Dodaj do ulubionych

moja ciaza pozamaciczna

    • martencja7.4 Re: moja ciaza pozamaciczna 17.01.08, 13:06
      cześć ,
      Ja niestety też byłam 3 razy w ciąży pozamacicznej. Za każdym razem
      mnie operowano, usunięto mi prawy jajowód. Za kazdym razem czułam
      się inaczej. Przy trzeciej cp nic nie wskazywało na to, że będzie
      pozamaciczna, czułam się dobrze, nic mnie nie bolało, nie plamiłam,
      ale nie było pęcherzyka w macicy tylko w jajowodzie więc
      poszłam "pod nóż". Łatwiej mi było się z tym pogodzić za 1 i 2 razem
      kiedy bardzo fizycznie cierpiałm i wiedziałam, że ratują mi życie,
      ale za 3 razem kiedy pozornie wszystko było ok strasznie to
      przeżyłam. Staram się nadal i mocno się boję, ale w jestem
      przekonana,że w końcu się uda. Dziewczyny głowa do góry, majty w dół!
      • janiponimaju Re: moja ciaza pozamaciczna 16.06.20, 13:31
        Ja swoją ciążę pozamaciczna zdiagnozowalam sama. Wyniki bety w dniu miesiączki 30, po dwóch dniach 90, niby ok ale małe liczby. Potem wynik przestał się podając i rósł bardzo powoli 270, po tygodniu 600. Lekarze dawali mi duphaston na podtrzymanie, stwierdzili pęcherzyk macicy i nie szukali dalej... żyłam nadzieją... 3 lekarzy ginekologia, dwa szpitale, kolejni lekarze ordynatorzy.... nikt nie wiedział co ze mną zrobić... zaczęłam plamic pojechałam do mojej Pani ginekolog i powiedziałam jej wprost ze to ciąża pozamaciczna moim zdaniem. Pani ginekolog uznała ze mam rację i wysłała mnie do szpitala już na obserwację. W szpitalu wojewodzkim codziennie inny lekarz, żadnej decyzji milion badań... za każdym razem mówili co innego wręcz dawali nadzieję że to normalna ciąża jak ja już doskonale wiedziałam że nie..po 1 tygodniu podano mtx domiesniowo, moglam wybrać laparoskopie ale stchorzylam. Potem beta nadal rosła zamiast spadać, po kolejnym tygodniu znow mtx domiesniowo I dopiero tu beta spadła 1700 do 1300. W szpitalu spędziłam 3 tygodnie, nie chcieli mnie wypuścić, wypisalam się na własne zadanie. Psychicznie była to wielka trauma, nikt nie rozmawiał nic nie tłumaczył... W dodatku okres grypowy, zakaz odwiedzin nie mógł przyjść do mnie nawet maz. 3 tygodnie zamknięcia w pokoju z kobietami które co noc poranialy dzieci wychodziły do domu A jedyna stała w tym wszystkim była ja. W polskich szpitalach nie ma żadnego wsparcia psychicznego. Nie trafiłam tez na ani jednego dobrego lekarza.
        • janiponimaju Re: moja ciaza pozamaciczna 16.06.20, 13:32
          Moja rada dla wszystkich kobiet podejrzewajacych to u siebie proszę róbcie ich, badajcie betę, pamiętajcie że tak jak w moim przypadku w macicy może się znajdować fałszywy pęcherzyka ciążowy, a ten który rośnie może być poza nią.
    • kiciap83 Re: moja ciaza pozamaciczna 03.10.08, 14:24
      Dziewczyny skąd Wy bierzecie siły do dalszych starań ja przezyłam
      dwa poronienia i ostatnio w styczniu tego roku ciąże pozamaciczną
      jajowodową. Diagnoza pierwszego gina do którego udałam się z
      niewielkim plamieniem była taka że to kolejne poronienie albo
      zaśniad kazała sie zgłosić za kilka dni. Przestałam plamić zrobiłam
      bhcg raz drugi i trzeci przyrastalo i to prawidłowo po ok 10 dniach
      i kolejnym usg dopochwowym zaczełam mocniej krwawić i miałam silne
      bóle prawego boku cała prawa strona strasznie mnie darła szczególnie
      noga. Trafiłam do szpitala tam najpierw mnie wyłyżeczkowano dalej
      twierdząc że to zaśniad dopiero gdy zaczełam mdleć i zauważono krew
      w jamie brzusznej jeden z lekarzy stwierdził że gdzieś musi być
      zarodek i był w jajowodzie. Nie usunieto mi jajowodu ale jest
      niestety niedrożny. Staramy sie ponownie juz 7 miesięcy ale nic z
      tego nie wychodzi boje że juz nigdy sie nieuda. Tak bardzo liczyłam
      na ten cykl a tu nic znowu @. Czuje się fatalnie taka bezużyteczna
      niepotrzebna, najbardziej szkoda mi mojego męża tak bardzo chciałby
      dzidziusia a ja niemoge mu go dać. mam kompletnego doła jak Wy sobie
      z tym radzicie?
      • kasmaz79 moja ciaza pozamaciczna 01.11.08, 11:23
        Hej kiciap83!

        Trudno mi jest podać Ci jakąś konkretną radę. Ja radzę sobie raz lepiej, raz
        gorzej. Czasem dużo pracuję (żeby nie myśleć za dużo), czasem rozmawiam z
        przyjaciółmi, czasem z mężem, przeglądam strony forum, żeby się pocieszyć, że
        "nie ja jedyna taka biedna" smile lub wesprzeć inne dziewczyny.
        Daj sobie czas na "przeżycie" tej straty, płacz - jak tego potrzebujesz,
        rozmawiaj (jeśli masz z kim, a jak nie to pisz na forum ), pisz (dziennik,
        pamiętnik - coś co "zabierze" twoje emocje), i daj sobie czas jeszcze raz. On
        leczy rany najskuteczniej.
        Pozdrawiam,
        KAte
    • vyolka39 Re: moja ciaza pozamaciczna 31.10.08, 19:51
      Witam !Chciałabym podzielić sie z Wami moimi przezyciami odnośnie
      cp.a przeszlam ich aż 3!!Zgroza..Nie chcę zanudzać kazdą z osobna
      opisując jak to było,gdyż za każdym razem jak wiadomo jest
      inaczej.Skupię sie na ostatniej...a mianowicie miala ona miejsce
      niedawno bo 1,5 miesiąca temu..Czekalam na spodziewaną miesiączkę
      ktora jakoś dziwnie sie spóżniała,gdy bylo juz tydzień po terminie
      kupilam test i ku mojemu olbrzymiemu zdziwieniu pojawily sie 2
      kreski!!!Wedlug lekarza nie powinnam zajść w ciąże wogole gdyz po
      przebytych cp.mam niedrozny jajowod a drugiego wogole.Nie wiedzialam
      co mam robić w tej sytuacji ...śmiać sie czy plakać??Czulam sie
      świetnie nic mnie nie bolalo oprócz piersi.Do lekarza udalam sie w 6
      tyg.ciąży ale nie potwierdzil w usg pęcherzyka bo podobno jeszcze za
      wczesnie.Kazal zrobić podstawowe badania i zglosić sie za 2 tyg.Gdy
      przyszłam po tym czasie okazało sie na usg,że jest to niestety
      kolejna ciąża pozamaciczna w okolicach jajowodu,bo dokładnie nie
      wiadomo gdzie??W dodatku była żywa i duża!!Dostalam od razu
      skierowanie do szpitala ,ale na prośbe wybłagałam lekarza żeby podał
      mi metotreksat chociaż on uwazal ze są małe szanse żeby to
      poskutkowało,ale....miałam duuuużo szczęscia ,bo po 5 dawce Bhcg
      zaczęło w końcu spadać i mogłam wyjść do domu.Jestem pod kontrolą
      mojego gin.gdyż poziom jest jeszcze bardzo wysoki...14.200hcg a było
      101.500!!!U mnie skonczyło sie to szcześliwie ,uniknęłam
      operacji,chociaż wiadomo,że wolalabym żeby była to ciąża
      wewnątrzmaciczna ...to byłby cud gdyby tak było...i tak to co sie
      stało uważam za cud...Pozdrawiam..
      • ipsen5 Re: moja ciaza pozamaciczna 24.11.08, 12:37
        Czytalam do tej pory o Waszych przezyciach. Po raz pierwszy
        postanowilam opisac swoja cp. Zaszlam w ciaze ...majac wkladke
        domaciczna. Niby nie powinno sie to zdarzyc,ale sie niestety takim
        wyjatkom jak ja zdarzasad Swiat mi sie zawalil...poniewaz mieszkam z
        mezem w Anglii...a tutejsi lekarze sa OKROPNI!!!) Poszlam do
        lekarza, stwierdzil ,ze to nie moze byc ciaza...mam brac paracetamol
        i duuuzo pic. Po paru dniach poszlam do 2 lekarza, on stwierdzil ze
        pierwszy raz ma z czyms takim do czynienia, on zalecil badanie krwi
        (wykazalo ciaze) Nie skierowal mnie do ginekologa ani do szpitala,
        tylko zalecil kolejne badanie krwi, i kolejne i kolejnesad Tutaj nie
        mozna isc do ginekologa samemu, tak jak w Polsce. Zaczelam krwawic,
        a oni dalej robili te swoje glupier badania. Po tygodniu od
        krwawienia wreszcie dostalam skierowanie do szpitala. Dopiero tam
        wyciagneli mi wkladke i stwierdzili, ze ciazy nigdzie nie widac,
        oraz ze jest to ciaza pozamaciczna. Zrobili mi 3 usg, nigdzie nie
        bylo jej widac...a ciagle rosla! Umowili sie ze mna na zastrzyk
        methotrexate. W Anglii to wygladalo tak: Zbadali cisnienie, tetno,
        podali zastrzyk, kazali pol godzimy polezec i ....do domu!!! W domu
        przechodzilam koszmar, dzwonilam do nich...kazali tylko brac
        paracetamol i mowili ze objawy sa normalne. 1 dawka nie zadzialala,
        ciaza dalej rosla. Po tygodniu dostalam 2 dawke...2 doby po zaczelam
        krwawic! Tu wszystko odbywa sie w domu...o szpitalu dziewczyny
        mozecie pomazyc. Maz w pracy, 4 letnie dziecko w domu i trzeba sie
        nim zajac...bo nikogo tu nie mamysad Jestem 7 tygodni od 1 dnia
        krwawienia...i BOJE SIE!!!!!!!!!!!! Czuje, ze znow jest to samo. Nie
        wiem jak moglabym zajsc w ciaze bo kochalismy sie raptem 3 razy i to
        z prezerwatywa. Od 2 tyg. mam bole brzucha, krzyza, zaparcia, dzis
        biegunke okropna, stan podgoraczkowy, oslabienie, pieczenie w
        pochwie, czeste oddawanie moczu... Jestem umowiona na dzis do
        lekarza swojego...czyzby ten koszmar znow powrocil????
    • hogata123 Re: moja ciaza pozamaciczna 28.01.09, 14:33
      to niesamowite jak historie innych osob na temat cp moga podniesc na
      duchu! jestem 11 dni po laparoskopii, nadal goja mi sie rany zarowno
      te fizyczne jak i psychiczne, ale ciesze sie, ze mam to za soba i
      pozostaje mi tylko miec nadzieje, ze ja tez mam jeszcze szanse
      zostac mama.
      Moja ciaza byla zupelnie nieoczekiwana, nieplanowana i musze
      przyznac, ze nie do konca potrafilam sie pogodzic z mysla, ze test
      ciazowy pokazal dwie kreseczki. Mam 25 lat i niestabilna sytuacje w
      pracy i w zyciu osobistym. Spoznial mi sie okres, mdlilo mnie
      rankami i piersi staly sie bardzo nadwrazliwe. Poszlam do lekarza
      zeby potwierdzic ciaze, z moich obliczen wynikalo, ze jestem w
      trzecim tygodniu, lekarz po dopochwowym USG nie widzial pecherzyka
      ciazowego i polecil przyjsc do niego ponownie za dwa tygodnie.
      Zadnych badan krwi nie zlecil, nic konkretnego mi nie powiedzial
      nawet wtedy, kiedy zasugerowalam, ze przeciez jest taka
      ewentualnosc, ze to cp.
      W ciagu kolejnych kilku dni zostal mi polecony lekarz, ktorego juz
      zawsze bede uwazala za najmadrzejeszego ginekologa w swiecie smile.
      Poszlam do niego na wizyte, mial w gabinecie bardzo dokladny
      ultrasonograf, zlecil badanie bety, ktora na tym etapie wynosila
      ponad 5 000! Skierowal mnie do szpitala. Najwazniejsza rzecz jaka mi
      powiedzial to to, ze przekonal mnie, iz ciaza pozamaciczna TO NIE
      CIAZA, to jest CHOROBA, za ktora nie powinnam sie obwiniac i ktorej
      nie powinno mi byc zal.
      W szpitalu zaczal sie moj koszmar z chemioterapia, w ciagu dwoch
      tygodni dostalam trzy dawki, na ktore moj organizm nie reagowal.Nie
      mialam boli, krwawienia ani plamien. Zarodek przestal wykazywac
      czynnosci zyciowe, ale moj organizm wciaz przygotowywal sie na
      ciaze. Moje kolejne wyniki bety wynosily: 7000, 12 000, 18 000, a
      kiedy juz zaczela spadac spadla do 15 000, a potem do 14 000 i na
      tym etapie odmowilam dalszej terapii chemia i zazadalam
      laparoskopii. Jajowod nie zostal usuniety, ale na razie nie mam
      pewnosci co do jego droznosci. Teraz musze sie zagoic, zabliznic,
      pozwolic sobie odpoczac.
      Tematem na osobny watek powinno byc traktowanie pacjentek przez
      lekarzy. Dezinformacja. Brak opieki psychologa. Rozbieznosc zdan
      lekarzy ginekologow dzialajacych w ramach tego samego oddzialu
      szpitalnego. Jedna z *szanowanych* lekarek w szpitalu, w ktorym
      lezalam uparcie nazywala moja cp "dzeicatkiem", inny lekarz z
      luboscia rozwodzil sie na temat bicia "serduszka"...
      Kobiety roniace ciaze i kobiety w ciazy pozamacicznej naprawde nie
      potrzebuja wiecej zalu. To przez co przechodza wewnetrznie jest
      wystarczajaco bolesne. Dzieki za to forum kask77. Dodalo mi sil!
      • megan6.1 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.10.09, 18:44
        Nigdy nie bralam udzialu w zadnych forach internetowych, jednak
        spotkalo mnie cos strasznego z czym nie moge sobie poradzic dlatego
        tu jestem, bo moze jak sie podziele z moim problemem to bedzie mi
        lepiej. Otoz tydz temu przeszlam laparoskopie oraz czyszczenie macicy
        ,poniewaz lekarze podejrzewali ciaze pozamaciczna, bo bhCG wynosilo
        795 w 7 tyg ciazy, a na usg bylo cos widac na jajniku. Jak sie
        okazalo po operacjii ,ciazy nie znalezli w jajowodzie ani w jajniku,
        byla tylko torbiel, ktora usuneli i pani dr powiedziala, ze hcg
        bedzie teraz spadac. Po tyg od zabiegu kazano mi potorzyc hcg i szok
        bo dalej rosnie, co prawda nie duzo bo teraz wynosi 900, ale i tak
        mnie to martwi, bo to moze oznaczac, ze ta ciaza dalej gdzies jest,
        jest mi tym bardziej ciezej, bo obecnie mieszkam za granica,
        oczywisci obsluga w szpitalu jest ok, ale nie moge zniesc juz tego
        czekania i powtarzania ciagle hcg,bo tylko to mi kaza robic i czekac,
        do tego jestem na zwolnieniu lekarskim, siedze ciagle w domu i juz
        odchodze od zmyslow i ogolnie zle sie czuje, mam nudnoasci, lekkie
        bole jakby calego brzucha i zoladka i jestem troche oslabiona, juz
        sama nie wiem czy to cos powaznego, a moze nie powinnam sie tak
        martwic? Jezeli ktoras z dziewczyn przechodzila przez cos takiego
        bardze prosze o jakos rade z gory dziekuje
        • magdula602 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.10.09, 19:23
          Megan6.1 napewno nie można bagatelizować tej sytuacji skoro masz
          nudnosci i inne dolegliowści trzeba być czyjnym ja miałam CP 2 lata
          temu i moi lekarze ją przegapili i o mały włos nie straiłam życia
          gdyż moja ciąza umiejscowiła się w jajowodzie i była 3 miesięczna!!
          w związku z tym rozerwany miałam jajowód a nastepstwem tego
          zapalenie otrzewnej.
          W żadnym razie nie chcę Cię straszyć ale radzę bycie czujnym bo to
          Twoje zdrowie i życie. Ja zaufanie do lekarzy straciłam na szczęscie
          nie do wszystkich no bo ktoś mnie odratowałsmile
          Ja tez wtedy źle się czułam jest to jakaś oznaka niech lekarze
          badają.
          Daj znac jak coś bedzie wiedziała.
          pozdrawiam
          • megan6.1 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.10.09, 11:18
            Magdula602 bardzo Ci dziekuje za Twoja opinie, wlasnie jestem w
            trakcie zalatwiania wyjazdu do Polski do szpitala, bo tu w Irl to
            mnie tylko na badania krwi ciagle wysylaja i pewnie nie biora tego
            pod uwage, ze ta ciaza moze byc w otrzewnej, jak juz pisalam
            wczesniej nie znalezli ciazy w jajowodach ani w jajnikach, ale nie
            pofatygowali sie zeby dalej szukac, ale co zrobic, oni tutaj jakos
            bardziej z luzem do wszyskiego podchodza, w kazdym badzrazie mam
            nadzieje, ze wyjde z tego calo, oczywiscie dam znac jak sie zakonczy
            moja historia
            pozdrawiam serdecznie wink
            • magdula602 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.10.09, 19:34
              Uważam, ze podjęłaś dobrą decyzje! Życzę Ci aby wszystko sie dobrze
              skończyło. gdybyś miała jakieś pytania to pytaj śmiało!!!
              Trzymaj sie dzielnie smile Trzymam kciuki
              Pozdrawiam
            • mad-ona Re: moja ciaza pozamaciczna 09.11.09, 16:03
              Czesc. Ja bylam w podobnej sytuacji- mieszkam w Irlandii i bylam w
              ciazy. Krwawilam od 12 dni, jednak irlandzka pani doktor
              stwierdzila, ze to normalne i mam po prosty sie oszczedzac.
              Szczesliwie lecialam za 2 dni do kraju. Skan i diagnoza- ciaza
              pozamaciczna. Oparowanao mnie nastepnego dnia. Szczesliwie nie
              doszlo do pekniecia, zwlaszcza, ze lecialam samolotem- moglo do tego
              dojsc przy roznicach cisnien, a tam nikt by mi nie pomogl...A wiec
              mialam szczescie w nieszczesciu. Uwazaj na siebie.
              • mad-ona Re: moja ciaza pozamaciczna 10.11.10, 16:53
                No prosze, dokladnie rok minal...Wchodze sie pochwalic, ze za 3 tygodnie na swiat ma przyjsc moja dzidziasmile
                • darunia_3 Re: moja ciaza pozamaciczna 10.11.10, 17:53
                  Gratulację!
                  Aniołek 06.09.2010
                • ewilka17 Re: moja ciaza pozamaciczna 11.11.10, 19:38
                  wow mad-ona gratuluje i zycze latwego i szybkiego porodu!!!
                  odnosnie c.p pamietasz moze po jakim czasie bylo juz cos widac na skanie? ja tez w Irl i tu na etapie 5tc nic niechca zrobic ani powiedziecuncertain
    • caroline027 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.10.09, 18:34
      Wczoraj minał rok od mojej cp. dziś zajrzałam na forum i
      przeczytałam najnowsze historie i pomimo, że teraz jestem w ciąży
      (34tc) zrobiło mi sie tak bardzo smutno, wspomnienia powróciły.
      Połakałam sięsad( trzymajcie się dziewczyny, na pewno bedzie dobrze.
      sama w to nie wierzyłam do czasu az zaszlam w upragniona ciąże. wiem
      też, że pomimo wszystko tamta ciąża na zawsze zostanie w mojej
      pamieci.
      • magdula602 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.10.09, 22:44
        caroline027 ja bardzo często tu płaczę czasami są to łzy szczęścia
        jak czytam pozytywne posty a czasami ze smutku nie da się wymazać z
        pamięci ze ciąża była ale wierze w to że i mi kiedyś się uda tak jak
        Tobiesmile GRATULUJE z całego serducha!!!!
        pozdrawiam
    • niucha72 Re: moja ciaza pozamaciczna 23.10.09, 14:20
      hej, dziewczyny! ja przechodzilam przez to 16 lat temu: nagle
      poczulam ostry bol brzucha, wczesniej mialam plamienia... w kilka
      minut moj brzuch wygladal jak balon, nie moglam dopiac spodni, bylam
      wtedy ze znajomymi na spotkaniu, powiedzialam im, ze ide do domu bo
      sie zle czuje. do drzwi mieszkania szlam " po ciemku", czarno przed
      oczami i straszny, niesamowity szum w uszach... bylam w takim szoku,
      ze nie prosilam zadnych sasiadow o pomoc ( mieszkalam sama),
      pamietam, ze chcialam sie tylko polozyc i zeby to, co sie ze mna
      dzieje,sie skonczylo. polozylam sie, od tego momentu kojarze tylko
      strzepy wydarzen: nagle pojawila sie moja kolezanka, kazala mi wstac
      i isc do niej, a ja nie moglam , nie bylam w stanie sie ruszyc...
      kolezanka mnie prowadzila/ niosla a ja na przemian tracilam
      przytomnosc i sikalam w majtki( naprawde)! nastepnie leze u
      kolezanki na lozku, kolezanka wzywa pogotowie, pani z pogotowia
      najpierw opieprza ja za wezwanie ( bo to pewnie nic powaznego) ,
      nastepnie osluchuje mi pluca, pyta, kiedy byl robiony stolec, daje
      zastrzyk przeciwbolowy i na uspokojenie, i wychodzi. kolezanka
      siedzi przy mnie , pociesza , ze to zaraz przejdzie, a ja nagle
      zdaje sobie sprawe z tego, ze moje dlonie i stopy zaczynaja
      sztywniec, a wokol ust zaczynam miec straszne mrowienie( nie zapomne
      tego uczucia, wtedy po raz pierwszy pomyslalam, ze chyba umieram) i
      trace przytomnosc po raz kolejny. nagle ktos mnie pakuje do
      samochodu (moja kolezanka z kolega wioza mnie do szpitala) a ja
      jestem duchem juz w kosmosie... potem kojarze fotel w gabinecie
      ginekologicznym, jakis lekarz usiluje mnie badac dopochwowo, ale nie
      da rady, wszystki nabrzmiale i tak bardzo boli... pielegniarka
      mierzy cisnienie i mowi" 90 na 50 i spada" ja zaczynam cos bredzic i
      przepraszam lekarza (do dzis nie wiem, za co)a lekarz mowi " tniemy
      ja i to szybko"...kupa ludzi wokol mnie i potem juz nic tylko ten
      szum...nastepne, co pamietam, to mysl, ze tym razem umre , bo sie
      udusze ( obudzilam sie z rurka od respiratora w gardle i nie moglam
      nabrac oddechu), potem ktos mowi" dobra, mamy ja, chyba jest ok" i
      wyciagaja mi z gardla te rurke tak szybko, ze przez nastepne trzy
      tygodnie nie moge mowic, mam uszkodzone struny glosowe... potem to
      juz w miare kojarze, otoz okazuje sie, ze wlasnie sie obudzilam na
      oddziale intensywnej opieki madycznej, poprzypinana do wszystkich
      mozliwych sprzetow, kabelkow ,innych puszek i cewnika. po dwoch
      dobach odpinaja mi to wszystko, leze , ale nie moge sie ruszac, nie
      mam kompletnie sil. przychodzi lekarz, pyta, czy wiem, dlaczego tu
      jestem? nie bardzo- odpowiadam, a on wszystko mi wyjasnia: otoz, w
      moim lewym jajowodzie byla ciaza okolo 2 mies. jajowod pekl, w tym
      momencie moj brzuch zaczal bolec i rosnac , krew wlewala sie do
      brzucha, i musieli mnie operowac, cieli jeszcze na kozetce w
      gabinecie... stracilam okolo 3 litry krwi, mialam wiec transfuzje,
      musieli niestety wyciac lewy jajnik i jajowod. na stole operacyjnym
      mialam kilkusekundowe niedotlenienie mozgu ale mnie odratowali... po
      trzech dniach na intensywnej terapii przewiezli mnie na normalny
      oddzial ginekol-polozniczy. lezalam tam 4 dni, w tym czasie
      przychodzily wycieczki lekarzy, zeby popatrzec, czy faktycznie
      przezylam, bo szanse mialam marne. potem na odchodne rozmowa z
      lekarzem, ktory twierdzil, zebym raczej zrezygnowala z dzieci, bo
      nie mam praktycnie szans na donoszenie zdrowej ciazy...i wypuscili
      mnie ze szpitala w stanie zaskakujaco dobrym . pamietam jeszcze
      slowa mojej kolezanki, ktora powiedziala " jezeli cie teraz Bog nie
      zabral, to znaczy ze masz jeszcze cos do zrobienia w zyciu". nigdy
      nie bylam specjalnie wierzaca, ale te slowa wzielam sobie gleboko do
      serca. to bylo 16 lat temu, mialam 22 lata, teraz ma 38 a za kilka
      dni MOJ SYNEK SKONCZY 8 LAT! zrezygnowac z dzieci, bo nie mam szans?
      akurat! dlatego wam mowie, nie poddawajcie sie! trzeba wierzyc, ze
      sie uda!!! ja wiem, ze nie zawsze, ale jednak! bo nigdy nie wiadomo,
      z ktorej strony zycie da nam kopniaka, a z ktorej wyciagnie pomocna
      dlon... trzymam za was kciuki, sciskam mocno. niucha
      • diora_w Re: Niucha 26.10.09, 05:32
        Niucha! Ogromnie Ci wspolczuje tego co przeszlas, to musialobyc
        bolesne przezycie. Mialam lzy w oczach jak czytalam Twoja historie.
        Gratuluje, ze doczekalas sie synka!smile Ja jestem ponad rok i 8 m-cy
        po c.p. i nadal czekam na swoj CUD (staram sie o dzidzie rok i 2 m-
        ce). Wierze, ze i mi kiedys sie uda, choc mam czasami chwile
        zwatpienia..
        Pozdrawiam cieplutko!
      • kaja-nka1 Re: moja ciaza pozamaciczna 26.10.09, 16:44
        Hej niucha. Straszne miałaś przejścia z tą cp, normalnie szok,
        strasznie Ci współczuję, ale naszczęscie, że masz już swoje małe
        szczęście. Ja jestem pół roku po cp, ale narazie efektu nie widać sad
        • niucha72 Re: moja ciaza pozamaciczna 26.10.09, 17:03
          czesc, babeczki, ja na mojego urwisa musialam czekac prawie 8 lat,
          sprobujcie sie uzbroic w cierpliwosc... wiem, ze to takie glupie
          gadanie, ze chcialoby sie juz teraz, zaraz...moze na wszystko trzeba
          czasu? moze tylko moj organizm potrzebowal az osmiu lat, zeby sie
          wszystko ulozylo tak jak powinno? z wami moze byc inaczej, szybciej!
          tak naprawde tego nikt nie wie, jak i co bedzie. ja wiem jedno:
          nawet mi przez mysl nie przeszlo, ze nie donosze ciazy, taki juz mam
          charakter goralskismile przytulam mocno, trzymam kciuki, moze juz
          niedlugo sie uda? i wszystko bedzie dobrze!!!
      • magdula602 Re: moja ciaza pozamaciczna 27.10.09, 16:32
        niucha miałam podobną sytuację tylko że moja cp miała 3 miesiące no
        ale tez mnie odratowali w ostatniej chwili trafiłam na stół i też
        uważam że coś mam do zrobienia na tym świecie wierzę w to głęboko i
        mam nadzieje, że kiedyś będę mamąsmile
        • niucha72 Re: moja ciaza pozamaciczna 28.04.10, 21:45
          magdula, trzymam za ciebie kciuki, trzeba wierzyc, ze sie uda!
          pomysl, jak to bedzie-ty jako mama, wyobraz sobie i trzymaj sie tej
          mysli rekami i nogami! ale nie goraczkuj sie, czekaj cierpliwie,nic
          na sile... trzeba miec nadzieje, czasem jest tak, ze kobieta tak
          bardzo chce i nic nie wychodzi... a jak przestaniesz juz o tym
          myslec 24h na dobe, to wtedy bummmmmmmmmmsmile)a czasem jest tak, ze
          znowu nic... takie zycie, niesprawiedliwe, niestety, i nikt nie ma
          na to wplywu...i wiesz co? jakis czas temu widzialam program w tv o
          kobiecie, ktora miala 11 ( jedenascie!!!!!!!!!!!!!!) poronien/cp ;
          otoz ta kobieta stwierdzila, ze najbardziej bolaly te 3-4 pierwsze
          stracone ciaze, potem bylo juz latwiej, ale ani przez moment nie
          przestala wierzyc, ze kiedys sie jej uda... tylko z czasem
          podchodzila do tego spokojniej, bez stresu, bez uczucia, ze musi
          teraz , zaraz , juz.I teraz jast ogromnie dumna ze swoich dwoch
          malych , zdrowych,totalnie rozbrykanych coreczek. tak sobie mysle,
          co ta kobieta musiala czuc, ile nocy i dni przeplakac, ile bolu
          zniesc , a jednak nie przestala wierzyc. dla mnie ta babka jest
          niesamowita! magdula, mam nadzieje, ze mi tu kiedys odpiszesz, ze
          masz to, na co tyle czekalas, czekam na takiego niusa,pozdrawiam cie
          bardzo goraco i trzyma kciuki za wszystkie babeczki pragnace zostac
          mamami! buziaki , niucha
    • adom85 Re: moja ciaza pozamaciczna 17.11.10, 08:59
      Cześć ja tez przeszłam ciąże pozamaciczna jajowodową to był jakiś koszmar !!! od zapłodnienia mineło 2 tygodnie zrobiłam test wyszedł pozytywnie cieszyliśmy się z mężem ale nic nikomu nie mówilismy zeby nie zapeszać !!! 27 sierpnia 2010 miałam umówiona wizyte z moim lekarzem ale nestety 25 sierpnia dostałam lekkie krwawienie (plamienie) i delikatny ból w lewym boku koło jajnika ale nie panikowałam czekałam nastepnego dnia juz tak polało ze nie dało sie wytrzymać i pojechałam do lekarza no i wyrok padła CIĄZA POZAMACICZNA JAJOWODOWA odrazu zrobili mi laparoskipię i niestety lewy jajowód usuneli sad tak bardzo chcemy miec dzieci lekarz mówi ze bede miec dzieci bo prawą strone mam sprawną zobaczymy mineło 2.5 miesiąca od zabiegu bedziemy próbować z męzem ale strach jest silniejszy mam tylko jeden jajowód jak sie powtórzy na tym to samo co na tamtym sad szok
    • adom85 Re: moja ciaza pozamaciczna 17.11.10, 11:42
      Cześć ja tez przeszłam ciąże pozamaciczna jajowodową to był jakiś koszmar !!! od zapłodnienia mineło 2 tygodnie zrobiłam test wyszedł pozytywnie cieszyliśmy się z mężem ale nic nikomu nie mówilismy zeby nie zapeszać !!! 27 sierpnia 2010 miałam umówiona wizyte z moim lekarzem ale nestety 25 sierpnia dostałam lekkie krwawienie (plamienie) i delikatny ból w lewym boku koło jajnika ale nie panikowałam czekałam nastepnego dnia juz tak polało ze nie dało sie wytrzymać i pojechałam do lekarza no i wyrok padła CIĄZA POZAMACICZNA JAJOWODOWA odrazu zrobili mi laparoskipię i niestety lewy jajowód usuneli sad tak bardzo chcemy miec dzieci lekarz mówi ze bede miec dzieci bo prawą strone mam sprawną zobaczymy mineło 2.5 miesiąca od zabiegu bedziemy próbować z męzem ale strach jest silniejszy mam tylko jeden jajowód jak sie powtórzy na tym to samo co na tamtym sad szok Każdy ma co innego
      • agaa66 moja ciaza pozamaciczna 17.11.10, 13:12
        Jestem z wami.
        W 2010 roku przeszłam dwie ciąże pozamaciczne. W styczniu to była moja 1 ciąża - nawet nie miałam za bardzo pojęcia o ciąży pozamacicznej-byłam "zielona" w tym temacie, lekarz (od najmłodszych lat był moim ginekologiem) zwodził mnie 2 tygodnie, nie wiele mi powiedział, po czym odesłał mnie do kolegi na USG stwierdzając, że może ma za słaby sprzęt i dlatego nic nie widać. Jedyne niepokojące było plamienie i lekkie krwawienie. Ale już pod koniec tej 1-ej historii oczytałam się baaaardzo, pojawił się ból i pojechałam do szpitala. Laparoskopia - jajowód pozostał. Później biegałam po lekarzach szukając odpowiedzi: "dlaczego?". Nie znalazłam jej. Jestem zdrowa, nie przechodziłam żadnych zabiegów itp. itd. Stwierdzili, że to był przypadek. Kazali odczekać i próbować.
        We wrześniu znowu ciąża - mówiliśmy z mężem: "nasza druga szansa" i znowu w tym samym jajowodzie. Tym razem żadnych bóli tylko plamienie. Nowa ginekolog szybko zareagowała - znów laparoskopia - tym razem już wycięli ten pechowy jajowód.
        A teraz pracuję nad psychiką bo nie daję rady. Boję się jak cholera kolejnego razu, tym bardziej, że chyba została nam ostatnia szansa - jeden jajowód. Tak bardzo chciałabym wiedzieć czemu, może trafić na jakiegoś lekarza, który przebada mnie od stóp do głów - przecież musi być jakaś przyczyna.
        Proszę, napiszcie jakie robiłyście badania poza HSG.
    • 1979madzik moja ciaza pozamaciczna- moja historia 01.12.10, 23:11
      Mam 31 lat i od wielu lat pragnę dziecka. Lata uciekały, a ja czekałam na odpowiedniego partnera. W maju tego roku moja siostra bliźniaczka wyciągnęła mnie do ginekologa, nie bardzo chciałam iść, ale w końcu się zdecydowałam- właśnie dlatego, że planowałam ciąże. Pani doktor mnie zbadała, zrobiła cytologię i umówiłyśmy się na badanie cyklu. Podczas usg okazało się, że mam 2 polipy na macicy i miałam czekać do kolejnej miesiączki. W między czasie dokładnie 28 maja zadzwoniła do mnie siostra i powiedziała, że spotkała Panią doktor, która prosiła bym się z nią skontaktowała. Pamiętam była sobota. Okazało się że cytologia wykazała - HSIL ASC-H, co oznacza komórki nowotworowe na szyjce macicy. Pamiętam jak bardzo się wtedy bałam, że choroba zabierze mi szansę zostać mamą... Miałam badanie kolposkopowe, a 23 czerwca pobrano mi wycinki. Wyniki histopatologiczne wykazały, że zmiana została usunięta w całości. Choroba zmieniała moje spojrzenie na świat, wydawało mi się też, że zły okres w mym życiu się już skończył i że nic już złego się nie może wydarzyć. Choroba nauczyła mnie pozytywnie myśleć i cieszyć się z każdego dnia.
      Zaczęłam dalej planować dziecko, byłam pod stałą kontrolą ginekologiczną.
      5 października zrobiłam kolejną cytologię i badanie usg (nie ma polipów w macicy). Czekałam na wyniki z cytologi. (wynik miał zdecydować o podjęciu monitoringu). Miałam podwyższoną prolaktynę - doktor przypisał mi cabergolin na jej zbicie.Miesiączkę miałam 19 września, kolejna za 24 dni. Wykupiłam ten lek, ale coś mnie powstrzymywało od jego wzięcia, postanowiłam, że zacznę po miesiączce. 14 października miałam termin planowanej miesiączki, która nie nadeszła.
      Ok 18 października zorientowałam się, że mogę być w upragnionej ciąży ( pomimo tego że się tego nie spodziewałam się, ze względu na moją wysoką prolaktynę) - zrobiłam test- 2 kreski jedna bardzo słaba. I tak trzy dni z kolei - i za każdym razem słaba kreska... Zadzwoniłam do mojego ginekologa, kazał zrobić betę i z nią przyjechać do niego.
      22 października beta HCG 97, największa radość, szczęście... Jestem mamą smile
      25 października usg, widać fasolkę w macicy, kolejne usg za 2 tygodnie.
      8 listopad- doktor na początku wizyty oznajmia mi, że cytologia znowu nie jest dobra ASC-US, podejmujemy decyzję, że czekamy do rozwiązania ciąży, potem usg i najgorsza diagnoza jaką mogłam usłyszeć - ciąża pozamaciczna. Dostałam szoku, nie wiem jak wyszłam z gabinetu... mało pamiętam... wiem, że leżałam na chodniku i płakałam, potem pojechałam do domu po rzeczy i do szpitala. Cały czas wierzyłam, że mój kochany ginekolog się pomylił, bo przecież nic mnie nie bolało, nie plamiłam, miałam nabrzmiałe piersi i wszystkie objawy związane z ciążą.
      8 listopad ok godz. 22.00 szpital- zrobiono usg- niestety wyrok się potwierdził. Podczas badania lekarki zaczęły szeptać, słyszałam bicie serca- zapytałam czy moje dziecko żyje- lekarki powiedziały, że to nie bicie serca mojego dziecka. Zlecono bete i czekać do rana. Dziwne bo miałam ciśnienie 90\50, a puls 50 pomimo tego, że byłam strasznie zdenerwowana, a wcześniej zawsze ciśnienie i puls miałam wysokie.
      9 listopada kolejne usg- krew w macicy, lekarze zastanawiają się czy diagnoza była słuszna, potem pada określenie "red ring" i znowu słyszę tętno- zadaje to samo pytanie- czy moje dziecko żyje?- odpowiedź- tak, ale to już nie ma znaczenia. Próbuje przekonać lekarza, by jakimś cudem przełożył mojego Aniołka z jajowodu do macicy, co jak wiadomo nie jest możliwe. Nikt nie pyta mnie już o zdanie i jestem szykowana do zabiegu laparoskopii, którego nie chciałam, bo wolałam umrzeć z moim dzieckiem- czułam się jakbym mordowała własne dziecko- bo przecież ono żyło do końca. Gdy obudziłam się po laparoskopii, czułam ogromny ból, podniosłam kołdrę i zobaczyłam dużo krwi, pomyślałam, że wypadł mi dren. Pielęgniarka chwilę odczekała, sprawdziła ile krwi odchodzi z drenu i zawołała lekarza. Zrobiło się zamieszanie, kazano mi coś podpisać i z powrotem po 45 minutach wróciłam na stół operacyjny. Potem okazało się, że jajowód pękł (trzeba było go usunąć) i dostałam krwotoku wewnętrznego. A ja znowu miałam nadzieję że umrę... Na drugi dzień w dwóch miejscach pękała mi rana po relaparotomii, okazało się że wytworzyła się odma po zabiegu laparoskopii. Znowu zamieszanie, lekarz pyta pielęgniarek czy jest anestezjolog?, nie było- dlatego wizja trzeciego zabiegu przeszła obok. Lekarz podejmuje się bez znieczulenia usunąć problem, miałam nożyczki w brzuchu i siłą wyciskaną krew, myślałam,że z bólu umrę. Prosiłam lekarza żeby mnie dobił... Pytałam, dlaczego musimy cierpieć jeszcze fizycznie? po tym jak tracimy dziecko... Kolejny dzień- dostałam miesiączkę, rodziłam endometrium, kolejne cierpienie.
      Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucić, czuję jakby małą ulgę... Dużo mnie kosztowało, by wrócić pamięcią do tego wszystkiego, by napisać, ale jestem teraz chociaż lżejsza o tonę łez... Dziękuje KASK 77 za to forum. A Wam wszystkim życzę upragnionych dzieci i byście nigdy nie musiały już przez to przechodzić.


      Magdalena M.
      • ilonka987 Re: moja ciaza pozamaciczna- moja historia 07.12.10, 01:13
        Madzik doskonale wiem co przeszłaś bo sama miałam ciążę ektopową 7 lat temu!od dwóch lat bezskutecznie staram się o ciążę i ze łzami w oczach myślę jak cudownie byłoby mieć już takie siedmioletnie dziecko przy boku!przypominam sobie ból i cierpienie po laparotomii!Mam 2 siostry które za pierwszym strzałem zaszły w bezproblemowe ciąże i cieszą się swoimi pociechami które rosna na moich oczach...a ja im zazdroszczę i serce mi krwawi że to ja byłam pierwsza na drodze której celem jest to cudo a cały czas nie mogę dotrzeć do niego!co miesiąc rbolesne rozczarowanie wg lekarza niby wszystko ok a ciąży brak!narazie sytuacja przedstawia się tak że wszystkie kol z dziećmi -tylko nie ja!!!!!!ściskam cię mocno naprawdę wiem co przeżywasz!
        • 1979madzik Re: moja ciaza pozamaciczna- moja historia 09.12.10, 11:08
          Ilonka987,
          z całego serca Ci dziękuje za Twój post. Mnie najbardziej irytuje jak mi ktoś mówi, że będę miała drugie dziecko, a nie jest ani lekarzem ani Bogiem by mógł to wiedzieć, tym bardziej, że na dzień dzisiejszy myślę o tym dziecku które utraciłam, a nie o tym które być może Bóg da mi szanse posiadać. Nie można kogoś po śmierci dziecka pocieszać możnością posiadania drugiego, bo śmierci kogokolwiek z naszych bliskich nigdy nie zastąpi nam ktoś inny. Ja chcę TO dziecko bo bardzo je kocham, owszem kolejne też chcę i też będę je kochać, ale też chcę To które utraciłam. Dziś mija miesiąc...
          Ilonko całym sercem jestem z Tobą i z całego serca życzę Tobie upragnionego maleństwa. Pozdrawiam Cię gorąco,
          Magda.
    • judyta76 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.02.11, 07:40
      witam dziewczyny. znalazlam to forum szukajac informacji na temat ciazy pozamacicznej. mieszkam w UK a tu do wielu spraw podchodzi sie inaczej nic w Polsce.
      w grudniu 2010 przeszlam poronienie samoistne w 6 tyg ciazy, poniewaz wszytsko wyczyscilo sie samo, nie bylo potrzebu ingerencji lekarzy. dostalam porade, ze jesli chcemy sie starac o dziecko, powinniam odczekac jeden pelny cykl. i tak tez zrobilsimy. w styczniu zaszlam w ciazesmile okolo 5 lutego zroblismy test, wynik okazal sie pozytywny, mialam wszytskie objawy ciazy. kilka dni pozniej pojawil sie dziwny ból w prawj stronie miednicy, promieniujacy na plecy , udo az po lydke. wzielam srodki przeciwbólowe i przeszlo. od tego czasu przestalam stopniowo miec objawy ciazy tzn. nudnosci, wrazliwosc na zapachy. pomyslalam tak musi byc. nastepnie w niedziele ból znow powrocil, ale mocniejszy i trwal caly dzien. pojechalam na pogotowie. zbadali krew, mocz i zamowil mi wizyte w Early Pregnancy Unit (wydziale wczesnej ciazy) na USG na nastepny dzien rano. wieczorem mialam male plamienie na brazowo. 3 lekarzy szukalo woreczka z zarodkiem. i znalezli w lewym jajowodzie. beta hcg 13 lutego byla 335, 14 lutego 289, wiec tendencja spadkowa. lekarz prowadzacy zaproponowal mi dwie opcje. poczekac i zobaczyc czy ciaza sama sie nie ''usunie'' lub laparoskopia. wybralam pierwsza metode poniewaz nie mialam juz wiecej bóli a beta spadala. dzis rano pojawilo sie krwawienie, wyglada jak zwykla miesiaczka. nie jade narazie na A&E(pogotowie) bo pewnie zbadaja krew i odesla. zaczekam az otworza klinike wczesniej ciazy i zadzwonie.
      Czy myslicie ze to krwawienie jest Ok?nie mam bóli. troszke moze takie miesiaczkowe lekkie skurcze. czuje sie OK
      na jutro mam badanie beta zamowione a na poniedzialek kolejne USG
      pozdrwiam was kobietki

      • peg32 Re: moja ciaza pozamaciczna 17.02.11, 18:49
        judyta76, w moim przypadku również zastosowano postępowanie wyczekujące - ciąża wchłonęła się samoistnie, chociaż betę miałam sporo wyższą od Twojej. Krwawienia na zmianę z plamieniami i dniami bez plamień miałam do momentu spadku bety do nieciążowej - lekarz uprzedził mnie, że tak będzie. Myślę, że dobrze, że wybrałaś tę metodę, jeśli czujesz się dobrze - u mnie tak było, miałam tylko czasem delikatne pobolewanie brzucha i krzyża, a pod koniec czasem kłucia po stronie cp. Gdyby nie to, że pojawiło się nie wiadomo skąd plamienie, nie zauważyłabym, że coś jest nie tak, ba - nawet nie widziałam, że jestem w ciąży (w terminie miesiączki 3 tyg wczesniej miałam krwawienie)...
        Co ważne to kontrola bety aż do osiągnięcia wartości nieciążowej i kontrolne usg.
        Będzie dobrze. Trzymam kciuki.
        • judyta76 Re: moja ciaza pozamaciczna 18.02.11, 15:30
          hey peg32, dzieki ze odpisalas. czlowiek czuje sie czsem taki samotny z tym wszystkim. ciesze sie ze u Ciebie wszytsko dobrze sie skonczylo. Czy zaszlas po tym wszytskim w normalna ciaze? jesli tak to ile odczkaliscie itp.
          Ja bylam wczoraj w szpitalu na badaniu krwi, beta spadla do 95 wiec wszytsko na dobrej drodze. Dzwonila lekarka i mowila ze jek bede sie zle czuc, lub krwawienie bedzie bardzo duze mam jechac na pogotowie. w poniedzialek mam usg kontrolne. czuje takie ogolne oslabienie, ale to chyba norma przy tym wszytskim..
          krwawienie mam juz skape i od czasu do czasu lekkie pobolewanie brzucha i plecow..
          pozdrawiam serdecznie
          • peg32 Re: moja ciaza pozamaciczna 18.02.11, 16:19
            judyta76, jestem pewna, że wszystko się skończy u Ciebie dobrze, nie martwiłabym się wcale tym krwawieniem, bo to normalne przy spadającej becie.
            Przyznam, że ja tę moją ciążę pozamaciczną zniosłam gorzej psychicznie niż fizycznie. I niestety mimo iż minął już ponad rok, nie staraliśmy się kolejny raz. Dopiero ostatnio powoli zaczynam myśleć, żeby jeszcze raz spróbować...
            Co do tego ile odczekać, to mój lekarz pozwolił nam się starać jakiś m-c po tym, jak na usg było już wszystko ok. I tutaj dodam, że pomimo spadku bety, usg przez jakieś 2 m-ce jeszcze pokazywało poszerzony jajowód....To miało pewnie związek z samoistnym wchłanianiem ciąży, bez metotreksatu, a zatem wolniejszym.
            Czekam na dobre wieści. Pozdrawiam ciepło.
            • judyta76 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.02.11, 22:35
              hey peg. dzieki za postsmile az milo na duszy smile
              bylam dzis na usg. ciaza sie wchlania. jest ponad polowe mniejsza niz tydzien temu a beta spadla do 18 ..uffff.. takze bez zastrzyków i bez operacji.
              fizycznie ogolnie czuje sie super, ale psychicznie wysiadam. strach przed kolejna ciaza mnie powala na kolana. w szpitalu powiedzieli, ze juz nie musze przyjedzac na badania kontrolne, bo pozniom bhcg jest bardzo niski.
              mysle nad wizyta u prywatnego ginekologa.
              wczesniejsza ciaza zakonczyla sie poronieniem samoistnym w 6 tc a kolejna to pozamaciczna..
              pozdrawiam serdecznie
              • peg32 Re: moja ciaza pozamaciczna 23.02.11, 11:31
                judyta76 super wieścismile, życzę Ci żebyś trafiła na dobrego, zaufanego lekarza, który się odpowiednio poprowadzi dalej.
                Niestety po przebytej cp jesteśmy bardziej niż inne kobiety narażone na cp;-( ale co nam pozostaje, jeśli chcemy mieć dziecko? Zaryzykować.
                Wierzę, że nam się uda.
        • marl-ena7 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.08.14, 10:59
          Czesc dziewczyny
          w styczniu tego roku postanowilismy z mezem miec jeszcze jedno dziecko. W maju oczekiwan a miesiaczka nie pojawila hurra jestem w ciazy. Po dwoch tygodniach silne bole brzucha i mocne krwawienie wiec pomyslalam niestety nie udalo sie. ALE PO TYM ciagle mialam mdlosci i bole piersi zrobilam test -pzytywny,radosc niesamowita. Umowilam sie do lekarza i Usg pokazalo 7 tydzien ciazy malenki bobas plywal sobie serduszko bilo wszystko jest ok.
          Gin powiedziala ze wszystko jest ok nastepne usg i wizyta za 7 tyg. 1 lipca poszlismy oboje z mezem zeby zobaczyc nasze male szczescie niestety usg przez brzuch nic nie wykazalo a usg dopochwowe ze dziecko jest bardzo nisko i prawie nie ma wody. Skierowanie do szpitala
          a tam diagnoza ciaza szyjkowa 14 tydzien i lozysko wrosniete w bliznie po ostatniej cesarce korzenie az do pecherza. Lekarze nie pozostawili mi rzadnej nadziei najpierw trzeba usmiercic dziecko a pozniej modlic sie zeby nie bylo krwawienia. 10 lipca Pani doktor z pomoca usg wbila mi dluga igle w brzuch i wstrzyknela kwas w serce mojego malenstwa. To bylo straszne.
          Po tym hospitalizacja i pierwsza dawka metotrexatu bo BHCG jest 62 tysiace. DWa dni po tym bhcg ciagle wysokie i nie spada. Kolejna dawka metotrexatu tym razem dozylnie dawka onkologiczna,uprzedzono mnie ze po tej dawce wypadna mi wlosy. Caly czas sie boje bo moje malenstwo ciagle jest we mnie a wszyscy dookola strasza mnie zakazeniem. Ciagle dostaje antybiotyki i pelno lekow ale nic sie nie dzieje. Strasza mnie bo jak zaczne krwawic mocno to beda mi musieli usunac macice a tego nie chce.po tygodniu bhcg spadlo 0 40 tysiecy czyli dobrze mam slabe krwawienie ale wszystko jest ok. 20 lipca lekarka podaje mi cytotek na sprowokowanie skurczy. Skurcze mam ale nic sie nie dzieje moj dzidzius nie chce wyjsc.
          Po dwoch dniach dostaje znowu cytotek w podwojnej dawce niestety ciagle nic. Jezscze po dwoch dniach dostaje cytotek w poczwornej dawce ale niestety nic sie nie dzieje. 28 lipca wypisuja mnie do domu i mam sie natychmiast zgolsic gdyba krwawienie sie nasililo albo gdybym miala ostre bole. 1 sierpnia wieczorem w domu czuje ze cos sie dzieje w moim brzuchu ale nie boli. Poszlam do lazienki i urodzilam moje malenstwo- z jednej strony wileka ulga bo nareszcie a z drugiej strony horror bo jak na nie patrze to widze kompletne dziecko raczki nozki paluszki ma wszystko. Zdzwonie do szpitala ale pani doktor mi mowi ze nic sie nie dzieje jak nie mam boli i mocno nie krwawie to mam zostac w domu. Nastepnego dnia zalatwiamy z mezem malenka trumienke i miejsce na cmentarzu zeby pochowac nasze malenstwo. Czuje sie wypalona i psychicznie wykonczona. 7 sierpnia mam kontrol w szpitalu bhcg ciagle jest na 330 lozysko dobrze ukrwione ale jest maly postep bo korzenie odkleily sie od pecherza. I w zasadzie nic sie dzieje ciagle krwawie ale nie mocno w ciagu tygodnia bhcg spadlo do 168. Dzis 25 sierpien mam wizyte w szpitalu zbadaja mi bhcg i jesli nie jest na zero to jeszcze raz chemioterapia. Jestem zmeczona psychicznie i fizycznie bo chcialabym miec to juz za soba. Nie zycze nikomu takiego cierpienia przede wszystkim psychicznego.
    • kasia.p.s.75 Re: moja ciaza pozamaciczna 24.05.11, 16:12
      Witam...
      cieszę sie ze jest Was tutaj aż tyle ,kiedy ja przechodziłam swój dramat nie miałam z kim sie podzielić swoim nieszczęsciem ,tylko mąz był przy mnie ,ale przy nim udawałam , ze wszystko jest ok.a tak naprawdę to byłam załamana,ciągle płakałam jak nikogo nie było,nawet teraz jak to piszę nie mogę uwierzyć jak to wszystko mogłam znieśc,ale moze zaczne od początku.
      W 1999 roku zaszłam pierwszy raz w ciązę ,byłam szczęśliwa ale niestety moje szczęscie nie trwało długo ,gdy lekarz powiedział mi na wizycie ze to moze byc ciąza pozamaciczna, byłam w szoku ,ja? jak to mozliwe ? dlaczego ?,jeszcze teraz jak to sobie przypone to mam ciarki na skórze.
      No i niestety wylądowałam w szpitalu ,dalsze badania a w rezultacie -operacja .
      Ciąza była w prawym jajowodzie ,na szczęscie nie usunieto mi gosmile
      Po roku od tej ciązy zaszłam drugi raz w ciązę ,pierwsza reakcja to radosc i strach jedocześnie ,czy sie nie powrórzy to samo,ale na szczęscie wszystko było w porządku,w 2001 roku urodziłam córkę (teraz ma już 10 lat).
      W 2003 roku zaszłam po raz trzeci w ciązę i znowu powtórka z rozrywki ,wyrok- ciąza pozamaciczna, tym razem w lewym jajowodzie,dzien przed wigilią byłam operowana ,jajowód ocalał, tak jak w przypadku pierwszej ciązy pozamacicznej.
      I juz w sumie pogodziłam sie z tym że moja córka moze nie miec rodzenstwa,ale w głębi serca chciałam i miałam nadzieję ze moze sie uda?....I udało sie !! w 2008 zaszłam czwarty raz w ciążę ,a w 2009 urodziłam synka który juz dwa latka daje mi w kośćsmilesmile,ale tak ma być,jestem szczęsliwa ,wiem ze to wszystko nie poszło na marne.
      Trzymam kciuki za Was wszystkie !!!!
      • pectus79 pęknieta :( 25.05.11, 22:00
        moja cp pozostała niewykryta do konca. na 5 dni przed pęknieciem bylam u gina na usg bo miałam plamienia i bóle. nic nie zobaczył. nie podejrzewał w ogole zadnej ciazy.
        pękła 3 listopada 2010. ból koszmarny, omdlenia, szumy w uszach, białe paznokcie, temp 35, tetno 120, cisnienie 60/40. tyle pamietam. na szczescie zyje.

        dzis po raz pierwszy od tego zdarzenia zaczełam szukac na necie czegokolwiek o cp.
        • anette77_pl Re: pęknieta :( 25.06.11, 15:52
          witam,

          ja wlasnie jestem po laparoskopi, wczoraj w nocy. Wypuscili mnie juz coprawda do domu, lerze w lozku, bo podobno psychicznie szybciej kobieta dochodzi do siebie w domowych warunkach-tak podchodza do tego niemieccy lekarze....ale chyba nadal jestem w szoku i nie wiem co sie dzieje, moze to wsystko mi sie tylko sni sad
          To byla moje pierwsza ciaza.
          • kasia.p.s.75 Re: pęknieta :( 27.06.11, 11:03
            mam nadzieje ze moja historia da Ci nadzieję na to ze wszystko bedzie dobrze ..powodzenia.....Witam...
            cieszę sie ze jest Was tutaj aż tyle ,kiedy ja przechodziłam swój dramat nie miałam z kim sie podzielić swoim nieszczęsciem ,tylko mąz był przy mnie ,ale przy nim udawałam , ze wszystko jest ok.a tak naprawdę to byłam załamana,ciągle płakałam jak nikogo nie było,nawet teraz jak to piszę nie mogę uwierzyć jak to wszystko mogłam znieśc,ale moze zaczne od początku.
            W 1999 roku zaszłam pierwszy raz w ciązę ,byłam szczęśliwa ale niestety moje szczęscie nie trwało długo ,gdy lekarz powiedział mi na wizycie ze to moze byc ciąza pozamaciczna, byłam w szoku ,ja? jak to mozliwe ? dlaczego ?,jeszcze teraz jak to sobie przypone to mam ciarki na skórze.
            No i niestety wylądowałam w szpitalu ,dalsze badania a w rezultacie -operacja .
            Ciąza była w prawym jajowodzie ,na szczęscie nie usunieto mi gosmile
            Po roku od tej ciązy zaszłam drugi raz w ciązę ,pierwsza reakcja to radosc i strach jedocześnie ,czy sie nie powrórzy to samo,ale na szczęscie wszystko było w porządku,w 2001 roku urodziłam córkę (teraz ma już 10 lat).
            W 2003 roku zaszłam po raz trzeci w ciązę i znowu powtórka z rozrywki ,wyrok- ciąza pozamaciczna, tym razem w lewym jajowodzie,dzien przed wigilią byłam operowana ,jajowód ocalał, tak jak w przypadku pierwszej ciązy pozamacicznej.
            I juz w sumie pogodziłam sie z tym że moja córka moze nie miec rodzenstwa,ale w głębi serca chciałam i miałam nadzieję ze moze sie uda?....I udało sie !! w 2008 zaszłam czwarty raz w ciążę ,a w 2009 urodziłam synka który juz dwa latka daje mi w kośćsmilesmile,ale tak ma być,jestem szczęsliwa ,wiem ze to wszystko nie poszło na marne.
            Trzymam kciuki za Was wszystkie !!!!
            • anette77_pl Re: pęknieta :( 29.06.11, 13:26
              Twoja historia daje mi nadzieje, ze sie wszystko ulozy.
              Ja tak samo mialam ciaze w prawym jajowodzie, na sale operacyjna szlam z mysla ze jajowod jest pekniety i bedzie usuniety...na szczescie nie usunieto i lekarze mowia ze wszystko bedzie ok. Caly czas mnie drecza mysli dlaczego tak sie stalo i czy moze ja cos zle zrobilam. Obliczam tygodnie i przypominam sobie co robilam w czasie jak juz bylam w ciazy a nie wiedzialam tego....w poczatkowej fazie mialam nawet rentgen zebow i mysle czy to nie mialo wplywu. Wiem ze to i tak nic nie i ze tak poprostu sie dzieje...ale mysli sa silniejsze.
              Mam tak samo jak Ty, maz mnie wspiera ale widze ze on tez to przezywa.Ja przy nim jestem silna a jak jestem sama to placze caly czas w poduszke i zastanawiam sie DLACZEGO? Boje sie ze ta sytuacja powtorzy sie przy nastepnej ciazy.... sad
              • grunia.3 Re: 04.08.11, 21:49
                dochodze wlasnie do siebie po niedzielnej laparoskopii i usunieciu ciazy pozamacicznej wraz z jajowodem.to byl 6-ty tydz. ciazy. niestety to byla juz moja druga cp, a pierwsza tez zakonczyla sie usunieciem jajowodu.nie wiem co robic...staram sie jakos poukladac sobie to wszystko w glowie ale nie bardzo wiem jak.
                • szweda11 Re: 10.08.11, 21:32
                  ja też próbuje dojść do siebie po trzeciej ciąży pozamacicznej,moja historia jest taka:
                  1999r. poronienie 7 t.c.
                  XII 2005r. ciąża pozamaciczna jajnikowa (resekcja jajnika,wstrząs) cięcie brzucha
                  V 2007r. urodziłam syna przez cięcie
                  III 2011 ciąża pozamaciczna jajowodowa (usunięcie prawego jajowodu lalaroskopowo )
                  V 2011 badanie hsg w celu drożności lewego jajowodu ( wynik - drożny jajowód )
                  VIII 2011 ciąża pozamaciczna jajowodowa (usunięcie lewego jajowodu) cięcie brzucha
                  Teraz pozostało jak już to tylko in vitro,ale na razie nie chce mieć nic wspólnego z ginekologią,leżałam 11 dni w szpitalu i mam dosyć...
                  • mig2011 Re: 11.10.11, 22:10
                    Współczuję przejść, bo to co Ty przeszłaś, to już jest bardzo ciężkie. Dobre jest to, że masz jedno dziecko smile


      • carlad Re: moja ciaza pozamaciczna 21.07.11, 10:30
        To moja druga ciąża. Pierwsza zakończyła się w 9 tygodniu (puste jaja płodowe). Do 7 tygodnia przebiegała wręcz książkowo z idealnym wzrostem stężenia hcg.
        Obecna ciąża (ostatnia miesiączka 11.06.2011) pierwszy pomiar hcg wykonałam 13.07.11 i wyniósł on tylko 119. Lekarz kazał nie przejmować się niskim poziomem (bo jest w normie) lecz raczej wzrostem, a ten niestety jest niepokojący...16.07.11 (72 godz.) poziom 199! Dodatkowo od 16.07. zauważyłam, że śluz zabarwia się na lekko brązowy kolor.
        Kolejnego badania hcg nie doczekałam. W środę (20.07.11) obudził mnie silny ból brzucha i zaostrzone brązowe plamienie. Pojechałam do szpitala, gdzie na podstawie poprzedniego wyniku hcg-199, badania ginekologicznego i usg stwierdzono, że wcale nie byłam w ciąży tylko miesiączka mi się spóźniła. Na wypisie ze szpitala napisano - nieprawidłowe krwawienie z jamy macicy, total b-hcg 389,1, progesteron 12,64. Po kilku godzinach plamienie ustało. Czy rzeczywiście to nie była ciąża? Czy może tak zwana ciąża biochemiczna? Jeśli już samoistnie wydalona to skąd to rosnące hcg? Co powinnam w tym przypadku zrobić, ponieważ nikt mi nie zlecił kolejnych badań a tylko wizytę w poradni dla kobiet za dwa tygodnie? Czy może być to ciąża pozamaciczna, która ze względu na niskie hcg nie została wykryta? Z góry dziękuję za odpowiedź.

      • migotka0000 Re: moja ciaza pozamaciczna 28.04.13, 22:17
        Cześć. Ja miałam c.p rok temu, w prawym jajowodzie. usunieta laparoskopowo . jajowód zachowany. lekarze mi mowili ze tak sie zdarza, jednak ja im nie wierze, poniewaz kolezanka ostatnio mi powiedziala ze jej ciotki dwie po c.p nie mogły juz miec dzieci. tylko dlaczego nie mogly? moj przypadek jest inny niz wasz, poniewaz wy staraliscie sie o dziecko od nowa po połowie roku, a ja mam 21 lat dopiero i moj facet teraz nie chce dzieci, i chyba bede musiala czekac kilka lat na kolejna ciaze. a psychicznie juz nie wytrzymuje. nie chce czekac tak długo bo sie psychicznie wykoncze. niewiem co robic. bardzo sie boje=( te wypowiedzi w necie ze ktos po c.p nie moze zajsc w ciaze mnie załamuja. nie chce ludzic sie i zyc marzeniami ze kiedys xzostane matka jak moze tak nie bycsad doradzcie cos bo zwariujesad niewiem co jest ze mna nie tak? ja zaszlam wtedy w ciaze podczas okresu, moze okres zaburzyl wedrowke jaja do macicy? nie wytrzymam tego psychiczniesad zalozenie wlasnej rodziny to moje najwieksze marzenie! nie pragne niczego innegosad moja ciotka np, ma endometrioze, miala operacyjnie usuwane torbiele i jakos ciazy pozamacicznej nie miala chociaz miala 3 powody zeby w c.p zajsc! to dlaczego ja (teoretycznie) bez przyczyny mialam c.p? i teraz juz kazda nastepna moze taka bycsad nie mam ochoty tak zyc
        • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 29.04.13, 11:26
          migotka nie załamuj się nie wiem skąd te twoje koleżanki mają takie wiadomości, ale po cp można zajść w ciążę czasami trzeba się starać długo a czasami tak jak w moim przypadku w przeciągu dwóch miesięcy starań się zaciąży. Nie zamartwiaj się. Przyczyn cp jest wiele i tak na prawdę nie mamy na to wpływu w moim przypadku był "upośledzony" jajowód, który mi usunięto i z jednym jajowodem zaszłam bez problemu w ciążę. U mnie minęły ponad 3 lata od cp i nie było problemów. Niestety nikt nam nie zagwarantuje, że kolejna ciąża nie będzie pozamaciczna, ale nie możemy myśleć o najgorszym. Mi mój gin wyjaśnił w obrazowy sposób tak, że w jajowodzie są rzęski które przesuwają zapłodnione jajo do macicy i jeżeli jajowód jest "upośledzony" to nie wykonuje ruchów prawidłowych i nie przetransportuje "cennego towaru" do macicy. Przyczyn jak pisałam jest wiele, możesz sobie zrobić badanie na drożność jajowodów ja jednak postanowiłam, że nie będę się zamartwiać i jak już się podniosłam psychicznie to zaczęliśmy się starać. A w najgorszym przypadku pozostaje in vitro więc szanse na dzidzię są smile
          • migotka0000 Re: moja ciaza pozamaciczna 29.04.13, 11:34
            Aga - in vitro to koszt kilku a moze i kulkunastu tys. skad ja wezme taka kase? zreszta czytalam, ze ktos po in vitro tez miał pozamaciczna -,- chociaz tez mi sie to głupie wydaje, ale z drugiej strony po co ktos miałby kłamac? Myslalam o zrobieniu badan na drożność, ale wyczytalam w internecie że to może coś uszkodzić w jajowodach, więc się rozmyśliłam, bo nie chce tego pogorszyć. Zresztą skierowanie na to potrzebne, a mi lekarze odmówili skierowania na jakie kolwiek badania twierdząc że nie jest to potrzebne. W szpitalu jak lezałam także zaden lekarz nie wspomniał mi np o jakiejś chorobie, bo gdybym coś miała z narządami, badz jakąś chorobę to przy badaniu lekarz by chyba zauwazyl? laparoskopowo takze usuwajac mi ta c.p lekarz też by coś pewnie zauważył, a w wypisie ze szpitala nic nie pisze o jakiś nieprawidłowościach, piszą że jajniki prawidłowe, jedne co mnie tylko zmartwiło,to to że było napisane "trzon macicy w tyłozgięciu o niejednorodnej ehogeniczności" - w tej c.p jak jeszcze bylam , przed operacją. A po operacji (4 dni po) pisało - trzon macicy w tyłozgięciu o jednorodnej ehogeniczości, coś w tym stylu. No i oczywiście wymiary tyłozgięcia się zmieniły po usunieciu ciąży. Więc nie wiem czy ja mam tyłozgięcie na zawsze? Czy po prostu macica się przygotowywala do przyjęcia zarodka ? -,- A jeśli mam na stale to tyłozgięcie? to co wtedy? już nigdy z tym nie bede mogła zajść w ciążesad?
            • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 29.04.13, 11:50
              moja mama ma tyłozgięcie i urodziła dwójkę dzieci. A byłaś u gina co ci powiedział? Mój tez powiedział że na razie nie będziemy robić żadnych badań a jak po roku starań nic nie zajdę w ciążę to wtedy zaczniemy się martwić. Moja siostra miała in vitro nie miała owulacji miała robione badanie na drożność i jeden jajowód miała niedrożny i to właśnie lewy a ja w lewym miałam cp więc może mamy to wrodzone. Mój jajowód niestety pękł i cudem uszłam z życiem. No niestety in vitro to jest koszt duży i nie masz pewności czy organizm przyjmie ciążę. A czemu masz takie czarne myśli nie martw się może wcale nie będzie tak źle. Jak chcesz pogadać to pisz na gg 920774
              • migotka0000 Re: moja ciaza pozamaciczna 29.04.13, 11:59
                Moja matka też podobno ma tyłozgięcie. Ja jestem jedyna w rodzinie która miała c.p . Moja ciotka mimo endometriozy i zabiegów usuwania torbieli na jajnikach nie miała c.p a to są główne powody. Nie rozumiem tego...
    • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 11.10.11, 22:43
      Witam!
      Ja przeszłam ciążę pozamaciczną w wakacje, w wrześniu miałam laparoskopię, ale po kolei...
      W lipcu byliśmy na cudownych wakacjach, tak wypadły w te płodne dni, no super, miałam nadzieje, że się uda, bo już prawie rok się nie zabezpieczaliśmy, choć staraniami bym tego nie nazwała...No i po powrocie minęło trochę czasu, nie myślałam bardzo czy się udało, bo byłam mocno zajęta...no i 3 dni przed terminem miesiączki (a mam bardzo regularne) dostałam ją, tzn. tak mi się zdawało, więc już zupełnie nie myślałam, że się udało...ale ten niby okres trwał tylko 2, 3 dni i było skąpy, no ale pomyślałam ciul z tym, czasem i tak bywa, przecież byłam w kraju gdzie jest inny klimat. Ale zaczęłam czuć się mocno zmęczona, każdy czasem tak ma, więc to żadnej objaw...ale weekend przed 15 sierpnia, w sobotę zaczęło mi się mrowienie piersi, a nigdy tak nie miałam...w niedzielę już było wyraźne i wrażliwe sutki, więc tchnęło coś mnie żeby zrobić test ciążowy, akurat 2 jakieś stare miałam w domu...No i zrobiłam, dość szybko wyszły 2 wyraźne kreski, radość nieziemska...ale wszystko było pięknie zaledwie kilka dni, ok. czwartku zaczęły się minimalne plamienia, ale mam takie podejście, że tak wcześnie to się nie ratuje, bo nie ma jeszcze co, więc spokojnie czekałam...plamienia brązowe czasem były czasem nie, malutkie nadal...W sobotę tydzień po 1 teście zrobiłam drugi, druga kreska już bardzo gruba, więc beta HCG rosła. W środę 24 sierpnia poszłam pierwszy raz do ginki żeby potwierdzić, zobaczyć, co się dzieje...ginka stwierdziła polipa i że może to od niego to plamienie, bo też jest takie brązowe przy nim, macica rozpulchniona, ale USG mi nie zrobiła, zresztą zapewne by nic jeszcze nie wykazało. Ale też od razu powiedziała, że to może być pozamaciczna, że trzeba sprawdzić, więc skierowanie na CITO USG i zrobić bete HCG tego samego dnia i powtórzyć za 48 h. No i zapisała Duphaston 3 razy dziennie na te plamienia.
      Beta HCG wyszła normalna, jak na ten tydzień ciąży, po 48 h był lekki poniżej normy przyrost, ale był i tak dość spory, więc to o niczym nie świadczy, najważniejsze jest USG.
      Pierwsze USG u innej lekarki było 26 sierpnia, kobita zobaczyła, że jest pęcherzyk w macicy! Ale jakby za mały na ten tydzień ciąży, ale powiedziała, że nie ma się czym martwić, że to w granicach normy jest! W jajowodach nic nie znalazła...Mnie to tylko na moment uspokoiło...
      5 września trafiłam na wizytę i USG do dobrego lekarza, od razu mu wyszła pozamaciczna z wyraźną akcję serca, szok...6 tc i 1 dzień...on razu skierowanie do szpitala i tego samego dnia już tam była...Beta HCG wyszła prawie 5000 i nadal właściwie normalna uncertain. USG następnego dnia potwierdziło najgorsze, tylko że pojawił się płyn w zatoce Douglasa, krew w jamie brzusznej i szybko trza było robić laparoskopię. 6 września ok. g. 10, już byłam po operacji, bez prawego jajowodu i jeszcze jakiegoś małego mięśniaka znaleźli, które na USG nie było widać, reszta podobno ok...Szybko doszłam do siebie, żadnych bóli właściwie i 7 września już byłam w domu...
      Jeśli chodzi o objawy: to oprócz tego plamienia, które było małe, które często też bywa normalne, to nic nie czułam, żadnych ostrych bóli brzucha ani razu, bóli barku, żadnej niskiej bety HCG, czy test negatwny, wyraźnie pozytywny szybko po terminie... jak to się pisze w objawach ciąży pozamacicznej...zmęczenie jak w normalnej ciąży, ból piersi, momentami małe mdłości...tylko w pewnym momencie, jak leżałam, to czułam taki mały ucisk po prawej stronie, tak gdzie była ta ciąża, ale to nie był żaden ból, tylko jakby coś leżało mi tam, tak lekko...
      Chciałam się podzielić z innymi kobietami głównie tym, że tak jak w normalnej ciąży, nie ma zasady, szablony, objawów może być multum, może nie być prawie wcale. Ja od wykonania pierwszego testu do laparoskopii ani razu nie poczułam bólu brzucha! Także nie ma co się sugerować, że najczęściej piszą że ostry ból brzucha, no tak ostry, ale to jak dojdzie już do pęknięcia jajowodu...
      • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 09:32
        Bardzo, bardzo współczuję i rozumiem doskonale - oj coś te nasze prawe jajowody zawodzą - ja też nie mam prawego.
        Nie rozumiem tylko jednej rzeczy z twojej historii, napisałaś, że lekarka zobaczyła pęcherzyk w macicy i co z nim? Czemu więc usunęli ci jajowód?

        Pozdrawiam
        I głowa do góry, nie jesteś sama, jest tu nas mnóstwo (niestety)
        • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 10:09
          Wielkie dzięki agula66 za ciepłe słowa smile

          Nie wiem, co to było w macicy, może po prostu zmiany hormonalne w organizmie i się na moment jakiś pęcherzyk pojawił, na opisie USG, mam że pęcherzyk wygląda na 4 tc...a może były dwie ciążę, tylko pęcherzyk się wchłonął...No ale teraz to już bez znaczenia. Na USG 5 września już żadnego pęcherzyka w macicy nie było.

          Właśnie doczytałam Twoją historię, współczuję Ci, bo przeszłaś aż dwie takie ciążę. No ale pewnie Ci lekarze powiedzieli skoro dwie takie z tego samego jajowodu, to raczej pewne, że coś z tym jajowodem było nie tak. Ale lewy masz zdrowy?
          Ja podobnie jak Ty byłam zdrowa, żadnych ginekologicznych problemów, cykle idealne, bezbolesne miesiączki, a tu coś takiego...no ale drożności jajowodów, to nie widać na USG...Ostatnio lekarz mi powiedział, że mogłam przejść kiedyś zapalanie jajowodów, przydatków których nie czułam, chlamydia, niby to rzadkie, ale się zdarza...
          I też mam takie dylematy, czy robić jakieś badania dodatkowe teraz, czy czekać. Bo od listopada znów mamy zielone światło na starania, nie dostałam żadnych leków, żadnych skierowań na badania, fakt że lekarza mam super, bo on też mi robił laparoskopię, ale i tak mam wątpliwości.
          Powiedź jak Twoja sytuacja teraz wygląda?

          Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za odzew smile
          • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 10:42
            Ja dwa tygodnie temu miałam robione badanie HSG pozostałego jajowodu, wynik jest powiedziałabym średni. Jajowód drożny, ale długi i wąski więc komórka może po prostu utknąć. Dopiero ciąża pokaże jak z nim tak naprawdę jest.
            No ale mamy działać, nic innego nam nie pozostaje. Boję się bardzo bo to moja ostatnia szansa na naturalne poczęcie, ale cóż zrobić. Jestem u kresu sił psychicznie, jest mi bardzo ciężko, ale trzeba żyć dalej i nie poddawać się.
            Spotkałam wspaniałego lekarza a zarazem cudownego człowieka, bardzo mi pomaga, rozmawia z nami, stara się pomóc jak może. Teraz załatwiamy papiery bo wymyślił żebym pojechała do uzdrowiska na zabiegi borowinowe - może czytałaś o tym. Więc jak się uda na pewno pojadę. Spróbuję wszystkiego co może pomóc.
            • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 11:07
              Będzie dobrze smile. Powiem tak lakonicznie, bo może masz ochotę popisać więcej na GG, czy mailowo? Mój mail: tymilka3@wp.pl. Miło będzie jak się odezwiesz, obiecuję jeszcze dziś odpisać smile
              • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 12:15
                Napisałam ci maila. Mam nadzieję, że dotarł.

                Pozdrawiam

                > Będzie dobrze smile. Powiem tak lakonicznie, bo może masz ochotę popisać więcej na
                > GG, czy mailowo? Mój mail: tymilka3@wp.pl. Miło będzie jak się odezwiesz, obie
                > cuję jeszcze dziś odpisać smile
                • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.10.11, 12:52
                  Tak doszedł, dzięki, Opiszę Ci po 15 smile i może pogadamy na GG jak będziesz mogła?, przez maile prześlę Ci swój nr GG.
          • kah777 Re: moja ciaza pozamaciczna 14.10.11, 18:00
            W macicy był tzw. pseudopęcherzyk. Też taki miałam i też był malutki jak na wiek ciąży. Lekarz nie potrafił mi wytłumaczyć dlaczego takie pseudopęcherzyki powstają - pewnie dla zmylenia przeciwnika, bo innego powodu nie widzę. Przez ten pseudopęcherzyk nie rozpoznali cp, dopiero jak trafiłam w 7 tyg. z krwawieniem do szpitala. Ja tez nie miałam żadnych bólów brzucha, tylko z prawej strony taki nerwoból, który promieniował aż do kostki, ale myslałam, ze to przez torbiel, który zrobił mi się na jajniku.
    • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 17:03
      Witam!! zainteresowana tematem postanowiłam założyć konto i podzielić się z wami i moją jeszcze nie skończoną historią .... piszę te słowa na kilkadziesiąt minut przed telefonem z wynikiem badania betahCg.....

      zanim opowiem co i jak chciałam napisać, że wszystkie te historie które przeczytałam są niesamowite i smutne i strasznie podziwiam wszystkie z was za to co przeżyłyście i za to, że podejmujecie walkę i nie poddajecie się <brawo> smile

      A teraz moja krótka historia. Mam 24 lata i 2 i pół rocznego synka Michałka smile. Po odstawieniu tabletek anty w sierpniu okres we wrześniu się pojawił później była miesięczna przerwa. Zaczęłam się niepokoić gdy okres spóźniał mi się już około tyg. podejrzewałam ciążę ponieważ z reguły miałam regularne miesiączki. Zrobiłam test- wynik pozytywny. Przepraszam za to co teraz napisze bo wiem, że większość z Was pargnie mieć dzieci ale nie może.... lecz ja bardzo się bałąm tego wyniku bo nie byłam gotowa na drugie dziecko, nawet przy pierwszym się tak nie stresowałam i sam ten stres jest dowodem na to, że nie byłam gotowa. Ale postanowiłam umówić się do mojego ginekologa aby potwierdził lub wykluczył ciążę! dodam, że dziwnei się czułam niby jak w ciąży: przeszkadzały mi perfumy w autobusach, nawet jak ktoś jadł chipsy koło mnie, miała uczucie słabości np. w autobusie - te objawy sprawiały, że zaczęłam myśleć iż to jednak ciąża, więc zaczęłam się też godzić z tą myślą, chociaż to nie był wymarzony dla mnie czas na 2 dziecko to na pewno bym też była szczęśliwa. I tak dokładnie wczoraj 12.10.2011 byłam u swojego ginekologa w macicy nie znalazł niczego, powiedział, że jest w porządku, natomiast zaniepokoiła go zmiana (pęcherzy nie wiem jak to nazwać) pod lewym jajnikiem prawdopodobnie w jajowodzie, zmiana ma około 1cm- lekarz podejrzewa ciąże pozamaciczną ale dla pewności zlecił badanie z krwi. Na pewno mam szczęście, ze w miare wcześnie pojawiłam się u ginekologa, na razie nie odczuwam silnych bóli, nie mam krwawienia ani brozowawego śluzu, mam tylko takie wrażenie jakbym była "pełna w środku". Aha mój lekarz niestety nie powiedział mi nic na temat cp , może nie chciał mnie straszyć? a ja do wczoraj na prawde bladego pojęcia o tym nie miałam, moze kiedyś coś o tym słyszałam ale nie miałam pojęcia jakie są tego skutki.

      Czekam na wynik ale czuję, że podejrzenia lekarza są słuszne i szybko zareagujemy i być może unikne zabiegu.... wszystkiego dowim się dzisiaj....

      A wy moje drogie kochane forumowiczki uważajcie na siebie i na lekarzy jak was coś niepokoi to idzcie do następnego i następnego lekarza bo ja czytając nie które historie to na przemian nie dowierzał i an przemian miałam łzy w oczach........... nie wiem czy zniosłabym taki ból jak co ponoe które z was ;/

      jeszcze tylko napiszę, ze jeśli potwierdzi się wynik i jest to cp to jest to około 3-4 tyg. co też daje mi nadzieje an bezbolesne pzretrwanie tego .........
      • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 17:46
        Hej mikemona! smile
        Uzbrój się w cierpliwość, bo jeszcze masz szansę, że będzie ok, skoro nie ma pewności, wiem że to trudne, ale dasz radę!
        Jeśli mogę się z Tobą podzielić tym, co mi wiadomo od lekarzy i zaufanych osób o cp...Są trzy sposoby postępowania w takich ciążach: postępowanie wyczekujące, że sama się wchłonie, przy niskiej becie HCG, prawie nie rosnącej albo spadającej... podanie silnego leku metotrexat, ale też przy becie do jakiegoś poziomu, zależy to też od szpitala i jak nie ma akcji serca zarodka, no i laparoskopia albo laparotomia, a więc zabieg chirurgiczny.
        Jeden pomiar bety HCG niewiele Ci powie, tylko potwierdzi, czy jesteś w ciąży czy nie...ważny jest wzrost jej po 48, 72 h, ja np. w cp miałam wysoką betę HCG, a wzrost tylko lekko poniżej normy, wtedy i tak się czeka, aż USG pokaże coś, czy nie...
        Jak liczysz tygodnie ciąży?
        Lekarze liczą od 1 dnia ostatniej miesiączki, więc w momencie nie pojawienia się jej w ciąży masz już 4 tc, a USG najwcześniej wykazuje coś ok. 5 tc...
        • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:15
          mig2011 licząc od 1 dnia ostatniej miesiaczki bedzie to około 5 tyg nawet nie wiedziała, ze tak to się liczy (mało jeszcze wiem) pociesza mnie to, że być może uniknę zabiegu a ciąża sama się wchłonie wiem, że przede mną jeszcze kilka badan betaHCG.........
          • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:23
            Spokojnie, u Ciebie jeszcze nic nie wiadomo i cp, to jednak się rzadko zdarza. No właśnie jedna beta HCG nic nie powie, niby trochę za niska jak na ok. 5 tc, ale na tym etapie bardzo wczesnej ciąży, to nie ma reguły.
            Liczy się od OM (pierwszy dzień ostatniej miesiączki), czyli rozumiem że tydzień spóźnia Ci się okres? Czasem się jeszcze dodatnie że np. 6tc (od OM), a 4 tc (od zapłodnienia)
    • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 17:39
      dzwoniłam! mam wynik-jest pozytywny 38,18 moj lekarz powiedział ze to niski wynik i zebym jutro przyszłz na usg i pewnie powie co i jak. Ale stres mnie zrzera co ten wynik oznacza? Czy jest niski bo ciaza jest jeszcze wczesna czy dlatego ze samoistnie sie wchłania?
      • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 17:52
        Spojrzałam na swoje wyniki bety HCG i normy, u mnie Twój wynik to 3 4 tc...ale ewidentnie ciąża, więc nic dziwnego że na USG nic nie widać...
        • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:17
          na usg widać tak jakby pusty pęcherzk? tak to określił lekarz pod lewym jajnikiem nawet ja to widziałam chociaż z odczytywania czegokolwiek z usg zawsze byłam słaba nawet w będąc w 1 ciąży jak lekarz mi coś pokazywał i mówił czy to widzę to przytakiwałam ale tak na prawdę nie wiedziałam o co chodzi
          • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:26
            Pęcherzyk może być też po owulce na jajniku z którego wyszła komórka jajowa, tylko ze to na jajniku musi być, i to samo zanika...ja tak miałam prawie 2 tygodnie po opóźnieniu okresu...
            • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:31
              Chodziło mi, że na USG w macicy jeszcze u Ciebie może nie być nic widach, to norma jak na ten tydzień, ja bym z tydzień poczekała, możesz w międzyczasie bety HCG robić...
              • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 18:42
                od tej pory będę robić już wszystko w porozumieniu z moim lekarzemsmile mam nadzieje, że wie co robi ........

                chodzi ci o to, że może nie być widać jeszcze ciąży która mogła się pojawić w macicy ?? (znaczy zagnieździć się?) a oprócz normalnej jeszcze nie widocznej ciąży moze być cp? tak jak podejrzewa lekarz ?? tak czy inaczej beta wyszła pozytywnie..... czy może być tak że widoczna jest ciąża pozamaciczna a normalna nie?
                • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 19:15
                  Oczywiście że lekarz jest Twoją wyrocznią wink, ale niestety różnie z tym bywa, obyś dobrze trafiła.
                  W ciąży na pewno jesteś...z tego co mi wiadomo jakby były 2 ciąże, to powinny być tej samej wielkości...mówię Ci co wiem, a trochę już badań przeszłam i się popytałam lekarza...Mi teraz lekarz jak sie uda kazał najwcześniej na USG przyjść 5 6 tc, wtedy już powinno być coś widać. A beta HCG u mnie w cp nic nie powiedziała, no chyba żeby teraz wyszła bardzo niska, a po 48 prawie nie rosła, albo spadała.
                  • mikemom Re: moja ciaza pozamaciczna 13.10.11, 19:28
                    Sama już nie wiem co myśleć. Na pewno jutro wypytam o wszystko lekarza!czy możliwe jest żeby cp było widać (tak jak pisałam pod lewym jajnikiem około 1 cm na usg bardzo dobrze widoczne) a w macicy nic żadnych zmian, pęcherzyków i tym podobne? macica na ten czas była ok nic nie było widać. Więc możliwe jest żeby w tym stadium było widać cp a normalnej nie? chyba, że ciąża jest ale prawidłowa w macicy ale jeszcze nie widoczna a to pod jajnikiem to nie wiadomo co.....? w którym tyg. ciąża jest widoczna na usg dopochwowym bo takowe robiłam ostatnio??
    • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 01.12.11, 20:02
      Witajcie. Jestem załamana i przestraszona, 5 dni temu wyszłam ze szpitala, jestem po laparoskopii, z lewego jajowodu usunięto cp.
      Zaczęło się jak bajka ślub i podróż poślubna. Cicho liczyłam, że wrócę z dzieciątkiem w środku. W dniu planowanej @ test niesety negatywny, a 3 dni temu okres, niestety po 7 dniach nadal krwawiłam. Zaczełam szperać po necie i wyczytałam, że czasem w początkach ciąży się to zdarza. Pobiegłam do apteki po test, 3 testy pozytywne, więc następnego dnia siedziałam już w poczekalni u ginekologa. Niestety w macicy nic nie widzał, a i jej grubość nie odpowiadała ciąży. Powiedziała, że poronienie samoistmne, ale na wszelki wypadek zebym bHCG zrobiła. Pobiegłam do laboratorium, następnego dnia wynik 166. Przez telefon lekarz kazal mi powtórzyc test - kolejny po 48 godzinach 295 bHCG. Od razu inny lekarz. Zobaczył cień przy lewym jajniku i dał skierowanie do szpitala. W szpitalu mnie obesrwowali bo opróc krwawienia żadnych bóli nie czułam. W końcu zrobili USG i na następny dzień laparoskopia. Powiedzieli, że wszystko się ułoży, że za 4 tygodnie możemy znowu podjąć starania. Bardzo się boję, że sytuacja znowu się powtórzy a ja nie wiem czy psychicznie sobie z tym ponownie poradze. Powiedzcie czy po pierwszej cp często zdarza się kolejna? Tak bardzo marze o zdrowym maleństwie...
      • mig2011 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.12.11, 09:53
        Witaj magda!
        Szczerze współczuję, bo we wrześniu przeżyłam to samo (możesz poczytać gdzieś wyżej post z moją historią), ale uwierz mi to jeszcze nie koniec świata, znaczna większość kobiet ma dzieci po takiej ciąży, więc jak mówili lekarze ułoży się, musi smile
        Trochę mnie dziwi dlaczego Ci metroteksatu nie wstrzykiwali przy niskiej B HCG często się to stosuje jako alternatywa laparoskopii. No ale mniemam, że dlatego że krwawiłaś i bali się, że jajowód w końcu pęknie, no i pewnie ciąża była żywa, skoro B HCG przyrastało, wtedy też się raczej tego leku nie stosuje...Który to był tydzień?
        Miejmy tylko nadzieje, że ta ciąża, ani laparo nie uszkodziły na tyle jajowodu, żeby się nie stał niedrożny. Będę szczera czasem zdarza się więcej niż jedna cp, rzadko, ale się zdarza. Ale na razie nie myśl o tym, wracaj do formy, tylko miesiąc musicie odczekać, to bardzo mało smile
        Jak to mówi mój lekarz mimo wszystko najważniejsze, że w ciąże zachodzę, głowa do góry nadal mamy )Ty i ja) duże szanse na zdrową ciążę smile
        • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.12.11, 06:06
          witajcie, pozbierałam się już troszkę.
          Był to 7 tycień ciąży.
          Teraz czekam z niecierpliwością aż będę mogła spróbować ponownie.
          W szpitalu mi powiedzieli, że mam pocekać min 4 tygodnie, natomiast mój lekarz na wizycie kontrolnej zalecił 3 miesiące. I w sumie nie wiem ile czekać
          • kah777 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.12.11, 15:23
            To tak jak u mnie, też koniec 7 tygodnia i też dostałam przy wyjsciu ze szpitala 2 sprzeczne informacje. Jeden lekarz kazał mi się starać po pierwszej normalnej miesiączce - czyli po miesiącu, a drugi po trzech miesiącach. Jeżeli nie miałaś łyżczkowania to możesz starać po pierwszej miesiączce - info od lekarza. Oczywiście posłuchałam tego pierwszego, ale i tak nic z tego nie wszyszło. Udało mi sie po 6 miesiącach, ale niestety doszło do mikroporonienia. Nadal żyje nadzieją, że skoro się udało z jejdnym jajowodem, to uda się znowu i tym razem będzie ok.
      • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 03.12.11, 16:05
        Hej magdalenna1986,
        tak mi przykro i bardzo współczuję, no i łączę się w cierpieniu.
        Moją historię możesz tu przeczytać wyżej. I odpowiadając na twoje pytania powiem tak, ponowna ciąża pozamaciczna może się zdarzyć ale są też wielkie szanse na szczęśliwą kolejną ciążę - wiele dziewczyn jest przykładem. Ja niestety miałam pecha - przeszłam dwie - w tym samym jajowodzie, w wyniku, których go straciłam. Teraz pozostał mi jeden jajowód i też bardzo się boję jak będzie, czy podoła i przetransportuje komórkę do macicy.
        • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.04.12, 20:15
          Witajcie,
          znowu jestem w ciąży i potwornie się boję, że i tym razem okaże się, że to cp.
          Test ciążowy zrobiony w 27 dc 2 kreski, choć jedna złabiutka. Następnego dnia bHCG 200 i wyzyta u lekarki którra kazała za tydzień powtórzyć bete a za 2 tygodnie zgłosić się do niej bo dopiero wtedy najwcześniej coś zobaczy.

          Jutro idę powarzać betę, policzyłam sobie, że gdyby było dobrze to od wtorku (200) powinna urosnąć do poniedziałku do min jakieś 1500...

          Oprócz tego mam piersi tak wrażliwe że nie mogę ich dotknąć, podbrzusze co jakiś czas pobolewa jak na okres, no ale odczuwam też kłucie w lewej pachwinie, takie uczucie gorąca.

          Nie wiem co będzie, ale nie ma godziny, żebym nie przypominała sobie koszmaru poprzedniej cp....
          • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.04.12, 08:34
            Cześć magdalenna1986,
            chciałabym cię jakoś pocieszyć. Nie martw się kochana na zapas, teraz już musi być dobrze. Postaraj się myśleć pozytywnie. Wiem, że łatwo gadać, radzić a trudniej zrobić ale wiedz, że jestem z tobą bo doskonale cię rozumiem co czujesz. Głowa do góry. Trzymam kciuki. No i informuj na bieżąco.
            • magdula602 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.04.12, 10:12
              magdalenna1986 trzymam kciuki trzeba mieć wiarę do samego końca że wszystko będzie ok! Z całego serce życzę pięknej fasolki i spokojnej ciąży smile
              Ja mi mimo swoich porażek nie poddaje się i niedługo zacznę starania na nowo i mocno wierzę że ty razem będzie wszystko ok.

              pozdrawiam serdecznie
          • kasia.p.s.75 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.04.12, 11:01
            witaj magdalenna1985....ja też trzymam za ciebie kciuki i wiem ze uda sie ,bo sama to kiedyś przeszłam,musisz w to bardzo uwierzyc i bardzo tego chiec ....pamietaj ''nadzieja zawsze umiera ostatnia''życzę powodzenia ,a moją historie mozesz poczytać ,mam nadzieję ze troszkę ci to doda siłysmile
          • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.04.12, 18:15
            Witajcie...
            Cały dzień dziś bolała mnie lewa pachwina, pośladek, biodro... Aż wyć mi się chciało ze strachu.

            Odebrałam właśnie wynik bhcg - 2318,00 (16 kwietnia), poprzedni wynik z 10 kwietnia to 195,40.

            Nie wiem czy się cieszyć, czy bać... Z jednej strony ból identyczny jak wtedy, a z drugiej ten w miare ok wynik...

            Ostatni okes miałam 15 marca wiec to bardzo wcześnie jeszcze. Znalazłam lekarza na 19 kwietnia mam nadzieję, że wtedy wszystko już będzie jasne.

            Bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia. Nawet wiecie ile one dla mnie znaczą.
            • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.05.12, 10:46
              Witam wszystkie dziewczyny po cp. Niestety w pierwszej chwili kiedy słyszymy, że to cp to dramat pamiętam do dziś co w tedy czułam. Ale piszę żeby dodać Wam otuchy. Minęło 3 lata od mojej cp zakończonej usunięciem jajowodu lewego jak dziś o tym myślę to nawet lepiej, że to właśnie się tak skończyło. Jakby go uratowali mogłoby dojść do kolejnego zapłodnienia w lewym jajowodzie.... Moja cp przebiegała bardzo drastycznie pęknięty jajowód niesamowity ból, krew w jamie brzusznej w ostatniej chwili trafiłam na stół mimo, że od samego początku lekarz monitorował wszystko ( czyja to wina już nie chcę o tym myśleć). Przez 3 lata moja psychika nie pozwalała mi na kolejne próby opanowywał mnie taki strach, nie do opisania na szczęście mam CUDOWNEGO MĘŻA, który mnie zawsze wspiera. Lekarze mnie tylko straszyli, że teraz to mam 50% szans na normalnie rozwijającą się ciążę. Ale nadszedł czas kiedy powiedziałam sobie co ma być to będzie odwiedziłam nowego lekarza zrobiłam sobie podstawowe badania (trafiłam na fajnego lekarza powiedział że to tylko 10% szans na powtórkę i żebym wracała do domu i brała się do "roboty" smile i tak zrobiłam.....a dziś moja dzidzia rośnie w moim brzuszku dopiero początek 6tc, ale jestem szczęśliwa. Dlatego dziewczyny nie czekajcie tylko próbujcie co ma być to będzie to zależy tylko od tego na górze. Trzymam za Was kciuki, pamiętajcie takie fora są bardzo pomocne w psychicznym przetrwaniu tego, możecie porozmawiać z osobami które to przeszły (wiem jak jest denerwujące jak ktoś kto tego nie przeżył mów Ci że wszystko będzie dobrze, albo że przesadzasz). Buziaki wierzcie a się uda.
              • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 22.05.12, 13:04
                Piękna historia. Z wielką nadzieją się ją czyta.
                Gratuluję ci z całego serca i zazdroszczę. Mam nadzieję, że i moja historia tak się skończy. Ja jestem 2 lata po cp i jeszcze nie opanowałam strachu.
                • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.05.12, 19:53
                  agaa66 a ja czekam na nowe szczęśliwe wieści od Ciebie, no i oczywiście od reszty dziewczyn. Pamiętajcie głowa do góry.
              • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 23.05.12, 15:36
                Serdecznie gratuluję! Sama przekonałam się, że trzeba wierzyć i się nie poddawać smile Ja jestem pół roku po pozamacicznej, obecnie w 10 tygodniu zdrowej ciąży, dziś na usg widziałam jak mój 3 cm maluszek się ruszasmile
                • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.05.12, 16:02
                  Wiem, że strach jest paraliżujący i nie raz płakałam, że nie dam rady....i czekaliśmy aż w końcu się przełamałam. Mam nadzieję, że w styczniu urodzi się zdrowa dzidzia serduszko bije mocno na razie wszystko ok. Niestety dziewczyny nic nam nie pozostało jak próbować co ma być to będzie. Zacisnęłam zeby i do "dzieła" oczywiście jak zobaczyłam dwie krechy nie potrafiłam się cieszyć, cały czas coś mnie bolało, noga zaczynała mi drętwieć, tak szalała moja psychika od razu pobiegłam do gina, żeby sprawdził czy wszystko ok. Trzymam kciuki jak chcecie pogadać z kimś kto to przeżył piszcie na gg 920774. Buziaki dziewczyny będzie dobrze.
                • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.05.12, 19:46
                  magdalenna, ale ta psychika człowieka jest nieobliczalna, co? Na kiedy masz termin, pewnie jesteś grudniowa? Ja też miałam teraz takie bóle jak przy cp. Także dziewczyny nie martwcie się jak tylko poczujecie się na siłach działajcie. Mój gin mówi, że na wszystko najlepszy jest sex smile . A co do czasu ile trzeba odczekać mi każdy lekarz mówił 3 m-c żeby organizm się pozbierał i nabrał sił.
                  • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 28.05.12, 14:43
                    Termin mam na 22 grudnia wink mam nadzieję, że uda się do 22 urodzić, bo jakoś nie wyobrażam sobie świąt w szpitalu.

                    Trzeba walczyć i nie poddawać się. smile
    • mo.1983 Re: moja ciaza pozamaciczna 11.06.12, 15:57
      Niestety dołączam do Waszego grona...

      Mam na imię Monika, 28 lat. Była to moja pierwsza ciąża.

      Przez kilka ostatnich lat byłam pacjentką pewnej pani ginekolog z Warszawy, niestety w związku z tym, jak potoczyła się moja historia, już nigdy więcej nie przestąpię progu jej gabinetu.

      Ponieważ przez ok. 1,5 roku niestosowania żadnych metod zapobiegawczych nie zaszłam w ciążę zostały mi zlecone badania hormonalne, również mąż zbadał nasienie. Właściwie wszystko było w normie, mimo tego lekarka zapisała mi Duphaston od 16 do 25 dnia cyklu, miałam go stosować przez kolejne 4 miesiące, a jeśli nie uda mi się w tym czasie zajść w ciążę, ponownie się do niej zgłosić. W czwartym cyklu zobaczyłam dwie kreski na teście. Od razu więc zadzwoniłam, żeby zapytać co dalej. Ponieważ miałam kontynuować przyjmowanie Duphastonu tego samego dnia pojawiłam się u w gabinecie. Był to 27 dc (9 maja 2012), a więc sam początek, niczego nie było widać w macicy. Umówiłyśmy się, że przyjdę za tydzień – wtedy już zarodek powinien być widoczny. Czułam się dobrze, ale ciągle prześladował mnie jakiś wewnętrzny niepokój, chociaż nie należę do osób nadmiernie skupiających się na sobie i swoim stanie zdrowia, histeryczką na pewno nazwać mnie nie możnasmile Zrobiłam badanie na poziom beta-HCG w odstępie dwóch dni (10 maja wynosił 148 jednostek, a 12 maja – 407). Do lekarza ponownie poszłam 9 dni po pierwszej wizycie - 18 maja. Był to ostatni dzień 5 tygodnia licząc od pierwszego dnia ostatniej miesiączki. Podczas USG transwaginalnego nadal zarodek nie był widoczny. Nie wzbudziło to jednak niepokoju lekarki. Ja z kolei byłam zaniepokojona pytaniami typu: „A po co ja Pani zapisałam Duphaston?”, „Ile mm miało endometrium podczas poprzedniego badania?”, „Czy miała Pani wcześniej poronienie?”. Nie wymagam, aby znała ona moją historię od A do Z, ale ponieważ od kilku lat była jedynym lekarzem ginekologiem, jakiego odwiedzałam, miała wszystkie dane na mój temat w prowadzonej przez siebie karcie. Podczas tego badania przebąknęła coś o ciąży pozamacicznej, jednak nie zlokalizowała jej. Podkreśliłam, że z uwagi na to, że mam krótkie cykle moja ciąża jest „starsza” niż np. u kobiety, której cykl sięga 30 dni. Po tym badaniu, które było w piątek, poprosiła mnie, abym spokojnie jeszcze poczekała i pojawiła się za kolejne 5 dni, czyli w najbliższą środę. Nie policzyła mi wielkodusznie za tę wizytę i się pożegnałyśmy.

      Moje przeczucie mówiło mi jednak, że coś jest nie tak. Zadzwoniłam do swojej koleżanki, która jest położną i opowiedziałam jej swoją historię. Okazało się, że tego dnia nasz wspólny znajomy, który jest ginekologiem-położnikiem na oddziale w Pruszkowie akurat miał dyżur. Polecił mi jak najszybciej zrobić ponowne badanie na beta-HCG. Pojechałam do laboratorium całodobowego, po godzinie odebrałam wynik: 3348 jednostek. Dostałam polecenie, aby jak najszybciej stawić się na oddziale. Nie minął kwadrans, a już znałam diagnozę – ciąża pozamaciczna umiejscowiona w jajowodzie, blisko prawego jajnika; 200 ml krwi w jamie brzusznej (o dziwo nie odczuwałam jeszcze żadnych bóli). Kilka godzin później trafiłam na stół operacyjny, miałam wykonaną laparoskopię; na szczęście udało się zachować wszystkie narządy.

      Jak to jest, że na podstawie przeprowadzonego wywiadu i badania USG moja lekarka nie była w stanie nic stwierdzić, a kilka godzin później na oddziale w szpitalu nawet ja bez trudu dostrzegłam zarodek na ekranie? Dlaczego nie zaniepokoiło jej to, że pomimo prawidłowego przyrastania poziomu beta-HCG zarodek nie był widoczny w macicy? Mogła przecież skierować mnie na badanie krwi w trybie natychmiastowym, które dałoby pełny obraz sytuacji, skoro w USG nie była w stanie nic stwierdzić.

      Rozumiem, że jestem tylko jedną z wielu pacjentek i nie oczekuję, że lekarz będzie interesował się moim losem jak rodzina czy bliscy. Jednak sytuacja, w której się znalazłam jest stanem zagrożenia życia. Zastanawiam się czy taka lekarka, która miała mnie wpisaną na wizytę w środę 23 maja, w momencie kiedy się nie pojawiłam, nie zadaje sobie pytania co się przytrafiło? To chyba zwykłe ludzkie podejście.

      Nie ukrywam, że mam żal do lekarki o to, że nie potraktowała mnie z należytą uwagą i o to, że nie wzbudziło jej wątpliwości to, że zarodek nie był widoczny. Widziała w macicy jedynie jakąś plamkę. Gdyby nie moja dociekliwość najprawdopodobniej trafiłabym kilka dni później do szpitala w poważniejszym stanie.

      Staram się jednak dostrzegać pozytywne strony tego, co mnie spotkało - że trafiłam na stół operacyjny stosunkowo wcześnie, dzięki czemu mam nadal oba jajowody i jajniki.

      Od chwili operacji minęło ponad trzy tygodnie i na razie nic nie planuję. Czekam na wizytę u lekarza, który został mi polecony na oddziale. Wtedy dowiem się co powinnam robić dalej, jakie badania przejść i kiedy znowu pomyśleć o ciąży. Staram się nie myśleć o tym, że straciłam DZIECKO. Na tak wczesnym etapie ciąży straty nie odczułam bardzo dotkliwie. Raczej szkoda mi jest tego, co by było gdyby....gdyby wszystko potoczyło się pomyślnie.

      Nigdy nie uważałam się za wyjątkową szczęściarę, ale też nie sądziłam, że mam pecha. Skoro prawdopodobieństwo ciąży pozamacicznej wynosi (wg różnych źródeł) od 0,5 do 2% to raczej nie powinno mnie to spotkać. A jednak spotkało. Traktuję to jako zdarzenie losowe i staram się z nadzieją patrzeć w przyszłość.

      Do swojej byłej lekarki napisałam list po to, żeby uświadomić jej jak poważne skutki może mieć jej niefrasobliwe zachowanie. Być może dzięki temu inne pacjentki będą potraktowane bardziej profesjonalnie niż ja.

      • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 12.06.12, 09:48
        Szkoda, że dołączasz do nas... Ale witamy cię serdecznie.
        Twoja historia - podejście lekarza - jest podobna do mojej z 1 cp. Ja też się wiele razy zastanawiałam czemu niektórzy lekarze jak lajtowo podchodzą do poważnych spraw. Teraz już przestałam o tym myśleć i się zadręczać nie mniej jednak to bardzo smutne i przykre.
        • mo.1983 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.06.12, 08:06
          Wiesz agaa66 - to może nawet nie do końca chodzi o to, że ja się zadręczam jej podejściem. Może i głupio zrobiłam pisząc ten list do niej, ale potraktowałam to w kategoriach misjismile Często ludzie podchodzą do lekarzy z jakimś takim namaszczeniem, traktują ich z nadprogramowym szacunkiem. Jest to zawód zaufania publicznego i ja sama bardzo cenię ich pracę. Daleka jestem od podejścia typowo transakcyjnego:"płacę-wymagam", ale decydując się na usługi tej lekarki wierzyłam, że jestem pod dobrą opieką. Niech po prostu wie, że pacjenci mają prawo wymagać, aby należycie angażowała się w swoją pracę. W ostatnich słowach swego listu pozdrowiłam ją i życzyłam wszystkiego dobrego wink
          • agaa66 Re: moja ciaza pozamaciczna 13.06.12, 08:54
            mo.1983 - ja Cię rozumiem. I wiem, że nie chodzi o kasę - płacę wymagam, ale o to, że tu jest kwestia naszego życia, zdrowia. I niestety inaczej kosztuje błąd lekarza a inaczej np. urzędnika czy księgowej. Ja też się zawiodłam na lekarzu, na szczęście nie skończyło się jakoś bardzo źle ale uważam, że mógł się bardziej postarać.
      • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 19.06.12, 16:19
        Witaj
        Jak ja świetnie Cię rozumiem... Mnie Pani doktor z Wrocławia cp rutinoscorbinem leczyła wmawiając, że w ciąży żadnej nie jestem ani nie byłam... I żeby nie krwawić na wzmocnienie naczyń kazała brać...

        Aż boję się pomyśleć co mogłoby się stać gdybym nie poszła do innego lekarza. Moja laparoskopia odbyła się w 8 tygodniu po ostatniej miesiączce...

        Trzymaj się ciepło. Życzę dużo siły i spokoju.
    • domatorka2525 Re: moja ciaza pozamaciczna 14.06.12, 11:43
      niestety i ja dołączam do was.
      Mam śliczną córeczkę lat trzy z kawałkiem.
      W zeszłym roku w czerwcu poroniłam mniej więcej w 5 tygodniu.
      Od stycznia tego roku intensywnie staraliśmy się z mężem o rodzeńswto dla córki.
      Ostatnią miesiączkę miałam 29 kwietnia.
      Od 26 maja bardzo bolał mnie brzuch, jak na bardzo ciężki okres.
      Ten jednak nie nadchodził.
      Zrobiłam test 30 maja, wyszedł pozytywnie.
      Bardzo się cieszyłam, ale jednocześnie spodziewałam się kolejnego poronienia, bo nie powinien nadal mnie tak boleć brzuch.
      2 czerwca zaczęłam plamić więc byłą przekonana, że właśnie zaczęło się poronienie.
      3 czerwca pojechałąm na ostry dyżur ginekologiczny.
      POdejrzewali ciążę pozamaciczną i proponowali po ztsanie w szpitalu na obserwacji.
      Ponieważ jednak powiedzieli, że do wtorku i tak nic nie zribią a wtedy tylko powtórzą betę, stwierdziłam, że idę do domu i sama zbadam we wtorek betę. Umówiłam się na USG we środę rano.
      Niestety nie dotarłam tam już. Rano obudziłam się z potwornym bólem podbrzusza z prawej strony, zdrętwiałą nogą i krwawieniem.
      Pojechałam na izbę przyjęć. Tam okazało się, ża mają zepsute USG TV i musiałam czekać półtorej godziny aż otworzą poraednię, żeby tam mi zrobili USG.
      POtwierdzili diagnozę a także płyn w zatoce Douglasa.
      Przyjęto mnie na oddział.
      Nadal potwornie mnie bolało więć poprosiłam o Ketonal.
      Czekałam od 11 do 19.30 aż mnie zoperują. Nie było lekarzy bo wszyscy się na długi weekend szykowali.
      Efekt końcowy: po otwarciu brzucha stwierdzono krew w otrzewnej i pęknięty jajowód, który usunięto.

      Gdzieś przeczytałam (może nawet na tym forum), że po ciąży pozamacicznej nie należy płakać jak po straconym dziecku, bo to choroba, którą trzeba usunąć.
      Ale płaczę... po mojej straconej szansie, a właściwie dwóch.
      I obawiam się tego paraliżującego strachu, który teraz będzie towarzyszył kolejnym próbom.
      Fajnie, że jest to forum.
      • mo.1983 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.06.12, 08:34
        Witaj!
        Chciałam się odnieść do ostatniej myśli, jaką zawarłaś w swoim poście. To chyba nie jest tak, że NIE NALEŻY płakać po ciąży pozamacicznej jak po straconym dziecku. Tak naprawdę to są Twoje emocje i tylko Ty wiesz w jaki sposób je ukoić. Jedna będzie po takiej stracie przechodzić długą żałobę, a inna postara się sprawę "zbagatelizować", pójdzie dalej.

        Podejście do ciąży pozamacicznej jak do choroby na pewno ma na celu jak najszybszy powrót do normalności, nie rozczulanie się nad sobą i swoim losem. Każda z nas ma prawo to przeżywać tak, jak czuje.

        Ja też płakałam - głównie w szpitalu, kiedy poznałam diagnozę. Widziałam zarodek na ekranie USG, był umiejscowiony w jajowodzie, blisko prawego jajnika. Lekarz z troską spojrzał na mnie i zapytał:"To co my z panią zrobimy? Chyba trzeba będzie Panią pokroić....". Wtedy dotarło do mnie, że niestety moje plany legły w gruzach. Radość, która towarzyszyła mi od półtora tygodnia została ostatecznie pogrzebana, ciężko opisać natłok myśli, które wtedy się pojawiają. Już wiedziałam, że nie będzie tak, jak to sobie wyobraziłam - że dziecko nie urodzi się w styczniu. Przez kilka godzin, które minęły od diagnozy do operacji nie mogłam powstrzymać łez, było mi tak przykro, że ciężko to wyrazić słowami. Chciałam po prostu mieć to już za sobą. Ponieważ jednak swoją ciążą cieszyłam się półtora tygodnia, to myśl o macierzyństwie była dość odległa. Dodam, że póki co nie mam dzieci, a cp była moją pierwszą ciążą.

        Na koniec napiszę więc jeszcze raz to, co właściwie już chyba udało mi się przekazać - masz prawo płakać, bać się tego, co będzie w przyszłości. Najważniejsze żeby mieć przy sobie kogoś, kto wytrze te łzy.

        Pozdrawiam serdecznie
        • domatorka2525 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.06.12, 09:41
          dzięki
          to zdanie, które zacytowałam pozwala mi łatwiej znieść stratę, ale daję sobie prawo do płaczu
          płacz oczyszcza
          • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 16.06.12, 20:29
            Dziewczyny ja wiem, że jest ciężko się pozbierać mi zajęło to 3 lata. Dopiero po takim czasie była w stanie spróbować jeszcze raz. Cp była moją pierwszą ciążą strasznie się bałam, że nie będę miała dzidzi, a teraz rośnie w moim brzuszku i już kończymy I trymestr. Niestety jak to w przypadku takiej szczęściary jak ja nie jest bez problemów pojawiło się plamienie i mam problem z łożyskiem (musze leżakować) ale mój lekarz mnie pociesza, że będzie ok.
          • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 19.06.12, 16:32
            Jeśli czujez potrzebę to płacz. Mnie rodzina starała się wmawiać, że nic się nie stało, że lepiej nikomu nie mówić, że to nie było dziecko... A moje serce mówi coś innego to było moje dzieciątko, którego nie dane mi było poznać, przytulić... Niby taka plamka na monitorze... Na brzuchu zostały mi 3 małe blizny, ale w sercu jedna duża. Ja kochałam moje 2 kreseczki na teście, nic mnie w życiu tak nie ucieszyło jak ich widok...

            Najbardziej zaczęło boleć około 3 tygodnie po zabiegu, zbliżało się Boże Narodzenie, kolędy, radość, a ja wyłam. W nocy śniły mi się dzieci, które mi odbierano...

            24 grudnia wymyśliłam imię dla swojego nienarodzonego synka - Adrian. Zapaliłam znicz w oknie... A potem jakoś się powoli pozbierałam.

            Każdy człowiek jest inny i dlatego jeśli ktoś potrzebuje okresu żałoby powinno się to uszanować.
            • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 19.06.12, 21:32
              A u mnie myślę, że by była córeczka Natalka, cały czas się zastanawiam do kogo by była podobna i że dzisiaj by miała 3 latka. Dla mnie to jest moje dziecko i nic tego nie zmieni.....mój aniołek. Z czasem ból jest mniejszy, ale cały czas myślę o moim dziecku jest w moim sercu i zawsze będzie.
    • drobnostka7 Re: moja ciaza pozamaciczna 20.07.12, 16:06
      Ostatni wpis jest ponad rok temu.. Pocieszam się, że jednak cp to nie tak powszechne zjawisko jak mówiono mi w szpitalu z którego wyszłam 9 dni temu.. Ale od początku.. Wpisze się bo dzielę z Wami ból po stracie przez cp ..
      Pierwsza ciąża była idealna - od decyzji do poczęcia minęły prawdopodobnie 2 dni. Całe 9 miesięcy mała rozwijała się wręcz książkowo, ułożyła się pośladkowo na końcu więc było cesarskie cięcie. Teraz ma prawie 3 lata i jest naszym cudownym skarbem..
      Drugą ciążę zaplanowaliśmy tak by była różnica między dziećmi ok. 3 lat i wszystko było na dobrej drodze - jednak na przełomie 5-6 tc zaczęłam plamić. bólu zero, testy 3, wszystkie pozytywne, ale na wszelki wypadek - bo może tylko progesteronu trzeba dołożyć - pojechałam na usg do mojego lekarza, który miał akurat dyżur w szpitalu. Przedpotopowe usg nie wykazało pęcherzyka w macicy, ani nigdzie indziej, lekarz zalecił badanie betahcg co 48 h i informowanie go o wynikach. Betę miałam w górnych granicach normy danego tc, a więc wysoką, jednak wartości się nie podwajały po 48 h. Pojechałam na umówioną wizytę do gin.(umówiłam się już 2 tyg. wcześniej by potwierdził ciąże), prywatnie lekarz mój posiada nowszy sprzęt do USG i nadal nie stwierdziwszy pęcherzyka w macicy poszukał go w jajowodach.. Znalazł w lewym, byłam w szoku totalnym, a dobił mnie jeszcze stwierdzeniem, że serduszko płodu bije.. Na drugi dzień do szpitala, tam okres przed Świętami Bożego Narodzenia, ale oddział ginekologii pełny. Dali mi wybór - laparoskopia czy laparotomia, poprosiłam o metodę, po której Wigilie spędzę w domu. Wybrali laparotomięm, z jajowodu "juz nic nie było" więc go wycięli. Dochodziłam do siebie expressowo, przynajmniej fizycznie. Przy wyjściu ze szpitala wypytałam o wszytsko, czy jest ryzyko drugiej cp, kiedy mogę się starać i co mogło być powodem tej cp. Stwierdzili, że skoro bezproblemowo zaszłam w 1 ciążę to na pewno prawy jajowód mam sprawny więc ryzyka nie ma, starać się za pół roku, a powodów tej cp moze być X, jednak żadnego wskazać nie potrafią. Na kontroli po miesiącu od zabiegu, mój lekarz zasugerował staranie się "już" i wybił mi z głowy badanie na drożność pozostałego jajowodu, czego sobie darować nie umiem.. Staraliśmy się intensywnie i w czerwcu okazało się, że jestem w ciąży. Znów na poniedziałek miałam umówioną wizytę u tamtego lekarza, ale w niedziele zaczęłam plamić i troszkę się zaniepokoiłam, pojawiły się też jakby skurcze macicy.. Modliłam się, żeby to było poronienie a nie kolejna cp... W poniedziałek rano zrobiłam sobie betahcg i morfologię w naszym lokalnym laboratorium (wynik dopiero w środę) . Ulekarza wieczorem usłyszałam, że on żądnej ciąży nie widzi (nigdzie), że endometrium nieznacznie powiększone, "nieciążowe", ale dał duphaston i kazał leżeć. We wtorek poczułam przez chwilkę lekkie kłucie w prawym boku, powtórzyło się w środę.. Pełna złych przeczuć pojechałam do innego lekarza z bardzo dobrym usg, stwierdził, że po 1) coś, jakby pęcherzyk jest w macicy, a w prawym jajowodzie drugi, już z zarodkiem, odpowiadającym 6 tyg ciąży. Żęby ocalić pozostały mi jajowód jeszcze tego samego dnia pojechałam do szpitala poleconego mi przez lekarza. 120 km od miejsca zamieszkania. Na miejscu dostałam opieprz, że z cp jechałam taki kawał, zrobili bhcg i ponawiali każdego dnia, z adnotacją, że mam być na czczo bo w kazdej chwili zabieg.. Beta przysrastała jak w prawidłowej ciąży, a plamić przestałam na drugi dzień po przyjeździe do szpitala, pojawiła się szansa, że ciąża rozwija się prawidłowo . Specjalista od USG był na urlopie wiec opierali się na wynikach badań krwi w 100%, z każdym dniem dając mi nadzieje, że wszystko jest dobrze. Niestety, w nast niedziele zaczął sie dziwny ból całego dołu brzucha i w nocy plamienie. zbadał mnie lekarz dyżurujący, stwierdził, że to nie poronienie i poinformował, że pan od usg wraca w poniedziałek do pracy więc wszystko się wyjaśni.
      Rano wzięli mnie na usg, stwierdzono żyjący zarodek w prawym jajowodzie i zabronili sie ruszać - na oddział wróciłam na wózku. Byłam zła, że mimo przeczuć złych, dałam sie nabrać i nabrałam nadziei że jednka wszytsko będzie ok. W macicy pan z usg znalazł mięśniaka malutkiego i nic więcej... Za 2 godziny zrobili mi laparoskopie, usunęli jajowód bo wg. nich nigdy nie odzyskałby sprawnosci, był cały w zrostach, prawdopodobnie po laparotomi pół roku wcześniej, a na 3 dzień po zabiegu wypuścili do domu.
      Znosze to wszytsko znacznie dzielniej niż poprzednio, choć mam wrażenie zawieszenia, że jeszcze moje emocje się wyleją. Pozostało in vitro...
      • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.07.12, 19:19
        Tab bardzo mi przykro, że dwa razy musiałaś przez to przechodzić. Musisz być silna. Masz na pewno śliczne zdrowe dziecko, które bardzo potrzebuje mamusi.
        Utracone maleństwa zawsze będą w Twoim sercu.
    • 57beata Re: moja ciaza pozamaciczna 20.10.12, 12:37
      3 miesiące temu byam w ciąży pozamacicznej jajowodowej po usunięciu jajnika prawego po 3 tygodniach zaczeło mnie bolec podbrzusze cały czas ,błam u ginekologa stwierdził zapalenie pencherza leczył 2 miesiące niepomogło skierował do szpitala miałam robionom punkcjie wyniki wyszły dobre i niewie co to jest ,a ból podbrzusza dalej jest przez cały dzień nawed w nocy ,pomocy
      • magdalenna1986 Re: moja ciaza pozamaciczna 23.10.12, 09:55
        Mnie po laparoskopii (4 tygodnie po) też zaczęło wszystko boleć. Lekarz powiedział, że tak czasem bywa, że zrosty w środku powodują ból w różnych dniach cyklu. Żadnych badań w tym kierunku nie robiłam, bóle ustały po 3 cyklach, bo w 4 już byłam w ciąży. Nie wiem jak bedzie po porodzie.
        • 4kas89 Re: moja ciaza pozamaciczna 01.04.13, 22:46
          moja historia jest dość nietypowa, przynajmniej tak mi się wydaje. dziwne jest to, że ja dostałam okres o czasie, zwykle trwa 6 dni. W 7 dniu nadal brudziłam, ale myślałam że to nic takiego, zaczęłam się martwić w 9 dniu, a w 10 poszłam do gin, on od razu kazał zrobić test i jeśli wyjdzie pozytywny to od razu do szpitala. test zrobiłam, druga kreska bardzo słaba. nie wdając się w szczegóły, przeleżałam w szpitalu 22 dni, dostałam 2 dawki metotrexatu. Przez dwa dni miałam duży ból brzucha, myśleli że poronienie trąbkowe, ale beta cały czas nieznacznie rosła. Przez cały ten czas nie zlokalizowano tej ciąży, beta nie większa niż 250. Od momentu dostania okresu, który jak się okazało nie był okresem, krwawiłam ok. 35 dni raz mniej raz więcej. teraz czekam aż minie 6 miesięcy od podania metotrexatu, już nie ,mogę się doczekać.. ale też się bardzo boję żeby sytuacja się nie powtórzyła....
          • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 10:32
            Witaj 4kas89 smile No niestety te cp przebiegają w różny sposób, są różne objawy jak widać z opisów dziewczyn. Niestety przykre jest, że tracimy dzidziusia nawet w tak wczesnej ciąży niestety nie mamy na to wpływu. Ja czekałam bardzo długo na kolejną próbę i muszę powiedzieć, że bardzo żałuję lepiej szybciej się zacząć starać (tzn po okresie "regeneracji"). Mogę Ci poradzić jedno nie myśl o tym starajcie się, bo co ma być to będzie. Ja doszłam do tego dopiero po 3 latach od mojej cp, a teraz cieszę się córcią, która ma już 2,5 miesiąca smile. Będzie dobrze i w przyszłym roku będziesz spacerować z wózeczkiem smile
            • 4kas89 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 12:05
              Dziękuje Ci aga533, staram się myśleć pozytywnie, zostały mi jeszcze 3 miesiące czekania do kolejnych starań. pozdrawiam i gratuluje córeczkismile
              • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 13:40
                Musimy się wspierać, bo to bardzo trudny okres ciężko się pogodzić a szczególnie jak widać na ulicy dziewczyny z brzuszkami lub wózkami. Mnie osobiście dobijał widok kobiety w ciąży z papierosem w zębach (po cp jeszcze bardziej ) ona nie zważa na ciąże a druga dziewczyna oszczędza się na maska i różnie bywa. No ale widocznie ten świat tak zbudowany. Nie załamuj się i do roboty kwas foliowy ( mąż też niech łyka i się oszczędza) i witaminki. Zawsze jest jeszcze jedno rozwiązanie no zależy od poglądów jakie kto ma.... smile No ale to ostateczność, której Wy nie będziecie potrzebowali. Trzymam za Was kciuki
          • karolka_69 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 15:37
            Ja też miałam podawany methotrexat, dwukrotnie przez niego przechodziłam, niestety mi nie pomógł i musiałam mieć operację, ale mój lekarz, który jest na bieżąco z takimi rzeczami, bo i jeździ do USA i bierze udział w wielu sympozjach mówi, że według nowych wytycznych należy odczekać 3 m-ce po tak małych dawkach tego leku. Każda z nas czuje kiedy jej organizm już jest zregenerowany, ale czasem może nie warto wydłużać okresu podjęcia prób, tylko po tym minimum się starać....czasem to jedyne "lekarstwo" na stratę. Jak pisała aga533 przyjmuj folik i nie myśl o najgorszym, bo czasem chyba sami na siebie ściągamy to całe zło. Powodzenia życzę.
            • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 16:19
              kurczę karolka szkoda, że tak się skończyło sad jedno pocieszenie, że masz już dziecko. Myślę, że dużo jest prawdy w tym co piszesz...myślami ściągamy do siebie zło. Całą ciążę myślałam żeby mała nie była owinięta pępowiną i co...pod koniec ciąży się owinęła 3krotnie. Także myśl pozytywnie nie dopuszczaj złych myśli.
              • 4kas89 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 16:38
                ja słyszałam trzy opinie na temat czekania po metotrexacie, jeden lekarz proponował rok, drugi 3 miesiące a trzeci pół roku, ostatni powiedział że rok kiedyś czekali z braku badań, teraz pół roku wystarczy. Dodatkowo łykam codziennie o,4mg kwasu foliowego, ale mój mąż nie... nie wiedziałam że facet też powinien... bardzo dziękuje za wsparcie, teraz jestem dobrej myśli! Tylko to czekanie nie jest łatwe...
                • aga533 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.04.13, 17:14
                  nie wiem jak to jest po metotrexacie, ponieważ go nie dostałam. Mi po usunięciu jajowodu kazali odczekać 3 miesiące. Mój gin powiedział żeby mąż też łykał nie zaszkodzi a może pomóc...pomyśl o wakacjach odpocznijcie i wypoczęci zabierajcie się do dzieła wink
            • annagruba1974 Re: moja ciaza pozamaciczna 25.06.14, 07:14
              Witam. Mam pytanie. Biorę Methotrexat 20 mg tygodniowo. Prawdopodobnie mogę być w ciąży, czy lek w takiej ilości może zaszkodzić płodowi? Jutro mam wizytę u lekarza, ale aż boję się go zapytać, bo z przyczyn nie ode mnie zależnych odstawiłam antykoncepcję i współżyłam w tym czasie i choć test wyszedł mi negatywny to i tak mam dziwne przeczucie że jestem w ciąży. Nie wiem jak jutro zareaguje mój lekarz. Choruję na ZT.(Zespół Takayasu).
    • koteczek1997 Re: moja ciaza pozamaciczna 24.04.13, 12:32
      ja jestem po ciąży macicznej, ze skutkiem usunięcia lewego jajowodu. Na stół operacyjny trafiłam w ostatniej chwili gdyż doszło już do krwotoku wewnętrznego.Ciąża pozamaciczna była w maju 2011. Lekarz kazał mi dobry rok odczekać aby starać się o kolejną ciąże .zaszłam w ciąże 18 miesięcy po operacji, pod wnikliwą opieką mojego lekarza prowadzącego. Teraz mam mojego Jasieczka -Jasia który ma już 20 miesięcy. Tobie także życzę powodzenia i niepoddawaj się.
    • sevilla88 Re: moja ciaza pozamaciczna 15.07.14, 14:55
      Przeczytałam wszystkie historię i przy każdej się popłakałam. Wątku może bym nie szukała, gdyby nie fakt, że planuje kolejnego dzidziusia, a wydarzenie z listopada 2013 znów do mnie wróciły, jednak od początku. W 2012 roku postanowiliśmy z narzeczonym postarać się o dzidziusia. Nawet nam się nie śniło, że w pierwszym cyklu starań się nam uda, a jednak 1 kwietnia ujrzeliśmy II kreseczki. Radość była nieziemska, choć intuicja mi podpowiadała, że coś jest nie tak. Nie pomyliłam się, w 10tc lekarz oświadczył, że pęcherzyk jest za mały, za płaski, o nieregularnych brzegach. Zakończyło się zabiegiem w 11tc, z beta HCG 128tyś, diagnoza - zaśniad groniasty. Załamałam się, bo podobno trzeba czekać, pół roku po takiej anomalii, jednak o tym dowiedziałam się później. Dwa miesiące później, kolejne dwie kreseczki i kolejna porażka. We wrześniu 2012 roku wkońcu zaszłam w upragnioną ciążę, która rozwiązała się po przez cc w maju 2013. Wtedy nie wiedziałam, że cc może przysporzyć mi tyle problemów. Nadszedł sierpień 2013, jedna noc, jedno zapomnienie i dwa tygodnie później we wrześniu ujrzałam II kreseczki. Co prawda planowaliśmy rodzeństwo dla naszego synusia, ale nie tak wcześnie. Byłam zła na siebie, bo mój synuś miał 4 miesiące, a myśl o kolejnym dziecku za 9 miesięcy mnie przerażała, jednak nie tak bardzo, jak ponowne nie powodzenie. Wiedziałam, że moja ciąża bez leków nie ma szans (acard, clexane, luteina), więc mimo wszystko telefon do gina, recepty i leki. Liczyłam, że się uda. Jednak tydzień później przyszło krwawienie, brzuch bolał tj zazwyczaj przy miesiące, krwawienie trwało 5 dni. Czyli standard. Objawy jednak nie minęły, sięgnęłam po test i II kreseczki. Umówiłam się do ginekologa, gdyż wg moich obliczeń byłby już 7tc. Zaniepokoił mnie jednak fakt, że testy ciążowe wychodziły blade, nie to co w poprzednich ciążach. Na USG nie było mojego maleństwa, ginekolog doszedł do wniosku, że może zapłodnienie było później niż sądzę. Ja jednak wiedziałam, że tylko tym jednym razem się zapomnieliśmy. Wyszłam z zaleceniem zrobienia betaHCG i pilnym telefonem do lekarza. Po pierwszym badaniu, kazał zrobić drugie i trzecie oraz przyjść na ponowne USG. Po 6 dniach ciąży nadal nie było widać, a diagnoza - podejrzenie ciąży pozamacicznej i skierowanie na piątek do szpitala. Wróciłam do domu ze łzami w oczach, czytałam na internecie objawy, objawy i jeszcze raz objawy, szukałam na forum wątków. Jednak żaden z objawów nie dotyczył mnie, żadnego bólu, żadnych mroczków, zawrotów głowy, tylko bolące piersi. W dniu przyjęcia do szpitala (8tc) zaczęłam krwawić. Oczywiście po przyjęciu zrobili mi USG, ciąży brak gdziekolwiek, wynik beta HCG był koło 850. Zatrzymali mnie na oddziale, w poniedziałek ponowne badanie betaHCG (wynik 1140) i USG. Po 20 minutach kręcenia głowicą USG, pan ordynator znalazł ciąże w lewym jajowodzie. Ze względu na moje dobre samopoczucie, postanowili mi podać chemię i tak zostawili mnie do czwartku, do pamiętnego czwartku. O 6.00 rano przychodziły pielęgniarki mierzyć temp. Oczywiście jedna z pacjentek przygotowywali do zabiegu, więc na sali był szum. Obudziło mnie mdłe bóle w podbrzuszu, jednak początkowo myślałam, że lek w końcu zaczął działać. W obawie o swoje zdrowie, postanowiłam się przejść do dyżurki i spytać, czy tak napewno powinno być. Po wstaniu, ledwo doszłam, zemdlałam przy dyżurce, a gdy mnie pielęgniarki ocuciły, ból się na silił do tego stopnia, ze zaczęłam wymiotować. Od razu USG, płyn w zatoce Duglasa. Na obchodzie dowiedziałam się, że jeszcze tego samego dnia będę miała laparoskopie. Czekałam do 16, nikt po mnie nie przyszedł, zapomnieli. Na drugi dzień, ordynator się pyta, jak się czuje po zabiegu, a ja się grzecznie pytam po jakim?? Oj był tak zły na personel. Jeszcze tego samego dnia trafiłam o 15.00 na stół operacyjny, jednak pani doktor, która operowała, tuż przed zabiegiem powiedziała, że będzie operacja, gdyż z racji mojego wieku chcą uratować jajowód. Po 3,5h wróciłam z cewnikiem, drenem na salę. Jajnik ocalony, ale czy to dobrze??? Nie wiem ... Powód? Zrosty po cięciu cesarskim. Dziś mija dokładnie 8 miesięcy od operacji, przyszła ochota na kolejne dziecko, a z nią obawa, czy aby sytuacja się nie powtórzy.
    • ups1982 Re: moja ciaza pozamaciczna 02.08.14, 22:11
      opiszę je, bo wiem że dużo dziewczyn nadal tu zagląda, a każda informacja może być cenna, może być wskazówką

      pierwsza ciąża była olbrzymią traumą. tydzień po terminie miesiączki zrobiłam bhcg i było bardzo niskie 12 , potem dostałam plamień, poszłam do lekarza - poronienie albo cp i skierowanie do szpitala i się zaczęło, hcg rosło - przyrosty były prawidłowe - tzn. o min. 66% ale o wiele za niskie jak na dany tydzień, dziesięciu lekarzy głowiło się co ze mną zrobić, w końcu beta stanęła z wynikiem ok 200 i zrobiono mi laparoskopię.
      podczas laparoskopii okazało się, że mam torbiele i endometriozę, ciąży nie znaleziono, wypisano mnie do domu. cały czas źle się czułam ale myślałam, że to po operacji, kręciło mi się w głowie i czułam się "chora", po ok 2 tygodniach dostałam ponownie ciemnych plamień i olbrzymiego bólu brzucha, który nie przechodził na drugi dzień, pojechałam na izbę przyjęć i zostałam spławiona jako histeryczka i w ogóle "czego szukam, skoro miałam dopiero operację", następnego dnia zrobiłam prywatnie hcg - wzrosło do 1200, telefon do lekarza, natychmiast na izbę, to był już 5-6 tydzień od ostatniej miesiączki. w szpitalu znowu nic nie mogli znaleźć, wyłyżeczkowali mnie, nic to nie dało, beta stanęła na poziomie 1200, miałam przez ok 3 dni okropne bóle przy wypróznianiu, zgłaszałam to lekarzowi ale mówili, że to po łyżeczkowaniu
      w końcu dostałam krwotoku wew. ledwo wyszłam z toalety, potem już zgięłam się w pół, na wózku szybko na usg i po dosłownie kilku minutach byłam operowana, ciąża jajowodowa, jajowód zachowany
      po tych przeżyciach miałam taką traumę, (może suchy opis tego nie oddaje), że przez 3 lata nie starałam się o dziecko, a każde ukłucie w podbrzuszu powodowało, że na czole czułam kropelki potu, a serce przyspieszało ale zegar tyka, zebrałam się w sobie
      w grudniu tego roku zaszłam w ciążę, beta rosła ok ale stanęła na poziomie 415, poroniłam tydzień później, do dzisiaj nie wiem czy była to normalna ciąża czy też cp, która uległa poronieniu
      trzecią ciążę, drugą pewną pozamaciczną właśnie przechodzę
      tym razem miałam wszystkie objawy ciążowe plus beta nieźle rosła, od pewnego momentu trochę zwolniła przyrastała raz 50%, raz 60% a nie 66%, zaczęły się delikatne plamienia, dostałam duphaston, clexane, delikatne kłucia w okolicy jajników tłumaczyłam rozciąganiem macicy, zresztą kłuły mnie na zmianę - nie jeden, plamienia ustały
      przy poziomie ponad 1500 i końcówce 6 tygodnia nadal nie było nic w macicy, dostałam skierowanie do szpitala, po 2 dniach na usg pojawiła się c.p. znowu w prawym jajowodzie, dostałam metotreksat w kroplówce, po 4 dniach beta spadła nieznacznie, następnie stanęła na kolejne dni. po 10 dniach dostałam krwawienia i bólu o jakim nie śniłam w najgorszych snach, po kilku godzinach wydaliłam "coś", zostało oddane na histopatologię, po tym bhcg zaczęło znowu spadać (całe szczęście, bo czekał mnie tego dnia 2 meto gdyby stała), kontrolne usg i zostałam wypisana ze szpitala
      no i teraz czekam, czekam aż hcg będzie spadać, za kilka dni mam kontrolę ale bardzo ciężko opanować strach gdy się wie, że w organiźmie nadal "to" siedzi, brzuch mnie pobolewa, ehh

      jak wszystko skończy się jednak bez operacji na co mam ogromną nadzieję, to za 2 miesiące mam zrobić hsg
    • roksanastazja Re: moja ciaza pozamaciczna 04.01.18, 20:59
      Swój przypadek opisuje w poście ŻYJĘ NADZIEJA NA CIAŻE WEWNĄTRZMACICZNA.
      Mam jedno dziecko z tym, że w późniejszym czasie przy endometriozie udało mi się raz zajsc w ciążę w bliźnie po poprzednim cc. Drugi raz w lewym jajowodzie który pękł i straciłam 2 l krwi.
      Nie poddaje się. Wam też życzę wytrwałości.
    • rud890 Re: moja ciaza pozamaciczna 30.04.21, 10:07
      Witam, podobnie jak Pani miałam 3 razy ciaze pozamaciczna, raz poroniłam. Łącznie byłam 4 razy w ciazy. Za pierwszym razem w szpitalu byłam ponad 3 tyg. dostałam dwie dawki metotreksat. Za drugim razem poronienie, za trzecim razem laparoskopia - jajowod pękł (na szczęście udało się go zachować). Tak samo jak Pani robiłam drożność jajowodow i okazało się, ze wszytsko jest Ok. Teraz wszytsko było Ok, dobrze się czułam, nic mnie nie bolało, nie było żadnego krwawienia. Niestety okazało się, ze to kolejna ciąża pozamaciczna w jajowodzie. Chciałam się zapytac czy później starała się Pani naturalnie o dziecko? Lekarze mi zalecają usunac jajowody aby nie doszło do kolejnej ciazy pozamacicznej i starac się metoda in vitro. Pozdrawiam
      • martii87 Re: moja ciaza pozamaciczna 31.12.21, 13:41
        Pytanko. Jestem 2 dni po laparoskopowym usunieciu prawego jajowodu z powodu ciazy pozamacicznej. Martwią mnie 2 rzeczy. Po wyjscu że szpitala miałam brunatne uplawy dziś to już silne krwawienie żywa krwią. Czy to okres? Druga sprawa skoro wycinali mi prawy jajowod dlaczego 2 blizny mam po lewej stronie plus oczywiście ta przy pępku????
    • kcck95 Re: moja ciaza pozamaciczna 27.02.23, 08:05
      Przeszłam przez ciąże pozamaciczna , informacji szukałam na forum dlatego postanowiłam opisać tez moją historie. Zacznijmy od tego , że zrobiłam test ciążowy wyszedł negatywny po tym dostałam krwawienia (trwało 5 dni może ciut mocniejsze niż okres ) później ustało. Po tygodniu krwawienie wróciło i doszedł silny ból z prawej strony . Po 4 dniach wybrałam się do lekarza który zalecił zrobienie bety. Beta wykazała 1010 pojechałam do innego lekarza który zrobił usg i potwierdził , że coś widzi i to prawdopodobnie ciąża ektopowa. Dał skierowanie do szpitala powiedział , że leczenie będzie metrotreksatem. Zamiast do szpitala wróciłam do domu zaczęłam czytać, że leczenie jest wtedy długotrwałe . Trafiłam do innego lekarza który powiedział , że nie muszę się godzić na metrotreksat i wtedy zrobią laparoskopię. Na następny dzień byłam w szpitalu przyjęta do operacji. Po laparoskopii czułam się świetnie, na następny dzień na własne zadanie wyszłam . Wynik bety w dniu operacji 2500. Kazali kontrolować betę po 4 dniach i 2 tyg. Po 4 dniach wykazała 400 byłam mega zadowolona . 2 tyg wypadały w święta Bożego narodzenia nie chciałam sobie psuć humoru i odłożyłam to na późniejszy termin. Betę ponowna zrobiłam po Nowym Roku i tu moje zaskoczenie wynik wzrósł do 540. Spanikowałam , bo przecież miał spadać . Wróciłam do szpitala skonsultować wyniki, tak ordynator zaczął mnie straszyć chorobom tromfoblastyczną. Zrobili usg nic nie zobaczyli kazali zostać na oddziale i za 2 dni powtórzyć w szpitalu betę . Oczywiście wyszłam na własne zadanie betę zrobiłam prywatnie po 2 dniach i nagle wynik 330. Betę powtarzałam najpierw co tydzień , później 2 . Wynik 0 osiągnęłam dopiero 13.02.2023 a operacja była 30.11.2022 także trwało to naprawdę długo przez co mega się martwiłam i kosztowało mnie to dużo stresów .
      Post pisze z przesłaniem dziewczyny nie musicie się zgadzać na metrotreksat jeśli nie chcecie, możecie odmówić i musza wykonać laparoskopię. Druga rzecz Beta może spadać długo ważne żeby spadała nie ma co panikować trzeba kontrolować smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka