Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Styczeń - czas na zmiany

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.10, 11:28
    Czy autorzy czytają czasem komentarze pod swoimi artykułami ? Już
    kiedyś jak gazeta pisała "urlop tacierzyński" pojawiła się lawina
    negatywnych wpisów co do tego zwrotu. Czas wrócić do podstawówki ?
      • Gość: Pingo Jak to jest z urlopami? IP: *.cust-83.exponential-e.net 04.01.10, 13:01
        Od 1 kwietnia 2009 UE wprowadzila ustawe ze minimalny urlop to 28
        dni. PIP podaje ze to 20 lub 26 dni (w zaleznosci od stazu pracy).
        Czy ta ustawa unijna nie obowiazuje w Polsce czy tez PIP o niej nie
        wie?
        • mm-18 Re: Jak to jest z urlopami? 04.01.10, 15:13
          Jak zwykle, gdy chodzi o korzyści dla zwykłego obywatela, rżną głupa i udają, że
          UE to nie oni. Może wreszcie eurokonstytucja odbierze tym kanciarzom prawo
          decydowania.
      • ulanzalasem Styczeń - czas na zmiany 04.01.10, 14:03
        Od 20 lat nie widzę zmian, no chyba POZa tym, że POlacy są coraz bardziej
        okradani przez POlityków z każdej opcji, ale kto co lubi ;]
        • Gość: olos tylko idioci ciagle pisza zdania IP: 217.76.121.* 04.01.10, 23:28
          zaczynajace sie od PO pewnie to PISowscy popaprancy
      • mysliborskie.wiesci Styczeń - czas na zmiany 04.01.10, 14:36
        Zawsze zastanawia mnie "owczy pęd" w stosowaniu żartobliwego
        określenia w poważnym opracowaniu, (chcę wierzyć, że ten artykuł
        jest poważnym opracowaniem!?) Co to takiego "urlop tacierzyński"?
        Istnieją takie określenia jak "ojcostwo" i "macierzyństwo", od
        których można utworzyć przymiotniki: "ojcowski" i "nacierzyński",
        ale jeśli komuś bardzo potrzeba zmian w tych określeniach, to
        proponuję zamiast archaicznego "macierzyństwa" utworzyć
        np. "mamostwo" lub "maciostwo"... chyba że... posłuży się
        ogólniejszym określeniem "rodzic" i w konsekwencji
        przymiotnikiem "rodzicielski". Mam ciągle w pamięci wpadkę Jana
        Stanisławskiego, który zamiast powiedzieć: "i to tyle byłoby na
        teraz" powiedział: "i to by było na tyle". Reżyserowi tego
        satyrycznego programu spodobał się teki zwrot i puścił go w
        programie, a dziś...? A dziś ten dziwoląg językowy funkcjonuje jako
        uznana fraza...
        • Gość: bender Re: "tacierzyński"... IP: *.wirion.pl 04.01.10, 18:21
          Może ktoś z "dziennikarzy" pokusiłby się o wykorzenienie tego beznadziejnego określenia? Stworzyliście tego potwora, a teraz błagam, zabijcie go... Niestety wszystkie media tak upodobały sobie słowo "tacierzyński"... Choć ostatnio w TV nawet mówili "urlop ojcowski" (ale pod spodem widniał podpis "urlop tacierzyński"...)
      • Gość: nick Styczeń - czas na zmiany IP: *.icpnet.pl 04.01.10, 15:02
        Nie tacierzyński tylko OJCOWSKI !!! Nie kastrujcie już tych facetów
        durne baby.
      • Gość: RB Eureka redakcjo drogia!! IP: *.124.7.2.szara.net.pl 04.01.10, 15:09
        Cóż za wspaniałe wieści nam przynosisz. To wspaniale móc się dowiedzieć, że
        jak wezmę 5 dni urlopu od poniedziałku 20.12 (a nie jak napisano od 21.12)do
        24.12 włącznie to będę miał wolne AŻ 9 dni!!! Eureka !!! Otóż droga redakcji,
        informuję iż taki stan rzeczy jest prawdziwy dla KAŻDEGO innego tygodnia w
        dowolnym roku. Jak biorę urlop od poniedziałku do piątku to mam wolne od
        soboty do niedzieli następnego tygodnia. Chryste, ludzie czytajcie coś jak już
        napiszecie! Albo do szkoły wracać !!!!
      • easz Styczeń - czas na zmiany 04.01.10, 15:27

        Za obowiązkowe badania profilaktyczne nie będą jednak płacić pracodawcy, ale Narodowy Fundusz Zdrowia. Pracodawca nie będzie miał dostępu do wyników badań.


        Jeśli rzeczywiście nie będzie miał dostępu, to logiczne jest, że z powodu złych wyników tych badań medycyna pracy nie będzie mogaą uwalić pacjentki, bo w takiej sytuacji taka prywatność ewidentnie i w oczywisty sposób zostałaby złamana, gdyby tak próbowano uwalić. A ponieważ medycyna pracy ani nie leczy, ani na leczenie nie kieruje, to po co to wszystko?
        Zresztą nie są to badania kwalifikujące do pracy, oceniające zdolność do pracy oraz opłacane jak inne, przez pracodawcę.

        A to tylko jeden z rozlicznych absurdów tego 'pomysłu'.

        Początkowo zakładano, że zmiana zacznie obowiązywać od początku 2010 r. Teraz wiadomo, że najwcześniej stanie się to w marcu.

        Miejmy nadzieję, że ten bubel nie wejdzie nigdy w życie w takiej formie. Zresztą teraz, kiedy i tak obcięto kasę na programy profilaktyczne, to już w ogóle nie wiem, skąd wynajdą się finanse na ten projekcik, na który planowano przesunąć właśnie sporą część środków wcześniej przeznaczonych na programy profilaktyczne.
        • nomina Re: Styczeń - czas na zmiany 04.01.10, 16:04
          Absurd jest też drugi. Mało która placówka mająca kontrakt z NFZ robi cytologię metodą Bethesda, a stary podział można sobie o kant potłuc; w dodatku wiele placówek, co przyznają same laboratoria, dostarcza materiał źle pobrany. Żeby nie było jak z "profilaktycznymi mammografiami"!

          Druga rzecz: dziesiątki tysięcy, jak nie więcej, kobiet ma przewlekłe problemy z układem moczowo-płciowym i towarzyszącym im zespołem bolesnej miednicy. Kobieta chce wybrać lekarza, którego delikatności jest pewna, bo brutalne badanie spowoduje co najmniej kilkudniowe pogorszenie dolegliwości bólowych. I nie chce iść do byle kogo z naprędce skleconej listy.

          Obie przyczyny powodują, że kobiety same się badają. I co - ja robię co roku prywatnie cytologię w dobrej placówce, która mi nie podaje wyniku w skali I-IV i mam jeszcze co 3 lata leźć do byle rzeźni, żeby dostać wynik "dwójkę", DOKŁADNIE NIC niemówiący? Na moje leczenie pieniędzy nie ma, ale na takie bzdurne wydawanie to są fundusze?

          Po trzecie: czy będzie obowiązek trzymania tego wyniku przez trzy lata? Bo na razie na każde badanie jest jedynie wskazanie przyniesienia poprzednich wyników. Jeśli kobieta powie, że zgubiła wynik, ale robiła rok temu? Albo że miała badanie rok temu, chociaż go nie miała?

          Po czwarte: pomysł do kosza, bo narusza konstytucyjną równość wobec prawa. Rak prostaty jest nie mniej częstym nowotworem, a powikłania łagodnego przerostu prostaty, który po 40. dotyka połowy mężczyzn, a bodaj po 70. - praktycznie wszystkich, są znacznie kosztowniejsze dla państwa. Leczenie dysfunkcji układu moczowego mężczyźni mają w istotnej części refundowane, kobiety nie (vide status refundacyjny alfa-blokerów).

          I najważniejsze: wynik wyjdzie zły. I co dalej? Po pierwsze - te, co się nie badają i nie leczą, dalej nie będą się badały i leczyły. A nawet bardziej, bo będzie jeszcze społeczny opór ("teoria reaktancji" zadziała). Ponadto zaś: dostanie zły wynik i co, skoro na leczenie czeka się miesiącami/latami, wiele kosztownych leków nie jest refundowanych.

          Przestańcie wreszcie opiekować się jak dzieckiem specjalnej troski tymi, którzy sami niszczą swoje zdrowie, a zacznijcie przeznaczać je na leczenie tych, którzy starają się to zdrowie ratować. Żeby nie było tak, że cuchnący papierosami pijak, który przychodzi zachlany do ZUS-u awanturować się, że renta mu jeszcze nie wpłynęła, dalej dostaje tę rentę, ale dziecko chore na raka prawa do renty nie ma.
          • easz Re: Styczeń - czas na zmiany 05.01.10, 00:47

            nomina napisał(a):

            > Absurd jest też drugi. Mało która placówka mająca kontrakt z NFZ robi
            cytologię metodą Bethesda, a stary podział można sobie o kant potłuc

            Aż spojrzałam w moje ostatnie i uff. U państwowej, ale - przeze mnie
            wybranej. Nie wiem, czy gdyby zapis wszedł, to akurat ta przychodnia
            miałaby podpisany papier, no i nawet gdyby, to ja. A inni?
            Wątpię też, żeby tak każdy lekarz leciał do tego miodu, kiedy ma swoje
            pacjentki i i tak się trudno dostać, czasem bardzo.

            > w dodatku wiele placówek, co przyznają same laboratoria, dostarcza
            materiał źle pobrany. Żeby nie było jak z "profilaktycznymi mammografiami"!

            Przecież z mammo jeszcze się nie wyjaśniło do końca? a już zapis ma
            wchodzić i na mammo w życie.
            Były też pomysły, żeby honorować badania z miejsc spoza tych z umowami
            podpisanymi z medycyną pracy, ale nie od prywatnych ginów, generalizująco
            i nie zważając na nic.
            Nie wiem jakie aktualnie są zamysły, ale tego chyba nikt nie wie. W każdym
            razie absurdów jest sporo. I pisałam o tym już milion 500 razy na moim
            ulubionym forum, i nie tylko ja. Gdzie indziej też sporo tego było, bo
            wszystko się ciągnie już chyba z dwa lata. I są osoby realnie myślące, ale
            są też takie, które popierają ten zapis w takiej dokładnie, albo i jeszcze
            prymitywniejszej formie, niestety.

            > Druga rzecz: dziesiątki tysięcy, jak nie więcej, kobiet ma przewlekłe
            problemy z układem moczowo-płciowym i towarzyszącym im zespołem bolesnej
            miednicy. Kobieta chce wybrać lekarza, którego delikatności jest pewna, bo
            brutalne badanie spowoduje co najmniej kilkudniowe pogorszenie
            dolegliwości bólowych. I nie chce iść do byle kogo z naprędce skleconej
            listy.

            Oczywiście. I tyle się mówi o tym, dlaczego kobiety tak niechętnie chodzą
            do lekarzy, o wadze znajomości psychologii, potrzebnej nawet przy pisaniu
            tych nieszczęsnych zaproszeń imiennych na badania z programów, której
            zresztą brak. O traumach nawet. I to, takie coś na chama wciskane, ma tu
            coś dobrego zrobić?

            > Obie przyczyny powodują, że kobiety same się badają. I co - ja robię co
            roku prywatnie cytologię w dobrej placówce, która mi nie podaje wyniku w
            skali I-IV i
            > mam jeszcze co 3 lata leźć do byle rzeźni, żeby dostać wynik "dwójkę",
            DOKŁADNIE NIC niemówiący?

            Był taki pomysł, no bo to jednak przy badaniach okresowych ma być, prawda?
            Więc nie wg swojego widzimisię i u kogo się chce. Nie wiem jak sprawa
            wygląda teraz.
            Ale np. wystarczy mała infekcja, kilka tygodni i jaki medyk pracowy będzie
            czekał tak poza wszystkim?
            Itp. itd.

            > Na moje leczenie pieniędzy nie ma, ale na takie bzdurne wydaw
            > anie to są fundusze?
            > Po trzecie: czy będzie obowiązek trzymania tego wyniku przez trzy lata?
            Bo na razie na każde badanie jest jedynie wskazanie przyniesienia
            poprzednich wyników.
            > Jeśli kobieta powie, że zgubiła wynik, ale robiła rok temu? Albo że
            miała badanie rok temu, chociaż go nie miała?

            Może elektronicznie, może trzeba będzie brać ksero od lekarza, który
            wykonał wcześniej. Ma być co dwa lata, ale były też pomysły, żeby lekarz
            decydował, np. stosownie do wieku delikwentki i... stanowiska, nie żaruję,
            albo gazety takie brednie wypisują, albo ktoś się jednak mocno uderzył.
            Dziewice i ich 'nie, bo nie i mam prawo' też nie zostały przewidzine.

            > Po czwarte: pomysł do kosza, bo narusza konstytucyjną równość wobec
            prawa. Rak prostaty jest nie mniej częstym nowotworem, a powikłania
            łagodnego przerostu prostaty, który po 40. dotyka połowy mężczyzn, a bodaj
            po 70. - praktycznie wszystkich, są znacznie kosztowniejsze dla państwa.
            Leczenie dysfunkcji układu
            > moczowego mężczyźni mają w istotnej części refundowane, kobiety nie
            (vide status refundacyjny alfa-blokerów).

            Niektórzy się pocieszają tym, że to będzie następne. Aha.

            Kompetencje. Jeśli kobieta odmówi, to jej kompetencje jako pracownicy nie
            będą ważne. TO jest teraz kompetencja, zdrowa macica, ew. poddająca się
            badaniu. Bo przecież nie mówimy o badaniu kwalifikującym, czy
            stwierdzającym możliwość podjęcia pracy na danym stanowisku. Mimo że to
            medycyna pracy.
            Absurd za absurdem.

            > I najważniejsze: wynik wyjdzie zły. I co dalej? Po pierwsze - te, co się
            nie badają i nie leczą, dalej nie będą się badały i leczyły. A nawet
            bardziej,
            > bo będzie jeszcze społeczny opór ("teoria reaktancji" zadziała). Ponadto
            zaś: dostanie zły wynik i co, skoro na leczenie czeka się
            miesiącami/latami, wiele kosztownych leków nie jest refundowanych.

            No właśnie, o tym też cisza. No bo jak wyegzekwują podjęcie leczenia? Przy
            czym każdy ma prawo odmówić leczenia się. Myślałam, że badania się
            również... Szkoda gadać.

            > Przestańcie wreszcie opiekować się jak dzieckiem specjalnej troski tymi,
            którzy
            > sami niszczą swoje zdrowie, a zacznijcie przeznaczać je na leczenie
            tych, którzy starają się to zdrowie ratować. Żeby nie było tak, że
            cuchnący papierosami pijak, który przychodzi zachlany do ZUS-u awanturować
            się, że renta mu jeszcze
            > nie wpłynęła, dalej dostaje tę rentę, ale dziecko chore na raka prawa do
            renty nie ma.
      • Gość: 2wb Styczeń - czas na zmiany IP: *.xdsl.centertel.pl 04.01.10, 17:05
        No nie bez jaj z tym wolnym w trzech kroli. Ludzie podpisywali sie
        pod swietem bo chcieli miec dzien wolnego wiecej z jakiej kolwiek
        okazji a teraz beda jeden w plecy. Tak to jest sluchac takich
        manipulatorow. Przez tego pajaca Kropiwnickiego strace wolny dzien.
        On jest chyba idiota - co za kraj zmuszac ludzi zeby swietowali
        jakies niewane dla nich swieto i to w styczniu. Ja 100 razy wolalbym
        swietowac cos w maju (np 9Maja dzien UE) albo w czerwcu (np 4
        czerwca) Ale ludzie z Lodzi musza sie wstydzic ze taki nawiedzony
        pajac jest u nich prezydentem.
        • Gość: ojapierdziu Re: Styczeń - czas na zmiany IP: *.rzeszow.mm.pl 04.01.10, 19:33
          A najśmieszniejsze jest to, że Wigilia dalej jest dniem pracującym mimo ze
          wszyscy udajemy wtedy że pracujemy...
        • Gość: wdr popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.10, 19:34
          6 stycznia to ponura data. chlapa i ciemno. lepiej przy świętach już nic nie
          zmieniać
      • framberg Styczeń - czas na zmiany 04.01.10, 19:10
        Na cholerę mi wolne 6 stycznia. Wiosną, latem - to rozumiem. W styczniu? Po co?
        • Gość: madrala Re: Styczeń - czas na zmiany IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.10, 20:37
          mozesz caly dzien uczyc sie rzeczy, ktore wykorzystasz dla swego
          pracodawcy. Wolny dzien to niekoniecznie wyjazd i grill.
          • Gość: kataryniarz Re: Styczeń - czas na zmiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.10, 22:27
            mozesz caly dzien czytać książki a wódka fajnie wchodzi zimą

            Polak nie wielbłąd, pić musi
          • Gość: albert Trzech Króli IP: *.acn.waw.pl 04.01.10, 22:27
            I tak "zarobimy" święto w Trzech Króli, ale "za to" stracimy dni
            wolne, które zwykle dawano tak, aby przedłyć inne święta
            (t.zw. "przedłuzone weekendy"). Teraz takich przedłuzonych świąt nie
            bedzie.
      • Gość: Tomek Styczeń - czas na zmiany IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.01.10, 22:24
        "Niestety, w zamian za to przestaną przysługiwać nam wolne dni za święta
        wypadające w sobotę - taki przepis jest w tej samej ustawie."


        "Niestety", czyli im więcej jest państowych dni wolnych, tym lepiej? To może
        ktoś zaproponuje 20-godzinny dzień pracy, wtedy by było "świetnie"?
        • Gość: Tomek Re: Styczeń - czas na zmiany IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.01.10, 22:28
          Miałem na myśli 20-godzinny tydzień pracy.
      • Gość: ja 6 stycznia wolny-porażka !!!! IP: *.171.107.130.static.crowley.pl 05.01.10, 09:35
        Bez sensu robić 6 stycznia wolny!!Jest tyle wolnego od świąt do
        Nowego Roku,że jeszcze jeden dzień jest naprawdę ZBĘDNY.Ten kto to
        wymyślił ma chyba za dużo czasu na zajmowanie się głupotami.Wielka
        mi łaska.
      • floress święta w Polsce - patos i modły 05.01.10, 11:41
        Ciekawe kto wymyśla świętowanie jakichś nieważnych świąt kościelnych typu 3
        Króli, Boże Ciało, 15 sierpnia, nie wspominając o jakichś Zielonych Świątkach,
        a dni, które naprawdę powinny być ważne dla katolików - Wigilia, Wielki
        Piątek, są dniami pracującymi.
        Że nie wspomnę o świętach państwowych, których ostało się o wiele mniej niż
        kościelnych. Dlaczego nie świętujemy zakończenia II wojny światowej (8-9
        maja), dnia UE (9 maja), dnia pierwszych wolnych wyborów (4 czerwca), jest
        tyle różnych okazji do świętowania. Prawdziwego świętowania, radości, zabawy,
        parad, imprez. A w Polsce - tylko patos, martyrologia, poważne miny, złożone
        ręce. Najważniejszym momentem wszelkich obchodów (również państwowych) jest
        msza, potem jakieś składanie wieńców, podniosłe przemówienia i koniec. A gdzie
        miejsce na radość??
        • Gość: akme Re: święta w Polsce - patos i modły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 09:21
          Całkowicie się zgadzam. To idiotyczne, jakie dni są wolne od pracy. Ilu, nawet uznających się za katolików, jest w stanie mi wyjaśnić, czym są Zielone Świątki? Kiedyś robiłam sondę wokół siebie w pracy i wśród znajomych. Żałosne.. Tzn nie potępiam ludzi, którzy nie wiedzą, przecież wiara to kwestia osobista. Ale może się okazać, że trzeba by wprowadzić wolne w jakieś żydowskie święto, bo dla większej liczby ludzi będzie miało to prawdziwe znaczenie niż ZŚ.

          I podzielam spojrzenie na polski sposób świętowania. Nie zapomnę nigdy obchodów 700lecia nadania praw miejskich Poznaniowi. Nawet ciekawie zorganizowane, hucznie i radośnie, ale co z tego, jeśli się czułam w tej paradzie jak w korowodzie żałobnym? Ale plus dla rządzących za próbę walki z naszą narodową malkontencką mentalnością.
        • Gość: Gosc Re: święta w Polsce - patos i modły IP: 82.160.22.* 08.01.10, 10:38
          A kto wogole wie kiedy te niby wojenne i patriotyczne dni wypadaja, nikt o tym
          nie wie....Dla Ciebie te Swieta ktore sa dniami wolnymi moze nie sa wazne, ale
          dla innych beda, wiec nie mozna generalizowac tego....
        • Gość: pauli Re: święta w Polsce - patos i modły IP: *.centertel.pl 08.01.10, 12:25
          DOKŁADNIE!!!! poza tym walczą o to wolne w święta kościelne, a i tak do kościoła
          wtedy nie idą....tylko siedzą w domu przed tv, albo na piwku w ogródku :P
        • Gość: kaja Re: święta w Polsce - patos i modły IP: 91.145.133.* 10.01.10, 14:13
          Trzech Króli owszem nie sądzę, że trzeba go robić dniem wolnym, ale to
          też dzień Wigilii u Prawosławnych, więc ...
          Boże Ciało jeżeli uważasz, że to nie ważne święto, to jesteś... szkoda
          słów
          ,
          15 sierpnia tak się składa, że jest to święto i państwowe i kościelne...

          co do formy świętowania, zależy ona tylko od osoby świętującej
          nikt ci nic nie narzuca
          ale gdybyś spędzał te święta z rodziną
          to może byś nie pisał takich...
        • Gość: gość Re: święta w Polsce - patos i modły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 17:18
          te święta kościelne to nie jest wymysł...tylko logiczna konsekwencja
          statystyk...w końcu większość naszego szanownego społeczeństwa to
          katolicy...więc jeśli ci wszyscy którzy maja "gdzieś" te święta i woleliby za to
          więcej urlopu pomaszerują do proboszcza i się z tej farsy wypiszą, może nie
          będzie podstaw do takiego świętowania świąt kościelnych.
      • Gość: ana Styczeń - czas na zmiany IP: 195.116.41.* 05.01.10, 19:46
        własnie polacy pracują za marne grosze powinni troche politykom
        oberwac te ich pensyjki ciekawe czy by sie pchali tak do tego rządu
        jak by zarabiali po 3000,,
      • Gość: Betii Styczeń - czas na zmiany IP: *.173.23.27.tesatnet.pl 08.01.10, 21:09
        Człowieku, żyjesz w Państwie katolickim i czy Ci się to podoba czy
        nie dla katolików te dni jak Trzech Króli itd są ważne, to że Ty
        obchodzisz tylko Wigilię, mówi o tym, że nie masz pojęcia o wierze,
        obchodzisz Wigilię bo wszyscy w Polsce ją obchodzą i można dostać w
        dodatku za to prezent. To jest oburzające, skoro nie praktykujesz i
        jesteś nie wierzącym idź do pracy za tych co chcą przeżyć to Święto
        fizycznie i psychicznie, pomożesz innym przeżyć to Święto jak
        należy, a nie w pocie czoła i zziajanym zasiadać do Kolacji
        Wigilijnej. Przemyśl to może chociaż w taki sposób spełnisz choć raz
        w roku dobry uczynek i niejedna rodzina będzie Ci za to wdzięczna.
        Owszem święta państwowe są też potrzebne, ale nie wymagają z naszej
        strony tak dużo przygotowań, a jak ktoś chce przeżyć je radoście, to
        napewno to zrobi, nawet jak musi iść do pracy, jeszcze jest wolne
        całe popołudnie i wieczór, odbywają się przecież przy tych okazjach
        imprezy, w których można brać czynny udział. A jak nie podobają Ci
        się zwyczaje w naszym kraju panujące to się wyprowadź do innego.
        • pajdros Re: Styczeń - czas na zmiany 10.01.10, 20:53
          Czemu kogoś kto ma odmienne zdanie od Ciebie od razu skazujesz na emigracje - to
          nie ładnie tak pisać (no i dodam że to chyba nie po katolicku). Żyjemy w wolnym
          kraju i każdy może wypowiedzieć swoje zdanie.
    Pełna wersja