Dodaj do ulubionych

Ulubiony zawód - rencista

22.03.03, 13:26
Jak w tytule , jest to ulubiony zawód naszego społeczeństwa- mam takiego
chorego - miażdżyca wszędzie ( tętnice szyjne , serce , kończyny dolne) od 30
lat pali jak smok( 55 lat zywota) , gruby ( bo lubi jeść) , nieuregulowana
cukrzyca ( bo po co ..) i na moje prośby i groźby co do rzucania palenia
powiedział ,że się zastanowi... A jak pytam , czy nie chce wrócić do pracy ,
do aktywnego zycia , mówi mi ,że on przeciez jest chory! , miał 2 zawały
serca!
Ręce opadają!
Conka
Obserwuj wątek
    • Gość: eta5 Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 19:38
      ojej jasne ze wtym przypadku masz całkowitą rację, ja bym takim nawet
      pełnopłatne recepty wypisywała, albo takim co całe życie palą a potem
      chemioterapie innym odbierają, ale nie można tak wszystkich rencistów do
      jednego wora, co powiesz o tych co np stracili ręke w pracy albo coś podobnego.
      Jest pewnie wiele prawdziwych "rencistów"
    • Gość: Artur Re: Ulubiony zawód - lekarz IP: *.ss.shawcable.net 23.03.03, 18:37
      Connie1, jestes pewnie mlodym czlowiekiem, ktory jeszcze malo sie zetknal z
      ludzkimi ograniczeniami. Gdyby chudniecie bylo taka prosta sprawa jak sobie
      wyobrazasz to wiekszosc ludzi bylaby dzis po prostu szczupla. Ale tak nie jest.
      Tylko kilka procent ludzi jest w stanie trwale schudnac (bez efektu jo-jo).
      Ty, jako lekarz mozesz ludziom troche pomoc w podjeciu ich decyzji. Sa
      specjalne metody dla lekarzy rodzinnych ktore pozwalaja im wplynac na pacjentow
      by np zrzucili wage albo przestali palic. Wez na siebie troche
      odpowiedzialnosci za swoich chorych, naucz sie tych metod, wlacz je do swojego
      repertuaru w przychodniach i ciesz sie ich efektami. Wtedy dopiero poczujesz,
      ze twoj zawod lekarza ma sens. Ale jezeli ktos dalej pozostanie otyly lub dalej
      nie moze albo nie chce przestac palic, to jest to ciagle twoj pacjent, ktory
      oczekuje od ciebie pomocy i wpolczucia. Na szczescie nie mieszkami w jakims
      nazistowskim kraju, gdzie wysyla sie otylych i palaczy do komor gazowych.
      To biadolenie na forum nie licuje z pozycja lekarza. Robisz krzywde sobie i
      innym.

      PS
      Jezeli chodzi o mnie nie jestem ani otyly ani nie pale.
      • Gość: Doki Re: Ulubiony zawód - lekarz IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 23.03.03, 20:38
        Artur, masz racje, ale tylko czesciowo; KAZDY moze schudnac, takze trwale, i KAZDY moze przestac palic. Najohydniejsze egzemplarze otylosci to paniusie, ktore w oczy mowia, ze przeciez przez caly dzien nic nie jedza. Oklamuja nie mnie- siebie. Nie ma innego sposobu na utycie niz obzarstwo i nie ma innego sposobu na schudniecie niz przestac sie obzerac. Byc moze dla niektorych oznacza to zycie o jednym kawalku chleba i wodzie po kres ich dni, ale to juz jest sprawa ich metabolizmu. Sa ludzie z wrodzonymi defektami metabolizmu, ktorym przez cale zycie pewnych rzeczy jesc nie wolno. Sa alkoholicy, ktorym do konca zycia nie wolno dotykac alkoholu. Sa grubasy, ktore musza do konca zycia byc na diecie. Nie chca- ich sprawa. Tacy do mnie trafiaja, jak cos sie stanie: zawal, tetniak aorty, wypadek samochodowy. Mowie wtedy w oczy- najczesciej ich rodzinie, bo sam pacjent jest nieprzytomny- ze otylosc znacznie zmniejsza szanse przezycia i ze trzeba brac to pod uwage w planowaniu dalszego postepowania. Np. nie przeprowadzisz jakiejs operacji, ktora moze i w normalnych warunkach pomoglaby pacjentowi, ale w przypadku czlowieka- hipopotama jest nie do zrobienia technicznie, albo ryzyko powiklan pooperacyjnych jest zbyt duze.
        Czy ktos mowi grubasom, ze pewnego dnia moga glupio umrzec przez otylosc?
      • connie1 Re: Ulubiony zawód - lekarz 23.03.03, 20:57
        I jeszcze jedno - nie obrażam się na moich chorych , ktorzy , pija , palą ,
        jedza w sposob nieograniczony , tylko wscieka mnie ,że powtarzane jak litania "
        nie" odbija sie od muru niechciejstwa i wygodnictwa.
        Poza tym większość stosuje metodę - " mnie nic złego nie spotka , a poza tym
        dziadek palił 70 lat i zył 100 lat".
        A o nalogach wiem sporo ( szczegolnie o nałogu palenia)
        Conka
      • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - lekarz IP: 65.90.124.* 31.03.03, 20:38
        Gość portalu: Artur napisał(a):

        > Gdyby chudniecie bylo taka prosta sprawa jak sobie
        > wyobrazasz to wiekszosc ludzi bylaby dzis po prostu szczupla. Ale tak nie
        > jest. Tylko kilka procent ludzi jest w stanie trwale schudnac (bez efektu jo-
        > jo).

        To co piszesz to prawda, dlugtrwaly sukces w "leczeniu" otylosci to bardziej
        wyjatek niz regula. Jednak zapominasz o podstawowym problemie, jakim jest
        motywacja pacjenta. Bez niej leczenie nie ma najmniejszego sensu. Zgadzam sie z
        tym, ze jezeli ktos ma motywacje to jak najbardziej nalezy mu pomoc i dlozyc
        wszelkich staran by poprawic jego stan zdrowia. Jezeli jednak pacjent nie ma
        zadnej motywacji a od lekarza oczekuje cudotworstwa, in nie probuje nawet
        wlozyc odrobiny wysilku w proces leczenia, to najlepsza porada jaka mozna mu
        dac jest - znalez sobie innego lekarza. Na takich pacjentow po prostu szkoda
        czasu.


        > Ty, jako lekarz mozesz ludziom troche pomoc w podjeciu ich decyzji. Sa
        > specjalne metody dla lekarzy rodzinnych ktore pozwalaja im wplynac na
        > pacjentow by np zrzucili wage albo przestali palic. Wez na siebie troche
        > odpowiedzialnosci za swoich chorych, naucz sie tych metod, wlacz je do
        > repertuaru w przychodniach i ciesz sie ich efektami. Wtedy dopiero poczujesz,
        > ze twoj zawod lekarza ma sens.

        Z tego co widze conka zbiera wlasciwy wywiad i realistycznie ocenia motywacje
        pacjenta. Podaje pacjentom wlasciwa informacje na temat wyborow przed ktorymi
        stoja. Nie wiemy jakich metod probuje by ta motywacje popudzic, ale prawda jest
        taka, ze ostatecznie odpowiedzialnosc za zdrowie spoczywa na PACJENCIA a nie na
        lekarzu - lekarz tylko udziela PORADY a nie jest opiekunem pacjenta.

        > Ale jezeli ktos dalej pozostanie otyly lub dalej
        > nie moze albo nie chce przestac palic, to jest to ciagle twoj pacjent, ktory
        > oczekuje od ciebie pomocy i wpolczucia.

        Jezeli ktos sie stara i mimo to nie ma pelnych efetow to jedna strona, jezeli
        ktos nawet nie probuje to druga. Pomoc mozna tylko tym pierwszym, Ci drudzy
        moze zasluguja na wspolczucie, ale pomoc lekarska jest wobec nich nieskuteczna.

        > Na szczescie nie mieszkami w jakims
        > nazistowskim kraju, gdzie wysyla sie otylych i palaczy do komor gazowych.

        Nie mam bynajmniej zamiaru wysylac nikogo do komor gazowych, uwazam tylko, ze
        moj czas i umiejetnosci maja zbyt duza wartosc by marnowac je na tych ktorzy
        nie sa w stanie z nich skozystac. Jezeli ktos ma pasje do przypadkow
        beznadziejnych, niech mu szczescie sprzyja - ja wole widziec efekty tego co
        robie.

