Dodaj do ulubionych

Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach

03.05.09, 13:14
Jeśli w polskich szkołach panoszy się seksizm, to dziś jego ofiarą padają chłopcy. Czy jesteśmy świadkami upadku Tomka Sawyera?

Newsweek, dodatek Kobieta

Wyimki:
Chłopcy trafiają do miejsc, w których rządzą kobiety. Mogą być wspaniałymi nauczycielkami, ale rzadko rozumieją cienką dla mężczyzn granicę między agresją, a potrzebą bliskości.

- To się dzieje zupełnie naturalnie. Jeśli przedszkolakom dasz szyszki i patyki, okaże się większość chłopców zrobi z nich broń lub po prostu zacznie nimi rzucać. Większość dziewczynek zacznie robić figurki z szyszek - opowiada Anna Maciejewska, nauczycielka z przedszkola "Strumienie".


Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:21
      Pomyslec by mozna, ze feminizacja szkol podstawowych i
      ponadpostawowych zaczela sie wczoraj. Tymczasem trwa od lat
      kiludziesieciu. Pomyslec by mozna, ze kiedykolwiek pozwolono
      chlopcom zaspokajac swoja potrzebe bliskosci przez walenie innych
      po glowach.
      • rudolf.ss Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:24
        męską młodzież trzeba uczyć walki wręcz i strzelania, damską młodzież trzeba
        uczyć zajmowania się domem. Dlatego powinny być w Polsce oddzielne szkoły
        podstawowe jak i gimnazja dla dziewcząt i chłopców.
        • corgan1 chyba nie o to chodziło w tym artykule 03.05.09, 13:45
          > Dlatego powinny być w Polsce oddzielne szkoły
          > podstawowe jak i gimnazja dla dziewcząt i chłopców.

          Z tym się całkowicie zgadzam. Słyszałem że w oddzielnych szkołach chłopcy uczą
          się lepiej niż w szkołach mieszanych.
        • dzikowy Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:49
          A z kim to Rudi chcesz walczyć i strzelać się, jeśli wolno spytać. Strzelanie z
          broni pozwala ćwiczyć precyzję - równie dobrze możesz sklejać modele czy
          szydełkować. A walkę wręcz to proponuję zastąpić jakimś tai-chi czy innym
          wymysłem - efekt będzie podobny.
          • rudolf.ss wojna to kwestia czasu 03.05.09, 16:09
            Jak to z kim? Z agresorem, okupantem, który za kilka lat może rościć sobie
            pretensje do naszego terytorium. Na świecie chyba nigdy nie było dnia pokoju -
            zawsze gdzieś toczy się wojna. Niedaleko nas w Jugosławii jeszcze kilka lat
            temu, w Czeczenii, w Gruzji. Nasi rodzice pamiętają wojnę bo sami w niej
            uczestniczyli. Nasi dziadkowie pamiętają dwie. Po I WŚ też uważano, że już nigdy
            nie będzie wojen na świecie.
            To kiedy znowu na naszych ziemiach będzie wojna to tylko kwestia czasu. Zobacz
            co się dzieje na Białorusi. Za 10 lat może już nie być Ukrainy - może Polska
            nawet przyłączy się do rozbiorów żeby bronić swoich obywateli i włączyć rdzennie
            polskie tereny do macierzy.

            Kiedy Hitler wkroczył do Czech tak jak Rosja niedługo wkroczy do Ukrainy
            (większość Ukraińców ze wschodu na to czeka) to co Polska zrobiła? Weszła w pakt
            z Hitlerem i wkroczyła na Śląsk.
            • dzikowy Re: wojna to kwestia czasu 04.05.09, 00:14
              > Jak to z kim? Z agresorem, okupantem, który za kilka lat może rościć sobie
              > pretensje do naszego terytorium.

              W naszej obecnej sytuacji geopolitycznej niemożliwa jest agresja inna niż
              związana z wojną totalną (zresztą jak poprzednia). Tyle że teraz technika nie
              pozwoli za bardzo na wykorzystanie uzbrojonych cywilów w charakterze armii, a
              przynajmniej nie na większości terytorium. Co innego Zakaukazie, tamtejsza
              geografia uzasadnia istnienie partyzantki.

              Niedaleko nas w Jugosławii jeszcze kilka lat
              > temu, w Czeczenii, w Gruzji.

              Podajesz przykłady rejonów gdzie wojny były zawsze i to zawsze o charakterze
              plemiennym.

              > To kiedy znowu na naszych ziemiach będzie wojna to tylko kwestia czasu.

              Brednie. Wojna musi się opłacać (lub dawać potencjalne zyski). Im bardziej
              powiązane gospodarki tym mniejsze ryzyko konfliktu. A Białoruś wkrótce zastąpi
              Polskę w roli źródła taniej siły roboczej i nikt już tam nawet nie splunie.
        • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 14:02

          To mi przypomina, ze ze strzelania mialam najlepszy wynik w klasie.
          Na strzelnice bowiem jezdzilismy w ramach lekcji przysposobienia
          obronnego.
          • rudolf.ss Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 16:04
            no i dzięki temu jak za kilkanaście lat wkroczą do Polski oddziały okupanta to
            będziesz wartościową dla obronności Polką i może uratujesz od śmierci kilka
            feministek :)
            • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 19:05
              Problem w tym, ze za kilkanascie lat ty wyrosniesz z wieku
              wojownika, poziom hormonow ci spadnie i bedziesz marzyl o cieplych
              kapciach i piwie przed telewizorem, a twoj dluuugi noz komandosa
              zardzewieje gdzies w kacie. Ironia losu.
          • rozczochrany_jelonek Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 23:36
            > To mi przypomina, ze ze strzelania mialam najlepszy wynik w klasie.
            > Na strzelnice bowiem jezdzilismy w ramach lekcji przysposobienia
            > obronnego.

            u mnie też koleżanki lepiej strzelały do tarczy, ponieważ były posłuszne i
            wykonywały polecenia. Chłopcy strzelali do ustawionych obok tarczy butelek lub
            do pudełek od zapałek tak aby wypchnąć "szufladkę" ;)
      • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:39
        Bene chodzi o potrzebę samorealizacji i autokreacji, oraz o
        ukierunkowanie energii w kierunkach twórczych

        wspołczesna polska szkoła tego nie dokonuje

        szuka posłusznych przeciętniaków
        • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:59
          Wspolczesna szkola polska jest zle zorganizowana instytucja, z
          kiepskim programem i grupa zawodowa, ktora cierpi z powodu niskiego
          prestizu spolecznego zawodu oraz rownie niskiej pensji. Wsrod
          kilkudziesieciu nauczycieli, ktorzy mnie uczyli, na palcach jednej
          reki moge policzyc tych z charyzma i prawdziwym umilowaniem zawodu
          i checia zrozumienia mlodych ludzi czy dzieci.

          Co to ma wspolnego z odkryciem (ocho! Po piecdziesieciu latach!),
          ze wsrod kadry dominuja kobiety i ze chlopcom nie pozwala sie
          nawalac na przerwach?
          • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 21:14
            krytykę szkoły koedukacyjnej prowadzi się od kilkunastu lat nota bene zaczęły ją
            niektóre feministki - szkoła koedukacyjna nie uwzględnia odmienności rozwojowych
            chłopców i dziewczynek; w pewnych grupach spowalnia rozwój bądź jednych, bądź
            drugich

            pamiętaj, że kobiety mają większą skłonność do estymacji swoich osobistych
            przeżyć na otoczenie.

            co do tytułu, akurat nie ma znaczenia; ale uważam, że artykuł jest na prawdę dobry.
            • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 21:18

              Krytyke szkoly koedukacyjnej feministki wsparly swoim glosem. Mi
              sie nie podoba, ze szkole, w ktorej szeregowymi pracownikami sa na
              ogol kobiety, a w zarzadem - w wiekszosci mezczyzni, to kobiety sie
              wini za nieciekawy stan rzeczy. Imho to beznadziejnie naiwne i po
              prostu glupawe.
              • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 17:34
                biedne te co mają szefową kobietę
                • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 18:44

                  Mi to bardziej ciebie zal.
                  • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 19:05
                    kultury się w kołchozie nienauczyła ?? grzeczniej proszę
                    • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 19:15
                      O, teraz jeszcze bardziej. Nawet nie wspolczucie juz, tylko litosc.
                • easz Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 20:58
                  aelithe napisał:

                  > biedne te co mają szefową kobietę

                  Ale nauczycielki, czy obojętnie? Mnie możesz wykluczyć, chwalę
                  sobie. A biedni, ale naprawdę to są ci, co nie mogą.
                  Ty masz szefa, czy szefową? Niech zgadnę.
                  • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 05.05.09, 17:24
                    pracuję na samodzielnym stanowisku pracy
                    formalnie masz szefową i dóch zastępców mężczyzn

                    z wszystkimi świetnie się pracuje
    • aelithe Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:33
      w sumie bardzo dobry artykuł

      szczególnie w czasach gdy feministki chcą wykastrować społecznie
      mężczyzn
      • dzikowy Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:44
        Będzie przemilczany lub wyśmiany. Na czele Bene, Kocia i Six_a.
        • six_a Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:56
          zamiast napisać, jak bardzo do Ciebie przemawia ten artykuł, jaki jest prawdziwy
          i w ogóle, tworzysz scenariusz dyskusji??? no to chyba tym najlepiej
          skomentowałeś jego wartość ideową.
        • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 14:04

          Nieno, jako byly czy tez obecny nauczyciel zapewne masz wiele do
          powiedzenia. Zamiast przemilczac lub wysmiewac uargumentuj
          rzeczowo, czemu wyimki konta sa takie odkrywcze i smiale. Dzieki z
          gory.
          • kontodopisanianaforum Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 16:05
            Ależ one nie są bynajmniej ani odkrywcze, ani śmiałe. Są po prostu
            charakterystyczne dla tego tekstu.
        • kontodopisanianaforum Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 16:07
          Śmiech był moją pierwszą reakcją na ten tekst.
          Niestety, jak to mówi wieszcz, "z początku mię porwał śmiech pusty, a potem
          litość i trwoga". Po raz kolejny twierdzi się, że jak zwykle wszystkiemu winne
          są kobiety...
          • dzikowy Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 00:15
            Po raz kolejny twierdzi się, że jak zwykle wszystkiemu winne
            > są kobiety...

            Fałszywy wniosek. Na tym forum to jak zwykle wszystkiemu winni są mężczyźni.
            • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 00:19

              Zla swinka ci to wyszeptala do lewego uszka?
              Sluchaj sie tej drugiej, ona wie, ze powazne zarzuty nalezy
              popierac dowodami :)
              • dzikowy Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 05.05.09, 03:51
                "Forum" i "poważne" najczęściej się wyklucza, a tutaj już na pewno. Poważniejsze
                są fora świniomorskie - tam głupia porada po prostu zwierzaki zabija.
            • six_a Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 05.05.09, 17:48
              wniosek jest prawdziwy, bo dotyczy artykułu, a nie foruma, dzikowy. w pierwszym
              czy drugim akapicie jest o tym, że w szkoła jest miejscem, gdzie rządzą kobiety.
              reszty w związku z tym nie warto zgłębiać. tak to jest jak się pisze z tezą.
        • aelithe s.t.w. 03.05.09, 21:15
          zamiast mnie tobie się dostało
    • six_a Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 13:54
      a propos wyimka numer 1: dawniej cienką linię pomiędzy agresją a bliskością
      wytłukiwano chłopcom z tyłka chłostą z tego co pamiętam.
      rozumiem, że jak tego zabrakło, zrobiło się po prostu nudno?
      oczywiście to wina tych rządzących kobiet.
    • bertrada Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 15:19
      Domyślam się, że postulujesz wprowadzenie obowiązkowych treningów zapasów w
      ramach lekcji WF?
      • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 18:22
        I toby nie było takie złe.Pamiętam jak bardzo lubiłam mocować się z
        siostrą i ogólnie bić z dziećmi z mojej ulicy.W tym drugim przypadku
        można było oberwać kamieniem, zarobić guza, siniaka, a anwet coś
        gorszego. Zapasy z siostrą rozładowywały agresję i były całkowicie
        niegroźne.
        • rudolf.ss kolejny dowód! 03.05.09, 18:56
          Wiedziałem, że jako prawdziwa feministka nie mogłaś mieć typowych zabaw w
          dzieciństwie. Nie bawiłaś się z innymi dziewczynkami lalkami, ani nie bawiłaś
          się gotowanie czy takie tam.

          Prawdziwa feministka nawet za młodu zachowywała się jak chłopak.
          Wiedziałem!
          • iluminacja256 Re: kolejny dowód! 03.05.09, 19:15
            Dziewczynki, kiedy juz sie bawia razem, to wbrew pozorom, nei bawią
            sie w gotowanie. Wg ciebie to jest zabawa - mieszanie kupy paichu w
            wiaderku? To moze jeszcze dziewczynki bawia sie w rodzenie dzieci?
            Jesli juz to czesciej bawia sie w sklep. W gotowanie to chyba bawia
            sie jakieś mutanty tresowane od 2 miesiaca zycia - nigdy nie
            wdiziaąłm zabaw w gotowanie a troche małych dz\iewczynek juz
            poznałam.
            • rudolf.ss Re: kolejny dowód! 03.05.09, 21:25
              a według mnie to jest tak, że jak dziewczynka bawi się w wojnę to będzie
              feministką, a jeżeli chłopiec bawi się lalkami to będzie gejem.
              Ciekawe jak by zrobić taką ankietę tu i na forum "kury domowe" i później
              porównać wyniki.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: kolejny dowód! 03.05.09, 23:00
                A wg mnie gadasz jakies pierdoly;)

                Jak chlopak ma starsza siostre, ktora podziwia, to bawi sie lalkami, jak
                siostra. a poza tym barbie byla modelem jak wyglada kobieta, wiec chlopcy sie
                bawili taka lalka czesto w erze przed-netowej.

                a energia i agresja jest typowa dla obu plci w roznym natezeniu.
            • kocia_noga Re: kolejny dowód! 03.05.09, 22:12
              iluminacja256 napisał:

              > Dziewczynki, kiedy juz sie bawia razem, to wbrew pozorom, nei
              bawią
              > sie w gotowanie. Wg ciebie to jest zabawa - mieszanie kupy paichu
              w
              > wiaderku? To moze jeszcze dziewczynki bawia sie w rodzenie dzieci?
              > Jesli juz to czesciej bawia sie w sklep. W gotowanie to chyba
              bawia
              > sie jakieś mutanty tresowane od 2 miesiaca zycia - nigdy nie
              > wdiziaąłm zabaw w gotowanie a troche małych dz\iewczynek juz
              > poznałam.

              Ależ ja bawiłaqm się w gotowanie, tzn w dom z koleżankami.I z
              kolegami.Oczywiście w wieku do tego odpowiednim czyli
              przedszkolnym.Poza tym grałam w palanta, klipę, skakankę i inne gry,
              budowałam w okolicznych krzakach z innymi dziećmi szałasy, jak
              byliśmy Indianami itp itd.
              Ja tylko się zastanawiam jak smutne i ubogie miały dzieciństwo
              osobniki które bawiły się tylko w połowie - tej, którą im z uwagi na
              płeć dozwolono.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: kolejny dowód! 03.05.09, 22:58
              Ja sie czasem bawilam w "gotowanie". Robilsymy babki- ciastka z piasku,
              mieszlaysmy kijem bloto, dokladnie.
              Ale tez obrzucalysmy sie blotem (literalnie), gralysmy w noge, ganialysmy sie i
              bilysmy sie z chlopakami, albo same.

              Nie ma regul na dobra zabawe;) Ta jest androgyniczna, tak jak i dzieci sa takowe
              zanim sie naucza co nalezy do ich "roli".
            • bene_gesserit Re: kolejny dowód! 03.05.09, 23:40
              I ja tez sie tak bawilam! A nie jestem mutantem chyba.
              Bawilam sie w gotowanie i gotowalam z babcia i mama - to sa nadal
              moje najfajniejsze wspomnienia z dziecinstwa. Poza tym wymyslaalm
              dziewczynom dzikie zabawy w sklep, pokazy mody, urzadzalysmy tez
              mieszkania lalkom. Bawilysmy sie Barbie - co glownie polegalo na
              przebieraniu ich w coraz dziwniejsze stroje, ukrecone z maminych
              apaszek i scinkow, odgrywalysmy rowniez sceny z ksiazek, robilysmy
              sekrety, gralysmy w gume i dwa ognie, noi podczas wakacji
              wykonywalam wszelkie wiejskie aktywnosci, z pasieniem trzody i
              kradzieza jablek oraz orzechow. A - bawilysmy sie jeszcze w sluby i
              pogrzeby, jak tylko nam zdechl jakis chomik np.
              Dzieci bawia sie w to, co widza wokol po prostu. Rzeczywiscie
              byloby dziwne, gdyby dziewczynki, ktore uwazaja, ze obiad 'bierze
              sie z zamrazarki a potem z kuchenki mikrofalowej' skupialy sie na
              gotowaniu w swoich zabawach.
              • easz Re: kolejny dowód! 04.05.09, 20:55
                bene_gesserit napisała:

                Ja też byłam jakaś "obojnacka" chyba, bo bawiłam się różnie
                różniście i z każdym. I to jeszcze, żeby z chłopakami po chłopacku,
                a z dziewczynami po dziewczyńsku, ale nie - bawiliśmy się bez
                jakichś podziałów, oporów, przynajmniej do pewnego wieku, kiedy się
                przestaliśmy bawić 'jak dzieci' na rzecz towarzyskiego obsiadania
                ławek, no ewentualnie gry w siatkówkę niektórzy i niektóre.

                Chyba jedynie w sklep i robienie 'widoczków' bawiły się same
                dziewczyny, ale już w dom wszyscy - zwykły kuchenno-sypialniano-
                rodzinny, albo w "wysmakowane" projektowanie wnętrz patykiem po
                piachu. Też budowaliśmy szałasy, a były nawet próby igloo, pamiętam,
                że nawet w arke Noego się bawiliśmy, kałuże jak były po deszczu, to
                też była masa możliwości od razu, graliśmy w noża, w nogę,
                niecierpiałam zbijaka! były rowery, zbieranie kasztanów,
                odchorowywaliśmy zielone owoce, było więc łażenie po drzewach, po
                dachach, łapanie kotów, łapanie much;) w berka, chowanego, rzadko,
                bo rzadko, ale udawało się nawet w gumę z chłopcami pograć, choć w
                szkole już nie, ale na podwórku owszem, w karty.

                Pamiętam, jak to właśnie starszy kolega nauczył mnie robić babki z
                piasku z niespodzianką-dżdżownicą dla naszej miłej koleżanki, która
                panicznie się ich bała:) Albo pamiętam też huśtawkę z opony, czy
                sznura i kija - też dla wszystkich. Massa massa rzeczy.
                Miło powspominać, aż zapomniałam o co chodziło na początku wątku;)'

                Generalnie, to bardzo mi przypomina moje podwórzowe dzieciństwo
                Marzi, choć są różnice. Chyba nigdy nie bawiłam się tylko w papieża;)

                A, jeszcze do widoczków-sekretów, taki patent myślę - robiłyśmy z
                koleżanką na wakacjach takie laleczki z kwiatów - słomka, kwiat na
                spódniczkę, kwiat na kapelusik - Barbi żadna nie miała, chyba nawet
                żadna na naszej ulicy wtedy. Za te kwiaty babcia koleżanki omal nas
                nie poćwiartowała;)
          • bertrada Re: kolejny dowód! 03.05.09, 19:17
            Na jakim Ty świecie żyjesz? Naprawdę myślisz, że dziewczynki to się bawią
            lalkami i zawsze są dla siebie miłe? ;D
          • piekielnica1 Re: kolejny dowód! 03.05.09, 19:19
            Niewiem jak bylo z Kocia, ale ja ze swoimi kolezankami napewno n ie
            bawilysmy sie lalkami ani nie bawilysmy sie w gotowanie.
            My robilysmy to naprawde. Zajmowalysmy sie wychowaniem mlodszego
            rodzenstwa, pomoca przy gotowaniu i zmywaniu juz jako male
            dziewczynki (takie czasy), takie mialysmy obowiazki. Jezeli czasami
            udalo nam sie uwolnic od tych obowiazkow to najlepsza zabawa bylo
            lazenie z chlopakami (ktorzy nie mieli tylu zajec) po plotach i
            drzewach, wykopywanie i wysadzanie niewybuchow!!!, albo zabawy w
            wojne.
            Moja matka ZAWSZE cos robila, ojciec czasami odpoczywal.
            Wlasnie dlatego zostalam feministka.
            • kocia_noga Re: kolejny dowód! 03.05.09, 22:22
              piekielnica1 napisała:

              > Niewiem jak bylo z Kocia, ale ja ze swoimi kolezankami napewno n
              ie
              > bawilysmy sie lalkami ani nie bawilysmy sie w gotowanie.
              > My robilysmy to naprawde. Zajmowalysmy sie wychowaniem mlodszego
              > rodzenstwa, pomoca przy gotowaniu i zmywaniu juz jako male
              > dziewczynki (takie czasy), takie mialysmy obowiazki. Jezeli
              czasami
              > udalo nam sie uwolnic od tych obowiazkow to najlepsza zabawa bylo
              > lazenie z chlopakami (ktorzy nie mieli tylu zajec) po plotach i
              > drzewach, wykopywanie i wysadzanie niewybuchow!!!, albo zabawy w
              > wojne.
              > Moja matka ZAWSZE cos robila, ojciec czasami odpoczywal.
              > Wlasnie dlatego zostalam feministka.

              Heh, cvałe szczęście nie miałam obowiązków związanych z młodszym
              rodzeństwem a szczerze powiedziawszy domowych też prawie nie. Mój
              ojciec zmywał naczynia, bawił się z nami, odkurzał i robił jeszcze
              mnóstwo innych rzeczy w domu.
              Niewybuchy pamiętam jako naboje karabinowe wykopywane na podwórku;
              rozwalaliśmy je kamieniem z bratem, wysypywali proch i robili z
              niego takie ścieżki, potem podpalaliśmy z jednego końca i
              patzryliśmy jak pyka wzdłuż szlaku.
              Nie chodziłam do pzredszkola w związku z tym nikt mnie specjalnie
              nie uświadamiał że są zabawy wyłącznie dla dziewczynek lub dla
              chłopców - mama miała w domu i bez nas huk roboty, więc
              przebywaliśmy głównie na ulicy z innymi dziećmi i tam bawiliśmy się
              jak nam wpadło do głów.
        • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 19:07
          A moje zapasy z siostra byly grozne - drapalysmy sie do krwi. Ale
          dzieki temu nauczylam sie np, jaka postawe przyjmowac podczas bojki
          i ktore miejsca sa szczegolnie wrazliwe. Dlatego jak mnie pare razy
          lobuzy zaczepili, to pogonilam im kota.
          • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 22:25
            Ja tego nie pamiętam, ale zdaje się,że naoglądałyśmy się o
            wschodnich sztukach walki i zapasy odbywały się tak, że kłaniałyśmy
            się sobie, potem walka, potem ukłon na koniec :) jasne, że czasem
            emocje br5ały górę, ale to był Wersal w porównaniu ze zwyczajami
            ulicznymi.
        • wen_yinlu Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 23.05.09, 13:13
          > I toby nie było takie złe.Pamiętam jak bardzo lubiłam mocować się z
          > siostrą i ogólnie bić z dziećmi z mojej ulicy.

          Tak samo ja - odrobinę młodszy brat (podobne "warunki" fizyczne), koleżanka,
          kuzyn, lubiliśmy się wzajemnie tarmosić i mile to wspominam. Bez agresji, dla
          zabawy. Lalki tez mnie interesowały, zupki z błotka też, ale również strzelanie
          z łuku, wariactwa na rowerze, przełażenie przez siatki nad drutem kolczastym.

          A niektórym wydaje się, że istnieje tylko jedna, "właściwa dziewczęca" i druga,
          "właściwa chłopięca" strona. Głupio zawęża to dzieciakom później horyzonty,
          podział jest sztuczny.
    • rozczochrany_jelonek Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 03.05.09, 23:31
      mężczyźni są tam gdzie są (czyli na szczycie;) właśnie dzięki nieustannym próbom
      utemperowania ich charakteru , któremu się nie poddają , a które zmusza do
      samodzielnego myślenia i szukania innowacyjnych rozwiązań :P
      Z początku mojej szkolnej kariery pamiętam zakazy i nakazy "fizyczne" np
      wychodzenie na boisko w parach i nie bieganie po korytarzach, traciło się wtedy
      pół przerwy . Rozwiązaliśmy to tak że z lekcji prowadzonych na parterze
      wyskakiwaliśmy oknem.
      dziewczynki posłusznie dreptały gęsiego ;P

      > [i]- To się dzieje zupełnie naturalnie. Jeśli przedszkolakom dasz szyszki i pat
      > yki, okaże się większość chłopców zrobi z nich broń lub po prostu zacznie nimi
      > rzucać

      potwierdzam . Garść kasztanów które dziewczynka przyniosła do szkoły wylądowała
      na tablicy, nie muszę chyba pisać kto je później sprzątał;)
      • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 08:09
        Jednym słowem uważasz, że chłopcy z natury są bardziej energiczni,
        pomysłowi, twórczy i w ogóle wspaniali, a dziewczynki tępe i
        posłuszne?
        Te kasztany przyniesione do zabawy zepsutej przez Wspaniałych
        posprzątała dziewczynka bo jest z natury posłuszna i głupia?
        Postaw kropkę nad 'i', nie bądźć takim tępym tchórzem jak jakaś
        dziewczynka.
        • rychu_taxi_drajwer Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 18:33
          Kobiety są rzemieślnikami, mężczyźni artystami.
          • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 18:45
            Tak, rysiu - ty jestes artysta slowa i cietej riposty buhahahahaha
            • rychu_taxi_drajwer Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 19:26
              Ty wprawdzie jesteś tępa, ale nad posłusznością musisz popracować.
              • wen_yinlu Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 23.05.09, 13:17
                W taxi to na pewno się popiszesz artyzmem :)
          • easz Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 21:03
            rychu_taxi_drajwer napisał:

            > Kobiety są rzemieślnikami, mężczyźni artystami.

            Wszyscy artyści to prostytutki;)

            Ale serio, to cuś w tym stwierdzeniu może i jest na rzeczy -
            chciałoby się czasem połobcować z rzemieślnikiem z prawdziwego
            zdarzenia, co że gitarę na ten przykład wymyślił elektryczną,
            zrobił, dopieścił, to i wie w czym rzecz, a tu wokóło same artychy
            ze spalonego cyrku, pawie jak nie przymierzając pan M. syn E.
        • rozczochrany_jelonek Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 23.05.09, 10:01
          > Jednym słowem uważasz, że chłopcy z natury są bardziej energiczni,
          > pomysłowi, twórczy i w ogóle wspaniali, a dziewczynki tępe i
          > posłuszne?

          jednym słowem to ..... Ty uważasz że chłopcy są wspaniali a dziewczynki tępe bo
          posłuszne .

          > Te kasztany przyniesione do zabawy zepsutej przez Wspaniałych
          > posprzątała dziewczynka bo jest z natury posłuszna i głupia?

          posprzątali ci którzy nabrudzili, to społeczna norma :)
      • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 04.05.09, 20:55
        rozczochrany_jelonek napisał:

        > mężczyźni są tam gdzie są (czyli na szczycie;) właśnie dzięki
        nieustannym próbo
        > m
        > utemperowania ich charakteru , któremu się nie poddają , a które
        zmusza do
        > samodzielnego myślenia i szukania innowacyjnych rozwiązań



        Ech te nieposłuszne łobuziaki!
        uwaga.onet.pl/19142,news,,mord_w_domu_dziecka,reportaz.html--
        ponad 11tys postów, o Bogini!
        • rozczochrany_jelonek Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 23.05.09, 10:02
          > Ech te nieposłuszne łobuziaki!
          > uwaga.onet.pl/19142,news,,mord_w_domu_dziecka,reportaz.html--

          jedna jaskółka wiosny nie czyni, nie ma powodów do histeryzowania.
    • wen_yinlu Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 23.05.09, 13:29
      > cienką dla mężczyzn granicę między agresją, a potrzebą bliskości

      Hm, "spiorę cię (agresywnie, nie dla szczeniackiej, wesołej, wspólnej zabawy),
      by się do ciebie zbliżyć?"
      Ewentualnie kojarzy mi się to jeszcze ze zmuszaniem do seksu, gdy druga osoba
      nie chce np...

      Co to w ogóle za wyrażenie??
      Wyobrażam sobie, że u niektórych osób, nie tylko mężczyzn, ta granica może się
      stać cienka jak włos. Pisanie jednak, że ogólnie mężczyźni tak mają to jakby
      pisać, że wszyscy są upośledzeni.
    • kochanica-francuza Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 23.05.09, 17:56
      że kobiety nie tworzą "kliki przedszkolnej" niedopuszczającej osób z zewnątrz,
      jak czyni to np. palestra. Nie.

      Po prostu zawody te są tak NISKO PRESTIŻOWE i jednocześnie NISKO PŁATNE, że
      chłopy nie chcą się zatrudniać.

      Więc zapraszamy! Pracujcie w przedszkolach i szkołach i rozumcie małych
      chłopców! Takich ofert pracy jest sporo!
      • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 23.05.09, 20:53
        Różnice pomiędzy chłopakami a dziewczynami są i to znaczne. Faceci w szkole nie
        mają skąd czerpać wzorców męskiego zachowania. Wszędzie otaczają ich panie
        nauczycielki, które ze zdziwieniem patrzą na latorośle, które nie mają ochoty
        grzecznie wycinać kwiatuszków z bibułki.
        • kochanica-francuza No więc mężczyźni - na przedszkolanków! 23.05.09, 22:02
          dzagreus napisała:

          > Różnice pomiędzy chłopakami a dziewczynami są i to znaczne. Faceci w szkole nie
          > mają skąd czerpać wzorców męskiego zachowania.

          "Faceci", wow. JUż pomyślałam, że chodzi ci o dorosłych mężczyzn zatrudnionych w
          przedszkolu.


          Wszędzie otaczają ich panie
          > nauczycielki, które ze zdziwieniem patrzą na latorośle, które nie mają ochoty
          > grzecznie wycinać kwiatuszków z bibułki.

          No więc zatrudnij się tam i zmień ten stan rzeczy!
        • six_a Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 23.05.09, 22:19
          >nauczycielki, które ze zdziwieniem patrzą na...
          hmm, no chyba nie po to jest przygotowanie pedagogiczne, żeby się potem dziwić.
          • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 12:21
            A cóż takie przygotowanie pedagogiczne daje? A to jest wszystko i tak pod
            kobiety robione.
            • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 13:36
              A jakbys tak konkretem opisala, jak to konkretnie jest pod kobiety
              robione? Bo nie kumam.
            • six_a Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 13:58
              cóś widocznie daje, bo ja nie spotkałam nauczycielek - ani za czasów swojej
              edukacji ani tym bardziej teraz, które by chciały chłopców na dziewczynki
              przekabacać, ani nauczycieli którzy namawiali chłopców do wyżywania się w
              bójkach w ramach wspierania wzorców.

              jak coś twierdzisz, to przynajmniej czymś poprzyj, bo takie tam pitu pitu wychodzi.
            • kot_w_zimie Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 18:40


              dzagreus napisała:

              > A cóż takie przygotowanie pedagogiczne daje? A to jest wszystko i tak pod
              > kobiety robione.

              no fakt np. takie wykłady z psychologii rozwojowej- istny magiel normalnie, w
              dodatku ściany są w pastelowych kolorach, a rzutniki w kwiatki
              ja robiłam taki kurs- akurat uczyli mnie sami faceci-pewnie pedały albo co
        • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 23.05.09, 22:25

          Nic nie staje na przeszkodzie, aby nasi dzielni panowie, zajeci -
          ja twierdza niektorzy - wojowaniem i praca w kopalniach porzucili
          swoje dotychczasowe stanowiska i zajeli sie praca wdzieczna, lekka
          i przyjemna oraz przeswietnie platna, czyli nauczaniem poczatkowym.
          Dostarczajac wzorcow osobowych biednym oglupialym dzieciom, ktore
          cale dziecinstwo mezczyzny na oczy nie widzialy, bo ojcow nie maja.
          • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 12:15
            A właśnie, że mężczyźni też nie mają łatwego dostępu do zawodów sfeminizowanych.
            Patrzą się na nich jakby się z choinki urwali...o jej pan chce być panem
            ekspedientkiem?!
            • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 13:35

              W moim supermarkecie jest juz 1/4 kasjerow. Przed rokiem nie bylo
              ani jednego. Czytalam dwa wywiady z meskimi przedszkolankami - byli
              przeszczesliwi, mieli fory i wszyscy traktowali ich jak osmy cud
              swiata. A pielegniarze nawet tych pokracznych czepkow nosic nie
              musza :)
              • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 11:35
                To może się to powoli zmienia, ale nada twierdzę, że łatwo nie jest.
                • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 19:11

                  Ale na jakiej to wlasciwie podstawie?
          • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 12:18
            bene_gesserit napisała:
            Dostarczajac wzorcow osobowych biednym oglupialym dzieciom, ktore
            > cale dziecinstwo mezczyzny na oczy nie widzialy, bo ojcow nie maja.

            Zwłaszcza, że z ojcem widzą się krótko w ciągu dnia. Nie wiem co wy w tym
            widzicie niedorzecznego.
            • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 13:35

              Nie wiem, czy to jest wina kobiet, czy tym bardziej feministek.
            • six_a Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 24.05.09, 14:05
              niedorzeczny jest obrazek biednych chłopców wydanych na pastwę pań nauczycielek.
              przejdź no się do pierwszego lepszego przedszkola czy szkoły podstawowej i
              sprawdź te teorie.

              co do krótkiego widzenia ojca, jest to problem ojca, a nie nauczycieli, dowolnej
              zresztą płci.
              • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 11:34
                A gdzież to napisałam, że chłopcy wydawani są na pastwę feministek albo pań
                nauczycielek? Chyba jest różnica w tym, że w pewnych instytucjach panuje kobiece
                podejście, co nie oznacza, że jest ono jednakowo korzystne dla wszystkich.
                Chłopcy mają więcej testosteronu, a wymaga się od nich takiego samego zachowania
                jak u dziewcząt. Bądź grzeczny, nie biegaj...
                • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 11:43
                  To co napisał ktoś wyżej, szkoła nie uwzględnia różnic rozwojowych pomiędzy
                  chłopcami a dziewczynami. Dlatego uważam, że szkoły sa bardziej pod żeńska cześć
                  społeczeństwa. Współpracuj, bądźcie grzeczni...
                  • easz Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 19:55
                    dzagreus napisała:

                    > To co napisał ktoś wyżej, szkoła nie uwzględnia różnic rozwojowych
                    > pomiędzy chłopcami a dziewczynami. Dlatego uważam, że szkoły sa
                    > bardziej pod żeńska cześć społeczeństwa. Współpracuj, bądźcie
                    > grzeczni...

                    Taak, współpraca nie jest dla chłopców, oj, nie jest.

                    Jeśli już, to w taki sposób jak piszesz chce się wychować
                    posłusznych obywateli i sumiennych podatników, bez względu na płeć.

                    Ja tam nie wiem, ale technikę i w-f miałam w szkole oddzielnie, z
                    innym programem. Godziny ze specami od tego, co się chyba dziś
                    nazywać powinno wychowanie seksualne też odzielnie. Reszta - nie
                    było potrzeby widać, żeby jakoś szczególnie podchodzić, bo to było
                    prawie tylko kucie, ew. oblewanie, nauczano, nie wychowywano, mówiąc
                    w skrócie.
                    Na przerwach, w podstawówce, chłopcom było wolno więcej, biegać
                    rozrabiać itd. W starszych klasach na wszystkich i wszystko prawie
                    przymykano oczy.
                    • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 20:00

                      Jakas taka kasza po-plciomozgowa u dzagreus: chlopcy to nic, tylko
                      by rywalizowali, dzieczynki umieja tylko kooperowac. Dziewczynki z
                      genow grzeczne sa i posluszne, chlopcy to urodzeni mali seryjni
                      zabojcy.
                      • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 26.05.09, 10:42
                        bene_gesserit napisała:
                        chlopcy to nic, tylko
                        > by rywalizowali, dzieczynki umieja tylko kooperowac. Dziewczynki z
                        > genow grzeczne sa i posluszne, chlopcy to urodzeni mali seryjni
                        > zabojcy.

                        Ależ jest coś takiego u feministek, że wszystko wyolbrzymiają i sprowadzają do
                        takich wniosków seryjni zabójcy i grzeczne dziewczynki. Jasne, że wiele robi
                        tutaj wychowanie, wiele narzuca kultura, ale czy naprawdę uważasz, że nie ma
                        różnic pomiędzy płciami czy nie chcesz ich dostrzegać? Ską tyle nieporozumień
                        pomiędzy kobietami a mężczyznami. tylko proszę nie podawać przykładów, z zupą i
                        tym podobnych rzeczy.
                        • kocia_noga Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 26.05.09, 15:16
                          dzagreus napisała:

                          > bene_gesserit napisała:
                          > chlopcy to nic, tylko
                          > > by rywalizowali, dzieczynki umieja tylko kooperowac. Dziewczynki
                          z
                          > > genow grzeczne sa i posluszne, chlopcy to urodzeni mali seryjni
                          > > zabojcy.
                          >
                          > Ależ jest coś takiego u feministek, że wszystko wyolbrzymiają i
                          sprowadzają do
                          > takich wniosków seryjni zabójcy i grzeczne dziewczynki.

                          Bene właśnie4 wykpiła ten argument pochodzący nie od feministki,
                          tylko dyskutanta.
                          Ja rozumiem,że mo0że się pomieszać, co kto pisał, albo można widzieć
                          to co się zechce w tekstach pisanych, ale powyższe to lekka
                          prze3sada.
                        • bene_gesserit Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 26.05.09, 15:19
                          dzagreus napisała:

                          > Ależ jest coś takiego u feministek, że wszystko wyolbrzymiają i
                          sprowadzają do
                          > takich wniosków seryjni zabójcy i grzeczne dziewczynki.

                          Yhyyyy.
                          A dyskutujesz ze mna, czy ze swoja prywatna wizja feminizmu? Bo
                          sie, rozumiesz, gubie.

                          Jasne, że wiele robi
                          > tutaj wychowanie, wiele narzuca kultura, ale czy naprawdę
                          uważasz, że nie ma
                          > różnic pomiędzy płciami czy nie chcesz ich dostrzegać?

                          Uwielbiam je dostrzegac.
                          Umieram jednak ze smiechu, kiedy ktokolwiek, kogo wiedza na temat
                          zaczela sie i skonczyla na 'Plci mozgu' probuje objawiac swoje
                          prawdy jako oczywista oczywistosc.

                          Ską tyle nieporozumień
                          > pomiędzy kobietami a mężczyznami. tylko proszę nie podawać
                          przykładów, z zupą i
                          > tym podobnych rzeczy.

                          A to dobrze, bo na szczescie znowu nie wiem, o co ci chodzi :)
                • six_a Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 12:13
                  > A gdzież to napisałam, że chłopcy wydawani są na pastwę feministek albo pań
                  nauczycielek?
                  tu: "Wszędzie otaczają ich panie nauczycielki, które ze zdziwieniem patrzą na
                  latorośle, które nie mają ochoty grzecznie wycinać kwiatuszków z bibułki.

                  i tu: Chłopcy mają więcej testosteronu, a wymaga się od nich takiego samego
                  zachowani jak u dziewcząt. Bądź grzeczny, nie biegaj...

                  >Chyba jest różnica w tym, że w pewnych instytucjach panuje kobiece
                  >podejście
                  poproszę o jakiś przykład na to kobiece podejście? może ja się nie znam i
                  faktycznie gdzieś chłopcy są ubierani w spódniczki i zmuszani siedzenia z buzią
                  w ciup, a raczkami w małdrzyk. wg mnie mylisz wymóg dyscypliny w szkole z
                  fantazją na temat zmuszania do określonych, przynależnych jednej płci (czyli
                  jakich konkretnie???) zachowań.
                  • dzagreus Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 14:50
                    six_a napisała:

                    > > A gdzież to napisałam, że chłopcy wydawani są na pastwę feministek albo p
                    > ań
                    > nauczycielek?
                    > tu: "Wszędzie otaczają ich panie nauczycielki, które ze zdziwieniem patrzą na
                    > latorośle, które nie mają ochoty grzecznie wycinać kwiatuszków z bibułki.
                    >
                    > i tu: Chłopcy mają więcej testosteronu, a wymaga się od nich takiego samego
                    > zachowani jak u dziewcząt. Bądź grzeczny, nie biegaj...

                    Trochę przeinterpretowane, jak na twierdzenie o niedostrzeganiu innych potrzeb u
                    chłopców, dziewczyn.

                    > poproszę o jakiś przykład na to kobiece podejście? może ja się nie znam i
                    > faktycznie gdzieś chłopcy są ubierani w spódniczki i zmuszani siedzenia z buzią
                    > w ciup, a raczkami w małdrzyk. wg mnie mylisz wymóg dyscypliny w szkole z
                    > fantazją na temat zmuszania do określonych, przynależnych jednej płci (czyli
                    > jakich konkretnie???) zachowań.

                    Ależ oczywiście, że chodzi o przebieranie chłopców w sukienki, stroje myszki
                    miki i nie wiadomo co jeszcze...:-)
                    Odpowiem tak czy według ciebie w szkole jest zróżnicowane podejście do chłopców,
                    dziewczynek? Jeżeli tak to jakie?
                    • kocia_noga Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 16:05
                      dzagreus napisała:

                      > Odpowiem tak czy według ciebie w szkole jest zróżnicowane
                      podejście do chłopców
                      > ,
                      > dziewczynek? Jeżeli tak to jakie?


                      Były na ten temat ciekawe badania, opublikowane z resztą.
                      Różnice sa duże. Od chłopców nie wymaga się takiego samego
                      posłuszeństwa, pilności, staranności, jak od dziewcząt.
                      Po kilku latach edukacji szkolnej dziewczynki karcone za braki w3
                      merytorycznej części pracy domowej ( bo pilność i staranność się u
                      nich zakłada, jako oczywistą) mają gorsze wyobrażenie o swoich
                      możliwościach, w pzreciwieństwie do chłopców, nagradzanych za
                      meritum, a karconych za niechlujność. Chłopcy my7śla o sobie "jestem
                      leniwy geniusz", a dziewczynki " jestem pilna ale głupia".
                      Różnic jest znacznie więcej, przytoczyłam tylko jedną zgrubsza.
                      • kot_w_zimie Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 19:02
                        Chłopiec mający klopoty w nauce często określany jest formułką 'zdolny ale
                        leniwy'-pamiętam że mówiono tak nawet o tych, którzy ewidentnie nie wyróżniali
                        się bystrością. Zdolne dziewczynki często nazywane są kujonkami
                      • easz Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 20:03
                        kocia_noga napisała:

                        > Chłopcy my7śla o sobie "jestem leniwy geniusz", a dziewczynki "
                        > jestem pilna ale głupia". Różnic jest znacznie więcej,
                        > przytoczyłam tylko jedną zgrubsza

                        Ja tam zawsze byłam leniwa geniuszka, potem już tylko leniwa;)

                        Ogólnie potwierdzam, ale w młodszych klasach. Im później, tym
                        poważniej i w szkole, przynajmniej kiedyś, nie zajmowano się czymś
                        takim, tylko przyszłością tadadam, stratem itp. Wymagano tak samo,
                        albo b. podobnie, tzn. różnice były raczej indywidualne, zależało od
                        uczniów, od nauczycieli, od rodziców bardziej. Choć może to było
                        moje odczucie. Jak jest teraz..?
          • easz Re: Sto razy się tłumaczy, jak krowie na rowie... 25.05.09, 19:55
            bene_gesserit napisała:

            > Nic nie staje na przeszkodzie, aby nasi dzielni panowie, zajeci -
            > ja twierdza niektorzy - wojowaniem i praca w kopalniach porzucili
            > swoje dotychczasowe stanowiska i zajeli sie praca wdzieczna, lekka
            > i przyjemna oraz przeswietnie platna, czyli nauczaniem
            > poczatkowym. Dostarczajac wzorcow osobowych biednym oglupialym
            > dzieciom, ktore cale dziecinstwo mezczyzny na oczy nie widzialy,
            > bo ojcow nie maja.

            Muszę to zapamiętac;)
    • kot_w_zimie Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 13:54
      >Czy jesteśmy świadkami upadku Tomka Sawyera?

      Tomek Sawyer za swoje wybryki dostawał od nauczyciela rózgą po dupie i przez
      ciotkę był targany za uszy
      • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 16:07
        Chłopcy nei czytają, taka jest smutna prawda. Gdyby zajrzeli do
        literatury mieliby obraz szkoły sprzed lat, gdzie chłopców edukowali
        nauczyciele.
        • easz Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 20:06
          kocia_noga napisała:

          > Chłopcy nei czytają, taka jest smutna prawda. Gdyby zajrzeli do
          > literatury mieliby obraz szkoły sprzed lat, gdzie chłopców
          > edukowali nauczyciele.

          Sprzed lat. Nie ma lub do niedawna nie było w PL nowej literatury
          dla chłopców, dla dziewczyn prędzej. Ale to tylko kropla, fakt.
          Dlaczego chłopcy nie czytają?
          • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 20:11

            Czytaja Hari Putara. Rynek komiksow dla dzieci jest w 90% dla
            chlopcow.
            • easz Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 20:31
              bene_gesserit napisała:

              > Czytaja Hari Putara. Rynek komiksow dla dzieci jest w 90% dla
              > chlopcow.

              Dziewczyny też, ja sama wszystkie części, to jest bez płci - i na
              upartego może nam też ktoś wykazać, że bardzo takie empatyczne i
              kobiece. Komiksy kobiety też czytają, popytajmy współforumki.
              Dziewczynki też, może nie te najmłodsze, ale nie wiem.

              Tu jest troche jak z literaturą dla dorosłych, trochę.
            • kocia_noga Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 22:16
              bene_gesserit napisała:

              >
              > Czytaja Hari Putara. Rynek komiksow dla dzieci jest w 90% dla
              > chlopcow.
              >


              Hmm...,pisałam o naszych drogich chłopcach z foruma, co książek nie
              czytają i pierdzielą od rzeczy.
              • bene_gesserit Re: Chłopcy ofiarami seksizmu w szkołach 25.05.09, 22:18

                Nie jest tak zle - niektorzy maja przynajmniej czytate lube. Zawsze
                to cos.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka