę (a właściwie uważam, że WCALE go nie grał, tylko był sobą).
                  Z drugiej strony i tak rządzić będzie "zaplecze", a Arnold przynajmniej góruje
                  nad resztą polityków (jeśli nie intelektualnie, to z pewnością fizycznie).



                  > Mówiliśmy już kilka razy na tym forum o molestowaniu. Otóż publiczny zarzut
                  > molestowania ma to do siebie, że nic nie trzeba udowadniać i wogóle stwarzać
                  > pozorów. Nie chodzi przecież o jakąś tam bzdurną 'sprawiedliwość', tylko o
                  > utrącenie kontrkandydata.

                  Jak słyszałem rozpiętość tego molestowania w wykonaniu Arnolda obejmuje lata
                  1975 - 2000. Od 1975 minęło 28 lat! Jak można dowieść (czy odeprzeć zarzut)
                  czegoś takiego? Jeśli mozna robić takie chece, to ja mogę ogłosić, że w 1986
                  byłem w Warszawie i przy tej okazji molestowała mnie Kinga Dunin, dziś gwiazda
                  polskiego feminizmu. I co mi kto zrobi? Jakkolwiek niewiedzieć czemu nie
                  jestem amerykańskim gwiazdorem filmowym, to jednak skądinąd wiadomo mi, że taki
                  gwiazdor z reguły molestować specjalnie kobiet nie potrzebuje, a raczej sam
                  często bywa molestowany. Szczerze mówiąc dziwi mnie trochę, że w przypadku
                  Arnolda zgłosiło się tylko 15 pań.
                  • nadszyszkownik.kilkujadek Bo to cnotliwy człowiek... 07.10.03, 18:33
                    > gwiazdor z reguły molestować specjalnie kobiet nie potrzebuje, a raczej sam
                    > często bywa molestowany. Szczerze mówiąc dziwi mnie trochę, że w przypadku
                    > Arnolda zgłosiło się tylko 15 pań.
                    Dlatego tylko 15. Albo też pozostałe boją się jego żony...

                    (-) Kilkujadek

                    -
                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • e_wok Re: Arnold molestowany! 07.10.03, 18:39
      Myslę, że wylewacie dziecko razem z kąpielą. Próbujecie za pomocą przykładu
      Arnolda udowodnić, że możliwość skarżenia za molestowanie seksualne jest bez
      sensu? Przecież mówimy o Amerykanach - ludziach, którzy chodzą do MacDonalda
      tylko po to, żeby spaść z kibla i dostać odszkodowanie. Owszemja też trochę się
      obśmiałam jak zobaczyła zdjęcie ogrodnika, który oskarżył Demi Moore o to, że
      go molestowała. Albo Paulę Jones z aparatem na zębach, którą Clinton chciał
      ponoć nakłonić do fellatio (nie wyglądał mi na aż takiego ryzykanta... a może
      jest po prostu masochistą). W końcu są ludzie od tego, żeby w odpowiednim
      momencie znaleźć i opłacić osobę, która opowie mediom, że ją molestował jakiś
      gość z poważniejszymi perspektywami na karierę lub stanowisko. Nie
      oglądaliście "Faktów i aktów"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka