Dodaj do ulubionych

feminizm a patriotyzm

11.11.08, 07:19
11 listopada trudno uniknąć refleksji na temat relacji: feminizm - patriotyzm.
Czy zatem feministka może być patriotką? Otóż, wydaje się do niemożliwe. Mamy
tu bowiem do czynienia z dwiema konkurującymi tożsamościami zbiorowymi. Jedna
odwołuje się do wspólnoty tradycji, druga do wspólnoty płci. Feministki muszą
więc zniszczyć patriotyzm - jeśli chcą odnieść sukces. I stąd jadowty
antypolonizm (u feministek polskich). Odwróćmy więc pytanie: czy patriotka
może być feministką? Odpowiedź wydaje się oczywista. A jak widzą te sprawy
bywalczynie FF?
Obserwuj wątek
    • ja.sinner Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 08:54
      > Jedna odwołuje się do wspólnoty tradycji,

      Tradycja, do ktorej (mysle) tutaj sie odwolujesz ma najwiecej
      stychnych z tradycja islamska. I jak sie to ma do patriotyzmu?
    • gotlama Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 09:55
      Czekamy na twoje refleksje nt. patriotyzmu. Czekamy cierpliwie od roku.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=71829706&v=2&s=0
      Zastanowiłeś się już, co to znaczy, czy nadal czekasz na oświecenie?
      Jak nam napiszesz, jak wygląda twój patriotyzm, to będę mogła sprawdzić czym się
      różni od mojego patriotyzmu i czy feminizm może mieć na to wpływ.

      A co do wspólnoty tradycji - to czemu tradycyjnie zaprzęgiem wolim nie jeździsz,
      tylko zgadzasz się na jakieś samochody plątające po sąsiedztwie?
    • yamale Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 10:39
      przy lekturze podobnych wynurzeń trudno uniknąc refleksji na temat
      relacji: chrzescijanstwo - patriotyzm. Czy zatem chrzescijanin moze
      byc patriotą? Otóż, wydaje się to niemożliwe. Mamy tu bowiem do
      czynienia z dwiema konkurującymi tożsamościami zbiorowymi. Jedna
      odwołuje się do wspólnoty partykularnej kultury, tradycji, języka,
      terytorium - druga do wspólnoty uniwersalistycznie rozumianej wiary,
      przekraczającej granice etniczne, geograficzne itp. Patrioci muszą
      więc zniszczyc chrzescijanstwo - jesli chcą odniesc sukces. I stąd
      jadowity antychrystianizm (u patriotów polskich).

      Prawda, jakie mądre?

      zwłaszcza dla tzw. człowieka ponowoczesnego, który posiada wiele
      krzyżujących się kręgów przynależności, praca tożsamościowa
      polegająca na dynamicznym i chwiejnym uzgadnianiu tych spraw jest
      codziennością. równie dobrze można zestawic w ten sposób państwo i
      rodzinę, ponieważ istnieją liczne sytuacje na styku tych dwóch
      kregów, gdzie pojawia się konflikt lojalności.

      sa to truizmy, rzeczy dawno przetrawione i od takich "reflekcji"
      raczej nie staniemy się mądrzejsi.
      • gotlama Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 13:42
        Kiedyś pisałam o cynicznym chichocie historii, gdy pewien Stanisław został
        wyniesiony na ołtarze patriotyzmu....
        To tyle na temat antagonizmów między internacjonalistycznym katolicyzmem a
        nacjonalistycznym patriotyzmem ;)
    • stephen_s Nie, żebym popierął Tada... 11.11.08, 11:19
      ... ale przypomnę, że nie tak dawno w jednej z dyskusji na tym forum któraś z
      Pań właśnie stwierdziła, że feministkom z patriotyzmem nie po drodze. Więc jak
      to jest?
      • znana.jako.ggigus a co to jest partiotyzm? 11.11.08, 11:21
        poczucie, ze moje jest lepsze? Moj jezyk, moja wspolnota, moje kobiety itepe?
        Wygrales konkurs na Polaka? Zdecydowales sie na polskosc sposrod 30 innych
        propozycji? Czy wborr polskosci byl swiadomy u Ciebie?
        • stephen_s Re: a co to jest partiotyzm? 11.11.08, 11:36
          Patriotyzm nie oznacza przekonania, że "moje jest lepsze". Oznacza poczucie
          więzi ze swoim krajem i jego historią, kulturą itd.
          • znana.jako.ggigus wiez ze swoim krajem 11.11.08, 11:37
            musi oznaczac poczucie wiezi ze swoimi, czyli obcy sa be.
            A jak tam z wyborem polskosci u Ciebie?
            • stephen_s Re: wiez ze swoim krajem 11.11.08, 11:40
              Poczucie więzi ze swoimi nie oznacza, że inni są be.

              A polskości się nie wybiera :)) To jest to, kim jesteśmy. Jesteś człowiekiem,
              jesteś kobietą i jesteś Polką. Twój wybór nie ma tu nic do rzeczy.
              • znana.jako.ggigus Re: wiez ze swoim krajem 11.11.08, 11:43
                oczywiscie ze oznacza - wiez z jednym krajem wyklucza inne wiezi. Jezyk, kultura
                itepe, dlaczego nie odczuwasz opatriotycznej wiezi z Czechami?

                No wlasnie - skoro bycie Polakiem jest przypadkie, dlaczego ow przypadek napawa
                Cie taka duma? Nie musze byc Polka, mam narodowosc polska, ale nie musze miec
                obywatelstwa polskiego, to tak na marginesie.
                A imie i nazwisko mam nierzucajace sie w oczy, gorzej z akcentem:)
                • stephen_s Re: wiez ze swoim krajem 11.11.08, 11:46
                  > oczywiscie ze oznacza - wiez z jednym krajem wyklucza inne wiezi.

                  Dlaczego?

                  > Jezyk, kultur
                  > a
                  > itepe, dlaczego nie odczuwasz opatriotycznej wiezi z Czechami?

                  To, ze nie odczuwam patriotycznej więzi z Czechami, nie oznacza, że nie mogę ich
                  szanować.

                  > No wlasnie - skoro bycie Polakiem jest przypadkie, dlaczego ow przypadek napawa
                  > Cie taka duma?

                  To nie jest przypadek, tak samo jak nie jest przypadkiem, że jesteś dzieckiem
                  swoich rodziców.

                  Nie musze byc Polka, mam narodowosc polska, ale nie musze miec
                  > obywatelstwa polskiego, to tak na marginesie.

                  Jeśli jesteś narodowości polskiej, to jesteś Polką :)
                  • znana.jako.ggigus nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 11:51
                    odczuwasz ja? tak czy nie?
                    odpowiedz
                    narodowosc polska nie musi oznaczac polskiego obywatelstwa, przypominam.
                    Genetycznie nie jestem przypadkiem w zyciu moich rodzicow, ale czysto
                    technicznie jestem przypadkiem Polka. Prosta rzecz - 500 m od miejsca urodzenia
                    mojego dziadka przebiegala granica i tam byl zabor pruski. Wiec gdyby nie
                    przypadek, byc moze mialabym i inne nazwisko i nie mialabym akcentu, aha, w
                    ogole by mnie ne bylo.
                    U Ciebie jest z pewnoscia dosc podobnie.
                    • stephen_s Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 11:55
                      > odczuwasz ja? tak czy nie?

                      Na pewno większą z Czechami, niż np. z Anglikami...

                      > Genetycznie nie jestem przypadkiem w zyciu moich rodzicow, ale czysto
                      > technicznie jestem przypadkiem Polka. Prosta rzecz - 500 m od miejsca urodzenia
                      > mojego dziadka przebiegala granica i tam byl zabor pruski. Wiec gdyby nie
                      > przypadek, byc moze mialabym i inne nazwisko i nie mialabym akcentu, aha, w
                      > ogole by mnie ne bylo.

                      Gdybologia :) Faktem jednak jest, że nazwisko masz takie a nie inne, akcent
                      masz... I skąd wiesz, że jest to wynik przypadku, a nie postawy Twoich dziadków,
                      którzy zdecydowali się pozostać Polakami pod zaborami?
                      • znana.jako.ggigus Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 11:58
                        a ja wolabam o tej wiezi z Czechami. Podobny jezyk, historia, przejelismy czeska
                        ortografie z paroma wyjatkami i gdyby nie przypadek, byc moze bylibysmy husytami.
                        Dlaczego nie odczuwasz wiezi z Czechami?
                        Slowacy maja jeszcze b. podobny jezyk.



                        Oczywiscie ze gsdybanie. Moj dziadek mieszkal w rosyjskim zaborze, nb., pisalam,
                        ze przebiegala graanica, ale moze niezbyt jasno sie wyrazilam.
                        U ciebie i kazdej innej osoby tez tak jest, NIKT nie zdecydowal sie swiadomiie
                        na narodowosc. Aha, wsz. pojecia - narod, wiez, historia to wymysl XIX wieku,
                        • stephen_s Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 12:06
                          > a ja wolabam o tej wiezi z Czechami. Podobny jezyk, historia, przejelismy czesk
                          > a
                          > ortografie z paroma wyjatkami i gdyby nie przypadek, byc moze bylibysmy husytam
                          > i.
                          > Dlaczego nie odczuwasz wiezi z Czechami?

                          Bo jednak nie są Polakami :) Ale odczuwam z nimi więź w tym sensie, że mamy
                          podobne doświadczenia historyczne.

                          > Oczywiscie ze gsdybanie. Moj dziadek mieszkal w rosyjskim zaborze, nb., pisalam
                          > ,
                          > ze przebiegala graanica, ale moze niezbyt jasno sie wyrazilam.
                          > U ciebie i kazdej innej osoby tez tak jest, NIKT nie zdecydowal sie swiadomiie
                          > na narodowosc.

                          Nikt też świadomie nie wybrał też rodziców, prawda?

                          > Aha, wsz. pojecia - narod, wiez, historia to wymysl XIX wieku

                          I co z tego? :)
                          • znana.jako.ggigus Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 12:11
                            to ze to wymysl XIX wieku to udzo z tego - opierasz sie szumnie na tradycji,
                            ktora sobie wymyslono. To jak z mitem, ze kobieta chce podtrzymac domowe
                            ognisko, tez mozna spytac- co z tego.
                            Jaki sens wierzyc w to, co ktos sobie 100 lat z okladem wymyslil?


                            Moze z uwagi na historie, ortografie i fajnego prezydenta Havla powinienes
                            odczuwac wiez z Czechami?
                            Pisze serio zupelnie, taki prezydent jak Havel to narodowy skarb, Czechom
                            kwitnie gospodarka, miasta sa czyste, bogaci sa, nie maja kompleksow, Szczygiel
                            fajnie o nich pisze, idealni do czucia wiezi.
                            Religijni nie sa, wiesz cala ta pseudokatolicka otoczka, wiesz, co mam na mysli.
                            Moze jednak Czesi?
                            I jakie maja fajne kino!
                            O tym, ze wybory rodzicow i narodowosci sa nieswiadome, pisalam, po coz sie
                            powtarzac?
                            • stephen_s Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 12:24
                              > to ze to wymysl XIX wieku to udzo z tego - opierasz sie szumnie na tradycji,
                              > ktora sobie wymyslono. To jak z mitem, ze kobieta chce podtrzymac domowe
                              > ognisko, tez mozna spytac- co z tego.
                              > Jaki sens wierzyc w to, co ktos sobie 100 lat z okladem wymyslil?

                              A może nie tyle sobie coś wymyślono, tylko sobie dopiero 100 lat temu coś
                              UŚWIADOMIONO?

                              Co do Czechów - ależ ja nie mówię, że nie mozna czuć więzi z Czechami jako
                              fajnym narodem itd. :) Ale więzi narodowej z nimi czuć się nie da, bo oni nie sa
                              nami...
                              • znana.jako.ggigus Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 18:26
                                uświadomiono sobie symbole narodowe, barwy narodowe? (biały i czerwony -
                                ulubiona kombinacja, hehe), steph, bądź poważny.
                                No właśnie, oni nie są nami, sam widzisz, że wykluczasz na zasadzie prostego
                                klucza - my, mityczne my, bo moejsce urodzenia i język oni.
                                Ci inni.
                                Historia podobna, no nie TAKA SAMA, symbole narodowe inne, barwy narodowe - nie
                                pamiętam.
                                A co dokładnie powoduje u Ciebie dumę bycia Polakiem? Orzeł? Siedem przypadków?
                                • stephen_s Re: nie pisze o szacunku, pytam o wiez 11.11.08, 18:33
                                  > uświadomiono sobie symbole narodowe, barwy narodowe? (biały i czerwony -
                                  > ulubiona kombinacja, hehe), steph, bądź poważny.
                                  > No właśnie, oni nie są nami, sam widzisz, że wykluczasz na zasadzie prostego
                                  > klucza - my, mityczne my, bo moejsce urodzenia i język oni.
                                  > Ci inni.

                                  Ale co złego w takim wykluczaniu?

                                  > A co dokładnie powoduje u Ciebie dumę bycia Polakiem? Orzeł? Siedem przypadków?

                                  1000-letnia historia, bogate dziedzictwo kulturowe, dokonania militarne,
                                  odzyskanie niepodległości po ponad 100 latach niewoli...
                                  • znana.jako.ggigus nno widzisz, sam przyznajesz wreszcie, 11.11.08, 18:38
                                    że patriotyzm oznacza wykluczenie. Pytam tylko o podstawę wykluczenia -
                                    przypadkowe miejsce urodzenia?


                                    Historia - Litwo ojczyzno moja, czy Kopernik był Polakiem czy Niemcem (ważne
                                    jest, co myślał Kopernik w tej sprawie:)), mój ulubiony temat - śląsk - czy jest
                                    polski, niemiecki czy czeski i tak można bez końca.

                                    Wiem, że myśl o dowolności symboli narodowych jest obrazobójcza, sama
                                    zareagowałam na nią oburzeniem, ale przypatrz się flagom państw - polska flaga
                                    jest w swojej kombinacji powtarzalna jak wiele innych.
                                    • stephen_s Re: nno widzisz, sam przyznajesz wreszcie, 11.11.08, 20:28
                                      Wiesz, jak tak zdefiniujesz wykluczenie, jak to zrobiłaś, to tak - patriotyzm
                                      jest wykluczeniem. Jednak pytam, co jest złego w takim wykluczeniu?

                                      Generalnie to wiesz - tak na zdrowy rozum, to zapewne możnaby dowieść, że
                                      symbole narodowe itd. to spraw umowna. Ale to samo dotyczy całej masy innych
                                      elementów naszej tożsamości, obyczajowości itd. I co z tego? Ludzie takich
                                      rzeczy potrzebują - idei, symboli, gestów... itd.
                                      • znana.jako.ggigus wykluczanie 11.11.08, 23:42
                                        no wlasnie, wyobraz sobie, ze ciebie wykluczono, bo jestes urodzony tam, gdzie
                                        jeses, a nie 100 m dalej.

                                        No niestety nie na zdrowy umysl, ale dos latwo mozna dowesc, ze symbole narodowe
                                        to sprawy umowne, znajoma Rosjanka widziala w ros. fladze ying i yang (dobze
                                        pisze?). Kwestia umowy, sily przekonania.
                                        Oczywiscie, ale to konstrukty.
                                        Jakie symbole tozsamosci masz na mysli? Bo ja np. jako leworeczna mam czasem
                                        problem, ze wyciagam lkewa lapke do powitania. Czasem bardzo dziwne reakcje
                                        otoczenia to powoduje, a to tylko reka. Nic wiecej.

                                        Niech i ludzie potrzebuja, ale w imie tych gestow i flag potrafia sie z rozkosza
                                        i upojnie mordowac.
                                        • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 00:06
                                          No wiesz, ale ja się naprawdę nie czuję pokrzywdzony przez to, że np. Czesi mnie
                                          wykluczają ze swojej tożsamości narodowej :)

                                          Co do symboli itd. - człowiek po prostu potrzebuje sfery idei, wartości itd. Bez
                                          tego świat staje się pusty... Tożsamość narodowa ejst jedną z takich idei, które
                                          nadają głębię naszemu życiu.
                                          • znana.jako.ggigus na pewno czlowiek potrzebuje symboli 12.11.08, 00:13
                                            przypomnial mi sie fragment ksiazki niemieckiego autora chorwackiego
                                            pochodzenia, ktory z ojcem, Chorwatem pojechal szukac sladow mlodosci ojca.
                                            Autor, dziecko pacyfizmu w Niemczech, jechal przez zniszczona byla Jugoslawie i
                                            nie mogl pojac, ze sie sasiedzi mordowali, zamiast - brzmi banalnie, wiem,
                                            polozyc bron i pogadac.
                                            Ale symbole, glebia zycia, tresc...
                                            • stephen_s Re: na pewno czlowiek potrzebuje symboli 12.11.08, 00:16
                                              No wiesz - przywiązanie do wartości narodowych nie musi od razu oznaczać chęci
                                              do wojny...
                                          • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 06:26
                                            stephen_s napisał:

                                            > Co do symboli itd. - człowiek po prostu potrzebuje sfery idei,
                                            wartości itd. Be
                                            > z
                                            > tego świat staje się pusty... Tożsamość narodowa ejst jedną z
                                            takich idei, któr
                                            > e
                                            > nadają głębię naszemu życiu.

                                            A ja mam wrażenie, że przeciwnie, często spłycają.

                                            Z tą tożsamością jest IMO tak: potrzeba identyfikacji z grupą jest u
                                            człowieka naturalna. I z pewnymi grupami człowiek identyfikuje się
                                            sam z siebie: z rodziną, z paczką przyjaciół, z mieszkańcami
                                            dzielnicy. Natomiast naród to abstrakcja, z którą identyfikacja jest
                                            możliwa tylko dzięki państwowej indoktrynacji. Po prostu
                                            wykorzystuje się tę naturalną skłonność, przekonując ludzi, że
                                            istnieje taka grupa jak naród, która powinna dla nas być ważna. Tak
                                            jak pisała ggigus, poczucie wspólnoty narodowej nie istniało do XIX
                                            w. - de facto zostało ono wymyślone i odgórnie wprowadzone, bo
                                            uznano, że wzmocni to państwo.
                                            • ja.sinner Re: wykluczanie 12.11.08, 07:46
                                              Tak jak u Redlinkiego w "Konopielce"

                                              - Wy Polacy?
                                              - Nie, my tutejsi
                                              Cytuje z pamieci wiec nie koniecznie cytat
                                              • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 08:49
                                                Dokładnie. Do szkół za wiele nie chodzili, telewizji i radia nie
                                                mieli, więc nie mieli świadomości narodowej. Jej nie zsyła Duch
                                                Święty - trzeba ją ludziom wtłoczyć do głów.
                                                • piekielnica1 Re: wykluczanie 12.11.08, 09:30
                                                  Ale pierwotna przynaleznosc plemienna to jakis rodzaj patriotyzmu
                                                  chyba.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 09:39
                                                    Z grupą stosunkowo małą można się identyfikować naturalnie. A naród
                                                    jest tworem sztucznym.
                                                    Zresztą solidarność plemienna miała charakter bardziej praktyczny
                                                    niż ten metafizyczny, o którym mówi Stef.
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 12.11.08, 11:54
                                                    Narod nie jest taki do konca sztuczny i wymyslony, bo wyodrebnia go
                                                    jezyk. Imo Polakiem w swiadomosci powszechnej - w kazdym razie
                                                    najbardziej istotnym wyroznikiem, dzieki ktorej na pierwszy rzut
                                                    oka rozpoznajemy ziomala - jest plynny polski.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 11:58
                                                    No nie wiem. Z Polakami tak akurat jest, ale weź se na ten przykład
                                                    naród austriacki, który ma język taki sam jak naród niemiecki, albo
                                                    naród szwajcarski, który ma 4 języki, z których 3 funkcjonują też w
                                                    innych krajach.
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 12.11.08, 12:09
                                                    No tak, ale my, zdaje sie, jestesmy kompletnie innym przypadkiem.
                                                    Dla nas jezyk przez bardzo dlugi czas byl jedyna ojczyzna, tak samo
                                                    zreszta, jak dla Zydow.

                                                    Zreszta - jesli chodzi o niemiecki, to swojaka rozpoznaje sie po
                                                    akcencie - wiedenczyk, nawet niekoniecznie mowiacy dialektem, nie
                                                    bedzie sie bez przeszkod dogadywal z mieszkancem Bawarii.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:11
                                                    Bawarczyk też się nie dogada z hamburczykiem, jeśli każdy będzie
                                                    mówił po swojemu. A w szkole wszystkich uczą Hochdeutscha.
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 12.11.08, 12:20

                                                    Teraz wiec nalezaloby spytac Bawarczyka czy czuje, ze Hamburczyk
                                                    jest jego rodakiem. Albo lepiej - czy jest rodakiem bardziej, niz
                                                    Bawarczyk.

                                                    Wlosi tez sa podzieleni - i na akcenty, i na mentalnosci, i nawet
                                                    na kuchnie. Ich tozsamosc jest pewnie skupiona na Heimacie, nie na
                                                    panstwie. Nadal jednak mocno prawdopodobne, ze Wloch z poludnia
                                                    bedzie Wlochowi z wloskich Alp blizszy, niz Austriak, ktory mieszka
                                                    kilkanascie kilometrow dalej, w dodatku tez w Alpach.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:27
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Wlosi tez sa podzieleni - i na akcenty, i na mentalnosci, i nawet
                                                    > na kuchnie. Ich tozsamosc jest pewnie skupiona na Heimacie, nie na
                                                    > panstwie. Nadal jednak mocno prawdopodobne, ze Wloch z poludnia
                                                    > bedzie Wlochowi z wloskich Alp blizszy, niz Austriak, ktory
                                                    mieszka
                                                    > kilkanascie kilometrow dalej, w dodatku tez w Alpach.

                                                    Zapewne tak (albo i nie - nie wiem na pewno co czują w tej kwestii
                                                    niemieckojęzyczni mieszkańcy włoskiego Tyrolu). Ale gdyby nie
                                                    instytucje państwowe i szkoła, która uczy poczucia włoskości, to
                                                    pewnie by tak nie było.
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 12.11.08, 12:39
                                                    Wchodzimy w gdybanie - rowniez dlatego, ze jezyka ucza sie w domu i
                                                    na podworku, a to jezyk pozwala odroznic Wlocha od niewlocha itd.

                                                    Panstwa, ktore powstaly ze zlepienia kilku kultur stosunkowo
                                                    niedawno (wlasnie Wlochy, Jugoslawia, byle republiki itd) sa
                                                    specyficznym przykladem. Imo byc polskim patriota znaczy co innego,
                                                    niz byc patriota wloskim, rosyjskim czy ukrainskim. Trudno to
                                                    porownywac, wiec moze nie mieszajmy.
                                                  • znana.jako.ggigus ale jest wiele państw wielojęzykowych 12.11.08, 12:54
                                                    i nie są koniecznie młode twory.
                                                    To czasem b. pożyteczne - Tyrolczycy odkryli turystyczne możliwości regionu np.
                                                  • znana.jako.ggigus język polski - też niekoniecznie 12.11.08, 12:37
                                                    poznałam swego czasu wielu ludzi z Kresów, ostatnio też miałam zawodowo kontakty
                                                    i muszę przyznać, że są spore różnice językowe. To samo mieszkańcy śląska górnego.
                                                    Trzeba mieć czułe ucho mieszkanki Dolnego śląska (sorek za brak wielkiego ś).
                                                  • bene_gesserit Re: język polski - też niekoniecznie 12.11.08, 12:40
                                                    Noi nie bez przyczyny, jedynym kawalkiem Polski, w ktorym pojawiaja
                                                    sie pragnienia separatystyczne. Ciche i tlumione, ale podobno
                                                    obecne.
                                                  • znana.jako.ggigus druga strona medalu - pogarda 12.11.08, 12:47
                                                    wobecy tych mówiących z lekkim zaśpiewem.
                                                    Wiem, bo opowiadali mi o tym mieszkańcy byłych Kresów i sama zrobiłam takie
                                                    doświadczenie, umiem zaciągać i mówić złote jabłko błyszczy s Słońcu z
                                                    przedwojennym miękkim l albo ł.
                                                    Spróbuj, a poczujesz na własnej skórze.
                                                  • bene_gesserit Re: druga strona medalu - pogarda 12.11.08, 13:05
                                                    To tylko potwierdza to, co mowilam.
                                                    Mnie od zawsze ciagnelo do 'zaciagaczy' - jesli kto mowi z
                                                    zaspiewem, ma automatyczny plus, jakies musi to byc pozytywne
                                                    uprzedzenie. Ale jesli jest tak, jak mowisz, to wychodzi na to, ze
                                                    jezyk moze laczyc ('my, bez zaspiewu') i dzielic ('tamci, z
                                                    zaspiewem').
                                                  • znana.jako.ggigus Re: druga strona medalu - pogarda 12.11.08, 13:08
                                                    oczywiście że język i łączy i dzieli.
                                                    Ponadto język jest dynamiczny, dobre ucho (a za takie się uważam) potrafi
                                                    rozróżnić, czy ktoś mówi po polsku, ale w Polsce się nie wychował. To też wyklucza.
                                                    Zaśpiew polaryzuje, powiedziałabym.
                                                • six_a Re: wykluczanie 12.11.08, 09:54
                                                  nie byłabym przekonana, że trzeba wtłaczać, oni i tak mieli poczucie
                                                  tutejszości, czyli przywiązania terytorialnego, a za rzeką był już
                                                  inny świat. być może świadomość narodową musiano uświadamiać, bo
                                                  powstało państwo, ale bez przesady, symbole typu proporce i godła
                                                  istniały od ho ho, albo i dłużej i też oznaczały przynależność, i
                                                  tak samo były powtarzalne (orzeł czarny, orzeł biały itd, orzeł
                                                  tłusty, orzeł na diecie...)

                                                  nie ma żadnego sposobu na pozbycie się "wykluczenia" w takim sensie,
                                                  jak to opisuje ggigus. a jeśli nie ma, trudno to w ogóle nazywać
                                                  wykluczeniem. w obcym kraju jestem wykluczona już z powodu akcentu i
                                                  nawet nikt mnie nie musi pytać o narodowość, więc nie ma ona
                                                  większego znaczenia. ludzie mają tendencje do zbijania się w grupy,
                                                  szukania cech wspólnych i traktowania reszty z podejrzliwością. tak
                                                  to już jest, wprowadzenie pojęcia narodu w XIX w. niewiele w tym
                                                  zmieniło.
                                                  • stephen_s No właśnie (n/t) 12.11.08, 10:50

                                                  • znana.jako.ggigus niekoniecznie wykluczanie 12.11.08, 12:34
                                                    pisał pewnien Turek, że w trakcie pobytu w Ameryce wiele razy dawano mu znać, że
                                                    jak już tu jest, to się ma czuć jak u siebie w domu. Jako rodowity Turek z
                                                    Hamburga był przyzwyczajony do reakcji na swoje nazwisko - Ale Pan dobrze mówi
                                                    po niemiecku.
                                                    Jest też gotowość różnych grup, nie mam na myśli jeżdżenia tu po Niemcych -
                                                    gotowość do przyjęcia innych, ergo do niewykluczania.
                                                    I ta gotowość jest z różnych względów zróżnicowana.
                                                  • six_a Re: niekoniecznie wykluczanie 12.11.08, 14:22
                                                    a co to ma w ogóle wspólnego z moim postem?
                                                    chyba że to nie do mnie?
                                                • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 10:49
                                                  > Dokładnie. Do szkół za wiele nie chodzili, telewizji i radia nie
                                                  > mieli, więc nie mieli świadomości narodowej. Jej nie zsyła Duch
                                                  > Święty - trzeba ją ludziom wtłoczyć do głów.

                                                  Zależy, jak na to spojrzeć. Ja bym powiedział, że ludziom się przynależność
                                                  narodową nie "wtłacza", ale uświadamia.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 10:52
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Zależy, jak na to spojrzeć. Ja bym powiedział, że ludziom się
                                                    przynależność
                                                    > narodową nie "wtłacza", ale uświadamia.

                                                    Ta, pewnie, tak samo jak wiarę w Boga dzieciom tylko się uświadamia.
                                                  • piekielnica1 Re: wykluczanie 12.11.08, 12:02
                                                    > Ta, pewnie, tak samo jak wiarę w Boga dzieciom tylko się
                                                    > uświadamia.

                                                    Przypomnialo mi sie, ze kiedys w okolicy 3 Maja szlam z moja
                                                    trzyletnia wnuczka na lody.
                                                    Mala mowila wtedy jescze niewiele, ale chodzila juz do przedszkola.
                                                    I gdy bylysmy naprzeciw poczty dziecko zrobilo mi wyklad.
                                                    "To jest Orzel Bialy, nasze godlo, to jest nasza flaga, a my
                                                    jestesmy Polakami"
                                                  • six_a Re: wykluczanie 12.11.08, 12:21
                                                    >I gdy bylysmy naprzeciw poczty dziecko zrobilo mi wyklad.
                                                    "To jest Orzel Bialy, nasze godlo, to jest nasza flaga, a my
                                                    jestesmy Polakami"

                                                    a to jest coś złego, czy chodzi o to, że dziecko klepało, co pani
                                                    przedszkolanka wtłoczyła?
                                                    bo jak mamy mieć skądś te czyny patriotyczne, to najpierw chyba
                                                    trzeba jakąś więź wytworzyć, z której te czyny będą się potem brać?
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:24
                                                    To nie chodzi o to czy źle czy dobrze, chodzi tylko o stwierdzenie
                                                    faktu, że więź narodowa jest narzucana/ wyuczana, a nie bierze się
                                                    sama z siebie.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 12:26
                                                    Nie wiem, może w takim razie ja mam rzeczywiście jakieś "metafizyczne" pojęcie
                                                    narodu, ale dla mnie Polak jest Polakiem, niezależnie od tego, czy o tym wie,
                                                    czy nie. Ba, nawet jak temu zaprzeczy, to i tak tego nie zmieni.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:29
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Nie wiem, może w takim razie ja mam rzeczywiście
                                                    jakieś "metafizyczne" pojęcie
                                                    > narodu, ale dla mnie Polak jest Polakiem, niezależnie od tego, czy
                                                    o tym wie,
                                                    > czy nie. Ba, nawet jak temu zaprzeczy, to i tak tego nie zmieni.

                                                    A jeśli np. jako niemowlę zostanie adoptowany przez Szwedów i spędzi
                                                    całe życie w Szwecji, nie nauczywszy się języka polskiego ani
                                                    niczego o polskiej kulturze, to kim będzie?
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 12:35
                                                    Dobre pytanie. Dla mnie będzie Polakiem, choćby, ekhem,"genetycznie"... Jeśli
                                                    rodzice nie powiedzą mu, skąd pochodzi, to zrobią mu krzywdę :(
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:38
                                                    A powiedzmy, że mu powiedzą, ale on nie wykaże zainteresowania
                                                    kulturą przodków. To, rozumiem, będzie źle?
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 12:40
                                                    Oczywiście, ze będzie źle.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 08:54
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Oczywiście, ze będzie źle.

                                                    No dla mnie 'narodowość krwi' jest koncepcją b. dziwną i mocno
                                                    zatrącającą rasizmem.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 11:24
                                                    A jakby np. indiańskie dziecko zostało adoptowane przez białych i nikt mu nigdy
                                                    nie uświadomił, skąd pochodzi, to też by Ci to nie przeszkadzało?
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 11:30
                                                    Po pierwsze, nie nie przeszkadzałoby mi. Ale po drugie, mówiliśmy o
                                                    innym przypadku: że dziecko wie, ale świadomie wybiera kulturę
                                                    rodziców adopcyjnych.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 11:39
                                                    Acha. No, ja bym jednak powiedział, że dziecko, które wie, skąd pochodzi, a nie
                                                    przykłada do tego znaczenia, dokonuje pewnego rodzaju nielojalności...
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 11:45
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > ja bym jednak powiedział, że dziecko, które wie, skąd pochodzi, a
                                                    nie
                                                    > przykłada do tego znaczenia, dokonuje pewnego rodzaju
                                                    nielojalności...

                                                    No właśnie, 'zdrada krwi'. Sorry, mi się to nieodparcie kojarzy z
                                                    ONR-ami i różnymi takimi.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 11:50
                                                    Co powiedzieć? Tak to odczuwam...
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 11:47
                                                    A gdyby, na ten przekład, każde z czworga moich dziadków było innej
                                                    narodowości, to musiałbym mówić tymi czterema językami i dogłębnie
                                                    studiować każdą z czterech kultur?
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 11:51
                                                    Myślę, że wypadałoby, byś choćby trochę zainteresowania tymi kulturami wykazał...
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 11:56
                                                    I do ilu pokoleń wstecz trzeba sięgać?
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 12:00
                                                    Trudno powiedzieć, prawdę mówiąc...
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 13:03
                                                    No i jak tu z Tobą dyskutować?
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 13:12
                                                    Ale czego w takim razie oczekujesz? Ja się zgadzam, że narodowość rozumiem nieco
                                                    metafizycznie. Co ja na to poradzę?
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 13:17
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Ale czego w takim razie oczekujesz?

                                                    Doprecyzowania swoich poglądów.

                                                    > Ja się zgadzam, że narodowość rozumiem nieco metafizycznie.

                                                    No właśnie wyszło, że raczej genetycznie.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 13.11.08, 13:33
                                                    > Doprecyzowania swoich poglądów.

                                                    Spróbujmy, ale zadawaj konkretne pytania :)

                                                    > No właśnie wyszło, że raczej genetycznie.

                                                    No OK, może być i genetycznie. Ale to chyba oczywiste? Narodowość =
                                                    przynależność etniczna przecież.
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 13.11.08, 13:52
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > No OK, może być i genetycznie. Ale to chyba oczywiste? Narodowość
                                                    =
                                                    > przynależność etniczna przecież.

                                                    Etniczna czy genetyczna?
                                                    Bo jesli etniczna, to indianskie dziecko, wybierajace, powiedzmy,
                                                    amerykanska kulture jako swoja jednak nie dokonuje 'pewnego rodzaju
                                                    nielojalnosci'.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 13.11.08, 13:55

                                                    stephen_s napisał:

                                                    > > Doprecyzowania swoich poglądów.
                                                    >
                                                    > Spróbujmy, ale zadawaj konkretne pytania :)

                                                    Przecież zadałem, i dowiedziałem się, że "trudno powiedzieć"

                                                    > > No właśnie wyszło, że raczej genetycznie.
                                                    >
                                                    > No OK, może być i genetycznie. Ale to chyba oczywiste? Narodowość =
                                                    > przynależność etniczna przecież.

                                                    No, jeśli mówimy o metafizycznym poczuciu wspólnoty, to dla mnie
                                                    jasne jest, że można czuć tę wspólnotę z ludźmi, wśród których się
                                                    wzrastało. Definicja metafizyczna narodu IMO kłóci się z genetyczną.
                                                  • znana.jako.ggigus czyli Obama jest Polakiem, 12.11.08, 12:39
                                                    nawet jeśli o tmy nie wie, albo zaprzeczy?
                                                    Serio pytam, bo tak każdy może być Polakiem.
                                                    Albo Francuzem, ja bym wolała być Francuzką.
                                                  • stephen_s Re: czyli Obama jest Polakiem, 12.11.08, 12:42
                                                    Hmmm, w pewnym sensie tak. Choć oczywiście gdzieś tak granica przebiega i nawet
                                                    ta metafizyczna przynaleźność narodowa się w człowieku rozmywa.
                                                  • znana.jako.ggigus no to w ten sposób 12.11.08, 12:48
                                                    cała świat to Polacy. Albo jakaka inna nacja, ego żadna nacja.
                                                    Polecam w kwestii narodowości Szkice piórkiem Bobkowskiego, tak na marginesie.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 12:28
                                                    > bo jak mamy mieć skądś te czyny patriotyczne, to najpierw chyba
                                                    > trzeba jakąś więź wytworzyć, z której te czyny będą się potem brać?

                                                    Widzisz, to jest złe postawienie sprawy, bo mam wrażenie, że Pavvce czy Ggigus
                                                    właśnie chodzi o to, że czyny patriotyczne są bez sensu :(
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:32
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Widzisz, to jest złe postawienie sprawy, bo mam wrażenie, że
                                                    Pavvce czy Ggigus
                                                    > właśnie chodzi o to, że czyny patriotyczne są bez sensu :(

                                                    Z punktu widzenia państwa mają sens, i po to właśnie aparat
                                                    państwowy wzbudza uczucia patriotyczne. I ja nie twierdzę, że to
                                                    jest złe, zachęcam tylko do spojrzenia z innej perspektywy.
                                                  • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 12:38
                                                    No OK. Mnie to na pewno nie mierzi. Ale nie od dziś wiem, że jestem propaństwowcem.
                                                  • znana.jako.ggigus tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 12:41
                                                    nie ma dla mnie sensu, bo jest podstawa - przypadek miejsca urodzenia - mnie nie
                                                    przekonuje. I duma z przypadku.
                                                    Jestem anarchistką chyba, bo mnie strasznie przekonało hasło anarchistów przed
                                                    wyborami - jeśli miałbyś więcej zaufania do sąsiadów, państwo nie musiałoby istnieć.
                                                    Taka dobrowolona wspólnota mnie przekonuje.
                                                  • stephen_s Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 12:47
                                                    Przede wszystkim, to nie zgadzam się, że miejsce urodzenia jest przypadkiem. Nie
                                                    jest, tak samo jak nie jest przypadkiem, że mamy takich a nie innych rodziców.
                                                    Jesteś dzieckiej swoich rodziców i nie mogłabyś być nikim innym. Tak samo
                                                    jesteś, że się tak wyrażę, dzieckiem swojego kraju / narodu.

                                                    Co do anarchistów, to uważam, że ich wizja społeczeństwa jest i utopijna (bo
                                                    takie społeczeństwo nei mogłoby działać), i nienaturalna. Naturalne jest właśnie
                                                    posiadanie przynaleźności państwowej i narodowej.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 12:52
                                                    oczywiście że jestem dzieckiem moich rodziców, ale gdyby nie b. sprzyjające
                                                    okoliczności, mogłabym być Niemką, możliwe - bez wchodzenia w szczegóły, że by
                                                    mnie nie było.
                                                    Możliwe byłoby, że urodziłabym się w zupełnie innym mieście.
                                                    Wszystko - gdyby nie splot okoliczności.
                                                    Dlatego samo miejsce jest przypadkowe i przy tym pozostaję.

                                                    Wg mnie - zaufanie do sąsiada - społeczeństwo działałoby - świetnie.
                                                    Bez biurokracji, oparte o lokalne, dobrowolne struktury.
                                                  • stephen_s Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 12:54
                                                    > oczywiście że jestem dzieckiem moich rodziców, ale gdyby nie b. sprzyjające
                                                    > okoliczności, mogłabym być Niemką, możliwe - bez wchodzenia w szczegóły, że by
                                                    > mnie nie było.
                                                    > Możliwe byłoby, że urodziłabym się w zupełnie innym mieście.

                                                    Ale narodowość to nie tylko urodzenie w takim czy innym mieście...

                                                    > Wg mnie - zaufanie do sąsiada - społeczeństwo działałoby - świetnie.
                                                    > Bez biurokracji, oparte o lokalne, dobrowolne struktury.

                                                    Wcześniej czy później dobrowolne struktury albo by się rozleciały, albo
                                                    musiałyby stać się niedobrowolne i przekształcić się w państwa.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 12:57
                                                    od narodowości ważniejsze jest obywatelstwo.


                                                    Nie wiadomo, czy by się te struktury rozleciały - no chyba że znasz jakąś
                                                    anarchistyczną strukturę, która by się rozleciała.
                                                  • stephen_s Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 13:02
                                                    > od narodowości ważniejsze jest obywatelstwo.

                                                    W jakim sensie ważniejsze?

                                                    Powiem coś kontrowersyjnego: dla mnie np. Roger Guerreiro nie jest Polakiem
                                                    tylko z racji tego, że ma polskie obywatelstwo.

                                                    > Nie wiadomo, czy by się te struktury rozleciały - no chyba że znasz jakąś
                                                    > anarchistyczną strukturę, która by się rozleciała.

                                                    Nie znam, fakt. Ale czy w ogóle istnieją jakiekolwiek struktury anarchistyczne?
                                                    Czy też jest to wszystko w fazie projektów?

                                                    A na mój zdrowy rozum, to się musi rozlecieć. Społeczeństwo nie może
                                                    funkcjonować tylko na zasadzie zaufania, dobrowolności itd.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 13:06
                                                    w sensie dawania Ci uprawnień. Możesz być Polakiem o narodowści białoruskiej i z
                                                    uwagi na EU-obywatelstwo masz lepszą pozycję wyjściową niż Twoi krewni z Białorusi.
                                                    Strefa Schengen choćby.
                                                    Dlatego narodowość jest kwestią drugorzędną.

                                                    Społeczeństwo wg mnie akurat funkcjonuje na zasadzie dobrowolności.
                                                    Aparat przymusu to sądy, policja itepe, ale to co innego.
                                                  • stephen_s Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 13:28
                                                    > w sensie dawania Ci uprawnień.

                                                    No, w tym sensie to tak.

                                                    > Społeczeństwo wg mnie akurat funkcjonuje na zasadzie dobrowolności.
                                                    > Aparat przymusu to sądy, policja itepe, ale to co innego.

                                                    Mam wrażenie, że anarchiści właśnie by się z tym nie zgodzili.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 13:31
                                                    nie jeste+ anarchista i nie dzialala jeszcze zadna anarchistyczna organizacja, aby moc to pisac.
                                                    Anarchia nie zaklda, ze kazdy robi, co mu sie podoba i sprawiedliwosci nie ma.
                                                  • stephen_s Re: tworzenie wspólnoty patriotycznej 12.11.08, 13:38
                                                    Ggigus, ależ ja naprawdę trochę już z anarchizmem miałem styczności - mam kolegę
                                                    anarchokapitalistę, z którym sporo na te tematy rozmawialiśmy :) Także, czytałem
                                                    trochę, jak wygląda anarchistyczna koncepcja społeczeństwa. I na tej podstawie
                                                    mówię, ze dla mnie to utopia.
                                                  • znana.jako.ggigus tyle że rozmowy to jedno, 12.11.08, 13:46
                                                    a praktyka - vide opiweanie neoliberalizmu i jego upadek - to drugie.
                                                    No!
                                                  • stephen_s Re: tyle że rozmowy to jedno, 12.11.08, 14:19
                                                    Też fakt. Tym niemniej, ja uważam, że anarchistyczne społeczeństwo musi albo się
                                                    rozpaść, albo zdezanarchizować. To mi podpowieda moja wiedza...
                                                  • six_a Re: wykluczanie 12.11.08, 12:13
                                                    nie przejmuj się, pavvka, Ty będziesz wtłaczał ateizm, pytanie tylko
                                                    czy też będziesz to nazywał wtłaczaniem?;)
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:16
                                                    Jeśli powiem dziecku "Boga nie ma, to co KK mówi, to bzdury", to
                                                    oczywiście, będzie to takie samo wtłaczanie, czy indoktrynacja, jak
                                                    kto chce.
                                                  • six_a Re: wykluczanie 12.11.08, 12:30
                                                    a dlaczego zakładasz, że uświadamianie istnienia Boga czy też
                                                    nieistnienia opiera się od razu na jakiejś opozycji i tworzeniu
                                                    diabła po stronie przeciwnej? my jesteśmy dobrzy, a ateiści klepią
                                                    bzdury i odwrotnie?

                                                    z moich doświadczeń wynika, że dzieje się to dość naturalnie,
                                                    przynajmniej dopóki człowiek nie wyjdzie poza dom: wszyscy w domu
                                                    wierzą i potomek otrzymuje wiarę w pakiecie startowym, zupełnie inna
                                                    sprawa, co z nią potem zrobi.
                                                    to samo może być z poczuciem więzi narodowej, dla niektórych jest to
                                                    naturalne, że są Polakami, żyją w Polsce, czują więź z historią
                                                    Polski, a nie akurat Grecji, wynika to z ich całego życia, tego co
                                                    wynieśli z edukacji itd.
                                                    jakoś nie czuję specjalnie tego klimatu ograniczeń narodowościowych.
                                                    chyba że trafię kiedyś w obcym kraju na nacjonalistów, wtedy może
                                                    być nieciekawie. ale normalnie zostanę wyróżniona i wyodrębniona
                                                    jako obca z tysiąca innych powodów, a narodowość nie znajdzie się
                                                    nawet w pierwszej dziesiątce.
                                                  • pavvka Re: wykluczanie 12.11.08, 12:35
                                                    Dobra, mój przykład był przejaskrawiony. Oczywiście, indoktrynacja
                                                    odbywa się automatycznie na zasadzie przejmowania poglądów rodziców,
                                                    niepotrzebne są aż tak dobitne stwierdzenia.
                                                  • goblin.girl Re: wykluczanie 12.11.08, 11:45
                                                    stephen_s napisał:
                                                    > Zależy, jak na to spojrzeć. Ja bym powiedział, że ludziom się przynależność
                                                    > narodową nie "wtłacza", ale uświadamia.

                                                    Dołożę swoje do dyskusji...
                                                    moi dziadkowie z obu stron pochodzą z terenów, które dopiero w 45 r. znalazły
                                                    się poza granicami Polski; wywalono ich stamtąd w mniej lub bardziej brutalny
                                                    sposób i tak się złożyło, ze zarówno moi rodzice, jak ja sama urodziliśmy się w
                                                    granicach administracyjnych obszaru zwanego obecnie Polską.
                                                    Nigdy się nie zastanawiałam, czy posiadam jakąkolwiek świadomosć przynaleznosci
                                                    narodowej i jeśli tak, to czy mam ją wrodzoną, wtłoczoną, czy uświadomioną.
                                                    Chyba jednak jej nie mam, bo nie potrafię zdefiniowaniać pojecia Polski i narodu
                                                    polskiego, nie wiem też, kiedy się zaczeła i co obejmuje polska kultura, czy to
                                                    ma być spadek po kulturze Polan, Wiślan, Pomorców, Jaćwingów, czy jakiegokowiek
                                                    innego plemienia zamieszkujacego niegdyś ziemie, któe w różnych okresach
                                                    historycznych uważaliśmy za "nasze".
                                                    Nie powiem też,żebym w każdym przypadku rozumiała sens i logikę decyzji
                                                    podejmowanych przez ogól zwany społeczeństwem polskim ani zebym z definicji
                                                    potrafiła znaleźć płaszczyznę porozumienia z każdym Polakiem - dogaduję się z
                                                    ludźmi indywidualnie, a nie z przedstawicielami narodów.
                                                    Osobiscie czuję się związana z obszarem, z którego pochodzę ja i moja rodzina,
                                                    czyli ze wschodem Polski, z kresami, bardziej mi odpowiada krajobraz, ludzka
                                                    mentalnosć i kultura - a cechą, którą najbardziej ceniłam w kulturze kresow jest
                                                    jej wielokulturowość właśnie - coś, co niestety zostało w ostatnich 50 latach
                                                    niemal doszczętnie wytępione i zanika coraz bardziej. Tym niemniej nie jest to i
                                                    nigdy nie była "polskosć".
                                                    A propos uświadamiania przynależności narodowej, to najlepiej to podsumowuje
                                                    tekst z Konopielki - dawno czytałam, więc nie zacytuję z pamięci, ale chodzi o
                                                    odpowiedź na pytanie wizytujacych Taplary - jak nie jesteście Polakami, to kim
                                                    jesteście? Tutejsi, Taplarscy :)
                                                  • bene_gesserit Re: wykluczanie 12.11.08, 12:05
                                                    goblin.girl napisała:

                                                    > Nie powiem też,żebym w każdym przypadku rozumiała sens i logikę
                                                    decyzji
                                                    > podejmowanych przez ogól zwany społeczeństwem polskim ani zebym z
                                                    definicji
                                                    > potrafiła znaleźć płaszczyznę porozumienia z każdym Polakiem -
                                                    dogaduję się z
                                                    > ludźmi indywidualnie, a nie z przedstawicielami narodów.
                                                    > Osobiscie czuję się związana z obszarem, z którego pochodzę ja i
                                                    moja rodzina,
                                                    > czyli ze wschodem Polski, z kresami, bardziej mi odpowiada
                                                    krajobraz, ludzka
                                                    > mentalnosć i kultura -Ano wlasnie.
                                                    Przypomnialam sobie wszystkie moje serdeczniejsze kontakty z
                                                    przedstawicielami obcych kultur i one wszystkie - niezaleznie od
                                                    fascynacji innoscia - gdzies tam byly zbudowane na podobnej
                                                    temperaturze i modelu, co kontakty w Polsce, jakies
                                                    echo 'normalnosci' (=polskosci) tam pobrzmiewalo.

                                                    Ta odgorna 'indoktrynacja' panstwem, o ktorej pisze (i slusznie)
                                                    pavvka, to nie jest wszystko. Mysle, ze przywiazanie do Heimatu
                                                    (jakkolwiek go rozumiec) wynika z ograniczenia, jakim jest
                                                    dojrzewanie w takich akurat, a nie innych warunkach, relacjach -
                                                    tym, co potem cala reszte zycia bedzie dla nas 'norma'.

                                                    Pewnie ludzie, ktorych Heimat byl - z jakichkolwiek powodow - malo
                                                    zachwycajacy, przyjazny, czy ktorego urok latwo przelicytowac
                                                    zostaja kosmopolitami doskonalymi.
                                            • stephen_s Re: wykluczanie 12.11.08, 10:47
                                              Czekaj, czekaj. Akurat pojęcia narodu nie wprowadzano w XIX wieku tak całkiem
                                              odgórnie... Może się mylę, ale ta idea pojawila się raczej wsród
                                              intelektualistów i artystów (romantycy!), nie wśród rządzących. Popatrz np. na
                                              ówczesne Niemcy: przecież powstanie idei narodowości niemieckiej było sprzeczne
                                              z interesami wszystkich tych władców, którzy rządzili rozdrobnionymi państwami
                                              niemieckimi. Z kolei u nas w ogóle nie było żadnych rządzących, którzy mogliby
                                              być zainteresowani ideą narodu polskiego. To samo na Słowacji, Ukrainie itd...

                                              Inna rzecz, że owszem, poczucie tożsamości narodowej wzmacnia państwo. I uważam,
                                              że jest to pozytywna rzecz.
      • yamale Re: Nie, żebym popierął Tada... 11.11.08, 11:23
        po prostu: wszystko jest kwestią definicji i interpretacji
        patriotyzmu i feminizmu. sam fakt, że oba są tożsamościami
        zbiorowymi nie znaczy jeszcze, że nie da się ich subiektywnie
        pogodzic, bo godzi się nie takie rzeczy.
        • stephen_s Re: Nie, żebym popierął Tada... 11.11.08, 11:35
          Oczywiście, zgadzam się. Ale są na tym forum panie, co myslą inaczej - i
          pozwalam sobie o tym przypominać :)
          • piekielnica1 Re: Nie, żebym popierął Tada... 12.11.08, 09:38
            Patriotyzmu dowodzi sie czynam, nie slowami.
            Wszedzie w kolo widac ludzi, ktorym z ust saczy sie bez przerwy
            slowo patriotyzm a z cznow wynika, ze to prywata tylko.
    • bertrada Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 11:33
      Feminizm=patriotyzm.
      Tylko dzięki feminizmowi udało się zmodyfikować gospodarkę i pchnąć ją w XX a
      potem w XXI wiek. Państwo, które pozostałoby przy tradycyjnym modelu rodziny, co
      jest równoznaczne z tradycyjnym modelem gospodarki opartym na rodzinnych
      manufakturach, musiałoby upaść z wielkim hukiem i zostać przejęte przez jakiś
      kraj bardziej rozwinięty.
      Jednym słowem, gdyby nie feminizm, to mówiłbyś dzisiaj po niemiecku. ;))
      • znana.jako.ggigus niekoniecznie 11.11.08, 11:36
        tradycyjny model rodziny? moze w Europie Zach i moze po wojnie i najwyzej 30
        lat, za malo na tradycje. Przed wojna pracowaly kobiety masowo, ale te z
        biednych rodzin.
        Rodzinnych manufaktur tez nie bylo, pracowali ci, ktorzy musieli, burzuazja nie
        pracowala.
        • bertrada Re: niekoniecznie 11.11.08, 11:54
          Kobiety zawsze pracowały, tylko, że w rodzinnych gospodarstwach albo rodzinnych
          manufakturkach czy zakładach usługowo-handlowych. A arystokracja to bez względu
          na płeć nie pracowała, a burżuazja to był tylko jakiś niewielki odsetek ludności.

          Feminizm miał na celu zmotywować kobiety, żeby ruszyły się z domów i zaczęły
          pracować dla zewnętrznych pracodawców, czyli w firmach, które pod koniec XIX
          wieku zaczęły masowo powstawać. Oraz do tego, żeby zaczęły się kształcić, bo
          wzrosło zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników.
          • znana.jako.ggigus w XIX w. feminizmu nie bylo, 11.11.08, 12:01
            masowe ksztalcenie sie to np. w Polsce lata 60 XX wieku i z fmeinizmem niewiele
            mialo wspolnego
            • bertrada Re: w XIX w. feminizmu nie bylo, 11.11.08, 12:04
              Bo od pierwszych ruchów feministycznych do prawdziwych reform musiało upłynąć
              wiele czasu. Co nie zmienia faktu, że właśnie w XIX wieku pierwsze uczelnie
              zaczęły przyjmować kobiety w swoje progi.
              • znana.jako.ggigus kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:06
                a feminizm a rewolucja przemyslowa a eurocentryzm maja jedno - malo ze soba
                wspolnego. No i masowe ksztalcenie sie jeszcze!
                • stephen_s Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:08
                  No nie. To, ze zaczęto przyjmmować kobiety na uniwersytety, to jednak chyba było
                  spowodowane rozwojem emancypacji...
                  • bertrada Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:15
                    Ale jedno z drugim jest ściśle powiązane. Emancypacja była niezbędna, żeby ten
                    świat pchnąć w XX wiek. A kobiety po prostu wykorzystały swoje 5minut.
                    • stephen_s Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:20
                      Czy ja wiem? Cynicznie powiem, że mam wrażenie, że XX wiek byłby mozliwy bez
                      emancypacji kobiet.
                      • bertrada Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:33
                        A jak sobie wyobrażasz gospodarkę, w której połowa czynnika wytwórczego (siły
                        roboczej) leży odłogiem?
                        Bo zlikwidowano większość domowych small businessów, więc kobiety, które dalej
                        siedziałyby w domu to nie miałyby co robić. Nie mogłyby rodzić dzieci co roku,
                        bo z powodu podniesienia poziomu usług medycznych śmiertelność spadła, więc żeby
                        nie było katastrofy demograficznej musiano wprowadzić regulację urodzin. Sektor
                        rolny, spożywczy, agd i parę innych nie dopuściłby do tego, zeby stracić zyski,
                        czyli do tego, żeby ludzie nie korzystali z ich usług. W związku z tym, kobieta
                        która siedzi w domu, prowadzi życie Peggy Bundy, zamiast wziąć się do roboty,
                        zarobić pieniądze i wydać je, dając tym samym zarobić innym. Jaki kraj może
                        sobie na coś takiego pozwolić?
                        • stephen_s Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 12:56
                          > A jak sobie wyobrażasz gospodarkę, w której połowa czynnika wytwórczego (siły
                          > roboczej) leży odłogiem?

                          No nie wiem. USA w latach 50tych jakoś funkcjonowały, a przecież tam właśnie do
                          takiego modelu dążono...

                          > Bo zlikwidowano większość domowych small businessów, więc kobiety, które dalej
                          > siedziałyby w domu to nie miałyby co robić. Nie mogłyby rodzić dzieci co roku,
                          > bo z powodu podniesienia poziomu usług medycznych śmiertelność spadła, więc żeb
                          > y
                          > nie było katastrofy demograficznej musiano wprowadzić regulację urodzin.

                          Katastrofa demograficzna to nam grozi akurat teraz z powodu niedoboru urodzeń. Z
                          punktu widzenia dobra społecznego to akurat byłoby całkiem wskazane, by kobiety
                          pozostawały w domach i rodziły dzieci co roku...
                          • bertrada Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 13:21
                            > > A jak sobie wyobrażasz gospodarkę, w której połowa czynnika wytwórczego (
                            > siły
                            > > roboczej) leży odłogiem?
                            >
                            > No nie wiem. USA w latach 50tych jakoś funkcjonowały, a przecież tam właśnie do
                            > takiego modelu dążono...

                            Ale jakoś ten model z lat 50 się nie sprawdził.

                            > Katastrofa demograficzna to nam grozi akurat teraz z powodu niedoboru urodzeń.
                            > Z
                            > punktu widzenia dobra społecznego to akurat byłoby całkiem wskazane, by kobiety
                            > pozostawały w domach i rodziły dzieci co roku...

                            Nie wystarczy urodzić, trzeba jeszcze za coś utrzymać. A współczesna gospodarka
                            oparta jest głównie na bogatych konsumentach niz na taniej sile roboczej. W
                            związku z tym jeden bogaty obywatel jest wart więcej niż 10 biednych. Dlatego,
                            rodzenie co roku nowego dziecka jest niekorzystne, bo powoduje ubożenie
                            społeczeństwa i recesję gospodarczą.
                            • stephen_s Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 13:23
                              > Ale jakoś ten model z lat 50 się nie sprawdził.

                              Bo przyszli hipisi i namieszali :)

                              > Nie wystarczy urodzić, trzeba jeszcze za coś utrzymać. A współczesna gospodarka
                              > oparta jest głównie na bogatych konsumentach niz na taniej sile roboczej. W
                              > związku z tym jeden bogaty obywatel jest wart więcej niż 10 biednych. Dlatego,
                              > rodzenie co roku nowego dziecka jest niekorzystne, bo powoduje ubożenie
                              > społeczeństwa i recesję gospodarczą.

                              No OK, ale chyba przyznasz, że większa dzietność by nam się przydała? Inaczej
                              gospodarka też się zawali, dokładniej: system emerytalny.
                              • bertrada Re: kobiece nozki na progach uczelni 11.11.08, 13:34
                                Każdy system emerytalny, który działa na takich zasadach ten obecny padnie.
                                System emerytalny musi działać na zasadzie funduszy inwestycyjnych a nie tak, że
                                świadczenia płacone są z bieżących składek osób pracujących. Bo nawet jak ludzie
                                zaczną się rozmnażać, to z bezrobotnych i osób o najniższych dochodach żadnego
                                pożytku emeryci mieć nie będą. A takich ludzi jest najwięcej w przypadku
                                niekontrolowanego i nieprzemyślanego rozmnażanie się, jak nie ma na to warunków
                                materialnych.
                                • znana.jako.ggigus i znów nieprawda 11.11.08, 18:41
                                  system jest dobry, tylko średnia życia się wydlłużyła. Za Bismarcka płacono
                                  składki 30 lat, a ludzie umierali koło 60, więc się opłacało.
                                  Dziś ludzie umierają dużo później.
                        • znana.jako.ggigus emancypacja kobiet w Zach. Niemczech, 11.11.08, 18:27
                          Ameryce i wielu krajach bez przedszkoli nie miała w XX wieku miejsca
                          • stephen_s Re: emancypacja kobiet w Zach. Niemczech, 11.11.08, 18:31
                            Zaraz, to co chcesz powiedzieć? Że w Niemczech nie było emancypacji?
                            • znana.jako.ggigus w l. 60 nie było, wielokrotnie 11.11.08, 18:35
                              o tym pisałam. budowano gospodarkę bez możliwości udziału kobiet - brak
                              przedszkoli, całodziennych szkół, przywileje podatkowe dla małżeństw, gdy jedno
                              pracuje i zarabia, a drugie nie. Do lat 70 kobieta w Zach. Niemczech musiała
                              mieć zgodę męża na założenie konta bank., a do lat 60 - zgodę męża na podjęcie
                              pracy.
                              W USA sytuacja też nie wyglądała lepiej, brak możliwości pogodzenia kariery
                              zawodowej z życiem rodzinnym, po transformacji ustrojowej w Pl sytuacja też nie
                              wygląda różwowo
                              • bertrada Re: w l. 60 nie było, wielokrotnie 11.11.08, 19:10
                                No ale to są przykłady tego, że się nie udało zbudować gospodarki bez udziału
                                kobiet. Każda restrukturyzacja ma swoich przeciwników, którzy hamują postęp i
                                każda restrukturyzacja jest przeprowadzana na zasadzie prób i błędów i te
                                nieudane pomysły po prostu upadają. Poza tym nie da się wszystkiego zrobić w
                                jeden dzień a zwłaszcza zmienić ludzkiej mentalności ukształtowanej przez setki
                                czy nawet tysiące lat.
                              • stephen_s Re: w l. 60 nie było, wielokrotnie 11.11.08, 20:31
                                > o tym pisałam. budowano gospodarkę bez możliwości udziału kobiet - brak
                                > przedszkoli, całodziennych szkół, przywileje podatkowe dla małżeństw, gdy jedno
                                > pracuje i zarabia, a drugie nie. Do lat 70 kobieta w Zach. Niemczech musiała
                                > mieć zgodę męża na założenie konta bank., a do lat 60 - zgodę męża na podjęcie
                                > pracy.

                                Serio? Prawdę mówiąc, myślałem, że takie regulacje obowiązywały jedynie w
                                Hiszpanii za Franco.

                                Mam w takim razie dwa pytania:

                                1. Czy ten system działał?
                                2. Dlaczego go zarzucono?
                                • znana.jako.ggigus Re: w l. 60 nie było, wielokrotnie 11.11.08, 23:57
                                  o l. 60 bylo w innych watkach, takze dyskusja z Toba. Wady i zalety systemu byly
                                  omowione, i wybacz, ale ine bede sie potarzac.
                                  • stephen_s Re: w l. 60 nie było, wielokrotnie 12.11.08, 00:08
                                    OK, OK. Pytam, bo naprawdę wcześniej o tym nie słyszałem.
                                    • znana.jako.ggigus dyskutowalam o tym z Toba 12.11.08, 00:11
                                      wczesniej na ten temat, dlaczego ow system nie zadzialal. Na dluzsza mete.
                                      • stephen_s Re: dyskutowalam o tym z Toba 12.11.08, 00:17
                                        No widzisz, a mnie ciągle dręczy pytanie, czy dałoby się jakoś tak zrobić, by
                                        ten system zadziałał...

                                        Wiesz, że jestem niezadowolony ze współczesnego świata, dlatego lubię rozważać
                                        rozwiązania alternatywne :)
                                        • znana.jako.ggigus wolisz kobiety w domu? 12.11.08, 00:18

                                          • stephen_s Re: wolisz kobiety w domu? 12.11.08, 00:24
                                            Niekoniecznie. Chodzi o to, że mam poczucie, że we współczesnym społeczeństwie
                                            jest coś nie tak. Usiłuję dojść do tego, co w nim jest nie tak konkretnie...

                                            Jedną z wątpliwości, jaką mam, jest to, czy z punktu widzenia społeczeństwa jako
                                            całości praca kobiet była niezbędna. Chodzi o to, czy równouprawnienie jest
                                            tylko postulatem słusznym etycznie, czy też są pragmatyczne powody, by je
                                            wprowadzać. Nie mogę zaprzeczyć, że tak na zdrowy rozum wydaje mi się, że model
                                            tradycyjny z punktu widzenia rodziny jako całości jest pewnie lepszy :(
                                            Oczywiście, wobec kobiet sprawiedliwy on nie jest.
                                            • znana.jako.ggigus ale całe tysiąclecia 12.11.08, 00:29
                                              kobiety pracowały, więc jeśli powołujesz się na tradycję, to coś jest nie tak.
                                              • stephen_s Re: ale całe tysiąclecia 12.11.08, 00:32
                                                A widzisz, to jest bardzo dobry kontrargument i bardzo za niego dziękuję :))
                                              • stephen_s Z drugiej strony... 12.11.08, 00:38
                                                ... to nie jest tak, że *zawsze* kobiety pracowały. Owszem, np. w XIX wieku
                                                kobiety z warstw ubogich pracowały. Pytanie, czy było to uważane za normalny
                                                stan rzeczy, czy też smutną konieczność?

                                                Chodzi mi o to, czy to jest tak, że faktycznie nie istniała żadna tradycja
                                                niepracowania przez kobiety? Czy też taka tradycja istniała, tylko nie przez
                                                wszystkie kobiety była realizowana z przyczyn materialnych?
                                                • bene_gesserit Re: Z drugiej strony... 12.11.08, 00:47

                                                  Przez stulecia kobiety w zasadzie nie pracowaly poza domem, bo nie
                                                  mogly. Wykonywanie obowiazkow domowych i obrobienie wielodzietnej
                                                  rodziny w prymitywnych warunkach - bez pralki, mikrofalowki,
                                                  lodowki, CO, lekarstw, zelazka, biezacej wody itd it itd zajmowalo
                                                  kobietom co najmniej 12/7 przez cale dorosle zycie, bez przerw i
                                                  swiat - dopoki nie zdoleznialy.
                                                • pavvka Re: Z drugiej strony... 12.11.08, 00:53
                                                  stephen_s napisał:

                                                  > ... to nie jest tak, że *zawsze* kobiety pracowały. Owszem, np. w
                                                  XIX wieku
                                                  > kobiety z warstw ubogich pracowały.

                                                  Zauważ, że warstwy ubogie to nie był jakiś margines, tylko 90%
                                                  społeczeństwa.
                                                  Służba domowa (zwłaszcza prace związane ze sprzątaniem, gotowaniem i
                                                  wychowywaniem dzieci jaśniepaństwa) i np. krawiectwo były domeną
                                                  kobiet od zawsze, nie tylko w XIX w. Na wsi kobiety też zawsze
                                                  pracowały na roli.
                                                • bertrada Re: Z drugiej strony... 12.11.08, 10:02
                                                  > ... to nie jest tak, że *zawsze* kobiety pracowały. Owszem, np. w XIX wieku
                                                  > kobiety z warstw ubogich pracowały. Pytanie, czy było to uważane za normalny
                                                  > stan rzeczy, czy też smutną konieczność?

                                                  ZAWSZE kobiety pracowały. Oczywiście z wyjątkiem arystokratek, ale w tej
                                                  warstwie społecznej to raczej nikt nie kala się pracą, bez względu na płeć. Nie
                                                  pracowała też garstka kobiet z XIX i XX wiecznej klasy średniej. A cała reszta
                                                  harowała w tych swoich rodzinnych small businessach. Bo albo rodzina miała
                                                  gospodarstwo rolne, albo jakiś warsztat rzemieślniczy, albo zakład
                                                  usługowo-handlowy. A jak już mieli coś takiego, co przechodziło z pokolenia na
                                                  pokolenie, to WSZYSCY członkowie rodziny, bez względu na wiek i płeć, musieli
                                                  równo harować, żeby móc się z tego utrzymać. A jak mieli mniej szczęścia i nie
                                                  stać ich było na coś własnego, to też WSZYSCY, bez względu na wiek i płeć,
                                                  musieli się wynajmować do prac u innych.
                                                  I to, co dzieje się dzisiaj jest naturalną konsekwencją tamtych zwyczajów.
                                                  Różnica polega tylko na tym, że ludzie nie pracują u siebie w domu, tylko w
                                                  firmach poza domem.
                                                  • piekielnica1 Re: Z drugiej strony... 13.11.08, 13:47
                                                    > Oczywiście z wyjątkiem arystokratek, ale w tej
                                                    > warstwie społecznej to raczej nikt nie kala się pracą, bez względu
                                                    > na płeć. Nie
                                                    > pracowała też garstka kobiet z XIX i XX wiecznej klasy średniej.

                                                    Kobiety zawsze zajmowaly sie roznymi robotkami. Arystokratki szyly
                                                    sobie wyprawy slubne, koszulki dla sierotek w ochronkach, lub
                                                    dziergaly rekawice dla zolnierzy na wojnie lub wykonywaly hafty na
                                                    patriotycznych i religijnych flagach lub szatach liturgicznych.
                                                    Bezczynnosc niewiescie nieprzystoi. I dobrze wychowana
                                                    arystokratyczna panienka musiale te wszystkie umiejetnosci posiasc.
                                            • pavvka Re: wolisz kobiety w domu? 12.11.08, 00:55
                                              stephen_s napisał:

                                              > Niekoniecznie. Chodzi o to, że mam poczucie, że we współczesnym
                                              społeczeństwie
                                              > jest coś nie tak. Usiłuję dojść do tego, co w nim jest nie tak
                                              konkretnie...

                                              W społeczeństwie wiele rzeczy jest nie tak. Pozostaje tylko pytanie
                                              czy kiedykolwiek było tak...
                                              • stephen_s Re: wolisz kobiety w domu? 12.11.08, 10:51
                                                Jakby nie było, społeczeństwo trzeba ciągle usprawniać. I ja właśnie rozważam
                                                różne warianty usprawnienia :)
      • stephen_s A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 11:37
        Ono jak najbardziej było oparte na tradycyjnym modelu rodziny...
        • bertrada Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 11:49
          Bo świat do XIX wieku był nieco mniej ludny i miał nieco mniejszy obszar. W
          zasadzie ograniczał się tylko do Europy i okolic. I gospodarka oparta na
          rodzinnych small businessach w zasadzie była w stanie go utrzymać. Natomiast,
          żeby utrzymać 6mld globalną wioskę o zasięgu całej kuli ziemskiej niestety
          potrzebne były reformy, czyli pogonienie towarzystwa z pracy w domach do pracy w
          korporacjach, które są bardziej rentowne.
          • stephen_s Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 11:50
            > Bo świat do XIX wieku był nieco mniej ludny i miał nieco mniejszy obszar. W
            > zasadzie ograniczał się tylko do Europy i okolic

            ???????? Przecież XIX wiek to okres i rewolucji przemysłowej, i kolonializmu...
            • znana.jako.ggigus no i Ameryki, Azja kwitly 11.11.08, 11:52

              • bertrada Re: no i Ameryki, Azja kwitly 11.11.08, 12:01
                Ale współczesny świat to Euroświat. Azjatyckie czy afrykańskie państwa sobie
                żyły samodzielnie i na własny rachunek. I mimo to, że kwitły, to zostały
                skolonializowane kulturowo i gospodarczo przez Europejczyków. Podobnie jak i
                obie Ameryki.
                • znana.jako.ggigus dla ciebie to Euroswiat 11.11.08, 12:03
                  dla mnie nie i nie masz zadnego poparcia w eurocentryzmie.
                  A poza tym zdecyduj sie, czy piszesz o wspolczesnym czy o XIX wieku
                  • bertrada Re: dla ciebie to Euroswiat 11.11.08, 12:12
                    Współczesny świat to jest globalna wioska zarządzana przez europejskich
                    emigrantów, którzy trzymają kapitał i władzę. Czy się to komuś podoba czy nie,
                    ale takie są fakty.

                    A XIX wiek to wiek przemian, kiedy to świat ostatecznie wszedł na wyższy poziom
                    globalizacji i musiał się do tego przystosować. Zupełnie inaczej zarzadza się
                    strukturą obejmującą Europę i kawałek Azji a zupełnie inaczej gigantem
                    obejmującym wszystkie kontynenty. Stąd zapotrzebowanie na nowe technologie,
                    ułatwiające komunikację i łączność, wyższe koszty utrzymania itp.
                    XIXwieczni rządzący szybko dostrzegli, że dotychczasowe modele gospodarki i
                    struktur społecznych są niewydolne i świat potrzebuje reform jeżeli ma
                    przekształcić się w globalną wioskę. Stąd te wszystkie masowe ruchy, rewolucje,
                    wojny itp.
            • bertrada Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 11:57
              No i właśnie te wszystkie przemiany i ruchy społeczne z feminizmem na czele
              rozkwitły właśnie w XIX wieku, kiedy dostrzeżono potrzebę zmian. Rewolucja
              przemysłowa i kolonializm kompletnie nie pasowały do dotychczasowego modelu
              gospodarczego opartego na rolnictwie i rodzinnych manufakturach.
              • znana.jako.ggigus w XIX wieku feminizmu 11.11.08, 12:00
                nie bylo, dlaeko bylo do tego. Poslali do fabryk dzieci i kobiety, bo brakowalo
                rak do pracy. i dzieci raczki byly nieco tansze.
          • znana.jako.ggigus wiek XXI to takze masowe 11.11.08, 11:53
            bezrobocie w krajach rozwnietych. Korporacje nie sa rozwiazaniem.
        • ja.sinner Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 12:04
          > Ono jak najbardziej było oparte na tradycyjnym modelu rodziny...

          No wlasnie BYLO.
          Ale z jakiegos powodu juz nie jest.
          • stephen_s Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 12:07
            Bynajmniej nie z powodu braku równouprawnienia kobiet.
            • ja.sinner Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 12:20
              > Bynajmniej nie z powodu braku równouprawnienia kobiet

              W zwiazku czym mozna by przyjac teze, ze to nie feminizm nie jest
              przyczyna upadku Wielkich Imperiow bo one padaly mimo braku
              feminizmu.
              • stephen_s Re: A Imperium Brytyjskie? 11.11.08, 12:21
                Zgadza się, ale to nie to samo, co powiedzieć, że upadły Z POWODU braku feminizmu.
    • tad9 feminizm i nacjonalizm - bracia syjamscy... 11.11.08, 12:33

      Jedna z pań, parafrazując mój tekst, sugeruje, że feminizm gryzie się z
      patriotyzmem mniej więcej tak, jak gryzie się z nim chrześcijaństwo. No cóż,
      faktem jest faktem – relacje tożsamości chrześcijańskiej z narodową są
      skomplikowane. W tym miejscu usłyszę, że pisząc o „tożsamości narodowej”
      wkraczam na teren nacjonalizmu opuszczając teren patriotyzmu. Otóż, tak!
      Twierdzę bowiem, że feminizmowi bliżej jest do „twardszego” zjawiska jakim jest
      nacjonalizm, niż do mglistego patriotyzmu. Feministki świetnie naśladują
      nacjonalistów – dość przeczytać jakąś poświęconą nacjonalizmowi pracę. Występują
      w nacjonalizmach zjawiska analogiczne do tych, jakie znamy z gruntu feminizmu.
      Skupmy się na religii. By pogodzić nacjonalizm z chrześcijaństwem potrzebna była
      pewna praca intelektualna (patrz – np. – opracowania Jędrzeja Giertycha, czy
      publikacje prof. Grotta poświęcone tej ewolucji). Część nacjonalistów uznaje
      zresztą, że nacjonalizmu z chrześcijaństwem pogodzić się nie da, w związku z
      czym tworzą „narodowe religie” odwołując się do pogańskiej przeszłości. Czyż nie
      podobnie postępują feministki? Zaprawdę – feministki chyba nie zdają sobie
      sprawy ile łączy je z nacjonalistami...
      • znana.jako.ggigus nacjonaliści wykluczają, 11.11.08, 18:28
        a feministki nie wykluczają. Więc teoria Tada odpada.
    • bene_gesserit Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 12:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=71829706&a=71829706
      • tad9 Re: feminizm a patriotyzm 11.11.08, 12:39
        że zadawałem już podobne pytania? i co z tego? za rok - jak dożyję - też zadam...
        • znana.jako.ggigus szkoda że zadajesz pytania, a nie 11.11.08, 18:39
          czytasz dyskusji.
        • ja.sinner Re: feminizm a patriotyzm 12.11.08, 07:40
          stosujesz socjotechnike hitlerowskiego propagandysty
    • aelithe Re: feminizm a patriotyzm 12.11.08, 12:40
      Patriotyzm to miłość do swojego kraju. Dzisiaj to nie rzucenie się szablą na
      czołgi, ale raczej zdolność do rezygnacji z własnych partykularnych interesów,
      na rzecz dobra ogółu.
      Co do feminizmu powstał jako ruch broniący praw obywatelskich kobiet; i
      właściwie gdyby takim pozostał, to nie byłoby problemu. W praktyce po
      osiągnięciu równouprawniania pozostała mu jedynie walka o uzyskanie funduszy.
      Trudno tu mówić o patriotyzmie.
      • ja.sinner Re: feminizm a patriotyzm 12.11.08, 17:28
        > Patriotyzm to miłość do swojego kraju. Dzisiaj to nie rzucenie się
        > szablą na czołgi, ale raczej zdolność do rezygnacji z własnych
        > partykularnych interesów, na rzecz dobra ogółu.

        piekna definicja, wymien choc jednego wspolczesnego patriote.

        > W praktyce po osiągnięciu równouprawniania pozostała mu
        > jedynie walka o uzyskanie funduszy.

        Troche to jednak niespojne, skoro jest rownouprawnienie to po kiego
        walka o fundusze?

        > Trudno tu mówić o patriotyzmie.

        Fundusze dla kobiet to brak patriotyzmu, fundusze dla mezczyzn juz
        brakiem patriotyzmu nie sa.
        • aelithe Re: feminizm a patriotyzm 12.11.08, 21:28
          ja.sinner napisała:


          > piekna definicja, wymien choc jednego wspolczesnego patriote.

          Ostatnim który był w stanie zrezygnować z prywaty na rzecz państwa był generał
          Jaruzelski - później nie pamiętam

          > Troche to jednak niespojne, skoro jest rownouprawnienie to po kiego
          > walka o fundusze?
          A kto płaci na organizacje feministyczne??
          >
          > > Trudno tu mówić o patriotyzmie.
          >
          > Fundusze dla kobiet to brak patriotyzmu, fundusze dla mezczyzn juz
          > brakiem patriotyzmu nie sa.
          A są jakieś fundusze dla mężczyzn?? Ja nie znam.
    • pennyroyal można. 12.11.08, 13:24

      można być i feministką i patriotką,wszystko to kwestia definicji i
      etykietkowania samego siebie. można lubić swój kraj i chcieć dla niego jak
      najlepiej,pracować na to,tworzyć w jego ramach społeczeństwo obywatelskie i w
      nim realizować postulaty,w tym feministyczne.można irytować się historią i
      tradycją i jednocześnie wzruszać polskością,która wychodzi poza prawicowy model.
      polecam tekst Agnieszki Graff na właśnie ten temat.

      "Istnieje bowiem zasadnicza różnica między patriotyzmem i nacjonalizmem. Miłość
      do własnego kraju nie jest sprzeczna ani z otwartością na świat, ani ze
      sprzeciwem wobec zachowań plemiennych własnego narodu, takich jak rasizm, ani
      nawet z pacyfizmem i niechęcią do popisów militarnych w rodzaju defilady z 15
      sierpnia." -

      "Dodajmy, że patriotyzm nie musi się też wiązać z „tożsamością narodową”
      rozumianą w kategoriach wspólnoty krwi, a nawet kultury. Istnieją formy
      patriotyzmu oparte na obywatelskości, a w Kanadzie, Australii czy USA świetnie
      się miewa patriotyzm wielokulturowy - głębokie przywiązanie ludzi o rozmaitych
      rodowodach etnicznych do pewnego projektu politycznego."

      A.Graff

      więcej:
      www.krytykapolityczna.pl/Teksty-poza-KP/Graff-Polskosc-nie-jest-wlasnoscia-endekow/menu-id-1.html
      • bene_gesserit Re: można. 12.11.08, 13:31

        Pewnie, ze mozna.

        Bo w Polsce czesto patriotyzm naklada sie na nacjonalizm, czy tez
        przez liberalniejsza czesc spoleczenstwa identyfikowany z
        nacjonalizmem. I to nacjonalizmu boja sie niektorzy dyskutanci, nie
        patriotyzmu.
      • bene_gesserit Re: można. 12.11.08, 14:48
        I - skoro czytujesz KP - fragment wywiadu z Sierakowskim, mocno na
        temat:

        "Sierakowski: Polska to laboratorim Europy
        Sławomir Sierakowski w rozmowie z Sonią Termion
        10.11.2008
        Sonia Termion, „Fakt”: Co dla pana znaczy Polska?

        Sławomir Sierakowski, KP: Ja Polskę wybrałem. Na studiach dostałem
        propozycję pracy na Uniwersytecie w Monachium od jednego z
        największych współczesnych socjologów – Ulricha Becka. Pojechałem tam
        i po kilku miesiącach poczułem się jak w złotej klatce. Wytrzymałem
        jeszcze trochę, aż w końcu podjąłem decyzję o skoncentrowaniu się w
        całości na „Krytyce” i powrocie do kraju. Polska jest dla mnie
        absolutnie najciekawsza. Prawdziwe ambicje zrealizować można tu, a
        nie tam, gdzie wszystko jest w miarę normalne.

        To pana w Polsce fascynuje?

        Tak, kocham to polskie doganianie. Polska to dla mnie laboratorium
        współczesnej Europy, a może i świata. Przez słabość tutejszych
        instytucji – państwa, partii, związków zawodowych, szkół, globalne
        prądy są tu dużo bardziej wyraźne. Jak panuje hegemonia
        neoliberalna to tu w najjaskrawszej formie. Jak przychodzi
        populistyczna reakcja na niesprawiedliwe przemiany lat 90. to też w
        najostrzejszej formie – najgorsi populiści trafiają do rządu. Jak
        mamy falę postpolityczną, którą reprezentują Merkel czy Sarkozy, to
        tu rządzi Tusk i jego pusta polityka miłości.

        Czy to laboratorium - Polskę -traktuje pan bez emocji?

        Przeciwnie. Nasze zaangażowanie traktuję jako projekt bardzo silnie
        nacechowany emocjami i pasją. Ale żadnych nostalgicznych historii
        pt. kocham moją ulicę itd. nie będę opowiadał, bo tego nie czuję.
        To co powoduje, że jestem polskim Polakiem w Polsce to przede
        wszystkim fenomen inteligencji zaangażowanej charakterystyczny
        tylko dla tej części świata – Polski i Rosji. Dlatego „Krytyka
        Polityczna” nie jest ekspozyturą zachodnich lewicowych nowinek
        filozoficznych, tylko próbą ożywienia starej polskiej tradycji
        lewicowej inteligencji zaangażowanej."

        tinyurl.com/6yl8rk
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka