esscort
06.10.08, 10:12
W którymś z wątków Dorota w odpowiedzi na hiobowe wizje jednego z
forumowiczów zaprosiła go na grabienie liści pod kasztanami. Nie
wiem, czy do wspólnego grabienia doszło. Obawiam się, że nie. Ale
może warto jednak na te kasztany zwrócic uwagę i spróbować - każdy
pod najblizszym kasztanem - te liscie zgrabić i spalić.
Jest problem z kasztanami, koło których nikt nie mieszka lub
mieszkają ludzie niechętni grabieniu. Pomyslalem, że jakaś urzędowa
komórka od ochrony środowiska wspólnie ze szkołą mogłaby poświecić
przykladem. Dzieci - zmiast uczyć się w klasie o konieczności dbania
o kasztany - poszłyby pograbić liście, urząd dostarczyłby grabie i
worki, a na zakończenie akcji przysał jakiś samochód po odbiór
zgrabionych liści, potem można byłoby zrobić wspólne ognisko itp.
Upiekłoby się przy okazji kilka pieczeni na raz no i Edyta Górniak
moglaby dalej śpiewać Kochany, kochany. leca z drzewa jak dawniej
kasztany
Taki cos jest mozliwe, czy etam?