Sorry za tytuł ale męczę się okropnie i tylko taki tytuł mi się o tej porze nocy nasuwa... Obudziłam się jakieś 15 minut temu za porzebą. Idę, kurka, próbuję siknąć i... Witojcie, zapalenie układu moczowego mi się zaczyna. Boli tak śmiesznie, nic. Kładę się spać. I znów mnie goni. No tak. Dawno tego nie grali. Powiedzcie co mam na szybko zrobić coby sobie ulżyć jakim domowym sposobem, chyba że trzeba jaki farmaceutyk co szybko pomoże (choćby i tylko chwilowo- do rana), to się ubiorę i zajadę do całodobowej apteki... Bo nie mogę leżeć ponieważ wrażenie mam że mnie rozerwie

Na dodatek jakby tego było mało to w pięcie mi się coś stało i nawet stanąć na nią nie mogę
No i dziecko musiało się rozryczeć rozpaczliwie... Pomóżcie