nie wiem co mam myśleć, do tej pory żartowałam sama z siebie, że mnie ogarnia
lenistwo ale to już nie jest zabawne
nie chce mi się nic, rano jeszcze pół biedy, wstanę,pomaluje się i kiedy
spojrzę w lustro to odechciewa mi się wszystkiego
mam cudowne dziecko, a ja wkleję się w fotel a dziecko mnie prosi o zabawę to
nie mogę się podnieść, na samą myśl, ze miałabym wstać wzbudza się we mnie
smutek, przerażenie,nie chce mi się nawet odzywać
obijam się z kata w kąt,jakby mnie nie było i czekam tylko na noc, na sen...
cierpię gdy widzę jak córka się męczy, ale poprostu nie mogę się zebrać do kupy