Dziewczyny - pocieszcie, poradzcie, wytlumaczcie.
Mojemu 6.5m synkowi w moczu wyszla powyzsza bakteria, ponoc w duzej ilosci
(nie wiem jeszcze jakiej bo wyniki podano mi przez telefon). Badanie ogolne
moczu z tej samej probki wyszlo poprawnie - wszystkie parametry w normie,
zadnego bialka, leukocytow, a w osadzie leukocyty 0-2 wpw czyli w normie(?).
Mocz pobralismy niestety do owego nieszczesnego woreczka, lekarka prowadzaca
kiedys doradzala, zeby pobierac ze srodkowego strumienia do pojemniczka,
bo "metoda woreczkowa" czesto wychodza bakterie, ktorych nie ma potem przy
pobieraniu do pojemniczka.
Mocz badalismy bo synek byl bardzo niespokojny, zle sypial i plakal ale
podczas badania ogolnego przez pediatre wyszlo, ze jest zdrowy. Do tego caly
czas bardzo dobrze przybiera na wadze, apetyt mu dopisuje. Generalnie jest
pogodny i wyglada na zdrowego. Nie ma i nie mial goraczek. Dbamy o higiene,
czesto wymieniamy pieluchy. Ida (i nie moga wyjsc) mu zabki i z tym raczej
wiazalam rozdraznienie i placz.
Napiszcie prosze to za paskuda ta bakteria? Czy ja trzeba zalapac czy
egzystuje na ludziach i tylko sie ujawnia kiedy organizm jest oslabiony?
Czy jest mozliwe, ze synek przeszedl jakies bezobjawowe ZUM lub wlasnie
przechodzi a pomimo to wyniki badania ogolnego moczu i ogolnego dziecka sa
dobre?
Czy jest mozliwa infekcja ukladu moczowego a wyniki ogolne badania moczu sa
prawidlowe?
Czy jest mozliwe, ze to po prostu zanieczyszczenie probki zwiazane z metoda
pobierania.
Czy jest mozliwe (pewnie jest

), ze badanie ogolne moczu zle wykonali?
Napiszcie prosze cokolwiek wiecie

Bedziemy oczywiscie powtarzac badanie
dzieki wielkie
Ola