Gość: gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.03.11, 19:45
Dwa lata temu wyczułam guzek w piersi. Panika, strach. Zanim trafiłam do lekarza przeczytałam chyba wszytskie możliwe artykuły w internecie - sama postawiłam sobie diagnozę, że to rak. Zrobiłam usg, niby tylko malutki włókniak, ale nie dawało mi spokoju, więc prywatnie zrobiłam biopsję. Faktycznie włókniak. Uspokoiłam się, kontroluję to.
Teraz wmawiam sobie chłoniaka, bo mam powiększony węzeł chłonny za uchem. Laryngolog twierdzi, że pozostałości po infekcji, wynuiki krwi ok, z opisu usg też ok. A ja od paru dni nic innego nie robię tylko czytam, czytam, czytam i analizuje. Zdałam sobie sprawę z tego, że być może to jakiś objaw hipochondrii. Skoro lekarz nic nie podejrzewa, wyniki narazie ok, to po co się zamartwiać? A ja jednak o niczym innym nie myślę.
Czy ktoś takie coś przechodził? Jak sobie pomóc? Czy bez wiyty u psychiatry się nie obejdzie? Czy są jakieś sposoby, żeby urwać te natretne myślenie?