esscort
12.12.12, 20:23
Musiałem kupić na szybko prezent, więc poszedłem do Auchan. A tam duże zaskoczenie - grudniowe późne popołudnie, zaraz święta, powinien być szał zakupów, do takiej Arkadii trudno na parking wjechać, a w auchan pusto. W części galeryjnej więcej pracowników i ochroniarzy niż klientów (nawet galerianek nie ma), w hali auchan - mniej więcej po równo klientów i personelu. Zdenerwowałem się. Bo jak tak jest w grudniu, to co będzie w styczniu? Przecież jak to zbankrutuje, to na pewno jakąś spalarnię śmieci nam tam zrobią. Ludzie! Róbmy coś. Kupujmy w auchan! Ogłaszam patriotyczny apel, żeby każdy mieszkaniec dla dobra nas wszystkich jednak czasem do auchana poszedł i trochę pieniędzy tam wydał.
Żeby dać dobry przykład, kupiłem dosyć drogi prezent i poszedłem na późny obiad do restauracji "Bistro U przyjaciół". W karcie dania polskie. Zup bardzo dużo. 3 rodzaje żurku, które różnią się tym, że jeden jest z bez ziemniaka, drugaiz ziemniakiem w zupie, a trzeci z ziemniakiem na talerzyku. Są ryby, kilka rodzajów pierogów, dania z kurczaka na rożne sposoby, pół kaczki, tradycyjne dania mięsne
Ceny na pierwszy rzut oka umiarkowane - zwłaszcza dań głównych - bo średnio 17- 20 zł. Ale to tylko pozór, bo okazuje się, że to cena tylko za kawałek mięsa (zresztą mały). Za wszystkie dodatki trzeba dodatkowo zapłacić, więc jak się zamówi jakiś ryż czy kaszę, surówkę, sos, to dochodzi kilkanaście zł. Zupy od razu drogie - od 10 do kilkunastu zł za niedużą miseczkę.
Jest teoria, że umiejętności kucharza najłatwiej poznać po jakości zupy. No więc zupa cebulowa na pewno dobrze o nim nie świadczy,a wręcz przeciwnie. Mówiąc wprost - dramat, sama sól i przyprawy. Dania główne zaledwie poprawne. Obsługa miła, ale widać że początkująca w tym zawodzie. Wystrój silący się na "wiejskość" ale niezbyt przytulny. No i "U przyjaciół" robią to, czego nie lubię - napoje przynoszą od razu nalane do szklanek, a nie w butelce, wiec człowiek nie wie, czy pije kranówkę z łomiankowskiego wodociągu, czy coś innego.
Alkoholu jeszcze nie podają (ma być od piątku, ale chyba tylko piwo jest w karcie - duże 7 zł), wiec poszedłem jeszcze do hali, żeby kupić coś na lepsze trawienie.
Patriotyzm lokalny musi kosztować.