agulenka
24.11.03, 16:44
1,5 miesiąca temu udałam sie do mojej pani doktor, ponieważ odczuwałam silne
pieczenie w pochwie, upławy serowate...wszystko wskazywało na grzybice,
jednak aby się upewnić pani doktor poleciła mi wykonać wymaz
bakteriologiczny z pochwy + antybiogram. W międzycasie podleczyłam się
lactovaginalem i po pieczeniu nie było ani śladu (niech żyje lactovaginal!!!)
Badania zamiast jakiegoś grzybka wykazało pałeczki coli, ale ja czułam się
świetnie, nic nadal mnie nie boli, a nawet czuję się lepiej, ochota na sex
się pojawiła i tak jakby śluzu było więcej.
Czy tak powinam się czuć, kiedy badanie wykazało obfity wzrost pałeczek?
Pani doktor przepisała mi antybiotyk, jednakże z różnych powodów nie udało
mi się go od razu wykupić, nie czułam się źle, więc zbagatelizowałam sprawę
i do apteki poszłam dopiero po 15 dniach, a tam aptekarz stwierdził, że w
sumie lepiej, żebym antybiotyku po tak długim czasie nie brała, bo możliwe,
że jestem już zdrowa, a Amoksiklav to bardzo silny lek, który może mi raczej
zaszkodzić... Mieliśmy go brać oboje z mężem, ale w takim wypadku
zrezygnowałam z jego zakupu.
Prosze o radę, czy pałeczki coli w moim organiźmie mogły sobie tak po prostu
same zniknąć?
Czy powinnam mieć jakies objawy w związku z ich istnieniem w mojej pochwie?
Czy mam wykonać ponowne badania, żeby się upewnić, że ich nie ma?
Czy lekarz powinien dać mi skierowanie na takie badania, bo nie uśmiecha mi
się ponowne wykonywanie dość drogich badań na własny koszt.
Pani doktor, dziewczyny prosze o radę.