10.01.09, 21:21
zaczynamy nowy rozdział historii ludzkości, czy jako mniej wartościowe
czujecie się szczęśliwe

anglia.interia.pl/wiadomosci/news/stworzono-dziecko-ktore-nie-zachoruje-na-raka,1240353
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: stało 10.01.09, 21:36
      Stwierdzenie "Stworzono dziecko, które nie zachoruje na raka jest dużym
      nadużyciem". Nikt nie został stworzony. Po prostu przebadano zarodki uzyskane z
      zapłodnienia in-vitro i do macicy włożono ten, który nie miał genu
      odpowiedzialnego za powstanie określonego typu nowotworu piersi. Co nie znaczy,
      że dzieciak jest odporny na inne rodzaje nowotworów.

      Do produkowania ludzi metodą inżynierii genetycznej, tzn składania ich gen po
      genie, jeszcze daleka droga. ;)
      • aelithe Re: stało 10.01.09, 22:09
        czy nie zachoruje ??
        nie wiadomo - po prostu nie ma genu, który zwiększa ryzyko zachorowania

        przerażający jest fakt rozpoczęcia selekcji genetycznej; skoro państwo finansuje
        selekcję ludzi pod względem pewnej cechy, czy nie uważasz, że może zacząć
        selekcjonować, robotników, żołnierzy, inżynierów.

        To tylko początek. Zaakceptowaliśmy fakt, że stajemy się tymi gorszymi -
        niezmodyfikowanymi.
        • bertrada Re: stało 10.01.09, 22:18
          Póki co genetyka jeszcze jest w powijakach. Większość genów jeszcze jest
          niezidentyfikowana pod względem ich funkcji, więc nie ma co tworzyć wizji SF. Na
          razie tylko kilkadziesiąt genów odpowiadających za rozwój określonych chorób
          zostało poznanych i to właśnie ich szuka się podczas badań genetycznych
          zarodków. Jedno takie badanie to kilka albo nawet kilkanaście tys funtów, więc
          mało prawdopodobne jest, żeby ktoś decydował się z własnej kieszeni zapłacić za
          identyfikację cech, które są mało istotne.
          • aelithe Re: stało 10.01.09, 22:40
            genom ludzki został opisany w 100%

            ludzie gotowi są siebie okaleczyć by sprostać modzie; typu operacje plastyczne,
            często u ludzi bez specjalnych defektów urody; a cóż ryzykują okaleczając płody;
            zwłaszcza, że od wielu lat wmawiacie kobietą, że nie są to istoty ludzkie.

            wybacz ale to już nie s/f to już rzeczywistość.
            • saszenka2 Re: stało 10.01.09, 23:04
              aelithe napisał:

              > genom ludzki został opisany w 100%
              >
              > ludzie gotowi są siebie okaleczyć by sprostać modzie; typu
              operacje plastyczne,
              > często u ludzi bez specjalnych defektów urody; a cóż ryzykują
              okaleczając płody
              > ;
              > zwłaszcza, że od wielu lat wmawiacie kobietą, że nie są to istoty
              ludzkie.
              >
              > wybacz ale to już nie s/f to już rzeczywistość.

              Farmazony pleciesz. Dotychczas poznano parę genów, a do poznania
              jest całe mnóstwo. To nie jest takie proste jak myślisz.
              • aelithe Re: stało 11.01.09, 12:53
                sekwencjonowanie DNA pozwala opisać cały genom w ciągu 3 dni i to jest poznane.
                Owszem nie opisano wszystkich alleli, ale miejsce wszystkich intronów jest
                doskonale znane. Podobnie znana jest znana lokalizacja i struktura wszystkich
                genów. Nie zawsze znamy funkcję i regulację kodowanych przez białek. Ale jest to
                kwestia czasu, kiedy zostaną opisane.

                Ja wielokrotnie pisałem, że w mojej ocenie zachowujemy się jak uczeń
                czarnoksiężnika z wiersza Goethego w zakresie genetyki.
            • bertrada Re: stało 10.01.09, 23:04
              Genom ludzki został odkryty w 100% ale tylko w tym sensie, że z ludzkiego DNA
              udało się wyizolować wszystkie geny. Ale nadal nie wiadomo za jakie konkretnie
              cechy i choroby one odpowiadają. Dopiero niewielka część została zbadana i
              zidentyfikowana.
              • aelithe Re: stało 11.01.09, 13:00
                to o czym czym piszesz, tym bardziej skłania mnie do przekonania, że przed
                osiągnięciem określonej wiedzy, nie powinniśmy przy nich manipulować.
                Zobacz na najczęstsze na świecie wady genetyczne, czyli anemię
                sierpowatokrwinkową i talasemie. Teoretycznie są to cechy niekorzystne, w każdej
                chwili może dojść przełomu hemolitycznego; ale jednocześnie na warunkuje większą
                szansę na przeżycie zakażenia Malaria falciparum.
                Podobnie powszechna w populacji mutacja receptora CCR5, warunkująca oporność na
                zakażenie HIV i na dżumę. Teoretycznie korzystna, ale jednocześnie zmniejsza
                szanse przeżycia zakażenia wirusem zachodniego Nilu i podobnych. Czy więc na
                pewno jest korzystna??
                Do czasu, do kiedy nie poznamy pełnej funkcji genów, nie powinniśmy zajmowac się
                selekcją genetyczną.
                • bertrada Re: stało 11.01.09, 15:04
                  > Zobacz na najczęstsze na świecie wady genetyczne, czyli anemię
                  > sierpowatokrwinkową i talasemie. Teoretycznie są to cechy niekorzystne, w każde
                  > j
                  > chwili może dojść przełomu hemolitycznego; ale jednocześnie na warunkuje większ
                  > ą
                  > szansę na przeżycie zakażenia Malaria falciparum.
                  > Podobnie powszechna w populacji mutacja receptora CCR5, warunkująca oporność na
                  > zakażenie HIV i na dżumę. Teoretycznie korzystna, ale jednocześnie zmniejsza
                  > szanse przeżycia zakażenia wirusem zachodniego Nilu i podobnych. Czy więc na
                  > pewno jest korzystna??

                  Bo w naukach przyrodniczych nie ma takich pojęć jak lepszy, gorszy, dobry, zły.
                  Jakiś organizm może być lepiej lub gorzej przystosowany, do życia w danym
                  środowisku. A ponieważ środowisko jest zmienne i nie można przewidzieć jakie
                  cechy będą w przyszłości korzystne a jakie nie, to nauki takie jak eugenika
                  upadły. Nie dlatego, że jest to niehumanitarne ale właśnie dlatego, że
                  stworzenie identycznego pod względem kluczowych cech gatunku jest równie
                  niekorzystne jak klonowanie. Potwierdzają to doświadczenia hodowców zwierząt. Im
                  zwierzę bardziej rasowe tym słabsze i bardziej podatne na niekorzystne wpływy
                  środowiska, choroby itp. Z ludźmi byłoby tak samo.
                  Nie wchodząc w to, że ludzki gatunek nie bez powodu jest zróżnicowany. Nie
                  wszyscy mogą być piękni mądrzy, zdrowi i zdolni. Po pierwsze takimi osobami nie
                  da się rządzić a po drugie na zmywaku też musi ktoś stać. A hodowla osób z góry
                  skazanych na bycie przedstawicielem klasy najniższej, obawiam się, wywołała by
                  spory sprzeciw społeczny.
                  • aelithe Re: stało 11.01.09, 17:17
                    Bertranda, wszystko zależy od PR. Pozwolisz, że pokaże ci przykład.
                    Eksperymenty genetyczne na ludziach spotykają się ze sprzeciwem; jeśli nazwiesz
                    je badaniami nad szczepionkami są popierane przez prawie wszystkich.

                    Populacja ludzka jest zbyt mało zróżnicowana, by eliminować pewne geny. Różnice
                    genetyczne między skrajnymi populacjami naszego gatunku są mniejsze, niż między
                    szympansami z tej samej rodziny.

                    Selekcja osób o niższym statusie oczywiście nie ma racji bytu, ale np. selekcja
                    elity. Nie uważasz, że za to zapłacą.

            • kochanica-francuza Re: stało 11.01.09, 15:30
              komu? czemu? kobietOM

              ludzie, którzy bez potrzeby operują się plastycznie, to przede wszystkim
              kobiety, a to ze względu na obsesję kobiecego ciała/kobiecej urody w naszej kulturze

              można mieć raka, zaburzenia psychiczne, wrzody na żołądku i wycięte jedno płuco,
              ale ZMARSZCZEK MIEĆ NIE WOLNO!
              • aelithe Re: stało 11.01.09, 17:19
                wybacz pracowałem przez kilka miesięcy w jednym z ośrodków chirurgi plastyczne (
                np. operowano tam Kate Moss)
                • kochanica-francuza Re: stało 11.01.09, 17:21
                  aelithe napisał:

                  > wybacz pracowałem przez kilka miesięcy w jednym z ośrodków chirurgi plastyczne
                  > (
                  > np. operowano tam Kate Moss)

                  ale dlaczego mam ci wybaczać albo nie?

                  no chyba że tworzysz ten system i wybaczasz kobiecie raka i depresję, ale
                  zmarszczki nie
                • aelithe Re: stało 11.01.09, 17:38
                  wybacz pracowałem przez kilka miesięcy w jednym z ośrodków chirurgi plastyczne(
                  np. operowano tam Kate Moss). Nie pamiętam , ani jednej osoby operowanej, która
                  miałaby jakikolwiek problem z urodą. Nacisk otoczenia nakazuje ludziom
                  samookaleczenie, aby poczuć się lepszymi.
                  • kochanica-francuza Re: stało 11.01.09, 19:18
                    aelithe napisał:

                    > wybacz pracowałem przez kilka miesięcy w jednym z ośrodków chirurgi plastyczne(
                    > np. operowano tam Kate Moss). Nie pamiętam , ani jednej osoby operowanej, która
                    > miałaby jakikolwiek problem z urodą.

                    Mogę ci bez problemu uwierzyć.
        • sir.vimes Mnie to nie przeraża 11.01.09, 17:44
          Natomiast z pewnością rodzice tego dziecka są szczęśliwi. Każdy kto ma w
          rodzinie choroby genetyczne jest mniej więcej w stanie wyobrazić sobie jakie to
          szczęście - urodzić dziecko bez obciążenia, bez poczucia winy, że przekazuje mu
          się gen-zbuk.
      • saszenka2 Re: stało 10.01.09, 23:00
        Jak dla mnie to normalna procedura przy in vitro. Warto przebadać
        zarodki i dowiedzieć się, czy któryś nie ma genów warunkujących
        mukowiscydozę.
        • dzikowy Gattaca 10.01.09, 23:42

          • aelithe Re: Gattaca 11.01.09, 13:01
            w rzeczy samej.
          • bene_gesserit Re: Gattaca 11.01.09, 13:05
            Bolszit.
            W tym (zlym) filmie chodzilo o eugenike, z cala jej naziolska idea
            hodowania nadludzi, klasizmem itd.
            Tu chodzi o ocalenie ludzi przed czescia chociaz cierpienia, ktore
            moze ich czekac, a w tym przypadku - prawie wyroku.

            Jesli takie procedury beda dostepne dla wszystkich, nie ma w tym
            nic zlego.
            • bosco.ewa jak to dobrze 11.01.09, 14:39
              ..ze sa odpowiedzialni rodzice,ktorzy robia wszystko,by ich dzieci
              rodzily sie zdrowe.To byla moja pierwsza mysl, po uslyszeniu tej
              wiadomosci.
            • policjawkrainieczarow Re: Gattaca 11.01.09, 16:40
              > Tu chodzi o ocalenie ludzi przed czescia chociaz cierpienia, ktore
              > moze ich czekac, a w tym przypadku - prawie wyroku.

              ajajajaja. Naiwnosc. Jestem geboko przekonana i stawiam dulary przeciwko
              zepsutym orzechom, ze bedzie sie segregowac ludzi pod katem urody i takich tam
              szybciej niz myslisz. Kwestia kasy, proznosci i marketingu. Zaloze sie ze
              pierwszy bedzie gen zwiazany z otyloscia i oczywiscie bedzie to uzasadnione
              elininacja chorob z otyloscia zwiazanych. W ogole nie bedzie chodzic o terror
              urody, absolutnie :)
              • dzikowy Re: Gattaca 11.01.09, 16:43
                Też tak uważam. Chirurgia powstała z myślą o okaleczonych żołnierzach.
                Ewoluowała szybko i znacznie.
                • dzikowy Re: Gattaca 11.01.09, 16:44


                  > Też tak uważam. Chirurgia powstała
                  plastyczna oczywiście się gdzieś zapodziało
                  • bene_gesserit Re: Gattaca 14.01.09, 13:36
                    I nadal jest nieoceniona przy korekcji rozszczepionych podniebien,
                    przywracania zyciu spoleczenemu ofiar wypadkow, pozarow, ludzi po
                    amputacjach rakowych itd.
                    • dzikowy Re: Gattaca 14.01.09, 23:07
                      I to od Starożytności. Tylko przypomina mi się batalia o pieski Paris Hilton czy
                      innej pokraki.
              • bertrada Re: Gattaca 11.01.09, 16:48
                Bo jak to mówią, na pytanie czy chcesz żeby wszyscy ludzie byli równi, to
                większość odpowie, że tak. I będzie to prawda. Natomiast jak ktoś na pytanie,
                czy chcesz żeby twoje dziecko było równiejsze i miało lepszy start w życiu, ktoś
                odpowie, że nie, to znaczy, że łże albo jest idiotą.
                Nic dziwnego zatem, że ludzie wolą urodzić dziecko zdrowe niż chore, zapewnić mu
                lepszą opiekę zdrowotną niż gorszą, zafundować mu lepszą szkołę niż gorszą itp.
                Stąd nie dziwi fakt, że wolą żeby miało lepsze geny niż gorsze. A to, że nie do
                końca wiadomo co jest lepszym genem a co gorszym, to jest zupełnie inna kwestia.
                • policjawkrainieczarow Re: Gattaca 11.01.09, 18:48
                  no oczywiscie, ze tak. Dlatego IMO in vitro przyniesie przynajmniej tyle zlego
                  co dobrego.
              • kochanica-francuza Podobno dzieci... 11.01.09, 17:20
                spłodzone? zrobione? tą metodą są bezpłodne

                uwaga: informacja uzyskana NIE od księdza (ani nikogo związanego z KK)

                prawda czy fałsz?
                • sir.vimes Re: Podobno dzieci... 11.01.09, 17:47
                  fałsz, dziewczynka pierwsza na świecie spłodzona z IVF ma dziecko, urodzone
                  naturalnie.
              • bene_gesserit Re: Gattaca 14.01.09, 13:35
                policjawkrainieczarow napisała:

                > > Tu chodzi o ocalenie ludzi przed czescia chociaz cierpienia,
                ktore
                > > moze ich czekac, a w tym przypadku - prawie wyroku.
                >
                > ajajajaja. Naiwnosc. Jestem geboko przekonana i stawiam dulary
                przeciwko
                > zepsutym orzechom, ze bedzie sie segregowac ludzi pod katem urody
                i takich tam
                > szybciej niz myslisz. Kwestia kasy, proznosci i marketingu.
                Zaloze sie ze
                > pierwszy bedzie gen zwiazany z otyloscia i oczywiscie bedzie to
                uzasadnione
                > elininacja chorob z otyloscia zwiazanych. W ogole nie bedzie
                chodzic o terror
                > urody, absolutnie :)

                Ta, ja tez wychowalam sie na sf, doprawdy takie pomysly to dla mnie
                nic nowego. I o ile rowniez wierze, ze nie da sie tego uniknac, o
                tyle - gdybym miala dzieci i mozliwosc uchronienia ich przed
                smiercia na raka powiedzmy w wieku lat siedmiu - to bym to zrobila
                bez zastanawiania sie.

                WSZYSTKO mozna wykorzystac do celow dobrych i zlych. Mlotkiem mozna
                wbic gwozdz i powiesic na nim cudny landszaft, mozna tez uczynic
                nim dziure w glowie. Co nie oznacza, ze mlotek jest zly - prawda?
    • tad9 jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa... 10.01.09, 23:47
      ..eugenika znana od ponad 100 lat i mocno praktykowana - na przykład - w III
      Rzeszy (oczywiście w ramach ówczesnych możliwości technicznych)
      • bertrada Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 11.01.09, 00:35
        Jednak w eugenice chodziło o coś zupełnie innego, niż wyeliminowanie chorób:
        pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika
        • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 11.01.09, 13:04
          chodziło o eliminację pewnych cech fenotypowych, teraz poszliśmy dalej
          manipulujemy przy genach.
          Co będzie jak ktoś uzna, że twoje dziecko ma gen zwiększający o 50% ryzyko
          działalności kryminalnej, więc kwalifikuje się do sterylizacji?

          Wybacz przekonuje mnie święty Augustyn - nie mamy wpływu na to co nas spotyka (
          geny) , ale mamy wpływ na to co z tym zrobimy.
          • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 11.01.09, 13:06
            Nie histeryzuj, czlowieku.
          • figgin1 Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 14.01.09, 13:26
            aelithe napisał:
            > Co będzie jak ktoś uzna, że twoje dziecko ma gen zwiększający o 50% ryzyko
            > działalności kryminalnej, więc kwalifikuje się do sterylizacji?

            Będzie to absolutnie bezprawne. Czy w ogóle jest taki gen? Czy bredzisz po prostu?
            • kocia_noga Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 14.01.09, 15:44
              figgin1 napisała:

              > Będzie to absolutnie bezprawne. Czy w ogóle jest taki gen? Czy
              bredzisz po pros
              > tu?


              Bredzi.
              Były długoletnie badania (ponad 50.letnie) - dziedziczone sa pewne
              predyspozycje, np wytrzymałośc na deprywację.Jak mi się zechce, to
              znów wklepię (kiedyś już mi się chciało i wklepałam) - wszystko to
              cechy z którymi mozna stać się wzortowym obywatelem albo uciążliwą
              mendą.
              • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 14.01.09, 22:44
                kocia_noga napisała:

                > figgin1 napisała:
                >
                > > Będzie to absolutnie bezprawne. Czy w ogóle jest taki gen? Czy
                > bredzisz po pros
                > > tu?
                >
                >
                > Bredzi.
                co do grzeczności post wyżej
                > Były długoletnie badania (ponad 50.letnie)
                genetyczne?? sekwencjonowanie ??
                - dziedziczone sa pewne
                > predyspozycje, np wytrzymałośc na deprywację.Jak mi się zechce, to
                > znów wklepię (kiedyś już mi się chciało i wklepałam) - wszystko to
                > cechy z którymi mozna stać się wzortowym obywatelem albo uciążliwą
                > mendą.
                fajnie ale jak powiążesz pewne cechy czy zaręczysz mnie, że nikt nigdy nie
                podejmie takich działań
                czy umiesz udowodnić że Stalina i Hitlera nigdy nie było ; albo przynajmniej nie
                będzie podobnej kreatury w przyszłości

                przykro mi ale przychodzi mi jedynie zdanie pastora Bonhoffera o Hitleryźmie -
                wybacz nie mam linku do oryginału ani dokładnego tłumaczenia

                kiedy przyszli po komunistów nie protestowałem nie jestem komunistą
                kiedy przyszli po żydów milczałem nie jestem żydem
                kiedy przyszli po katolików milczałem nie jestem katolikiem
                a teraz przyszli po mnie
                • dzikowy Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 01:02
                  > przykro mi ale przychodzi mi jedynie zdanie pastora Bonhoffera o Hitleryźmie -
                  > wybacz nie mam linku do oryginału ani dokładnego tłumaczenia

                  Pastora Niemöllera. Z Bonhoeffera też można dużo ciekawych cytatów przytoczyć,
                  ale nie ten.
                  • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 16:44
                    mea culpa

                    mógłbyś wstawić pełne tłumaczenie - bo tu na prawdę jest na miejscu.
                • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 00:37
                  aelithe napisał:

                  > kiedy przyszli po komunistów nie protestowałem nie jestem
                  komunistą
                  > kiedy przyszli po żydów milczałem nie jestem żydem
                  > kiedy przyszli po katolików milczałem nie jestem katolikiem
                  > a teraz przyszli po mnie

                  Czy tam nie było na końcu - i nie było komu protestować?..
              • dzikowy Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 01:05
                Ale to nadal są jedynie predyspozycje. Zauważ, że społeczne mendy
                niejednokrotnie pchały ten nasz kulisty grajdołek do przodu. Wszyscy łagodni,
                wymuskani i w równym rządku spowodowaliby szybkie zgnuśnienie i recesję
                intelektualną. Polecam prace o pokoleniu zmarnowanym przez Ritalin.
            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 14.01.09, 22:39
              wybacz figgin - obrażając mnie nie dowodzisz swoich racji, moje dziecko
              trochę kultury proszę ; jeśli mówisz do osób dorosłych
      • 2_sara Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 11.01.09, 13:41
        tad9 napisał:

        > ..eugenika znana od ponad 100 lat i mocno praktykowana - na przykład - w III
        > Rzeszy (oczywiście w ramach ówczesnych możliwości technicznych)
        >
        >
        Tadzie,po prostu podręcznikowy przykład argumentu erystycznego.Brawo!
        • claratrueba Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 06:04
          Ja jestem za. Uchronić człowieka przed strachem przed chorobą, strachem przed
          urodzeniem obciążonego genetycznie dziecka, śmiercią w męczarniach- warto. Obawy
          przed nadużyciem- słuszne, niewątpliwie. Ale zakaz już nie. Nikt nie zakazuje
          produkcji czy posiadania noży, które mi służą do krojenia chleba, komu innemu do
          poderżnięcia gardła. Samochodem jest ambulans, któremu wielu zawdzięcza życie, w
          wypadkach samochodowych ginie więcej ludzi niż na wojnach. Nic nie jest
          jednoznaczne etyczne w nauce czy technice od dawna, ostatnim
          "niekontrowersyjnym" odkryciem bylo pewnie wynalezienie penicyliny.
          • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 11:49
            A to ja przypomne, ze aelithe jako glowny motyw potepienia tego
            przelomu w medycynie podal zawisc: 'czy jako mniej wartosciowe
            czujecie sie szczesliwe'. Co mnie, przyznam, ubawilo.
            • keltoi Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 17:06
              Byłabym szczęśliwa, gdyby mnie tak "wyselekcjonowano". Człowiek miałby mniej problemów, zamiast się ganiać za lekarzami i lekami.. :/
              • morja13 Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 17:20
                I ja również byłabym szczęśliwa. Nie obawiać się choroby, śmierci w
                męczarniach - coś pięknego. Uważam też za całkowicie normalne, że
                rodzice, którzy mają taką możliwość, chronią swoje dziecko przed
                cierpieniem, sama bym tak zrobiła.
                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 22:19
                  a co by bylo gdybyś jednak nie pochodziła z probówki i twój przyszły
                  pracodawca uznałby, że masz większe ryzyko choroby??
                  polecem film Gataca
                  oraz Dzienniki gwiazdowe Lema
                  • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 22:41
                    Jesli ta technologia bedzie w przyszlosci dostepna dla wszystkich,
                    nei bedzie w niej nic zlego. Nie masz zadnych dowodow na to, ze nie
                    bedzie, wiec sie przestan tak ekscytowac.
                    • dzikowy Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 13:23
                      Nie będzie dostępna. Star Treka się naoglądałaś? Zauważ jakie problemy są z
                      głupim in-vitro.
                      • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 13:24
                        Problemy z glupim in-vitro sa w Polsce, ktorej ustroj nosi wiele
                        znamion panstwa wyznaniowego - zupelnie inna para kaloszy.

                        Leczenie raka jest procesem dlugim i niemozliwie kosztownym -
                        panstwu bedzie sie oplacac miec obywateli, ktorzy na raka nie
                        choruja.
                        • dzikowy Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 16:17
                          Ale podobno zwiększenie dzietności tym bardziej ma być opłacalne, m.in. dla
                          systemu emerytalnego, zresztą nie tylko. A tak w ogóle, skąd to dziwne
                          przekonanie, że państwo zwraca uwagę na koszty? Rząd się wyżywi, że zacytuję
                          klasyka.
                  • keltoi Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 13:10
                    aelithe napisał:

                    > a co by bylo gdybyś jednak nie pochodziła z probówki i twój przyszły
                    > pracodawca uznałby, że masz większe ryzyko choroby??
                    > polecem film Gataca
                    > oraz Dzienniki gwiazdowe Lema

                    Osz kurna, no oglądałam i czytałam. Gattaca taka sobie, Lem jak zwykle świetny. Co z tego? Poszukałabym innej pracy, bo z palantami nie ma co się zadawać. Równie dobrze mógłby mnie nie zatrudnić bo jestem kobietą, bo jestem niska, bo jestem brunetką, bo mam zbyt liberalne poglądy. Nic z tego. I to raczej jeszcze przez ładnych kilkadziesiąt lat. A wtedy to mnie już nie będzie ;P Więc zamiast histeryzować polecam poczytać Pratchetta. ;)
            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 22:20
              co cię bawi w fakcie, że jesteś gorsza częscią ludzkości
              • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 15.01.09, 22:42

                Bawi mnie twoje podejscie: zamiast cieszyc sie, ze dzieciak nie
                rodzi sie z wyrokiem, ty skrecasz sie z zazdrosci, bos sie
                naogladal holiłudzkich filmow. To naprawde zabawne.
                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 13:51
                  nikt nie jest prorokiem w swoim własnym kraju
                  Chrystus
                  • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 13:59
                    Yhyyy. No jasne - z toba moge dyskutowac, z Chrystusem to juz
                    troche nie wypada - w koncu do Bog, nie?

                    Czlowieku, jesli lubisz sie bac, to masz miliard powodow do wyboru -
                    od kryzysu ekonomicznego, przez wyczerpanie naturalnych zasobow po
                    katastrofe ekologiczna i drastyczne zmiany klimatu, ktore nas
                    czekaja. Prosze bardzo. Ale naprawde nie zamierzam 'czuc sie
                    gorsza' tylko przez to, co sie dzieje w twojej glowie.
                    :)
                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 14:07
                      mam zawód z którym nie muszę się bać o bezrobocie, wiec nie ma się czego bać

                      czy innym jest strach, czym innym jest dostrzeganie zagrożeń.

                      Selekcja ludzi już jest dokonywana, np. krzyżówki mistrzów olimpijskich ( chiny,
                      usa) , a teraz dochodzimy do selekcji na poziomie genetycznym. Poza tym nie
                      wiesz na jakim poziomie zaawansowania są tajne badania wojskowe. W 2003 roku
                      oficjalnie prezentowana aparatura wojskowa do diagnostyki mikrobiologicznej
                      wywołała u mnie opadnięcie szczęki ( atp'aza bakteryjenna, zamknięte PCR) do
                      dzisiaj tego typu systemy nie są w diagnostyce cywilnej. A wyobraź sobie tajne
                      badania wojskowe. W latach 50 i 60 ( USA I ZSRR) testowały na żołnierzach,
                      skazańcach i ochotnikach brań jądrową, biologiczną i chemiczną. nasza wiedza
                      dotycząca naturalnej ewolucji zakażeń pochodzi z badań w usa z lat 30 i z
                      Niemiec z przełomu lat 30 i 40 ( np. z Oświęcimia). Badania dotyczące kostiumów
                      kosmicznych stanowiące podstawę lotów kosmicznych zostały przeprowadzone przez
                      dr Mengele w Oświęcimiu. Te tematy sa dzisiaj publikowane ( po 50 latach) - a co
                      się dzieje w tajnych laboratoriach wojskowych??
                      • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 16:20
                        Chlopie! Dobry zawod nie uchroni cie przed traba powietrzna.
                        Przemysl to.
                        • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 20:32
                          czy mogłabyś uściślić swoją wypowiedź

                          nie za bardzo rozumiem sensu twojej wypowiedzi w stosunku do mojej osoby
                          • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 00:49
                            Uscislam: wymienilam cala mase zagrozen z dalszej lub blizszej
                            przyszlosci. Jedna z nich moga byc kataklizmy, spowodowane zmianami
                            klimatycznymi. Podejrzewam, ze bys sie tym bardziej przejal, gdybys
                            byl nie anestezjologiem (czy kim tam sobie jestes z medycyny), ale
                            ekologiem. Tak czy inaczej - dobry zawod przed wszystkim cie nie
                            uchroni :)
                            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 12:01
                              jasne zawsze mogą załatwić mnie prawnicy.
                              poza tym inne zagrożenia można wyeliminować przez ubezpieczenia. W sensie
                              zabezpieczenia mnie i rodziny. Reszta nie ma znaczenia, nie muszę pracować.
                              Liczbowo mama przepracowane około 40 lat przeliczając godziny pracy na pełne
                              etaty. Napracowałem się wystarczająco.
              • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 00:41
                aelithe napisał:

                > co cię bawi w fakcie, że jesteś gorsza częscią ludzkości

                A co mnie bawi? TERAZ? a jeszcze bez manipulacji kodem i innych
                tuningów?.. Nie trzeba sięgać tak daleko. Tego nie widzisz, w
                przyszłość wolisz patrzeć?
                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 13:56
                  lepiej jest zapobiegać niż leczyć

                  akceptacja na tuningowanie ludzkości to akceptacja na podziały genetyczne
                  nową arystokrację wolna od chorób i tych gorszych.

                  prawdę nie wiemy do końca jaką funkcję pełni ten gen i geny z nim sprzężone i
                  nie do końca wiemy czy ta osoba ma z niego tylko minusy, czy przypadkiem nie ma
                  też benefitów ( patrz geny protekcyjne w HLA), a już decydujemy się na selekcję
                  ludzi pod względem braku określonych genów.
                  • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 14:02
                    Sa rodzice, ktorzy w imie 'wyzszych wartosci' sa w stanie nawet
                    skazac swoje dzieci na smierc. I jesli twoja rodzina z obu stron
                    byla genetycznie obciazona ryzykiem raka, a ty - mimo mozliwosci -
                    zaparl bys sie i nie dal uzdrowic dzieci, to twoja sprawa. Noi ich,
                    oczywiscie. W kazdym razie - wasza.

                    Ale nie wmowisz mi, ze kazdy powinien kupic taka postawe zyciowa.
                    Tzn nie padl jeszcze z twojej strony zaden argument.
                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 14:13
                      W zakresie HLA allale o wyższej aktywności nazywane są genami protekcyjnymi (
                      one lub geny sprzężone z określonymi allelami). Warunkują one lepsza
                      przeżywalność ostrych chorób zakaźnych, ale znacznie podnoszą ryzyko na
                      zachorowanie na choroby z autoagresji.
                      Jaki wariant genu byś wybrała dla dziecka ??
                      W przypadku wyselekcjonowanej zygoty znamy tylko jedną stronę równania.( większe
                      ryzyko znanej - stosunkowo łatwej do wczesnej diagnostyki choroby nowotworowej)
                      ; jaka jest druga.
                      Przesunięcie równowagi w populacji o 1 osobę nie stanowi chyba większego
                      problemu ( chyba, że będziemy mieli motyla Lorenza); ale jeśli wyeliminujesz z
                      populacji 80-90% nosicieli genu,a on będzie miał jakiś konkretny benefit?
                      • bene_gesserit Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 16:21
                        Ok, rozumiem, ze gdybys mial wybor - nie dal bys swoim dzieciom
                        szansy?
                        • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 20:34
                          nie jestem Bogiem
                          nie nam decydować co dobre, a co złe
                          • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 21:29
                            aelithe napisał:

                            > nie jestem Bogiem
                            > nie nam decydować co dobre, a co złe

                            Bóg nam dał wolną wolę, jak najbardziej po to, żebyśmy decydowali...
                            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 22:02
                              czy twoim zdaniem wolny rozum, to prawo decydowania, o tym jakie życie jest
                              warte istnienia, a jakie nie??
                              Bethowen nie miałby szans na przejście kryteriów eugenicznych.
                              • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 22:17
                                Wolna WOLA - to trochę, ale jednak coś innego. Sam zahaczyłeś o
                                Boga. Chcesz powiedzieć, że Bóg nam jej nie dał?.. Z całą resztą
                                POTEM? Bene Cię zapytała o Twoje dzieci, o Twoje życie i Twoje w
                                związku z tym decyzje, nie o wybieranie i skazywanie innych na
                                śmierć. Jaką widzisz tu zależność? Dlaczego ratowanie Twojego
                                dziecka ma przynieść śmierć innemu dziecku? Bardzo konkretna sprawa -
                                nie odpowiadasz na pytanie o Twoje dziecko. Dlaczego? Co więcej,
                                wygląda jakbyś się wykręcał, sory. Nie rozumiem Cię.
                                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 17:02
                                  ja nigdy nie kazałbym zabić inne dziecka - 3 wielkie mają dwa kanony - Bóg jest
                                  jeden, życie ludzkie jest święte - reszta jest interpretacją.

                                  jeśli odrzucimy wartość życia ludzkiego, to wszystko inne traci znaczenie
                                  • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 23:02
                                    aelithe napisał:

                                    > ja nigdy nie kazałbym zabić inne dziecka - 3 wielkie mają dwa
                                    kanony - Bóg jest
                                    > jeden, życie ludzkie jest święte - reszta jest interpretacją.

                                    Trochę to dziwnie napisane?.. ale ok - nie podejrzewam, że kazałbyś
                                    zabić jakiekolwiek dziecko. Takie uniki robisz, jakbyś się bał
                                    czegoś? sory, ale nadal Cię nie rozumiem:/ Powtarzam, to że ratujesz
                                    jednego człowieka, nie musi oznaczać, że innego skazujesz na śmierć.
                                    Skąd Ci się to wzięło, no?

                                    Aha, czyli nie ma nic o wolnej woli??? Wolna wola to interpretacja?
                                    A myślałam, że to podstawa religii chrześcijanskiej, przyczyna i
                                    niejako skutek grzechu pierworodnego, i wszystkiego co potem, co
                                    teraz, ale ok, widocznie nie od grzechu się zaczęła droga do
                                    zbawienia, odkupienia, co też pewnie jest interpretacją tylko...

                                    > jeśli odrzucimy wartość życia ludzkiego, to wszystko inne traci
                                    znaczenie.

                                    No właśnie nie odrzucajmy, wykorzystajmy co się da, żeby nie
                                    odrzucać. Powtarzam, porzuć zabobony, zaklinanie tu nic nie da, myśl
                                    lepiej nad tym, co zrobić z faktami już zaistniałymi, jeśli Ci leżą
                                    na sercu, jak widać.
                                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 19.01.09, 15:00
                                      fakt, gdyby odrzucić chrześcijańskie zabobony z pewnością wszystkim żyłoby się
                                      lepiej
                                      usypiając ludzi niezdolnych do pracy nie musielibyśmy płacić składek na FUZ (
                                      dwa razy wyższa pensja) i mielibyśmy mniejsze podatki
                                      podobnie usypiając chorych

                                      drugi chrześcijański zabobon to np. tolerancja - kto rządzi usypia wszystkich o
                                      poglądach odmiennych

                                      podobałby ci się taki świat??
                                      • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 20.01.09, 00:55
                                        aelithe napisał:

                                        > fakt, gdyby odrzucić chrześcijańskie zabobony z pewnością
                                        wszystkim żyłoby się
                                        > lepiej

                                        Nie pisałam o zabobonach chrześcijańskich, bo takich nie ma, jeśli
                                        już, to są zabobony związane z Kościołem. Ale ja pisałam o Twoich
                                        zabobonach, żebyś je porzucił, bo Ci obraz zaciemniają, a
                                        przynajmniej sens moich słów. Piszesz niby odpowiedź dla mnie, a
                                        jakbyś na co innego zupełnie odpowiadał, mój wniosek - sobie
                                        odpowiadasz, jakiś monolog tu prowadzisz?.. Bo -

                                        > usypiając ludzi niezdolnych do pracy nie musielibyśmy płacić
                                        składek na FUZ (
                                        > dwa razy wyższa pensja) i mielibyśmy mniejsze podatki
                                        > podobnie usypiając chorych

                                        gdzie ja tak napisałam?

                                        > drugi chrześcijański zabobon to np. tolerancja - kto rządzi usypia
                                        wszystkich o
                                        > poglądach odmiennych
                                        >
                                        > podobałby ci się taki świat??

                                        Nie, nie podobałby mi się i ponawiam pytanie - czy ja tak gdzieś
                                        może napisałam, że podobałby mi się?..

                                        Masz dziwną metodę, nie odpowiadasz na postawione pytanie, omijasz
                                        kwestie, robisz unik, za to przytaczasz przykłady, argumenty z innej
                                        beczki, nie związane z tematem, no bo sama etyka nie wystarczy, jest
                                        zbyt szeroka, pojemna. Podnieś głowę i mów/odpowiadaj konkretnie.
                                        • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 20.01.09, 22:10
                                          dlaczego uważasz moje poglądy za zabobony ??

                                          czy uważasz, że stosowanie ironii nie może być odpowiedzią.

                                          nie pisałaś te przykłady sam podałem
                                          pewne nasze działania wynikają z określonej tradycji kulturowej,
                                          jeśli ją odrzucisz możesz znaleźć się w pustce.
                                          • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 21.01.09, 00:21
                                            aelithe napisał:

                                            > dlaczego uważasz moje poglądy za zabobony ??

                                            Czy ja wiem? Nie uważam, ale tak to co mówiłeś zabrzmiało trochę,
                                            tzn, może niezupełnie jak zabobony, ale zdrowo podszyte lękami, ok,
                                            może i zrozumiałymi, ale w tym momencie jednak zbyt wybujałymi,
                                            nieadekwatnymi, aż w zabobon idącymi. Zabrzmiało mi. Chyba trochę
                                            panikujesz, tak to widzę.

                                            > czy uważasz, że stosowanie ironii nie może być odpowiedzią.

                                            ? Może, ale można jej nie wyłapać, trzeba się z tym liczyć. W którym
                                            miejscy dokładnie była?..

                                            > nie pisałaś te przykłady sam podałem
                                            > pewne nasze działania wynikają z określonej tradycji kulturowej,
                                            > jeśli ją odrzucisz możesz znaleźć się w pustce.

                                            Twoje przykłady to nie to samo, o czym mowa w wątku, to nie sa
                                            przykłady na TO. Nie znam nikogo, kto by odrzucał np. tradycję jako
                                            całość, zaledwie składowe, albo je "zawieszał". A jeśli pojawi się
                                            pustka, to już każdy musi z nią sobie radzić ~sam, tylko aby dać mu
                                            taką możliwość.

                                            I dalej nie odpowiadasz. To co z tą wolną wolą, np?..
                                            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 25.01.09, 13:31
                                              ja nie mam lęków, widzę zagrożenia
                                              nie dostrzeganie zagrożeń, nie oznacza, że nie poniesiemy ich skutków

                                              co do statystyki najbardziej popularnego genu onkologicznego
                                              - odnośne postu wyżej
                                              ryzyko rozwoju raka wg manuala interny 65-80 % ; czytałem kiedyś w NEJM 87% ale
                                              nie mam linku do artykułu - wg doniesień z zeszłego roku prawie 100% wyleczenie
                                              po podaniu adriamycy
                                              ujemny gen ryzyko 1/8 szanse wyleczenia w warunkach polskich ok 60%
                                              poza tym nie znamy benefitów, jakie mogą być wiązane z mutacją. Tak więc
                                              niekoniecznie dziecko na selekcji genetycznej skorzystało.
                                              • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 26.01.09, 01:29
                                                aelithe napisał:

                                                > ja nie mam lęków, widzę zagrożenia
                                                > nie dostrzeganie zagrożeń, nie oznacza, że nie poniesiemy ich
                                                skutków

                                                Ok, poniesiemy (lub nie), ale przesadzać w drugą stronę też chyba
                                                nie powinniśmy, bo tego konsekwencje też możemy ponieść.

                                                > co do statystyki najbardziej popularnego genu onkologicznego
                                                > - odnośne postu wyżej
                                                > ryzyko rozwoju raka wg manuala interny 65-80 % ; czytałem kiedyś w
                                                NEJM 87% ale
                                                > nie mam linku do artykułu - wg doniesień z zeszłego roku prawie
                                                100% wyleczenie
                                                > po podaniu adriamycy
                                                > ujemny gen ryzyko 1/8 szanse wyleczenia w warunkach polskich ok
                                                60%
                                                > poza tym nie znamy benefitów, jakie mogą być wiązane z mutacją.
                                                Tak więc
                                                > niekoniecznie dziecko na selekcji genetycznej skorzystało.

                                                Nie pisz takim językiem, co? Mógłbyś przystępniej? Ale ok, pisałeś
                                                już o tym, mniej więcej - że coś, co się wydaje korzystne, z powodu
                                                naszej niepełnej wiedzy może wcale takie nie być. O to chodzi? Ok,
                                                przecież nie powiedziałam, że nie. Tylko ja o dziwo mam więcej
                                                optymizmu jeśli chodzi o podejście ludzi do takich możliwości.
                                                Myślę, że ktoś świadomy takiego zagrożenia będzie ostrożny. A jeśli
                                                będzie chodziło o "doraźny problem", to cóż, nie ma się co dziwić
                                                ludziom chyba?..
                                                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 28.01.09, 18:47
                                                  Idąc na medycynę byłem zafascynowany genetyką i immunologią
                                                  niestety z obydwu dziedzin niewiele wynika
                                                  w ostatnich latach wielu providerów na świecie ( np. większość ubezpieczalni
                                                  Niemieckich -) odmówiło finansowania badań genetycznych; ponieważ generuje to
                                                  znaczne koszty, a nie daje żadnych korzyści pacjentom; a wręcz generuje ciężki
                                                  psychozy.

                                                  wyjaśnienia
                                                  NEJM - New England Journal of Medicine czasopismo medyczne wydawane w Nowej
                                                  Anglii ( IP ok 40 ; następny po nim The Lancet ma zwykle 25-30
                                                  • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 28.01.09, 20:45
                                                    aelithe napisał:

                                                    > Idąc na medycynę byłem zafascynowany genetyką i immunologią
                                                    > niestety z obydwu dziedzin niewiele wynika

                                                    ? To o co Ci chodzi? Skąd takie zagrożenia straszne przewidujesz?

                                                    > Co do genetyki i selekcji - to już mieliśmy w ZSRR i Niemczech
                                                    hitlerowskich

                                                    > Co do natury ludzkiej to ja nie mam zaufania - nawet rozwinięte
                                                    > demokracje występowały przeciw swoim obywatelom : USA - ok 400 000
                                                    > ofiar "badań medycznych" w XX wieku ( więźniowie, skazańcy,
                                                    > żołnierze i ochotnicy). Szwecja ok 60 000 z zaburzeniam i
                                                    > psychicznymi wysterylizowanymi w pierwszej połowie XX wieku , czy
                                                    > 1 milion dzieci ( na kilka milionów obywateli) odebranych rodzicom
                                                    > w ciągu XX wieku - w tym np. nadtroskliwa matka.

                                                    Czyli dzieje się to tak często, że... nie unikniemy. Co mam Ci w
                                                    ogóle powiedzieć? Nie mówię, że Twoje obawy są bezpodstawne, ale
                                                    uważam, że to nieuniknione plus wierzę jednak, że jeśli nie jesteśmy
                                                    na coś jeszcze gotowi, to nie uda nam się tego w pełni zrobić. Nie w
                                                    pełni - to, czego efektów się tak obawiasz? ja traktuję raczej jako
                                                    niewiadomą. Dzisiejsze sf nie jest w stanie "przewidywać" tego, co
                                                    być może będzie na wiekszą odleglość niż rok, dwa, nie tak jak 20-30
                                                    lat temu, czy 100 - bardzo się ten okres skurczył. Tęgie głowy nie
                                                    mogą sobie wyobrazić co może być, co będzie, a co dopiero ja.
                                                    Pozostaje zajmować się tym na bieżąco, już mówiłam.

                                                    I wciąż uważam, że Twoje obawy (jednak) są zbyt duże.
                    • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 14:17
                      A mnie się nasuwa pytanie, dlaczego zawsze myśląc "na zaś", myśli
                      się, że dając jednym, trzeba koniecznie nie dać, zabrać innym?..
                  • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 14:14
                    aelithe napisał:

                    Może się mało precyzyjnie wyraziłam - nie chodziło mi o geny i
                    manipulacje, bądź ich brak, tu i teraz, a o dyskryminacje
                    zastane, "zwyczajne", np. ze względu na płeć. Ale nie tylko
                    oczywiście. I w związku z tym pytałam, czy nie widzisz tego,
                    dlaczego Ci to nie przeszkadza, dlaczego patrzysz w dal tak odległą.

                    A jeśli swoje obawy opieracie, bo nie tylko Ty jeden, na sf, to nie
                    wiem, czy zauważyliście smętną prawidłowość - naprawde dobrzy
                    pisarze, filozofowie sf rzeczywiście przewidywali przyszłość, więc i
                    tak już jest za późno na obawy itp. To i tak będzie, prędzej, czy
                    później. Teraz tylko można gdybać nad tym jak będzie i wokół "jak"
                    się starać.
                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 20:42
                      z przewidywaniem przyszłości jest jak z motylem Lorenza,
                      jeśli zerkniesz na prognozy z przeszłości z łatwością zauważysz, że to co
                      uważano za pewniki nie spełniło się, podczas, gdy rozwój w innych dziedzinach
                      przeszedł oczekiwania futurystów i autorów s/f.
                      choćby koncepcja sieci globalnej ( satelity), powstała w umyśle autora s/f w
                      połowie lat 50-tych, 20 lat później była już faktem; mimo, iż uznano to za
                      nierealną fantazję.
                      Pewne zagrożenia można przewidzieć, nie bez powodu w wielu krajach obowiązuje
                      zakaz badań genetycznych w niektórych dziedzinach ( np. ubezpieczenia).
                      Jeśli się uważasz za feministkę, i uważasz, że kobiety są dyskryminowane, co to
                      powiesz o dyskryminacji za geny. Przecież za 10 - 20 lat przy braku dobrych
                      genów, możesz nie otrzymać dobrej pracy, czy nie zostać przyjęta do dobrej
                      szkoły. ( wysokie ryzyko zgonu do 30).
                      • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 21:52
                        aelithe napisał:

                        > z przewidywaniem przyszłości jest jak z motylem Lorenza,
                        > jeśli zerkniesz na prognozy z przeszłości z łatwością zauważysz,
                        że to co
                        > uważano za pewniki nie spełniło się, podczas, gdy rozwój w innych
                        dziedzinach
                        > przeszedł oczekiwania futurystów i autorów s/f.
                        > choćby koncepcja sieci globalnej ( satelity), powstała w umyśle
                        autora s/f w
                        > połowie lat 50-tych, 20 lat później była już faktem; mimo, iż
                        uznano to za
                        > nierealną fantazję.

                        Ale to nie przeczy temu, co napisałam. Nie miałam na myśli jakichś
                        szczególnie popularnych usankcjonowanych biadoleń z głównego nurtu sf
                        (?), wystarczy, że powstanie myśl. Sam piszesz, że coś powstało w
                        umyśle autora pół wieku temu, a potem mniej, czy bardziej podobnie
                        się ziściło. Problem w tym właśnie, jak się ziści. Był sobie film
                        Tron, a potem był Matrix, myślisz, że czegoś takiego nie ma/nie
                        będzie? Nie musi wyglądać tak samo. A czy stało się coś, czego ktoś
                        wcześniej nie pomyślał, nie wymyślił?.. Niemożliwe;)

                        > Pewne zagrożenia można przewidzieć, nie bez powodu w wielu krajach
                        obowiązuje
                        > zakaz badań genetycznych w niektórych dziedzinach ( np.
                        ubezpieczenia).

                        No i o tym mówie, kiedy mówię o staraniu się wokół jakiegoś
                        problemu - będzie co ma być, ale jak - to już nasza broszka.

                        > Jeśli się uważasz za feministkę, i uważasz, że kobiety są
                        dyskryminowane, co to
                        > powiesz o dyskryminacji za geny. Przecież za 10 - 20 lat przy
                        braku dobrych
                        > genów, możesz nie otrzymać dobrej pracy, czy nie zostać przyjęta
                        do dobrej
                        > szkoły. ( wysokie ryzyko zgonu do 30).

                        Nie rozumiesz? tego się nie da zażegnać, tak jak i wszelkich innych
                        dyskryminacji nie dało, dziwnym trafem? nie bądźmy naiwni. Z
                        dyskryminacją kobiet np. masz całkiem niezłą analogię - i Ty mi ją
                        dajesz za przykład, a nie ja Tobie? No nie;) Wydaje mi się, że z
                        podobnymi kwestiami, problemami zawsze będziemy pracować już w
                        trakcie ich dzialania, nie ma szczepionki. Może to trochę brzmi
                        fatalnie, jak "co się stało, to sie nie odstanie", ale tak to widzę.
                        Cała rzecz w tym, to co i jak będziemy robić z fantem już
                        zaistniałym. Zawsze tak bylo. Chyba?..
                        • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 22:00
                          zespół profesora Lubińskiego odkrył w zeszłym roku, że jeden z genów
                          "nowotworowych" daje wysoka wrażliwość na jeden z podstawowych
                          chemioterapeutyków. Tzn szansa wyleczenie osoby w 2 stadium wynosi 100% , i ma
                          się duże szanse na remisję nawet w 4 stadium

                          wolisz mieć 87% szansy na nowotwór i 100% szansy na wyleczenie; czy 23% SZANSY
                          NA NOWOTWÓR i 35% szansy wyleczenie??

                          to są tego typu pytanie.
                          A nie wiemy jakie niespodzianki jeszcze zafunduje nam genetyka.
                          • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 17.01.09, 22:24
                            aelithe napisał:

                            > wolisz mieć 87% szansy na nowotwór i 100% szansy na wyleczenie;
                            czy 23% SZANSY
                            > NA NOWOTWÓR i 35% szansy wyleczenie??

                            To podchwytliwe pytanie?.. W związku z tymi 23 i 35% nie potrafię
                            tego obliczyć, za to na babski rozum przemawia do mnie 100%. Ale co
                            to znaczy - wolę mieć? A jak jest teraz? jakie to ma znaczenie,
                            skoro miesiąc, półtora czekam na chemię?..

                            > to są tego typu pytanie.
                            > A nie wiemy jakie niespodzianki jeszcze zafunduje nam genetyka.

                            Sam widzisz, z Tobą, czy bez Ciebie to BĘDZIE, wszyscy lekarze
                            świata nie odejdą nagle do pustelni. Zacznij lepiej myśleć co dalej,
                            a nie co teraz.
                            • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 17:04
                              1.tak wygląda to statystycznie

                              2. a 2-3 miesiące czekania na chemioterapię to norma na świecie.

                              3. dobry lekarz zawsze będzie w cenie; ludzie byli by bardzo nieszczęśliwi bez
                              chorób.
                              • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 18.01.09, 23:06
                                aelithe napisał:

                                > 1.tak wygląda to statystycznie

                                Czyli jak?..

                                > 2. a 2-3 miesiące czekania na chemioterapię to norma na świecie.

                                Ciekawe, bo nawet u nas jest bardzo różnie, a raczej przez ostatnie
                                kilka lat bywało różnie.

                                > 3. dobry lekarz zawsze będzie w cenie; ludzie byli by bardzo
                                nieszczęśliwi bez
                                > chorób.

                                ?
                                • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 25.01.09, 13:34

                                  > > 3. dobry lekarz zawsze będzie w cenie; ludzie byli by bardzo
                                  > nieszczęśliwi bez
                                  > > chorób.
                                  >
                                  > ?

                                  Natura nie znosi próżni. Zobaczysz następną epidemię grypy. To nie jest pytanie
                                  czy; tylko kiedy.
                                  Tak więc dobry lekarz zawsze będzie w cenie.

                                  Co do chorób, wiesz jacy ludzie byliby nieszczęśliwi bez rent? Polacy - często
                                  młodzi - masowo okaleczają się, by nie pracować i mieć 650 złotych na rękę/ bez
                                  pracy.
                                  • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 26.01.09, 01:18
                                    aelithe napisał:

                                    >
                                    > > > 3. dobry lekarz zawsze będzie w cenie; ludzie byli by bardzo
                                    > > nieszczęśliwi bez
                                    > > > chorób.
                                    > >
                                    > > ?
                                    >
                                    > Natura nie znosi próżni. Zobaczysz następną epidemię grypy. To nie
                                    jest pytanie
                                    > czy; tylko kiedy.
                                    > Tak więc dobry lekarz zawsze będzie w cenie.

                                    No tak, napisałam wcześniej - "wszyscy lekarze
                                    świata nie odejdą nagle do pustelni" - więc chyba coś podobnego,
                                    jeśli nie to samo mamy na mysli?.. Mój znak zapytnia, wątpliwość
                                    dotyczyły Twojego stwierdzenia, że ludzie byliby nieszczęśliwi bez
                                    chorób.

                                    > Co do chorób, wiesz jacy ludzie byliby nieszczęśliwi bez rent?
                                    Polacy - często
                                    > młodzi - masowo okaleczają się, by nie pracować i mieć 650 złotych
                                    na rękę/ bez
                                    > pracy.

                                    Dlaczego tak robią? Jeśli tak jest, to nie rozumiem tego, a to tym
                                    bardziej nie mi oceniać. Tylko co to ma wspólnego?.. Tzn.
                                    manipulacje genetyczne zastąpią okaleczanie, żeby można było dostać
                                    ręcinę, a u bogatych odwrotnie, będzie się tuningować ludzi na plus,
                                    czy co właściwie masz na myśli pisząc tak?..

                                    Przy okazji - dziwne, ale czytałam kiedyś opowiadanie w Fantastyce o
                                    czymś takim, tj. o specjalnym okaleczaniu się, doprowadzonym wręcz
                                    do absurdu, w państwie przypominającym Polskę jednostek zdrowych
                                    było już niewiele i były dyskryminowane z powodu braku ułomności...
                                    Ale autor chyba co innego miał na myśli niż Ty, tak mi się wydaje
                                    przynajmniej - zaproponował doskonałym empatyczne odwrócenie ról
                                    itd. Ludzie myślą.
                                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 28.01.09, 19:12
                                      easz napisała:


                                      Mój znak zapytnia, wątpliwość
                                      > dotyczyły Twojego stwierdzenia, że ludzie byliby nieszczęśliwi bez
                                      > chorób.

                                      >
                                      > Dlaczego tak robią? Jeśli tak jest, to nie rozumiem tego, a to tym
                                      > bardziej nie mi oceniać. Tylko co to ma wspólnego?.. Tzn.
                                      > manipulacje genetyczne zastąpią okaleczanie, żeby można było dostać
                                      > ręcinę, a u bogatych odwrotnie, będzie się tuningować ludzi na plus,
                                      > czy co właściwie masz na myśli pisząc tak?..
                                      >
                                      > Przy okazji - dziwne, ale czytałam kiedyś opowiadanie w Fantastyce o
                                      > czymś takim, tj. o specjalnym okaleczaniu się, doprowadzonym wręcz
                                      > do absurdu, w państwie przypominającym Polskę jednostek zdrowych
                                      > było już niewiele i były dyskryminowane z powodu braku ułomności...
                                      > Ale autor chyba co innego miał na myśli niż Ty, tak mi się wydaje
                                      > przynajmniej - zaproponował doskonałym empatyczne odwrócenie ról
                                      > itd. Ludzie myślą.
                                      Wizji społeczeństwa zmodyfikowanego genetycznie było dużo; sam kiedyś taką
                                      stworzyłem :) ; niemniej zawsze istnieje możliwość tworzenia "idealnych"
                                      światów. Zawsze możesz przekonać ludzi, że stworzy się genetycznych niewolników,
                                      by inni nie musieli pracować. Podobnie w imię zysku przekona się rodziców, by
                                      ich dzieci miały lepsze geny. Zobacz przy jak niewielkim nacisku kulturowym
                                      można było rozpropagować okaleczanie ciała ( tatuaże, skaryfikacje, piersing
                                      etc. ); w taki sam sposób można wytworzyć homogenną populację nadludzi. Kwestia
                                      reklamy, wiele działań niektórych grup jest nastawione na długofalowy efekt.
                                      Przykłady - sztuczne poronienia, eutanazja etc. Pomińmy skrobanki, bo ilość
                                      postów na ten na tym temat staje się już nudna; ale popatrz na eutanazję.
                                      Generalnie za eutanazję uważa się zabicie pacjenta przez lekarza na jego wyraźne
                                      życzenie ( naruszenie przysięgi Hippokratesa - ..." nie podasz chorego trucizny,
                                      nawet na jego życzenie; ani niewieście środka poronnego..." ) . Czyli nie jest
                                      eutanazją zaniechanie uciążliwej terapii ( CP switch off)- dopuszczalne w wielu
                                      krajach. Poza tym, czy nie zwróciłaś uwagi, że głosy o eutanazji nasiliły się w
                                      momencie, kiedy stała się możliwa efektywna terapia terminalna większości stanów
                                      chorobowych ( terapia paliatywna chorób nowotworowych , chorób przewlekłych ),
                                      kiedy opracowano systemy pomocy chorym.
                                      O ile w latach 60 mówiło się o zaniechaniu karania pojedynczych przypadków , o
                                      tyle dzisiaj walczy się o legalizację kryptanazji - uśmiercenia na życzenie
                                      rodziny pacjenta niezdolnego do wyrażenia świadomej zgody. Np. stosowany od 15
                                      lat protokół z Groningen - dotyczy uśmiercania dzieci z wadami wrodzonymi na
                                      życzenie rodziców. Podobne protokoły stosuje się w przypadku uśmiercania chorych
                                      z zaawansowaną chorobą Altzheimera.
                                      Mnie do swojego zdania przekonał mój profesor etyki ( stary konfident UB ;) ) ;
                                      zgadzam się na zaniechanie wymierzenia kary lekarzowi, który w przypadku
                                      ekstremalnych cierpień pacjenta, u którego nie było żadnej możliwości pomocy
                                      medycznej, na jego wyraźną prośbę podał środek medyczny celem spowodowania
                                      zgonu; ale pod żadnym pozorem nie można zgodzić na uznanie tego za obowiązującą
                                      normę.
                                      Tak samo jest w przypadku eksperymentów medycznych. Są pewne granice, których
                                      nie powinniśmy przekraczać. Zwłaszcza, że nasze działanie przypomina ucznia
                                      czarnoksiężnika z wiersza Goethego.
                                      Szczególnie, że ludzki genom w 50% tworzony jest przez ludzki retrowirus.
                                      • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 28.01.09, 21:36
                                        aelithe napisał:

                                        Jeszcze ostatnie podrygi - niektóre tatuaże i skaryfikacje akurat mi
                                        się podobają, choć nie mam, i podobaja mi się nie z powodu mody,
                                        reklamy i czego tam jeszcze (są zresztą "od zawsze"), no i nie pisz
                                        czasem, że tylko tak mi się wydaje. Nie wszyscy ulegają tej presji,
                                        o której piszesz. Albo i innej. Nie możesz tak spłaszczać rzeczy,
                                        robić ich jednowymiarowymi, człowiek, rodzaj, to nie hydra.

                                        Jeśli chodzi o aborcje, to podobnie jak wyżej, tj. ludziom, którzy
                                        walczą o jej legalizację nie chodzi o modę plus fakt, że to zupełnie
                                        inna sprawa, nie rozumiem dlaczego to tutaj wpakowałeś.

                                        > Mnie do swojego zdania przekonał mój profesor etyki ( stary
                                        > konfident UB ;) ) ; zgadzam się na zaniechanie wymierzenia kary
                                        > lekarzowi, który w przypadku ekstremalnych cierpień pacjenta, u
                                        > którego nie było żadnej możliwości pomocy medycznej, na jego
                                        > wyraźną prośbę podał środek medyczny celem spowodowania zgonu; ale
                                        > pod żadnym pozorem nie można zgodzić na uznanie tego za
                                        > obowiązującą normę.

                                        Przecież to też niezgodne z przysięgą?.. I o aborcji tak profesor
                                        już nie powiedział? Nie, tak nie powinno być. To zawałszowywanie
                                        rzeczywistości oraz niestety pole do manipulacji i przestępstw. Poza
                                        tym lekarz to nikt "szczególny", żeby itd.

                                        > Tak samo jest w przypadku eksperymentów medycznych. Są pewne
                                        granice, których
                                        > nie powinniśmy przekraczać.

                                        Te granice nigdy nie stały w miejscu i nagle nie staną.

                                        > Zwłaszcza, że nasze działanie przypomina ucznia
                                        > czarnoksiężnika z wiersza Goethego.

                                        Wiesz, to raczej półświadome ~skonkretyzowanie obaw, znów, tak jak
                                        sen bywa skonkretyzowaniem nie/podświadomym.

                                        Jeszcze jeśli chodzi o świadome samookaleczanie - jest też takie
                                        schorzenie przecież. Jeśli to nie to, to myślę, że jest straszne,
                                        jak muszą ci ludzie być zdesperowani? zrozpaczeni? Nie wiem. Też mi
                                        w te ilości wielkie uwierzyć trudno, bo wiem jak jest ciężko jeśli
                                        chodzi o niezbędne zabiegi, z powodu widzimisię, braku kogoś tam,
                                        czegoś tam itd.
                                    • aelithe Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 28.01.09, 19:15
                                      co do okaleczeń - w Polsce co roku ludzie wymuszają setki tysięcy operacji, aby
                                      uzyskać rentę, mimo iż często powodują znaczne pogorszenie zdrowia. Np. operacje
                                      kręgosłupa, operacje zespołu cieśni nadgarstka i inne. I nie mówimy tu o walce,
                                      o rentę wysokości 1500 złotych, ale o najniższych świadczenia. Co wcale nie
                                      wynika, z braku pracy, ale z niechęci do jej podjęcia. ( celują niestety
                                      kobiety, ale takich mężczyzn jest też niemało).
            • easz Re: jaki tam "nowy rozdział", to stara, poczciwa. 16.01.09, 00:34
              bene_gesserit napisała:

              > A to ja przypomne, ze aelithe jako glowny motyw potepienia tego
              > przelomu w medycynie podal zawisc: 'czy jako mniej wartosciowe
              > czujecie sie szczesliwe'.

              Już tyle razy traktowano mnie jako mniej wartościową lub mniej na
              coś zasługującą lub mniej potrzebującą itd.itp., i to nie tylko z
              tego powodu, że jestem kobietą... Na mnie takie sf nie robi jeszcze
              wrażenia w związku z tym.

              A rozglądając się dokoła, nie wyobrażam sobie, żebyśmy już byli
              gotowi do robienia takich rzeczy, do jakichś szczególnych osiągnięć
              w tym kierunku - AŻ takich. Jesteśmy na takim niskim poziomie w
              niektórych dziedzinach, że. Na pewno jest jakaś bariera, której
              takie prymitywy jak my nie będą mogły złamać - jest "zasłona", nie?
              W końcu akcelerator też leży i kwiczy póki co. Nie znam się na tym,
              ale dla mnie to jest właśnie coś w rodzaju palca bożego, jeśli taki
              jest - "natura" rzeczy, która sama się sobą zajmuje. Można więc se
              próbować do woli, jak się ma nie przeskoczyć, to się - do
              odpowiedniego czasu - nie przeskoczy.

              Poza tym nie rozumiem do końca Aelithe, bo skoro jedna mutacja, jak
              pisze, może być korzystna w jednym przypadku, a w innym już nie, a
              podał pewnie jeden z wielu, prosty przykład, to chyba nikt nie
              będzie tak głupi i nieostrożny, żeby posługiwać się manipulacjami
              pewnie jakby był bogiem?..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka