Gość: Artur
IP: *.sasknet.sk.ca
21.01.04, 17:44
Zapobieganie niedoborom witaminowym ma gleboki i medycznie udowodniony sens.
Ma sie to jednak nijak do mega-dawek witaminowych tu i owdzie zalecanych.
A wszystkiemu sa winne koncerny witaminowe, ktore korzystajac w latach 70-
tych i 80-tych ze slabosci legislacyjnych rozpowszechnily mity o korzystnych
dzialaniach megadawek witamin. Sam pamietam artykul z Readers Digest w ktorym
opisano jak jakis pacjent zatrzymal nowotwor pluc poprzez spozywanie 28 g
witaminy C dziennie. Pic na wode? Jak najbardziej - ale do druku poszlo.
Teraz juz taki numer by nie przeszedl ale te i podobne publikacje sprawily,
ze uzywanie witamin stalo sie powszechne i jest popularne i do dzis. Byl to
ogromny sukces marketingowy koncernow witaminowych, ktore na dokladke doszly
miedzy soba do tajnego porozumienia i dokonaly tzw price fixing co jeszcze
bardziej zwiekszylo ich dochody.
Sam bym wolal by witaminy w megadawkach mialy te swoja magiczna moc
czynienia cudow wszakze ostatnie dekady nie potwierdzily ich wartosci. Kilka
razy wydawalo sie, ze moze jednak ale kolejne bardziej wnikliwe prace obalaly
plonne nadzieje. Od czasu do czasu ktos znowu ponawia probe bo jak widac
wiara wsrod ludu ciagle istnieje ale szanse, ze witaminy w nadmiarze okaza
sie cennym lekarstwem staje sie coraz mniejsza.
Osoby takie jak Jasio sa niestety ofiarami tych dwudziestoletnich juz mitow i
poprzez swoje dzialania te mity niestety dalej propaguja. Przykre!
Bo walka z mitami ciezka! Oj, ciezka!