IP: *.loonar.pl 07.09.06, 11:12
Mam 18 lat. I moj problem polega na tym, ze jestem strasznie nerwowa i
niesmiała. W domu wydzieram się z byle powodu. Mam wieczna chandre. Kiedy
jestem wsrod obcych mi ludzi czuje zaklopotanie i sie strasznie denerwuje.
czerwienie się zawsze gdy jest o mnie mowa. W szkole najbardziej sie stresuje.
Nie lubie nigdzie chodzic sama, bo wszyscy sie na mnie patrzą.
Naprawde jest mi ciezko sad

Myślalam o pojsciu do psychologa ale mieszkam w malym miecie i zaraz kazdy by
wiedział. Mój szkolny odpada kompletna klapa. Jak sobioe radzic ze stresem w
szkole i ogolnie na codzien?

Poradzcie mi cos prosze...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: Stres IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 11:54
      Zacznij od lekarza pierwszego kontaktu. Na pewno Ci doradzi gdzie możesz się
      udać bez skrępowania ale nie popieram takiego czajenia się. Dzisiaj, w tym
      zwariowanym świecie, to wręcz moda panuje na psychologów, psychoterapeutów itp.
      Ale problem masz poważny. Ciężko tak żyć, a jesteś młodą kobietką i musisz
      cieszyć się życiem, sobą i młodością.
      Jeżeli możesz to radzę wychodź codziennie na spacer do parku czy tam gdzie
      lubisz, tam gdzie są ludzie, bądź uśmiechnięta. Czasami porozmawiaj z inną obcą
      osobą Ty rozpoczynaj takie rozmowy nawet ze starszymi, babciami. Nie ma nic
      gorszego jak zamykanie się w domu i czekanie nie wiadomo na co.
      DAJĘ CI SŁOWO,ŻĘ NIE WSZYSCY PATRZĄ SIĘ NA CIEBIE - TO TY PATRZYSZ NA
      WSZYSTKICH. ZMUŚ SIĘ DO WYJŚCIA. A jeszcze proponuję codziennie 20 minut
      gimnastyki, podczas ćwiczeń produkujemy sobie hormon ,,szczęścia czy radości,,
      jak kto woli.
      POWODZENIA
      • izolda201 Re: Stres 07.09.06, 12:27
        Moim zdaniem powinnas pogadac moze z rodzicami, czy bliska osobą i poprosic o
        wsparcie. Idz do psychologa, ponieważ nie ma nic gorszego niz problemy związane
        z nerwami. Ja tez jestem nerwowa-u mnie wpływ rodziny i to, że jestem bardzo
        wybuchowa. Na szczęscie mam fajnych przyjaciół. Nie ma nic lepszego od grona
        fajnych znajomych. Na mnie działa kojąco muzyka, mój facet, który jest bardzo
        spokojny i zrównoważony. Powinnas isc do psychologa, ja jak byłam mała bardzo
        się jąkałam, gdyby nie pomoc fachowca, to trudno by mi było teraz rozmawiac. I
        nie mozesz sie zamykac w sobie,a widzę, że chcesz pomocy od innych. Na nerwy
        tez sprawdzone-sport. Nic tak nie wycisza jak dobry trening. Moze joga?? A na
        dobre samopoczucie czekolada. Głowa do górysmile
        • Gość: Zestresowana Re: Stres IP: *.loonar.pl 07.09.06, 12:37
          jezeli chodzi o sport to jestem aktywna fizycznie. Chodzilam na tance, uprawiam
          aerobic. Staram się duzo czytac. Mam duze problemy z koncentracja. Gdy łapie sie
          za ksiazke mysle o problemach o tym co bylo co bedzie itp.

          A teraz tyle nauki sama nie wiem jak mam sie skoncetrowac na danej pracy.
    • lilith76 Re: Stres 07.09.06, 12:22
      Bardzo chciałabym ci pomóc, ale pamiętam, że okres nastoletni to był czas najbardziej intensywny emocjonalnie, kiedy nastrój zmieniał się z minuty na minutę. Też wydawało mi się, że gapią się na mnie, obgadują smile
      Byłam strasznie nieśmiała, ale ja próbowałam to zwalczyć byciem bardzo towarzyską, wygadaną, pierwszą do różnych szaleństw. Sporo nerwów mnie to kosztowało.

      To na pewno z czasem minie. Może nie staniesz się Dodą, ale z wiekiem emocje się układają, a drobiazgi nie są już strasznym problemem. Masz prawo być taka jaka jesteś, wrażliwa i delikatna. Z wiekiem nadal jest się nieśmiałą i introwertyczną osobą, ale wtedy jest to po prostu taka człowiecza natura. Świat także potrzebuje "Obserwatorów", "Samotników", bo takie osoby są najbardziej twórcze i to one wnoszą dorobek artystyczny i naukowy, który przetrwa stulecia. "Dusze towarzystwa" szybko się wypalają i znikają jak efemerydy.
      Tak na siebie spójrz.

      Najlepszym wyjściem było by SAMOZAAKCEPTOWANIE siebie taką jaką jesteś, ale sama wiem jakie to cholernie trudne. Wtedy to TY wnosisz siebie do towarzystwa, a nie ono łaskawie cię przyjmuje.
      Masz prawo być nieśmiała.
      Masz prawo do zakłopotania i zaczerwienienia - jeśli ma się samoakceptację, to zakłopotanie i czerwienienie znika.

      smile
    • Gość: Zestresowana Re: Stres IP: *.loonar.pl 07.09.06, 12:35
      Dziekuje wam za odpowiedzi.

      Jezeli chodzi o akceptacje np swojego wygladu to jak najbardziej go akceptuje.
      Nie mam kompleksow.

      Zdaje mi sie, ze ta niesmialosc zostala spowodowana przez moje dziecinstwo.
      Niestety nie było ono takie jakie byc powinno sad
      I teraz sie wszystko odbija.

      Jest mi bardzo smutno bo mimo iz mam kolezanki a nawet jedna przyjaciolke czuje
      sie samotna. Znajome maja chlopakow z ktorymi spedzają czas, ja natomiast
      zostaje w domu i mam w glowie tak wiele spraw. Z tak wieloma sobie nie moge dac
      rady. A tak naprawde to sa drobnostki dla innego czlowieka.
      A co do rozmow z obcymi hmm chyba sie na to nigdy nie zdecyduje. Wyjsc do parku
      sama? Troche dziwne to by było.

      Wczesniej mialam wieksza powodzenie u chlopakow dopoki nie poznali mnie. Uwazaja
      mnie za wyniosła. A tak naprawde to jestem tak bardzo wstydliwa, ze trudno mi
      jest komus w oczy patrzec. ehh cieko naprawde sad

      • lilith76 Re: Stres 07.09.06, 12:48
        > A co do rozmow z obcymi hmm chyba sie na to nigdy nie zdecyduje. Wyjsc do parku
        > sama? Troche dziwne to by było.
        >

        Pewnego pięknego dnia, gdy koleżanki miały chłopaków, mężów, albo inne gusta miałam do wyboru albo siedzieć w domu albo sama iść do kina, na wystawę, wykład, spotkanie autorskie. Życie jest za krótkie, za wiele rzeczy się dzieje, żeby się zamykać w czterech ścianach smile Wybrałam to drugie i choć mam faceta nadal wychodzę sama.

        ja natomiast
        > zostaje w domu i mam w glowie tak wiele spraw. Z tak wieloma sobie nie moge dac
        > rady. A tak naprawde to sa drobnostki dla innego czlowieka.

        Trudno poradzić skoro nie wiadomo co to za sprawy, ale ja zawsze robiłam sobie plan dnia (z godzinami, od-do) i trzymałam się harmonogramu. Było też wiele spraw, które mnie stresowały, np. głupia rozmowa w urzędzie.

        > Wczesniej mialam wieksza powodzenie u chlopakow dopoki nie poznali mnie. Uwazaj
        > a
        > mnie za wyniosła. A tak naprawde to jestem tak bardzo wstydliwa, ze trudno mi
        > jest komus w oczy patrzec. ehh cieko naprawde sad

        A mnie brali za jędzę z niewyparzoną gębą i bali się big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka