Dodaj do ulubionych

ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"?

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 16:29
Feministki sławiące "emancypację kobiet" przejawiają zdumiewającą wręcz
niechęć do mówienia o kosztach emancypacji. A są to koszty niemałe.
Szczególnie mrocznym aspektem emancypacji, jest to, że uderzyła ona także w
najsłabszych - w dzieci. Oczywiście nigdy nie będziemy w stanie policzyć ile
malutkich ofiar pochłonęła "emancypacja". Ile pozbawionych ze
strony "robiącej karierę" matki dzieci padło ofiarą wypadków, ile urazów
psychicznych przyniosło brutalne oddawanie maluchów do żłobków i przedszkoli.
Pewne jest jedno: było jest i niestety będzie tych ofiar z pewnością dużo.
Można długo rozwodzić się nad tym ponurym aspektem "emancypacji", my jednak
skupimy się na jednej tylko kategorii dziecięcych ofiar, szczególnie
tragicznych, takich, które zapłaciły życiem lub zdrowiem, bo "wyemancypowane"
matki odmówiły im własnego mleka. "Mleko kobiece - czytamy w książce "Wojny
dziecięce - stanowi zarówno pokarm, jak i napój, idealnie zbalansowany przez
dobór naturalny, aby zaspokajało wszystkie wczesne wymagania żywieniowe
dziecka.(...). Jest w nim mnóstwo pożytecznych bakterii, które wspomagają
trawienie i zapobiegają biegunce, częstej przyczynie smiertelności niemowląt
w krajach rozwijających się. Jest także bogate w immunoglobiny, które chronią
noworodka przed chorobamii, jako, że matka przekazuje dziecku część swojej z
trudem zdobytej odporności, którą rozwinęła w ciągu całego życia. Karmienie
piersią wpływa też na prawidłowy rozwój zębów, szczęk i mowy, obniża ryzyko
otyłości i cukrzycy - na przykład jesli dziecko jest karmione piersią przez
więcej niż 3 miesiące, prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu
pierwszego spada o 40%.(...). Badania, w których podzielono dzieci na
kategorie oparte na długości karmienia piersią wykazały, że te, które
karmiono najdłużej miały najlepsze wyniki pod względem unikania chorób
takich, jak choroby żołądkowo-jelitowe, schorzenia górnych dróg oddechowych,
stawrdnienie rozsiane, cukrzyca i choroby serca.(...). Ogólnie, dzieci
karmione piersią przez 18 do 24 miesięcy były zdrowsze niż te, które
przystawiano do piersi przez mniej niż 6 miesięcy, chociaż nawet te miały
lepsze wyniki, niż te, które nigdy nie były karmione piersią".
Myślę, że komentarz jest zbyteczny - wszyscy wiemy, że nacisk na "robienie
kariery" skłaniał (i skłania)wiele kobiet, do sztucznego karmienia dzieci.
Uczcijmy zatem chwilą ciszy najmłodsze i najbardziej bezbronne
ofiary "emancypacji".
Obserwuj wątek
    • wasza_bogini wrocmy do czlowieka pierwotnego!! 13.10.03, 19:23
      i zapytajmy sie ile dzieci wogole sie nie urodzilo wspolczesnie, z powodu
      wczesnej impotencji u coraz wiekszej liczby mlodych mezczyzn?
      polecam ciagle hasanie po lakach i mieszkanie w szalasach, jedzenie naturalne,
      no i oczywiscie zero prostytucji i ogladania filmow porno w necie.
    • niedzwiedziczka Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 13.10.03, 20:19
      Tad, ja też tą książkę czytałam i wydaje mi się, że autor
      patrzy z trochę innego punktu widzenia na te sprawy.
      To po pierwsze.
      Po drugie: czy byłeś, drogi Tadzie, matką? Wiesz, jak to
      jest z karmieniem? Myślisz, że przyłożyć do piersi i już?
      Otóż mylisz się mój drogi. To wcale nie takie proste. A
      wiem, bo przeszłam to i owo w związku z karmieniem
      piersią. Żeby nie było wątpliwości: bardzo chciałam
      karmić piersią. Ale nie mogłam, bo nie miałam pokarmu
      przez pierwszy tydzień po porodzie. A potem to już mojemu
      dziecku nie chciało się ciągnąć z piersi, bo z butelki
      leciało łatwiej. I przez miesiąc w tej butelce był mój
      ściągany pokarm, a potem koniec. Mimo dobrych chęci.
      Znam z kolei matki, które mimo pracy, karmiły dzieci do
      roku, a nawet do dwóch lat. Nie wierzysz - poczytaj
      forum Dziecko.
      Książka, którą wspomniałeś jest bardzo ciekawa, ale z
      problemem emancypacji to ma niewiele wspólnego.
      • niedzwiedziczka P.S. 13.10.03, 20:29
        W kwestii żłobków i przedszkoli. Błędem jest twierdzenie,
        że posyłanie do przedszkola wszystkich dzieci jest
        łamaniem ich psychiki. Jeśli sięgniesz po "Mózg i płeć"
        Debory Blum (nie mylić z "Płcią mózgu"), znajdziesz
        stwierdzenie, że posłanie przedszkola, czy nawet żłobka
        chłopca i dziewczynki ma całkiem różne konsekwencje.
        Wbrew temu, co sądzono do tej pory i co nam wpajano od
        dzieciństwa, to chłopcy potrzebuja więcej czułości w
        dzieciństwie niż dziewczynki. Dziewczynki posyłane do
        przedszkola wyrastały na kobiety bardziej niezalezne
        psychicznie od swych matek, ponieważ inaczej kształtowała
        się ich więź z matką. Chłopcy, którzy później byli
        wypuszczani spod skrzydeł matki (cały czas mówimy o wieku
        dziecięcym) lepiej umieli sobie radzić z wyrażaniem
        własnych uczuć niż ich koledzy z przedszkola.
        Nie można więc generalizować wpływu przedszkola na
        wszystkie dzieci.
        Z moich własnych obserwacji wynika, że dzieci wychowywane
        długo przez np. babcie są mniej przebojowe i częściej
        stają się tzw. "ofermami klasowymi".
        • wasza_bogini Re: P.S. 13.10.03, 20:35
          > .
          > Wbrew temu, co sądzono do tej pory i co nam wpajano od
          > dzieciństwa, to chłopcy potrzebuja więcej czułości w
          > dzieciństwie niż dziewczynki.

          a dlaczego wiecej, a nie tyle samo??? to mi kreci jakas bzdurka.
          • niedzwiedziczka Re: P.S. 13.10.03, 20:39
            wasza_bogini napisała:

            >
            > a dlaczego wiecej, a nie tyle samo??? to mi kreci jakas
            bzdurka.
            >
            Poczytaj książkę, to się dowiesz więcej :)
            Dodam tylko, że obserwacje wśród znajomych potwierdzają
            tą tezę.
            • tad9 Re: P.S. 13.10.03, 20:40
              niedzwiedziczka napisała:


              > Poczytaj książkę, to się dowiesz więcej :)
              > Dodam tylko, że obserwacje wśród znajomych potwierdzają
              > tą tezę.
              >

              Ja czytałem. O ile pamiętam, autorka sama pisze, że ma wyrzuty sumienia, gdy
              odstawia własne dziecko do przedszkola.
              • niedzwiedziczka Re: P.S. 13.10.03, 20:58
                tad9 napisał:

                >
                > Ja czytałem. O ile pamiętam, autorka sama pisze, że ma
                wyrzuty sumienia, gdy
                > odstawia własne dziecko do przedszkola.

                Córkę, czy syna?
                Ja mam dziecko w przedszkolu, bo nie mam innej możliwości
                (mąż zarabia mniej niż ja i nie utrzyma rodziny) i widzę,
                że jest bardziej niezależna samodzielna od koleżanek,
                które siedzą z mami w domu.
                Przypominam Ci, Tad, że nie uważam się za feministkę,
                więc nie odbieraj mojej polemiki jako ataku betonu
                feministycznego :P
              • wasza_bogini Re: P.S. 13.10.03, 21:01

                > >
                >
                > Ja czytałem. O ile pamiętam, autorka sama pisze, że ma wyrzuty sumienia, gdy
                > odstawia własne dziecko do przedszkola.

                z mojego doswiadczenia wiem, ze bardzo sie cieszylam z chodzneia do przedszkola.
            • wasza_bogini Re: P.S. 13.10.03, 20:47

              > Poczytaj książkę, to się dowiesz więcej :)

              kazda ksiazka, moze zawierac bledy, wiec to, ze cos jest napisane w ksiazce nie
              musie byc prada.
              > Dodam tylko, że obserwacje wśród znajomych potwierdzają
              > tą tezę.

              tak, w piaskownicy rozne mamy mowia rozne bzdury. ja tez slyszalam, ze synowie
              potrezbuja wiecej czulosci. to jest dla mnie bzdura, bo niby dlaczego male
              dziewczynki maja jej otrzymywac mniej, jesli dzieci lubia sie przytulac,
              niezaleznie od plci.
              • niedzwiedziczka Re: P.S. 13.10.03, 21:03
                wasza_bogini napisała:

                >
                > tak, w piaskownicy rozne mamy mowia rozne bzdury. ja
                tez slyszalam, ze synowie
                > potrezbuja wiecej czulosci. to jest dla mnie bzdura, bo
                niby dlaczego male
                > dziewczynki maja jej otrzymywac mniej, jesli dzieci
                lubia sie przytulac,
                > niezaleznie od plci.
                >
                Wszystkie dzieci lubią się przytulać. Ale relacje córki i
                matki są inne niż matki i syna. Córce trudniej jest
                określic własną tożsamość kobiety, bo zawsze pada na nią
                cień jej matki. Polecam bardzo ciekawy artykuł o
                wychowaniu córek synów w ostatnim numerze "Dziecka".
                Nie zaperzaj się bogini. Ja wiem, że dzieci są różne.
                Moja córka na przykład bawi się samochodami, a jedyna
                lalka, jaką posiada zawsze lezy w szafie, bo nie chce się
                nią bawić. Córka znajomej z kolei bawi się ciągle Barbie,
                a samochody jej nie interesują.
                • wasza_bogini Re: P.S. 13.10.03, 21:10
                  > > > Wszystkie dzieci lubią się przytulać. Ale relacje córki i
                  > matki są inne niż matki i syna.

                  oczywiscie, ze sa inne ale to nie znaczy, ze corki potrzebuja mniej
                  czulosci!!!! o to mi chodzi.

                  > Moja córka na przykład bawi się samochodami, a jedyna
                  > lalka, jaką posiada zawsze lezy w szafie, bo nie chce się
                  > nią bawić. Córka znajomej z kolei bawi się ciągle Barbie,
                  > a samochody jej nie interesują.

                  ale o to mi wcale nie chodzilo, ja akurat nie neguje tego, ze corki wola sie
                  bawic lalkami. ja wolalam sie bawic lalkami, a nie samochodami ale spolecznstwo
                  doroslych, to zupelnie cos innego niz swiat dziecka. nie lubilam sie bawic
                  pistolecikami, a dzisja nie lubie militariow.
      • tad9 Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 13.10.03, 20:38
        niedzwiedziczka napisała:

        > Tad, ja też tą książkę czytałam i wydaje mi się, że autor
        > patrzy z trochę innego punktu widzenia na te sprawy.
        > To po pierwsze.

        Po pierwsze, ale bez związku, bo nie o tej ksiązce tu mowa.

        > Po drugie: czy byłeś, drogi Tadzie, matką? Wiesz, jak to
        > jest z karmieniem? Myślisz, że przyłożyć do piersi i już?
        > Otóż mylisz się mój drogi. To wcale nie takie proste.
        (...)

        I znów bez związku. Czym innym są kłopoty z karmieniem, a czym innym pospieszne
        odstawianie od piersi, bo "kariera", bo "wyzwolenie" itd, itp.

        > Książka, którą wspomniałeś jest bardzo ciekawa, ale z
        > problemem emancypacji to ma niewiele wspólnego.

        A kto mówi tutaj, że ta książka ma coś wspólnego z emancypacją? Po prostu
        wykorzystałem jej fragment w moim wątku.
        • niedzwiedziczka Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 13.10.03, 20:54
          tad9 napisał:

          >
          > A kto mówi tutaj, że ta książka ma coś wspólnego z
          emancypacją? Po prostu
          > wykorzystałem jej fragment w moim wątku.

          Tylko jeden fragment, który sugeruje, że postawa autora
          jest taka, a nie inna. Równie dobrze mogłeś zacytować
          fragment o tym, że istnieje konflikt interesów podczas
          procesu karmienia pomiędzy dzieckiem, matką, a ojcem.
          Dziecko chce byc karmione jak najdłużej, bo to zwiększa
          jego szanse na zdrowie itp., matka musi wybrać optymalny
          okres karmienia, żeby nie nadwerężyć zasobów dla
          nastepnych dzieci, ojciec im mniej jest pewny ojcowstwa
          (nawet podświadomie) tym bardziej dąży do przerwania
          karmienia dziecka przez matkę. Nie zacytowałeś też
          wzmianki o tym, że w Stanach zdarzały się wypadki, że
          kobiety które zbyt długo (wg niektórych) karmiły swoich
          synów oskarżano o molestowanie seksualne?
          • tad9 Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 13.10.03, 22:08
            niedzwiedziczka napisała:

            > tad9 napisał:
            >

            > Tylko jeden fragment, który sugeruje, że postawa autora
            > jest taka, a nie inna.

            Rzeczywiście - całej książki nie przepisałem.

            Równie dobrze mogłeś zacytować
            > fragment o tym, że istnieje konflikt interesów podczas
            > procesu karmienia pomiędzy dzieckiem, matką, a ojcem.
            > Dziecko chce byc karmione jak najdłużej, bo to zwiększa
            > jego szanse na zdrowie itp., matka musi wybrać optymalny
            > okres karmienia, żeby nie nadwerężyć zasobów dla
            > nastepnych dzieci, ojciec im mniej jest pewny ojcowstwa
            > (nawet podświadomie) tym bardziej dąży do przerwania
            > karmienia dziecka przez matkę.

            Nie "równie dobrze", bo nie o tym jest ten wątek.

            Nie zacytowałeś też
            > wzmianki o tym, że w Stanach zdarzały się wypadki, że
            > kobiety które zbyt długo (wg niektórych) karmiły swoich
            > synów oskarżano o molestowanie seksualne?

            Więc....?
        • tad9 I jeszcze trochę o ciemnej stronie emancypacji 13.10.03, 21:00
          pierwszy wątek:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=6840456&v=2&s=0
          I drugi:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=3653708&v=2&s=0
          • wasza_bogini Re: I jeszcze trochę o ciemnej stronie emancypacj 13.10.03, 21:32
            mamy powtrorzyc dyskusje, odpowiadac na kazdy list w tamtym watku?;)
    • wasza_bogini karmienie piersia i choroby 13.10.03, 20:52
      ja bylam karmiona piersia przez 6 miesiecy i zadnej z podanych chorob, czy tez
      niedomog nie mialam, a mam bardzo wysoka odpornosc organizmu, lacznie z
      przejsciem zapalenia wyrostka bez operacji:)



      "w zyciu trzeba spijac tylko dobre, czerwone wino chilijskie i nie brac
      ochlapow"

      Ameryka Lacinska- zapraszam Cie do udzialu w moim forum, ktore mozesz znalezc
      tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
      • niedzwiedziczka Re: karmienie piersia i choroby 13.10.03, 21:06
        W tej kwestii akurat popieram Tada w pełni. Dzieci
        karmione piersią są w początkowym okresie życia
        zdecydowanie bardziej odporne na choroby, bo z mlekiem
        matki otrzymują jej przeciwciała i ich słaby system
        immunologiczny nie musi sam borykac się z chorobami.
        • wasza_bogini Re: karmienie piersia i choroby 13.10.03, 21:13


          > W tej kwestii akurat popieram Tada w pełni. Dzieci
          > karmione piersią są w początkowym okresie życia
          > zdecydowanie bardziej odporne na choroby,

          ale co to jest dla Ciebie poczatkowy?? bo dla tada do dwoch lat.
          • niedzwiedziczka Re: karmienie piersia i choroby 13.10.03, 21:24
            Do dwóch, a nawet dłużej. Polecam lekturę forum Dziecko i
            czasopism dla rodziców. Mam zresztą przykłady z życia.
            Znajoma ma trzecie dziecko, dwoje starszych - bliźnięta
            były karmione butelką - ciągle chorują. trzecie dziecko
            karmione piersią nie choruje, mimo, że w domu przebywają
            chore starsze dzieci. Mów, co chcesz, natura nad składem
            pokarmu matki pracowała parę tysięcy lat. Najlepsi
            naukowcy nie są w stanie w ciągu 50 lat wypracowac
            sztucznego pokarmu o identycznych właściwościach.
            • wasza_bogini Re: karmienie piersia i choroby 13.10.03, 21:29
              powiedz mi w takim razie dlaczego ja nie chorowalam.??? mleko, mlekiem ale i
              tak najwazniejsze sa geny.
            • wasza_bogini Re: karmienie piersia i choroby 13.10.03, 21:31
              Mam zresztą przykłady z życia.
              > Znajoma ma trzecie dziecko, dwoje starszych - bliźnięta
              > były karmione butelką - ciągle chorują. trzecie dziecko
              > karmione piersią nie choruje, mimo, że w domu przebywają
              > chore starsze dzieci.

              to nie sa zadne dowody.
            • wikta_22 Re: karmienie piersia i choroby 14.10.03, 16:35
              niedzwiedziczka napisała:

              > Do dwóch, a nawet dłużej. Polecam lekturę forum Dziecko i
              > czasopism dla rodziców. Mam zresztą przykłady z życia.
              > Znajoma ma trzecie dziecko, dwoje starszych - bliźnięta
              > były karmione butelką - ciągle chorują. trzecie dziecko
              > karmione piersią nie choruje, mimo, że w domu przebywają
              > chore starsze dzieci. Mów, co chcesz, natura nad składem
              > pokarmu matki pracowała parę tysięcy lat. Najlepsi
              > naukowcy nie są w stanie w ciągu 50 lat wypracowac
              > sztucznego pokarmu o identycznych właściwościach


              tak naprawdę to my wszyscy dobrze wiemy jakie jest to "przeważnie" zdrowe dla
              dziecka, ale każdy dostosowuje to do swoich możliwości tudzież materialnych i
              osobowych. nigdy nie patrzymy na problem/ dylemat przez pryzmat moralny,
              zrowotny czy jakis inny, bo sie tak nie da. rzeczywistość jest o wiele bardziej
              złożona. dla mnie wątek po prostu nie na to forum!!!!
    • wasza_bogini Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 13.10.03, 20:58
      > > Uczcijmy zatem chwilą ciszy najmłodsze i najbardziej bezbronne
      > ofiary "emancypacji".

      o jessooo. nie moge, ten komentarz jest z serii Goscia Niedzielnego, cos Ci sie
      chyba udzielilo od Brsua.
      Moze uczcijmy chwila ciszy najmlodsze i najbardziej bezbronne ofiary
      nieemancypacji krajow trzeciego swiata. tam gdzie kobiety sa niewyemancypowane,
      tam wieksza smiertelnosc noworodkow. co z tego, ze niewyemancypowane indianki w
      ameryce lacinskiej karmia swoje dzieci piersia dlugo, jesli system zdominowany
      przez wladze mezczyzn uniemozliwia im opieke lekarska na odpowiednim poziomie,
      a dyskryminacja, w zwiazku z tym brak pieniedzy, niedozywienie jest powodem
      anemii u matek i duzej smiertelnosci noworodkow.
    • wasza_bogini ciemna strona nieemancypacji jest 13.10.03, 21:33
      siedzenie dziecka w domu ze sfrustrowana mamusia.
      • Gość: Piter Re: ciemna strona nieemancypacji jest IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 13.10.03, 22:04
        No nie, tego się dalej spokojnie czytać nie da. Misiu, to znaczy, że
        nie "wyemancypowana" kobieta musi być sfrustrowana? Dlaczego odmawiasz jej
        poczucia szczęścia i spełnienia w roli matki i opiekunki dzieci? Czy
        tylko "wyemancypowana" sklepowa w mięsnym jest szczęśliwa, bo nie musi siedzieć
        w domu, może realizować swoje życiowe i zawodowe ambicje, prowadzić ciekawe
        życie, poznawać interesujących ludzi i przenosić szczęście, którym nasyciła się
        za sklepową ladą do domu, by podzielić się nim ze szczęśliwymi, samodzielnymi
        córeczkami, które właśnie wróciły spod ciepłych, opiekuńczych, więcej niż
        matczynych skrzydełek przedszkolanek, które każdemu dziecku są w stanie
        poświęcić tyle uwagi, ile to dziecko potrzebuje?
        Brrr, nie chciałbym być Twoim dzieckiem, a zwłaszcza samodzielną córką, ale
        potrzebującym więcej ciepła niż dziewczynka synkiem też nie.
        I nie zgodziłbym się na to nawet skuszony perspektywą dwuletniego ssania Twojej
        piersi.
        Matkowdomulubny jestem
        • wasza_bogini Re: ciemna strona nieemancypacji jest 13.10.03, 23:35
          zarezzam Cie kochanie, ze moje dzieci beda mialy lepiej niz Twoje, bo beda
          wychowane na wolnych ludzi, w cieplej atmosferze rodzinnej, wolnej od glupich
          stereotypow i przymusu.
          • Gość: Piter Re: ciemna strona nieemancypacji jest IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 14.10.03, 05:36
            Dziwi mię, Boguniu, to, że z taką niewzruszoną pewnością siebie negujesz
            możliwość innych rozwiązań niż te, które uznałaś za słuszne. Zarzucasz mi, że
            posługuje się XIX-wiecznymi stereotypami. Ale jeżeli uważnie przeczytasz to, co
            napisałem, to NIGDZIE nie znajdziesz kategorycznego stwierdzenia, że takie to a
            takie rozwiązanie jest słuszne i jedynie prawdziwe. Ja tylko postuluje, żeby
            dać kobietom możliwość WYBORU, bo teraz takiej możliwości nie mają. MUSZĄ
            pracować zarobkowo, czy chcą, czy nie. Przynajmniej ich większość znakomita. A
            może nie wszystkie chcą? To Ty daj im możliwość wyboru.
            A co do dzieciaków. Nie byłbym taki na Twoim miejscu pewien, że Twoje będą
            miały lepiej niż moje, „bo beda wychowane na wolnych ludzi, w cieplej
            atmosferze rodzinnej, wolnej od glupich
            stereotypow i przymusu”.
            Otóż ja wychowuje moje dzieci również w ciepłej atmosferze rodzinnej i wierzaj
            mi, traktuję je bardziej PODMIOTOWO niż choćby moja żona. To ja daję im
            możliwości wyboru, podejmowania decyzji, kształtowania rzeczywistości.
            Oczywiście w pewnych granicach itd., ale ich świadomość jest kształtowana
            przeze mnie w ten sposób, że są mi równoprawnymi niemal partnerami. Oczywiście
            gardzę tzw. wychowaniem bezstresowym i ochlokracją, ale to ja, a nie ich matka,
            jestem dla nich ostoją „wolności i demokracji”.
            I choć jestem zwolennikiem prawa rodziców do wychowania metodami uznanymi za
            słuszne, w tym kary cielesne, to u mnie w domu WYŁĄCZNIE moja żona bije dzieci,
            ja zaś nie, ja ich przed matką bronię, stąd wiele awantur domowych. Ja działem
            WYŁĄCZNIE metodami perswazyjnymi. I co, tak wychowywane dzieci nie wyrosną „na
            wolnych ludzi”?
            Sorki, ale to Ty uważasz, że jeśli nie jest tak, jak to uznajesz za słuszne, to
            muszą być XIX-wieczne stereotypy.
            A swoją drogą, czy nie fajne były te XIX-wieczne zwyczaje traktowania kobiet
            wyjątkowo uprzejmie, że tak to strywializuję?
            No przecie dziś, gdy młodzieniec siedzący w zatłoczonym tramwaju nie ustępuje
            miejsca kobiecie, na jej pretensje może odpowiedzieć: chciałyście
            równouprawnienia, no to je macie!
            A mnie się to i tak nie podoba.
            A tak na marginesie - króliczka to ja bynajmniej nie przypominam, hehe.
            Staroświeckouprzejmowski jestem
        • wasza_bogini Re: ciemna strona nieemancypacji jest 13.10.03, 23:40
          Dlaczego odmawiasz jej
          > poczucia szczęścia i spełnienia w roli matki i opiekunki dzieci?

