markiza.de.hohoo
13.11.03, 21:11
Uwazam ze lekcewazenie nie jest dyskryminacja
chociaz jest dobrym <<podlozem>> do dyskryminacji.
I tak sobie mysle (przelewajac jak zwykle z pustego w prozne)
ze lekcewazenie ktore okazuja nam inni i ktore my okazujemy (ale komu innemu)
jest wprost proporcjonalne do stopnia niezbednosci.
(Jesli ktos mnie potrzebuje -mysli ze potrzebuje- to okazuje mi szacunek
w innym wypadku - lekcewazy. Jesli ja kogos potrzebuje - okazuje mu szacunek
w innym wypadku lekcewaze).
Ludzie maja rozne zapotrzebowanie na bycie potrzebnym i na docenienie
przez innych wartosci swojej oferty.
Czesto jednak zauwazamy tylko ze inni nas lekcewaza a ze my innych lekcewazymy
to juz nie.
A cale to powyzsze tylko po to zeby Was spytac:
czy uwazacie ze jest mozliwe nauczyc sie szacunku do innych ludzi
gdzie indziej niz w domu rodzinnym?