grejdi
16.02.06, 13:20
Od roku pracuję w małej szkole - luksus. Tylko że moje urocze koleżanki
tworzą przedziwne grono nauczycielskie... Z reguły grono pedagogiczne zajmuję
się: narzekaniem, plotkowaniem o wszystkim (bardziej o wszystkich),
opowiadaniem o uczniach - głąbach przy jednoczesnych snuciu bajań o swych
cudownych, wspaniałych pociechach. Na domiar złego dochodzi brak pomocy
koleżeńskiej (nie ma takiej możliwości, aby ktoś coś podpowiedział, czasami
odpowiedział w jakielkolwiek materii). Relacje są nieszczere - "uważaj co,
kiedy i do kogo mówisz". Pracuję na zastępstwie i niedługo mnie tu nie
będzie, ale czuję się lekko zdegustowana ich postawą...
Macie jakieś własne spostrzeżenia?