          skarbie, prozmawiaj sobie z kobietami i przestan sie opierac na XIX wiecznej
          rzeczywistosci. nikt nikomu nie odmawia i ty tez, kroliczku nie odmawiaj.
          • Gość: Piter Re: ciemna strona nieemancypacji jest IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 14.10.03, 03:35
            Owóż rozmawiam sobie z kobietami i jakoś nie spotkałem się z żadną, która
            chciałaby być sklepową w mięsnym czy warzywniaku by tak zrealizować swoje
            wyzwolenie i emancypacyjnie nastawioną kobiecość. Natomiast parę chciałoby nie
            pracować zawodowo i pośięcić się domowi i rodzinie. Ba jedna z moich
            serdecznych przyjaciółek zrezygnowała z pracy zarobkowej na zaprawdę wysokim
            stanowisku (choć w cieniu, ale tuż przy premierze, nie, nie tym "magistrze"
            socjologii na ANS przy KCPZPR Millerze) by zająć się domem, bo tak widziała
            swoją rolę kobiety i matki.
            A co do moich dzieci - to mają całkiem nieźle.
            A poza tym nie odmawiam nikomu, wierzaj mi, samorealizacji za ladą spożywczaka
            czy w kasie supermarketu. Niech mają!
            Oddzieckapiersiolubny jestem
            • wasza_bogini Re: ciemna strona nieemancypacji jest 14.10.03, 19:57
              > Owóż rozmawiam sobie z kobietami i jakoś nie spotkałem się z żadną, która
              > chciałaby być sklepową w mięsnym czy warzywniaku by tak zrealizować swoje
              > wyzwolenie i emancypacyjnie nastawioną kobiecość.

              sa rozne kobiety i rozny poziom edukacji. moze ty takich nie spotkales ale moze
              Twoj kolega mechanik samochodowy by spotkal.

              Natomiast parę chciałoby nie
              > pracować zawodowo i pośięcić się domowi i rodzinie.

              rozne sa kobiety, w iec nie sprowadzaj wszystkich do innego bieguna.

              > A co do moich dzieci - to mają całkiem nieźle.
              > A poza tym nie odmawiam nikomu, wierzaj mi, samorealizacji za ladą
              spożywczaka
              > czy w kasie supermarketu. Niech mają!

              no i bardzo dobrze, bo formy samospelniania sie sa rozne.
              • Gość: Traktorzysta Re: ciemna strona nieemancypacji jest IP: 212.244.77.* 15.10.03, 09:06
                No to w myśl zaleceń Waszej Bogini, KOBIETY NA TRAKTORY! NIECH ŻYJE RÓWNOŚĆ
                PŁCI! KOBIETY DO KOPALŃ, DO HUT, DO KAMIENIOŁOMÓW! NIECH SIĘ TAM
                SAMORWALIZUJĄ!!!
                A my do baru, albo z piwkiem przed telewizorek...
                To jet to!
      • Gość: Piter Re: ciemna strona nieemancypacji jest IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 13.10.03, 22:05
        No nie, tego się dalej spokojnie czytać nie da. Misiu, to znaczy, że
        nie "wyemancypowana" kobieta musi być sfrustrowana? Dlaczego odmawiasz jej
        poczucia szczęścia i spełnienia w roli matki i opiekunki dzieci? Czy
        tylko "wyemancypowana" sklepowa w mięsnym jest szczęśliwa, bo nie musi siedzieć
        w domu, może realizować swoje życiowe i zawodowe ambicje, prowadzić ciekawe
        życie, poznawać interesujących ludzi i przenosić szczęście, którym nasyciła się
        za sklepową ladą do domu, by podzielić się nim ze szczęśliwymi, samodzielnymi
        córeczkami, które właśnie wróciły spod ciepłych, opiekuńczych, więcej niż
        matczynych skrzydełek przedszkolanek, które każdemu dziecku są w stanie
        poświęcić tyle uwagi, ile to dziecko potrzebuje?
        Brrr, nie chciałbym być Twoim dzieckiem, a zwłaszcza samodzielną córką, ale
        potrzebującym więcej ciepła niż dziewczynka synkiem też nie.
        I nie zgodziłbym się na to nawet skuszony perspektywą dwuletniego ssania
        Twojej, ani przez chwilę nie wątpię, że nad wyraz apetycznej, piersi, lub obu.
        Matkowdomulubny jestem
        • niedzwiedziczka Re: ciemna strona nieemancypacji jest 14.10.03, 12:26
          Nie jestem pewna, czy to "Misiu" było do mnie, ale coś
          dodam od siebie. Wbrew temu, co mówi bogini, szczęsliwa i
          spełniona zawodowo matka nie jest wystarczającym
          warunkiem do szczęścia dziecka. Dziecko - to ogromna
          odpowiedzialność i, co tu ukrywać, sztuka poświęcania
          siebie dla dziecka. Nie mówię to o Matce-Polce, tylko o
          odpowiedzialnym rodzicu. Rodzic, który częsciej wybiera
          "ja", a nie "dziecko" nie jest dobrym rodzicem po prostu
          i nie powinien się był decydować na dziecko.
          W kwestii spełnienia kobiet.Oczywiście, że jest możliwe
          nawet przy piątce dzieci. Wcale nie jeste powiedziane, że
          opiekowac dziećmu musi się wyłącznie matka. Bardzo
          przydatna jest tu instytucja babci, czy nawet (niektórym
          antyfeministom wzburzę krew) tata domowy.
          Ja musiałam iść do pracy. Byłam z dzieckiem przez pół
          roku, a następne 10 mies. spędziło z Tatą, który stracił
          pracę. Później, musieliśmy niestety skorzystać z
          instytucji żłobka. Staram się nadrobić starcony czas
          poświęcając dziecku 1,5 mies. wakacji.
          Podsumowując: Najlepszym rozwiązaniem jest prebywanie
          dziecka do 3-roku życia w domu. Ale życie takie proste
          nie jest :(
          Zasmucona Niedzwiedziczka
          • wasza_bogini Re: ciemna strona nieemancypacji jest 14.10.03, 19:44
            Wbrew temu, co mówi bogini, szczęsliwa i
            > spełniona zawodowo matka nie jest wystarczającym
            > warunkiem do szczęścia dziecka.

            ale czy ja mowie, ze jedynym? oczywiscie, ze nie jedynym.

            Rodzic, który częsciej wybiera
            > "ja", a nie "dziecko" nie jest dobrym rodzicem po prostu
            > i nie powinien się był decydować na dziecko.

            oczywiscie, ze tak jest ale nie mieszajmy do tego warunku siedzenia w domu, bo
            znam przypadki, rowniez z autopsji, kiedy to moje kolezanki, siedzac w domu
            robily sie bardzo nerwowe, co sie odbijalo na dzieciach.
            > Podsumowując: Najlepszym rozwiązaniem jest prebywanie
            > dziecka do 3-roku życia w domu. Ale życie takie proste
            > nie jest :(

            no wlasnie, nie jest, a niektorym sie wydaje, ze wciaz jestesmy w XIX wieku,
            nie mowie o Tobie ale o tadzie.
            • wasza_bogini ps. 14.10.03, 19:46
              uwazam, ze pojscie do przedszkola jest bardzo wazne dla dzieci. lezakowanie
              mozna sobie darowac ale jest to przygotowanie do zycia w szkole, a przeciez w
              przedszkolu mozna sie swietnie bawic. ja pamietam bardzo dobrze jak chodzilam
              do przedszkola i mysle, ze bym sie po prostu zanudzila w domu. to jest tym
              bardziej wazne dla jedynakow.
    • e_wok Tad, martwię się o Ciebie 13.10.03, 22:44
      Obawiam się, że Twoja skłonność do pewnej hmmmm... megalomanii, wymknęła się
      spod kontroli. Stawiasz tezę porażającą swoją demagogią w przeświadczeniu, że
      sofistycznymi sztuczkami paralogicznymi jesteś w stanie ją obronić i nadać
      pozory sensowności. Do czego to doszło - Tad, Ty naprawdę zaczynasz wierzyć w
      swoją boskość!
      • tad9 Re: Tad, martwię się o Ciebie 14.10.03, 20:32
        e_wok napisała:

        > Obawiam się, że Twoja skłonność do pewnej hmmmm... megalomanii, wymknęła się
        > spod kontroli. Stawiasz tezę porażającą swoją demagogią w przeświadczeniu, że
        > sofistycznymi sztuczkami paralogicznymi jesteś w stanie ją obronić i nadać
        > pozory sensowności. Do czego to doszło - Tad, Ty naprawdę zaczynasz wierzyć w
        > swoją boskość!


        Spróbujmy tak: wykaż "paralogiczność" tego co napisałem, potem wykaż,
        że "paralogiczność" wiąże się z autoubóstwieniem, a przy okazji napisz na
        jakiej właściwie podstawie twierdzisz, że NIE jestem istotą boską?
        • e_wok Re: Tad, martwię się o Ciebie 15.10.03, 21:47
          Po pierwsze o jakich konkretnie "żłobkach i przedszkolach" mówisz? O polskich,
          amerykańskich, holenderskich? Różnice są tak zasadnicze, że pakowanie tych
          instytucji do jednego worka jest kompletnie pozbawione sensu. Poza tym, jaki
          wpływ ma praca zawodowa matki na naturalne karmienie? Ponieważ tak się składa,
          że żaden.
          Twoją boskość można zweryfikować tylko w jeden sposób - czy kiedy nie patrzysz
          na świat - on znika?
    • Gość: barbinator Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 23:04
      No nie Tad, daj juz spokój tym "ciemnym stronom emancypacji" bo tak strasznie
      smęcisz, że musiałam się odezwać chociaż w zasadzie mam aktualnie dobrowolne
      embargo na FF (odwyk)
      Spróbuję krótko: to oczywiste, że każdy proces społeczny, polityczny czy
      kulturowy ma swoje ciemne i jasne strony. Dotyczy to emancypacji kobiet w takim
      samym stopniu co demokratyzacji, liberalizacji, modernizacji, chrystianizacji
      czy upadku komunizmu i wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej. Żaden z tych
      procesów nie przebiegał bez ofiar i zapewniam cię, że były wśród nich także
      słodkie blondwłose i niebieskookie dzidziusie. Jeżeli chodzi ci wyłącznie o
      złożenie hołdu "ofiarom emancypacji" to zgoda, ale pod warunkiem, ze złożymy
      także hołd np nawracanym przemocą Wieletom, bezrobotnym rumuńskim górnikom czy
      ofiarom wypadków samochodowych w Kostaryce.
      W innym wypadku ten wątek jest tak samo bez sensu jak wiadoma inicjatywa pani
      Eriki Steinbach.
      Pozdr. B.
      • tad9 Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 14.10.03, 20:30
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > No nie Tad, daj juz spokój tym "ciemnym stronom emancypacji" bo tak strasznie
        > smęcisz, że musiałam się odezwać chociaż w zasadzie mam aktualnie dobrowolne
        > embargo na FF (odwyk)
        > Spróbuję krótko: to oczywiste, że każdy proces społeczny, polityczny czy
        > kulturowy ma swoje ciemne i jasne strony. Dotyczy to emancypacji kobiet.


        Miło mi B. że ZNOWU zmieniasz zdanie (i to podwójnie w jednym poscie). Niedawno
        wszak twierdziłaś, że emancypacja ciemnych stron jako żywo nie posiada. A teraz
        proszę - jednak je dostrzegłaś. Idziesz w dobrym kierunku!
        • Gość: barbinator Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.03, 10:06
          tad9 napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > > No nie Tad, daj juz spokój tym "ciemnym stronom emancypacji" bo tak strasz
          > nie
          > > smęcisz, że musiałam się odezwać chociaż w zasadzie mam aktualnie dobrowol
          > ne
          > > embargo na FF (odwyk)
          > > Spróbuję krótko: to oczywiste, że każdy proces społeczny, polityczny czy
          > > kulturowy ma swoje ciemne i jasne strony. Dotyczy to emancypacji kobiet.
          >
          >
          > Miło mi B. że ZNOWU zmieniasz zdanie (i to podwójnie w jednym poscie).



          Ty też - niedawno twierdziłeś, że emancypacja jest produktem ubocznym przemian
          cywilizacyjnych oraz wynikiem demokratyzacji życia. Jaki sens więc pisać o
          skutkach emancypacji, skoro są to tak naprawdę skutki demokratyzacji i
          liberalizacji? Czyżbyś chciał się wzorować na tych robotnikach którzy niszczyli
          pierwsze maszyny gdyż wierzyli, że to one zabierają im pracę?


          Niedawno
          >
          > wszak twierdziłaś, że emancypacja ciemnych stron jako żywo nie posiada. A
          teraz
          >
          > proszę - jednak je dostrzegłaś. Idziesz w dobrym kierunku!



          Wcale nie zmieniam zdania, bo liczy sie bilans winien-ma. Emancypacja należy do
          tych przemian społecznych w których suma zysków zdecydowanie przekracza sumę
          strat. Oczywiście, jak się bardzo chce to można mówić o ciemnych stronach
          wszystkiego, np o ciemnych stronach zwycięstwa nad komunizmem czy wprowadzenia
          systemu powszechnych szczepień - jest ich być może nawet więcej niż "ciemnych
          stron" emancypacji kobiet. Trzeba jednak mieć dystans do samego siebie oraz
          świadomość, że to tylko zabawa w sofistykę która do niczego nie prowadzi.
          Pozdr. B.
    • Gość: Klara i jak zawsze IP: *.crowley.pl 14.10.03, 08:51
      nei wiadomo czy panie feministki chca przekonac kogos czy siebie same..ha!!!
      feminizm jest wiec licencja na zabijanie!!!!??????
      • wasza_bogini Re: i jak zawsze 14.10.03, 19:48
        > nei wiadomo czy panie feministki chca przekonac kogos czy siebie same..ha!!!
        > feminizm jest wiec licencja na zabijanie!!!!??????

        a antyfeminizm jest inna licencja na zabijanie, wydana przez sily wlasciwe;)
        • Gość: Traktorzysta Re: i jak zawsze IP: 212.244.77.* 15.10.03, 09:56
          Nie, "właściwe siły" to feministki. Tylko one mają prawo decydować o życiu nie
          urodzonych dzieci. Ich zdaniem, oczywiście! A jak im ktoś wytknie prawdę w
          oczy, to podnoszą feministyczny jazgot,w stylu: Łapaj złodzieja. Tu mamy
          najlepszy przykład w wydaniu waszej_bogini.
          NIECH ŻYJE FEMINIZM! FEMINISTKI NA TRAKTORY! A my, do baru, na pyffko!
    • arieska Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 14.10.03, 13:57
      Czlowieku,czy ty sie z choinki urwales? Posylanie do zlobka czy przedszkola
      jest brutalne? Malo ktore dziecko jets tym na poczatku zachwycone,ale wiekszosc
      sie przyzwyczaja i cale szczescie!Maja kontakt z rowiesnikami,sa bardziej
      samodzielne.Co innego dzieciak,ktory nawet do przedszkola nie chodzil(o zlobku
      nie wspomne)i do czasu rozpoczecia szkoly siedzial w domu z matka i babcia na
      dokladke.Bylam i w zlobku i w przedszkolu-mama musiala szybko wracac do
      pracy,pieniadze z nieba nie leca.Do podstawowki odprowadzono mnie tylko na
      rozpoczecie 1-ej klasy.Bylam samodzielna i latanie z kluczem na szyi(po
      wyjasnieniu mi,zeby nie zadawac sie z obcymi itd)to zaden dramat!Mialam mnostwo
      znajomych,nie bylam uczepiona maminej spodnicy.To mnie nauczylo
      samodzielnosci,za ktora jestem mamie wdzieczna.Nie mozna sie zamknac na 24h w
      domu z dzieckiem,bo wiekszosc kobiet od tego fixuje i nic dziwnego.To,ze
      kobieta nie rezygnuje z siebie,nie znaczy jeszcze,ze nie kocha swojego dziecka!
      Nie mozna tez tego oceniac dlugoscia karmienia,ktore zdaje sie do przyjemnych
      odczuc nie nalezy.Karmic piersia spore juz,2-letnie dziecko?Nawet sobie tego
      nie wyobrazam,a potem na kilka lat rzucic prace,zeby chuchac i dmuchac i nie
      narazac biedactwa na kontakty z otoczeniem?Jejku,paranoja. Nie jestem
      egoistka,po prostu trzezwo mysle i nie chcialabym wychowac bezradnego
      maminsynka.
      • malwinamalwina Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 14.10.03, 14:34
        rodzic ktory wybiera JA jest najlepszym rodzicem na swiecie.
        niestety takich malo
        na szafot z "poswieconymi" matkami produkujacymi masowo kastratow i
        sfrustrowane zlosnice

        To tak jak z maska w samolocie - najpierw sobie zeby moc sie dzieckiem zajac !
        • Gość: Traktorzysta Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: 212.244.77.* 15.10.03, 09:43
          Masz rację, MATKI NA TRAKTORY! A tatusiowie do baru na piwko!
    • Gość: doku Ależ to perfidny damski bokser ten tad IP: *.chello.pl 14.10.03, 19:34
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Szczególnie mrocznym aspektem emancypacji, jest to, że uderzyła ona także w
      > najsłabszych - w dzieci. Oczywiście nigdy nie będziemy w stanie policzyć ile
      > malutkich ofiar pochłonęła "emancypacja". Ile pozbawionych ze
      > strony "robiącej karierę" matki dzieci padło ofiarą wypadków, ile urazów
      > psychicznych przyniosło brutalne oddawanie maluchów do żłobków i przedszkoli.

      Żony i dzieci, maltretowane kiedyś przez wszechwładnych mężów i ojców,
      przewracają się teraz w grobie, gdy to seksistowskie bydlę wypisuje tutaj takie
      rzeczy.

      Ponadto tad demaskuje się jako komuch, gdyż obwinia kobiety za stalinowską
      politykę rozbijania rodzin i wychowywania dzieci przez państwo. Szydzi z
      rozpaczy matek, które musiały oddawać swoje dzieci do żłobków i przedszkoli ze
      świadomością, że ich dusze zostaną w nich zniszczone.
      • tad9 Re: Ależ to perfidny damski bokser ten tad 14.10.03, 20:27
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > Żony i dzieci, maltretowane kiedyś przez wszechwładnych mężów i ojców,
        > przewracają się teraz w grobie, gdy to seksistowskie bydlę wypisuje tutaj
        >takie rzeczy.


        Jeśli chodzi o bicie żon - zapraszam do wątku "podróż sentymentalna"


        > Ponadto tad demaskuje się jako komuch, gdyż obwinia kobiety za stalinowską
        > politykę rozbijania rodzin i wychowywania dzieci przez państwo. Szydzi z
        > rozpaczy matek, które musiały oddawać swoje dzieci do żłobków i przedszkoli
        ze
        > świadomością, że ich dusze zostaną w nich zniszczone.

        JAK TO stalinowska polityka? Przecież sporo tutejszych pań sławi żłobki i
        potępia wręcz mamy i babcie wychowujące dzieci w domu.
        • Gość: doku Niemożliwe IP: *.chello.pl 14.10.03, 20:33
          tad9 napisał:

          > sporo tutejszych pań sławi żłobki i
          > potępia wręcz mamy i babcie wychowujące dzieci w domu.

          Kłamiesz. Takie głupoty mogła napisać tylko Brunhilda.
        • wasza_bogini Re: Ależ to perfidny damski bokser ten tad 14.10.03, 20:41
          > JAK TO stalinowska polityka? Przecież sporo tutejszych pań sławi żłobki i
          > potępia wręcz mamy i babcie wychowujące dzieci w domu.

          rzeczywiscie klamiesz, nikt nie potepia kobiet bardziej niz ty. wypowiadasz sie
          za ogol kobiet. pora troche zaczernac empirii i nie wypowiadac pustych slow.
    • kochanica_francuza A ile dzieci zabili ch...owi ojcowie? 14.10.03, 21:51
      bo ja mam takiego
      Wolałabym być półsierotą.
      Pozdrawiam
    • Gość: Monika Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: *.chello.pl 15.10.03, 03:55
      I pomyśleć, że 100 lat temu wszystkie dzieci były karmione piersią, a
      smiertelność wśród noworodków była bardzo wysoka. Więc karmienie piersią wtedy
      jakoś nie było panaceum na wszystkie choroby. Niby dlaczego miałby być dziś ?

      Gdyby było tak ja mówi tad, to kiedyś smiertelność noworodów powinna być
      bliska 0%, a od pewnego momentu wzrastać (odstawienie dzieci od piesi). A tu
      się okazuje, ze ona ciągle spada i dziś mimo ze te wstrętne feministki robią
      kariery, nadal spada.
      • Gość: Monika Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: *.chello.pl 15.10.03, 04:08
        Zeby uzyć argumentów podobnych to tych których uzywa tad. Dam jeszcze
        przykład.

        W takim kraju jak Czad, gdzie ani na lekarstwo nie uwidzisz feministki, gdzie
        nie ma żłobków i gdzie wszystkie kobiety karmia dzieci piersią, smiertelność
        noworodków jest zdecydowanie duzo wyzsza niż w kraju pełnyn femninistek ja
        Francja.

        Postawmy sobie raczej pytanie ile dzieci ratują feministki. Co potrafią zrobić
        kobiety, jesli mają tylko takie mozliwości, dla swych rodzin. Kto dba o
        dzieci ? No z pewnością nie systemy głeboko patriarchalne, gdzie wogóle życie
        ludzkie ma niewielką watrość. W których krajach wywalczono prawa dla dzieci ?
        Gdzie zakazane jest bicie i znęcanie się nad dziecmi ? Gdzie zakazna jest
        praca dzieci ? Czy nie w krajach w których jest własnie dużo feministek ?
        • Gość: Traktorzysta Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: 212.244.77.* 15.10.03, 09:27
          Dziewczyno, samo karmienie piersią to za mało! Jest jeszcze coś takiego jak
          HIGIENA. Sto lat temu, a także w dzisiejszym Czadzie czy innym Murzynlandzie
          jes ona na poziomie zerowym! Nie sprowadzaj sprawy do absurdu. Może w
          feministycznym zaślepieniu pewnych rzeczy nie widzisz, a może właśnie dlatego
          nie chcesz ich widzieć i świadomie popełaniasz manipulację.
          KOBIETY NA TRAKTORY, A MY DO BARU NA PIWKO!
          • Gość: Monika Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: *.chello.pl 15.10.03, 10:52
            które to już piwo ?
            • Gość: Traktorzysta Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? IP: 212.244.77.* 15.10.03, 11:44
              Chwilowo ciągle to samo - PRZYSŁOWIOWE. Zresztą na traktorze trudno pić, bo
              trzęsie. Ale po robocie... MY do baru... a FEMINISTKI NA TRAKTORY!
          • Gość: Jacenty Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 15.10.03, 12:31
            W murzynlandach kobiety są bardzo pracowite! Często więcej robią w ogródku niz
            faceci, którzy lubia sobie poleniuchować.Są także wolne od męskich stereotypów
            i karmiąc piersią nie zamartwiaja się, że cycki im spłyną do pasa.Umiejac
            siebie zaakceptować nie udawadniają, że najlepiej urodzic po 40ce.
            • kociamama Re: Święte słowa o emancypacji murzynek 15.10.03, 12:38
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > W murzynlandach kobiety są bardzo pracowite! Często więcej robią w ogródku
              niz
              > faceci, którzy lubia sobie poleniuchować.Są także wolne od męskich
              stereotypów
              > i karmiąc piersią nie zamartwiaja się, że cycki im spłyną do pasa.Umiejac
              > siebie zaakceptować nie udawadniają, że najlepiej urodzic po 40ce.


              W tych samych "murzynlandach", jak to ujałeś, inicjaja seksualna zdarza sie
              bardzo wcześńie, (ok. 9-tego roku życia, a nawet czasami wczesńiej). KNic
              dziwnego, ze wszystko idzie wczesniej, a kobieta kolo 40 to juz prababcia.
              Czy zle pamietam, ale pietnujesz seks dzieci??? Chociaz Tobie zapewne chodzilo
              o nastolatków, a co powiesz o seksie dzieci ponizej 10 lat???

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
              • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 15.10.03, 13:04
                :-))) Świete słowa Kocico. Potrzeba w Afryce działalności misyjnej! Tam nie
                tylko dzieci kopulują ale nawet dorośli się zjadają gdy głód zajzy do garnka.Co
                pociesza np Anglikanie w murzynii b. aktywnie wystepuje przeciwko
                homosexualistom więc może jest dla nich nadzieja, że ucywilizuja się?
                • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 15.10.03, 13:48
                  Ty, Jacenty, nie galopuj tak w swoim zachwycia dla anglikanów. Przecież to oni
                  wpuscili kobiety do stanu kapłańskiego i mianowali se biskupa - pedała.
                  ANGLIKANÓW I FEMINISTKI NA TRAKTORY! A my tymczasem... sam wiesz gdzie...
                  • kociamama Re: Święte słowa o emancypacji murzynek 15.10.03, 18:35
                    Gość portalu: Traktorzysta napisał(a):

                    > Ty, Jacenty, nie galopuj tak w swoim zachwycia dla anglikanów. Przecież to
                    oni
                    > wpuscili kobiety do stanu kapłańskiego i mianowali se biskupa - pedała.
                    > ANGLIKANÓW I FEMINISTKI NA TRAKTORY! A my tymczasem... sam wiesz gdzie...


                    A co ty sie powtarasz jak zdarta płyta? Sam se idz na swoj traktor.
                    Z reszta co ma traktor do problemu czy dzieci puszczac do przedszkola czy nie?
            • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 15.10.03, 12:42
              One nie są pracowite, one się poddaja prawu NATURY. kobieta zajmuje się domem,
              a mężczyzna poluje i odgania innych mężczyzn, którzy pragną jego kobiety. A że
              murzyni nie polują (chociaż kłusują, tam, gdzie jeszcze jest zwierzyna) i nie
              walczą o kobiety (chociaż wyrzynają się masowo między plemionami gwałcąc przy
              tym ile wlezie) to głównie leniuchują.
              One tam akceptują naturalny bieg rzeczy.
              Ty, Jacenty, czy ty czasem nie jeździłeś kiedyś na traktorze? Bo gadasz jak
              prawdziwy Traktorzysta.
              A wyobrażasz sobie MURZYNKI NA TRAKTORACH, tam, gdzie miejsce FEMINISTEK?
              • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 15.10.03, 13:10
                Jestem traktorzysta ile wlezie! Wszystko przez te prawa kobiet-staram się aby
                moja mogła wybrać: iść do roboty czy wychować nowych ludzi. Cieszy bo wybiera
                tworzenie, a nie za..da..nie na traktorze. Feministki na traktory!-to podobno
                szkodzi na jajniki...czy jakos tak?
                • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 15.10.03, 13:23
                  Ty, Jacenty, jest jeszcze parę rzeczy, które szkodzą na jajniki.
                  A nawet jesli FEMINISTKOM NA TRAKTORACH te jajniki sie uszkodzą, to tym dla
                  nich lepiej - będą się mogły SAMOREALIZOWAĆ bez potrzeby zajmowania się
                  wrzeszczącą i paskudzącą w pieluchy przeszkodą na drodze do KARIERY. Będą
                  nareszcie WTZWOLONE!
                  Więc dla ich i nszego dobra - FEMINISTKI NA TRAKTORY, a my, traktorzyści, do
                  baru i tam się bedziemy samorealizować przy piwku. Jakież to przyziemne, w
                  przeciwieństwie do SAMOREALIZACJI NA TRAKTORACH! Ale jakie miłe...
                  • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 15.10.03, 13:38
                    Piszesz jak samiec czym zaprzeczasz ideii unisex-u. Żadna fe tak nie pisze
                    chociaż się stara. Ale zobacz: jeśli one już wejdą na te siodełka "traktorowe"
                    to kto zbawi Ludzki Ród? Wyginiemy! Nawet zwierzęta zagrozone wyginięciem
                    trzymamy w zoo!
                    • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 15.10.03, 14:22
                      Ty, Jacenty, jakiego unisex-u? jedyny unisex, jaki my, Traktorzyści uznajemy,
                      To takie same drelichy robocze dla kierowców traktorów. Nam, Traktorzystom w
                      nich do twarzy, to niech i PRAWDZIWE FEMINISTKI też mają coś takiego samego jak
                      my.
                      Piszę jak samiec? Bo my, Traktorzyści, jesteśmy samcami!
                      A jak ma wyginąć Ludzki Ród, kiedy NA TRAKTORACH znajdą się PRAWDZIWE
                      FEMINISTKI? Przecież one, jeśli chcą rodzić dzieci, to jak będą 40+ i to downa-
                      jedynaka. A śrubka od traktora z nimi! Normalne kobiety będą rodziły normalne
                      dzieci i nie będą narażały swoich pociech na to, że się z nich w przedszkolu
                      będą naśmiewały inne - ty, znowy babcia po ciebie przyszła - no bo jak urodzi
                      po 40stce, to dzieciak będzie miał np. 7, a ona ponad 47. to już dla dziciaków
                      starucha. ale przynajmniej z osiągnięciami w dziedzinie WŁASNEJ kariery. No to
                      FAMINISTKI NA TRAKTORY! A my, młodzi tatusiowie, z dużymi już synkami na rybki,
                      a pokątnie pifffko!
                      • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 15.10.03, 14:27
                        Ha, poruszyłeś traktorzysto ważna sprawkę-kto dla dzieciaka lepszym ojcem czy
                        matką: młody pistolet co z dzieciakiem biega po górach czy stara ramolka co juz
                        sie zrealizowała na traktorze? Taka ramolka nawet babcią nie zostanie bo
                        szybciej ją pochowają!
                        • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 15.10.03, 14:35
                          No widzisz! Ale że 40+ drugiego najczęściej nie urodzi, to wynika też z faktu,
                          że świażość jej nieco przywiędła. My, Traktorzyści, żyjąc w kontakcie z naturą
                          coś o tym wiemy! A tyle sarenek lata dookoła traktora!
                          Ale przecież nie w tym rzecz! Chodzi o KARIERĘ. No to niech ją robią NA
                          TRAKTORACH! A my w barze, na pifciu...
                  • kociamama Re: Święte słowa o emancypacji murzynek 15.10.03, 18:37
                    Gość portalu: Traktorzysta napisał(a):

                    > Ty, Jacenty, jest jeszcze parę rzeczy, które szkodzą na jajniki.
                    > A nawet jesli FEMINISTKOM NA TRAKTORACH te jajniki sie uszkodzą, to tym dla
                    > nich lepiej - będą się mogły SAMOREALIZOWAĆ bez potrzeby zajmowania się
                    > wrzeszczącą i paskudzącą w pieluchy przeszkodą na drodze do KARIERY. Będą
                    > nareszcie WTZWOLONE!
                    > Więc dla ich i nszego dobra - FEMINISTKI NA TRAKTORY, a my, traktorzyści, do
                    > baru i tam się bedziemy samorealizować przy piwku. Jakież to przyziemne, w
                    > przeciwieństwie do SAMOREALIZACJI NA TRAKTORACH! Ale jakie miłe...



                    Alkohol sie do impotencji przyczynia. Ty chcesz lamac prawa natury siedząc w
                    tym barze. Chcesz zabic nienarodzone dzieci, feministo.

                    • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 16.10.03, 08:24
                      Nie, kociamamo! Ja w ten sposób chcę walczyć z przeludnieniem świata i z widmem
                      głodu, gdyż swój plan prokreacyjny oraz obywatelski obowiązek wykonałem! A poza
                      tym ów "bar" jest przysłowiowy, podobnie jak "pifffko". A poza tym piweńko -
                      jakiz to alkohol? A poza tym, skoro podobno jestem feministą, to zgodnie z tym
                      co głoszę, siedzę NA TRAKTORZE, GDZIE MIEJSCE FEMINISTEK. A poza tym nikogo nie
                      chcę zabijać (no, może prawie nikogo), a zwłąszcza nienarodzonych dzieci!
                      A poza tym nie jestem feministą, tylko Traktorzystą. A poza tym, FEMINISTKI NA
                      TRAKTORY, a my, traktorzyści, do baru... na wodę mineralną kinga. Teraz lepiej?
            • wasza_bogini Re: Święte słowa o emancypacji murzynek 15.10.03, 21:14
              nie cycki tylko piersi lub biust.
              • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 16.10.03, 08:41
                Mały murzynek mówi do mamy: Baj possać "BIUST" (jak sobie życzy wasza_bogini).
                Na co murzynka: dobrze, ale nie odchodź za daleko.
                Biust! Biust? Biust!?!?
                Biust, to masz Ty, wasza_bogini, ale nie murzynki. One mają narządy do
                karmienia potomstwa! I nie jeżdżą na traktorach.
                • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 16.10.03, 09:22
                  He he he. Poglądy Naszej_boginki na rolę cycka w histori to jeszcze jeden
                  przejaw beznadzieji budowania "nowej kultury" w oderwaniu od naturalnych
                  realiów. Fałszywe nuty w okrzyku fe, że to nie z "natury a z kultury" narodziły
                  się płcie i ich role, są drażniące dla...normalnego życia.
                  • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 16.10.03, 09:34
                    Ty, Jacenty, nie to, żebym nie lubił z tobą pogadać, ale nie do końca rozumiem
                    ten bełkot. Wiem ,że to z klasyczek feminizmu, czy cos tego typu, ale wolę
                    prościej, jak Traktorzysta z Traktorzystą - że niby gadają głupoty, tak?
                    Bo wiesz, ja tam nie powiem, żebym nie lubił biustów, ale z cyckami to już
                    ostrożniej. A poza tym, to co one takie wrażliwe na nazewnictwo drugorzędnych
                    cech płciowych? Czy to jest istota feminizmu? Chyba tak, bo sądząc po walce o
                    nazwenictwo, to sprawy drugorzędne wystuwają na pierwszy plan i na sztandary -
                    hehe, sztandar z cyckami, może to i niegłupie? Ale zaraz giertychowcy
                    oskarżyliby je o pornografię i przedmioptowe traktowanie kobiecego ciała. A
                    przecież wg feministek ich brzuch należy do nich, więc i ich cycki, czy też
                    biusty, bądź piersi też należą do nich, więc mogą z nimi robic co im się
                    podoba, np. nosić na wierzchu (w przypadku młodych i kształtnych popieram, w
                    przypadku jarugów, nowackich, wańków i innych przekwitłych paszkwili gorąco
                    protestuję!) lub umieszczać na sztandarach. I wtedy jakże obrazowo by brzmiało:
                    pod sztandarem waszej_bogini ruszamy w bój o równouprawnienie. O, wielu facetów
                    poszłoby za takim sztandarem! A kto wie, czy i niektóry Traktorzysta nie dałby
                    się skusić!
                    Choć dostrzegam niebezpieczeństwo dla Prawdziwych Traktorzystów, to jednak
                    myślę, że warto stawić czoła takiemu wyzwaniu!
                    Następny krok należy do waszej_bogini. A może i do kogoś jeszcze? Śmiało!
                    Choć na traktorze taki biust też nieźle wygląda z uwagi na to, że traktor
                    trzęsie. BIUSTY NA TRAKTORY!
                    • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 16.10.03, 10:09
                      Żem zbełkocił to i prawda ale cycek w historii juz trochę namieszał. Dwóch
                      weselników z ludu prostego kiedyś tak zagadało:-brzydka to panna młoda -ta i
                      dobrze będzie ja miał tylko dla siebie. Tak więc cycek przywiązuje samiczke do
                      jej samczyka, a biust nie przywiazuje. Ot mądrość ludu naszego.
                      • Gość: Traktorzysta Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 212.244.77.* 16.10.03, 10:22
                        Ty, Jacenty, toś ty zabełkocił? A ja żem myslał, że cytujesz kalsyczki
                        feminizmu. A przynajmniej żeś zagadał ich językiem. My, prości Traktorzyści,
                        lubimy nazywać rzeczy po imieniu i prosto z mostu. Ale co ty na koncepcję
                        wysunięcia kształtnych biustów, np. waszej_bogini, (sama gdzieś kiedyś
                        napisała, że jest niezłą laską, więc i biust musi mieć niekiepski) na czoło
                        walki o światowe zrównanie wszystkich i wszystkiego?
                        • Gość: Jacenty Re: Święte słowa o emancypacji murzynek IP: 217.96.29.* 16.10.03, 10:38
                          Pod takim sztandarem to się nie da, bo kobity się pozabijają. Wymaluj biust
                          boginki na sztandarze to wiesz co zrobi reszta bab? Wiesz jakie one bywają
                          zazdrosne o te trzeciorzędne cechy. Zaraz będzie, że lansujemy boginke, a barbi
                          to też lala, a kociczka też puszysta itd itd, oj lepiej Pan odpuść!
                          • Gość: Traktorzysta Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 212.244.77.* 16.10.03, 10:50
                            Ty, Jacenty, a w życiu! Niech będzie tyle sztandarów ile biustów! Niech będą
                            frakcje, zażarte dyskusje o przewagach jednego biustu nad drugim, o zaletach
                            tego czy innego, studia porównawcze, koalicje, łączenie sie jednych z drugimi,
                            spory, pojednania, bratanie się, to znaczy chciałem powiedzieć siostrzenie
                            się... Ty, Jacenty, żyć nie umierać, a jak umierać, to w jakże pieknym
                            otoczeniu, pod jakże pięknymi sztandarami...
                            • Gość: Jacenty Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 217.96.29.* 16.10.03, 10:57
                              Opamiętaj się! wyrażasz przecież tęsknotę za czymś co pono jeno utopią było (a
                              czego tak naprawde jeszcze nie było:) czyli matriarchatu. Wszechpanujacy,
                              bezpieczny, sprawiedliwy, sycący, tłumaczący i wybaczający CYCEK.
                              • Gość: Traktorzysta Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 212.244.77.* 16.10.03, 12:12
                                No patrz, odpowiedziałem ci, ale mi post zeżarło.
                                Spróbuję nieco odtworzyć:
                                Nie tęsknię do matriarchatu! ów CYCEK (biust, pierś) ma być podziwiany,
                                pożądany, nęcący, podniecający, kuszący. A to co innego, to zupełnie inny
                                CYCEK - właśnie nie CYCEK, tylko PIERŚ.
                                Chodziło mi po głowie coś takiego jak Wolność, prowadząca Lud na barykady na
                                malunku jakiegoś rewolucyjnego pacykarza. Nasze panie z forum tak sie
                                prezentowały, prowadząc swe siostry do walki o świetlaną przyszłość? no nie
                                fajnie?
                            • kociamama Re: BIUSTY NA SZTANDARY 16.10.03, 15:32
                              Gość portalu: Traktorzysta napisał(a):

                              > Ty, Jacenty, a w życiu! Niech będzie tyle sztandarów ile biustów! Niech będą
                              > frakcje, zażarte dyskusje o przewagach jednego biustu nad drugim, o zaletach
                              > tego czy innego, studia porównawcze, koalicje, łączenie sie jednych z
                              drugimi,
                              > spory, pojednania, bratanie się, to znaczy chciałem powiedzieć siostrzenie
                              > się... Ty, Jacenty, żyć nie umierać, a jak umierać, to w jakże pieknym
                              > otoczeniu, pod jakże pięknymi sztandarami...


                              Panie nie mają w zwyczaju tak zaciekle dyskutować o przewadze jednego biustu
                              nad drugim Za to panowie uwielbiaja dyskutowac o dlugosci swoich organow
                              plciowych. Nic dziwnego, ze przewidujecie tu jakas wojne, bo kazde wszakze
                              sądzi po sobie...

                              Pozdrawiam,
                              Kociamama.
                              • wasza_bogini mam wrazenie 16.10.03, 21:54

                                ze traktorzysta i jacenty zatrzymali sie na poziomie przedszkola, do ktorego
                                zapewne chodzili albo nie chodzili i teraz uzupelniaja braki. to niesamowite,
                                ze jednoslowo wywolalo az tak dluga dyskusje. moze my kocico podyskutujmy o
                                wyzszosci slowa fiut nad slowem penis. co ty na to?
                                • Gość: Traktorzysta Re: mam wrazenie IP: 212.244.77.* 17.10.03, 08:38
                                  Cóż za przenikliwość i niespotykane zdolności dedukcyjne!
                                  Ty, Jacenty, zdemaskowała nas! Albe żeśmy do przedszkola chodzili, albo żeśmy
                                  nie chodzili!
                                  Kude, teraz już żadna ani twoja, ani moja tajemnica się przed waszą_boginią nie
                                  ukryje!
                                  A poza tym, to fajnie sie dowiedzieć, że dyskousja na poziomie haseł-symboli
                                  jest "na poziomie przedszkola", natomiast dyskusja "o
                                  > wyzszosci slowa fiut nad slowem penis" jest szczytem intelektualnych
                                  mozliwości walczących (wojujacych, czy jak tam sobie chcą) feministek. Jak
                                  jedynie słusznie zauważyłem wczesniej, jedyny ratunek to FEMINISTKI NA
                                  TRAKTORY, a my... do baru... pogadać se
                                  Ale je ruszyło!
                                  I O TO CHODZI!!!!!
                                  • wasza_bogini Re: mam wrazenie 17.10.03, 19:03
                                    to chyba Ciebie ruszylo, bo mnie naprawde nie. smieszni jestescie z tymi swoimi
                                    reakcjami.
                              • Gość: Traktorzysta Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 212.244.77.* 17.10.03, 08:30
                                Kociamamo, zapewniam Cię, że, choc piszesz:
                                Panie nie mają w zwyczaju tak zaciekle dyskutować o przewadze jednego biustu
                                > nad drugim Za to panowie uwielbiaja dyskutowac o dlugosci swoich organow
                                > plciowych. Nic dziwnego, ze przewidujecie tu jakas wojne, bo kazde wszakze
                                > sądzi po sobie...

                                Ja jakoś nigdy nie miałem w zwyczaju prowadzić takich jak wymienione przez
                                Ciebie dyskusji. Pisałem parę razy, że TRAKTOR to hasło-symbol. Podobnie jest z
                                PIERSIAMI, czy BIUSTEM. Podobnie z PSEM na wątku Pan z psem. Kobiety! (wybacz
                                liczbę mnogą, ale to do wszystkich) Czy wam trzeba wszystko tłumaczyć
                                dosłownie? Czy nie potraficie uchwycić aluzji i skrótów myślowych? To smutne.
                                • Gość: Jacenty Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 217.96.29.* 17.10.03, 08:37
                                  Twoja i moja bogini to mysli ze u nas w pseckolu to chłopaki sobie ogladaja
                                  ptaki...ja to myslę sobie, że ja ktos bardzo skrzywdził i my Panie traktorzysto
                                  tego nie wyprostujemy.
                                  • Gość: Traktorzysta Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 212.244.77.* 17.10.03, 08:56
                                    Ty, Jacenty, ale jeżeli one żyjąc w takim przeświadczeniu są szczęśliwe, to
                                    dlaczego im to szczęście odbierać. Niech se gadają o ptakach ile wlezie
                                    (dosłownie i w przenośni) i już.
                                    A z ta dedukcją to naprawdę nie mogę wyjśc z podziwu. To tak jak z tym psem, do
                                    którego, gdy sie mówi chodź tu, albo nie, to on idzie, albo nie. Jaki posłuszny!
                                    FEMINISTKI NA TRAKTORY! A my... do przedszkola... na przedszkolanki! (tj.
                                    wychowawczynie - tłumaczę, bo jeszcze feministki z wysokosci TRAKTORÓW oskażą
                                    mnie o pedofilię)
                                • kociamama Re: BIUSTY NA SZTANDARY 17.10.03, 09:54
                                  Gość portalu: Traktorzysta napisał(a):

                                  > Kociamamo, zapewniam Cię, że, choc piszesz:
                                  > Panie nie mają w zwyczaju tak zaciekle dyskutować o przewadze jednego biustu
                                  > > nad drugim Za to panowie uwielbiaja dyskutowac o dlugosci swoich organow
                                  > > plciowych. Nic dziwnego, ze przewidujecie tu jakas wojne, bo kazde wszakze
                                  >
                                  > > sądzi po sobie...
                                  >
                                  > Ja jakoś nigdy nie miałem w zwyczaju prowadzić takich jak wymienione przez
                                  > Ciebie dyskusji. Pisałem parę razy, że TRAKTOR to hasło-symbol. Podobnie
                                  jest z
                                  >
                                  > PIERSIAMI, czy BIUSTEM. Podobnie z PSEM na wątku Pan z psem. Kobiety!
                                  (wybacz
                                  > liczbę mnogą, ale to do wszystkich) Czy wam trzeba wszystko tłumaczyć
                                  > dosłownie? Czy nie potraficie uchwycić aluzji i skrótów myślowych? To smutne.



                                  Ja nie rozumiem Twoich skróów myślowych, za inne kobiety i mężczyzn sie nie
                                  wypowiadam. Najwyraźniej daleko mi do Twojego poziomu intelektualnego.
                                  Zauważ w takim razie, ze tak tutaj szkalowane hasło jak mój brzuch-moja
                                  sprawa, to też pewien skrót myślowy.

                                  Pozdrawiam,
                                  Kociamama.
                                  • Gość: Traktorzysta Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: 212.244.77.* 17.10.03, 10:11
                                    Ależ zapewniam Cię, kociamamo, ż ja rozumiem ten skrót myślowy o brzuchu. A
                                    poza tym - gadałem sobie spokojnie z Jacentym, a tu jak mi nie przywali
                                    wasza_bogini! A poza tym, tego TRAKTORA też nie rozumiesz?
                                    Ale dziękuję, że nie napadasz na poziomie waszej_bogini! Choć faktycznie, może
                                    JEJ BIUST (NIE DOSŁOWNIE!) zbyt często postulowałem umiescić na sztandarze.
                                    No to drukowanymi: chodziło o feministyczne postawy i feministyczne poglądy. A
                                    że głoszone przez kobiety, no to... A poza tym, to wasza_bogini naprawdę
                                    chwaliła sie gdzieś, ze z niej niezła laska, no, oczywiście nie tymi słowami,
                                    ale mi w pamięć zapadło. A jak niezła laska, no to... no i jak bogini...
                                    To niech się nie dziwi, ale NA TRAKTORZE!
                                    • kociamama Re: BIUSTY NA SZTANDARY 17.10.03, 10:42
                                      Gość portalu: Traktorzysta napisał(a):

                                      > Ależ zapewniam Cię, kociamamo, ż ja rozumiem ten skrót myślowy o brzuchu. A
                                      > poza tym - gadałem sobie spokojnie z Jacentym, a tu jak mi nie przywali
                                      > wasza_bogini! A poza tym, tego TRAKTORA też nie rozumiesz?
                                      !


                                      Nie rozumiem, wytłumacz czego on jest niby jest symbolem.

                                      Pozdrawiam,
                                      Kociamama.
                                      • Gość: barbinator Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.03, 12:27
                                        kociamama napisała:


                                        >
                                        >
                                        > Nie rozumiem, wytłumacz czego on jest niby jest symbolem.
                                        >
                                        > Pozdrawiam,
                                        > Kociamama.


                                        Widzisz Kociamamo, to jest tak nieludzko mundre, że tylko najmundrzejsi
                                        traktorzyści to potrafia zrozumieć. Po wypiciu litra bimbru i przeoraniu
                                        hektara oziminy.
                                        Pozdr. B.
                                        • kociamama Re: BIUSTY NA SZTANDARY 17.10.03, 12:43
                                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                          > kociamama napisała:
                                          >
                                          >
                                          > >
                                          > >
                                          > > Nie rozumiem, wytłumacz czego on jest niby jest symbolem.
                                          > >
                                          > > Pozdrawiam,
                                          > > Kociamama.
                                          >
                                          >
                                          > Widzisz Kociamamo, to jest tak nieludzko mundre, że tylko najmundrzejsi
                                          > traktorzyści to potrafia zrozumieć. Po wypiciu litra bimbru i przeoraniu
                                          > hektara oziminy.
                                          > Pozdr. B.


                                          Pewnie tak... Ja nie sprobuje w takim razie tego pojmowac...
                                          • Gość: Piter Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.10.03, 19:22
                                            Tak sobie czytam, i zastanawiam sie, skąd tyle agresywnej złości w Barbi?
                                            Ja tam o tych traktorach, chyba zrozumiałem, wiecej powiem, nawt sam pomysł
                                            hasła wydaje mi się dowcipny. Ale broń Boże nie zacznę tłumaczyć jak to
                                            rozumiem, bo jeszcze mnie oskarżycie o traktorzystostwo, czy jeszcz coś
                                            gorszego. A nie lepiej podejśc do tego wszystkiego z lekkim z przymrużeniem oka?
                                            Ostrożniepozdrawialski jestem
                                            • niedzwiedziczka Re: BIUSTY NA SZTANDARY 17.10.03, 21:14
                                              Piter, a widziałeś fanatyka z poczuciem humoru?
                                              • Gość: Piter Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.10.03, 05:19
                                                Masz reację, Misiu. poczucie chumoru wymaga luzu i dystansu do siebie i
                                                rzeczywistości. Tu uwaga. W którymś wątku (juz nie pamiętam gdzie),
                                                odpowiadając komuś innemu, napisałem Misiu. Przepraszam, kosmiczna pomyłka.
                                                Odpowiadłem komus innemu, a myślałem o Tobie i bezwiednie zamisiowałem. Ale,
                                                mam nadzieję że nikt nie poczuł się obrażony. Moim zdaniem poczucie chumoru to
                                                niezła odtrutka na to, co na serio dzieje się wokół nas. Z takiego np. Leppera
                                                lepiej się pośmiać, niż całkiem poważnie analizować jego katastroficze wizje.
                                                Misiolubny jestem
                                              • Gość: barbinator Re: BIUSTY NA SZTANDARY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.03, 13:06
                                                niedzwiedziczka napisała:

                                                > Piter, a widziałeś fanatyka z poczuciem humoru?


                                                To o mnie czy o traktorzyście bo nie zrozumiałam?
                                            • Gość: barbinator Doktor barbinator radzi... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.03, 13:46
                                              Gość portalu: Piter napisał(a):

                                              > Tak sobie czytam, i zastanawiam sie, skąd tyle agresywnej złości w Barbi?


                                              Drogi Piotrusiu, w twoim przypadku czuję się zwolniona z pewnego gentleman
                                              agreement obowiązującego na tym forum czyli niepisanego zakazu robienia
                                              psychoanalizy rozmówcy. Poniewaz ty w stosunku do mnie po raz kolejny tej
                                              zasady nie przestrzegasz, więc ja pozwolę sobie poanalizować trochę twoja osobę.
                                              Niepokojące jest w tobie to, że nawet najmniej dowcipne ironiczne uwagi
                                              wymierzone w feminizm uważasz za celne i zabawne (traktorzysta i nie tylko)
                                              natomiast podobnej jakości uwagi wymierzone w "tradycjonalistów" traktujesz z
                                              reguły jako przejaw agresji i dowód na brak poczucia humoru - np u mnie, choć
                                              nie tylko.
                                              To bardzo źle świadczy o twoim poczuciu taktu, dobrego smaku i obiektywizmu.
                                              Podobnie zachowujesz się, gdy ktoś ma odmienne zdanie niż twoje - z reguły
                                              zarzucasz mu wściekłość i agresję. Dobry, spokojny i kulturalny rozmówca to dla
                                              ciebie tylko ten, kto ma podobne poglądy do twoich własnych. Czy zdajesz sobie
                                              sprawę, że gdybym ja prezentowała podobne wyczulenie na swoje "ja" co ty, to
                                              stale musiałabym wszystkim zarzucać agresję w stosunku do mnie - nb twoje
                                              powtarzające się uwagi na temat mojej rzekomej agresywności też mogą być przeze
                                              mnie uznane za przejaw twojej agresji w stosunku do mnie (a nie są, bo ja nie
                                              cierpię na obsesję bycia atakowaną).
                                              Zalecam więcej dystansu, powściągliwości i poczucia humoru.
                                              Pozdr. B.
                                              • Gość: Piter Re: Doktor barbinator radzi... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.10.03, 15:32
                                                Dziędobry Pani Doktor!
                                                Byłaś uprzejma napisać:

                                                „w twoim przypadku czuję się zwolniona z pewnego gentleman agreement
                                                obowiązującego na tym forum czyli niepisanego zakazu robienia psychoanalizy
                                                rozmówcy. Poniewaz ty w stosunku do mnie po raz kolejny tej zasady nie
                                                przestrzegasz”

                                                Czyli można w tej wypowiedzi wnioskować, iż dokonuję, czy też raczej nieudolnie
                                                próbuję, dokonywać psychoanalizy Twojej osoby. Ależ gdzieżbym tam umiał, a tym
                                                bardziej śmiał!
                                                Moje, może niezbyt trafne spostrzeżenie sformułowałem na podstawie wrażenia,
                                                jakie odniosłem, przeglądając posty coponiektórych i Twoje na nie odpowiedzi.
                                                Takie wrażenie odniosłem, jeśli nietrafne – przepraszam stukrotnie!

                                                „więc ja pozwolę sobie poanalizować trochę twoja osobę”

                                                Ależ proszę jaknajuprzejmiej!

                                                „Niepokojące jest w tobie to, że nawet najmniej dowcipne ironiczne uwagi
                                                wymierzone w feminizm uważasz za celne i zabawne (traktorzysta i nie tylko)”

                                                Oj, nie do końca, Łaskawa Pani. Pozwoliłem sobie napisać: „Ja tam o tych
                                                traktorach, chyba zrozumiałem, więcej powiem, nawet sam pomysł hasła wydaje mi
                                                się dowcipny”. Nie napisałem, że celny.

                                                „natomiast podobnej jakości uwagi wymierzone w "tradycjonalistów" traktujesz z
                                                reguły jako przejaw agresji i dowód na brak poczucia humoru - np u mnie, choć
                                                nie tylko”.

                                                Nic na to nie poradzę, takie odnoszę wrażenie. Natomiast wypowiedziałem się o
                                                tym konkretnym haśle, nie wypowiadałem się o innych i wcale nie twierdzę, że
                                                pod adresem - jak to byłaś uprzejma napisać - „tradycjonalistów” nie ma na
                                                forum dowcipnych, zjadliwych, a nade wszystko – celnych – żartów, docinków czy
                                                uwag.

                                                „To bardzo źle świadczy o twoim poczuciu taktu, dobrego smaku i obiektywizmu.”

                                                Przyjmuję z pokorą.

                                                „Podobnie zachowujesz się, gdy ktoś ma odmienne zdanie niż twoje - z reguły
                                                zarzucasz mu wściekłość i agresję”

                                                Nie mogę się z tym zgodzić. Moje uwagi dotyczą formy, nie treści. Z treściami
                                                zawsze chętni mogę dyskutować, spierać się, a nawet kłócić. Ale chodzi mi o
                                                formę. Poza tym nie zarzuciłem Ci chyba „wściekłości”, o której wspominasz.

                                                „Dobry, spokojny i kulturalny rozmówca to dla ciebie tylko ten, kto ma podobne
                                                poglądy do twoich własnych.”

                                                Mogę tylko powtórzyć to, co napisałem wyżej. Kulturalna dyskusja w spokojnym
                                                tonie miedzy osobami diametralnie różnych poglądach też przecie jest możliwa.
                                                Także ten zarzut jest nieco nie fair.

                                                „Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybym ja prezentowała podobne wyczulenie na
                                                swoje "ja" co ty, to
                                                stale musiałabym wszystkim zarzucać agresję w stosunku do mnie - nb twoje
                                                powtarzające się uwagi na temat mojej rzekomej agresywności też mogą być przeze
                                                mnie uznane za przejaw twojej agresji w stosunku do mnie (a nie są, bo ja nie
                                                cierpię na obsesję bycia atakowaną).”

                                                Miła Barbi, przecież tych moich uwag „na temat mojej (Twojej) rzekomej
                                                agresywności” nie było aż tak wiele, żeby od razu pisać o „powtarzających się”.
                                                Ileż to razy maiłem czelność taka potwarz wysłać na forum – dwa? Jeśli uznajesz
                                                to za agresję, to całkiem nietrafnie. Natomiast ta Twoja uwaga w świetle
                                                pomniejszego stwierdzenia, „ bo ja nie cierpię na obsesję bycia atakowaną”
                                                sugerują, iż ja cierpię. Ale przecie bądź łaskawa zauważyć, iż w moim poście,
                                                który był podstawa dokonanej przez Ciebie wiwisekcji mojej psyche, wypowiadałem
                                                się o Twoich uwagach dotyczących wypowiedzi Traktorzysty, nie mojej! Gdzie więc
                                                tu moje rzekome „wyczulenie na swoje <ja>” ?

                                                „Zalecam więcej dystansu, powściągliwości i poczucia humoru.”

                                                Dziękuję za poradę, zastosuje się z pewnością. A tak na marginesie, jak to było
                                                z tym źdźbłem i belką…?

                                                Pozdrawialski jestem
                  • kociamama Re: Święte słowa o emancypacji murzynek 16.10.03, 15:29
                    Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                    > He he he. Poglądy Naszej_boginki na rolę cycka w histori to jeszcze jeden
                    > przejaw beznadzieji budowania "nowej kultury" w oderwaniu od naturalnych
                    > realiów. Fałszywe nuty w okrzyku fe, że to nie z "natury a z kultury"
                    narodziły
                    >
                    > się płcie i ich role, są drażniące dla...normalnego życia.


                    Masz racje Jacenty, przywrócmy organom ich pierwotne funkcje. Np. paznokcie te
                    wstretne feministki malują, a one przeciez sluzą do drapania sie w uchu albo
                    dłubania w nosie , kopania w ziemi, zeby znalezc pokarm czy do wdrapywania sie
                    na drzewa.

                    Pozdrawiam,
                    Kociamama.
                    • wasza_bogini najlepiej 16.10.03, 21:51

                      >
                      >
                      > Masz racje Jacenty, przywrócmy organom ich pierwotne funkcje. Np. paznokcie
                      te
                      > wstretne feministki malują, a one przeciez sluzą do drapania sie w uchu albo
                      > dłubania w nosie , kopania w ziemi, zeby znalezc pokarm czy do wdrapywania
                      sie
                      > na drzewa.

                      po podtarciu sobie pupy lisciem z drzewa niech pani poda traktorzyscie i
                      jacentemu cieplego hot doga. tylko niech uwazaja, czy przypadkiem nie spozywaja
                      pokarmu juz raz spozytego;)
                      • Gość: Traktorzysta Re: najlepiej IP: 212.244.77.* 17.10.03, 09:05
                        Oj, na takie słowa to sie chyba koleżanka hot_dog może zezłościć. A co do
                        reszty postu, to wydaje mi sie, że z wściekłosci zaczęłaś wasza_bogini, nieco
                        obniżać poziom. Mnie to wisi, ale Ty, Szlachetna Bojowniczka o Prawa itd....
                        Jeżeli zniżasz się do rynsztoka, to nie bądź poźniej zdziwiona, że po
                        rynsztokowemu będziesz traktowana. A może Tobie to też wisi, jak Somalijce
                        biust (piersi, cycki, narządy do karmienia - niepotrzebne skreślić.)
                        A fe, wasza_bogini, a fe!
                        WASZE_BOGINIE NA TRAKTORY! A my... bynajmniej nie na hotdoga, gdyz obserując
                        PANIE, które to coś sprzedają i zachowywaną przez NIE higienę, już w
                        dzieciństwie porzuciliśmy te apetyczne dania


                        • wasza_bogini Re: najlepiej 17.10.03, 19:05
                          alez wlansie w Afryce tak jest. sprzedaje sie jedna reka jedzenie, a druga sie
                          podciera listkiem. przeciez wy dazycie do afryki wiec o co Ci chodzi?
                  • wasza_bogini masz racje 16.10.03, 21:49
                    badzmy Afryka. a nie przyszlo ci do glowy, ze szwedki przejmuja sie tak samo
                    wystajacym biustem, co somalijki???? ale chyba lepiej jest mieszkac w
                    sztokholmie niz mogadishu. z tym sie chyba zgodzisz.
    • kociamama Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 15.10.03, 08:41
      Tad,
      Czytając Twoje wątki dochodze do wniosku, że albo jestes jednostką aspołeczną.
      Jakimś sadystą gloryfikującym agresję i przemoc, szczególnie wobec słabszych
      fizycznie( patrz dzieci, kobiety), no bo kto przy zdrowych zmysłach rzucałby
      sie na silniejszych?? Na ojca sie nie nadajesz, co udowoadniasz w wielu
      wątkach. W tym n. zrzucasz całą odpowiedzialność wychowania dzieci na kobiety
      sam umywając ręce.

      Drugi wariant, do którego bardziej jestem skłonna sie przychylić, to,że jestes
      prowokatorem i przednio sie bawisz, czytając posty pełne oburzenia innych
      ludzi. Na prawde świetne jaja.

      Pozdrawiam,
      Kociamama.
      • breskva Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 15.10.03, 19:43
        eee tam. Mi sie wydaje ze Tad to po prostu nieco cyniczny, ale w sumie
        niegrozny prowokator-sofista. Z pewnym kompleksem na punkcie wlasnej boskosci,
        mysle ze Ewok dobrze to ujela.

        PS. Zlobek-Nie, chyba ze domowy (tylko kilkoro maluchów)
        Przedszkole-zdecydowanie TAK!!! Codzienny kontakt z rowiesnikami jest niezbedny
        dla prawidlowego rozwoju psychofizycznego, nie jest to zaden wymysl feministek.
        Dziecko siedzace w domu z mamusia do 7 roku zycia wyrasta zazwyczaj na osobnika
        chorobliwie niesmialego, nie potrafiacego nawiazac bez stresu kontaktow z
        innymi ludzmi.
        Karmienie piersia-TAK, ale nie do 2 roku zycia (chyba ze dziecko ma alergie).
        Od tak dlugiego karmienia psuja sie zeby, poza tym np. Spock zaleca wsluchanie
        sie w naturalna tendecje rozwojowa dziecka. Zalecane minimum to 6 mies,
        najlepiej do 9-12 mies. Ale i tak teraz panuje istny terror karmienia piersia,a
        przeciez czasami kobieta nie moze karmic chociaz bardzo chce. Poza tym
        wszystkie moje aktywne zawodowo kolezanki karmily piersia, jedna nawet
        zdecydowanie przesadzila bo nawet do 4 roku zycia. Przez pol roku jest sie na
        macierzynskim, potem mozna wrocic do pracy (dziecko juz je inne potrawy) a
        mleko sie odciaga i jest tylko uzupelnieniem diety.
        • tad9 Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 15.10.03, 20:37
          breskva napisała:

          > eee tam. Mi sie wydaje ze Tad to po prostu nieco cyniczny, ale w sumie
          > niegrozny prowokator-sofista. Z pewnym kompleksem na punkcie wlasnej
          boskosci,
          > mysle ze Ewok dobrze to ujela.

          A co to jest "kompleks na punkcie boskości"? A poza tym, gdyby potraktować
          rzecz ściśle, cynicy i sofiści to przedstawiciele zgoła różnych szkół
          filozoficznych!


          >
          > PS. Zlobek-Nie, chyba ze domowy (tylko kilkoro maluchów)
          > Przedszkole-zdecydowanie TAK!!! Codzienny kontakt z rowiesnikami jest
          niezbedny
          >
          > dla prawidlowego rozwoju psychofizycznego, nie jest to zaden wymysl
          feministek.

          Zaskakuje mnie, w jaki sposób tutejsze panie widzą wychowanie pozaprzedszkolne.
          Są one najwyraźniej przekonane, że matki i babki zamykają się z dziećmi w
          domach na 24 godz. i biedne dziecko nie ma kontaktu z nikim, poza nimi.
          Chmm.....



          > Dziecko siedzace w domu z mamusia do 7 roku zycia wyrasta zazwyczaj na
          osobnika
          >
          > chorobliwie niesmialego, nie potrafiacego nawiazac bez stresu kontaktow z
          > innymi ludzmi.
          > Karmienie piersia-TAK, ale nie do 2 roku zycia (chyba ze dziecko ma alergie).
          > Od tak dlugiego karmienia psuja sie zeby, poza tym np. Spock zaleca
          wsluchanie
          > sie w naturalna tendecje rozwojowa dziecka.

          Wybacz, ale dr. Spock to nieco przebrzmiały "ekspert". Jego wymysły spowodowały
          mnóstwo nieszczęść.


        • niedzwiedziczka Re: ile dzieci ZABIŁA 'emancypacja'? 15.10.03, 22:21
          breskva napisała:



          > Ale i tak teraz panuje istny terror karmienia piersia,a
          > przeciez czasami kobieta nie moze karmic chociaz bardzo
          chce.
          Zgadzam się. Sama miałam wyrzuty sumienia, że nie mogłam
          karmić. A tzw. Szpitale przyjazne dziecku, to horror, bo
          są jednocześnie nieprzyjazne matce.


          > Przez pol roku jest sie na
          > macierzynskim, potem mozna wrocic do pracy (dziecko juz
          je inne potrawy) a
          > mleko sie odciaga i jest tylko uzupelnieniem diety.

          Niestety, już nie jest tak dobrze. Macierzyński trwa 3 mies.
      • tad9 Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 15.10.03, 20:38
        kociamama napisała:

        > Tad,
        > Czytając Twoje wątki dochodze do wniosku, że albo jestes jednostką
        aspołeczną.
        > Jakimś sadystą gloryfikującym agresję i przemoc, szczególnie wobec słabszych
        > fizycznie( patrz dzieci, kobiety), no bo kto przy zdrowych zmysłach rzucałby
        > sie na silniejszych?? Na ojca sie nie nadajesz, co udowoadniasz w wielu
        > wątkach. W tym n. zrzucasz całą odpowiedzialność wychowania dzieci na kobiety
        > sam umywając ręce.
        >
        > Drugi wariant, do którego bardziej jestem skłonna sie przychylić, to,że
        jestes
        > prowokatorem i przednio sie bawisz, czytając posty pełne oburzenia innych
        > ludzi. Na prawde świetne jaja.


        A może jestem aspołecznym prowokatorem?

        > Pozdrawiam,
        • wasza_bogini Re: ile dzieci ZABIŁA "emancypacja"? 15.10.03, 21:10

          >
          > A może jestem aspołecznym prowokatorem?

          a moze aspoleczna prowokacja;)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka