Dodaj do ulubionych

Co mam robić , mój tato jest chory na raka ...

23.08.10, 11:00
Niestety ale mój tato zachorował na raka 1,5 roku temu. Rak był na języku i
tato najpierw przeszedł operację potem radioterapie. Następnie przerzut był na
tętnice szyjną gdzie lekarze mogli tylko zastosować chemioterapie. To tylko
pomogło na kilka miesięcy a następnie chore miejsce uaktywniło się na nowo.
Jestem załamany bo lekarze stwierdzili że jest to najgorszy rodzaj nowotworu
który jest oporny na leczenie. Z racji tego że tato miał stosowaną
radioterapie nie może jej już mieć przez najbliższe 5 lat, chemia była również
stosowana i nie można jej podawać. Lekarze stwierdzili że nie ma sensu
podawania chemii bo wcześniejsza nie pomogła a był najmocniejsza jak mogła
być. Chirurgiczne wycięcie chorego miejsca jest niemożliwe z powodu
umiejscowienia tj. tętnica. Nawet jak by tato doszedł do sił których mu
obecnie brakuje żeby wytrzymać chemie to ta tylko może jedynie powstrzymać na
chwile chorobę co miało miejsce przy wcześniejszej terapii. Lekarz powiedział
że teraz to jedynie można dbać o tatę żeby nie cierpiał i nie umarł śmiercią
głodową bo tato nie je po wcześniejszej chemii. Dlatego miał zrobiony zabieg
wstawienia sondy do żołądka i jest karmiony pozajelitowo. Poprawę pomału stanu
kondycji z dnia na dzień widać i tata za jakiś czas może nabierze sił i mógłby
wytrzymać kolejną chemie. Skutki uboczne są między innymi takie że brak jest
apetytu. Lekarze i tak odebrali nadzieję na wyleczenie i jasno stwierdzili że
możliwości leczenia mojego taty zostały już wyczerpane i wizyta która jest
zaplanowana na wrzesień do Kliniki w Poznaniu lekarz prowadzący z Poznania
powiedział że jak chcemy to możemy przyjechać a jak nie to i tak to nic już
nie zmieni. Lekarze z kliniki z Poznania już nie posiadają możliwości leczenia
to ja już nie wiem gdzie szukać pomocy i czy taka rzeczywiście jeszcze
istnieje. Obecnie podajemy tacie jedzenie aby po długiej głodówce doszedł do
sił, podawane są leki na ból aby mu ulżyć i tyle co medycyna może poradzić.
Jejku nie mogę wytrzymać że tylko możemy patrzeć i oszukiwać tatę że jak
nabierze sił to będzie dalej leczony. Toto jeszcze nie ma 60 lat.
Proszę o radę
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 14:09
      Karo369, ni bzdurz i nie mąć ludziom z poważnym problemem, w głowach.
      Żadne chińskie wynalazki nie leczą zaawansowanego nowotworu.
      • wiola4425 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 31.12.10, 22:39
        Mój tato zachorował 2 lata temu ma 56 lat ...Na początku zaczęło się niewinnie bolały go plecy myślał ze to od pracy lecz po badaniach okazało się że ma nowotwór na pęcherzu typ mięsak podobno to najgorszy z nowotworów...:(nie wiem co mam robić tato ciągle krwawi nie pomaga mu nawet morfina bardzo cierpi nie mogę już tego znieść .Mam 4 rodzeństwa mieszkamy w małej miejscowości w województwie Łódzkim..Proszę o pomoc państwa jeśli ktoś mi pomoże będę bardzo wdzięczna .Bardzo kocham mojego tatę wiec pomóżcie mi go uratować...
        czekam na pomoc pod numerem telefonu 723214443 lub wiolus16@gmail.com.
        PROSZĘ O SZYBKI KONTAKT !
    • wadera3 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 14:10
      Powinniście skontaktować się jak najszybciej z jakimś dobrym Hospicjum i
      poprosić o pomoc psychologa, dla Taty i dla siebie.
      • karo369 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 15:02
        No WADERA pocieszyć to ty potrafisz...Moją znajomą chorą na raka
        trzustki ta pani doktor postawiła na nogi mimo że chemia nie dawała
        rady.Kuracja miesięczna nie jest tania (4800zł.)Ale czkamy na dalszą
        poprawę jej zdrowia.Nadzieji nigdy dość.A na hospicjum to zawsze
        jest czas...
        • uleczka_k Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 18:18
          Tak, nie ma to jak naciągać chorych ludzi w takiej opresji na wydawanie takiej
          kasy na jakiegoś grzyba. A mnie się wydaje, że to żerowanie na strasznym
          nieszczęściu i powinno być ścigane:(
        • wadera3 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 21:34
          karo369 napisała:

          > No WADERA pocieszyć to ty potrafisz...

          Zamiast komentarza KOSZ, KOSZ i jeszcze raz kosz, precz z nachalną reklamą
          badziewia!
        • snajper55 Swołocz 24.08.10, 01:08
          S.
        • cccykoria Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 24.08.10, 10:07
          karo369 napisała:

          > No WADERA pocieszyć to ty potrafisz...Moją znajomą chorą na raka
          > trzustki ta pani doktor postawiła na nogi mimo że chemia nie
          dawała
          > rady.Kuracja miesięczna nie jest tania (4800zł.)Ale czkamy na
          dalszą
          > poprawę jej zdrowia.Nadzieji nigdy dość.A na hospicjum to zawsze
          > jest czas...

          W realu to bym nie patrzyła się na konsekwencje, dostałabyś
          w twarz i następna poprawka do skutku! Naciągara itp
    • free123 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 19:22
      Niestety, chyba jedynie pozostaje nie oszukiwać taty.
    • r.kozan Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 23.08.10, 20:50
      Dziękuje wam za odpowiedzi. Tato jest zapisany do hospicjum domowego i zawsze
      przyjeżdżają jak jest taka potrzeba. Tata wie że jest chory ale nie zdaje sobie
      sprawy że medycyna jest bezradna w jego przypadku. Nie wiem ale chyba lepiej
      żeby nie wiedział o tym. Jak się dowiedział że jest chory mocno się załamał a
      teraz jak byśmy mu o tym powiedzieli jak jest naprawdę to całkiem przestał by
      walczyć. Może robimy źle że mu nie mówimy ale nie mam sumienia i odwagi o tym
      powiedzieć. Do piątku żyłem w przekonaniu że z tatą jest bardzo źle ale jak
      tylko nabierze sił to będzie mógł się poddać leczeniu - niestety ale w piątek
      lekarz powiedział jak jest naprawdę i ja się załamałem. Właśnie wróciłem od taty
      i dziwne jest patrzeć na kogoś bliskiego ze świadomością że wkrótce może odejść...
      • snajper55 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 24.08.10, 01:05
        Możesz się pożegnać. Innym życie nie daje takiej możliwości.

        S.
      • elago2 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 24.08.10, 07:30
        Rozumiem Twoje uczucia, bo jestem w podobnej sytuacji. Moja matka
        też jest po leczeniu i niby na razie jest dobrze, ale ja wiem, że to
        jest tylko chwilowa poprawa. Jednak Ty masz gorzej ode mnie, bo
        łączy Cię z ojcem wspaniałe uczucie, dlatego Twój ból jest
        silniejszy. Mnie miłość matki nie była dana, ale to nie zmienia
        faktu, że to jednak moja matka. Najgorsza w tym wszystkim jest
        bezradność. Trzeba być przy takiej osobie i nie zostawiać jej samej.
        Pozdrawiam.
    • karo369 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 24.08.10, 12:12
      ..cccykoria i wadera, obyście nigdy nie musieli walczyć o życie
      swoich bliskich.Moja mama umarła prawie 20 lat temu i nie miałam
      szansy jej pomóc, bo nikt nie wiedział jak.A teraz patrzę jak dzieci
      mojej znajomej robią wszystko aby ją uzdrowić to serce aż się
      raduje.Widzę postępy na własne oczy, także nie mówcie że to nie ma
      sensu.A zresztą nie wyobrażam sobie aby mieć nadzieję i z niej nie
      skorzystać.Każdy miesiąc przeżyty przez ukochaną osobę ma sens.Nie
      chciałabym mieć dzieci o takich pogladach jak wy...Z całego serca
      życzę wam duzo zdrowia.
      • wadera3 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 24.08.10, 15:06
        karo369 napisała:

        > ..cccykoria i wadera, obyście nigdy nie musieli walczyć o życie
        > swoich bliskich.

        Jeszcze Cie nie zbanowali? szkoda.
        Pracuję z osobami chorymi na nowotwory, więc na przestrzeni lat wiem, że żadne
        cudawianki misy, soki, zioła i inne okadzania nie zmieniają niezmienialnego.
        Zaawansowany nowotwór niczemu się niestety nie poddaje, a wmawianie chorym
        ludziom głupot powinno być prawem ścigane.
    • karo369 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 16.09.10, 21:14
      Przepraszam za mój watek... niestety ta osoba zmarła.
      • wadera3 Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 17.09.10, 00:54
        Przykre, ale niestety - życiowe.
      • no1teresa Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 17.09.10, 14:45
        nie masz za co przepraszac, ja podzielam Twoja postawe i pod twoimi postami bym sie podpisala
        terapie jednym pomagaja, nawet w stanach "oficjalnie beznadziejnych", innym nie - i tak to jest
        wszystkich nie da sie uratowac, ale wystarczy, ze niektorych sie da - to daje nadzieje i szanse dla innych
        przynajmniej rodzina ma spokojne sumienie, ze zrobila, co mogla
        • iwonagos Re: Co mam robić , mój tato jest chory na raka .. 21.09.10, 22:36
          Nie poddawać się. Psychika najważniejsza. Jeżeli ona siądzie to już koniec. W przypadku mojego ojca stał się cud.... inaczej tego nie można nazwać. Od 5 lat ma stwierdzoną marskość wątroby. 1,5 roku temu wylądował w szpitaku z wodobrzuszem i pękniętymi żylakami przełyku.Ja byłam wtedy na początku ciąży i od zmysłów odchodziłam. Lekarze nie dawali żadnej nadziei, stan był agonalny. Lekarz kazał do szpitala przynosić wszystko na co ma ochotę, łącznie z alkoholem jeżeli miałby na niego ochotę. Lekarze, pielęgniarki.... nikt nie dawał żadnej nadziei. Wsadzili mu do brzucha rurę z workiem na wodę. Gdy go wysiudali ze szpitala, rurę zostawili. Zapytałam ordynatora co z tym robić - odpowiedział, że już nic, bo ojca dni są policzone i nie ma sensu już tego wyciągać.
          Od tego czasu minęlo 1,5 roku. Ojciec kilka razy dziennie jeździ rowerem do miasteczka oddalonego od naszego domu o 5 km:) A teraz właśnie remontuje swoje mieszkanie:) Jest dobrze.
          Trzymajcie się, nie poddawajcie się do końca!
          • scept89 psychika vs pila tarczowa 22.09.10, 09:57
            A moj osobisty brat obcial sobie glowe pila tarczowa. Lekarze i pielegniarki nie dawali juz nadziei, wezwano grabarzy, ale brat dzielny gosc nie poddawal sie tylko posinialymi ustami wyszeptal "Pszy...". No to pszykleilem glowe butaprenem.

            Wszyscy pukali sie w czolo, ale jak tylko butapren zgestnial brat wstal, plaszcz otrzepal i poszedl na dziwki jak to jest w jego zwyczaju. Bo psychika (i pociag do dziwek) to rzecz w medycynie najwazniejsza.

            Wszyscy ktorzy umarli to mieczaki jakies o slabej psychice. Twardej psychiki to ani pila tarczowa ani walec nie ruszy. Dlatego Prawdziwi Twardziele zyja wiecznie, bo biologia to jest taka bajeczka dla mieciuchow.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka