Dodaj do ulubionych

hipochondria? pomocy:(

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.11, 19:45
Dwa lata temu wyczułam guzek w piersi. Panika, strach. Zanim trafiłam do lekarza przeczytałam chyba wszytskie możliwe artykuły w internecie - sama postawiłam sobie diagnozę, że to rak. Zrobiłam usg, niby tylko malutki włókniak, ale nie dawało mi spokoju, więc prywatnie zrobiłam biopsję. Faktycznie włókniak. Uspokoiłam się, kontroluję to.
Teraz wmawiam sobie chłoniaka, bo mam powiększony węzeł chłonny za uchem. Laryngolog twierdzi, że pozostałości po infekcji, wynuiki krwi ok, z opisu usg też ok. A ja od paru dni nic innego nie robię tylko czytam, czytam, czytam i analizuje. Zdałam sobie sprawę z tego, że być może to jakiś objaw hipochondrii. Skoro lekarz nic nie podejrzewa, wyniki narazie ok, to po co się zamartwiać? A ja jednak o niczym innym nie myślę.

Czy ktoś takie coś przechodził? Jak sobie pomóc? Czy bez wiyty u psychiatry się nie obejdzie? Czy są jakieś sposoby, żeby urwać te natretne myślenie?
Obserwuj wątek
    • mel.la Re: hipochondria? pomocy:( 05.03.11, 20:01
      Tak, moj dorosly syn to przechodzil. Stracilas niedawno kogos bliskiego przez chorobe? Moj syn chodzil do psychologa, niestety nie dokonczyl spotkan ale i tak pomoglo. Powodzenia i nie czytaj za duzo, jakbym czytala to bym tez przypisywala sobie rozne choroby.
      • Gość: gość Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.28.220.66.grupadrs.pl 05.03.11, 20:23
        Przechodziłam przez to i przechodzę. Zaczęło się od bardzo poważnej choroby bliskiego członka rodziny. Zaczęłam się macać, wynajdowałam coraz to nowe zgrubienia, nawet duże guzy na szyi, które okazały się po prostu taką budową anatomiczną. Nie każdy ma takie coś, ale ja akurat mam. Do tego doszedł fakt, że mam małe dziecko i przecież nie mogę zachorować. Teraz jest lepiej. Po prostu tłumaczę sobie, że przecież kiedyś czułam się tak jak teraz, nie chodziłam do lekarzy, nie robiłam morfologii i tym podobnych badań i było wszystko dobrze, że to dzieję się właśnie przez to, że ktoś nagle w rodzinie zaczyna chorować. A czytanie objawów chorobowych jest niewskazane smile. Ja też jak zaczynałam czytać to miałam już : raka żołądka, chłoniaka, zawał serca itp smile. Teraz coraz częściej się z tego śmieję co jest znakiem, że moja hipochondria jednak mija big_grin
        • mama-1983 Re: hipochondria? pomocy:( 05.03.11, 22:57
          Po śmierci mojego ojca, który zmarł na raka zaczęłam się macać i wymacałam guzka na szyi strach panika już widziałam siebie łysą pod kroplówką . Poszłam do onkologa wszystko ok badania USG krew ok ... minęło dwa lata od tamtego czasu guzek wg mnie nadal jest ale nikt inny go nie wyczuwa a ja wrzuciłam na luz...
          Bedzie dobrze
        • Gość: anula130 Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.static.sitel.net.pl 11.03.11, 11:38
          jakbym o sobie czytała. W mojej rodzinie wszyscy sa zdrowi, u mnie to jest jakiś rodzaj nerwicy lękowej. Uspokajam się jak porobię badania, ale do czasu az wymyślę sobie inną chorobę. Ale ja się tym nie martwię- przynajmniej jestem dokładnie zbadana. A wg mnie miałam już guza w piersi (teraz robię co roku USG), czerniaka (bo mam dużo pieprzyków, 2 usunełam dla pewności), raka pęcherza (mocz zbadałam , jest ok), niewyjaśnione bóle brzucha przez jakiś czas u mnie już był rak, mimo, że USG nic nie wykazało, przeszło samo, jeszcze przed USG i do tej pory te bóle nie wróciły- lekarka stwierdziła nerwobóle, czasami mam zawroty głowy, wiec pewnie mam zwęzone tętnice (dopplerowskie badanie sobie zrobiłam, ale tu akurat moja kolezanka miała udar móżdżku, wiec się nakręciłam na tego typu choroby), obecnie mam stwierdzonego polipa w macicy, który od roku się nie powiększył, ale ja oczywiście sądzę, ze jak już go usunę to się okaze że już tam rak się rozwinął- oj więcej nie pamiętam, ale ja mam nerwicę lękową, u Ciebie dopiero może się takowa rozwinąć. Oprócz tych rzeczy, które wymieniłam czasami mam jakies nerwicowe stany typu przyspieszone bicie serca, uczucie zbliżającego się omdlenia itp.- więc potem zaraz się nakręcam na kolejną chorobę mimo, że wiem, ze to z nerwicy.

          pozdrawiam
          Ania
          • Gość: Autor Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.12, 19:51
            Witam smile od kąd pamietam wmawiałam sobie choroby tzn. co gdzies usłyszałam od razu to miałam. na jakis czas było z tym spokój az do teraz. W pazdzierniku robiłam kontrolne usg piersi wyszła mi mała zmianna prawej piersi jak sie pozniej okazało to był zastój pokarmu (karmie dziecko piersia) a juz wyslałam ze to rak. przez klika dni był spokój pozniej wymacałam pod pacha powiekszone wezły chłonne ból miedzyłopatkami prawej reki pobiegłam do lekarza ale on stwierdził ze wszystko ok wezły sa wielkosci zielonego groszku a plecy mnie bola bo mam napiete miesnie mam sie nie martwic bo wezły moge miec powiekszone od samego macania. to mnie nie przekonało zrobiłam morfologie i ob wszystko ok. zaczełam sie pocic w nocy wyczytałam w necie o chłonniaku. tearz pobolewa mnie brzuch od razu mysle ze to powiekszona watroba bo tak przy chłonniaku jest zaczeły pobolewac mnie nogi w róznych miejscach od razu mysle o raku kosci do tego wydaje mi sie ze wszystko mnie swedzi mysle o najgorszym. bolało mnie troche biodro tzn zabolało mnie ze 4 razy gdzies wyczytała, ze tak ktos miał przy chłonniaku i od nowa. nie wiem czy juz warjuje czy te nocne poty powiekszone wezły chłonne pobolewanie brzucha tooznaka choroby czy ja sobie to wmawiam ?? czy najlepiej bedzie jak pojde do psychologa ??
    • Gość: ea Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.11, 17:00
      No ja tak mam cały czasbig_grin Mam od kilku dni takie jakby kopnięcia idące od głowy, a odczuwane na całym ciele. No i co pomyślałam? Ano że może to tętniak, ale jak sie zastanowiłam to mi jednak nie pasowałobig_grin Jasne, że zawsze mi do głowy raczysko przychodzi. Efekt traumyuncertain Trzeba się do tego przyzwyczaić, a to często następuje po wielu latachuncertain No ale nie ma wyjściasmile Bo pewne rzeczy można sobie na logikę wziąć i wytłumaczyć, ale pewnych sie nie przeskoczy i tyle. Rozum swoje a organizm i tak będzie swirowałuncertain
      • Gość: Kesja Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.tktelekom.pl 11.03.11, 17:18
        to jest choroba,odciąć internet nie czytać nie macać się i bedziesz żyła dlugo i szczęśliwiesmile
        • Gość: autorka Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.11, 15:00
          Ja sobie w pełni zdaję sprawę z tego, że to raczej hipochondria niż inna choroba. Stąd moje pytanie - czy jest szansa na "pozbycie" się tego samemu? Czy leczenie u psychologa albo psychiatry tylko pozostaje?
          • Gość: Asia Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.radioalfa.pl 12.03.11, 15:43
            Miałam bardzo podobnie, pod wpływem różnych chorób w rodzinie i u znajomych, które niestety nie były w porę rozpoznane prawidłowo i to przez lekarzy, ja z najmniejszym podejrzeniem czegoś biegałam od lekarza do lekarza bojąc się czy tym razem się nie mylą, czytałam wszystkie dostępne fora, porady itd. Byłam u psychologa, na psychoterapii, ale mi to nie pomagało i dopiero kiedy pojawiło się moje dziecko i kiedy na nic nie miałam już siły i czasu, kiedy musiałam myśleć przede wszystkim o nim jakbym zapomniała o moich problemach, teraz przeginam w drugą stronę o nawet nie pamiętam o postawowych badaniach. Także na moim przykładzie widać, że można wyleczyć się z "tego" problemu choć sposób trochę nietypowy ale u mnie zadziałam jak żadem inny smile pozdrawiam i powodzenia!
            • Gość: Mama Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 21:47
              Ja mam dwójkę małych dzieci, no i niestety ten strach tylko się u mnie pogłębia, bo wszystko mnie boli, bylam juz na gastroskopii, kolonoskopii, rtg miednicy, nogi, usg piersi, usg ja,y brzusznej, usg narządów rodnych, robilam markery nowotworowe, rezonansie bioder i kręgosłupa...i pomimo wykonania tych badań nadal martwię się bo czuję ból nogi, no i nogę tą mam trochę opuchniętą, martwię sie czy to jakies raczysko...mięsak tkanek miękkich lub coś innego, do tego czuję bóle w tej nodze, co chwilę w innym miejscu...sad((juz sama niewiem co mam zrobić, żeby o tym nie myślećsad
              • mel.la Re: hipochondria? pomocy:( 22.02.12, 23:53
                A dokladnie co Ci dolega, co Cie boli ?
                • beatkaa32 Re: hipochondria? pomocy:( 23.02.12, 16:40
                  Mój Tatuś choruje na rakasad odkąd wiemy o chorobie, zaczęłam u siebie wyszukiwać oznak przeróżnych chorób... jak cos mnie zastrzyka, to od razu mam teorię na ten tematsadteż zastanawiam się nad poradą psychiatry, bo powoli zaczyna mnie to przerastać
                  • Gość: jik Re: hipochondria? pomocy:( IP: 195.130.197.* 01.06.12, 18:21
                    No właśnie, w lutym zmarła mi bardzo bliska osoba, a także w lutym okazało sie że mam zła cytologie, obecnie jest to już wyjasnione ale ja cały czas czuję że cos jest nie tak i wymyslam to nowe choroby, zostałam bardzo dokładnie przebadana ginekologicznie, zrobiłam usg pierski, morfologie itp a teraz naczytałam się o czerniaku i juz widzę jeden pieprzyk który podejrzanie wygląda i już jestem zapisana na wikzytę, mąż mnie wyzywa że mam w końcu zacząć żyć a ja nie umiem, boję się że moge być chora a mam 4,5 córeczkę i nie chce umierać! to przecież jest chore, jak tak żyć???
                    • Gość: paulag24 Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.12, 21:17
                      Oj, wiem cos o tym, ja od paru dni podejrzewam chloniaka, skora mnie swędzi niesamowicie, badania krwi robiłam juz chyba z 20 razy, az patrzą na mine w tym laboratorium jak na wariatkę, pozaytm wszyskie inne badania, przeswietlenia, usg, 3 razy rezonans i oczywiście wszystko prywatnie, a nadal tak żyję, nie mam sily dla swoich maluchów 1,5 roku i 4 latka, nie mam sily z nimi się bawić, tylko siedzę i ryczę, mąż ma mnie dosyć, nie chce słuchać o moich chorobach, wszyscy mówią że jestem młodą kobietą mam 28 lat, a nie mam żadnej sily w sobie, ciągle płaczę, oj ile raków już podejrzewałam, nawet kolonoskopię zrobilam bo bylam epwan raka jelita, myslalam ze mam bialaczkę, raka gardla, jamy ustnej, kości.
                      Ciągle się macam sprawdzam węzły, i tylko otym myślę, wiem że to jest chore, ale niestety silniejsze odemnie, za kilka dni wylatuję na 2 tygodniowe wczasy, a nie mam sily nawet się pakować, niecieszę się, nie poznaję siebie kiedyś taka nie byłam, nie mam sily na kontakty towarzyskie, żyję badaniami krwi, i czytaniem w internecie różnych forów onkologicznych.
                      No i płaczę bardzo często pewna że mam raka, wiem, że pomoże mi tylko psychiatra, i wybiorę się do niego, bo takie życie mnie wykończy, przez to jestem złą matką i żoną.
                      Kiedyś taka nie byłam i niepomyślałabym że kiedyś spotka mnie taka hipochondria,mam nadzieję zę to tylko to, a nic groźniejszego.
                      Nie mam już zadnych zainteresowań, tylko czytanie o chorobach, czerniaka też podejrzewałam, ale boję się iść do dermatologa z tym pieprzykiem, boję się wyroku, wiem że jak ktoś to czyta pomyśli że jestem wariatką, ale uwierzcie mi, kto tego nie przeżył nie zrozumie jakie to jest cierpienie psychiczne.
                      Jak ciężko tak żyć, mąż już mnie kompletnie nie rozumie, a nawet naśmiewa się ze mnie, oddalamy się od siebie, nie rozmawiamy tak jak kiedyś, on ma do mnie pretensje że tylko ryczę i czytam o chorobach.
                      A ja tak się boję!boję się o moje dzieci, co by się stało gdyby mnie zabrakło, czy by mnie pamiętały...itd.
                      Wiem, że to jest chore, ale niestety7 ta fobia jest odemnie silniejsza.
                      • Gość: paulag24 Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.12, 21:20
                        Lżej na duszy mieć bratnią duszę, która zrozumie to co przeżywam, niestety w moim mężu tego nie znajdujęsad Przez te moje choroby nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
                        Wybiorę się do psychiatry, nie mogę już tak dalej żyć. Trwa to od około 9 miesięcy
                        • Gość: jik Re: hipochondria? pomocy:( IP: 195.130.197.* 01.06.12, 21:43
                          paulag24 kurcze wiesz czytam Ciebie i jakbym o sobie czytała, wszystko się zgadza. Ja lecę za 3 tyg na wczasy i też sie nie cieszę a wręcz boję się że tam będzie jeszcze gorzej. Brak słów... Trzymaj się
                      • easyblue Re: hipochondria? pomocy:( 01.06.12, 21:55
                        Paula, w poniedziałek idziesz do psychiatry. I nie pisz, że nie masz czasu, albo że coś Ci wypadło. Zmierzasz w kierunki zniszczenia życia sobie, dzieciom i mężowi. Twój wybór, czy natychmiast się za to weźmiesz, czy resztę swego życia poświęcisz na niszczenie życia najukochańszym osobom.
                        To, że masz okres hipochondrii nie jest niczym dziwnym. Każdy to kiedyś przechodzi mniej lub bardziej intensywnie. Jednak to jak z żałobą - kiedyś musi być koniec.
                        W pierwszej kolejności - od dziś, od teraz NIE ZAGLĄDASZ NA ŻADNE FORA ONKOLOGICZNE. Koniec. NIE ROBISZ JUŻ ŻADNEGO BADANIA KRWI.

                        > on ma do mnie pr
                        > etensje że tylko ryczę i czytam o chorobach.
                        To że ryczysz /być może depresja/, pewno go tak nie wkurza jak to, ze robisz wszystko, by miec powód do tego ryku. Wiesz co, ja mu się dziwię, że Ci jeszcze neta nie odłączył i nie zrobił porządnej awantury. Bo czasami taka awantura jest jak kubeł zimnej wody, a tego Ci trzeba.

                        > mąż już mnie kompletnie nie rozumie, a nawet naśmiewa się z
                        > e mnie, oddalamy się od siebie, nie rozmawiamy tak jak kiedyś,
                        A jak myślisz, o czym miałby z Tobą rozmawiać, jeżeli stwarzasz sobie problemy na siłę próbując znaleźć chorobę, i to od razu raka? Gdyby zaczął Ci współczuć, utwierdziłabyś się w przekonaniu, że Twoje przeczucia są słuszne i resztę swojego życia spędziłabyś na wynajdywaniu sobie chorób. A wierz mi, prędzej czy później coś byś znalazła, bo każdy człowiek ma jakieś choroby. To, że Twoi znajomi o nich nie mówią nie znaczy, że nic im nie dolega.

                        > A ja tak się boję!boję się o moje dzieci, co by się stało gdyby mnie zabrakło,
                        > czy by mnie pamiętały...itd.
                        Hipochondria nie jest chorobą śmiertelnąsmile Dzieciom nie jeden raz jeszcze zajdziesz za skórę, więc na pewno o Tobie nie zapomnąsmile Ale by cieszyły się Tobą musisz im w tym pomóc, bo teraz robisz wszystko, by tak nie było. Ja jestem laikiem, ale gdy kardiolog zalecił mi kurację na depresję patrzyłam na niego jak na wariata. Ale miał rację. Dlatego wydaje mi się, że i Tobie by się przydała, bo depresja może miec oblicze hipochondrii. Moja teściowa umierała na raka gdy ja rodziłam. Umarła 2 tygodnie po urodzeniu młodej. A mój teść widząc mnie jakiś czas później, gdy - jak to przy dziecku - sporo schudłam, powiedział: wyglądasz jak Ania przed śmiercią. Wyszłam od niego na miękkich nogach. Bo oprócz tego, ze byłam chuda jak patyk /oj, teraz jeszcze bardziej chuda jestem/, to zdrowie posypało mi się okrutnie. Przez pół roku lekarz wyciagał mnie z najróżniejszych choróbsk, a co jedną wyleczył, dwie kolejne wychodziły. Kiedyś nawet zapytałam go: doktorze, a może ja mam hipochondrię? Rozęśmiał sie i zaprzeczył. Ale miałam też okres, gdy badałam sobie markery nowotworowe. NIby wyniki nie były złe, ale jeden z markerów był na granicy. Zadzwoniłam ledwo zywa do mojego lekarza, a ten słysząc, ze zrobiłam sobie te badania powiedział: proszę wyrzucic wyniki. Ja mu na to: ależ panie doktorze... On: proszę wyrzucić. Ja: ale jeden wynik jest graniczny! A on dalej swoje: proszę wyrzucić te badania, bo ządnego raka pani nie ma. Miał rację, znał mnie dobrze i wiedział co mówi. Jestem mu wdzięczna za tamte słowa. Byo to prawie 10 lat temusmile

                        Paula, napij się czegoś przed snem, odpręż. Dobrze Ci to zrobi. I proszę, nie czytaj już forów w poszukiwaniu chorób, jesteś młodą, zdrową, szczęśliwa matką dwójki cudownych maluchów. A do tego masz kochającego mężąsmile Nie pozwól, by wyimaginowane problemy to zniszczyły.
                        • Gość: kasia Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.chomiczowka.waw.pl 18.06.12, 21:26
                          Trzeba sobie powiedzieć że i tak wszyscy umrzemy, wcześniej czy później
              • Gość: iwona Re: hipochondria? pomocy:( IP: *.play-internet.pl 11.07.13, 15:34
                Weż się w garść dziewczyno pomyśl że nic ci nie jest, jest wiele ludzi którzy na prawdę cierpią lub są w jakimś zakresie ułomni a starają się o tym nie myśleć pracują. Musisz uwierzyć że nic ci nie jest a jak coś zaboli nieszukaj przyczyny .Jesteś ZDROWA tak sobie mów i to jest najlepsze lekarstwo anie szukanie przyczyny bólu .Inaczej zostają ci tylko tabletki uspokajające
        • Gość: Tomasz Re: hipochondria? pomocy:( IP: 158.75.49.* 11.07.13, 10:23
          To jest lekarstwo na całe zło smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka