Gość: margotka26
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.07.04, 23:37
Stres w małej dawce ma na nas dobroczynny wpływ. Jednak jego przedawkowanie ,
tak jak wrzystkiego,może okazać się dla nas zgubne.Mój organizm zareagował
wypadaniem włosów po jego silnej dawce. W ciągu roku dwukrotnie zmieniłam
pracę, z ostatniej musiałam zrezygnować, miałam półroczne dziecko, właśnie
przeprowadzaliśmy się a na dodatek rodzinne problemy wcale nie ułatwiały mi
życia. Mój organizm zwariował. Najpierw były nerwobóle, rozdrażnienie potem
bezsenność. Po trzech miesiącach zaczęły wypadać mi włosy. Zaczęłam leczyć
się u dermatologa-bezskutecznie. W książkach z dziedziny psychologi
wyczytałam, że problem ten dotyczy głównie dzieci i należy leczyć się
psychoterapią.Próbowałam, przez parę miesięcy leczyłam się lekami
antydepresyjnymi.Nastrój poprawił się z zaśnięciem równierz nie miałam
problemów, lecz włosy nadal nie odrastają. Obecnie, a minęły prawie 2 lata,
pozbyłam się wszystkich włosów. Niestety nie znalazłam złotego środka.
Słyszałam, że za stres odpowiadają hormony nadnerczy. Zaburzenia w ich
równowadze mogą powodować m.in. wypadanie włosów. Jak można to zbadać? Proszę
o odpowiedź. Od myśli o peruce mam dreszcze(chodzę w chustce}. Przynajmniej
dzięki zespołowi SISTARS moja córeczka stwierdziła, że wreszcie jakaś pani ma
podobną fryzurę do mamy. Pozdrawiam.