Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
24.10.03, 19:56
Natchniony felietonami Kingi D., która wszystko potrafi zinterpretować na
modłę feministyczną postanowiłem ogłosić konkurs, na feministyczną
interpretację kanonu kultury (czy to polskiej, czy to, po prostu, kanonu
kultury Zachodu). Nagrody niestety obiecać nie mogę, lecz myślę, że najlepszą
nagrodą będzie dla uczestników świadomość, że biorą udział w WIELKIEJ
REINTERPRETACJI kultury. Na początek, proponuję wziąźć "na warsztat" znaną
wszystkim (którzy nie uchylali się od czytania lektur)powieść Bolesława Prusa
pt. "Lalka". Czy nie da się tam znaleźć jakichś wątków niedostrzeganych przez
androcentrycznych krytyków? Ostrze krytyki feministycznej bez trudu odkryje
takie wątki. Np. mizoginizm i skrywany homoseksualizm bohaterów. Przyjżyjmy
się bliżej -oczywiście stosując metodologię feministyczną - bohaterom tej
powieści. Uzbrojeni w narzędzia stworzone przez feministyczne badaczki, bez
trudu zauważymy, że największym (oprócz doktora Szumana) mizoginem w powieści
jest poczciwy Rzecki. Niewątpliwie zakochany w Stachu, sypiał z nim kiedyś w
jednym łóżku, wyczekuje go tęsknie, przytula się do niego, obejmuje, i - być
może - umiera z rozpaczy po jego odejściu. Mamy zatem w "Lalce" motyw
homoseksualny, którego nie dostrzeglibysmy - gdyby nie feministyczna
metodologia. Jakie jeszcze tajemnice znajdziemy w na pozór dobrze znanych
dziełach? Bogini jedna wie! Zabierajmy się zatem do roboty!