        > To biadolenie na forum nie licuje z pozycja lekarza. Robisz krzywde sobie i
        > innym.

        Nie widze zadnego biadolenia w wypowiedzi conki - stara sie przedstawic
        interesujacy temat. Zasadniczo sie z nia zgadzam.
        • Gość: errata Re: Ulubiony zawód - lekarz IP: 65.90.124.* 31.03.03, 20:40
          connie1 nie conka
    • connie1 Re: Ulubiony zawód - rencista 23.03.03, 20:42
      Drogi Arturze!
      Nie jestem juz taka młoda , niestety , a co do nałogów to nietrafiłeś ,
      pracuje w miejscu , gdzie każedego pytam o palenie i każdemu proponuję pomoc (
      zgodnie z zasadą 4P), poza tym troszkę zajmuję się zawodowo leczeniem
      uzależnienia od tytoniu.
      Wiem ,że nie jest łatwo , tylko 30 % nie wraca do palenia po roku , ale
      najważniejsza i podtawaowa jest motywacja , a to nie jest zależne od nawet
      najlepszego doktora.
      Akurat w tym poście chodziło mi o coś innego , o traktowanie choroby jako
      sposobu nazycie i sposobu "wyłudzania " od państwa kasy( oczywiście te słowa
      nie dotycza prawdziwych rencistow) , uwierz mi malo kto po operacji
      kardiochirurgicznej chce wracać to normalnego , zawodowego zycia.
      Aha nie mam totalitarnych pogladów, ale nie lubie nieodpowiedzialności
      Pozdrawiam i życzę zdrowia
      Conka
      • Gość: Artur Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.ss.shawcable.net 23.03.03, 21:17
        Dzieki za odpowiedz i wyjasnienia. Ja tez jestem za tym by pacjenci wzieli
        odpowiedzialnosc za swoje zdrowie. Ale wyczulem w twoich postach troche gniewu
        ktorego nie powinno byc u lekarza.
        Rozumiem, ze Polska przechodzi teraz przez trudny okres przestawiania sie na
        zupelnie inne tory ekonomiczne. Dla wielu ludzi jest to bardzo trudne, na tyle
        trudne, ze wola uciec w chorobe i uniknac przykrych konsekwecji typu bycia
        bezrobotnym na glodowym zasilku przez reszte zycia. W jaki sposob ktos kto nie
        pracowal przez kilka lat i ma obecnie 56 lat widzi swoje perspektywy
        znalezienia pracy? Jest jak slyszalem w Polsce 25% bezrobocia a dyskryminacja
        ze wzgledu na wiek i chorobe kwitnie. Zycie jest dla ludzi starszych i chorych
        jest dostatecznie okrutne i nie musicie ich jeszcze dodatkowo bic i straszyc.
        Wydaje sie, ze odwrotnie, podbudowanie ich mozliwosci, wiara w ich talent i
        codzienny respekt sa bardziej potrzebne.
        Czasem pewnych rzeczy sie nie dostrzega z pelna ostroscia gdy samemu ma sie
        stalo prace i staly dochod.
        Pozdr.

        • Gość: Pacjentka Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 23.03.03, 23:00
          Sama jestem pacjentką, mam kłopoty różnego rodzaju z racji wieku, pracuję
          zawodowo, spotkałam dobrego lekarza. Nie mówię zatem o moim przypadku.
          Nie dziwię się, że ludzie niektórzy tak postępują, ale zaskoczeniem dla mnie
          jest stosunek do nich lekarzy. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Każdy chciałby
          być zdrowy, smukły, bez nałogów. Obserwowałam walkę osoby próbującej przestać
          palić. To była długa walka, ale niestety bez sukcesu. Ja się natomiast
          odchudzałam i wiem, jakie to trudne. Kto tego nie robił, niech się tak
          autorytatywnie nie wypowiada. Lekarze na ogół mówią pacjentom, że należy
          schudnąć, bo będzie żle, ale rzadko kiedy mówią jak to zrobić. Spróbujcie być
          ciągle głodni, żyć o tej przyslowiowej kromce chleba i wodzie. Są osoby bez
          apetytu, im to wystarcza, ale osoby o zaburzonym łaknieniu cierpią katusze.
          Ja praktycznie nigdy nie odczuwam czegoś takiego jak sytość. Mój mózg mi takich
          komunikatów nie wysyła. Jeśli się o tym nie wie, to jak się odchudzić? Mnie się
          w końcu udało, ale czy na zawsze?
          Że ludzie wolą być na rencie - wcale się nie dziwię. Zawsze to jakaś stabilność
          finansowa, lepsz niż bezrobocie.
          Ja mam pracę i wszystko na to wskazuje, że do emerytury dotrwam bez problemu,
          ale czasem łapię się na tym, że chciałabym, aby "coś" - bez mojego udziału -
          zdecydowało o końcu mojej zawodowej "kariery". Pracuje się coraz gorzej,
          a starszym ludziom jeszcze gorzej z tej racji, że za nic na ogół szefowie mają
          doświadczenie starszych pracowników, teraz liczy się młodość i pięny wygląd,
          wiedza ma mniejsze znaczenie w niektórych zakładach pracy (żeby nie uogólniać).
          I z tej racji wolałabym być już "niezależna zawodowo". W pracy trzyma mnie
          tylko pensja, która jest chyba trochę większa niż emerytura. Nie idę na
          emeryturę tylko dlatego, że boję się, że z tej emerytury po prostu nie wyżyję.
          Lekarze, nie oceniajcie pochopnie swych pacjentów, spróbujcie ich zrozumieć
          i im pomóc!
          • Gość: tezpacjentka Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.pool.mediaWays.net 26.03.03, 19:49
            cieszy mnie iz taka radykalna pani doktorka ma takie latwe i tanie metody
            uzdrawiania - powinna zostac ministrem zdrowia - tylko nie moim lekarzem
            domowym (ja nie pale,dbam o linie i urode ale mimo, to mam chorobliwie
            podwyzszony cholesterol,osteoporoze i kilka innych wrednych rzeczy -
            zaniedbanych przez radykalnych terapeutow uzdrowicieli i kwalifikuje sie na
            rente chociaz bardzo bym tego sobie nie zyczyla)
            • connie1 Re: Ulubiony zawód - rencista 26.03.03, 21:30
              Uff wyszłam na straszną " radykałkę" , metody uzdrowienia słuzby zdrowia nie ma
              jednoznacznej , na misnistra sie nie nadaję , a chodziło mi tylko o
              podkreslenie niechęci naszego społeczestwa do odpowiedzialności ( co
              podkreslałam w innych wątkach) i do lubowania się do uciekania w chorobę...
              A swoją drogą najdłużej wiekowo pracuja przedstawiciele wolnych zawodów...
              Pozdrawiam i żadnemu z państwa nie zycze spotkania na gruncie zawodowym,życze
              więc zdrowia
              Conka
          • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 31.03.03, 21:01
            > Obserwowałam walkę osoby próbującej przestać
            > palić. To była długa walka, ale niestety bez sukcesu. Ja się natomiast
            > odchudzałam i wiem, jakie to trudne. Kto tego nie robił, niech się tak
            > autorytatywnie nie wypowiada. Lekarze na ogół mówią pacjentom, że należy
            > schudnąć, bo będzie żle, ale rzadko kiedy mówią jak to zrobić.

            To o czym connie mowi to nie ktos, kto probuje i upada, to ktos kto nawet nie
            chce probowac. Swoja droga masz racje, ze czesto lekarze zbyt malo czasu
            spedzaja by wytlumaczyc plan leczenia, druga strona medalu to to, ze
            przynajmniej w leczniu otylosci nawet najlepsze sposoby daja 10-30% szansy na
            dlugotrwaly sukces.

            > Że ludzie wolą być na rencie - wcale się nie dziwię. Zawsze to jakaś
            > stabilność finansowa, lepsz niż bezrobocie.

            To, ze wola nie dziwi mnie wcale, to ze ktos na to pozwala jest dla mnie nie do
            pojecia. Pieniadze wydawane na "pseudo-rencistow" to pieniadze ktorych brakuje
            na chorych.

            > Ja mam pracę i wszystko na to wskazuje, że do emerytury dotrwam bez problemu,
            > ale czasem łapię się na tym, że chciałabym, aby "coś" - bez mojego udziału -
            > zdecydowało o końcu mojej zawodowej "kariery". Pracuje się coraz gorzej,
            > a starszym ludziom jeszcze gorzej z tej racji, że za nic na ogół szefowie .
            > mają doświadczenie starszych pracowników, teraz liczy się młodość i pięny
            > wygląd, wiedza ma mniejsze znaczenie w niektórych zakładach pracy

            Znowu zgadzam sie z toba. Pewnie masz durzo powodow by nie byc zadowolona z
            pracy, niemniej jednak renty nie sa rozwiazaniem.
        • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 31.03.03, 20:52
          > Ale wyczulem w twoich postach troche gniewu
          > ktorego nie powinno byc u lekarza.

          To nie gniew to poczuci rzeczywistosci, na ktora Ty przymakasz oczy.

          > Dla wielu ludzi jest to bardzo trudne, na tyle
          > trudne, ze wola uciec w chorobe i uniknac przykrych konsekwecji typu bycia
          > bezrobotnym na glodowym zasilku przez reszte zycia. W jaki sposob ktos kto
          > nie pracowal przez kilka lat i ma obecnie 56 lat widzi swoje perspektywy
          > znalezienia pracy? Jest jak slyszalem w Polsce 25% bezrobocia a dyskryminacja
          > ze wzgledu na wiek i chorobe kwitnie.

          Mylisz dwie sprawy - pomoc spoleczna i renty, nie mam zamiaru sie spierac o to,
          ze ekonomia ma wplyw na samopoczucie ludzi i ze bycie bezrobotnym jest trudne.
          Jednak jest to problem dla pomocy spolecznej nie dla medycyny. Renta jest
          zasilkiem CHOROBOWYM. Choroba powinna byc jasno zdefiniowana i sprawdzalna przy
          pomocy obiektywnych testow. To, ze ktos w wieku 56 lat czuje sie zniechecony i
          nie ma szans na znalezienie pracy NIE POWINNO BYC powodem do renty.

          > Zycie jest dla ludzi starszych i chorych
          > jest dostatecznie okrutne i nie musicie ich jeszcze dodatkowo bic i straszyc.
          > Wydaje sie, ze odwrotnie, podbudowanie ich mozliwosci, wiara w ich talent i
          > codzienny respekt sa bardziej potrzebne.

          Z tym sie zgadzam, nigdy nie nalezy tracic wiary w czlowieka. System oparty na
          zdrowych zasadach i zapobiegajacy naduzyciom lepiej bedzie sluzyl pomocy tym,
          ktorzy naprawde tego potrzebuja. Gdy renty uzywane sa jako substytut pomocy
          spolecznej mniej pieniedzy zostaje dla tych ktorzy naprawde sa chorzy.
    • Gość: wredna rencistka Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.telsten.com / 10.20.1.* 31.03.03, 13:46
      Przykro mi to było czytać. Otóż Pani Doktor jestem na rencie 10 lat a mam 50
      lat i dalabym wszystko żeby wrócić do pracy. Ale po pierwsze dla osób w tym
      wieku nie ma bez znajomości pracy a po drugie mam tylko zdiagnozowanych
      jednostek chorobowych 8 a teraz niedawno przybyły jeszcze dwie. Moj organizm
      już zaczyna się bronić przed lekami. I po lekach branych przeze mnie wlaśnie
      przytyłam i niestety za bardzo już nie mogę się odchudzić, a co do papierosów
      rzucałam kilkakrotnie i zaczęlam jeszcze tyć co przy moich schorzeniach jest
      nie dopuszczalne.No i następna sprawa to sprawa diety. Proszę mi powiedzieć czy
      człowieka który ma przepracowane 29 lat i 490 zł renty wogóle stać na dietę i
      wykupywanie leków? Zaczynam brać połowę bo ju ż nie daję rady a leki typu
      sortis, inchibicea , isoptin,czy preductal są bardzo drogie o innych już nie
      wspomnę.Ale ja mam szczęście do wspaniałego lekarz , wprawdzie dopiero od 3 lat
      który mnie dopiero ukierunkował,usystematyzował i porządnie zacząl leczyć bo do
      tego czasu na moim organizmie jedynie eksperymentowano. A ja w przeciwieństwie
      do przypadku pacjenta Pani naprawdę dbam o siebie mimo skromnych możliwości.
      Tak że na zewnątrz przynajmniej nie widać że poważnie mam chory organizm.
      Myślę że mimo wszystkiego że rozumiem o co Pani chodziło to sądzę że powinna
      Pani zweryfikować swoje podejście do ludzi. KAZDY JEST INNY ale też człowiek.
      • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 31.03.03, 22:04
        > Ale po pierwsze dla osób w tym
        > wieku nie ma bez znajomości pracy a po drugie mam tylko zdiagnozowanych
        > jednostek chorobowych 8 a teraz niedawno przybyły jeszcze dwie.

        To zdanie jest typowym przykladem konfuzji. Jezeli ktoras z osmiu chorob, z
        ktorymi Cie zdiagnozowano jest powodem NIEZDOLNOSCI do pracy, jak najbardziej
        zaslugujesz na rente. Jezeli nie masz pracy z powodu wieku i braku znajomosci
        to zabierasz pieniadze chorym, ktorzy na nie naprawde zasluguja.

        > Ale ja mam szczęście do wspaniałego lekarz , wprawdzie dopiero od 3 lat
        > który mnie dopiero ukierunkował,usystematyzował i porządnie zacząl leczyć bo
        > do tego czasu na moim organizmie jedynie eksperymentowano.

        Oczywiscie trzeba podkreslic wartsc dobrego lekarza...

        > A ja w przeciwieństwie
        > do przypadku pacjenta Pani naprawdę dbam o siebie mimo skromnych możliwości.
        > Tak że na zewnątrz przynajmniej nie widać że poważnie mam chory organizm.

        ...jak tez i motywacji pacjenta...

        > Myślę że mimo wszystkiego że rozumiem o co Pani chodziło to sądzę że powinna
        > Pani zweryfikować swoje podejście do ludzi. KAZDY JEST INNY ale też człowiek.

        ... niemniej rzeczywistosc jest taka, ze jezeli pacjent nie chce byc zdrowy, to
        zdrowy nie bedzie niezaleznie od podejscia lekarza.
        • Gość: Artur Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.sdh.ca 31.03.03, 22:47
          GTelega,
          Wpadasz jak meteor i rzucasz gotowe rozwiazania. Twoje rozwiazania sa dobre dla
          swiata idealnego. Nie zyjemy wszakze w swiecie idealnym.

          PS.
          wydaje mi sie ze troche za bardzo sie rzucasz
          • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 31.03.03, 23:53
            > Wpadasz jak meteor i rzucasz gotowe rozwiazania.

            Dlaczego mamy po raz kolejny odkrywac kolo. Renty istnieja na calym swiecie, w
            niewielu jednak krajach jest tylu rencistow co w Polsce. Z dwuch powodow:

            1. Renty uzywane sa jako substytut opieki spolecznej - zaciemniajac
            rzeczywistosc bezrobocia i przerzucajac koszt z opieki spolecznej na sluzbe
            zdrowia.

            2. Latwosc dostania rent zmiejsza motywacje ludzi do bycia zdrowymi. W USA
            prawie kazdy decyduje sie na intensywna rehabilitacje po zawale by wrocic do
            pracy - w Polsce wiekszosc konczy jako rencisci, takie przyklady mozna mnozyc w
            nieskonczonosc.

            > Twoje rozwiazania sa dobre dla
            > swiata idealnego. Nie zyjemy wszakze w swiecie idealnym.

            Rozwiazania te stosowane sa w wiekszosci cywilizowanych krajow - czas na nie
            spojrzec zamiast z uporem powtarzac - nasze lepsze. Nawet najbogatszych krajow
            nie stac na tak liberalna polityke rentowa, jaka jest w Polsce.

            > PS.
            > wydaje mi sie ze troche za bardzo sie rzucasz

            Mysle, ze forum jest miejscem wymiany argumentow a nie epitetow. Przekonaj mnie
            do swojego pogladu.
            • Gość: Gerda Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.avamex.krakow.pl 01.04.03, 07:00
              W Polsce jest liberalna polityka rentowa???? Łatwo dostac rentę????/ Ależ to
              herezje!!
              Od kilku lat jest tendencja do masowego odbierania rent.Lekarze orzecznicy ZUS-
              u są etatowymi pracownikami tejże instytucji i sa premiowani (tak,tak !) za
              kazdy odrzucony wniosek.Znam trzy takie przypadki(w tym jedna dziewczyna z
              ciężkim uszkodzeniem wzroku (retinopatia cukrzycowa) i nerek(również na tym
              tle) ,kobieta (z zawodu krawcowa) -z zaawansowana jaskrą,po operacji oczu, z
              uszkodzonym nerwem wzrokowym,tudzież zawodowy kierowca (powypadkowa amputacja
              nogi ,skóra b.żle reaguje na protezę,ciągłe niegojące się rany na kikucie).Im
              wszystkim odebrano rentę!Wszyscy odwołali się do sądu,po osiemnastu(sic! )
              miesiącach przyznano im rentę na dwa lata .Tak więc za pół roku znowu będą
              przeżywac tę samą sytuację ; a przede wszystkim gehennę upokorzeń(tak,tak,
              akurat tego nie szczędzi sie pacjentom).Nikt nie interesuje się tym,z czego
              będzie żył pacjent przez czas oczekiwania na rezultat odwołania.Lekarze
              orzecznicy sa jednoosobową komórką decyzyjną.Bardzo podatną na korupcję!!!Wcale
              nie są obiektywni.A ich wiedza?Jaka jest,skoro ich decyzję sa póżniej
              korygowane przez sad?A skąd bierze się ustalony(i znany w środowisku ) "cennik
              usług" ?Oj,żle się dzieje w państwie polskim!
              A jesli chodzi o otyłosć,to mnie samą doprowadzono do "przybrania na wadze".Od
              10 lat leczę się na astmę( wprawdzie zdiagnozowana jako choroba zawodowa,ale
              nie jestem na rencie).Podczas zaostrzeń(duszności,uniemazliwiające normalne
              funkcjonowanie) -stosuje się ZAWSZE preparaty sterydowe.W swojej "karierze
              astmatyka" brałam jua zastrzyki(Kenalog,Diprophos),także (w sytuacjach
              zagrożenia życia) Hydrocortizon dożylnie,nie mówiac już o wszelkich
              Encortonach,Metypredach,Polcortolonach itp. + leki wziewne(Beclazone,a obecnie
              Flixotide).Mam cukrzycę posterydową,częste obrzęki no i 15 kg. więcej niz
              kiedyś.
              A moja siostrzenica(pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego ), po
              trzytygodniowym pobycie w szpitalu wyszła z typową "księżycową" twarzą , bez
              diagnozy dot.przyczyny ;była leczona ogromnymi dawkami encortonu (w dodatku
              jest alergiczką od dziecka ,także często leczona sterydami) -przytyła 18 kg !!!
              I tak trudno jej teraz schudnać!Wiem,że jest lek nowej generacji,niesterydowy-
              Singulair. Ale polscy lekarze go nie stosuja! Dlaczego ?Jak "sterydowcy" maja
              schudnąć?Może Wy cos poradzicie ?Pozdrawiam .
              • Gość: anmanika Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.03, 11:02
                Gość portalu: Gerda napisał(a):

                > W Polsce jest liberalna polityka rentowa???? Łatwo dostac rentę????/ Ależ to
                > herezje!!
                > Od kilku lat jest tendencja do masowego odbierania rent.Lekarze orzecznicy
                ZUS-

                > u są etatowymi pracownikami tejże instytucji i sa premiowani (tak,tak !) za
                > kazdy odrzucony wniosek.Znam trzy takie przypadki(w tym jedna dziewczyna z
                > ciężkim uszkodzeniem wzroku (retinopatia cukrzycowa) i nerek(również na tym
                > tle) ,kobieta (z zawodu krawcowa) -z zaawansowana jaskrą,po operacji oczu, z
                > uszkodzonym nerwem wzrokowym,tudzież zawodowy kierowca (powypadkowa amputacja
                > nogi ,skóra b.żle reaguje na protezę,ciągłe niegojące się rany na kikucie).Im
                > wszystkim odebrano rentę!Wszyscy odwołali się do sądu,po osiemnastu(sic! )
                > miesiącach przyznano im rentę na dwa lata .Tak więc za pół roku znowu będą
                > przeżywac tę samą sytuację ; a przede wszystkim gehennę upokorzeń(tak,tak,
                > akurat tego nie szczędzi sie pacjentom).Nikt nie interesuje się tym,z czego
                > będzie żył pacjent przez czas oczekiwania na rezultat odwołania.Lekarze
                > orzecznicy sa jednoosobową komórką decyzyjną.Bardzo podatną na korupcję!!!
                Wcale
                >
                > nie są obiektywni.A ich wiedza?Jaka jest,skoro ich decyzję sa póżniej
                > korygowane przez sad?A skąd bierze się ustalony(i znany w
                środowisku ) "cennik
                > usług" ?Oj,żle się dzieje w państwie polskim!
                > A jesli chodzi o otyłosć,to mnie samą doprowadzono do "przybrania na
                wadze".Od
                > 10 lat leczę się na astmę( wprawdzie zdiagnozowana jako choroba zawodowa,ale
                > nie jestem na rencie).Podczas zaostrzeń(duszności,uniemazliwiające normalne
                > funkcjonowanie) -stosuje się ZAWSZE preparaty sterydowe.W swojej "karierze
                > astmatyka" brałam jua zastrzyki(Kenalog,Diprophos),także (w sytuacjach
                > zagrożenia życia) Hydrocortizon dożylnie,nie mówiac już o wszelkich
                > Encortonach,Metypredach,Polcortolonach itp. + leki wziewne(Beclazone,a
                obecnie
                > Flixotide).Mam cukrzycę posterydową,częste obrzęki no i 15 kg. więcej niz
                > kiedyś.
                > A moja siostrzenica(pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego ), po
                > trzytygodniowym pobycie w szpitalu wyszła z typową "księżycową" twarzą , bez
                > diagnozy dot.przyczyny ;była leczona ogromnymi dawkami encortonu (w dodatku
                > jest alergiczką od dziecka ,także często leczona sterydami) -przytyła 18
                kg !!!
                >
                > I tak trudno jej teraz schudnać!Wiem,że jest lek nowej generacji,niesterydowy-
                > Singulair. Ale polscy lekarze go nie stosuja! Dlaczego ?Jak "sterydowcy" maja
                > schudnąć?Może Wy cos poradzicie ?Pozdrawiam .


                1. Ja znam osobiście takiego osobnika który 2 razy wskoczył do studni po to
                żeby dostać rentę i już się nie męczyć pracą.

                2. Znajoma p. doktor bada czasami takie rzesze "rencistów" i mówi, że w 90% to
                ludzie zdrowi. Zgroza, że my musimy płacić podatki by utrzymywac te rzesze
                darmozjadów

                3. Nieprawda, ze lekarze nie przepisują Singularu - właśnie moja córka to
                bierze.
                • connie1 Re: Ulubiony zawód - rencista 01.04.03, 11:34
                  Kochani!
                  Ja nie przeczę,że sa ludzie naprawde chorzy , ale wlasnie przez rzesze "
                  pseudorencistów" brakuje pieniędzy dla prawdziwych...
                  Przykład sprzed godziny: robie test wysiłkowy 39-latakowi , ok. 20 kg nadwagi,
                  papierosy czuc od progu , po plastyce i stentowaniu .
                  Test 10 min z duzym obciążeniem , dobra tolerancja wysiłku , troszke zmian w
                  ekg , ale bez nadmiernej patologii.
                  A gość mi mówi , że chce trentę , bo sie juz w życiu napracował ( 39 lat !) i
                  ma przecież 3 stenty wszczepione!
                  Zdenerowałam się i demagogicznie sobie mysle po co taka droga terapia, jesli
                  facet tylko marzy,żeby leżec i oglagać TV<.
                  I co sadzicie?
                  To naprawdę mój dzisiejszy przypadek..
                  Conka
                  • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 18.04.03, 21:09
                    > Kochani!
                    > Ja nie przeczę,że sa ludzie naprawde chorzy , ale wlasnie przez rzesze "
                    > pseudorencistów" brakuje pieniędzy dla prawdziwych...
                    > Przykład sprzed godziny: robie test wysiłkowy 39-latakowi , ok. 20 kg
                    nadwagi,
                    >
                    > papierosy czuc od progu , po plastyce i stentowaniu .
                    > Test 10 min z duzym obciążeniem , dobra tolerancja wysiłku , troszke zmian w
                    > ekg , ale bez nadmiernej patologii.
                    > A gość mi mówi , że chce trentę , bo sie juz w życiu napracował ( 39 lat !)
                    i
                    > ma przecież 3 stenty wszczepione!
                    > Zdenerowałam się i demagogicznie sobie mysle po co taka droga terapia, jesli
                    > facet tylko marzy,żeby leżec i oglagać TV<.
                    > I co sadzicie?
                    > To naprawdę mój dzisiejszy przypadek..
                    > Conka

                    Conka,

                    Wyslanie listu do ZUS-u z opisem powyzszej sytuacji uwolni Cie od pacjenta,
                    ktory zle rokuje ze wzgledu na tryb zycia, jest dla ciebie potencjalna
                    odpowiedzialnoscia - bo jezeli dostanie powtornega zawalu to rodzina bedzie
                    szukala winy w Tobie a nie w papierosach. Przy okazji zrobisz przysluge dla
                    budzetu, gdzie brakuje pieniedzy na place dla ludzi jak Ty, ktorym jeszcze chce
                    sie pracowac.
              • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 01.04.03, 21:16
                Gość portalu: Gerda napisał(a):

                > W Polsce jest liberalna polityka rentowa???? Łatwo dostac rentę????/ Ależ to
                > herezje!!

                W Polsce jest wiecej rencistow niz w jakimkolwiek kraju Europejskim.
                Kilkakrotnie wiecej niz w USA. Takie sa statystyki.

                Co do przykladow z wlasnego ogrodka, moja pielegniarka zostala zdiagnozowana z
                rakiem piersi - byla w pracy trzy dni po zabiegu. (USA) Bylo to nie do pojecia
                dla mojej niani (pielegniarka z Polski i swoja droga supermila osoba), ktora
                jest na rencie z powodow blizej mi nie znanych.

                W filharmonii do ktorej chodze sprawdza bilety 50 letni Joe na swoim wozku
                inwalidzkim - po wylewie z paralizem 3 konczyn, ktory nie jest w stanie mowic,
                ale porozumiewa sie za pomoca syntezatora mowy. Czy jestes sobie w stanie
                wyobrazic taki obrazek w Polsce.

                > Od kilku lat jest tendencja do masowego odbierania rent.Lekarze orzecznicy
                > ZUS-u są etatowymi pracownikami tejże instytucji i sa premiowani

                Z jednej strony to dobrze - jestem prawie pewny, ze ponad polowa ludzi w
                Polsce nie powinna miec renty. Przypuszczam, ze przelamamnie dlugotrwalych
                nawykow spoleczenstwa bedzie bolesne i pewnie nie raz orzecznicy nieslusznie
                odbiora swiadczenia prawdziwie chorym ludziom, ale ogolnie ocenial bym ten
                program pozytywnie.

                > Znam trzy takie przypadki(w tym jedna dziewczyna z ciężkim uszkodzeniem
                wzroku (retinopatia cukrzycowa) i nerek(również na tym tle)

                Retinopatia cukrzycowa jest powodem niezdolnosci do pracy tylko wtedy gdy
                ostrosc wzroku uniemozliwia wykonywania podstawowych czynnosci (funkcjonalna
                slepota), nefropatia jezeli nie kwalifikuje sie do dializy, niezwykle rzadko
                uniemozliwia prace.

                > ,kobieta (z zawodu krawcowa) -z zaawansowana jaskrą,po operacji oczu, z
                > uszkodzonym nerwem wzrokowym,

                Znowu nie wazna jest nie tyle diagnoza i ilosc operacji, ale to jak dobrze
                widzi i jak jej wzrok uposledza zdolnosc do pracy (w jaskrze ostrosc wzroku -
                wazna dla krawcowej jest zwykle dobra, pole widzenia - wazne dla kierowcy jest
                ograniczone).

                tudzież zawodowy kierowca (powypadkowa amputacja
                > nogi ,skóra b.żle reaguje na protezę,ciągłe niegojące się rany na kikucie).

                Znowu czlowiek z dobra proteza i moze plastyka kikuta moglby spokojnie
                pracowac. Facet potrzebuje dobrego ortopedy a nie renty.

                > Im wszystkim odebrano rentę!Wszyscy odwołali się do sądu,po osiemnastu
                > (sic! )miesiącach przyznano im rentę na dwa lata.

                Problemem jest slamazarne Polskie sadownictwo, niekoniecznie fakt, ze
                orzecznicy postapili nieslusznie. Przypadki, ktore podajesz bynajmniej nie
                naleza do takich gdzie nie ma watpilwosci, wiec z koniecznosci ostateczna
                decyzja powinna nalezec do sadu - powinno sie to jednak odbywac w ciagu kilku
                tygodni a nie miesiecy.

                > Lekarze orzecznicy sa jednoosobową komórką decyzyjną.Bardzo podatną na
                > korupcję!!!Wcale nie są obiektywni.A ich wiedza?Jaka jest,skoro ich decyzję
                > sa póżniej korygowane przez sad?

                Tak jest na calym swiecie lekarz decyduje o niezdolnosci do pracy (z reguly
                firmy ubespieczeniowe maja precyzyjne definicje chorob i ubytkow na zdrowiu).
                W razie watpliwosci firma ubespieczeniowa ma prawo skierowac pacjenta do
                niezaleznego orzecznika. W razie konfliktu sprawe rozstrzyga sad. TO JEST
                NORMA.

                Nic oczywiscie nie usprawiedliwia korupcji. Ta powinna byc bezwzglednie
                tepiona.

                Fakt, ze renty na bol w krzyzu sie koncza moze byc bolesne dla niektorych, ale
                jest nieuniknione.


                > A jesli chodzi o otyłosć,to mnie samą doprowadzono do "przybrania na wadze".

                Nie twierdze, ze wszystko jest wina pacjenta, ale otylosc po-sterydowa to
                mniej niz 1% wszystkich przypadkow otylosci.
    • Gość: wredna rencistka Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.telsten.com / 10.20.1.* 01.04.03, 19:07
      Connie!
      Rzeczywiście ja też znam takich obiboków po 30 którzy mówią że się napracowali
      i nic nie robią. By ć może to rzutuje na naszą sytuację. Ale jedno jest pewne,
      że lekarze orzecznicy naogół traktują człowieka jako potencjalnego oszusta,
      niestety orzecznik np pediatra smie podważąć neurologa lub kardiologa.A sama
      byłam świadkiem jak mojego znajomego wezwano na komisję a byłam tam z ni 57
      letniego schorowanego cukrzyka, już niedowidzącego , stracił właśnie słuch na
      jedno ucho i można by pisać o wiele więce. I wiecie co za tych drzwi słyszałam
      obrzydliwe zachowanie się lekarki w stosunku do pacjenta, wyzywała go i
      potraktowala jak malego chłopca. I skutek- zabrano mu drugą grupę. 15 lat na
      rencie i widzę z nim że jest coraz gorzej.
      Ale ZUS wychodzi z założenia że im starszy tym zdrowszy. Przecież to proste to
      jest eutanazja na narodzie. Za rentę 400 zł nie można wyżyć ani się leczyć, w
      związku z tym pozostaje naturalne odejscie. Proste prawda?
      • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 02.04.03, 00:17
        > Ale jedno jest pewne,
        > że lekarze orzecznicy naogół traktują człowieka jako potencjalnego oszusta,
        > niestety orzecznik np pediatra smie podważąć neurologa lub kardiologa.

        Rola lekarza orzecznika jest niewdzieczna, ale jest on niezbedna przeciwwaga
        dla lekarzy opiekujacych sie pacjentem na codzien, ktorzy staraja sie pomoc
        pacjentom w rozwiazaniu ich zyciowych problemow, czesto tracac obiektywnosc w
        przeciwna strone. Orzecznik nie probuje podwazac diagnozy specjalistow, jego
        zadaniem jest stwierdzenie na ile diagnoza oparta jest na obiektywnych faktach
        i na ile uposledza zdolnosc do pracy - wedlug definicji uzywanych przez firme
        ubespieczeniowa.

        > A sama
        > byłam świadkiem jak mojego znajomego wezwano na komisję a byłam tam z ni 57
        > letniego schorowanego cukrzyka, już niedowidzącego , stracił właśnie słuch
        > na jedno ucho i można by pisać o wiele więce. I wiecie co za tych drzwi
        > słyszałam obrzydliwe zachowanie się lekarki w stosunku do pacjenta, wyzywała
        > go i potraktowala jak malego chłopca. I skutek- zabrano mu drugą grupę.

        Nie mam usprawiedliwienia dla nieuprzejmosci, ale znowu pytanie, czy
        zaburzenie widzenia uniemozliwia wykonywanie pracy. Moj brat zupelnie nie
        widzi na jedno oko (uraz) i nie przyszlo by mu do glowy starac sie o rente.
        Gluchota na jedno ucho tez nie jest powodem do niezdolnosci do pracy. To, ze
        ktos ma cukrzyce jest zupelnie bez znaczenia z punktu widzenia zdolnosci do
        pracy.

        > 15 lat na
        > rencie i widzę z nim że jest coraz gorzej.
        > Ale ZUS wychodzi z założenia że im starszy tym zdrowszy.

        Po prostu zaczynaja uzywac bardziej realistycznych kryteriow niezdolnosci do
        pracy - nie ma kraju na swiecie, ktory bylby w stanie utrzymac 30% rencistow.
        Ktos w Polsce wreszcie do tego doszedl.

        > Za rentę 400 zł nie można wyżyć ani się leczyć, w
        > związku z tym pozostaje naturalne odejscie.


        Po to, zeby renty byly wyzsze i mogly zapewnic utrzymanie tym, ktorzy naprawde
        ich potrzebuja musi byc mniej ludzi, ktorzy te renty dostaja - ktos musi w
        koncu na te renty pracowac. W zwiazku z tym kryteria dostania renty MUSZA sie
        zaostrzyc.

        W USA ludzie, ktorzy nie maja zamiaru pracowac w pierwszej lepszej pracy moga
        wykupic sobie dodatkowe ubespieczenie od niezdolnosci do pracy W SWOIM
        ZAWODZIE. Powiedzmy ja jestem gastroenterologiem i gdy zaczne "niedowidziec"
        nie bede mogl robic endoskopii, ale spokojnie moglbym sprzedawac pizze.
        Oczywiscie taka mozliwosc szczegolnie mnie nie interesuje wiec place $60 na
        miesiac, by zabespieczyc sie przed taka mozliwoscia.
        • Gość: wredna rencistka Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.telsten.com / 10.20.1.* 02.04.03, 12:34
          oczywiscie zgadzam się z Twoja opinią że przy pewnych schorzeniach można
          pracować i wręcz dla zdrowia to jest konieczne. Ale juz to wyżej pisalam że
          osoby w pewnym magicznym wieku do pracy są nie przyjmowane, to raz a po drugie
          np w przypadku mojego znajomego który 2x dziennie wstrzykuje insulinę, nieraz
          tracił przytomność kto zatrudni? Lekarz zakazał całkowicie pracy bo grozi to
          nieszczęściem. Ja jak pracowałam na pól etatu też niestety miałam problemy bo w
          zupełnie nieoczekiwanej chwili zaczynały sie dziać brzydj\kie rzeczy ze mną i
          pracodawca wzywał karetkę i odwożono mnie na oddział na którym byłam minimum 10
          dni.Ale ja wracałam z chęcią do pracy bo ratowało mnie to przed psychicznym
          dołkiem. Ale teraz nie pracuję i nie piowiem że jestem szczęśliwa. Wszystkie te
          schorzenia objawiają się 2x bardziej wzmożenie. I co dalej? Odpowiedz, może coś
          poradzisz bo chorób nie zlikwiduję.
          • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 02.04.03, 18:02
            > Ale juz to wyżej pisalam że osoby w pewnym magicznym wieku do pracy są nie
            > przyjmowane,

            Oczywiscie zdaje sobie sprawe, z tego, ze w kraju gdzie bezrobocie siega 20%
            pracodawcy, beda dyskryminowac ludzi starszych i chorych. Do pewnego stopnia
            mozna to ograniczyc (chociaz nie zlikwidowac) przez ustawy anty-
            dyskryminacyjne. Tak czy inaczej, ktos kto nie moze znalesc pracy - jest
            bezrobotnym, ktos kto nie jest niezdolny do pracy - jest rencista. To wazne
            rozroznienie, bo zamieniajac sie z bezrobotnego w renciste ludzie czuja sie
            zwolnieni ze starania o wlasne utrzymanie, ze starania o to by poprawic swoje
            zdrowie i kwalifikacje, ze starania o to by dolaczyc do produktywnej czesci
            spoleczenstwa.

            > to raz a po drugie
            > np w przypadku mojego znajomego który 2x dziennie wstrzykuje insulinę,
            > nieraz tracił przytomność kto zatrudni? Lekarz zakazał całkowicie pracy bo
            > grozi to nieszczęściem.

            Dla mnie cukrzyk, ktory traci przytomnosc jest cukrzykiem, ktory ma
            nieuregulowany tryb zycia. Zdaje sobie sprawe, ze dobre prowadzenie cukrzycy
            jest wielkim wyzwaniem zarowno dla pacjenta jak i dla lekarza. Druga prawda
            jest taka, ze zawsze mozna cos poprawic jezeli ktos naprawde ma motywacje.

            > Ja jak pracowałam na pól etatu też niestety miałam problemy bo w
            > zupełnie nieoczekiwanej chwili zaczynały sie dziać brzydj\kie rzeczy ze mną
            > i pracodawca wzywał karetkę i odwożono mnie na oddział na którym byłam
            > minimum 10 dni.

            Nie jestem w stanie wyjasnic wszystkich problemow przez internet, i zdaja
            sobie sprawe, ze wielu ludzi, (prawdopodobnie rowniez Ty) ma schorzenia na
            ktore medycyna nie ma odpowiedzi. Musisz jednak sobie zdawac z tego sprawe, ze
            lata komunizmu wytworzyly cala kulture wokol rent i nadmiernych przywilejow
            plynacych z faktu bycia chorym. Druga strona tego medalu jest brak motywacji
            do pracy wsrod tych ktorzy powinni pracowac. Kiedy pracujesz musisz utrzymywac
            siebie jak i rzesze rencistow, musisz sie starac by nie wyleciec z pracy,
            musisz byc na czas, musisz placic podatki, musisz utrzymywac rodzine. Po co
            wiec dbac o siebie, po co sie starac, po co walczyc o swoje utrzymanie, po co
            byc zdrowym, po co pracowac, kiedy renta otwiera droge do wiecznych wakacji.

            Jezeli bedac "rzetelna" rencistka doznajesz upokorzen, to glownie z tego
            powodu, ze sporo ludzi naduzywa ten system, co wyrasta z komunistycznej
            mentalnosci. W USA, gdzie ciagle jeszcze zywa jest etyka pracy,
            samowystarczalnosici i niezaleznosci finansowej bardzo niewiele wnioskow o
            rente trafia do orzecznika, ulamki procenta trafiaja do sadu. Wiekszosc
            wnioskow zalatwiana jest na podstawie zaswiadczenia lekarza. Ale w tym kraju
            ludzie wracaja do pracy 3 dni po operacji wyrostka, dwa dni po zalozeniu gipsu
            na zlamana noge. Nie dlatego, ze musza - dlatego, ze praca i bycie niezaleznym
            jest dla nich wazne.
            • spector1 Re: Ulubiony zawód - rencista 02.04.03, 20:34
              Telega
              Piszesz jak urzednik ZUSu, urzednik panstwowy, wojskowy, policjant lub
              pracownik firmy ubezpieczeniowej.
              Twoja arogancja osiaga szczyt.Czy w takim tonie odnosisz sie tez do pacjentow?
              Zamiast produkowac sie tutaj i wypisywac bzdury naginajac wszystko do "realiow"
              USA radzilbym ci poswiecic wiecej czasu na nauke.Wykaz sie chocby na tym forum
              swoja wiedza i udziel chocby kilka porad chorym,ktorych tak
              skutecznie"leczyli" twoi koledzy po fachu - jesli masz oczywiscie
              wystarczajaca wiedze. Nawet gdy jestes lekarzem na pewno nie masz prywatnej
              praktyki bo zaden lekarz nie ma czasu na wypisywanie bzdur. Nie wiem jak
              funkcjonujesz w USA z taka mentalnoscia jako lekarz.Czy brak lekarzy w USA
              doprowadzil do tego,ze toleruja takich jak ty? Zawsze masz gotowa, pokretna
              odpowiedz. Czy rownie szybko stawiasz prawidlowa diagnoze w praktyce?
              Takim jak ty trafiajac np z dzieckiem do emergency zawsze patrze na rece, bo
              czesto zdarza sie,ze nie potrafia oni zinterpretowac zwyklego rentgena i sa
              zdziwieni,ze ma sie obiekcje co do ich diagnozy i domaga sie ekspertyzy
              specjalisty.Jedyna roznica miedzy nimi a toba jest taka,ze nie pyskuja gdy
              zapedzeni w kozi rog nie wiedza co powiedziec.W bardzo niewesolej sytuacji sa
              chorzy,ktorzy calkowicie zdani sa na takiego lekarza i slepo mu ufaja.
              Nieuctwo lekarzy to temat rzeka o czym nawet nie wspominasz.
              Z praktyki wiem,ze im lepszy specjalista tym bardziej kulturalny - nie ma na
              wszystko gotowej odpowiedzi jak ty. Nawet profesorzy w USA nie maja zawsze
              gotowej odpowiedzi jak ty.Oczywiscie ci ostatni orzeczenia radiologa nawet
              nie czytaja - potrzebne jest im jedynie zdjecie i pacjent do postawienia
              prawidlowej diagnozy.
              $$$$$$$$
              • Gość: GTelega Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 65.90.124.* 02.04.03, 21:26
                spector1 napisał:

                > Telega
                > Piszesz jak urzednik ZUSu, urzednik panstwowy, wojskowy, policjant lub
                > pracownik firmy ubezpieczeniowej.
                > Twoja arogancja osiaga szczyt.

                Wytlumacz mi na czym polega moja arogancja. Czy wedlug Ciebie pseudo-rencisci
                zasluguja na popmoc i powazanie? Czy Polske stac na utrzymywanie najwiekszej w
                europie rzeszy rencistow?

                > Czy w takim tonie odnosisz sie tez do pacjentow?

                Na tym forom nie mam pacjentow, mam oponentow ktorzy maja inne poglady. Jezeli
                masz cos sensownego do powiedzenia na temat ktory dyskutujemy - prosze bardzo.
                Moich pacjentow nie mam zamiaru z Toba dyskutowac.

                > Zamiast produkowac sie tutaj i wypisywac bzdury naginajac wszystko
                > do "realiow" USA radzilbym ci poswiecic wiecej czasu na nauke.
                > wykaz sie chocby na tym forum
                > swoja wiedza i udziel chocby kilka porad chorym,ktorych tak
                > skutecznie"leczyli" twoi koledzy po fachu - jesli masz oczywiscie
                > wystarczajaca wiedze.

                Nie lecze ludzi przez internet, i nie mam zamiaru popisywac sie swoja wiedza
                przed byle chlystkiem, ktory nie potrafi znalezc argumentow, wiec atakuje
                osobe, o ktorej nie ma najmniejszego pojecia.

                > Nawet gdy jestes lekarzem na pewno nie masz prywatnej
                > praktyki bo zaden lekarz nie ma czasu na wypisywanie bzdur. Nie wiem jak
                > funkcjonujesz w USA z taka mentalnoscia jako lekarz.Czy brak lekarzy w USA
                > doprowadzil do tego,ze toleruja takich jak ty? Zawsze masz gotowa, pokretna
                > odpowiedz. Czy rownie szybko stawiasz prawidlowa diagnoze w praktyce?
                > Nawet profesorzy w USA nie maja zawsze
                > gotowej odpowiedzi jak ty.Oczywiscie ci ostatni orzeczenia radiologa nawet
                > nie czytaja - potrzebne jest im jedynie zdjecie i pacjent do postawienia
                > prawidlowej diagnozy.

                I ty oczywiscie wiesz to na pewno, sprawdziles i jestes pewny! Wiesz co, nie
                mam cierpliwosci do obibokow, tak samo nie toleruje debili, ktorzy mysla, ze
                wszystko wiedza.

                Pociesza mnie to, ze moge byc profesorem w USA, miec prywatna praktyke i
                pacjentow, ktorzy nie mysla tylko rencie - niezaleznie o tego co sfrustrowany
                osiol bedzie tu wypisywal.


                • Gość: gamdan Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.tvsat364.lodz.pl 18.04.03, 22:27
                  Po lekturze tej dyskusji nieśmiało wysunę takie spostrzeżenia:
                  1. lekarzu (lekarko), jeśli masz pacjenta, który nie dba o swoje zdrowie i z
                  premedytacją doprowadza się do stanu "rentowego" - zamiast wypisywać wniosek o
                  przyznanie renty złóż doniesienie do ZUS. Co wtedy zrobi ZUS?

                  2. chory człowieku, jeśli lekarz-orzecznik ZUS właśnie odebrał ci rentę
                  niesłusznie to oprócz skierowania pozwu do sądu pracy - złóż pozew cywilny
                  przeciwko temu lekarzowi o błąd w sztuce. Zła ocena stanu zdrowia pacjenta jest
                  błędem w sztuce. Może to spowoduje, że okulista nie będzie orzekał w sprawie
                  renty z przyczyny ortopedycznej. Orzecznikami powinni być wybitni specjaliści.

                  3. służba zdrowia i ubezpieczenia społeczne (także ubezpieczenia indywidualne)
                  to system naczyń połączonych. Zła opieka zdrowotna doprowadza do pogorszenia
                  stanu zdrowia społeczeństwa, a to skutkuje dużą ilością rencistów.

                  4. rentę lub odszkodowanie przyznaje się na podstawie oceny aktualnego stanu
                  zdrowia, a nie ze względu na uciążliwość przebytego leczenia.

                  5. jeśli lekarz-orzecznik ZUS ma być taką przeciwwagą dla lekarza leczącego to
                  ich wynagrodzenia winny być jednakowe.

                  6. jeśli sprawy rent są takie ważne dla państwa to ludzi o tym decydujących
                  należy godziwie wynagradzać.
                  • connie1 Re: Ulubiony zawód - rencista 10.08.03, 13:01
                    Wyciągam temat, może troche ozywi senną atmosferkę
                    Conka
                    • nido Re: Ulubiony zawód - rencista 10.08.03, 20:28
                      Connie, to o czm piszesz to jakaś koszmarna patologia. Znam osobę, której wiele
                      lat temu usunięto nerkę. Ma się świetnie, pracuje, prowadzie bardzo aktywny
                      tryb życia i .... od prawie 10 lat jest na rencie!!!!
                      Natomiast moja krewna miała kilka lat temu wypadek. Paskudny: pogruchotany
                      kręgosłup, śruby w nogach, kilka operacji. Długo nosiła gorset, dziś chodzi o
                      lasce. Gdyby tego było malo, wstrząs spowodowany wypadkiem wyzwolił silne
                      zaburzenia psychiczne - tak przynajmniej twierdzi psychiatra. Nie chcę wchodzić
                      w szczegóły, jest to b. bolesna sprawa. Faktem jest, że nie wyobrażam sobie,
                      żeby ta osoba mogła podjąć na nowo aktywność zawodową, ponieważ o ile obniżona
                      sprawność ruchowa teoretycznie nie musi być w wielu przypadkach przeszkodą, o
                      tyle zaburzenia emocjonalne (eufemistycznie rzecz ujmując) stanowia zaporę nie
                      do przejścia. Dodam, że ta osoba cały czas się leczy.
                      Do czego zmierzam: otóż wedle zusowskich orzeczników tej osobie renta się nie
                      należy. Tak więc jej rodzina poświęca czas wolny na odwołania i procesy
                      (wszystkie wygrane), a ona sama (przepracowała ponad 20 lat) żyje na codzień z
                      datków bliskich. Wygląda na to, że trzeba mieć dużo siły, aby zostać rencistą:(
                      Bardzo to smutne.

    • Gość: Dosia Re: Ulubiony zawód - rencista IP: 195.217.253.* 11.08.03, 16:42
      Connie, GTelego - popieram, popieram i jeszcze raz popieram!
    • Gość: Halina Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.biaman.pl 11.08.03, 17:10
      Zdaję sobie sprawę, że zdecydowana część rencistów to pseudorenciści. Nie mozna
      jednak uogólniać. Mam 26 lat i ciągle tracę wzrok. Pracowałam przez kilka lat
      jako sekretarka, zarabialam nieźle, przynajmniej jak na płace obowiazujace w
      moim mieście. Jeździłam w delegacje, organizowałam przyjęcia. Byłam wśród
      ludzi. Obecnie widze tak słabo, że lekarz nie podpisał mi zgody na pracę.
      Otrzymałam rentę, trzecią grupę - 420 złotych. To jedna trzecia moich byłych
      zarobków. Obecnie siedzę w domu z dala od ludzi i toczącego się wokół życia.
      Bardzo chcialabym pójść do pracy, niestety nikt nie chce zatrudnić osoby
      niedowidzącej, która nie może wogóle wykonywać prac fizycznych ze względu na
      mozliwość utraty resztek wzroku. Być może obecnie wykonuję "zawód" rencisty
      jednak zapewniam, że nie jest to satysfakcjonująca i dobrze płatna praca. Dużo
      dałabym aby móc ponownie podjąc pracę zawodową.
      • Gość: Maria Re: Ulubiony zawód - rencista IP: *.unknown.tele.dk 12.08.03, 00:25
        Przeczytalam wszystkie posty w.w. temat i nasuwaja mi sie takie wnioski:
        1. nie mozna dyskutowac na ten temat w oderwaniu od tego kto, gdzie, kiedy i
        dlaczego –uwarunkowania.

        2. Porownywanie sposobu podejscia do pracy Amerykanina, Polaka, Dunczyka itp.
        bez uwzglednienia w jakich warunkach wzrastaja, roznic kulturowych nie
        doprowadzi do niczego konstruktywnego.

        3. Przez 45 lat wychowywano nas w Polsce jako ubezwlasnowolnionych ludzi. O
        wszystkim za nas decydowano. Praca byla przymusowa i starczalo jej dla
        wszystkich. Nikt z glodu nie umieral i nie popelnial samobojstwa bo nie mial za
        co wykarmic rodzine. Szkola byla darmo, lecznictwo tez. I po zmianie systemu
        raptem wszystko prawie z dnia na dzien zostalo zmienione o 180 stopni.
        Zmieniono ustroj ale nie probowano pomoc spoleczenstwu zmienic sposobu
        myslenia, innego sposobu pracowania, nie zostal stworzony zaden system socjalny
        zabezpieczjacy ludzi slabych. Za ludzi slabych nalezy rozumiec ludzi chorych w
        bardzo szerokim pojeciu , kalek z tych czy innych powodow, alkoholikow,
        uzaleznionych i takich, ktorzy z tych czy innych powodow nie chca pracowac, nie
        potrafia pracowac albo nie ma po prostu dla nich pracy. Procentowo tych co nie
        chca pracowac naprawde jest niewiele.

        4. Taki system chroniacy ludzi slabych jest zbudowany w Danii. Nie twierdze, ze
        jest to doskonaly system, ma swoje wady ale w ogolnym rozrachunku broni i
        chroni wszystkich. Pierwsza zasada jest taka, ze nie nalezy oceniac czlowieka
        ze dziala w zlej wierze.

        5. Praca tu nobilituje, bez wzledu co to jest za praca – czy sprzataczka, czy
        robotnik. inzynier, lekarz. W ksiazce telefonicznej sprzataczka tez pisze ze
        jest sprzataczka, nie wstydzi sie tego. A jak jest w Polsce? Amerykanin, ktory
        zyje od paru setek lat w agresywnym kapitalizmie, zawsze bedzie rwal do pracy,
        choc tez jest grupa ludzi ktora nie ma ochoty przcowac.. Dunczyk tez wyrywa do
        pracy bo tak zostal tez wychowany, bo siedzenie w domu to wstyd. Ale czy ta
        prace dostanie dostanie to juz inne pytanie.

        6. Dyskusja lekarzy na temat checi pojscia do pracy recisty, gdy tej pracy dla
        20 % Polakow nie ma to pusta dyskusja. Podejrzewam, ze rzadko ktory z lekarzy
        wie co to znaczy nie miec pracy i zadnych srodkow do zycia. Ze ludzie
        kombinuja ?- a co maja zrobic, by przezyc?? Bylam w maju w Polsce, jechalam
        taksowka i taksowkarz ( samochod to stary Polonez) wyzalal sie, ze nie mogl
        pojechac na pogrzeb kolegi (ktory popelnil samobojstwo bo nie mial za co zyc)
        bo sam musi pilnowac pracy. Jaka ludzie maja alternatywe by przezyc??

        7. Stworzono jeden z najbardziej korupcyjnych systemow w Europie, tylko ryba
        nie bierze. Korupcja i przyzwolenie na korupcje jest chlebem powszechnym, nie
        zadnym grzechem .

        8. Odbieram polskie programy i coraz czesciej ogarnia mnie obrzydzenie na to co
        tam widze i slysze. Jestem emigracja „solidarnosciowa”, wyjechalam bo bylam
        zmuszona do wyjazdu a nie dllatego ze chcialam, za moje poglady i idealy. Dzis
        sie wstydze i mam zal, ze to co kiedys robilam i mi podobni, zostalo zatracone.
        Nie ma dzis zadnych autorytetow i wzorcow dla ludzi mlodych w Polsce.

        9. Sprawa otylosci – czy kiedykolwiek z tych tu dyskutujacych lekarzy walczyl
        z e swoja otyloscia? Otylosc to jest choroba umyslu i ciala. Powiedzenie
        przestan zrec to totalna nieznajomosc tematu. Najczesciej najpierw sa
        klopoty „ducha „, z takich czy innych powodow osobistych – ucieczka od
        problemow do lodowki, jedzenie poprawia humor .
        A potem juz tak sie uzaleznia od jedzenia, tak sie rozregulowuje
        organizm, ze traci sie kontrole nad tym co i ile sie je. Tak jak pijak. I
        kuracja jest podobna, grupy wspomagajace, kontrola co tydzien, rozmowy, grupa
        terapeutyczna, wspolna motywacja. A wiem co mowie, sama przez to przeszlam. Od
        25 lat walczylam z otyloscia, ile bylo diet ? nie zlicze. Nic nie pomagalo.
        Kilogramy wracaly z nadwyzka. Dopiero ostatnia dieta,odpowiednio dobrana –
        nigdy nie bylo uczucia glodu, wlasnie z grupa, co tygodniowa kontrola dala
        wyniki. Ale musialoa byc prowadzona dwutorowo- umysl i cialo.

        10. Ile razy bylam u lekarza i prosilam o pomoc, nie zlicze – rada dawana:
        prosze jesc mniej i to wszystko. To nie skutkowalo.
        Problem jest bardzo zlozony, lekarze sa glownie nastawieni na usuwanie skutkow
        a nie przyczyn. Chyba mam sluszne wrazenie, ze nie uczy sie na medycynie o
        odzywianiu? Wiekszosc lekarzy odsyla pacjetow do Instytutu Zywienia. Wszelkie
        uzaleznienia, czy jedzenie, alkohol, papierosy, narkotyki to choroba i
        powiedzenie wez sie w garsc nie zdaje egzaminu, bo nie czlowiek ma nad soba
        kontrole, tylko cialo ma nad nim kontrole. Tak samo jak w depresji nie pomaga
        same powiedzenie wez sie w garsc.
        I zostawcie tych biednych rencistow w spokoju, tu trzeba zmienic system, bez
        korupcji, ktory bedzie chronil czlowieka przed nedza, brakiem srodkow na zycie,
        ktory nie bedzie zabieral Polakowi resztek godnosci.

        A moze wprowadzic w szkole (juz podstawowej) przedmiot o odzywianiu,
        funkcjonowaniu naszego ciala, o wspolpracy w grupie - bo to tez jest b. wazne?

        Koncze na dzis, bo i tak za dlugo sie rozpisalam
        Pozdr.
        Maria


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka