Dodaj do ulubionych

Bioenergoterapia

04.05.07, 10:48
Ciekawa jestem waszego zdania na ten temat.Czy korzystacie, korzystałyscie- a
jesli tak, to z jakim skutkiem?
Bylam dzis po raz pierwszy, ze soba, z dzieckiem, moj facet mnie umowil bez
pytania mnie o zgodesmile.Sam byl u tego "szamana" ze 3 razy i twierdzi, ze mu
pomogl.
A ja jestem baardzo sceptycznie nastawiona.
Dobra, pojde, ale czy to ma w ogole sens, zwlaszcza jak sie w gusła nie
wierzy?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 11:38
      wole kase wrzucic do skarbonki w kosciele lub wplacic na chore dzieci, niz dac
      zarobic oszustom i szarlatanom. Bajki dla glupich i naiwnych.
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 12:04
        Rozumiem, ze korzystalas z ich uslug i nie bylo rezultatow?

        Do skarbonki w kosciele nie dam.
        • omamamia1 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 15:19
          mruwa9 z natury w ogóle nie korzysta z usług bioenergoterapeutów i jeszcze
          gorszych homeopatów smile
          • lola211 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 15:25
            No to faktycznie jej opinia moze byc wiarygodnasmile.
    • tereska1986 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 11:44
      Hmm miałam kiedyś wypadek... diagnoza pękniętych 6 kręgów (trzy szyjne i trzy piersiowe) i pęknięte trzy żebra. Chodziłam pół roku w gipsie od szyi do pasa i po pół roku kiedy już zaniknęły mi mięśnie lekarz stwierdził że już tak zostane w tym gipsie bo nic wiecej nie moga zrobic.
      Bylam zalamana niesamowicie i mja babcia zabrala mnie do takich "szamanów". Nie wierzylam w to wogole bo lekarz powiedzial ze juz nic nie da sie zrobic.
      zabiegi mialam codziennie od wtorku do soboty (bo tak przyjmowali) po trzecim zabiegu zdjelam kolnierz i gorset i przespalam cala noc a po czwartym zabiegu jak zdjelam tak nie zalozylam do dzisiaj a bylo to kilka lat temu.........

      Powodzenia
      Sama stwierdzisz czy warto
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 12:05
        To super, ze ci pomogło, zdrówka zyczesmile.
        • tereska1986 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 12:17
          Dzięki smile I ja Tobie również smile
      • tyssia Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 17:57
        tereska 1986 czyzby to moj wiek hih
    • anies821 nie popieram 04.05.07, 13:12
      Nie chodzę i nie popieram głównie ze względów religijnych. W wierze
      chrześciajańskiej jest to złamanie pierwszego przykazania, grzech ciężki. PO
      drugie naczytałam się na ten temat u egzorcystów polecam ksiązkę "Wyznania
      egzorcysty"
      PO trzecie jak jeszcze nie wiedziałam, że to się kłóci z wiarą, mój tata był
      kilka razy i pomagało na jeden dzień.
      • lola211 Re: nie popieram 04.05.07, 13:55
        > Nie chodzę i nie popieram głównie ze względów religijnych. W wierze
        > chrześciajańskiej jest to złamanie pierwszego przykazania, grzech ciężki

        A mozesz napisac dlaczego? Mnie akurat taki argument nie rusza wcale, ale
        ciekawa jestem, co takiego ci bioenergoterapeuci robia, ze narusza to
        przykazania.
    • edwo Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 14:23
      Ja korzystałam. Ze skutkiem takim, że po 8 latach bezskutecznego leczenia, po
      kilku wizytach u bioenergoterapeuty mam obecnie 2 synków. Nie płaciłam nic,
      więc nie było mowy o naciąganiu na kasę. Człowiek, którego odwiedzałam nie
      posiada żadnych swoich gabinetów i nie przyjmuje ludzi na co dzień. Raczej
      tylko po znajomości i wręcz niechętnie. A już o płaceniu za to nie ma mowy. To
      jest po prostu facet, sanitariusz z pogotowia, który przypadkowo odkrył swoją
      dziwną moc. Na początku też nie wierzyłam, ale wiadomo tonący brzytwy się
      chwyta. Stwierdziłam, że jak nie pomoże to już na pewno nie zaszkodzi. No i
      pomogło, nie tylko zresztą mnie, ale też kilku osobom, które znam osobiście.
      Dużo ciekawego dowiedziałam się od niego na temat bioenergoterapii. Ale myślę,
      że jest też bardzo dużo szarlatanów i ,,egzorcystów'', więc trzeba uważać.
      Szczególnie niedowierzam, jeśli chcą za swoje czary dużo piniędzy.
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 14:26
        Gratulujesmile.
        Ten moj drogi nie jest, dlatego tez stwierdzilam, ze jakby co to duzo nie trace.
    • ruda110 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 15:29
      Ja również nie korzystam ze względów religijnych, choć wierzę, że
      bioenergoterapia może dawać dobre rezultaty. Niestety najczęsciej źródło
      energii, któremu się poddajemy wcale nie pochodzi od Boga ..., a zatem skąd?
      Tosprawa na dłuższe pogaduchy, a ja właśnie zbieram się z pracy do domu. Monika
      • joasia1234 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 15:44
        A skąd wiadomo, skąd owa energia pochodzi? Osobiście nie korzystałam z pomocy
        bioenergoterapeuty, ale pewna bliska mi osoba korzystała, nadal korzysta i jej
        to pomaga.
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 16:02
        Niestety najczęsciej źródło
        > energii, któremu się poddajemy wcale nie pochodzi od Boga ..., a zatem skąd?

        A kto tak twierdzi? Ksieza?
    • hexella Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 16:38
      Ja osobistych doświadczeń nie mam żadnych, ale jestem skłonna uwierzyć, że coś
      jest na rzeczy.
      Jako żywy organizm jesteśmy również energią, może zaburzenia w jej przepływie
      można korygować, może są ludzie, którzy mają do tego predyspozycje.
      Moja koleżanka poszła kiedyś do bioenergoterapeuty niejako w zastępstwie za
      ciotkę, która mając u niego zarezerwowaną wizytę, stawić sie nie mogła.
      Dziewcze młode bez specjalnych doleglwości, a przy badaniu aury okazało się, że
      ma schorzenie nerek, o którym nie wiedziała.
      I do tego, polecono jej wizytę u lekarza, bo "czarodziej" powiedział, że z tym
      poradzi sobie tylko medycyna konwencjonalna.
      Co do stosunku Kościoła do owych praktyk mam raczej stosunek olewczy, bom
      niewierząca jest.
    • ewelinka76 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 18:17
      Cześć. W zeszłym roku mój tata miał mieć zabieg usunięcia woreczka. W trakcie badań USG okazało się, że ma nowotwór. Kolejne badania: tomografia i wycinek pokazały, że jednak nowotworu nie ma.Poszedł do szpitala, czekał na zabieg. Ja w tym czasie pojechałam z jego zdjęciem do pani bioenergoterapeutki, z której pomocy nigdy wcześniej nie korzystałam. Powiedziała, że nowotwór jest na wątrobie i wg niej w takim stanie, że już nic się nie da zrobić. Tata miał operację. Okazało się, że tylko go rozcięli i zaszyli, bo na wątrobie był rak rozsiany i nic się nie da zrobić. W ciągu trzech miesięcy tacie się coraz bardziej pogarszało i zmarł.Przed śmiercią jećdził do tej pani po różne zioła i przekaz energii. Ale mnie mówiła, że to pomoże tylko na chwilę, trochę go wzmocni. I tak rzeczywiście było.
    • ruda110 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 20:23
      Dziewczyny wiem, że moja opinia nt. bioenergoterapii i wszelkich mocy
      uzdrowicielskich nie jest powszechna. Rzeczywiście księża "zabraniają"
      korzystania z tego typu praktyk, ale pewnie dlatego, że wynika to ze słów Pisma
      Świętego. Zgodnie z doktryną "naszej" tj. mojej religii, uzdrowienie może
      pochodzić tylko z mocy Boga. Wszelkie inne oznaki uzdrowienia czerpią z energii
      pochodzącej od złego. Wiem, że tu na mnie napadniecie, bo przecież to logiczne,
      że jesli ktoś wyleczył kogoś innego z choroby, tzn. że mu pomógł. Okazuje się,
      że jednak nie koniecznie. Często z tym pozorną pomocą łączy się uzależnienie
      od "uzdrawiacza", poddawanie się jego sugestiom, otwarcie kanałów
      energetycznych na działanie zła itp. To naprawdę trudny i dość skomplikowany
      temat i z pewnością ma swoje drugie dno. Święci przecież też dokonywali cudów i
      uzdrowień, a bioenergoterapeuci często deklarują głeboką wiarę, posiadają w
      swych gabinetach obrazy i figury świętych. Dlatego tak trudno rozeznać sprawę.
      Życzę wiele zdrówka i uśmiechu Monika
      • fredka01 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 20:35
        Ja też popieram Twoją opinię.
        Kiedyś mojam koleżanka chodziła do bioenergoterapeuty, żeby schudnąć,
        odradzałam jej to. Po pewnym czasie zaczęła chorować na nerwicę natręctw,
        musiała ciągle myć ręce. Wiem, że terapia nie pomogła na otyłość.
        Gosia
      • figrut Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 00:36
        Ruda, a czy znasz może taki fragmencik z Pisma Świętego, nie zacytuję może
        litera w literę, ale sens jest dokładnie taki "niektórym z was dana będzie moc
        uzdrawiania od Boga [przez Boga], ale za darmo dostanie i za darmo będzie
        rozdawał" ? Jak to się ma do "księża zabraniają" ? Dodam, że byłam z moim
        dwutygodniowym wtedy synkiem na masażach u pewnej pani, którą nazywają
        bioenergoterapeutką. Synek miał kręcz szyji ze względu na dużą wagę i tym samym
        ciasnotę w moim brzuchu. Babeczka nieco go pomasowała [głównie stopy] trzy razy
        przez trzy dni i mldemu przeszło w ciągu jednego tygodnia to, co rtehabilitant
        miał robić przez wiele tygodni. Było tam również młode małżeństwo a dwuletnią
        dziewczynką. Przyjechali z bukietem kwiatów i wielką bombonierą w ramach
        wdzęczności za to, że ich córka mimo diagnozy "chodzić nie będzie" [coś z
        mięśniami miała], dzięki kilku wizytom u tej babeczki zaczęła samodzielnie
        chodzić. Jeszcze nieporadnie [bynajmniej przy mnie], ale tak, jak chodzą dzieci
        w okolicach roczku. Babeczka "bioenergoterapeutka" lat około 90 przyjmuje ludzi
        u siebie w starym domu, ubrana w kuchenny fartuch, poczekalnia to trzy krzesełka
        w małym, nieodnowionym korytarzyku. Babka nie rząda zapłaty i przyjmuje
        wszystkich niezależnie od tego, czy ktoś jej coś w kieszeń fartucha wrzucił czy
        nie. Za drobne pieniądze wrzucane do kieszeni w kwocie małego napiwku kupuje
        opał do owego starego domku w którym przyjmuje ludzi, bo mieszka u córki. Za
        stół do masażu służy jej zwykły, duży stół pokojowy i koc na niego położony.
        Mojej Teściowej kiedyś po przejechaniu dłońmi po łydce powiedziała, że ma iść do
        lekarza, bo ma kamienie na nerce a one są za duże, żeby zdołała jej pomóc.
        Teściowa, niezwykle sceptyczna kobieta poszła do lekarza, bo od dłuższego czasu
        zdarzało się jej z krwią sikać i okazało się, że faktycznie kwalifikowała się na
        operację. Babeczka nie widziała żadnych zdjęć rtg. i oparła się tylko na włąsnym
        dotyku.
    • jasminum30 Re: Bioenergoterapia 04.05.07, 23:37
      lolu to chyba Ty napisałaś:

      "Ja mam przede wszystkim wielkie zdziwienie, ze w XXI wieku ludzie wierza w
      roznej masci zabobony i istoty nie z tego swiata.
      A nie zastanawia Cie fakt, ze najbardziej wierzacy sa ludzie z biednych krajów?
      Ze im wyzszy stopien cywilizacyjny, wiekszy odsetek ludzi wyksztalconych tym
      nizszy odsetek wierzacych i praktykujacych?
      Ale oczywiscie- nikogo nie zamierzam przekabacac, jego sprawa w co wierzy i czy
      wierzy."
      A ja się pod tym podpisuje odpowiadając na Twój post o bioenergoterapiismile)
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 08:48
        A masz jakies doswiadczenia z tym sposobem zdrawiania, czy czysto teoretycznie
        sie wypowiadasz?
        Bo nie ukrywam, ze mnie najbardzej zalezy na opinii osob, ktore korzystaly z
        uslug bioenergoterapeutow i moga RZECZOWO potwierdzic lub zaprzeczyc ich
        skutecznosci.
        Jak dotad to wiekszosc korzystajacych twierdzi, ze efekt byl, opinie negatywne
        płyna zas od osob, ktore o bioenergoterapii tylko słyszały.

        Bioenergioterapii czy rózdzkarstwa nie zaliczam do zabobonow.
        Efekty mozna zbadac, czyli to COS istnieje, w odróznieniu od wiary w cuda czy
        roznych bogów, ktorych nikt na oczy nie widział.


        • jasminum30 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 10:14
          > Efekty mozna zbadac, czyli to COS istnieje, w odróznieniu od wiary w cuda czy
          > roznych bogów, ktorych nikt na oczy nie widział.
          Ciekawe na ile te efekty oparte są na racjonalnych przesłankach, a ile na
          subiektywnych odczuciachi i właśnie....wierze w cud. Jak widać punkt widzenia
          zależy od punktu siedzeniasmileOsobiście nie widzę nic złego ani w wierze w Boga,
          ani w wierze w bioenergoterapeutów wnerwia mnie jedynie brak szacunku dla
          ludzi, ktorzy ośmielają się wierzyć, myśleć, mówić inaczej niż ja( w tym
          wypadku Ty).
          A wracajac do tematu - zaliczyłam jedną wizytę u bioenergoterapeuty,
          sympatycznego starszego pana, który pobierał za swoje usługi jakieś śmieszne
          kwoty, więc nie ośmieliłabym się go nazwać szarlatanem, bo myślę, że nikt nie
          czuje się oszukany. Może zawiedziony w swoich oczekiwaniach, ale nie oszukany.
          Podczas terapii pan powiedział, że będę odczuwała ciepło i...odczuwałam, i że
          przestanie mnie boleć i przestało do czasu zamknięcia przez mnie drzwi z
          drugiej stronysmile, ale ja jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tego typu
          zabiegów, chociaż rozumiem ludzi, którzy szukacją w nich pomocy kiedy
          medycyna "konwencjonalna" zawiodła. Z pomocy tego pana korzystała połowa mojej
          rodziny i efekty były nieco dłuższe, nawet do kilku miesięcy, ale żadna
          dolegliwość nie została wyleczona. Dlatego sądzę, że cały proceder oparty jest
          na wierze w cud i skutecznośc terapii, a tym samym na psychice chorego. W
          medycynie to się często zdarza, że np. pacjenta przestaje boleć brzuch po
          podaniu leku przeciwbólowego, który tak naprawdę jest witaminą C. Tak więc nie
          wierzę w skuteczność na dłużsżą metę bioenergoterapeutów, natomiast wierzę w
          siłę ludzkiej psychiki, w Polsce ładnie i przystępnie na ten temat pisze dr
          Mariusz Wirga, który opiera się na doświadczeniu amerykńskiego lekazra Berniego
          Siegla( albo jakoś tak, gdybyś była zainteresowana to poszukam tytułów i
          sprawdzę ostatnie nazwisko). Pozdrawiamsmile
          • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 10:17
            Czyli myslimy podobniesmile.
            Placebo jednym słowem.
    • anies821 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 12:07
      Chciałabym to wszystko biblijnie i to co czytałam , z kim rozmawiałam na temat
      bionergoterpaii teraz tu napisać jasno, jednak nie jest to możliwe. Postaram
      się choć część. Wierzcie lub nie wink

      Napisałam dlaczego nie uznaje. Trudno jest zrozumieć o to osobom które nie są
      wierzące. Chrześcijanin powinien mieć taką postawę : życie wieczne i kontakt z
      Bogiem jest dla mnie najważniejszy i Jemu ufam, ufam i godzę się z Jego wolą,
      nawet jeśli jest to ciężka choroba. Oczywiście może prosić o uzdrowienie i ja
      często takie uzdrowienia widzę na specjalnie odprawianych w tej intnecji
      mszach.
      Uważam że zbawienie jest dla mnie najważniejsze i jeśli jest coś co może
      przeszkadzać mi w drodze do zbawienia to muszę to usunąć. Tym jest dla mnie
      bonergoterapia może tak oólnie napiszę okultyzm. Jest wiele świadectw
      egzorcystów którzy mówią że pomaga bionergoterapia ale zaczynają się dziać inne
      szkody np odejście cżłonków rodziny od Boga, depresje itp.


      Kiedyś znajomy mojej rodziny postanowił iść do Harisa, pomimo naszych
      ostrzeżeń, w końcu powiedzieliśmy mu by modlił się na różańcu i tak zrobił
      jadąc do niego.Był chory na raka. W poczekalni były 3 osoby Haris wyszedł i
      powiedział ty i ty idziesz, spojrzał na znajomego i powiedział ze złością,a ty
      nie.Uwierzył że wiara kłóci się z praktykami bionergoterapeutów.
      Jest teraz zdrowy został uzdrowiony w kościele.

      Tu podaje poobny przypadek z art.
      Według "Mistrza Bioenergoterapii", Ryszarda Ulmana, bioenergoterapeuta, jest
      swojego rodzaju mobilizatorem i dawcą bioenergii dla klienta z zakłóconą
      harmonią psychobiologiczną.

      Czyli bioenergoterapia nie oddziałuje tylko na chorobę, ale także na
      duszę, dlatego człowiek żyjący sakramentami nie może liczyć na udany seans.
      Zdarza się, że w takich przypadkach bioenergoterapeuta odmawia swej pomocy.
      Pewna kobieta udała się do bioenergoterapeuty, wcześniej jednak poszła do
      spowiedzi i Komunii świętej, założyła medalik Niepokalanej a rękę trzymała w
      kieszeni, w której miała różaniec. I wiecie, co jej powiedział uzdrowiciel? Że
      jej nie pomoże, nic z tego nie będzie, bo nie może się przebić przez jej
      biopole, coś hamuje przepływ energii.

      Według "Mistrza Bioenergoterapii", Ryszarda Ulmana, bioenergoterapeuta, jest
      swojego rodzaju mobilizatorem i dawcą bioenergii dla klienta z zakłóconą
      harmonią psychobiologiczną.

      "Czyli bioenergoterapia nie oddziałuje tylko na chorobę, ale także na
      duszę, dlatego człowiek żyjący sakramentami nie może liczyć na udany seans.
      Zdarza się, że w takich przypadkach bioenergoterapeuta odmawia swej pomocy.
      Pewna kobieta udała się do bioenergoterapeuty, wcześniej jednak poszła do
      spowiedzi i Komunii świętej, założyła medalik Niepokalanej a rękę trzymała w
      kieszeni, w której miała różaniec. I wiecie, co jej powiedział uzdrowiciel? Że
      jej nie pomoże, nic z tego nie będzie, bo nie może się przebić przez jej
      biopole, coś hamuje przepływ energii."



      • anies821 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 12:10
        adonai.pl/zagrozenia/?id=1 jeszcze link kto chętny do poczytania.
      • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 16:06
        Ok, zatem mozna na podstawie tego wysnuc wniosek, ze bioenergoterapia niesie
        zagrozenia osobom wierzacym .Mnie to nie grozi, wiec niewiele ryzykuje.
        A Haris pomogl ukochanej cioci mojego faceta- wyszla z raka i juz ze 20 lat
        zyje w zdrowiu.I zaden dabel w nia nie wstapil.
        • wobbler Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 16:17
          To super!
          Byle tylko nikt jej zadnego rachunku za te 20 lat zdrowia nie
          wystawil.Niekoniecznie materialnego rachunku...
          • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 16:28
            To by chyba musial byc niespelna rozumu, nie sadzisz?
            • hexella Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 17:11
              wobbler chodzi chyba o coś, w rodzaju cyrografu.
              przynajmniej ja tak zrozumiałam jej wypowiedź.
              • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 17:29
                Ja zrozumialam, ze posmiertnie odpowie za te dodatkowe 20 lat na ziemskim
                padole.Powinna widac umrzec jak Bog przykazal bez szukania pomocy
                u "szarlatanow".

                A ja naiwnie myslalam, ze tylko swiadkowei Jehowy maja takie dziwne podejscie
                do kwestii chorob i ich leczenia.
      • big__mama Re: Bioenergoterapia 06.05.07, 08:43
        Znaczy się uzdrowiciel to prawie jak przedstawiciel handlowy szatana. Fajnie smile
        Pozdrawiam
        bm
    • barbamama Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 12:13
      Podchodze to tematu bardzo sceptycznie pomimo własnych doświadczeń. Moja
      teściowa para się reiki, bioenergoterapią, różdżkarstwem, wysyłaniem energii na
      odległość itp. Ponad rok temu sama zachorowała na raka piersi, miała być
      operacja- odjęcie piersi łącznie z węzłami spod pachy. Mama nie zgodziła się na
      leczenia konwencjonalne- wzięła tylko 1 chemię. Postanowiła się leczyć ziołami
      i energią. Dziś badania USG wykazują zaledwie ponoć zwłóknienia w piersi
      (?????), drugiej biopsji nie było.
      Ja sama miałam paskudną egzemę zwłaszcza na dłoniach i przedramieniach, dałam
      si MAmie namówić na 5 zabiegów bio i jest.............SPOKÓJ juz prawie cztery
      lata żadnych zmian smile ale na migrenę nie działa wink))))))))))
    • ruda110 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 21:48
      do Figrut i innych

      Pewnie, że znam ten fragment, w Piśmie Świętym jest ich bardzo wiele. I
      przyznaję, że są osoby które dar uzdrawiania otrzymały od Boga i służą nim
      innym. Uczestniczyłam kilkakrotnie w mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, gdzie
      wiele osób doświadczyło uzdrowienia, nie tylko z dolegliwości fizycznych, ale
      także z duchowych zniewoleń, tj. uzależnienia od alkoholu, pornografii itp. Ja
      twierdzę tylko, że bioenefroterapia niesie ze sobą wiele zagrożeń i przyznaję
      jednoczesnie, że przynosi oczekiwane rezultety tzn. wyleczenie. Literatura
      tematu, nawiązująca do praktyk okultystycznych, białej magii
      (bioenergoterapia),dowodzi jednak, że niosą one wiele zła. To zło pochodzi od -
      zgodnie z Pismem Sw. - szatana, który jest niezwykle sprytny. Kusi człowieka
      dając mu najpierw tego czego pragnie. Pozwala mu wierzyć, że człowiek dzięki
      swej sile, determinacji i energii jest zdolny do samowyleczenia lub, że taką
      władzę ma inny człowiek. Siły oddziałujące na taką osobę otwierają duchowo
      człowieka na ingerencję w jego życie. Bywa tek, że jeden z członków rodziny
      doznale wyleczenia a inny popada w chorobę, depresję, ma myśli samobójcze itp.
      Zaczyna szukać pomocy tam, gdzie znalazł ją ten wyleczony i koło się zamyka.
      Często bioenergoterapeuci sami nie mają świadomości tego z jak wielką siła mają
      do czynienia.
      Ja również chodziłam do kobiety, która pomagała ludziom poprzez masaże. Brała
      opłaty albo ich nie brała. Wielu osobom pomogła. Zanim skorzystałam z jej
      praktyk upewniłam się, że swoje działania opiera nie na żadnej nieznanej
      energii, ale na odpowiedniej technice masażu, której nauczyła się od swojej
      mamy. Byłam jednak uważna, ale Pani nic nie mruczała pod nosem i wielokrotnie
      prosiła swoich klientów by pytali lekarzy o zgodę na masaże.
      Ja wierzę w cuda i łaskę uzdrowienia, ale tylko jeden jest Pan, który może tego
      dokonać bez szkody dla duszy i innych. Monika
      • triss_merigold6 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 21:54
        Kolejna z misją?!
        IMO nawet jak nie pomoże to bioenergoteriapia nie zaszkodzi.
      • malila Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 22:05
        ruda110 napisała:

        > Literatura
        > tematu, nawiązująca do praktyk okultystycznych, białej magii
        > (bioenergoterapia),dowodzi jednak, że niosą one wiele zła. To zło pochodzi
        od -
        >
        > zgodnie z Pismem Sw. - szatana, który jest niezwykle sprytny. Kusi człowieka
        > dając mu najpierw tego czego pragnie. Pozwala mu wierzyć, że człowiek dzięki
        > swej sile, determinacji i energii jest zdolny do samowyleczenia lub, że taką
        > władzę ma inny człowiek. Siły oddziałujące na taką osobę otwierają duchowo
        > człowieka na ingerencję w jego życie.

        Niestety, nie kumam tej czaczy. Jeśli uzdrowić człowieka bez szkody dla niego
        samego czy jego bliskich, może jedynie Bóg, a każde inne uzdrowienie oznacza
        działanie szatana, to znaczy, że dla własnego dobra należy zrezygnować
        korzystania z pomocy lekarzy. Pachnie mi to niebezpiecznie stosami dla
        zielarek. One też korzystały ze środków, które wydawały się czarodziejską
        magią, a które znalazły swoje uzasadnienie we współczesnej nauce. Czy to, że
        człowiek wierzy, iż dzięki swej sile, determinacji i energii jest zdolny do
        samowyleczenia, jest złe? Przecież często ta wiara pomaga przetrwać
        najtrudniejsze chwile, często wspiera w walce z chorobą, pomaga ją zwyciężyć.
        Podnosi odporność. I wtedy faktycznie prowadzi do samowyleczenia.
        Nie rozumiem tych zakazów. I nie przemawia do mnie pojawiająca sie po
        dwudziestu latach depresja u członka rodziny. Znam mnóstwo ludzi, u których
        pojawiła się nagle depresja mimo, że ani oni, ani ich bliscy z bioenergoterapii
        nie korzystali.
        • triss_merigold6 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 22:17
          Oj tam nie kumasz. Dama "Młotem na czarownice" poleciała, bo to taka aktualna
          lektura i tyle.
        • ruda110 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 22:25
          Chyba się niezrozumiałyśmy. Nie uważam, że "każde inne uzdrowienie oznacza
          działanie szatana". Z tego co zdążyłam się zorientować lekarzy raczej nie
          obchodzi nasze biopole i jakakolwiek energia - oddziaływują jedenynie na ciało.
          Uważam, że medycyna konwencjonalna jest dziełem Pana Boga i nikogo nie namawiam
          na jej negowanie. Bioenergia natomiast nie pozostaje bez znaczenia dla Twego
          ducha. Nie mam ochoty, żeby niewiadomo kto grzebał mi w tzw. "biopolu". Zgadzam
          się, że wiara pomaga przetrwać i walczyć z chorobą, ale w coś lub Kogoś chyba
          trzeba wierzyć, prawda?
          • lola211 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 22:31
            ale w coś lub Kogoś chyba
            > trzeba wierzyć, prawda?

            Ja wybieram rozum i zdrowy rozsadeksmile.
            Jesli metody konwencjonalne sa popierane przez Boga to nienajlepiej o nim
            swiadczy, chocby dlatego ze przemysl farmakologiczny nie tylko nam pomaga , ale
            i szkodzi.Ja staram sie jak moge wystrzegac lekarstw, bo to zatruwa
            organizm.Wystarczy poczytac pierwsza z brzegu ulotke leku.
            Szukam alternatywy.Chcialabym sie leczyc bez lekow- tych chemicznych substancji.

            • mruwa9 no to przeczysz sama sobie 06.05.07, 00:58
              lola211 napisała
              Ja wybieram rozum i zdrowy rozsadeksmile.

              Niby wybierasz rozum i zdrowy rozsadek, a decydujesz sie na czary-mary hokus-
              pokus.
              Rozum i zdrowy rozsadek to Evidence Based Medicine (EBM- medycyna oparta na
              faktach), czyli meddycyna operujaca sprawdzonymi, wiarygodnymi metodami
              terapeutycznymi o udowodnionej skutecznosci.
              Do EBM nie wlicza sie ani bioenergioterapia, ani homeopatia.
              • lola211 Re: no to przeczysz sama sobie 06.05.07, 08:31
                Niezupełnie.
                Bioenergoterapia czy homeopatia daja namacalne skutki- ludzie zdrowieja.I to mi
                wystarczy, by uznac ze to działa.Rózdzka to tez dla wielu hokus pokus, a ja na
                wlasne oczy widzialam, co potrafi.A czy w formie placebo to juz inna kwestia.
                Zamierzam zaprowadzic moja hipochondryczna mamuske na taki seans- wszystko mi
                jedno jakim sposobem osiagne cel w postaci jej lepszego samopoczucia- moze byc
                i wiara w posiadanie przez jakiegos faceta energii.Lepsze to na pewno niz
                łykanie garsci tabletek, ktore maja niby pomoc, a nie pomagaja.


                • mruwa9 Re: no to przeczysz sama sobie 06.05.07, 10:57
                  EBM opiera sie na badaniach randomizowanych, przeprowadzonych na odpowiednio
                  duzej grupie osob badanych, z proba podwojnie slepa (ani pacjent, ani badacz
                  nie wiedza, czy pacjent otrzymuje placebo, czy aktywny preparat).
                  Efekt badan moze byc na przyklad taki: wydluza czas leczenia/ zdrowienia,
                  skraca czas lub nie wplywa na czas leczenia/ zdrowienia. To tak w duzym
                  uproszczeniu.Opinie, ze jednej takiej znajomej pomoglo nie jest zadna metoda,
                  homeopatia najchetniej zajmuje sie chorobami, ktore mijaja MIMO leczenia. Wierz
                  sobie w co chcesz, ale nie twierdz, ze jest to efekt rozumowego i
                  zdroworozsadkowego podejscia do tematu, bo IMHO jest to raczej lista poboznych
                  zyczen, niepopartych naukowo.
                  • lola211 Re: no to przeczysz sama sobie 06.05.07, 18:28
                    Moze przeczytaj dokladnie co napisalam w calym watku.Wlasnie dlatego, ze
                    podchodze do zycia zdroworozsadkowo, bardzo w takie zjawiska jako
                    bioenergoterapia WĄTPIE.
    • ruda110 Re: Bioenergoterapia 05.05.07, 21:49
      Matko, ale poważny wywód zrobiłam. Pozdrawiam wszystkich wieczorowo i mniej
      poważnie smileMonika
    • ewelina0907 Re: Bioenergoterapia 06.05.07, 00:07
      Nie wszyscy ksieza uwazaja bioenergoterapie,za dzialanie szatana.Wrecz
      przeciwnie,mowia ze nie ma w tym nic zlego.
      Niektorzy z nich nawet w ten sposob lecza,sama znalam ksiedza,ktory zajmowal
      sie bioenergoterapia.Nie glosil tego z ambony,ale mial wielu pacjentow.
      • agnieszkan_34 Re: Bioenergoterapia 06.05.07, 00:18
        jeżeli to tylko Bóg ma prawo decydować o zdrowiu, to dlaczego chodzicie do
        lekarzy i - nie daj Boże- szczepiocie dzieci. To przecież też ingerencja w
        wyroki Boskie? Dobrze, ż Bóg jest mądrzejszy i daje nam różne możliwości leczenia...
        • anies821 lekarz 06.05.07, 13:34
          W biblii jest wyraźnie powiedziane na temat lekarza:

          "Czcij lekarza czcią należną z powodu jego posług,
          albowiem i jego stworzył Pan.
          2 Od Najwyższego pochodzi uzdrowienie,
          i od Króla dar się otrzymuje.
          3 Wiedza lekarza podnosi mu głowę,
          nawet i wobec możnowładców będą go podziwiać.
          4 Pan stworzył z ziemi lekarstwa,
          a człowiek mądry nie będzie nimi gardził.
          5 Czyż to nie drzewo wodę uczyniło słodką,
          aby moc Jego poznano?
          6 On dał ludziom wiedzę,
          aby się wsławili dzięki Jego dziwnym dziełom.
          7 Dzięki nim się leczy i ból usuwa,
          z nich aptekarz sporządza leki,
          8 aby się nie kończyło Jego działanie
          i pokój od Niego był po całej ziemi.
          9 Synu, w chorobie swej nie odwracaj się od Pana,
          ale módl się do Niego, a On cię uleczy.
          10 Usuń przewrotność - wyprostuj ręce
          i oczyść serce z wszelkiego grzechu!
          11 Ofiaruj kadzidło, złóż ofiarę dziękczynną z najczystszej mąki,
          i hojne dary, na jakie cię tylko stać.
          12 Potem sprowadź lekarza, bo jego też stworzył Pan,
          nie odsuwaj się od niego, albowiem jest on ci potrzebny.
          13 Jest czas, kiedy w ich rękach jest wyjście z choroby:
          14 oni sami będą błagać Pana,
          aby dał im moc przyniesienia ulgi
          i uleczenia, celem zachowania życia.
          15 Grzeszący przeciw Stwórcy swemu
          niech wpadnie w ręce lekarza!"

          Mądrość Syracha 38,1
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka